Zobacz pełną wersję : PS CC - Koniec instalacyjnej wersji Photoshopa'a
@Kurtz
Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
Corel robi to samo i to od samego początku, ale wystarczy zapisać plik w zgodności ze starszą wersją i otwiera się prawidłowo w starszych wersjach.
Owszem w nowszych Corel Draw, dochodzą nowe funkcjonalności, ale dotyczą tylko ułatwień w rysowaniu. Po zapisaniu pliku nie ma już różnicy.
Marcin_gda
22-05-2013, 11:07
I tak nie jest najgorzej. Są producennci oprogramowania np. Autodesk, gdzie pliku stworzone na nowszej wersji programu nie otworzysz na poprzedniej wersji.
Pliku PSD z CS5 nie mógłbyś otworzyć w np. CS3. Jak Ci się podoba taka wizja?:wink:
To norma. Quark ma tak od zawsze (a może miał, nie wiem, nie mam, nie używam). Także nie dałbym sobie uciąć nic poza zbyt długimi paznokciami za pozytywne skutki otwarcia zaawansowanego pliku z PSD CS6 w PS7.
To są ograniczenia wynikające z rozwoju aplikacji. Ale ów Autodesk, oimw, nie przestanie działać z powodu niezapłaconej licencji, pozwalajac na dalszą pracę.
W życiu bywają lata tłuste i chude. Te tłuste obfitują w inwestycje, w tym w inwestycje w narzędzia. Lata chude to szukanie oszczędności, także na zawartości lodówki. Jaką decyzje podejmie osoba pracujaca w programach Adobe, dowaidując się, że w budżecie pojawia sie pozycja "leki" ma kwotę np. 600zł/mc, poprzedzona okresem półrocznej choroby? Czym bedzie pracować, jeżeli budżet się nie "domknie", i nie wystarczy na subskrypcję? Takie sytuacje mogą dotyczyc nie tylko osób, ale i firm - mniejszych i większych, i są moim zdaniem szczególnie niebezpieczne. Pomijam tu kwestie wahnięć kursowych - bo sie dowiem, ze będziemy mieli niebawem euro, i że będzie lepiej i taniej. Tak samo, jak pomijam kwestię możliwych zmian cen subskrypcji. A, jak mawiają prawa Murphye'go, kumulacja złych sytuacji jest częsta i trudna do przewidzenia.
@Kurtz
Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
Corel robi to samo i to od samego początku, ale wystarczy zapisać plik w zgodności ze starszą wersją i otwiera się prawidłowo w starszych wersjach.
Owszem w nowszych Corel Draw, dochodzą nowe funkcjonalności, ale dotyczą tylko ułatwień w rysowaniu. Po zapisaniu pliku nie ma już różnicy.
Ale taki np. 3dsMax już nie. Trzeba plik wyeksportować do innego formatu tracąc ustawienia i fukcje, które są zarówno w starszej jaki nowszej wersji programu. Więc jak zespół pracuje nad czymś wspólnie i pracują na tych samych plikach, wszyscy muszą mieć tą sama wersję. A jeśli pliki maja od jakiegoś kooperanta, który stworzył coś na najnowszej wersji, to zostaje zapłacić za aktualizację. Pomijam sprawę różnych silników renderujących i ich ustawień zapisanych w pliku *.max.
Nie znam specyfiki środowiska 3dsMax.
W InDesign jest jak napisał stig, ale tam pojedynczy plik indd jest właściwie bezużyteczny. Trzeba tworzyć pakiety, z którymi i tak potrafią być problemy, bo się wewnętrzne łącza, zwłaszcza do fontów potrafią wysypać. Pakiety w przypadku większych projektów zajmuję grube GB.
Natomiast w CorelDraw jest jak napisałem. Osobiście używam nadal wersji 9. Rysuję tak samo szybko jak koledzy siedzący na nowszych wersjach. Owszem pojawiły się pewne ułatwienia w nowszych wersjach, ale dotyczą samej pracy w programie. Po zapisie pliku w nowszej wersji w trybie zgodności ze starszą. Owa starsza otwiera taki plik bez problemu i wszystko jest dostępne. Wyjątek stanowią fonty w nieskrzywionym tekście, ale to dotyczy nawet tych samych wersji.
Do tego nie znam do tej pory żadnej przeglądarki plików CDR, która umożliwiłaby choćby podejrzenie zawartości pliku.
Marcin_gda
22-05-2013, 11:43
Ale taki np. 3dsMax już nie. Trzeba plik wyeksportować do innego formatu tracąc ustawienia i fukcje, które są zarówno w starszej jaki nowszej wersji programu. Więc jak zespół pracuje nad czymś wspólnie i pracują na tych samych plikach, wszyscy muszą mieć tą sama wersję. A jeśli pliki maja od jakiegoś kooperanta, który stworzył coś na najnowszej wersji, to zostaje zapłacić za aktualizację. Pomijam sprawę różnych silników renderujących i ich ustawień zapisanych w pliku *.max.
Odwracanie kota ogonem. Na to nikt poważny nie narzekał. zresztą, specyfika pracy w dtp jest inna, niż przy produkcji animacji czy modelowania 3d. Nikt raczej nie rzeźbi w illustratorze osobno ręki do głowy, którą robi kto inny...
Oprogramowanie DTP musi zachować zgodność z innymi narzędziami. Stąd np. kariera pdf-ów, które pozwoliły na wklejanie plików z Corela do Quarka i vice versa. Wcześniej używane były np. eps-y, co dawało czasem dziwne efekty (gdy np. ktoś wprowadził kolor specjalny). Drukarnie muszą obsługiwać różnych klientów.
Model subskrypcyjny powoduje, ze nie płacąc nie będziesz kompatybilny sam ze sobą z lat "tłustych"...
Marcin_gda
22-05-2013, 11:46
Nie znam specyfiki środowiska 3dsMax.
W InDesign jest jak napisał stig, ale tam pojedynczy plik indd jest właściwie bezużyteczny. Trzeba tworzyć pakiety, z którymi i tak potrafią być problemy, bo się wewnętrzne łącza, zwłaszcza do fontów potrafią wysypać. Pakiety w przypadku większych projektów zajmuję grube GB.
Natomiast w CorelDraw jest jak napisałem. Osobiście używam nadal wersji 9. Rysuję tak samo szybko jak koledzy siedzący na nowszych wersjach. Owszem pojawiły się pewne ułatwienia w nowszych wersjach, ale dotyczą samej pracy w programie. Po zapisie pliku w nowszej wersji w trybie zgodności ze starszą. Owa starsza otwiera taki plik bez problemu i wszystko jest dostępne. Wyjątek stanowią fonty w nieskrzywionym tekście, ale to dotyczy nawet tych samych wersji.
Do tego nie znam do tej pory żadnej przeglądarki plików CDR, która umożliwiłaby choćby podejrzenie zawartości pliku.
Otwarcie pliku illustratora w nowszej wersji softu także powoduje "sypanie" sie tekstu. Nie jestem pewien, jaka musi być różnica wersji, ale ill8->cs2 i cs2->cs5.5 raczej tak.
W InDesign jest jak napisał stig, ale tam pojedynczy plik indd jest właściwie bezużyteczny.Nooo… polemizowałbym. Wolę mieć sprawny plik indd niż cały zestaw wszystkich składowych, ale bez niego. :)
Trzeba tworzyć pakiety, z którymi i tak potrafią być problemy, bo się wewnętrzne łącza, zwłaszcza do fontów potrafią wysypać.Jeszcze mi się nie zdarzyło – ale ja staram się nie używać dużej liczby fontów, a te, o których sam mogę zdecydować, to sprawdzone raptem kilka rodzin w postaci zweryfikowanych i bezproblemowych OTFów.
