PDA

Zobacz pełną wersję : Dom i ogród -- co kupić?



Strony : [1] 2

Majek
08-05-2011, 23:13
Odgrzeję trochę wątek. Bo, kurcze, ciągle bujam się z tą kosiarką. Nie mogę się zdecydować. Pierwsze koszenie w tym sezonie popełniłem pożyczonym sprzętem, a tu zbliża się kolejne, a ja ciągle bez kosiarki, a nie chcę znowu pożyczać. Z Klippo chyba się wyleczyłem, choć ciągle mnie trochę korci. Pojeździłem trochę po marketach, pomacałem, pogadałem z ludźmi... Dzisiaj w OBI stałem z pół godziny przy czymś takim: http://www.al-ko.pl/21-391.htm?prod_id=prod_391
Miał ktoś do czynienia z tą firmą tudzież z tym konkretnym modelem? A jest jeszcze bardziej wypasiony model z bezstopniową przekładnią: http://www.al-ko.pl/21-393.htm?prod_id=prod_393
Orientuje się ktoś jak ten sprzęt się sprawuje i jak działa serwis? Z samym silnikiem nie będzie problemu, bo w razie czego serwis B&S mam niedaleko, ale jak by coś dalej poleciało (ot sprzęgło chociażby), to już tak różowo to nie wygląda. Nie chciałbym w przypadku awarii zostać np. na 2 miesiące bez kosiarki...

Jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju, mianowicie napęd przód/tył. Zaletą przedniego napędu jest to, że podczas manewrowania (np. przy nawrotce) nie trzeba go odpinać, tylko unosi się przód naciskając rękojeść/kierownicę, kółka kręcą się w powietrzu i można spokojnie obertasa zrobić. Żeby to samo wykonać kosiarką z tylnym napędem, trzeba najsamprzód go wysprzęglić. Też nie stanowi to problemu, bo to kwestia puszczenia pałąka. Wiadomo, o co chodzi. Tylko w trakcie jednego koszenia tych wysprzęgleń/zasprzęgleń wykonuje się kilkadziesiąt. I teraz pytanie, na ile żywotne są takie sprzęgła? Jak szybko takie coś się sypie?

Generalnie, jak to porzekadło mówi, im głębiej w las, tym więcej drzew. Im więcej się naczytam i naoglądam, tym większy kisiel robi mi się z mózgu... Ech...

Tom01
08-05-2011, 23:16
Żeby to samo wykonać kosiarką z tylnym napędem, trzeba najsamprzód go wysprzęglić.

Nie trzeba. Mam hundę z normalnym (tylnym) napędem i robię slalomy po ciasnym ogródku podnosząc tylko przednie koła. Nie bardzo widzę sens w przednim napędzie, bo podnosząc przód w celu zakręcenia, tracimy napęd. A taka kosiara, powiedzmy ok 50cm szerokości noża, do tego z pełnym koszem, choć ułomkiem nie jestem, trochę waży.

Majek
08-05-2011, 23:32
Hmm... No nie wiem, może za mało wprawy jeszcze mam, ale jakoś nie widzę możliwości lawirowania między rabatami, drzewami, huśtawkami i innymi ślizgawkami i piaskownicami bez wysprzęglania napędu. A na dłuższą metę takie slalomowanie może być męczące. Mówię to na podstawie swojego niewielkiego doświadczenia w tej materii. W sensie koszenia większej powierzchni spalinową kosiarką z napędem - do tej pory kosiłem trawnik u rodziców, ale to raptem kilkadziesiąt m2, więc lekki elektryk sprawdzał się w zupełności. Tydzień temu pierwszy raz kosiłem własny ogród pożyczoną kosiarką z klasycznym napędem, a trochę tego trawnika jest (jakieś 1,5 tyś m2). I były takie miejsca, gdzie się napociłem nieco, żeby w miarę dokładnie skosić w tych wszystkich zakamarach (mimo, że zakamary projektowane były tak, żeby niby ułatwiać koszenie). Może za słaby jestem w te klocki jeszcze, ale nawet nawrót 180 stopni bez odpięcia napędu był problematyczny.

piwkoo
09-05-2011, 00:11
Majek, mój ojciec ma elektryka Al-ko od dwóch lat i sobie chwali. Kosi trawnik o powierzchni ok 300mkw więc duży nie jest, ale za to dochodzą rowy i dookoła stawu i jakoś daje kosiareczka radę. Ogólnie słyszałem dobre o nich opinie.

