PDA

Zobacz pełną wersję : pytania o sprzęt do fotografowania ślubów



wer
04-11-2012, 21:27
Sporo jest takich pytań, gdy ktoś zawodowo chce robić śluby, a pyta się o podstawy. Jaki aparat, jakie obiektywy. Tak sobie wyobraziłem scenkę. Takowy "fotograf ślubny" leży na stole operacyjnym, przygotowany do operacji i słyszy rozmowę chirurga:

- Cześć
- Słuchaj, mam kroić pacjenta, wiesz z fundacji, płacą mi za to nieźle, więc się zgodziłem.
- Tak
- Słuchaj, tylko mam robić operację na sercu, no, wiesz, wcześniej to tylko wyrostki robaczkowe leciałem i ślepe kiszki.
- No, ale wiesz, powiedz mi jakie instrumenty potrzebne są, żeby robić na sercu? Co muszę mieć i na co zwrócić uwagę?

I ciekawe czy w takim momencie 10 pielęgniarek by utrzymało na stole takiego "profesjonalnego fotografa ślubnego".

A.R
04-11-2012, 21:54
Sala operacyjna, pacjent na stole. Pielęgniarka mówi: proszę się nie bać, to nie operacja, to prosty rutynowy zabieg.
Pacjent odpowiada: jestem spokojny, nic się nie boje. Pielęgniarka : ja nie mówię do pana , ja mówię do doktora. :)

Aeon88
04-11-2012, 22:33
A koniec końców pacjent z uszkodzeniem mięśnia sercowego żałuje że nie poszedł prywatnie do profesjonalisty tylko do "profesjonalisty" z doświadczeniem w krojeniu wyrostków :P A najlepsze jest to, że jak powie w rodzinie że ktoś mu zwalił operację, to następni i tak pójdą po taniości, bo przecież jak jemu zwalili to jaka szansa że im też zwalą? Przecież można wkońcu znaleść taniego a dobrego lekarza prawda? :)

RobertMiernik
04-11-2012, 23:05
Kolejny temat narzekający na ślubnych pro?
... ech...

A może zdjęcia idźcie porobić... ;/

Przemek80
04-11-2012, 23:07
Porównanie do bani. Chirurg musi mieć papier i głęboko oceniane kwalifikacje. Większość fotografów ślubnych tego nie posiada a i tak robią swoje.

Śprotek
04-11-2012, 23:37
A teraz trzymając się metaforyki...

Wyobraźmy sobie takiego chirurga PRO.
Wygląda za okno szpitala i widzi kilku ludzi z torbami. Chirurg zaczyna czuć drżenie rąk. Może to ONI? ONI! Ci źli amatorzy, którzy kupili taniej swoje lancety i inne narzędzia.
Może to oni! Nie wydali majątków na głupie warsztaty medyczne. Może to ONI... potrafią więcej niż on, chociaż on pracuje już 20 lat a ONI dopiero zaczynają i mają na koncie lepsze osiągnięcia
niż on, pro medic masta hacka. Jak to możliwe, żeby nie zaciągnąć długu na swoją torbę z narzędziami i robić operacje? Oni są źli. Bardzo źli.
Pro chirurg w myśli znaczy na nich pentagramy i dziurawi ich serca hakiem Farabeufa.

Chirurg zaczyna czuć paniczny strach. Przecież chciał kupić sobie najnowszy osteotom za 30 000 dolarów, który, robi bardziej rozmyte tło przy operacji.
Ale może nie będzie mógł sobie tego kupić, bo ONI - ci źli amatorzy chirurgii - przyjdą ze swoimi lancetami i tak dobrze zrobią operację, że...

nasz PRO chirurg straci pracę.

***

Panowie, nie bójcie się tych amatorów, skoro jesteście tacy PRO! Nikt was nie zmusza do udzielania rad ani do wskazywania czegokolwiek.

RobertMiernik
04-11-2012, 23:48
Panowie, nie bójcie się tych amatorów, skoro jesteście tacy PRO! Nikt was nie zmusza do udzielania rad ani do wskazywania czegokolwiek.

A Ty się zarejestrowałeś specjalnie po to, żeby odpisać w tym wątku?
Nie wiem czy wiesz, ale nieładnie się multikoncić!

Śprotek
04-11-2012, 23:55
Przeglądam forum od dłuższego czasu, ale nie miałem nic ciekawego do dodania. To porównanie mnie po prostu rozbawiło do łez.

cheyenne
05-11-2012, 00:21
porównanie pracy fotografa do pracy chirurga operującego serce jest conajmniej niestosowne
nie przeceniajcie się panowie, tego fachu idzie się nauczyć w rok
dobry fotograf zawsze znajdzie klienta
problemem jest brak klientów gotowych zapłacić 2-3k za fotografię, ci klienci nie potrzebują tych pro foto, a pieniążki wolą wydać np. na wycieczkę

Aeon88
05-11-2012, 00:30
Panowie wyluzujcie :P my sobie szydzimy z życia a Wy to na poważnie :D poprostu jest nuda jak cholera przez pogodę za oknem i przez to przychodzą posrane pomysły na wątki :) Do amatorów nic nie mam, sam nim jestem mimo że firmę prowadzę, bo sorry cheyenne w rok to się można nauczyć robić 1000 kapek piłką nożną, a nie fotografii ;) to tak na marginesie.

Śprotek
05-11-2012, 00:43
No toż piszę, że mnie rozbawiło do łez i właśnie jako żart bardziej odebrałem, pozwoliłem sobie pociągnąć tylko nieco ;p

PS. Tak bardziej poważnie, to zawód fotografa ślubnego chyba będzie należał do zawodów ginących, jak w ogóle zawód fotografa. Byłem na spotkaniu z Tomaszem Tomaszewskim, na którym opisywał sytuację. Po prostu dzisiaj na istnienie tego zawodu popyt maleje i kropka.

robin102
05-11-2012, 10:28
....to zawód fotografa ślubnego chyba będzie należał do zawodów ginących, jak w ogóle zawód fotografa.... Aj tam aj tam :) jak pieczenie chleba, czy produkcja trumien ;) trwać będzie ta profesja bo ludzie zawsze będą się żenić, rozwodzić i znów żenić. Kwestia tylko tego aby fotografowie dostarczali im zdjęcia lepsze, ciekawsze niż może zrobić wujek, ciocia czy kolega przyuczony na w 5 minut. Rynek będzie się kurczył, a usługi będą coraz bardziej dostępne i tyle będzie :).

Śprotek
05-11-2012, 16:58
No na przykłd w domu mojej dziewczyny sami już pieką chleb ;-) Wychodzi im to taniej, SUPERSMACZNIE - bo robią sami zakwas, ciasto, dodają sobie czego chcą, po prostu chleb u niej jest genialny. I nie pieką tego w tych maszynkach, tylko w piekarniku.
A trumien co prawda ludzie sami nie robią, ale... Zobacz, czy np. w księgarniach półki zawalone są książkami o stolarstwie - raczej nie, natomiast o fotografii są tego tony. W każdej galerii handlowej nie ma sklepów stolarskich, sklepy fotograficzne są wszędzie.
Zdjęcia już nawet przez analogową fotografię stały się bardzo popularne, każdy miał Smienę, Zenita, Minoltę.

Dodajmy do tego, że apraty takie jak Lytro - czyli wyostrz po naciśnięciu - to jedynie początek. Już niedługo będziesz miał w aparacie komputer z siecią neuronową, który będzie się uczył np. tego, co lubisz, czego nie lubisz, albo jakimś testem psychologicznym pozna Twoje emocje. I zrobi Ci zdjęcia, jakie będą Cię zachwycały - sam wykadruje i obrobi. Automatyka+robotyka+informatyka i za 20 lat będziesz miał wszystkich artystów fotografików w komórce na wyciągnięcie ręki.

Dodaj do tego, że wielu ludzi po prostu nie dostrzega różnicy między "artystycznymi" zdjęciami, a zdjęciami zrobionymi przez kogokolwiek. Dla nich to po prostu obraz. Sam się grubo zastanawiam, czy na swój ślub nie dać zdolnej siostrze koleżanki dwóch dobrych kompaktów z kompletem baterii - zależy mi przede wszystkim na PAMIĄTCE z tego dnia, a nie na tym, by zdjęcia były odjechane w kosmos. Dziewczyna ma dobre oko, ciekawi ją fotografia. Po co mam płacić komuś 3000, skoro siostra koleżanki ma 15 lat i zrobi mi to za darmo, oczywiście chętnie ją jakoś tam wynagrodzimy. Interesuje mnie wydarzenie, osoba, pamiątki, a nie to, czy fotograf ma FX z 1.4 czy DX z 5.6 i czy umie robić crossy na krzywych albo ma gotowe akcje. ;-) Od tego jest choćby Instagram.

I masz po zawodzie fotografa. No chyba, że techniki szlachetne, kolodion, ambrotypia, realizacje wymagające gigantycznych nakładów na oświetlenie, stylizację. Ale to będą robić studia filmowe przy okazji, bo dysponują sprzętem o jakim się wielu studiom fotograficznym nawet nie śniło.

O tym rynku mówił podobnie T. Tomaszewski, a człowiek sporo widział i wiele lat w zawodzie fotografa przepracował. Ja tam mu wierzę ;-)

rusty7
05-11-2012, 17:59
Popieram kolegę Śprotka.
Biznes foto-ślubny to przede wszystkim biznes pamiątkowy i nie ma co się tutaj rozczulać. To jest sposób na zarabianie pieniędzy i trzeba to robić w sposób "biznesowy".
To że osoby zajmujące się tym biznesem - szczególnie rozpoczynający działalność - nie szanują się "biznesowo" robiąc za pół darmo albo nawet za darmo to wspólny mianownik dla wszelkich żali wylewanych przez profesjonalistów.

Jaki jest model współczesnego fotografa ślubnego?

1. Zdobyć sprzęt
2. Zdobyć doświadczenie - portfolio - aby było się czym pochwalić na stronie itp. Najczęściej za pół darmo.
3. Mieć w końcu portfolio, zrobić stronę i kosić grube tysiące za zlecenia.

Ile osób trudniących się tym procederem znajduje się obecnie w punkcie nr 2 ???
Myślę, że odpowiednio dużo. Tyle, że pary mają w czym wybierać. A pamiątkę, jak kolega Śprotek zwrócił uwagę, może zrobić praktycznie każdy.
Wydatków przy ślubie / weselu jest bardzo dużo więc zawsze można zaoszczędzić i znaleźć fotografa, który zrobi za pół darmo, bo akurat zaczyna i zbiera portfolio. Pamiątka jaka by nie była - będzie, i o to chodzi.

Tu pytanie do kolegów z dorobkiem małżeńskim. Jak często oglądacie swoje zdjęcia ślubne. Szczególnie po 10 czy 20 latach od małżeństwa.
Jeżeli można zapytać, to jakie się najbardziej podobają, a które chcielibyście usunąć (lub usunęliście) z albumu?

robin102
05-11-2012, 20:11
...przepracował. Ja tam mu wierzę ;-)
Ja tam Panu Tomaszowi nie wierzę, bo oszukuje nas w swoich zdjęciach, czyli pomaga sytuacjom reportażowym inaczej mówiąc często i gęsto je aranżuje, albo wręcz ustawia. Mówił coś o tym na warsztatach :)
Co do meritum to ja po staremu twierdzę, że zawsze będą chętni na pasztetową i na kiełbasę luksusową. Mało tego są tacy co w ogóle mięsa nie jedzą, jaki i tacy co na swoich uroczystościach w ogóle nie mają ani fotagrafa, ani cioci z aparatem bo im zdjecia po prostu lataja ;) Widywałem takie śluby, chrzty.
Będzie z roku na rok coraz trudniej, ale będzie .....


1. Zdobyć sprzęt
2. Zdobyć doświadczenie - portfolio - aby było się czym pochwalić na stronie itp. Najczęściej za pół darmo.
3. Mieć w końcu portfolio, zrobić stronę i kosić grube tysiące za zlecenia.

Blisko 800 tys podmiotów ma we wpisach usługi foto, filmowanie i co tam jeszcze z PKD podchodzi w te tematy, więc będzie ciężko coraz ciężej, ale będzie...

.. tego fachu idzie się nauczyć w rok...
Takim fotografującym z jakimi miał do czynienie Przemek80 na swoim ślubie to pewnie i można w rok się stać :mrgreen:
sprawa nie tylko w zdjęć robieniu leży :)

RobertMiernik
05-11-2012, 20:45
Nie przesadzajcie panowie, fotografować da się nauczyć zdecydowanie szybciej niż w rok, jak to zwykle ślubni, przeceniacie...
Sprawy techniczne można opanować w tydzień, dla (t)opornych dwa tygodnie.

Oczywiście sprawne fotografowanie a robienie dobrych zdjęć to inna sprawa, ale tego drugiego nie da się nauczyć nawet w 50 lat jeśli ktoś nie ma 'oka'...

Śprotek
05-11-2012, 21:45
Ja tam Panu Tomaszowi nie wierzę, bo oszukuje nas w swoich zdjęciach, czyli pomaga sytuacjom reportażowym inaczej mówiąc często i gęsto je aranżuje, albo wręcz ustawia. Mówił coś o tym na warsztatach :)

Tak czy siak robi świetne zdjęcia.


Co do meritum to ja po staremu twierdzę, że zawsze będą chętni na pasztetową i na kiełbasę luksusową. Mało tego są tacy co w ogóle mięsa nie jedzą,

Najgorsze jest to, jak idziesz kupić do sklepu EKO kiełbasy ekologicznej 200 zł/kilogram z chodzącego byka żywionego eko-sianem, a dostajesz szmelc z konserwantami, który mogłeś mieć za 10 zł/kg w hipermarkecie, tylko ładnie opakowany. Czyli, płacąc super-pro z wyczesanym portfolio dostajesz to, co uzyskałbyś od amatora, albo od zdolnej nastolatki z kompaktem, bo w porę nie pojąłeś, że portfolio to najlepsze zdjęcia danego fotografa uzbierane przez parę(naście?) lat i to, że Ci się podoba, to nie znaczy, że takie same zdjęcia dostaniesz ze swojego ślubu.