Pakiety w przypadku większych projektów zajmuję grube GB.A to już kwestia specyfiki projektu i higieny pracy. ;) Ostatnia, 32-stronicowa publikacja A4 full color, z ponad 40 zdjęciami, wykresami, tabelkami, etc., zamknęła się w 150 MB. Album „Odloty hesji” (ponad 200 stron/zdjęć) – to poniżej 1 GB (z kilkoma mimo wszystko zbędnymi PSDkami, zamiast spłaszczonymi TIFFami LZW, oraz wszystkimi zdjęciami Sławka – w nadmiarowej (w stosunku do rozmiarów reprodukcji) rozdzielczości).
Tak więc to wszystko da się przeżyć – ale spróbuj przygotować komuś swój plik INDD z CS6 czy CS5 tak, żeby go mógł otworzyć w CS3. :) To jest dopiero jazda! Pośrednik w postaci IDML jest zrozumiały dla CS5 i CS4, ale już nie CS3! Po drodze musisz mieć jeszcze CS4, żeby po otwarciu w nim IDMLa z CS6, zapisać go jako INX bo tylko tego „rozumie” CS3!
@Kurtz
Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
Corel robi to samo i to od samego początku, ale wystarczy zapisać plik w zgodności ze starszą wersją i otwiera się prawidłowo w starszych wersjach.
Owszem w nowszych Corel Draw, dochodzą nowe funkcjonalności, ale dotyczą tylko ułatwień w rysowaniu. Po zapisaniu pliku nie ma już różnicy.
Ale co bzdura? Że są programy w których nie ma zgodności wstecznej między plikami? Czy jak ktoś wymyślił coś, w formacie zapisu pliku, co się nie sprawdziło, to mamy ciągnąć to przez wszystkie wersje programu, tylko dla zgodności wstecznej? Bez sensu. Fakt, że producent softu daje możliwość zapisania w wersji kompatybilnej ze starszą wersją programu nic tutaj nie zmienia - pliki nowej nie są kompatybilne wstecz.
W Corel Draw może i tak jest, ale co to za różnica? Jest wiele programów które zwiększając funkcjonalność, możliwości projektu, muszą też zmienić format. Nie tylko Corel Draw jest na swiecie.
Nooo… polemizowałbym. Wolę mieć sprawny plik indd niż cały zestaw wszystkich składowych, ale bez niego.
Wiadomo, dlatego napisałem właściwie. ;)
A to już kwestia specyfiki projektu i higieny pracy. ;) Ostatnia, 32-stronicowa publikacja A4 full color, z ponad 40 zdjęciami, wykresami, tabelkami, etc., zamknęła się w 150 MB. Album „Odloty hesji” (ponad 200 stron/zdjęć) – to poniżej 1 GB (z kilkoma mimo wszystko zbędnymi PSDkami, zamiast spłaszczonymi TIFFami LZW, oraz wszystkimi zdjęciami Sławka – w nadmiarowej (w stosunku do rozmiarów reprodukcji) rozdzielczości). Piszę o katalogach produktów objętości 300-500 stron, z całym mnóstwem grafiki zarówno wektorowej jak i rastrowej. Ostatnio koledze pakiet zajął coś koło 10 GB.
Mnie instrukcje obsługi też mało zajmują, ale mam trochę roboty z przyszykowaniem grafiki rastrowej.
Tak więc to wszystko da się przeżyć – ale spróbuj przygotować komuś swój plik INDD z CS6 czy CS5 tak, żeby go mógł otworzyć w CS3.
To fakt, w firmie chyba tylko ja już zostałem z CS2, graficy mają CS4 lub nawet CS5 i zasadniczo nie tykamy swoich projektów jeżeli chodzi o rzeczy robione w indyku. Właśnie przez problemy z konwersją.
Ale co bzdura?
Bzdurą jest, że wsteczna zgodność jest przereklamowana. Bardzo często jest to celowe działanie developerów, żeby kupować każdy nowszy wypust programu. Pisałem o Corelu, bo to środowisko znam najlepiej, pracowałem w kilku wersjach tych programów i widzę co się dzieje.
Bzdurą jest, że wsteczna zgodność jest przereklamowana.
Bardzo często jednak jest. Jeżeli zgodność wsteczna, powoduje to, że nie wdrażamy nowych, lepszych rozwiązań, wstrzymujemy rozwój czegokolwiek, to jest to co najmniej powód, żeby się nad tym poważnie zastanowić.
Widziałem zbyt wiele programów, w których utrzymywano zgodność wsteczną, ze starymi błędami i idiotycznymi rozwiązaniami, żeby dobrze myśleć o zgodności wstecznej. Czasem jest potrzebna, czasem niezbędna, ale bardzo często jednak jest bezsensowna. ( I zbyt wiele komentarzy w kodzie widziałem w tym stylu: "Tak, to jest bug - zgodność wsteczna z innymi bugami w wersji xxxx" )
Co innego, możliwość współpracy ze starymi wersjami, a co innego zgodność wsteczna rozwiązań, formatów, etc.
Pomijam, biznesowy wymiar, celowego wprowadzania rozbieżności między kolejnymi wersjami, żeby zmusić klienta do kupna nowej, bo to inna sprawa.
Pomijam, biznesowy wymiar, celowego wprowadzania rozbieżności między kolejnymi wersjami, żeby zmusić klienta do kupna nowej, bo to inna sprawa.
Inaczej można by stworzyć program i zamknąć firmę, bo w końcu jest jakaś ograniczona liczba klientów, które dokonają zakupu (ewentualnie wymyślać coś zupełnie innego i próbować to sprzedać).
Borat1979
22-05-2013, 18:09
I tak nie jest najgorzej. Są producennci oprogramowania np. Autodesk, gdzie pliku stworzone na nowszej wersji programu nie otworzysz na poprzedniej wersji.
Pliku PSD z CS5 nie mógłbyś otworzyć w np. CS3. Jak Ci się podoba taka wizja?:wink:
Akurat w przypadku oprogramowania CAD to trudno się dziwić, złożoność projektów jest na tyle duża, że mógłby się pojawić problemy a nawet błędy szczególnie gdy nowsza wersja zawiera jakieś elementy niedostępne w poprzednich wydaniach.
Śledzicie temat? :)
Jeśli nie, to macie do poczytania:
https://plus.google.com/u/0/+Photoshop/posts
http://blogs.adobe.com/photoshopdotcom/2013/05/creative-cloud-were-listening.html
piotru89
18-06-2013, 13:52
Od wczoraj dostępna jest nowa wersja m.in. Photoshopa w Creative Cloud.
Używa już ktoś?
ja bawilem sie z 2 godzinki dzis rano,nie ma zadnej rewolucji w stosunku do cs6,ta sama szata graficzna,moze troche szybciej chodzi,ale glowy za to nie dam
ThomasVoland
18-06-2013, 14:48
Jak doinstalować inną wersję językową? Przez Download Assistant-a? Angielską wersję mi wcięło, a assistant nie chce się zaktualizować, będę musiał ściągnąć od nowa.
Edit
OK, mam. Teraz się to robi w preferencjach tej aplikacji Creative Cloud, która siedzi na górnej belce.
piotru89
18-06-2013, 15:38
Trzeba chyba poczekać aż więcej osób przetestuje. Pewnie sam się zarejestruję i dam znać
ja bawilem sie z 2 godzinki dzis rano,nie ma zadnej rewolucji w stosunku do cs6,ta sama szata graficzna,moze troche szybciej chodzi,ale glowy za to nie damOsobiście jeszcze nie testowałem, ale z tego co widzę na stronie, to typowe drobne zmiany, jak w każdej z ostatnich wersji. Najbardziej ciekaw jestem operacji warunkowych (domyślam się, że w akcjach), i kopiowania atrybutów CSS. Cieszy też dołożenie systemowych algorytmów wygładzania tekstu, czy chociażby dodanie w końcu możliwości zapisu PNG z profilem. Reszta mnie ani ziębi ani grzeje, więc w sumie nie spieszno mi do tej wersji. W ID podobnie – znowu najwięcej udoskonaleń w warstwie publikacji elektronicznych, a usprawnienia w pracy z fontami czy generator QR-code, to też za mało, żeby się wpakować w CC. Poczekam chyba jeszcze przynajmniej dwie wersje.
