Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Rowerek dla 4 latka :)



mihow
11-05-2012, 09:03
Hej!

Może macie większe doświadczenie w tym temacie :)

Czy taki rower dla 4 latka będzie w porządku?
http://www.author.pl/rowery/dzieciece/dzieciece-1/orbit-1

Majek
11-05-2012, 09:46
Mój młody (4,5 roku) ma teraz takiego małego a'la BMX na kółkach 12" (coś w stylu tego: http://www.author.pl/rowery/dzieciece/dzieciece-1/jet-1 tylko że z marketu), co go dostał od babci na dzień dziecka jakiś czas temu, ale już z niego wyrasta i też w tym sezonie będę chciał mu kupić jakiś większy rower. Ma już obiecany prezent też na dzień dziecka. Jak będę wybierał teraz rower dla niego, to raczej będę się się skłaniał ku napędowi z wolnobiegiem i hamulcami na kierownicy, a nie z torpedo. Widzę, że tej chwili po prostu ciężko jest mu ruszać w momencie, gdy korba ustawi się w nieodpowiedni sposób. Wtedy się złości, zniechęca itd. Jak będzie miał wolnobieg, to będzie mógł sobie ustawić pedały tak, żeby mu było łatwiej wystartować. Takie są moje spostrzeżenia na chwilę obecną. No i oczywiście rower musi być być dobrany do wzrostu, żeby mógł wygodnie pedałować.

mihow
11-05-2012, 09:52
Całkiem trafne spostrzeżenia... Masz rację... Ale nie znalazłem jak dotąd takiego rowerka z kołami 16" z wolnobiegiem renomowanej firmy.
A nie chcę kupować jakiejś tandety z marketu - tymbardziej, że drugi syn już rośnie i za 2 lata wsiądzie też na ten rower. Więc chcę kupić rower "na dwa pokolenia" :)

Marcin Jakubowski
11-05-2012, 09:59
Całkiem trafne spostrzeżenia... Masz rację... Ale nie znalazłem jak dotąd takiego rowerka z kołami 16" z wolnobiegiem renomowanej firmy.
A nie chcę kupować jakiejś tandety z marketu - tymbardziej, że drugi syn już rośnie i za 2 lata wsiądzie też na ten rower. Więc chcę kupić rower "na dwa pokolenia" :)
Jezeli umie jeżdzić to się pod tym podpisuję, jeżeli nie to sprawdż czy są odpowiednio duże rowery bez pedałów tzw. Laufrady. Nie ma lepszej metody nauki jazdy. A dla młodszego kupuj już teraz jakąś 12" bez pedalów i za rok syn pojedzie już na dwóch kołach.

sebar1
11-05-2012, 10:07
Całkiem trafne spostrzeżenia... Masz rację... Ale nie znalazłem jak dotąd takiego rowerka z kołami 16" z wolnobiegiem renomowanej firmy.

dlatego, że to zdecydowanie nie jest dobry pomysł.
Instynktowne jest hamowanie pedałami dla dziecka, zwłaszcza w tym wieku.
Chodzi o bezpieczeństwo. Dopiero od rozmiaru 20 mamy hamulce tylko na kierownicy a patrząc na mojego syna, który właśnie zaczął sezon na 20tce różnie bywa z tym hamowaniem.
Dwa lata temu nie wyobrażam go sobie hamującego tylko ręcznymi hamulcami.
Co do roweru to kup Unibike, które są najlepszą propozycją cena/jakość lub Speca jak kasa nie ma znaczenia.
W tych rowerach jedyna znacząca różnica to waga roweru.
Im lżejszy tym dzieciakowi łatwiej i naprawdę dzieciak to odczuje.

Majek
11-05-2012, 10:12
Serio? Ja jeszcze nie robiłem rozeznania, ale wydawało mi się, że nie powinno być problemu. Z tą markowością sprzętu to ja bym tutaj nie szalał. I tak wszystkie te rowerki mają skośne oczy, podzespoły nie są jakieś markowe, tylko zwykły shit, nie wiem, czy będzie jakaś kolosalna różnica między Authorem, a jakimś rowerkiem z marketu. Ale tak, jak mówię. Jeszcze nie robiłem rozeznania w tej materii.

W przypadku tego BMXa, po przywiezieniu z marketu ten rower w ogóle nie chciał jeździć. Był obwieszony jakimiś koszyczkami, bagażnikami, błotniczkami, miał przedni hamulec na kierownicy, który strasznie ciężko chodził, nie dało się go wyregulować, ciągle ocierał o obręcz i dodatkowo hamował. Więc pozdejmowałem cały ten badziew, zostało to, co niezbędne, rozebrałem rower na kawałki, wszystko przesmarowałem, pokasowałem luzy, poskręcałem tak, jak powinno być poskręcane i rower zaczął się nadawać do jazdy dla dziecka.

mihow
11-05-2012, 10:19
dlatego, że to zdecydowanie nie jest dobry pomysł.
Instynktowne jest hamowanie pedałami dla dziecka, zwłaszcza w tym wieku.
Chodzi o bezpieczeństwo. Dopiero od rozmiaru 20 mamy hamulce tylko na kierownicy a patrząc na mojego syna, który właśnie zaczął sezon na 20tce różnie bywa z tym hamowaniem.
Dwa lata temu nie wyobrażam go sobie hamującego tylko ręcznymi hamulcami.
Co do roweru to kup Unibike, które są najlepszą propozycją cena/jakość lub Speca jak kasa nie ma znaczenia.
W tych rowerach jedyna znacząca różnica to waga roweru.
Im lżejszy tym dzieciakowi łatwiej i naprawdę dzieciak to odczuje.

No właśnie spec o rowerów, gdzie chcę go kupić też mi tak powiedział. Że dopiero starsze dzieciaki powinny uczyć się jeżdzić z wolnobiegiem i hamulcami w kierownicy. A facet wie co mówi - to najlepszy spec od rowerów mieście. Sklep ma od 22 lat i niesamowitą renomę. Polecam zresztą - sklep Mila w Płocku na Piłsudskiego :)


Serio? Ja jeszcze nie robiłem rozeznania, ale wydawało mi się, że nie powinno być problemu. Z tą markowością sprzętu to ja bym tutaj nie szalał. I tak wszystkie te rowerki mają skośne oczy, podzespoły nie są jakieś markowe, tylko zwykły shit, nie wiem, czy będzie jakaś kolosalna różnica między Authorem, a jakimś rowerkiem z marketu. Ale tak, jak mówię. Jeszcze nie robiłem rozeznania w tej materii.

W przypadku tego BMXa, po przywiezieniu z marketu ten rower w ogóle nie chciał jeździć. Był obwieszony jakimiś koszyczkami, bagażnikami, błotniczkami, miał przedni hamulec na kierownicy, który strasznie ciężko chodził, nie dało się go wyregulować, ciągle ocierał o obręcz i dodatkowo hamował. Więc pozdejmowałem cały ten badziew, zostało to, co niezbędne, rozebrałem rower na kawałki, wszystko przesmarowałem, pokasowałem luzy, poskręcałem tak, jak powinno być poskręcane i rower zaczął się nadawać do jazdy dla dziecka.

No tutaj się z Tobą nie zgodzę. Oglądałem rowery w marketach i "sklepach rowerowych". Totalna porażka, a wcale takie tanie nie są. Jak mam zapłacić 400-500zł za taki rower, który jeszcze waży 12-14kg to ja dziękuję. Ten author jest wręcz niesamowicie wykonany. Waży 9kg, nie ma tych tandetnych koszyczków, jest po prostu super. Wszystko ekstra skręcone i wyregulowane. Hamulce działają super.

A chcę go kupić u tego mojego speca od rowerów bo zawsze mogę do niego podjechać i zawsze mi usunie ew usterkę lub przesmaruje rower na sezon. Zresztą taki rower spokojnie wytrzyma "dwóch chłopaków" i jeszcze posłuży komuś innemu w przyszłości...

Ja kupiłem u tego pana Schwinna 12 lat temu. Do tej pory wszystko chodzi cacy...

Jacek Q
11-05-2012, 10:20
Sebar1 ma rację. Dzieciaki szybciej uczą się hamować kontrą i jest to dla nich bezpieczniejsze. Przedni ręczny hamulec zdemontowałem synowi po pierwszym efektownym salcie przez kierownicę (dobrze, że miał kask). Co do rowerów do polecam rowerki zasady np. ten (http://www.zasada-rowery.pl/rowery/1/47).
Podobny rowerek ujeżdża już czwarty młodzian i oprócz tego, że jest poobijany (rowerek nie młodzian :) ) to działa jak nowy.

sebar1
11-05-2012, 10:23
Z tą markowością sprzętu to ja bym tutaj nie szalał. I tak wszystkie te rowerki mają skośne oczy, podzespoły nie są jakieś markowe, tylko zwykły shit, nie wiem, czy będzie jakaś kolosalna różnica między Authorem, a jakimś rowerkiem z marketu.

no właśnie napisałem, że jedyna odczuwalna różnica w tym segmencie "rozmiar 16" to waga.
I za to się płaci. Oczywiście wykonanie to też dwa światy ale dla dzieciaka w tym wieku nie ma to takiego znaczenia.
16 kupiłem Speca bo różnica 3-4 kilogramów to jest przepaść.
Zwłaszcza dla 4 latka ma to znaczenie dlatego jeśli kaska nie stanowi problemu to dzieciakowi będzie łatwiej na lżejszym rowerze.
A jak zaczyna jeździć na 2 kołach to się to dopiero docenia.
20 kupiłem Unibike bo dzieciak większy więc waga nie ma już takiego znaczenia.