Blisko 800 tys podmiotów ma we wpisach usługi foto, filmowanie i co tam jeszcze z PKD podchodzi w te tematy, więc będzie ciężko coraz ciężej, ale będzie...

A co to jest PKD? Chcesz powiedzieć, że 800 000 firm w Polsce ma usługi foto wpisane? Nie wiedziałem, że w ogóle tyle firm w Polsce jest, czyli co trzydziesty Polak to fotograf? Ojejku! Polska fotografami mocna he he

fotoon
05-11-2012, 21:57
Zależy od poziomu startowgo, ambicji i kumatości osobnika. Tylko skąd amator w rok może znaleźć sytuacje do nauki na ślubach?
Co do ginącego zawodu- nie zgodzę się. Zdjęcia są jednym z najprostszych mediów do odbioru, ponadczasowe, łatwe w przechowywaniu i odbiorze. Myślę, że w dobie zalewu zdjęć w serwisach społecznościowych będzie rósł popyt na wysokiej jakości prace. To samo widać w fotografii produktowej, chociażby na portalach aukcyjnych-jak zmieniły się zdjęcia produktów.

robin102
05-11-2012, 23:37
Czyli, płacąc super-pro z wyczesanym portfolio dostajesz to, co uzyskałbyś od amatora, albo od zdolnej nastolatki z kompaktem, bo w porę nie pojąłeś, że portfolio to najlepsze zdjęcia danego fotografa uzbierane....
Tu Ci trzeba przzynać rację, że klienci foterów okolicznościowych kupują nie swoje zdjęcia. Uczciwy producent pamiątek ślubnych pokazuje pełne materiały, albo większe zbiory zdjęć. Mało uczciwy pokazuje w skrajnym przypadku nawet nie swoje zdjęcia.

RobertMiernik
05-11-2012, 23:44
Zależy od poziomu startowgo, ambicji i kumatości osobnika. Tylko skąd amator w rok może znaleźć sytuacje do nauki na ślubach?
A to ślubna się czymś różni?
Innych aparatów się używa?
Nie ma obiektywów, przysłon i czasów?
...


Tu Ci trzeba przzynać rację, że klienci foterów okolicznościowych kupują nie swoje zdjęcia. Uczciwy producent pamiątek ślubnych pokazuje pełne materiały, albo większe zbiory zdjęć. Mało uczciwy pokazuje w skrajnym przypadku nawet nie swoje zdjęcia.

Cóż, a kto będzie pokazywał słabe zdjęcia, wiadomo, że wszyscy chwalą się 'najlepszym', tak to działa i nigdy się nie zmieni.
Za każdą stronę fotografa ślubnego (komercyjnego), który ma sekcję "moje najgorsze zdjęcia" pokazującą dla równowagi tych najlepszych z portfolio też te najgorsze, masz u mnie litr whiski.

Aeon88
06-11-2012, 00:57
robin czekaj, ja wrzucę taką galerię, ty zapodasz linka, a whisky się wypije po połowie :P

Co do portfolio, coraz więcej ludzi zmienia standardową stronę z 30 zdjęciami w PF na bloga, w którym publikuje się kilkadziesiąt zdjęć z każdej imprezy z osobna, a to już jest bardzo dużo, i klient widzi dokładnie co dostanie.

RobertMiernik
06-11-2012, 01:11
Etam, widzi

Jak się z imprezy przywozi 1500 zdjęć, to co 30 super nie wybierze, nawet ktoś nic o robieniu zdjęć nie wiedzący?

To jest 1 na 50 zdjęć - nawet mi by się udało! ;P

Przekonałoby mnie coś innego, surówka z karty jak na 1000 będzie 50 skaszanionych to jestem w stanie uznać, że ktoś wie co robi...

fotoon
06-11-2012, 01:38
Zależy co uważasz za "skaszanione". O ile fotoziutek proukuje zdjęcia, ktore są poprawne pod względem ekspozycji czy w najlepszym przypadku uchwycenia momentu, to nikt nie jest w stanie zrobic idealnego zdjęcia, żeby mlodzi nie zamknęli akurat jednego oka, nie przełykali, mielili językiem czy akurat niekorzystnie wyszli po prostu. Dlatego wielu robi po kilka zdjęć i myślę, że to co innego jak strzelanie z automatu...może cos ustrzelę..

fotoon
06-11-2012, 01:56
A to ślubna się czymś różni?
Innych aparatów się używa?
Nie ma obiektywów, przysłon i czasów?
...
Nie, fotografia ślubna niczym się nie rózni od rodzinnego wypadu za miasto czy fotografowania biedronek. Nie ma presji czasu, pracy z ludźmi, współpracy z kamerzystą, dopasowania sie do warunków oświetleniowych miejsca.
Dodatkowo każdym aparatem można zrobić niskoszumne zdjęcia w każdym kościele, i nie potrzeba do tego jasnych szkieł. Lampa błyskowa skierowana na prost daje piękne światło rysujące, im wyższy model tym lepiej-wypełni światłem więcej kadru.
W sumie wszelkie niuanse związane z plastyką, drugimi planami są tylko wydufanym ego pro fotoślubniaków. Przecież to nie jest pamiątka na całe życie, tylko fotografowanie kotleta..

Aeon88
06-11-2012, 10:56
Etam, widzi

Jak się z imprezy przywozi 1500 zdjęć, to co 30 super nie wybierze, nawet ktoś nic o robieniu zdjęć nie wiedzący?

To jest 1 na 50 zdjęć - nawet mi by się udało! ;P

Przekonałoby mnie coś innego, surówka z karty jak na 1000 będzie 50 skaszanionych to jestem w stanie uznać, że ktoś wie co robi...

Robert, wymagasz aby tylko 1 zdjęcie na 20 było złe, a tak się poprostu nie da. Od momentu kiedy kadr Ci się spodoba do momentu naciśnięcia spustu jest tyle czasu, że to co fotografujesz zdąży się diametralnie zmienić, szczególnie przy rozczepanych ludziach ciągle zabieganych tak jak w życiu tak i na ślubie.

Po drugie, nikt kto szanuje siebie i swoją pracę nie będzie pokazywał klientowi surówek, a bo i po co? Przecież klient suruwek dostawał nie będzie bo nie za to płaci, więc po co mu, osobie która nie ma pojęcia o fotografii pokazywać wyblakłe rawy z krostami na twarzy i ciemnymi oczodołami? Żeby odstraszyć?

Po trzecie, mówiąc kilkadziesiąt zdjęć nie mówiłem o zdjęciach poprawnych, tylko bardzo dobrych i wybitnych, zarówno pod względem obróbki, naświetlenia, jak i złapanego kadru. 30 zdjęć poprawnych z 1000 ja też potrafię wybrać bez problemu, ale zrobić kilkadziesiąt naprawdę świetnych bardzo mało kto potrafi.

I właśnie dlatego większośc portfolio jest złożonych z kilkudziesięciu wybitnych zdjęć wybranych na przestrzeni lat z kilkuset wesel, bo mało kto potrafi przywieść taki materiał z jednego. Także jak pokażesz na stronie kilkadziesiąt zdjęć z 1 wesela, to myślę że klient będzie wiedział czego może się spodziewać 20x bardziej, niż jak pokażesz kilkadziesiąt wybitnych z kilku ostatnich lat. Tym bardziej że wszystkich zdjęć oddanych ze ślubu jest 250-350 a nie 950, więc spora część będzie tak dobra jak te na stronie właśnie a nie tylko kilka.

RobertMiernik
06-11-2012, 11:36
Nie, fotografia ślubna niczym się nie rózni od rodzinnego wypadu za miasto czy fotografowania biedronek. Nie ma presji czasu, pracy z ludźmi, współpracy z kamerzystą, dopasowania sie do warunków oświetleniowych miejsca.
Dodatkowo każdym aparatem można zrobić niskoszumne zdjęcia w każdym kościele, i nie potrzeba do tego jasnych szkieł. Lampa błyskowa skierowana na prost daje piękne światło rysujące, im wyższy model tym lepiej-wypełni światłem więcej kadru.
W sumie wszelkie niuanse związane z plastyką, drugimi planami są tylko wydufanym ego pro fotoślubniaków. Przecież to nie jest pamiątka na całe życie, tylko fotografowanie kotleta..
No widzisz, i nawet nie wiesz, że wszystko co napisałeś, to najprawdziwsza prawda...



Robert, wymagasz aby tylko 1 zdjęcie na 20 było złe, a tak się poprostu nie da. Od momentu kiedy kadr Ci się spodoba do momentu naciśnięcia spustu jest tyle czasu, że to co fotografujesz zdąży się diametralnie zmienić, szczególnie przy rozczepanych ludziach ciągle zabieganych tak jak w życiu tak i na ślubie.
Ale absolutnie nie wymaga, po prostu takiego fotografa uznam za wybitnego (często pojawiające się w każdym ślubnym wątku).
Co do kadrów hm, reportaży różnych napstrykałem spory kawał i między spodobaniem kadru do zrobienia zdjęcia upływa w moim przypadku tyle czasu ile potrzebuje aparat na wyzwolenie migawki, nie chce mi się szukać ale pewnie 1-5 mili sekund, mam wrażenie, że diametralne zmiany w tym czasie są ciężkie...


Po drugie, nikt kto szanuje siebie i swoją pracę nie będzie pokazywał klientowi surówek, a bo i po co? Przecież klient suruwek dostawał nie będzie bo nie za to płaci, więc po co mu, osobie która nie ma pojęcia o fotografii pokazywać wyblakłe rawy z krostami na twarzy i ciemnymi oczodołami? Żeby odstraszyć?
Nie chodzi przecież o krosty czy nie krosty, tylko pisaliśmy tu o pokazywaniu większej części materiału niż 2-5 zdjęć.


I właśnie dlatego większośc portfolio jest złożonych z kilkudziesięciu wybitnych zdjęć wybranych na przestrzeni lat z kilkuset wesel, bo mało kto potrafi przywieść taki materiał z jednego. Także jak pokażesz na stronie kilkadziesiąt zdjęć z 1 wesela, to myślę że klient będzie wiedział czego może się spodziewać 20x bardziej, niż jak pokażesz kilkadziesiąt wybitnych z kilku ostatnich lat. Tym bardziej że wszystkich zdjęć oddanych ze ślubu jest 250-350 a nie 950, więc spora część będzie tak dobra jak te na stronie właśnie a nie tylko kilka.

25 zdjęć z 250 to tylko 10%, dla mnie 10% jeszcze nie oznacza sukcesu...
Inną sprawą jest to, że jeśli ktoś był na "kilkuset weselach"
średnio 50 tygodni w roku, powiedzmy że ktoś robi w każdy jeden weekend (a jak to wygląda? 25-30?) = min 4 lata
to samym prawem serii powinien robić dobre zdjęcia...;]

Aeon88
06-11-2012, 15:10
Ale absolutnie nie wymaga, po prostu takiego fotografa uznam za wybitnego (często pojawiające się w każdym ślubnym wątku).

Jak znajdziesz takich fotografów którzy na 1000 zdjęć zrobionych na 1 weselu będą mieć 950 genialnych to pewnie z całego świata ich na palcach u jednej reki policzysz, jeśli wogóle tacy istnieją. Więc powodzenia w szukaniu życzę.


Co do kadrów hm, reportaży różnych napstrykałem spory kawał i między spodobaniem kadru do zrobienia zdjęcia upływa w moim przypadku tyle czasu ile potrzebuje aparat na wyzwolenie migawki, nie chce mi się szukać ale pewnie 1-5 mili sekund, mam wrażenie, że diametralne zmiany w tym czasie są ciężkie...

Kilka ms trwa zamknięcie oka, a już po 1-2ms oko jest przymknięte i człowiek wygląda jak naćpany. Jak scena spodoba Ci się w momencie kiedy ktoś wchodzi w kadr, wystarczy kilka ms żeby przysłonił za dużo. Także może się nie czarujmy...



Nie chodzi przecież o krosty czy nie krosty, tylko pisaliśmy tu o pokazywaniu większej części materiału niż 2-5 zdjęć.

Przecież ja mówię cały czas o kilkudziesięciu, a Ty ciągle wracasz do kilku........ Coś nie bardzo się rozumiemy.. Poniżej to samo:


25 zdjęć z 250 to tylko 10%, dla mnie 10% jeszcze nie oznacza sukcesu...

znowu 25, gdzie ja napisałem 25? Żebyśmy się zrozumieli, mówiąc kilkadziesiąt nie chodzi mi o niewiele więcej niż kilkanaście, tylko bardziej przedział 60-99 z naciskiem na górną granicę. Po drugie, pokazując 80 b.dobrych zdjęć z 250 przy kilku kolejnych imprezach klient może słusznie domyślać się że MINIMUM też tyle b.dobrych dostanie, także też nie ustalaj na sztywno że dostanie konkretnie kilkadziesiąt, bo może dostać i 200 z 250. Nigdy nie wiadomo ile to będzie genialnych, bo każdego fotografuje się inaczej, a nawet samopoczucie gości czy fotografa w danym dniu mogą o wielu rzeczach przesądzić.


PS. Najlepsi fotografowie ślubni na świecie którzy oddają po kilkadziesiąt czy nawet kilkaset zdjęć, robią ich w ciągu dnia kilkukrotnie więcej. Każdy ma odpad, więc to że na 1000 zdjęć 950 nie będzie genialnych nie jest wyznacznikiem czyjegoś profesjonalizmu. Ważne aby z genialnych zdjęć ułożyć reportaż, a reportaż to nie spis rodzinny, o czym wyżej już pisałem.

RobertMiernik
06-11-2012, 15:21
znowu 25, gdzie ja napisałem 25? Żebyśmy się zrozumieli, mówiąc kilkadziesiąt nie chodzi mi o niewiele więcej niż kilkanaście, tylko bardziej przedział 60-99 z naciskiem na górną granicę.

