PDA

Zobacz pełną wersję : Nie daj się złapać!!



Strony : 1 [2]

Erie
25-01-2013, 02:49
No i co tu jest głupotą?

w sumie nigdzie nie jest zabronione jeżdzenie na jednym kole, tyłem, z zamkniętymi oczami i związanymi rękoma, w dodatku z jedną nogą przełożoną przez prawe ramię, więc zgodnie z Twoją wykładnią "co nie zabronione to dozwolone"

a co do wyprzedzania na trzeciego w korku to radzę Ci teoretyku poczytać trochę ustawę o ruchu drogowym

Tom01
25-01-2013, 02:53
w sumie nigdzie nie jest zabronione jeżdzenie na jednym kole, tyłem, z zamkniętymi oczami i związanymi rękoma, w dodatku z jedną nogą przełożoną przez prawe ramię, więc zgodnie z Twoją wykładnią "co nie zabronione to dozwolone"

To akurat jest zabronione. Art 3 Ustawy PoRD. ;)


a co do wyprzedzania na trzeciego w korku to radzę Ci teoretyku poczytać trochę ustawę o ruchu drogowym

He, he.... Na pewno chodzi o wyprzedzanie? Może najpierw wypada się samemu zapoznać z Ustawą, a szczególnie z jej początkiem i podstawowymi pojęciami. :D

OMIJANIE pojazdów stojących w korku nie jest zabronione, pod warunkiem zachowania bezpiecznej odległości i nie przejeżdżania ciągłej linii. Tyle w temacie.

Bonzo
25-01-2013, 02:53
Skoro to taki ekstremalny sport te motocykle to ja bym radził nie wsiadać ;) kupić sobie wrotki :D idąc chodnikiem pod śniegiem jest lód padam na głowe i kaplica i co mam też nie chodzić ? ruch drogowy jest obiwiązujący i taki sam dla każdego nie ma wyjątków bo ten nie ma blach wokoło a ten ma zderzak :) a co ma powiedzieć ten co jedzie seicento a z boku lub z przeciwka ma 40 tonowa ciężarówke i go spycha ? on już nie jest narażony jak motocyklista ? Tom drogi kolego nie brnij już dalej bo nie masz racji ale jak zwykle musi wyjść na Twoje a nikt napewno ja nie bronie jednej strony bo wina jest zawsze po obu, a na ulicy traktuje każdego tak samo czy to motocyklista czy samochodziarz :) nikt nie ma ulg i tyle :)

a to jest na potrzeby filmu i zapewne kontrolowane reżysersko ;) LINK (http://www.youtube.com/watch?v=ssWRbwYRv2I)

Tom01
25-01-2013, 02:59
ruch drogowy jest obiwiązujący i taki sam dla każdego nie ma wyjątków

Nie nie jest taki sam dla każdego.


bo ten nie ma blach wokoło a ten ma zderzak :)

Strategia unikania zagrożeń wynika z przepisów a konkretnie zasady ograniczonego zaufania. Art 4 Ustawy PoRD. Nie ma zakazu szybko przyśpieszyć a uniknięcie sytuacji przebywania w czyimś martwym punkcie jest jak najbardziej stosowaniem się do obowiązującego prawa.


nikt nie ma ulg i tyle :)

Są i to bardzo dużo.

Erie
25-01-2013, 03:01
He, he.... Na pewno chodzi o wyprzedzanie? Może najpierw wypada się samemu zapoznać z Ustawą, a szczególnie z jej początkiem i podstawowymi pojęciami. :D

OMIJANIE pojazdów stojących w korku nie jest zabronione, pod warunkiem zachowania bezpiecznej odległości i nie przejeżdżania ciągłej linii. Tyle w temacie.

Tak, czasem omijanie (jak samochody są w bezruchu), a czasem wyprzedzanie jak sobie spokojnie w korku samochodziki jadą z prędkością ślimaka i geniusze na motorkach je WYPRZEDZAJĄ.

Tomeczku, poczytaj tą ustawę, potem się wypowiadaj. Jaką bezpieczną odległość zachowujesz przejeżdzając między dwoma samochodami stojącymi w korku w odległości mniej niż 1 metra od siebie? Zakładając szerokość twojego stalowego rumaka oraz Twoich nóg sterczacych z niego na poziomie nawet 60 cm to zostaje ile? Po 15 cm z kazdej strony? I to jest bezpieczna odległość (pomijam lusterka, które podobni Tobie geniusze notorycznie urywają przeciskając się między samochodami)? A co jeśli komuś w samochodzie przyjdzie pomysł wystawić rękę za okno? A jak w samochodzie będzie małe dziecko i wystawi za okno lalkę i razem z lalką urwiesz dzieciakowi dłoń?

Bezmyślność Twoja jest zaiste nieograniczona - szczerze ją podziwiam.

Tom01
25-01-2013, 03:11
Zakładając szerokość twojego stalowego rumaka oraz Twoich nóg sterczacych z niego na poziomie nawet 60 cm

Coś pisałem wcześniej o teoretyzowaniu? Jakie 60 cm? 60 cm ma kierownica w ROWERZE! Motocykl z lusterkami ma około metra spokojnie. Więc samochody nie mogą stać obok siebie poniżej metra i jeszcze swobodnie między nimi zmieścić się motocykl. A tymczasem z motocykla stojącego między autami najczęściej nie da się sięgnąć ręką do jednego i drugiego na raz. A rozpiętość ramion to prawie 2m. To mniej więcej jedno skrzydło bramy które się otwiera wjeżdżając na posesję. I tu się z Panem zgadzam, jeśli ktoś nie potrafi wcelować w bramę, to nie powinien omijać w korku samochodów. :D


Tak, czasem omijanie (jak samochody są w bezruchu), a czasem wyprzedzanie jak sobie spokojnie w korku samochodziki jadą z prędkością ślimaka i geniusze na motorkach je WYPRZEDZAJĄ.

Mowa była o korku i stojących samochodach. Nie modyfikujmy proszę sytuacji na potrzeby argumentu. Cyt: "jeszcze masz pretensje do kierowcy który jest na swoim pasie ruchu i na dodatek stoi"


A jak w samochodzie będzie małe dziecko i wystawi za okno lalkę i razem z lalką urwiesz dzieciakowi dłoń?

Nie, no nie mogę.... Jak się chce wywołać lepszy efekt to się bierze przykład dziecka. :)

Naprawdę, proszę o jakiś poziom merytoryczny a nie koloryzowanie.


Tomeczku, poczytaj tą ustawę, potem się wypowiadaj. Jaką bezpieczną odległość zachowujesz przejeżdzając między dwoma samochodami stojącymi w korku w odległości mniej niż 1 metra

Odległość bezpieczna, to zgodnie z definicją - bezpieczna. Nie ma znaczenia czy kilometr czy 1 cm. Jeśli ktoś zaczepi lusterkiem, to znaczy, że jej nie zachował. To się analizuje post factum a nie przed.

Erie
25-01-2013, 03:26
Mowa była o korku i stojących samochodach. Nie modyfikujmy proszę sytuacji na potrzeby argumentu. Cyt: "jeszcze masz pretensje do kierowcy który jest na swoim pasie ruchu i na dodatek stoi"

Dobrze, więc zostańmy przy omijaniu stojących samochodów. Wciąż pozostaje problem tej bezpiecznej odległości.


Nie, no nie mogę.... Jak się chce wywołać lepszy efekt to się bierze przykład dziecka. :)
Naprawdę, proszę o jakiś poziom merytoryczny a nie koloryzowanie.

W dyskusji (jakiejkolwiek) z Tobą nie ma merytoryki, sam koloryzujesz nagminnie - choćby teraz o biednych poszkodowanych motocyklistach, którzy są niczym niezabezpieczeni i jako tacy powinni być chronieni, przepuszczani i wogóle wszyscy mają im zjechać z drogi. Mam wrażenie że ten wypadek, w którym brałeś udział naprawdę mocno skrzywił Twoje postrzeganie rzeczywistości i stąd się biorą Twoje tasiemcowe wątki o pseudo-bezpieczeńtwie, w których zawsze próbujesz grać rolę wszechwiedzącego mentora. Tylko wiesz co... to jest tylko męczące.

Zamiast dziecka wstaw sobie tam osobę dorosłą, której tak samo urwiesz rękę jak się zablokuje między Twoim motorkiem, a karoserią samochodu po wystawieniu ręki przez okno.


Odległość bezpieczna, to zgodnie z definicją - bezpieczna. Nie ma znaczenia czy kilometr czy 1 cm. Jeśli ktoś zaczepi lusterkiem, to znaczy, że jej nie zachował. To się analizuje post factum a nie przed.

Kolejny raz Tomowe postrzeganie rzeczywistości :). No tak - odległością bezpieczną jest mikrometr - przecież przelatujące nautrina mieszczą się w tej odległości z duuuuuuuużym zapasem ;). I tak, kpię sobie z Ciebie. Odległość 1 cm w ruchu drogowym w żaden sposób nie będzie bezpiecznia, nigdy i przy żadnej prędkości. Wystarczy bowiem że lekko zadrga Ci ręka na kierownicy i się wpakujesz w samochód obok Wystarczy, że najedziesz na nierówność i podobny efekt. Ale w końcu Ty jesteś specjalistą od spraw wszelakich (od wyboru monitora, przez prawo o ruchu drogowym, przez wybór elektronarzędzi, po dobór butów narciasrkich i biabli wiedzą co jeszcze :)) i na pewno wiesz lepiej jak zareagują mięśnie, jaka jest inercja układu motor/ nierówne podłoże i wszelkie inne ewentualności.

Ot taki fajny folklor na forum :) - pisz dalej Tomeczku, pisz, fajnie się z tego śmieje do poduszki.




Coś pisałem wcześniej o teoretyzowaniu? Jakie 60 cm? 60 cm ma kierownica w ROWERZE! Motocykl z lusterkami ma około metra spokojnie. Więc samochody nie mogą stać obok siebie poniżej metra i jeszcze swobodnie między nimi zmieścić się motocykl. A tymczasem z motocykla stojącego między autami najczęściej nie da się sięgnąć ręką do jednego i drugiego na raz. A rozpiętość ramion to prawie 2m. To mniej więcej jedno skrzydło bramy które się otwiera wjeżdżając na posesję. I tu się z Panem zgadzam, jeśli ktoś nie potrafi wcelować w bramę, to nie powinien omijać w korku samochodów. :D

Znów brednie o "teoretyzowaniu"... może w Białymstoku są takie odległości pomiędzy samochodami - w Gliwicach spokojnie pomiędzy samochodami stojącymi w korku są odległości rzędu metra i mniej i często zdarzają się geniusze na motorach, którzy mimo wszystko próbują się tam pchać. Najczęściej kończy się to tym że wsuną tylko przednie koło pomiedzy samochody, ale i tak muszą "spróbować", muszą sprawdzić czy uda się mimo wszystko wepchnąć się na "pole position" do startu spod świateł.

fafniak
25-01-2013, 08:39
świeta krowa na motocyklu - moze do przepisów to wprowadzic?
Na szczęscie są też rozsądni

skippy
25-01-2013, 09:30
A ja mogę podać przykład, że w zeszłym roku trzech kolegów miało wypadki na motocyklu (jadąc normalnie), wszystkie spowodowane przez pijanych kierowców. Zgodnie ze stosowaną tu retoryką powinienem twierdzić, że wszyscy w puszkach jeźdżą po pijaku, a na motorach w miarę normalnie.
Ale chyba mam trochę więcej oleju w głowie.
Tom, nie znudziło Cię już próbowanie dotarcia do osób, które mają już swój ustalony punkt widzenia? Po co mieliby go zmieniać, przecież znają dobrze przepisy i mają dużo wyobraźni, żeby sobie wymyślać najróżniejsze przykłady ;)
Większości z Was nie chciałbym spotkać na drodze, nie ważne, czym bym jechał tirem, samochodem, motorem, rowerem, hulajnogą.


W dyskusji (jakiejkolwiek) z Tobą nie ma merytoryki, sam koloryzujesz nagminnie - choćby teraz o biednych poszkodowanych motocyklistach, którzy są niczym niezabezpieczeni i jako tacy powinni być chronieni, przepuszczani i wogóle wszyscy mają im zjechać z drogi.
Nie. Wystarczy nie zajeżdżać drogi i uważać przy manewrach. Tylko tyle. Tak, jak się standardowo powinno zachowywać na drodze. Nikt tu od Ciebie nie wymaga więcej. Naprawdę ;)


http://www.youtube.com/watch?v=zOGyqO8QdF8

!AGresT
25-01-2013, 09:55
Wystarczy nie zajeżdżać drogi i uważać przy manewrach. Tylko tyle. Tak, jak się standardowo powinno zachowywać na drodze. Nikt tu od Ciebie nie wymaga więcej. Naprawdę ;)

Właśnie.

Także patrzenie w lusterka przed manewrem jest standardowym obowiązkiem kierowcy. Gdyby o nim pamiętali, nie trzeba by szpecić samochodów przypominającymi naklejkami.

Mimo 100KM w ramie, jeżdżę po Warszawie zgodnie z przepisami (serio, serio). W zeszłym roku trzykrotnie (choć jednak nieskutecznie) próbowano mnie zabić. Pomijam nagminne złośliwe zachowania innych użytkowników, bo przecież to ten jeżdżący zgodnie z przepisami jest zawalidrogą i powoduje największe zagrożenie...

nowart
25-01-2013, 10:58
Także patrzenie w lusterka przed manewrem jest standardowym obowiązkiem kierowcy. Gdyby o nim pamiętali, nie trzeba by szpecić samochodów przypominającymi naklejkami.

Patrzę w lusterka ZAWSZE. Na tyle uważnie, że w ok 19 letnim stażu za kółkiem i grubo ponad milionie km nie spowodowałem nigdy żadnej kolizji. Jednak miałem masę sytuacji, w których ledwo co zdążyłem odbić kółkiem z powrotem bo motorek pojawił się tak szybko jak szybko po chwili zniknął.


Mimo 100KM w ramie, jeżdżę po Warszawie zgodnie z przepisami (serio, serio). W zeszłym roku trzykrotnie (choć jednak nieskutecznie) próbowano mnie zabić. Pomijam nagminne złośliwe zachowania innych użytkowników, bo przecież to ten jeżdżący zgodnie z przepisami jest zawalidrogą i powoduje największe zagrożenie...

W zeszłym roku podczas jazdy autami próbowano mnie zabić conajmniej kilkadziesiąt razy. Zarówno motocykliści, osobówkarze jak i tirowcy. Mam z tego powodu histeryzować na forach i robić z siebie ofiarę na którą każdy poluje? Może poopowiadać jak to źle mają znacznie liczniejsi rowerzyści nie posiadający takich zabezpieczeń jak motocykliści? Jak to są notorycznie obtrąbywani, ochlapywani, spychani bo ośmielają się jechać środkiem pasa zamiast dzurawym, błotnistym rynsztokiem ?

Erie
25-01-2013, 11:06
Tom, nie znudziło Cię już próbowanie dotarcia do osób, które mają już swój ustalony punkt widzenia? Po co mieliby go zmieniać, przecież znają dobrze przepisy i mają dużo wyobraźni, żeby sobie wymyślać najróżniejsze przykłady ;)
Większości z Was nie chciałbym spotkać na drodze, nie ważne, czym bym jechał tirem, samochodem, motorem, rowerem, hulajnogą.

Skippy, jak rozumiem lepiej spotkać Toma i jemu podobnych, którzy uważają, że do nich świat należy i mogą spokojnie olewać to co im wygodnie z przepisów byle by tylko dla nich było wygodnie i miło. Obojętnie od tego czym jadą.


Nie. Wystarczy nie zajeżdżać drogi i uważać przy manewrach. Tylko tyle. Tak, jak się standardowo powinno zachowywać na drodze. Nikt tu od Ciebie nie wymaga więcej. Naprawdę ;)
Skoro personalnie do mnie się zwracasz to jak rozumiem uważasz, że komukolwiek zajechałem drogę i nie uważam przy manewrach, tak? Masz na to jakiekolwiek dowody, prawda? Akurat ja jestem z tych co to prawo jazdy zrobili w późnym wieku, co to wożą najczęściej ze sobą w samochodzie lepszą połowę (na której mi mocno zależy), więc przy każdym manewrze zwracam uwagę czy a) mam wystarczająco miejsca, b) czy żaden geniusz na motorze nie jest w zasięgu wzroku i wielokrotnie wolę odpuścić niż się podłożyć. Jak to teściu mówi nie sztuką jest jeździć, sztuką jest nie dać się upolować. Cóż bowiem z tego, że będziemy jeździli bezpiecznie jak trafimy na kogoś jednego, który ma gdzieś przepisy i będzie się pchał na trzeciego, będzie pruł ponad setką po mieście lub będzie się pchał pomiędzy dwa samochody na igiełkę (on "oceni" że to bezpieczna odległość tak jak Tom i mu wystarczy 1 cm). I nie jest przy tym istotne czy będzie jechał motorem, motorynką, skuterem, samochodem osobowym, dostawczym czy ciężarówką. Problem w tym, że jak ktoś ma ułańską fantazję to potem cierpią inni.

A teraz żartobliwie: Oczywiście jeżdżę czołgiem, więc przepisy z definicji mam gdzieś i zwykle rozjeżdżam zarówno motocykle, rowery, jak i wszelkie jamochody nizsze i lżejsze od mojego czołgu :D. A poważnie to zarzucamy (a przynajmniej ja) Tomowi swobodne traktowanie przepisów (nie tylko drogowych, praktycznie dowolnych innych też, ale to już temat na inną pogadankę).

!AGresT
25-01-2013, 11:20
Oczywiście jeżdżę czołgiem, więc przepisy z definicji mam gdzieś i zwykle rozjeżdżam zarówno motocykle, rowery, jak i wszelkie jamochody nizsze i lżejsze od mojego czołgu

Acha! to Ty byłeś:
http://www.youtube.com/watch?v=HsgxsFkPzXQ

krokus66
25-01-2013, 11:35
Dawno temu jadąc rowerem zostałem od tyłu potrącony przez motocyklistę, jego wina była na 100%. Byłem w szpitalu, kilka lat się leczyłem. Obecnie jeżdżąc samochodem x lat nie czuję się wcale zagrożony przez motocyklistów. Najwięcej bezmózgowców - którzy stwarzali dla mnie bezpośrednie zagrożenie - spotykam wśród kierowców i rowerzystów.

Dzięki tej dyskusji poznałem punkt widzenia motocyklistów; poszerzyłem swoje horyzonty. Ta dyskusja dłuższy czas jest niepotrzebnie emocjonalna. Dla rozluźnienia atmosfery

Post 24/240

... hmm to z dużej prędkości zdąże wychamować ale z prędkości pieszej 50km/h już nie ? oj kolego kolego zaczynasz wymyślać :) Święty nie jestem i

chciałem powiedzieć, że słowo "wychamować" nie jest pochodną wyrazu "cham":mrgreen:.

Tom01
25-01-2013, 11:42
Dzięki tej dyskusji poznałem punkt widzenia motocyklistów;

I typowe myślenie kierowcow aut:


Przy rozsądnej - miejskiej prędkości motocykl po otarciu przez samochód wypadnie z trasy przewracając się na chodnik (bo jeździmy przy prawej krawędzi jezdni) co grozi porysowanym bakiem lub obitymi 4 literami.


świeta krowa na motocyklu


KAŻDY popierd...ał, bynajmniej nie 50km/h.


urwiesz dzieciakowi dłoń?

Myślę że te cytaty idealnie obrazują co się dzieje w umysłach puszkarzy. Bez sensu tylko straciłem czas, próbując przedstawić sytuację "od drugiej strony", logicznie tłumacząc co i dlaczego się dzieje. Ziejąca nienawiść i tyle co potraficie wyartykułować. Motocykliści nie są dominującą grupą powodującą wypadki. Nie stwarzają realnego zagrożenia na drodze, a już szczególnie w mieście. Samochodziarzy wkurza tylko to że nie jadą grzecznie w sznurku i nie stoją w korku. Tłumaczyłem dlaczego? Tłumaczyłem. Ktoś wykazał brak logiki, konsekwencji czy rażące łamanie przepisów? Nie. Tylko dlatego, że to się Wam nie podoba, jeden z drugim rzuca inwektywami. Żenua...

Erie
25-01-2013, 11:58
Myślę że te cytaty idealnie obrazują co się dzieje w umysłach puszkarzy. Bez sensu tylko straciłem czas, próbując przedstawić sytuację "od drugiej strony", logicznie tłumacząc co i dlaczego się dzieje.

"logicznie tłumacząc" w Twych ustach brzmi jak oksymoron, Tomaszu zrozum wreszcie, że świat nie składa się z nieomylnego Toma (który we wszystkim zawsze ma rację) i reszty, którą trzeba oświecić blaskiem Twym. Potrafimy zadbać o siebie na drodze, wiemy że Ty na pewno jeździsz bezpiecznie, że jesteś och ach. Ale niestety spora część zarówno "samochodziarzy/ puszkarzy" jak to pogardliwie jest określane jak i dawców nerek (jak z kolei samochodziarze pogardliwie określają motocyklistów) nie jeździ prawidłowo. A że wśród motocyklistów jest większa możliwość poniesienia przez ułańską fantazję (choćby dlatego że łatwiej, że się adrenalinka wydziela w trakcie jazdy) to potem są takie, a nie inne problemy i większy procentowo udział motocyklistów w wypadkach i kolizjach (względnie do liczby jeżdzących). Na milion samochodziary jest ile wypadków? Powiedzmy 1000 (liczba wzięta z sufitu od razu mówię). Jakby motocyklistów w Polsce było milion to jeździłbym faktycznie tylko czołgiem, bo wypadków z ich udziałem lub spowodowanych przez nich byłoby zdecydowanie więcej.

A teraz Twoje ulubione stwierdzenie - bo tak działa psychologia. Jak mamy coś bardziej niebezpiecznego to wyłażą z nas mali chłopcy i musimy spróbować. Mamy szybsze auto to musimy depnąć, więcej koni pod maską - musimy depnąć, mamy motorek przyspieszający do setki w mgnieniu oka - musimy to sprawdzić. I potem tych sprawdzających zbiera się spod autobusu jak dwa lata temu jak jechałem nad morze. Widok zdecydowanie przykry. Autobus zapewne też wymusił na motocykliście pierwszeństwo, prawda? Tylko że stał na przystanku, a motor wjechał z tyłu pod niego bo szanowny użytkownik nie opanował swojego rumaka.



Żenua...
Tak masz rację, żenua... totalna... tylko zgadnij z której strony

skippy
25-01-2013, 12:01
Skippy, jak rozumiem lepiej spotkać Toma i jemu podobnych, którzy uważają, że do nich świat należy i mogą spokojnie olewać to co im wygodnie z przepisów byle by tylko dla nich było wygodnie i miło. Obojętnie od tego czym jadą.

Nie miałem na myśli Toma. Skoro uważa tak, jak piszesz, że uważa, to oczywiście wolałbym go nie spotykać. Może powinienem tam postawić dwa, albo trzy entery, żeby bardziej odciąć wypowiedzi?




Skoro personalnie do mnie się zwracasz to jak rozumiem uważasz, że komukolwiek zajechałem drogę i nie uważam przy manewrach, tak? Masz na to jakiekolwiek dowody, prawda? Akurat ja jestem z tych co to...
O kurcze, przepraszam, powinienem użyć formy 'od Was'. Naprawdę nic osobistego. Nie chciałem tak urazić. Chciałem tylko wyrazić myśl "uważajmy na drodze, a wszystkim będzie przyjemniej".


Środowisko motocyklowe, tak jak każde inne (np. fotografów) jest bardziej zróżnicowane (a nawet spolaryzowane) niż się wydaje. Bezcelowa jest dyskusja, kiedy jedna strona myśli:
motor - i widzi pędzący milimetry od jego lusterka ścigacz z pustym wydechem
katamaron - i widzi jak jedzie 60 letni, podpity emeryt, który nie dostrzega nic, co jest dalej niż czubek jego nosa.

