Zobacz pełną wersję : Nie daj się złapać!!
Motor drukuje:
Rok temu Inspekcja Transportu Drogowego przejęła od Policji fotoradary. Teraz kupuje nowy sprzęt do automatycznej kontroli kierowców. Będą ich obserwowały setki kamer i aparatów, zainstalowanych przy drogach oraz w radiowozach.
Już w wakacje zaczną się pojawiać nowe urządzenia służące do poskramiania zapędu osób łamiących przepisy. Inspekcja Transportu Drogowego ma przy tym inną filozofię kontroli niż policja - nie zamierza zatrzymywać kierowców na gorącym uczynku. Wszystkie przewinienia będą automatycznie rejestrowane przez sporą liczbę fotoradarów i kamer: stacjonarnych i zainstalowanych w nieoznakowanych radiowozach. Właściciel pojazdu dopiero po pewnym czasie (otrzymując korespondencję z ITD) dowie się, że został przyłapany na wykroczeniu. Może się przy tym okazać, że podczas jednej dłuższej podróży znalazł się w obiektywie wielu urządzeń i musi zapłacić nawet kilka tysięcy złotych mandatu.
Mobilne fotoradary
Obecnie fotoradary najczęściej ustawiane są przy drogach na słupach lub rozstawiane na trójnogu. Rzadziej spotyka się je w zaparkowanych pojazdach straży miejskiej. Jeszcze w tym roku ma się to zmienić.
Po drogach będzie krążyło 29 aut (głównie Peugeotów Partnerów oraz Fordów Focusów i Mondeo) wyposażonych w mobilne urządzenia. Mają one mierzyć prędkość nie tylko podczas postoju, ale także w trakcie przejazdu patrolowego.
Lampa błyskowa fotoradaru w aucie ITD będzie uruchamiana tylko podczas postoju. Początkowo, według specyfikacji, miała emitować światło niewidoczne dla oka, ale zrezygnowano z tego wymogu na rzecz tradycyjnego flesza. Oznacza to, że tylko wieczorem kierowca będzie miał szansę zorientować się, że zostało mu wykonane zdjęcie z zaparkowanego samochodu. O swoim przewinieniu dowie się dopiero po otrzymaniu korespondencji od Inspekcji.
Wideorejestratory
ITD planuje zakup nieoznakowanych aut z wideorejestratorami. Mają one patrolować głównie trasy szybkiego ruchu. W odróżnieniu od policji, inspektorzy nie będą nikogo zatrzymywać na drodze. Ich zadaniem będzie nagrać wyczyny kierowcy (zwykle przekroczenie prędkości) i... pozwolić mu jechać dalej. Nie oznacza to, że łamiący przepisy zostanie bezkarny. Dalsza procedura będzie identyczna jak w przypadku zdjęć ze stacjonarnych fotoradarów. Na podstawie filmu zostanie odczytany numer rejestracyjny pojazdu, ustalony będzie jego właściciel (na podstawie danych pochodzących z bazy CEPiK), po czym otrzyma on pocztą specjalny formularz służący do późniejszego wystawienia mandatu przez ITD.
Rejestracja przejazdu na czerwonym świetle
W najbliższych tygodniach na drogach zaczną pojawiać się urządzenia rejestrujące przejazd na czerwonym świetle. Mają fotografować tył pojazdu wraz z widocznym sygnalizatorem świetlnym oraz przód auta i to przez całą dobę, w każdych warunkach oświetleniowych. Nie wykluczone, że dostawcy sprzętu (jest ich aż sześciu) nie zastosują tradycyjnych lamp błyskowych, ale te emitujące światło niewidoczne dla oka. Wstępnie planuje się zakup ponad 20 takich urządzeń, jednak wiele wskazuje na to, że docelowo ich liczba wzrośnie. Na pocieszenie pozostaje fakt, że przed każdym odcinkiem pomiarowym pojawi się tablica ostrzegająca przed pomiarem.
Stacjonarne fotoradary
Jeszcze w sierpniu pojawią się pierwsze z 300 zamówionych nowych fotoradarów. Dotychczas ITD dysponowało tylko 70 urządzeniami, które mogły być umieszczone na 800 masztach. Ryzyko sfotografowania było dość małe, ponieważ tylko co 11 maszt był aktywny. Teraz prawie w co drugim maszcie będzie urządzenie gotowe do działania. Co więcej - nowe fotoradary mają być o wiele sprawniejsze. Ryzyko otrzymania mandatu znacznie wzrośnie.
Pomiar odcinkowy
Kamery umieszczone nad drogami obecnie są wykorzystywane do monitorowania tras lub jako element systemu poboru opłat elektronicznych. Wkrótce zyskają nową funkcjonalność - będą służyły do odcinkowego pomiaru prędkości. Najpierw zarejestrują pojazd wraz z numerami rejestracyjnymi i czasem wjechania na dany odcinek. Na końcu kontrolnego fragmentu drogi, kolejna kamera zarejestruje czas. Komputer zidentyfikuje pojazd i znając czas wjazdu i wyjazdu oraz długość odcinka, obliczy średnią prędkość przejazdu. Jeśli ta będzie wyższa od dopuszczalnej, zdjęcia samochodu trafią automatycznie przez internet do ITD, które rozpocznie procedurę mandatową.
Sebastian Sulowski.
I skończyło się rumakowanie..
Ja osobiście zawsze się dziwiłem jakie są przeciwwskazania na takie "łapanki" z ukrycia. Już trochę się pogubiłem w tym, ale czemu Policja nie może się ukrywać podczas kontroli prędkości?
Rafał_Sz
13-07-2012, 15:27
Nie ukrywam, że lubię prędkość. Mam samochód jaki mam, na motocyklu też jeżdżę. Ale lubię też jak moje dziecko wraca ze szkoły, a i ja nie chciałbym nikomu skrócić przyjemności z życia. Jestem zdecydowanie za rozszerzeniem działań na rzecz pohamowania ułańskiej fantazji mojej i innych kierowców, bo to się dzieje na naszych drogach, tłumaczenia nie wymaga.
Ale tu chodzi tylko o kasę a nie o zatrzymanie takiego delikwenta "na gorącym uczynku", pouczenie, wypisanie mandatu i wtedy cały ten jego wyścig z czasem bierze w łeb, bo to co zyskał traci w momencie kontroli. A tak to facet zrobi 600 km i zarobi mandatów na kilka tyś zł.. Kto się ucieszy? Tylko Skarb Państwa.
Rafał_Sz
13-07-2012, 15:40
Ale tu chodzi tylko o kasę a nie o zatrzymanie takiego delikwenta "na gorącym uczynku", pouczenie, wypisanie mandatu i wtedy cały ten jego wyścig z czasem bierze w łeb, bo to co zyskał traci w momencie kontroli. A tak to facet zrobi 600 km i zarobi mandatów na kilka tyś zł.. Kto się ucieszy? Tylko Skarb Państwa.
Jak zrobi kilka tysi w mandatach, to na bank straci prawko za punkty. Czyli jednego barana mniej. Z racji swego fachu dobrze wiesz, że jest mnóstwo jednostek niereformowalnych, dla których pouczanie to strata czasu pouczającego.
P.S. Zobacz, co się dzieje w Szwajcarii. Tam ktoś kto przekracza prędkość o więcej niż 20 km/h, traktuje się już jak bandytę.
ITD planuje zakup nieoznakowanych aut z wideorejestratorami. Mają one patrolować głównie trasy szybkiego ruchu. W odróżnieniu od policji, inspektorzy nie będą nikogo zatrzymywać na drodze. Ich zadaniem będzie nagrać wyczyny kierowcy (zwykle przekroczenie prędkości) i... pozwolić mu jechać dalej. Nie oznacza to, że łamiący przepisy zostanie bezkarny. Dalsza procedura będzie identyczna jak w przypadku zdjęć ze stacjonarnych fotoradarów. Na podstawie filmu zostanie odczytany numer rejestracyjny pojazdu, ustalony będzie jego właściciel (na podstawie danych pochodzących z bazy CEPiK), po czym otrzyma on pocztą specjalny formularz służący do późniejszego wystawienia mandatu przez ITD.
Pozwolić jechać dalej??? A co w sytuacji, gdy kierujący mógłbyć "pod wpływem"? IMHO "zmiana" pozbawiona jakiegokolwiek sensu.
Właśnie o to mi chodzi. Może sobie jechać dalej, a pocztą mandaty dostanie za miesiąc. A jak ma promil w sobie i poniosła go ułańska fantazja? Nie neguję samego faktu większego nadzoru, jedynie to że jest to działanie nastawione na kasę a nie na poprawę realną bezpieczeństwa na drogach.
U nas to, na podstawie "widoczków" kamer monitoringu miejskiego wlepiają mandaty od jakiegoś czasu.
Zaczynamy żyć w państwie policyjny, o jakim komunistom przed 1989 rokiem nie marzyło się.
Możliwości kontrolowania i nadzoru znacznie się zwiększyły. Teraz większość viatolli ma zamontowane kamery, niedługo będzie to połączone w jeden sprawny system, i dopiero zaczną wystawiać mandaty za tzw. pomiar odcinkowy.
Możliwości kontrolowania i nadzoru znacznie się zwiększyły. Teraz większość viatolli ma zamontowane kamery, niedługo będzie to połączone w jeden sprawny system, i dopiero zaczną wystawiać mandaty za tzw. pomiar odcinkowy.
Który to pomiar nic nie mówi o przekraczaniu prędkości, praktycznie.
Regularnie jeżdżę trasą Wrocław - Katowice i żeby uzyskać średni wynik 145km/h trzeba właściwie cały czas starać się utrzymywać ok 170km/h. Wyprzedzające się ciężarówki tak skutecznie zbijają średnią.
Jest na to rozwiązanie. Jeździć wolniej wszędzie a tam gdzie można szybciej, jeździć szybciej. Tylko niech to będą drogi które nie ograniczają nas notorycznie do paradoksalnych 40 km i kamer tam ustawionych. Ostatni wracając znad morza (wliczając) w to autostradę jechałem 8 godzin. To jest paranoja. Gdyby wszystkie ograniczenia "zaliczyć" jechałbym z 15 godzin. Niech ktoś pomyśli jak spada funkcjonalność i sprawność kierowcy nie zawodowego po tylu godzinach jazdy po wyrobach drogo i autrostradopodobnych...
Przemek Paśnik
13-07-2012, 16:23
Admin dobrze mówi: jest wiele odcinków, na których obowiązują absurdalne wręcz ograniczenia; częstokroć pozostałości po robotach drogowych, chwilowych akcjach itp. Jakby za to się wzięli, jechałoby się płynniej i mniej osób cierpiałoby na chęć "nadrabiania na trasie"
To trzeba jakiś protest obywatelski zrobić.. Bo tych ograniczeń to tak sami nie zdejmą.
Jak zrobi kilka tysi w mandatach, to na bank straci prawko za punkty. Czyli jednego barana mniej. Z racji swego fachu dobrze wiesz, że jest mnóstwo jednostek niereformowalnych, dla których pouczanie to strata czasu pouczającego.
P.S. Zobacz, co się dzieje w Szwajcarii. Tam ktoś kto przekracza prędkość o więcej niż 20 km/h, traktuje się już jak bandytę.
A co z sytuacjami takimi jak moja:
- skrzyżowanie drogi głównej z podporządkowaną, lekki deszczyk i wilgotna droga wydłużająca drogę hamowania, dojeżdżam z przepisową prędkością 50km/h do skrzyżowania (jestem na drodze głównej)
- droga za mną i przede mną pusta w zasięgu wzroku (ponad 300 metrów)
- z podporządkowanej wyjeżdża z dużą prędkością jakiś geniusz kierownicy bez zamiaru hamowania, więc aby nie trzasnął w pasażera (Żona) przyspieszyłem i w dodatku odbiłem w lewo przekraczając podwójną ciągłą (hamowanie skończyłoby się tym, że geniusz wjechał by we mnie)
- za skrzyżowaniem co stoi? ... a jakże, fotoradar ustawiony przez dzielnych strażników miejskich w celu reperacji budżetu gminy i po paru dniach otrzymuję drogą fotkę ze wskazaniem przekroczenia prędkości (wartości nie pamiętam, ale ponad 70km/h) i punkciki programu lolajnościowego Komendy Wojewódzkiej
i teraz pytanie? jestem bandytą bo chciałem uchronić życie i zdrowie mojej lepszej połowy? wg Twojego nawoływania wynika, że tak... więc może kupię sobie zestaw nowej bielizny i szczoteczkę do więzienia
A radar stoi tam w określonym (wyżej wymienionym celu) - budżet musi się poprawić, nie dla bezpieczeństwa. Notabene po wyjaśnieniach złożonych listownie (i mailowo) straż miejska anulowała mandat i punkciki, więc może oprócz bezmyślnych zakazów i nakazów, ograniczeń i radarów ktoś jednak myśli.
Rafał_Sz
13-07-2012, 18:11
Ja wiem i Ty wiesz. Kurna wszyscy wiedzą jaka panuje sytuacja na naszych drogach. Sytuacja w Szwajcarii to nie mój wymysł, tylko Szwajcarów. Wiesz, że za dyskusję z ichnim policjantem na temat wysokości mandatu zostajesz aresztowany? Oni traktuj a to od razu jako próba przekupstwa. I to oni traktują "lekko" naginających przepisy jak bandytów, nie ja. Więc proszę, nie kieruj do mnie pretensji, ja dałem przykład restrykcji, nie instrukcje. ;)
Ja wiem i Ty wiesz. Kurna wszyscy wiedzą jaka panuje sytuacja na naszych drogach. Sytuacja w Szwajcarii to nie mój wymysł, tylko Szwajcarów. Wiesz, że za dyskusję z ichnim policjantem na temat wysokości mandatu zostajesz aresztowany? Oni traktuj a to od razu jako próba przekupstwa. I to oni traktują "lekko" naginających przepisy jak bandytów, nie ja. Więc proszę, nie kieruj do mnie pretensji, ja dałem przykład restrykcji, nie instrukcje. ;)
Poprzednia wypowiedź zabrzmioła tak jakbyś to chwalił.
Ok, to załóżmy, że baranów chcących dorobić do budżetu gminy będzie więcej i na trasie znad morza na Śląsk trafi się takich genialnych maszynek do zarobkowania dużo lub bardzo dużo. Kierowcy zdobędą tysiące złotych madatu i dziesiątki punktów. Dodatkowo maszynki stawiane są jak popadnie, wiele z nich jest prawie-że-legalizowanych, część z nich jest po prostu niesprawnych, ale kasę tłuką dla gminy i nikt z tym nic nie robi. Gmina ma zarobić i tyle w temacie, mają gdzieś bezpieczeństwo czy to podróżnych w samochodach, czy to pieszych mieszkańców. Kierowca zostaje bez możliwości obrony (bo mandacik wyślą mu niemal w ostatniej chwili) i... zostaje mu tylko płacić. Nie ma to jak państwo prawa.
I teraz jaką rolę poprawiającą bezpieczeństwo mają te śmieszne maszynki? Zerową i o to chodzi policjantowi, który wątek ten założył.
Koledzy, bardzo Was prosze, przestancie porownywac jak jest w innych krajach. Bez sensu jest pisanie w oderwaniu od rzeczywistosci. Jak bedziemy zarabiac tyle co w Szwajcarii i zyc na poziomie Europy zachodniej, to taki mandat bedziemy traktowali jako prawdziwa kare, a nie kolejny wyzysk naszej popieprzonego Panstwa.
To żenada:( państwo przez nas opłacane zamiast nas chronić prześladuje nas. Wybacz rsz ale twoje gadanie do mnie nie przemawia. Samowola policji i państwowych instytucji które są utrzymywane z naszych podatków i powinny nam służyć jest zatrważająca, jest gorzej niż za komuny! I nie mowie tylko o drogach ale również a może przede wszystkim o ulicach. Nie wiem do czego to wszystko prowadzi... i kto tym kieruje. Watykan? Obywatele są zastraszeni bo za wszystko jest kara WTF? Policja zamiast chronić prześladuje! Jak długo to potrwa?
Jako stary emigrant znajacy "zachod" tym bardziej mnie to boli bo policjanta się szanuje, ale w Polsce nie ma za co niestety.
Koledzy, bardzo Was prosze, przestancie porownywac jak jest w innych krajach. Bez sensu jest pisanie w oderwaniu od rzeczywistosci. Jak bedziemy zarabiac tyle co w Szwajcarii i zyc na poziomie Europy zachodniej, to taki mandat bedziemy traktowali jako prawdziwa kare, a nie kolejny wyzysk naszej popieprzonego Panstwa.
Zamordyzm w innych krajach jako argument na coraz większy zamordyzm w naszym kraju (bo są kraje gdzie obywatele mają gorzej-większe restrykcje), dla mnie nie jest żadnym argumentem.
Nawet gdyby średnia pensja w RP dwukrotnie przewyższała średnią w Szwajcarii, to i tak byłbym przeciwny tym wszystkim fotoradarom i monitoringom.
wasilewk
13-07-2012, 18:58
Ja troszkę inną nutę poruszę.
Kiedyś (lata 80-te) co tydzień jeździłem do Berlina Zachodniego (przeważnie w weekend). Jeździłem autem 300D Combi na zachodniej rejestracji - co mnie niejako mobilizowało do bardziej restrykcyjnego przestrzegania przepisów.
Ale chcę powiedzieć jedno: jeśli nagle pojawił się znak np. ograniczenia do 80km/godz. - to miał on swoje 100% uzasadnienie. Poza tym (mając przecież dobre auto) próbowałem jechać np. 85km/godz. - było to zbyt ryzykowne. Tak więc nabrałem przekonania: jeśli jest znak, to na pewno ma to 100% uzasadnienie.
Czy nie można tego przestrzegać w naszym pięknym kraju ?
Ale chcę powiedzieć jedno: jeśli nagle pojawił się znak np. ograniczenia do 80km/godz. - to miał on swoje 100% uzasadnienie. Poza tym (mając przecież dobre auto) próbowałem jechać np. 85km/godz. - było to zbyt ryzykowne. Tak więc nabrałem przekonania: jeśli jest znak, to na pewno ma to 100% uzasadnienie.
Czy nie można tego przestrzegać w naszym pięknym kraju ?
A po co w ogóle znaki drogowe.
Są kraje, gdzie jak widać dają sobie radę.
:cool:
Dla ludzików z krajów "wysoce cywilizowanych" nie do pojęcia, że bez znaków, świateł i policjanta kierującego ruchem można bezpiecznie jeździć (bez kolizji)
eorleUq_6fU
miron19j
13-07-2012, 19:17
jeśli jest znak, to na pewno ma to 100% uzasadnienie.
Czy nie można tego przestrzegać w naszym pięknym kraju ?
tylko że u nas to w większości przypadków nie ma żadnego uzasadnienia. Poza polowaniem na kierowców
wasilewk
13-07-2012, 19:59
tylko że u nas to w większości przypadków nie ma żadnego uzasadnienia. Poza polowaniem na kierowców
No, to właśnie miałem na myśli.
Wiele razy przed łukiem jest znak 60km/h a ja jadę sobie 120 i nic. (A przecież teraz mam zwykłe auto a nie Mercedesa !).
Dobrze, że już tych "3-ch zabudowań nie dalej jak 15m od krawędzi jezdni" nie ma...
Motorniczy
13-07-2012, 20:53
Jest na to rozwiązanie. Jeździć wolniej wszędzie a tam gdzie można szybciej, jeździć szybciej. Tylko niech to będą drogi które nie ograniczają nas notorycznie do paradoksalnych 40 km i kamer tam ustawionych. Ostatni wracając znad morza (wliczając) w to autostradę jechałem 8 godzin. To jest paranoja. Gdyby wszystkie ograniczenia "zaliczyć" jechałbym z 15 godzin. Niech ktoś pomyśli jak spada funkcjonalność i sprawność kierowcy nie zawodowego po tylu godzinach jazdy po wyrobach drogo i autrostradopodobnych...
Wszystko jest ok, nawet te 15 h , tylko nie zapominaj, ze autostrady maja swoje udziwnienia-ograniczenia. jesli one wogole istnieja tam gdzie MY chcemy a nie tam, gdzie udalo sie wybudowac.
Jak zrobi kilka tysi w mandatach, to na bank straci prawko za punkty. Czyli jednego barana mniej. .
Niekoniecznie.
ITD przysyła tylko pismo że Twój samochód został zarejestrowany podczas wykroczenia. Żadnego zdjęcia. Tylko info o miejscu i czasie popełnienia wykroczenia. Jak chcesz je zobaczyć to trzeba się udać do jednostki ITD która wystawiła mandat i zapłacić za foto.
Dostajesz do wypełnienia oświadczenie. Masz do wyboru:
A) Przyznajesz się bez bicia że to Ty i dostajesz mandat xxx zł i y punktów.
B) Wskazujesz osobę której udostępniłeś auto. Ten ktoś dostaje mandat i punkty.
C) Nie wiesz kto prowadził Twoje auto ale że z Ciebie porządny obywatel to bierzesz mandat na klatę bo w końcu to Twój samochód.
D) Odmawiasz przyjęcia mandatu i sprawa trafia do sądu.
Czyli wybierając opcję C płacisz tylko mandacik i jeździsz dalej tyle że z nieco chudszym portfelem.
Kochany Minister Finansów zapisał w budżecie wpływ z mandatów w kwocie 1,24 mld w 2012 roku. Czyli ITD ma zebrać kasiorę. Im więcej piratów będzie jeździło tym lepiej dla budżetu. Po co takim zabierać prawko skoro przynoszą zyski. A jak się taki rozwali to jego składki zostaną w ZUSie ;)
I mądre głowy liczą że większość wybierze furtkę C.
Otóż to. Przerabiałem ten temat jakiś miesiąc temu...
krzysztofz24
13-07-2012, 22:00
Czytam I czytam...i naprawde smutno sie robi na mysl o tym co "madrzy" u wladzy wymysla.
To juz nie dosc Policji, ktora sie chowa po krzaczorach, coby delikwentow znienacka lapac.
To jeszcze mandaciki z ITD beda:-). Nie no, smiech na sali. Nagrac, wyslac mandacik I nie zatrzymac.
To rozumiem ze ktos majetny moze sobie popylac wypasionym np Mesiem 250km/h do odciecia I najwyzej wiecej zaplaci.
No bo po co go zatrzymac:-). Niech sobie jedzie dalej I daje dochod Panstwu.
Bo chyba o to tylko chodzi. A nie o poprawe bezpieczenstwa na drogach.
Dlaczego w Skandynawi ( np Norwegia) ograniczenie predkosci przed zakretami oznaczaja ta graniczna predkosc z ktora mozna bez emocji pokonac dany zakret.
Troche inaczej niz u nas;-).
Ostatnio nadzialem sie motorem na pieknie schowany w krzaczorach patrol Policji, za lukiem drogi.
Na odcinku drogi okolo 25 km caly czas ograniczenie do 60 km/h. A wiosek tam jest doslownie 5!.
Ale caly czas 60km/h ograniczenie. Mimo, ze przez wiekszosc trasy sa lasy, pola I laki.
Czyli ogolnie obszar niezabudowany.
Wszyscy tam jada 80-90km/h. Akurat kogos wyprzedalem I mialem 109km/h.
Jak pan znienacka z lizakiem wyskoczyl:-).
A nie mogli by stac w widocznym miejscu, zeby ich bylo widac?.
Wogole ktos mi wyjasni po kiego grzyba stoja wsrod lasow za lukiem drogi I znienacka tak wyskakuja.
Nie lepiej dla bezpieczenstwa ruchu jakby stali przy wjezdzie w obszar zabudowany?
Pewnie lepiej, ale kasy z mandatow dla gminy mniej by bylo;-).
Ale w sumie, moze teraz Policja bedzie mniej po krzaczorach sie chowac...bo disc kasy dla gminy natrzepie ITD:-).
P.s Pisane lewa reka bo prawa mam w gipsie, wiec sorki za literowki:-).
Co tu dużo gadać, wystarczy od kilku lat wybrać się nad nasze kochane morze. Dojechanie ostatnich 150ciu kilometrów bez zdjęcia to mission impossible, a umiejscowienie śmietników nigdy nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem. Stoją albo zaraz za tablicą teren zabudowany, zanim pojawi się jakiś pierwszy obiekt w polu, albo na fajnej prostej gdzie każdy zapomniał że był w miejscu zabudowanym.
Wszyscy odwołują się do kultury jazdy w innych państwach, ale jeśli u nas ograniczenie prędkości będzie się wiązało z uzasadnieniem, to będę pierwszy żeby to popierać.
Lecz jak na razie chodzi tylko o jedno, nabić jak najwięcej kasy gminie.
Niekoniecznie.
ITD przysyła tylko pismo że Twój samochód został zarejestrowany podczas wykroczenia. Żadnego zdjęcia. Tylko info o miejscu i czasie popełnienia wykroczenia. Jak chcesz je zobaczyć to trzeba się udać do jednostki ITD która wystawiła mandat i zapłacić za foto.
To, że nie dają zdjęcia to autentyczny bandytyzm i bezprawie.
A raczej bandyckie prawo .
Zresztą nawet ze zdjęciem u nas czasem nie było lepiej.
Przykład z mojego miasteczka (był w lokalnym tygodniku).
Gość dostał mandat ze zdjęciem.
Poszedł na Policję i przyjął ten mandat.
Ciut potem dopatrzył się , że to w ogóle nie jego samochód jest na zdjęciu.
Mimo, że sprawa była oczywista nawet dla Policjantów to nie udało się tego odkręcić.
Po prostu u nas jak przyjąłeś mandat to nie da się tego bodajże odkręcić nawet jak jest bezsensowny.
Teraz w przypadku takiej pomyłki to 90% kierowców nawet nie będzie o tym wiedziało,
że dostało karę za coś czego nie zrobili.
Ogólnie polskie przepisy idą w kierunku okradania ludzi z pieniędzy bez prawa do elementarnej sprawiedliwości.
Oczywiście jestem za tym by karać piratów, ale zdjęcie po prostu powinno być jako elementarne prawo obywatela.
Zwłaszcza, że polskie służby państwowe wciąż mają niski poziom kompetencji.
Nasze państwo traktuje nas jak bezwolny motłoch, jedyny sposób to wzrost świadomości obywateli i zdecydowane reakcje (np. jak w sprawie ACTA).
Haczyk w tym, że na ogół jesteśmy zbyt leniwi i godzimy się na kolejne bezsensowne, niesprawiedliwe prawa.
Rafał_Sz
14-07-2012, 06:48
To, że nie ma porządnych dróg, to wina lat niewoli i tego, kogo wybieracie przy urnach. Ja pisałem o poprawie bezpieczeństwa poprzez wyeliminowane debili z naszych dróg. Nawet, jeśli to odbędzie się kosztem wszystkich. Poza tym wcale by mnie nie zdziwilo, jakby nagle wszyscy Polacy się zmobilizowali i zaczęli jeździć przepisow o tylko po to, żeby zrobic na złość tym na górze. :)
I prawdopodobnie do tego dojdzie. Zaczniemy wolniej się przemieszczać bo nie stać nas na mandaty. A już niedługo wejdzie nowelizacja, gdzie drastycznie wzrosną grzywny za wykroczenia drogowe. I myslę że jako społeczeństwo, z pewnymi wyjątkami, jesteśmy w stanie zrobić władzy na złość i nie dawać się złapać.
Dla mnie idealna sytuacja to wzór niemiecki - człowiek jeździ tam przepisowo i pilnuje graniczeń bo wie, że na autostradzie będzie mógł normalnie pojechać ile fabryka dała. A że sieć autostrad jest tam świetna i za darmo, więc po co ludzie mają ryzykować i łamać jakieś ograniczenia w zabudowanym?
Ten kraj staje się coraz bardziej debilny i trudny do zniesienia.
Z jednej strony jest człowiek przekraczający administracyjnie dopuszczalną prędkość. Ma wiele powodów. Część powodów nie ma uzasadnienia ani usprawiedliwienia.
