PDA

Zobacz pełną wersję : Konwerter DX -> FX ?



Borgan
28-04-2012, 09:42
Zastanawia mnie jedna rzecz. Gdy się na aparat z matrycą DX nałoży obiektyw FX to część światła nie jest wykorzystywane bo matryca jest 1.5x mniejsza od FX dla której obiektyw jest zrobiony (soczewki są większe).
Widziałem różne konwertery wpinane między obiektyw a body i się zastanawiam czy jest taki, który by zogniskował to światło tak by w całości padało na matryce DX? Jak się zastanowić to przez skupienie większej ilości światła powinniśmy zyskać większą jasność oraz szerszy kąt, prawie tak jak w matrycach FX. Jeśli takich konwerterów 0.66x nie ma to w czym jest haczyk?

ziever
28-04-2012, 09:50
Było coś na tej zasadzie, zwane ROS i znaaaacznie zwiększało gabaryty aparatu:

z optyczne.pl
"Wszystko za sprawą tzw. systemu ROS (Reduction Optical System), który sprawiał, że DS-505 i DS-515 były pierwszymi na świecie lustrzankami o mnożniku ogniskowej (ang. crop factor) wynoszącym 1. Oznacza to że obiektywy z bagnetem Nikon F dedykowane do lustrzanek analogowych na film 35 mm dawały taki sam kąt widzenia po podpięciu ich do cyfrowych Fujix-ów. Jak to możliwe skoro w DS-505 i DS-515 zastosowano matrycę wielkości 2/3 cala? Konstruktorzy postanowili znacznie wydłużyć tzw. flange distance, czyli odległość między bagnetem a materiałem światłoczułym i dodatkowo wprowadzili tam prosty układ optyczny, który zmniejszał średnicę pola obrazowego do 2/3 cala. Dodatkowy układ optyczny zlokalizowany za lustrem spowodował, że korpus lustrzanki miał aż 12 cm grubości."

http://www.optyczne.pl/260.1-artykuł-Historia_Fujifilm_-_epoka_cyfrowa.html

4 stopnie więcej światła, realnie aparat miał iso 800-1600-3200 :D (natywnie sensor ma iso 50-100-200)

Borgan
28-04-2012, 10:12
Czyli jest to techniczne możliwe przez dodatkowe soczewki między matrycą a obiektywem :)
Więc przydałby się taki konwerter 0.66x nawet mający te 12cm. Napewno by nie stracił więcej światła niz te 4 stopnie światła :)

ziever
28-04-2012, 10:23
Zyskujesz 4 stopnie a nie tracisz. To tak jakby mieć fizycznie szkło np. 200mm F/5.6 i realną jasność F/1.4 (bez płytkiego DOF, głębia zostaje taka sama jak w wizjerze)

Borgan
28-04-2012, 10:28
O, amerykanom się udało samamu zrobić coś takiego - http://www.dvxuser.com/V6/showthread.php?170446-Focal-Reducers-Squeeze-all-your-FOV-and-Light-on-your-GH1-Sensor/page7

Problem polega na tym że za dużo soczewek by musiało wejść między obiektyw a matryce. Drugi problem to patent Kodaka :/

Larson
02-05-2012, 10:56
Zyskujesz 4 stopnie a nie tracisz. To tak jakby mieć fizycznie szkło np. 200mm F/5.6 i realną jasność F/1.4 (bez płytkiego DOF, głębia zostaje taka sama jak w wizjerze)

Nie łapię, skąd ten wzrost ilości światła...?

ziever
04-05-2012, 21:21
ROS skupia światło na mniejszej powierzchni. Podobnie mamy z lupą i paleniem mrówek :D

RobertMiernik
04-05-2012, 21:46
Straszlilwie masakruje rozdzielczość a szkoda bo rozjaśnianie obiektywów w ten sposób to byłaby ciekawa rzecz...

ziever
05-05-2012, 23:33
Czemu masakruje? W zasadzie to lpmm rośnie znacznie :)

Borgan
21-03-2014, 13:50
Znalazłem taki konwerter, nazywa się Metabones speed booster - http://www.metabones.com/products/details/MB_SPNFG-E-BM1
Na tym filmiku gosciu go uzywa z sony robiac z 50mm f1.4 obiektyw f1.0 dla APSC :)
https://www.youtube.com/watch?v=SIX4YjzOZaM
https://www.youtube.com/watch?v=tVOhac0FQkw

TOP67
21-03-2014, 14:13
Rozwiązanie znane, ale ze względów konstrukcyjnych stosowane w bezlusterkowcach (mniejsza flange distance).

mmluty
24-03-2014, 16:22
Zastanawia mnie jedna rzecz. Gdy się na aparat z matrycą DX nałoży obiektyw FX to część światła nie jest wykorzystywane bo matryca jest 1.5x mniejsza od FX dla której obiektyw jest zrobiony (soczewki są większe).
Widziałem różne konwertery wpinane między obiektyw a body i się zastanawiam czy jest taki, który by zogniskował to światło tak by w całości padało na matryce DX? Jak się zastanowić to przez skupienie większej ilości światła powinniśmy zyskać większą jasność oraz szerszy kąt, prawie tak jak w matrycach FX. Jeśli takich konwerterów 0.66x nie ma to w czym jest haczyk?