A tym czasem osoba na motorze wczoraj oddała krew w akcji motoserce, wraca właśnie ze szkolenia doskonalenia technik jazdy na torze (kartingowym), jedzie zwykłym motocyklem, a nie sportowym 130 konnym
Osoba w swojej skodzie octavii, skupia się na drodze, bo przecież jedzie z żoną i dzieckiem wypocząć za miastem.

Dopóki nie nauczymy się patrzeć otwarcie na drugą stronę, bez irriacjonalnych lęków* będziemy tylko obrzucać się coraz bardziej zmyślnymi przykładami (co już teraz wygląda na scenę z misia: "A gdyby tu Wasze dzieci przechodziły....") bez potrzeby się dzieląc.

Faktem jest, że jest w Polsce dużo wypadków, wśród których jest dużo ofiar śmiertelnych. Im mniej masz blachy tym większe niebezpieczeństwo. A chyba wszyscy chcemy żyć.

Słowem wyjaśnienia - jak piszecie o motocyklistach jadących z prędkością światła milimetry od samochodów - to się z tym nie identyfikuje, bo tak nie jeżdżę.
Jak piszecie o kierowcach samochodów chcących zabić innych użytkowników, czy to świadomie, czy przez zwykłą niechęć do uważania na drodze - też się z tym nie identyfikuje, bo tak nie jeżdżę.
Tak samo nie chcę, żeby ktoś mi urwał lusterko (bo jestem tylko głupim puszkarzem), jak nie chcę by ktoś mi zrobił krzywdę zajeżdżając drogę (bo nie będzie się ch** przeciskał).



* no bo ile tych urwany lusterek widzieliście? Albo inaczej - komuś na motocyklu (czy rowerze, bo tego też się ludzie obawiają) bardziej zależy, żeby nie trafić w lusterko niż kierowcy samochodu. 200 zł po jednej stronie, potencjalnie skręcony kark po drugiej.

LudwikXVI
25-01-2013, 12:11
Boshe jak dobrze, że wyłączyłem się z dyskusji ... bez emocji czyta się lepiej ...np. co trzecie zdanie bo i tak ilu kierowców tyle doświadczeń, tyle opinii ... Drodzy Państwo - stosujmy się do przepisów ruchu drogowego i będzie prawie idealnie :)
Wyobrażam sobie ten harmider i zalaną alkoholem podłogę wprost proporcjonalnie do czasu trwania imprezy i ilości dyskutantów.

nowart
25-01-2013, 12:12
Ziejąca nienawiść i tyle co potraficie wyartykułować... Samochodziarzy wkurza tylko to że nie jadą grzecznie w sznurku i nie stoją w korku.

Albo obracasz się w złym towarzystwie i czerpiesz z niego swoje rozemocjonowane wzorce albo musisz być na drodze strasznie sfrustrowanym człowiekiem. Faktycznie wolałbym Cię nie spotkać na drodze. Smutne, co by nie napisać żenujące...

Tom01
25-01-2013, 12:15
motor wjechał z tyłu pod niego bo szanowny użytkownik nie opanował swojego rumaka.

I znów, podobnie jak z nowartem, ja o gruszkach Pan o marchewkach. Pisałem ZUPEŁNIE o czym innym! Rozrysować obrazkowo czy jak?

Kto popier**** wg nowartowej nomenklatury, ma za swoje. To normalne. Idioty nie żal. Pisałem o tym, że porządna i pożądana, wg kierowców samochodów, jazda motocykla w tłumie samochodów jest dla motocyklisty jedną z najbardziej niebezpiecznych sytuacji. TYLKO o tym pisaliśmy, proszę u licha się skupić na temacie. Wiem że można nie wiedzieć o pewnych rzeczach nie będąc motocyklistą, ale tłumaczę jak nowicjuszowi, że UNIKANIE jazdy w tłumie aut to podstawowa zasada profilaktyki w mieście. Żeby nie było, to nie moje widzimisię świętej krowy. Podałem źródło takiego zalecenia, uznawane w świecie jako wzór bezpiecznego zachowania na drodze. Autor (http://en.wikipedia.org/wiki/David_L._Hough) ma ponad 70 LAT, pracował wiele lat m.in. dla firm ubezpieczeniowych, szkoleniowych, prowadził przez dziesięciolecia (sic!) w prasie branżowej cykle artykułów traktujących o technice jazdy, bezpieczeństwie na motocyklu i jest w tej materii niekwestionowanym autorytetem.

ekonet
25-01-2013, 12:18
Boshe
Co to za zwierzątko?

LudwikXVI
25-01-2013, 12:20
Taki zamiennik do BoRZe ... Dżizus ... itp. wzywanie XY "na daremno" ...

Tom01
25-01-2013, 12:20
Taki zamiennik do BoRZe ...

Czyli leśne...


Co to za zwierzątko?

Bliski kuzyn Łojeza. :)

kzkzg
25-01-2013, 12:34
Koniec swiata nastąpił, bo musze sie zgodzic ze wszystkim co w tym temacie napisal Tom01

Erie
25-01-2013, 12:35
I znów, podobnie jak z nowartem, ja o gruszkach Pan o marchewkach. Pisałem ZUPEŁNIE o czym innym! Rozrysować obrazkowo czy jak?

Kto popier**** wg nowartowej nomenklatury, ma za swoje. To normalne. Idioty nie żal. Pisałem o tym, że porządna i pożądana, wg kierowców samochodów, jazda motocykla w tłumie samochodów jest dla motocyklisty jedną z najbardziej niebezpiecznych sytuacji. TYLKO o tym pisaliśmy, proszę u licha się skupić na temacie. Wiem że można nie wiedzieć o pewnych rzeczach nie będąc motocyklistą, ale tłumaczę jak nowicjuszowi, że UNIKANIE jazdy w tłumie aut to podstawowa zasada profilaktyki w mieście. Żeby nie było, to nie moje widzimisię świętej krowy. Podałem źródło takiego zalecenia, uznawane w świecie jako wzór bezpiecznego zachowania na drodze. Autor (http://en.wikipedia.org/wiki/David_L._Hough) ma ponad 70 LAT, pracował wiele lat m.in. dla firm ubezpieczeniowych, szkoleniowych, prowadził przez dziesięciolecia (sic!) w prasie branżowej cykle artykułów traktujących o technice jazdy, bezpieczeństwie na motocyklu i jest w tej materii niekwestionowanym autorytetem.

Zatem rozrysuj obrazkowo szanowny Tomaszu jak w mieście ma szanowny Pan Tomasz (lub dowolny inny) motocyklista unikać tłumu na drodze? Kredki i ołówki w ruch i prosimy. Nie jestem bowiem w stanie pojąc moim zbyt małym rozumkiem jak można uniknąć jazdy w tłumie skoro ulice każdego miasta są niemal ciągle zapchane.

No chyba, że motocyklista aby uniknąć tłumu jeździ w nocy po 2 i przed 5 - to chyba jedyna pora doby kiedy nie ma dużego ruchu. Wóczas nie trzeba rysować niczego.

Tom01
25-01-2013, 12:46
Powiedzmy 1000 (liczba wzięta z sufitu od razu mówię). Jakby motocyklistów w Polsce było milion to jeździłbym faktycznie tylko czołgiem, bo wypadków z ich udziałem lub spowodowanych przez nich byłoby zdecydowanie więcej.

Nie tylko to wziął Pan z sufitu. Przykładowo w 2011r było na polskich drogach ok 17 mln samochodów i 1 mln motocykli. Czyli aby się zrównać z samochodami motocykliści musieliby spowodować 17x mniej wypadków. Pomijam nieliniowość takiej charakterystyki. A tymczasem spowodowali ponad 24x mniej. Czyli wbrew uprzedzeniom i stereotypom, motocykliści są grupą dużo mniej niebezpieczną niż samochodziarze. Motocykliści spowodowali blisko 2x mniej wypadków niż rowerzyści!

Tom01
25-01-2013, 12:55
Zatem rozrysuj obrazkowo szanowny Tomaszu jak w mieście ma szanowny Pan Tomasz (lub dowolny inny) motocyklista unikać tłumu na drodze?

To było pytanie retoryczne. Odpowiedź jest w wątku i w obserwacjach kierowców aut. Nie podoba się temu i owemu że motocyklista nie jedzie z tyłu tylko "odwinął" i wyprzedził. Tymczasem (rety, ileż można tłuc to samo) wyprzedza się m.in. dlatego aby nie jechać z tyłu/z boku auta. Wielokrotnie wolałbym jechać w sznurku, nigdzie mi się*nie śpieszy. Ale nie da się, zaraz ktoś Cię skosi. Trzeba przyśpieszyć, wyprzedzić i wtedy można znów jechać spokojnie. Jadąc nawet zwyczajnym motocyklem o niedużej mocy, ma się do dyspozycji przyśpieszenie deklasujące dowolny samochód i wyprzedzenie jest szybkie i dynamiczne. Nawiasem mówiąc, wyprzedzać powinno się szybko, aby jak najkrócej być obok samochodu. Kierowca auta przy takim manewrze jednak podsumowuje prawie zawsze w stereotypowy sposób: "Dawca poleciał". Zasada ograniczonego zaufania dla motocyklisty oznacza zupełnie co innego niż dla samochodziarza. Trzeba się oddalić, bo jazda obok wcześniej czy później kończy się wymuszeniem przy zmianie pasa. Wy tego nawet nie zauważacie, zapominacie minutę po zdarzeniu, dlatego uświadamiam, robicie to NAGMINNIE. Dla nas to bardzo niebezpieczna sytuacja i to co widzimy to horror, jakby poruszać się w gąszczu ślepców.

Erie
25-01-2013, 12:57
Nie tylko to wziął Pan z sufitu. Przykładowo w 2011r było na Polskich drogach ok 17 mln samochodów i 1 mln motocykli. Czyli aby się zrównać z samochodami motocykliści musieliby spowodować 17x mniej wypadków. Pomijam nieliniowość takiej charakterystyki. A tymczasem spowodowali ponad 24x mniej. Czyli wbrew uprzedzeniom i stereotypom, motocykliści są grupą dużo mniej niebezpieczną niż samochodziarze. Motocykliści spowodowali blisko 2x mniej wypadków niż rowerzyści!

Czekam na obrazki. Cały czas - obiecałeś rozrysować ;), więc czekam

MC_
25-01-2013, 12:58
Proszę, aby Szanowny Pan Tom wziął pod uwagę fakt, iż najczęściej motocykliści jeżdżą przy dobrych warunkach pogodowych. Jakoś zimą, w śniegu i na lodzie mało ich...
Ale oczywiście nie ma to znaczenia...

Ja absolutnie nic nie mam do motocyklistów jako takich. Mało tego. W rodzinie mam kilka osób, które się tym pasjonują, jeżdżą na zloty itp. Ale każdy idiota na drodze - nie ważne jak się porusza - wywołuje mój sprzeciw.
A jeśli ktoś wyprzedza na skrzyżowaniu, jadąc ponad 200 km/h, to szkoda mi tylko kierowcy samochodu w który przywalił.

Erie
25-01-2013, 13:01
To było pytanie retoryczne. Odpowiedź jest w wątku i w obserwacjach kierowców aut. Nie podoba się temu i owemu że motocyklista nie jedzie z tyłu tylko "odwinął" i wyprzedził. Tymczasem (rety, ileż można tłuc to samo) wyprzedza się m.in. dlatego aby nie jechać z tyłu/z boku auta. Wielokrotnie wolałbym jechać w sznurku, nigdzie mi się*nie śpieszy. Ale nie da się, zaraz ktoś Cię skosi. Trzeba przyśpieszyć, wyprzedzić i wtedy można znów jechać spokojnie. Jadąc nawet zwyczajnym motocyklem o niedużej mocy, ma się do dyspozycji przyśpieszenie deklasujące dowolny samochód i wyprzedzenie jest szybkie i dynamiczne. Nawiasem mówiąc, wyprzedzać powinno się szybko, aby jak najkrócej być obok samochodu. Kierowca auta przy takim manewrze jednak podsumowuje prawie zawsze w stereotypowy sposób: "Dawca poleciał". Zasada ograniczonego zaufania dla motocyklisty oznacza zupełnie co innego niż dla samochodziarza. Trzeba się oddalić, bo jazda obok wcześniej czy później kończy się wymuszeniem przy zmianie pasa. Wy tego nawet nie zauważacie, zapominacie minutę po zdarzeniu, dlatego uświadamiam, robicie to NAGMINNIE. Dla nas to bardzo niebezpieczna sytuacja i to co widzimy to horror, jakby poruszać się w gąszczu ślepców.

Bzdety jak zwykle, teraz Twoje uprzedzenia Tomaszu wychodzą. Każdy "puszkarz" poluje przeciez na Twoje życie, wiec Ty musisz go wyprzedzić, ominąć, musisz być z daleka od niego. Tylko wóczas znów zbliżasz się do kolejnego - tego z przodu (bo jak napisałem już w przypadku ruchu w miescie nie ma miejs na oddalenie się - jest za duży tłum), który znów czycha na Twe życie. Więc kolejnego trzeba wyprzedzić i znów i znów. Tomaszu naprawdę masz traumę po wypadku, ale to potrzeba nie forum i wyżalania się.

pil74
25-01-2013, 13:03
Cała ta dyskusja pokazuje, że każdy w swoja stronę ciągnie ile może.
Wg mnie prawda jest taka, że jesteśmy bardzo miernymi kierowcami, w większości bez wyobraźni.

skippy
25-01-2013, 13:04
Bez wyobaźni, ale za to z fantazją!

matomi
25-01-2013, 13:23
Cała ta dyskusja pokazuje, że każdy w swoja stronę ciągnie ile może.
Wg mnie prawda jest taka, że jesteśmy bardzo miernymi kierowcami, w większości bez wyobraźni.

Właśnie miałem napisać, że dyskusja zaczyna przypominać sytuacje na polskich drogach: "Ja mam pierwszeństwo! Nie wpuszczę tego z podporządkowanej! Ja szybciej, jeszcze jednego do świateł wyprzedzę, to będę szybciej w domu. Wyprzedzę, a później hamulec, kierunkowskaz i w prawo..."

Przestrzegajmy przepisów, bądźmy uprzejmi na drodze i poruszajmy się z wyobraźnią. Będzie o wiele mniej wypadków i niebezpiecznych sytuacji.

Tom01
25-01-2013, 13:25
Bzdety

Gdzie? Konkretnie. Dane są złe? Pochodzą z raportu rocznego Policji. Nie ma wymuszania pierwszeństwa? Do ponad 1/4 wypadków (ponad 8500) dochodzi z tego powodu. To prawie tyle samo co z powodu nadmiernej prędkości (9500 wypadków). Proszę to nałożyć na liczby samochodów i motocykli.


jak zwykle, teraz Twoje uprzedzenia Tomaszu wychodzą. Każdy "puszkarz" poluje przeciez na Twoje życie

Już to paru ludzi kilkukrotnie napisało. Nie patrzycie w lusterka, nie rozglądacie się. Każdy, kto potwierdził, że uważa, patrzy ALE mu wyrósł rower czy motocykl spod ziemi, daje świadectwo, że nie rozejrzał się wystarczająco uważnie. Bo nikt nie ma prawa zwalać na widoczność. Obiekt wielkości roweru od przodu, (pole powierzchni 1,5 metra kwadratowego!) jest widoczny ze znacznej odległości. Motocykl ze światłem tym bardziej. Jeśli ktoś twierdzi że nie, powinien udać się do okulisty.


Tylko wóczas znów zbliżasz się do kolejnego - tego z przodu

Teraz to Pan pisze jakieś wymysły. Każdy normalny i świadomy zagrożeń motocyklista wyprzedza się tłum żeby z nim nie jechać, nie ładować się w kolejny. Po mieście się jeździ normalnie, z prędkościami podobnymi jak reszta, więc po wyprzedzeniu jedzie się w odstępie od grup. Bo auta jeżdżą grupami, jakby Pan nie zauważył. Zadania dlaczego tak jest rozwiązują studenci 1 roku politechniki. A jak się dojeżdża do grupy stojącej na światłach, omija się ją, rusza jako pierwszy, nie kolidując nikomu i znów się jedzie samemu. Tak to się robi BEZPIECZNIE.

W ciągu ostatnich 3 lat stosuję takie właśnie taktyki unikania i nie miałem praktycznie żadnej sytuacji podbramkowej. Wcześniej, kiedy nie miałem świadomości pewnych związków przyczynowo-skutkowych, tak jak Wy teraz, na jednej przejażdżce po mieście spotykałem nieciekawe sytuacje przynajmniej raz. Jedzie człowiek spokojnie, po samochodowemu w grupie, a tu nagle zbliżają się drzwi z prawej. Z lewej barierki. Z tyłu ktoś jedzie, z przodu ktoś jedzie. Naciśnięcie klaksonu nie jest tak proste i szybkie jak w aucie. Wystarczy stracić zimną krew i leżysz. A ten z tyłu jeszcze ci dołoży. Takie jest życie motocyklisty i Wy o tym nie macie pojęcia. Potraficie tylko zrzędzić na dawców i przepychających się w korku.

MC_
25-01-2013, 13:31
Szanowny Panie Tomaszu, do wielu wypadków z udziałem motocyklistów dochodzi na skrzyżowaniach, gdzie obowiązuje bezwzględny zakaz wyprzedzania. Jak Szanowny Pan wytłumaczy ten ewenement? Ten zakaz nie dotyczy motocyklistów?

LudwikXVI
25-01-2013, 13:39
Na skrzyżowaniu nie można wyprzedzać ?

Erie
25-01-2013, 13:41
Już to paru ludzi kilkukrotnie napisało. Nie patrzycie w lusterka, nie rozglądacie się. Każdy, kto potwierdził, że uważa, patrzy ALE mu wyrósł rower czy motocykl spod ziemi, daje świadectwo, że nie rozejrzał się wystarczająco uważnie.

Jak na razie to tylko Ty piszesz o tym, aby olewac przepisy. Jakoś do tej pory nigdy nie "wyrósł mi" żaden rower spod ziemi, patrzę w lusterka, wiec tu też chybiłeś w swym zaślepieniu, motocykle owszem potrafią sie pojawić w lusterku i chwię potem zniknąć z przodu, ale to raczej na autostradzie lub drodze krajowej gdzie faktycznie nawiedzeni użytkownicy tychże potrafią pojechać ponad 200 km/h. Co ciekawe jak jadę drogą krajową i mam miejsce to odrobinę się usunę dla normalnego kierowcy jednośladu (nie prującego po 200 km/h i wiecej), który chce mnie wyprzedzić (za co dziękują i jest ok). Wówczas oczywiście masz rację Tomaszu i słuszna jest twa teza o tym, aby motocykl jechał sobie zdala od innych użytkowników dróg, ale w mieście? Nie ma takiej opcji z uwagi na zagęszczenie ruchu.


Teraz to Pan pisze jakieś wymysły. Każdy normalny i świadomy zagrożeń motocyklista wyprzedza się tłum żeby z nim nie jechać, nie ładować się w kolejny. Po mieście się jeździ normalnie, z prędkościami podobnymi jak reszta, więc po wyprzedzeniu jedzie się w odstępie od grup. Bo auta jeżdżą grupami, jakby Pan nie zauważył. Zadania dlaczego tak jest rozwiązują studenci 1 roku politechniki. A jak się dojeżdża do grupy stojącej na światłach, omija się ją, rusza jako pierwszy, nie kolidując nikomu i znów się jedzie samemu. Tak to się robi BEZPIECZNIE.

Kolejny raz napiszę Ci bzdety - w mieście między samochodami są zwykle odstępy niewielkie, więc wyprzedzanie jednego samochodu kończy się tym, że tuż przed nim masz kolejny. Grupami auta jeżdzą w mieście? Boże drogi z kim ja wogóle dyskutuję. Pewnie że grupami, baaaa stadami. Żądni krwi motocyklistów puszkarze jeżdzą stadami aby upolować mięsko ;). Masakra...

No chyba, że w Twoim mieście jakoś inaczej jeżdzą samochody bo jakoś na Śląsku nie zauważam jeżdżenia grupami, tylko ciągły ruch. I dlatego w mieście praktycznie się nie wyprzedza bo nie ma gdzie. Jak masz jeden pas ruchu w jedną stronę i jeden pas w drugą i ciągle jeżdzą samochody to gdzie masz wyprzedzać? A jak masz wiecej niż jeden pas to zwykle i tak ruch jest na tyle gęsty, że nie ma sensu się pchać. Tylko oczywiście to nie dotyczy motocyklistów, którzy niemal zawsze spróbują - przecież on ma super przyspieszenie, zrywność, jest mały więc uważa że się zmieści. I potem tylko trauma dla Bogu ducha winnego kierowcy, któremu pod maskę wjedzie taki geniusz. Który chciał sobie po prostu do domu wrócić/ pojechać do pracy/ zrobić zakupy cokolwiek. Dla rónowagi powiem jednakże że wsród puszkarzy też zdarzają się geniusze, którym wydaje się że się zmieszczą, którzy wymuszą zmianę pasa, bo za póxno zreflektują się, że dany pas, którym jechali obija w innym kierunku. Tacy zdolni zdarzają sie nawet wśród kierowców autobusów (z czego zresztą wynikał głośny ostatnio wypadek polskiego autokaru). Tylko to żadne usprawiedliwienie dla motocyklistów, że ktoś źle robi to nie oznacza że oni mają tak samo źle robić.

MC_
25-01-2013, 13:43
No zgodnie z art. 24 ust. 7 pkt 3 nie.

LudwikXVI
25-01-2013, 13:48
Z wyjątkiem skrzyżowań o ruchu okrężnym lub na których ruch jest kierowany ... czyli można ...
Ja uwielbiam u siebie w centrum miasta w szczycie grzać 150 - 180 km/h ... te miny kierowców ... bezcenne :)

MC_
25-01-2013, 13:49
Mówiłem o standardowym przypadku, a nie o wyjątkach.

Erie
25-01-2013, 13:51
Na skrzyżowaniu nie można wyprzedzać ?

Art. 24.
pkt. 7.
Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
- przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia;
- na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi;
- na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany.

czyli w większości wypadków na skrzyżowaniach obecnych w naszym kraju nie można

LudwikXVI
25-01-2013, 13:57
W Szczecinie mam pełno "rond" :)

Erie
25-01-2013, 14:02
W Szczecinie mam pełno "rond" :)

Dobrze, a ile z nich jest dwu- lub więcej pasmowych? bo na takich można wyprzedzać (bo tylko tam jest miejsce na taki manewr). Na zwykłym jednopasmowym rondzie nie da wyprzedzać bo sie po prostu nie zmieścisz (no chyba, że motorem prawda?).

Tom01
25-01-2013, 14:19
Szanowny Panie Tomaszu, do wielu wypadków z udziałem motocyklistów dochodzi na skrzyżowaniach, gdzie obowiązuje bezwzględny zakaz wyprzedzania. Jak Szanowny Pan wytłumaczy ten ewenement? Ten zakaz nie dotyczy motocyklistów?

Może mi Pan wytłumaczyć o co chodzi? Co ma wyprzedzanie do wypadków na skrzyżowaniach? Czy wypadek na skrzyżowaniu wynika z wyprzedzania na nim? Jakich wielu wypadków? Policja tego nie potwierdza. Za raportem policyjnym, główne przyczyny wypadków na skrzyżowaniach z pierwszeństwem przejazdu to:
• nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu
• nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego
• niedostosowanie prędkości do warunków ruchu

PS. Pomijam drobny fakt, że na skrzyżowaniu wcale nie ma bezwzględnego zakazu wyprzedzania.


