Zobacz pełną wersję : Focenie w ciemnych warunkach - help
Hej
Proszę Was o jakiś magiczny przepis na focenie w ciemnych warunkach.
Otórz fotografią bawię się już od dawna (na poziomie hobbystycznym),przeczytałem już wiele na te tematy a jednak nadal ciężko jest znaleźć tzw, "złoty środek" na to żeby zdjęcia były jak należy.
Pstrykam D90 + 35mm f/1,8 lub 50mm f/1,8 no i SB 900 jak naprawdę trzeba.
Staram się cały czas pstrykać na Manualu, lub Aperture mode bo chcę w końcu umieć ustawiać te parametry tak rzeby dawały mi satysfakjonujący wynik. No i czasem nie jest źle, aleeee..
Byłem wczoraj na mini koncercie w Pubie no i zacząłem przestawiać: przysłony, ISO itp, itd,. Na początku nie chciałem używać lampy bo przecież nie po to kupiłem jasne szkła żeby doświetlać się lampą, w końcu wszyscy mi przed zakupem opowiadali że przecież one świetnie się sprawują w "low light" warunkach.
Niestety po wielu zabiegach "czasy migawki" jakie otrzymywałem na poprawne naświetlenie (a czasem lekkie niedoświetlenie) były za wolne ażeby uzyskać nieporuszone fotki. Wyciągnąłem w końcu moją sabinkę no i oczywiście było lepiej, ale też był problem czasem żeby doświetlić, tj, naświetlić "background". Moje czasy ustawiłem na 1/80 sek, ale to przecież trochę za wolno na to żeby "nie poruszyć", ISO w granicach 1250 lub nawet 1600, z "eV" kombinowałem od -1 do +2, bo już nie wiedziałem co robić, żeby coś poprawić. Starałem się trzymać aparat najstabilniej jak tylko można było ale to nie zawsze pomagało. Pomiar światła był ustawiony na Matrycowy, więc teraz tu się zastanawiam czy nie powinien być średnioważony lub nawet punktowy.
Powiedzcie mi proszę jakich zasad trzymać się żeby zdjęcia w ciemnych warunkach bez użycia lampy o ile można, np w zwykłym domu przy świetle zastanym w pokoju, wykonać poprawnie naświetlone albo z charakterystyczną grą świateł i cieni bez jego poruszenia. Jak ustawiać aparat w cięższych warunkach, takich jak Klub, gdzie światło jakieś tam jest( nie jest oczywiście całkowicie ciemno).
Czy uda się wykonać prawidłowo tego typu zdjęcia bez późniejszej ich drastycznej obróbki, chociażby rozjasnienia ekspozycji i odszumiania
Do jakiego poziomu ISO można w miarę focić na Nikonie D90, proszę o Wasze info, jak Wam się to udaje.
Wszelkie podpowiedzi mile widziane. Niestety nie mogę teraz zamieścić fotki gdyż nie pisze ze swojego komputera.
pozdro
Więcej z korpusu nie wyciśniesz za bardzo. Zapoznaj się lepiej z obsługą lampy. Jak nią się posłużyć, by doświetlić pomieszczenie tak, by było zarazem naturalnie i jasno. Da się, ale to jest dość szerokie zagadnienie i zależne od warunków. I oczywiście nie zawsze i wszędzie będzie równie dobrze to wyglądało. Generalnie zazwyczaj lampa powinna symulować oświetlenie pomieszczenia jak najbardziej. Gdy to niemożliwe, to dawać w miarę rozproszony błysk oświetlający od góry równomiernie całą salę. Często się nie da oczywiście. Z lampą na korpusie najczęściej strzelamy nią do góry, w sufit. Czasem po ścianach, a bywa, że w pionowych kadrach odbić można światło od podłogi. Wszystko zależy z której strony chcesz ludzi doświetlić - sytuacje są naprawdę różne. Często strzela się też na ukos, za siebie w górę. Wówczas odbite światło daje oświetlenie skośne, które wygląda korzystnie. Niestety moc lampy oraz kolor sufitu grają tu sporą rolę. W lepszej sytuacji jesteśmy, gdy lampę można zdjąć z korpusu, postawić w strategicznym miejscu i wyzwalać ja zdalnie. Czy to błyskiem z lampy wbudowanej (CLS najlepiej), czy radiowo, a nawet przewodowo jak trzeba. Filtry kolorowe na lampę dodatkowo pozwolą na zbliżenie koloru jej błysku do światła w pomieszczeniu (lub za oknem jeżeli jest w kadrze). To tak w ogromnym skrócie, bo temat jest całkiem obszerny nawet w teorii, a praktyka tu jest nieoceniona. Niestety musisz eksperymentować sporo. Ode mnie tyle z podstaw, a dalej już możesz szukać i pytać dokładniej.