ThomasVoland
18-06-2013, 16:21
dodanie w końcu możliwości zapisu PNG z profilem.
W CS6 to też było, ale przy 'save for web'. Ale fakt, teraz dodali i przy prostym zapisie.
W CS6 to też było, ale przy 'save for web'. Ale fakt, teraz dodali i przy prostym zapisie.No właśnie – nie zawsze uśmiecha mi się zapisywanie przez SFW. Najczęściej kiedy chcę zapisać coś z kompresją bezstratną i „czytatą” dla łeba, wybieram z Save As – PNG, a tu opcja dołączenia profilu jest nieaktywna. Szlag mnie wtedy, bo trzeba anulować, wybrać SFW, tam z kolei wybrać znowu PNG-24 (bo w ten sposób to tylko GIFy eksportuję), sprawdzić czy reszta pasuje, wybrać ścieżkę i dopiero można zapisać. A tak – będzie w końcu bez niespodzianek… Aaa… Nooo… za czas jakiś, przy kolejnych wersjach, bo tej na pewno nie mam zamiaru dzierżawić. :)
Uruchomiłem dzisiaj triala (wczoraj, jeszcze chwilę po południu nie było to możliwe) Photoshopa CC. Na starym laptopie Dell (XPS13, C2D) chodzi to bardzo przyzwoicie - nie widzę różnicy z CS4 jaki posiadam na stanie.
Najbardziej interesował mnie moduł inteligentnego wyostrzania i usuwania przeostrzonych krawędzi. Po pierwszych testach mam mieszane odczucia. Nie działa to jakoś spektakularnie, albo nie na wszystkich zdjęciach. Przećwiczę to przez miesiąc i zobaczę co dalej.
piotru89
18-06-2013, 23:32
Dla posiadaczy CS6, jest rabat i wychodzi 24ojro / msc z vatem za full pakiet
Po przewalutowaniu na $, jest 19,99 / msc
Oj skubią europejczyków, nie możemy chyba zmieniać waluty zakupu?
darkmajin
19-06-2013, 07:46
jak chcieli zatrzymać piratów to się nie udało, od wczoraj lata skraczony dll na triala ;)
jak chcieli zatrzymać piratów to się nie udało, od wczoraj lata skraczony dll na triala ;)Piratów to oni mają w d… Chodzi o większe złupienie legalnych użytkowników. Zaczęło się przecież od coraz to częstszych edycji, potem skrócenie okresu obowiązywania prawa do apdejtu. Finansowe żniwa raz na rok, i to jeszcze przy wykorzystaniu jedynie części stałych użytkowników – ich już nie interesują. Chcą mieć regularną kasę co miesiąc.
piotru89
19-06-2013, 13:11
jak chcieli zatrzymać piratów to się nie udało, od wczoraj lata skraczony dll na triala ;)
Przy legalnej pracy, gdy programy służą do zarobku to raczej trzeba kupić ;)
Marcin_gda
20-06-2013, 02:05
Przy legalnej pracy, gdy programy służą do zarobku to raczej trzeba kupić ;)
...paint shop pro, a ps mieć na schowanym kompie.
ThomasVoland
20-06-2013, 02:21
Do tej pory mnie zastanawia, skąd ludziom do głowy może przyjść, że CC ma na celu uniemożliwienie piractwa. Trzeba nie mieć zielonego pojęcia czym jest CC żeby coś takiego w ogóle na myśl przyszło, a i tak po 10 sekundach zastanowinia powinno być wszystko jasne. Cc będzie mogło znacząco utrudnic życie piractom, ale za kilka lat. Jak już będzie wymagane stałe połączenie z Internetem i na pewno nie do autoryzacji. Do pobierania 'na żywo' potrzebnych rzeczy, które nie są zapisywane jak aktualizacje - coś jak w grach typu Diablo 3. To ze jest pirat po pierwszym dniu, to NORMALNE. Jakby nie było, to mielibyśmy czemu się dziwić i o czym pisać.
Można zainstalować triala PS CC na kompie mając na stałe zainstalowanego PS CS ( bez konieczności odinstalowania go ) ?
tak, CC instaluje sie obok CS
foto4deg
18-07-2013, 18:05
Mam takie pytanie. Chcę wykupić PS CC. Na początku zainstaluje go na hdd.
Za jakieś 2-3 tygodnie nabędę SSD. Czy będę mógł wtedy bez problemu wgrać na ten ssd PS CC, mimo, że wcześniej był na hdd?
foto4deg
19-07-2013, 13:21
Mam takie pytanie. Czy możliwe jest, abym zakupił PS CC i używał go najpierw na hdd, a następnie po wymianie hdd na ssd korzystał z niego na nowym dysku? Jak przypisują klucz?
pozdrawiam
Jak zakupisz ( czyli wykupisz subskrypcję ) to będziesz go mógł używać na czym będziesz chciał. Najpierw go sobie uruchomisz na hdd, a później po zmianie na ssd :). Najważniejsze jednak to dostęp do netu; bez tego nie działa :(.
Możesz go używać na domowym jak i lapku. Jedynie musisz pamiętać o wylogowywaniu się tak z PS CC, jak i Cloud'a.
Podobno ma być coś w rodzaju upgrade. Dla właścicieli CS3 lub nowszych, miesięczna opłata to 9.99 ($ lub euro) za Photoshopa, Lightrooma i 20GB w chmurze.
http://blogs.adobe.com/creativelayer/introducing-the-photoshop-photography-program/
Zastanawiam sie poważnie.
Karrampuk
13-09-2013, 21:56
Tylko czy po wygaśnięciu czasu umowy nie zmienią jej warunków?
Wtedy przestajesz płacić.
I nie masz PS, nawet nieaktualnego :-(
Mam tego, co do tej pory.
Władca Pixeli
14-09-2013, 15:41
Mam tego, co do tej pory.
Ale jak obrobisz zdjęcia w nowym PS to później możesz mieć problemy z otworzeniem ich w starszych wersjach i trzeba wszystko zaczynać od nowa.
http://www.dpreview.com/news/2013/10/03/adobe-accounts-hacked-data-exposed-for-2-9-million-customers ;)
RobertMiernik
04-10-2013, 03:44
http://www.dpreview.com/news/2013/10/03/adobe-accounts-hacked-data-exposed-for-2-9-million-customers ;)
Smutne, przy czym warto by zaznaczyć, skoro w tym temacie informacja się pojawia, że nie ma to nic wspólnego z przeniesieniem licencji i samym CC.
Dokładnie takie same dane i tak samo zkrakowane mogłyby zostać dwa lata temu przy konwencjonalnym licencjonowaniu PSa...
Władca Pixeli
04-10-2013, 04:20
Smutne, przy czym warto by zaznaczyć, skoro w tym temacie informacja się pojawia, że nie ma to nic wspólnego z przeniesieniem licencji i samym CC.
Dokładnie takie same dane i tak samo zkrakowane mogłyby zostać dwa lata temu przy konwencjonalnym licencjonowaniu PSa...
The attack exposes a weakness in the company's new Creative Cloud subscription model, which omits the 'bits-in-a-box' distribution method in favor of faster access to software updates through a monthly subscription.
