Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Grand Press 2014



Szuwar
10-05-2014, 21:40
Nie wiem czy już gdzieś było, ale nasz kolega Mariusz Janiszewski ......

Zwycięzca w kategorii ŻYCIE CODZIENNE

http://www.grandpressphoto.pl/

Gratulacje :)

sailor
10-05-2014, 22:41
Gratulacje dla Mariusza...
Ja natomiast mam co roku marzenie przy oglaszaniu wynikow konkursow fotografii reporterskiej aby zaczely tak jak wiele lat temu wygrywac zdjecia a nie opisy do zdjec. Bo niestety ale na dana chwile bez strony dorobionej do zdjecia historii wiekszosc z tych fot nie istnieje. A jesli tak ma byc to po co trzymac sie iluzji - lepiej zmienic nazwe konkursu na najlepszy opis do zdjecia ;)

Ale to takie luzne przemyslenia po obejrzeniu kolejnego GPP ktore nie jest wyjtkiem - NG dalo juz swietny przyklad tego ze w konkursie fotografia jest najmniej wazna

docxxx
11-05-2014, 08:39
Niemozliwe, ale zgadzam się z sailorem. Oglądam zdjęcia, patrze, nie kumam i dopiero z opisu wnioskuję, że to taka swietna fota. A przeciez obraz powinien bronic sie sam.

sufenta
11-05-2014, 09:11
kolega sailor ma racje. ja dodam tylko, ze zdjecia martwych ludzi budza we mnie bardziej niz mieszane uczucia a osoby, ktore lubia ogladac smierc powinny porozmawiac o tym z kims porozmawiac. fotografia reporterska rozni sie od, nazwijmy to, artystycznej, ale uzupelnianie wiadomosci o ofiarach smiertelnych zdjeciem tychze jest prostacka doslownoscia.

ranbir kapoor
11-05-2014, 09:58
skromnie wiec podziekuje i przy okazji zapraszam do zerkniecia na wyniki sprzed miesiaca w BZ WBK - tam set znanych tu zdjec z dzialu albumowego pojawil sie :)

moshica
12-05-2014, 11:04
Też zauważyłem taki trend, mocne prace bez nazwiska przepadają, syndrom "chorującej" fotografii w dzisiejszych czasach ?

Kurtz
12-05-2014, 11:47
Również zgadzam się z sailor. Dla mnie broni się tylko zdjęcie w kategorii "SPORT". Reszta albo bez opisu i kontekstu jest po prostu co najwyżej niezłą klatką z wydarzeń, albo do mnie zupełnie nie mówi, albo wbudza negatywne emocje ( jak zdjęcie zdrajcy i konfidenta, czy zdjęcie twarzy z autobusem ).


ja dodam tylko, ze zdjecia martwych ludzi budza we mnie bardziej niz mieszane uczucia a osoby, ktore lubia ogladac smierc powinny porozmawiac o tym z kims porozmawiac.
W życiu nie chodzi tylko oto co lubimy oglądać i nie dzieje się tylko to co akceptujemy. Śmierć jest bardzo trudnym tematem, ale jeżeli gdzieś giną ludzie, szczególnie w takich okolicznościach, to nie można tego przemilczeć. Fotografia reportażowa ma opisywać wydarzenia, przekazać coś odbiorcy, a jeżeli wydarzenie jest nieodłącznie związane ze śmiercią, jeżeli codziennie snajperzy zabijają ludność cywilną, to trzeba to pokazać, może właśnie po to, żeby wywołać szok i odpowiednie refleksje w odbiorcach, wywołać ich reakcję, sprzeciw.
Nie można zamykać oczu na to co się dzieje na świecie i patrzeć jedynie na to co lubi się oglądać - strasznie wypacza to postrzeganie i rozumienie świata.


Też zauważyłem taki trend, mocne prace bez nazwiska przepadają, syndrom "chorującej" fotografii w dzisiejszych czasach ?
Syndrom chorującego społeczeństwa.

sufenta
12-05-2014, 12:21
argumenty kolegi kurtz do mnie nie przemawiaja, jesli gdzies gina ludzie to wystarczy o tym napisac - widok mozgu na chodniku nie wniesie do informacji niczego nowego (podobnego zdania sa np. panowie z bbc). dyskusja o granicach fotografii czesto dryfuje w kierunku dyskusji o archetypach a to byloby juz bardzo off topic. jestem tez zdania, ze dobre zdjecie to takie, ktore mozna w mieszkaniu powiesic na scianie.