Majek
11-05-2012, 10:49
Widzę, że temat się rozwinął... Ja piszę cały czas o obserwacjach swojego syna. Kręcenie pedałami z torpedo mu nie idzie. Często łapie "lewe obroty" i hamuje. Jak zahamuje w momencie, gdy pedał nacierający jeszcze nie jest do końca nacierający, jest delikatnie z tyłu osi obrotu, to nie ma siły czubkiem stopy przepchnąć go do przodu, żeby wystartować. Zresztą mnie też do drażni w torpedo. Nauczyłem go, że musi wtedy zsiąść z roweru i sobie ręką tą korbą przekręcić. Druga sprawa, to to, że póki co nie rozwija on jakichś zawrotnych prędkości. W tej chwili, jak przestanie pedałować, to opory toczenia (bieżnik, boczne kółka) sprawiają, że sam z tej prędkości, z która jedzie, zatrzymuje się sam na odcinku pół metra. Na bank nie jest to prędkość, przy której mógłby wywinąć OTB. A myślę, że to jest dobry moment, żeby zaczął przyzwyczajać się do hamowania rękami z kierownicy. Jeżeli tylko te hamulce będą skuteczne. Na początek można założyć tylko tylny hamulec. Ja przypuszczam, że to są cechy osobnicze. Inaczej będzie, jak zacznie jeździć na dwóch kołach, bo wtedy też prędkości będą większe. Ale wtedy będzie już przyzwyczajony do hamowania z kierownicy. Ja wiem, że są specjaliści w tej dziedzinie i mają jakieś uogólnioną wiedzę statystyczną, ale ci specjaliści nie widzą, jak sobie radzi moje dziecko. A w zasadzie, jak sobie nie radzi.

Tak samo jak mówi się, że te biegacze świetnie uczą jazdy na rowerze. A gó... prawda. Mój wsiadł na niego dwa razy i już więcej nie chciał. Biegacz stoi i się kurzy. Co na to specjaliści?

Jeżeli chodzi o jakość wagę itd. Czy naprawdę uważacie, że Hi-Ten w marketowym rowerku jest cięższy, niż Hi-Ten w Authorze? Jak pozdejmowałem całe to badziewie, to rower zaczął ważyć dużo mniej. Czy sądzicie, że osprzęt jest jakiś inny w Unibike'u, niż w marketowym badziewiu? I ostatnia sprawa. Czy uważacie, że 4 latek będzie w stanie zajeździć taki rower, zanim z niego wyrośnie? Nawet jeżeli to będzie najtańszy shit? Przecież taki rower jest na góra dwa sezony.

Oczywiście się nie upieram. Przypuszczam, że jak bym wpadł na jakiś markowy rowerek za rozsądne pieniądze, to bym taki kupił. Chodzi o to, że marketach wybór jest teraz spory i można przebierać, pomacać itd. Doprowadzenie takiego grzmota do stanu używalności (pozdejmowanie zbędnego szajsu, przesmarowanie, wyregulowanie itd.) do dla mnie dwie godziny roboty. A przy okazji młody ma frajdę, bo może w tym uczestniczyć.

mihow
11-05-2012, 11:03
Majek - rozumiem ciebie w sprawie doświadczeń z własnym dzieckiem. Tutaj nie chcę dyskutować.

Opowiem ci o moich doświadczeniach: mojemu 4 letniemu synowi rok temu kupiliśmy właśnie rower na kołach 12" z marketu z kijkiem. Totalnie na tym się nie da jeżdzić. Jest ciężki, nieporęczny i tandetnie wykonany. O samodzielnym pedałowaniu nie ma mowy. Nie chcę dziecka wysyłać na "siłownię" w wieku 4 lat. Pedały krótkie. Totalna porażka... A rower kosztował prawie 400zł.

Wczoraj objeździłem 5 sklepów w Płocku. Go Sport, Inter Sport, Auchan i niezależne sklepy rowerowe... Wszędzie ta sama tandeta... Cieżkie, brzydkie... Po co 4 latkowi bagaznik z tyłu? Rozumiem koszyczek na resoraki i łopatkę...

Ale mówię sobie - pojadę do mojego magika od rowerów. Wiem, że u niego nie ma tanich rowerów, ale za jakość trzeba zapłacić. Szoku doznałem totalnego jak zobaczyłem tego Authora. Można go podnieść na jednym palcu (9kg), jest ładny, świetnie wykonany, markowy i jak Bartek na niego wsiadł to od razu raczął na nim jeżdzić... Kosztuje 700zł. Uważam, że to nie dużo za rower na "dwa pokolenia"...

Marcin Jakubowski
11-05-2012, 11:12
Tak samo jak mówi się, że te biegacze świetnie uczą jazdy na rowerze. A gó... prawda. Mój wsiadł na niego dwa razy i już więcej nie chciał. Biegacz stoi i się kurzy. Co na to specjaliści?.


Ja nie jestem specjalistą ale pamiętam, że moja córka też nie chciala na początku jeździć laufradem. Po dwóch dniach już go uwielbiała. Jazda na nim wymaga pewnej wprawy i jak się już jej nabierze to dzieciak ma niesamowitą satysfakcję i frajdę. Może za wcześnie odpuściłeś? Bo trzeba przyznać, iż na rowerek z bocznymi kółkami się wsiada i jedzie a przy biegaczu trzeba się jednak trochę pouczyć. Róznice widać jednak przy przesiadce na normalny rower. Ja uczyłem jednoczesnie 7 latkę, ktora jeździla wcześniej z bocznymi kółkami i o połowę młodszą moją córkę.Różnica była kolosalna. A siedmiolatka była po prostu zdruzgotana faktem, że taka gówniara jeździ normalnie a ona szuka tyłkiem podparcia na bocznym kółku, ktorego nie ma. Dzisiaj moja siedmiolatka towarzyszy mi w wyprawach rowerowych po szczecińskiej puszczy Bukowej gdzie są spore jak na dzieci wzniesienia i to jest kosmos :)

Dodam, że za markowym bajkiem przemawia jeszcze to, iż można go korzystnie odsprzedać, a marketowca, co najwyżej oddamy za darmo. Ja na drugi rower kupilem córce gianta puddinga i jak z niego wyrosła to go sprzedalem na allegro za cenę nowego "marketowego"roweru.

Majek
11-05-2012, 11:51
Majek - rozumiem ciebie w sprawie doświadczeń z własnym dzieckiem. Tutaj nie chcę dyskutować.

Opowiem ci o moich doświadczeniach: mojemu 4 letniemu synowi rok temu kupiliśmy właśnie rower na kołach 12" z marketu z kijkiem. Totalnie na tym się nie da jeżdzić. Jest ciężki, nieporęczny i tandetnie wykonany. O samodzielnym pedałowaniu nie ma mowy. Nie chcę dziecka wysyłać na "siłownię" w wieku 4 lat. Pedały krótkie. Totalna porażka... A rower kosztował prawie 400zł.W głównej mierze dlatego, że te rowery z marketu są fatalnie złożone i w ogóle nie wyregulowane. Ponadto obwieszone masą niepotrzebnego badziewia, a przez to ciężkie. Ale jak się przyjrzysz, jak np. wygląda ster, tylna piasta, korba, czy suport w takim Authorze i w marketowym shicie, to zobaczysz, że to jest to samo. Tak, jak pisałem wyżej. W poprzednim sezonie mój syn nie chciał na tym rowerze jeździć. I wcale mu się nie dziwię. Pomijam, że miał delikatne problemy zdrowotne. W tym roku się wziąłem za ten złom. Wywaliłem wszystko co zbędne (z koszykiem na resoraki i przednim hamulcem włącznie), rozebrałem wszystkie obrotowe elementy na części (z wyjątkiem suportu), przeczyściłem, przesmarowałem, złożyłem ponownie i wyregulowałem. Nawet koła musiałem centrować, bo nyple były zupełnie luźne, obręcze "latały" na szprychach. W każdym razie rower jest teraz ze 2 - 3 kilo lżejszy i wszystkie mechanizmy chodzą tak, jak powinny. Myślę, że nie odstaje od takiego Authora wiele. Rama to jest praktycznie to samo i tu i tu. Cały osprzęt też jest praktycznie taki sam. Bo w tych samych Chinach robiony. Ja to wszystko opowiadam bardziej jako ciekawostkę, żebym nie został źle zrozumiany. Gdybym kupił (a w zasadzie babcia gdyby kupiła) od razu takiego Authora, to może w zeszłym roku młody pojeździł by trochę więcej, bo z miejsca miałby przyzwoicie pracujący rower, a nie kupę rozklekotanego żelastwa. Ale jak poświęciłem trochę czasu, to i to żelastwo zaczęło jeździć. I jak wyżej wspomniałem, Franek miał kupę radochy, że mógł uczestniczyć w "tunigowaniu" swojego rowera. ;-) Cały problem polega na tym, że w tym momencie rowerek jest już dla niego delikatnie za mały. Przede wszystkim korby są za krótkie (ale to wynika ze wzrostu, a nie z jakości wykonania) i jak się bardziej rozpędzi, to potrafi wypaść z rytmu i łapie wsteczne obroty, co skutkuje natychmiastowym zahamowaniem, jeszcze większym wypadnięciem z rytmu, złością, frustracją itd. Może jak będzie miał dłuższe korby, to będzie mu łatwiej. Dlatego właśnie planuję zmienić mu rower na większy. Tylko ten wolnobieg nie daje mi spokoju...


