Hej,
tak zacząłem się ostatnio zastanawiać czy nie zacząć skanować filmów aparatem. Do tej pory głównie robiłem BW i właściwie soft Epsona mi wystarczał (choć też czasem dziwne rzeczy tworzył). Problem się pojawia przy kolorze - imo średnio sobie ten programik radzi, na Silverfasta nie mam kasy. Nie skanuję też dużej ilości zdjęć, zwykle jest to materiał z jednej sesji czyli absolutny max to 1 film 120, ale głównie i tak by mi chodziło o 1-2 wybrane najlepsze klatki które idą do publikacji/wydruku. Tak więc ewentualnie lekko większa upierdliwość niż skanowanie skanerem mi specjalnie nie będzie przeszkadzać, o ile różnica w jakości to wynagradza.
Zastanawiam się na ile pstrykanie lustrzanką może być lepsze jeśli chodzi stricte o jakość obrazka - ostrość/detal (matryca 36mpx), wygląda ziarna, ilość szczegółów do wyciągnięcia z cieni (może dobra matryc lepiej sobie poradzi niż skaner?), reprodukcje koloru ?
Ma ktoś jakieś doświadczenie w tej kwestii, skanował w ten sposób? Ew jakieś linki do testów, porównań? W co trzeba by się zaopatrzyć? Kumpel miał mieszek i przystawke, ale do skanowania małego obrazka, a to mnie mało interesuje. W sumie mi głównie chodzi o 6x6 i może czasem o 18x24. Do tego (MF) też są takie adaptery? Czy raczej robić jakiś homemade holder z szybą/bez za negatywem?
Nie mam szkła macro, mam jakieś pierścienie pośrednie - to wystarczy?
Skaner który posiadam to 4990 (poprzednik V700), a pucha D800.
Jak ktoś ma bogatsze doświadczenie/wiedzę - fajnie jakby w tym wątku mogło powstać takie kompendium na ten temat, może komuś w przyszłości też się przyda.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami