PDA

Zobacz pełną wersję : Skaner Rollei i podobne



Szuwar
12-04-2014, 11:21
Witam,

Czy miał ktoś może do czynienia z tym:

http://allegro.pl/skaner-slajdow-negatywow-klisz-rollei-dfs50-1800dp-i4059345135.html

Potrzebowałbym zeskanować w możliwie krótkim czasie 95 negatywów po 36-37 klatek.

Daje to około 3500 klatek. Zapewne tylko część będę chciał mieć w większej rozdzielczości / jakości.

Bardzo prosiłbym o opinię osoby które UŻYWAŁY tego ustrojstwa lub podobnego do tego.

I jak się ma jakościowo taki skan do typowego skanu labowego, gdzie płacisz 15,00 zł za rolkę i otrzymujesz płytkę CD np. z Noritsu.


.

JacekB
13-04-2014, 12:40
Czy miał ktoś może do czynienia z tym:
(...)
Bardzo prosiłbym o opinię osoby które UŻYWAŁY tego ustrojstwa lub podobnego do tego.

Mła miał do czynienia i używa wprawdzie nie tego samego, ale podobnego. Do szybkiej archiwizacji, aby z grubsza wiedzieć, co się znalazło na negatywie, nadaje się. Jakość żadna. Przy dużym nakładzie pracy i czasu daje się doprowadzić pseudoskany z takich ustrojstw do stanu umożliwiającego oglądalność, ale nie warta skórka wyprawki. Jeżeli chcę mieć od ręki co najmniej przyzwoitej jakości obrazek, od razu uruchamiam skaner do negatywów, a tego interesu w ogóle nie wyciągam z szafy.

Q_x
13-04-2014, 17:00
Mogę tylko potwierdzić opinię Jacka. Takie skanery nie skanują całej powierzchni negatywu, u mnie jest to ok. 80%. "10 bitowa głębia koloru" - tak, ale w ograniczonej palecie np do 32 odcieni szarości. Świateł nie wyciągną, cienie pogubią. Przy 5Mpix zapomnij o tym, że zobaczysz jakieś ziarno czy coś w tym rodzaju. Fakt, że pracuje się na tym bardzo szybko, jedna klatka to najczęściej tylko kilka sekund pracy. Nadaje się toto w celach orientacyjnych, do oceny materiału, w sumie to takie zastępstwo staromodnej stykówki, tyle, że ciężko orzec o kontraście czy gęstości, bo to samo sobie reguluje i uśrednia. Nada się też do wrzucenia fot do sieci w niskiej rozdzielczości - o ile oczywiście przycięcie kadru nie zrujnuje kompozycji.

Szuwar
13-04-2014, 21:50
Ok, wielkie dzięki za opinie.

Wszystko jasne w takim razie.

foveon
14-04-2014, 11:49
Miałem takie coś przez 2 tygodnie. Nie dość że musiałem ustawić w tym ostrość kamerki zamontowanej w środku to efekty były takie że sprzedałem szybciej niż to kupiłem. Nie polecam.

elmo78
16-04-2014, 05:01
Do takiej ilości negatywów nie znajdziesz niczego sensownego. No chyba, że jesteś bezrobotny, nie masz rodziny i nikt cię nie lubi to wtedy masz wiele wolnych dni na zabawę. Możesz zainwestować parę stówek w skaner płaski i skanować jeden film co 2 godziny (albo i więcej), oczywiście bez przerwy czuwając aby paski przekładać. Daje to prawie 200 godzin, czyli gdyby był to etat po 5 dni w tygodniu, to byś spędził nad tą zabawą miesiąc. Oczywiście samo skanowanie, bez obróbki.

Jeśli potrzebujesz mega wysokiej rozdzielczości to nikogo nie znam, ale jeśli chcesz mieć klatki o rozdzielczości około 4200x2800 (mega jakość z profi sprzętu), to mogę znajomego polecić. Musiałbym tylko maila napisać bo nie mieszkam w PL i nie mam numeru tel. Cena to chyba jakieś 50gr za klatkę przy takiej ilości.

foveon
16-04-2014, 08:13
Można też „skanować” aparatem i efekt jest o niebo lepszy niż takie pseudoskanerki.

zdyboo
16-04-2014, 09:36
Do takiej ilości negatywów nie znajdziesz niczego sensownego. No chyba, że jesteś bezrobotny, nie masz rodziny i nikt cię nie lubi to wtedy masz wiele wolnych dni na zabawę. Możesz zainwestować parę stówek w skaner płaski i skanować jeden film co 2 godziny (albo i więcej), oczywiście bez przerwy czuwając aby paski przekładać. Daje to prawie 200 godzin, czyli gdyby był to etat po 5 dni w tygodniu, to byś spędził nad tą zabawą miesiąc. Oczywiście samo skanowanie, bez obróbki.