Mówiłem o standardowym przypadku, a nie o wyjątkach.

Mówił Pan, przypomnę: "obowiązuje bezwzględny zakaz wyprzedzania." Nie ma czegoś takiego jak "standardowy" przypadek. Przepis określa kiedy można a kiedy nie i nie ma żadnej "bezwzględności".

nowart
25-01-2013, 14:23
Jadąc motocyklem, ma się do dyspozycji przyśpieszenie deklasujące dowolny samochód i wyprzedzenie jest szybkie i dynamiczne. Nawiasem mówiąc, wyprzedzać powinno się szybko, aby jak najkrócej być obok samochodu.



Nie patrzycie w lusterka, nie rozglądacie się. Każdy, kto potwierdził, że uważa, patrzy ALE mu wyrósł rower czy motocykl spod ziemi, daje świadectwo, że nie rozejrzał się wystarczająco uważnie.

A nie uczyli Pana Toma, że najbezpieczniejsze wyprzedzanie to :
-zasygnalizowanie zamiaru wyprzedzania,
-manewr zmiany pasa ruchu podczas wyprzedzania,
-zasygnalizowanie zamiaru powrotu na wcześniejszy pas ruchu
-manewr zmiany pasa ruchu
??
A potem wielce zdziwiony, że kierowca nie zdążył go dostrzec bo postanowił wykorzystać potężną moc i wyprzedzić kilka aut w ułamek sekundy bez zamiaru powiadamiania kogokolwiek o tym manewrze, śmigając na żyletkę obok wyprzedzanych pojazdów.. Ale to pewnie moje wymysły rodem z internetowych opowieści bo przecież jeżdzę od kilku dni i tylko mi w głowie polowania na jednoślady. Nie mierz innych swoją miarą, jakoś dziwnie wypaczoną przez wcześniejsze , traumatyczne doznania...

Tom01
25-01-2013, 14:27
Ale to pewnie moje wymysły rodem z internetowych opowieści

Dobrze, że Pan to sam napisał. A i zapomniał Pan, że zwyczajowo leci się wówczas "czysta na gumie"... :p

LudwikXVI
25-01-2013, 14:28
Dobrze, a ile z nich jest dwu- lub więcej pasmowych? bo na takich można wyprzedzać (bo tylko tam jest miejsce na taki manewr). Na zwykłym jednopasmowym rondzie nie da wyprzedzać bo sie po prostu nie zmieścisz (no chyba, że motorem prawda?).

większość ma 3 pasy, może dwa mają 2 pasy ...

No dobrze, trudno was sprowokować :) .... wiec proszę tylko byście pisali poprawnie MOTOCYKL - nie MOTOR !

krokus66
25-01-2013, 14:30
Aby nie było, że jestem gołosłowny.
1. W poprzednim s. miałem wypadek. W biały dzień Mercedes z podporządkowanej zajechał mi drogę. Miał po deszczu zaparowane szyby.
2. Stałem na parkingu, żona wyszła po chleb. S. manewrując aby wyjechać huknął mnie galancie. Środek dnia, kierowca trzeźwy.
3. Na drodze z pierszeństwem jak zawsze spory ruch. Widoczność na boki bardzo duża, środek dnia. Spokojnie zbliżam się aby się zatrzymać - uderzenie z tyłu.
4. Na rondzie z tyłu puknął mnie baran, przepraszam kierowca. Zatrzymuję i wysiadam, sprawca ucieka.
5. Stoję przed Centralem na światłach. S. z przodu lekko cofa się, trąbię, cofa się nadal. Cofam swój s. do tyłu. Po chwili ten z przodu znów zaczyna się cofać. Mocno trąbię i puk. Wysiada baba i wyma****ąc rękami pruje na mnie mordę. Jestem zaskoczony, próbuję wysiąść; zmiana świateł, baba odjeżdża.
6. Zaparkowałem s. wzdłuż jezdni - wolno. Środek dnia. Czekam na żonę, za chwilę mam urwane lusterko. Sprawca wysiada i b. gorąco przeprasza.
7. O bezmyślnym (mimo trąbienia nic nie widzi), chamskim zajeżdżaniu drogi, ostrych hamowaniach oraz o s. ciężarowych nie piszę.
8. Prawo jazdy. W miasteczku na Podlasiu w środku dnia kobieta wjeżdża na zakaz w drogę jednokierunkową. Po chwili widzę babę na rondzie jak je pokonuje stosując ruch lewostronny - rejestracja polska.

Nie raz widziałem szaleńczą jazdę i wygłupy motocyklistów. Nigdy jednak nie stworzyli dla mnie zagrożenia. Idioci i chamy są wszędzie bez wyjątku, wśród pieszych również. Nie widzę jednak sensu o nich pisać.

Mając powyższe na uwadze, zdecydowanie wolę na drodze spotykać motocyklistów. Wiem, że Wam się bardzo narażę. Mam jednak tę wadę, iż zajmuję stanowisko w sposób obiektywny i uczciwy. Nie należę do tych co bezkrytycznie robią "huzia na Józia".

Erie
25-01-2013, 14:36
większość ma 3 pasy, może dwa mają 2 pasy ...

Dziwne, widocznie google nie ma aktualnych map, bo ja naprawdę niedużo "rond" w stosunku do klasycznych skrzyżowań widzę w Szczecinie (naliczyłem 15 sztuk, ale nie patrzyłem jakoś mocno dokładnie), faktycznie duża część z nich jest trójpasmowych, ale to nie jest klasyczne rozwiazanie w Polsce.


No dobrze, trudno was sprowokować :) .... wiec proszę tylko byście pisali poprawnie MOTOCYKL - nie MOTOR !

motocykl, motorynka, skuter, motorower, rower z napędem elektrycznym, jednoślad - teraz lepiej? ;)

krzysztofz24
25-01-2013, 14:36
Tom01 daj spokoj, nie wiadomo ile bys przytoczyl statystyk ile bys pisal. Na jakie autorytety sie powolywal. To i tak w wiekszosci przypadkow bedzie jak grochem o sciane. Bo najwazniejsze jak widac jest JA JADE,
JA UWAZAM ZE TAK I JUZ. JA,JA,JA...jestem centrum wszechswiata w ruchu drogowym i to ci inni sa ci zli.






(........)
Dzięki tej dyskusji poznałem punkt widzenia motocyklistów; poszerzyłem swoje horyzonty(........).
Moje najszczersze wyrazy uznania, powaznie.
Tylko wiecej takich partnerow w dyskusji i uzytkownikow drog.

krokus66
25-01-2013, 14:51
My tu gadu gadu, a rząd korzystając z naszej kłótni ustawia nowe radary. Ponadto szykują się opłaty za drogi krajowe.

Co jest dla nas ważniejsze, kłótnia czy to co nadchodzi?

Tom01
25-01-2013, 14:54
Dziwne, widocznie google nie ma aktualnych map, bo ja naprawdę niedużo "rond" w stosunku do klasycznych skrzyżowań widzę w Szczecinie

Czy to ważne? Ważne, że nie ma "bezwzględnego zakazu" i kropka. Po raz kolejny ktoś wymyśla argument na potrzeby chwili.

Erie
25-01-2013, 14:54
Tom01 daj spokoj, nie wiadomo ile bys przytoczyl statystyk ile bys pisal. Na jakie autorytety sie powolywal. To i tak w wiekszosci przypadkow bedzie jak grochem o sciane. Bo najwazniejsze jak widac jest JA JADE,
JA UWAZAM ZE TAK I JUZ. JA,JA,JA...jestem centrum wszechswiata w ruchu drogowym i to ci inni sa ci zli.

Moje najszczersze wyrazy uznania, powaznie.
Tylko wiecej takich partnerow w dyskusji i uzytkownikow drog.

Krzysztofie, ale właśnie to Tom prezentuje typ myślenia "JA, MOJE, ZAWSZE NAJLEPSZE". A po prostu tak nie jest. Wszędzie są ludzie i ludziska, wszędzie zdarzają się debile (i w samochodach i na jednośladach). I tylko nie przeciwnicy Toma w dyskusji nie są w stanie pojąć dlaczego w takim układzie użytkowników jednośladów mają nie obowiązywać przepisy. Bo co? Bo jest tak wygodniej im? Bo tak sie Tomowi podoba? On wszystkie przepisy ma w nosie jak są mu niewygodne, nie tylko na tym polu, więc wybacz ale autorytetem jest żadnym. Notabene ciągle czekam na rysunki jakie miał przedstawić jak to w ruchu miejskim można "uciec" od ruchu. Mój maleńki rozumek nie jest w stanie tego pojąć. Może Ty mu zatem pomożesz?

Ma facet traumę, bo miał wypadek i teraz zrzuca odpowiedzialność na innych. To jest dość znane zjawisko w psychologii - wszyscy są winni tylko nie ja. Winne są przepisy, winni są kierowcy, winne są światła, winne jest wszystko dokoła. Jezeli się tak boi, że polują na niego puszkarze-mordercy to niech po prostu zmieni środek lokomocji. Każdy normalny człowiek unika zagrożenia o którym wie (lub wydaje mu się) że istnieje. Nie bronię mu przy tym jeździć motocyklem (czy innym jednośladem) - niech jeździ, ale skoro jest świadomy ograniczeń (wynikających z niego samego lub z przyczyn zewnętrzych) to niech bierze je pod uwagę. Ja np. mam lęk wysokości - więc nie włażę na kominy czy innego urwiska, bo świadomie znam swoje ograniczenia. Jesli zatem Tom boi się ruchu drogowego to niech go unika, a nie zrzuca na innych odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo.



Czy to ważne? Ważne, że nie ma "bezwzględnego zakazu" i kropka. Po raz kolejny ktoś wymyśla argument na potrzeby chwili.

Do jasnej anielki Tom nikt nie pisał o bezwględnym zakazie, tylko o tym że jest zakaz. Czepiasz sie jak zwykle Ty próbując grać najmądrzejszego na świecie tylko nie bardzoi Ci wychodzi. Nikt nie wymyśla argumentów na potrzebę chwili oprócz szanownego Toma.

PS Może do Ciebie dotrze co to jest wyjątek, abo chyba nie bardzo pojemujesz to.

ZgReDoL
25-01-2013, 15:05
Kiedy wy zrozumiecie, że jak Tom01 włącza się do wątku, to jest już koniec konstruktywnej dyskusji? O czym by nie pisał, czy to telefony, expresy, narzędzia, keyboardy, telewizory,ruch drogowy itp itd,(takich wątków jest wiele) to zawsze jego musi być na wierzchu!!! To jest jak kopanie się z koniem....
Napewno tego wypadku też nie miał, tylko tak napisał dla pobicia atmosfery dyskusji.....

LudwikXVI
25-01-2013, 15:12
Dziwne, widocznie google nie ma aktualnych map, bo ja naprawdę niedużo "rond" w stosunku do klasycznych skrzyżowań widzę w Szczecinie (naliczyłem 15 sztuk, ale nie patrzyłem jakoś mocno dokładnie), faktycznie duża część z nich jest trójpasmowych, ale to nie jest klasyczne rozwiazanie w Polsce.


ERIE - naprawdę odpaliłeś google i zacząłeś liczyć ronda w Szczecinie ? Łojezu kolczasty ... już się nie odzywam :) :) :) :)

Erie
25-01-2013, 15:19
ERIE - naprawdę odpaliłeś google i zacząłeś liczyć ronda w Szczecinie ? Łojezu kolczasty ... już się nie odzywam :) :) :) :)

Nie, nie odpaliłem google - jest włączony cały czas, bo z uwagi na swoją pracę muszę mieć go włączonego. I nie liczyłem rond, tylko szacowałem patrząc na mapę Szczecina. Nie znam wszystkich miast w Polsce, więc nie mogę się wypowiadać nie sprawdzając wcześniej - to chyba poprawniej niż p... banialuki, prawda? Niemniej jednak abstrahując od tego czy to Cię śmieszy czy nie, wciąż liczba rond do liczby klasycznych skrzyżowań (nawet w Szczecinie) jest zdecydowanie mała i wciąż rondo jest wyjątkiem wśród skrzyżowań. Zatem nie rozciągajmy sytuacji wyjątkowej na wszystkie skrzyżowania, co usilnie próbuje Tom. Na skrzyżowaniach w większości wypadków jest zakaz wyprzedzania, co do tego się możemy zgodzić prawda?


PS Nie wiem kim jest ten "kolczasty łojezek", więc się nie wypowiem :p.

Tom01
25-01-2013, 15:25
On wszystkie przepisy ma w nosie

Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura!

Przekroczyłem już 40-tkę. Mam rodzinę, troje dzieci, w miarę ułożone życie. Korzystam z samochodów, motocykla i roweru. Na ubezpieczeniu AC i OC mam odpowiednio 70 i 65% zniżki. Ostatni wypadek z mojej winy, łącznie były dwa, miał miejsce 20 lat temu. Punktów nie mam, ostatni mandat zapłaciłem trzy lata temu. Święty jednak nie jestem. Każdemu niemal codziennie zdarzy się jakieś wykroczenie, np zawrócić na strzałce, czy przekraczać prędkość. Nawet jeśli niewiele, to jednak wykroczenie. Nikt na drogach/ulicach nie jest całkowicie czysty. Pomimo to jako, że jestem zaangażowany w pewne przedsięwzięcia związane z bezpieczeństwem w ruchu drogowym, swoim zachowaniem staram się propagować bezpieczne zachowania na drodze. Stylu mojej jazdy motocyklem nowart pewnie nie zrozumie, bo przed wyprzedzaniem nawet używam kierunkowskazów. Stosuję rady ludzi, którzy przesiedzieli na motocyklu więcej lat niż ja ich mam w ogóle. Co widać było w wypowiedziach, zdecydowanie protestuję przeciw klasyfikowaniu motocyklistów jako dawców i bezmózgich szalonych egoistów. Nic tego nie potwierdza, nawet statystyki wypadków. To są wyłącznie uprzedzenia, które Erie ładnie zobrazował w swoich wypowiedziach. To nic, że motocykliści są bezpieczniejszą grupą niż kierowcy aut i nawet rowerzyści, ważne że w umysłach tkwią obrazki tysięcy wypadków, trupy wprasowane w autobus i pourywane ręce. Aż by się chciało wyciągnąć świetny w tej sytuacji bareizm: "To złodziej! - I pijak! Bo każdy pijak to złodziej!"


Do jasnej anielki Tom nikt nie pisał o bezwględnym zakazie

Cyt: "do wielu wypadków z udziałem motocyklistów dochodzi na skrzyżowaniach, gdzie obowiązuje bezwzględny zakaz wyprzedzania." Są większe, bardziej tłuste literki na tym forumie? ;)


rondo jest wyjątkiem wśród skrzyżowań.

W przepisie jest mowa TYLKO o rondzie?

!AGresT
25-01-2013, 15:25
Sądzę, ze jest to właściwy moment, aby zakończyć dyskusję.
Znamy swoje stanowiska, a o radarach już dawno nie rozmawiamy.
Wydaje mi się, ze kłódeczka wszystkim wyszła by na dobre.

Spokojnego i bezpiecznego weekendu!

nowart
25-01-2013, 15:26
Dobrze, że Pan to sam napisał. A i zapomniał Pan, że zwyczajowo leci się wówczas "czysta na gumie"... :p

A do pozostałej części posta jakoś się też ustosunkujesz ? To jak to jest z tym bezpiecznym wyprzedzaniem?

krokus66
25-01-2013, 15:31
Zacietrzewienie jeszcze nikomu nie wyszło na zdrowie. Proponuję przerwę.

Tom01
25-01-2013, 15:32
bezpiecznym wyprzedzaniem?

Bezpieczne wyprzedzanie to oksymoron.

Erie
25-01-2013, 15:34
W przepisie jest mowa TYLKO o rondzie?

Naucz się czytać, bo mam wrażenie, że podałem artykuł odpowiedni. Tylko inne przypadki też nie są regułą, regułą wbrew Twoim wyobrażeniom jest większość przypadków i w przepisie wyraźnie jest to zapisane. Ale co ja się będę produkowął, Ty i tak wiesz zawsze lepiej :D. Najwyżej po raz kolejny olejesz przepis.

freefly
25-01-2013, 15:39
wiec proszę tylko byście pisali poprawnie MOTOCYKL - nie MOTOR !

Słownik języka polskiego PWN (wersja drukowana w trzech tomach;)) podaje, że motocykl jest potoczna odmianą słowa motor i oba słowa są synonimami. ;-)

LudwikXVI
25-01-2013, 15:40
Łałłłłłł ... niezła zabawa ten dział. No już, dobrze, już cicho .... sio .... dawać mi ty kłódkę bo tylu fajnych gości zostanie wrogami do końca świata i jeden dzień dłużej :)

ERIE: 32 ronda ...

LudwikXVI
25-01-2013, 15:43
Słownik języka polskiego PWN (wersja drukowana w trzech tomach;)) podaje, że motocykl jest potoczna odmianą słowa motor i oba słowa są synonimami. ;-)


No skoro jest POTOCZNA odmianą ... / wersja drukowana, czyli zerknąłeś na półeczkę ... / Oj panowie ... dzisiaj wieczorem wypiję Wasze zdrowie :)

PS. Odmieniamy wyrazy: powinieneś napisać potocznĄ ... to zamach na polskość, żądam co najmniej postawienia przez Trybunałem ... bheeee heeeh heeee Panowie ... dajmy na luz :)

Tom01
25-01-2013, 15:45
Naucz się czytać

Ech... co za człowiek. I to ja niby stawiam wszystko po swojemu.

Padło zdanie "obowiązuje bezwzględny zakaz wyprzedzania".

A tymczasem Ustawa PoRD mówi:

"7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni: (...)
7. 3 na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany. (...)
9. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7 pkt 3, pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym.

Czyli NIE MA ŻADNEGO BEZWZGLĘDNEGO ZAKAZU! Można wyprzedzać na rondach i wszystkich skrzyżowaniach ze światłami lub innym kierowaniem ruchem oraz na każdym innym jeśli ten z przodu zamierza skręcać. W pozostałych sytuacjach i skrzyżowaniach nie można.

PS. Co ja takiego Panu zrobiłem, że próbuje mnie Pan zastraszać na PW?

fafniak
25-01-2013, 15:45
Nie chce mi się już czytać tych wypowiedzi...
W lusterka patrzę zawsze choć teraz firma renault mocno mi to utrudniła. Wielokrotnie kokoszę się w korku żeby zrobić miejsce motocykliście bo "sąsiad" stanął zbyt szeroko. Jak widzę wyprzedzającego motocyklistę to moim "dynamikiem" ;) nie ładuję mu się pod koła. Natomiast jak mi debil robi numery w sytulu wyprzedzania na pasach na wysokosci wysepki dla pieszych i praktycznie zawadza o moje lusterko to mam ochotę piperzonego durnia stuknąć całym swoim jestestwem . Jak widzę idiote który po mojej prawej zajeżdża mi drogę żeby skręcić w lewo i staje tak żeby zablokować cały mój pas - to mam ochotę go stuknąć. A jednocześnie wiem że są też normalni.
Dodam jeszcze tylko że przyspieszenie przy wyprzedzaniu i przekroczenie prędkości przy tym manewrze bedzie przez policję traktowane zawsze tak samo. Tak samo będzie traktowane przejechanie podwójnej ciągłej jak taka "święta krowa na motorze" postanowi ominąć korek przeciwnym pasem ruchu

pil74
25-01-2013, 15:56
Jak mogę to motocyklistów puszczam o ile mam miejsce i sposobność żeby zrobić miejsce. Nic mnie to nie kosztuje. Fakt wariatów nie brakuje, ale zazwyczaj pojawiają się szybko i szybko znikają :)
Najwięcej młotków jest jednak w samochodach.
Np dzisiaj rano jadę sobie do pracy, ciemno, drogą też nieciekawa, do tego warunki jakie są każdy wie. Podjeżdża mi młotek jakiś pod sam tył. No to delikatnie nacisnąłem pedał hamulca 2 razy tak aby tylko włączyło się światło ale żeby auto nie przyhamowało żeby mu dać znać, że trzyma się zbyt blisko. Młotek zrozumiał to chyba jakoś opatrzenie bo na serpentynie, podwójnej ciągłej mnie wyprzedził i po hamulcu i to kilka razy. Sur.....syn tak mi podniósł ciśnienie, że chciałem mu w ryja dać. Tak się jeszcze miło złożyło że zatrzymał się na czerwonym a ja za nim. Jak otworzyłem drzwi od auta to sur....syn dał dyla na czerwonym. Może i dobrze bo pewno teraz bym się z pobicia tłumaczył :)

nowart
25-01-2013, 15:57
Bezpieczne wyprzedzanie to oksymoron.

Ja w tej dyskusji widzę jedyny oksymoron:


swoim zachowaniem staram się propagować bezpieczne zachowania na drodze.

Szerokiej drogi życzę, bez odbioru :)

fafniak
25-01-2013, 15:58
Debili jest od groma....
Chciałem pogratulować właścicielowi BeeMWu na lubelskich numerach który dzisiaj w warszawce cofał na wiadukcie ....

freefly
25-01-2013, 18:57
Ech... co za człowiek. I to ja niby stawiam wszystko po swojemu.

Padło zdanie "obowiązuje bezwzględny zakaz wyprzedzania".


W Ustawie Prawo o Ruchu Drogowym nie występuje nawet takie słowo jak bezwzględny-bezwzględnie.:wink:

Tom01
25-01-2013, 18:59
W Ustawie Prawo o Ruchu Drogowym nie występuje nawet takie słowo jak bezwzględny-bezwzględnie.:wink:

To nie do mnie. Ja to tylko zacytowałem z wypowiedzi: http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=3033777&postcount=285

MC_
25-01-2013, 19:10
Owszem, tak napisałem. Zgadza się, było to zbytnie uproszczenie. Miałem jednak nadzieję, że Wielce Szanowny Pan Tom01 zrozumie o co chodzi i nie będzie przez najbliższych kilka dni o tym samym pisał. Pomyliłem się jednak.

krokus66
25-01-2013, 19:27
Słownik języka polskiego PWN (wersja drukowana w trzech tomach;)) podaje, że motocykl jest potoczna odmianą słowa motor i oba słowa są synonimami. ;-)

Jest trochę inaczej.
W.Doroszewski, SJP Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Wyraz "motor" ma 2 znaczenia:
1. Mechanizm przetwarzający energię elektryczną lub cieplną na energię mechaniczną.
2. potocznie "motocykl".

Ja w wyrazie "motor" nie widzę pejoratywnego zabarwienia.

Tom01
25-01-2013, 19:31
Owszem, tak napisałem. Zgadza się, było to zbytnie uproszczenie. Miałem jednak nadzieję, że Wielce Szanowny Pan Tom01 zrozumie o co chodzi i nie będzie przez najbliższych kilka dni o tym samym pisał. Pomyliłem się jednak.

Postaram się zapomnieć tą wpadkę. Proszę tylko o wyjaśnienie o co chodziło z tym wyprzedzaniem i wypadkami? Wyprzedzać często można, wypadków z tego tytułu nie ma wśród głównych przyczyn wypadków na skrzyżowaniu, więc nie bardzo wiem w czym rzecz.

MC_
25-01-2013, 19:35
Już tłumaczę.
Mamy typowe skrzyżowanie do którego dojeżdża samochód celem skrętu w lewo, co jest sygnalizowane kierunkowskazem. Samochód za nim zwalnia. Motocyklista z tyłu tak się spieszy, że odbija w lewo celem wyprzedzenia "zawalidrogi" po czym przyp*** w skręcający już pojazd. Ginie i motocyklista i kierowca samochodu, a jego żona zostaje ciężko ranna. Nie mówię o wyimaginowanej sytuacji, ale prawdziwym wydarzeniu.
Przyzna Szanowny Pan, że w tym momencie za tragedię odpowiada dureń na motocyklu, prawda? Dodam, że przed skrzyżowaniem ustawiony był odpowiedni znak informujący o zbliżaniu się do takowego.