Kurtz
12-05-2014, 12:58
widok mozgu na chodniku nie wniesie do informacji niczego nowego (podobnego zdania sa np. panowie z bbc).
Do samej informacji nie, ale do odbioru jej, już wiele. Znacznie łatwiej mówić o śmierci niż ją widzieć - jedna rzecz jest dość abstrakcyjna, jest po prostu jakimś pojęciem, a druga przemawia do nas bezpośrednio.
Może i taka dyskusja jest offtopic, ale czy nie warto o tym rozmawiać w kontekście konkursów? Może masz racje i ten temat nie jest miejscem na to.

jestem tez zdania, ze dobre zdjecie to takie, ktore mozna w mieszkaniu powiesic na scianie.
Tutaj widać różnimy się w definicji dobrego zdjęcia i chyba na tym możemy pozostać, każdy ma prawo do swojego zdania :)

S_Beast
13-05-2014, 06:44
Dla mnie wszelkie konkursy fotograficzne są nic niewarte, jeśli nie polegają na fotografowaniu tego samego obiektu, ale w indywidualny dla fotografa sposób. To wiadomo już od szkoły podstawowej, że na konkursie "moje wakacje" wygra zawsze zdjęcie rafy koralowej, jeśli rodziców było stać na wyjazd.

docxxx
16-05-2014, 11:50
Czekajcie, to z niego się śmialiście?

http://piotrblawicki.com/jak-powstaly-zdjecia-nagrodzone-na-grand-press-photo-2014/

sufenta
16-05-2014, 12:01
"smialiscie"?

Szuwar
16-05-2014, 12:06
Czekajcie, to z niego się śmialiście?

http://piotrblawicki.com/jak-powstaly-zdjecia-nagrodzone-na-grand-press-photo-2014/

Mimo wszystko odróżniłbym "śmialiście" od krytyki nachalnej reklamy.

I na tym bym poprzestał - ten wątek założyłem raczej w celu pogratulowania naszemu forumowemu koledze niż roztrząsaniu sprawy Pana Piotra. Warto raczej czas poświecić ewentualnej dyskusji na temat zdjęć z GPF.

I przy okazji gratulacje również za reportaż.

sailor
16-05-2014, 12:09
Czekajcie, to z niego się śmialiście?


jesli sie nie myle to ten pan nie wylecial z forum za jakosc zdjec tylko za notoryczny spam .. jak ma z tym zwiazek twoj post? po raz kolejny uzywasz klamstw by twoje post wywarl mocniejsze wrazenie?
akurat nikt tu nie odmawia panu Blawickiemu umiejetnosci robienia zdjec. chco akurat te nagrodzone cierpia na klasyczny syndrom konkursowy - nie istnieja bez opisu.

siona
16-05-2014, 12:39
niestety - syndrom opisu jest powszechny i nie dotyczy tylko polskich konkursów. tegoroczny WPP zdecydowanie pod tym względem nie odbiegał. mało tego część ze zdjęć zamieszczonych była zwyczajnie słaba (poucinane kończyny, obcięte czubki głów, cienie fotografującego) i gdyby nie genialnie dorobiona historyjka niewiele by znaczyły. sporo z nich wrzuconych na forum zostałoby zjechanych po całości.

ranbir kapoor
17-05-2014, 16:58
Nie zebym bronil wszystkich zdjec konkursowych, bo tak to juz jest ze zawsze nie ma pelnej zgodnosci z decyzjami jury, ale akurat to co sie podoba lub nie na forum to dla mnie najmniej wiarygodny wykladnik

Prawda jest taka ze forumowe galerie pelne sa nijakosci wiernej jedynie ksiazkowym zasadom

siona
17-05-2014, 19:18
A owszem. Zgadzam się. Co nie zmienia faktu, że tak jest.

dj_tomek
17-05-2014, 19:25
ale akurat to co sie podoba lub nie na forum to dla mnie najmniej wiarygodny wykladnik

Prawda jest taka ze forumowe galerie pelne sa nijakosci wiernej jedynie ksiazkowym zasadom


Zgadzam się absolutnie z tym stwierdzeniem!!!