RobertMiernik
04-10-2013, 04:24
The attack exposes a weakness in the company's new Creative Cloud subscription model, which omits the 'bits-in-a-box' distribution method in favor of faster access to software updates through a monthly subscription.
No tak oczywiście, w końcu po to się tam wbijali. Jednak to nie CC jest problemem, tylko serwer z bazą danych zrobioną na odwal się. Tak samo były łamane nie mające nic z chmurą wspólnego usługi.
Władca Pixeli
04-10-2013, 04:33
No tak oczywiście, w końcu po to się tam wbijali. Jednak to nie CC jest problemem, tylko serwer z bazą danych zrobioną na odwal się. Tak samo były łamane nie mające nic z chmurą wspólnego usługi.
Ale co to obchodzi użytkowników. Przedtem można było kupić program w sklepie, aktywować i wszystko działało. Teraz przy nowym systemie program musi mieć dostęp do kart kredytowych cały czas a oni nie potrafią tego zabezpieczyć.
RobertMiernik
04-10-2013, 05:32
No właśnie chodziło o to, że jeśli robiłeś zakupy w sklepie adobe to te wszystkie dane już tam były.
Oczywiście użytkowników to nie obchodzi ale CC czy stacjonarna wersja - tak czy tak by popłynęli, dlatego o tym pisałem, bo wrzucanie takiej informacji do tematu o CC może spowodować błędne wrażenie, że to dotyczy tylko tych z CC czy coś takiego..
Tak czy inaczej karty wyciekły - jeśli ktoś nie kupuje przez karty przedpłacone proponuję szybko anulować...
Wrzucilem tu, nie zeby robic zamet (bo to jednak posrednio dotyczy CC) tylko dlatego, ze to najnowszy watek o sofcie Adobe ;) domyslam sie, ze teraz info z ich bazy danych jest bardziej lakomym kaskiem niz przed wprowadzeniem Creative Cloud ;)
Nowa idea Adobe tym samym kompletnie się skompromitowała.
Nowa idea Adobe tym samym kompletnie się skompromitowała.
Raczej dział IT odpowiadający za bezpieczeństwo tych serwerów, albo kierownictwo które nie przeznaczyło na to wystarczających środków... Niestety, dzisiaj tego typu informacje są dość wartościowe i firmy muszą inwestować w ich chronienie, bądź po prostu ich nie zbierać i minimalizować czarnorynkową wartość swojej bazy...
takie incydenty powoduja duzy spadek zaufania. ludzie lubia swoje pieniazki. to moze spowodowac, ze podniosa sie glosy nawolujace do powrotu do tradycyjnej metody kolportowania oprogramowania.
poza tym ze tego co czytalem to dotyczy nie tylko CC, ale tez zwyklych zakupow dokonywanych przez strony adobe.
Kurtz ma rację: to wina zabezpieczeń, a co za tym idzie - firmy Adobe. Skoro tacy giganci zostali złamani, to powinni złapać tego kto się włamał i zaproponować mu pracę. Chyba że na tym oszczędzają i mają słabych gości od zabezpieczeń.
Ale myślę też, że to także prztyczek w nos dla nich za to, że wypuścili CC w taki sposób. Nie wiem, to tylko moje domysły, ale na różne sposoby ludzie mogą się mścić i mieć ukryte powody. A że ktoś stworzy kod i znajdzie się drugi, który go złamie - truizm.
Sam mam konto na Adobe i mam wpisane licencje i numery, ale nic ponadto. Musiałem, bo mam legalne oprogramowanie, ale poza tym nie podałem żadnych informacji o sobie - tylko dane osobowe, czyli niezbędne minimum do rejestracji, ale to i tak jakieś dane przecież. Żadnych zakupów nie planuję, póki naprawdę nie muszę i mam inne rozwiązania. A potem będę myślał, jak się coś będzie miało całkowicie skopać.
Myślę, że zamieszanie wywołane tą sytuacją spowoduje dodatkową falę krytyki i doleje oliwy do dyskusji o CC. Takie "przy okazji" ;)
Zaufana 3 Strona (http://zaufanatrzeciastrona.pl/post/hakerzy-ukradli-adobe-kod-zrodlowy-i-numery-kart-kredytowych/) donosi również, że hakerzy którzy od sierpnia hasali po serwerach Adobiego, wykradli również źródła ColdFusion i Acrobat. Acrobat w wersji Reader ma chyba zainstalowany każdy komputer osobisty na planecie, więc problem może być poważniejszy, niż się tymczasem wydaje.
RobertMiernik
04-10-2013, 18:51
Zaufana 3 Strona (http://zaufanatrzeciastrona.pl/post/hakerzy-ukradli-adobe-kod-zrodlowy-i-numery-kart-kredytowych/) donosi również, że hakerzy którzy od sierpnia hasali po serwerach Adobiego, wykradli również źródła ColdFusion i Acrobat. Acrobat w wersji Reader ma chyba zainstalowany każdy komputer osobisty na planecie, więc problem może być poważniejszy, niż się tymczasem wydaje.
Bo darmową wersję zrobią?...
Borat1979
04-10-2013, 19:00
Bo darmową wersję zrobią?...
Mając dostęp do kodu aplikacji prościej pisać złośliwe oprogramowanie i zaszyć je w plikach pdf.
RobertMiernik
04-10-2013, 19:24
Mając dostęp do kodu aplikacji prościej pisać złośliwe oprogramowanie i zaszyć je w plikach pdf.
Gdyby to była prawda, całe wolne oprogramowanie byłoby jedną wielką zaszytą złośliwością...
Borat1979
04-10-2013, 19:28
Gdyby to była prawda, całe wolne oprogramowanie byłoby jedną wielką zaszytą złośliwością...
W kodzie otwartym, do którego ma dostęp każdy programista błędy są szybko wyłapywane. Tu nikt poza Adobe i grupa hakerów nie zna kodu programu.
Zaufana 3 Strona (http://zaufanatrzeciastrona.pl/post/hakerzy-ukradli-adobe-kod-zrodlowy-i-numery-kart-kredytowych/) donosi również, że hakerzy którzy od sierpnia hasali po serwerach Adobiego, wykradli również źródła ColdFusion i Acrobat. Acrobat w wersji Reader ma chyba zainstalowany każdy komputer osobisty na planecie, więc problem może być poważniejszy, niż się tymczasem wydaje.
Ja w dalszym ciągu nie kumam, jak można pewne " ważne rzeczy" trzymać na "komputerze" do którego można się dostać z zewnątrz.
Borat1979
04-10-2013, 20:03
Ja w dalszym ciągu nie kumam, jak można pewne " ważne rzeczy" trzymać na "komputerze" do którego można się dostać z zewnątrz.
Można znaleźć w kodzie błędy, których nie wyłapali programiści Adobe i wykorzystać je przy tworzeniu złośliwego oprogramowania. W przypadku otwartego softu gdy dostęp do kodu mają miliony programistów taki błąd zostanie szybciej wyłapany i załatany niż w przypadku softu komercyjnego, do którego dostęp ma tylko niewielka grupa fachowców.
Borat tłumaczy wszystko jasno, a Wy naprawdę nie rozumiecie, czy tylko udajecie, że problem Was nie dotyczy? Rozumiem, że jeden na tysiąc Power User ma oddzielną maszynę do trzymania hasła do banku online, bez dostępu do internetu. Jednak, jeśli nie jesteś starym kawalerem, to w Twoim domu musi być inny komputer. Po prostu musi być; A czy to będzie pecet, czy smartfon - jeden i drugi będzie podatny na podstępny atak przez dziurę w Acrobat.
...
... jeden i drugi będzie podatny na podstępny atak przez dziurę ... .