Co do ISO, to musisz określić górny pułap samemu. Zwykle będzie to 1600-3200, w zależności od warunków i docelowego formatu zdjęć.
Tradycyjnie linkowana już strona to: http://foto.jasiu.pl/. Ale i u nas na forum znajdziesz ogrom informacji na ten temat w odpowiednich działach.
MariuszJ
28-02-2012, 03:55
Związek między przysłoną, czasem i iso znasz, nie ma więc potrzeby tłumaczenia Ci wszystkiego jak przysłowiowemu pastuszkowi. Pytasz o zdjęcia bez lampy, ale w warunkach w których światła (to w końcu światło fotografujesz) po prostu nie ma i nie urodzisz go żadnym jasnym obiektywem. Światło musisz więc ze sobą przynieść :)
Kilka luźnych uwag, dotyczących fotografowania bez lampy:
1. Staraj się balansować czasem naświetlania, przewidując statyczną scenę wydłużaj go, skracaj gdy przewidujesz ruch obiektu; przydaje się tu tryb S a najlepiej M razem z auto-iso (mam nadzieję, że w D90 działa to podobnie jak w D700), aby odciążyć mózg od myślenia o tym parametrze; oczywiście wydłużając czas nadziewasz się na problem ruchu aparatu - to musisz już po prostu przećwiczyć. Prawdopodobieństwo nieporuszonych zdjęć z długich czasów można treningiem znacząco podnieść.
2. Jeżeli dopada Cię problem za małej głębi ostrości dla tematów w różnej odległości od Ciebie (np. ludzi przy stole, których docelowo wszystkich chcesz ostrych) szukaj szerszych kadrów oddalając się od tematu.
3. Czasem więcej wyciśniesz z ciemniejszego szerokiego kąta niż jasnego wąskiego.
4. Potencjalne poruszenia części obiektów w kadrze mogą uatrakcyjnić odbiór całości, zamrażanie świata nie może być celem samym w sobie.
5. Jeżeli masz takie możliwości, raczej prześwietlaj zdjęcia w ciemnicy niż niedoświetlaj (oczywiście: łatwo się mówi - gorzej że o te działki światła walczysz, a tu Ci proponuję zawalczyć jeszcze o więcej...). W postprocesie wyciśniesz z takiego kadru dużo więcej niż z niedoświetlonego.
6. Szukaj choćby znikomej pomocy w zastanych źródłach światła, jakichś lampach, barach, nieumytych twarzach ;)
I drobna uwaga co do lampy - ekspozycja z lampą jest naświetlana nierównomiernie w tym sensie, że jej większość powstaje w czasie błysku lampy, który jest dużo krótszy niż czas naświetlania. Wykorzystuj to w zamrażaniu ruchu, również dla efektów specjalnych np. rejestracji ruchu z zamrożeniem jego ostatniej fazy dzięki synchronizacji na drugą kurtynę.
... Moje czasy ustawiłem na 1/80 sek, ale to przecież trochę za wolno na to żeby "nie poruszyć",
Coś nie rozumiem ... masz poruszonych ludzi, czy ty poruszasz (poruszone ściany, elementy stałe).