Rozumiem chęć reklamy znajomego, ale większych bzdur dotyczących skanowania kliszy na tym forum nie czytałem. Od razu widać, że w najlepszym wypadku ostatni raz skanowałeś, jak jeszcze skanery były podłączane przez port równoległy.
Na skanerze Epson V300, który pozwala na skanowanie tylko jednego paska z 6 klatkami filmu 135 na raz. Skanowanie całego filmu z 37-40 klatek zajmowało mi godzinę jeżeli korzystałem z automatu do kadrowania i ok 1,5 godziny jeżeli kadrowałem każdą klatkę ręcznie. Czas całkowity, z obróbką w sofcie skanera, która zwykle w całości sprowadza się do delikatnego ruchu kilkoma suwakami. Cała przewga analoga jest w tym, że tych zdjęć nie trzeba obrabiać, trzeba tylko dobrze naświetlić. Skan w 2400 dpi, który daje wynikowy obrazek o wielkości ~7 Mpx. Na skanerze, do którego wchodzi więcej pasków na raz, zajęłoby to jeszcze mniej czasu.

Q_x
16-04-2014, 10:09
Płaszczaki są droższe niż 100 czy 200 zł ;) starsze skanery epsona, z 4 na początku (4990 na przykład), mogą być dobrym wyborem jak chodzi o jakość za rozsądną cenę. Są sporo lesze od tych miniaturowych skanerów. Pakuje się 4 paski filmu naraz, na podglądzie ustawia się co i jak, włącza skanowanie i zapomina na 15 minut (godzinę, dwie, jak tam kto poustawia) o tym, że skaner pracuje. Później można taki skaner odsprzedać. Opcja z lustrzanką jest jak najbardziej OK, ale raczej z fleszem świecącym gdzieś pod filmem, bo nawet przy w miarę porządnych statywach drgania będą wszystko psuły. Nie powiem za to, żeby to była szybsza opcja - żeby odfocić - tak, ale obrobić już nie bardzo. A jakość zależy od tego, jaki kto ma sprzęt, jakie umiejętności i ile czasu przesiedzi się potem przy obróbce.

Szuwar, jeżeli chodzi wyłącznie o uporanie się z archiwum, najtaniej (i dość szybko) będzie wypożyczyć od kogoś porządny sprzęt na weekend + tydzień + weekend, nakupić redbulli i zapas mrożonek i odwalić ciurkiem całą robotę - w weekend zasuwasz, w tygodniu po robocie kończysz, w następny weekend zwracasz sprzęt. Jeżeli nikt z lokalnych znajomych nie wypożyczy Ci skanera po znajomości - za frajer albo odpłatnie, możesz upolować okazyjnie i odsprzedać.

Jeżeli masz większość negatywów cz-b, możesz śmiało sprawdzać starsze i sporo tańsze skanery bez ICE.

Szuwar
16-04-2014, 10:22
O kurczaki, ale tu dyskusja :)



Miałem takie coś przez 2 tygodnie. Nie dość że musiałem ustawić w tym ostrość kamerki zamontowanej w środku to efekty były takie że sprzedałem szybciej niż to kupiłem. Nie polecam.

Udało mi się zrobić próbkę z takiego skanerka - potwierdzam, wynik jest fatalny.




Można też „skanować” aparatem i efekt jest o niebo lepszy niż takie pseudoskanerki.

Wiem, wiem, ale przerasta mnie wizja skonstruowania całego przedsięwzięcia.




Do takiej ilości negatywów nie znajdziesz niczego sensownego. No chyba, że jesteś bezrobotny, nie masz rodziny i nikt cię nie lubi to wtedy masz wiele wolnych dni na zabawę. Możesz zainwestować parę stówek w skaner płaski i skanować jeden film co 2 godziny (albo i więcej), oczywiście bez przerwy czuwając aby paski przekładać. Daje to prawie 200 godzin, czyli gdyby był to etat po 5 dni w tygodniu, to byś spędził nad tą zabawą miesiąc. Oczywiście samo skanowanie, bez obróbki.