Z drugiej strony jest państwo, które trzepie obywatela na każdym kroku w postaci różnych podatków, akcyz. Jeśli się doda do tego dramatycznie niski poziom wypłat do cen to wychodzi nam tu wszystko. Na Zachodzie Europy mogą sobie jeździć powoli bo mają czas po prostu. 7,5 godziny pracy na dzień sprawia, że nie muszą się spieszyć. A my? Kto pracując 8 godzin zarabia tyle, że mu starcza na godne życie? Moi kumple pracują jako przedstawiciele handlowi minimum 12. I trzeba gnać do domu żeby coś jeszcze w nim zrobić, raport jakiś napisać, pobyć z żoną, dzieckiem i na końcu zdążyć się wyspać. No bo jak się norm nie wyrabia, które są coraz bardziej wyśrubowane, to są inni, najczęściej młodzi, z zerowym dorobkiem punktowym u Policji.
To jest jeden z ważnych powodów, dla których przekraczamy prędkość. Debilna, a raczej przebiegła polityka państwa polskiego, żeby obywateli zagonić do takiego kieratu, żeby tylko pracowali i pracowali, żeby nie mieli siły myśleć i szukać innych rozwiązań politycznych. W USA taka taktyka władzy działa od czasów Reagana. Rozkręcona machina marketingowa kreująca potrzeby ludzkie, wysokie ceny, często poprzez podatki, niezdrowa żywność, która niesie za sobą konieczność częstego odwiedzania aptek (zobaczcie ile ich jest w Polsce!) i wydawania pieniędzy na leki, które nie działają.
Zostaje pusta kieszeń. No to trzeba wziąć się do roboty.
Dodatkowo towarzystwo na forum nie jest miarodajne bo to nie jest średnia polska.
No i nie znam nikogo, kto jeździ przepisowo. Bo tak się nie da.
jackrabbit
14-07-2012, 12:04
predkosc to nic, kupcie sobie przyczepke kempingowa albo lawete to jeszcze wam viatoll dojdzie :D
a co do predkosci to zatrzymala mnie ostatnio brytyjska policja, noga mi sie omsknela i jechalem 37 na 30, koles grzecznie poprosil zebym jechal wolniej i pojechal dalej, i kurcze efekt jest, bo jezdze wolniej
inna sprawa ze tutaj za porzadna przekroczenie predkosci (np jazda 110 na autostradzie) potrafia od razu zabrac prawko na np 2 tygodnie, a wtedy stawka za ubezpieczenie potrafi wzrosnac dwukrotnie (koledze skoczylo z 2 tysiecy funtow na 4, nie ucieszyl sie :))
Myślę elanek, że twoja opinia z kolei może być całkiem miarodajna dla polskiego społeczeństwa. Skoro łamanie przepisów dlatego, że 'jestem biedny i mam powody' jest powszechnie akceptowane a zamiast o czyimś życiu myśli się o nowej plazmie trudno się dziwić oporowi przed wysiłkami państwa do zmniejszenia liczby ofiar na drogach.
jackrabbit
14-07-2012, 12:10
wysiłkami państwa do zmniejszenia liczby ofiar na drogach.
naprawde w to wierzysz?
Rafał_Sz
14-07-2012, 12:26
Macie tu przykład biednego obywatela wykorzystywanego przez Państwo. :)
http://nasygnale.pl/kat,1025349,title,Pedzil-o-141-kmh-za-duzo-pomachal-do-zdjecia,wid,14759003,wiadomosc.html
I o tępienie takich sku**nów mi chodzi.
To, że nie ma porządnych dróg, to wina lat niewoli i tego, kogo wybieracie przy urnach. Ja pisałem o poprawie bezpieczeństwa poprzez wyeliminowane debili z naszych dróg. Nawet, jeśli to odbędzie się kosztem wszystkich. Poza tym wcale by mnie nie zdziwilo, jakby nagle wszyscy Polacy się zmobilizowali i zaczęli jeździć przepisow o tylko po to, żeby zrobic na złość tym na górze. :)
Debili trzeba eliminować zanim przystąpią do egzaminu na prawo jazdy. Psycholog, psychiatra, neurolog itp.
od zawsze twierdzę, że nie każdy jest predestynowany do posiadania prawa jazdy, matury, magisterium ...
wszechobecny aktualnie eurosocjalizm próbuje nam od dłuższego czasu udowodnić, że to nieprawda ...
Rafał_Sz
14-07-2012, 13:00
Debili trzeba eliminować zanim przystąpią do egzaminu na prawo jazdy. Psycholog, psychiatra, neurolog itp.To też.
TEn artykuł to idiotyzm.
Jak zwykle - idzie po najłatwiejszej linii oporu gdzie wszyscy widzą pieniądze i są podnieceni.
Najłatwiej łapać za prędkość.
A najbardziej podnieceni są policjanci jak chwycą kogoś w środku lasu z zaskoczenia na dwupasmówce oddzielonej pasem zielenii na bezsensownej 70-tce.
Za to powinni być karani a nie chwaleni.
Albo w środku miasta jak jest 70 to zawsze tam staną.
Ale dosłownie 200 metrów dalej jest skrzyżowanie, gdzie co przejazd kilkanaście aut przejeżdża na czerwonym, więc Ci co maja zielone nie mogą jechać.
Tam ich nigdy nie ma.
Przykładów takich skrzyżowań w swojej okolicy mam kilka.
A prawdziwi piraci jak pozostalibezkarni tak pozostają
Kilka dni temu jechał przede mna Avensis - 4 pasy autostrady, obok 3 STawów w katowicach, zjazdy rozjazdy a koleś jedzie 2 razy szybciej niż inni i przejeżdża 5 samochodom przed maska wpierw cztery pasy z maks lewego na maks prawy a potem za sekunde to samo żeby byc 2 sekundy szybciej.
W takich sytuacjach policji nigdy nie ma.
Za nałogowe jeżdżenie ciot lewym pasem też nie karają, a tym pięknym kraju większość ludzi musi jeździć lewym,
albo wyprzedzać ciężarówki z prędkością 1 km/h szybszą niż owa ciężarówka jedzie i tak ją wyprzedza 2 kilometry...
Itd itp... i ja sie pytam gdzie jest policja?
Nie prędkość jest najgorsza - zamiast łapać idiotów to łapiemy tych co jadą ponad limit,
palantów jak jest pełno na drodze tak jest pełno.
Nie jest groźne jechać 180 na autostradzie.
Groźny jest slalom na tej samej drodze.
Ale to wymaga niestety trochę pracy, a po co pracować jak można pierdzielnąć 3 radary i kasa sama leci.
Za nałogowe jeżdżenie ciot lewym pasem też nie karają, a tym pięknym kraju większość ludzi musi jeździć lewym,
albo wyprzedzać ciężarówki z prędkością 1 km/h szybszą niż owa ciężarówka jedzie i tak ją wyprzedza 2 kilometry...
.
bo u nas są 2 topowe typy kierowników :
- LLD - left line demon - bo nie wiem czy wiecie, że lewe pasy mają mniejsze opory i się oponki mniej zużywają
- miszcz prostej - tych to nawet nie trzeba przedstawiać
wasilewk
14-07-2012, 13:15
bo nie wiem czy wiecie, że lewe pasy mają mniejsze opory i się oponki mniej zużywają
Eee tam ! Płaskie opony stukają jak choroba na wszystkich pęknięciach - o studzienkach już nie wspomnę.
Lewy pas jest mniej zużyty --> pewnie, że dla 50km/h to jest to niezauważalne.
Lewy pas jest mniej zużyty --> pewnie, że dla 50km/h to jest to niezauważalne.
na nowych autostradach też ? a w mieście zresztą obowiązuje rzeczone 50kmh ...
wasilewk
14-07-2012, 13:20
na nowych autostradach też ? a w mieście zresztą obowiązuje rzeczone 50kmh ...
Nie, no. Chodzi ogólnie o usprawiedliwienie jazdy lewym pasem przez 500km (do Berlina jest 700).
opresyjne rządy, utraciłem zaufanie że te działania mają coś wspólnego z bezpieczeństwem - kasa misiu kasa - to jest motto tych działań, KIEDY MASZTY FOTORADARÓW ZOSTANĄ W KOŃCU POMALOWANE NA KOLOR ZGODNY Z USTAWĄ?
KIEDY MASZTY FOTORADARÓW ZOSTANĄ W KOŃCU POMALOWANE NA KOLOR ZGODNY Z USTAWĄ?
mają czas do końca 2013 albo i 2014 - wtedy zrobią to w tydzień albo prolongują termin :D
Za nałogowe jeżdżenie ciot lewym pasem też nie karają, a tym pięknym kraju większość ludzi musi jeździć lewym,
albo wyprzedzać ciężarówki z prędkością 1 km/h szybszą niż owa ciężarówka jedzie i tak ją wyprzedza 2 kilometry...
Jako ciota tempomat fiksuje na maksymalnej dopuszczalnej prędkości, zdejmuje nogę z pedału gazu i jadę lewem pasem. Nie wyobrażam sobie, żeby co kilkaset metrów zjeżdżać na prawy pas, po którym jadą samochody 90-100km/h i co chwila zwalniać i przyspieszać, żeby przepuścić tych co zapitalają 150.
"Tylko człowiek bez prawa jazdy będzie kupował radary, zamiast budować drogi".
Donald Tusk
Ktoś na niego głosował, skoro mimo kłamstw i porażającego nieudacznictwa wybrano jego i ugrupowanie na czele którego stoi, ponownie celem "rządzenia" w Priwislanskim kraju.
A teraz się okazuje, że ci którzy głosowali na PO albo o zgrozo, nie głosowali w ogóle, teraz skomlą najgłośniej.
Można zatem zapytać - o co chodzi?!
W budżecie zapisany jest przewidywany wpływ z mandatów ponad 1,2 mld zł, więc kasa musi wpłynąć. A że dotychczasowa ściągalność jest mniejsza to trzeba postawić nowe fotoradary, dać nowe uprawnienia kolejnym służbom, zmienić taryfikatory, itp. itd.
A gdyby Policja nie musiała łatać dziur budżetowych chowając się po krzakach z suszarkami, to mogłaby się zająć m.in. łapaniem piratów drogowych o których pisze rsz, a nie poświęcać czas na polowanie na tych którzy na tych dziurawych drogach starają się na czas dojechać w jednym kawałku na miejsce.
Jako ciota tempomat fiksuje na maksymalnej dopuszczalnej prędkości, zdejmuje nogę z pedału gazu i jadę lewem pasem. Nie wyobrażam sobie, żeby co kilkaset metrów zjeżdżać na prawy pas, po którym jadą samochody 90-100km/h i co chwila zwalniać i przyspieszać, żeby przepuścić tych co zapitalają 150.
W Polsce (jak i również każdym cywilizowanym kraju na świecie) jeździ się prawym pasem.
Lewy służy do wyprzedzania.
Ja (chociaż jeżdżę szybciej niż przepisy) to do tego się stosuję.
wasilewk
14-07-2012, 15:41
W Polsce (jak i również każdym cywilizowanym kraju na świecie) jeździ się prawym pasem.
Lewy służy do wyprzedzania.
Ja (chociaż jeżdżę szybciej niż przepisy) to do tego się stosuję.
Jak obydwa pasy będą takie same - to można wybierać. Póki prawy jest wybity a lewy trochę lepszy - to wolę lewy.
zrozumcie - nie ma znaczenia co wy wolicie
to co piszecie to typowy przejaw kalizmu - PoRD jasno precyzuje jak należy jechać i nie ma co dywagować - jeśli prawy pas jest wolny to trzeba nim jechać - nie ma zmiłuj.
wasilewk
14-07-2012, 15:52
zrozumcie - nie ma znaczenia co wy wolicie
to co piszecie to typowy przejaw kalizmu - PoRD jasno precyzuje jak należy jechać i nie ma co dywagować - jeśli prawy pas jest wolny to trzeba nim jechać - nie ma zmiłuj.
Za mały stopień masochizmu jest we mnie... ...będę nadal jeździł tym lepszym --> oby to był prawy
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)
Cała nadzieja w tym że końcu policja zacznie za to karać - o czym trabią od jakiegoś czasu.
zrozumcie - nie ma znaczenia co wy wolicie
to co piszecie to typowy przejaw kalizmu - PoRD jasno precyzuje jak należy jechać i nie ma co dywagować - jeśli prawy pas jest wolny to trzeba nim jechać - nie ma zmiłuj.
PoRD jasno precyzuje z jakie są maksymalne dopuszczalne prędkości. Acha, ja mam przestrzegać zasad PoRD, żebyś Ty mógł jechać "szybciej".;-)
wasilewk
14-07-2012, 15:59
Cała nadzieja w tym że końcu policja zacznie za to karać - o czym trabią od jakiegoś czasu.
Powinni zrobić listę.
Ciekawe czy 'oddychanie' na niej się znajdzie...
PoRD jasno precyzuje z jakie są maksymalne dopuszczalne prędkości. Acha, ja mam przestrzegać zasad PoRD, żebyś Ty mógł jechać "szybciej".;-)
zadziwię cię
jeżdżę zazwyczaj zgodnie z przepisami - czasami z niewielkim odchyleniem (do 10kmh) - choć przyznam święty nie jestem - średnio raz na 2-3 lata trafia mi się jakiś mandat za prędkość - a jeżdżę rocznie 40-60 kkm i nie posiadam CB
zadziwię cię jeszcze bardziej - z założenia jeżdżę prawym pasem
i wyobraź sobie - nie jest mi do tego potrzebny tempomat
zacznij oceniać siebie dopiero potem innych, usprawiedliwianie braku kultury na drodze wykroczeniami innych to bardzo słaba metoda ...
Ktoś na niego głosował, skoro mimo kłamstw i porażającego nieudacznictwa wybrano jego i ugrupowanie na czele którego stoi, ponownie celem "rządzenia" w Priwislanskim kraju.
A teraz się okazuje, że ci którzy głosowali na PO albo o zgrozo, nie głosowali w ogóle, teraz skomlą najgłośniej...
Wow ! Tusk rządzi już w całej Europie :mrgreen:
Wszak radary i suszarki są wszędzie, nomen omen jest ich tam dużo więcej (Francja & UK), a policjanci są dużo lepiej pochowani po krzakach (Finlandia). :lol:
Przyjdą wybory, to się ich pogoni, zdemontuje radary i gaz do dechy. W końcu nie po to mamy ułańską fantazję, żeby jakiś durnych ograniczeń przestrzegać.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/07/Tragiczne_wypadki_drogowe_2899316-1.jpg
źródło (http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/r/t/Tragiczne_wypadki_drogowe_2899316.jpg)
Szerokiej drogi !
Może zamiast topić kasę w radary i grabić kierowców z kasy, może warto by było zrewidować oznaczenia dróg ze szczególnym uwzględnieniem ograniczeń w prędkości. Większość z nich ustawiał chyba jakiś idiota.
I nie popadajmy nagle w obrońców przepisów itp. Łapanki na suszarki nie służą poprawie bezpieczeństwa. Nawet nikt tego oficjalnie nie ukrywa.
Zawsze się zastanawiam dlaczego to nie ustawiają radarów w pobliżu szkół. Często jest tak, że przez środek miasteczka, wsi przebiega droga, przy której jest szkoła. Dobrym zwyczajem by było ustawienie tam ograniczenia do np 40km/h i ustawienie radaru.
A teraz ciekawostka. Jadę sobie pewną drogą nie tak dawno. Ładny kawałek drogi, prosty szeroki z ładną widocznością, ładna pogoda, pusto na drodze, bo jakieś święto było. Nagle wyskakuje mi statysta ( tzn policjant) z lizakiem. Zerkam szybko na budzik ze 140 było. Podchodzi do mnie z suszarką i pokazuje mi ile to jechałem i przez jaki czas pomiar się odbywał. Ledwo się nie zakrztusiłem jak zobaczyłem na wskazaniu suszarki 112. A co było dalej to już zupełnie inna bajka :)
liczniki przekłamują bardzo godnie - koło 100 kmh jest to zazwyczaj prawie 8-10kmh zawyżenia :D
liczniki przekłamują bardzo godnie - koło 100 kmh jest to zazwyczaj prawie 8-10kmh zawyżenia :D
To ja wiem dokładnie. :) Tylko wtedy to mi się przypomniało
yFYdhdtYHzA
wasilewk
14-07-2012, 17:52
Łapanki na suszarki nie służą poprawie bezpieczeństwa. Nawet nikt tego oficjalnie nie ukrywa.
Ba, nawet o sumienie nie można nikogo podejrzewać:
Codziennie jeżdżę z wnuczkiem na ćwiczenia do Warki i przejeżdżam przez miejscowość o której chyba Pan Bóg zapomniał. Asfalt tam taki dziurawy, że ledwo 40km/h można jechać. Dokładnie znam każdy kamień i wiem gdzie stoi znak "Teren Zabudowany". Aż tu nagle: oczom nie wierzę - położyli nowy asfalt --> ale nie tylko przez tę wioskę ale dalej - do trasy głównej. Najciekawsze jest to, że cofnęli znak "Teren Zabudowany" o jakiś kilometr ! Po co ? Nie wiadomo, bo same drzewa, żadnego zabudowania.
Jadę, jadę, no i nie spodziewałem się tego znaku, bo wiem dokładnie gdzie stoi a teren się nie zmienił (poza nowym asfaltem): jak była dzicz tak jest dalej. Dojeżdżam do wioski, automatycznie zwalniam, a tu w środku wsi wyskakuje kobieta policjant z lizakiem. Okazuje się, że jechałem 84km/h --> tylko, że:
- w dziczy a nie przez wieś,
- jej radar musiał łapać ze środka wsi na kilometr przed, bo tam jest dziki teren - potem już jechałem wolno.
Nie pomogły błagania i prośby mojej starej, że jedziemy z chorym dzieckiem, że nagle zmieniono oznaczenia i że we wsi jechaliśmy wolno...
Ach, szkoda gadać !
Jedno jest pewne: jak ta pani będzie stać kiedyś obok mnie (w jakiejś kolejce czy coś), to wolę uciec na koniec - byle dalej od takich ludzi. Przecież do momentu naprawy asfaltu nie było tam nigdy patrolu - a tu nagle, po naprawie drogi - od razu jak spod ziemi ! To chyba teraz moda na taką służbową kulturę...
Taka ciekawostka.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/07/nas_mandaty_tanie_4832073-1.jpg
źródło (http://img.interia.pl/motoryzacja/nimg/w/w/nas_mandaty_tanie_4832073.jpg)
namiętne ograniczenia do 40 kmh to taka "opcja normal" we wszystkich zabitych dechami dziurach. jeżeli jeżdżę tamtędy kilka tysięcy razy (8 lat po blisko 300x w roku, po 2x dziennie) i nie częściej jak raz na tydzień widzę tam ludzi - to chyba lekkie przegięcie ...
stawianie znaków "obszar zabudowany" kilkaset metrów od najbliższych zabudowań to też lekka paranoja - zresztą ostatni mandat właśnie tak zapłaciłem - stali sobie panowie w krzakach 5 m przed tablicą, ze 300m za wioską a ja miałem tam 72 ...
swoją drogę - nie bardzo rozumiem, dlaczego nie można urealnić prędkości maksymalnych. są one takie same ja w latach 70 ! a świat się nieco zmienił. o ile zgadzam się, że 20kmh w obszarze zamieszkania, 50 w zabudowanym, 30-40 koło szkoły i przystanku gimbusa są jak najbardziej ok. tak samo 140 na autostradzie . jednak na drogach ekspresowych 2 jezdniowych spokojnie mogłoby być 130kmh (różnica między nimi i autostradami jest w zasadzie semantyczna), drogi 2 jezdniowe mogły by mieć spokojnie 110 kmh a poza obszarem zabudowanym mogłoby być 100kmh (jak w niemczech). nie jest też argumentem, że spowoduje to zwiększenie ilości wypadków - do większości z nich dochodzie bo ludzie jadą sporo za dużo (mówię tu o wypadkach, których przyczyną jest nadmierna prędkość) a nie przekroczenie o 10 kmh.
Al Koholik
14-07-2012, 18:40
Irlandia to piękny kraj (http://www.masterfile.com/stock-photography/image/700-02669450/Speed-Limit-Sign-on-Misty-Road-Dursey-Island-County-Cork-Ireland) :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Wow ! Tusk rządzi już w całej Europie :mrgreen:
Zapewne by chciał. Bardzo się o to stara.
Przyjdą wybory, to się ich pogoni, zdemontuje radary i gaz do dechy. W końcu nie po to mamy ułańską fantazję, żeby jakiś durnych ograniczeń przestrzegać.
W sporej części to są właśnie durne ograniczenia. Znaków jest za dużo, w złych miejscach, służą zbyt często jako "pułapki" na mandaty. A mają przecież poprawiać bezpieczeństwo.
Szerokiej drogi !
Tego życzyć trzeba każdemu. Zwłaszcza na polskich drogach, co widać na zdjęciu które wkleiłeś. Zero pobocza i drzewa w bonusie.
naprawde w to wierzysz?
Tak, wierzę w skuteczność radarów i kontroli prędkości. Problem w tym, że dla wielu osób przepisy obowiązują tylko gdy zła władza patrzy.
Gdyby np. na trasie Szczecin-Wolin były kamery mierzące średnią prędkość, to w ostatni weekend pewnie ja i kilka innych aut nie musielibyśmy uciekać na krawędź drogi przez miszczem kierownicy który postanowił wyprzedzać nie patrząc na samochody z przeciwka. Dobrze, że wszyscy wykazali się refleksem a bokiem nie jechał żaden rowerzysta, bo byłyby ofiary. Takich sytuacji jest bardzo dużo, a że mi życie miłe to wolę ściślejszą kontrolę niż solidne zastrzyki adrenaliny przy każdym wyjeździe. Mieszkasz w UK, więc sam wiesz jaka jest różnica w kulturze jazdy między UK a PL...
Irlandia to piękny kraj (http://www.masterfile.com/stock-photography/image/700-02669450/Speed-Limit-Sign-on-Misty-Road-Dursey-Island-County-Cork-Ireland) :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
W całej Irlandii, a szczególnie na zachodzie, za znaki ograniczenia prędkości odpowiedzialni są albo miłośnicy selekcji naturalnej albo kierowcy rajdowi:)
jackrabbit
14-07-2012, 22:13
Tak, wierzę w skuteczność radarów i kontroli prędkości. Problem w tym, że dla wielu osób przepisy obowiązują tylko gdy zła władza patrzy.
ja w radary tez wierze ale postawione z sensem:
- tam gdzie jest niebezpiecznie, przejscie dla pieszych, okolice szkoly itp, dodatkowo powinny byc oznakowane zeby ludzie zwalniali
- na trasie pomiar sredniej predkosci, duzo skuteczniejsze niz zwykle fotoradary
- zlikwidowalbym panow z suszarkami, zamiast tego nieoznakowane radiowozy lapiace prawdziwych piratow drogowych, za przekroczenie predkosci o wiecej niz 60km/h, wyprzedzanie na przejsciu dla pieszych itp mandaty idace w tysiace zlotych i zabranie prawka na miesiac, obecny system punktowy jest za malo straszny
- stawki za OC uzaleznione od liczby punktow na koncie i mocy auta a nie, jak to teraz jest, od pojemnosci
Aras, ta tabelka to jakas fikcja, ja za brak pasow w uk zaplacilem 30 funtow
Myślę elanek, że twoja opinia z kolei może być całkiem miarodajna dla polskiego społeczeństwa. Skoro łamanie przepisów dlatego, że 'jestem biedny i mam powody' jest powszechnie akceptowane a zamiast o czyimś życiu myśli się o nowej plazmie trudno się dziwić oporowi przed wysiłkami państwa do zmniejszenia liczby ofiar na drogach.
Nie o nowej plazmie tylko o tym by:
- roboty nie stracić za niespełnienie norm
- czasem pobyć z rodziną, bo dzieci ojca potrzebują
Za nałogowe jeżdżenie ciot lewym pasem też nie karają, a tym pięknym kraju większość ludzi musi jeździć lewym,
W autku mam oponki szerokie na ok. 265 mm - jeżdżenie prawym pasem w tych koleinach jest męczarnią, więc kiedy mogę to śmigam lewym.
Permanentna inwigilacja ... na razie na drogach.
Permanentna inwigilacja ... na razie na drogach.
Nie tylko na drogach.
O ile pamiętam statystyki to nasze dzielne służby przodują w Europie jeśli idzie o ilość zakładanych podsłuchów.
Różnica jest tak duża do innych w miarę demokratycznych krajów, że trudno ją usprawiedliwić.
Al Koholik
15-07-2012, 10:37
(...) W całej Irlandii, a szczególnie na zachodzie, za znaki ograniczenia prędkości odpowiedzialni są albo miłośnicy selekcji naturalnej albo kierowcy rajdowi:)
Te znaki to pikuś :wink: Słupy energetyczne stawiane na krawężnikach to jest coś co ciągle mi się śni po nocach :mrgreen:
Witam, wczoraj wracaliśmy ze znajomymi z imprezy około godziny 4. Wjeżdżając do Rawicza jest fotoradar no i nie zdążyłem wyhamować i przy prędkości około 80 km/h zrobiło nam ładne zdjęcie na ograniczeniu do 60 ( teren zabudowany w godzinach 23-6). Moje pytanie brzmi czy od ITD jest informacja o danym ograniczeniu na odcinku? Czy są przestawiane prędkości automatycznie z 50 na 60 i na odwrót? Jechałem autem kolegi i co jeśli ja się nie zgodzę a on mnie wskaże jako osobę kierującą pojazdem? Mam prawo później do odmowy mandatu czy on musi od razu odmówić?
Też się zastanawiałem jak to jest, wskazuje kogoś jako kierującego, a on mówi że nie jechał ... Dziś wracałem z Giżycka, jeden patrol policji, za to tych ORMOWCÓW opłacanych przez wójtów - z radarami kilku. Oczywiście na prostej, na wylocie z zabudowanego.
Też się zastanawiałem jak to jest, wskazuje kogoś jako kierującego, a on mówi że nie jechał ...
Ten kogo wskażesz dostanie wezwanie i tam "porównają go z japiszonem z fotki".
piter123789
22-07-2012, 23:52
Może nieco odbiegnę od tematu, ale co myślicie o urządzeniach tego typu: http://allegro.pl/ramka-na-tablice-z-roleta-antyradar-komplet-i2497295817.html ?:) Jestem ciekaw jak to działa w praktyce.;)
Może nieco odbiegnę od tematu, ale co myślicie o urządzeniach tego typu: http://allegro.pl/ramka-na-tablice-z-roleta-antyradar-komplet-i2497295817.html ?:) Jestem ciekaw jak to działa w praktyce.;)
pewnie dostaje się wysoki mandat od drogówki jak Cię z tym złapią ;) (przez fotoradarem pewnie zabezpieczy, ale już nie przed stojącymi w krzakach lub lotnymi)
piter123789
23-07-2012, 00:02
Za zasłanianie tablic jest mandat 100zł.;) Patent na fotoradar jest, na stojących w krzakach cb, zostają jeszcze lotni.:D
ja w radary tez wierze ale postawione z sensem:
- tam gdzie jest niebezpiecznie, przejscie dla pieszych, okolice szkoly itp, dodatkowo powinny byc oznakowane zeby ludzie zwalniali
A będą zwalniali? Nagminne jest wyprzedzanie samochodu zatrzymującego się przed pasami, żeby kogoś przepuścić.
- na trasie pomiar sredniej predkosci, duzo skuteczniejsze niz zwykle fotoradary
Już miszczowie kierownicy zapowiadają, że będą to omijać. Poleci sobie 200km/h, potem przerwa na stacji benzynowej, znów 200km/h i ma średnią odpowiednią. Niestety jest sporo kretynów, którym nie chodzi o to, żeby szybko dojechać, ale żeby jak najszybciej jechać.
- zlikwidowalbym panow z suszarkami, zamiast tego nieoznakowane radiowozy lapiace prawdziwych piratow drogowych, za przekroczenie predkosci o wiecej niz 60km/h, wyprzedzanie na przejsciu dla pieszych itp mandaty idace w tysiace zlotych i zabranie prawka na miesiac, obecny system punktowy jest za malo straszny
Pan z suszarką jest tańszy niż bryka z videorejestratorem, nie zużywa paliwa. Poza tym pościg za takim piratem to też niebezpieczeństwo.
