Zobacz pełną wersję : Skanowanie aparatem
Hej,
tak zacząłem się ostatnio zastanawiać czy nie zacząć skanować filmów aparatem. Do tej pory głównie robiłem BW i właściwie soft Epsona mi wystarczał (choć też czasem dziwne rzeczy tworzył). Problem się pojawia przy kolorze - imo średnio sobie ten programik radzi, na Silverfasta nie mam kasy. Nie skanuję też dużej ilości zdjęć, zwykle jest to materiał z jednej sesji czyli absolutny max to 1 film 120, ale głównie i tak by mi chodziło o 1-2 wybrane najlepsze klatki które idą do publikacji/wydruku. Tak więc ewentualnie lekko większa upierdliwość niż skanowanie skanerem mi specjalnie nie będzie przeszkadzać, o ile różnica w jakości to wynagradza.
Zastanawiam się na ile pstrykanie lustrzanką może być lepsze jeśli chodzi stricte o jakość obrazka - ostrość/detal (matryca 36mpx), wygląda ziarna, ilość szczegółów do wyciągnięcia z cieni (może dobra matryc lepiej sobie poradzi niż skaner?), reprodukcje koloru ?
Ma ktoś jakieś doświadczenie w tej kwestii, skanował w ten sposób? Ew jakieś linki do testów, porównań? W co trzeba by się zaopatrzyć? Kumpel miał mieszek i przystawke, ale do skanowania małego obrazka, a to mnie mało interesuje. W sumie mi głównie chodzi o 6x6 i może czasem o 18x24. Do tego (MF) też są takie adaptery? Czy raczej robić jakiś homemade holder z szybą/bez za negatywem?
Nie mam szkła macro, mam jakieś pierścienie pośrednie - to wystarczy?
Skaner który posiadam to 4990 (poprzednik V700), a pucha D800.
Jak ktoś ma bogatsze doświadczenie/wiedzę - fajnie jakby w tym wątku mogło powstać takie kompendium na ten temat, może komuś w przyszłości też się przyda.
Hej.
Bawiłem się w coś takiego co prawda na małym obrazku ale to chyba mała różnica. System składał się z powiększalnika obiektywu od niego 50mm i rurki i aparatu. Powiększalnik był ustawiony do góry nogami negatywy w karetce, obiektyw w rurce o średnicy 7cm i na to aparat. Miało to służyć do szybkiego zdigitalizowania moich starych negatywów. Ogólnie udało się ale efekt nie był powalający. Może dlatego że niezbyt się starałem ponieważ miałem sporo negatywów. Można by to bardziej dopracować zwłaszcza że można fajnie filtracją kolorów na powiększalniku dostosować barwę światła. Ogólnie najważniejsze to chyba stała temperatura światła które pada negatyw. Jak nie masz powiększalnika kombinował bym coś w stylu pudełka z lampą błyskową białą pleksi do której przyklejasz negatyw oraz obiektywem np jakiś M42 z pierścieniami makro i redukcją bagnetu nikona.
Najwięcej zabawy jest z odwróceniem negatywu i doprowadzeniem kolorów do porządku, a to nie ominie Cię tak czy inaczej.
elwis_29
29-01-2013, 10:23
Ostatnio też się trochę interesowałem tematem i można nawet kupić gotową zabawke do tego zwana duplikatorem slajdów.
Polecem tez artykuł http://dfv.pl/szkola-zaawansowani-foto.html?id=430
blablaginger
29-01-2013, 11:27
http://www.petapixel.com/2012/12/23/why-you-should-digitize-your-film-using-a-camera-instead-of-a-scanner/
http://www.petapixel.com/2012/12/24/how-to-scan-your-film-using-a-digital-camera-and-macro-lens/
http://www.petapixel.com/2012/05/18/how-to-scan-film-negatives-with-a-dslr/
używałem duplikatora, efekt był zadowalający, zamiast światła zastanego miałem lampę studyjną, dzięki temu już mogłem "podratować" diapozytywy korekcją mocy lampy, jest to na pewno szybkie rozwiązanie, ja miałem duplikator z zoomem, na pewno samemu można coś takiego samemu zrobić do średniego formatu mając dobry obiektyw który będzie ostrzył z małej odległości, jedynie dorobić system prowadzenia filmu (kareta z powiększalnika ?) i matówkę przez które przechodzi światło (też można wydobyć z powiększalnika) no i miłej zabawy :)
Bawiłem się i wychodziło do d...niczego.