Jeśli to drugie, to do wytrenowania obsługa aparatu, styl naciskania spustu powoli tak aby ciebie samego zdjęcie zaskoczyło - stara zasada strzelania z broni palnej *). Oficjalnie wg podręczników 1/60 ale w praktyce schodzi się do 1/30 czy 1/15 (umiejętnie wspierając aparat klinem z ramion itd)
*) wielu początkujących zarówno w strzelectwie, jaki w fotografii wciska za nerwowo "bo obiekt ucieknie".
Dzięki za odpowiedzi a koledze mOSAd za link do stronki, nie znałem jej wcześniej przyznam się.
Po Waszych opiniach widzę jednak że z teorią u mnie nie jest tak źle, i potwierdziliście moje obawy co do wpływu zależnościśći przysłony, czasu naświetlania i ISO, że tak to działa i nie inaczej. Widzę jednak że właśnie muszę potrenować z obsługą lampy (której od dawna nie używałem) a i przyznam się że nie znam jej pełnych możliwości czy dokładnych trybów pracy, mimo że zerkałem w Manuala, muszę to uzupełnić. Teraz także utwierdziłem się że jednak światło zastane nie zawsze wystarczy i lampa jednak jest niezbędna. Właśnie zacząłem się zagłębiać w lekturę na stronie http://foto.jasiu.pl/ i mam nadzieję że brakującą wiedzę dotyczącą używania lamp błyskowych szybko uzupełnię. Do tej pory udane strzały były czasem dziełem przypadku, ale nie zawsze i moje świadome ustawiania aparatu i próby przynosiły satysfakcjonujący wynik.
Pozostaje mi chyba tylko trenować i trenować.
Pytanie na koniec, czy faktycznie każde zdjęcie to które gdzieś komuś chcemy pokazać wymaga "post work" typu zmiana Naświetlenia, kontrasty balanse bieli, wyostrzania itp, itd. Bo wielokrotnie zauważyłem że zdjęcie wykonuję poprawnie ale jednak czasem widzę że jest jakieś takie płaskie, a te wszystkie inne fotki potem oglądając na Waszych stronach są jednak inne. I tu czasem popadam w zwątpienie.
Jak tylko coś znajdę ciekawego w swoich zbiorach to podeślę do oceny.
Wierzę że stawiając obok siebie 2 rożne aparaty (z tej samej firmy lub nawet Nikona i Canona) i ustawiając na podobnych szkłach takie same parametry, wynik zapisanego kadru musi być prawie identyczny. Chyba że się całkowicie mylę.
Dzięki za porady
pozdro
kanias
Pytanie na koniec, czy faktycznie każde zdjęcie to które gdzieś komuś chcemy pokazać wymaga "post work" typu zmiana Naświetlenia, kontrasty balanse bieli, wyostrzania itp, itd. Bo wielokrotnie zauważyłem że zdjęcie wykonuję poprawnie ale jednak czasem widzę że jest jakieś takie płaskie, a te wszystkie inne fotki potem oglądając na Waszych stronach są jednak inne. I tu czasem popadam w zwątpienie.
pozdro
kanias
Niestety tak. Albo zrobisz to sam, albo zrobi to za Ciebie aparat konwertując do .jpg
Niestety tak. Albo zrobisz to sam, albo zrobi to za Ciebie aparat konwertując do .jpg
Żeby jeszcze aparat kasował np. 20% jpegów, tych najgorszych ....
To chyba najważniejszy postprocessing...
to musisz użyć przycisku zaznacz "ładne" :)
Niestety elektronika za może wykonać obliczenia ale nie pomyśli za człowieka i chwała jej za to :)
to musisz użyć przycisku zaznacz "ładne" :)
ja ten postproces odkryłem w zdjęciach z wakacji pokazywanych gdzieś u rodziny. Oczywiście jpg bez obróbki, było tam kilka z fajnym zacięciem reportażowym, ale tonęły w tych które "się zapomniały skasować" łącznie z skierowanymi w trawę itd. I "musieliśmy" to oglądać.
te wszystkie inne fotki potem oglądając na Waszych stronach są jednak inne. I tu czasem popadam w zwątpienie.
