PDA

Zobacz pełną wersję : Ebooki a prawo



ku6i
25-03-2012, 01:18
Pytanie do osób obeznanych z prawem:
Kusi mnie jakiś czytnik ebooków, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju: jak od strony formalnej wygląda kwestia legalności wypożyczania najbliższym osobom zakupionych plików z książkami? Znaczną część zakupionych przeze mnie książek czytają inni domownicy oraz dobrzy znajomi (przy czym to są ludzie z którymi utrzymuję regularne kontakty i jestem to w stanie udowodnić, a nie "znajomi z chomikuj.pl") - pytanie, czy jak kupię sobie np. Kindle'a, to będę mógł wysłać np. siostrze plik .mobi z książką? Pytam o stronę prawną, bo technicznie jest to jak najbardziej wykonalne.
Dla ułatwienia dodajmy, że pliki nie mają DRM ani żadnych innych zabezpieczeń.

2pompony
25-03-2012, 03:20
Obawiam się, że w tej sprawie panuje taki galimatias, że nei ma naprawdę mądrego. Wiem, ze na Amazonie ludzie nawet zupełnei obcy (nei mówiąc o rodzeństwie) pożyczają sobie książki elektroniczne, z czego jakiś drobny procent idzie dla autora...

Paradoks polega na tym, że jeśli kupisz książkę papierową - w pełni majestatu polskiego prawa* możesz ja pożyczyć nei tylko siostrze, ale nawet poznanemu przed kwadransem człowiekowi. Na dowolnie długi czas. Nawet słynna ACTA tego nie zabraniała. ACTA tylko twierdziła, że jeśli to samo zrobisz internetem - jesteś przestępcą, obojętne, czy przekażesz plik .mobi, .pdf, czy jpgi ze skanami. Słowem fizycznie można, siecią nie - tak stwierdzała ACTA, której przepisy wg słów niektórych oficjeli już obowiązują**. Taka ciekawostka.

Sądzę, z niedawnych telewizyjnych potyczek Hołdysa z resztą gromady i całego tego okołoACTOwego hałasu - że prawo tego nie uściśla jakoś jednoznacznie i do końca. Na przykład mało kto wie, że ściągnie filmów z sieci NIE JEST w Polsce przestępstwem i w związku z tym nei jest karalne. Karalne jest udostępnianie - ale to inna historia.

W każdym razie galimatias prawny jest.



-------------
*a chyba międzynarodowego też
** nie wierzę w to za grosz

RobertMiernik
25-03-2012, 03:27
W zasadzie kupujesz dla siebie, możesz pożyczyć domownikom ale pożyczanie osobą poza gospodarstwem domowym zgodne z licencją nie jest.

Oczywiście fizyczne pożyczanie to inna sprawa, możesz komu chcesz i kiedy chcesz jak napisał pompon...

puciek
25-03-2012, 07:44
Moim zdaniem jest troszkę inaczej. Autor pisał o zakupie e-booka, którego "kopię"!!! chciał pożyczyć np: siostrze. W tym momencie jest to już przestępstwo, bo taka czynność to udostępnianie, a to jest w Polsce karane. Gdyby autor pożyczył czytnik e-booków wraz z zapisaną tak książka w formie elektronicznej, to wszystko byłoby ok. Dlaczego inaczej jest z książkami papierowymi? Proste, pożyczając nie tworzymy jej kopii, co jest zabronione prawnie! Przy plikach elektronicznych - tak.

ku6i
25-03-2012, 12:12
Puciek, niekoniecznie, załóżmy, że w momencie "zgrywania" wysyłam siostrze np. mailem ten plik, a ze swojego czytnika go kasuję. Siostra wgrywa sobie ten plik na swój czytnik, czyta, po przeczytaniu odsyła znów mi, kasuje go ze swojego czytnika, a ja ponownie go wgrywam u siebie. Trochę zamieszane, ale załóżmy, że tak by się działo. Jakbym prawo autorskie miał w głębokim poważaniu, to bym tutaj nie pytał tylko ściągał książki z peba czy innego chomika.

costi
25-03-2012, 13:40
A co się stało z przepisem o dozwolonym użyciu, pozwalającym na wykonanie kopii osobom, z którymi pozostaje się w bliskim związku (czy podobnie)?

pawelp
25-03-2012, 14:14
A co się stało z przepisem o dozwolonym użyciu, pozwalającym na wykonanie kopii osobom, z którymi pozostaje się w bliskim związku (czy podobnie)?

Nic się nie stało. Na szczęście dalej są. Tylko ludzie nie zawsze wiedzą, że coś takiego jak dozwolony użytek istnieje.


W zasadzie kupujesz dla siebie, możesz pożyczyć domownikom ale pożyczanie osobą poza gospodarstwem domowym zgodne z licencją nie jest.

Oczywiście fizyczne pożyczanie to inna sprawa, możesz komu chcesz i kiedy chcesz jak napisał pompon...

Może pożyczyć (a właściwie dać) znajomym kopię e-książki i będzie to zgodne z polskim prawem.
BTW. Jak się kupuje książkę, muzykę, zdjęcie itp to się kupuje kopię utworu, a nie licencję na użytkowanie.

ku6i
26-03-2012, 01:08
A co się stało z przepisem o dozwolonym użyciu, pozwalającym na wykonanie kopii osobom, z którymi pozostaje się w bliskim związku (czy podobnie)?


Może pożyczyć (a właściwie dać) znajomym kopię e-książki i będzie to zgodne z polskim prawem.
BTW. Jak się kupuje książkę, muzykę, zdjęcie itp to się kupuje kopię utworu, a nie licencję na użytkowanie.