Przekroczenie o 60km/h w terenie zabudowanym to znaczny wzrost energii kinetycznej. Tak dla przypomnienia:
Ek=1/2m*v^2.
samochód ważący tonę jadący z prędkością 50km/h ma energię : 96450617 Jouli,
samochód ważący tonę jadący z prędkością 110km/h ma energię: 466820987 Jouli czyli prawie 5 razy większą.
Niestety u nas jest pełno idiotów, którzy koniecznie, codziennie muszą sprawdzić w mieście ile fabryka dała.
Osobiście jestem za karami uzależnionymi od zarobków. Dla prezesa dużej spółki mandat 500 zł jest nieodczuwalny.
A poprawa bezpieczeństwa na drogach wymaga kilku elementów:
1. Lepszego stanu dróg - powoli się to poprawia
2. Lepszego oznakowania i sensownego.
3. Zmiany kultury jazdy.
4. Zmiany mentalności - przepisy narzucili ci z góry, więc trzeba je łamać
5. Surowego karania wykroczeń.
Prędkość powinna być dostosowana do warunków na drodze. Ile osób przestrzega tego przepisu? Jest ograniczenie do 110, a jest mgła to i tak leci 110. Mokra nawierzchnia? No problem, znak nie ogranicza przecież prędkości, więc można lecieć ile się chce.
Za stan dróg odpowiadają też niektórzy użytkownicy. Przeładowane ciężarówki to norma. Potem jazda w koleinach. Niestety polski klimat wymaga dość elastycznych mieszanek, które lepiej znoszą ostre mrozy, za to gorzej przeładowane samochody.
jackrabbit
23-07-2012, 00:49
A będą zwalniali? Nagminne jest wyprzedzanie samochodu zatrzymującego się przed pasami, żeby kogoś przepuścić.
Nie wiem czy beda zwalniali, w kazdym razie bedzie to logiczniejsze niz ustawianie znaku 60km/h w srodku lasu i dorzucanie tam ukrytego fotoradaru zeby kosic leszczy, dziwne tez ze panowie z suszarkami nie ustawia sie kolo przejsc dla pieszych albo kolo szkoly, wola bardziej odludne miejsca, raz ze wiecej osob zapieprza a dwa ze latwiej w lape wziasc jak nie ma swiadkow.
w zeszlym roku przejechalem sie autem do Polski, pierwszym napotkanym Polakiem byl pan z suszarka ktory powiedzial ze jechalem 80 w zabudowanym a powinienem 50... domostw tam zadnych nie bylo w poblizu ale znak z budyneczkami rzeczywiscie stal wiec z portfelem lzejszym o 200zl pojechalem dalej.
Dzien pozniej jadac po Gdansku postanowilem zatrzymac sie przed przejsciem dla pieszych w celu przepuszczenia pewnej ladnej pani. Pani malo nie zginela gdy kilka samochodow jadacych za mna postanowilo mnie po prostu objechac z lewej strony. Przetarlem oczy ze zdumienia! Za to powinno byc zabierane prawko od razu!
Już miszczowie kierownicy zapowiadają, że będą to omijać. Poleci sobie 200km/h, potem przerwa na stacji benzynowej, znów 200km/h i ma średnią odpowiednią. Niestety jest sporo kretynów, którym nie chodzi o to, żeby szybko dojechać, ale żeby jak najszybciej jechać.
Jak omijac kurde? to sie stawia co 1km albo 2...
Mają być rejestratory przy wjazdach i zjazdach z autostrady.
Swoją drogą, jakby się ustawić przy drodze z lampą na statywie, do tego beauty dish, obok aparat na statywie, to ile osób by gwałtownie hamowało przy takim zestawie?
Swoją drogą wiedząc gdzie są fotoradary ludzie będą w tym miejscu zwalniać. Weźmy taką trasę Warszawa-Radom. Jak ktoś nią raz jechał to wie, że w Tarczynie jest mega radar, który robi zdjęcia z przodu i z tyłu. Kiedyś jak się tamtędy jechało to z daleka wydawało się, że burza - tak flashe błyskały. Dziś wszyscy tam zwalniają, nie wiem czy z tego fotoradaru jest jeszcze jakiś pożytek?
Ja tam jadąc w trasę zawsze włączam nawigację, która ostrzega przed fotoradarami.
Już miszczowie kierownicy zapowiadają, że będą to omijać. Poleci sobie 200km/h, potem przerwa na stacji benzynowej, znów 200km/h i ma średnią odpowiednią. Niestety jest sporo kretynów, którym nie chodzi o to, żeby szybko dojechać, ale żeby jak najszybciej jechać.
Ale bez sens. Nie przejęzyczyłeś się przypadkiem. Wspomnianym przez Ciebie kretynom nie chodzi przypadkiem o to żeby właśnie szybko jechać , a nie szybko dojechać. Bo te latanie 200km/h z przerwą na stacji benzynowej właśnie by o tym świadczyło. Bo kiego grzyba grzać 200 i robić sobie przerwę 20 minutową, skoro można jechać z maksymalną dozwoloną bez przerwy. Czy jadąc 200 z przerwą dojedziesz szybciej, jeśli średni wynik będzie w obu przypadkach taki sam. :wink:
Ale bez sens. Nie przejęzyczyłeś się przypadkiem. Wspomnianym przez Ciebie kretynom nie chodzi przypadkiem o to żeby właśnie szybko jechać , a nie szybko dojechać. Bo te latanie 200km/h z przerwą na stacji benzynowej właśnie by o tym świadczyło. Bo kiego grzyba grzać 200 i robić sobie przerwę 20 minutową, skoro można jechać z maksymalną dozwoloną bez przerwy. Czy jadąc 200 z przerwą dojedziesz szybciej, jeśli średni wynik będzie w obu przypadkach taki sam. :wink:
przeczytaj jeszcze raz to co cytujesz ;)
wer napisał właśnie, że miszczowie jadą 200 km/h dla samego jechania 200 km/h, a nie dla średniej na całej trasie i dojechania szybciej
Poraża znikoma ilość wypowiedzi podkreślających konieczność przestrzegania prawa. :shock:
Poraża znikoma ilość wypowiedzi podkreślających konieczność przestrzegania prawa. :shock:
bo to jest sprawa oczywista :D
Valdek_Tychy
23-07-2012, 09:59
Poraża znikoma ilość wypowiedzi podkreślających konieczność przestrzegania prawa. :shock:
Bo widzisz kolego, większość polaków uważa,że prawo powinni przestrzegać ONI.
Swoją drogą jak zawsze w Polsce idzie się na łatwiznę,Ustawić las radarów na drogach i liczyć,że zawsze jakiś jeleń się złapie jest wygodniej niż zbudować odpowiedni system drogowego transportu w postaci dobrych i przejezdnych dróg.Paranoją jest,że z Tych do Gdańska (ok.600km) przejazd trwa ok.12 godzin gdyby przestrzegać wszystkich ograniczeń szybkości.Trasa między Tychami a Łodzią,czteropasmowa,czyli teoretycznie trasa szybkiego ruchu wygląda tak: co jakieś 500-700 m. skrzyżowania z drogami podrzędnymi poprzedzone znakami zakazu 70km/h za chwilę 50km/h i fotoradar i tak przez prawie 300km - to jest debilnie chore !!!!!!! Gdybym ustawił tempomat na 50km/h czyli tak żeby nie łamać przepisów to dojazd do Łodzi zająłby mi 6 godzin Q....... .......... ....... ....... w XXI wieku??????
Poraża znikoma ilość wypowiedzi podkreślających konieczność przestrzegania prawa. :shock:
A jest taka konieczność? Pierwsze słyszę. Jest tylko obowiązek.:wink:
Bo widzisz kolego, większość polaków uważa,że prawo powinni przestrzegać ONI.
Swoją drogą jak zawsze w Polsce idzie się na łatwiznę,Ustawić las radarów na drogach i liczyć,że zawsze jakiś jeleń się złapie jest wygodniej niż zbudować odpowiedni system drogowego transportu w postaci dobrych i przejezdnych dróg.Paranoją jest,że z Tych do Gdańska (ok.600km) przejazd trwa ok.12 godzin gdyby przestrzegać wszystkich ograniczeń szybkości.Trasa między Tychami a Łodzią,czteropasmowa,czyli teoretycznie trasa szybkiego ruchu wygląda tak: co jakieś 500-700 m. skrzyżowania z drogami podrzędnymi poprzedzone znakami zakazu 70km/h za chwilę 50km/h i fotoradar i tak przez prawie 300km - to jest debilnie chore !!!!!!! Gdybym ustawił tempomat na 50km/h czyli tak żeby nie łamać przepisów to dojazd do Łodzi zająłby mi 6 godzin Q....... .......... ....... ....... w XXI wieku??????
Autostradę będziesz miał przeciez niedługo (już za jakieś 10 lat powinni skończyć ;) ). Fakt, że będzie płatna i droga jak cholera, że zarobią krewni i znajomi królika (na opłatach, na gruntach, na żwirze i na biabli wiedzą czym jeszcze), ale... będzie. No cóż... chore zarządzanie drogami w Polsce to temat rzeka.
stachmuszel
23-07-2012, 10:24
Poraża znikoma ilość wypowiedzi podkreślających konieczność przestrzegania prawa. :shock:
Dokładnie tak! A jeśli komuś nie podoba się ten kraj, bo drogi nie takie, bo to, bo tamto, jesteśmy wolnymi ludźmi, możemy mieszkać gdzie chcemy. Kolega w Norwegii za przekroczenie na autostradzie prędkości o 29km/h zapłacił mandat o równowartości prawie 10000pln i zabrano mu uprawnienia na pół roku.
Ja też jestem zły na fotoradary, bo zapłaciłem ostatnio mandaty za przekroczenie o 11km/h (Biały Bór) i 12 km/h (Kobylnica). Ale pretensje mam do samego siebie. No i mogliby nie chować tych fotoradarów po koszach na śmieci itp.
Poraża znikoma ilość wypowiedzi podkreślających konieczność przestrzegania prawa. :shock:
Bo wystarczy kupić CB i prawo drogowe Cię nie obowiązuje;)
Poza tym spieszyć się trzeba, bo np. dzieci ojca potrzebują (nieważne, że przez pośpiech często nowego) a złe prawo to tylko utrudnia.
Art Erie
21-01-2013, 20:23
Kilka wątków radarowych na Forum, ale chyba do tego najbardziej pasuje ten artykuł http://renaultlaguna.pl/forum/topic/97685-itd-wystawia-nielegalne-mandaty/#entry8847406
A podobno to za komuny było państwo policyjne i wieczna inwigilacja. A to co się teraz dzieje, to tego nawet Orwel nie wymyślił.
Jak wam się nie podoba, to się przeprowadźcie do innego kraju... np. Norwegii, Finlandii czy Szwajcarii.
Polska to jedyny kraj w którym nie ma żadnego poszanowania przepisów drogowych, mandaty są stanowczo za niskie, jak i brak ostrzejszych kar za nagminne łamanie przepisów - w tym i więzienia.
Nie znam innego państwa w UE gdzie w 4h radar ustawiony w centrum miasta zrobi ponad 2 tysiące zdjęć samochodom poruszającym się więcej niż 80km/h, a noca ponad 400 z prędkościami rzędu 140km/h...
W większości krajów za taką prędkość poszedłby siedzieć, albo nie wypłacił się przez kilka lat.
Jak się Wam radary nie podobają, to zróbcie protest i jeździjcie przepisowo, aby nigdy się nie zwróciły...
Albo jeździjcie jak się Wam podoba, może pare tysięcy zł w mandatach wbije trochę rozumu...
krokus66
21-01-2013, 22:35
Kolega w Norwegii za przekroczenie na autostradzie prędkości o 29km/h zapłacił mandat o równowartości prawie 10000pln i zabrano mu uprawnienia na pół roku.
Ja też jestem zły na fotoradary, bo zapłaciłem ostatnio mandaty za przekroczenie o 11km/h (Biały Bór) i 12 km/h (Kobylnica). Ale pretensje mam do samego siebie. No i mogliby nie chować tych fotoradarów po koszach na śmieci itp.
Ja teraz na wyjeździe do Skandynawii w sumie przejechałem ponad 7.800 km. Dzięki Bogu nie zapłaciłem żadnego mandatu.
Cenna informacja o tych 11 km w kraju. Jeżdżę rozsądnie ale święty nie jestem. Będę musiał się poprawić.
Niech zamontują najpierw rejestratory prędkości we wszystkich rządowych limuzynach, co tydzień w gazecie zdjęcie jakiegoś delikwenta z rządu, który grzeje 100 po mieście. Jeśli wymagają to niech zaczną od siebie, hipokryci. Przykład na nieprzestrzeganie prawa idzie z góry.
Art Erie
21-01-2013, 22:59
Jak wam się nie podoba, to się przeprowadźcie do innego kraju... np. Norwegii, Finlandii czy Szwajcarii.[...]
Ależ podoba mi się :D Tylko, że odkopałem wątek (jeden z wielu o tej tematyce) z lipca zeszłego roku i podlinkowałem arytkuł MZ wart przeczytania.
krokus66
21-01-2013, 23:26
Niech zamontują najpierw rejestratory prędkości we wszystkich rządowych limuzynach, co tydzień w gazecie zdjęcie jakiegoś delikwenta z rządu, który grzeje 100 po mieście. Jeśli wymagają to niech zaczną od siebie, hipokryci. Przykład na nieprzestrzeganie prawa idzie z góry.
Wiesz, że to jest niemożliwe. Jest nawet stare ludowe przysłowie w tym temacie. Nie przytaczam abyś nie wziął przypadkiem do siebie.:grin:
To kot gania myszy a nie na odwrót. Tak było, jest i będzie.
Wiesz, że to jest niemożliwe. Jest nawet stare ludowe przysłowie w tym temacie. Nie przytaczam abyś nie wziął przypadkiem do siebie.:grin:
To kot gania myszy a nie na odwrót. Tak było, jest i będzie.
Niekoniecznie.
Przykładem może być przypadek Mony Sahlin, wicepremier i ministry ds. równouprawnienia Szwecji.
Kariera polityczna Mony Sahlin została przerwana w październiku 1995 w związku z wybuchem tzw. afery Toblerone, dotyczącej wydawania przez nią publicznych środków na prywatne cele z użyciem rządowej kardy kredytowej.
W październiku 1995 gazeta Expressen opublikowała artykuł, w którym ujawniła, że Sahlin wydała około 50 tys. koron szwedzkich z służbowej karty kredytowej na prywatne zakupy. Sahlin tłumaczyła się podobieństwem karty rządowej z prywatnej. Na konferencji prasowej wyjaśniała, że zakupiła tylko baton Toblerone, pieluchy i papierosy. Wraz aferą Toblerone na światło dzienne wyszły jej inne zaniedbania: zatrudnienie w 1990 opiekunki do dziecka bez opłacenia podatku oraz nieopłacenie w 1993 abonamentu telewizyjnego, co w Szwecji stanowi przestępstwo. Dodatkowo media ujawniły, że zalegała z zapłatą należnych opłat parkingowych oraz opłat za opiekę nad dziećmi.
16 października 1995 ogłosiła, że wycofuje się z życia politycznego, a w listopadzie zrezygnowała z posady w rządzie i ubiegania się o fotel przewodniczącej partii. W kwietniu 1996 złożyła mandat deputowanej do parlamentu. W rezultacie nowym szefem SAP i kolejnym premierem Szwecji został w marcu 1996 Göran Persson.
My też kiedyś zejdziemy z drzew. ;-)
Śmieszy mnie to wszystko na maksa :) jest to wyłudzenie kasy i tyle i prosze was nie tłumaczcie sobie tego jako dbanie o wasze bezpieczeństwo bo to akurat wszyscy mają gdzieś :) Po pierwsze co kogo interesuje czy jade w pasach czy bez jeżeli rozwale sobie łep to moja sprawa a nie rządu :) jeżeli go rozwale to i tak musze iśc prywatnie do gabinetu na szycie, prześwietlenie itd bo w kolejce musiałbym czekac rok nawet płacać podatki i zusy :) na kase chorych i inne cuda wianki a nic z tego nie mam :) jak wykorkujecie ile dostaje rodzina z zusu ? ledwo na trumne wystarcza i gdzie ta nasza kasa ? nasrają radarów i innych dupereli i gdzie ta kasa będzie i gdzie to bezpieczeństwo ? :) Tutaj nie pomogą zakazy tutaj ludzie powinni sami myśleć a nie pozwalać komuś myśleć za nas poprzez karanie :)
No i nie popadajmy w paranoje z prędkościami bo po za obszarem zabudowanym jadąc te 120 nikomu krzywdy nie zrobimy mamy inne lepsze samochody które mają lepsze hamulce,trakcie itd czasy Warszawy która nie hamowała mineły. Także ruszmy mózgownicami nie przepisami, a rząd prosze oto żeby przestał dbać o mnie i moją kase niech zadbają o swoją ale legalnie zakasając rekawy a nie ciągnąc z mojej keiszeni.W niczym mi nie pomaga a tylko przeszkadza.
Jestem ciekaw czy mnie wyhaczą na rowerku. Kilkanaście lat temu już mnie zatrzymali kiedy waliłem z góry na góralu ponad 70 na szosie dziesiątej kolejności odśnieżania (było ograniczenie do 50). Nie wierzę, że mnie mieli na radarze, raczej działali na czuja, bo i tak musieli "odstąpić od czynności mandatowych" (brak dowodu?).
abonamentu telewizyjnego
Kolejny bulwersujący temat. Oglądał ktoś Wiadomości TVP1 w niedzielę? Jakbym cofnął się w czasie i oglądał Dziennik w PRL-u. Jakież piękne pochwały abonamentu TV przymusowo nakładanego na wszystkich, nie posiadaczy TV. Jak będzie cudnie. I wypowiedź jakiejś zadowolonej towarzyszki, przepraszam, obywatelki. Jakaż ona szczęśliwa że może płacić. A nawet już zapłaciła. Ręce opadają. Pamiętacie co premier obiecywał kiedy jeszcze nie był premierem?
prosze was nie tłumaczcie sobie tego jako dbanie o wasze bezpieczeństwo
W ub roku minister finansów założył, że do budżetu wpłynie 1,2 mld zł z mandatów. Na 2013 założył, że wpłynie 1,5 mld zł. Gdyby miało być bezpieczniej, w sensie mniej wykroczeń, to mandatów byłoby mniej. Czyli wszyscy wiedzą i wcale się z tym nie kryją, że w dziedzinie bezpieczeństwa nie robi się NIC.
Bezpieczeństwo to dobra infrastruktura drogowa, proste i przystosowane do rzeczywistości prawo. I tyle. Działa u naszych sąsiadów i u nas by zadziałało. O ile by było...
Bezpieczeństwo to dobra infrastruktura drogowa, proste i przystosowane do rzeczywistości prawo.
Kultura jazdy, przestrzeganie przepisow itd.
Na zachodzie dziala, bo tam nikt nie leci 200km/h jak jest ograniczenie 120 na autostradzie, nikt nie pokazuje "mam fure ktora moze" i do tego "jestem mistrzem kierownicy", nigdy nie widzialem wyprzedzajacej ciezarowki na zlamanie karku a do tego wszystkiego jak zajade do PL to boje sie przejsc na pasach, bo nie wiem, czy koles stanie, czy mnie rozjedzie.
Zgoda, ze zalozenie takiej sumy z mandatow to czyste "dojenie" obywateli, ale NARODZIE zacznijcie jezdzic jak ludzie.
Kilka dni temu widzialem w wiadomosciach, facet stwierdzil, ze ograniczenie w calej Warszawie do 50km/h spowoduje ogromne korki, chyba jednak nie, bo korki juz tam sa a 50km/h w miescie znam doskonale i jakos korkow to nie powoduje, moze powodowac, bezpieczniejsza jazde, to pewne i do tego wiecej czasu na reakcje (nawet zeby ominac gigantyczna dziure w drodze) a ten czas mierzy sie i tak w setnych sekundy, wiec o co tyle halasu.
Zacznijcie jezdzic jak trzeba zeby nie placic i popsuc plany rzadu, czy to takie trudne??
O ile sie nie myle Niemcy to jedyny kraj gdzie sa autostrady miejscami bez ograniczen, ale jakie sa te autostrady i jakie sa to odcinki...
... Po pierwsze co kogo interesuje czy jade w pasach czy bez jeżeli rozwale sobie łep to moja sprawa a nie rządu :) ....Rządu pewnie nie, ale nasza (społeczeństwa) już tak. Dlatego oczekuje, że amatorzy jazdy bez pasów umieszczą w widocznym miejscu w swoich samochodach informację dla ratowników medycznych "W razie wypadku nie ratować. Moje życie - moja sprawa".
krokus66
22-01-2013, 10:33
Niekoniecznie.
Przykładem może być przypadek Mony Sahlin, wicepremier i ministry ds. równouprawnienia Szwecji. ...
My też kiedyś zejdziemy z drzew. ;-)
Masz rację. Już w trakcie pisania zrodziły mi się wątpliwości. Zrozum jednak moje zniechęcenie oraz zmęczenie oczekiwaniem na lepsze. 20 lat temu była w kraju wielka euforia i nadzieja na lepsze - była.
Inne przykłady.
W Japonii premier Tanaka oszukiwał na podatkach - musiał wszystko oddać. Złapano jak już nie piastował urzędu. W Australii pani minister na kartę służbową kupowala karty świąteczne dla rodziny - podziękowali jej.
Teraz pół żartem pół serio.
My też mamy osiągnięcia. Słynna Julia P. odkryła nadużycie; urzędnik rządowy na kartę kupił rybę wędzoną za 7,50 PLN. Pfe, wstyd mi za tego urzędasa.:D
Pamiętacie co premier obiecywał kiedy jeszcze nie był premierem?
Premier powiedział 2x wyraźnie aby nie płacić abonamentu. Ludziska posłuchali, a teraz on ich straszy.
Uważam, że obowiązujące prawo może się nie podobać. Przekonany jednak jestem, że osobie publicznej nie wolno nawoływać do jego łamania.
Zacznijcie jezdzic jak trzeba zeby nie placic i popsuc plany rzadu, czy to takie trudne??
Całkowicie popieram. Zróbmy rządowi kuku i pomieszajmy Vincentowi szyki. Jedźmy tak aby nic nam nie mogli zrobić. Mogą nam skoczyć.:grin:
Jestem oczarowany jazdą Norwegów, żona przestała bać się tirów. Zaraz jej wróci.
Rządu pewnie nie, ale nasza (społeczeństwa) już tak. Dlatego oczekuje, że amatorzy jazdy bez pasów umieszczą w widocznym miejscu w swoich samochodach informację dla ratowników medycznych "W razie wypadku nie ratować. Moje życie - moja sprawa".
Jak pamiętam jeździsz również motocyklem. Nie ma tam pasów - prawda? Co wtedy ?
Z innej beczki. Widzę, że wiekszość ma mentalność niewolnika. Łatwo rezygnuje z wolności w imię ułudy bezpieczeństwa. Coś strasznego!
... Po pierwsze co kogo interesuje czy jade w pasach czy bez jeżeli rozwale sobie łep to moja sprawa a nie rządu :) jeżeli go rozwale to i tak musze iśc prywatnie do gabinetu na szycie, prześwietlenie itd bo w kolejce musiałbym czekac rok nawet płacać podatki i zusy :) na kase chorych i inne cuda wianki a nic z tego nie mam :)
Nie prawda, jak będziesz miał wypadek przyjedzie karetka i odwiezie Cię do szpitala i zostaniesz przyjęty poza kolejnością. Badania będą odpowiadać Twojemu stanowi. Zapłacisz za to Ty i inni podatnicy, ale pomoc uzyskasz.
No i nie popadajmy w paranoje z prędkościami bo po za obszarem zabudowanym jadąc te 120 nikomu krzywdy nie zrobimy mamy inne lepsze samochody które mają lepsze hamulce,trakcie itd czasy Warszawy która nie hamowała mineły.
Natężenie ruchu też się DRASTYCZNIE zwiększyło od tego czasu. Porównaj drogę hamowania z 90km/h i 120km/h i się chwilę zastanów. Pojedź na Zachód i jeździj sobie 120km/h na ograniczeniu do 90km/h to zobaczysz jak wygląda nauka przez karanie.
Wystarczy w MIARĘ przestrzegać przepisów i w mandatach Rostowskiemu nic nie oddasz. Za 60km/h na 50-tce ani 100km/h na 90-tce nikt CI mandatu nie wystawi. Ale jak w mieście na 50-tce ktoś jeździ 90km/h i nie widzi w tym problemu to na prawdę nie jest to problem przepisów.
Cóż, jeżdżę od kilkunastu lat, kilkadziesiąt tysięcy kilometrów rocznie. Do tej pory ani mandatu ani zdjęcia.
Widzę za to pozytywny wpływ fotoradarów - jeszcze kilka lat temu jadąc w terenie zabudowanym ok. 55 km/h bydło drogowe na mnie czasami trąbiło. Teraz już nie.
Ale Polak przestrzegający przepisów to idiota. Za to ten co je łamie - sprytny, zaradny itp.
...
Jestem oczarowany jazdą Norwegów, żona przestała bać się tirów. Zaraz jej wróci.
Byłem dwukrotnie w tym pięknym kraju. 80 km/h i 50 km/h rygorystycznie przestrzegane. Efekt taki, że odcinki ok. 250-300 km robiliśmy motocyklami cały dzień. Pod koniec byłem tak "wyluzowany", że nie pamiętałem 3/4 trasy. Koszmar i tresura ludzi. Prowadząc pojazd nie skupiasz się w tych warunkach na sytuacji drogowej, tylko kontrolujesz prędkość. Pytałem miejscowych po co takie obostrzenia, czy własny rząd ma ich za ludzi ograniczonych, nie potrafiących opanować samochodu z prędkością większą niż 80km/h ? Odpowiadali, że to "dla bezpieczeństwa". Zasugerowałem wtedy, że bezpieczniej byłoby przecież przy 20 km/h, ale wtedy konno byłoby szybciej ( po co ludzkość wynalazła samochody, żeby było cieplej ? ).
Pod koniec byłem tak "wyluzowany", że nie pamiętałem 3/4 trasy. Koszmar i tresura ludzi. Prowadząc pojazd nie skupiasz się w tych warunkach na sytuacji drogowej, tylko kontrolujesz prędkość.
Chcesz powiedzieć, że panowanie nad prędkością zabiera Ci tyle uwagi, że nie jesteś w stanie na nic innego jej poświęcić? To chyba jednak lepiej, że jedziesz 50.
Kultura jazdy, przestrzeganie przepisow itd.
Na zachodzie dziala, bo tam nikt nie leci 200km/h jak jest ograniczenie 120 na autostradzie
Zacznijmy od tego że za zachodzie (i na południu, i na północy) MAJĄ autostrady. Dojechanie od punktu A do B to w zasadzie przejechanie kawałka do autostrady a potem od autostrady. U nas infrastruktura się powoli buduje od zera a jeździć trzeba. Jechałem spotkać się z kontrahentem. On jechał z Ahlen czyli przez prawie całe Niemcy do okolic Szczecina a ja z B-stoku czyli przez całą Polskę. Odległość podobna, tylko ja jechałem około 12 godzin a on nie zdążył się nawet znudzić w aucie. On był na kolacji w domu, ja musiałem przenocować. Dopasujmy teraz do tych realiów wymagania stawiane ludziom i przez ludzi którzy muszą jeździć. I jest jasne dlaczego jeździ się 120km/h po drogach wojewódzkich.
Żeby było jasne, nie pochwalam tego, ale wiem z czego wynika i na nic kary, ograniczenia i lasy radarów. Ludzie, będą wkładać coraz większy wysiłek w OBRONĘ przed nimi a nie nagle dostaną wyższej świadomości obywatelskiej i zaczną przestrzegać ograniczeń. Pamiętajmy, że przeregulowanie daje zawsze odwrotne skutki.
krokus66
22-01-2013, 11:36
Widzę, że wiekszość ma mentalność niewolnika. Łatwo rezygnuje z wolności w imię ułudy bezpieczeństwa. Coś strasznego!
Nie uważam, że jest to mentalność niewolnika.
Zachodzi pytanie: Ile wolności, a ile bezpieczeństwa? Zawsze jest coś za coś. Stało się to szczególnie aktualne w Stanach Zjednoczonych po 11 września; w Izraelu było zawsze.
Aby było jasne.