To co widać, a nawet czasem się podnosi szczękę z podłogi to nie tylko postproces, ale również przebrane z wielu. ja to wojuję z fanatykami niesystemowych (m42), którzy publikowaniem fajnych zdjęć dowodzą jakie to niby cuda. Każdy sprzęt takie da, zależy od poświęconego czasu, odsiewu tego co się nie udało, przemilczenia jaki jest uzysk, itd itp.
Nie ma powodu wpadać w zwątpienie (jak i nie ma powodu kupować m42).
Da się to zoptymalizować w zależności od trybu pracy. Po pierwsze narzędzia typu Lightroom, Capture One i inne umożliwiają piękne i łatwe tworzenie presetów. Można za pomocą nich importować zdjęcia i wszystkie automatycznie nabiorą danego charakteru. Dodatkowo można to samo zrobić za pomocą odpowiednich programów i wgrać krzywe do bardziej zaawansowanych korpusów Nikona. Dzięki nim w dowolny sposób można wygiąć krzywą, modelując inny kontrast i oddanie kolorów. A firmowym mechanizmem są ustawienia Portret czy Krajobraz wraz z możliwością ich dostosowania. Zwiększenia kontrastu, nasycenia, ostrości. Niestety wszystko to wymaga sporej liczby eksperymentów - a czasem nie mamy na to po prostu ochoty. Dlatego łatwiej w obróbce (najlepiej NEFów, a nie JPEGów). W LR można przenieść zmiany (wszystkie lub wybrane) wykonane na jednym zdjęciu na pozostałe. Działa to rewelacyjnie i bardzo przyspiesza prezentację fotografii w dobrej jakości. Do tego automatyczna korekta balansu bieli, ekspozycji, kontrastu, które mogą współpracować z całym procesem importu zdjęć, powodują że znając swoje preferencje, dość szybko i łatwo można uzyskać ładne zdjęcia z całej wyprawy.
Jasność szkła jasnością, ale światła nie zastapi...
Zdjecia w knajpce przy stoliku, odleglosć ok. 1m i ciut wiecej,
robie bez lampy-fajnie bo ludzie nie wiedza kiedy i czy? sie ich foci,
(światła akurat by na 1,8 cos bylo widać)
ISO podciągniete, czasy 1/30 , 1/60 bo "rence zyjom juz własnym zyciem" :) i...
...i trudno pstryknąć parce udana fotke bo GO takie, ze ostrosć na jej lub jego "fejsie"...
no i jeszcze oni nie sa z kamienia...
Przymykając do 2,8 ostrosc OK, ale wtedy zaczyna brakowac swiatła...
...no i po co 1,8 jak musze przymykac pow. 2 ?
ot takie odkrycie czegoś o czym wszyscy wiedzą...
..oczywiście wtedy zaczyna sie kombinować by być w tej samej odległości od obojga,
ale nie zawsze jest jak...
Jasność szkła jasnością, ale światła nie zastapi...
Zdjecia w knajpce przy stoliku, odleglosć ok. 1m i ciut wiecej,
robie bez lampy-fajnie .
Za analoga dziedzina zdjęć w świetle zastanym była jakby wyodrębniona, głownie przez wysokoczułe filmy. Ponieważ nie dało się pozbyć ziarna, wielu je zwiększało. Dawało specyficzny nastrój, maskowało nieostrość. Był to akceptowany powszechnie styl zdjęć Między innymi poruszenie palców dłoni w gestach było akceptowane, a nawet powiedziałbym odbierane pozytywnie. Zwiększony kontrast, na granicy grafizacji obrazu... był pewien zestaw tricków techniczno-artystycznych.
Za cyfry (niestety) przyzwyczaili(śmy) publiczność do wymuskanych shopem nieskazitelnych i wyostrzonych zdjęć zrobionych na ISO fesnaście tysięcy. Pewnie dziś da się celowo rozegrać zdjęcia w słabym świetle zastanym, choć akceptacja takich 'odjazdów' jest mniejsza (a niektóre techniki są specyficzne dla czarno-białej)
Na pewno jednym z takich środków również dziś jest gra bokehem, jak się nie da wszystkich planów ostro, udawajmy że tak właśnie miało być.