Nikt nie ma ochoty a pewnie i czasu przeglądać 99 kadrów z cudzego wesela.

Byłem na Twojej stronie, pierwsza sesja ślubna to ~15 kadrów, kolejna ~10, czy to znaczy, że jesteś nieuczciwy w stosunku do swoich klientów?

Moim zdaniem trzeba się po prostu pogodzić z tym, że to jest zwyczajna usługa, tak jak sprzedawanie kebabów, rzetelne badania są możliwe, jeśli 90% zdjęć z wyjazdu będzie super, tak samo jak kebab można rzetelnie ocenić dopiero jak się spróbuje wszystkich wychodzących z niego przez cały dzień sztuk.

Tylko nie wszyscy mają na to czas i ochotę, niektórym wystarcza, że w tamtym tygodniu zjedli dobrego kebaba i dlatego wrócą do lokalu po kolejnego.

Niektórym wystarczy 20 dobrych oglądniętych zdjęć z oddanych 300, żeby zamówić konkretnego fotografa.

Wszystko zależy od priorytetów, ilości wolnego czasu oraz zacięcia oglądającego.

Reklama to reklama, zawsze będzie pokazywała to co najlepsze i dziwne byłoby gdyby miało się stać inaczej.

Aeon88
06-11-2012, 15:40
Nikt nie ma ochoty a pewnie i czasu przeglądać 99 kadrów z cudzego wesela.

Jak nie ma ochoty, to z działu BLOG idzie do działu PORTFOLIO, gdzie nie ma każdej z imprezy z osobna, tylko losowe zdjęcia z kilkudziesięciu wesel w ilości odpowiedniej do szybkiego przeglądnięcia.


Byłem na Twojej stronie, pierwsza sesja ślubna to ~15 kadrów, kolejna ~10, czy to znaczy, że jesteś nieuczciwy w stosunku do swoich klientów?

yyyy.. że jak? przecież to są zapowiedzi, a nie repo z imprezy.... Zresztą pisze wyraźnie: ZAPOWIEDŹ. Nie daję na stronę dużo zdjęć zanim odbiorą je klienci, bo chcę kasę dostać, to chyba logiczne. Jak byś poszedł tyci dalej to byś zobaczył że wstawiam od kilkudziesięciu do stukilkudziesięciu (mało jest tylko Ani i Grześka, bo tam robiłem zdjęcia tylko 4h).

Ale wiesz co, może moimi zdjęciami się nie sugerujmy, bo do omawianych przez nas 'genialnych fot' im, heh, sporo brakuje. W życiu bym nie powiedział że te repo na blogu składają się z samych świetnych zdjęć. Pokazuję uczciwie jaka jest jakość, czy liniowa czy nie, oraz to jak pokazuję poszczególne rzeczy i jakie zdjęcia wykonuję ogólnie. Myślę, że to bardziej uczciwe, niż pokazanie 2-5 fotek. A że kłuci się to z ideą reklamy to już inna kwestia, z tym że ja nie dążę do tego, żeby obcinać portfolio ze zdjęć bo za dużo brzydkich zdjęć robię, tylko do tego, żeby wrzucać większość z imprezy, ale co raz to lepszych, i lepszych, i lepszych. Jak oglądam bloga Wasylewskich, to nie narzekam że zdjęć z 1 imprezy wrzucili kilkadziesiąt, wręcz przeciwnie, ogląda się je bardzo przyjemnie, i z chęcią bym zobaczył więcej. Takiego efektu oczekuję od mojej pracy, niestety ja to nie wasylewscy, więc co tu porównywać, będę musiał jeszcze popracować nad kilkoma rzeczami. A klientów, którym się nie chce, mogę oddać innym, w pupie mam ludzi którym nie zależy. Dlaczego mi ma zależeć na nich?


Moim zdaniem trzeba się po prostu pogodzić z tym, że to jest zwyczajna usługa, tak jak sprzedawanie kebabów, rzetelne badania są możliwe, jeśli 90% zdjęć z wyjazdu będzie super, tak samo jak kebab można rzetelnie ocenić dopiero jak się spróbuje wszystkich wychodzących z niego przez cały dzień sztuk.

Trochę lipne to porównanie do kebaba, w ciągu dnia mają to samo mięso i te same składniki przeważnie, więc porównywanie 50 kebabów kupionych w 1 dzień mija się z celem......


Tylko nie wszyscy mają na to czas i ochotę, niektórym wystarcza, że w tamtym tygodniu zjedli dobrego kebaba i dlatego wrócą do lokalu po kolejnego.

Masz rację, niektórym wystarcza oglądnięcie 20 zdjęć. Ba, wielu wystarcza.


Reklama to reklama, zawsze będzie pokazywała to co najlepsze i dziwne byłoby gdyby miało się stać inaczej.

Tu też nie przeczę. Ale zagłębiamy się w tematy niepotrzebnie, chodziło mi tylko o to zdanie: "Przekonałoby mnie coś innego, surówka z karty jak na 1000 będzie 50 skaszanionych to jestem w stanie uznać, że ktoś wie co robi..." - to jest średnio wykonalne, nawet przez najlepszych. Chyba że przypadki losowe nie wchodzą w grę, ale sam powiedziałeś że wchodzą, bo przecież da się ich uniknąć w takim stopniu jak piszesz. Ja mam na ten temat troszkę inne zdanie.

Amadeusz
06-11-2012, 15:42
Tu pytanie do kolegów z dorobkiem małżeńskim. Jak często oglądacie swoje zdjęcia ślubne. Szczególnie po 10 czy 20 latach od małżeństwa.
Jeżeli można zapytać, to jakie się najbardziej podobają, a które chcielibyście usunąć (lub usunęliście) z albumu?

To jest podstawowe pytanie, które jest niestety pomijane. Jak widzisz nawet w tej prostej dyskusji nikt się nawet nie zająknął :)

Aeon88
06-11-2012, 15:50
Ogólnie, moim zdaniem, jak już robić tak żeby wilk był syty i owca cała, to trzeba by pokazywać zdjęcia z poszczególnych imprez osobno, ale tylko te the best of the best, wtedy nie pokazujesz tych troche gorszych, czyli działasz tak jak zasady reklamy nakazują, z drugiej strony pokazujesz że te dobre to nie są 1-2 zdjęcia z poszczególnych wesel z 4 lat zebrane, tylko na każdej imprezie potrafisz coś lepszego ustrzelić. I tą ilość zdjęć z poszczególnych imprez należy zwiększać, w zależności od poziomu swoich umiejętności, bo im fotograf lepszy, tym łatwiej mu zrobić więcej dobrych zdjęć trzymających b.wysoki poziom i potem pokazać je światu, bez naruszania zasad panujących w reklamie.

Kto wie, może kiedyś uszczuplę ilość zdjęć w reportażach zostawiając tylko tzw rodzynki (nawet wczoraj mi to przez myśl przeszło ;)), żeby trochę ładniej blog wyglądał, ale napewno będę dążył do tego, żeby ze zlecenia na zlecenie było ich coraz więcej.

Aeon88
06-11-2012, 16:18
PS.


To jest podstawowe pytanie, które jest niestety pomijane. Jak widzisz nawet w tej prostej dyskusji nikt się nawet nie zająknął :)

Jak bym miał zajebiaszcze zdjęcia z własnego ślubu to bym je codziennie oglądał, bo piepsznąłbym sobie je na ścianę w kilku kluczowych miejscach, w odpowiednim rozmiarze, i byłyby ozdobą w domu. A tak to leżą na dysku i nikt ich nie ogląda.

To że ludzie nie oglądają po weselu więcej swoich zdjęc to nie wina ludzi, tylko fotografa który te zdjęcia robił.

RobertMiernik
06-11-2012, 16:24
To że ludzie nie oglądają po weselu więcej swoich zdjęc to nie wina ludzi, tylko fotografa który te zdjęcia robił.

To też nie jest do końca prawdą, ludzie oglądają zdjęcia rok, może dwa po ślubie a potem na dziesiąte rocznice.
(badanie niereprezentacyjne)

rusty7
06-11-2012, 17:44
Myślę, że każde zdjęcia ze ślubu są "zajebiaszcze" ponieważ ukazują to co wtedy było najważniejsze, czyli dwie osoby, które decydują się na wspólną drogę, nie wiedząc jeszcze gdzie ona zaprowadzi oraz ich stan i emocje, które temu towarzyszą. Prezentują stres, napięcie, wspaniałe kreację lub niedokładne ogolenie się, czy ktoś przesadził z dodatkami, czy w ogóle ich nie zastosował, itp.

Zastanawia mnie, czy po 30 latach ciekawsze będą wyidealizowane wspomnienia ze ślubu z "wybielanymi zębami" i innymi efektami, wspaniałe pozy nie mające nic do rzeczywistości, czy dokładna prezentacja stanu sprzed 30 lat? Sztuczne uśmiechy, czy "prawdziwy" przestrach w oczach?

Moim zdaniem ślubniakowanie tak jak większość dziedzin zmierza w stronę "Mody na Sukces", gdzie wszystko piękne, ułożone, oświetlone z każdej strony, wszyscy wspaniali, każdy udaje, że mu dobrze.

Zdjęcia ślubne, moim zdaniem powinny dokładnie odzwierciedlać daną sytuację. Jeżeli ma być artystycznie to zawsze można sobie ślub na niby zrobić gdzieś tam w studio. Fotograf ma tylko dokumentować i tak jak w większości dziedzin - delikatnie dodawać coś od siebie.

Ktoś mający ciekawą osobowość zawsze wyjdzie fantastycznie, nawet na zdjęciach z komórki.
Jak ktoś nie jest w stanie niczym oczarować to niech najpierw popracuje nad sobą i spróbuje wykrzesać ten czar, jeżeli oczywiście mu na tym czarze zależy.

W dzisiejszym świecie nikomu nie zależy aby odsłaniać swoje prawdziwe oblicze i tu jest właśnie rola dla fotografa, który powinien uchwycić ludzi takimi jakimi są naprawdę.


Czy nie zastanawialiście się nad datą ważności fotografii?
Czy powinna być jak przeboje klubowe, przesycona wszystkim, co możliwe, łatwo przyswajalna i szybko wychodząca z mody?
Czy jak - często oszczędne w formie ale nie w treści - przeboje rocka, popu, i innych gatunków, które po latach pięknie brzmią i nadal są aktualne?
/O klasyce nie wspominam, bo ona się zawsze obroni/

Piotrek 77
06-11-2012, 18:12
Każdy się podnieca sprzętem. Niektórzy drzwiami na ciagle pytania jakim sprzętem robić śluby? Ale osoba znający się na fotografii wcale nie musi podazac za nowinkami. Nie musi słuchać tego belkotu marketingowcow -ze ten sprzet najlepszy itp. Niekiedy niuanse miedzy jednym a drugim brody są tak niewielkie, ze nawet nie opłaca się wymieniać sprzętu. Do niedawna word press foto wygrywala osoba mająca D70. Dobry sprzęt pomaga w zleceniu ale sam zlecenia nie zrealizuje.
Wszędzie jest tyle sprzecznych informacji, ze naprawdę cieżko jest się połapać. Najlepiej mieć body fx i 24- 70 nikkora. Ale czy wspomnianym D70 nie da się zrobić dobrego reportażu?
Porównanie zawodu do hirurga - fajny pomysl. Ale ta państwowa hirurgie porownalbym do tego fotografa z D70. Gdyż niestety takim sprzętem nasi lekarze dysponują. Ale są fachowcami potrafią z niego wykrzesac ponad 100% normy.

Fotografowie ślubni maja swój dekalog -jakie ujęcia powinny być. Pamiętajmy ze ślub to reportaz-więc wszystkiego nie przewidzimy. Młodzi powinni się sugerować całym materiałem, tym czy są zdjęcia z ciocia, babcia itp. A przynajmniej na te kilkaset zdjęć czy jest kilka które można do ramki wlozyc.

fotoon
06-11-2012, 20:09
Myślę, że każde zdjęcia ze ślubu są "zajebiaszcze" ponieważ ukazują to co wtedy było najważniejsze, czyli dwie osoby, które decydują się na wspólną drogę, nie wiedząc jeszcze gdzie ona zaprowadzi oraz ich stan i emocje, które temu towarzyszą. Prezentują stres, napięcie, wspaniałe kreację lub niedokładne ogolenie się, czy ktoś przesadził z dodatkami, czy w ogóle ich nie zastosował, itp.
Bardzo poetycko, ale niekoniecznie na kiepskich zdjęciach można to dostrzec.


Zdjęcia ślubne, moim zdaniem powinny dokładnie odzwierciedlać daną sytuację. Jeżeli ma być artystycznie to zawsze można sobie ślub na niby zrobić gdzieś tam w studio. Fotograf ma tylko dokumentować i tak jak w większości dziedzin - delikatnie dodawać coś od siebie.
Wierność na zdjęciach niby zawsze pożądana, dokładny balans bieli, kolory etc, a tymczasem bardziej podobają się zdjęcia z żywymi kolorami, lub ciekawą tonacją, a wiernie oddane - eee, jakieś takie szare... (no cóż, rzeczywistośc;) )


Ktoś mający ciekawą osobowość zawsze wyjdzie fantastycznie, nawet na zdjęciach z komórki.
Jak ktoś nie jest w stanie niczym oczarować to niech najpierw popracuje nad sobą i spróbuje wykrzesać ten czar, jeżeli oczywiście mu na tym czarze zależy.
Niekoniecznie, piękna modelka, przy nieciekawym świetle lub ujęciu od dołu czy z nieodpowiedniej perspektywy nie wyjdzie korzystnie ani komórką, ani Hasselbladem...