Od lat nie podobają mi się patrole drogowe w tych miejscach gdzie przekroczenie prędkości nikomu nie zagraża - tablica "miasto" a wokół pola uprawne - a nie tam gdzie kierowcy łamiąc przepisy stwarzają realne duże zagrożenie. Takie karanie niczego nie uczy.
Nie prawda, jak będziesz miał wypadek przyjedzie karetka i odwiezie Cię do szpitala i zostaniesz przyjęty poza kolejnością. Badania będą odpowiadać Twojemu stanowi. Zapłacisz za to Ty i inni podatnicy, ale pomoc uzyskasz.
Oczywiście, że tak. Ja nie chciałem już tego pisać.
Chcesz powiedzieć, że panowanie nad prędkością zabiera Ci tyle uwagi, że nie jesteś w stanie na nic innego jej poświęcić? To chyba jednak lepiej, że jedziesz 50.
Nie dojdziemy do porozumienia. Inne poziomy itp.
P.S. Nie jeżdżę 50 km/h ( w każdym razie rzadko :) ).
Rządu pewnie nie, ale nasza (społeczeństwa) już tak. Dlatego oczekuje, że amatorzy jazdy bez pasów umieszczą w widocznym miejscu w swoich samochodach informację dla ratowników medycznych "W razie wypadku nie ratować. Moje życie - moja sprawa".
Dlaczego nie ratować? Jeśli delikwent jest ubezpieczony to w czym problem? Kwestia korekty wysokości składek dla bardziej "ryzykownych" grup. Zdecydowanie zła jest filozofia, ja robię tak to i ty musisz. To przeczy podstawowemu prawu do samodecydowania. Jeździ Pan motocyklem, prawda? Przecież jest Pan w grupie dawców i szaleńców, których za moje pieniądze zbiera się szufelką z asfaltu. W imię dobra społeczeństwa powinno się Panu zabronić. Tak? Do tego ma to prowadzić? Bo tak właśnie Pan napisał!
PS. Jako ciekawostkę warto podać, że nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że pasy zwiększają bezpieczeństwo.
Widzę za to pozytywny wpływ fotoradarów
Równie dobrze pozytywny wpływ na otoczenie może się ujawniać przez komponowanie się koloru masztu z budynkiem przy którym stoi. Pozytywny wpływ jakiejś regulacji na ruch drogowy to poprawa, czyli zmniejszenie liczby wypadków/rannych/zabitych. Szczególnie w sytuacji zmasowanych akcji jakie mamy wątpliwą przyjemność obserwować. Tymczasem czegoś takiego nie da się udowodnić.
Art Erie
22-01-2013, 11:49
Chcesz powiedzieć, że panowanie nad prędkością zabiera Ci tyle uwagi, że nie jesteś w stanie na nic innego jej poświęcić? To chyba jednak lepiej, że jedziesz 50.
Chyba wiem o co chodzi koledze @124miko, mam to samo ;)
Gdy jeżdzie się "normalnie" czyli prędkość przelotowa 120km/h - człowiek jest skupiony na prowadzeniu samochodu i reakcje są błyskwiczne; gdy muszę jechać w tempie 60km/h człowiek zaczyna się nudzić, zaczyna się rozglądać na boki, ma ochotę pogrzebać w radio, albo zająć się wyplataniem koszyków.
50-60 km/h poprostu rozbija mnie psychicznie, co jakiś czas łapię się na tym że myślę o wszystkim innym, ale nie o prowadzeniu samochodu ( przecież i tak stoi w miejscu), to bardzo męczące.
...Jeździ Pan motocyklem, prawda? Przecież jest Pan w grupie dawców i szaleńców, których za moje pieniądze zbiera się szufelką z asfaltu. W imię dobra społeczeństwa powinno się Panu zabronić. Tak? Do tego ma to prowadzić? Bo tak właśnie Pan napisał!...
Kiedy kierowcy puszek zaczną przestrzegać przepisów ruchu drogowego (i.e. zaczną szanować życie własne i innych), to ja przestanę być potencjalnym dawcą. W Skandynawii nigdy nie czuję się jak dawca.
Tyle, że tam cały system szkolenie kierowców jest do tego dostosowany. W Finlandii w lecie ograniczenie jest do 100 km/h i tą stówą jadą wszyscy. Wracaliśmy tak ponad 500 km i nie zajęło to całego dnia, tylko właśnie 5 godzin z lekkim okładem. Prowadził szwagier, Fin i nie musiał tracić energii na stałą kontrolę prędkości. Zachowywał po prostu stały odstęp od poprzedzającego samochodu.
Za to w Helsinkach chcąc przejść przez jezdnię, jestem w stanie określić czy zdążę przed zbliżającym się pojazdem i to tak, żebym ja nie musiał biec, ani on zwalniać. Choć w większości wypadków kierowcy i tak się zatrzymują i przepuszczają. U nas nie dość, że się nie rzadko który kierownik zatrzyma, to nierzadko jeszcze przyspieszy, żeby jednak pieszemu nawet przez myśl nie przeszło, że może by zdążył przejść przez jezdnię.
Do tego traktowanie pomarańczowego (po zielonym) światła jak zielonego to we Wrocławiu niestety norma.
Niestety, jeżeli chodzi o kulturę, zarówno jazdy jak i ogólną, przestrzeganie przepisów, umiejętności i wyobraźnię, polscy kierowcy to dno i jeszcze trzy metry mułu.
Jak choćby w tym wątku, ze skoro ograniczenie jest do 50 km/h, to 60 można spokojnie jechać, tylko z tego powodu, że jeszcze nie dostanie się mandatu. Jak był wątek o podniesieniu limitu prędkości na autostradach, to też się sporo osób cieszyło, że skoro jest 130 km/h będzie można pomykać złoty pięćdziesiąt, bo do takiej prędkości nie powinni jeszcze dostać mandatu.
Jeżeli przez ponad tydzień łaziłem po Dublinie czasem jak melepeta skończony ładując się na jezdnię, bo nieprzyzwyczajony do ruchu lewostronnego, nie zostałem ani razu otrąbiony. Natomiast w Polsce normą jest, że jeżeli legalnie jadę po jezdni rowerem, to zostaje otrąbiony przy wyprzedzaniu mnie przez samochód.
Jeżeli w Helsinkach mogę się władować na przejazd rowerowy, właściwie bez patrzenia na samochody i one się zatrzymują i to nie gwałtownie, ale normalnie. Tymczasem w Polsce to dobry sposób na samobójstwo albo w najlepszym razie kalectwo, bo kierownik zwykle dalej niż koniec swojej maski nie widzi, a boczne szyby to chyba ma kompletnie nieprzejrzyste.
Jeżeli w naszym kochanym kraju posłowie mają pomysły, które wg nich podniosą bezpieczeństwo pieszych, a w rzeczywistości przerzucają co najmniej część odpowiedzialności za potrącenie na przejściu na pieszych. Jeżeli cały czas w PORD istnieje pojęcia wtargnięcia na przejście dla pieszych. Tymczasem w Niemczech zaczyna się w ogóle likwidować w centrach miast przejścia dla pieszych, bo pieszy ma prawo iść jak mu wygodniej.
Dopóki nasi kierownicy nie dojadą do cywilizowanej części Europy, to jak dla mnie kolejne obostrzenia są na rękę.
Chyba wiem o co chodzi koledze @124miko, mam to samo ;)
Gdy jeżdzie się "normalnie" czyli prędkość przelotowa 120km/h - człowiek jest skupiony na prowadzeniu samochodu i reakcje są błyskwiczne; gdy muszę jechać w tempie 60km/h człowiek zaczyna się nudzić, zaczyna się rozglądać na boki, ma ochotę pogrzebać w radio, albo zająć się wyplataniem koszyków.
50-60 km/h poprostu rozbija mnie psychicznie, co jakiś czas łapię się na tym że myślę o wszystkim innym, ale nie o prowadzeniu samochodu ( przecież i tak stoi w miejscu), to bardzo męczące.
Jakbym chciał dyskutować z takim podejście, rozpętałbym kolejną burzę.
Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś i zastanów się, jak to o Tobie świadczy, jako kierowcy.
krokus66
22-01-2013, 12:11
"Lex est ratio summa quae iubet, quae facienda sunt prohibetque contraria".
oraz
"Lex neminem cogit ad impossibilia".
Nie uważam, że jest to mentalność niewolnika.
Zachodzi pytanie: Ile wolności, a ile bezpieczeństwa? ...
To jest właśnie to o czym pisałem !
Teraz trochę ogolniej:
"Prewencja" komplikuje życie wszystkim. Karanie dotyczy tylko tych, którzy coś "zmalują".
Byłbym za karaniem tych, którzy doprowadzą do nieszczęścia, ale nie wszystkich, którzy prawdopodobnie mogliby coś zrobić.
Każdy z nas ma odpowiedni "sprzęt", którym można spowodować gwałt. Wielu z nas często myśli sexie itp. itd... Gwałty zdarzają się rzadko, pomimo tego, że nie ma dodatkowych regulacji w tym kierunku, nie ma urządzeń wykrywających "chęć gwałtu". Tak samo jest na drodze. Nikt rozsądny nie chce nikogo zabić, czy skrzywdzić. Jeśli do tego dojdzie, to należy przykładnie ukarać i rozgłosić o tym.
Obserwowałem pojazdy na drogach w Wietnamie, Indiach, Kambodży, Nepalu, Kenii, Tanzanii, Egipcie itd. Zasady ruchu drogowego są tam wszędzie "mało czytelne" :) . Co mnie jednak mocno zastanowiło, to praktycznie brak wypadków. Wiem, że białym ludziom słabo się to mieści w głowach, ale jasno wynika z tego fakt, że nasze regulacje i ich wymagania nie są jedynym i najlepszym sposobem.
Jakbym chciał dyskutować z takim podejście, rozpętałbym kolejną burzę.
Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś i zastanów się, jak to o Tobie świadczy, jako kierowcy.
Świadczy o tym, że jest to człowiek myślący i rozsądny, odporny na telewizyjną indoktrynację.
Obserwowałem pojazdy na drogach w Wietnamie, Indiach, Kambodży, Nepalu, Kenii, Tanzanii, Egipcie itd. Zasady ruchu drogowego są tam wszędzie "mało czytelne" :) . Co mnie jednak mocno zastanowiło, to praktycznie brak wypadków.
Trzymajmy się faktów.
W Wietnamie (86mln ludności, nieco ponad 1mln samochodów, ok 30 mln skuterów) na drogach ginie (oficjalnie) ponad 11000 osób rocznie.
W przypadku Indii i pozostałych krajów jest kłopot z wiarogodnymi statystykami. Jednakże choćby w Kambodży z powodu gigantycznej ilości wypadków władze zakazały cudzoziemcom jazdy na wypożyczonych skuterach.
EDIT: http://myxomatosis.soup.io/post/43179659/kto-w-internecie-nie-ma-racji
Wypisuję się z dyskusji.
PS. Jako ciekawostkę warto podać, że nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że pasy zwiększają bezpieczeństwo.
Na bezpieczeństwo nie. Na ilość obrażeń i śmierci tak.
Tak narzekacie tu na mandaty i ich wysokość, fotoradary... Niestety, dopóki nie nauczycie się w Polsce jeździć tak jak w innych krajach, to mandaty będą wyższe, a radarów więcej.
Czemu w Niemczech jeżdżą bardziej przepisowo i przepuszczają pieszych:
- za przekroczenie dozwolonej prędkości w mieście o 20 km/h grozi mandat od 200 do 500 euro. Jeśli zaczniecie dyskutować z policjantem, to nawet areszt na 48h.
- za przekroczenie dozwolonej prędkości w mieście o 50 km/h zazwyczaj już nie ma mandatów - idzie się pod sąd i najczęściej do aresztu do czasu rozprawy.
I to w kraju, gdzie ludzie robią co im się każe bez większego marudzenia.
A co do wysokości mandatów, to u nas najlepszym rozwiązaniem byłby sposób fiński - wszystkim po równo - tzn równo w procentach od posiadanego majątku.
Popieram GonzoG. Polski kierowca musi się jeszcze dużo nauczyć, a żeby wyplenić chamstwo, arogancję i brak wyobraźni na drodze to niestety potrzeba porządnego bata. I ja, mimo że jestem kierowcą i też denerwują mnie niepotrzebnie długie czasy przemieszczania się po naszym kraju (bo za mało jest autostrad), chętnie się na to zgodzę. To co się dzieje w tej chwili na ulicach to jest dramat. I najlepiej się o tym przekona każdy, kto wysiądzie ze swojego blachosmrodu i pojeździ trochę po ulicach rowerem, albo pospaceruje po mieście.
Kultura jazdy, przestrzeganie przepisow itd.
Na zachodzie dziala, bo tam nikt nie leci 200km/h jak jest ograniczenie 120 na autostradzie, nikt nie pokazuje "mam fure ktora moze" i do tego "jestem mistrzem kierownicy", nigdy nie widzialem wyprzedzajacej ciezarowki na zlamanie karku a do tego wszystkiego jak zajade do PL to boje sie przejsc na pasach, bo nie wiem, czy koles stanie, czy mnie rozjedzie.
Zgoda, ze zalozenie takiej sumy z mandatow to czyste "dojenie" obywateli, ale NARODZIE zacznijcie jezdzic jak ludzie.
(...)
Mało w zasadzie jeżdżę po Europie, ale mimo wszystko jakieś obserwacje mam.
Niemcy - ilość znaków umiarkowana. Jeśli stoi znak ograniczenia prędkości przed zakrętem do 70 km/h to znaczy, że zakrętu nie można pokonać z większą prędkością. Nie dlatego, że w krzakach schowany jest fotoradar tylko dlatego, że próba pokonania zakrętu z prędkością 75/80 km/h grozi wypadnięciem z niego. Po prostu szybciej się jechać bezpiecznie nie da. W Polsce przy identycznym zakręcie stałby znak ograniczenia prędkości do 50 km/h, ostry zakręt, brak pobocza i zakaz parkowania :) Czyja to wina, że znaki w Polsce w większości przypadków są nie dostosowane do stanu faktycznego? Czyja to wina, że kierowcy w Polsce nauczyli się, że znaki ograniczenia prędkości dają "zapas" 20-30 czasami 40 km/h ?
Inny przykład - Litwa. Droga przecina jakąś małą wioseczkę z kilkoma przejściami dla pieszych zrobionych na zasadzie progów zwalniających. Żadne fotoradary nie były potrzebne bo i tak szybciej niż 40 km/h jechać nie było sensu, bo co chwilę próg :) Pomimo pierwszego bardzo złego wrażenia ;) uznałem takie rozwiązanie za genialne w swojej prostocie. Takie same miejscowości w Polsce zastawione są litanią znaków, na które i tak mało kto zwraca uwagę i stoi w nich przynajmniej jeden fotoradar.
O jakości dróg i całej pozostałej infrastruktury komunikacyjnej w innych krajach nawet nie piszę.
Mnie denerwuje przeciąganie terenu zabudowanego z przodu i z tyłu po 1km za ostatnią, przysłowiową chałupą...
Mnie denerwuje przeciąganie terenu zabudowanego z przodu i z tyłu po 1km za ostatnią, przysłowiową chałupą...
"Scena 5: (przy drodze)
[Milicjant zatrzymuje kierowcę do kontroli]
Kierowca: Wczoraj jechałem tędy. Tych domów jeszcze nie było !
Szczupak: Tak mówicie !? A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był. To wy byście staruszkę przejechali, tak ?!! A to być może wasza matka !!!!
Kierowca: Jak ja mogę przejechać matkę, jak moja matka siedzi z tyłu ?!!
Szczupak (do mikrofonu): Halo, tu brzoza !! Tu brzoza !! Źle cię słyszę ! Powtarzam, powiedział, że matka siedzi z tyłu. ... “Matka siedzi z tyłu !!!” Tak powiedział !!!!
Scena 6: (w sztabie milicji)
[Włodarczyk rozmawia z szefem milicji]
Włodarczyk: Przede wszystkim nie popadajcie w panikę. Jakiś lepszy cwaniak. Matkę po szosie wozi, staruszkę, żeby nas tylko wrobić !
Komisarz: Tak ! To nam wskazuje na to ..., że życie stawia przed nami ciągle coś nowego. I to jest raz. A po drugie ! Musimy mieć jednak różne warianty. I to jest dwa ! I dlatego proponuje wariant następujący: A gdyby tu było nagle przedszkole. W przyszłości !
Scena 6: (przy drodze)
[Milicjant czyta poradnik]
Szczupak: A gdyby tu było przedszkole w przyszłości ... i wasz synek mały przechodził ... w przyszłości. A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie. Więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu !"
Art Erie
22-01-2013, 13:31
Jakbym chciał dyskutować z takim podejście, rozpętałbym kolejną burzę.
Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś i zastanów się, jak to o Tobie świadczy, jako kierowcy.
Jestem człowiekiem i sądzę, że to normalna reakcja organizmu na całkowity brak bodżców zewnętrznych. Jako o kierowcy mogę jedynie o sobie powiedzieć, że jeżdżę w miarę bezpiecznie - PJ od 27 lat, na koncie jedna stłuczka parkingowa w pierwszym roku po otrzymania uprawnień, nie więcej jak 5 mandatów za przekroczenie prędkości i pewnie tyle samo za parkowanie.
Właśnie wróciłem z krótkiego wojażu i garść informacji z CB: "bandyci" na tym, na tym i na tym słupku; w sumie trzy sztuki rozstawione co 10km w miejscach o znacznym ograniczonej prędkości; nie, nie w tych niebezpiecznych (są takie trzy na tym odcinku, gdzie trup ściele się kilka razy w roku).
Kiedyś było takie powiedzenie: "przeżyliśmy konne wozy, przeżyjemy radiowozy" i chyba jest ono wciąż aktualne, bo nieoznakowane pojazdy wykonujące zdjęcia, które przychodzą do kierowców po 2 tygodniach nie mają z bezpieczeństwem nic wspólnego.
To, że radiowóz stoi sobie na 5-tym kilometrze w wiosce, na 40-tce niczego nie wniesie. W tym miejscu każdy inteligentny człowiek zwolni, nawet jeśli nie zauważy znaku, to z pewnościa uda mu się dostrzec wioskę. Nie przypominam sobie też, by w tym miejscu była jakaś stłuczka. Natomiast na 1-szym kilometrze jest paskudny zakręt z górki z podwójną ciągłą , gdzie 40% samochodów wyprzedza (???); zwykle w tym miejscu 3-5 razy w roku jest czołówka i śmiertelny.
Mnie denerwuje przeciąganie terenu zabudowanego z przodu i z tyłu po 1km za ostatnią, przysłowiową chałupą...
Tylko, że to nie ma nic wspólnego z jazdą samochodem. W ten sposób pan wójt (sołtys itp) zwiększa granice swojego posiadania i pogłowia (czasami z myślą o przyszłości, jeśli nie ma w tej chwili chat), od którego to dostaje wpływy z podatków.
Rządu pewnie nie, ale nasza (społeczeństwa) już tak. Dlatego oczekuje, że amatorzy jazdy bez pasów umieszczą w widocznym miejscu w swoich samochodach informację dla ratowników medycznych "W razie wypadku nie ratować. Moje życie - moja sprawa".
Dla mnie to nieproblem :) No faktycznie powinno Cie zainteresowac gdzie jest kasa którą bulisz miesiąc w miesiąc bo napewno nie u tych co jadą bez pasów :)
Nie prawda, jak będziesz miał wypadek przyjedzie karetka i odwiezie Cię do szpitala i zostaniesz przyjęty poza kolejnością. Badania będą odpowiadać Twojemu stanowi. Zapłacisz za to Ty i inni podatnicy, ale pomoc uzyskasz.
Natężenie ruchu też się DRASTYCZNIE zwiększyło od tego czasu. Porównaj drogę hamowania z 90km/h i 120km/h i się chwilę zastanów. Pojedź na Zachód i jeździj sobie 120km/h na ograniczeniu do 90km/h to zobaczysz jak wygląda nauka przez karanie.
Wystarczy w MIARĘ przestrzegać przepisów i w mandatach Rostowskiemu nic nie oddasz. Za 60km/h na 50-tce ani 100km/h na 90-tce nikt CI mandatu nie wystawi. Ale jak w mieście na 50-tce ktoś jeździ 90km/h i nie widzi w tym problemu to na prawdę nie jest to problem przepisów.
Po pierwsze jak zdązą dojechać, po drugie w końcu po to płacę podatki bo po co innego jak nie na takie akcje ? Dla darmozjadów rządowych czy dla zabawy bo nie mam co z nią robić :) ?
Po drugie mieszkam w Polsce i nie interesuje mnie inny kraj bo nie tam mieszkam i nie o nim dyskusja bo to nie oni dymają Polskich obywateli i nie interesuje mnie jakie są kary u nich.
Za przekroczenie 10km w chwili obecnej pewnie będzie z pińcet a przy takiej strzelance fotograficznej o pomyłki nie trudno i wtedy się zaczną jazdy w sądach itd będą miały tyle spraw że te naprawde ważne będą jeszcze bardziej odwlekane. Coś za coś prawda :D Tak jak pisałem zacznijmy sami myśleć a nie potrzeba będzie bata nad głową, ale też nie popadajmy w paranoje. Powtórze raz jeszcze skoro tak wszyscy dbają o swój tyłek i tak są wielce przerażeni wypadkowością nadmierną prędkością można to szybko załatwić :) przestać produkować pojazdy jadące więcej jak 50km :) po jakiego grzyba mi auto z 300 konnym silnikiem w tym wypadku skoro nic z nim nie zrobie, ba po co mi maluch z 26 konnym silnikiem skoro i tym moge poszaleć :D Jestem w szoku jak ludzie dają się omamiać.
P.S.
Teraz prosze podnieśc ręke tych którzy w korkach na skrzyżowaniach włączającym się do ruchu ustępują miejscą i wpuszczają go bo stoi tam od godziny w szczycie ruchu :) ilu was jest ? jeden dwóch ? Jak nie wyjade na siłe i gośc nie zobaczy w oczach przerażenia to będe tak stał do nie powiem czego.
Boryszuk
22-01-2013, 13:47
Po pierwsze jak zdązą dojechać, po drugie w końcu po to płacę podatki bo po co innego jak nie na takie akcje ? Dla darmozjadów rządowych czy dla zabawy bo nie mam co z nią robić :) ?
Dyskusja jak ze ślepym o kolorach. Nie rozumiesz, że łatwiej jest zapobiegać niż leczyć? Jak poważnie się połamiesz to i tak wylądujesz w państwowym szpitalu. A jak nie Ty to 100 innych idiotów, którzy też myślą, że nie muszą zapinać pasów.
Czternaście stron dywagacji czy chodzi o bezpieczeństwo czy o kasę. A wniosek jest niesłychanie prosty. Starajmy się dostosować do nakazów co do prędkości. Jednocześnie zaoszczędzimy na wydatkach, mniej paliwa i zero mandatów. Poprawimy jednocześnie bezpieczeństwo. No i odwieczny problem Krowa Wiśniewskiego kontra życzenia Kowalskiego. Skoro panowie chcą traktować radary jako dojne krowy (do nich potrzebne są też pastuchy) to realizując poprzednie moje zalecenia jako Kowalscy doprowadzimy do tego że krowa da mniej mleka niż zakładano. Sam to przećwiczyłem. Przyjemnie jest jechać obok radaru i widoku policjantów z suszarkami.
Mnie denerwuje przeciąganie terenu zabudowanego z przodu i z tyłu po 1km za ostatnią, przysłowiową chałupą...
Tylko, że to nie ma nic wspólnego z jazdą samochodem. W ten sposób pan wójt (sołtys itp) zwiększa granice swojego posiadania i pogłowia (czasami z myślą o przyszłości, jeśli nie ma w tej chwili chat), od którego to dostaje wpływy z podatków.
Dla zwiększenia granic jest zielona tabliczka z nazwą. Biała jest daleko, bo w Polsce dopiero od tej tabliczki kierowcy zaczynają myśleć, czy nie trzeba by zwolnić. W innych krajach to jak tylko zobaczą tabliczką zaczynają zwalniać.
P.S.
Teraz prosze podnieśc ręke tych którzy w korkach na skrzyżowaniach włączającym się do ruchu ustępują miejscą i wpuszczają go bo stoi tam od godziny w szczycie ruchu :) ilu was jest ? jeden dwóch ? Jak nie wyjade na siłe i gośc nie zobaczy w oczach przerażenia to będe tak stał do nie powiem czego.
Ja nie wpuszczam, ale wpuszczam.
Zasada jest taka - chce wjechać, to niech wjeżdża, na pewno nie będę mu tego uniemożliwiał.
A nie wpuszczam, bo jak wpuścisz jednego, to ci dziesięciu będzie się wciskało i trąbiło. Jak są korki, to wyznaję zasadę zamka błyskawicznego - jak wpuszczę jednego, to nic mi się nie stanie.
Tylko u nas nie ma kultury jazdy - 50% korków jest przez "pośpiech" kierowców i jazdę zygzakiem po pasach.
60% korków można by uniknąć, gdyby stosowali się do dwóch zasad:
1) nie wjeżdżać na siłę na skrzyżowanie.
2) nie jeździć jak wariat od świateł do świateł - jadąc wolniej dojedziesz szybciej, bo nie trzeba hamować na kolejnych.
Co do łapania przez policję - też trzeba ich odpowiednie wyedukować.
Jak ktoś jedzie nawet i za szybko, ale spokojnie, to takich się powinno lżej traktować, niż takich, którzy sami nie wiedzą czego chcą, ani gdzie i jak jechać.
Choć i w tym już jest mały postęp, bo nie raz już się spotkałem, że policja karała za jazdę "zygzakiem", a mnie mimo przekroczenia prędkości nie zatrzymali.
Ja powiem tak, teren zabudowany, to dla mnie świętość, natomiast w niezabudowanym, lubię jechać nieco szybciej, niż owe 90km/h. I jeszcze jedno, stawiam orzechy przeciwko talarom, że wolelibyście jechać ze mną (gdzie jadę w niezabudowanym szybciej, niż można), niż z moją znajomą, która jedzie w niezabudowanym max 70km/h z nosem przyklejonym do szyby, a po pytaniu jaki znak przed chwilą minęła, mówi, że nic nie widziała. Co więcej, kiedy na drodze przed nią jedzie traktor, to nie wyprzedza, bo się boi i pyta mnie co ma teraz zrobić. Ja po jeździe z nią jestem spocony ze stresu i uważam, że tacy ludzie stanowią większe zagrożenie na drodze, niż ktoś, kto jedzie 100-120km/h w niezabudowanym i ma o tym pojęcie.
Dla zwiększenia granic jest zielona tabliczka z nazwą. Biała jest daleko, bo w Polsce dopiero od tej tabliczki kierowcy zaczynają myśleć, czy nie trzeba by zwolnić. W innych krajach to jak tylko zobaczą tabliczką zaczynają zwalniać.
Zgadzam się jak najbardziej, tylko wszystko zaczyna się od przestawienia tej zielonej, za którą wędruje biała.
Na bezpieczeństwo nie. Na ilość obrażeń i śmierci tak.
Mówię o bezpieczeństwie w ruchu drogowym a nie obrażenia w wypadku. To dwie różne rzeczy. Nie mając zabezpieczenia ludzie bardziej uważają i nie przekłada się to na spadek bezpieczeństwa. Paradoks? Nie, psychologia.
Tak narzekacie tu na mandaty i ich wysokość, fotoradary... Niestety, dopóki nie nauczycie się w Polsce jeździć tak jak w innych krajach, to mandaty będą wyższe, a radarów więcej.
Ale ma Pan jakieś wsparcie, że to się przełoży na wzrost bezpieczeństwa? ;)
Dyskusja jak ze ślepym o kolorach. Nie rozumiesz, że łatwiej jest zapobiegać niż leczyć? Jak poważnie się połamiesz to i tak wylądujesz w państwowym szpitalu. A jak nie Ty to 100 innych idiotów, którzy też myślą, że nie muszą zapinać pasów.