Atak przez dziurę, brrr to brzmi groźnie. :D
RobertMiernik
05-10-2013, 12:13
Można znaleźć w kodzie błędy, których nie wyłapali programiści Adobe i wykorzystać je przy tworzeniu złośliwego oprogramowania. W przypadku otwartego softu gdy dostęp do kodu mają miliony programistów taki błąd zostanie szybciej wyłapany i załatany niż w przypadku softu komercyjnego, do którego dostęp ma tylko niewielka grupa fachowców.
Borat tłumaczy wszystko jasno, a Wy naprawdę nie rozumiecie, czy tylko udajecie, że problem Was nie dotyczy? Rozumiem, że jeden na tysiąc Power User ma oddzielną maszynę do trzymania hasła do banku online, bez dostępu do internetu. Jednak, jeśli nie jesteś starym kawalerem, to w Twoim domu musi być inny komputer. Po prostu musi być; A czy to będzie pecet, czy smartfon - jeden i drugi będzie podatny na podstępny atak przez dziurę w Acrobat.
To może zakładzik?
Jeśli się w ciągu najbliższych trzech miesięcy pojawi kilerska dziura w tym oprogramowaniu, stawiam wam flaszkę, jeśli się nie pojawi, wy stawiacie flaszkę mi?
Ja wiem, że złe hakiery to postrach nastolatek ale przeanalizowanie kodu aplikacji tej wielkości przez grupę (niech będzie nawet dużą 1000 osób, może i więcej) to kwestia roku albo i jeszcze dłuższego okresu, ale załóżmy, że to giganci niech będzie 6 miesięcy. W tym czasie wyjdzie pińcet aktualizacji, które zmienią całe tysiące linii, do których znów nie będzie dostępu.
...
Ja wiem, że złe hakiery to postrach nastolatek ale przeanalizowanie kodu aplikacji tej wielkości przez grupę (niech będzie nawet dużą 1000 osób, może i więcej) to kwestia roku albo i jeszcze dłuższego okresu, ale załóżmy, że to giganci niech będzie 6 miesięcy. W tym czasie wyjdzie pińcet aktualizacji, które zmienią całe tysiące linii, do których znów nie będzie dostępu.
Widzę, że w ogóle nie masz pojęcia o czym piszesz.
Praktyki hackerskie, to obecnie już nie psikusy rozbestwionych małolatów, tylko konkretna broń, wykorzystywana przez większość silnych informatycznie państw.
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby za wynalezione i wykorzystane luki w oprogramowaniu znanych firm, odpowiadało któreś z dużych azjatyckich państw. ;)
Borat1979
05-10-2013, 13:10
Ja wiem, że złe hakiery to postrach nastolatek ale przeanalizowanie kodu aplikacji tej wielkości przez grupę (niech będzie nawet dużą 1000 osób, może i więcej) to kwestia roku albo i jeszcze dłuższego okresu, ale załóżmy, że to giganci niech będzie 6 miesięcy. W tym czasie wyjdzie pińcet aktualizacji, które zmienią całe tysiące linii, do których znów nie będzie dostępu.
Wielokrotnie jest tak, że hakerzy znajdują luki w komercyjnym sofcie w ciągu kilku dni po premierze nie mając dostępu do do kodu aplikacji. Tutaj maja wszytko na tacy a skoro byli na tyle mocni, że hasali miesiąc po wewnętrznej sieci Adobe to znają się na rzeczy.
Poza z tym maja kod Acrobata czyli programu do edycji najbardziej rozpowszechnionego na świecie formatu dokumentów używanego przez wszystkich od domowych użytkowników po instytucje i banki.
A tak na marginesie właśnie dostałem maila od Adobe.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://public.dm1.livefilestore.com/y2pj_Oc7uji3rrKsWiIFpTvjDJChYxjT8G3uUJ-CV78iA8HnO7v6GQ66PNVm3358KMsKVC_ii_zh5CEV7HcUbNZz1 4zLHdVfI_7klOyllYgFK4/Bez-nazwy-1.jpg?psid=1)
RobertMiernik
05-10-2013, 13:13
Widzę, że w ogóle nie masz pojęcia o czym piszesz.
Praktyki hackerskie, to obecnie już nie psikusy rozbestwionych małolatów, tylko konkretna broń, wykorzystywana przez większość silnych informatycznie państw.
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby za wynalezione i wykorzystane luki w oprogramowaniu znanych firm, odpowiadało któreś z dużych azjatyckich państw. ;)
Rozumiem, że chcesz dołączyć do zakładu?
Zapraszam.
P.S. Oczywiście, że na pewno nie zrobił tego gość ze skryptami pobranymi z forum, ale podtrzymuję swoje zdanie co do niebezpieczeństwa z tym związanego - dla Ciebie, mnie i 100% grafików, fotografów czy innych niebezpieczeństwo jest większe od codziennego przeglądania internetu o równo 0%
Uwierz mi chiński wywiad nie interesuje się gołymi zdjęciami z Twojego dysku...
A tak na marginesie właśnie dostałem maila od Adobe.
Dziwne, żeby nie ;>
Rozumiem, że chcesz dołączyć do zakładu?
Zapraszam.
...
Tylko po co mam się z Tobą zakładać, skoro ja w ogóle nie używam Acrobata, tylko Free eXPert PDF Readera, który działa jedynie na lapku, który jest tylko i wyłącznie do netu?
U mnie trudno jest cokolwiek wydłubać, bo na tym komputerze poza gołym system + przeglądarka + program pocztowy nic de facto nie ma, a to jest JEDYNY komputer, który łączy się z siecią internet.
RobertMiernik
05-10-2013, 13:36
U mnie trudno jest cokolwiek wydłubać, bo na tym komputerze poza gołym system + przeglądarka + program pocztowy nic de facto nie ma, a to jest JEDYNY komputer, który łączy się z siecią internet.
Spoko każdy zainteresowany informatyką przechodzi w pewnym momencie okres paranoi, to przechodzi...
Spoko każdy zainteresowany informatyką przechodzi w pewnym momencie okres paranoi, to przechodzi...
U mnie to trwa tak długo, że raczej już nie przejdzie. ;)
Spoko każdy zainteresowany informatyką przechodzi w pewnym momencie okres paranoi, to przechodzi...
To się nie nazywa paranoja, to się nazywa świadomość.
Borat tłumaczy wszystko jasno, a Wy naprawdę nie rozumiecie, czy tylko udajecie, że problem Was nie dotyczy? Rozumiem, że jeden na tysiąc Power User ma oddzielną maszynę do trzymania hasła do banku online, bez dostępu do internetu. Jednak, jeśli nie jesteś starym kawalerem, to w Twoim domu musi być inny komputer. Po prostu musi być; A czy to będzie pecet, czy smartfon - jeden i drugi będzie podatny na podstępny atak przez dziurę w Acrobat.
Nawet jak przez taką dziurę zaatakują mój komputer? To co?
A nawet gdybym podał im/ nawet Tobie, hasło do mojego rachunku bankowego, to i tak oni/Ty nawet złotówki nie przelejecie (zobaczycie najwyżej ile mam na rachunku).
RobertMiernik
05-10-2013, 18:17
To się nie nazywa paranoja, to się nazywa świadomość.
Świadomość to świadomość a paranoja to paranoja - nie należy ich mylić bo wtedy nie ma się świadomości, że ma się paranoję...
Są dane, które należy chronić, ale są też granice poza którymi dane nie są bardziej bezpieczne za to korzystanie z komputera staje się bardziej uciążliwe niż liczenie na liczydle - pewnie, że można ale to się właśnie nazywa paranoja...
Świadomość istnienia wektorów ataku na mój komputer, moje dane, moje loginy/hasła, etc, nie jest żadną paranoją.