Ja mam spalinową, ale już nie Al-ko z silnikiem B&S i trawnik ok 1000-1200mkw. Kosiarka ma tylny napęd i póki co nic się ze sprzęgłem nie dzieje. Działam co prawda na niej drugi rok, ale sprzęgło nie wykazuje żadnych niepokojących objawów. Działa tak jak na początku. Troszkę drzewek i innych śmieci mam na trawniku więc często sprzęgła używam.

zurkow
09-05-2011, 09:27
A taka kosiara, powiedzmy ok 50cm szerokości noża, do tego z pełnym koszem, choć ułomkiem nie jestem, trochę waży.

Ale pełen kosz tylko ułatwia podnoszenie przednich kółek.



Jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju, mianowicie napęd przód/tył. Zaletą przedniego napędu jest to, że podczas manewrowania (np. przy nawrotce) nie trzeba go odpinać, tylko unosi się przód naciskając rękojeść/kierownicę, kółka kręcą się w powietrzu i można spokojnie obertasa zrobić.

Mam w domu kosiarkę z przednim napędem. Podłoże trawy jest bardzo nierówne (trawnik rozjeżdżony przez tiry - same koleiny). Powierzchnia trawnika coś koło 2500m2.
Kosiarka sprawuje się świetnie. Jedynie przy pełnym koszu rękojeść należy chwycić od dołu do góry (palce do góry), w ten sposób dociążam przód, bo czasami mocno skacze po moich dziurach.
Jeśli masz nowo założony trawnik (z równym podłożem) to moim zdaniem kosiarka z przednim napędem spisze się świetnie. Dodatkowym atutem może być, że taka kosiarka jest łatwiejsza w użyciu - dla np. kobiet.

Tom01
09-05-2011, 09:34
A na dłuższą metę takie slalomowanie może być męczące. Mówię to na podstawie swojego niewielkiego doświadczenia w tej materii.

Po pierwsze trzeba trochę wprawy. Duża i ciężka kosiarka wymaga opracowania odpowiednich metod pracy. To nie elektryk którego podniesie się jedną ręką. Ponadto bardzo polecam napęd na sprzęgle hydrokinetycznym. Działa to tak, że moment jest przenoszony płynnie zależnie od nacisku pałąka sprzęgła. Lawirowanie kosiarką ze stałym napędem jest faktycznie uciążliwe. A tak, jednym palcem operuje się sprzęgłem jak gazem w samochodzie. Pracuje to rewelacyjnie.


Ale pełen kosz tylko ułatwia podnoszenie przednich kółek.

Zatem tym bardziej tracimy napęd na zakrętach.

Squier
09-05-2011, 09:49
Al-ko to dobra firma, polecam.ja kupiłem w końcu kosiarkę bez napędu I nie żałuję.okazało sądowe, ze mam mnóstwo omijania I zawracania I napęd wręcz by mi przeszkadzał, za różnice kupiłem dodatkowo kosę spalinowa do rowów i zakamarków.

Majek
09-05-2011, 23:36
Dzięki wszystkim za zainteresowanie. Tymczasem kosiarkowy zawrót głowy - ciąg dalszy: http://www.husqvarna.com/pl/homeowner/products/lawn-mowers/lc-48ve/
Jakoś tak do tej kosiarki jestem najbardziej przekonany. Sam nie wiem, czemu. Może dlatego, że podczas u dystrybutora Husqvarny usłyszałem bardzo rzeczowe i kompetentnie brzmiące odpowiedzi na moje pytania, w odróżnieniu od np. marketów, gdzie Pan odpowiadał na zasadzie "ymm... no nie wiem, ale chyba tak, niech sobie Pan na internecie poczyta..." :???:

Ktoś Husqvarny używa?

Tom01
09-05-2011, 23:41
Tymczasem kosiarkowy zawrót głowy - ciąg dalszy

Ktoś już w tym wątku polecał Hondę HRX. Ja mam coś takiego: http://www.mojahonda.pl/maszyny-ogrodnicze/kosiarki-honda/super-komfort/80-kosiarka-honda-hrx-537c2-hze Nie widziałem lepszej kosiarki. To jest zakup na 10 lat albo dłużej i przez ten czas albo będzie Pan kosił z przyjemnością albo się męczył.