D700 i AF-D 60/2.8D. Jednak skaner, nawet V700 wyciągnie więcej z negatywu slajdu niż matryca, całkiem niezła D700.
Bawiłem się i wychodziło do d...niczego.
D700 i AF-D 60/2.8D. Jednak skaner, nawet V700 wyciągnie więcej z negatywu slajdu niż matryca, całkiem niezła D700.
Hmm - to trochę przeczy temu:
http://www.petapixel.com/2012/12/23/why-you-should-digitize-your-film-using-a-camera-instead-of-a-scanner/
Po obejrzeniu porównań z tego linku jestem skłonny sprzedać skaner :D Ale chyba sam muszę skonstruować to ustrojstwo i sprawdzić, bo widzę opinie zupełnie skrajne się przewijają.
Patryk, przemyśl to jeszcze pod kątem ilości tych skanów. Marcin (Czornyj) chyba wciąż ma Coolpixa 9000 (mowa o filmach średnich) - bo Jakub Jewuła już zdaje się zaprzestał (a innych w Kraku nie kojarzę) - czy przypadkiem nie opłaciłoby się zlecić to skanowanie? Kwestia ilości i tego co chcesz otrzymać na końcu. Byłbym ciężko zdziwiony gdyby skan z 9000 był porównywalny z przefotografowaniem. I spróbuj też jakoś wycenić czas poświęcony na tę zabawę. Przy dużych formatach, to osobny temat. Znów pytanie o to, co ma być na końcu. Skanem pokonasz to na raz. Przefotografowanie również, ale to chyba bez sensu - chyba, że chodzi o wglądówkę. Inna rozmowa to przefotografowanie na raty i zlepienie. Tu już mogłoby być ciekawie.
Janek, niestety nie bardzo mam czas skanować, ogólnie mam cholerny problem z ograniczoną, 24-o godzinną naturą doby.
Fotografowanie cyfrą zamiast skanowania to świetny sposób, znalazłem zatrważająco dobre przykłady skuteczności tej techniki, jedna niewiasta z LuLi uzyskała w ten sposób rezultat wyraźnie lepszy niż z Epsona V750-tki. Głównym atutem coolki jest świetne oprogramowanie odwracające negatywy, ale jeśli komuś będzie się chciało trzasnąć zdjęcie X-Rite ColorCheckera SG na kolorowym negatywie, to chętnie spróbuję nieodpłatnie ukręcić profil korekcyjny dla tego negatywu, rzecz mnie niesłychanie intryguje, bo w i1profilerze v1.4.2 pojawił się nowy moduł kręcenia profili dla skanerów, a do tego przypadkiem wpadł mi w ręce kosztowny CC SG.
Patryk, przemyśl to jeszcze pod kątem ilości tych skanów. Marcin (Czornyj) chyba wciąż ma Coolpixa 9000 (mowa o filmach średnich) - bo Jakub Jewuła już zdaje się zaprzestał (a innych w Kraku nie kojarzę) - czy przypadkiem nie opłaciłoby się zlecić to skanowanie? Kwestia ilości i tego co chcesz otrzymać na końcu. Byłbym ciężko zdziwiony gdyby skan z 9000 był porównywalny z przefotografowaniem. I spróbuj też jakoś wycenić czas poświęcony na tę zabawę. Przy dużych formatach, to osobny temat. Znów pytanie o to, co ma być na końcu. Skanem pokonasz to na raz. Przefotografowanie również, ale to chyba bez sensu - chyba, że chodzi o wglądówkę. Inna rozmowa to przefotografowanie na raty i zlepienie. Tu już mogłoby być ciekawie.