Może poza częścią o książkach. Warto byłoby sprecyzować, że chodzi o książki o technikaliach itp. Bo np publikacje Davida DuChemin'a sa absolutnie genialne. Ocierają się o fotograficzną filozofię i tylko pogłębiły moją umiejętność OGLĄDANIA i oceniania zdjęć innych jak i swoich zdjęć.

ranbir kapoor- dobrze wiedziec, że jeszcze uzytkownicy, którzy tak twierdzą ;)

Co do GPP to zgadzam się z większością opinii. Aczkolwiek uważam, że akurat zdjęcia Pana Piotra są dość ciekawe i w ich wypadku opisana historia chyba nie jest kluczem sukcesu:)

pgaik
17-05-2014, 19:55
Mario - gratuluję i tu ;) pozdrawiam

sailor
21-05-2014, 13:27
akurat to co sie podoba lub nie na forum to dla mnie najmniej wiarygodny wykladnik


dla mnie forum jest bardzo wiarygodnym i znakomitym wykladnikiem .. poza klasyka - zawsze na odwrot :)



Prawda jest taka ze forumowe galerie pelne sa nijakosci wiernej jedynie ksiazkowym zasadom

jak ja bym chcial zeby to co napisales bylo prawda ... niestety prawda jest w polowie .. tzn pod wzgledem nijakosci .. co do wiernosci ksiazkowym zasadom - nie zauwazylem :)


wracajac na chwile do konkursu bo chyba niechcacy rozpetalem burze ktora nie powinna sie znalezc w tym watku. temat byl gatulacyjny i taki powinien zostac. bo i zdjecia zasluguja i okolicznosc jest wlasciwa :)

co do decyzji jury - zreszta w WPP i wszlekich reporterskich konkursach jest ta sama tendencja - ciezko sie oprzec wrazeniu ze zdjecia sa coraz mniej wazne. reportaz przestal byl reportazem jako sztuka a historia zatoczyla kolo - zdjecia znow staly sie dodatkiem do artykulu a nie trescia sama w sobie.
wystarczy wziac poszczgolne foty i nie patrzec na opis - rzadko ktora bez opisu robi wrazenie.
twoje foty opowiadaja historie i za to szczere gratulacje.

Franek_
23-05-2014, 13:35
twoje foty opowiadaja historie i za to szczere gratulacje.


A dupa tam. Fotografia prasowa potrzebuje opisów i tekstu.

“Every picture tells a story, don’t it”, Rod Stewart sings… Well…no, not if it’s a photograph. Garry Winogrand says there isn’t a photograph in the world that tells a story, and consequently he doesn’t have any storytelling responsability. He should know, he has taken a few in his lifetime. A photograph shows what something looks like…to a camera. Szarkowski agrees; the great MoMA scholar was a personal friend of Winogrand (it was him who first recognized the photographer’s importance, and in fact genius), and must have discussed this subject with him.

In “Photography: a Critical Introduction” (third edition) edited by Liz Wells there is an almost Freudian misquotation of the text written by John Szarkowski from “The Photographer’s Eye”: “The great war photographer Robert Capa expressed both the narrative property [sic] and the symbolic power of photography when he said “If your pictures aren’t good, you’re not close enough.” This should have read “narrative poverty” since this is the point Szarkowski is making! To a lot of people it really remains very hard to believe there is no story in the photograph, and we don’t find the clear cut truth most of us seem to find so comforting. “Your photograph is like a little story” is still considered a compliment, since people assume that’s what you are striving for; and it’s not nice to ask, “what story…”

Oczywiście, co kraj to obyczaj i każdy może mieć inne zdanie. Pytanie tylko, czy ktokolwiek głębiej się kiedyś zastanawiał nad pojęciem 'zdjęcia opowiadającego historię' czy też oglądając fotografię, na której coś się dzieje podświadomie szufladkuje to jako storytelling i rzuca sztampowym tekstem o opowiadaniu historii przez fotografię. Ja zgadzam się z opinią Szarkowskiego i Winogranda. Fotografia to sztuka wizualna. Ciekaw jestem, dlaczego nikt o malarstwie nie mówi, że opowiada ono historię. A jeśli już mówimy o reportażu czy fotografii prasowej lub dokumentalnej, to w ogóle nie można jej oceniać bez opisu. Zdjęcie Mariusza, gdyby nie zostało przez niego podpisane, również mogłoby z powodzeniem zostać przeinaczone czy zinterpretowane w sposób niewłaściwy. Moim zdaniem, nic nie można odejmować zdjęciom wygrywającym Grand Press tylko z tego powodu, że 'nie istnieją bez podpisu' (co też nie do końca jest prawdą).