Majek
10-05-2011, 00:26
Szczerze mówiąc brałem poważnie pod uwagę tę Hondziawkę, żeby nie powiedzieć, że się na nią wręcz napaliłem, ale mój entuzjazm został skutecznie ostudzony tym, że w mojej okolicy nie ma ani przedstawiciela sprzedającego ten sprzęt, ani serwisu... Wiadomo, mogę kupić na Allegro chociażby, ale w razie jakichś problemów... Słanie sprzętu w świat mi pozostaje. No i jednak jest to jakiś wydatek, a że mam w tym sezonie takich wydatków na same cele ogrodowe kilka, to przynajmniej kosiarkę chciałbym na raty wziąć... No niby niedaleko Radomia tym handlują, ale już nie serwisują i jakoś tak mi przeszło...

Tak z ciekawości zapytam o jedną rzecz. Jak się sprawuje sprzęgło hydrodynamiczne? Tzn. domyślam się, że jest ultrawygodne, ale czy nie sprawia problemów? I jeżeli nie sprawia, to to kiedy zacznie? Bo to trochę, jak z samochodami. Nie ma marki niezawodnej i niepsującej się. A im samochód bardziej skomplikowany, tym większe prawdopodobieństwo awarii. A jak już taka awaria nastąpi, to pół bidy, jak jest serwis pod nosem. Gorzej, jak nie ma, wtedy patrz akapit pierwszy. A tak generalnie, zauważyłem pewną tendencję. Podczas rozmów z ludźmi zajmującymi się kosiarkami w mniejszym lub większym stopniu, jak się rzuci hasło Honda, to chyba wszyscy jednogłośnie twierdzą, że Honda owszem, fajna, wygodna, wybajerzona, ale awaryjna. Że im więcej bajerów, tym więcej elementów, które mogą się spsuć, a na byle drobiazg trzeba długo czekać i w związku z tym naprawy trwają...

A ja nie mając pojęcia za wielkiego o kosiarkach bazuję na opiniach ludzi, którzy albo się znają, albo udają że się znają (niestety nie jestem w stanie odróżnić ze 100% pewnością jednych od drugich).

Jeszcze inna strona medalu jest taka, że jak miałbym wydać 4,5 koła na kosiarkę, to chyba jednak bym wybrał Klippo (czego tez o mały figiel nie zrobiłem). Bo z kolei jak o Klippo czytam i słucham gdziekolwiek, to chyba jeszcze nie natrafiłem na negatywną opinię o nich.

Tom01
10-05-2011, 00:49
Szczerze mówiąc brałem poważnie pod uwagę tę Hondziawkę, żeby nie powiedzieć, że się na nią wręcz napaliłem, ale mój entuzjazm został skutecznie ostudzony tym, że w mojej okolicy nie ma ani przedstawiciela sprzedającego ten sprzęt, ani serwisu...

W mojej okolicy też nie ma. I szczerze mówiąc nie martwi mnie to specjalnie. Serwisów kosiarek jak psów, Honda nie jest z innej planety. Jak trzeba naprawią. Swoją mam 3 rok i działa jak nowa, wiec nie przewiduję jakichś częstych padów. W przeciwieństwie do poprzedniej Stigi, w której co raz trzeba było dłubać.


Tak z ciekawości zapytam o jedną rzecz. Jak się sprawuje sprzęgło hydrodynamiczne? Tzn. domyślam się, że jest ultrawygodne, ale czy nie sprawia problemów? I jeżeli nie sprawia, to to kiedy zacznie?

REWELACYJNE! Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania napędu. Delikatny nacisk na pałąk i jedzie powolutku, mocniej, jedzie szybciej. Całkowicie płynnie. W manewrowaniu rzecz nieoceniona. A psuć? To prosta konstrukcja jak budowa cepa. Co ma się w tym psuć? Prędzej mechaniczne sprzęgło się popsuje niż olejowe. Sprzęgło hydrokinetyczne nie ma żadnych elementów mechanicznie pracujących. To tylko dziury, olej i zawór.

Squier
10-05-2011, 19:04
Taka Husqvarna to też zakup nas lata, jeśli Cie stać, to bierz.korpus ocynkowany, więc szybko nie zgnije.Jeśli chcesz kosiarkę na 20 lat lub dłużej to aluminiowego johna deere...

Majek
10-05-2011, 23:39
No dobra, dzięki wszystkim za zainteresowanie i rady. Jutro jadę kupić Husqvarnę. To jest, wydaje mi się, kompromis między jakością i ceną. W sensie, dobry sprzęt, nie marketowy, z serwisem pod nosem, za w miarę rozsądne pieniądze (połowa tego, co Honda, czy Klippo).