Kwestia też ceny - nie wiem ile Czornyj bierze za takie skanowanie. Poza tym lubię mieć kontrolę nad skanem - to dla mnie jak wywołanie RAW'a, często na dwa razy skanuję - dla świateł i dla cieni. Jakoś miałbym chyba blokadę przed powierzeniem komuś skanowania.
Tak jak pisałem, ze względu na mój charakter fotografowania nie robię dużo zdjęć na sesji - zwykle nie wiem co mam zrobić z tymi 12 klatkami w średnim (jakoś przyzwyczaiłem się do jeżdżenia po 1-2, ale konkretne zdjęcia, to z LF pewnie nawyk poniekąd) - zależałoby mi pewnie na max 3-4 klatkach z sesji pod taki skan, więc to nie jest jakiś duży problem. Nie pstrykam też codziennie, tak naprawdę to dość rzadko w porównaniu z niektórymi tuzami forumowymi ;)
Zlepianie, zwłaszcza takiego wielkiego formatu może dać naprawdę kosmiczne rezultaty. Tak czy inaczej będę robił jakiś mini "stoliczek reprodukcyjny", bo buduję sprzęt z którego zdjęć płaszczakiem na pewno nie uda mi się zeskanować. Ale to pewnie jeszcze potrwa...
Najbardziej mnie ciekawi jakość tego, czy to gra warta świeczki. Z tego linku powyżej wynika, że tak, nawet w stosunku do bębna. Z kolei trochę osób pisze, że jednak lipa...
Fajnie jakby się i Czornyj może wypowiedział, ma pewnie spore doświadczenie w tym temacie ;)
Edit: No i pojawił się ;) Mogę obfocić co tam potrzeba jeśli przyczynię się do nowych odkryć :D
Janek, niestety nie bardzo mam czas skanować, ogólnie mam cholerny problem z ograniczoną, 24-o godzinną naturą doby.
Fotografowanie cyfrą zamiast skanowania to świetny sposób, znalazłem zatrważająco dobre przykłady skuteczności tej techniki, jedna niewiasta z LuLi uzyskała w ten sposób rezultat wyraźnie lepszy niż z Epsona V750-tki. Głównym atutem coolki jest świetne oprogramowanie odwracające negatywy, ale jeśli komuś będzie się chciało trzasnąć zdjęcie X-Rite ColorCheckera SG na kolorowym negatywie, to chętnie spróbuję nieodpłatnie ukręcić profil korekcyjny dla tego negatywu, rzecz mnie niesłychanie intryguje, bo w i1profilerze v1.4.2 pojawił się nowy moduł kręcenia profili dla skanerów, a do tego przypadkiem wpadł mi w ręce kosztowny CC SG.
No to Patryk ma jeden problem z głowy. Rozsądne skanowanie się wykrusza :)
Trochę jeszcze nie ogarniam, ale współczesność staje się zbyt szybko zaborcza. Człowiek myślał o skanach, a tu czas zerkać na aparaciki. Bo i lustra powoli odpływają - poza pewnymi rynkami. Nexy i inne. Ale to dobrze. Tak ma być. Dobrze jest mieć wybór.
Edyta:
Kwestia też ceny - nie wiem ile Czornyj bierze za takie skanowanie...
To masz z głowy :)
...Najbardziej mnie ciekawi jakość tego, czy to gra warta świeczki...
No też mnie to interesuje, bo mimo mojego z lekka hobbystycznego podejścia do tematu, zerkam na jakość dużego formatu ostatecznego produktu - coś ok. B1. Równocześnie wydaje mi się, że Ty powinieneś pamiętać o fotografowaniu, a nie ślęczeniu nad późniejszą produkcją. Nie zrobisz wszystkiego sam. O tym już wiem.
Edyta 2:
...ale jeśli komuś będzie się chciało trzasnąć zdjęcie X-Rite ColorCheckera SG na kolorowym negatywie, to chętnie spróbuję nieodpłatnie ukręcić profil korekcyjny dla tego negatywu, rzecz mnie niesłychanie intryguje, bo w i1profilerze v1.4.2 pojawił się nowy moduł kręcenia profili dla skanerów, a do tego przypadkiem wpadł mi w ręce kosztowny CC SG.