W dzisiejszym świecie nikomu nie zależy aby odsłaniać swoje prawdziwe oblicze i tu jest właśnie rola dla fotografa, który powinien uchwycić ludzi takimi jakimi są naprawdę.
Nie prawda. Są pary, którzy są zestresowani, albo nie umieja okazywać emocji, czasem nawet podczas własnego ślubu i uśmiechną się dosłownie kilka razy, nawet poniżej 5 (słownie: pięć). Tymczasem każdy chce mieć pamiątkę, taką, ta której widać, że jest szczęśliwy w tym dniu, chociaż obiektywnie nie było tego widać...

fotoon
06-11-2012, 20:13
Tu pytanie do kolegów z dorobkiem małżeńskim. Jak często oglądacie swoje zdjęcia ślubne. Szczególnie po 10 czy 20 latach od małżeństwa.
Jeżeli można zapytać, to jakie się najbardziej podobają, a które chcielibyście usunąć (lub usunęliście) z albumu?

To jest podstawowe pytanie, które jest niestety pomijane. Jak widzisz nawet w tej prostej dyskusji nikt się nawet nie zająknął :)
Ponawiam pytanie, sam jestem ciekaw. Jakaś dziwna zasłona milczenia zapadła w tym kontekście..

Piotrek 77
06-11-2012, 21:17
staż 5 lat. Zdjęcia ślubne - nawet fajnie zrobione. Nie pamiętam kiedy je ostatnio oglądałem na pewno coś ponad 4 lata temu. Mam jedno i u rodziców też coś jest w ramce i to mi wystarcza do oglądania:)Za moich czasów nie było w modzie zdjęć z nocy poślubnej - tak to bym częściej je oglądał ;)
Częściej sięgam do zdjęć dzieci, albo starych zdjęć mojej miejscowości.

boob
06-11-2012, 22:43
porównanie pracy fotografa do pracy chirurga operującego serce jest conajmniej niestosowne
nie przeceniajcie się panowie, tego fachu idzie się nauczyć w rok
dobry fotograf zawsze znajdzie klienta
problemem jest brak klientów gotowych zapłacić 2-3k za fotografię, ci klienci nie potrzebują tych pro foto, a pieniążki wolą wydać np. na wycieczkę

A wiesz, że żaden chirurg nie jest testowany pod kontem manualnych zdolności....
przekładając to na język foto - naucz się na pamięć instrukcji obsługi aparatu i wal do kościoła !

rusty7
07-11-2012, 08:23
staż 5 lat. Zdjęcia ślubne - nawet fajnie zrobione. Nie pamiętam kiedy je ostatnio oglądałem na pewno coś ponad 4 lata temu. Mam jedno i u rodziców też coś jest w ramce i to mi wystarcza do oglądania:)Za moich czasów nie było w modzie zdjęć z nocy poślubnej - tak to bym częściej je oglądał ;)
Częściej sięgam do zdjęć dzieci, albo starych zdjęć mojej miejscowości.

Może właśnie kluczem jest posiadanie jedynie 3 fotografii ze ślubu a nie 1333.

Moim zdaniem głównym problemem biznesu ślubniakowego jest to, że zdjęć ślubnych jest po porostu za dużo.
Dajesz 3000 za 1000 zdjęć - to wychodzi 3 zł za zdjęcie. No chyba że w zestawie są takie po 30 zł i po 30 gr albo po 3 gr a może nawet po 0,3 gr. Co Wy na to?

Piotrek 77
07-11-2012, 10:07
Ale miałem przypadek w rodzinie ze ostatnie zdjęcia żyjącego wujka były z wesela i te rodzina często ogladala

Amadeusz
07-11-2012, 10:11
Ponawiam pytanie, sam jestem ciekaw. Jakaś dziwna zasłona milczenia zapadła w tym kontekście..

Nawet ci co sami robią zdjęcia, nie oglądają swoich zdjęć a co dopiero ci co nie robią zdjęć... 10, może 20 zdjęć to max. Ale warunkiem muszą być dobre dokumenty a nie sraczka fotograficzna.

PS. Ja oglądam raz na ruski rok. Ale nie dlatego, że lubię tylko, że coś tam sobie porównuję :) Gdybym nie robił zdjęć to nawet bym nie wiedział gdzie leży album.

JAP
07-11-2012, 11:50
Może właśnie kluczem jest posiadanie jedynie 3 fotografii ze ślubu a nie 1333.

Moim zdaniem głównym problemem biznesu ślubniakowego jest to, że zdjęć ślubnych jest po porostu za dużo.
Dajesz 3000 za 1000 zdjęć - to wychodzi 3 zł za zdjęcie. No chyba że w zestawie są takie po 30 zł i po 30 gr albo po 3 gr a może nawet po 0,3 gr. Co Wy na to?

Może; mam w Niemczech znajomego fotografa, który ma JEDNO zdjęcie ze swojego ślubu,
ale nie wiem jak często ogląda..

freefly
07-11-2012, 12:06
Tu pytanie do kolegów z dorobkiem małżeńskim. Jak często oglądacie swoje zdjęcia ślubne. Szczególnie po 10 czy 20 latach od małżeństwa.
Jeżeli można zapytać, to jakie się najbardziej podobają, a które chcielibyście usunąć (lub usunęliście) z albumu?

Jak w ciągu 17 lat oglądałem dwa razy. Jak oddał fotki fotograf (zlazło się do domu trochę weselnego towarzystwa specjalnie na oglądanie filmu i zdjęć) i jak pół roku po weselu przyszła jakas ciotka-klotka. Moja żona również. Nawet nie wiem, gdzie jest album ze zdjęciami. A zasadzie to wiem, gdzie stoi, ale nie wiem , który to, bo jest ich trochę na półce.
Ale zdjęcia z czasów szkolnych (zenit i własne wywoływanie w przeterminowanej chemii w latach 80-tych ) o wiele częściej w tym okresie.
Gdybym miał dzisiaj brać ślub, to nie przykładałbym w ogóle wagi do zdjęć ślubnych itp. Wystarczyłyby takie, co wujkowie zrobią.

Śprotek
08-11-2012, 20:45
Gdybym miał dzisiaj brać ślub, to nie przykładałbym w ogóle wagi do zdjęć ślubnych itp. Wystarczyłyby takie, co wujkowie zrobią.

Właśnie dlatego ja postąpię tak jak piszesz.
O albumy, duperele sam sobie potrafię zadbać. Dwie napalone na fotografię małolaty z niezłymi kompaktami (w sensie: mało megapikseli i dość dobre używalne ISO) i mam ślub praktycznie zrobiony za darmo. Dlatego pisałem, że zawód fotografa ślubnego to rzecz, na którą nie ma rynku wśród świadomych ludzi. Nawet z filmu HD można sobie zrobić fajne zdjęcia, wybierając poszczególne klatki.

Wyjątkiem są ludzie, a można ich policzyć na palcach jednej ręki, którzy rozwinęli swój styl, sposób patrzenia, obrabiania. Ale patrząc po portfolio znakomita większość robi jak wszyscy.

Dlatego niech się panowie chirurdzy nie boją, szczególnie ci co nabrali w PUPach kredytów na lancety i osteotomy... ;-)

Luk10
08-11-2012, 23:19
Są ludzie tacy co widza różnice miedzy tym że zdjęcia robi przypadkowo złapana osoba z uroczystości. Dla tej drugiego typu ludzi dobrym rozwiązaniem są aparaty jednorazowego użytku (wersja ślubna) kupić tego z 30 szt i będzie w czym wybierać. A osoby co chcą coś więcej wezmą osobę co zajmuje się tym zawodowo i sprosta ich wymaganiom

freefly
08-11-2012, 23:32
Są ludzie tacy co widza różnice miedzy tym że zdjęcia robi przypadkowo złapana osoba z uroczystości. Dla tej drugiego typu ludzi dobrym rozwiązaniem są aparaty jednorazowego użytku (wersja ślubna) kupić tego z 30 szt i będzie w czym wybierać. A osoby co chcą coś więcej wezmą osobę co zajmuje się tym zawodowo i sprosta ich wymaganiom

Większość ludzi zauważy. Jednym zależy na jak najlepszych zdjęciach lub idiotycznych wręcz w swojej oryginalności, a innym to zwisa i nie przywiązują wagi.

Śprotek
09-11-2012, 00:10
Są ludzie tacy co widza różnice miedzy tym że zdjęcia robi przypadkowo złapana osoba z uroczystości. Dla tej drugiego typu ludzi dobrym rozwiązaniem są aparaty jednorazowego użytku (wersja ślubna) kupić tego z 30 szt i będzie w czym wybierać. A osoby co chcą coś więcej wezmą osobę co zajmuje się tym zawodowo i sprosta ich wymaganiom

Tak, są tacy ludzie. Tzw "zastaw się a postaw się" - czyli weź sobie "pro chirurga" który za wizytę bierze 10 000 dolarów, a da ci receptę na środek, który możesz w aptece kupić bez recepty. To takie polskie.

Zalogujesz się teraz na fpfs albo pogrzebiesz w swoim dysku i pokażesz, co możesz zrobić ty, a czego nie zrobi moja znajoma małolata z kompaktem. A ja ci na to, że miałeś fajny moment, ciekawe światło i niekoniecznie powtórzy się to na moim ślubie, a ja nie lubię płacić za rzeczy nie do przewidzenia.

Natomiast przeglądając albumy rodzinne widzę zdjęcia ślubne, jakie z łatwością może dziś zrobić każdy. Są zwyczajne, ciepłe, pamiątkowe, takie jak mają być. Zatrzymują przede wszystkim nie porozmazywane lusterka i klamki, ale twarze zwyczajnych ludzi. Dziś już foterom ślubnym nie wystarczy iso 6400, a ja mam przed sobą kilka paczek Superii 1600. Wiesz, kiedyś nie było w aparacie przełącznika ISO i ludzie robili piękne zdjęcia. Dziś D700 przestał robić zdjęcia ślubne. Jest D950. I tak bez uzasadnienia w kółko, ale jeśli klient za te zabawki zapłaci, czemu nie.

Z mojej strony już koniec wypowiedzi w tym chirurgicznym medycznym fotograficznym temacie, komicznym, ale życzę wszystkim amatorom jak najlepiej i nie bójcie się tych fotografów pro z D6 i obiektywami 86/0.9 i 20/0.7. Liczy się wasza kreatywność i zapał a tego oni często nie posiadają ;)

RomanZWrocławia
09-11-2012, 00:41
Śprotek (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=58212)
"Dwie napalone na fotografię małolaty z niezłymi kompaktami (w sensie: mało megapikseli i dość dobre używalne ISO) i mam ślub praktycznie zrobiony za darmo" jeśli będziesz przed swoim ślubem we Wrocławiu daj sygnał. Pokażę ci jaki materiał możesz dostać. Odpuśćmy sobie dywagacje typu: " a znam zawodowca co robi za xxxx zł i koleżanka nie jest z nich zadowolona, a miała na ślubie kolegę z pracy co jej za darmo zrobił nie gorsze"
Organizując ten dzień JA szukałbym usługodawców i towarów dających jak największe poczucie bezpieczeństwa, minimalizujących szanse, że coś się rypnie. Za taką pewność się płaci. Jak z ubezpieczeniem. Twoja wola, Twoje pieniądze i niech już będzie: smak w odbiorze fotografii. Teraz napiszę coś niemiłego ,ale nie jest to skierowane do Ciebie: jeśli oglądanie kalekiej fotosieczki komuś wystarcza nic mi do tego. Ostrych sformułowań używam z pełną odpowiedzialnością mając zza lady labu, czy dzięki kolegom kamerzystom z branży kontakt z materiałami produkowanymi na takiej zasadzie. I to z produkcjami amatorów jak i samozwańczych zawodowców. Widywałem zestawy 500, 800 zdjęciowe z których nie można było wybrać 5 sensownych zdjęć. Choć były ostre, wyraźne i kolorowe. Gdyby ilość przekładała się w jakikolwiek sposób na jakość to należałoby wpuścić na wesele stado małp z aparatami. Tak nie jest.
"zawód fotografa ślubnego to rzecz, na którą nie ma rynku wśród świadomych ludzi" rozumiem, że piszesz o świadomości pieniędzy w portfelu. Ułomna i krótkowzroczna to świadomość. Byle jak (być może), z ryzykiem aby po taniości.
Nie podtrzymuję etosu fotografa ślubnego, jako jedynego uprawnionego do uwieczniania tej uroczystości, a innym wara. Zwracam uwagę na uproszczenia tkwiące w tym co napisałeś, o ich efektach na podstawie własnych spostrzeżeń i obserwacji.
Wesele to z mojej perspektywy żaden "magiczny i jedyny dzień w życiu, niepowtarzalna chwila" i cały ten weddingowy bełkot. To praca do wykonania, za która mi płacą i mam ją wykonać jak najlepiej. I między innymi za pewność otrzymania materiału na określonym poziomie ludzie świadomi mi płacą. Rynek na tak rozumiane usługi choć się skurczył jest stale. A największym moim sprzymierzeńcem są właśnie spsospolicenie, sfejsowanie, zinstangarmowanie, zhomogenizowanie, sfotoszopowanie fotografii , która u wszystkich wygląda tak samo. Wystarczy nie biec w jednym kierunku ze stadem baranów
Szczerze życzę zdjęć z wesela, które będziecie z przyjemnością oglądać. Bez względu na to, kto je zrobi.

RobertMiernik
09-11-2012, 09:39
Gdyby ilość przekładała się w jakikolwiek sposób na jakość to należałoby wpuścić na wesele stado małp z aparatami. Tak nie jest.

Naukowcy już dawno dowiedli, że odpowiednia ilość małp z maszynami do pisania napisałaby Hamleta, ale według Ciebie zdjęć z wesela nie zrobi?...


ech ;]

RomanZWrocławia
09-11-2012, 10:42
:):):) zapewne to ci sami naukowcy, którzy odkryli nerw łączący d..ę i oczy. Jego obecność objawia się łzawieniem przy wysilonej defekacji.

fotoon
09-11-2012, 12:10
Na potwierdzenie powyższej tezy jest jeszcze fakt, że wbijając gwóźdź w oko wychodzi gó..o.
Naukowcy też dowiedli, że trzmiel ma zbyt duzą masę swojego ciała w stosunku do siły nośnej skrzydeł żeby latać - problem jest w tym, że bąk o tym nie wie i...lata.
Chociaż w kategorii niektórych zdjęć ślubnych zapewne szympansy robią lepsze zdjęcia, niż niektórzy ślubniacy...