Jacol
23-05-2014, 14:00
Pytanie czy autor wykonuje zdjęcia lub maluje obrazy, które mają jedną poprawną interpretację i zależy mu na tym, aby ją przekazywać odbiorcy, czy może wykonuje zdjęcie/obraz i chce aby każdy odbiorca znalazł w nim coś dla siebie i po swojemu.

Pytanie na ile opis definiuje odbiór zdjęcia. To samo zdjęcie można opisać na dwa sposoby i teraz pytanie czy samo zdjęcie jesteśmy w stanie wzmocnić czy osłabić opisem. Zdjęcie leżącego na boku dziecka na ulicy Falludży można opisać jako dziecko, które padło od rykoszetu podczas ciężkich walk za rogiem, które mają miejsce, albo po prostu opisać jako zdjęcie dziecka, które z nudów leży sobie na drodze na złość fotografowi i przed sobą bawi się resorakiem, który jest zasłonięty przez jego tułów - fotka wykonana 6 lat po wojnie, dookoła peace and love.

Franek_
23-05-2014, 14:31
Pytanie czy autor wykonuje zdjęcia lub maluje obrazy, które mają jedną poprawną interpretację i zależy mu na tym, aby ją przekazywać odbiorcy, czy może wykonuje zdjęcie/obraz i chce aby każdy odbiorca znalazł w nim coś dla siebie i po swojemu.

Jak napisałem, w założeniu że mówimy o fotografii prasowej, tzw. ulicznej, dokumentalnej czy reportażach - oczywiśce to pierwsze. Inaczej byłoby bez sensu. Więc skoro zakładamy, że autorowi zależy, by coś pokazać i by jednocześnie zostało to poprawnie zinterpretowane, to nie można mówić o tego typu fotografii bez dodatkowych podpisów. Za Szarkowskim - fotografia nie jest od opowiadania historii, więc jak wspomniałem, czepianie się zdjęć z tego konkursu z powodu ich 'nieistnienia bez opisu' jest jak dla mnie kompletnie chybionym argumentem.

Kurtz
23-05-2014, 16:11
Za Szarkowskim - fotografia nie jest od opowiadania historii, więc jak wspomniałem, czepianie się zdjęć z tego konkursu z powodu ich 'nieistnienia bez opisu' jest jak dla mnie kompletnie chybionym argumentem.
Czyli bardziej od zdjęcia liczy się opis - bo to on nadaje sens zdjęciu, wg tego co piszesz.
Ja się z tym bardzo nie zgadzam. Fotografia prasowa, reporterska, czyli fotografia dokumentalna, jest fotografią istniejącą w kontekście pewnych wydarzeń, których obraz przekazuje. Kontekst tych wydarzeń jest bardzo często ogólnie znany. Nie potrzebujesz opisu konfliktu w syrii, żeby rozumieć mniej więcej o co chodzi na zdjęciu i je poprawnie odbierać. Może opis, 1 zdanie złożone, wyjaśniające kto jest na zdjęciu, czy pokazująca strony konfliktu ( nie zawsze znamy oznaczenia wojsk, nie wiemy kto jest imigrantem a kto terrorystą ), ale czy potrzeba jest całej historii, żeby zdjęcie "mówiło"? Moim zdaniem nie, bo widziałem wiele zdjęć, które w kontekście wydarzeń o których wiedziałem wcześniej po prostu mówiło, a nie miało A4 opisu.
Zdjęcia do artykułów jak najbardziej - tam często pokazują część wydarzeń o których mówi artykuł i tak są dobierane, ale zdjęcia i opis do nich? Zupełnie od d... drugiej strony.

Jeżeli oceniamy bardziej opisy niż zdjęcia, to może nie powinniśmy nazywać tego konkursem fotograficznym? Tylko literacko-artystycznym?