Bartek na niego wsiadł to od razu raczął na nim jeżdzićMój imiennik. :-)


Ja nie jestem specjalistą ale pamiętam, że moja córka też nie chciala na początku jeździć laufradem. Po dwóch dniach już go uwielbiała. Jazda na nim wymaga pewnej wprawy i jak się już jej nabierze to dzieciak ma niesamowitą satysfakcję i frajdę. Może za wcześnie odpuściłeś? Bo trzeba przyznać, iż na rowerek z bocznymi kółkami się wsiada i jedzie a przy biegaczu trzeba się jednak trochę pouczyć. Róznice widać jednak przy przesiadce na normalny rower.Wiesz, na początku nie odpuszczałem. Zachęcaliśmy, namawialiśmy, czasem nawet trochę zmuszaliśmy... Skończyło się tak, że jak padało hasło "jeździmy na rowerku", to wsiadał na niego na chwilę, przejeżdżał kilkanaście metrów, żeby "odbębnić" i zrobić nam przyjemność. Ewidentnie nie sprawiało to frajdy jemu. Wtedy odpuściliśmy. A teraz to już "po japkach" bo laufrad jest już za mały.


Ja uczyłem jednoczesnie 7 latkę, ktora jeździla wcześniej z bocznymi kółkami i o połowę młodszą moją córkę.Różnica była kolosalna. A siedmiolatka była po prostu zdruzgotana faktem, że taka gówniara jeździ normalnie a ona szuka tyłkiem podparcia na bocznym kółku, ktorego nie ma.No właśnie wiem, że teoretycznie biegacze fenomenalnie wpływają na naukę jazdy na dwóch kołąch. Tego naszego biegacza to nawet nie kupowałęm, tylko dostałem w prezencie od koleżanki, która jako jedna z pierwszych w kraju zaczęła ten sprzęcik dystrybuować. Ale nieststy w naszym przypadku się nie sprawdził.

Jacek Q
11-05-2012, 11:58
JDodam, że za markowym bajkiem przemawia jeszcze to, iż można go korzystnie odsprzedać, a marketowca, co najwyżej oddamy za darmo. Ja na drugi rower kupilem córce gianta puddinga i jak z niego wyrosła to go sprzedalem na allegro za cenę nowego "marketowego"roweru.

Co do ekonomii zakupu markowego i marketowca to akurat nie masz racji. Bo kupiłeś rower za 700zł i sprzedałeś za 350zł. Marketowca też kupisz za 350 i za 50 zł sprzedasz.

Oczywiście markowy rower ma tę zaletę, że możemy być prawe pewni, że się nie rozpadnie i dziecko pod tym względem jest bezpieczne. Z tego powodu nie należy kupować rowerów i innego badziewia w jewropejskich marketach.

Kupuj tego Authora i niech dzieciak jeździ.

Majek
11-05-2012, 12:08
Mi jeszcze teraz taki sprzęcik wpadł w oko: http://www.giant-bicycles.com/pl-pl/bikes/model/animator/9173/49323/
Alumuniowa rama i V-brake. Tego Author nie ma, a i tańszy chyba jest.

EDIT: A sory, V-brake jest też w Authorze.

EDIT 2: O, tańszy też nie jest. Ceneo wsadziło 12" i 16" do jednego wora. :-)

Marcin Jakubowski
11-05-2012, 12:21
Co do ekonomii zakupu markowego i marketowca to akurat nie masz racji. Bo kupiłeś rower za 700zł i sprzedałeś za 350zł. Marketowca też kupisz za 350 i za 50 zł sprzedasz.

Oczywiście markowy rower ma tę zaletę, że możemy być prawe pewni, że się nie rozpadnie i dziecko pod tym względem jest bezpieczne. Z tego powodu nie należy kupować rowerów i innego badziewia w jewropejskich marketach.

Kupuj tego Authora i niech dzieciak jeździ.

Ja nie mialbym sumienia sprzedawać takiego roweru z marketu bo on według mnie swój resurs by zaliczył.
A 50 zł różnicy jak na Twoim przykładzie (ktory odpowiada moim doswiadczeniom) jest pomijalne i w rezultacie przemawia za zakupem "markowego" roweru. Poruszone przez Ciebie sprawy biezpieczeństwa dziecka mają bez wątpienia najwieksze znaczenie, których nie przeliczymy na złotówki. No chyba, ze ktoś jest złotą rączką i potrafi taki rowerek z marketu sprawdzić, naprawić, zlożyć samodzielnie.

mihow
11-05-2012, 12:24
W głównej mierze dlatego, że te rowery z marketu są fatalnie złożone i w ogóle nie wyregulowane. Ponadto obwieszone masą niepotrzebnego badziewia, a przez to ciężkie. Ale jak się przyjrzysz, jak np. wygląda ster, tylna piasta, korba, czy suport w takim Authorze i w marketowym shicie, to zobaczysz, że to jest to samo. Tak, jak pisałem wyżej. W poprzednim sezonie mój syn nie chciał na tym rowerze jeździć. I wcale mu się nie dziwię. Pomijam, że miał delikatne problemy zdrowotne. W tym roku się wziąłem za ten złom. Wywaliłem wszystko co zbędne (z koszykiem na resoraki i przednim hamulcem włącznie), rozebrałem wszystkie obrotowe elementy na części (z wyjątkiem suportu), przeczyściłem, przesmarowałem, złożyłem ponownie i wyregulowałem. Nawet koła musiałem centrować, bo nyple były zupełnie luźne, obręcze "latały" na szprychach. W każdym razie rower jest teraz ze 2 - 3 kilo lżejszy i wszystkie mechanizmy chodzą tak, jak powinny. Myślę, że nie odstaje od takiego Authora wiele. Rama to jest praktycznie to samo i tu i tu. Cały osprzęt też jest praktycznie taki sam. Bo w tych samych Chinach robiony. Ja to wszystko opowiadam bardziej jako ciekawostkę, żebym nie został źle zrozumiany. Gdybym kupił (a w zasadzie babcia gdyby kupiła) od razu takiego Authora, to może w zeszłym roku młody pojeździł by trochę więcej, bo z miejsca miałby przyzwoicie pracujący rower, a nie kupę rozklekotanego żelastwa. Ale jak poświęciłem trochę czasu, to i to żelastwo zaczęło jeździć. I jak wyżej wspomniałem, Franek miał kupę radochy, że mógł uczestniczyć w "tunigowaniu" swojego rowera. ;-) Cały problem polega na tym, że w tym momencie rowerek jest już dla niego delikatnie za mały. Przede wszystkim korby są za krótkie (ale to wynika ze wzrostu, a nie z jakości wykonania) i jak się bardziej rozpędzi, to potrafi wypaść z rytmu i łapie wsteczne obroty, co skutkuje natychmiastowym zahamowaniem, jeszcze większym wypadnięciem z rytmu, złością, frustracją itd. Może jak będzie miał dłuższe korby, to będzie mu łatwiej. Dlatego właśnie planuję zmienić mu rower na większy. Tylko ten wolnobieg nie daje mi spokoju...

Wiesz. Ja nie jestem typem majsterkowicza i nie mam na to czasu. Nie mam też zbytnio ochoty się grzebać w smarach. Chcę kupić rower porządny, mieć gwarancję, o której w marketach można pomarzyć. Tutaj kupię rower i w każdej chwili mogę podskoczyć do fachowca aby napprawił u którego kupiłem.

Co do porównania jakości wykonania marketowców z Authorem to raczej byłbym ostrożny :) To niestety nie są te same części... Chociaż te same modele podzespołów, ale robione ciut inaczej i w innych fabrykach. Jakość materiału też jest ważna...


Oczywiście markowy rower ma tę zaletę, że możemy być prawe pewni, że się nie rozpadnie i dziecko pod tym względem jest bezpieczne. Z tego powodu nie należy kupować rowerów i innego badziewia w jewropejskich marketach.

Kupuj tego Authora i niech dzieciak jeździ.

Tak zrobię. Już podjąłem decyzję :) Będzie biało niebieski :) Jak się może jeszcze córka w przyszłości przytrafi to też będzie do niej pasował :)

arobak
11-05-2012, 12:38
Mój syn zasuwał na rowerku Giant Animator niebieski (ten z z linku kolegi Majek). Rower super i polecam go z całą odpowiedzialnością.
Synek katował go okrutnie - sprzedałem po dwóch sezonach na alledrogo za dobre pieniądze - choć wyglądał jakby co najmniej trójka dziciaków na zmianę nim cały czas jeździła. Jedynym mankamentem były słabe kółka boczne które się wyginały do góry co powodowało, że w miarę jazdy rósł przechył :-) . Zasadniczo bezawaryjny. Moje spostrzeżnie na dziś to napewno markowy sprzęt, ale zastanawiałbym się czy napewno nowy. Przykro było patrzeć jak z dnia na dzień przybywało w zawrotnym tempie obić i zarysowań. Dziaciak miał przednią zabawę hamując poślizgiem co przy torpedo było dość łatwe.

Teraz rośnie mi córka i już zaczynam się rozglądać za tym samym modelm tylko różowym ;-)


Co do sprzetów "marketowych" - rowery zdecydowanie markowe (lepszy używany markowy niż nowy marketowy) . "Marketowy" rower może skutecznie zniechęcić do jazdy, lub co gorsze do nauki jazdy.

mihow
11-05-2012, 12:45
Mój syn zasuwał na rowerku Giant Animator niebieski (ten z z linku kolegi Majek). Rower super i polecam go z całą odpowiedzialnością.
Synek katował go okrutnie - sprzedałem po dwóch sezonach na alledrogo za dobre pieniądze - choć wyglądał jakby co najmniej trójka dziciaków na zmianę nim cały czas jeździła. Jedynym mankamentem były słabe kółka boczne które się wyginały do góry co powodowało, że w miarę jazdy rósł przechył :-) . Zasadniczo bezawaryjny. Moje spostrzeżnie na dziś to napewno markowy sprzęt, ale zastanawiałbym się czy napewno nowy. Przykro było patrzeć jak z dnia na dzień przybywało w zawrotnym tempie obić i zarysowań. Dziaciak miał przednią zabawę hamując poślizgiem co przy torpedo było dość łatwe.