Dokładnie dyskusja o kolorach bo Ty chyba nie rozumiesz że ja nie chce żeby ktoś o mnie dbał i uszczęśliwiał na siłe bo potrafie to zrobić sam :) teraz załapałeś ? a co do leczenia i zapobiegania to moja sprawa, bo jak podkreślam bule tyle na Państwo rocznie i przez wszystkie lata że na jedno leczenie mojej kasy powinno wystarczyć z nawiązką ale tej mojej kasy nie ma i tyle bo ktoś ją gdzieś wyprowadził tak więc daruj sobie dalsze uświadamianie kogoś świadomego :)
nie rozumiesz że ja nie chce żeby ktoś o mnie dbał i uszczęśliwiał na siłe bo potrafie to zrobić sam :) teraz załapałeś ?
to dbaj. ale w granicach prawa. po to one jest by go przestrzegac.
a co do leczenia i zapobiegania to moja sprawa, bo jak podkreślam bule tyle na Państwo rocznie i przez wszystkie lata że na jedno leczenie mojej kasy powinno wystarczyć z nawiązką ale tej mojej kasy nie ma i tyle bo ktoś ją gdzieś wyprowadził tak więc daruj sobie dalsze uświadamianie kogoś świadomego :)
placisz ok 250pln miesiecznie zdrowotnego czyli jakies 3tys rocznie. od ilu lat pracuejsz? od 15? to jakies 45 tys.
uwazasz ze ta kwota pokryje leczenia np po wypadku z ciekzimi obrazeniami konczyn i glowy? oczywiscie zakladajac ze do tej pory nigdy nie korzystales ze sluzby zdrowia.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo i odpowiedzialność w ruchu drogowym, to proponowałbym nakaz wymontowania prędkościomierzy ze wszystkich pojazdów.
Posiadam "bolid" - Fiat 126 z 1974 roku ( taki z chromowanymi zderzakami ). Dwa lata temu przepaliła się żarówka podświetlająca jedyny zegar. Jadąc nim po zmroku nie widać prędkości jaką ma "pojazd". Nigdy nie spowodowałem nim sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa ( przez ostatnie 34 lata nie spowodowałem wypadku ). Jadę tak jak uważam za stosowne w danych warunkach. Pewnie często poniżej dopuszczalnej prędkości.
To tak na pobudzenie wyobraźni :) .
Sam to przećwiczyłem. Przyjemnie jest jechać obok radaru i widoku policjantów z suszarkami.
przez 17 lat za kierownica z czego kilka lat po jakies 7tys km miesiecznie dostalem 2 mandaty. jeden za zle parkowanie i jeden za przekroczenie predkosci - dluga prosta, wylot z miasta, panowie stali 50m przed zielona tablica - nawet nie dyskutowalem, zwrocilem tylko uwage ze mogli by sie przeniesc tam gdzie niebezpiecznie a nie tak gdzie latwo zlapac.
da sie jezdzic spokojnie i kulturalnie. wystarczy policzyc sobie srednia predkosc dojazdu, wziac zapas i rpzestac sie spieszyc. srednia realna a nie wymarzona.
i jakos mozna jezdzic po miescie 50tka majac 200kucy pod maska, zamiast podbijac sobie ego przejezdzajac na czerwonym. trzeba po prostu myslec za kierownica - podobnie jak w pozostalych aspektach zycia
ale w granicach prawa.
Co świadczy że prawo jest złe? To że się go nie przestrzega.
placisz ok 250pln miesiecznie zdrowotnego czyli jakies 3tys rocznie. od ilu lat pracuejsz? od 15? to jakies 45 tys.
uwazasz ze ta kwota pokryje leczenia np po wypadku z ciekzimi obrazeniami konczyn i glowy? oczywiscie zakladajac ze do tej pory nigdy nie korzystales ze sluzby zdrowia.
Ma Pan zupełną rację, ale po to są ubezpieczenia.
krokus66
22-01-2013, 15:07
Wy tu o radarach, fotoradarach i pseudoradarach. Wczoraj w Dzienniku Telewizyjnym poseł podał pomysł wprowadzenia opłat na drogach krajowych.:!: Mają one być przeznaczone na sfinansowanie dokończenia budowy dróg.
Żart dla rozluźnienia.
Policjant zatrzymuje kierowcę.
P. Przekroczył pan dozwoloną prędkość o 80 km. Będzie 400 zł kary.
K. Ależ Panie Władzo, żonę wiozę do szpitala bo rodzi.
P. Nic mnie to nie obchodzi, płacicie czy chcecie wezwanie do sądu?
K. Władzuchno kochana, skąd ja wezmę tyle pieniędzy. W domu mam jeszcze 5 dzieci a ja jestem bezrobotny.
Policjant serce ma i żal mu się zrobiło. Trzyma jednak fason, robi groźną minę i surowym głosem mówi: 5 lat temu w wypadku straciłem 1 oko. Jeśli wskażecie, które, to w drodze wyjątku daruję wam karę.
K. Lewe Panie Komendancie, lewe.
P. Jak żeście zgadli pyta zaskoczony?
K. A bo tylko ono tak na mnie litościwie patrzyło, tylko ono.:mrgreen:
Wczoraj w Dzienniku Telewizyjnym poseł podał pomysł wprowadzenia opłat
Z tego co zarobimy ile Państwo realnie z nas ściąga? Tylko 70-80%? Jeszcze trochę zostało, nie? ;)
placisz ok 250pln miesiecznie zdrowotnego czyli jakies 3tys rocznie. od ilu lat pracuejsz? od 15? to jakies 45 tys.
uwazasz ze ta kwota pokryje leczenia np po wypadku z ciekzimi obrazeniami konczyn i glowy? oczywiscie zakladajac ze do tej pory nigdy nie korzystales ze sluzby zdrowia.
Tak się składa, że do tego płacenia jestem zmuszany. Wcale tego nie chcę. Naprawdę!
W tym miejscu dyskusja chyba "zeszła z drogi" :) .
nie tylko zusy opłacam jak ktoś tutaj napisał bo podatki też a z nich też idzie na służbę zdrowia więc darujmy sobie dalsze dywagacje na ten temat bo koszty operacji zabiegów leków itd to też inna bajka która jest chora jak służba zdrowia. Każdy jak leci pisze o prędkościach ponad świetlnych w mieście :D pokażcie mi miasto w którym prędkość 150-200 w godzinach szczytu można rozwinąć :D chyba samolotem bo w lesie między polami moge co najwyżej sobie zrobić kuku i jak pisałem to moja sprawa. Zresztą chcecie to się karajcie i pozwalajcie prowadzać za nosy ja nie pozwole bo mam swój rozum i rozsądek który zapala mi czerwoną lampke w sytuacji zagrożenia bez pomocy Pana Ministra :)
Art Erie
22-01-2013, 15:24
[...] Zresztą chcecie to się karajcie i pozwalajcie prowadzać za nosy ja nie pozwole bo mam swój rozum i rozsądek który zapala mi czerwoną lampke w sytuacji zagrożenia bez pomocy Pana Ministra :)
Też jestem za tym, żeby się samemu denuncjować; wystarczy opisać w którym miejscu, podać datę i godzinę oraz wartość o jaką udało się przekroczyć dozwoloną prędkość. Jeśli wniosek zostanie odrzucony, można nieco przycisnąć przed "śmietnikiem" i póżniej już powoli odjechac z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku :mrgreen:
krokus66
22-01-2013, 15:31
Z tego co zarobimy ile Państwo realnie z nas ściąga? Tylko 70-80%? Jeszcze trochę zostało, nie? ;)
Ściągają tylko z tych, z których się da ściągnąć. Podobnie opłaty, czynsze, podatki i inne haracze. Tak samo jest w pociągu i MPK. Jak powiedział LW: "Nie o take Polskę walczyłem".
Tę wypowiedż traktuję jako sondaż oraz przygotowywanie społeczeństwa. Wyższe koszty transportu przełożą się na wzrost wszystkich cen. Po łańcuszku - wzrost bezrobocia i w efekcie dalsze pogłębienie biedy.
Ja wskutek nowych przeliczeń już straciłem masę szmalu na przyszłej emeryturze. Tego "nasze kochane" media nie podadzą. Ciągle tylko żerują na nieświadomości ludzi oraz wykorzystując ich głupotę napuszczają tylko wzajemnie na siebie.
Piotr Milecki
22-01-2013, 18:13
Jeśli te mandaty mają się przedłożyć na jakość dróg to daj Panie Boże. Niestety zasilają gminę która zjada 20% wszelkich wpływów na własne, często beznadziejne inwestycje i diety urzędników. Jakość dróg i skończy się problem. Nie podaję tu przykładu Niemców bo nie chcę nikogo zawstydzać. O Szwajcarii nawet nie wspominam.
Jeśli te mandaty mają się przedłożyć na jakość dróg to daj Panie Boże.
Jakiś czas temu jak wiadomo zlikwidowano "podatek drogowy" wliczając go do akcyzy w benzynie. Podatku drogowego wielu nie płaciło, a tak miało być równo i sprawiedliwie. Koronnym argumentem przy tej zmianie miało być przeznaczenie tych pieniędzy na drogi. Trochę później, inny już Minister Infrastruktury wymyślił winiety. Na jednej z konferencji kiedy przekonywał, że winiety wyjdą nam na dobre bo całe pieniądze pójdą na drogi, ktoś zapytał, o pieniądze z "podatku drogowego". Odpowiedź: "Zostały spożytkowane na inne ważne cele społeczne." Przecież się choroba jasna, scyzoryk w kieszeni otwiera.
krokus66
22-01-2013, 19:11
Odpowiedź: "Zostały spożytkowane na inne ważne cele społeczne." Przecież się choroba jasna, scyzoryk w kieszeni otwiera.
Cieszmy się zatem, że nie zostały zmarnowane bądź przejedzone.:grin:
Ciągle czytam i słyszę w telewizorni, że pieniądze zostały znów przejedzone. Jakoś tego nie zauważyłem, brzuch mnie nie rozbolał.
dyskusja jest jak widze bardzo burzliwa. ja natomiast jezdzac na codzien w Irlandii nie przestrzegam zadnych ograniczen predkosci. jezdze bardzo dynamicznie i ciesze sie niezmiernie, ze nie ma tu fotoradarow. do szalu mnie doprowadzaja ludzie notorcznie jezdzacy wolno najszybszym pasem na autostradzie. w Irlandii jest to niestety plaga. przez 5 lat nie mialem zadnego wypadku, zadnej stluczki i nie zaplacilem zadnego mandatu. jezdzac w Polsce rowniez nie przestrzegam ograniczen predkosci, co nie znaczy, ze nie jezdze z glowa. roznica jest taka, ze jezdzac w Polsce mam odlozone pieniadze na mandaty. radosc z jazdy porownywalna - tyle, ze w Polsce drozej wychodzi :)
na moje jest to po prostu bezczelnosc, ze zamiast naprawiac drogi, stawia sie ograniczenia predkosci i fotoradary.
fotograf58
22-01-2013, 19:27
dyskusja jest jak widze bardzo burzliwa. ja natomiast jezdzac na codzien w Irlandii nie przestrzegam zadnych ograniczen predkosci. jezdze bardzo dynamicznie i ciesze sie niezmiernie, ze nie ma tu fotoradarow. do szalu mnie doprowadzaja ludzie notorcznie jezdzacy wolno najszybszym pasem na autostradzie. w Irlandii jest to niestety plaga. przez 5 lat nie mialem zadnego wypadku, zadnej stluczki i nie zaplacilem zadnego mandatu. jezdzac w Polsce rowniez nie przestrzegam ograniczen predkosci, co nie znaczy, ze nie jezdze z glowa. roznica jest taka, ze jezdzac w Polsce mam odlozone pieniadze na mandaty. radosc z jazdy porownywalna - tyle, ze w Polsce drozej wychodzi :)
na moje jest to po prostu bezczelnosc, ze zamiast naprawiac drogi, stawia sie ograniczenia predkosci i fotoradary.
Polecam szybko wykupić miejsce na cmentarzu Powązkowskim w alei zasłużonych .........
Jakość dróg i skończy się problem.
niestety nawet najlepsze drogi nie naprawia glupoty i braku myslenia kierowcow, przejezdzania na czerwonym swietle, blokowania skrzyzowan, wyprzedzania na 3go czy 4go, czy nadmiernej predkosci.
wiekszosc kierowcow uwaza sie za Vettela a prawda jest taka ze umiejetnosci jazdy sa mierne, tak samo jak kultura jazdy.
wspomniane niemcy czy szwajcaria to przede wszystkim inni kierowcy, inna kultura jazdy. a w polsce te kulture trzeba wyhodowac. a na to potrzeba lat, przejrzystych przepisow i konsekwencji w dzialaniu. w zadna z tych 3 rzeczy w naszym kraju niestety nie wierze.
dobre i szerokie drogi owszem bardzo tak, ale znacznie bardziej potrzebna jest eliminacja debili na drogach. Nie pisze tu o ludziach ktorzy na ograniczeniu 90 jada 100 czy 110, tylko o takich co w deszczu wyprzedzaja lewym pasem po drugiej stornie wysepki ciag samochodow.
Kolejna sprawa wzna dla jakosci drog- wagi dla tirow na przejsciach granicznych kazdym wiekszym wezle komunikacyjnym - i potezne mandaty dla przeciazonych ladunkow.
owszem trzeba tez uniknac idiotyzmow z drugiej strony - jak zle zbudowany wezel s5 pod poznaniem gdzie gdy doszlo do kilku wypadkow przy 50km/h to siegnieto po najprostsze rozwaizanie - ograniczenie do 30 - zamiast pociagnac do odpowiedzialnosci firme budowlana.
Polecam szybko wykupić miejsce na cmentarzu Powązkowskim w alei zasłużonych .........
bzdura jakich malo
To i ja coś wtrącę. Jadąc we wrześniu przez Rumunie zaskoczyła mnie jedna rzecz. Noc z piątku na sobotę godzina między 00 a 2(nie pamiętam dokładnie), a tutaj asfalt leją. Asfalt lano odcinkami 200-300 metrów i tyle właśnie było zamykane. Wszystko odbywało się bardzo sprawnie i bez utrudnień w ruchu. Co więcej w niedziele o godzinie 13 na tej samej trasie dalej leją asfalt już duży kawałek dalej. U nas rozkopią 20km, a i tak przez tydzień będą dłubać na odcinku 100 metrów, co więcej chyba cudem było by, żeby ktoś coś robił w nocy a tym bardziej w niedziele... Rumuńskie autostrady to też coś pięknego nie dość, że cudowne widoki po drodze to jeszcze idealny asfalt to jeszcze oznaczenie zjazdów jest takie, że tylko ktoś z ujemnym IQ może się tam zgubić.
ppfalcon
22-01-2013, 22:42
W tej dyskusji jest bardzo wiele głosów i jak to mówią "prawda leży pośrodku", dlatego ja pragnę zwrócić uwagę na zupełnie inną rzecz - a mianowicie wiele osób mówi, że za granicą to, za granicą tamto - kultura inna, ludzie potrafią jeździć, ect. Ja powiem co mają za granicą pod dostatkiem, a czego brakuje u nas - torów wyścigowych! Tak, dokładnie - kawałka asfaltu na którym można bezpiecznie pozap... poszaleć :) Pojeździć te 200 na godzinę, ale też nauczyć się jak auto funkcjonuje w serii szybkich zakrętów. Jak wybierać odpowiedni tor jazdy, jak na rozkład sił wpływają wszelkie uskoki podłużne i jak zachować się w sytuacji poślizgu. Innymi słowy - aby kierowca mógł legalnie i bezpiecznie nauczyć się tych rzeczy, które powinien umieć aby móc nazywać się dobrym kierowcą. Wtedy też może przyjść opamiętanie się i swego rodzaju "respekt" dla prędkości. A że przy okazji ludzie będą mieli szansę się wyżyć i wykorzystać moc swoich samochodów to czemu nie? Prędkość może być bezpieczna i dawać dużo frajdy, ale pod warunkiem że jest używana w bezpiecznym otoczeniu! Tylko gdzie takie znaleźć u nas?
fotograf58
22-01-2013, 22:47
bzdura jakich malo
jednak podtrzymam swoje zdanie, po oglądaniu kilkuset ładnych wypadków w tym kilkudziesięci śmiertelnych, w dużej części po przekroczeniu prędkości. Jednak życzę Szanownemu Koledze jak najdłuższego życia w zdrowiu.
Rumuńskie autostrady
No proszę... Jeszcze kilkanaście lat temu "Rumun" był obiektem szyderstw z biedoty. Tymczasem autostrady już mają a u nas wielką pompą i udziałem głowy państwa otwiera się 500m drogi. W Rumunii nie byłem, ale jechałem do Włoch. Autostradą od Polskiej granicy do około 70km od miejsca docelowego. Zapadłej dziury, nawiasem mówiąc.
Drogi szybkiego ruchu to klucz. Nie dlatego że tak by się chciało i szybciej. Takie drogi są najbezpieczniejsze. Dochodzi do nich do najmniejszej ilości wypadków. Logicznym jest zatem, że kiedy ruch przeniesiemy na bezpieczniejsze drogi to ilość wypadków spadnie. Proste?
Interes będzie bardziej dochodowy niż wszystkie akcyzy razem wzięte.
Nie mam nic przeciwko ustawianiu wszekliego rodzaju ustrojstwa rejestrującego wykroczenia w terenie zabudowanym czy w miejscach szczególnie niebezpiecznych. Rodzice mieszkają przy 94 i to co tam wyprawiają kozacy, to naprawdę przesada!
Nie mniej, to co planują nam "jaśnie panujący", to już lekka przesada. Nie powiem, lubię przycisnąć, ale przeważnie tam gdzie jest to najmniej ryzykowne, czyli na naszych ... autostradach. Jak będę pomykał do Wrocławia 170 km/h, i przyczepi się do mnie takie ITD, to w Katowicach już będę miał po prawku:???: Ale o tym dowiem się dopiero za jakiś miesiąc? Nieźle!
No proszę... Jeszcze kilkanaście lat temu "Rumun" był obiektem szyderstw z biedoty.
Powiem Ci, ze to tylko marny stereotyp. Rumunia to piekny kraj i wspaniali ludzie. Niestety wiekszosc ludzi mowiac Rumunia mysli o cyganach ktorzy wyrabiaja temu kraju taka "marke".
Zaczynamy żyć w państwie policyjny, o jakim komunistom przed 1989 rokiem nie marzyło się.
Ano. Wystarczyło ludzi nastraszyć porządnie. Słowo "bezpieczeństwo" to klucz do biznesu.
Kiedy kierowcy puszek zaczną przestrzegać przepisów ruchu drogowego (i.e. zaczną szanować życie własne i innych), to ja przestanę być potencjalnym dawcą. W Skandynawii nigdy nie czuję się jak dawca.
Nigdy, przenigdy nie widziałem motocyklisty przestrzegającego ograniczeń prędkości. Jeśli motocyklista liczy, że wyprzedzając pojazd mimo ruchu z naprzeciwka zmieści się gdzieś między samochodami to podejmuje ryzyko, z którym się musi liczyć. Gdyby przestrzegali przepisów to zdecydowanie wypadkowość byłaby mniejsza. Niestety większość z kierowców motocykli rzucała kamieniami w szkołę albo spała na fizyce. A potem są pretensje do całego świata. Że jakiś samochód zajechał drogę. Owszem zajechał. Ale jakby się jechało 80 km/h a nie 150 km/h to wypadku by nie było. Jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów ruchu drogowego to środowisko motocyklistów składa się przede wszystkim z hipokrytów.
Przykład Skandynawii w odniesieniu do przekraczania prędkości jest niekoniecznie dobry. Inne realia, w tym gospodarcze. Jeśli tam standardem jest 7,5-8 h pracy, to ile jest u nas?
Kiedyś łapałem stopa w Norwegii w nocy. Zdziwiony byłem, że na drodze krajowej jest tak mały ruch. A to okazało się, że w nocy to Norwedzy śpią po długim popołudniu spędzonym w domu z rodziną. I po ośmiogodzinnym pobycie w pracy, który w zupełności wystarczy aby zarobić na normalne życie. Czy u nas tak jest? Raczej nie. Pracując 8 godzin niewielu z nas jest w stanie zarobić na normalne życie. Tutaj ludzi gonią coraz bardziej za pieniążkami. Zawodowy kierowca jak za wolno jeździ to ma mniejszą pensję bądź wylatuje z roboty. Oczywiście może się obrazić i zwolnić z roboty, ale jak w domu żona, małe dzieci, kredyty, to już mu rura mięknie. Przedstawiciele handlowi mają normy. Nie spełnisz - nie ma problemu, na twoje miejsce czekają kolejni, młodzi, którzy będą pracować za czapkę gruszek, samochód służbowy, komórkę i laptopa.
Nigdy, przenigdy nie widziałem motocyklisty przestrzegającego ograniczeń prędkości. Jeśli motocyklista liczy, że wyprzedzając pojazd mimo ruchu z naprzeciwka zmieści się gdzieś między samochodami to podejmuje ryzyko, z którym się musi liczyć. Gdyby przestrzegali przepisów to zdecydowanie wypadkowość byłaby mniejsza. Niestety większość z kierowców motocykli rzucała kamieniami w szkołę albo spała na fizyce. A potem są pretensje do całego świata. Że jakiś samochód zajechał drogę. Owszem zajechał. Ale jakby się jechało 80 km/h a nie 150 km/h to wypadku by nie było. Jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów ruchu drogowego to środowisko motocyklistów składa się przede wszystkim z hipokrytów.
Bardzo przesadzasz niepotrzebnie obrażając ludzi.
Odsetek idiotów jest taki sam wśród kierowców motocykli jak i tych prowadzących auta, tyle że ci drudzy z racji masy pojazdu stwarzają niewspółmiernie większe zagrożenie dla innych.
LudwikXVI
23-01-2013, 14:56
elanek - hamuj piętą chłopie ... 3eba zerknąć na statystyki do ilu śmiertelnych wypadków doszło z winy kierującego motocyklem. Ja swój sprzedałem kiedy pięć razy pod rząd w jednym sezonie usiłowano mnie zabić. Pamiętam długą prostą na obwodnicy miasta. Jezdnia idealna, długość 3 km. Po drodze z lewej strony wjazd z drogi podporządkowanej z wyraźnym znakiem STOP. Na szczęście przecierałem opony po wcześniejszym myciu łańcucha i jechałem 50 km/h co chwilę hamując by zetrzeć tłusty "film" z opony. Wszystko działo się około godziny 13:00, w piękną słoneczną pogodę, błekitne niebo, ja na dużym motocyklu (Honda Africa Twin) ubrany w czerwoną kurtkę, przezornie na tzw. długich światłach. Na trasie ŻADNYCH drzew, słupków, reklam ... niczego co zasłania widok. I nagle z podporządkowanej wyjeżdża lasencja białym fordem escortem. Zero zatrzymywania się, lekko tylko zwolniła i wjechała na główna drogę. Do dzisiaj pamiętam napis na tylnej szybie " tipsy żelowe tel. 605 ...". Zatrzymałem się 1 metr od jej tylnej klapy. Nie obiłem mordy tylko dlatego, że rozpoznałem w niej była zonę mojego kolegi z racy. W tym samym roku długa prosta na odcinku Police-Szczecin. Zwyczajowo każdy leci około 110 km/h (po bokach pola, teren nie zabudowany, wolniejsza jazda byłaby znęcaniem się nad innymi użytkownikami drogi). Mój motocykl dość wolny (3,7 sek od 0 do 100 km/h) ... swobodnie odpinam rolgaz i w moment mam 140 km/h by wyprzedzić Renault Laguna ... Kierowca auta w wieku ok. 50 lat podobno "nie widzi" mnie w lusterku i gdy od kilku sekund jadę lewym pasem tenże kierowca wrzuca lewy kierunek i także odbija na lewy pas, którym już jadę ... odbił w momencie gdy byłem w połowie jego Renault ... Nie wiem jak to się stało, że przy prędkości ok. 140 km/h mając po lewej stronie metalowe barierki - nacisnąłem przedni i tylny hamulec wytracając prędkość może do 40 kmh i pozostając wciąż przodem w kierunku jazdy ... Później kierowca przepraszał mnie przez szybę ... miał szczęście, że w terenie zabudowanym wszędzie mieliśmy zielone światło .... miałem ochotę obić mu ryja. Na najbliższym parkingu z nerwów wypaliłem chyba pół paczki papierosów ... dalszych przygód nie będę tutaj podawał. Mój kolega w tym samym roku Hondą Hornet na prostej i odsłoniętej drodze ( w mieście) wpakował się w Jeppa, którego kierowca wjeżdżał z podporządkowanej i "nie widział motocyklisty" .... debil jeden. Kolega ten żyje .... jest kaleka do końca zycia na wózku inwalidzkim. Kierownica przytrzymała jemu nogi gdy wylatywał do przodu i uszkodziła nerwy w kanale kręgosłupa .... Kolega wcale nie jechał szybko .... a widoczność dla kierowcy samochodu była jakby stał na pustej plaży ...
elanek - hamuj piętą chłopie ... 3eba zerknąć na statystyki do ilu śmiertelnych wypadków doszło z winy kierującego motocyklem. Ja swój sprzedałem kiedy pięć razy pod rząd w jednym sezonie usiłowano mnie zabić. Pamiętam długą prostą na obwodnicy miasta. Jezdnia idealna, długość 3 km. Po drodze z lewej strony wjazd z drogi podporządkowanej z wyraźnym znakiem STOP. Na szczęście przecierałem opony po wcześniejszym myciu łańcucha i jechałem 50 km/h co chwilę hamując by zetrzeć tłusty "film" z opony. Wszystko działo się około godziny 13:00, w piękną słoneczną pogodę, błekitne niebo, ja na dużym motocyklu (Honda Africa Twin) ubrany w czerwoną kurtkę, przezornie na tzw. długich światłach. Na trasie ŻADNYCH drzew, słupków, reklam ... niczego co zasłania widok. I nagle z podporządkowanej wyjeżdża lasencja białym fordem escortem. Zero zatrzymywania się, lekko tylko zwolniła i wjechała na główna drogę. Do dzisiaj pamiętam napis na tylnej szybie " tipsy żelowe tel. 605 ...". Zatrzymałem się 1 metr od jej tylnej klapy. Nie obiłem mordy tylko dlatego, że rozpoznałem w niej była zonę mojego kolegi z racy. W tym samym roku długa prosta na odcinku Police-Szczecin. Zwyczajowo każdy leci około 110 km/h (po bokach pola, teren nie zabudowany, wolniejsza jazda byłaby znęcaniem się nad innymi użytkownikami drogi). Mój motocykl dość wolny (3,7 sek od 0 do 100 km/h) ... swobodnie odpinam rolgaz i w moment mam 140 km/h by wyprzedzić Renault Laguna ... Kierowca auta w wieku ok. 50 lat podobno "nie widzi" mnie w lusterku i gdy od kilku sekund jadę lewym pasem tenże kierowca wrzuca lewy kierunek i także odbija na lewy pas, którym już jadę ... odbił w momencie gdy byłem w połowie jego Renault ... Nie wiem jak to się stało, że przy prędkości ok. 140 km/h mając po lewej stronie metalowe barierki - nacisnąłem przedni i tylny hamulec wytracając prędkość może do 40 kmh i pozostając wciąż przodem w kierunku jazdy ... Później kierowca przepraszał mnie przez szybę ... miał szczęście, że w terenie zabudowanym wszędzie mieliśmy zielone światło .... miałem ochotę obić mu ryja. Na najbliższym parkingu z nerwów wypaliłem chyba pół paczki papierosów ... dalszych przygód nie będę tutaj podawał. Mój kolega w tym samym roku Hondą Hornet na prostej i odsłoniętej drodze ( w mieście) wpakował się w Jeppa, którego kierowca wjeżdżał z podporządkowanej i "nie widział motocyklisty" .... debil jeden. Kolega ten żyje .... jest kaleka do końca zycia na wózku inwalidzkim. Kierownica przytrzymała jemu nogi gdy wylatywał do przodu i uszkodziła nerwy w kanale kręgosłupa .... Kolega wcale nie jechał szybko .... a widoczność dla kierowcy samochodu była jakby stał na pustej plaży ...