Pytanie tylko, czy ktokolwiek głębiej się kiedyś zastanawiał nad pojęciem 'zdjęcia opowiadającego historię' czy też oglądając fotografię, na której coś się dzieje podświadomie szufladkuje to jako storytelling i rzuca sztampowym tekstem o opowiadaniu historii przez fotografię.
No ale, jeżeli na zdjęciu coś się dzieje i Ty to odczuwasz, chociaż ułamek emocji, chociaż część tamtych wydarzeń, to chyba jednak jest to opowiadanie historii przez fotografię. Dla mnie podstawą zdjęcia reporterskiego jest to, żeby zdjęcie do mnie mówiło, żeby nie było kolejnym obrazkiem, który obejrzę bez emocji. Wydawało mi się, że kiedyś w podobny sposób była oceniana fotografia, patrząc po różnych konkursach, patrząc po tym, co uznawało się za "kanony". Dzisiaj coraz mniej takich reportaży widzę, a coraz więcej zdjęć, którymi zainteresować może jedynie opis.

Z ciekawości, czy analfabeta może w pełni docenić piękno zdjęć reporterskich ? ( bez czytania opisów )
Czy konkurs fotograficzny nie powinien polegać na ocenianiu jedynie zdjęcia, w takim kontekście jak rozumie go jury?
Czy moment, w którym zdolności interpretacyjne, kreatywność opisu i zdolności literackie "robią" zdjęcie, to wciąż mówimy o wartości samego zdjęcia?

Franek_
23-05-2014, 17:15
No ale, jeżeli na zdjęciu coś się dzieje i Ty to odczuwasz, chociaż ułamek emocji, chociaż część tamtych wydarzeń, to chyba jednak jest to opowiadanie historii przez fotografię. Dla mnie podstawą zdjęcia reporterskiego jest to, żeby zdjęcie do mnie mówiło, żeby nie było kolejnym obrazkiem, który obejrzę bez emocji.


Twój argument jest inwalidą. Myślałem kiedyś podobnie, nasłuchawszy się o opowiadaniu historii przez fotografie itp. Następnie poznałem stanowisko Johna Szarkowskiego w tej kwestii, podparte doskonale obrazującym sprawę przykładem. Zdjęcie z lat '80, USA. Facet i kobieta siedzą w limuzynie. Wieczór. Za oknem jakieś neony, rozrywkowa okolica. Oni siedzą na tylnych siedzeniach. Szczególnie twarz mężczyzny zdradza silne emocje. Ma pusty, nieobecny wzrok. Kobieta zamyślona patrzy przez okno. Facet przystojny, po 40tce, brunet. Kobieta trochę przy sobie, w sukni. Dobre zdjęcie. I jaką historie to opowiada?

Trzem grupom osób pokazano to zdjęcie, podając trzy rożne opisy. Jeden - że to zdjęcie pary, która przezywa problemy, facet przyjechał po żonę na lotnisko, nie udało im się jednak i pół roku później się rozwiedli. Drugi - że to para wracająca ze szpitala, zmarło ich dziecko. Trzeci - zawirowania na giełdzie, stracili wszystkie oszczędności, została im tylko ta limuzyna, którą ktoś prowadzi. I masz trzy rożne wymowy tego samego zdjęcia. Za każdym razem, opis pasował do sceny. Przez wszystkie trzy grupy zdjęcie zostało odebrane jako dobra fotografia, dokumentująca i oddająca tą chwilę. W pierwszym przypadku masz fotografie społeczną, fragment szerszego materiału o rozwodach w USA, które stawały się popularne w latach '80. W drugim - chwytającą za serce scenę po stracie dziecka. W trzecim - ilustracje kryzysu ekonomicznego.

W rzeczywistości, facet na zdjęciu był taksówkarzem. Kobieta - panią pracującą w centrali tej korporacji. Taksówkarze wówczas mieli na chleb wyłącznie dzięki temu, ze dobrze żyli z paniami przyjmującymi telefoniczne zgłoszenia na taksówki, po prostu wysyłały i dawały zarobić tym taksówkarzom, którzy dobrze z nimi żyli. Zdjęcie było fragmentem szerszego reportażu o tym zjawisku, taksówkarze po prostu puszczali się z tymi kobietami, często niespecjalnie atrakcyjnymi. Zdjęcie zostało wykonane chwile przed imprezą gdzieś w Nowym Jorku.

Czy wciąż uważasz, ze fotografia dokumentalna / społeczna / prasowa czy jakkolwiek jej nie nazwiesz powinna funkcjonować bez opisu? W każdym z tych trzech przypadków kompletnie przeinaczyłbyś historię, którą to zdjęcie niby opowiada. Fotografia nie służy opowiadaniu historii. Może ją dokumentować, ale nie funkcjonuje bez kontekstu, który powinien być wskazany.