A tak przy okazji... Husqvarna wchłonęła ostatnio Klippo.

HYPER
13-05-2011, 11:26
mam pytanie do osób mających większe pojęcie niż ja w tej materii (więc pewnie do znacznego procenta użytkowników;)

chodzi mi o zakup Tuji na żywopłot. problem jest jednak taki, że mój dom powstanie za około 3 lata a o drzewkach myślę już teraz. na swojej ziemii ich nie posadzę bo mi dzicz rozkradnie w moment. nie chce tez przepłacać za duże sadzonki skoro mogą swobodnie sobie rosnąć przez najbliższe lata. wymyśliłem zatem, że drzewka tymczasowo (2,3 lata) posadzę u mojej rodziny mieszkającej na wsi, skąd nie zostaną ukradzione a będą mogły podrosnąc trochę.

Pytanie moje jest takie: jak takie sadzonki posadzić? Czy mają rosnąć w doniczkach, w których zostaną do mnie przysłane? Czy muszę je w jakiś sposób zabezpieczać przed mrozem w zimie? Jeśli tak to w jaki sposób. Wreszcie czy nie będzie problemów z przesadzeniem drzewek na moją ziemię po tych 2-3 latach?

Z góry dzięki za podpowiedzi.

ekonet
13-05-2011, 11:33
Napisz do Tomajka, to fachowiec w tym temacie.

wonito
13-05-2011, 11:47
Jak się budowałem zrobiłem podobnie, kupiłem drzewka jak miałem stan surowy.
Ogrodzenie (jako pierwsze) z siatki i metalowa linka wokół wszystkich drzewek żeby nikt nie ukradł :lol:
Drzewka w doniczkach rosną trochę wolniej i potrzebują naprawdę dużo wody plus nawóz , wtedy wzrost
jest bardzo szybki. Przesadzić można właściwie w każdym momencie.
u mnie podlewanie co dwa - trzy dni z lini kroplującej - polecam ten sposób bo jest najbardziej efektywny.
kupujesz 100 metrów lini kroplującej koszt chyba 150-200 zł i jedynie odkręcasz kranik lub komputer na około 30 min
Ja mam szmaragdy i odległość 50 centów od siebie ;)

Łopal
13-05-2011, 13:37
A ja trochę pod prąd- na razie bym nie kupował, bo jeśli zliczyć przez te trzy lata podlewanie, ewentualne nawożenie, potem zabawę z transportem- to też jest spory koszt. Przez trzy lata, oczywiście w zależności od podłoża i warunków- te tuje przecież nie urosną o metr. Może o pół. Ale to tylko moje zanie, jako obserwującego przyrost swoich roślinek.... :)

HYPER
13-05-2011, 13:56
zakladam, ze to nie bedzie jakis ogromny koszt. podlewac (tak mniemam) wystarczy o okresie wysokich temperatur, ewentualnie, gdy dlugo nie pada. podejrzewam, ze taka ilosc drzewek jaka potrzebuje (300-350) mozna spokojnie posadzic na powierzchni 100m2 (tak z 10x10m) i podlewac 'z węża'. roznica przy zakupie drzewek malych a takich podrosnietych przez 2-3 lata to koszt okolo 3tys zl, wiec mysle, ze nawet wliczajac transport i wode od czasu do czasu bardzo duzo da sie zaoszczedzic. chyba, ze sie myle....

zurkow
13-05-2011, 14:10
Z tego co się orientuję kupując tuje, itp. w doniczce i tak wcześniej została przesadzona z pola do doniczki.
Z tego wniosek, że musi się udać. Moim zdaniem posadź normalnie w ziemi, później wykopiesz z dużą bryłą ziemi.

Tak przy okazji, ja bym doradzał jałowce obelisk :)

b202
13-05-2011, 16:19
też chciałem napisać, żeby do Tomajka pisał, ale Ekonet mnie wyprzedził ;) hihi
Tomek na pewno pomoże, kontakt można znaleźć do niego tu www.krupienko.pl

wonito
13-05-2011, 16:28
Tuje się bardzo wolno zakorzeniają a te podlewane dość płytko
ja po dwóch latach mogłem wyciągnąć je prawie jak rzodkiewkę