Jeśli potrzebujesz mega wysokiej rozdzielczości to nikogo nie znam, ale jeśli chcesz mieć klatki o rozdzielczości około 4200x2800 (mega jakość z profi sprzętu), to mogę znajomego polecić. Musiałbym tylko maila napisać bo nie mieszkam w PL i nie mam numeru tel. Cena to chyba jakieś 50gr za klatkę przy takiej ilości.


95 klisz x średnio 36 klatek = 3420 klatek x 0,50 gr = 1700,00 zł. Mam za to taki skaner, że ..... szkoda gadać.

Niemniej pomijając motywy - serdecznie dziekuję za propozycję.




Rozumiem chęć reklamy znajomego, ale większych bzdur dotyczących skanowania kliszy na tym forum nie czytałem. Od razu widać, że w najlepszym wypadku ostatni raz skanowałeś, jak jeszcze skanery były podłączane przez port równoległy.
Na skanerze Epson V300, który pozwala na skanowanie tylko jednego paska z 6 klatkami filmu 135 na raz. Skanowanie całego filmu z 37-40 klatek zajmowało mi godzinę jeżeli korzystałem z automatu do kadrowania i ok 1,5 godziny jeżeli kadrowałem każdą klatkę ręcznie. Czas całkowity, z obróbką w sofcie skanera, która zwykle w całości sprowadza się do delikatnego ruchu kilkoma suwakami. Cała przewga analoga jest w tym, że tych zdjęć nie trzeba obrabiać, trzeba tylko dobrze naświetlić. Skan w 2400 dpi, który daje wynikowy obrazek o wielkości ~7 Mpx. Na skanerze, do którego wchodzi więcej pasków na raz, zajęłoby to jeszcze mniej czasu.

Ja chciałbym zrobić z części klisz wglądówki, bo z około 1/3 całości już mam.

"Poważniejsze" skany (2400 - 3200 dpi) będę robił jak sądzę z 20-30% całości.

Przychodzi mi jeszcze odlotowy pomysł na AGFA DuoScan 2500 - tylko nie wiem jak z jakością.

Odbitki skanowane na moim AGFA 1236U po "podrasowaniu" i kolejnym zrobieniu odbitek - naprawdę super.

Q_x
16-04-2014, 10:30
Jak Cię przeraża skaowaie lustrzanką, to takie leciutkie i niezobowiązujące wideło może Ci obniży poziom lęku:
https://www.youtube.com/watch?v=AgOTk4ApEYs

Franek_
16-04-2014, 14:53
Dobry skaner jest drogi i jeśli ma to być jednorazowa akcja, to lepiej oddać to do dobrego labu - zaoszczędzi się czas na szukanie takowego skanera, następnie skanowanie (100 filmów, to potrwa..) oraz późniejszy problem ze sprzedażą skanera (zakładamy jednorazowość akcji). Z tymże nie wiem, skąd cena 50 groszy za skan... Lab ze skanerem bębnowym albo Coolscanem 9000 za zeskanowanie rolki filmu przy 4000dpi bierze w przedziale 80 - 100 PLN, co daje ok. 2,5 zł za skan. Przy takiej ilości może dałoby się dogadać, ale myślę, że poniżej 5'000 PLN by to nie wyszło.

doktor
16-04-2014, 22:35
Nie jestem pewien, ale chyba Agfa zaprzestała supportu dla skanerów. W tej chwili Epson lub Canon, ew. Minolta do małego obrazka.

elmo78
17-04-2014, 03:30
Dobry skaner jest drogi i jeśli ma to być jednorazowa akcja, to lepiej oddać to do dobrego labu - zaoszczędzi się czas na szukanie takowego skanera, następnie skanowanie (100 filmów, to potrwa..) oraz późniejszy problem ze sprzedażą skanera (zakładamy jednorazowość akcji). Z tymże nie wiem, skąd cena 50 groszy za skan... Lab ze skanerem bębnowym albo Coolscanem 9000 za zeskanowanie rolki filmu przy 4000dpi bierze w przedziale 80 - 100 PLN, co daje ok. 2,5 zł za skan.

No bo kolega to nie zakład tylko fotograf i rozdzielczość to nie 4000dpi tylko coś koło 2900. Robiłem z tego powiększenia 30x45cm i wyszły po prostu genialnie. Skany średnioformatowe tym bardziej śliczne.