1 Z ciekawości, czy analfabeta może w pełni docenić piękno zdjęć reporterskich ? ( bez czytania opisów )
2 Czy konkurs fotograficzny nie powinien polegać na ocenianiu jedynie zdjęcia, w takim kontekście jak rozumie go jury?
3 Czy moment, w którym zdolności interpretacyjne, kreatywność opisu i zdolności literackie "robią" zdjęcie, to wciąż mówimy o wartości samego zdjęcia?

1 Analfabeta ich nie doceni, gdyż - na przykładzie poprzedniego zdjęcia - dopisze sobie historię o dziecku, o rozwodzie albo o czymkolwiek. A na historię zamyślonego nad swym smutnym losem taksówkarza, który żeby utrzymać rodzinę (ci taksówkarze normalnie mieli żony i dzieci, niektóre żony nawet wiedziały o tych numerach) musi się puszczać z dyspozytorką analfabeta nie wpadłby na bank.

2 Konkurs fotograficzny, będący konkursem fotografii reporterskiej czy prasowej nie może jej z powyższych względów oceniać bez opisów. Samo zdjęcie było dobre, ale dopiero kontekst nadaje mu pełnię znaczenia i pozwala ocenić, czy fotograf dobrze zilustrował tą scenę czy nie. Bo ta para w limuzynie bez opisu mogłaby zostać odebrana jako zwykłe, znudzone małżeństwo, a w tym nie ma żadnej szałowej historii. Ale już para w zadumie po stracie dziecka - robi się ciekawiej, zaczynasz zdjęcie doceniać, doceniając jednocześnie fotografa, który był w stanie tak tą parę z przedniego fotela sportretować. A niech jeszcze dziecko chorowało na coś i taki shoot mówi więcej o tragedii, która się rozegrała niż zdjęcie samego dziecka.

3 Opisy nie robią zdjęcia. Nadają mu konieczny kontekst, byś mógł poprawnie je odebrać i w pełni docenić.

Dlatego tez, przynajmniej dla mnie tradycyjnie rozumiany street jako taki jest nieco jalowa forma. Istnieje roznica między 'pokazac' a 'widziec i pokazac'. Z niezrozumienia tej roznicy swiat jest zalewany fotografia i wypatrzonymi, upolowanymi strzalami, ktore nawet jeśli niezle, to tak naprawdę nic nie wnosza. Z drugiej strony, spojrz na zdjecie Mariusza - tam nie ma jakiegos super swiatla, zdjecie moglo zostac zrobione dowolnym aparatem czy telefonem. Ale nie ma w nim nic z przypadkowosci, zas dzięki opisowi dodanemu przez Mariusza nie masz refleksji 'ale numer, jakis zebrak spi gdzies na zadupiu obok trumny', tylko zamiast niej myslisz 'Hesus Marija, tak zyja ludzie na co dzien, i to w miejscu, ktore wydawaloby się byc rajem'.

Oczywiscie, moje stanowisko dotyczy nurtu fotografii dokumentalno spoleczno uliczno reportrskiej, czy jak tam to jeszcze nie nazwac. W przypadku kreacji czy ogolnie pojetej sztuki mowimy o tytulach (lub nawet nie). Natomiast tutaj rozmawiamy wlasnie w kontekscie tego konkursu i jemu podobnych, zebysmy wiedzieli o czym mowimy.

Kurtz
24-05-2014, 04:58
Czy wciąż uważasz, ze fotografia dokumentalna / społeczna / prasowa czy jakkolwiek jej nie nazwiesz powinna funkcjonować bez opisu? W każdym z tych trzech przypadków kompletnie przeinaczyłbyś historię, którą to zdjęcie niby opowiada. Fotografia nie służy opowiadaniu historii. Może ją dokumentować, ale nie funkcjonuje bez kontekstu, który powinien być wskazany.
Jedna fotografia może nie, ale już reportaż, powinien sam przedstawiać wystarczająco wiele. W bardzo wielu przypadkach zdjęć kontekst jest jednak dobrze znany wszystkim.