RobertMiernik
09-11-2012, 12:40
Chociaż w kategorii niektórych zdjęć ślubnych zapewne szympansy robią lepsze zdjęcia, niż niektórzy ślubniacy...
I oto, teza została udowodniona.
Amen ;)

krzychun
09-11-2012, 12:43
Naukowcy już dawno dowiedli, że odpowiednia ilość małp z maszynami do pisania napisałaby Hamleta, ale według Ciebie zdjęć z wesela nie zrobi?...
http://www.themill.com/work/costa-coffee-monkeys-and-typewriters-titled-dcp-version.aspx

:D

freefly
09-11-2012, 12:52
http://www.themill.com/work/costa-coffee-monkeys-and-typewriters-titled-dcp-version.aspx

:D

Gdzie jest ten bar?
Teraz to naprawdę żałuję, że na moim weselu małpy nie robiły zdjęć jak również nie roznosiły jedzenia dla gości.:smile:

marszull
09-11-2012, 13:47
Ja znajomym podpowiedzialem zeby z wesela sobie odpuscili fotografa tylko kupili 30 jednorazowek, wystawili w koszu i niech kazdy kto ma ochote zrobic zdjecie niech robi
i powiem wam ze material z tych aparatow wyszedl naprawde fajnie (36x30) kilkadziesiat stralow mistrz, plus naprawde sporo dobrych, troche sredniakow i kilkanascie slabizn

Amadeusz
09-11-2012, 14:18
...i powiem wam ze material z tych aparatow wyszedl naprawde fajnie (36x30) kilkadziesiat stralow mistrz, plus naprawde sporo dobrych, troche sredniakow i kilkanascie slabizn

Jeśli twierdzisz, że przypadkowa zbieranina ludzi robi coś bardziej po mistrzowsku niż mizernie to raczej żyjesz w innym świecie. To się tyczy każdej dziedziny życia, nie tylko fotografii.

freefly
09-11-2012, 14:32
Jeśli twierdzisz, że przypadkowa zbieranina ludzi robi coś bardziej po mistrzowsku niż mizernie to raczej żyjesz w innym świecie. To się tyczy każdej dziedziny życia, nie tylko fotografii.

Nie chodzi mistrzowskie kadry, czy parametry naświetlania godne mistrza. Powstają zdjęcia, których nie byłby w stanie uchwycić wynajęty fotograf, ponieważ nie jest w stanie przebywać w dziesięciu miejscach jednocześnie w trakcie imprezy. Na zdjęciach będzie to co chcieliby/ uchwycą goście, a nie jeden operator aparatu. I w sumie chętniej obejrzałbym fotki zrobione przez przypadkowych ludzi, niż zawodowego kotleciarza. Naprawdę lubię sztukę i interesuję się nią, ale niekoniecznie tą "ślubną".

marszull
09-11-2012, 15:16
Jeśli twierdzisz, że przypadkowa zbieranina ludzi robi coś bardziej po mistrzowsku niż mizernie to raczej żyjesz w innym świecie. To się tyczy każdej dziedziny życia, nie tylko fotografii.

napisalem mistrzowskie kadry w potocznym zrozumieniu, czyli uchwycone swietnie chwile, a nie ze to mistrzowie jacys fotografowali, choc akurat na tym weselu bylo 3 fotografow, akurat nie slubnych ;)

ps tak jak napisal freefly, ja drugi raz ogladajac takie zdjecia, kazdemu bym polecil takie rozwiazanie
ps2 dokladnie napisalem ze z ponad 1000 zdjec wyszlo kilkadziesiat naprawde godnych mistrzow fotografii, czyli albo komus sie po prostu udalo albo ma doskonale oko i trzeba jeszcze brac pod uwage ze te aparaty lezaly w koszu, czyli fotografowal nie kazdy, tylko kto chcial , mial ochote, lubi robic zdjecia

Amadeusz
10-11-2012, 00:24
OK, zgodzę się, że dla kogoś kto nie orientuje się w temacie, fotograf ślubny jest zbędny i można oddać inicjatywę gościom bo skoro nie widać różnicy to po co przepłacać :) to logiczne.

JAP
10-11-2012, 01:50
Ja znajomym podpowiedzialem zeby z wesela sobie odpuscili fotografa tylko kupili 30 jednorazowek, wystawili w koszu i niech kazdy kto ma ochote zrobic zdjecie niech robi
i powiem wam ze material z tych aparatow wyszedl naprawde fajnie (36x30) kilkadziesiat stralow mistrz, plus naprawde sporo dobrych, troche sredniakow i kilkanascie slabizn

Wszystko ok, ale pod warunkiem, że selekcją zajmie się już odpowiednia osoba (niekoniecznie fotograf)

Bernard_w
10-11-2012, 02:08
Tyle że nie na tym polega reportaż. Dobremu fotografowi płaci się nie za uwiecznienie wszystkiego. Płaci mu się za jego "wizję" ślubu. Za pokazanie klimatu imprezy, za uczucie włożone w zdjęcia... Xs klimat. Równie dobrze mógłbyś napisać, że zamiar kupić obraz, można rozdać 30 pędzli, 30 gościom i powstanie przyzwoite "dzieło". Generalnie; bzdury panie kolego.

freefly
10-11-2012, 11:29
Tyle że nie na tym polega reportaż. Dobremu fotografowi płaci się nie za uwiecznienie wszystkiego. Płaci mu się za jego "wizję" ślubu. Za pokazanie klimatu imprezy, za uczucie włożone w zdjęcia... Xs klimat. Równie dobrze mógłbyś napisać, że zamiar kupić obraz, można rozdać 30 pędzli, 30 gościom i powstanie przyzwoite "dzieło". Generalnie; bzdury panie kolego.

Ja najczęściej płacę fotografom, za fotografowanie moich wizji. Jak chcą się bawić w "tfórczość" niech robią to za swoje pieniądze.

Śprotek
10-11-2012, 21:41
Tyle że nie na tym polega reportaż. Dobremu fotografowi płaci się nie za uwiecznienie wszystkiego. Płaci mu się za jego "wizję" ślubu. Za pokazanie klimatu imprezy, za uczucie włożone w zdjęcia... Xs klimat. Równie dobrze mógłbyś napisać, że zamiar kupić obraz, można rozdać 30 pędzli, 30 gościom i powstanie przyzwoite "dzieło". Generalnie; bzdury panie kolego.

Wizje to ja mam na noc poślubną, naprawdę dobre, od fotografii ślubnej wymagam pamiątek, a nie wizji. Poza tym dlaczego na tonie stron z kotletami ślubnymi mam tą samą wizję: przygotowania: 1.4 i detale, parę akcji w PS, ceremonia, f16 czasem f1.4 i też podobne kadry, może plener się tylko czasem różni. Najbardziej zmienia się logo na zdjęciach i słowo przed "Photography" :mrgreen: Dwie dziewczyny, dwa kompakty, po cztery komplety baterii i mam może nie to samo ale podobnie. Oczywiście z przeproszeniem tych, którzy rozwinęli swój własny styl, język, przekaz, ale to jedna tysięczna widzianych przeze mnie stron z fotografią.

Malarstwo porównujesz z fotografią? Nie bluźnij. Z całą sympatią dla fotografii, którą podziwiam i cenię, ale chyba wiesz, że namalowanie portretu wymaga zupełnie innych umiejętności, stokroć rzadziej występujących niż zrobienie zdjęcia - portretu. Mam pisać dalej? Chyba nie, prawda? A jednak napiszę: zdjęcie: wizja+światło+sprzęt+trochę wiedzy. Malarstwo? Wizja+światło+sprzęt+dużo wiedza+... no właśnie, to coś, z czym trzeba się urodzić, czego nie da się kupić w sklepie z oświetleniem czy oprogramowaniem. Skadrować i komponować nauczysz się na warsztatach czy z książek, malować - choćby cię uczono i tłuczono do głowy, jeśli nie masz midichlorianów jedi to zmarnujesz tylko farby i podobrazie.
Mógłbym ci przyznać rację 60 lat temu, gdy fotografia wymagała gigantycznej wiedzy o chemii, procesach chemicznych, mozolnej pracy w ciemni. Dzisiaj jest INSTAGRAM.

Przeglądnij sobie plfoto.com, najlepsze zdjęcia z jednego roku. Myślisz, że robią je profesjonaliści? Robią je często bardzo zdolni amatorzy. Wpływ na to ma upowszechnienie fotografii, sprzętu, wiedzy, ciekawość i prostota (porównując do malarstwa) uzyskania dobrego efektu.

Malować też niedługo zaczną roboty z sieciami neuronowymi, ale wydaje mi się, że zawód fotografa zniknie trochę szybciej niż malarza jednak z w/w powodów.

Co nie znaczy, że np. przestanę oglądać zdjęcia, chociaż coraz trudniej dostrzec coś, czego wcześniej już nie było.

RomanZWrocławia
10-11-2012, 23:04
Mnie i myślę że podobnie Śprotka do zrzygu nudzą "wizje, magiczne chwile, autorskie ujęcia i cały ten lukier, którym oblany jest ślubny bizness. Wyprysków dostaję, kiedy czytam o "artystycznej" fotografii ślubnej. Może dlatego jest tak omdlewająca śłodziusio, że o wyborze fotografa decydują w 99% przyszłe panny młode i ich mamy ....
Zawodowców wrzuca do jednego wora z napisem "sztampa, kicz, zgrane numery, wyeksploatowane ujęcia" po drugiej są " dwie dziewczyny, dwa kompakty, po cztery komplety baterii i mam może nie to samo ale podobnie." A przeważa na ich stronę Śprotkowy portfel.
Czyli nie zależy mu na zdjęciach chodzi tylko o pieniądze? Jeśli tylko o kasę idzie to rozumiem.
Jeśli tą drogą chciałby dojść do zdjęc "innych" (?) szczerych (?) prawdziwszych (?) zdjęć to znów na 99% polegnie. Dostanie wg. najlepszego scenariusza masę plików poprawnych technicznie, na których amatorzy będą próbowali kaleko dorównać podpatrzonym zdjęciom ślubnym, lub w najbanalniejszy sposób podpatrzonym wzorom zaprzeczyć. Tak czy inaczej wyjdzie z tego nieśmieszny pastisz. Bo ludzie fotografujący nie będą walczyć z całym bagażem obrazów tkwiącym w ich głowach. A będzie tym gorzej im bardziej zamiłowane w fotografii będą owe dziewczyny. To wersja najbardziej optymistyczna. W wersji wg. moich obserwacji najprawdopodobniejszej do bolesnych, ułomnych ujęć dojdzie jeszcze to, co zgotuje zdjęciom automatyka kompaktów. Przestańmy wojować taką bronią ze złą bo zmanierowaną fotografią ślubną.
Śprotek ceni czynnik ludzki w malarstwie, ale umniejsza jego udział w fotografii, jakby nic nie znaczył wobec wszechpotęgi automatyk. G prawda. Ludzie decydują kiedy nacisnąć spust (tak, wiem, że są aparaty co robią to same), i o pozostałych elementach techniki fotograficznej, żeby osiągnąć zamierzony efekt.
"Przeglądnij sobie plfoto.com, najlepsze zdjęcia z jednego roku. Myślisz, że robią je profesjonaliści? Robią je często bardzo zdolni amatorzy. Wpływ na to ma upowszechnienie fotografii, sprzętu, wiedzy, ciekawość i prostota (porównując do malarstwa) uzyskania dobrego efektu" po stokroć TAK. I właśnie strzelasz gola do własnej bramki. Zawodowcy czy profesjonaliści? Jakie to ma znaczenie? Ludzie, nie maszyny robią zdjęcia. Reszta to dodatki.
Chyba rozumiem tęsknotę Śprotka za prostą, bezpośrednią szczerą, dobrą fotografią. Jest tego mało. Ucieczką nie jest jednak stado małp z kompaktami, ani stop-klatki z monitoringu na sali. Gdybym jak On patrzył z irytacją i niechęcią na to co produkują fotografowie na których mnie stać ;) to po prostu zrezygnowałbym ze zdjęć. Bez żalu
UWAGA ŻART a bez pseudofilozoficznych rozważań: upewnij się czy narzeczona ma identyczne poglądy na sprawę ślubnych zdjęć. I teściowa. Mogą nie zrozumieć we właściwych kategoriach Twojego manifestu odrzucenia ślubniaczej fototandety ;) I po co spieprzyć sobie wspólne życie na starcie?
Znak Pokoju ;)

Śprotek
11-11-2012, 00:33
Wow, RomanZWrocławia, kapitalna polemika, chociaż nie polemika, bo chyba chodzi nam o jedno i to samo, ale zwierzę Ci się, że gdybym usłyszał taki tekst jak napisałeś od jakiegoś fotografa ślubnego, to bardzo prawdopodobne, że zapłaciłbym mu każde pieniądze. :-) Ciekawe to co napisałeś, trochę się nie zrozumieliśmy, pozwól zatem, że wyjaśnię.

Na pierwszej stronie ktoś pisał o chirurgach, którzy nie mogą być dopuszczeni do zawodu, bez praktyk, studiów, etc. Ja napisałem śmieszną w konwencji pozostającą polemikę, że w fotografii to często chirurdzy-amatorzy, którzy nie zaciągali długów w PUPach mają stokroć lepsze wyniki niż ludzie siedzący w branży od lat. Młode wilki drepczą starym po piętach i tyle. Jak oglądam rzecozne plfoto, fotoferię, 1x, 500px, cokolwiek innego i widzę kapitalne rzeczy właśnie od amatorów, to jestem dumny, że ktoś z używanym D70s i świeczką może zrobić kapitalne zdjęcie, bo ma talent, pasję i super, że chce robić zdjęcia takie czy inne. Wątek dotyczył generalnie ludzi pytających o sprzęt ślubny, rozumiem, że trochę to głupie, bo jak się chcę czymś zajmować to wypadałoby mi najpierw poszukać tej wiedzy na własną rękę a nie iść na łatwiznę i "co mam kupić do kotletów".