A nawet gdybym podał im/ nawet Tobie, hasło do mojego rachunku bankowego, to i tak oni/Ty nawet złotówki nie przelejecie (zobaczycie najwyżej ile mam na rachunku).
Na poniższe pytania nie musisz odpowiadać.
Czy używasz tego hasła do czegokolwiek innego?
Jak wiele to hasło powie o Twoich sposobach tworzenia haseł?
Czy razem z innymi "mało ważnymi" hasłami ( gg, forum, skype, komputer, etc, etc ) dają włamywaczowi jakiekolwiek informacje?
Jak wiele danych można odczytać mając to hasło / dostęp ? Kontrahenci, imiona/nazwiska rodziny, kupowane produkty, inne rachunki?
Czy wiesz, że zarówno twój komputer jak i smartphone, tablet mogą zostać przejęte?
Czy wiesz, że wykonując operacje na rachunku z tgo komputera, możesz wykonywać zupełnie inną i autoryzować ją swoimi hasłami/etc ? ( Nawet w przypadku haseł jednorazowych wysyłanych na zewnętrzne, a przejęte urządzenie )
Są dane, które należy chronić, ale są też granice poza którymi dane nie są bardziej bezpieczne za to korzystanie z komputera staje się bardziej uciążliwe niż liczenie na liczydle - pewnie, że można ale to się właśnie nazywa paranoja...
Wszystkie dane należy chronić, ale konsekwencje przejęcia niektórych są mniej groźne niż przejęcie innych.
W tej chwili, uzyskując dostęp do facebooka i danych ( w postaci offline ) z komputera ofiary, bardzo często można uzyskać dostęp do znacznie wrażliwszych danych.
Tego, czego musi się obawiać każdy, bez wyjątku to:
- zautomatyzowane ataki na komputery ( poprzez strony internetowe, usługi hostowane przez osoby trzecie - np proxy, )
- podłączanie komputera do skompromitowanej sieci ( nawet automatycznie skompromitowanej )
- Przejęcie danych użytkownika, zebranych w centralnej bazie ( np facebook, amazon, sony, adobe )
RobertMiernik
05-10-2013, 18:52
Sorrki Kurtz ale jeśli nie jesteś generałem w strukturach NATO albo tajnym agentem w służbie jej Królewskiej Mości to masz paranoję...
Może jeszcze ten komputer JEDYNY do internetu podłączony to obraz przechowywany w RAMdysku odtwarzany przy każdym włączeniu z bezpiecznej lokalizacji, może jeszcze między tym komputerem a tym nie podłączonym nie przenosisz żadnych danych? Bo przecież nigdy nie wiadomo co pobierasz, nawet jak masz hash podany to on też mógł być zmieniony, przecież były już takie przypadki..
A no przecież jeszcze ten internetowy to musisz czyścić po każdej stronie, bo w razie czego może dość do przejęcia ciasteczek czy nawet sesji!
Czyli na raz możesz przeglądać jedną stronę tylko, chcesz iść na kolejną to restart komputera, odtwarzanie obrazu i dopiero na kolejną - tak robisz prawda? Bo inaczej to przecież TAKIE niebezpieczne!!
Ech
Sorrki Kurtz ale jeśli nie jesteś generałem w strukturach NATO albo tajnym agentem w służbie jej Królewskiej Mości to masz paranoję...
Albo nie chcesz, żeby Twój komputer został zombie w jakimś botnecie, albo Twoja tożsamość została użyta do przestępstwa.
Może jeszcze ten komputer JEDYNY do internetu podłączony to obraz przechowywany w RAMdysku odtwarzany przy każdym włączeniu z bezpiecznej lokalizacji, może jeszcze między tym komputerem a tym nie podłączonym nie przenosisz żadnych danych? Bo przecież nigdy nie wiadomo co pobierasz, nawet jak masz hash podany to on też mógł być zmieniony, przecież były już takie przypadki..
Zupełnie nie o to chodzi. Praktycznie nikt, sam, nie jest w stanie obronić się przed celowanym atakiem na podatność w oprogramowaniu, czy skompromitowaniu zaufanego third party. Co więcej, praktycznie nikt nie jest w stanie się obronić przed atakiem wykonywanym przez specjalistów, do tego potrzebne są całe departamenty IT, wiele serwerów i wiele mechanizmów które kosztują ogromne pieniądze.
Chodzi o to, żeby bronić się przed atakami przed którymi faktycznie możemy się obronić i minimalizować ewentualne straty.
Są sytuacje, w których trzeba większego bezpieczeństwa i pewnych rzeczy nie da się zrobić bez pogorszenia wygody, ale to nie jest sytuacja przeciętnego Kowalskiego.
To o czym mówisz, to wyrwane z kontekstu rzeczy, które de facto same w sobie nic nie dają, bo są setki innych sposobów na skompromitowanie Twojego systemu czy łączności. Żeby osiągnąć wyższy poziom bezpieczeństwa, trzeba wdrożyć pewne procedury bezpieczeństwa, na każdym poziomie i wyeliminować wiele różnych zagrożeń. to nie jest takie proste, jak samo wykorzystywanie komputera.
Żeby sprawy nadmiernie nie komplikować, to na poziomie użytkownika możemy utrudnić działanie przeróżnego draństwa, korzystając mądrze z jawy i wyłączając ciasteczka w przeglądarkach.
To tak na absolutny początek.
Warto też pamiętać, by nie korzystać z sieci z konta Admina, co wiele osób lekceważy.
Już nie mówię o prawidłowym skonfigurowaniu OS-a, bo tu już wchodzimy w bardziej skomplikowane procedury, o których pewnie niecierpiący na paranoję nie chcieliby słuchać. ;)
RobertMiernik
05-10-2013, 21:06
Truizmy panowie opowiadacie tyle w temacie paranoi...
Oczywiście można sobie komplikować życie prawie bez ograniczenia (prawie bo wiadomo, że bezpieczny system to ten, który jest niepodłączony do sieci, w bunkrze 6m pod ziemią i do tego bez podłączonego zasilania) tylko pozostaje kwestia użyteczności czy raczej używalności takiego rozwiązania.
Gwarantuje Ci, że prędzej ktoś ukradnie Ci tożsamość kradnąc Twoje śmieci albo po prostu portfel (bo pewnie śmieci przepuszczasz przez niszczarkę minimum 5 poziomu...) niż łamiąc Twój komputer...
Tak jak pisałem w pewnym wieku każdy geek przechodzi przez taki etap, też taki miałem, też miałem wystawionego honeypota, łączyłem się przez swój serwer z firewallem i IDSem, który też był proxy, żeby widzieć czy ktoś dziwnych przekierowań nie robi, miałem nawet firewall sprzętowy przed tym wszystkim z demobilu z uczelni. Większość z tego wyrasta - niektórym zostaje. Wyznaję zasadę, że różnorodność jest naszą siłą, więc w Twoja sprawa jak spędzasz swój czas, ja wolę iść do kina albo do łóżka (albo tam i tam).
RobertMiernik, mam wrażenie że masz pełną świadomość, iż świat w którym żyjemy nie jest nam przyjazny, i że podjąłeś w pełni autonomiczną decyzję o lekceważeniu tego faktu, ale wierz mi, że powszechny poziom świadomości nie jest tak wysoki jak Twój, czy mój, choć ja akurat, mam kompletnie inny stosunek do wrogości, jaką emanuje przestrzeń wirtualna, ale przede wszystkim również realna, z którą się namacalnie na co dzień stykamy.
Pozwolę sobie nie nazywać z nazwy zagrożeń, o których wspomniałem, bo jak uczy doświadczenie i tak nie ma to żadnego sensu, bo każda argumentacja natrafia na brutalną krytykę, z którą po prostu nie sposób polemizować.
Zjawia się bowiem zwykle ktoś tak bezceremonialny jak Ty i sprowadza cały temat do ... paranoi.