ROZDZIAŁ VIII DROGA DO SENDAI miałeś wkleić do działu cafe. Nie pomyliłeś się.:mrgreen:
Mój motocykl dość wolny (3,7 sek od 0 do 100 km/h) ... swobodnie odpinam rolgaz i w moment mam 140 km/h by wyprzedzić Renault Laguna ... Kierowca auta w wieku ok. 50 lat podobno "nie widzi" mnie w lusterku i gdy od kilku sekund jadę lewym pasem tenże kierowca wrzuca lewy kierunek i także odbija na lewy pas, którym już jadę ... odbił w momencie gdy byłem w połowie jego Renault ... Nie wiem jak to się stało, że przy prędkości ok. 140 km/h
"...jechałem sobie moim renault laguna, niespiesznie, bo mam już 50lat i najeżdziłem się w życiu, zerknąłem w lusterko i widzę ciśnie daleko za mną gość w garnku na głowie, patrzę na jezdnię a tu kot rozjechany, ja odruchowo w lekko w lewo i nagle widzę że gość w garnku wali mi w drzwi, no to ja w kota a garnek walczy o życie chyba przy stuczterdziestu, udało mu się ale wyglądał jakby zrobił w kombinezon..."
LudwikXVI
23-01-2013, 15:49
Wcale nie śmieszne selerze ... wybieranie między rozjechanym kotem, a bezpieczeństwem innych użytkowników drogi ... Ten motocyklista na Hondzie Africa Twin ma dupę na wysokości twojej twarzy w Renault więc widzi doskonale drogę i podejmuje właściwe decyzje o wyprzedzaniu ponieważ ma przed sobą czyste 1000 metrów jezdni ... Ktoś kogo rajcuje "narobienie w kombinezon" raczej nie jest partnerem do rozmów ... może jak kiedyś zrobisz prawo jazdy, stać będzie ciebie na zabawkę typu motocykl i koszta z tym związane .... może zrozumiesz. Trudno wytłumaczyć komuś jak smakuje cukierek - przez szybę. Odnośnie wyrażenia "jadę sobie niespiesznie" ... niech debil jedzie dalej nieśpiesznie zamiast wyprzedzać nie mając o tym pojęcia ..." Punkt siedzenia zmienia punkt widzenia ... odkąd mam prawo jazdy na motocykl i i kilkuletnią praktykę ... jako kierowca samochodu jeżdżę ze świadomością, że nie jestem sam na drodze. Tego samego życzę wszystkim ! ... patrzcie w lusterka bo motocykle są wszędzie ... kiedyś ktoś może nie spojrzeć gdy będzie nim jechał twój syn lub córka ...
odkąd mam prawo jazdy na motocykl i i kilkuletnią praktykę ... jako kierowca samochodu jeżdżę ze świadomością, że nie jestem sam na drodze. Tego samego życzę wszystkim !
Cieszę się że zakup motoru uruchomił Ci w głowie ten, jakże potrzebny na drodze moduł.
Jak czytam motocyklistów na różnych forumach i jak widzę ich jazdę w realu to mam ochotę przykleić sobie naklejkę "Motocyklisto, pomyśl dwa razy, mogę nie zdążyć cię zauważyć" niestety motocykliści nigdy nie zdążą jej przeczytać bo "odkręcają lekko rolergaz" i już mają 140 na blacie.
Jako kierowaca nie mam zamiaru poświęcać motocyklistom większej atencji niż innym użytkownikom dróg, w końcu nie są pojazdami uprzywilejowanymi. Jeśli ja jadę szybko, to na mnie spoczywa odpowiedzialność za to co robię i za przewidywanie reakcji innych użytkowników dróg i za niespodziewane wydarzenia. To samo tyczy motocyklistów. Jak nie jesteś w stanie zdzierżyć prędkości przepisowej to bierzesz na klatę całą odpowiedzialność za sytuację na drodze wokół ciebie i koniec.
LudwikXVI
23-01-2013, 16:22
Może chcesz dobrze selerze ale wyobraźnią sięgasz najdalej swojego JA. Nie będę z Tobą dyskutował z obawy, że sprowadzisz mnie do swojego poziomu, a następnie pokonasz doświadczeniem ... więcej nie napiszę bo jakoś nie mam ochoty na bana. Ciekawe ilu takich JA KIEROWCA SAMOCHODU zabiło dobrych ludzi.
PS.
Typowy błąd laików - nie MOTORU, a MOTOCYKLA.
Może chcesz dobrze selerze ale wyobraźnią sięgasz najdalej swojego JA. Nie będę z Tobą dyskutował z obawy, że sprowadzisz mnie do swojego poziomu, a następnie pokonasz doświadczeniem ... więcej nie napiszę bo jakoś nie mam ochoty na bana. Ciekawe ilu takich JA KIEROWCA SAMOCHODU zabiło dobrych ludzi.
PS.
Typowy błąd pewniej grupy ludzi - nie MOTORU, a MOTOCYKLA.
Kolego, jak będziesz jeździł rozsądnie i przewidywał potencjalne skutki swoich manewrów drastycznie zmniejszysz szansę że któryś z krwiożerczych, egoistycznych kierowców puszek Cię upoluje. Zrobiłem w życiu sporo ponad 800tys km i nie widziałem na drodze motocyklisty jadącego przepisowo, a samochody takie widuję.
Zapewne to znasz, ale może inni poczytają, arcyciekawy projekt: http://motormania.com.pl/felietony/wywiady/wywiad-z-trupem-podkarpacki-sposob-na-wypadki-motocyklowe/
LudwikXVI
23-01-2013, 16:41
nie widziałem na drodze motocyklisty jadącego przepisowo, a samochody takie widuję.
[/url]
Selerku. Dzień dziadka był wczoraj. Słynny Doppelherz stosujemy w kropelkach lub na łyżeczki - nie pijemy z gwinta ! W moim następnym odcinku do Oberlejtnanta Chichota dołączy sympatyczny Fridrich von Seler. Zasłużyłeś ! The End of Message :)
Selerku. Dzień dziadka był wczoraj. Słynny Doppelherz stosujemy w kropelkach lub na łyżeczki - nie pijemy z gwinta !
A ja myślałem że to czopki...
Art Erie
23-01-2013, 16:53
Kolego, jak będziesz jeździł rozsądnie i przewidywał potencjalne skutki swoich manewrów drastycznie zmniejszysz szansę że któryś z krwiożerczych, egoistycznych kierowców puszek Cię upoluje. Zrobiłem w życiu sporo ponad 800tys km i nie widziałem na drodze motocyklisty jadącego przepisowo, a samochody takie widuję.[...]
W pełni Cię popieram, no może z tym wyjątkiem że wszyskich kierowców jednośladów podciągasz pod jeden mianownik. Są jeszcze chopper'y i ich właściciele z właściwym poziomem oleju w głowie, osobiście nie przeszkadza mi nawet gdy cała taka gromadka jadąc obok siebie zajmuje szerokość pasa ;)
Da się to przeżyć, nawet ominąć ( celowo nie używam określenia "wyprzedzić" ), widok miły dla oka i ucha.
Co do motocykli sportowych, to co ich właściciele wyprawiają na drogach publicznych ma skutek przewidywalny taki, a nie inny, często niestety ostateczny. Prócz świateł drogowych, warto też włączyć myślenie i nie dać się zabić.
elanek - hamuj piętą chłopie ... 3eba zerknąć na statystyki do ilu śmiertelnych wypadków doszło z winy kierującego motocyklem. Ja swój sprzedałem kiedy pięć razy pod rząd w jednym sezonie usiłowano mnie zabić. Pamiętam długą prostą na obwodnicy miasta. Jezdnia idealna, długość 3 km. Po drodze z lewej strony wjazd z drogi podporządkowanej z wyraźnym znakiem STOP. Na szczęście przecierałem opony po wcześniejszym myciu łańcucha i jechałem 50 km/h co chwilę hamując by zetrzeć tłusty "film" z opony. Wszystko działo się około godziny 13:00, w piękną słoneczną pogodę, błekitne niebo, ja na dużym motocyklu (Honda Africa Twin) ubrany w czerwoną kurtkę, przezornie na tzw. długich światłach. Na trasie ŻADNYCH drzew, słupków, reklam ... niczego co zasłania widok. I nagle z podporządkowanej wyjeżdża lasencja białym fordem escortem. Zero zatrzymywania się, lekko tylko zwolniła i wjechała na główna drogę. Do dzisiaj pamiętam napis na tylnej szybie " tipsy żelowe tel. 605 ...". Zatrzymałem się 1 metr od jej tylnej klapy. Nie obiłem mordy tylko dlatego, że rozpoznałem w niej była zonę mojego kolegi z racy. W tym samym roku długa prosta na odcinku Police-Szczecin. Zwyczajowo każdy leci około 110 km/h (po bokach pola, teren nie zabudowany, wolniejsza jazda byłaby znęcaniem się nad innymi użytkownikami drogi). Mój motocykl dość wolny (3,7 sek od 0 do 100 km/h) ... swobodnie odpinam rolgaz i w moment mam 140 km/h by wyprzedzić Renault Laguna ... Kierowca auta w wieku ok. 50 lat podobno "nie widzi" mnie w lusterku i gdy od kilku sekund jadę lewym pasem tenże kierowca wrzuca lewy kierunek i także odbija na lewy pas, którym już jadę ... odbił w momencie gdy byłem w połowie jego Renault ... Nie wiem jak to się stało, że przy prędkości ok. 140 km/h mając po lewej stronie metalowe barierki - nacisnąłem przedni i tylny hamulec wytracając prędkość może do 40 kmh i pozostając wciąż przodem w kierunku jazdy ... Później kierowca przepraszał mnie przez szybę ... miał szczęście, że w terenie zabudowanym wszędzie mieliśmy zielone światło .... miałem ochotę obić mu ryja. Na najbliższym parkingu z nerwów wypaliłem chyba pół paczki papierosów ... dalszych przygód nie będę tutaj podawał. Mój kolega w tym samym roku Hondą Hornet na prostej i odsłoniętej drodze ( w mieście) wpakował się w Jeppa, którego kierowca wjeżdżał z podporządkowanej i "nie widział motocyklisty" .... debil jeden. Kolega ten żyje .... jest kaleka do końca zycia na wózku inwalidzkim. Kierownica przytrzymała jemu nogi gdy wylatywał do przodu i uszkodziła nerwy w kanale kręgosłupa .... Kolega wcale nie jechał szybko .... a widoczność dla kierowcy samochodu była jakby stał na pustej plaży ...
Ludwik, za kierownicą jednośladowca przejechałem pewnie kilka km w życiu więc żaden ze mnie ekspert w tej materii ale pamiętaj, że w.w. historie nie są niczego dowodem. Znacznie więcej identycznych sytuacji przeżyłem siedząc za kierownicą auta. Jednak większość kierowców ma utarte zdanie o motocyklistach i chyba nie nabyli go podczas lektury forum motoryzacyjnego.
W swoim niekrótkim, motoryzacyjnym życiu motocykl na trasie wyprzedziłem raz, ok 2 lat temu o czym też tutaj pisałem w jednym z podobnych wątków. RAZ. Aż z wrażenia pamiętam rzuciłem spontanicznie przez CB "o rany, pierwszy raz to ja wyprzedzam motocyklistę" :D
A zapewniam, że do zawalidróg nie należę, w nosie mam ograniczenia 60 w środku trasy między polami i nigdy nie spowodowałem choćby najmniejszej kolizji o wypadku nie wspominając.
Wiem, że generalizowanie będzie dla niejednego krzywdzące ale motocykliści w znakomitej większości to dla mnie to świry, gdyż nie spotkałem do tej pory (poza w.w. wyjątkiem w danej chwili) żadnego, normalnie poruszającego się po publicznych drogach. W swoim otoczeniu mam masę takich grzecznych, ułożonych motocyklistów. Każdy w rozmowie święty, przepisowy ale po chwili od każdego się usłyszy, że "no jak tu nie odkręcić manetki, ten żywioł, to przyspieszenie, te emocje".
Oczywiście pomijam wszelkie 50cm kosiarki do trawy w obudowie skuterka ;)
A ja myślałem że to czopki...
Aby mieć spojrzenie na obie strony medalu trzeba być kierowcą zarówno samochodu i motocykla. Stąd wszelkie "wszyscy motocykliści nie jeżdżą przepisowo" wygłoszone przez niemotocyklistę są z gruntu fałszywe. Poza tym dominują uprzedzenia, frustracja, że np motocyklista nie czeka ze wszystkimi w korkach tylko się przeciska itd. Ogólnie przyjmijmy, że kierowcy aut nie lubią motocyklistów i nie pomylę się, że to reguła. Kiedy nie zauważą motocyklisty wymuszając pierwszeństwo, są na milion procent pewni, że leciał 140 bo przecież przed chwilą go nie było. A tymczasem motocykl porusza się inaczej niż auto, zmienia pozycję na pasie, łatwo znika w martwym punkcie, przez swój rozmiar jest znacznie mniej widoczny, zlewa się z otoczeniem. Poza tym przepis o obowiązkowych światłach w dzień spowodował, że motocykl nie ma elementu wyróżniającego. To mocno wpływa na szanse dostrzeżenia przez z reguły rozleniwionego, zagapionego, zrutynizowanego kierowcę samochodu.
Art Erie
23-01-2013, 17:15
[...] A tymczasem motocykl jest porusza się inaczej niż auto, zmienia pozycję na pasie, łatwo znika w martwym punkcie, przez swój rozmiar jest znacznie mniej widoczny, zlewa się z otoczeniem. Poza tym przepis o obowiązkowych światłach w dzień spowodował, że motocykl nie ma elementu wyróżniającego. [...]
Ale z tego powinni sobie zdawać sprawę właśnie kierowcy motocykli, nie zakładać z góry, że zostali zauważeni, albo że ktoś zatrzyma się na STOP, czy nie wymusi pierszeństwa; to się nazywa "zasada ograniczonego zaufania" i obowiązuje wszystkich poruszających się po drodze.
LudwikXVI
23-01-2013, 17:26
Panowie. Nie ma co generalizować. Statystyki (wybaczcie, że nie poszukam teraz źródeł, wierzcie mi na słowo) ... mówią, że (tu generalizuję, bo nie chcę zmyślać cyfr) większość wypadków spowodowanych jest z winy kierowców samochodów (którym także jestem). Podejrzewam, że zapamiętujemy sytuacje niebezpieczne z udziałem motocyklistów bo jest ich stosunkowo mało i lepiej zapadają w pamięć (mniej motocyklistów jako użytkowników drogi). Czasami niektóre manewry jako kierowcy samochodów oceniamy jako niebezpieczne ponieważ jakby ciężko nam zaakceptować, zrozumieć dynamiczne wyprzedzenie przez np. Hondę CBR, która dosłownie śmignęła obok nas mimo, że własnie jedziemy autostradą 130 km/h ... to ile on musiał jechać ?? Wariat jakiś .... myślimy sobie ... siedząc w samochodzie z silnikiem 1.9 TDI mocy 105 KM o masie 1750 kg podczas gdy motocykl często ma tych koników grubo ponad 100, sam waży niewiele ponad 200 kg (mój 237 kg) i kierowca teoretycznie siedzi na silniku wyposażonym w koła i kierownicę. Oczywiście, że także pośród motocyklistów znajdują się ludzie bez wyobraźni ale tych życie weryfikuje bardzo szybko. Reasumując: nie generalizujmy, nie szufladkujmy. Może uznajmy, że kierujący motocyklem nie jest ograniczony możliwościami prowadzenia pojazdu /poprzez przyśpieszenie, zwrotność, gabaryty/ w taki sam sposób jak kierowca samochodu. O ile robi to z głową, zgodnie z przepisami, bezpiecznie, a MY PATRZYMY W LUSTERKA i rozumiemy swoje ograniczenia - będzie dobrze. Sporo kierowców samochodów wścieka się, gdy na czerwonym świetle tzw. miedzypasem (o ile nie jest niebezpiecznie wąsko bo tego nie toleruję zbytnio) ... podjeżdża motocyklista i staje na POLE POSITION ... nie wkurza was to ? Tylko, że stojąc grzecznie za jednym z was spowalnia zatkane miasto, przy ewentualnym wyprzedzaniu go wymusza 1 metrową bezpieczna strefę ... a tak ... po upewnieniu się, że nikt więcej nie wjedzie już na skrzyżowanie w ciągi dwóch sekund znika wam z oczu i możecie sobie spokojnie jechać ... nie zawadza nikomu, nie blokuje ruchu ... no ale ... JAK TEN PAJAC ZAMIAST STAĆ JAK INNI TAK SOBIE LECI BEZ KOLEJKI ... TEŻ JESTEM GŁODNY I ZMĘCZONY ... CHCĘ DO DOMU NA GORĄCY OBIAD. Naprawdę chciałbym aby każdy kierowca samochodu spędził szczęśliwie 2 do 3 sezonów w siodle ... Wszyscy byli byśmy bardziej wyrozumiali dla siebie ... bo jazda motocyklem to jedyna rzecz lepsza od seksu do której nie trzeba zdejmować ubrania :)
Ale z tego powinni sobie zdawać sprawę właśnie kierowcy motocykli, nie zakładać z góry, że zostali zauważeni, albo że ktoś zatrzyma się na STOP, czy nie wymusi pierszeństwa; to się nazywa "zasada ograniczonego zaufania" i obowiązuje wszystkich poruszających się po drodze.
Jasne że tak! Każda książka o bezpiecznej jeździe motocyklem o tym tłucze. Jest cała gama metod przeżycia, np obserwacja obręczy koła, które jeśli się porusza, pozwala na ostrzeżenie, że auto przez znakiem STOP nie stoi tylko właśnie czai się do wyskoczenia bo wydaje się że zdąży. Motocyklista na drodze ma oczy dookoła głowy i musi myśleć za każdego w promieniu rażenia. Uważać na wszystko, niemalże na liść na jezdni. Ilość rzeczy które trzeba zauważyć i na nie uważać jest wielokrotnie większa niż jadąc autem. Jazda motocyklem, szczególnie w mieście, to nie jest relaksująca wycieczka z wiatrem we włosach. To permanentny stan skupienia i napięcia uwagi. Jeżdżąc motocyklem dopiero zaczynamy zdawać sobie sprawę co oznacza beznamiętnie powtarzane na kursach kat B, "zachować szczególną ostrożność". Dla przeciętnego kierowcy z kat B to martwy przepis, dla motocyklisty codzienna praktyka. Niestety, wszystkiemu nie da się przeciwdziałać. Zdarzają się sytuacje niemal nieprawdopodobne, jak np wyjechanie z parkingu auta wprost pod koło, kiedy jego kierowca patrzy Ci w oczy. Patrzy i nie widzi. Niezależnie od przyczyn takiego fenomenu, trzeba uważać na wszystko. Stłuczka w aucie to co najwyżej drobna uciążliwość, ale motocyklem poważne obrażenia lub zejście.
Statystyki (wybaczcie, że nie poszukam teraz źródeł, wierzcie mi na słowo) ... mówią, że (tu generalizuję, bo nie chcę zmyślać cyfr) większość wypadków spowodowanych jest z winy kierowców samochodów
Pomogę - 80%!
LudwikXVI
23-01-2013, 17:37
Dzięki, ja zapamiętałem 75% ... ale to chyba dane sprzed 2 lub 3 lat.
LudwikXVI
23-01-2013, 17:41
NO DOBRZE. TERAZ BONUS - można zatracić się na kilkanaście dni czytając relacje z trasy i oglądając zdjęcia z podróży (niektóre zdjęcia są naprawdę niesamowite) :http://africatwin.com.pl/showthread.php?t=2736 /opsssss chyba trzeba się logować ....sprawdzę dokładnie i powtórzę link bo kolega zrobił to jako ściągalny pdf/.
Tutaj macie link do prowadzonego przeze mnie ale też zaniedbanego działu z dowcipami (ponad 90.000 wejść): http://africatwin.com.pl/showthread.php?t=1974
Pozdrawiam :)
Art Erie
23-01-2013, 17:41
[...] Czasami niektóre manewry jako kierowcy samochodów oceniamy jako niebezpieczne ponieważ jakby ciężko nam zaakceptować, zrozumieć dynamiczne wyprzedzenie przez np. Hondę CBR, która dosłownie śmignęła obok nas mimo, że własnie jedziemy autostradą 130 km/h ... to ile on musiał jechać ?? Wariat jakiś ....
A co mam sobie myśleć? Pytam serio, bo na autostradzie rzadko przekraczam 140km/h samochodem...
[...] Sporo kierowców samochodów wścieka się, gdy na czerwonym świetle tzw. miedzypasem (o ile nie jest niebezpiecznie wąsko bo tego nie toleruję zbytnio) ... podjeżdża motocyklista i staje na POLE POSITION ... nie wkurza was to ? [...]Nie, by nie wyrazić się zbyt kolokwialnie ;)
Panowie. Nie ma co generalizować. Statystyki (wybaczcie, że nie poszukam teraz źródeł, wierzcie mi na słowo) ... mówią, że (tu generalizuję, bo nie chcę zmyślać cyfr) większość wypadków spowodowanych jest z winy kierowców samochodów
No przecież wiesz doskonale na czym opierają się te statystyki. Nie ważne ile zapindalał motocyklista, wina przecież niemal zawsze jest po stronie kierowcy bo to on wymusił/nie zdążył/nie zauważył. Gdybym sam przed paroma miesiącami nie był świadkiem takiego wypadku przed moimi drzwiami od domu to może bym w te statystyki uwierzył.
Sąsiad zjeżdzał z chodnika, włączał się do ruchu. No a że chłopaczkowi na skrzyżowaniu 100m dalej tak się jakoś "odkręciła manetka", że pojawił się pod autem sąsiada chyba w pół sekundy to już drobiazg. Widziałem na własne oczy. Jakby odrzutowiec startował.
Chyba nie muszę Ci mówić czyja była wina?
Sporo kierowców samochodów wścieka się, gdy na czerwonym świetle tzw. miedzypasem (o ile nie jest niebezpiecznie wąsko bo tego nie toleruję zbytnio) ... podjeżdża motocyklista i staje na POLE POSITION ... nie wkurza was to ? Tylko, że stojąc grzecznie za jednym z was spowalnia zatkane miasto, przy ewentualnym wyprzedzaniu go wymusza 1 metrową bezpieczna strefę ... a tak ... po upewnieniu się, że nikt więcej nie wjedzie już na skrzyżowanie w ciągi dwóch sekund znika wam z oczu i możecie sobie spokojnie jechać ... nie zawadza nikomu, nie blokuje ruchu ... no ale ... JAK TEN PAJAC ZAMIAST STAĆ JAK INNI TAK SOBIE LECI BEZ KOLEJKI ... TEŻ JESTEM GŁODNY I ZMĘCZONY ... CHCĘ DO DOMU NA GORĄCY OBIAD. Naprawdę chciałbym aby każdy kierowca samochodu spędził szczęśliwie 2 do 3 sezonów w siodle ... Wszyscy byli byśmy bardziej wyrozumiali dla siebie ... bo jazda motocyklem to jedyna rzecz lepsza od seksu do której nie trzeba zdejmować ubrania :)
o to, to!
LudwikXVI
23-01-2013, 18:04
Sympatyczny Nowarcie ... nie ma co generalizować ... teraz ja powinienem napisać o pewnym koledze, którego kierowca "puszki" przy prędkości ok. 50 km/h zepchnął na tory tramwajowe ... motocyklista leży teraz około 180 cm pod ziemią ... a nad nim kwiatki ... Wątek ma szanse pobić ten o D 400 / D 600 :) Pozdrawiam wszystkich.
jasiek52
23-01-2013, 18:26
Jeśli mówimy o tym, kto ile wypadków spowodował, to warto podeprzeć się konkretami, dane ze strony motocaina.pl:
"W 2009 roku motocykliści uczestniczyli w 2 576 wypadkach, w tym z ich winy zaistniały 1 151 wypadków, zginęły w nich 194 osoby, a 1 228 osób doznało obrażeń ciała. Najczęstsze przyczyny wypadków spowodowanych przez motocyklistów to:
- niedostosowanie prędkości do warunków ruchu - 622 wypadki,
- nieprawidłowe wyprzedzanie - 163 wypadki,
- nie zachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami -93 wypadki."
Tak więc motocykliści byli sprawcami prawie co drugiego wypadku, w którym brał udział motocykl.
A kierowcy samochodów osobowych byli sprawcami rzeczywiście 77,6 % wypadków - wszystkich wypadków (motocykliści 3,3%) No, ale samochodów osobowych po naszych drogach porusza się wielokrotnie więcej niż motocykli...
LudwikXVI
23-01-2013, 18:45
Nie czytam statystyk z kobiecych portali motoryzacyjnych ... gdzie Ty tam im łazisz po stronach Jaśku ?! :) :) :)
... bo jazda motocyklem to jedyna rzecz lepsza od seksu do której nie trzeba zdejmować ubrania :)
Są rzeczy równie przyjemne (osobiście sprawdzone i regularnie uprawiane) jak skydiving i lotnictwo. Jest tylko jedna różnica. Trzeba mieć zaświadczenie od psychiatry i EEG mózgu od neurologa, czego od motocyklistów nie wymaga się. I nie ma co porównywać zagrożeń. Jazda szybkim motocyklem po stokroć bardziej niebezpieczna, a pomimo tego przypadkowi ludzie otrzymują uprawnienia.
LudwikXVI
23-01-2013, 19:01
Przypadkowi ludzie rządzą nami z Wiejskiej itd. Tak na poważnie : http://www.youtube.com/watch?v=XZxo7IznQnk - Ty robisz takie rzeczy ? Szacun ! Fajne te wdzianka do lotów ... jak Szpieg Z Krainy Deszczowców .... karambaaaaa ...
Przypadkowi ludzie rządzą nami z Wiejskiej itd. Tak na poważnie : http://www.youtube.com/watch?v=XZxo7IznQnk - Ty robisz takie rzeczy ? Szacun ! Fajne te wdzianka do lotów ... jak Szpieg Z Krainy Deszczowców .... karambaaaaa ...
Nie. Ja bawię się we "freefly"
jasiek52
23-01-2013, 20:22
Ludwiku, tak mi się przez przypadek trafiło - pierwsza pozycja w wyszukiwarce:) Ale na ścigacz.pl są dane podobne i aktualniejsze - z 2011
krzysztofz24
24-01-2013, 01:49
Jako kierowca i motocykla i samochodu moge sie chyba wlaczyc do dyskusji;-).
Moze zaczne tak; mam 34 lata i to juz na szczescie ten wiek ze mi absolutnie zwisa i powiewa:-) czy inni uzytkownicy w samochodach maja mnie za szalenca, dawce organow itp. Nie jestem swiety jesli chodzi o przestrzeganie dokladnie przepisow, ale dostosowuje swona jazde do innych. Ale co by nie napisac to i tak niektorzy woedza swoje;-).
Jadac motocyklem stosuje zasade nie ograniczonego, ale zero zaufania.
Bo kierowca samochodu zawsze bedzie twierdzil "ja nie widzialem, bo on za szybko jechal".
Nic to ze motocyklami jezdza lekarze, prawnicy, sprzedawcy, robotnicy budowlani czy hydraulicy.
Wsiadasz na motocykl to czesc spoleczenstwa zaklasyfikuje cie jako dawce.
Jak jiz wspomnialem, to mi to lotto:-).
Szkoda zycia na prozny trud przekonywania kogos kto i tak ma swoje niezachwiane zdanie.
Motocyklisci nie wjezdzaja po pijaku w przystanek z ludzmi np.Nie kosza kogos na przejsciu dla pieszych
(praktycznie nie ma takich wypadkow).
No ale niech bedzie, ze nie ma bardziej zabojczej maszyny w ruchu drogowym niz motocykl.
Problemem jest to ze wiekszosc osob niestety uczestniczy w ruchu drogowym na zasadzie:
BO JA JADE. Ja jestem najwazniejszy, to oni mi przeszkadzaja, zajezdzaja droge, robia korki itp.
A wystarczyloby po prostu wziasc pod uwage innych uzytkownikow drogi, dostosowac sie do nich, uczestniczyc w tym ruchu drogowym tak zeby nie zaburzac jego plynnosci.
Motocykle nie wymagaja od kierowcow sqmochodow szczegolnej atencji jak to ktos okreslil.
No ale lopatologicznie tlumaczac, to inaczej je widac w lusterkach i ma drodze niz samochod czy tira.
Zycze wszystkim szerokiej drogi i poszanowania innych uzytkownikow drogi.
P.s Z telefonu, wiec sorki za literowki.