Co do malarstwa i fotografii, panie Romanie, nie umniejszam czynnika ludzkiego, ale, w nawiązaniu do wypowiedzi Bernarda_W:


Równie dobrze mógłbyś napisać, że zamiar kupić obraz, można rozdać 30 pędzli, 30 gościom i powstanie przyzwoite "dzieło".

pozwoliłem sobie zauważyć, że jest inaczej. Bo powszechność sprzętu do fotografii i książek, warsztatów umożliwiła wielu ludziom jej praktykowanie, a z malarstwem jest niestety tak, że bez wrodzonych zdolności nie da się dobrze malować. Czynnik ludzki jest znacznie większy w malarstwie, co nie znaczy, że nie ma go w fotografii, owszem, jest i to duży, ale powszechność techniki i sposobów obróbki sprawiła, że trudniej jest o swój własny przekaz, który w malarstwie jest już narzucony przez to, że każdy malarz/rysownik tak potężnie ingeruje w kreskę, walor, barwę, że nie sposób tego nie odróżnić (oczywiście, cała historia falsyfikatów jest znana, ale to jednak co innego).

W bramkach stoję obu, niech profesjonaliści nie boją się o chleb, bo szkoda ludzi, a amatorzy niech mają dostęp do najnowszych technologii. Ale też - niech ci najbardziej utalentowani gonią stare wilki a ci z pokorą niech się usuwają, zamiast warczeć i szczerzyć kły na młodszych i zdolniejszych, co sam pewno wiesz, że nierzadko się zdarza.

Oczywiście moje dwie panny z kompaktami porównane były do całej masy jednakowych zdjęć ślubnych, a nie do indywidualistów, których też masz na myśli.

O tę szczerość, indywidualny przekaz i talent - o to mi chodziło, i Tobie pewnie też :rolleyes:

A co do teściowej i narzeczonej, to pokazując im zdjęcia takie czy inne słyszę tylko: nooo, ładne, tak to też ładne i na tym się rozmowa kończy. :)


Mnie i myślę że podobnie Śprotka do zrzygu nudzą "wizje, magiczne chwile, autorskie ujęcia i cały ten lukier, którym oblany jest ślubny bizness. Wyprysków dostaję, kiedy czytam o "artystycznej" fotografii ślubnej. Może dlatego jest tak omdlewająca śłodziusio, że o wyborze fotografa decydują w 99% przyszłe panny młode i ich mamy ....

Ale to względem długość obiektywu czy samochodu takiego kandydata? :-D Te teksty o magicznych chwilach są rozwalające dosłownie, tak samo jak "PHOTOGRAPHY" zastosowana na stronie w domenie .pl z kodowaniem ISO-8859-2 ;)

wer
11-11-2012, 13:09
Ale problem nie w tym, kto jaką ma wizję. Tylko problem w tym, że osoby, które chcą "profesjonalnie" fotografować śluby często nie mają o tym zielonego pojęcia. Nie chodzi o osoby, które coś wiedzą. Jeśli ktoś na forum pyta się jakie obiektywy do ślubu, to znaczy, że nie wie jak fotografować. Cioci Halince spodobały się zdjęcia z imienin zrobione "nowom luszczankom" to postanawia zostać fotografem ślubnym. Jakie szanse są na to, że osoba, która nie wie jakie narzędzia trzeba użyć w czasie reportażu ślubnego poprawnie zrealizuje trudny jakby nie było warsztatowo temat.
Problem nie w amatorach, którzy wiedzą jak wykorzystać sprzęt, ale w "profesjonalistach", którzy są profesjonalistami bo założyli DG i kupili sprzęt jaki ktoś doradził na forum. A zostali profesjonalistami, bo ktoś podobno bierze za ślub 5 tys.
Wizja, zamysł artystyczny to jest drugi element. Musi być warsztat rzemieślniczy. Tak samo jak u malarza. Malarz musi wiedzieć jak zagruntować płótno, jak mieszać farby, jak zmyć farby, co zrobić, żeby usunąć źle położoną farbę, jak mieszać kolory, żeby otrzymać właściwe barwy. Kiedyś malarz musiał mieć jeszcze większą wiedzą warsztatową - zrobienie farb, zrobienie pędzli, wybór płótna. Fotograf też musi mieć WARSZTAT, no chyba, że ktoś chce fotografować lomograficznie.

Piotrek 77
11-11-2012, 16:09
Wiecie co z tym warsztatem to ciężko, bez znajomości ciężko się dostać jako 2 fotograf, czy jako praktykant. Więc pozostaje nam uczenie się na własnych błędach. Ale głównie to się tyczy pseudoprofesjonalistów, gdyż oni najbardziej obawiają się świeżego narybku.
Różnica między amatorem a profesjonalistą polega na tym - że amatora stać na jego wizję, nie musi sie martwić o pieniadze utrzymanie się ze zdjęć. Robi zdjęcia przeważnie dla siebie. Natomiast profesjonalista ma już własną markę i czasem boi się zrobić coś nowego gdyż nigdy nie wie jak to nowe zostanie odebrane. A utrzymać DG to w dzisiejszych czasach to duży problem.

Co do wizji Śprotka - to po co wogole fotograf. Wystarczyłby kamerzysta a potem powyciągać z filmu pojedyncze klatki które wywolamy.

Aeon88
11-11-2012, 16:19
Ja najczęściej płacę fotografom, za fotografowanie moich wizji. Jak chcą się bawić w "tfórczość" niech robią to za swoje pieniądze.

Jak kupujesz muzykę, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz film, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz to auto a nie inne, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz buty, płacisz za czyjąś "tfórczość". Nikt nie robi tych rzeczy specjalnie dla Ciebie, boś ty pan, bo płacisz...

Dlaczego fotograf ma włazić Ci w zad pracując wbrew sobie, i produkując Twoją "tfórczość" zamiast swojej? Fotografia to nie robienie garniturów pod wymiar. Wybierając fotografa, wybierasz "tfórczość" która Ci najbardziej się podoba, tak jak wybierając którą płytę kupisz, wybierasz ją na podstawie tego która Ci najbardziej wpada w ucho, a nie po tym kto coś zagrał tak jak Ty kazałeś/chciałeś.

Od takich klientów trzeba spiep....... na kilometry, bo nigdy, NIGDY nie docenią pracy fotografa. Żeby nie wiem jak świetne zdjęcia zrobił to powiedzą że są 'fajne'. Jak zrobi tylko dobre to powiedzą że są 'takie sobie'. Nigdy z ich słów nie wyjdzie słowo zachwytu. Dla takich klientów są fotoziutki, i to nie wszyscy, tylko tacy, którzy wszystko robią 'pod klienta', jak wyżej wspomniany krawiec.


PS. A tak wogóle, to weźcie Panowie, RomanZWrocławia, Śprotek i reszta, idźcie się może przejść na spacer i trochę łep przewietrzyć, bo chrzanicie jak stare zakurzałe baby. Biznes is biznes, fotograf ślubny zakłada firmę po to żeby robić zdjęcia ślubne i je sprzedawać, więc co do jasnej cholery jest dziwnego w tym, że robi słitaśne zdjęcia które się podobają młodej i jej matce? To co mają robić coś co im się nie podoba, tylko dlatego że jakiś Roman z Wrocławia rzyga na ich widok? Chyba was.... Jeśli takie zdjęcia się sprzedają, jeśli jest na nie popyt, to jest i podaż. Jest zapotrzeowanie na ziutkostwo za 500zł z lampą na wprost to są i fotoziutki, jest zapotrzebowanie na słitaśne foty rodem z instagramu za 2000 to są i 'artystyczni fotografowie'. Jest zapotrzebowanie na 'inny lepszy typ fotografii' są i fotografowie za dziesiątki tysięcy złotych, którzy pracują całkiem inaczej jak więszkość, mają inny lepszy styl, wyszukany i wogóle, a efekty ich pracy są genialne za każdym razem. A że jest ich mało? I co do cholery jasnej z tego? A może wybitnych muzyków nie jest 1/10000 ze wszystkich? Albo wybitnych aktorów? 98% aktorów zmywa naczynia albo pracuje w innych, poza branżowych biznesach, ale tego tu się nikt nie czepia, nikt nie ma wontów że jakiś tam zespół gra do bani i na rzygi się komuś zbiera. Gra jak gra, wtedy się przełącza na inną stację i słucha się czegoś lepszego, z fotografem tak się nie da tak?

Waszym zdaniem każdy kto chce robić zdjęcia ślubne ma być perfekt, i robić idealne, za każdym razem w 100% nowe świeże inne kadry bo inaczej oglądanie jego prac w was wzmaga efekt wymiotny, przecież to jest poprostu śmieszne, i czytając właśnie takie wywody można się porzygać.

Każdy produkt ma swojego kupca, i G wam do tego, kto co i za ile kupuje. Wam nikt nie każe kupować tego samego. Chcecie kogoś dla siebie, to sobie znajdźcie takiego fotografa którego zdjęcia Wam się widzą, zapłaćcie mu i niech Wam zrobi zdjęcia. Jaki problem?

RobertMiernik
11-11-2012, 16:46
Aeon: Absolutnie nie masz racji.

To klient decyduje jakie zdjęcia chce dostać, widzisz tak się właśnie w tym ślubnym 'biznesie' przyjęło, że to artysta decyduje, nie raz słyszałem już 'ja grupówek nie robię', sorry ale co to za podejście jest? Nie robię to zdjęć też nie robię.

Jak klient Ci powie, że chce packshota ale torebka ma być sfotografowana nie tylko od zewnątrz jak to robią wszyscy ale też od środka to powiesz, spadaj pan, ja od środka nie robię?

Zrozumcie wreszcie, że fotografia ślubna to usługa a nie wydarzenie artystyczne i o tym co ma być a co nie ma być sfotografowane prawo decyzji ma klient a nie fotograf.

Aha i oczywiście, że można po prostu nie współpracować z klientem, jeśli robienie zdjęć torebkom 'od środka' stoi w istotnej sprzeczności z wyznawanymi przez Ciebie zasadami, to nikt nie ma pretensji o to, że się ktoś nie podejmie takiego zlecenia ALE wymuszanie na kliencie czegoś takiego po fakcie (podpisania umowy/w trakcie zlecenia) jest skrajnie nieprofesjonalne i skrajnie nieodpowiedzialne.

Trzeba się z klientem dogadać na tyle szczegółowo, żeby wykluczyć takie sytuacje zanim się podpisze umowę, bo wtedy każda wątpliwość (nie powodująca dodatkowych kosztów) powinna być rozstrzygana na korzyść klienta...

Aeon88
11-11-2012, 16:55
Robert to właśnie Ty nie masz racji. Zrozum wreszcie, że każda firma ma prawo decydować o swoim produkcie, co wykonuje, jakie usługi świadczy, a jakich nie. Klient decyduje o tym jakie zdjęcia ma dostać, to prawda, ale jeśli chce spis rodzinny idzie do fotografa A, jeśli chce reportaż bez grupówek idzie do fotografa B, jeśli chce słitaśne fotki idzie do fotografa C, a jeśli chce wybitne, idzie do fotografa D. I klient ma wolność wyboru, idzie gdzie chce, i dostaje to za co płaci. Nie może być na odwrót, że klient przychodzi do pierwszego lepszego fotografa, a ten ma przystać na wszystkie klienta warunku, no bo przecież to klient...

I nikt tu nie pisze o cofaniu ogona pod tyłek po podpisaniu umowy, klient podpisując umowę wie za co zapłacił. W praktyce, to własnie klient po podpisaniu umowy, nagle podczas wesela wymaga więcej, niż było ustalone, bo przecież brat, kuzyn, sąsiadka to mieli w pakiecie/w cenie, to czemu on ma nie mieć? Najprostrszy przykład to przecież populatny temat RAWów. Klient podpisuje umowę, gdzie ma wyraźnie napisane że nie dostanie surowizny. A po weselu nagle zaczyna błagać o resztę, no i oczywiście jak mu nie dasz, to się obrazi i zrobi Ci antyreklamę, w najlepszym wypadku tylko wśród rodziny/znajomych. I ch... z tego że w umowie było co innego.

PS. Po drugie, Robert, kompletnie mnie nie zrozumiałeś. Wyraźnie napisałem wyżej, że klient decyduje co chce dostać, i wybiera fotografa wg tego co klientowi w nim odpowada, czyli jak robi zdjęcia, kiedy je robi, ile ich robi itd. Z włażeniem w zad chodziło mi o to, że jeśli firma A nie chce robić grupówek, to klient nie ma prawa zmuszać firmy, aby nagle zaczęła je robić, tylko powinien pójść umowę podpisać z firmą B.

Zanim znowu ktoś coś przeoczy, proszę, czytajcie bardziej dokładnie.

RobertMiernik
11-11-2012, 17:41
Nie doczytałeś jeśli przed podpisaniem umowy "pytanie kochany nie ma problemu da się zrobić" a potem się nie da to jest nie ok

robin102
11-11-2012, 19:44
Aeon: Absolutnie nie masz racji.
Raczej ma rację.
To klient decyduje jakie zdjęcia chce dostać,
Dokładnie tak. Z tego powodu wybiera tego czy tamtego fotografującego.
Oczywiście są też tacy co wybierają cenę , a nie fotografującego i jego produkty. W życiu ja k wżyciu od skrajności do skrajności. Przed wczoraj miałem ślub ostatni w tym sezonie u ludzi którym temat zdjęć totalnie lata. Szukali wykonawcy tydzień przed ślubem i wszystko im było bez znaczenia, plenerowej sesji też nie chcieli :) Wczoraj za to podpisałem umowę z parą która przepytali mnie na wszystkie możliwe sposoby od tego czym fotografuje, jakimi szkłami, czy mam zapas jakie zdjęcia robię ect. Drugi, czy trzeci raz tacy dociekliwi ludzie mi się trafili. Nie szalejmy ludzie mają możliwość świadomego wyboru. Płacą i wybierają co chcą,. Chcą nie płacić nie nie płacą i zdjęć nie mają. ich prawo.