I to jest to, czego nienawidzę. No q... mać! CC SG, v 1.4.2. itd. To ma być proste! A tu do wszystkiego fachowiec. Monitor, skaner, profil, zmiotka, agent i oczywiście ubezpieczenie bo życie niebezpieczne jest! Idę spać - przejdzie mi do rana :)
Skanowałem z powodzeniem cz-b filmy Canonem 30D z Sigmą 105 macro. Za podświetlenie odpowiadał mały lightbox do podglądu slajdów z maskownicą wyciętą z kawalka czarnego brystolu. Efekty jak dla mnie bardziej niż zadowalające. Mialem też Canona 8800F i w moim odczuciu przegrywal z aparatem.
Michał Jędrak
30-01-2013, 02:23
Ja sobie zrobiłem takie coś:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img844.imageshack.us/img844/5889/dscn0269a.jpg)
Duże 'pudło', żeby się światło ładnie odbijało, kolumna od urządzenia do reprodukcji (ale powiększalnik się też nada), w środku lampa studyjna a na zewnątrz pokrętła do jej obsługi. W wyciętym otworze mocuję ramkę od skanera płaskiego, żeby łatwo wkładać filmy (na tym zdjęciu tego jeszcze nie ma).
Do typowego skanera nie wracam.
Dokładnie. Podświetlacz do slajdów + porządny statyw lub statyw od repro (powiększalnika) + makroobiektyw (najlepiej 60/2.8 micro) + D800 i jest jak z porządnego skanera.
Panowie - macie jakieś przykłady? Albo najchętniej dwie te same klatki zeskanowane puszką i skanerem? :)
Chyba rozmontuję powiększalnik.
Kiedyś próbowałem zdigitalizować swoje negatywy przy pomocy aparatu bo wydawało mi się że tak będzie szybciej i lepiej. Lepiej to może jest,ale problemy z odwróceniem negatywów
kolorowych pochłaniały zbyt dużo czasu i nie zawsze przynosiły dobry efekt. Wróciłem więc do skanowania staruszkiem Epsonem 3170.Dzisiaj pogoda ciapowata to posiedziałem
w domu i się pobawiłem. Za negatyw posłużyła mi kupiona na jarmarku staroci płyta szklana o trudnym do ustalenia wieku. Obraz na negatywie ma wymiary 8,5x10 cm bo fotograf chyba
nie do końca wysunął szyberek. Jak wspomniałem mam staruszka Epsona,który z pewnością odstaje od współczesnych,a aparat to D700 z Nikkorem 105makro.Na skanerze
poprawiłem lekko poziomy i odznaczona maska wyostrzająca,a fragment skanowany przy 3200 dpi tj najwyższej rozdzielczości optycznej jaką ten skaner daje. Fragment z d700 przy
skali ok.1:1 wywołany w C1 i wykadrowany do podobnego wymiaru. Po przeskalowaniu oba fragmenty leciutko podostrzone. Plik z d700 jest jak mi się wydaje odrobinę lepszy
i z d800 powinno być jeszcze lepiej pod warunkiem,że obraz zarejestrowany na negatywie będzie bogaty w szczegóły. Teraz trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto
poświęcać sporo czasu na takie fragmentaryczne skanowanie
aparatem i potem sklejanie tego w całość i dłubanie PS. Jak dla mnie miało to by sens gdybym z tych plików miał robić jakieś wielkie formaty do oglądania z małej odległości.