Twój argument jest inwalidą. Myślałem kiedyś podobnie, nasłuchawszy się o opowiadaniu historii przez fotografie itp. Następnie poznałem stanowisko Johna Szarkowskiego w tej kwestii, podparte doskonale obrazującym sprawę przykładem. Zdjęcie z lat '80, USA. Facet i kobieta siedzą w limuzynie. Wieczór. Za oknem jakieś neony, rozrywkowa okolica. Oni siedzą na tylnych siedzeniach. Szczególnie twarz mężczyzny zdradza silne emocje. Ma pusty, nieobecny wzrok. Kobieta zamyślona patrzy przez okno. Facet przystojny, po 40tce, brunet. Kobieta trochę przy sobie, w sukni. Dobre zdjęcie. I jaką historie to opowiada?
Nie wiem, może żadnej? Ja nie tylko się nasłuchałem, ale patrzę przez pryzmat zdjęć które oglądałem, zdjęć które uważam, że są dobre i tego jaki reportaż ja chciałbym robić, czyli generalnie, to do czego dążę. Czy to, czemu dzieje się to co widzimy na zdjęciu jest najważniejsze? Jeżeli na zdjęciu widać, że coś się dzieje, to czy trzeba koniecznie do tego kontekst? Dla mnie nie. Zdjęcie może mówić do mnie, mimo, że zupełnie nie znam szerszego kontekstu i perypetii danych osób. Nie jest to dla mnie konieczne do oceny zdjęcia. Do szerszego kontekstu, mam reportaże, które chciałbym, aby pokazywały więcej, niż to co można pokazać na jednej klatce.


Analfabeta ich nie doceni, gdyż - na przykładzie poprzedniego zdjęcia - dopisze sobie historię o dziecku, o rozwodzie albo o czymkolwiek. A na historię zamyślonego nad swym smutnym losem taksówkarza, który żeby utrzymać rodzinę (ci taksówkarze normalnie mieli żony i dzieci, niektóre żony nawet wiedziały o tych numerach) musi się puszczać z dyspozytorką analfabeta nie wpadłby na bank.
Ale czy to jest ważne? Czy ta historia jest całą wartością w tym zdjęciu? Czy nie wystarczy Ci, że to zdjęcie przekazuje dobrze daną chwilę? Że oglądając je zadajesz sobie pytania, myślisz o tych ludziach, zastanawiasz się co czują? Czy trzeba wiedzieć, że Pani Xsińska sypia z panem Y od taksówek?
Spotkałem się już z podobną argumentacją - najzabawniejsze, że było to w kwestii zdjęcia, którego opisu nie czytałem, ale uważałem je za świetne. Po przeczytaniu opisu, nie zmieniło się podejście do zdjęcia, a jeżeli już to negatywnie - po prostu opis dawał mi zbyt wiele szczegółów, odbierał zdjęciu tajemniczość, część magii, właśnie tego miejsca dla domysłów.

Samo zdjęcie było dobre, ale dopiero kontekst nadaje mu pełnię znaczenia i pozwala ocenić, czy fotograf dobrze zilustrował tą scenę czy nie.
Widzę błąd logiczny, mianowicie - to opis pozwala ocenić, czy fotograf dobrze zilustrował scenę robiąc zdjęcie? Czyli opis ma większy wpływ na poprawność niż sama klatka? Myślałem, że w fotografii najważniejsze jest zdjęcie, więcej, wciąż tak myślę, z tego też względu, zupełnie się z tym nie zgadzam.


Z drugiej strony, spojrz na zdjecie Mariusza - tam nie ma jakiegos super swiatla, zdjecie moglo zostac zrobione dowolnym aparatem czy telefonem. Ale nie ma w nim nic z przypadkowosci, zas dzięki opisowi dodanemu przez Mariusza nie masz refleksji 'ale numer, jakis zebrak spi gdzies na zadupiu obok trumny', tylko zamiast niej myslisz 'Hesus Marija, tak zyja ludzie na co dzien, i to w miejscu, ktore wydawaloby się byc rajem'.
Szczerze? Bez czytania opisu, zdjęcie podobało mi się bardziej. Wciąż uważam, że jest niezłe, ale mniej niż wcześniej. Może teraz, nie mam się nad czym zastanawiać oglądając zdjęcie ( czy ten człowiek żyje? czy śpi? a jeżeli tak, to czemu w ten sposób? )
Super światło i to czym jest zrobione zdjęcie, w fotografii reporterskiej nie jest moim zdaniem priorytetem. To nie krajobraz.