(prawie bo wiadomo, że bezpieczny system to ten, który jest niepodłączony do sieci, w bunkrze 6m pod ziemią i do tego bez podłączonego zasilania)
Nie. Nie ma żadnego bezpiecznego systemu. Żeby opisać bezpieczny system musiałbyś w nieskończoność mówić o rzeczach których nie ma bądź które ma.
Gwarantuje Ci, że prędzej ktoś ukradnie Ci tożsamość kradnąc Twoje śmieci albo po prostu portfel (bo pewnie śmieci przepuszczasz przez niszczarkę minimum 5 poziomu...) niż łamiąc Twój komputer...
Nie, prędzej ktoś ukradnie moją tożsamość, kupując bazę danych użytkowników amazonu czy jakiejś serwerowni, gdzie mają skan mojego dowodu, nr moich rachunków i sporo informacji o mnie. Tak jest szybciej i sporo łatwiej.
To co Ty mówisz, to atak bezpośredni na określoną osobę, więc jak wspomniałem wcześniej, coś przed czym się z zasady nie bronię. A są śmieci które palę ;P
Tak jak pisałem w pewnym wieku każdy geek przechodzi przez taki etap, też taki miałem, też miałem wystawionego honeypota, łączyłem się przez swój serwer z firewallem i IDSem, który też był proxy, żeby widzieć czy ktoś dziwnych przekierowań nie robi, miałem nawet firewall sprzętowy przed tym wszystkim z demobilu z uczelni. Większość z tego wyrasta - niektórym zostaje.
A niektórzy studiują i uczą się, żeby zostać ekspertami IT w zakresie bezpieczeństwa komputerowego.
To o czym mówisz, firewall, IDS( bądź IPS ) to podstawowe elementy bezpieczeństwa które nie kosztują wiele a ich wdrożenie nie jest bardzo ciężkie. W każdej sensownej firmie informatycznej to masz.
Honeypoty i firewall sprzętowy, to zazwyczaj efekt braku znajomości zagadnienia, bo dobre honeypoty ( ergo mające sens ), nie jest łatwo zrobić i w środowisku sieci domowej jest to zazwyczaj dość bezsensowne, ze względu na ograniczone możliwości przeanalizowania zagrożenia ( pomijam kwestię zabawy w łapanie wirusów na czystym Windowsie z masą emulowanych przeglądarek, et c ), a firewall sprzętowy z demobilu to nic więcej wymyślnego niż firewall na routerze z linuxem i dobry IPS.
RobertMiernik, mam wrażenie że masz pełną świadomość, iż świat w którym żyjemy nie jest nam przyjazny, i że podjąłeś w pełni autonomiczną decyzję o lekceważeniu tego faktu
Bo to jest najprostsza i w większości przypadków najłatwiejsza dla naszej świadomości droga.
Wiedząc, jak szerokie jest spektrum zagrożeń i mając świadomość, że nigdy nie mamy szansy obronić się przeciwko im wszystkim ( broniący się jest tutaj zawsze krok za atakującym ), można albo zrozumieć, że zagrożenia, można pogrupować, ustawić w pewną kolejność i bronić się tylko przed tymi których realne skutki mogą być najgorsze dla nas i internetu, bądź stwierdzić, że i tak nie obronimy się przed wszystkim, więc czemu zaczynać...
RobertMiernik
06-10-2013, 00:33
bądź stwierdzić, że i tak nie obronimy się przed wszystkim, więc czemu zaczynać...
I kiedyś dojdziesz do tego, że nie zabezpieczenia tylko zdrowy rozsądek Cię przed wszystkimi zagrożeniami z internetu ochronią.
Wszystkie wrażliwe dane trzymam w zaszyfrowanym 'portfelu', do tego mam kilka zaszyfrowanych dysków na bazy danych, które muszę przechowywać. Dysk z danymi w laptopie zresztą też jest zaszyfrowany.
Tyle wystarczy każdemu - dalej zaczynają się zabezpieczenia, które po pierwsze jak sami zauważacie - ktoś chcący i tak złamie, po drugie są mniej bezpieczne niż niewygodne, więc nie mają sensu.
(a sprzętowego firewalla nie zabardzo można porównać z programowym, czy tymi w routerach - niestety...)
I kiedyś dojdziesz do tego, że nie zabezpieczenia tylko zdrowy rozsądek Cię przed wszystkimi zagrożeniami z internetu ochronią.
Ależ zdrowy rozsądek to jedna z ważniejszych linii obrony ;) Niestety, nie może być jedyną...
(a sprzętowego firewalla nie zabardzo można porównać z programowym, czy tymi w routerach - niestety...)
Firewall Warstwy 3 to firewall warstwy 3. Wszystko powyżej to już jest IPS czy też "firewall warstwy aplikacji". Pisząc o firewallu w routerze, myślałem o routerze na linuxie, z postawionym na bridgu snortem inline ( albo, sczególnie ostatnio - suricata ).
RobertMiernik
06-10-2013, 01:17
Firewall Warstwy 3 to firewall warstwy 3. Wszystko powyżej to już jest IPS czy też "firewall warstwy aplikacji". Pisząc o firewallu w routerze, myślałem o routerze na linuxie, z postawionym na bridgu snortem inline ( albo, sczególnie ostatnio - suricata ).
Ich wydajności nie da się nawet porównać do wydajności sprzętowych dedykowanych, więc w efekcie w zależności od konfiguracji i modelu albo jesteś odcięty całkiem albo zaczyna przepuszczać.
To o jakiej klasie "sprzętowych" firewalli mówisz? Bo firewall sprzętowy z demobilu z uczelni nie brzmi za dobrze, sczególnie w Polsce.
W tej chwili, mając IPS na łączu między serwerami 4Gbps nie widzę większych opóźnień czy braku dostępności niż przy Wyłączonym IPS. A stoi to na Pentiumie G550, więc nie jakimś super procesorze. Ruch oczywiście sztuczny http + ftp + nfs + ssh + smb + spam "losowych" pakietów z prędkością 2Gbps. Trzeba dobierać narzędzie do odpowiedniego zastosowania.
A porównywać można, pod wieloma względami.
Borat1979
06-10-2013, 03:07
Spoko każdy zainteresowany informatyką przechodzi w pewnym momencie okres paranoi, to przechodzi...
Trzeba odróżnić paranoję od ostrożności ale jak ktoś tego nie rozumie to trudno.
Później ludzie łapią np. takie takie gówna i są wielce zdziwieni :)
http://pclab.pl/news55070.html
RobertMiernik
06-10-2013, 15:50
Trzeba odróżnić paranoję od ostrożności ale jak ktoś tego nie rozumie to trudno.
Później ludzie łapią np. takie takie gówna i są wielce zdziwieni :)
http://pclab.pl/news55070.html
Sorrki ale żeby złapać coś co ma statystykę poniżej 0,04% to trzeba się na prawdę postarać...
To jest robal, o którego trzeba się samemu postarać...
Sorrki ale żeby złapać coś co ma statystykę poniżej 0,04% to trzeba się na prawdę postarać...
To jest robal, o którego trzeba się samemu postarać...
Wchodząc na kilka stron pornograficznych, kilka stron z torrentami, warez, darmowymi download, etc ( czyli najpopularniejsze tematy w internecie ), bez ściągania czegokolwiek i uruchamiania, wchodząc w linki z tych stron i na kolejnych stronach również wchodząc w linki ( głębokość ok 5-6 ) gwarantuje co najmniej kilkanaście ataków na komputer.