Generalnie nawet przy tych 50gr za klatkę robi się niezła sumka, ale weźmy pod uwagę, że normalnie trzeba by na tyle filmów poświęcić parę tygodni w warunkach domowych. Wszystko to kwestia kasy i posiadania pracy. Ja jestem bzrobotny, więc wolałbym kupić jakiegoś Microteka za 1700zł i na spokojnie sobie skanować przez miesiąc, bo i tak nie mam co robić. Jednak jak ktoś ma etat i mało czasu to ma do wyboru zapłacić i odebrać za tydzień albo kupić skaner i męczyć się pół roku. Druga sprawa to oprogramowanie. Ja wolę skanować do RAWa i mieć plik rzędu kilkunastu MB, ale ja posiadam Lightrooma, więc sobie mogę odwracać do pozytywu i grzebać w ustawieniach. Ktoś, kto nie ma LR musi pewnie poprosić o TIFFa, który będzie już miał kilkadziesiąt MB i będzie odwrócony.

@Zdyboo, ja korzystałem z wielu skanerów. Minolta QuickScan 35, Nikon Coolscan (nie pamiętam numeru), Epson 4490 i ostatnio Epson V750 (przez parę lat). Wszystko to wolny syf. Jeśli skaner skanuje klatkę o wielkości, np.12mpx w ciągu 90 sekund, a aparat zapisuje taką samą klatkę w ciągu sekundy, to znaczy, że producenci najwyraźniej dają dupska na całej linii. Jeśli pasek CCD jest za wolny to niech go przyspieszą. Skoro matryca CMOS może odczytać tyle linii w sekundę to jedna zasmarkana linijka pikseli mowinna przesuwać się pod zdjęciem w ciąg max 3 sekund a nie prawie dwóch minut. Jeśli są problemy związane z ruchomymi elementami to może lepiej wstawić matrycę i układ optyczny? Króko mówiąc skanery zaczęły umierać zanim się w ogóle rynek rozkręcił i ta technologia na zawsze będzie niedorozwinięta. Idealny skaner to światło błyskowe, obiektyw z zoomem pozwalający na skanowanie różnych formatów czy fragmentów i porządna matryca np. 24mpx. Owszem, takie urządzenie by miało wielkość drukarki, ale za to byłoby na miarę XXI wieku. Póki co mamy suwające się paseczki a nad nimi zakurzona szyba.

Q_x
17-04-2014, 08:15
Króko mówiąc skanery zaczęły umierać zanim się w ogóle rynek rozkręcił i ta technologia na zawsze będzie niedorozwinięta. Idealny skaner to światło błyskowe, obiektyw z zoomem pozwalający na skanowanie różnych formatów czy fragmentów i porządna matryca np. 24mpx. Owszem, takie urządzenie by miało wielkość drukarki, ale za to byłoby na miarę XXI wieku. Póki co mamy suwające się paseczki a nad nimi zakurzona szyba.

elmo, muszę przyznać, dałeś czadu. Wyszydzane przez nas tanie skanery mają z grubsza właśnie taką konstrukcję, jak byś chciał. Życzę smacznego. Autofocus czasem się zdarzy nawet. Skutek jest taki, że nie jest dobrze. Skanery takie stosuje się też np. w reprodukcji wydawnictw zwartych na przemysłową skalę. Kiedy chcesz podnieść jakość, to nawet cyfrakiem możesz machnąć wiele zdjęć i później wyciągnąc z tego możliwie dużo, ale to skomplikowany zabieg i czasochłonny, a przecież podstawową zaletą miała być szybkość pracy. Nikon robi skanery, sprzedaje je za kupę forsy, działają w ten sposób i zdarzają się skargi na utratę ostrości na brzegach obrazu. Wielkość matrycy liczona w Mpix nic tu nie ma do rzeczy, bo to optyka jest problematyczna, nie pozwala na zeskanowanie klatki negatywu z jakością w 150-200 liniach na mm w całości kadru, nie jednym zdjęciem. A tyle z grubsza trzeba, żeby ziarno wyszło wyraźne (to jest z grubsza 20 Mpix danych). Płaszczak ma o wiele lepsze parametry (bo zeskanuje każdy w podobnej rozdzielczości), jest przy tym znacznie mniejszy, a nie każdy ma biurko wielkości hangaru i zapłaci za transport kontenera z Tajwanu. Więc, naprawdę, ma to sens. Podobnie ma sens jeszcze bardziej absurdalnie skonstruowany skaner bębnowy. Natomiast nie widzę go w przypadku skanerów fotografujących cały obraz naraz - te w takich zastosowaniach, jak nam potrzeba, średnio się sprawdzają. Czy raczej: trzeba zapłacić krocie, żeby było dobrze.