Być może z innym materiałem negatywowym wyniki,które tu pokazuję mogą być całkiem inne. Sądzę,że dobry skaner dzisiaj da również zadowalające efekty.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/a/img825/9229/76930033.jpg)
d700
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/a/img560/9776/79371832.jpg)
d700
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/a/img62/728/16499676.jpg)
skaner
Michał Jędrak
31-01-2013, 02:28
To zależy co chce się uzyskać dzięki takiemu skanowaniu. Ja wyszedłem z założenia, że nie potrzebuję plików TIFF mających po 7000px i 100MB skoro wrzucam to do internetu a nawet jakąś w miarę dużą odbitkę spokojnie zrobi się z pliku 3000x3000px. A więc nie widziałem żadnej korzyści w czekaniu godzinami na skanowanie filmu i potem walczenie z TIFFami. Teraz 12 klatek 6x6 obskakuję w parę minut, wrzucam to do lightrooma i tam konwertuję na pozytywy oraz robię obróbkę. Na kompie mam dzięki temu zdjęcia o wielkości kilkunastu MB, co mi odpowiada.
Po prostu po to się robi teraz fotografię analogową, aby nie bawić się w retusz.
Przecież skanować można od razu do JPEGa. Nie trzeba walczyć z TIFFami. Ja całą obróbkę, poza skalowaniem i sporadycznym czyszczeniem z parchów robię w sofcie skanera.
Po prostu po to się robi teraz fotografię analogową, aby nie bawić się w retusz.
Proponowałbym dodać "w moim przypadku", bo tak ogólne stwierdzenie jest pozbawione sensu.
Panowie - macie jakieś przykłady? Albo najchętniej dwie te same klatki zeskanowane puszką i skanerem? :)
Chyba rozmontuję powiększalnik.
Rozmontowanie powiększalnika to najlepszy pomysł. Teraz usiłuję uratować pamiątki rodzinne na starych negatywach, a wszystkie to Orwocolor NC19 z lat 80. O ile z małym obrazkiem nie miałem większych kłopotów dzięki LS-2000, to już z 6x6 są problemy. Przy podświetlaniu "białym" światłem żarówki halogenowej nie starcza skali w PS na zlikwidowanie maski, a kolorowa głowica filtracyjna powiększalnika umożliwia płynną zmianę koloru światła. Na razie dopiero zaczynam, ale efekty są obiecujące.
Tak wygląda moja konstrukcja. Głowica i korpus z powiększalnika, a statyw z urządzenia Krokus repro.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img15.imageshack.us/img15/815/fotoskann.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img407.imageshack.us/img407/2695/dsc084512.jpg)
mackaron
06-02-2013, 10:25
ciekawe;)
fajne zdjęcie. który to rok? 1978?
ps. ciekawe jak mają skanować ci, którzy nie mają cyfrówki.
Też się tym bawiłem przy pomocy Olympusa i stałek. Do tego celu wykonałem ustrojstwo jak w linku poniżej. Do podświetlenia używałem przystawki do skanera. Nikon z racji większej matrycy powinien być jeszcze lepszy.
http://forum.fotografuj.pl/viewtopic.php?f=59&t=233
ps. ciekawe jak mają skanować Ci, którzy nie mają cyfrówki.
Analogowym skanerem? :)
http://classconnection.s3.amazonaws.com/183/flashcards/1183/jpg/camera_obscura_box1315603105103.jpg
Rozmontowanie powiększalnika to najlepszy pomysł. Teraz usiłuję uratować pamiątki rodzinne na starych negatywach, a wszystkie to Orwocolor NC19 z lat 80. O ile z małym obrazkiem nie miałem większych kłopotów dzięki LS-2000, to już z 6x6 są problemy. Przy podświetlaniu "białym" światłem żarówki halogenowej nie starcza skali w PS na zlikwidowanie maski, a kolorowa głowica filtracyjna powiększalnika umożliwia płynną zmianę koloru światła. Na razie dopiero zaczynam, ale efekty są obiecujące.
Tak wygląda moja konstrukcja. Głowica i korpus z powiększalnika, a statyw z urządzenia Krokus repro.
Zastanawiam się tylko w kwestii podświetlania. Nie wiem czy nie zrobię tego jednak tak, że będę świecił czymś w tło, np białą ścianę, albo kartkę. Nie chcę bezpośredniego światła w obiektyw, bo może spaść kontrast, jakieś przebarwienia, flary itp. Dlatego trochę podświetlanie powiększalnikowe średnio mi się uśmiecha.