Władca Pixeli
24-05-2014, 06:40
Pytanie czy autor wykonuje zdjęcia lub maluje obrazy, które mają jedną poprawną interpretację i zależy mu na tym, aby ją przekazywać odbiorcy, czy może wykonuje zdjęcie/obraz i chce aby każdy odbiorca znalazł w nim coś dla siebie i po swojemu.
https://www.youtube.com/watch?v=Lnv3m3N0pmE

Jacol
24-05-2014, 09:39
https://www.youtube.com/watch?v=Lnv3m3N0pmE

Taka forma mi najbardziej odpowiada - osobiście lepiej mi odbierać coś indywidualnie, niż z instrukcją w ręku i zamknięciem zdjęcia w ramy prawidłowej interpretacji.
Spotykając się z artystami do tej pory miałem okazję poznać 3 wersje:
zobacz tutaj to co Ty chcesz zobaczyć,
artysta ma swoją historię dotyczącą obrazu ale pozostawia go do dowolnej intepretacji,gdyż jest na tyle uniwersalna, że można dorobić do kompozycji kilka historii,
jedyna słuszna interpretacja.

sailor
28-05-2014, 12:38
A dupa tam. Fotografia prasowa potrzebuje opisów i tekstu.


Moge sie nie zgodzic? :)


Dobre zdjęcie. I jaką historie to opowiada?

taka jak odbiorca zrozumie.


Trzem grupom osób pokazano to zdjęcie, podając trzy rożne opisy.

widzisz - ja nie pisze o tym ze zdjecia maja byc niepodpisane w ogole. pisz eo tym ze zdjecie wystarczy podpisac "konflikt na ukrainie, majdan 2014". reszte ma opowiedziec zdjecie. kazdemu odbiorcy to co bedize chcial na nim zobaczyc. nie nalezy traktowac odbiorcy jak skonczonego debila i wszystko mu tluamczyc. zabija sie tym jakakolwiek zdolnosc odbioru i interpretacji. jest jedynie sluszna wersja.


Fotografia nie służy opowiadaniu historii. Może ją dokumentować, ale nie funkcjonuje bez kontekstu, który powinien być wskazany.

co innego wskazanie kontekstu a co innego napisanie wyrpacowania na temat tego co odbiorca powinien zobaczyc na zdjeciu.



2 Bo ta para w limuzynie bez opisu mogłaby zostać odebrana jako zwykłe, znudzone małżeństwo, a w tym nie ma żadnej szałowej historii. Ale już para w zadumie po stracie dziecka - robi się ciekawiej, zaczynasz zdjęcie doceniać, doceniając jednocześnie fotografa, który był w stanie tak tą parę z przedniego fotela sportretować. A niech jeszcze dziecko chorowało na coś i taki shoot mówi więcej o tragedii, która się rozegrała niż zdjęcie samego dziecka.

swietnie napisales. nie ma szalowej historii wiec dorabiamy ideologie by ta szalowa historia sie pojawila.
Pamietam moja rozmowe z francuska galeria kiedy to jeden z fhancuzow, po pokiwaniu glowa ze znakomite foty stwierdzil " bat łi nid e stori biajnd di oto" .. "rajt najs stori tu ol fotos .. it łil bi grejt"

i tym sposobem tworzysz wypracowanie do czegos co niekoniecznie istnieje a czego na penwo autor zdjecia na nim nie pokazal.
Pamietam zdjecie z WPP ktore przedstawialo stojace na dachu kobiety iranskie protestujace przeciw braku prawa wyborczego (chyba). gdyby nie kilometrowy opis tej foy zdjecie przedstawialo by dwie kobity na dachu jakiegos budynku w lekko niewyraznym kadrze. koniec. i tak je odebralem. inni zastanawiali sie czy przypadkiem zona z corka nie wolaja ahmeda na kebap.


3 Opisy nie robią zdjęcia. Nadają mu konieczny kontekst, byś mógł poprawnie je odebrać i w pełni docenić.
mam dla ciebie przykald ktory powinien wygrac nastepne GPP:
http://www.forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=248596
wraz z opisem:
http://www.forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3378784&postcount=7

docxxx
29-05-2014, 09:14
mam dla ciebie przykald ktory powinien wygrac nastepne GPP:
http://www.forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=248596
wraz z opisem:
http://www.forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3378784&postcount=7

Nie no, to Ci się udało ;)

siona
29-05-2014, 09:39
Tylko najgorsze, że to są po prostu realia konkursów wszelkich.
No połowy tych konkursów bo druga połowa to plebiscyt no fejsie.