MZ nie ma sensu odpalanie dwóch kafli za miłą, przyjemną, pełną wspomnień i autorefleksji robotę, którą, ze względu na trwałość nośników analogowych, można swobodnie robić np. wyłącznie w dni rozpoczęcia igrzysk, przez jeden dzień co cztery lata. Pali się komuś? Było, że ma być szybko? Nie było.

Franek_
18-04-2014, 12:29
Idealny skaner to światło błyskowe, obiektyw z zoomem pozwalający na skanowanie różnych formatów czy fragmentów i porządna matryca np. 24mpx. Owszem, takie urządzenie by miało wielkość drukarki, ale za to byłoby na miarę XXI wieku. Póki co mamy suwające się paseczki a nad nimi zakurzona szyba.

Dobrze naświetlona i dobrze zeskanowana Velvia 6x7 potrafi ważyć ponad 700mb. Co z tego, że powoli? O umierającym rynku skanerów też bym nie przesadzał...

JacekB
18-04-2014, 13:20
Dla 99% użytkowników to jest jedno wielkie zawracanie głowy.
Do szybkiej archiwizacji wystarcza taki pseudoskaner za parę groszy, od którego się zaczął ten wątek. Jakość marna, za to błyskawicznie zrobiona robota. Do pojedynczych filmów małoobrazkowych też nie trzeba cudować. Płaskie skanery dają radę, a kto ma ambicję na trochę więcej, to są dostępne na rynku fotoskanery w klasie cenowej 300-400 euro, dające realną rozdzielczość ca. 3200 dpi, np. Reflecta Proscan 7200, którego używam od kilku miesięcy. Skanują szybko i dobrze. Z kilkumegabajtowych jotpegów wychodzą mi takie wydruki A4 i A3 dla siebie i na prezenty dla krewnych i znajomych, że mucha nie siada, bez żadnej dodatkowej obróbki albo z minimalną obróbką. Ważne, żeby opanować podstawy sztuki skanowania, a wcale nie jest to takie to proste, jak się może wydawać. Ważne też, żeby na końcu procesu był dobry papier i dobra drukarka, aczkolwiek idę o zakład, że na pierwszy rzut oka nikt tutaj nie odróżniłby, co wydrukowałem w formacie A4 nowiutkim Epsonem R3000, a co 12-letnim HP Deskjetem, który niestety dożywa swoich dni. Jeżeli raz w życiu będę potrzebował formatu większego niż A3, to oddam do zakładu, żeby mi zrobili taniej i lepiej, niż gdybym miał robić sam.

Trochę poważniejszy temat jest ze średnim formatem. Jeśli komuś nie wystarcza płaski skaner z ramką, to na przyzwoity fotoskaner do średniego trzeba wydać ok. 1500 euro. Ma sens, gdy ktoś robi dużo w średnim formacie. Przy małym przerobie - jak u mnie, dopiero stawiam pierwsze kroki - można sobie płaszczakiem zeskanować odbitki kontaktowe. Jak się zeskanuje odbitki nieco większe (np. 20x20 cm), to gwarantuję, że wszystkie okoliczne panny będą wniebowzięte z zachwytu. :)
Wesołych świąt życzy partia i rząd. :mrgreen:

Franek_
18-04-2014, 13:34
Myślę, że zauważyłbyś różnicę w skanie nawet małego obrazka skanerem za 1'200 PLN i takim za 12'000 PLN. Miałem na myśli to, że w mojej ocenie wciąż najlepszym sposobem na drukowanie analogowych zdjęć jest dobry skaner, kupa wolnego czasu i odpowiedni zasób piwa. Jeśli mówimy oczywiście o wysokiej jakości tego wszystkiego. Do archiwizacji można przecież czymkolwiek. Inne pytanie - na co komu taka do dupy archiwizacja, na którą potem patrzeć się nie da? Ja - choć to trwa oczywiście długo - wszystko co warte archiwizacji skanuję w pełnej rozdzielczości, pełnej głębi koloru itd. Po co sobie dwa razy robić robotę?