Tom01
25-01-2013, 19:37
Oczywiście, że winny jest (był) dureń na motocyklu. Na szczęście takich zdarzeń jest mało.

krokus66
25-01-2013, 19:41
Czy nie czujecie, że Wam się ziemniaki przypaliły? Oj dostanie się Wam od żony, oj dostanie ...:lol:

marki
26-01-2013, 13:36
Uwielbiam te forum, a zaczęło się od wątku z fotoradarami... ;d

Generalnie nie mam nic do motocyklów, jeżeli siedzi mi na ogonie i mu się śpieszy to oczywiście zrobię miejsce, żeby nawet na drugi pas nie musiał zjeżdżać, ale zastanawia mnie jedno... Biorąc pod uwagę, że nie można przejeżdżać ciągłych linii, to jak (do motocyklistów) omijacie lub wyprzedzacie wolniejsze pojazdy na skrzyżowaniach jak przed linią zatrzymania jest zawsze(!) linia ciągła, która się ciągnie przez (na dużych skrzyżowaniach) 2/3 samochody? Pytam z ciekawości, bo oczywiście na linie nie najeżdżacie? :)

Poza tym, ktoś wspomniał, żeby zachować więcej kultury na drodze i to jest chyba najważniejsze.. Puścić kolegę, który robi korek bo chcę skręcić w lewo z naprzeciwka, czy zatrzymać się przed pasami, dla niektórych to oczywiste, ale dla zdecydowanej większości nie do pomyślenia, tylko gazu dodają.

pozdrawiam

krokus66
26-01-2013, 15:19
Pytasz jak jeżdżą, jak łamią przepisy itd.
Jak widzę wariata lub kierowcę debila, to tym bardziej go puszczam przodem, grzecznie robię dużo miejsca, niech jedzie na złamanie karku, byle dalej ode mnie.

Nie zaprzeczam, że jak widzę kolejną błyskawicę pędzącą z przeciwka, to usłużnie daję sygnały świetlne. Natychmiast zwalniają, jadą grzecznie i mi dziękują. Oczywiście mówię o sytuacjach gdy nie mijałem po drodze żadnego patrolu drogowego:lol:. Znaczy się, iż nie będąc policjantem też można wpływać pozytywnie na poprawę bezpieczeństwa na drodze:lol::lol::lol:.

nowart
26-01-2013, 16:43
ale zastanawia mnie jedno... Biorąc pod uwagę, że nie można przejeżdżać ciągłych linii, to jak (do motocyklistów) omijacie lub wyprzedzacie wolniejsze pojazdy na skrzyżowaniach jak przed linią zatrzymania jest zawsze(!) linia ciągła, która się ciągnie przez (na dużych skrzyżowaniach) 2/3 samochody? Pytam z ciekawości, bo oczywiście na linie nie najeżdżacie? :)


W tym wątku nie zadaje się takich niewygodnych pytań bo obnażyłaby w mig styl jazdy gorliwych w tym wątku "propagatorów bezpiecznej jazdy". O to samo pytałem na poprzedniej stronie.


A nie uczyli Pana Toma, że najbezpieczniejsze wyprzedzanie to :
-zasygnalizowanie zamiaru wyprzedzania,
-manewr zmiany pasa ruchu podczas wyprzedzania,
-zasygnalizowanie zamiaru powrotu na wcześniejszy pas ruchu
-manewr zmiany pasa ruchu
??
A potem wielce zdziwiony, że kierowca nie zdążył go dostrzec bo postanowił wykorzystać potężną moc i wyprzedzić kilka aut w ułamek sekundy bez zamiaru powiadamiania kogokolwiek o tym manewrze, śmigając na żyletkę obok wyprzedzanych pojazdów.. .

I z dedykacją dla Toma:

Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
- Ma pan skrzyżowanie równorzędne. Tu jest pan w samochodzie osobowym, tutaj tramwaj, a tu karetka na sygnale. Kto przejedzie pierwszy?
- Motocyklista - odpowiada pytany.
- Panie, co pan wygadujesz - warczy zły egzaminator - Toż przecież mówię, jest pan, tramwaj i karetka. Skąd wziął się motocyklista?
- A cholera ich wie, skąd oni się biorą.

:D

Tom01
26-01-2013, 17:20
Biorąc pod uwagę, że nie można przejeżdżać ciągłych linii, to jak (do motocyklistów) omijacie lub wyprzedzacie wolniejsze pojazdy na skrzyżowaniach jak przed linią zatrzymania jest zawsze(!) linia ciągła, która się ciągnie przez (na dużych skrzyżowaniach) 2/3 samochody? Pytam z ciekawości, bo oczywiście na linie nie najeżdżacie? :)

Przecież jest oczywiste, że odpowiedź na to pytanie wzbudzi za chwilę święty gniew bandy hipokrytów. :)

MC_
26-01-2013, 17:35
Nie oceniaj innych swoja miara Wielce Szanowny Panie.

Tom01
26-01-2013, 18:21
Nie oceniaj innych swoja miara Wielce Szanowny Panie.

Wręcz przeciwnie. Wystarczy poczytać trochę wątek. Ale poczekajmy, nożyce się odezwą.

krokus66
26-01-2013, 19:52
Nie przekraczałem i nie przekraczam linii ciągłej.

fotograf58
26-01-2013, 23:06
Nie przekraczałem i nie przekraczam linii ciągłej.

to przysięgnij się :)

krzysztofz24
27-01-2013, 00:52
(..........)
I z dedykacją dla Toma:

Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
- Ma pan skrzyżowanie równorzędne. Tu jest pan w samochodzie osobowym, tutaj tramwaj, a tu karetka na sygnale. Kto przejedzie pierwszy?
- Motocyklista - odpowiada pytany.
- Panie, co pan wygadujesz - warczy zły egzaminator - Toż przecież mówię, jest pan, tramwaj i karetka. Skąd wziął się motocyklista?
- A cholera ich wie, skąd oni się biorą.

:D



Bardzo rzeklbym prymitywny i stereotypowy sposob postrzegania motocyklistow...no ale miej radoche, ze joka zarzuciles.
To mniejsze samochody rozumiem tez maja stac w korkach jak te wieksze.
No bo jak ktos jezdzi Seicento to jak on smie wykorzustywac luki w korkach bardziej niz kierowca kombi.
A co, wszyscy po rowno i tak samo.

Zgodnie z kodeksem drogowym ciezarowki i autobusy moga najezdzac na linie ciagle przy dokonywaniu np manewru skretu.
Ktos madry pomyslal i taki przepis ustalil.
I teraz wezmy sznur stojacych na jezdni samochodow, spory odstep miedzy nimi i motocyklista dojezdza do swiatel miedzy nimi.
No zesz jak on smial:-). Powinien stac w korku tak samo jak samochod, ba mawet jak Tir:-).
To nic, ze to nie powoduje zadnego zagrozenia dla zdrowia nikogo.
Niech stoi, bo NIEKTORYM kierowcom samochodow zal dupe sciska.

Ja to mam niesamowite szczescie chyba;-). Powoli w korku na pierwszym biegu wyluskuje kolejne metry, ostroznie zeby nikomu cisnienia zbytnio nie podnosci ze za blisko lusterka, z tylu na kasku mam nawet taka naklejke "Wszyscy sie zmiescimy".
I nie uwierzysz;-)...ale przewaznie samochody mi ustepuja i robia troche miejsca.
Zawsze dziekuje jak mam mozliwosc np oderwac reke od kierownicy, czy mrygne migaczami.
I najlepsze:-). Czasami przu tych manewrach zdarza mi sie najechac linie ciagla. I jeszcze lepsze:-). Te samochody ktore mi robia moejsce, tez czasami najezdzaja linie ciagla.

Na calym swiecie (np Wlochy, czy Francja) motocykle i wszelkiej masci skutery wykorzystuje sie do jazdy miejskiej, zeby moe stac w korkach.

No ale u nas zawsze znajdzie sie paru madrych inaczej, co to uwazaja ze bez wzgledu ma gabaryty pojazdu maja tak samo stac w korku:-).


Proponuje ci Nowart na poczatek jakis skuterek (starczy kat.B) jako recepte na korki.
Scisk posladow, minie jak reka odjal;-).
P.s Dobry joke, co nie;-). Chyba lepszy niz twoj odgrzany suchar:-).
I jaki aspekt praktyczny.

krokus66
27-01-2013, 09:15
to przysięgnij się :)

Ale przed kim:-D?

elanek
27-01-2013, 12:26
Używa ktoś jammera? Trochę reklamują je i się zastanawiam.

krokus66
27-01-2013, 13:47
Używa ktoś jammera? Trochę reklamują je i się zastanawiam.

A jak na nie reagują za granicą gdy się wyda:mrgreen:? Czy w Norwegii gdzie bywasz jest taryfa ulgowa dla Polaków:-D?

nowart
27-01-2013, 14:29
Bardzo rzeklbym prymitywny i stereotypowy sposob postrzegania motocyklistow...no ale miej radoche, ze joka zarzuciles.

Zaczerpnięte z forum motocyklistów , którego linka podrzucił wcześniej Ludwik. Polecam, trzeba umieć śmiać się z siebie a nie siedzieć naburmuszony ze ściśniętymi pośladkami, prawda? :)



To mniejsze samochody rozumiem tez maja stac w korkach jak te wieksze.
No bo jak ktos jezdzi Seicento to jak on smie wykorzustywac luki w korkach bardziej niz kierowca kombi.
A co, wszyscy po rowno i tak samo. Do rzeczy - mniejsze auta obowiązuje jakiś inny kodeks? Mają - podobnie jak jednoślady - domyślne prawo "wykorzystywania luk" , czytaj "wpieprzania się" gdzie tylko popadnie i jazdy po liniach bez sygnalizowania tego innym uczestnikom ruchu drogowego? Bo co? Bo mniejszy, szybszy i zdąży, zmieści się , da radę przelecieć na żyletkę byleby wyjść na pool position?
Wiele lat jeździłem Maluchem i Seicento. Od wielu lat jeżdżę autem dwukrotnie dłuższym. Niekiedy dostawczymi. Nie widzę różnicy w normalnym wyprzedzeniu poprzedzającego pojazdu w sposób nie zagrażający bezpieczeństwu.


Zgodnie z kodeksem drogowym ciezarowki i autobusy moga najezdzac na linie ciagle przy dokonywaniu np manewru skretu.
Ktos madry pomyslal i taki przepis ustalil.
I teraz wezmy sznur stojacych na jezdni samochodow, spory odstep miedzy nimi i motocyklista dojezdza do swiatel miedzy nimi.
No zesz jak on smial:-). Powinien stac w korku tak samo jak samochod, ba mawet jak Tir:-).
To nic, ze to nie powoduje zadnego zagrozenia dla zdrowia nikogo.
Niech stoi, bo NIEKTORYM kierowcom samochodow zal dupe sciska.Oczywiście, że może skoro fizycznie nie ma innej możliwości. Jednak zapomniałeś o drobnym jak zwykle niuansie - jedynie w sytuacji, gdy upewni się, że nie zagraża bezpieczeństwu innych uczestników ruchu i zachowa szczególną ostrożność. Tu akurat spudłowałeś - w ub. r. autobus zahaczył mnie delikatnie na skręcie, nawet nie byłem w stanie go dostrzec. Zgadnij czyja była wina po wezwaniu Policji?

Poza tym nie wiem czemu ma służyć w tej dyskusji ten bezsensowny przykład. Chyba tylko temu, żeby po raz kolejny w tym wątku pokazać kierowców samochodów tak, jak chcieliby ich widzieć niektórzy kierowcy jednośladów - piratów, którzy z przekrwionymi z wściekłości ślepiami dybią na życie Bogu ducha winnych motocyklistów. Padło tu niejednokrotnie stwierdzenie - nie mierzcie innych swoją miarą...



I nie uwierzysz;-)...ale przewaznie samochody mi ustepuja i robia troche miejsca.
Zawsze dziekuje jak mam mozliwosc np oderwac reke od kierownicy, czy mrygne migaczami.
I najlepsze:-). Czasami przu tych manewrach zdarza mi sie najechac linie ciagla. I jeszcze lepsze:-). Te samochody ktore mi robia moejsce, tez czasami najezdzaja linie ciagla.Gdybyś przeczytał uważnie wątek - zamiast wrzucać po raz kolejny utarte frazesy - to dostrzegłbyś, że robię dokładnie to samo. I jakoś mi nigdy ego nie ucierpiało z powodu bycia uprzejmym w stosunku do innych uczestników ruchu drogowego. Zdziwiony , co? :)


Na calym swiecie (np Wlochy, czy Francja) motocykle i wszelkiej masci skutery wykorzystuje sie do jazdy miejskiej, zeby moe stac w korkach.

No ale u nas zawsze znajdzie sie paru madrych inaczej, co to uwazaja ze bez wzgledu ma gabaryty pojazdu maja tak samo stac w korku:-).Ale całe sedno dyskusji polega na tym, żebyś w końcu zrozumiał, że możesz sobie wyprzedzać gdzie i jak chcesz. Jeżdzę w sezonie rowerami, od święta skuterkami po zatłoczonym mieście i zdaję sobie sprawę, że kij ma dwa końce - nie muszę stać w korkach śmigając między ściśniętymi pojazdami ale jeśli ktoś mnie nie dostrzeże to pretensje mogę mieć zazwyczaj wyłącznie do siebie. W tej dyskusji wy tego właśnie nie potraficie zrozumieć.


... jak on smie wykorzustywac luki ... A co, wszyscy po rowno i tak samo...No zesz jak on smial...Niech stoi, bo NIEKTORYM kierowcom samochodow zal dupe sciska...ostroznie zeby nikomu cisnienia zbytnio nie podnosci ze za blisko lusterka, z tylu na kasku mam nawet taka naklejke "Wszyscy sie zmiescimy"...No ale u nas zawsze znajdzie sie paru madrych inaczej, co to uwazaja ze bez wzgledu ma gabaryty pojazdu maja tak samo stac w korku...Scisk posladow...

Czy wasze argumenty kończą się na nudnym już "ścisku pośladków" ? Oskarżacie wszystkich dookoła a z waszych wypowiedzi tryska taka agresja i frustracja, że zastanawiam się, kto tutaj ma problemy natury psychicznej i kto powinien zrezygnować z poruszania się po drogach publicznych ...



Proponuje ci Nowart na poczatek jakis skuterek (starczy kat.B) jako recepte na korki.Dziękuję, niekiedy korzystam. A starczy to jest uwiąd :lol:

Tom01
27-01-2013, 14:40
autobus zahaczył mnie delikatnie zachodzącą końcówką na skręcie, nawet nie byłem w stanie go dostrzec.

Autobusu!!!???

nowart
27-01-2013, 15:02
Tak, zachodzącej końcówki. Zatrzymałem się, żeby go przepuścić widząc, że się zbliża z prawej. Przejechał cały ale naddał za bardzo i nie byłem w stanie czmychnąć jeszcze dalej. Jest niestety jedno takie dziwaczne skorzyżowanie w Poznaniu. Ciężko to opisać, trzeba by było stanąć tam i zobaczyć konstrukcję skrzyżowania.
Nie oczekuję, że zrozumiesz...

Tom01
27-01-2013, 16:24
Nie oczekuję, że zrozumiesz...

Niech będzie, że nie rozumiem. Bo faktycznie nie rozumiem jaki to ma związek ze sprawą. Napisał Pan: "jedynie w sytuacji, gdy upewni się, że nie zagraża bezpieczeństwu innych uczestników ruchu i zachowa szczególną ostrożność" Dziabnął Pana, czyli nie zachował wzmiankowanego zalecenia. No i...?

RobertMiernik
27-01-2013, 16:42
No i...?

No i była to jego wina,

tak samo jak ZAWSZE winą motocyklisty jest wypadek spowodowany w trakcie wyprzedzania kolumny aut albo wyprzedzania przed skrzyżowaniem/światłami.

Tom01
27-01-2013, 19:25
No i była to jego wina,

Oczywiście że tak. Pytam tylko co z tego?


tak samo jak ZAWSZE winą motocyklisty jest wypadek spowodowany w trakcie wyprzedzania kolumny aut albo wyprzedzania przed skrzyżowaniem/światłami.

Jeżeli wypadek spowoduje motocyklista, machnie nim lub wciśnie się w szczelinę węższą niż on sam, to jest bezdyskusyjne. Ale jeśli wypadek spowoduje kierowca auta, który np otworzy drzwi lub zechce zmienić pas bez sprawdzenia czy może, to on wówczas ponosi winę.

Motocyklista nie ponosi winy za wszystkie zdarzenia drogowe w okolicy, tylko dlatego, że akurat wyprzedza, lub w przypadku korka, omija. Odpowiada ten, kto spowoduje wypadek.

nowart
27-01-2013, 20:28
No i...?

No i pomidor. Ręce opadają. Przeczytaj choćby czego tyczyła się ta niewielka część mojej wypowiedzi zamiast uprawiać swoje tradycyjne, wyrywkowe czepialstwo.

Tom01
27-01-2013, 20:35
No i pomidor. Ręce opadają. Przeczytaj choćby czego tyczyła się ta niewielka część mojej wypowiedzi zamiast uprawiać swoje tradycyjne, wyrywkowe czepialstwo.

Niechże Pan sprecyzuje logicznie o co Panu chodzi bo tak się nie da w ogóle rozmawiać. Kiedy spotkaliśmy się, sprawiał Pan wrażenie normalnego faceta, a na forum wyłazi ciągle jakaś kłótliwa przekupka.

Nie podoba się Panu zachowanie motocyklistów w korkach? Trudno, będzie Pan musiał z tym żyć, bo to całkowicie normalne zjawisko na całym świecie.

nowart
27-01-2013, 20:51
1. To, że na forach lubię bronić własnego zdania a nie dawać się stłamsić nie oznacza, iż na codzień nie mogę być (raczej :D) normalnym, dającym się lubić typem :)
2. Spotkaliśmy się? Wybacz, jakoś nie kojarzę, pewnie podstępem nie wyjawiłeś swojej prawdziwej, forumowej tożsamości :) Następnym razem nie lękaj się - ja naprawdę nie mam nic przeciwko użytkownikom Appla i motocyklistom ;)
3. Powtarzam - odniosłem się do wypowiedzi jednego z przedmówców starających się wykorzystać jako argument w dyskusji fakt, jakoby kierowcy ciężarówek/autobusów itd mieli prawo do przekraczania linii na skrzyżowaniach. Podając przykład z autopsji pokazałem, że mimo prawnego przyzwolenia na takie manewry trzeba to robić z zachowaniem ostrożności, gdyż świadomość, iż "mi wolno" przed kraksą nie uchroni. Czy ma to dla Ciebie aż tak istotne znaczenie w tej zmierzającej już ku zmierzchowi dyskusji?

Tom01
27-01-2013, 20:55
Jeśli w jakichś okolicznościach można przekraczać ciągłą linię, nie zwalnia przecież z odpowiedzialności.

PS. Nie kalibrowałem czasem u Pana w Poznaniu HP2465w?

nowart
27-01-2013, 20:56
Nie. Nie kalibrowałeś. Czyli nadal możesz mnie uważać za wariata :D

Tom01
27-01-2013, 20:58
Nie. Nie kalibrowałeś. Czyli nadal możesz mnie uważać za wariata :D

Przepraszam, pomyliłem wobec tego z kimś innym.

krzysztofz24
27-01-2013, 21:19
Zaczerpnięte z forum motocyklistów , którego linka podrzucił wcześniej Ludwik. Polecam, trzeba umieć śmiać się z siebie a nie siedzieć naburmuszony ze ściśniętymi pośladkami, prawda? :)

Moze nabyt kasliwie zazartowalem, w kazdym razie doceniam cieta riposte:-).



Do rzeczy - mniejsze auta obowiązuje jakiś inny kodeks? Mają - podobnie jak jednoślady - domyślne prawo "wykorzystywania luk" , czytaj "wpieprzania się" gdzie tylko popadnie i jazdy po liniach bez sygnalizowania tego innym uczestnikom ruchu drogowego? Bo co? Bo mniejszy, szybszy i zdąży, zmieści się , da radę przelecieć na żyletkę byleby wyjść na pool position?
Wiele lat jeździłem Maluchem i Seicento. Od wielu lat jeżdżę autem dwukrotnie dłuższym. Niekiedy dostawczymi. Nie widzę różnicy w normalnym wyprzedzeniu poprzedzającego pojazdu w sposób nie zagrażający bezpieczeństwu..

Obowiozuje je ten sam kodeks. Ale nie bez przyczyny taki smart czy toyota yaris ti tzw moejskie samochody.
Bo mozna nimi larwiej zaparkowac, i sprawniej przeciskac sie przez miasto.
Oczywiscie w granocach zdrowego rozsadku, bez jechania na zyletke jak to okresliles.
Analogicznie motocykle....


Oczywiście, że może skoro fizycznie nie ma innej możliwości. Jednak zapomniałeś o drobnym jak zwykle niuansie - jedynie w sytuacji, gdy upewni się, że nie zagraża bezpieczeństwu innych uczestników ruchu i zachowa szczególną ostrożność. Tu akurat spudłowałeś - w ub. r. autobus zahaczył mnie delikatnie na skręcie, nawet nie byłem w stanie go dostrzec. Zgadnij czyja była wina po wezwaniu Policji?.

Ja nie chce byc znowu kasliwy czy cos, ale jak mozna nie zauwazyc autobusu, przeciez wiadomo ze zachodza.
Nawet czesto takoe naklejki maja.
Moja mama miala powazny wypadek, bo jakos gnoj samochodem wymusil pierwszenstwo na autobusie.
Dla mnie autobus czy tramwaj to swiata krowa uprzewilejowana w ruchu. Czy jade motocyklem czy samochodem.
Tam jest kilkadziesiat, albo i wiecej osob.



Gdybyś przeczytał uważnie wątek - zamiast wrzucać po raz kolejny utarte frazesy - to dostrzegłbyś, że robię dokładnie to samo. I jakoś mi nigdy ego nie ucierpiało z powodu bycia uprzejmym w stosunku do innych uczestników ruchu drogowego. Zdziwiony , co? :)

Ale całe sedno dyskusji polega na tym, żebyś w końcu zrozumiał, że możesz sobie wyprzedzać gdzie i jak chcesz. Jeżdzę w sezonie rowerami, od święta skuterkami po zatłoczonym mieście i zdaję sobie sprawę, że kij ma dwa końce - nie muszę stać w korkach śmigając między ściśniętymi pojazdami ale jeśli ktoś mnie nie dostrzeże to pretensje mogę mieć zazwyczaj wyłącznie do siebie. W tej dyskusji wy tego właśnie nie potraficie zrozumieć..

Zapewniam cie, ze czytalem watek uwaznie.
Zreszta takie dyskusje w necie nie tylko tutaj sie tocza.
To skoro juz mi pozwalasz:-). Wyprzedzac gdzie i jak chce (rozumiem tez przez to przeciskanie sie w korku).
To mam prosbe, zebus patrzac w lusterka mial swiadomosc ze oprocz samochodu mozesz tez w nim zoboaczyc mniejszy, tridniej zauwazalny pojazd jakim jest motocykl.
Zapewniam cie, ze jesli to zrobisz to znaczaca spadnie czestotliwosc zdarzen typu " on sie nagle pojawil, doslownie znikad"




Czy wasze argumenty kończą się na nudnym już "ścisku pośladków" ? Oskarżacie wszystkich dookoła a z waszych wypowiedzi tryska taka agresja i frustracja, że zastanawiam się, kto tutaj ma problemy natury psychicznej i kto powinien zrezygnować z poruszania się po drogach publicznych ....