HYPER
13-05-2011, 16:35
Tuje się bardzo wolno zakorzeniają a te podlewane dość płytko
ja po dwuch latach mogłem wyciągnąć je prawie jak rzodkiewkę

to chyba dobrze w moim przypadku ;)

siona
13-05-2011, 17:05
ale tuje na żywopłot to IMO kiepski pomysł i to z różnych względów a zimowanie w doniczce może się zakończyć przemarznięciem bo doniczka nie izoluje boków bryły korzeniowej.

wonito
13-05-2011, 17:07
no dokładnie, bez stresu ;)
nie sadziłbym jedynie zbyt gęsto na początku to będą wszedzie zielone
a w linie bym zainwestował bo wykorzystasz ją i tak póżniej a im więcej urosną... wiadomo
ja mam około 150 szt. i nie wyobrazam sobie podlewać to z ręki...

zurkow
13-05-2011, 21:50
Tylko że przez linię sobie płytko ukorzeniłeś rośliny. Jeśli rośliny mają ciągle wilgotno (linia kroplująca) to korzenie idą w bok, a nie w głębokość.
Pod żywopłot linia kroplująca jest średnim pomysłem, a tym bardzie patrząc na obecne wiatry :/

wonito
13-05-2011, 22:18
spokojnie ;-)
drzewka na początku, czyli jakieś 3 lata, wolniej ukorzeniaja się w dół - z naciskiem na wolniej ;-)
nie wiem jaki masz ogród ale podlewanie z węża jest abstrakcją już przy kilku arach
ja mam jakieś 150 drzewek stoją w ziemi już siedem lat
prawie od początku podlewanie z linii i ani jedno nawet nie drgnęło a jak były sadzone miały 130 cm.:-)

Majek
14-05-2011, 10:22
Tylko nie kupuj tuj szkarłatnych. Wybierz odmianę Kórnik na przykład. Jest odporniejsza na mrozy, daje większe przyrosty i nie wysycha w środku. Szkarłatna jest ładna i najbardziej popularna, ale ma tę paskudą wadę, że gałęzie wewnątrz krzaka obsychają bez braku światła. W normalnym krzaczku nie ma to znaczenia, bo i tak tego nie widać. Ale w żywopłocie, jak się podetnie wierzchnią warstwę gałązek, to to suche w środku widać.

Łopal
14-05-2011, 19:42
zakladam, ze to nie bedzie jakis ogromny koszt. podlewac (tak mniemam) wystarczy o okresie wysokich temperatur, ewentualnie, gdy dlugo nie pada. podejrzewam, ze taka ilosc drzewek jaka potrzebuje (300-350) mozna spokojnie posadzic na powierzchni 100m2 (tak z 10x10m) i podlewac 'z węża'. roznica przy zakupie drzewek malych a takich podrosnietych przez 2-3 lata to koszt okolo 3tys zl, wiec mysle, ze nawet wliczajac transport i wode od czasu do czasu bardzo duzo da sie zaoszczedzic. chyba, ze sie myle....

oj, radziłbym policzyć więcej miejsca, tak 20x20. 300-350 sadzonek to dużo miejsca, swoją drogą z tym rzuceniem ich na ogrodzenie, no hm, przerabiam to, ale nie wydaje się ta koncepcja najlepszą, niestety. Pozdro.

emet_b
30-05-2011, 17:11
Niestety, nasz Krzysiomiś ma zapędy alergiczno-astmatyczne i ostatnio nie rozstajemy się z inhalatorem.
Dziś lekarz zasugerował nam oczyszczacz powietrza.
Trochę poczytałem, ogólnie urządzenie o nazwie Triada Turbo zbiera dość dobre opinie, ale, że nie jest to popularna marka to chciałbym się Was poradzić, czy macie z owym urządzeniem do czynienia?
A może polecicie coś innego w podobnej cenie (max 400pln) ??

ASAHI
30-05-2011, 19:34
Ja miałem kupiony kilka ładnych lat temu nawilżacz nie pamiętam nazwy - cichy bez żadnych kombinacji wygląd - wanna z woda w tym talerze które się kręciły i zbierały syfy z powietrza. Cena była niewielka a spełniało swoje zadanie. Jak znajdę nazwę to podam.

axer
30-05-2011, 19:44
Emet_b, dozbieraj trochę i kup oczyszczacz Venta. Najmniejszy model - LW14 - dorwiesz za jakieś 650zł. Mam od ponad roku LW24 i zdecydowanie polecam.