Kiedyś przemknęło mi przed oczami w jakimś regulaminie, że de facto otrzymuję "licencję na czytanie" z określonego pliku, a nie plik którym mogę dowolnie rozporządzać, stąd też to pytanie. Jak już jesteśmy w temacie, to jak to jest, że kupuję kopię książki, utworu muzycznego czy zdjęcia, ale programu już nie, a tylko dostaję licencję na używanie? Można prosić o jakiś paragraf?

elanek
26-03-2012, 21:55
Generalnie wiele szumu o nic. E-book to nie gra ani program więc na tym etapie się powinno skończyć dywagacje w tym trudnym temacie :)

till
27-03-2012, 10:15
Generalnie wiele szumu o nic. E-book to nie gra ani program więc na tym etapie się powinno skończyć dywagacje w tym trudnym temacie :)

No właśnie że nie, bo ebooki są uznane przez prawo za usługę a nie za towar i dlatego m.in. mają taki VAT, jak usługi (23%) a nie jak książki. Może coś się zmieni bo sprawa jest chyba u Rzecznika Praw Obywatelskich, zobaczymy czy ktoś ten absurd zmieni.

elanek
27-03-2012, 11:29
No właśnie że nie, bo ebooki są uznane przez prawo za usługę a nie za towar i dlatego m.in. mają taki VAT, jak usługi (23%) a nie jak książki. Może coś się zmieni bo sprawa jest chyba u Rzecznika Praw Obywatelskich, zobaczymy czy ktoś ten absurd zmieni.

No to tym lepiej. Jak można udostępnić usługę?

W tym całym galimatiasie prawnym nie widzę specjalnie możliwości spadnięcia kłopotów na udostępniającego.

2pompony
27-03-2012, 12:37
Jak można udostępnić usługę?

Nie jestem znawcą, ale wydaje mi się, że handel płatną miłością to jest tzw. 'udostepnianie uslugi'. :)

till
27-03-2012, 17:03
No to tym lepiej. Jak można udostępnić usługę?

W tym całym galimatiasie prawnym nie widzę specjalnie możliwości spadnięcia kłopotów na udostępniającego.

Możesz udostępnić usługę kupując np. grę i organizując w domu turniej na PS3 dla znajomych.

<| MICHAŁ |>
27-03-2012, 21:10
sluchajcie - takie pytanie lamersko idiotyczne moze....
jak stwierdzic czy ebook jest oryginalny czy tez nie?
sens pytania jest taki - na necie dostepne sa setki (a nawet i tysiace) roznych ebookow - teoretycznie ktos moze je sciagnac na przyklad z peb'a i pozniej nimi handlowac.
Jak moge sie zorientowac, czy pozycja dostepna na allegro jest oryginalem czy tez nie?
Z papierowymi ksiazkami jest latwiej - Stevie Wonder rozpozna kserokopie od oryginlu - wiec jak rozpoznac ctr+c od oryginalu w przypadku publikacji elektronicznej?

2pompony
27-03-2012, 21:39
Po prostu pytasz sprzedawcy: proszę pana, czy to jest legalna kopia? I dostajesz odpowiedź. Proste? Pewnie że proste!





Żartowałem.

<| MICHAŁ |>
27-03-2012, 22:18
Drogi B., dobrze ze napisales ze zartowales, bo po przeczytaniu pierwszego zdania zaczalem sie powaznie niepokoic o Twoj stan.... :):):)

jackrabbit
27-03-2012, 22:23
http://www.amazon.com/gp/help/customer/display.html?nodeId=200549320

mozna pozyczac znajomym ksiazki z kindla na okres 14 dni, wtedy znika z twojego czytnika na ten okres.. ale chyba tylko w usa bo u siebie takiej opcji nie widze :)

ku6i
27-03-2012, 23:32
http://www.amazon.com/gp/help/customer/display.html?nodeId=200549320

mozna pozyczac znajomym ksiazki z kindla na okres 14 dni, wtedy znika z twojego czytnika na ten okres.. ale chyba tylko w usa bo u siebie takiej opcji nie widze :)

Ta, i to cały jeden raz. Niech się cmokną w pompkę. Dlatego pytałem o to te usługi, bo jak widać wcale nie jest fajnie jak niektórzy piszą.

elanek
28-03-2012, 14:01
Nie jestem znawcą, ale wydaje mi się, że handel płatną miłością to jest tzw. 'udostepnianie uslugi'. :)
No nie do końca.
Jeśli rozliczenie jest między świadczącą usługę a odbiorcą usługi, to udostępniania nie ma. Jak u fryzjera, masażysty, kosmetyczki itp. Jeśli zaś ktoś w tym zdarzeniu gospodarczym bierze udział, a niekoniecznie korzysta z usługi, czyli zazwyczaj "ochroniarz" czy "opiekun", wtedy tak, to jest udostępnianie :)

costi
28-03-2012, 23:25
No nie do końca.
Jeśli rozliczenie jest między świadczącą usługę a odbiorcą usługi, to udostępniania nie ma. Jak u fryzjera, masażysty, kosmetyczki itp. Jeśli zaś ktoś w tym zdarzeniu gospodarczym bierze udział, a niekoniecznie korzysta z usługi, czyli zazwyczaj "ochroniarz" czy "opiekun", wtedy tak, to jest udostępnianie :)

Wtedy to jest stręczycielstwo ;)

elanek
29-03-2012, 07:57
Wtedy to jest stręczycielstwo ;)
No tak to nazwało polskie prawo :)