Bardzo przesadzasz niepotrzebnie obrażając ludzi.
Jeśli kogoś obraziłem to przepraszam.
Odsetek idiotów jest taki sam wśród kierowców motocykli jak i tych prowadzących auta, tyle że ci drudzy z racji masy pojazdu stwarzają niewspółmiernie większe zagrożenie dla innych.
Z racji masy stwarzają niewspółmiernie większe zagrożenie dla innych? Ja myślałem, że z racji prędkości, stylu jazdy, braku ostrożności się stwarza zagrożenie, a nie z powodu masy. Czy walce drogowe stanowią zagrożenie?
Kombajny rzeczywiście stwarzają - jak się w nie wjedzie z wielką prędkością.
Nie chodzi o prędkość administracyjnie dozwoloną, bo nie zawsze to jest przepis oparty o logikę i warunki drogowe. I dobieranie prędkości do warunków. Jeżdżę między innymi dużym samochodem terenowym. I muszę brać pod uwagę to, że mam sporo dłuższą drogę hamowania niż osobówka i uważać, żebym nie wjechał w tyłek jakiejś osobówce z dzieckiem na tylnym siedzeniu, bo kierowcy nagle się zachciało testować hamulce, czy się czegoś wystraszył. I staram się przewidywać i jeździć ostrożniej niż zwykłym autem.
Mam wrażenie, że motocykliści mają roszczeniową postawę wobec kierowców samochodów. A wystarczy się trochę postarać, np. przy wyprzedzaniu dać sygnał dźwiękowy, skoro manewr chce się wykonać bardzo szybko, a nie wyskakiwać zza samochodu z wielką prędkością. Dajcie kierowcom samochodów jakąś szansę na zauważenie siebie.
Nic to ze motocyklami jezdza lekarze, prawnicy, sprzedawcy, robotnicy budowlani czy hydraulicy.
Bezrobotni, księża, grzesznicy, urzędnicy, styliści, fryzjerzy, mechanicy, elektrycy i wielu innych. Jakie to ma znaczenie?
Motocyklisci nie wjezdzaja po pijaku w przystanek z ludzmi np.Nie kosza kogos na przejsciu dla pieszych (praktycznie nie ma takich wypadkow).
Motocykli jest sporo mniej, są węższe, więc im trudniej w taki przystanek trafić czy pieszego na przejściu.
Co do jeżdżenia po pijaku to chyba u Ciebie są inne obyczaje. W moich okolicach jeżdżą na cyku i po dragach. Nawet im nie przeszkadza, że niedawno jednemu z nich urwało rękę i nogę.
Z racji, że okolica piękna to czasem jeżdżą dużymi grupami. Trudno mi się o nich wtedy dobrze wypowiadać, zwłaszcza jeśli gdzieś nocują w okolicy. I nie wierzę, że po takiej nocy są trzeźwi z rana.
a nie wyskakiwać zza samochodu z wielką prędkością.
Tak się tylko wydaje. Motocykl nie jest wcale szybszy, wręcz przeciwnie. Motocykl ma tylko o niebo większe przyśpieszenie i pojawia się znikąd. Stąd takie odczucia.
Dajcie kierowcom samochodów jakąś szansę na zauważenie siebie.
Kierowcy aut, patrzcie kurde w lusterka! Ale tego apelu kompletnie nie zrozumie nikt kto, nie jeździ motocyklem. Albo nawet rowerem.
RobertMiernik
24-01-2013, 11:34
Motocykl ma tylko o niebo większe przyśpieszenie i pojawia się znikąd. (...)
Kierowcy aut, patrzcie kurde w lusterka!
No rzeczywiście - sensowna wypowiedź...
Może zamiast przedniej szyby montować w samochodach lustro wsteczne antymotocyklowe?
Może zamiast przedniej szyby montować w samochodach lustro wsteczne antymotocyklowe?
Wystarczy uważnie rozejrzeć się, korzystając z obecnych. Kierowcy rutynowo ledwo rzucają okiem w lusterko.
Każdy kierowca samochodu powinien choć raz, choć na 2-3 godziny wsiąść na motocykl (choćby jako pasażer), oraz kolejne 2-3 godziny na rower. Każdy motocyklista powinien choć raz wsiąść do samochodu. Podobnie rowerzysta. To powinno być obowiązkowe, podczas kursu na prawo jazdy i kartę rowerową. Wiem, że jest to nierealne, ja tylko głośno myślę :)
To by miało sens. Niestety, nierealne.
Art Erie
24-01-2013, 12:07
Wystarczy uważnie rozejrzeć się, korzystając z obecnych. Kierowcy rutynowo ledwo rzucają okiem w lusterko.
Czasem można sobie tak zerkać cały czas, ale jeśli motocyklista wyskoczy jak pocisk spoza drugiego, albo nawet trzeciego auta, które jadą za tobą raczej nie ma szans by go zauważyć.
Prowadząc samochód mam taki zwyczaj, że gdy wyprzedzam samochód, który ma duże szanse by mnie nie widzieć (duża cięzarówka), to albo mu błysnę światłami (oczywiście w nocy), albo zagadam wcześniej na CB i uprzedzę o próbie wykonania takiego manewru.
Zwracam uwagę na ciężarówki, nie zajerzdżam im drogi, nie wciskam im się przed zderzak, wiem o tym że często mają na sobie 40 ton i manewr, który jest dla mnie banalny w osobówce - dla nich jest często niewykonalny.
Z drugiej strony w przypadku konfrontacji, to kierowca podniesie nogi do góry, a ja przeniosę się na łono Abrahama...
Duży "może więcej", ale często też mniej, nawet jeśli bardzo się stara...
Każdy kierowca samochodu powinien choć raz, choć na 2-3 godziny wsiąść na motocykl (choćby jako pasażer), oraz kolejne 2-3 godziny na rower. Każdy motocyklista powinien choć raz wsiąść do samochodu. Podobnie rowerzysta. To powinno być obowiązkowe, podczas kursu na prawo jazdy i kartę rowerową. Wiem, że jest to nierealne, ja tylko głośno myślę :)
A nie, pozwól że podziękuję ;)
Co do roweru to spoko, mam też znajomych, którzy jeżdżą na chopper'ach i tu też bardzo chętnie (jako pasażer), ale na motocyklu sportowym to podziękuję. Wystarczy mi widok kaskaderów rozwijających prędkości przy których przelatujący szary wróbel może ich zabić.
krokus66
24-01-2013, 12:11
Mam wrażenie, że motocykliści mają roszczeniową postawę wobec kierowców samochodów. A wystarczy się trochę postarać, np. przy wyprzedzaniu dać sygnał dźwiękowy, skoro manewr chce się wykonać bardzo szybko, a nie wyskakiwać zza samochodu z wielką prędkością. Dajcie kierowcom samochodów jakąś szansę na zauważenie siebie.
Potwierdzam.
Prowadząc samochód bardzo często patrzę w lusterka, szczególnie prawe, nawet wówczas gdy nie planuję zmieniać pasa. Pojawiają się nagle wyskakując zza samochodu objawiając swą obecność rykiem startującej V2. Dobrze aby motocykliści wiedzieli jakie to "przyjemne".
A tak w ogóle motocykliści mnie w niczym nie przeszkadzają, jak ich widzę to są przewidywalni. Boję się natomiast rowerzystów.
Każdy kierowca samochodu powinien choć raz, choć na 2-3 godziny wsiąść na motocykl (choćby jako pasażer), oraz kolejne 2-3 godziny na rower. Każdy motocyklista powinien choć raz wsiąść do samochodu. Podobnie rowerzysta. To powinno być obowiązkowe, podczas kursu na prawo jazdy i kartę rowerową. Wiem, że jest to nierealne, ja tylko głośno myślę :)
Każdy kierowca bez względu na kategorię prawa powinien przejść specjalistyczne badania psychiatryczne pod kątem psychopatii i socjopatii co jakiś czas.:wink:
Polecam zaznajomienie się z terminami: pierwotny psychopata, wtórny psychopata.
Na drogach jest ich sporo.
objawiając swą obecność rykiem startującej V2. Dobrze aby motocykliści wiedzieli jakie to "przyjemne".
Wśród motocyklistów spotyka się powiedzenie: "Loud pipes save lives". Głośne wydechy nie wzięły się znikąd. Jeśli kierowcy puszek nie patrzą w lusterka to jest szansa, że może usłyszą. Jest przyczyna, jest skutek. Jak zawsze.
Zauważcie proszę, że motocykliści postulują aby kierowcy samochodów doświadczyli jak to jest, a potem dopiero zabierali głos. Kierowcy aut na to odpowiadają, jak zacięta płyta, o wyskakiwaniu i prędkości. Motocykliści to praktycznie w 100% również kierowcy samochodów. Odwrotnie nie, dlatego opinia motocyklisty o sytuacji na drodze jest znacznie bardziej wszechstronna.
LudwikXVI
24-01-2013, 12:33
Freefly - chyba trochę przesadzasz. Popatrz na swoje hobby. Może zapytajmy - kto zdrowy na umyśle, nie będąc wyposażony w skrzydła wbrew naturze skacze z samolotu ufając połaci materiału ze sznurkami w plecaku ... Co ty tak z tymi badaniami psychiatrycznymi ? Podziwiam Twoją odwagę oraz interesujące hobby ale chyba masz jakiś problem do rozwiązania. Nie obrażaj się ale jakoś tak ciśniesz temat ... no chyba, że pan jesteś medyk z branży i mi tutaj lobbujesz .... Psychiatrzy mówią: nie ma ludzi zdrowych ... są tylko jeszcze nie zdiagnozowani. Pozdrawiam i nie wbijam się w dyskusję bo ilu ludzi tyle opinii.
Może zapytajmy - kto zdrowy na umyśle, nie będąc wyposażony w skrzydła wbrew naturze skacze z samolotu ufając połaci materiału ze sznurkami w plecaku ...
I nazywa to "fly"... :razz:
Wśród motocyklistów spotyka się powiedzenie: "Loud pipes save lives". Głośne wydechy nie wzięły się znikąd. Jeśli kierowcy puszek nie patrzą w lusterka to jest szansa, że może usłyszą. Jest przyczyna, jest skutek. Jak zawsze.
Mówić można wszystko. Czy ma to sens? Temat kontrowersy jak bezmyślna jazda na długich.
http://www.youtube.com/watch?v=xGyKBFCd_u4 ;)
Zauważcie proszę, że motocykliści postulują aby kierowcy samochodów doświadczyli jak to jest, a potem dopiero zabierali głos. Kierowcy aut na to odpowiadają, jak zacięta płyta, o wyskakiwaniu i prędkości. Motocykliści to praktycznie w 100% również kierowcy samochodów. Odwrotnie nie, dlatego opinia motocyklisty o sytuacji na drodze jest znacznie bardziej wszechstronna.
Nie może być tak, że 95% jedzie dajmy na to 80, a 5% będzie jechało 140. Przepraszam, Cię ale ta mniejszość( Bez względu, czy to kierowcy samochodów, czy motocykli ) musi się dostosować, bo inaczej stanowi zagrożenie dla tej większości. Dlatego sugerowanie, żeby spojrzeć na to z punktu widzenia kierującego jednośladem i żeby doświadczać tego co motocykliści jest pozbawiono uzasadnienia.
Przecież to jak w każdym środowisku. Nie jesteś w stanie dostosować się, jesteś wykluczony, potępiany, napiętnowany.
Temat kontrowersy jak bezmyślna jazda na długich.
Prawda, ale z uporem maniaka wrócę do stwierdzenia, że wszystko ma swoją przyczynę. Ludzie zaczynają jeździć na długich bo chcą zwiększyć szanse zauważenia. Wyróżnić się. Przyczyną jest nakaz używania świateł przez wszystkich a nie jak wcześniej tylko motocykle i pojazdy uprzywilejowane. Motocykl ani pojazd uprzywilejowany, prze swą specyfikę, nie są normalnym (większościowym) zjawiskiem na drodze. Stąd powstaje konieczność podkreślania widoczności i jego brak w pewnym momencie. Zauważyliście może, że karetki też często jadą na długich?
Nie może być tak, że 95% jedzie dajmy na to 80, a 5% będzie jechało 140.
Już o tym pisałem. Kierowcom samochodów WYDAJE SIĘ, że motocykliści śmigają jak idioci. Takie odczucie daje kolosalna różnica w przyśpieszeniu. Motocykl przyśpiesza w chwilę, szybciej niż Ferrari, co samochodziarzom w ruchu miejskim wydaje się niesamowitym "odkręcaniem". 140km/h motocyklem to ponaddźwiękowa. Z takimi prędkościami jeżdżą faktycznie tylko dawcy na szlifierkach a ich jest dużo mniej niż rozsądnych, bezpiecznych kierowców aut jadących logicznie i bezpiecznie 140km/h.
I nazywa to "fly"... :razz:
Jak tłumaczył Chudy - To nie latanie, to spadanie do celu! :)
LudwikXVI
24-01-2013, 13:41
Zwracam Państwa uwagę na ten samochód kombi wyprzedzający motocyklistę gdy ten ma 299 km/h na zegarze ... słodkie :)
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=b3FrsgNYw0w
Jedziesz sobie spokojnie te 300km/h, a tu jakiś wariat w Audi Cię wyprzedza...
Jak tłumaczył Chudy - To nie latanie, to spadanie do celu! :)
:)
Ale był też akcent z napędem. Rakietowym. Ale chłopaki zapitalali..... samochodem. :)
Freefly - chyba trochę przesadzasz. Popatrz na swoje hobby. Może zapytajmy - kto zdrowy na umyśle, nie będąc wyposażony w skrzydła wbrew naturze skacze z samolotu ufając połaci materiału ze sznurkami w plecaku ... Co ty tak z tymi badaniami psychiatrycznymi ? Podziwiam Twoją odwagę oraz interesujące hobby ale chyba masz jakiś problem do rozwiązania. Nie obrażaj się ale jakoś tak ciśniesz temat ... no chyba, że pan jesteś medyk z branży i mi tutaj lobbujesz .... Psychiatrzy mówią: nie ma ludzi zdrowych ... są tylko jeszcze nie zdiagnozowani. Pozdrawiam i nie wbijam się w dyskusję bo ilu ludzi tyle opinii.
Nie przesadzam, obserwując zachowanie na drodze kierujących pojazdami. I nie chodzi o to, co mogą sobie zrobić, ale co wyrządzić zrobić innym użytkownikom drogi.
Nie jestem medykiem, ale w prowadzeniu działalności gospodarczej, pewien zakres wiedzy psychologicznej, a nawet z pogranicza psychiatrii przydaje się.;)
Co do połaci materiału ze sznurkami w plecaku, jest to statek powietrzny podlegający rejestracji i restrykcyjnym przeglądom i na żadnej strefie zrzutu nie dopuszcza do skoków bez spełnienia wymogów:http://www.ulc.gov.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=354&Itemid=355 (http://www.ulc.gov.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=354&Itemid=355)
W USA więcej ludzi skacze niż jeździ na nartach, a wypadków jest o wile mniej niż na stokach z tymi śmiertelnymi włącznie, które w 99% sa efektem tylko i wyłącznie brawury (ok 8 milionów skoków rocznie)
W Polsce w ciągu ostatnich 10 lat było 12 wypadków śmiertelnych na kilkadziesiąt tysięcy skoków. A w 2010 roku wg. FAI odnotowano 56 wypadków śmiertelnych, na dziesiątki milionów skoków.
Czy Ty myślisz, że gdyby to było niebezpieczne, to skakałbym?
Przepraszam za off, ale gdzie nam do wypadkowości i śmiertelności w motoryzacji.
krokus66
24-01-2013, 14:53
Zauważcie proszę, że motocykliści postulują aby kierowcy samochodów doświadczyli jak to jest, a potem dopiero zabierali głos. Kierowcy aut na to odpowiadają, ... Motocykliści to praktycznie w 100% również kierowcy samochodów. Odwrotnie nie, dlatego opinia motocyklisty o sytuacji na drodze jest znacznie bardziej wszechstronna.
To niczego nie zmienia.
Każdy kierowca jeśli nie jeździ zygzakiem, to przede wszystkim obserwuje przód i pobocza drogi. Jeśli nie zmienia pasów, skręty, to tyłek jest dla niego mało ważny. I tak powinno być.
Dla wzrostu bezpieczeństwa piesi powinni prowadzić samochód o zmroku. Przekonali by się jak bardzo są niewidoczni, szybkość przybliżania się oraz długość drogi hamowania przy regulaminowej jeździe. Podobnie gdyby rowerzyści poprowadzili samochód, nie wjeżdżali by rowerem tuż zza rogu prosto pod koła. Zgadzam się - również kierowcy aut jako motocykliści.
Przyzna Pan jednak, że takie oczekiwanie jest czystą utopią. Wobec powyższego każdy z nas ma obowiązek poruszać się bezpiecznie czyli rozsądnie. Ja prowadząc samochód z góry zakładam, że pieszy nie ma za grosz wyobraźni - nigdy nie był kierowcą - i zwracam na niego większą uwagę niż na inne samochody. Ponadto jest słabszy, puknięcie komara a on jest calusieńki połamany.
Podobnie motocykliści nie powinni bujać w obłokach w swych nierealnych oczekiwaniach i żądaniach względem samochodziarzy lecz pragmatycznie podchodzić do tematu z góry zakładając, że inni nawet nigdy nie widzieli motocykla na oczy.
Reasumując, każdy kierowca powinien starać się wczuć w drugą osobę, a nie na siłę narzucać swój punkt widzenia/ jazdy.
Każdy kierowca jeśli nie jeździ zygzakiem, to przede wszystkim obserwuje przód i pobocza drogi. Jeśli nie zmienia pasów, skręty, to tyłek jest dla niego mało ważny.
Ależ chyba jest oczywiste, że chodzi o patrzenie w lusterka przy manewrach. Nikt jeszcze nie wymusił pierwszeństwa jadąc sobie spokojnie swoim pasem ruchu.
Dla wzrostu bezpieczeństwa piesi powinni prowadzić samochód o zmroku. Przekonali by się jak bardzo są niewidoczni, szybkość przybliżania się oraz długość drogi hamowania przy regulaminowej jeździe. Podobnie gdyby rowerzyści poprowadzili samochód, nie wjeżdżali by rowerem tuż zza rogu prosto pod koła. Zgadzam się - również kierowcy aut jako motocykliści.
Przyzna Pan jednak, że takie oczekiwanie jest czystą utopią.
Utopią czy nie, ale przykład z pieszymi i rowerzystami pokazuje istotę sprawy. Jest druga strona! Jest ktoś jeszcze. Mogę go nie zauważyć. Odnośnie motocykli kierowcy aut mają nie wiadomo dlaczego dziwne oczekiwanie żeby byli widoczni, stali nieruchomo w lusterku i czekali, aż kierowca raczy spojrzeć. Tak nie ma. Jeśli chodzi o widoczność, motocyklowi bliżej do rowerzysty niż do samochodu. Chcąc nie chcąc trzeba się trochę postarać żeby go zauważyć. Sam nie wlezie w oczy, jak samochód.
Panowie, nie ma co deliberować. Jak się ma jaja żeby zape...lać to trzeba mieć jaja żeby wziąć za to odpowiedzialność a nie zrzucać ją na innych w koło.
Jak jadę autobaną dużo szybciej niż przepisy pozwalają i drogę mi zajedzie ciężarówka to jest to moja wina i odpowiedzialność a nie gościa w parówie który w jednej chwili chwili widzi mnie kilometr za sobą zaczyna manewr a ja po kilkunastu sekundach jestem na jego zderzaku. To ja muszę uważać a nie on i nawet jak sobie pomamroczę pod nosem na niego to wiem że to moja odpowiedzialność.
krzysztofz24
24-01-2013, 19:54
(.......)A wystarczy się trochę postarać, np. przy wyprzedzaniu dać sygnał dźwiękowy, skoro manewr chce się wykonać bardzo szybko, a nie wyskakiwać zza samochodu z wielką prędkością. Dajcie kierowcom samochodów jakąś szansę na zauważenie siebie.
Ale co, mam trabic jak wyprzedzam? Troche to delikatnie mowiac malo kulturalne.
Daje sygnal swietlny, jwk widze ze gosciu nietomny. Nie wyprzedzqm nogdy ma raz sznura kilku samochodow.
Tylko noejako skokami, zebu poszczegolne osoby ktore beda zaraz wyprzedzane mogly mnie zauwazyc.
To chyba daje szanse na zauwazenie;-).
Jedyneczego bym wymagal, to zeby kierowcq samochodu patrzac w lusterko mial po prostu swiadomosc, ze za nim moze byc
mptocykl a nie tylko inne auto.
Albo dostawczak, wielokolowa ciezarowka. Kazdy z tych pojazdow wymaga "innego zerkniecia" w lusterko zeby go zauwazyc.
Co do wrazenia predkosci, ze on pojawil sie znikad.
Motocykle nie pojawiaja sie znikad z naddzwiekowq predkoscia, to nie odrzutowce;-).
Po prostu sa czesto nie zauwazane z racji rozmiaru i swiadomosci ze tqkie pojazdy tez jezdza po drogach.
Drogi sa dla wszystkich i dla motocykli, aut, furmanek, rowerow i tirow.
A nie tylko aut osobowych.
Bezrobotni, księża, grzesznicy, urzędnicy, styliści, fryzjerzy, mechanicy, elektrycy i wielu innych. Jakie to ma znaczenie?
Napisalem w nastepnym zdaniu, ktorego nie zacytowales.
Stereotyp spoleczny glosi, ze motocyklisci to dawcy. Niewazne, ze taki (wstaw dowolne z listy powyzej)
ma zone czy dziecko, ktore chce keszcze zobaczyc-dawca i juz.
Ale okreslilem juz swoj stosunek do takiego postrzegania sprawy.
Stereotypy sa dla ograniczonych ludzi kulturalnie piszac.
A z takimi sie nie dyskutuje, bo sprowadza do swojego poziomu i pokonaja sila nabytego doswiadczenia;-).
Co do jeżdżenia po pijaku to chyba u Ciebie są inne obyczaje. W moich okolicach jeżdżą na cyku i po dragach. Nawet im nie przeszkadza, że niedawno jednemu z nich urwało rękę i nogę.
Z racji, że okolica piękna to czasem jeżdżą dużymi grupami. Trudno mi się o nich wtedy dobrze wypowiadać, zwłaszcza jeśli gdzieś nocują w okolicy. I nie wierzę, że po takiej nocy są trzeźwi z rana.
Troche sprowadzasz dyskusje do niskiego poziomu, z tym urywaniem czesci ciala;-).
Noe bede dawal kontrprzykladu na tym samym poziomie.
Ale jak debil na motocyklu zawinie sie naokolo latarni to tylko raczej sobie zaszkodzi.
A jak nastolatek wracajac z kolegami z dyskoteki zawinie sie na latarni samochodem, to przwaznoe zabiera na tamten swiat rownoez pasazerow. I co?
Ktory pojazd zbiera bardziej smiertelne zniwo, moglbym zapytac.
Takich dopasowanych do dyskusji przykladow, aby pokazac swoja racje mozna by setki wymyslac.
Proponuje je sobie darowac. Motocykl a samochod podlegaja troche innym regulom jesli chodzi o wypadkowosc.
Mowisz, ze jezdza grupami i pewnoe po dniu kezdzenia taka grupka daje ostro w palnik wieczorem.
A rano sa nietrzezwi.
A slawetna coroczna akcja "Znicz" na drogach, gdzie wylapuja pelno pijanych kierowcow samochodow:-).
No i co mam stereotypowo myslec, ze kierowcy aut jak tylko gdzies w gosci pojada to daja w palnik.
Nie, bo to zalezy od czlowieka, czy pije i potem prowadzi. A nie od pojazdu, ktory prowadzi.
Mozemy sie tak spierac w nieskonczonosc co rusz inne przyklady przytaczajac.
Ale pozwolisz, ze z mojej strony bedzie EOT, bo jak juz pisalem nie zamoerzam zmieniac swiata iarnowac czasu ma walke ze stereotypami.
A poza tym jestem ma urlopie, net tylko ze smartfona. I pisanie takich postow troszku niewygodne.
P.s Sorki za pewnie kosmops literowek. Pisane ze smartfona.
Mam nadzieje, ze "ekonet" tego nie czyta;-)
To, że na motocyklistów mówi się "dawcy" to chyba wynika z faktu, iż wielu młodych ludzi zginęło na motorach a przecież lepiej mieć nerkę od 25latka niż z dziadka 60L, który padł pod kołami ciężarówki pakując się ślepo na przejście w przekonaniu, iż PRAWO JEST PO JEGO STRONIE, mają hamować, bo JA idę PO PASACH, to nic, że jest ślisko, że drogowców zaskoczyły opady śniegu, to nic, że 50T ma za mało miejsca by się zatrzymać. Zgadzam się z tymi, który mówią o ograniczonym zaufaniu, ta zasada z pewnością pozwala po prostu PRZEŻYĆ, czy to będzie dziadek przed pasami, czy to kierowca samochodu, pieszy, rowerzysta itp. itd.
Kiedyś sporo jeździłem na 2 kołach (nie koniecznie dla przyjemności, po prostu był to środek transportu) kiedyś to znaczy ze 25lat temu, ruch na drogach był nieporównywalny, jakie światła, ba nawet w samochodach nie było obowiązku posiadania lusterka wstecznego po prawej stronie, o pasach bezpieczeństwa to słyszeli tylko nieliczni. Nie było też "szlifierek", były MZty, Jawy, WSK, ba nawet WFM. Mimo to ludzie ginęli, sam też o mały włos nie dołączyłem do tych, co "odeszli" to też było powodem rozstania się z motorem. Trauma do dziś nie pozwala mi na jazdę, choć motocykle podobają mi się niezmiernie. Myślę, że żadne prawienie morałów nic nie pomoże, ludzie tak mają, że się różnią, jedni potrzebują adrenalinę, inni wiatr we włosach. Tak czy siak uważam, iż to właśnie ten rollengaz jest tak pociągający (sam wiem, że bym odkręcił, więc dla tego nie mam ) nie potrzeba prędkości, ale możliwość błyskawicznego przyspieszenia i zmiana pozycji na drodze, jaką dają dzisiejsze jednoślady powoduje, iż są one takim SAMOPAŁEM. Szkoda, że nie ma torów wyścigowych, nie ma porządnych dróg, wszędzie ciasnota i zmęczenie kierowców, to powoduje, że skaczą sobie do oczu jedni i drudzy. Sam, choć szanuję wszystkich kierowców nie tylko tych na 4 czy więcej kołach, nie raz miałem sytuację, że motocyklista "wyrósł" mi w lusterku jak już byłem prawie na lewym pasie. Na szczęście zawsze oglądam się dwa razy za siebie, bo puki, co nereczki zdrowe i nie ma potrzeby poszukiwana dawcy na siłę
Śliczne teraz motorki, te hamulce i owiewki, podgrzewane manetki, kombinezony ja jednak tylko z rozrzewnieniem sobie spoglądam.
Na szczęście jednoślady lubią mimo wszystko ciut lepszą pogodę, strach pomyśleć, co by było gdyby czasy były tak podłe, iż zmusiłyby nas do przesiadki na pojazdy typu motorower, bądź motocykl z powodów oszczędnościowych tak jak za "moich czasów"
Zdecydowanie przyjemniej jest mimo wszystko "pojeździć" niż przemieszczać się celowo jednośladem.
Na szczęście jednoślady lubią mimo wszystko ciut lepszą pogodę, strach pomyśleć, co by było gdyby czasy były tak podłe, iż zmusiłyby nas do przesiadki na pojazdy typu motorower, bądź motocykl z powodów oszczędnościowych tak jak za "moich czasów"
Dojeżdżałem Komarkiem do szkoły cały rok. A drogi praktycznie nie były posypywane. ;)
krokus66
24-01-2013, 22:50
Odnośnie motocykli kierowcy aut mają nie wiadomo dlaczego dziwne oczekiwanie żeby byli widoczni, stali nieruchomo w lusterku i czekali, aż kierowca raczy spojrzeć. Tak nie ma. Jeśli chodzi o widoczność, motocyklowi bliżej do rowerzysty niż do samochodu. Chcąc nie chcąc trzeba się trochę postarać żeby go zauważyć. Sam nie wlezie w oczy, jak samochód.