Szuwar
18-04-2014, 21:37
MZ nie ma sensu odpalanie dwóch kafli za miłą, przyjemną, pełną wspomnień i autorefleksji robotę, Pali się komuś? Było, że ma być szybko? Nie było.

Do takich wniosków również doszedłem i dlatego po prostu dołożę troszkę kaski i kupię coś, co pozwoli mi zeskanować mały obrazek w 2400-3200 dpi w rozsądnej jakości.

A jak mnie najdzie ochota i natchnienie :) na którąś z klatek, to po prostu zapłacę za skan i tyle.

Nie będzie takich wiele :)

Franek_
18-04-2014, 21:47
Przeciez było, ze ma byc szybko: 'potrzebuje w mozliwie krotkim czasie zeskanowac (...)'

JacekB
19-04-2014, 12:08
Myślę, że zauważyłbyś różnicę w skanie nawet małego obrazka skanerem za 1'200 PLN i takim za 12'000 PLN.
Myślę, że się zgadzam, że zauważyłbym. :)
Aczkolwiek za nową przykładowo wymienioną Reflectę PS7200 (z hardłerowym ICE) dałem ca. 350 euro plus 80 euro za Vuescana, to jest razem ok. 430 euro. Za te pieniądze dostajesz 3250 dpi efektywnej rozdzielczości (w tym skanerze efektywna=90% nominalnej, co jest rzadkością wśród skanerów, odpowiada ok. 14 MP) i możesz być więcej niż zadowolony, gdyż jest co najmniej dobrze. Naświetlenie i kolory to odrębne zagadnienia, trzeba metodą prób i błędów lub z podręcznikiem nauczyć się ustawień programu, żeby było bardzo dobrze.
Po czterech miesiącach użytkowania (średnio raz w tygodniu cały wieczór na 1-2 filmy, równolegle sport w TV lub inne zajęcia domowe) odsetek dupnych skanów mam minimalny z wyraźną tendencją spadkową. Tempo skanowania jest dobre mimo ręcznego przesuwu ramki. Na maksymalnej rozdzielczości schodzi około 3 minuty na klatkę. Zdecydowana większość zdjęć po minimalnej obróbce (niektóre wręcz bez obróbki) daje bardzo dobrą jakość wydruku A4 i A3. Z Silverfastem prawie na pewno byłoby jeszcze lepiej, ale czy jest sens wydawać kupę kasy na chorą filozofię sprzedaży Silverfasta? Mnie korciło, ale na razie sobie odpuściłem.
Plus minus porównywalny jest Plustek 8200i. Są też inne modele w tej klasie. Wyboru należy dokonać stosownie do indywidualnych potrzeb, np. jedne mają możliwość automatycznego przesuwu pasków, inne mogą robić pojedyncze negatywy itd.

Za używanego (ergo o niejasnej przeszłości, należy być ostrożnym przy zakupie) Nikona Coolscana V ED trzeba dać około dwa razy tyle. Za fabrycznie nowego (nieużywanego), który tu i ówdzie się trafia, chcą 10 razy tyle. Czy skany z niego będą 2 razy, względnie aż 10 razy lepsze? Nie jestem z definicji przekonany, musiałbym spróbować. Efektywnie dostałbym ca. 4000 dpi, czyli o 20 % więcej. Większe znaczenie prawdopodobnie miałaby lepsza mechanizacja procesu i szybkość obróbki dzięki Coolscanowi, ale to z kolei byłoby ważne wtedy, gdyby tych filmów do zeskanowania było kilkakrotnie więcej.

Przy Super Coolscanach różnica w cenie jest jeszcze większa, a przecież jakość finalnego obrazka zależy nie tylko od skanera. ;) Na dobry papier i dobrą drukarkę również nie należy żałować pieniędzy i ja nie pożałowałem.
No i jest podstawowa kwestia jakości materiału wyjściowego. Jeżeli zrobiłeś marne zdjęcie lub jeśli film jest źle wywołany, to najlepszy skaner nie pomoże. Z g... bicza nie ukręcisz. :)

Łańcuch jest tak mocny, jak mocne jest najsłabsze ogniwo. Ogólnie biorąc są dwie grupy przypadków: albo nie masz barier budżetowych i wtedy bierzesz wszystko z najwyższej półki (czy ma sens, to jest odrębna kwestia, można długo dyskutować), albo masz ograniczenia budżetowe (lub inaczej rozkładasz priorytety) i wtedy trzeba szukać możliwie zrównoważonej kombinacji skanera i innych elementów procesu. Dawniej byłem zdecydowanym zwolennikiem pierwszej opcji. Z wiekiem mi przeszło i teraz ogólnie we wszystkich dziedzinach życia podobają mi się teorie zrównoważonego rozwoju. :)