Teraz rośnie mi córka i już zaczynam się rozglądać za tym samym modelm tylko różowym ;-)


Co do sprzetów "marketowych" - rowery zdecydowanie markowe (lepszy używany markowy niż nowy marketowy) . "Marketowy" rower może skutecznie zniechęcić do jazdy, lub co gorsze do nauki jazdy.

Jeżeli ten rower przetrwa dwójkę moich chłopaków i będzie technicznie w dobrym stanie to go sprzedam na pewno. Znam wiele osób, które kupują używany sprzęt sportowy markowy i służy im jeszcze wiele lat. Sam kupiłem żonie (fakt, że od znajomego) używany rower Giant'a. Jeździ do tej pory i niczego mu nie brakuje pod względem technicznym.

Nie każdego niestety stać na nowy markowy rower. A wiecie jak się mówi? Dla biedniejszych ludzi nie są tanie rzeczy...

Raf 007
11-05-2012, 12:56
Sam sporo jeżdżę na rowerze.
Przyznam, że początkowo też myślałem o zakupie dla 3 letniego synka jakiegoś roweru z marketu za 200-300 zł.
Jak wziąłem ten szmelc do ręki, gdzie jak pisali poprzednicy nic nie działało, koła się nie kręciły, hamulce nie hamowały itp, a do tego w sklepie jest to tak poskręcane, że chłopak nie mógł się do tego przymierzyć to odpuściłem sobie.

Dostał porządny jeżdżący rower.

Rowerek biegowy to naprawdę super sprawa jeśli chodzi o naukę jazdy na dwóch kółkach.
Młody dostał go jak już śmiało jeździł na 4 kółkach (październik) - miał wtedy niecałe 4 lata.
Jeździł przez jesień, w zimę ( bo nie było śniegu) i na wiosnę. W kwietniu zdjęliśmy mu boczne kółka.
Asekurowałem go może 20 metrów i tyle było nauki jeżdżenia - po prostu śmigał aż miło patrzeć.
Teraz ma 4 lata i 3 miesiące i robi wycieczki po 15 km na swoim rowerku (waga roweru ma kolosalne znaczenie).

Pozdrawiam zroweryzowanych rodziców.

Majek
11-05-2012, 12:56
Ja generalnie też nie mam czasu na majsterkowanie. Ale tu akurat fajnie się złożyło. Dawno temu jeździłem intensywnie po górkach, ale na ostatnie 10 lat odwiesiłem rower na haki. Wtedy, dawno temu sam sobie te rowery składałem, rozkładałem, serwisowałem, konserwowałem itd. Więc jakąś tam wiedzę na ten temat mam. A fajnie się złożyło, bo w związku z tym, że młody zaczął troszkę więcej na rowerze jeździć, wyciągnąłem i ja swoją kozę z czeluści, żeby móc towarzyszyć dziecku na przejażdżkach. Mnie też się trochę ruchu przyda, a czuję, że pomału znowu łapię bakcyla.

pinio
11-05-2012, 13:10
Ostatnio przerabiałem temat zakupu dla czterolatka(prawie ;) ). Zastanawiałem się nad biegowym, którego niewątpliwą zaletą jest możliwość jazdy np. po drodze gruntowej i łatwość przejścia na zwykły rower (przynajmniej teoretycznie). Przy rowerkach z bocznymi kółkami wymagania drogowe są wyśrubowane. Trochę nierówności i koło tylne buksuje, a rowerek stoi. Dodatkowo przy niewielkich pochyłościach (np. wjazd na posesję) dzieciaki łatwo tracą równowagę.

Ostatecznie wybór padł na rowerek z kołami 16 i bocznymi kółkami - tereny w okolicy do jazdy z bocznymi kółkami są.

Co przeważyło? Większość dwubiegów jest małych - dla dzieciaka 2-3 lata bym taki brał i koniecznie na pompowanych kołach. Dla starszych, w zasadzie jeden model widziałem - PUKY XL. Jednak cena powyżej 500zł i konieczność zakupu normalnego rowerka po jednym sezonie przechyliła szalę. Rower na kołach 16 może ze trzy sezony posłuży.

Wybór padł na http://www.alpino-rowery.pl/rowery/65.html. Zakup w sklepie z rowerami, więc złożony przyzwoicie. Cena około 350zł, wykonanie jak za te pieniądze może być. Ciężar nie przeszkadza, bo w tym przypadku nikt tego po schodach nie musi nosić. Gdyby zakup nie musiał być podwójny, może bym rozważał coś droższego/lepszego. Koszyczek (pomimo, że przy upadku jest pokrzywiony na wszystkie strony) to często bardzo ważna sprawa dla dzieciaków :)

mihow
11-05-2012, 13:14
Koszyczek (pomimo, że przy upadku jest pokrzywiony na wszystkie strony) to często bardzo ważna sprawa dla dzieciaków :)

Nie no... Koszyczek musi być! Rzecz święta przecież :) Mój Bartek bez plecaka z 10 resorakami czy koszyka w starym rowerze się nie rusza :)

Jacek Q
11-05-2012, 13:18
(...)No chyba, ze ktoś jest złotą rączką i potrafi taki rowerek z marketu sprawdzić, naprawić, zlożyć samodzielnie.

I co nieco wymienić (ramę, osprzęt, obręcze, hamulce, kierownice, siodełko itp) i rowerek z marketu w sumie za 9 stóweczek gotowy :D

Zatem wspólnie stworzyliśmy przepis na dobry rowerek z marketu!

Wojteksw
11-05-2012, 13:26
Zobacz ten, rama alu, bardzo dobre wykonanie http://www.mbike-rowery.pl/1/95/204/

mihow
11-05-2012, 13:30
Zobacz ten, rama alu, bardzo dobre wykonanie http://www.mbike-rowery.pl/1/95/204/

No fajny, fajny. Ciekawe ile waży?

Majek
11-05-2012, 13:39
Ale fajny. Jest nowy lider w klasyfikacji. :-)

Wojteksw
12-05-2012, 08:53
No fajny, fajny. Ciekawe ile waży?

Jest ten rowerek w rodzinie, jak będę miał okazję to wsadzę na wagę. Bardzo podobają mi się koła boczne podporowe, są bardzo szerokie i stabilne.

Michał Jędrak
12-05-2012, 22:42
Dołączę się do tematu, bo mam dwóch maluchów i jeden ma 5 lat a drugi prawie 2 i jego rowerek też czeka.

Niestety nie istnieją dobre rowery dla dziecka a wszystkiemu winna jest kapitalistyczna zuchwałość. Brzmi to jak żart albo cytat z przemówienia Fidela Castro, ale niestety prawda jest jeszcze boleśniejsza.

Mniej więcej 20 lat temu, kiedy zaczynałem ostro jeździć na rowerze i prenumerować Mountain Bike Action, bo nie było polskich pisemek, powszechne stało się używanie aluminium i innych stopów lekkich do produkcji rowerów. W ciągu zaledwie paru lat stało się to standardem i dzięki temu dzisiaj możemy kupić rower dla dorosłej osoby za jakieś 900zł lub mniej, który ma bardziej lub mniej firmowe lekkie komponenty. Logicznym więc jest, że dobry rower dla dziecka powinien być tańszy, bo jest mały, wymagane są mniejsze wytrzymałości materiałów (bo 17kg po chodniku to nie to samo co 85kg downhillem) i tak dalej. Tymczasem rowerki dziecięce stukane są za grubą kasę z podzespołów najgorszej, wręcz parszywej jakości i napawają mnie wstrętem.

Rowerek z pierwszego linku posiada:

- wstrętną i ciężką ramę stalową
- wstrętną i ciężką kierownicę stalową (dla dorosłych jużchyba od 15 lat nie robią stalowych)
- wstrętną i ciężką sztycę podsiodłową ze.... stali (dla dorosłych też nie ma w sklepach)
- stery (łożyska) kierownicy w starym systemie z ciężką tzw. fajką podczas gdy jakieś 2 dekady temu wprowadzono lekki system ahead.
- korby wyglądają mi na stalowe
- pedały mogą być z plastiku bo nie dźwigają za wiele

Powiedzmy, że reszta może być... No i rowerek dla malucha waży prawie tyle co rowerek dla osoby dorosłej i pewnie prawie tyle samo kosztuje. I jak ma dziecko cieszyć się gratem ważącym 9kg skoro osoba dorosła jeździ z reguł rowerem ważącym 12kg. Niestety wszyscy producenci chyba się zmówili i rżną rodziców cenowo i wciskają tandetę.

Ja, na szczęście, dostałem rowerek dla swojego syna i innym też dobrze radzę kupno czegoś na Allegro do 100zł i odmalowanie, bo to będzie dokładnie to samo. Póki co pozmieniałem synowi większość komponentów na dobre, bo mam tego sporo po innych rowerach (hamulce magura, lepsze pedały, kierownica alu, lepsze łożyska itd.) jednak kolejny jego rower będę składał na zamówienie. Cena wyniesie mnie pewnie około 700-800zł, ale niech dzieciak ma lekką ramę i niech mu się dobrze jeździ.