"Scisk posladow" tylko ja uzylem w dyskusji;-). To swiezynka, a nie nudny wielokrotnie powtarzany tekst;-).
A juz na powaznie, zapewniam cie ze motocyklisci nie sa sfrustrowana grupa uzytkownikow drog.
W korkach nie stoja;-).
Moze niektorzy obawiaja sie o swoje bezpieczenstwi tylko. Z racji czestego moestety niezauwazania przez innych uzytkownikow drogi.I tylko nie pisz, ze jakby nie zap...pszali to bu ich widzieli.
Nawet jadac z predkoscia okoloprzepisowa motocykl jest czesto niezauwazany.
Ja dojezdzajac do skrzyzowania z droga podporzadkowana (np jakas droga przez wioske)robie to inaczej samochodem a motocyklem.
Motocyklem dwa palce profilaktycznie na klamce hamulca i sygnal drogowymi ze dwa eazy plus uwazniejsze rozejrzenie sie niz w swmochodzie.
I nie mam tu bynajmniej na mysli predkoci " czysta na gumie" tylko taka normalniejsza.

No niestety nie widza inni motocyklistow...

nowart
27-01-2013, 21:40
To skoro juz mi pozwalasz:-). Wyprzedzac gdzie i jak chce (rozumiem tez przez to przeciskanie sie w korku).
To mam prosbe, zebus patrzac w lusterka mial swiadomosc ze oprocz samochodu mozesz tez w nim zoboaczyc mniejszy, tridniej zauwazalny pojazd jakim jest motocykl.
Zapewniam cie, ze jesli to zrobisz to znaczaca spadnie czestotliwosc zdarzen typu " on sie nagle pojawil, doslownie znikad"
.

Ale zapewniam Cię po raz kolejny, że JA akurat lusterek używam. Za innych nie odpowiadam. Jednak również mam prośbę - nie zrzucaj ciężaru odpowiedzialności na moje lusterka. Jedź z normalną prędkością, zasygnalizuj ów zamiar, po czym wykonaj go - zamiast przelatywać 30cm obok mnie- zmieniając pas ruchu na ten obok, wolny od innych aut a nikomu włos z głowy. Nie wykorzystuj przyspieszenia do 50km/h w ~ 1 sekundę nie dając mi możliwości dostrzeżenia Cię w porę. Tak, wiem, że Ci wolno.
Zrozum, że i ja byłem świadkiem wielu wypadków, potraciłem kilku dobrych kumpli na motorach. Wiem tylko jedno - żaden z nich nie spowodował kraksy (bez względu na to, kto później okazał się winnym w policyjnych statystykach), czy stracił życie - jadąc spokojnie, jak otoczenie i warunki na to pozwalały...

Tom01
27-01-2013, 22:25
Jedź z normalną prędkością, zasygnalizuj ów zamiar, po czym wykonaj go - zamiast przelatywać 30cm obok mnie

To se ne da Pane Havranek. Motocykl jest INNY niż samochód, porusza się INACZEJ i widać go INACZEJ. Niektórzy chcieliby żeby motocykl jechał jak samochód. Nigdy tak nie będzie i nie może być. Co najciekawsze, tak się dzieje w dużej części z Waszej winy. Tłumaczyłem precyzyjnie dlaczego. Jakbyście uważali, rozglądali się, patrzyli w lusterka to motocykliści nie obawialiby się jechać w grupie samochodów. Tymczasem realia są takie, że wymuszacie pierwszeństwo niemal tak samo często jak przekraczacie prędkość, czyli to jest powszechne. Efekt jest taki, że każdy motocyklista unika bliskości auta jak zarazy. Jadąc autem w grupie nie czuję żadnego zagrożenia, ale motocyklem, to już zupełnie inny świat.

Proszę też w końcu przestać imputować. Idiotów wśród motocyklistów, podejrzewam, jest podobna ilość jak wśród kierowców aut, czyli mniejszość. W większości to normalni ludzie, nie przelatujący 30cm od auta i latający po mieście bez kierunkowskazów.

elanek
27-01-2013, 22:43
A jak na nie reagują za granicą gdy się wyda:mrgreen:? Czy w Norwegii gdzie bywasz jest taryfa ulgowa dla Polaków:-D?

Chyba nie ma żadnej taryfy, ale Policja jest w miarę miła i życiowa. Chodzi mi o jadę po Polsce. Jammer by się przydał.
y.W Norwegii mi płacą za dojazd do pracy się jammer mi nie jest potrzebny.

nowart
27-01-2013, 22:45
Jedź z normalną prędkością, zasygnalizuj ów zamiar, po czym wykonaj go - zamiast przelatywać 30cm obok mnie


To se ne da Pane Havranek.


W większości to normalni ludzie, nie przelatujący 30cm od auta i latający po mieście bez kierunkowskazów.No to w końcu jak? Da se czy se ne da Pane Havranek?

Nie ma sensu powtarzania w kółko tego samego. Już wielokrotnie zwracano Tobie tu uwagę, że zrzucanie całego zła na kierowców samochodów nie przywróci Ci zdrowia. Tom, z całym szacunkiem, ta dyskusja z Tobą nie doprowadzi do niczego.
Pozdrawiam

bart1
27-01-2013, 22:49
to co z tymi jammerami?? podobno blue raider polskiej produkcji całkiem sympatyczny

RobertMiernik
27-01-2013, 22:59
Obowiozuje je ten sam kodeks. Ale nie bez przyczyny taki smart czy toyota yaris ti tzw moejskie samochody.
Bo mozna nimi larwiej zaparkowac, i sprawniej przeciskac sie przez miasto.
Oczywiscie w granocach zdrowego rozsadku, bez jechania na zyletke jak to okresliles.
Analogicznie motocykle....


Nazywany jest miejskim bo to slogan reklamowy taki, wiem że trudno w to uwierzyć ale to co mówią w reklamach _nie zawsze_ ma odwzorowanie w faktach.

Takim smartem nie możesz jechać obok innego auta dokładnie tak samo jak audicą czy innym _nie miejskim_ samochodem.

Możesz co najwyżej zaparkować prostopadle do chodnika w miejscu, które jest oznaczone znakiem parkingu, podczas gdy innym samochodem musisz parkować równolegle...
Ot cała miejskość Twoich przykładów...

Tom01
27-01-2013, 23:16
zrzucanie całego zła na kierowców samochodów

Kierowcy samochodów powodują niemal połowę wszystkich wypadków w których poszkodowani są motocykliści, przy czym cyt z raportu policji, "w znacznej mierze wypadki te powstały z powodu nie udzielenia pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowo wykonywanego manewru skrętu, nieprawidłowej zmiany pasa ruchu", czyli dokładnie to co się tłucze w tym wątku. W efekcie tego co roku około 100 ludzi idzie do piachu a ponad 1100 zostaje rannych. Warte uwagi jest, że motocyklista praktycznie zawsze zostaje conajmniej ranny w wyniku wypadku. Na motocyklu nie ma "stłuczek". Gdyby kierowcy samochodów byli rzeczywiście tacy jak Pan lansuje, tych wypadków by nie było.


nie przywróci Ci zdrowia

Wkurza mnie, kiedy widzę u kolejnych ludzi dokładnie te same objawy, które były u sprawcy "mojego" wypadku. Nie widziałem! Z 10 metrów?! Trzeba być niewidomym żeby nie widzieć. Albo po prostu wystarczy się nie rozejrzeć i nieszczęście gotowe. A jeszcze bardziej mnie wkurza, kiedy widzę, że żadne argumenty do paru z Was nie trafiają. Nie widzę nic poza egoizmem. Nie uważacie, nie rozglądacie się, motocykle czy rowery wyrastają Wam spod ziemi ale to one muszą się dostosować. Nie widzę szans żebyście uświadomili sobie jakie stanowicie zagrożenie. Może, kiedy ten i ów pojeździ trochę jednośladem, spojrzy trochę bardziej obiektywnie.

nowart
27-01-2013, 23:29
I to, że jakiś idiota przyczynił się do Twojego nieszczęścia daje Tobie prawo do odsądzania wszystkich od czci i wiary? Wszyscy chcą Cię zabić, dybią na Twoje zdrowie i życie. Dookoła sami ślepi mordercy, egoiści i piraci.
Ostatni akapit Twojej wypowiedzi z pewnością uświadomił mi jedno - możesz tak tłuc w kółko. Na okrągło o tym samym. Do znudzenia i zamęczenia rozmówcy. Twoje musi być zawsze ostatnie, na wierzchu. Dlatego nikt już z Tobą w kawiarnianych wątkach nie dyskutuje, nie zauważyłeś tego?
Ja się poddaję...

bart1
27-01-2013, 23:37
a z jammerami co?


(widzę że jak nie będę upierdliwy to ten temat zaginie w tym wątku)

krzysztofz24
27-01-2013, 23:50
Nazywany jest miejskim bo to slogan reklamowy taki, wiem że trudno w to uwierzyć ale to co mówią w reklamach _nie zawsze_ ma odwzorowanie w faktach.

Takim smartem nie możesz jechać obok innego auta dokładnie tak samo jak audicą czy innym _nie miejskim_ samochodem.

Możesz co najwyżej zaparkować prostopadle do chodnika w miejscu, które jest oznaczone znakiem parkingu, podczas gdy innym samochodem musisz parkować równolegle...
Ot cała miejskość Twoich przykładów...

No nie zgodze sie:-). Jadac samochodem w korku, mniejszym lub wiekszym. W kazdum razie z mala predkoscia. Chcac zmoenoc pas wukorzystujesz luki. Lub dajesz kierunek i czekasz az ktos cie pusci, zwolni i zrobi luke.
Zakladajac ze wjezdzasz w ta luke, to musisz przyjac pewna bezpieczna odleglosc od swojego tylnego i przednoego zderzaka. Zebys nie misial gwaltownie hamowac przed pojazdem przed toba, a ten z tylu zeby tez nie cisnal po heblach.
Mniejszy samochod wjedzie w mniejsza luke i tyle. A tym samym dynamiczniej "pdzechodzi przez scisk", szybciej moze w te luki wjezdzac. Jadac samochodem k duzych gabarytach, powiedzmy jakis kombiak. Musisz dluzej czekac az luka zrobi sie odpowiednio duza.
I tak ziarnko do ziarnka i malym samochodem dojedziesz w gestym ruch do troche wczesniej;-).
Dlatego tez wspominalem o mptocyklistach. Czasami pasy sa dosyc szerokie. Samochody suna powolutku. I jak motocykl jedzie troche szybciej miedzy nimi (zachowujac kulturalny odstep pd lusterek aut). To wg mnie nikomu to nie szkodzi.
Racje ma Tom01 , ze dla motocyklisty lepiej jest nie jechac w sznurze samochodow. Jest mniej zauwazalny niz samochod, i wieksze jest ryzyko, ze ktos mu zajedzoe droge czy cos podobnego.

P.s
Proponuje skonczyc ten OT i wrocic do kwesti jak sie nie dac zlupic fotoradarom.

Jędrula
27-01-2013, 23:55
Proponuje skonczyc ten OT i wrocic do kwesti jak sie nie dac zlupic fotoradarom.

Sprawa jest prosta. Są tu jacyś wielbiciele paintballa?

krzysztofz24
28-01-2013, 00:26
Sprawa jest prosta. Są tu jacyś wielbiciele paintballa?

Obok mnie ma skrzyzowaniu ul. Dickensa i Grojeckiej jakis czas temu postawili dwa fotoradary.
Po obu stronach skrzyzowania. Kosza jak nie wiem co. Ten blysk da sie naprawde zauwazyc ze sporej odleglosci:-).

Ale wracajac do tematu i twojej paintbolowej propozycji;-).
To ile razy tamtedy przechodze, mam ochote wykorzystac snoezna ostatnio aure i zasunac sniezka w to diabelskie oko:-).
No korci mnie;-).
Sprzet by nie zostal zniszczony, co to nie.
Ale taka porzadna pigula sniezna, moglaby go na jakos czas oslepic:-).

Erie
28-01-2013, 00:31
No nie zgodze sie:-). Jadac samochodem w korku, mniejszym lub wiekszym. W kazdum razie z mala predkoscia. Chcac zmoenoc pas wukorzystujesz luki. Lub dajesz kierunek i czekasz az ktos cie pusci, zwolni i zrobi luke.
Zakladajac ze wjezdzasz w ta luke, to musisz przyjac pewna bezpieczna odleglosc od swojego tylnego i przednoego zderzaka. Zebys nie misial gwaltownie hamowac przed pojazdem przed toba, a ten z tylu zeby tez nie cisnal po heblach.
Mniejszy samochod wjedzie w mniejsza luke i tyle. A tym samym dynamiczniej "pdzechodzi przez scisk", szybciej moze w te luki wjezdzac. Jadac samochodem k duzych gabarytach, powiedzmy jakis kombiak. Musisz dluzej czekac az luka zrobi sie odpowiednio duza.
I tak ziarnko do ziarnka i malym samochodem dojedziesz w gestym ruch do troche wczesniej;-).
Dlatego tez wspominalem o mptocyklistach. Czasami pasy sa dosyc szerokie. Samochody suna powolutku. I jak motocykl jedzie troche szybciej miedzy nimi (zachowujac kulturalny odstep pd lusterek aut). To wg mnie nikomu to nie szkodzi.
Racje ma Tom01 , ze dla motocyklisty lepiej jest nie jechac w sznurze samochodow. Jest mniej zauwazalny niz samochod, i wieksze jest ryzyko, ze ktos mu zajedzoe droge czy cos podobnego.

P.s
Proponuje skonczyc ten OT i wrocic do kwesti jak sie nie dac zlupic fotoradarom.

I teraz coś Ci powiem - dokładnie taka jazda jak powyżej przentujesz daje sytuację wygraną tylko dla jednej osoby - tej wciskającej się w luki. Reszta kierowców ma za to zaburzoną płynność poruszania się, bo choćbyś nie wiem jak chciał to nigdy nie wyeliminujesz tego, że ktoś będzie jednak musiał depnąć po hamulcach. Sumarycznie dla całości drogi paru takich wciskających się w luki powoduje mniejszą szybkość poruszania się całego układu i większe korki. Ale co Cię tam to interesuje - Ty będziesz szybciej o 3 sekundy, wow, naprawdę sukces :D.

Dla zainteresowanych tematem polecam poczytać o analizie ruchu oraz przepływu (ruch drogowy jest modelowany podobnie jak ruch cieczy) i co powodują lokalne zaburzenia.

I teraz pytanie kto tu jest egoistą? Wykazałeś właśnie całkowicie samolubną postawę - moje, ja, mogę sie wciskać, bo mam mniejszy samochód, bo mam motocykl?


PS Do zmiany pasa ruchu nie wystarcza zgodnie z kodeksem wcisnąć się w lukę, tylko masz obowiązek zasygnalizować chęć zmiany pasa ruchu za pomocą kierunkowskazów. Masz to również uczynić tak, aby pozostali uczestnicy ruchu drogowego mogli to zauważyć. A jak widze właśnie takich wciskających się to zwykle robią to bez kierunkowskazu, bez informowania innych o tym co chcą robić i to jest przyczyną dużej ilości stłuczek w mieście.




Obok mnie ma skrzyzowaniu ul. Dickensa i Grojeckiej jakis czas temu postawili dwa fotoradary.
Po obu stronach skrzyzowania. Kosza jak nie wiem co. Ten blysk da sie naprawde zauwazyc ze sporej odleglosci:-).

Ale wracajac do tematu i twojej paintbolowej propozycji;-).
To ile razy tamtedy przechodze, mam ochote wykorzystac snoezna ostatnio aure i zasunac sniezka w to diabelskie oko:-).
No korci mnie;-).
Sprzet by nie zostal zniszczony, co to nie.
Ale taka porzadna pigula sniezna, moglaby go na jakos czas oslepic:-).

Odradzam takie działanie, przy całej mej antypatii dla radarów nastawionych tylko na komercję. Po prostu zwykle gdzieś w okolicy jest monitoring i potem będziesz miał z tego nieprzyjemności.

krzysztofz24
28-01-2013, 00:52
Erie co do poerwszej sprawy, to przeciez napisalem, zeby wjezdzac w ta luke tak, zeby nie musiec hamowac przed poprzedzajacym pojazdem i zeby ten z tylu przed ktorego wjechales tez nie musial hamowac.
No po prostu, mniejszy pojazd moze wjechac w mniejsza luke.

W obu przypadkach. Duzy samochod czy maly, zakladamy tak zeby nie zaburzac plynnosci ruchu.
To dla mnie podstawa, czy motocykl czy samochod.

Seicento na odcinku powiedzmy 10 km drogi do pracy bedzie mialo o wiele woecej mozliwosci przeskoczenia w korku do przodu niz, a pojdzmy po bandzie;-) Audi A8. W efekcie nie zlapia go 2-3 swiatla i to juz jest wiele wiecej niz sekundy.
Ja nikogo moe mamawiam do skakania samochodem z pasa ma pas byle szybciej.
Rozne sa korki, mniejsze, wieksze...
Mniejszy pojazd po prostu ma wieksze szanse przez niego przejsc.
Dlatego uwazam, ze okreslenie samochod miejski nie jest tylko sloganem reklamowym.


Co do drugiej sprawy.
To nawstawialem sporo emotikonek, wandalem mie jestem.
Ale taka jedna, starannie przycelowana, cisnieta z zabojcza precyzja sniezka zza winkla lub jakis krzaczorow;-).
I oko cyklopa jest slepe:-).

Erie
28-01-2013, 01:08
Erie co do poerwszej sprawy, to przeciez napisalem, zeby wjezdzac w ta luke tak, zeby nie musiec hamowac przed poprzedzajacym pojazdem i zeby ten z tylu przed ktorego wjechales tez nie musial hamowac.
No po prostu, mniejszy pojazd moze wjechac w mniejsza luke.

W obu przypadkach. Duzy samochod czy maly, zakladamy tak zeby nie zaburzac plynnosci ruchu.
To dla mnie podstawa, czy motocykl czy samochod.

Zakładamy... no cóż... a jakie są granice tego założenia? Tu uznasz że się zmieścisz (abstrahując od tego, że Tomowa bezpieczna odległość to nawet 1 cm :D), ale niestety dla innych ta odległość nie będzie wystarczająca i się w Ciebie właduje. Wówczas obojętnie od tego czym jedziesz jest to Twoja wina i nic tego nie zmieni.


Seicento na odcinku powiedzmy 10 km drogi do pracy bedzie mialo o wiele woecej mozliwosci przeskoczenia w korku do przodu niz, a pojdzmy po bandzie;-) Audi A8. W efekcie nie zlapia go 2-3 swiatla i to juz jest wiele wiecej niz sekundy.

Tego nie wiesz, bo może się okazać, że dzięki temu, że nawet przeskoczysz na danych światłach na jednym skrzyżowaniu to utkwisz na dłużej na kolejnych i wcale nie będziesz szybciej. A tak jak już pisałem zwykle takie zyskiwanie sekund spowoduje to że reszta uczestników ruchu straci ułamki sekund, za to wszyscy. Bilans dla całego układu mocno nieciekawy. Podobnie jest z wciskaniem się na skrzyżowaniach, jak niektórzy uważają jeszcze zdąże, wjadę bo mam zielone (mimo że nie za bardzo jest jak wjechać) i potem z kierunku prostopadłego stoją bo ktoś "zdążyć" chciał. Tak to wyglądało zawsze na paru wrażliwych skrzyżowaniach w Gliwicach (Dworcowa, Toszecka, Plac Piastów itd).

Notabene większość użytkowników dróg w Polsce nie ma odcinka 10 km drogi conajmniej dwupasmowej do pracy, a już szczególnie po mieście, więc takie trochę gdybanie to będzie. Samochód miejski jak sama nazwa wskazuje ma służyć do jeżdżenia po mieście i łatwiejszego parkowania, mniejszego zużycia paliwa (bo lżejszy itp), a nie do tego by się wciskać w korki.



Co do drugiej sprawy.
To nawstawialem sporo emotikonek, wandalem mie jestem.
Ale taka jedna, starannie przycelowana, cisnieta z zabojcza precyzja sniezka zza winkla lub jakis krzaczorow;-).
I oko cyklopa jest slepe:-).

Domyśliłem się tego, że to raczej bezsilny żart. Jednak przestrzegam przed tym, że obojętnie jak kusi nie robić tego - nie warto po prostu.

Bonzo
28-01-2013, 01:22
Ciekawe kto tu z kogo chce zrobić debila :) Co mnie interesuje że jedziesz na motocyklu masz stać w korku jak inni bo nie jesteś pojazdem uprzywilejowanym i tyle. Wybaczcie ale jak można w korku nie zauważyć motocykla poruszając się na jedynce i to na pół sprzęgle bo zaraz się zatrzymuje i prędkość jest około 5km/h. Czy naprawde myślicie że rozmawiacie nie wiem z przedszkolakami że wierzą w te banialuki? Tak więc nie ma dla motocykla żadnego uprzywilejowania i jak się pchasz tak masz :) mam ochote wystawić ręke w tym korku za okno to wystawiam a ciebie nie powinno tam być czyli między samochodami tylko w sznurku jak wszyscy. Jak jeździłem jednośladem to zawsze stałem w sznurku bo nie chciało mi się lawirować więc tłumaczenia że ktoś na mnie czyhał są wręcz idiotyczne i sporadycznie tylko próbowałem takich manewrów i jakby mi ktoś zdzielił drzwiami na pewno nie miałbym do niego pretensji. Po prostu jest możliwość jest wciskanie bo jestem mniejszy, a nie dorabianie ideologi o bezpieczeństwie.

docxxx
28-01-2013, 01:26
Nie chce mi sie czytac calego watku, bo pewnie OT jest x 1000, ale ostatnio bylem swiadkiem kolizji czopera z autem. Gosc jechał samochodem i zmieniał pas na taki dojazdowy/srodkowy (wyspowy), do skretu w lewo. W tym samym czasie gosc na motorze chcial wykorzystac ten pas do wyprzedzenia tej kolumny aut. I teraz sam nie wiem, kto zawinil. Czy motor, ktory nie powinien byc na tym pasie (chociaz nikt mu nie udowodni, ze nie chcial w tym momencie akurat chcial skrecac w lewo), czy kierowca, ktory przeciez przy zmianie pasa musi sie najpierw upewnic. "Fajnie" to wygladalo. Taka perfekcyjna synchronizacja, ktora czesto nie zdarza sie na drodze i ogolnie w zyciu.

kazwita
28-01-2013, 01:35
Domyśliłem się tego, że to raczej bezsilny żart. Jednak przestrzegam przed tym, że obojętnie jak kusi nie robić tego - nie warto po prostu.

To może podstępem przekonać ministra aby do fotoradarów montować D600 zamiast D300s. Sprzedać jakąś bajkę o niebotycznej rozdzielczości, dzięki której żaden kierujący nie umknie przed srogą karą. W przypadku powodzenia takiego lobbingu mamy sprawę z głowy. Połowa zdjęć będzie nieostra, natomiast reszta zakurzona lub zachlapana olejem. :mrgreen:

Erie
28-01-2013, 01:43
Nie chce mi sie czytac calego watku, bo pewnie OT jest x 1000, ale ostatnio bylem swiadkiem kolizji czopera z autem. Gosc jechał samochodem i zmieniał pas na taki dojazdowy/srodkowy (wyspowy), do skretu w lewo. W tym samym czasie gosc na motorze chcial wykorzystac ten pas do wyprzedzenia tej kolumny aut. I teraz sam nie wiem, kto zawinil. Czy motor, ktory nie powinien byc na tym pasie (chociaz nikt mu nie udowodni, ze nie chcial w tym momencie akurat chcial skrecac w lewo), czy kierowca, ktory przeciez przy zmianie pasa musi sie najpierw upewnic. "Fajnie" to wygladalo. Taka perfekcyjna synchronizacja, ktora czesto nie zdarza sie na drodze i ogolnie w zyciu.