Napisałem powyżej, że do motocyklistów nic nie mam, ale dajcie nam szansę zauważyć się.
Teraz w Norwegii przez miesiąc widziałem trochę motocyklistów. Wszyscy bez wyjątku mieli na sobie zielone kamizelki odblaskowe. Od razu z daleka rzucają się w oczy.
Napisałem powyżej, że do motocyklistów nic nie mam, ale dajcie nam szansę zauważyć się.
Ależ motocykliści mają takie hobby, celowo uciekają z pola widzenia. ;)
Teraz w Norwegii przez miesiąc widziałem trochę motocyklistów. Wszyscy bez wyjątku mieli na sobie zielone kamizelki odblaskowe. Od razu z daleka rzucają się w oczy.
Polecam Bajki Robotów. Można tam znaleźć odpowiedź, dlaczego łatanie jednej głupoty kolejną, nawet nie jest bezskuteczne, co daje przeciwny rezultat. ;)
krokus66
24-01-2013, 23:42
Ależ motocykliści mają takie hobby, celowo uciekają z pola widzenia. ;)
Polecam Bajki Robotów. Można tam znaleźć odpowiedź, dlaczego łatanie jednej głupoty kolejną, nawet nie jest bezskuteczne, co daje przeciwny rezultat. ;)
Panie Tomaszu!
Nie rozumiem, ja nie wydziwiam.
Wczesnym rankiem włączałem się na lewoskręt na drogę główną. Stoję długo i cierpliwie omiatam wzrokiem lewa, prawa. Widocznośc dobra, ja wypoczęty, buźka starannie umyta. Pojawia się dziura, no to hop; dzięki żonie gwałtownie hamuję. Tuż, tuż rowerzysta jest przede mną. Widzę bardzo wyraźnie jego oczy: zdziwienie i wielkie przerażenie. Nie miał światła przedniego a jego szary ubiór całkowicie zlewał się z otoczeniem. Znajomy z pracy miał ten sam przypadek, też nic nie widział.
Cóż z tego, że ja byłbym w więzieniu, że nie piratuję - on by został kaleką na całe życie.
Poruszyłem ten przypadek na stronach kierowcy - rowerzyści. Niestety do tych ostatnich absolutnie nic nie dotarło. Cóż ja na to poradzę, że niektórzy nie tylko wyobraźni ale nawet odrobiny rozumu nie mają - nie przekonują ich nawet przykłady z własnego życia.
Nie rozumiem, ja nie wydziwiam.
Problem jest sporo bardziej złożony niżby się wydawało. Na chłopski rozum, skoro zauważamy coś gorzej/później/z problemem, to zwiększamy kontrast przez zapalenie światła, zastosowanie kamizelki i sądzimy, że jest po sprawie. Problem z zauważaniem jednak wcale wynika ze słabej widoczności, bo motocykl, pieszego, rower widać zupełnie normalnie. Chodzi o nieuwagę, pośpiech, rutynę. Jeśli mocniej zaakcentujemy obiekty na które ludzie i tak słabo zwracają uwagę, to w przeświadczeniu, że je widać lepiej, będą uważać jeszcze słabiej!
To są zagadnienia z pogranicza fizjologii i psychologii widzenia. Sporo zahaczają o moją pracę, stąd się tym interesuję. Najgorsze jest, że praktycznie nigdy tzw "decydenci" mało słuchają specjalistów (okulistów, neurologów, psychologów) i wprowadzają rozwiązania jakie im się wydają słuszne(*). A tymczasem są takimi samymi ludźmi jak reszta i ulegają tym samym uwarunkowaniom i złudzeniom.
(*) - Pomijam przypadki kiedy jakiś przepis "zawdzięczamy" korupcji.
a czy to nie jest tak że "my" kierowcy nie oswoiliśmy się z motocyklami? sam miałem simsona kumpel eMZetkę(cezetkę,jawę) itd itp. potem to wyginęło, mijały lata i dopiero boom chińskich skuterów i zajechanych szlifierek znowu odrodził jednoślady w Polsce... my chyba zapomnieliśmy że wsk to był normalny środek transportu, nie "motor" tylko zwykle jeżdzidełko listonosza, nie szpan, prędkość i subkultura tylko zwykły środek transportu,ba nawet trójkołowe inwalidzkie wozidełka były normą, gdzie nam do kultury południowców śmigających na wszelkiej maści piździkach...
lata minęły, dostępność większa a ciągle jednoślad to egzotyka, motocyklista to na 100% bananowy małolat
dla obrony zapodam filmik : http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Zr8auAaQuJ0
i niech mi ktoś powie że da radę zrobić to w puszce...
Czort z przepisami i nakazami, ja się kamizelki nie wstydzę, MOJE własne zdrowie i życie jest dla mnie najważniejsze. Często pracujemy przy drodze, jeszcze 4-5 lat temu nie mogłem wręcz zmusić pracowników by zakładali kamizelki, zdejmowali jak tylko się oddaliłem, dziś cieszą się jak dzieci z prezentu pod choinką gdy dostają ubrania robocze w kolorze kamizelek policyjnych (to lepsze niż radar :D). Wreszcie dotarło do nich, że to nie wstyd dbać o WŁASNE bezpieczeństwo. Mam w nosie czy kierowca samochodu, motocykla czy czegokolwiek tam, będzie miał z czego płacić mi rentę czy odszkodowanie, zdecydowanie wybieram zdrowie i życie, czyli KAMIZELKĘ bądź ubiór wyraźnie odznaczający mnie od otoczenia. To czy ktoś uważa na innych użytkowników drogi czy nie to i tak nie zależy ode mnie ani od przepisów, kursów i filmików drastycznych. Tak już jest, że za stery siada coraz większa część populacji. To nie te czasy, że bycie kierowcą to przywilej, dziś jako kierowca z państwowym egzaminem za kółkiem siadają takie nieostrożne i nieuważne ofermy, że strach się bać. Dlatego każdy sposób by zapewnić sobie samemu bezpieczeństwo będzie dobry, kto rozsądny to mu przepisy nie potrzebne.
Czort
Służby drogowe powinny wyróżniać się kamizelkami. Każdy obiekt NIENORMALNY na drodze MUSI być akcentowany. Normalny nie może bo zaburza rozpoznanie co jest normalne a co nie.
tomajk i brawo, tylko szkoda że ta wiedza nie jest wtłaczana najmłodszym, szkoda że lepiej wydawać państwową kasę na "wynalazki" a nie zwykle średniowieczne odblaski i teorię, wiem że w mieście gdzie dziecko pomyka od szkoły do domku po chodniku jest inaczej niż wtedy gdy ja jadę koło 16 zadupiami i mijam gromadkę na wąskiej dróżce i tylko jakieś mikro elementy błyskają z oddali....
to samo tyczy się seniorów których to nagminnie ciężko dostrzec na zdezelowanej "ukrainie" ubranych w typowo maskujące barwy....
Chwilunia chwilunia :) jakie wyprzedzanie przez jednoślady jakie szaleństwa wszyscy się tak tu pieklili o bezpieczeństwie i prędkościach :) nagle wyprzedzanie motorem jest ok ? skoro mamy wszyscy jeżdzić 50 to gdzie się pchasz ? jedź jak bozia kazała gęsiego a nie wychylaj się bo jesteś motocyklistą i wtedy nikt cię nie wychaczy :) proste ? proste. Będzie płynnie , zwinnie i nikt nie będzie musiał się wyprzedzać :) Właśnie oto zbieranie motocykla się rozchodzi bo patrzysz nie ma go patrzysz jest na masce :) nie wierze że aż tak trudno to zrozumieć :) Ruszajcie normalnie jechać przepisowo i zawsze wszyscy zdążą was zobaczyć :)
szkoda że ta wiedza nie jest wtłaczana najmłodszym
Dotknął Pan kolejnego delikatnego problemu. Z ludzkimi zmysłami i mechanizmami w mózgu nie wolno igrać. Niedawno w TV była akcja odnośnie dzieci i odblasków. Sposób jaki to zrobiono jest w najwyższym stopniu szkodliwy. Zgadzam się, że choćby w szkole brakuje podstawowej edukacji, np którą stroną drogi chodzić, ale zaszczepianie idei "mam odblask, jestem nieśmiertelny" to najgorsze co można zrobić.
jedź jak bozia kazała gęsiego a nie wychylaj się bo jesteś motocyklistą i wtedy nikt cię nie wychaczy :)
Kolejny teoretyk. :)
Jedną z głównych zasad uniknięcia niebezpieczeństwa jest ucieknięcie od grupy samochodów. Jazda w tłumie samochodów wcześniej czy później kończy się wypadkiem lub conajmniej sytuacją podbramkową, kiedy bezpieczny, rozsądny kierowca obok zacznie zmieniać pas.
A jako, że obecnie wszędzie dookoła samochody to zawsze jest przed kim uciekać , prawda? :lol:
A jako, że obecnie wszędzie dookoła samochody to zawsze jest przed kim uciekać , prawda? :lol:
Dlatego jazda motocyklem po mieście jest tak bardzo niebezpieczna.
Kolejny teoretyk. :)
Hmmm wróżka czy Nostradamus ? :) Skąd człowieku wiesz czym jeździłem jeżdze albo latam żeby pisać takie wywody ? Skoro będziesz jechał za samochodem a kolejny samochód za Tobą to myślisz że kierowca za Tobą to ślepiec ? i między wszystkimi przepisowa odległośc plus prędkoość ? uważasz że wtedy będzie kolizja ? jak zmieniasz pas ruchu przy prędkości 50km na godzine myśle że moja 80 letnia babcia Cie zauważy :)
Hmmm wróżka czy Nostradamus ? :)
Hmmm... po prostu sądzę, że motocyklista tak by nie napisał. Przytoczyć przykłady na dowód? ;)
Tom01 proszę mówmy sobie na ty bo forma per pan mnie razi na ogólnodostępnym forum.
tematu odblasków poruszyłem tylko dlatego że małżonka pracuje w oświacie i mam odsłuch jak wygląda wizyta "pana policjanta" powiem tak żenada i bieda...
jak kiedyś wielkie koncerny (Cola,Pepsi) dawały dzieciakom multum opasek,naklejek,zawieszek typowo odblaskowych tak teraz (chyba kryzys) po pogadance można liczyć na plastikowego zajączka na chińskiej gumce która sparcieje na mrozie po 2 dniach..
i to jest właśnie ta edukacja, te nowe normy te nowe zasady.... oczywiście to są koszta ale wydając tysiące złociszy na przesiedlenie 3 milimetrowego ślimaka blokującego obwodnice zapominamy o podstawowych sprawach i kształceniu to coś jest nie tak
Napisałby napisał :) to że nie jestem fanatykiem jak i Nikona tak i motocykli nie znaczy że nie mam pojęcia i że nie jeździłem :) Obecnie nie posiadam bo wole wygode w automacie żeby posłuchać muzyki i złapać kobitke w mini za kolano podczas jazdy stąd automat bo wygodniejszy :) Także miałem miałem i mam kumpli co świrują na motocyklach i wiem co robia i jak robią i jak robiłem :) Tak samo korci i w samochodzie żeby przycisnąc jak i na motocyklu jak czujesz moc pod noga i nie gadaj mi tu bzdur :)
Napisałby napisał :) to że nie jestem fanatykiem jak i Nikona tak i motocykli nie znaczy że nie mam pojęcia i że nie jeździłem :) Obecnie nie posiadam bo wole wygode w automacie żeby posłuchać muzyki i złapać kobitke w mini za kolano podczas jazdy stąd automat bo wygodniejszy :) Także miałem miałem i mam kumpli co świrują na motocyklach i wiem co robia i jak robią i jak robiłem :)
No to dobrze, że nie miał Pan okazji doświadczyć tego co się łatwo dzieje przy takiej niby porządnej jeździe obok/za/przed autem. Problem w tym, że przy kilku pasach jechać w tłumie jest niesłychanie niebezpiecznie. Zawsze jest się w czyimś martwym polu. Z kolei przy jednopasmowej, nie sposób zachować odległości wg zasady "musisz widzieć miejsce gdzie się zatrzymasz", bo za chwilę w wolną lukę wpierdzieli się ten z tyłu. Słowem pat i trzeba na światłach wykorzystać przewagę przyśpieszenia, zostawić tłum za sobą i spokojnie jechać z taką prędkością aby nie dogonili. Wygląda to faktycznie jakby motocykliści szaleli, ciągle odwijali, ale to są "miejskie strategie (*)".
(*) - Zainteresowani wiedzą o co chodzi. ;)
RobertMiernik
25-01-2013, 01:27
No to dobrze, że nie miał Pan okazji doświadczyć tego co się łatwo dzieje przy takiej niby porządnej jeździe obok/za/przed autem. Problem w tym, że przy kilku pasach jechać w tłumie jest niesłychanie niebezpiecznie. Zawsze jest się w czyimś martwym polu. Z kolei przy jednopasmowej, nie sposób zachować odległości wg zasady "musisz widzieć miejsce gdzie się zatrzymasz", bo za chwilę w wolną lukę wpierdzieli się ten z tyłu. Słowem pat i trzeba na światłach wykorzystać przewagę przyśpieszenia, zostawić tłum za sobą i spokojnie jechać z taką prędkością aby nie dogonili. Wygląda to faktycznie jakby motocykliści szaleli, ciągle odwijali, ale to są "miejskie strategie (*)".
(*) - Zainteresowani wiedzą o co chodzi. ;)
Matko, co za głupoty...
Wiesz co, ja w aucie też tak mam...
Też zawsze jestem w czyimś martwym punkcie, też mi ktoś zawsze może drogę zajechać, też wolę jechać pierwszy, nie rozumiem dlaczego motogłupek ma mieć święte prawo do takiej jazdy a ja - gość z puszki, już nie...
oj chyba czytamy wybiórczo co ? ;) jak się wpierdzieli w luke jak każdy będzie jechał przepisowo ? o tym cały czas tutaj piszemy o prędkości i przepisach :) więc jakie polowanie na luki wyprzedzania itd :) jadą równo każdy jak leci więc po co wyprzedzać ? bo co ? masz być pierwszy i już czy o co chodzi ? odległość między pojazdami jest w przepisach więc dlaczego masz się do nich nie stosować ? Motocyklem jest możliwosć się wciskać i każdy to wykorzystuje i proszę Cie nie pisz mi że tak nie jest bo jest i nie chodzi tutaj o to że boisz się o swój tyłek że jakiś ramol w kolumnie jadącej przepisowo Cię nie zauważy. Miejskie strategie ;) dobre :D ale przepisowe czy już nie do końca ?
Matko, co za głupoty...
Wiesz co, ja w aucie też tak mam...
Też zawsze jestem w czyimś martwym punkcie, też mi ktoś zawsze może drogę zajechać, też wolę jechać pierwszy, nie rozumiem dlaczego motogłupek ma mieć święte prawo do takiej jazdy a ja - gość z puszki, już nie...
Matko, co za głupoty...
Ale dam szansę. Pytanie: Co się dzieje kiedy osobówka przy zmianie pasa wymusi na osobówce? I co się dzieje kiedy zrobi to samo motocykliście.
PS. To nie jest żadne prawo, tym bardziej święte, to konieczność jeśli ktoś chce trochę pożyć.
oj chyba czytamy wybiórczo co ? ;) jak się wpierdzieli w luke jak każdy będzie jechał przepisowo ? o tym cały czas tutaj piszemy o prędkości i przepisach :) więc jakie polowanie na luki wyprzedzania itd :) jadą równo każdy jak leci więc po co wyprzedzać ? bo co ? masz być pierwszy i już czy o co chodzi ? odległość między pojazdami jest w przepisach więc dlaczego masz się do nich nie stosować ? Motocyklem jest możliwosć się wciskać i każdy to wykorzystuje i proszę Cie nie pisz mi że tak nie jest bo jest i nie chodzi tutaj o to że boisz się o swój tyłek że jakiś ramol w kolumnie jadącej przepisowo Cię nie zauważy. Miejskie strategie ;) dobre :D ale przepisowe czy już nie do końca ?
Jakie odległości, jakie przepisy? Nie ma żadnych odległości, jest mowa o odległości bezpiecznej. Jakie są realia na ulicach? Ludzie jadą tak, że kiedy pojawi się odległość bezpieczna, to w tą lukę ktoś się za chwilę wpakuje mając przepisy gdzieś. Typowe odległości między autami są za małe aby zawsze zdążyć wyhamować. Gdyby było inaczej to ludzie by sobie nie wjeżdżali w kupry. Każe Pan motocykliście jechać w takim sznurku, wiedząc, że nie da rady zahamować w sytuacji krytycznej? Osobówka ma zderzak, motocyklista wali sobą.
Motocykl daje komfort nie stania w korkach i to wręcz z korzyścią dla reszty. Gdyby kilku motocyklistów, którzy właśnie pojechali "kanionem" stało w korku, korek były o kilka aut dłuższy. A to jest jedna zmiana świateł więcej. Motocyklem można się wciskać i co w tym złego? Co nie jest zabronione, jest dozwolone. ;)
"Miejskie strategie" to tytuł książki, autora który jest jednym z najbardziej uznanych autorytetów na świecie jeśli chodzi o bezpieczeństwo.
RobertMiernik
25-01-2013, 01:51
Pytanie: Co się dzieje kiedy osobówka przy zmianie pasa wymusi na osobówce? I co się dzieje kiedy zrobi to samo motocykliście.
Ja mam uważać na inne samochody I motocykle ale motocykl to już zwyczajnie może popitalać, on uważać nie musi....
Jak osobówka uderzy w osobówkę to jest to samo co jak motocykl uderzy w motocykl albo motocykl w osobówkę, zapominasz chyba (może przez jazdę na motocyklu) że w mieście jeździ się <50km/h...
Tak konkretnie - pęknięte plastiki, porysowane boki...
Każe Pan motocykliście jechać w takim sznurku, wiedząc, że nie da rady zahamować w sytuacji krytycznej? Osobówka ma zderzak, motocyklista wali sobą.
Nie tylko odległością zachowuje się bezpieczeństwo, także prędkością, prędkość 50 km na godzinę można osiągnąć i na rowerze ile jest wypadków śmiertelnych na rowerach?
Tak konkretnie - pęknięte plastiki, porysowane boki...
Rany Boskie, nie wierzę że trzeba tłumaczyć...
Co jest twardsze, metal baku, włókno szklane czy skóra i kości? W 2008 roku miałem wywrotkę przy 40km/h przez ślepaka który się nie rozejrzał z podporządkowanej a ja za niego nie pomyślałem. Skutek: Niepełnosprawność do końca życia. Gwarantuję, że przy 50km/h, przy odrobinie pecha da się nawet zabić.
ja w dalszym ciągu pytam co z przepisami ? mówię cały czas o tym że jedziemy przepisowo nie wymyślam ekstremalnych sytuacji na potrzeby rozmowy :) hmm to z dużej prędkości zdąże wychamować ale z prędkości pieszej 50km/h już nie ? oj kolego kolego zaczynasz wymyślać :) Święty nie jestem i przepisowo chyba nigdy nie jechałem ale jak czytam takie głupoty to mi się nóż w kieszeni otwiera :) Gdzieś tu na forum widziałem przykład filmiku chyba w wątku o motocyklach jak koleś się pchał na trzeciego na światłach między samochodami żeby być na polpozyszyn i nagle kierowca puszki otwiera drzwi a kosiarka wpada na nie :) i co ? i pokazał kierowcy samochodu że jest debil :) ja się pytam po kiego grzyba się wpierdzielasz na trzeciego na 2 pasmowej jezdni i jeszcze masz pretensje do kierowcy który jest na swoim pasie ruchu i na dodatek stoi ? Tak jak pisałem jeżdziłem tym i tym ale głupot nie zniese.
RobertMiernik
25-01-2013, 02:00
Rany Boskie, nie wierzę że trzeba tłumaczyć...
Co jest twardsze, metal baku, włókno szklane czy skóra i kości?
Tom proszę Cię.
Przy rozsądnej - miejskiej prędkości motocykl po otarciu przez samochód wypadnie z trasy przewracając się na chodnik (bo jeździmy przy prawej krawędzi jezdni) co grozi porysowanym bakiem lub obitymi 4 literami.
Nie mówię, że ma dla motocyklisty to przyjemniejsze niż dla gościa siedzącego za dwoma metrami metalu/plastiku/kanapy/bagażnika i czego tam jeszcze, ale nie wmawiaj ludziom, że motocykliści są z porcelany i dotknięcie ich powoduje, że im ręce/nogi odpadają...
Inna sprawa to częstotliwość takich 'akcji' robię rocznie koło 50-60 tys km i jakoś się nie stukam, wjeżdżam, rysuję - przy średniej motocyklowej 2-3 tys km rocznie tym bardziej nie powinno być z tym problemu.
ja w dalszym ciągu pytam co z przepisami ? mówię cały czas o tym że jedziemy przepisowo nie wymyślam ekstremalnych sytuacji na potrzeby rozmowy :) hmm to z dużej prędkości zdąże wychamować ale z prędkości pieszej 50km/h już nie ? oj kolego kolego zaczynasz wymyślać :) Święty nie jestem i przepisowo chyba nigdy nie jechałem ale jak czytam takie głupoty to mi się nóż w kieszeni otwiera :) Gdzieś tu na forum widziałem przykład filmiku chyba w wątku o motocyklach jak koleś się pchał na trzeciego na światłach między samochodami żeby być na polpozyszyn i nagle kierowca puszki otwiera drzwi a kosiarka wpada na nie :) i co ? i pokazał kierowcy samochodu że jest debil :) ja się pytam po kiego grzyba się wpierdzielasz na trzeciego na 2 pasmowej jezdni i jeszcze masz pretensje do kierowcy który jest na swoim pasie ruchu i na dodatek stoi ? Tak jak pisałem jeżdziłem tym i tym ale głupot nie zniese.
Jak to co z przepisami? To co widać na codzień. Z każdej prędkości da się wyhamować, ale potrzebna jest do tego odległość, a tej w sznurku aut nie ma. Mówiłem co się dzieje kiedy tylko ktoś tą odległość zmniejszy.
Co ma wynikać z filmiku? Ze samochodziarz zachował się nieprawidłowo? Nie ma prawa otwierać drzwi a motocyklista jak najbardziej ma prawo go ominąć. Wspomina Pan w każdym postem przepisy, to właśnie stoi jak wół w przepisach. ;)
ma prawo go ominąć w korku na światłach ? :D teraz to wymiękłem już całkowicie :D a czyli ty też łamiesz te przepisy bo inni je łamią ? :D doszliśmy chyba do meritum dyskusji :)
Tom proszę Cię.
Przy rozsądnej - miejskiej prędkości motocykl po otarciu przez samochód wypadnie z trasy przewracając się na chodnik (bo jeździmy przy prawej krawędzi jezdni) co grozi porysowanym bakiem lub obitymi 4 literami.
Wywrotka przy "miejskiej" prędkości 50km/h to skutek większy niż wypadnięcie z 2-3 piętra w bloku! Mają ogromne szczęście Ci, co się po tym pozbierają i wstają o własnych siłach. U mnie na ulicy, na skrzyżowaniu motocyklista się przewrócił przy skręcie 90st w lewo. Ile mógł jechać? Ledwo ruszył, może miał 30km/h? Na jego pech tam gdzie poleciał były stalowe słupki. Kręgosłup, trup na miejscu.
KAŻDA wywrotka spowodowana jakimkolwiek zakłóceniem toru ruchu to ogromne ryzyko poważnych obrażeń. Dlatego wymuszenie przy zmianie pasa czy gwałtowne hamowanie w sznurku to wielkie zagrożenie. Wystarczy że motocyklista się przestraszy i za mocno naciśnie hamulec. I posprzątane. Osobówka się nie przewróci, w osobówce co najwyżej zapiszczą opony a nawet przy uderzeniu jest metr blach, poduszki itp.
ma prawo go ominąć w korku na światłach ? :D teraz to wymiękłem już całkowicie :D a czyli ty też łamiesz te przepisy bo inni je łamią ? :D doszliśmy chyba do meritum dyskusji :)
Oczywiście, że ma prawo. Żaden przepis tego nie zabrania. Zabrania natomiast otwierania drzwi.
Jakie odległości, jakie przepisy? Nie ma żadnych odległości, jest mowa o odległości bezpiecznej. Jakie są realia na ulicach? Ludzie jadą tak, że kiedy pojawi się odległość bezpieczna, to w tą lukę ktoś się za chwilę wpakuje mając przepisy gdzieś. Typowe odległości między autami są za małe aby zawsze zdążyć wyhamować. Gdyby było inaczej to ludzie by sobie nie wjeżdżali w kupry. Każe Pan motocykliście jechać w takim sznurku, wiedząc, że nie da rady zahamować w sytuacji krytycznej? Osobówka ma zderzak, motocyklista wali sobą.
Motocykl daje komfort nie stania w korkach i to wręcz z korzyścią dla reszty. Gdyby kilku motocyklistów, którzy właśnie pojechali "kanionem" stało w korku, korek były o kilka aut dłuższy. A to jest jedna zmiana świateł więcej. Motocyklem można się wciskać i co w tym złego? Co nie jest zabronione, jest dozwolone. ;)
Matko, co za głupoty...
Pozwól, że spytam nie chcąc zostać zaszufladkowany jako kolejny teoretyk. Czy będąc aktywnym rowerzystą poruszającym się w gąszczu aut w mieście, często z prędkościami 30-40km/h, nie uzbrojony w skóry, zółwiki, kaski, ochraniacze i wymyślną technikę, mogę się wypowiadać w temacie poruszającym ryzyko prowadzenia jednośladu?
Tacyście przepisowi - w ub.r. bliscy koledzy mieli w Poznaniu wypadki. Jeden zabił kobietę przebiegającą w niedozwolonym miejscu na Piątkowie. Oczywiście wina pieszego. Pewnie jadącego przepisowo motocyklistę miała w martwym polu... Tylko kolega popier...ał sobie raźno grubo ponad setkę, to już pewnie szczegół.
Drugi wbił się na Starołęce do środka dostawczaka, który wymusił pierwszeństwo. Ale szczegół, że mający pierwszeństwo darł jakieś 150 i skrobali go z paki auta to już niuans...
Mógłbym podać mnóstwo podobnych, tragicznych wypadków z udziałem znajomych tylko na terenie miasta Poznania. KAŻDY popierd...ał, bynajmniej nie 50km/h.
Poważne wypadki z udziałem motocyklisty poruszającego się jak pozostali uczestnicy ruchu można policzyć pewnie na jednej ręce. Tak jak pisze CSC Fotoelitte - dostosujcie się do współużytkowników ruchu drogowego a nie będzie takich problemów.
Matko, co za głupoty...
Może konkretnie. Gdzie? Poproszę analitycznie, które zdanie jest głupotą, w jaki sposób?
Mógłbym podać mnóstwo podobnych, tragicznych wypadków z udziałem znajomych tylko na terenie miasta Poznania. KAŻDY popierd...ał, bynajmniej nie 50km/h.
Kurde, przecież piszę o ZUPEŁNIE czymś innym. Chyba tylko słowo "motocykl" jest wspólne.
PS. A wszystkim rozsądnym samochodziarzom proponuję ten znany i wielce pouczający artykuł: http://wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_op isuja_media.html
No i jakież to zaskakujące wnioski mam wyciągnąć z tego wielce pouczającego artykułu jako w miarę rozsądny samochodziarz?
Co do wspólnego mianownika z poprzedniego cytatu nawet się nie odniosę. Trudno dyskutować z kimś dla kogo wykładnią jest wyłącznie "wolno mi/nie wolno mi". A pchaj się na trzeciego, skoro Ci wolno. Nawet na przednim kole bez trzymanki. Przecież też Ci wolno.
No i jakież to zaskakujące wnioski mam wyciągnąć z tego wielce pouczającego artykułu jako w miarę rozsądny samochodziarz?
Najpierw poproszę o szczegółowe wyjaśnienie gdzie w zacytowanym poście napisałem głupoty i dlaczego to głupoty?
Odpowiedziałem już wyżej, ale skoro trzeba szczegółowo to proszę:
Co nie jest zabronione, jest dozwolone. :wink:
Odpowiedziałem już wyżej, ale skoro trzeba szczegółowo to proszę:
No i co tu jest głupotą?
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.