Ja kiedyś archiwizowałem dużą ilość filmów małoobrazkowych i miałem czarną skrzyneczkę z podwójną (2x 4mm chyba) pleksi a w środku elfo 500. Fotografowane D1 na statywie, ale nie pamiętam obiektywu. Główną zaletą tego systemu była szybkość pracy - przepstrykałem kilka tysięcy klatek, jednak chodziło głównie o stworzenie bazy - jak coś było potrzebne do druku, to i tak szło na bęben.
Sapphiron
07-02-2013, 15:12
Ja się bawię d700+ Micro55/3.5 do którego podczepiona jest ramka z przerobionego rzutnika. Tył jest doświetlany przez lampę sb900. Obróbka w ACR.
Niestety nie mam teraz sampli bo jestem na innym kompie ale efekt jest spooooooro lepszy niż to co oferują teraz w lubelskich zakładach foto... I cena nieporównywalnie niższa... Za same skanowanie do tiffa 8bit sobie krzyczą 30-40zł za 36tkę i dają co? obraz ledwo koło 2200-2300 na szerszym... A tak mam 6144 na szerszym w 14 bitach :)
A tak patrząc po zdjęciach to z Fiaciną od dorjana wyzwala we mnie takie emocje że łza pociekła po policzku... Uwielbiam takie kolory...
Ja się bawię d700+ Micro55/3.5 do którego podczepiona jest ramka z przerobionego rzutnika.
Jak byś był w stanie jakoś na dniach pstryknąć jak to u Ciebie wygląda to będę wdzięczny ;) Cały czas myślę o tym jak sensownie montować foty. No i raczej nie uda mi się zrobić uniwersalnego holdera do 6x6 i 18x24...
Sapphiron
07-02-2013, 15:31
no raczej uniwersalność tutaj nie ma prawa bytu...
A tak bajdełej...
Czy ktoś z was próbował skanować slajdy aparatem? Jeszcze się nie brałem za to a kumpel mi suszy głowę że potrzebuje dobre skany...
Przecież tak samo jak negatyw, tylko nie trzeba odwracać.
Sapphiron
07-02-2013, 15:39
teoretycznie tak, ale nie robiłem tego jeszcze a nie chciałbym zepsuć ;)
Przy skanowaniu slajdów główny problem polega na tym, że doskonale widać co jest na kliszy. Osiągnięcie takich samych kolorów, przejść tonalnych, kontrastu może kosztować sporo pracy.
Zastanawiam się tylko w kwestii podświetlania. Nie wiem czy nie zrobię tego jednak tak, że będę świecił czymś w tło, np białą ścianę, albo kartkę. Nie chcę bezpośredniego światła w obiektyw, bo może spaść kontrast, jakieś przebarwienia, flary itp. Dlatego trochę podświetlanie powiększalnikowe średnio mi się uśmiecha.
Jak sprawdzisz swoje przemyślenia to szybko zmienisz zdanie. Światło z kolorowej głowicy powiększalnikowej nie pada bezpośrednio w obiektyw. Wydobywa się z bocznej niewielkiej szczeliny do komory mieszania i stąd poprzez mleczny dyfuzor o rozmiarach 8 cm x 11 cm równomiernie oświetla matową szybkę, nad którą znajduje się negatyw. Z drugiej strony dociskany jest specjalną szybą zapobiegającą powstawaniu pierścieni Newtona. Wyciągnięty mieszek osłania całość przed światłem zewnętrznym i nie ma żadnych odbić, czy refleksów. Przy fotografowaniu w ten sposób negatywu nie ma co martwić się o kontrast.
Największą trudność sprawia wyfiltrowanie maski negatywu, ale od tego jest właśnie komplet bezstopniowych filtrów subtraktywnych CMY i neutralny D do regulacji mocy podświetlenia. Dysponując kolorową głowicą filtracyjną nie ma co sobie zawracać głowy budowaniem własnych urządzeń podświetlających negatyw. Nie sądzę bym wymyślił coś równie przemyślanego i funkcjonalnego.