Podejrzewam, że analiza sytuacji po tym opisie będzie obarczona błędem, więc nie ma sensu jej robić. Zostawić się ją powinno dla osób uprawnionych i odpowiedzialnych za nią.

Sądzę jednak, że facet zjeżdzający na ten pas upewnił się czy ma wolne - zobaczył, że ma (bo np. wszyscy za nim chcieli jechać prosto), pas na który chciał wjechać był pusty i zmienił pas. Niemal w tym samym momencie zza kolumny samochodów jadącej za nim wyjechał ten "choper". I... no właśnie - on nie miał prawa się tam znaleźć w żaden sposób - był za kolumną samochodów, więc nie miał wolnego miejsca do wykonania manewru (notabene przed takimi zjazdami są zwykle strefy po których nie powinny się proszać pojazdy - takie ładnie zakreskowane ;), ograniczone linią ciągłą), był n-ty w kolejce więc miał obowiązek poczekać, aż wszyscy przed nim dojadą do tego rozejścia się pasów, bo być może oni też by chcieli skręcić w ten pas. Tylko właśnie on uznał, że sie zmieści, że może wjechać bo jest mniejszy i że "musi uciec" od ruchu i wyprzedzić kolumnę bo czuje się jak nasz kolega zagrożony.



To może podstępem przekonać ministra aby do fotoradarów montować D600 zamiast D300s. Sprzedać jakąś bajkę o niebotycznej rozdzielczości, dzięki której żaden kierujący nie umknie przed srogą karą. W przypadku powodzenia takiego lobbingu mamy sprawę z głowy. Połowa zdjęć będzie nieostra, natomiast reszta zakurzona lub zachlapana olejem. :mrgreen:

Już te fotoradary z D300s można oprotestować, bowiem użyte w nich aparaty Nikon D300s pracują wg specyfikacji w temp. od x do y (załóżmy od 0 do 50 stopni C - nie chce mi się sprawdzać), a cały fotoradar ma podobno pracować w zakresie szerszym (powiedzmy od -20 do 60 stopni C - tak samo nie chce mi się sprawdzać, zainteresowani poczytają sobie specyfikację), co zgodnie z zasadami metrologii jest nieprawdziwe. Oczywiście nasi dzielni i wspaniali zaczęli się bronić tym że maszty są niby klimatyzowane (ogrzewane w zimie, a chłodzone w lecie), ale i to upadło jak wykazano, że klimatyzację to te maszty widziały, ale na wykonanych przez nie zdjeciach (zamontowaną w samochodach).

freefly
28-01-2013, 02:02
Już te fotoradary z D300s można oprotestować, bowiem użyte w nich aparaty Nikon D300s pracują wg specyfikacji w temp. od x do y (załóżmy od 0 do 50 stopni C - nie chce mi się sprawdzać), a cały fotoradar ma podobno pracować w zakresie szerszym (powiedzmy od -20 do 60 stopni C - tak samo nie chce mi się sprawdzać, zainteresowani poczytają sobie specyfikację), co zgodnie z zasadami metrologii jest nieprawdziwe. Oczywiście nasi dzielni i wspaniali zaczęli się bronić tym że maszty są niby klimatyzowane (ogrzewane w zimie, a chłodzone w lecie), ale i to upadło jak wykazano, że klimatyzację to te maszty widziały, ale na wykonanych przez nie zdjeciach (zamontowaną w samochodach).

Przecież to nie aparat jest urządzeniem, które podlega homologacji jako te, które dokonuje pomiaru. Aparat robi tylko zdjęcie. Dla kierowców chyba lepiej, jeśli aparat zdechnie w związku z temperaturami i nie zrobi zdjęć, chociaż samo urządzenie zarejestruje fakt przekroczenia prędkości.

krzysztofz24
28-01-2013, 09:04
Ciekawe kto tu z kogo chce zrobić debila :) Co mnie interesuje że jedziesz na motocyklu masz stać w korku jak inni bo nie jesteś pojazdem uprzywilejowanym i tyle. Wybaczcie ale jak można w korku nie zauważyć motocykla poruszając się na jedynce i to na pół sprzęgle bo zaraz się zatrzymuje i prędkość jest około 5km/h. Czy naprawde myślicie że rozmawiacie nie wiem z przedszkolakami że wierzą w te banialuki ? Tak więc nie ma dla motocykla żadnego uprzywilejowania i jak się pchasz tak masz :) mam ochote wystawić ręke w tym korku za okno to wystawiam a ciebie nie powinno tam być czyli między samochodami tylko w sznurku jak wszyscy. Jak jeździłem jednośladem to zawsze stałem w sznurku bo nie chciało mi się lawirować więc tłumaczenia że ktoś na mnie czychał są wręcz idiotyczne i sporadycznie tylko próbowałem takich manewrów i jakby mi ktoś ździelił drzwiami napewno nie miałbym do niego pretensji. Poprostu jest możłiwość jest wciskanie bo jestem mniejszy, a nie dorabianie ideologi o bezpieczeństwie.

Kolega, widze z tych co to cisnienia nie wytrzymuja jak ich motocykl minie w korku:-).
Idac dalej tym tokiem rozumowamia, to niech kurierzy na rowerach tez stoja w korku jak wszyscy:-).

RobertMiernik
28-01-2013, 11:08
Idac dalej tym tokiem rozumowamia, to niech kurierzy na rowerach tez stoja w korku jak wszyscy:-).

Absolutnie, nie. Wszyscy niech sobie popitalają jak im się tylko podoba, tylko niech później nie marudzą, że to oni są Jedynymi Sprawiedliwymi...

A, nie, czekaj, oni nie narzekają, są świadomi tego co robią, narzekają tylko duże dzieciaki z wielkich zabawek...

Erie
28-01-2013, 11:19
Absolutnie, nie. Wszyscy niech sobie popitalają jak im się tylko podoba, tylko niech później nie marudzą, że to oni są Jedynymi Sprawiedliwymi...

A, nie, czekaj, oni nie narzekają, są świadomi tego co robią, narzekają tylko duże dzieciaki z wielkich zabawek...

Notabene kurierzy "popitalają" sobie również po chodnikach, a tam w starciu z jadącym np. 30 km/h rowerzystą (o wadze powiedzmy 80 kg z rowerkiem o wadze 10 kg) pieszy ma małe szanse nie odnieść szkód (obojętnie od tego czy dorosły, czy dziecko, czy kobieta, czy mężczyzna). Zresztą nasz drogi nie są przygotowane do żadnych kurierów, ani rowerowych ani samochodowych - nigdy praktycznie nie ma miejsca, aby kurier furgonetką mógł stanąć i dostarczyć paczkę, więc stają na dziko, ale to temat na inną opowiastkę.

Tak więc tłumaczenie, że mogę robić źle bo inni robią jest... dziecinne i z takimi argumentami polecam wrócić do podstawówki lub piaskownicy.

krzysztofz24
28-01-2013, 11:42
Absolutnie, nie. Wszyscy niech sobie popitalają jak im się tylko podoba, tylko niech później nie marudzą, że to oni są Jedynymi Sprawiedliwymi...

A, nie, czekaj, oni nie narzekają, są świadomi tego co robią, narzekają tylko duże dzieciaki z wielkich zabawek...

Znaczy sie rowerzystom wszystko pasuje, wszyscy ich widza w lusterkach, wogole sielanka, nikt na nich nie wymusza pierwszenstwa:-).
Daj spokoj. W Warszawie jest taka impreza jak Masa krytyczna, przejazd kulumny rowerow przez miasto, w celu min zwrocenia uwagi innych uzytkownikow drog, na obecnosc rowerow na drogach.
Napisze prosciej, zeby je zauwazac.
I bardzo slusznie, w pelni popieram.

Ta duskusja kreci sie w kolko...

Mi sie w glowie nie miesci, taki schemat myslenia. Jak ja stoje w korku i nie moge jechac, to miech inni tez stoja.
A jak juz pojawi sie przyzwolenie, niech motocykle sie przeciskaja, to ja i tak nie spojrze w lusterko i basta, bo tam nikogo noe powinno byc.

Naprawde ta duskusja nie ma sensu, kazdy bedzie ciagnal w swoje strone...

freefly
28-01-2013, 11:47
Kolega, widze z tych co to cisnienia nie wytrzymuja jak ich motocykl minie w korku:-).

To zjawisko psychologiczne. Ubrany w kombinezon i kask niczym żołnierz przyszłości motocyklista odbierany jest jako ten, kto idzie na wojnę z wielośladami. Załóż "strój" wzbudzający litość i kask orzeszek (dobrze widoczna, a nie zamaskowana twarz), a kierowcy od razu zmienią podejście. Takie same reakcje agresji wzbudzają np. funkcjonariusze policyjnych oddziałów prewencji w określonych sytuacjach, w tych swoich ubraniach z ochraniaczami i kaskami na głowie.
Tu nie chodzi o to, że ktoś kogoś wyprzedził w korku, ale o to jak ten ktoś wyglądał.



Idac dalej tym tokiem rozumowamia, to niech kurierzy na rowerach tez stoja w korku jak wszyscy:-).

Jeśli ustawodawca pozwolił rowerzystom wyprzedzać z prawej strony wolno poruszające się pojazdy przed skrzyżowaniem, to czemu mają stać.:smile:
A mnie w korku nic tak nie wkurza, jak kierowcy, którzy na odcinku 100m zmieniają 10 razy pas, czasami ze skrajnego na skrajny. Robią zamieszanie, żeby zyskać 5 sekund.:smile: O tych, którzy w trakcie jazdy wykonują wiele różnych czynności nawet nie wspomnę.

krokus66
28-01-2013, 11:51
Wkurza mnie, kiedy widzę u kolejnych ludzi dokładnie te same objawy, które były u sprawcy "mojego" wypadku. Nie widziałem! Z 10 metrów?! Trzeba być niewidomym żeby nie widzieć. Albo po prostu wystarczy się nie rozejrzeć i nieszczęście gotowe.

Gdy wczesnym wieczorem jedzie sznur samochodów, to ten bez zapalonych świateł pomiędzy nimi jest niewidoczny. Jest to częste zjawisko. Można być trzeźwym, wypoczętym i uważnie patrzeć. A jak widzą ci inni kierowcy? Dlatego obowiązuje zasada ograniczonego zaufania.

Sam Pan potwierdza te "objawy" u wielu rozmówców. Dlatego nie ma co szukać naukowych wyjaśnień, ale po prostu przyjąć ten fakt do wiadomości.


A jeszcze bardziej mnie wkurza, kiedy widzę, że żadne argumenty do paru z Was nie trafiają. Nie widzę nic poza egoizmem. Nie uważacie, nie rozglądacie się, motocykle czy rowery wyrastają Wam spod ziemi ale to one muszą się dostosować.

A czy Pan przyjmuje wszystkie argumenty? Czy Pan, Panie Tomaszu wyciąga wnioski gdy inni użytkownicy dróg dzielą się doświadczeniami z własnego życia?

Dajcie się zauważyć, tylko tyle, nic więcej. Jeśli stawką by było moje życie, to założyłbym nie tylko kamizelkę ale dodatkowo wziąłbym mrugającą latarkę w zęby:D.

Proszę sobie wziąć do serca: Vita sine litteris mors est.

Erie
28-01-2013, 11:51
Znaczy sie rowerzystom wszystko pasuje, wszyscy ich widza w lusterkach, wogole sielanka, nikt na nich nie wymusza pierwszenstwa:-).
Daj spokoj. W Warszawie jest taka impreza jak Masa krytyczna, przejazd kulumny rowerow przez miasto, w celu min zwrocenia uwagi innych uzytkownikow drog, na obecnosc rowerow na drogach.
Napisze prosciej, zeby je zauwazac.
I bardzo slusznie, w pelni popieram.

Ta duskusja kreci sie w kolko...

Mi sie w glowie nie miesci, taki schemat myslenia. Jak ja stoje w korku i nie moge jechac, to miech inni tez stoja.
A jak juz pojawi sie przyzwolenie, niech motocykle sie przeciskaja, to ja i tak nie spojrze w lusterko i basta, bo tam nikogo noe powinno byc.

Naprawde ta duskusja nie ma sensu, kazdy bedzie ciagnal w swoje strone...

Krzysztofie, ale odpowiedz proszę dlaczego wprowadzać kolejną grupę "uprzywilejowanych". W korku masz przepuszczać pojazdy uprzywilejowane, tj. karetkę, straż, policję itp. Dajmy teraz motocyklistom uprzywilejowanie, to zaczną marudzić posiadacze smartów i innych małych samochodów (co zresztą już i w tym watku się pojawia), wiec dajmy im uprzywilejowanie też. Zaczną marudzić zatem posiadacze większych pojazdów - też im dajmy przywileje. Następnie furgonetkom, ciężarówkom i skoro wszyscy mają przywileje to znaczy że nikt ich nie ma. Więc dajemy karetkom "uberprzywileje", nastepnie "uberprzywileje" dla motocykli i... cykl od nowa. Więc kaertkom "super-uber-przywileje" i tak w nieskończoność.

Zamiast dyskutować o tym co powinni INNI robić zacznijmy może dyskutowac o tym co sami robimy dla powiększenie bezpieczeństwa. Ale to jak w opowieściach biblijnych - cudze drzazgi widzimy, swoich belek nie.




Dajcie się zauważyć, tylko tyle, nic więcej. Jeśli stawką by było moje życie, to założyłbym nie tylko kamizelkę ale dodatkowo wziąłbym mrugającą latarkę w zęby:D.

:), dokładnie tak, ale lepiej jest marudzić, że wszyscy dokoła są winni tylko nie dany delikwent. Taka postawa jest wszechobecna wszędzie, nie tylko na drogach, więc pewnie nie powinniśmy się temu dziwić.

A że Tom01 jest sam ze sobą sprzeczny jeśli chodzi o argumenty w różnych wątkach to inna sprawa (światła i widoczność). On jako specjalista od wszystkiego nie musi być ze sobą spójny przecież :D.

Tom01
28-01-2013, 11:59
Krzysztofie, ale odpowiedz proszę dlaczego wprowadzać kolejną grupę "uprzywilejowanych". W korku masz przepuszczać pojazdy uprzywilejowane, tj. karetkę, straż, policję itp.

Stojąc w korku, nie musi Pan nikogo przepuszczać. Pan stoi. Inni, którzy nie muszą stać, mogą Pana ominąć.


Gdy wczesnym wieczorem jedzie sznur samochodów, to ten bez zapalonych świateł pomiędzy nimi jest niewidoczny. Jest to częste zjawisko.

To inna sprawa, dość mocno poruszona w wątku gdzie rozmawialiśmy o światłach w dzień. On nie jest niewidoczny, tylko przyzwyczajony do świateł mózg może go "kasować" z listy rzeczy wartych zauważenia. Dodatkowo światła odciągają wzrok na dłuższy czas niż potrzebny do rozpoznania obiektu, powodując mniej czasu na obserwację reszty. Zjawiska są negatywne i nie wolno nad nimi przechodzić do porządku, nomen omen, dziennego.


Dajcie się zauważyć, tylko tyle, nic więcej. Jeśli stawką by było moje życie, to założyłbym nie tylko kamizelkę ale dodatkowo wziąłbym mrugającą latarkę w zęby:D.

Już o tym pisałem. To nie problem w widoczności motocykla i motocyklisty. Czy ktokolwiek stojący powiedzmy 50m od motocykla stwierdzi, że go nie ma?

RobertMiernik
28-01-2013, 12:15
Już o tym pisałem. To nie problem w widoczności motocykla i motocyklisty.

Masz absolutną rację, to nie jest problem widoczności, to problem posiadania betonu zamiast mózgu.
Wydaje Ci się, że możesz pomykać pasem dla motocykli (podpowiem, że to ten w osi jezdni między dwiema ciągłymi) to pomykaj, Twoje życie to Twoje życie, nie będę Cię przekonywał.
Jak trafisz w mój moje drzwi w trakcie skrętu w lewo, to Twoja sprawa, ja nawet nie poczuję, że mnie stuknąłeś, a jeśli poczuję to odlali mi się poduszka i wyjdę z tego bez szwanku. Ty natomiast przelecisz nad autem i wbijesz się swoją betonową czachą w nadjeżdżające z naprzeciwka samochód.

Dla mnie to na prawdę rybka, nie chcesz żyć - Twoja sprawa, mam tylko nadzieję, że lecąc nad moim autem przywalisz w inne a nie w stojące na przystanku dzieciaki albo innego 'normalnie' jadącego motocyklistę, bo wtedy byłaby rzeczywiście szkoda.

Tom - nikt Cię nie będzie na siłę ratował, chcesz umrzeć - Twoja sprawa, ale nie przekonuj Nas, że to My chcemy Cię zabić. Nam po prostu zwisa czy z takim nastawieniem dojedziesz do domu czy nie. Ze swojej strony zrobimy wszystko co możliwe, żeby jechać bezpiecznie, bo do tego nas zobowiązuje prawo, ale jeśli Ty uważasz, że stoisz ponad nim tylko dlatego, że Ci się należy, bo tak - to żyj w tym przeświadczeniu tak długo jak Ci się uda.

Przykro mi ale 'chyba' nie jesteś w stanie przyjąć do wiadomości jak wygląda realny świat, wyjdź z domu i się rozglądnij. Nikt nie będzie na Ciebie dmuchał tylko dlatego, że dla mamusi jesteś oczkiem w głowie.

A tak na koniec przydługiego postu: Życzę Ci, żeby zawsze udawało Ci się dojeżdżać do domu w jednym kawałku. Jeśli jednak Ci się uda, pamiętaj, że może się okazać iż przyczyną tego jest stara prawda, że niektórzy ludzie - zawsze mają szczęście...

Tom01
28-01-2013, 12:20
Wydaje Ci się, że możesz pomykać pasem dla motocykli

Wydaje się? Jaki przepis zabrania ominięcia Pana w korku?


Jak trafisz w mój moje drzwi w trakcie skrętu w lewo

Zagadka: Jakim cudem mam się wbić w drzwi kiedy Pan STOI w korku?

RobertMiernik
28-01-2013, 12:21
Zagadka: Jakim cudem mam się wbić w drzwi kiedy Pan STOI w korku?

Prosta ta zagadka, wystarczy czytać: "Jak trafisz w mój moje drzwi w trakcie skrętu w lewo".

krokus66
28-01-2013, 12:32
Pisząc "niewidoczny" zastosowałem pewien skrót myślowy.



Już o tym pisałem. To nie problem w widoczności motocykla i motocyklisty. Czy ktokolwiek stojący powiedzmy 50m od motocykla stwierdzi, że go nie ma?

To zależy gdzie stoi. Jeśli za rogiem wysokiego budynku, to nawet czołgu kierowca nie ma najmniejszej szansy zobaczyć:D.

Bonzo
28-01-2013, 12:39
To nie problem w widoczności motocykla i motocyklisty. Czy ktokolwiek stojący powiedzmy 50m od motocykla stwierdzi, że go nie ma?

No ktoś tu pisał Ty albo ktoś inny nie chce mi się szukać że dlatego śmigają motocyklami między samochodami na polpozyszyn żeby uciec przed kierowcą który może nie zauważyć motocykla stojącego w korku przed nim lub za nim lub z boku :D To taka strategia podobno :) Bo moge stwierdzić lub nie zauważyć że Cię tam nie ma :)

skippy
28-01-2013, 12:47
Ja to inaczej zapamiętałem - ominąć stojące samochody, żeby po ruszeniu nic nie było w okolicy.

Tom01
28-01-2013, 13:11
Prosta ta zagadka, wystarczy czytać: "Jak trafisz w mój moje drzwi w trakcie skrętu w lewo".

Ale STOJĄCY samochód nie skręca. Fizycznie nie ma takiej możliwości. Czuję natomiast, że usiłuje Pan usprawiedliwiać zajechanie drogi motocykliście.

krokus66
28-01-2013, 13:15
Mój kontakt z motocyklistą.
Ongiś stoję na światłach gdy tuż obok mnie, z lewej strony zatrzymuje się motocykl. Motor niczego sobie, wyglancowany na połysk, ale w czarnym skórzanym ubiorze siedzi bardzo ładna dziewczyna, miód malina. Otwieram szybę, patrzę w te naprawdę urzekające oczy i mówię z uznaniem - myśląc o niej - "Ładny motor." Duma i zadowolenie w oczach. Dodaję "No to co, zamienimy się?" Cmoknięcie i spojrzenie z wyraźną wyższością. Patrzy jednak do tyłu, do przodu i widzi nowiutką Avensis kombi, moją czarną piękność tuż po umyciu. W jej ślicznych oczach widzę błysk zainteresowania i zastanawiania się. Ciarki mnie przeszły po plecach i już kombinuję co tu powiedzieć gdy przyjmie mą propozycję...

Zmiana świateł; dała tak ostro gazu, że momentalnie na tylnym kole wyprzedziła wszystkie samochody i zniknęła. Nawet ten ryk startującej V2 mile do dziś wspominam:oops:.

Takich motocyklistów tuż przy moim samochodzie życzyłbym sobie spotykać jak najwięcej:D.

RobertMiernik
28-01-2013, 13:44
Takich motocyklistów tuż przy moim samochodzie życzyłbym sobie spotykać jak najwięcej:D.

Od biedy taki widok oddalającego się motocykla jeszcze można ścierpieć*...


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/460819-1.jpg
źródło (http://www32.patrz.pl/u/f/46/08/19/460819.jpg)


* to nie do Ciebie Tom, taka luźna uwaga tylko

Amadeusz
28-01-2013, 13:51
Czy Wy jeszcze pamiętacie o czym dyskutujecie? :)

freefly
28-01-2013, 14:09
Czy Wy jeszcze pamiętacie o czym dyskutujecie? :)

O fotoradarach?:lol:;)

O jeździe jednośladem między pojazdami......?:wink:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img148.imageshack.us/img148/2936/1264419598bymiedwied500.jpg)

krokus66
28-01-2013, 15:23
Czy Wy jeszcze pamiętacie o czym dyskutujecie? :)

Oczywiście, że tak.
Swój wpis dokonałem z pełną premedytacją. Tyle złego napisano tutaj o motocyklistach, że dla zrównoważenia oraz rozładowania napiętej sytuacji napisalem coś innego.

Amadeusz
28-01-2013, 17:14
O fotoradarach?:lol:;)

O jeździe jednośladem między pojazdami......?:wink:


Oczywiście, że tak.

A to OK :)

Fotoradary to zło i nie ma właściwie o czym pisać. Natomiast jednoślady między autami to też zło i powinno to być ciężko karane. Kierowca nie widzi w lusterku jednośladu ponieważ jest to nienaturalna sytuacja dla jego percepcji. Pies lizał jak zabiję kiedyś motocyklistę ale zabiję go również wtedy jak połamie rękę mojego dziecka wystawioną za szybę - no chyba, że przesadzam (nie jeżdżę w korkach to nie wiem)

LudwikXVI
28-01-2013, 20:15
A to OK :)

Fotoradary to zło i nie ma właściwie o czym pisać. Natomiast jednoślady między autami to też zło i powinno to być ciężko karane. Kierowca nie widzi w lusterku jednośladu ponieważ jest to nienaturalna sytuacja dla jego percepcji. Pies lizał jak zabiję kiedyś motocyklistę ale zabiję go również wtedy jak połamie rękę mojego dziecka wystawioną za szybę - no chyba, że przesadzam (nie jeżdżę w korkach to nie wiem)

1. Myślę, że fotoradary nie są złem. Skutecznie temperują krnąbrnych kierowców. Jakiś bat musi być, inaczej nawet najkrótsza ulica powinna mieć przejście podziemne dla pieszych. Moim zdaniem problemem jest ich bandyckie rozstawianie nastawione na zarobek, a nie działanie prewencyjne. Jestem za tym by stawiać je na wszystkich drogach wlotowych do miast i wiosek, stawiać w miejscach wzmożonego ruchu pieszych gdzie znaki drogowe oraz prosta (pozornie bezpieczna) droga aż kusi do depnięcia na pedał / zakręcenia manetką. Taka już nasza ludzka natura do łamania przepisów szczególnie w miejscach gdzie jesteśmy przekonani, że droga pusta i łatwa. Powinny też być WYRAŹNIE oznaczone - widzisz w co się pakujesz - proszę bardzo - pamiętaj, że słono zapłacisz.