I szczerze współczuję ludziom, którzy nie mogą lub nie mają czasu kombinować i muszą takie rowerki kupować. Pozytywne jest jednak to, że dziecko ma syndrom ptaszka w klatce: nie wie, że świat może być lepszy, więc bardzo cieszy się z tego co ma :-)

mihow
12-05-2012, 22:49
Dołączę się do tematu, bo mam dwóch maluchów i jeden ma 5 lat a drugi prawie 2 i jego rowerek też czeka.

Niestety nie istnieją dobre rowery dla dziecka a wszystkiemu winna jest kapitalistyczna zuchwałość. Brzmi to jak żart albo cytat z przemówienia Fidela Castro, ale niestety prawda jest jeszcze boleśniejsza.

Mniej więcej 20 lat temu, kiedy zaczynałem ostro jeździć na rowerze i prenumerować Mountain Bike Action, bo nie było polskich pisemek, powszechne stało się używanie aluminium i innych stopów lekkich do produkcji rowerów. W ciągu zaledwie paru lat stało się to standardem i dzięki temu dzisiaj możemy kupić rower dla dorosłej osoby za jakieś 900zł lub mniej, który ma bardziej lub mniej firmowe lekkie komponenty. Logicznym więc jest, że dobry rower dla dziecka powinien być tańszy, bo jest mały, wymagane są mniejsze wytrzymałości materiałów (bo 17kg po chodniku to nie to samo co 85kg downhillem) i tak dalej. Tymczasem rowerki dziecięce stukane są za grubą kasę z podzespołów najgorszej, wręcz parszywej jakości i napawają mnie wstrętem.

Rowerek z pierwszego linku posiada:

- wstrętną i ciężką ramę stalową
- wstrętną i ciężką kierownicę stalową (dla dorosłych jużchyba od 15 lat nie robią stalowych)
- wstrętną i ciężką sztycę podsiodłową ze.... stali (dla dorosłych też nie ma w sklepach)
- stery (łożyska) kierownicy w starym systemie z ciężką tzw. fajką podczas gdy jakieś 2 dekady temu wprowadzono lekki system ahead.
- korby wyglądają mi na stalowe
- pedały mogą być z plastiku bo nie dźwigają za wiele

Powiedzmy, że reszta może być... No i rowerek dla malucha waży prawie tyle co rowerek dla osoby dorosłej i pewnie prawie tyle samo kosztuje. I jak ma dziecko cieszyć się gratem ważącym 9kg skoro osoba dorosła jeździ z reguł rowerem ważącym 12kg. Niestety wszyscy producenci chyba się zmówili i rżną rodziców cenowo i wciskają tandetę.

Ja, na szczęście, dostałem rowerek dla swojego syna i innym też dobrze radzę kupno czegoś na Allegro do 100zł i odmalowanie, bo to będzie dokładnie to samo. Póki co pozmieniałem synowi większość komponentów na dobre, bo mam tego sporo po innych rowerach (hamulce magura, lepsze pedały, kierownica alu, lepsze łożyska itd.) jednak kolejny jego rower będę składał na zamówienie. Cena wyniesie mnie pewnie około 700-800zł, ale niech dzieciak ma lekką ramę i niech mu się dobrze jeździ.

I szczerze współczuję ludziom, którzy nie mogą lub nie mają czasu kombinować i muszą takie rowerki kupować. Pozytywne jest jednak to, że dziecko ma syndrom ptaszka w klatce: nie wie, że świat może być lepszy, więc bardzo cieszy się z tego co ma :-)

Rozumiem, że piszesz o tym Authorze? :)
Zdecydowałem jednak, że kupię ten model: http://www.author.pl/rowery/dzieciece/dzieciece-1/stylo-1

Lżejszego rowerka już na rynku nie znalazłem :)

Michał Jędrak
12-05-2012, 22:58
No już lepiej, o wiele lepiej, chociaż współczuję ceny :-(

Jako, że kiedyś projektowałem ramy rowerowe i dawałem do wykonania, to może w przyszłości się tym zajmę i stworzę dla forumowiczów jakąś edycję specjalną paru sztuk rowerków. Będą lekkie :-)

mihow
12-05-2012, 23:18
No już lepiej, o wiele lepiej, chociaż współczuję ceny :-(

Jako, że kiedyś projektowałem ramy rowerowe i dawałem do wykonania, to może w przyszłości się tym zajmę i stworzę dla forumowiczów jakąś edycję specjalną paru sztuk rowerków. Będą lekkie :-)

No cena nie jest niska, ale jak zobaczyłem ten rowerek na żywo to powiedziałem sobie, że dzieciak musi go mieć.
Jest rewelacyjnie wykonany i super lekki...

prz3mo
12-05-2012, 23:25
Ja zdecydowanie polecam kupno rowerka biegowego, aniżeli takiego z bocznymi kółkami.

pinio
13-05-2012, 02:07
Ja zdecydowanie polecam kupno rowerka biegowego, aniżeli takiego z bocznymi kółkami.

A który polecasz dla czterolatka?

Michał Jędrak
13-05-2012, 02:12
Rower biegowy jest dobry bo dziecko dzięki temu bardzo szybko nauczy się utrzymywać równowagę. Jednak gdy dziecko się nauczy to taki rower jest bezużyteczny, bo mniej mobilny niż 'prawdziwy' z pedałami. A więc jednym taki rowerek starczy na pół roku a innym na tydzień.

mihow
13-05-2012, 08:18
Ja zdecydowanie polecam kupno rowerka biegowego, aniżeli takiego z bocznymi kółkami.

Rowerek biegowy przerabialiśmy jakieś 2 lata temu... W naszym przypadku był fajnym gadżetem...

Tak jak wspomniałem wcześniej - na rynku polskim nie znalazłem lżejszego rowerka niż tego Authora, który waży 7,8kg. Mój syn waży ok 17kg, więc jest to niespełna połowa jego wagi... A są przecież dzieci, które w wieku 4 lat ważą 14-15kg. Kupowanie rowerka, który waży 11-12kg to tak jakby dorosły człowiek ważący średnio 80kg miał jeżdzić na rowerze ważącym (nawet zaniżając mocno) 30-40kg... Wyobrażacie sobie jazdę takim rowerem? Bo ja nie...

Albo nie umiem szukać, albo faktycznie polski rynek jest taki bidny...

Przypominam, że chodzi o ten model: http://www.author.pl/rowery/dzieciece/dzieciece-1/stylo-1

Co do ceny - ten rower mogę już kupić za 780zł na miejscu w sklepie w Płocku z pełną gwarancją producenta i ze świetną opieką techniczną. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do ceny to proponuję obejrzeć ten rowerek na żywo, dotknąć i podnieść do góry. Gwarantuję, że zmienicie zdanie nt rowerów kupionych w marketach...

Zatrważa mnie jeszcze to, że na stronach producentów rowerów np. MBike i innych nie ma nic na temat wagi danego rowerka. To tak, jakby producent chciał to ukryć... Dla mnie to dyskwalifikacja...

jm
13-05-2012, 19:21
Będziesz z tego Authora zadowolony, młody rowerzysta także:)
A jak wyrośnie, to odsprzedasz innemu adeptowi kolarstwa.
Był u mnie w domu dziecięcy Author, teraz chyba 5 chłopak na nim wywija (już poza rodziną) i rowerek ma się świetnie!
Marketowe "pojazdy" zwykle nawet jednego dzieciaka nie wytrzymują, o ile nie stanie się coś gorszego...

prz3mo
14-05-2012, 00:53
A który polecasz dla czterolatka?

Mam właśnie synka 4 letniego, śmiga na tym:
http://allegro.pl/rower-rowerek-biegowy-easygo-biker-gratis-i2314913127.html

pinio
14-05-2012, 09:07
Jakoś nie mam przekonania do tych drewnianych(chociaż nie mówię, że odpada z tego powodu) i trochę za niskie. Już na samym początku trzeba by ustawić siodełko na maksymalną wysokość. Gdyby kupować z rok temu, to OK, ale teraz, to już trochę za mały.

MARS CooL
14-05-2012, 10:51
Rowerek dla 4 latka to rowerek na jeden sezon nie warto jest w niego inwestować nawet jeśli ma się 2 syna zaraz.
Moje pociechy teraz 5 i 9 lat uczyli się na http://www.decathlon.com.pl/PL/rowery-dzieciece-16-34976982/
Zobaczcie jak poręcznie zbudowana jest rama dla takiego dzieciaka. Rower kupiony dobre 5 lat temu wytrzymał moich 2 chłopaków, dzieci sąsiadów i córki brata. Ostatnio kolega mojego syna (5 lat) wsiadł i pojechał mimo ze rodzice stracili nadzieje że się nauczy bez podpórek. Starszy jeździ na 24' GIanta z trochę lepszym osprzetem i zębatką mega range co spowodowało ze żaden podjazd mu nie straszny, i nie mam z nim teraz problemów z motywacją na górkach.

mihow
14-05-2012, 10:57
Rowerek dla 4 latka to rowerek na jeden sezon nie warto jest w niego inwestować nawet jeśli ma się 2 syna zaraz.
Moje pociechy teraz 5 i 9 lat uczyli się na http://www.decathlon.com.pl/PL/rowery-dzieciece-16-34976982/
Zobaczcie jak poręcznie zbudowana jest rama dla takiego dzieciaka. Rower kupiony dobre 5 lat temu wytrzymał moich 2 chłopaków, dzieci sąsiadów i córki brata. Ostatnio kolega mojego syna (5 lat) wsiadł i pojechał mimo ze rodzice stracili nadzieje że się nauczy bez podpórek. Starszy jeździ na 24' GIanta z trochę lepszym osprzetem i zębatką mega range co spowodowało ze żaden podjazd mu nie straszny, i nie mam z nim teraz problemów z motywacją na górkach.