Teoretycznie jasność każdego obiektywu można zwiększyć lub zmniejszyć skracając lub wydłużając jego ogniskową wprowadzając dodatkowe soczewki, ponieważ to wynika z podstawowej definicji jasności obiektywu. Należy jednak podkreślić, że nie ma to związku z tym czy jest to obiektyw do FX czy DX. Takie urządzenia jak wiadomo, są technicznie realizowane jako TC wydłużające ogniskową. Ale założenie do obiektywu TC nie czyni z takiego zestawu obiektywu do większego lub mniejszego formatu. Obiektyw FX z TC zmniejszającym jasność x2, będzie 2x ciemniejszy w aparacie FX i DX.
Z tego powodu, według mnie pytanie powinno brzmieć: dlaczego nie produkuje się do lustrzanek, TC skracających ogniskową. Częściowej odpowiedzi udzielił TOP67, myślę jednak, że nawet gdyby pomyślnie rozwiązano problemy techniczne, to spoglądając na ceny TC wydłużających ogniskową i ceny obiektywów szerokokątnych, komercyjnie powodzenie takich "zabawek" było by wątpliwe.
Żeby uniknąć ewentualnych nieporozumień jako TC rozumiem tutaj urządzenie skracające lub wydłużające ogniskową.

TOP67
24-03-2014, 17:04
To działa jak TC i skutkiem tego jest zmiana pola obrazowania. W przypadku TC x1.4, obraz rzutowany przez obiektyw jest jakby powiększany. W przypadku TC x0,7 obraz będzie pomniejszany, co skutkuje ograniczeniem pola obrazowego. Na matrycy FX zrobi się winieta. Dlatego w praktyce jest to konwerter FX --> DX.

mmluty
24-03-2014, 21:08
To działa jak TC i skutkiem tego jest zmiana pola obrazowania. W przypadku TC x1.4, obraz rzutowany przez obiektyw jest jakby powiększany. W przypadku TC x0,7 obraz będzie pomniejszany, co skutkuje ograniczeniem pola obrazowego. Na matrycy FX zrobi się winieta. Dlatego w praktyce jest to konwerter FX --> DX.

To przyznaję, że byłem w błędzie. Nigdy nie używałem TC w FX, ale byłem przekonany, że dla obiektywów FX i aparatów FX też można stosować TC, tak jak to robi się w kamerach filmowych. Tam w prawdzie zakłada się soczewki zazwyczaj od przodu, ale ta różnica wydawała mi się nie istotna. Dzięki za wyprowadzenie z błędu.

GonzoG
24-03-2014, 22:29
To przyznaję, że byłem w błędzie. Nigdy nie używałem TC w FX, ale byłem przekonany, że dla obiektywów FX i aparatów FX też można stosować TC, tak jak to robi się w kamerach filmowych. Tam w prawdzie zakłada się soczewki zazwyczaj od przodu, ale ta różnica wydawała mi się nie istotna. Dzięki za wyprowadzenie z błędu.

TC stosuje się wszędzie tak samo. Są tylko 2 rodzaje - zakładane przed obiektyw i między obiektyw a aparat/kamerę.
Przy pierwszym to TC zmienia obraz wpadający do obiektywu. Przy drugim to zmienia obraz padający na matrycę.



Jest tylko różnica przy zastosowaniu TC z mnożnikiem > 1 i < 1.

Taki TC x1.4, x2 to w skrócie zwiększenie o dany mnożnik wielkości obszaru na który pada obraz rzutowany przez obiektyw - stąd właśnie spadek jasności - bo taka sama ilość światła pada na większe pole.

TC x0.7 będzie rzutował ten obraz na mniejsze pole, więc jeśli obraz jest oryginalnie przez obiektyw rzutowany na obszar 36x24, to po zastosowaniu takie TC będzie rzutowany na obszar 25x17...
W skrócie - jak podpięcie szkła DX do FX - czyli będzie duże czarnego, a w najbardziej optymalnej sytuacji wielka ciemna winieta.