2.Jazda między pojazdami w moim dorozumieniu zajmowanie pole position na światłach o ile jest to jeden maksymalnie dwa motocykle to nic złego. I tak zanim wrzucisz pierwszy bieg ten motocyklista będzie już daleko. Zakładam, że taki motocyklista wręcz pełznie 5 km/k między pojazdami i ma WYRAŹNIE szeroko. Ja będąc ex motocyklistą gdy dojeżdżam samochodem do świateł i widzę, że ciągnie się za mną motocykl - sam odbijam do zewnętrznej, żeby zrobić człowiekowi miejsce. Przy okazji mam możliwość posłuchania jak pracuje moto, jak wygląda, czy facet dba o bezpieczeństwo zmieniając na czas opony itp. Uwielbiam motocykle i motocyklistów.

3. Tak poza konkursem:
Naprawdę, jeśli ktoś z Was nigdy nie jeździł motocyklem - nie ma pojęcia jakie to bezwzględnie zaje**** uczucie :) Polecam niezdecydowanym.

krzysztofz24
28-01-2013, 20:35
(........)Natomiast jednoślady między autami to też zło i powinno to być ciężko karane. Kierowca nie widzi w lusterku jednośladu ponieważ jest to nienaturalna sytuacja dla jego percepcji. Pies lizał jak zabiję kiedyś motocyklistę ale zabiję go również wtedy jak połamie rękę mojego dziecka wystawioną za szybę - no chyba, że przesadzam (nie jeżdżę w korkach to nie wiem)

Czu ty wogole zastanawoasz sie chociaz troche co piszesz zanim to zatwierdzisz.
W takich Wlochac pelno jednosladow smiga w korkach miedzy samochodami i jakos zyja.
To samo w zatloczonym Paryzu czy Barcelonie.

Moglbys sprezyzowac twoje sformulowanie "Pies lizal jak zabije motocykliste".

A i co do tego lamania raczki dziecka wystawionej przez okno, przez motocykliste.
Co za (inaczej sie nie da) chory argument chorego umyslu.

Wskaz mi choc jeden przypadek, ze cos takiego sie zdarzylo!!!.

Popatrz sobie ma statystyki ile procentowo motocyklistow potracilo dziecko ja pasach, a ile kierowcow samochodow to zrobilo.


Naprawde, internet zniesie wszystko, ale proponuje piszac miec poparcie na swoje slowa i brac za nie odpowiedzialnosc.

Czekam na twoje wyjasnienie dotyczace sformulowania "Pies lizal jak zabije jakiegos motocykliste" i wskazanoe zdarzenia ze motocyklista lamie reke dziecku przeciskajac sie w korku.
A jak nie potrafisz, to za przeproszeniem, nie pie....sz glupot.

Tom01
28-01-2013, 20:57
Popatrz sobie ma statystyki ile procentowo motocyklistow potracilo dziecko ja pasach, a ile kierowcow samochodow to zrobilo.

W 2011 roku wypadków z udziałem pieszych było ponad 11 tysięcy. Samochodziarze spowodowali ok 6 tys a motocykliści 70 (!) wypadków. Pewnie w tych 70-ciu dominowały pourywane ręce dzieciom. No i jakie echo w mediach. Znów, szaleniec, dawca! Zabronić, karać piratów drogowych mających za nic bezpieczeństwo innych! A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości...

rooner
28-01-2013, 21:04
sprawdzić, czy nie ksiądz...;)

RobertMiernik
28-01-2013, 21:29
W 2011 roku wypadków z udziałem pieszych było ponad 11 tysięcy. Samochodziarze spowodowali ok 6 tys a motocykliści 70 (!) wypadków. Pewnie w tych 70-ciu dominowały pourywane ręce dzieciom. No i jakie echo w mediach. Znów, szaleniec, dawca! Zabronić, karać piratów drogowych mających za nic bezpieczeństwo innych! A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości...

Szkoda, tylko że w swoich statystykach nie uwzględniasz tego, że w Polce motocykle ma 6 procent populacji a samochody 60 procent.
Do tego średni przebieg samochodu to pewnie jakieś 20 tysięcy rocznie a motocykla ze 2 tysiące.
No i jeszcze motocyklem jeździ się przez 4-5 miesięcy roku a samochodem przez 12...

Ale poza tym to prawie wszystko inne się zgadza...

krokus66
28-01-2013, 21:32
@krzysztofz24
Mnie to też bardzo poruszyło.
Już wcześniej były użyte parokrotnie wyrazy i sformuowania, których ja bym nie zdzierżył - od niepamiętnych czasów nic takiego nie słyszę w stosunku do swojej osoby. Teraz aż mnie korciło aby napisać, ale powyżej chyba ze 3 razy nawoływałem do zachowania umiaru. Mój głos przypomina wołanie na puszczy. Ostatni mój bardzo wyraźny apel:


Oczywiście, że tak.
Swój wpis dokonałem z pełną premedytacją. Tyle złego napisano tutaj o motocyklistach, że dla zrównoważenia oraz rozładowania napiętej sytuacji napisalem coś innego.

Za nic w świecie bym nie chciał nikogo, absolutnie nikogo potrącić samochodem. Również lumpa, pijaka czy złodzieja. Takie wypowiedzi są dla mnie dowodem skrajnej niedojrzałości, tym bardziej wypowiedziane na spokojnie, nie pod wpływem zaistniałej tragedii.

Nie raz na światłach motocykliści przeciskali się pomiędzy samochodami. Nie ukrywam, że miałem stracha o swój samochód. Przyznać jednak muszę, że robili to bardzo powoli i z dużą gracją. Od pewnego czasu nawet jeżdżąc po mieście wypatruję motocyklistów aby im zrobić trochę miejsca. Stąd wynika mój apel: Dajcie się pokazać. Jeśli już stoję na światłach w ciasnym tłumie, to nie mam żadnej możliwości się przesunąć.

Nie jeździłem motocyklem i nie przewiduję. Również moi bliscy i znajomi. Ktoś powie, że wobec tego nie powinienem
zabierać głosu - nic bardziej błędnego! Przypominam, będąc na rowerze miałem poważny wypadek z winy motocyklisty. Potrafię jednak spokojnie i bez emocji rozmawiać, jestem otwarty na cudze argumenty. Nie upieram się, że muszę koniecznie każdego przekonać do mych racji. Ale do tego to trzeba dorosnąć - w tym przypadku wiek nie ma znaczenia.

Tom01
28-01-2013, 21:45
Szkoda, tylko że w swoich statystykach nie uwzględniasz tego, że w Polce motocykle ma 6 procent populacji a samochody 60 procent.
Do tego średni przebieg samochodu to pewnie jakieś 20 tysięcy rocznie a motocykla ze 2 tysiące.
No i jeszcze motocyklem jeździ się przez 4-5 miesięcy roku a samochodem przez 12...

Ale poza tym to prawie wszystko inne się zgadza...

To są liczby bezwzględne. Wcześniej podawałem z uwzględnieniem ilości samochodów i motocykli. Z żadnych danych nie wynika, że motocykliści są bardziej niebezpieczną grupą niż kierowcy samochodów. Wręcz przeciwnie. Tymczasem nie da się zaprzeczyć, że wizerunek motocyklisty jest dużo gorszy niż kierowcy auta. Na polskich drogach dochodzi DZIENNIE do ponad 100 wypadków z tego ok 80% powodują kierowcy samochodów. Skutkiem tego kilka tys osób rocznie wącha kwiatki od spodu a wielokrotnie więcej jest kalekami. Często do końca życia. Tymczasem "idzie wiosna będą warzywa". No żesz, kurde, gdzie obiektywizm? Dlaczego szuka się niebezpieczeństw nie tam gdzie one naprawdę stanowią poważny problem?


Stąd wynika mój apel: Dajcie się pokazać

Po raz kolejny: Jakim cudem zdrowy człowiek może nie zobaczyć obiektu o polu powierzchni od czoła ok 2 metry kwadratowe? Odpowiedź jest tylko jedna: Kiedy nie patrzy w jego kierunku!

krokus66
28-01-2013, 22:10
Po raz kolejny: Jakim cudem zdrowy człowiek może nie zobaczyć obiektu o polu powierzchni od czoła ok 2 metry kwadratowe? Odpowiedź jest tylko jedna: Kiedy nie patrzy w jego kierunku!

Czy przeczytał Pan co napisałem?
W ruchu miejskim na drogach jednokierunkowych - takimi się najczęściej poruszam - wypatruję CZY ZA MNĄ JADĄ jacyś motocykliści. To bardzo wyraźnie wynikało z treści; ręce mi opadają. To leży przede wszystkim w interesie motocyklistów abym ich wcześniej zobaczył. Jeśli chowają się za samochodami, to niech mają pretensje tylko do siebie, że nie mają jak się przecisnąć.

Słucham właśnie pięknych arii operowych, a Pan mnie tak denerwuje. Czyżby z przekory Pan się tak lubi drzaźnić?

miron19j
28-01-2013, 22:13
Po raz kolejny: Jakim cudem zdrowy człowiek może nie zobaczyć obiektu o polu powierzchni od czoła ok 2 metry kwadratowe? Odpowiedź jest tylko jedna: Kiedy nie patrzy w jego kierunku!
albo, jeżeli sekundę temu jego tam nie było. I pojawił się nagle, jadąc 140 km/godz rozpędzając się 3,2 sek do setki.

Tom01
28-01-2013, 22:18
W ruchu miejskim na drogach jednokierunkowych - takimi się najczęściej poruszam - wypatruję CZY ZA MNĄ JADĄ jacyś motocykliści. To bardzo wyraźnie wynikało z treści; ręce mi opadają. To leży przede wszystkim w interesie motocyklistów abym ich wcześniej zobaczył. Jeśli chowają się za samochodami, to niech mają pretensje tylko do siebie, że nie mają jak się przecisnąć.

Jeśli Pan wypatruje, nie powinno być żadnego problemu z jego dostrzeżeniem. A wypatrywać trzeba, bo choć motocykl to spory obiekt, to jednak mniejszy niż samochód i może zmieniać pozycję na pasie. Lusterko "widzi" dość wąsko, dlatego motocykliści, wiedząc o tym, praktykują jechanie mniej więcej po lewym śladzie samochodu poprzedzającego. Nie tak jak w PoRD, blisko prawej krawędzi. Jadąc po lewej części pasa jest się cały czas w lusterku. To jest właśnie Pańskie "dawanie się zauważyć". Innym zaleceniem jest kontakt wzrokowy z kierowcą auta, kiedy np dojeżdżamy do wyjazdu z parkingu. Jest wówczas większa pewność, że nie wyjedzie znienacka. Sądzę, że nawet Pan nie wie ile jest takich kruczków. Nie się jednak obwiesić neonami, oflagować aby zawsze i w każdej sytuacji włazić w oczy. Tak się nie da. Jeśli kierowca nie będzie się rozglądał, to nie zauważy i będzie zwalał winę tak jak Pan w tej chwili.


Słucham właśnie pięknych arii operowych, a Pan mnie tak denerwuje. Czyżby z przekory Pan się tak lubi drzaźnić?

:)


albo, jeżeli sekundę temu jego tam nie było. I pojawił się nagle, jadąc 140 km/godz rozpędzając się 3,2 sek do setki.

Polemika zatacza koła. Można w nieskończoność powtarzać proste fakty a i tak grochem o ścianę.

Erie
28-01-2013, 22:18
Szkoda, tylko że w swoich statystykach nie uwzględniasz tego, że w Polce motocykle ma 6 procent populacji a samochody 60 procent.
Do tego średni przebieg samochodu to pewnie jakieś 20 tysięcy rocznie a motocykla ze 2 tysiące.
No i jeszcze motocyklem jeździ się przez 4-5 miesięcy roku a samochodem przez 12...

Ale poza tym to prawie wszystko inne się zgadza...

On tak zawsze ze statystyki wyciąga wnioski, więc się nie przejmuj.

Pobawmy się zatem jak Tomeczek w "analizy" i wnioskowanie.

Źródło: http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/90806/Segregator1.pdf

Ofiary wypadków wśród kierujacych wg użytkowników dróg w 2011 roku

ogółem: ofiary 25 279, zabici 1 945, ranni 23 334
kierujący motocyklami: ofiary 2 380, zabici 271, ranni 2109
kierujacy motorowerami: ofiary 1 935, zabici 82, ranni 1 853


Czyli wśród ofiar wypadków (kierujących pojazdem) w 2011 17% ofiar, 18% zabitych oraz prawie 17% to kierujący motocyklami i motorowerami. Biorąc pod uwagę to, że motorowerami i motyklami kieruje tylko niewielka w porównaniu z samochodami populacja (ile tego było Tom - podawałeś już tutaj liczby 1mln do 17 mln? czy jakoś tak), w dodatku tylko w określonych miesiącach roku to jest to wyjątkowo bezpieczny środek lokomocji. Co by było jakby liczbę jednośladów zwiększyć 17 razy? Liczba ofiar wzrosłaby (oczywiście przy założeniu liniowości, co jest nie do końca poprawne, ale daje pewien pogląd sytuacji) do ok. 94 000, z czego 73 000 stanowiłyby ofiary tych jednośladów. Czyli 77% ofiar to byłyby ofiary wśród kierujących motocyklami i motorowerami. Masakra prawda?

Popatrzmy teraz na liczbę ofiar wśród pasażerów:

ogółem: ofiar 16 684, zabitych 836, rannych 15 848
motorowerów: ofiar 328, zabitych 5, rannych 323
motocykli: ofiar 351, zabitych 21, rannych 330


I tu uwaga dla patrzących bezmyślnie jak Tom w liczby - to nie oznacza, że motorowery, czy motocykle są bezpieczne dla pasażerów bo tylko 4% ofiar to pasażerowie tych jednośladów. Po prostu jednoślady stosunkowo rzadko przewożą pasażerów w porównaniu do całości ruchu.


Czy chcesz sie bawić Tomeczku dalej czy naprawdę darujesz sobie? Notabene skąd wziąłeś te 11 tysięcy wypadków z pieszymi? Bo w statystykach jest podawana trochę inna liczba:

Wypadki spowodowane przez innych użytkowników drogi, gdzie poszkodowany został pieszy w 2011 roku

Pojazd Wypadki Zabici Ranni
Samochód osobowy 5 486 423 6 040
Samochód ciężarowy bez przyczepy 251 41 240
Pojazd nieustalony 231 13 226
Rower 127 - 135
Samochód ciężarowy z przyczepą 87 26 72
Motorower 80 3 85
Autobus komunikacji publicznej 74 6 81
Motocykl 70 4 105
Inny pojazd 48 16 57


W sumie ofiar będzie 6040 + 240 + 226 + ... + 57 = 7041, a nie 11 tysięcy. Z tej liczby 190 ofiar wśród pieszych to ofiary motorowerów i motocykli, czyli stosunkowo niewiele, bo "tylko" 2,6%. Znów jednak trzeba pobawić się w ekstrapolację i zobaczyć co by było jakby zwiększyć ilość motocykli i motorowerów 17 razy. Ofiar będzie 190*17 = 3230, czyli już ok. 32% ogólnej liczby. Już nie tak różowo, szczególnie że motocyklem czy motorowerem zdecydowanie łatwiej uniknąć potrącenia pieszego niż samochodem (podpowiem że ma wpływ na to zasada zachowania pędu, masa pojazdu oraz jego wielkość).

I na koniec z obrazeczkiem bo nie chce mi się przepisywać tabeli. 5,5% rannych oraz 8,4% zabitych to ofiary jednośladów. Co by było gdyby tych jednośladów było tyle co samochodów?

Wypadki drogowe wg pojazdu sprawcy w 2011 roku

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img831.imageshack.us/img831/6950/wypadki.png)




Tomuś, weź wróć do swoich monitorków zamiast się wygłupiać. Myślenie nie boli, ale wymyślanie Twoich analiz pod z góry założone tezy pachnie politykierstwem - tam też się tak samo działa.

Tom01
28-01-2013, 22:31
Ofiary wypadków wśród kierujacych wg użytkowników dróg w 2011 roku

A ofiary skąd się biorą? Czasem nie w wyniku działania SPRAWCÓW? Gdyby sprawcy nie powodowaliby wypadków, ilość ofiar wyniosłaby zero. Co ma ilość ofiar do wyznaczenia kto jest bardziej/mniej bezpieczną grupą użytkowników dróg? Zupełnie bez sensu ta cała Pańska "analiza".


Notabene skąd wziąłeś te 11 tysięcy wypadków z pieszymi? Bo w statystykach jest podawana trochę inna liczba

KOMENDA GŁÓWNA POLICJI
BIURO RUCHU DROGOWEGO
ZESPÓŁ PROFILAKTYKI I ANALIZ
Wypadki drogowe
w Polsce w 2011 roku


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/wypadki_piesi-2.jpg
źródło (http://monitory.mastiff.pl/images/wypadki_piesi.jpg)

Erie
28-01-2013, 22:56
A ofiary skąd się biorą? Czasem nie w wyniku działania SPRAWCÓW? Gdyby sprawcy nie powodowaliby wypadków, ilość ofiar wyniosłaby zero. Co ma ilość ofiar do wyznaczenia kto jest bardziej/mniej bezpieczną grupą użytkowników dróg? Zupełnie bez sensu ta cała Pańska "analiza".

Cóż za odkrycie Ameryki i Azji równocześnie, normalnie Nobla dajcie natychmiast Tomowi za jego wkład w wiedze rodzaju ludzkiego. :D A poważnie Ty czytasz czasem co Ci do łba przychodzi, czy tylko piszesz? Niestety muszę Cię zmartwić - w ogólną liczbę wypadków z udziałem pieszych w ruchu drogowym wlicza się również np. wywrotkę pieszego na lodzie, potknięcie z upadkiem na nierównej drodze itd. Stąd liczba którą podałeś nie obrazuje tego o co Ci chodzi. Brawo... :D. Dodatkowo jak sam możesz przeczytać w wstawionym przez siebie obrazku 10,9% wypadków zostało spowodowanych przez samych pieszych, a nie przez kierujących - weź to sobie pod uwagę.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/wypadki_piesi-2.jpg
źródło (http://monitory.mastiff.pl/images/wypadki_piesi.jpg)

Czyli korzystasz z tego samego źródła - powyżej masz podane źródło w linku. Tylko, że Ty sobie wziąłeś ogólną liczbę poszkodowanych pieszych, a ja tylko tych, których obrażenia były zawinione przez innych uzytkowników dróg (czyli to co nas interesuje - liczba ofiar działania kierowców różnych pojazdów, a nie liczba wszelkich zdarzeń z udziałem pieszych (bo tam są również wliczone są inne czynniki). Popatzr sobie na tabelkę na stronie 51 o nazwie "Wypadki spowodowane przez innych użytkowników drogi, gdzie poszkodowany został pieszy w 2011 roku".






Tak właściwie to zastanawiam się po co Ty się tak udzielasz we wszystkich dyskusjach o wszystkim i mam wrażenie, że odpowiedź jest w stopce. Napłodzisz jeszcze z tysiące postów i mastiff będzie lepiej wypozycjonowany. Dobra strategia, szczególnie, że wątki typu cafe są zdecydowanie częściej odwiedzanie :). Masz jednak łeb :).

Tom01
28-01-2013, 23:09
Tylko, że Ty sobie wziąłeś ogólną liczbę poszkodowanych pieszych

Nie poszkodowanych tylko ilość wypadków. Podałem też liczby wypadków z udziałem pieszych kiedy sprawcą byli kierowcy samochodów i motocykliści. Odpowiednio ok 6 tys i 70. Post 397. Liczby są takie same jak Pan podał:



Wypadki spowodowane przez innych użytkowników drogi, gdzie poszkodowany został pieszy w 2011 roku

Pojazd Wypadki Zabici Ranni
Samochód osobowy 5 486 423 6 040
Samochód ciężarowy bez przyczepy 251 41 240
Pojazd nieustalony 231 13 226
Rower 127 - 135
Samochód ciężarowy z przyczepą 87 26 72
Motorower 80 3 85
Autobus komunikacji publicznej 74 6 81
Motocykl 70 4 105
Inny pojazd 48 16 57



Nawet jeśli ilość motocyklistów pomnożyć x17 i uwzględnić pół roku aktywności na drogach i tak powodują mniej wypadków niż kierowcy aut.

Uwaga odnośnie braku liniowości zmian ilości wypadków w funkcji ilości jednośladów jest słuszna z tym, że w miarę zwiększania ilości jednośladów na drogach MALEJE ilość wypadków w których są POSZKODOWANYMI. Widać to np na przykładzie krajów silnie "zroweryzowanych". Im więcej jest jednośladów, tym kierowcy aut są do nich bardziej przyzwyczajeni i bardziej uważają.

Erie
28-01-2013, 23:22
Nie poszkodowanych tylko ilość wypadków. Podałem też liczby wypadków z udziałem pieszych kiedy sprawcą byli kierowcy samochodów i motocykliści. Odpowiednio ok 6 tys i 70. Post 397. Liczby są takie same jak Pan podał:

Dobrze, nie spierając się o terminologię - czy to będą wypadki czy poszkodowani - chodzi o to że wypadki na drodze zawinione przez kierowców (różnych pojazdów mechanicznych) prezentuje inna tabelka, z której zresztą sobie brałeś dane i porównywałes je z ogólną liczbą zdarzeń, co jest nadużyciem. Obrazowo: porównujesz liczbę bananów wśród wszelkich owoców i warzyw, a następnie stwierdzasz, że banany to tylko 2% OWOCÓW.


Nawet jeśli ilość motocyklistów pomnożyć x17 i uwzględnić pół roku aktywności na drogach i tak powodują mniej wypadków niż kierowcy aut.

Czy aby jesteś pewny? Sorry, Ty zapewne tak, bo masz z góry upatrzony wynik i do niego dorabiasz potem założenia i analizy, ale czy jest to prawdą?


Uwaga odnośnie braku liniowości zmian ilości wypadków w funkcji ilości jednośladów jest słuszna z tym, że w miarę zwiększania ilości jednośladów na drogach MALEJE ilość wypadków w których są POSZKODOWANYMI. Widać to np na przykładzie krajów silnie "zroweryzowanych". Im więcej jest jednośladów, tym kierowcy aut są do nich bardziej przyzwyczajeni i bardziej uważają.

Tak, to na pewno jest wynik tego, że kierowcy bardziej uważają, no proszę weź pigułki z suszonej żaby od kwestora ;) - on też ma taki sam kontakt z rzeczywistością jak Ty (źródło: Terry Pratchett - Discworld).

Tom01
28-01-2013, 23:33
Czy aby jesteś pewny? Sorry, Ty zapewne tak, bo masz z góry upatrzony wynik i do niego dorabiasz potem założenia i analizy, ale czy jest to prawdą?

Tak jestem pewny. Nie ma żadnego błędu w prostych wnioskach. Konkretne liczby dotyczące ilości wypadków i kto je powoduje sprawdziłem dopiero w czasie tej dyskusji. Tak to już jest, że jeśli raporty prowadzone są rzetelnie, pasują do życia. A jak jest w życiu, wiem z własnego doświadczenia. Liczby podaję, aby uniknąć zarzutu subiektywizmu.


Tak, to na pewno jest wynik tego, że kierowcy bardziej uważają

Tak, tak jest na pewno.