Kiedyś przeprowadzaliśmy taki "test" ze znajomymi, używając mozilli, ie, opery na komputerze z podstawowym systemem i bez antywirusa. Przeglądarka była obsługiwana przez program który losowo wchodził w różne linki na stronie, używając danej przeglądarki. Po drodze IDS ( snort + suricata ) z najnowszymi regułami ETPro, etc. Wynikało z tego, ze wcale nie trzeba się bardzo starać, żeby spotkać pierwsze zagrożenia ( już na poziomie 0 i 1 IDS miał kilkadziesiąt alarmów ). Oczywiście, był to zautomatyzowany test, który przeszedł przez setki tysięcy stron internetowych w czasie działania, a całość nie była zrobiona profesjonalnie tylko przez "pasjonatów".
RobertMiernik
06-10-2013, 16:16
Wchodząc na kilka stron pornograficznych
(...)
wchodząc w linki z tych stron i na kolejnych stronach również wchodząc w linki ( głębokość ok 5-6 ) gwarantuje co najmniej kilkanaście ataków na komputer.
(...)
a całość nie była zrobiona profesjonalnie tylko przez "pasjonatów".
Widzę tu dużo pasjonatów ;)
Dobra, dość offtopu, z mojej strony EOT, pewnie że wszystko jest możliwe, ale umiar trzeba znać, trzymanie osobnego komputera do internetu to moim zdaniem paranoja - wcale nie musicie się zgadzać.
... wcale nie musicie się zgadzać.
Masz to u mnie jak w banku.
Teraz widze, ze zrobilem blad wrzucajac tutaj info... Trzeba bylo zalozyc osobny watek bo strasznie placzecie i zrobil sie smietnik.
Teraz widze, ze zrobilem blad wrzucajac tutaj info... Trzeba bylo zalozyc osobny watek bo strasznie placzecie i zrobil sie smietnik.
chciałem otworzyć osobny wątek to dałeś odsyłacz tutaj, teraz płacz :-P
fotomarek_k
08-10-2013, 15:11
...trzymanie osobnego komputera do internetu to moim zdaniem paranoja...
Oddzielny komp do internetu, to wbrew pozorom coraz częściej norma. W firmach też często komputery z najbardziej wrażliwymi danymi również separuje się od internetu...
Przecież to dwa różne programy, prawdopodobnie pisane przez różne zespoły programistów, a już na pewno posiadające dwa różne kody źródłowe
Szczerze wątpię.
Nic na to nie poradzę.
Istnieją ludzie, którzy szczerze wątpią w to, że Neil Armstrong wędrował po Księżycu.
A Ty masz pewność, że wylądował?
... bo to wiesz ..., różnie o tym powiadają. ;)
A Ty masz pewność, że wylądował?
... bo to wiesz ..., różnie o tym powiadają. ;)Mnie też zawsze dziwią ludzie, którzy kpią z tych wierzących w teorie spiskowe, ale sami nie mają niezbitych dowodów, że nie było inaczej niż w oficjalnej wersji. Tak jest np. w przypadku 9.11. Dowodów na to, co ogólnie się uznało – właściwie „0” (albo dziecinnie naciągane), ale jakoś nikt nie zdementował zestawu „zbiegów okoliczności”, „podejrzeń”, „niejasności” i „absurdów” zebranych do kupy w jednym z głośnych filmów na ten temat. No, ale tak właśnie działa społeczeństwo – nie dopuszcza do myśli (bo wydaje się zbyt straszne), że to inside job.
Sorry za OT.
Tak, mam pewność, że wylądował. Równie dużą, jak to […] Pewności się raczej nie stopniuje. Pewnym można być lub nie. Mniej lub bardziej pewny – to błąd logiczny. :)
Zgoda, ale ja nie stopniuję. Piszę, że równie dużą (a nie że większą). Czyli z, jak sam zauważyłeś, DWÓCH wartości <0=False> i <1=True>, które przyjmuje zmienna pt. "pewność", wybrałem tę większą (czyt. <1>) [no chyba zgodzisz się, że 1>0 i mogę tu użyć słowa "większa"?] w przypadku programów i równie dużą (czyt. <1>) w przypadku Neila.
Czy to brzmi wystarczająco logicznie dla stiga, naczelnego czepialskiego tego forum? Czasami mam wrażenie, że masz za dużo wolnego czasu. Ja nie mam. EOT.
Oj, coś mi się zdaje, że się Asan z nami przekomarzasz niekoniecznie przekonany o swojej racji, tylko że uważasz, iż wypada przyjmować określone stanowisko, ustalone przez pewne środowiska jako pewniki.
Tako więc, jak mówi przysłowie, wszedłszy między wrony kraczesz jako i one, by jako malowany ptak nie wypaść poza nawias.
Dość zachowawcze, ale w gruncie rzeczy bezpieczne, tylko czy godne szacunku, to już inna sprawa?
A ja powiem, że nie wiem jak jest w istocie z przywołanym Armstrongiem, jako że nie mam dowodów ani na jego bytność na Księżycu Ziemi, ani na jakąś w tym temacie mistyfikację i lepiej jest przyjmować takie stanowisko, niż szufladkować się w kategorii wiernych, wierzących w ukute dogmaty. ;)
Zgoda, ale ja nie stopniuję. Piszę, że równie dużą (a nie że większą). Czyli z, jak sam zauważyłeś, DWÓCH wartości <0=False> i <1=True>, które przyjmuje zmienna pt. "pewność", wybrałem tę większą (czyt. <1>) [no chyba zgodzisz się, że 1>0 i mogę tu użyć słowa "większa"?] w przypadku programów i równie dużą (czyt. <1>) w przypadku Neila.Ty mi tu nie filozuj, tylko spójrz na to co napisałeś: „Równie dużą pewność […]”. Duża pewność, mała pewność, a może wręcz… niepewność? :)
Karrampuk
01-11-2013, 01:17
http://www.dpreview.com/news/2013/10/03/adobe-accounts-hacked-data-exposed-for-2-9-million-customers ;)
Dogrywka
http://tech.pb.pl/3398523,11036,hakerzy-przejeli-dane-z-38-mln-kont-z-adobe
Na tym gównianym świecie nie ma już nic pewnego oprócz śmierci i podatków, a wszelkie świętości utaplano tak dokładnie w ekskrementach, że nawet wyznawcy mają z tym problem.
Władca Pixeli
01-11-2013, 02:20
Dogrywka
http://tech.pb.pl/3398523,11036,hakerzy-przejeli-dane-z-38-mln-kont-z-adobe
Firmy pozwalniały dobrych ale drogich specjalistów i zatrudniły tanich idiotów w Indiach czy Chinach.
Dzisiaj miałem "przyjemność" rozmawiać z takim specjalistą. Zweryfikowanie jedynie imienia, nazwiska i adresu zajęło ponad pół godziny ale i tak nie jestem pewny czy czegoś nie przekręcili.
Amerykański rząd zapłacił podobnym specjalistom 600 milionów dolców ze zrobienie strony do rejestracji ObamaCare i wszystko się sypie.
http://www.cnbc.com/id/101151965
Niestety jakość oprogramowania Adobe również spadła na pysk. Co chwila oprogramowanie Adobe gubi rejestrację i przestaje działać.
RobertMiernik
01-11-2013, 11:54
Jeśli ktoś po włamie przyjmuje, że zostało skompromitowane 10% bazy a nie cała, to jawnie prosi się o dopisanie do listy, żeby być poprawnym politycznie - negatywnie inteligentnych...
Robert,
nie masz racji .
Nie - negatywnie inteligentnych tylko NEGATYWNIE UCZCIWYCH.
Myślę ,że jestem poprawny politycznie.
Czyli po prostu kłamców, którzy okłamują ludzi, w kwestiach ich bezpieczeństwa, w imię interesu korporacji i własnej, nabijanej na nich kasy.
Elementarne braki uczciwości i solidności, które świadczą o tej firmie.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.