ASAHI
30-05-2011, 19:46
O , ja tez miałem Ventę. :-)

Majek
30-05-2011, 22:01
Ja też polecam Ventę. Czasem w MM można wyhaczyć w promocji. Ja swoją LW24 kupiłem niewiele drożej, niż normalnie LW14 kosztuje.


EDIT:
Emet, pogadajcie z lekarzem o zamianie nebulizatora na komorę inhalacyjną. Dużo szybsza i mniej absorbująca metoda, no i można ją ze sobą na spacer zabrać... Wiem, bo to też takie zapędy obecnie przerabiamy.

emet_b
31-05-2011, 14:21
trochę mała wydajność tej Venty (10m2 dla oczyszczania).

Napiszcie dlaczego zdecydowaliście się na Ventę? Co ma ona czego nie ma konkurencja ??;)

Majek
31-05-2011, 14:45
Venta jest przede wszystkim ultracicha (było to istotne kryterium przy wyborze). Poza tym ta marka jest obecna na rynku ładnych kilka lat i zmiany konstrukcyjne ich urządzeń są niewielkie, raczej kosmetyczne. To o czymś świadczy. Jest w zasadzie bezobsługowa - trzeba tylko dolewać wody, jak wyparuje (urządzenie samo się wtedy zatrzyma), raz na dwa tygodnie umyć i dolać świeżego bioabsorbera. Poza tym konstrukcja i zasada działanie jest prosta jak pier....nie. Tam na prawdę jest mało rzeczy, które mogłyby się zepsuć. Już nie wnikam w kliniczne testy, wielkości kropli aerozolu itd, ale nawilżanie powietrza przez samoczynne odparowanie wody wydaje mi się najbardziej naturalną metodą. Bardziej naturalną, niż wpompowywanie wody na siłę do pomieszczenia.

StachersDTR
31-05-2011, 22:04
Szulkam baterii nablatowej ,z kurkami. Cena max 500 zł. Na początku miałem nadzieję znaleźć coś z grohe ale kurkowe tej marki zaczynają się od 1000 zł.
Znalazłem baterię marki Olympia, wygląda o tak :


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/)

Wizualnie o coś dokładnie takiego mi chodziło ( mam dość wysoka nablatowa umywalkę), na plus zasługują wysoko umieszczone kurki. Ponadto cena jest bardzo przystępna bo ok 300 zł. No waśnie... niby głowice ceramiczna, niby produkowane od 40 lat w Holandii, ale ta cena nico za niska mi się wydaje. I przyznam że nigdy nie słyszałem o tej marce. Czy ktoś z was miał do czynienia z ta firmą? Ewentualnie może macie jakiś inne propozycje?

elanek
01-06-2011, 07:56
i żeby sobie puścić letnią wodę to trzeba dwoma kurkami kombinować... o nie

zdyboo
01-06-2011, 08:39
Na 100% jest to produkt chiński.
Zwróć uwagę na jedną rzecz, mianowicie klasę akustyczną baterii. W sklepie tego nie sprawdzisz, a żeby nie było, że jak wieczorem będziesz chciał odkręcić wodę, to będziesz budził pół domu.
Na baterii powinna być podana klasa (grupa) akustyczna I - poniżej 20dB, II od 20 do 30 dB, U - nieklasyfikowana powyżej 30 dB.
Ponadto na opakowaniu lub w instrukcji powinien być podany producent baterii i to nie tylko firma uznawana za producenta, ale też zakład wytwarzający. Takie są przynajmniej wymogi, ale sporo producentów to olewa.
Rozwiązanie z dwoma kurkami nie jest takie złe. Natomiast główną bolączka chińskich baterii jet właśnie hałas i to, że czasem pękają korpusy, co może zaboleć jak się w porę tego nie zauważy.

StachersDTR
01-06-2011, 10:32
Odnośnie kurków- mam dość mody na "jedno wajchowe" ( nie wiem jaka jest fachowa nazwa;)) baterie. Poza tym w piecyku grzewczym mam możliwośc ustawienia temperatury wody więc problem o kórym piszesz elanek, na szczęście mam z głowy;) Jednak wczoraj po zamieszczeniu tego posta posiedziaełm jeszcze troche na necie i nie znalazłem niestety nic cennego uwagi. Jedynie wpadła mi w oko (do tego w promocji) bardzo fajna bateria Damix-, firma dobra tylko znowu pojawia się problem. Mam umywalke nablatową i ta bateria będzie troche za niska, sa do neij dostępne tuleje przedłużające. I teraz najlepsze: bateria kosztuje 445 zł, tuleja 300...
Oto ona:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/)

zdyboo- po Twoi wywodzie mam większa świadomość ale i większy problem;)
W każdym razie dzięki za odpowiedź.