RobertMiernik
28-01-2013, 23:40
Nie poszkodowanych tylko ilość wypadków. Podałem też liczby wypadków z udziałem pieszych kiedy sprawcą byli kierowcy samochodów i motocykliści. Odpowiednio ok 6 tys i 70. Post 397. Liczby są takie same jak

Użyjmy Twoich danych
Samochody - 70 tysięcy wypadków
Motocykle - 6 tysięcy wypadków

Samochody udział - 60 % gospodarstw
Motocykle udział - 6 % gospodarstw

Samochody - średni przebieg roczny - 10 tys kilometrów
Motocykle - średni przebieg roczny - 2 tys kilometrów
(żeby się nie czepiać - dane szacunkowe)

Samochody - całoroczne
Motocykle - niech będzie 6 miesięcy, chociaż mam wrażenie, że jednak mniej...

No i teraz interpolując...
z udziału procentowego
6 tysięcy * 10 = 60 tysięcy wypadków
z przebiegu
60 tysięcy * 5 = 300 tys wypadków
z okresu użytkowania
300 tysięcy * 2 = 600 tysięcy

ups?

miron19j
28-01-2013, 23:44
ups?
no co Ty?
Przecież to nie pasuje do teorii Toma.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)

Tom01
28-01-2013, 23:49
(żeby się nie czepiać - dane szacunkowe)

Dane są rzeczywiście szacunkowe. Skąd 70 tys wypadków jeśli wszystkich wypadków w PL w 2011 było 40 tys? Skąd motocykliści 6 tys wypadków kiedy wszystkich wypadków z ich udziałem było 2,3 tys? Skąd powiązanie z przebiegiem i skąd same przebiegi? Co z związkiem ilości wypadków, ich sprawcami i poszkodowanymi? Można pewne rzeczy szacować ale bez przesady z tą sufitologią. Tym bardziej, że większość danych ma bardzo nieliniowe charakterystyki zmian.

RobertMiernik
29-01-2013, 00:04
Dane są rzeczywiście szacunkowe. Skąd 70 tys wypadków jeśli wszystkich wypadków w PL w 2011 było 40 tys? Skąd motocykliści 6 tys wypadków kiedy wszystkich wypadków z ich udziałem było 2,3 tys? Skąd powiązanie z przebiegiem i skąd same przebiegi? Co z związkiem ilości wypadków, ich sprawcami i poszkodowanymi? Można pewne rzeczy szacować ale bez przesady z tą sufitologią. Tym bardziej, że większość danych ma bardzo nieliniowe charakterystyki zmian.

Tom cytowałem Ciebie...
Liczby podałeś Ty, nie sprawdzam ich bo to strata czasu..

Edit: zrób to samo podstawiając swoje liczby wypadków i pochwal się wynikami...

LudwikXVI
29-01-2013, 00:06
Chcąc zachować zdrowie psychiczne nie czytam wszystkiego co tu piszecie. Mam nadzieje, że takie terminy jak wypadek oraz kolizja są tutaj rozróżniane. Mam też nadzieję, że bierzecie pod uwagę fakt, iż w wielu przypadkach kolizji samochodów gdzie auta nawet nadają się do kasacji, lub sprawcą był sam kierujący i nikt nie odniósł obrażeń - takie zdarzenia w statystykach figurują jako kolizje. W znakomitej większości takich kolizji - motocyklista zostałby zimnym trupem. Myślę, że roztrząsane tutaj problemy nie należą do równań tylko z dwiema niewiadomymi.
Naprawdę dyskusja na pewne tematy w gronie tylko motocyklistów bez praktyki na samochodach i odwrotnie - raczej nie może zakończyć się porozumieniem.
Motocykl, jego rodzaj wymusza pewne dodatkowe / inne zachowania niż samochód. Np. zbliżając się do terenu budowy kierowca samochodu musi zwrócić uwagę czy gdzieś z placu nie wyjedzie nagle na wstecznym grucha z betonem ... kierowca motocykla powinien w tym miejscu dodatkowo pomyśleć o piasku na jezdni, którego pół kilograma może go zabić jeśli zerwie koło lub wejdzie w zakręt. Motocykl w zależności od rodzaju wymusza też pewne zachowania tj. w harleyo podobnej armaturze (to od nadmiaru chromu) silnik "bierze od dołu" /1500 - 3000 obr/min co pozwala na spacerową jazdę 30 km/h ale już ciężki motocykl sportowy, który kręci 13000 obr/min nie bardzo pozwala na te 30 km/h i przy jego masie z taka prędkością moto wali się w zakręt. Inaczej siedzi się na harleyu gdzie można się wlec za autami jak na domowej kanapie, a zupełnie inaczej na sportowym motocyklu z manetkami wygiętymi do środka by sylwetka była jednocześnie aerodynamiczna, a pęd powietrza na klatę rekompensował ciężką do zniesienia pozycję "robiącego pompki na wąskim chwycie". Jazda motocyklem w terenie zabudowanym to stan permanentnej koncentracji, napięcia i braku zaufania do ludzi na drodze, nawierzchni, ludzi którzy są gdzieś blisko i jeszcze ich nie widać zza rogu ale już można założyć, że oni nas nie zobaczą. Pod domem mam salon ze skuterami. Czasami patrzę na te ich sportowe sylwetki, kocie oczy reflektorów .... ilu z Was było przekonanych, że jedzie fajny skuterek i spokojnie zdążę wjechać spod znaku STOP lub drogi podporządkowanej, a tu nagle gość odwija manetkę i ma 100 km/h w 2,9 sekundy ? Trzeba uważać ... być pełnym wątpliwości na drodze bez względu na pojazd jakim kierujemy:)

Tom01
29-01-2013, 00:06
Tom cytowałem Ciebie...
Liczby podałeś Ty, nie sprawdzam ich bo to strata czasu..

Edit: zrób to samo podstawiając swoje liczby wypadków i pochwal się wynikami...

Pisałem o tym że kierowcy samochodów w 2011 spowodowali 6 tys wypadków z udziałem pieszych a motocykliści 70. SIEDEMDZIESIĄT nie 70 tys. Erie podał do samo.


Chcąc zachować zdrowie psychiczne nie czytam wszystkiego co tu piszecie. Mam nadzieje, że takie terminy jak wypadek oraz kolizja są tutaj rozróżniane. Mam też nadzieję, że bierzecie pod uwagę fakt, iż w wielu przypadkach kolizji samochodów gdzie auta nawet nadają się do kasacji, lub sprawcą był sam kierujący i nikt nie odniósł obrażeń - takie zdarzenia w statystykach figurują jako kolizje. W znakomitej większości takich kolizji - motocyklista zostałby zimnym trupem. Myślę, że roztrząsane tutaj problemy nie należą do równań tylko z dwiema niewiadomymi.

Bardzo słuszna uwaga. W 2011 roku miało miejsce 350 tys kolizji. Nie trudno wywnioskować, że praktycznie 100% z udziałem samochodów, gdyż gdy w kolizji uczestniczy motocyklista to jest ranny czyli jest to wypadek a nie kolizja.

skippy
29-01-2013, 00:09
Motocykle - średni przebieg roczny - 2 tys kilometrów
(żeby się nie czepiać - dane szacunkowe)
....
Motocykle - niech będzie 6 miesięcy, chociaż mam wrażenie, że jednak mniej...


Gdyby ktoś również nie był zorientowany w temacie i chciał przypadkiem uwierzyć w te szacunki - wydają mi się one mało prawdopodobne i radzę podchodzić z rezerwą.
Może założymy nowy wątek pod tytułem "Tom nie ma racji" i tam będziecie się przepychać na liczby i szacunki?


Możecie napisać, co chcecie udowodnić i dlaczego?

Erie
29-01-2013, 00:09
Pisałem o tym że kierowcy samochodów w 2011 spowodowali 6 tys wypadków z udziałem pieszych a motocykliści 70. SIEDEMDZIESIĄT nie 70 tys. Erie podał do samo.

Nie, Erie podał liczbę 5486 (zgodnie z danymi z tego samego źródła), a nie 6 tysięcy - naucz się przynajmniej zaokrąglać.

Tom01
29-01-2013, 00:10
Nie, Erie podał liczbę 5486 (zgodnie z danymi z tego samego źródła), a nie 6 tysięcy - naucz się przynajmniej zaokrąglać.

Proszę dodać liczbę samochodów osobowych, ciężarowki, autobusy itd.

Erie
29-01-2013, 00:11
Użyjmy Twoich danych
Samochody - 70 tysięcy wypadków
Motocykle - 6 tysięcy wypadków

Samochody udział - 60 % gospodarstw
Motocykle udział - 6 % gospodarstw

Samochody - średni przebieg roczny - 10 tys kilometrów
Motocykle - średni przebieg roczny - 2 tys kilometrów
(żeby się nie czepiać - dane szacunkowe)

Samochody - całoroczne
Motocykle - niech będzie 6 miesięcy, chociaż mam wrażenie, że jednak mniej...

No i teraz interpolując...
z udziału procentowego
6 tysięcy * 10 = 60 tysięcy wypadków
z przebiegu
60 tysięcy * 5 = 300 tys wypadków
z okresu użytkowania
300 tysięcy * 2 = 600 tysięcy

ups?

he? teraz Ty się Robercie zapętliłeś i nie wiem o czym piszesz i skąd te dane wziąłeś

Tom01
29-01-2013, 00:12
he? teraz Ty się Robercie zapętliłeś i nie wiem o czym piszesz i skąd te dane wziąłeś

Przecież napisał. Wziął 70 jako 70 tys. Wyszło drobne przekłamanie. :)

LudwikXVI
29-01-2013, 00:18
No to wkleję jeszcze raz .... i podajcie sobie łapki:

Chcąc zachować zdrowie psychiczne nie czytam wszystkiego co tu piszecie. Mam nadzieje, że takie terminy jak wypadek oraz kolizja są tutaj rozróżniane. Mam też nadzieję, że bierzecie pod uwagę fakt, iż w wielu przypadkach kolizji samochodów gdzie auta nawet nadają się do kasacji, lub sprawcą był sam kierujący i nikt nie odniósł obrażeń - takie zdarzenia w statystykach figurują jako kolizje. W znakomitej większości takich kolizji - motocyklista zostałby zimnym trupem. Myślę, że roztrząsane tutaj problemy nie należą do równań tylko z dwiema niewiadomymi.
Naprawdę dyskusja na pewne tematy w gronie tylko motocyklistów bez praktyki na samochodach i odwrotnie - raczej nie może zakończyć się porozumieniem.
Motocykl, jego rodzaj wymusza pewne dodatkowe / inne zachowania niż samochód. Np. zbliżając się do terenu budowy kierowca samochodu musi zwrócić uwagę czy gdzieś z placu nie wyjedzie nagle na wstecznym grucha z betonem ... kierowca motocykla powinien w tym miejscu dodatkowo pomyśleć o piasku na jezdni, którego pół kilograma może go zabić jeśli zerwie koło lub wejdzie w zakręt. Motocykl w zależności od rodzaju wymusza też pewne zachowania tj. w harleyo podobnej armaturze (to od nadmiaru chromu) silnik "bierze od dołu" /1500 - 3000 obr/min co pozwala na spacerową jazdę 30 km/h ale już ciężki motocykl sportowy, który kręci 13000 obr/min nie bardzo pozwala na te 30 km/h i przy jego masie z taka prędkością moto wali się w zakręt. Inaczej siedzi się na harleyu gdzie można się wlec za autami jak na domowej kanapie, a zupełnie inaczej na sportowym motocyklu z manetkami wygiętymi do środka by sylwetka była jednocześnie aerodynamiczna, a pęd powietrza na klatę rekompensował ciężką do zniesienia pozycję "robiącego pompki na wąskim chwycie". Jazda motocyklem w terenie zabudowanym to stan permanentnej koncentracji, napięcia i braku zaufania do ludzi na drodze, nawierzchni, ludzi którzy są gdzieś blisko i jeszcze ich nie widać zza rogu ale już można założyć, że oni nas nie zobaczą. Pod domem mam salon ze skuterami. Czasami patrzę na te ich sportowe sylwetki, kocie oczy reflektorów .... ilu z Was było przekonanych, że jedzie fajny skuterek i spokojnie zdążę wjechać spod znaku STOP lub drogi podporządkowanej, a tu nagle gość odwija manetkę i ma 100 km/h w 2,9 sekundy ? Trzeba uważać ... być pełnym wątpliwości na drodze bez względu na pojazd jakim kierujemy

RobertMiernik
29-01-2013, 00:23
Pisałem o tym że kierowcy samochodów w 2011 spowodowali 6 tys wypadków z udziałem pieszych a motocykliści 70. SIEDEMDZIESIĄT nie 70 tys. Erie podał do samo.



he? teraz Ty się Robercie zapętliłeś i nie wiem o czym piszesz i skąd te dane wziąłeś

Mea culpa, rzeczywiście nie doczytałem i wyszło mi nie 70 a 70 tys.

PO poprawce...


Samochody - 6 tysięcy wypadków
Motocykle - 70 wypadków

Samochody udział - 60 % gospodarstw
Motocykle udział - 6 % gospodarstw

Samochody - średni przebieg roczny - 10 tys kilometrów
Motocykle - średni przebieg roczny - 2 tys kilometrów
(żeby się nie czepiać - dane szacunkowe)

Samochody - całoroczne
Motocykle - niech będzie 6 miesięcy, chociaż mam wrażenie, że jednak mniej...

No i teraz interpolując...
z udziału procentowego
70 * 10 = 700 wypadków
z przebiegu
700 * 5 = 3 500
z okresu użytkowania
3 500 * 2 = 7 tysięcy


Dalej o tysiąc więcej niż samochody...


EDIT:


jedzie fajny skuterek i spokojnie zdążę wjechać spod znaku STOP lub drogi podporządkowanej, a tu nagle gość odwija manetkę i ma 100 km/h w 2,9 sekundy ? Trzeba uważać ... być pełnym wątpliwości na drodze bez względu na pojazd jakim kierujemy

Ale to żart nie?
100 na godzinę można jechać tylko na autostradach a tam nie ma ani STOPów ani podporządkowanych.

Tom01
29-01-2013, 00:28
Dalej o tysiąc więcej niż samochody...

A co z 350 tysiącami kolizji o których mówił LudwikXVI?

RobertMiernik
29-01-2013, 00:34
A co z 350 tysiącami kolizji o których mówił LudwikXVI?

Nie wiem co, bo nie widzę gdzie tak pisał, Ludwik pisze strasznie długie fragmenty tekstu jednym ciągiem, bez akapitów więc marnie się to czyta.

Co nie zmienia tego, że w takich porównaniach pomnóż sobie ilość zdarzeń z udziałem motocykli razy (10*5*2) i dopiero rób porównania.


A jeśli chodzi o statystyki to ilość wypadków i stłuczek w trakcie jazdy na tylnym kole jest w przypadku motocykli o 100% większa niż w przypadku samochodów osobowych i ciężarowych razem wziętych!
To chyba o czymś świadczy?!

LudwikXVI
29-01-2013, 00:39
Ale to żart nie?
100 na godzinę można jechać tylko na autostradach a tam nie ma ani STOPów ani podporządkowanych.


Robercie. Napisałem jak jest, a nie jak powinno być. Będziesz groził paluszkiem i wyzywał na pogrzebie rodzinę motocyklisty za to, że nie trzymał się przepisów i z prędkością 150 km/h wbił się 420 kilogramowym motocyklem (licząc z kierowcą) w bok Twojego auta zabijając pasażera ? Ciebie będą wyzywali za to, że wymusiłeś i zabiłeś im ojca,syna ?? Niech nikt mi nie wciska, że ZAWSZE jeździ po mieście 40 km/h. Tak nie da się jeździć w żadnym dużym mieście.
Uważajmy ... zwyczajnie uważajmy.
Naprawdę proponuję nie licytować się już w tym temacie. Szkoda Waszego zdrowia i dobrych relacji na forum.

Tom01
29-01-2013, 00:40
Nie wiem co, bo nie widzę gdzie tak pisał, Ludwik pisze strasznie długie fragmenty tekstu jednym ciągiem, bez akapitów więc marnie się to czyta.

Co nie zmienia tego, że w takich porównaniach pomnóż sobie ilość zdarzeń z udziałem motocykli razy (10*5*2) i dopiero rób porównania.

Chodzi o to, że kierowcy powodują taką kategorię zdarzeń jak "kolizja". Nie klasyfikowana jako wypadek, bo nie ma ofiar. Ofiar nie ma w zasadzie wyłącznie w przypadku jeśli kolizja dotyczy samochodu, bo dla motocyklisty to już wypadek. Aby więc rzetelnie porównywać bezpieczeństwo w wykonaniu kierowców samochodów, należy do ilości wypadków dołożyć ilość kolizji.


A jeśli chodzi o statystyki to ilość wypadków i stłuczek w trakcie jazdy na tylnym kole jest w przypadku motocykli o 100% większa niż w przypadku samochodów osobowych i ciężarowych razem wziętych! To chyba o czymś świadczy?!

Podobnie jak statystyki wywrotek.

RobertMiernik
29-01-2013, 00:58
Robercie. Napisałem jak jest, a nie jak powinno być. Będziesz groził paluszkiem i wyzywał na pogrzebie rodzinę motocyklisty za to, że nie trzymał się przepisów i z prędkością 150 km/h wbił się 420 kilogramowym motocyklem (licząc z kierowcą) w bok Twojego auta zabijając pasażera ? Ciebie będą wyzywali za to, że wymusiłeś i zabiłeś im ojca,syna ?? Niech nikt mi nie wciska, że ZAWSZE jeździ po mieście 40 km/h. Tak nie da się jeździć w żadnym dużym mieście.
Uważajmy ... zwyczajnie uważajmy.
Naprawdę proponuję nie licytować się już w tym temacie. Szkoda Waszego zdrowia i dobrych relacji na forum.

Oczywiście masz rację, ale
Motocyklista rozpędzający się do 100 km na godzinę w ciągu 2 sekund przejeżdża 50m to jest odległość na której kierujący samochodem nie ma szans na reakcję a wymuszającym pierwszeństwo nie jest kierowca samochodu a kierowca motocykla.

Są to przypadki, których nie da się uniknąć, samochodem wyjeżdżam z podporządkowanej z zatrzymaniem i rozglądnięciem się około 3-5 sekund w tym czasie taki głupek może pokonać 200-300 metrów. Każdy łuk drogi może spowodować, że motor będzie w trakcie włączania się do ruchu zwyczajnie niewidzialny.

Na szczęście prawdopodobnie uderzy w tył auta a nie w bok, więc kiedyś daj boże uda się wyeliminować wszystkich takich palantów.


Chodzi o to, że kierowcy powodują taką kategorię zdarzeń jak "kolizja". Nie klasyfikowana jako wypadek, bo nie ma ofiar. Ofiar nie ma w zasadzie wyłącznie w przypadku jeśli kolizja dotyczy samochodu, bo dla motocyklisty to już wypadek. Aby więc rzetelnie porównywać bezpieczeństwo w wykonaniu kierowców samochodów, należy do ilości wypadków dołożyć ilość kolizji.

Podobnie jak statystyki wywrotek.

Ilość stłuczek nie ma tu nic do rzeczy, motocykle też uczestniczą w stłuczkach czy tam nazywajmy to wywrotkami.
Nie mają nic do rzeczy bo w przypadku motocykli są nierejestrowane, więc nie ma danych do porównania.
Myślę, że licząc każdą wywrotkę motocyklową stosunek tych liczb byłby znów podobny.

docxxx
29-01-2013, 01:08
(...)
Naprawdę dyskusja na pewne tematy w gronie tylko motocyklistów bez praktyki na samochodach i odwrotnie - raczej nie może zakończyć się porozumieniem. (...)

Ależ świetne podsumowanie! Reszta to jakaś bezsensowna kłótnia w piaskownicy. Tekst Ludwika wytłuścić, a wątek zamknąć. Dla zdrowia psychicznego wszystkich.

krzysztofz24
29-01-2013, 01:16
(......)
A jeśli chodzi o statystyki to ilość wypadków i stłuczek w trakcie jazdy na tylnym kole jest w przypadku motocykli o 100% większa niż w przypadku samochodów osobowych i ciężarowych razem wziętych!
To chyba o czymś świadczy?!

Ze samochody osobowe i ciezarowki nie moga jezdzic na jednym kole;-)?
Bardzo zabawmy argument przytoczyles:-).

P.s Motocyklem robi sie 5-10 tysi na rok, a nie 2 tysiace km.
I nie sa to dane statystyczne;-), tylko obserwacje wlasne.

skippy
29-01-2013, 08:29
Są to przypadki, których nie da się uniknąć, samochodem wyjeżdżam z podporządkowanej z zatrzymaniem i rozglądnięciem się około 3-5 sekund w tym czasie taki głupek może pokonać 200-300 metrów. Każdy łuk drogi może spowodować, że motor będzie w trakcie włączania się do ruchu zwyczajnie niewidzialny.

Na szczęście prawdopodobnie uderzy w tył auta a nie w bok, więc kiedyś daj boże uda się wyeliminować wszystkich takich palantów.

Niestety nie trzeba jechać jechać 100 i więcej, albo w 3 sekundy przyśpieszać do setki, żeby jakiś palant zajechał drogę. Jest to zjawisko nagminne, nawet jak się jedzie te 50-60. Takich palantów cieżko wyeliminować. Szcęście, nieszczęśćie? - jakoś nie mogę zejść do poziomu, w kŧórym będę pisał, ze dobrze, że się ludzie będą zabijac.

RobertMiernik
29-01-2013, 09:27
Ze samochody osobowe i ciezarowki nie moga jezdzic na jednym kole;-)?
Bardzo zabawmy argument przytoczyles:-).
Dziękuję, starałem się.

P.s Motocyklem robi sie 5-10 tysi na rok, a nie 2 tysiace km.
I nie sa to dane statystyczne;-), tylko obserwacje wlasne.
Ok, ale ja robię 50 samochodem, więc nic to nie zmienia w 'proporcji'.


Niestety nie trzeba jechać jechać 100 i więcej, albo w 3 sekundy przyśpieszać do setki, żeby jakiś palant zajechał drogę. Jest to zjawisko nagminne, nawet jak się jedzie te 50-60. Takich palantów cieżko wyeliminować. Szcęście, nieszczęśćie? - jakoś nie mogę zejść do poziomu, w kŧórym będę pisał, ze dobrze, że się ludzie będą zabijac.
Nie trzeba ale post dotyczył tych co muszą. Reszty nie komentuję, bo chyba nie złapałeś.

Amadeusz
29-01-2013, 13:57
Moglbys sprezyzowac twoje sformulowanie "Pies lizal jak zabije motocykliste"

Pies ma jeszcze jedną umiejętność. Zapytaj rodziców.

Uwaga ogólna - naucz się czytać, a potem zabieraj głos.

krzysztofz24
29-01-2013, 14:09
Pies ma jeszcze jedną umiejętność. Zapytaj rodziców.

Uwaga ogólna - naucz się czytać, a potem zabieraj głos.

Umiem czytac, a ty w zenujacy sposob unikasz odpowiedzi.
No ale w necie mozna sobie popyskowac do woli bez konsekwencji przeciez...

pil74
29-01-2013, 16:11
Mocno jestem zdziwiony, że ten wątek, tak niemerytoryczny, kompletnie nic nie wnoszący jeszcze jakiś moderator nie posłał w 3 diabły.
Tyle w nim jadu i osobistych wycieczek, że urąga to poziomowi tego Forum.

Rycerz
29-01-2013, 16:34
Mocno jestem zdziwiony, że ten wątek, tak niemerytoryczny, kompletnie nic nie wnoszący jeszcze jakiś moderator nie posłał w 3 diabły.
Tyle w nim jadu i osobistych wycieczek, że urąga to poziomowi tego Forum.

to fakt
wywalić wątek w kosmos

Jacek_Z
29-01-2013, 16:42
Po prostu chyba tego nikt nie czytał. Zamykam.