Klient podpisuje umowę, gdzie ma wyraźnie napisane że nie dostanie surowizny. A po weselu nagle zaczyna błagać o resztę...
Oj Przyjacielu Przyjacielu skąd Ty bierzesz tych klientów. Nie znam żadnego fotera ślubnego co by w umowie miał wspomnienie o rawach. Mało tego przy moim dość sporym doświadczeniu nie miałem nikogo co by chciał ode mnie rawy. Te zagadnienie po prostu nie funkcjonuje. Podobnie jak rozmawianie z klientami, że ja fotografuje ;) tylko w rawach ;) Takie zapisy najzwyczajniej w świecie dają ludziom do myślenia zasiewają niepewność, że facet coś tam jednak ma naszego tylko dać nie chce :)

RobertMiernik
11-11-2012, 19:51
Aha i oczywiście, że można po prostu nie współpracować z klientem, jeśli robienie zdjęć torebkom 'od środka' stoi w istotnej sprzeczności z wyznawanymi przez Ciebie zasadami, to nikt nie ma pretensji o to, że się ktoś nie podejmie takiego zlecenia ALE wymuszanie na kliencie czegoś takiego po fakcie (podpisania umowy/w trakcie zlecenia) jest skrajnie nieprofesjonalne i skrajnie nieodpowiedzialne.

Trzeba się z klientem dogadać na tyle szczegółowo, żeby wykluczyć takie sytuacje zanim się podpisze umowę, bo wtedy każda wątpliwość (nie powodująca dodatkowych kosztów) powinna być rozstrzygana na korzyść klienta...

Jeszcze raz przeczytajcie co napisałem.

To, że nie podpisujesz z konkretnymi klientami umowy, to jest Twoja sprawa i tak właśnie powinno być, jedni nie lubią rudych inni tych co pytają o sprzęt, każdy ma prawo nie wziąć zlecenia.

Ale jak już weźmiesz zlecenie to nie realizujesz swojej wizji tylko klienta, on tak sobie wymyślił zdjęcia, takie widział na Twojej stronie i takie chce dostać, więc jeśli twoja wizja nagle się zmieni i zaczniesz robić tylko w sepii to nie mów, że klient nie ma prawa mieć pretensji - a skoro ma to znaczy, że jego wizję realizujesz a nie swoją. To, że on swoją wizję określa przez wybór fotografa, na podstawie jego zdjęć widzianych na stronie to całkiem inna sprawa.

Śprotek
11-11-2012, 20:53
Jak kupujesz muzykę, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz film, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz to auto a nie inne, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz buty, płacisz za czyjąś "tfórczość". Nikt nie robi tych rzeczy specjalnie dla Ciebie, boś ty pan, bo płacisz...

Jak kupuję muzykę, to, kolego, mam okazję wiedzieć, za co płacę. Mogę kupić sobie konkretny utwór nawet, pojedyńczy, w dzisiejszych czasach nawet nikt mnie nie zmusza bym kupował płytę. Płacę za coś, co mi się podoba. A w przypadku fotografa szczególnie tzw. ślubnego, płacę tylko za to co widzę w portfolio tegoż i daję mu wiarę, że zrobi tak samo ładne lub ładniejsze zdjęcia. Często niestety, z tego co widzę i znajomych, od fotografów "PROFESJONALNYCH" z zachwycającym portfolio można dostać takie gnioty, że tfu tfu.


Od takich klientów trzeba spiep....... na kilometry, bo nigdy, NIGDY nie docenią pracy fotografa. Żeby nie wiem jak świetne zdjęcia zrobił to powiedzą że są 'fajne'.

Ktoś, kto naprawdę wie, co robi, nie boi się wymagań. Proste.


PS. A tak wogóle, to weźcie Panowie, RomanZWrocławia, Śprotek i reszta, idźcie się może przejść na spacer i trochę łep przewietrzyć, bo chrzanicie jak stare zakurzałe baby.

Kolego drogi, po co ten język? Wyłącz telewizor, radio, odłóż gazety, bo widać że polityką się (chyba?) zajmujesz :) Wyluzuj. Mowa nienawiści nie jest w modzie.


Biznes is biznes, fotograf ślubny zakłada firmę po to żeby robić zdjęcia ślubne i je sprzedawać, więc co do jasnej cholery jest dziwnego w tym, że robi słitaśne zdjęcia które się podobają młodej i jej matce?

Kolego, uspokój się, wróć do pierwszych wypowiedzi w tym wątku, ochłoń trochę... ;) Niech sobie fotograf ślubny robi co chce i z kim chce, tylko smutne, jak trzepie gatkami przed fotojokerem, w którym D5100 jest po 1000 zł i postuluje, żeby wprowadzić cech fotografów a najlepiej niech lustrzanki sprzedają na zezwolenia policyjne ;)
Oczywiście koledzy, którzy założyli wątek nie mieli z ową postawą nic wspólnego, nieco humorystycznie opisali ludzi, którzy pewnie wietrzą w fotografii ślubnej tani i łatwy zarobek i pytają co do kotleta, ja zareagowałem nieco dalszym pociągnięciem tematu poszerzając go o tych właśnie, którzy to tak gatkami trzepią sami nierzadko mając sprzęt, nie potrafiąc jednocześnie go używać. Bo nawet przeglądając profesjonalne fora ślubne ciężko trafić na indywidualny styl, ciekawe podejście, nowatorstwo. A za reportaż z wydarzenia bez indywidualizmu - jako czystą rejestrację wydarzeń, to jak ktoś wspomniał, płacić wiele nie trzeba, można powyciągać z filmu kamerzysty.

Chodzi o to, że często okazuje się, iż, może nie ci pytający o sprzęt, bo widać już na wstępie, że mało mają wyobraźni, ale amatorzy, są wiele zdolniejsi od profesjonalistów, czyli osób, które trzepią na tym kasę. Dlatego u tych drugich czasem widać paniczny lęk przed pierwszymi.

A, jeszcze - niedawno na weselu znajomych widziałem pana z D3s, który.... robił ludziom zdjęcia podczas jedzenia. Myślałem, że jak do mnie podejdzie, to mu przywalę w ten pokrywający fałdy mózgowe owłosiony teren. ;) Na szczęście nie podszedł. Aha, nie miał też, jak na "profesjonalistę" lampy błyskowej, bo miał używalne ISO tysiąc pięćset sto dziewięćset, co jak widać, nie przesądzało w niczym o kondycji intelektualnej ani artystycznej ;)

Aeon88
11-11-2012, 21:53
Oj Przyjacielu Przyjacielu skąd Ty bierzesz tych klientów. Nie znam żadnego fotera ślubnego co by w umowie miał wspomnienie o rawach.

Spotkałem w tym roku tylko dwie takie pary które zapytały o RAWy. A w umowie to mam, żeby się nie przejmować, jeśli kogoś kiedyś spotkam kto je będzie chciał za wszelką cenę dostac, wtedy podpisał to co podpisał i musi się pogodzić, że ich nie będzie miał. Nie poruszam tematu rawów na spotkaniu, bo to dla mnie oczywiste, w umowie jest odpowiedni paragraf, a umowę każę czytać przed podpisaniem.


Jak kupuję muzykę, to, kolego, mam okazję wiedzieć, za co płacę. Mogę kupić sobie konkretny utwór nawet, pojedyńczy, w dzisiejszych czasach nawet nikt mnie nie zmusza bym kupował płytę. Płacę za coś, co mi się podoba. A w przypadku fotografa szczególnie tzw. ślubnego, płacę tylko za to co widzę w portfolio tegoż i daję mu wiarę, że zrobi tak samo ładne lub ładniejsze zdjęcia. Często niestety, z tego co widzę i znajomych, od fotografów "PROFESJONALNYCH" z zachwycającym portfolio można dostać takie gnioty, że tfu tfu.

Śprotek, nie ma takiego fotografa na świecie, i nigdy nie będzie, u którego kupisz gotowe zdjęcia ze swojego ślubu. Podpisując umowę nawet z najwybitniejszym na swiecie, podpisujesz ją w ciemno, więc nie ma sensu Twoje narzekanie na to, że mp3 słuchasz przed zakupem, a u fotografa masz do dyspozycji tylko jego portfolio i zapewnienia o profesjonalności. Im lepszy fotograf tym większa szansa, że rzeczywiście zdjęcia będą dobre, a to często idzie w parze z odpowiednią ceną. Tyle można Ci zaoferować. Nic ponad to.


Ktoś, kto naprawdę wie, co robi, nie boi się wymagań. Proste.

Tu nie chodzi o wymagania. Tu chodzi o ich brak. Olewanie tematu, jakie zdjęcia będą to będą, byle pamiątkowe, a 'tfórczość' można sobie wsadzić, i tak dwie dziewczyny z małpami nie zrobią wiele gorszych - to są przecież Wasze słowa tak? Nie można mówić o wymaganiach, kiedy ktoś nie widzi różnicy pomiędzy zdjęciami z małpy strzelonymi przez amatora a zdjęciami zrobionymi nawet przez średniego fotografa. Nie widzisz różnicy? Nie przepłacaj, i idź do innego fotografa, ja poszukam kogoś, kto różnicę zobaczy. Mam takie prawo.


Kolego drogi, po co ten język? Wyłącz telewizor, radio, odłóż gazety, bo widać że polityką się (chyba?) zajmujesz :) Wyluzuj. Mowa nienawiści nie jest w modzie.

Jak bym był na bieżąco, nerwy były by mniejsze :) po przeczytaniu kilku dziwnych postów pod rząd, można się zdenerwować czasami ;P


Kolego, uspokój się, wróć do pierwszych wypowiedzi w tym wątku, ochłoń trochę... ;) Niech sobie fotograf ślubny robi co chce i z kim chce, tylko smutne, jak trzepie gatkami przed fotojokerem, w którym D5100 jest po 1000 zł i postuluje, żeby wprowadzić cech fotografów a najlepiej niech lustrzanki sprzedają na zezwolenia policyjne ;) [...]

Kolego jestem spokojny, piję do Was bo żalicie się jacy to fotografowie są zbyt słitaśni i wogóle do bani, bez stylu, podczas gdy nie macie tak naprawdę powodu żeby na to narzekać - są i tacy którzy są wybitni. Jest ich mało, ale są. Ja myślę (może się mylę) że na tych wybitnych poprostu Was nie stać, uważacie że fotograf już za 2000zł powinien robic genialne w 100% oryginalne zdjęcia, bo jak nie robi to jest żałosny. Taka jest prawda, że robi takie, które są te 2000 warte. Jak by jakiś słitaśny nauczył się robić lepsze, oryginalne zdjęcia, wyszedł by z ceną tak wysoko, że znowu by Was nie było na niego stać, i dalej byście narzekali na tych średnich. Dlatego Wam nigdy nie dogodzi, bo żaden naprawdę profesjonalny fotograf, nie weźmie takich ochłapów za pracę, a Wy obracacie się i macie do czynienia tylko z takimi, którzy właśnie biorą ochłapy, po czym narzekacie, że robią złe zdjęcia. Coś tu nie gra Panowie.

Co do trzepania portkami, to nie wiem z czego się konkretnie nabijasz i o jakie trzepanie konkretnie chodzi, ale w biznesie obawa przed nowym mięsem jest normalna. Niechęć do pomocy nowicjuszom to norma, bo wiedza kosztuje, i jak byś za granicą poszedł do kogos mądrzejszego od Ciebie żeby Cie na forum nauczył zawodu to by Cie wyśmiał, a w Polsce macie chore podejście, że jak ktoś nie chce pomóc to znaczy że portkami trzęsie, i próbujecie podbić swoje ego na tym.


Chodzi o to, że często okazuje się, iż, może nie ci pytający o sprzęt, bo widać już na wstępie, że mało mają wyobraźni, ale amatorzy, są wiele zdolniejsi od profesjonalistów, czyli osób, które trzepią na tym kasę. Dlatego u tych drugich czasem widać paniczny lęk przed pierwszymi.

Kolejna bzdura. Zarówno w jednym jak i w drugim gronie są zdolni, jak i ci beznadziejni. Obawa jest tak jak pisałem wyżej nieważna od statusu, jaki ma pro w stosunku do beznadziejnego. Nawet zdolny pro, może być kiedyś prześcignięty przez beznadziejnego amatora, jeśli ten odnajdzie się w fotografi.


A, jeszcze - niedawno na weselu znajomych widziałem pana z D3s, który.... robił ludziom zdjęcia podczas jedzenia. Myślałem, że jak do mnie podejdzie, to mu przywalę w ten pokrywający fałdy mózgowe owłosiony teren. ;) Na szczęście nie podszedł. Aha, nie miał też, jak na "profesjonalistę" lampy błyskowej, bo miał używalne ISO tysiąc pięćset sto dziewięćset, co jak widać, nie przesądzało w niczym o kondycji intelektualnej ani artystycznej ;)

Od kiedy używalne ISO tysiąc pińcet sto dziewięćset to coś złego? Bo tylko lampą z małpy można dobrze kadr naświetlić? To że zdjęcia nie były dobre (co wnioskuję po zakończeniu) nie wynikało z braku lampy, tylko braku umiejętności. Niepotrzebnie łączysz te dwie rzeczy.

Aeon88
11-11-2012, 22:03
Zresztą, Panowie, ja odpadam z rozmowy, nie wiem wogóle jak ja się dałem wciągnąć w kolejną bezsensowną dyskusję. Narzekacie na Volkswageny, że nie mają funkcji ferrari, zamiast iść i kupić ferrari, i jeszcze gadacie że łada lepsza od VW bo wkońcu dużej różnicy nie ma, a i jak się jakaś w dobrym stanie trafi to i może VW przeżyje. To jak nie widzicie różnicy, to po co Wam ferrari? toż to same rozczarowania, po co narzekacie na VW? Przecież możecie kupic niewiele gorszą ładę. To idźcie i kupcie, będziecie happy.

Pozdrawiam rozmówców.