W zależności od wielkości negatywu, głowica Meopta Color 3 posiada wymienne komory mieszania i można stosować z mniejszym polem świecenia 8 cm x 8 cm dla formatu 6x6, lub 4 cm x 6 cm dla formatu 24x36. Kolumna powiększalnika Magnifax 4 też doskonale nadaje się do zamocowania aparatu. Opcjonalnie można poszukać specjalnego ramienia do mocowania aparatu, przykręcanego w miejsce głowicy, ale że dysponuję starym urządzeniem reprodukcyjnym Krokus, to wolałem jego kolumnę z blokadami wysokości i potężne stabilne ramię utrzymujące aparat.
Metalowe rolety w karetce to kolejne elementy konstrukcyjne ograniczające precyzyjnie kadr do żądanej wielkości, ale naprawdę nie widzę potrzeby ich używania i na dodatek mam założoną największą komorę mieszania dla formatu 6x9 i nie mam kłopotów z kontrastem bądź flarami. Tak na szybko pełny widok na całą powierzchnię szyby w karetce. Widoczne winietowanie pochodzi od mieszka, którego wyżej już nie dało się wysunąć, a aparat podniosłem na całą wysokość kolumny.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img38.imageshack.us/img38/5425/dsc1354for.jpg)
Pozdrawiam.
Szczelina w głowicy doprowadzająca światło do komory mieszania
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img88.imageshack.us/img88/5201/swiatlozglowicyta2.jpg)
Komora mieszania
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img164.imageshack.us/img164/6547/komoramieszaniaru6.jpg)
Powiększalnik z głowicą i komorami mieszania
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img164.imageshack.us/img164/7018/komorypionio9.jpg)
Genialne takiego pomysłu szukałem, właśnie odkurzyłem po 20-latach mojego Magnifaxa z głowicą filtracyjną i zabieram się do digitalizowania moich starych negatywów. Efekty zaprezentuję za jak uzyskam pierwsze skany.
Też miałem negatywy różnych formatów, więc musiałem zlepić takie ustrojstwo, najpierw do kompaktu, potem do hybrydy /większa rozdzielczość/. Po zakupie lustrzanki już nie musiałem bo nie było do czego. Przefotografowałem masę negatywów
https://picasaweb.google.com/118437012341723022522/KopiowanieNegatywow#
Dokonywałem prób takich ze slajdami.
Na slajdach jest więcej detalu, jednak trochę zabawy z prawidłowym kolorem.
Największy minus i tu trzeba zwrócić uwagę, wysztko się odbija.
Czyli najlepiej robić to po ciemku!
I przy takich zabawach, istnieje większe ryzyko porysowania filmu.
Wtrącę swoje 3 grosze do korzystania z Magnifaxa.
Używam obiektywu 50mm od samego powiększalnika zamontowanego w czarnej rurce (osłona teleskopu od fotela).
Z jednej strony zamontowany jest w miejscu obiektywu magnifaxa z 2 zamontowany do aparatu przez wycięty plastikowy dekiel z bagnetem. Obiektyw zamontowany jest w środku w pudełku (te w którym sprzedawała go meopta) z wyciętą dziurą. Po kilku drobnych korektach ustawienia obiektywu klatka pokrywa cały kadr i nie ma winietowania.
Ustawiam wstępną filtracje na głowicy wkładam pustą klatę i robię balans bieli. Jak jest ok lecę cały film na oczywiście na manualu. Potem wystarczy zrobić negatyw z negatywu w odpowiednim programie drobna korekta i gotowe.
Slajdy idą jeszcze prościej nie trzeba bawić się w filtracje i odwracanie negatywu.
Dokonywałem prób takich ze slajdami.
Na slajdach jest więcej detalu, jednak trochę zabawy z prawidłowym kolorem.
Największy minus i tu trzeba zwrócić uwagę, wysztko się odbija.
Czyli najlepiej robić to po ciemku!
I przy takich zabawach, istnieje większe ryzyko porysowania filmu.
Zero odbić jeśli położysz slajd na podświetlarce, chociaż wtedy trzeba bardzo dokładnie wypoziomować wzajemnie podświetlarkę i aparat.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.