Hej
Proszę Was o jakiś magiczny przepis na focenie w ciemnych warunkach.
Powiedz sobie w myślach z 10 razy "goooooose fra baaaaaaa", wdech, wydech, wdech... a potem zacznij myśleć o fajnych kadrach, zamiast o sprzęcie :-)
Działa w 100%, ale tylko wtedy, gdy naprawdę w to wierzysz!
(nie wyobrażam sobie warunków, w których D90+35/1.8DX nie pozwala na zrobienie dobrego zdjęcia, skoro ja potrafiłem D70 + 18-70, a konkrety to już koledzy wcześniej napisali)
Byłem wczoraj na mini koncercie w Pubie
W takich warunkach fociłem (na analogu jeszcze) jakimś Canonem EOS 500N z kitowym zoomem, film ISO 200 czy 400, żadnej lampy (wbudowana jedynie, do paru efektów się nadała...) i efekt był niezły. Ograniczony środkami, ale dało się zrobić fajne zdjęcia.
Dziaiaj ludzie mają D90, który robi zdjęcia na ISO 1600-3200, mają szkła 1.4-1.8, flesza osobnego (tylko po co krowę SB-900??) i "nie potrafią zrobić zdjęć".
Widzę, że temat się rozwinął, i dziękuję Wam za to.
Pytania jakie zadałem pozwoliło mi od Was uzyskać potwierdzenie tego co tak naprawdę już wiedziałem ale w co nie wierzyłem do końca. (zdjęcia nieskazitelnie ostre bez post produkcji, raczej niemożliwe). Teraz już mogę spać spokojniej i nie przejmować się niektórymi niedoskonałościami bo po prostu :
1) po pierwsze nie jestem profesjonalistą, chodź chciałbym i się doszkalam,
2) nie zarabiam fotografią na chleb (może kiedyś okazyjnie, bo lubię) i nie muszę być najlepszy w okolicy, itp
Dziaiaj ludzie mają D90, który robi zdjęcia na ISO 1600-3200, mają szkła 1.4-1.8, flesza osobnego (tylko po co krowę SB-900??) i "nie potrafią zrobić zdjęć".
Tak jak mówicie nie sprzęt robi dobre zdjęcia, a fotograf, więc więcej czasu należałoby poświęcić na praktykę. To zapewne dotyczy mnie, mimo tego że dość sporo już umiem.
O RAW-ach (NEF-ach) słyszałem od kolegi zaraz na początku z moją przygodą z lustrzanką, (jakieś 2lata) więc "strzelam zawsze". Poznałem już Lightrooma i tym podobne softy bo mam wiedzę bazową z Informatyki, z grafiki może mniej, bo nie miałem potrzeby jej rozwijać, ale teraz chcąc podąrzać za Światem trzeba będzie położyć większy nacisk, tylko czy to właśnie będzie się nazywało fotografią.
Powiedz sobie w myślach z 10 razy "goooooose fra baaaaaaa", wdech, wydech, wdech... a potem zacznij myśleć o fajnych kadrach, zamiast o sprzęcie
Działa w 100%, ale tylko wtedy, gdy naprawdę w to wierzysz!
Łatwo mówić, tylko że jak o tym w ten sposób myślę to akurat moi najbliżsi i znajomi, bo z nimi w większości miałem doczynienia zaczynają mówić że lekko przesadzam. (ja po prostu myślę kreatywnie) i np sugeruję pewne sceny lub zachowania tylko po to żeby zdjęcia było ciekawe, bo to w głównej mierze od tzw, modela zależy czy zdjęcie będzie ciekawe, a ale zapewne fotograf nie pozostaje tu bez winy, jeżeli np nie potrafi ocenić odpowiedniej chwili dla uzyskania fajnego kadru.
Czyli "złotego środka nie ma i nie będzie" - trochę szkoda ale może i to dobrze bo inaczej wszystkie zdjęcia mogłyby wyglądać tak samo.
Dzięki za dyskusję i proszę o więcej.