Śprotek
11-11-2012, 22:22
Kolego jestem spokojny, piję do Was bo żalicie się jacy to fotografowie są zbyt słitaśni i wogóle do bani, bez stylu, podczas gdy nie macie tak naprawdę powodu żeby na to narzekać - są i tacy którzy są wybitni.

O złotousty, chciałoby się zakrzyknąć :) - to prawda. Pisaliśmy jedynie o tym, że właśnie ci bez stylu najbardziej boją się nowych, bo do tej pory jechali na fakcie posiadania wielkiej lustrzanki i fajowych kolorów na zdjęciach. Jak już prawie każdy posiada lustrzankę a fajowe kolory, za które oni zapłacili sporą kasę, robi Instagram i parę sztuk darmowego softu, to zrzedła im mina.


Co do trzepania portkami, to nie wiem z czego się konkretnie nabijasz i o jakie trzepanie konkretnie chodzi, ale w biznesie obawa przed nowym mięsem jest normalna. (...) i jak byś za granicą poszedł do kogos mądrzejszego od Ciebie żeby Cie na forum nauczył zawodu to by Cie wyśmiał, a w Polsce macie chore podejście, że jak ktoś nie chce pomóc to znaczy że portkami trzęsie, i próbujecie podbić swoje ego na tym.

Wspominałeś też coś o zagranicy. Ten strach to właśnie typowo polski przejaw. Bo za granicą ludzie są znacznie bardziej pomocni. Nie wiem, gdzie za granicą bywałeś i w jakich środowiskach, ale, ja bywając za granicą jak też pobieżnie obserwując zagraniczne fora odczułem coś zupełnie odwrotnego: życzliwość i chęć pomocy. To w Polsce chory kraj zmusza do wydzierania sobie pazurami każdego grosza i niszczenia konkurencji jakkolwiek się da.


Od kiedy używalne ISO tysiąc pińcet sto dziewięćset to coś złego? Bo tylko lampą z małpy można dobrze kadr naświetlić? To że zdjęcia nie były dobre (co wnioskuję po zakończeniu) nie wynikało z braku lampy, tylko braku umiejętności. Niepotrzebnie łączysz te dwie rzeczy.

To samo jest złego co używanie lampy błyskowej, o czym byłeś łaskaw wspominać. Jeśli ktoś widząc drugiego z lapmą od razu mówi "fotoziutek", to chyba też jest dziwne, nie? A co jest złego w używaniu małpy? To też aparat i ktoś zdolny zrobi małpą ciekawy materiał ;)

A teraz idziemy na ... parę fajnych zdjęć, chociaż ciemno się zrobiło ;)

Aeon88
11-11-2012, 22:31
I właśnie dlatego skończę rozmowę, zawsze jeśli podaję jakiś argument, ktoś odbija piłeczkę przekręcając moje słowa totalnie, a potem argumentując w sposób nie nawiązujący kompletnie do mojego argumentu.

Przykład: drugi z lampą w ręku to nie fotoziutek, nikt tak nie napisał, a Ty się bronisz twierdząc że ktoś tak twierdzi.

Przykład 2: A co jest złego w używaniu małpy - pytasz, ja nie napisałem że źle jest używać małpy, powiedziałem że ciężko nie zauważyć różnicy w jakości zdjęć między nią a lustrzanką z odpowiednią optyką, a Ty jak widać przekręciłeś to 180 stopni, żebyś tylko mógł wyjść obronną reką z dyskusji...

Takie przekomażanie się jest bezsensu, bo jak ktoś nie przeczyta tego co ja napisałem czytelniej niż Ty, to po Twojej wypowiedzi uzna, że to Ty masz rację, tylko dlatego, że przecież małpą faktycznie też da się zrobić dobre zdjęcia, a przecież ja temu nigdzie nie przeczyłem.

Pozdrawiam!

RobertMiernik
11-11-2012, 22:37
Aeon: Absolutnie nie masz racji.
(...)
Aha i oczywiście, że można po prostu nie współpracować z klientem, (...)nikt nie ma pretensji o to, że się ktoś nie podejmie takiego zlecenia


Robert to właśnie Ty nie masz racji. Zrozum wreszcie, że każda firma ma prawo decydować o swoim produkcie, co wykonuje, jakie usługi świadczy, a jakich nie.


I właśnie dlatego skończę rozmowę, zawsze jeśli podaję jakiś argument, ktoś odbija piłeczkę przekręcając moje słowa totalnie, a potem argumentując w sposób nie nawiązujący kompletnie do mojego argumentu.
(..)
Takie przekomażanie się jest bezsensu, bo jak ktoś nie przeczyta tego co ja napisałem czytelniej niż Ty, to po Twojej wypowiedzi uzna, że to Ty masz rację, tylko dlatego, że przecież małpą faktycznie też da się zrobić dobre zdjęcia, a przecież ja temu nigdzie nie przeczyłem.

Widzisz, trochę bez sensu tłumaczyć się w ten sposób samemu tak samo pobieżnie czytając to co piszą inni.
Napisałem, że firma może się nie podjąć realizacji zlecenia ale jeśli już się go podejmie powinna je wykonać tak jak chce tego klient a nie tak jakie się ma "widzimisie". A Ty odpisujesz, że każda firma ma prawo nie podjąć zlecenia - oczywista oczywistość i wcale nie twierdzę inaczej. Co więcej, sam odrzucam całkiem sporo zleceń bo z różnych względów mi nie pasują.

Aeon88
11-11-2012, 22:52
No cholera ręce opadają... To:


Robert to właśnie Ty nie masz racji. Zrozum wreszcie, że każda firma ma prawo decydować o swoim produkcie, co wykonuje, jakie usługi świadczy, a jakich nie.

napisałem w odpowiedzi na to:


To klient decyduje jakie zdjęcia chce dostać, widzisz tak się właśnie w tym ślubnym 'biznesie' przyjęło, że to artysta decyduje, nie raz słyszałem już 'ja grupówek nie robię', sorry ale co to za podejście jest? Nie robię to zdjęć też nie robię.

A na to:


Aha i oczywiście, że można po prostu nie współpracować z klientem, jeśli robienie zdjęć torebkom 'od środka' stoi w istotnej sprzeczności z wyznawanymi przez Ciebie zasadami, to nikt nie ma pretensji o to, że się ktoś nie podejmie takiego zlecenia ALE wymuszanie na kliencie czegoś takiego po fakcie (podpisania umowy/w trakcie zlecenia) jest skrajnie nieprofesjonalne i skrajnie nieodpowiedzialne.

odpowiedziałem tu:


I nikt tu nie pisze o cofaniu ogona pod tyłek po podpisaniu umowy, klient podpisując umowę wie za co zapłacił.

bo do jasnej ciasnej rzeczywiście nigdzie nie napisałem że jak się ma w umowie/jak się obiecało to firma ma prawo mieć kaprys i tego nie zrobić, tylko napisałem to:


Jak kupujesz muzykę, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz film, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz to auto a nie inne, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz buty, płacisz za czyjąś "tfórczość". Nikt nie robi tych rzeczy specjalnie dla Ciebie, boś ty pan, bo płacisz...

Dlaczego fotograf ma włazić Ci w zad pracując wbrew sobie, i produkując Twoją "tfórczość" zamiast swojej? Fotografia to nie robienie garniturów pod wymiar. Wybierając fotografa, wybierasz "tfórczość" która Ci najbardziej się podoba, tak jak wybierając którą płytę kupisz, wybierasz ją na podstawie tego która Ci najbardziej wpada w ucho, a nie po tym kto coś zagrał tak jak Ty kazałeś/chciałeś.

Od takich klientów trzeba spiep....... na kilometry, bo nigdy, NIGDY nie docenią pracy fotografa. Żeby nie wiem jak świetne zdjęcia zrobił to powiedzą że są 'fajne'. Jak zrobi tylko dobre to powiedzą że są 'takie sobie'. Nigdy z ich słów nie wyjdzie słowo zachwytu. Dla takich klientów są fotoziutki, i to nie wszyscy, tylko tacy, którzy wszystko robią 'pod klienta', jak wyżej wspomniany krawiec.

a ty na to że co to za zachowanie jak się wykonuje zdjęcia to i grupowe, chyba że nie było tego w umowie to ok. Jak widzisz, to Ty przekręciłeś moje 3 akapity, odbiłeś piłeczkę jadąc po tych co sie z umów nie wywiązują, podczas gdy nigdzie nic takiego nie było napisane żeby w trakcie zlecenia zmieniać warunki ani nawet zasugerowane.

Naprawdę, muszę już iść, bo całkiem zesiwieję....

RobertMiernik
11-11-2012, 23:03
Bo zamiast odpowiadać na cały post, tniesz go na kawałki odpowiadając zdanie po zdaniu, przez co tak podzieliłeś moją 'myśl', że całkowicie zmieniło się jej znaczenie.

W jednym zdaniu, żeby nie dało się ciąć:
Fotograf ślubny to usługodawca taki sam jak każdy inny, może nie podjąć się realizacji zlecenia ale jeśli się już go podejmuje, jego obowiązkiem jest zrobić je tak jak sobie klient życzy a nie tak jak mu akurat pasuje.


Tylko i aż tyle.

Aeon88
11-11-2012, 23:15
Weź swój post przeczytaj cały, zobacz jaka tam jest główna myśl. Podpowiem CI: NIE MOŻNA KLIENTOWI NAGLE ODMAWIAĆ CZEGOŚ CO BYŁO USTALONE. Na końcu dodałeś w skrócie: Aha, nikt nie ma pretensji, jeśli klient wiedział co podpisuje.

To teraz powiedzmi, czytająć mój cały post, gdzie na napisałem albo zasugerowałem, że klient tego nie wie i go chcę robić w balona podczas ślubu? Gdzie ta sugestia była? Bo chyba była, skoro GŁÓWNA myśl Twojego posta, całego zresztą, była właśnie taka, że kogoś ktoś w balona robi? Jeszcze napisałeś na górze, że nie mam racji bo... i zacząłeś pisać o zmienianiu zdania na zleceniu i nie robienia grupowych. A gdzie ja pisałem że firma ma takie prawo? Że to normalne? Napisałem jak byk, że ma prawo przedstawić klientowi właśną ofertę, jak klientowi pasuje to bierze, nie to nie. To chyba jasne było?

Jak już przeczytasz całe te posty, bez ich tnięcia to może zrozumiesz o co mi chodzi.

PS. A mój post nie był pocięciem Twojego, więc nie miałem jak podzielić twoich 'myśli' tak jak znowu teraz próbujesz mi wmówić. I KOLEJNY RAZ przekręcasz to co ja napisałem, żeby mieć rację.

Jakby co, Twój postu TU
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?p=2967073#post2967073

mój, już na następnej stronie TU
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?p=2967080#post2967080

Żadne nie są pocięte, chyba że jestem ślepy. Teraz tu już naprawdę pójdę spać, bo znowu ktoś coś przekręci, i będę musiał się produkować.

freefly
11-11-2012, 23:24
Jak kupujesz muzykę, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz film, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz to auto a nie inne, płacisz za czyjąś "tfórczość". Jak kupujesz buty, płacisz za czyjąś "tfórczość". Nikt nie robi tych rzeczy specjalnie dla Ciebie, boś ty pan, bo płacisz...

Dlaczego fotograf ma włazić Ci w zad pracując wbrew sobie, i produkując Twoją "tfórczość" zamiast swojej? Fotografia to nie robienie garniturów pod wymiar. Wybierając fotografa, wybierasz "tfórczość" która Ci najbardziej się podoba, tak jak wybierając którą płytę kupisz, wybierasz ją na podstawie tego która Ci najbardziej wpada w ucho, a nie po tym kto coś zagrał tak jak Ty kazałeś/chciałeś.

Nie chce mi się rozwodzić, ale nie porównuj gotowego produktu, który wytworzyłeś i wystawiasz do sprzedaży, do produktu na zamówienie. Szewc ma zrobić takie buty jakie mi odpowiadają, a fotograf zdjęcia.
To są dwie różne pary kaloszy. Jeśli masz wątpliwości to sprawdź czym jest chociażby umowa dzieło.
A fotograf nie musi mi włazić w zad, najwyżej nie dostanie wynagrodzenia.

RobertMiernik
11-11-2012, 23:27
Dlaczego fotograf ma włazić Ci w zad pracując wbrew sobie, i produkując Twoją "tfórczość" zamiast swojej? Fotografia to nie robienie garniturów pod wymiar. Wybierając fotografa, wybierasz "tfórczość" która Ci najbardziej się podoba, tak jak wybierając którą płytę kupisz, wybierasz ją na podstawie tego która Ci najbardziej wpada w ucho, a nie po tym kto coś zagrał tak jak Ty kazałeś/chciałeś.

Moja odpowiedź dotyczyła tego że to fotograf ma swoją wizję i nie będzie właził gdzieśtam.


Teraz tu już naprawdę pójdę spać, bo znowu ktoś coś przekręci, i będę musiał się produkować.

Skąd przekonanie, że musisz...
Wcale Cię nie zmuszamy, to że jakiś tam hipotetyczny ślubniak reprezentuje marny poziom i dwie małpki mogą go zastąpić, nie znaczy, że to dotyczy Ciebie.

Aeon88
12-11-2012, 00:27
Co za przyjemność z wynagrodzenia, jak jest skutkiem włażenia w zad? Wolę takie wynagrodzenie, które jest skutiem dobrze wykonanej, docenionej pracy.

Robert, nie chodziło mi o to kogo to dotyczy, nie pomyślałem też wtedy o sobie, postrzeliło mnie kilka zdań, typu "tfórczość sobie wsadź, i rób to co Ci każę". Niepotrzebnie się wtrącałem, jak ktoś ma takie zdanie, niech ma je dalej. Nic mi do tego.

manfred
12-11-2012, 05:41
Ciekawe ktory top ffotograf zrezygnowalby z nakladania warstw i masek gdybym mu to zaproponowal podczas podpisywania umowy twierdzac ze chce naturalne hmm piekne zdjecia