Miałem na myśli to, że w mojej ocenie wciąż najlepszym sposobem na drukowanie analogowych zdjęć jest dobry skaner, kupa wolnego czasu i odpowiedni zasób piwa. Jeśli mówimy oczywiście o wysokiej jakości tego wszystkiego.
Podpisuję się oburącz i obunóż. W sensie, że jeśli nie ciemnia, tradycyjny powiększalnik i papier światłoczuły, to zdecydowanie skaner w domu. :)


Inne pytanie - na co komu taka do dupy archiwizacja, na którą potem patrzeć się nie da? Ja - choć to trwa oczywiście długo - wszystko co warte archiwizacji skanuję w pełnej rozdzielczości, pełnej głębi koloru itd. Po co sobie dwa razy robić robotę?
Gdy potrzebujesz coś w rodzaju stykówki, to spoko tym łajnem można robić. Przy odrobinie koncentracji (jeśli w tym czasie nie palisz fajek, nie pijesz kawy ani piwa, nie oglądasz meczu etc. :mrgreen:) spokojnie obskoczysz w kwadrans film 36-klatkowy.Tak rozumiem archiwizację. Jeśli kadr mi się podoba i chcę wydrukować, to uruchamiam normalny skaner i pieszczę obrazek. Ile takich jest na jednym filmie? Hm, no tak, z M3 prawie wszystkie, to fakt, obojętnie czy założony był Elmar, czy Summicron. :mrgreen:

Stanlej
15-05-2014, 14:07
Dobry skaner jest drogi i jeśli ma to być jednorazowa akcja, to lepiej oddać to do dobrego labu

Witam,
zarejestrowałem się na forum, żeby zadać to pytanie :)
Czy możesz polecić dobry lab do skanowania w Trójmieście?

Rozumiem, że reklama może być zabroniona na tym forum, jeśli tak, to poproszę na priva.

Pozdrawiam

Franek_
15-05-2014, 20:56
Tak, mogę polecić. Firma nazywa się Digital Design. Mają stronę internetową: http://skanuj.pl/

Skanują na Coolscanie 9000 i tym mniejszym do 135. Wal w ciemno. Nie jest super tanio, ale zanim kupiłem skaner to oddawałem właśnie tam i nigdy nie miałem zastrzeżeń. W razie czego również drukują, też bardzo dobrze.

Stanlej
18-05-2014, 15:02
Dziękuję.
Tę firmę znam, szukałem właśnie dla nich alternatywy :)

Pozdrowienia

elmo78
23-05-2014, 00:09
Poszukaj np na Gumtree. Ja znalazłem trochę wyników na hasło skanowanie, np:

http://www.gumtree.pl/cp-fotografia-i-video/srodmiescie/skanowanie-filmow-i-zdjec-35mm-6x6-6x9-6x4-5-pliki-raw-592162312

Franek_
23-05-2014, 11:45
Dziękuję.
Tę firmę znam, szukałem właśnie dla nich alternatywy :)

Pozdrowienia

A dlaczego - tak z ciekawości - szukasz alternatywy? Nie byłeś zadowolony z ich usług? Jak dla mnie na terenie Trójmiasta ciężko będzie Ci znaleźć cokolwiek lepszego.

anita-głowacka
29-05-2014, 17:03
Warto zakupić do skanowania negatywów Epsona V370? Kosztuje niewiele (poniżej 400zł).

doktor
29-05-2014, 17:14
Chyba lepiej V500, kosztuje wprawdzie 700, ale skanuje 2 paski za jednym zamachem, i rozdzielczość 6400 zamiast 4800, a przy małym obrazku to spora różnica. Jęsli jednak ma być też do średniego, chyba nie da rady...

mrozen4
29-05-2014, 18:34
Chyba lepiej V500, kosztuje wprawdzie 700, ale skanuje 2 paski za jednym zamachem, i rozdzielczość 6400 zamiast 4800, a przy małym obrazku to spora różnica. Jęsli jednak ma być też do średniego, chyba nie da rady...

Ale V600 Photo da radę. 3 lata temu dałem 800PLN. :)