Zrozumiałem także że bez post procesu jednak się czasem nie da pokazać fajnego zdjęcia.
pzodro
kanias
Kiedyś postproces robiła klisza oraz człowiek, który zdjęcie wywoływał. Dziś można to też tak zlecić, a można samemu dłubać. Taka dodatkowa frajda. :D
MariuszJ
29-02-2012, 20:47
Kanias, stanowczo za bardzo akcentujesz postproces jako wiodący lek na małoświetlne kadry.
A moim zdaniem akurat postprocesem możesz (statystycznie) zrobić tu mniej niż w innych sytuacjach. Po prostu - sroka orląt nie urodzi - nie odzyskasz utraconej ostrości, nie zamrozisz ruchu, nie wyciągniesz nic konstruktywnego z jedno- czy dwubitowego cienia. Tu niestety trzeba myśleć przed i już przed zamienić sobie w głowie bezwzględną jakość techniczną na pomysł, siłę przekazu w konkretnej chwili, nietuzinkowe kadry odciągające uwagę od niedokonałości czy wręcz na tej niedokonałości oparte.
Tu niestety trzeba myśleć przed i już przed zamienić sobie w głowie bezwzględną jakość techniczną na pomysł, siłę przekazu w konkretnej chwili, nietuzinkowe kadry odciągające uwagę od niedokonałości czy wręcz na tej niedokonałości oparte.
Tę właśnie ideę miałem na myśli, nie wyraziłem jej tak szczęśliwie jak Ty. Przekucie niedoskonałości przez świadomy wybór w coś pozytywnego. Jaki jest na to "rynek" ? Jaki "akcept społeczny" (ale brzydkie słowo)? Jakie techniki artystyczne specyficzne dla siebie, nieznane albo niepopularne w analogu można wymienić?
Skoro już przywołałeś temat fotografii koncertowej w klubach - to pocieszę Cię, że najczęściej jest to cholernie trudne wyzwanie. Zwykle światło słabe, często dużo czerwonego, a i muzycy lubią poćwiczyć skrzywienie kręgosłupa i inne machanie dyniami.
Raczej nie ma lepszej rady niż ćwiczyć dużo. Możesz chcieć wykorzystać światło zastane (sprzęt masz do tego dość dobry, choć i to często mało: sam fotografowałem koncerty, gdzie ISO6400 i 1/30s nie zawsze wystarczało) i wówczas musisz stosować się do standardowych reguł i zależności czas/przysłona. Duże otwory względne, a co za tym idzie mała głębia ostrości jednak powodują, że przy dynamicznych scenach (np. koncert metalowy) i tak musisz stosować relatywnie krótkie czasy. Możesz celować w "prawidłowe" naświetlenie klatki, możesz celowo prześwietlić lub niedoświetlić (to będzie łatwiejsze ;) )
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img51.imageshack.us/img51/6534/deprofundis12.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img607.imageshack.us/img607/369/omniumgatherum10.jpg)
W klubach jednak zwykle za błyśnięcie fleszem nikt Cię nie zabije (chyba, że zaświecisz pełną mocą prosto w oczy). Wtedy możesz "rozciągnąć czas" (tak to chyba zostało określone we wcześniej zalinkowanym poradniku) i przy odpowiednim ustawieniu lampy zejść z czasem do 1/30-1/15s i dalej mieć nieporuszone zdjęcia. Efekt - często może być dobry, czasem nieakceptowalny. Lampa na koncercie to nie koniec świata. Jako przykład użyję swojego zdjęcia z czasów D300 (a więc matryca o podobnych osiągach do Twojej), sprzed prawie trzech lat:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img195.imageshack.us/img195/1368/dsc1731.jpg)
Przysłona przymknięta, żeby łobuz nie uciekł z GO. Lampa spełniła swoje zadanie.
A postproces - cóż, jeśli chcesz prezentować dobrą jakość, musisz sam ją kontrolować.
Ktoś mądry kiedyś powiedział "niema przepisu na dobre fotografie, są tylko dobre fotografie" i tego się trzymajmy :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.