OK - a ile waży taki rower?

prz3mo
14-05-2012, 11:31
Jakoś nie mam przekonania do tych drewnianych(chociaż nie mówię, że odpada z tego powodu) i trochę za niskie. Już na samym początku trzeba by ustawić siodełko na maksymalną wysokość. Gdyby kupować z rok temu, to OK, ale teraz, to już trochę za mały.

No ja kupiłem jak miał 3 latka, wtedy siodełko miał obniżone, teraz gdy ma 4 lata - ma siodełko wyżej. Tyle tylko, że kolejny rowerek pewnie będzie miał już tylko dwa kółka. Na tym polega fenomen takiego pojazdu, że dziecko świetnie opanowuje balans ciałem, nie podpierając się nogami, co skutkuje, że potem wskakuje na dwa kółka.

Co do tego, że jest z drewna... przed zakupem tez miałem obawy co do wytrzymałości. Ale zupełnie niepotrzebnie. Mimo, że rowerek nie raz był przez synka "rzucony" czy coś... to jest cały. Nic się nie połamało, nie uszkodziło itp.

pinio
14-05-2012, 12:25
No ja kupiłem jak miał 3 latka, wtedy siodełko miał obniżone, teraz gdy ma 4 lata - ma siodełko wyżej.
A gdyby teraz nie miał jeszcze rowerka, też byś mu kupił ten biegowy? A może jednak z pedałami?

mihow
14-05-2012, 12:28
A gdyby teraz nie miał jeszcze rowerka, też byś mu kupił ten biegowy? A może jednak z pedałami?

Dobre pytanie ;)

prz3mo
14-05-2012, 12:29
A gdyby teraz nie miał jeszcze rowerka, też byś mu kupił ten biegowy? A może jednak z pedałami?

Kupiłbym na pewno biegowy. Zerknij na filmiki w necie jak dzieci na tym "pomykają" :)

RomanZWrocławia
14-05-2012, 13:06
A propos rowerków biegowych: wpiszcie w grafice google : Hudora Holz-Laufrad joey Sauseschritt, 12-Zol. Takie coś ujeżdża dwójka moich dzieci. Każde przeżyło pierwszy kontakt z takim sprzętem około 2,5 roku życia. Po mniej niż pół roku bezstresowej nauki każde potrafiło utrzymać równowagę na takim dwukołowcu. Po odpowiednim rozpędzeniu się oderwać obie nogi do góry, skręcać w wybranym kierunku za pomocą balansu ciała. Bawić się zjeżdżając z niewielkich wzniesień. Ogromną zaletą tego rowerka jest waga: jest leciuteńki, kiedy dziecko znudzi się jazdą bierzesz do ręki czy przypinasz do plecaka. Długość tras na jakie można wybrać się z dzieckiem na spacer niezwykle wzrasta. Wada: twarde siodełko: warto zorganizować miękkie wyściełanie. Mimo drewnianej konstrukcji wystarczająco wytrzymały. Mój błąd, że syna posadziłem później na rower z bocznymi kółkami - to na jakiś czas zepsuło nabyte wcześniej odruchy związane z jazdą na dwóch kółkach. Córkę wsadzę od razu na rower bez podpórek. Ja bezpedałowce, rowerki biegowe - jako wprowadzenie do nauki jazdy na rowerze bez wątpliwości polecam
PS. Syn jeździł samodzielnie na dwóch kółkach 16 calowych około 3,5 roku życia
córka wsiądzie na rower po bracie z pół roku później bo jest drobniejsza

pinio
14-05-2012, 13:12
Kupiłbym na pewno biegowy. Zerknij na filmiki w necie jak dzieci na tym "pomykają" :)
Sporo czterolatków to i na dwóch kółkach z pedałami już pomyka :) To, że potrafią być szybcy na biegowych, to fakt. Za klasycznym z kółkami bocznymi jest łatwiej nadążyć ;) :)

Ja stwierdziłem, że dla czterolatka zakup biegowego to niestety spóźniona sprawa - za krótko pojeździ i trzeba będzie kolejny kupować. Muszę jednak przyznać, że w pewnym momencie byłem niemal przekonany do biegowego.

EDIT:

Każde przeżyło pierwszy kontakt z takim sprzętem około 2,5 roku życia
Dla dziecka 2,5 też bym brał biegowy.


Ogromną zaletą tego rowerka jest waga: jest leciuteńki, kiedy dziecko znudzi się jazdą bierzesz do ręki czy przypinasz do plecaka. Długość tras na jakie można wybrać się z dzieckiem na spacer niezwykle wzrasta
Pokazanie dzieciakowi, że można rowerek nosić na plecach, to raczej średni pomysł ;) :)

RomanZWrocławia
14-05-2012, 13:26
Pokazanie dzieciakowi, że można rowerek nosić na plecach, to raczej średni pomysł :wink: :smile:
tłumaczenie, że "skoro wziął rower to ma na nim jeździć" takoż ;)

freefly
14-05-2012, 13:46
Kupiłbym na pewno biegowy. Zerknij na filmiki w necie jak dzieci na tym "pomykają" :)

Wystarczy odkręcić korby z pedałami i rowerek będzie biegowy.;)

ropusz
14-05-2012, 13:55
Wystarczy odkręcić korby z pedałami i rowerek będzie biegowy.;)

Guzik prawda, inaczej jest rozłożony środek ciężkości. Korb na ogół nie wymontujesz, chyba że całość, a po odkręceniu samych pedałów zostają korby, o które dziecko zahacza nogami. Albo laufrad albo normalny rower. Ja dopiero w tym roku nauczyłem córkę w miarę jeździć (6 lat). Nie mieliśmy laufrada i ciężko jej było załapać o co chodzi z balansem ciałem. Gdybym miał młodsze dziecko to na pewno kupiłbym laufrada.

freefly
14-05-2012, 14:13
Guzik prawda, inaczej jest rozłożony środek ciężkości. Korb na ogół nie wymontujesz, chyba że całość, a po odkręceniu samych pedałów zostają korby, o które dziecko zahacza nogami.


Dzięki za informację, że po odkręceniu samych pedałów zostają korby. Informacja co prawda dla ćwierćinteligentych, ale i tak dzięki, może komuś się przyda.;)

prz3mo
14-05-2012, 14:22
Wystarczy odkręcić korby z pedałami i rowerek będzie biegowy.;)

No przecież ja Cię nie zmuszam do zakupu. Twoja wola. Skoro ktoś mnie pytał o moje zdanie to je napisałem i tyle.

pinio
14-05-2012, 14:37
Freefly sobie zażartował, co podkreślił na końcu emotikonkiem, a wy tak poważnie jego słowa traktujecie :) :)

ropusz
14-05-2012, 15:16
Skomentowałem wpis freefly bo komuś może przyjść do głowy odkręcić same pedały, ja np. też chciałem to zrobić i korbę przywiązać do ramy - znalazłem nawet instruktaż w necie, ale okazało się, że to nie będzie dobry pomysł, bo ta druga wtedy sterczy i łatwo o nią zawadzić. A żeby wywalić całość (cały mechanizm korbowy) to już trochę roboty jest i raczej większego sensu nie ma.

No i dzięki za informację, że informacja o tym, że po odkręceniu samych pedałów zostają korby to informacja dla ćwierćinteligentnych. Może komuś się przyda ;)

freefly
14-05-2012, 15:35
Skomentowałem wpis freefly bo komuś może przyjść do głowy odkręcić same pedały, ja np. też chciałem to zrobić i korbę przywiązać do ramy - znalazłem nawet instruktaż w necie, ale okazało się, że to nie będzie dobry pomysł, bo ta druga wtedy sterczy i łatwo o nią zawadzić. A żeby wywalić całość (cały mechanizm korbowy) to już trochę roboty jest i raczej większego sensu nie ma.


Ja córce wymontował cały korbowód wraz z "suportem", po miesiącu zamontowałem i młoda samodzielnie zaczęła pedałować.
Wymontowanie korbowodu to 15 minut.

MARS CooL
14-05-2012, 17:25
OK - a ile waży taki rower?

Zważę jak będę w domu - ale wg mnie nie ma to znaczenia bo dzieciaka nie zmusisz do wyczynowego sportu - a tym bardziej do jazdy kiedy nie ma ochoty. W moim przypadku dopiero starszy syn jak miał 7 lat miał ambicje żeby zrobic te parę kilometrów wiecej (15 po górkach do 30 po szosie) i był z tego zadowolony. Teraz jeździmy po pół dnia i nie ma problemu poza tym ze chce na kolejna wyprawę. Dużą różnice zrobiło Mega Range w 24" Giancie. Teraz nie ma wymówki że za duża góra bo to tylko kwestia szybkości. Z doświadczenia uważam też ze nie ma sensu inwestować także w rower 20" i przepłacać bo dziecko wykorzystuje go do czego innego niż byśmy sobie życzyli. Kupiłem wypasanego Gianta i nie przetrwał ani sezonu - opony wymieniałem średnio co miesiąc. Po prostu w tym wieku (5-6lat) mój syn pracował nad techniką jazdy ;), blokowanie kół, ślizganie, ostre hamowanie to było to co go interesowało. Jego koledzy to samo, teraz ten etap przezywa młodszy syn (efektowna krótka jazda) najlepiej na skraju asfaltu posypanego piaskiem gdzie można realizować kontrolowane poślizgi. Nie spotkałem się też aby rower dla dzieciaka ważył 4kg bo pewnie wtedy robiło by to różnicę a tak czy 8-11 to nie ma znaczenia bo 16 czy 20" ze względu na budowę napędu nadaje się na płaskie i krótkie odcinki lub na duży plac gdzie może kołować. Reszta to kwestia prestiżu i wywalanie kasy za markę. 12/14/16/20" polecam z decathlonu bo dziecko się na nich nie zawiedzie do tego są bardzo praktyczne i nie przeszkadzają w nauce.

ropusz
14-05-2012, 17:50
Moja córka (7 lat) już jest trochę za duża na 16" i za mała na 24". Zastanawiałem się czy jest sens kupować coś na 20" zważywszy, że taki rower starczy pewnie maks. na 2 sezony?