Michał Jędrak
01-06-2011, 10:38
Kupuj co tańsze i sobie głowy nie zawracaj. Ja kiedyś też kombinowałem i marnowałem czas na szukanie baterii do łazienki, na ten jedyny niepowtarzalny komplet. Dzisiaj wiem, że mógłbym mieć cokolwiek i szkoda wywalonych pieniędzy. Kupuj Olympię a za resztę kasy spraw sobie coś do aparatu np jakaś dodatkowa karta pamięci, albo jakiś plecak, whatever...

Przed urządzeniem łazienki masz przeświadczenie, że musi być tip-top bo będziesz spędzał tam całe życie. Potem się okazuje, że to tylko producenci chcą Ciebie na to nabrać, a tak naprawdę to wpadasz do łazienki się przemyć albo posiedzieć na kiblu, a prawdziwe życie jest poza nią. Kupuj co tańsze i się nie przejmuj :-)

stock
01-06-2011, 10:43
tez kiedys szukałem baterii odpowiedniej do umywalki nablatowej. Znalazłem jedną za 200zł to mi typek w sklepie powiedział że to totalny chinski badziew, po czym zasugerował cos za zdaje się 450 czy 500zł. Ale miał opcję z tzw wystawki i puścił mi za niecałe 300zł. Działa perfekcyjnie, w chacie tylko ładnie wypolerowałem i jest git. A jak mi się znudzi to ją wywalę i kupie sobie inna ładniejsza. Gdtybym kupił teraz baterię za tysiaka czy nawet więcej szkoda byłoby ja po roku wyrzucać.

Majek
01-06-2011, 10:45
Kupuj co tańsze i sobie głowy nie zawracaj. Ja kiedyś też kombinowałem i marnowałem czas na szukanie baterii do łazienki, na ten jedyny niepowtarzalny komplet. Dzisiaj wiem, że mógłbym mieć cokolwiek i szkoda wywalonych pieniędzy. Kupuj Olympię a za resztę kasy spraw sobie coś do aparatu np jakaś dodatkowa karta pamięci, albo jakiś plecak, whatever...

Przed urządzeniem łazienki masz przeświadczenie, że musi być tip-top bo będziesz spędzał tam całe życie. Potem się okazuje, że to tylko producenci chcą Ciebie na to nabrać, a tak naprawdę to wpadasz do łazienki się przemyć albo posiedzieć na kiblu, a prawdziwe życie jest poza nią. Kupuj co tańsze i się nie przejmuj :-)

Dokładnie. Chyba, że jesteś jakimś bateriofilem, a są tacy, co się onanizują nad bateriami za 5 koła...

pinio
01-06-2011, 10:55
Kupuj co tańsze i sobie głowy nie zawracaj. Ja kiedyś też kombinowałem i marnowałem czas na szukanie baterii do łazienki, na ten jedyny niepowtarzalny komplet. Dzisiaj wiem, że mógłbym mieć cokolwiek i szkoda wywalonych pieniędzy. Kupuj Olympię a za resztę kasy spraw sobie coś do aparatu np jakaś dodatkowa karta pamięci, albo jakiś plecak, whatever...

Przed urządzeniem łazienki masz przeświadczenie, że musi być tip-top bo będziesz spędzał tam całe życie. Potem się okazuje, że to tylko producenci chcą Ciebie na to nabrać, a tak naprawdę to wpadasz do łazienki się przemyć albo posiedzieć na kiblu, a prawdziwe życie jest poza nią. Kupuj co tańsze i się nie przejmuj :-)

Typowe podejście faceta, z którym się zgadzam. Należy jednak pamiętać, że najczęściej to nie my decydujemy co się tam znajdzie - przynajmniej jeśli chodzi o wygląd. Przeważnie następuje podział - część męska od spraw technicznych, żeńska od tego co się ma podobać ;) :)

Co do głośności - nigdy bym nie wpadł na pomysł, żeby kupować baterie patrząc na ten parametr :)

Dwa kurki - też kiedyś myślałem, że niewygodne. Jednak w poprzednim lokum miałem z dwoma kurkami i kompletnie mi nie przeszkadzało.