MARS CooL
14-05-2012, 18:22
Sens jest bo jednak ważne by dziecku się dobrze jeździło, jednak mój brat miał problem bo w zeszłym roku kupił 20" dla córki i była za duża wiec prawie w ogóle nie chciała na tym jeździć. W tym roku jest już 20" za małe bo dziewczynkę solidnie podciągało do góry i zdecydowanie lepiej się jej jeździ na 24' mojego syna. Tak więc zastanawia się nad 24".

mihow
14-05-2012, 20:35
Zważę jak będę w domu - ale wg mnie nie ma to znaczenia bo dzieciaka nie zmusisz do wyczynowego sportu - a tym bardziej do jazdy kiedy nie ma ochoty. W moim przypadku dopiero starszy syn jak miał 7 lat miał ambicje żeby zrobic te parę kilometrów wiecej (15 po górkach do 30 po szosie) i był z tego zadowolony. Teraz jeździmy po pół dnia i nie ma problemu poza tym ze chce na kolejna wyprawę. Dużą różnice zrobiło Mega Range w 24" Giancie. Teraz nie ma wymówki że za duża góra bo to tylko kwestia szybkości. Z doświadczenia uważam też ze nie ma sensu inwestować także w rower 20" i przepłacać bo dziecko wykorzystuje go do czego innego niż byśmy sobie życzyli. Kupiłem wypasanego Gianta i nie przetrwał ani sezonu - opony wymieniałem średnio co miesiąc. Po prostu w tym wieku (5-6lat) mój syn pracował nad techniką jazdy ;), blokowanie kół, ślizganie, ostre hamowanie to było to co go interesowało. Jego koledzy to samo, teraz ten etap przezywa młodszy syn (efektowna krótka jazda) najlepiej na skraju asfaltu posypanego piaskiem gdzie można realizować kontrolowane poślizgi. Nie spotkałem się też aby rower dla dzieciaka ważył 4kg bo pewnie wtedy robiło by to różnicę a tak czy 8-11 to nie ma znaczenia bo 16 czy 20" ze względu na budowę napędu nadaje się na płaskie i krótkie odcinki lub na duży plac gdzie może kołować. Reszta to kwestia prestiżu i wywalanie kasy za markę. 12/14/16/20" polecam z decathlonu bo dziecko się na nich nie zawiedzie do tego są bardzo praktyczne i nie przeszkadzają w nauce.

Chłopcu starszemu może i nie warto kupować drogiego roweru właśnie ze względu na "efektowny" tryb jazdy :) Nauczył się jeździć wcześniej i teraz się wyżywa :) I ok - normalny tok rzeczy... Zajeździ 4szt i dorośnie i kupi mu się wtedy coś... bardziej wyczynowego :)

Ale dla chłopca, który uczy się jeżdzić waga roweru i jego solidność wykonania jednak ma znaczenie. Wolelibyście się uczyć jeździć maluchem czy przynajniej Micrą? Wiecie - wszystko jest ciut lżejsze, lepiej wykonane i bardziej spasowane... Po prostu dziecku jest lżej się uczyć... Ja wiem, że on tego rowerka nie zniszczy - pewnie nie zniszczyłby także rowerka za 400zł. Ale jednak jakość wykonania i dopasowania do dziecka jest kluczowe i to właśnie wywarło na mnie takie wrażenie... Chcę po prostu, aby moje dziecko miało frajdę z jazdy i aby mu się dobrze jeździło...

MARS CooL
14-05-2012, 22:04
Dlatego napisałem ci że 'kompromis" z decathlonu jest na początek wystarczający a do tego zrobiony tak że przeżyje nawet kilku zdesperowanych maluchów. Zobacz na konstrukcję ramy, jak dziecko łatwo siada, zsiada i jeździ po decathlonie itp. Miałem podobne problemy jak ty ale żona i syn szybko mnie wyleczyli z moich "dziwactw" i szukania nie wiadomo czego. To tak z doświadczenia podpowiadam bo każdy chce dla dzieciaka jak najlepiej. Na wagę nie patrz bo tutaj nic nie zdziałasz - ważne aby rowerek był sprawny i jakości lepszej niż "markowe' markety. A i jeszcze jedno utkwiło mi w pamięci że te wszystkie lepsze marki wagowo też były ciężkie. Taki urok tego sprzętu.

Co do rowerów dla starszego chłopca to trzeba się liczyć po sezonie z remontem i sprawić mu lepszy osprzęt bo ramy raczej wytrzymują ciężką zabawę

freefly
14-05-2012, 22:09
ważne aby rowerek był sprawny i jakości lepszej niż "markowe' markety. A i jeszcze jedno utkwiło mi w pamięci że te wszystkie lepsze marki wagowo też były ciężkie. Taki urok tego sprzętu.


No co Ty, ważne jest, żeby rowerek budził zazdrość u innych ojców (bo przecież nie u maluchów);)

mihow
14-05-2012, 22:15
Przykro mi, ale w Płocku nie ma Decathlonu, a to co jest w płockich sklepach rowerowych woła o pomstę do nieba...
Nie kupię niestety nic on-line, bo rower jest sprzętem, który trzeba przymierzyć i w miarę dopasować do dziecka.

Uważam, że 800zł za porządny rower mimo wszystko nie jest dużym wydatkiem, biorąc pod uwagę np ceny innych rzeczy, które kupujemy codziennie (żywność, paliwo etc)...
Wolę kupić dobry rower na 5 lat niż PlayStation za 1500zł i otępiać dzieciaka przed telewizorem... A ludzie właśnie wolą kupić np konsolę za 2x więcej niż wydać trochę więcej na solidny rower (w moim przypadku dla dwójki dzieciaków)...

MARS CooL
14-05-2012, 22:21
No co Ty, ważne jest, żeby rowerek budził zazdrość u innych ojców (bo przecież nie u maluchów);)

Mieszkam teraz na zadupiu to mi rybka do lansu, ale rzeczywiście w jak żyłem w Krakowie to się można było napatrzeć wśród znajomych na "fury". Tylko nic z tego nie wynikało. Ten co miał smykałkę to się szybko na byle czym na dwóch kółkach nauczył a innym nawet najlepsze markowe "ergomy" nie pomagały :)

Majek
14-05-2012, 22:22
Ja pitolę... Tak czytam i coraz szerzej oczy otwieram... My się uczyliśmy jeździć na Bobo i innych Pelikanach i jakoś się nauczyliśmy... To, co się w tym wątku zaczyna dziać, to już o onanizm zakrawa...

MARS CooL
14-05-2012, 22:30
Przykro mi, ale w Płocku nie ma Decathlonu, a to co jest w płockich sklepach rowerowych woła o pomstę do nieba...
Nie kupię niestety nic on-line, bo rower jest sprzętem, który trzeba przymierzyć i w miarę dopasować do dziecka.

Uważam, że 800zł za porządny rower mimo wszystko nie jest dużym wydatkiem, biorąc pod uwagę np ceny innych rzeczy, które kupujemy codziennie (żywność, paliwo etc)...
Wolę kupić dobry rower na 5 lat niż PlayStation za 1500zł i otępiać dzieciaka przed telewizorem... A ludzie właśnie wolą kupić np konsolę za 2x więcej niż wydać trochę więcej na solidny rower (w moim przypadku dla dwójki dzieciaków)...


Taki 16' rower to na sezon w połowie następnego będzie potrzebne 20" a za dwa 24". Co do konsoli to mój syn jako jedyny w klasie nie ma. Ale to już niedługo bo za dwa tygodnie komunia i dwie będzie miał bo mi wujki zapowiedziały że krzywde dziecku robię ;)

ropusz
14-05-2012, 22:30
To może ktoś kto się zna napisze, jak dobrać dziecku ramę? Skąd wiedzieć czy lepsza będzie 12,5" czy 10"? Koła 20". Zakup niestety on-line z uwagi na wybraną markę.

mihow
14-05-2012, 22:38
Mieszkam teraz na zadupiu to mi rybka do lansu, ale rzeczywiście w jak żyłem w Krakowie to się można było napatrzeć wśród znajomych na "fury". Tylko nic z tego nie wynikało. Ten co miał smykałkę to się szybko na byle czym na dwóch kółkach nauczył a innym nawet najlepsze markowe "ergomy" nie pomagały :)

Wiesz - nie wszystkie dzieci mają do tego smykałkę i nie każdy potrafi od razu się nauczyć...
Dziwne tylko, że na rowerze z Go Sport za 500zł jakoś nie mógł jeżdzić, bo narzekał, że nie ma siły i "się nie chce kręcić", a na tego Authora wsiadł i jechał bez problemu...


Ja pitolę... Tak czytam i coraz szerzej oczy otwieram... My się uczyliśmy jeździć na Bobo i innych Pelikanach i jakoś się nauczyliśmy... To, co się w tym wątku zaczyna dziać, to już o onanizm zakrawa...

Mnie to nie dziwi :) Przecież tak jest ze wszystkim obecnie :) Szczególnie jeżeli chodzi o zakupy dla dzieci :)


Taki 16' rower to na sezon w połowie następnego będzie potrzebne 20" a za dwa 24". Co do konsoli to mój syn jako jedyny w klasie nie ma. Ale to już niedługo bo za dwa tygodnie komunia i dwie będzie miał bo mi wujki zapowiedziały że krzywde dziecku robię ;)

No trudno - trzeba będzie kupić wtedy rower większy... Na to siły nie ma. Ale przynajmniej drugi dzieciak za 2 lata będzie miał rower odpowiedni...

A co do konsol - przed tym niestety żaden rodzic nie ucieknie... Taka jest kolej rzeczy obecnie. Ale zawsze można to zrobić najpóźniej jak się da :) Potem to już... nic nie poradzisz :)

MARS CooL
14-05-2012, 22:43
3-4 latka - 12-14"
4-5 lat - 16"
5-6-7 lat - 20"
od 7 roku można pomyśleć o 24" jeśli dziecko duże - to już normalnie zbudowany rower i można wspólnie normalnie pojeździć. Na mniejszych kołach tylko po prostym bo brak odpowiedniego napędu i dziecko jest w stanie tylko po prostym jeździć. Mój 5 letni syn jeździ zamiennie na 12/16/20 przy czym 16 nieco za mała a na 20 jeszcze nie jest tak sprawny i raczej do dłuższych wyjazdów.

MARS CooL
14-05-2012, 23:10
Wiesz - nie wszystkie dzieci mają do tego smykałkę i nie każdy potrafi od razu się nauczyć...
Dziwne tylko, że na rowerze z Go Sport za 500zł jakoś nie mógł jeżdzić, bo narzekał, że nie ma siły i "się nie chce kręcić", a na tego Authora wsiadł i jechał bez problemu...

Nic dziwnego bo dzieciaki jeszcze nie nauczone są kompromisów. Robią i mówią jak widzą więc też należy je czasami wysłuchać. Czasami się im coś spodoba i nie ma rady a czasami same mówią ze coś nie chce działać i też problem jak kupione jako ładne a potem nie działa.

Co do twojego rowerka - bardzo ładny ale wg mnie chyba nie ma wolnobiegu co moim zdaniem jest minusem, także konstrukcja ramy z tych co zakleszcza dziecko. Na 4 kółkach to nie problem ale jak zacznie płynnie jeździć na dwóch to swoboda przy wsiadaniu i uwalnianiu się z rowerka jest podstawową zasadą, a wolnobieg bardzo pomaga bo nie ogranicza szybkości i jest wg mnie bardziej bezpieczny - to takie podpowiedzi z doświadczenia i obserwacji zachowań maluchów.

ropusz
15-05-2012, 14:43
3-4 latka - 12-14"
4-5 lat - 16"
5-6-7 lat - 20"
od 7 roku można pomyśleć o 24" jeśli dziecko duże - to już normalnie zbudowany rower i można wspólnie normalnie pojeździć. Na mniejszych kołach tylko po prostym bo brak odpowiedniego napędu i dziecko jest w stanie tylko po prostym jeździć. Mój 5 letni syn jeździ zamiennie na 12/16/20 przy czym 16 nieco za mała a na 20 jeszcze nie jest tak sprawny i raczej do dłuższych wyjazdów.
Ale np. na kołach 20" możesz mieć ramę 10" i ramę 12,5", a nawet Wigry. Pytanie zatem, jak wybrać odpowiednią ramę.

MARS CooL
15-05-2012, 15:05
Ale np. na kołach 20" możesz mieć ramę 10" i ramę 12,5", a nawet Wigry. Pytanie zatem, jak wybrać odpowiednią ramę.

Wybrać z oferty rowerków dla dzieci ;) ale będzie dosyć kłopotliwe bo jednak takie rowerki nieco się różnią. To też zależy od tego jakie dziecko jest wyrośnięte. Mój syn jak na 5 lat jest dosyć wysoki. Z drugim było podobnie do 7 lat był wysoki a teraz od 2 lat jest średniakiem.

mihow
15-05-2012, 15:09
Ale np. na kołach 20" możesz mieć ramę 10" i ramę 12,5", a nawet Wigry. Pytanie zatem, jak wybrać odpowiednią ramę.

Najlepiej udać się do fachowca, który doradzi jaki rower kupić i najlepiej od razu przymierzyć rower do dziecka.
Tylko raczej fachowców ciężko będzie szukać w Auchan lub innych "sklepach rowerowych"...

Na szczęście w Płocku jest taki Pan, który ma sklep od 22 lat - u niego kupowałem wszystki swoje rowery. Dlatego udałem się także o poradę w sprawie wyboru rowerka dla mojego 4 letniego syna.

ropusz
15-05-2012, 15:17
Decydując się na fachowca, decydujesz się na jego asortyment. Ja mam koło siebie fachowca ale sprzedaje tylko sprzęt Trek'a a taki rowerek kosztuje jakieś 1200 zł. Ja akurat chciałbym kupić Arkus Julka, ale nie wiem czy nie będzie za duży, a do Dębicy mam trochę daleko.

Majek
28-05-2012, 22:37
No i jak tam się mają Wasze zakupy?

Dzisiaj do nas dotarł linkowany wcześniej MBike Fiber. Spodziewałem się, że jak na alumuniowy rower, to będzie nieco lżejszy. Wzięliśmy go głównie ze względu na to, że nam, a przede wszystkim zainteresowanemu, najbardziej się spodobał. ;-) Reszta szału nie robi. No fakt, jest lepiej poskręcany i wyregulowany (generalnie JEST poskręcany i wyregulowany), niż te z marketu. Ale jeżeli chodzi o podzespoły, to dokładnie ta sama chińszczyzna. Na 99% jestem przekonany, że w Authorze, czy innym Giancie będzie dokładnie to samo. Ale mniejsza o to...

Taka ciekawostka. Specjaliści twierdzą, że dzieci w tym wieku nie używają hamulców na kierownicy. Cóż... Mój młody od razu zaczął go (dobrze wyregulowanego i lekko pracującego V-brake'a) używać chętniej, niż tego w torpedo. A że nie może ruszyć jak mu się korby źle ustwią, wścieka się nadal... Kurde, jak ja mówię, że wolnobieg byłby dla niego lepszy, to nie... Bo specjaliści wiedzą lepiej...

Taki fotograficznawy (telefonem robione) akcent na koniec posta:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2012/05/rower.jpg)

mihow
28-05-2012, 22:44
W piątek mój 4 letni syn dostał dower Authora - Stylo. Tak samo jak u Ciebie nie używa hamulca w korbie, tylko przedniego :) Tak mu jakoś lepiej, ale nie ma problemu z ruszaniem. Nauczył się kończyć jazdę i odpowiednio ustawić sobie pedał. W razie czego też odpycha się nogą i ustawia sobie pedał odpowiednio.

Od piątku jeżdził z kołami bocznymi. Dzisiaj zdjąłem kólka boczne i zaczynamy się uczyć jeździć na serio :) Ciężko idzie, ale uważam, że kólka boczne tylko go rozleniwią i niczego nie nauczą. Świetnie pedałuje i hamuje więc czas na naukę normalnej jazdy :)

Rowerek jest świetnie wykonany... Wszystko super dopasowane, rower jest sztywny, nie ma żadnych luzów itd... Bez bocznych kółek jest praktycznie bezgłośny... Leciutki - tylko 8kg...



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/05/rowerek-2.jpg
źródło (http://www.bla-art.pl/galerie/rozne/rowerek.jpg)

Majek
28-05-2012, 22:52
Jeszcze chwilka, niech się rozjeździ na dobre i też likwidujemy boczne kółka. Obaj nasi juniory są w podobnym wieku z tym, że mój bywa baaardzo zachowawczy. I najczęściej pójście na żywioł nie działa, bo potrafi się zrazić. Tak więc czuję coś, że w naszym przypadku rozpoczęcie nauku jazdy na dwóch kołach będzie raczej żmudnym procesem.

Amadeusz
29-05-2012, 12:42
W tych rowerach jedyna znacząca różnica to waga roweru.
Im lżejszy tym dzieciakowi łatwiej i naprawdę dzieciak to odczuje.

To jest JEDYNA ostotna rzecz.

Raf 007
26-06-2012, 10:01
Szperając za rowerem dla znajomych znalazłem lekki rower dla trochę starszego dziecka (6-8) lat.

http://www.velo.pl/rowery/wyprzedaz/?id=612

Waga 9 kg, koła 20 cali , cena w promocji 800 zł oraz fakt że to nie jest rower z supermarketu.

Może ktoś skorzysta.

mihow
26-06-2012, 10:03
Szperając za rowerem dla znajomych znalazłem lekki rower dla trochę starszego dziecka (6-8) lat.

http://www.velo.pl/rowery/wyprzedaz/?id=612

Waga 9 kg, koła 20 cali , cena w promocji 800 zł oraz fakt że to nie jest rower z supermarketu.

Może ktoś skorzysta.

Fajny..... :)

enforces
23-05-2013, 14:19
z biegowych to widziałem ostatnio w akcji coś takiego - http://hulajki.pl/610-first-bike-rowerek-biegowy-street-blue.html bardzo stylowy.

Natomiast klasyczne z bocznymi kółkami to Puky robi (oni głównie słyną z rowerków biegowych i hulajnóg).

należy zaznaczyć, że najważniejszym elementem mającym wpływ na komfort (i bezpieczeństwo?) jest wielkość ramy. Decyduje długość nóg od ziemi do krocza, w zależności również od tego czy rower ma kółka boczne, czy nie.