ALF
17-12-2011, 02:18
Wątek dla wszystkich elementów wyposażeniową, narzędzi, słowem wszystkiego, co związane z domem i ogrodemitp. Inne wątki dotyczące tego sprzętu będą kasowane bez łączenia.

Wątek jest już do Waszej dyspozycji.

Strus
31-12-2011, 01:38
Mamy piec 2 funkcyjny. Jako że sporo czasu spędzamy poza domem to w zasadzie piec odpala się rano, przed pobudką na jakieś 2 godziny. Czasem odpalamy go wieczorem, po pracy i czasem w dni wolne w ciągu dnia. I teraz pytanie jest następujące: Czy lepiej (ekonomiczniej/taniej) jest ustawić go na jakąś temperaturę i trzymać go włączonego na autopilocie (tak żeby tylko dogrzewał) czy lepiej go po prostu odpalać ręcznie na jakiś czas kiedy robi się zimniej ?

Greg77
31-12-2011, 01:42
Moim skromnym zdaniem lepiej jest grzac slabiej ale rownomiernie, moze sie wlaczac co jakis czas, ale caly czas a nie wyziebic chate i na maksa po powrocie......obecnie mam ogrzewanie pradem i wychodze na tym lepiej niz na ogrzewaniu gazowym;)

OberD
31-12-2011, 01:46
Zależy jaką temperaturę preferujecie. Ponieważ osobiście zimny wychów stosuję :) MZ lepiej utrzymywać cały czas zadaną temperaturę np 18,5 st.C i podnoszę do 20st. jak mam potrzebę. Wszystko do potrzeb i w zależności od tego jaka kubatura i jak docieplony jest budynek.

stock
31-12-2011, 01:50
zamontować czujnik i programowac tak by grzał wtedy kiedy jesteście w domu, bądź ciutkę wcześniej by Wam nagrzał trochę. Weź też pod uwagę podwyżkę cen gazu która nastąpi :) pracownik PGNiG :)

Strus
31-12-2011, 01:56
Ja i tak mam gaz drogi w UK :) Dlatego zastanawiam się czy właśnie nie przestawić się na to podgrzewanie. Nie wiem właśnie co wyjdzie taniej. W zasadzie to mogę zrobić test i pojechać miesiąc na autopilocie i porównać zużycie.

Co do temperatur w domu to nie lubimy jak jest zbyt gorąca - 20 stopni jest OK. Dzisiaj ustawiłem termostat na 16 i o dziwo też jest przyjemnie. Pewnie gdzieś jest przekłamanie bo raczej jest więcej niż 16.... A termometra niet

OberD
31-12-2011, 02:03
Gaz będzie drogi bardzo, bo w polsze zimy niet i gazowcy nie zarobią to trza będzie podnieść cenu od stycznia.... :)
Chłopie jak Tobie przy 16 stopniach przyjemnie, to musiałbyś w bardzo starym budownictwie mieszkać, żeby Ci temperatura przy całkowicie wyłączonym ogrzewaniu po dwóch dobach spadła do tego poziomu.. Poważnie.

jackrabbit
31-12-2011, 02:28
Chłopie jak Tobie przy 16 stopniach przyjemnie, to musiałbyś w bardzo starym budownictwie mieszkać, żeby Ci temperatura przy całkowicie wyłączonym ogrzewaniu po dwóch dobach spadła do tego poziomu.. Poważnie.

albo w uk, tutaj nie wiedza co to izolacja termiczna :mrgreen:

tak prawde mowiac to tez zastanawialem sie nad tym zagadnieniem, mam ogrzewanie tylko elektryczne i wlaczam po powrocie z pracy, nie przeszkadza mi te 15 stopni na poczatku bo i tak w kuchni siedze i cos pichce a po godzinie grzania pokoj mam w miare cieply. tylko ze zima teraz bardzo ciepla jest, jakby spadlo do tych -5 to chyba juz warto by bylo grzac caly czas :)

OberD
31-12-2011, 02:33
@jackrabbit masz może wiedzę jak ocieplany był budynek w którym mieszkasz?

jackrabbit
31-12-2011, 02:48
@jackrabbit masz może wiedzę jak ocieplany był budynek w którym mieszkasz?

nie za bardzo, ale patrzac na grubosc scian to podejrzewam ze izolacji tam nie ma wcale

nie wspominajac o oknach na ktorych zbiera sie woda od srodka :) a dom nie jest stary, ma na bank nie wiecej niz 20 lat

to jest dokladnie to http://www.rightmove.co.uk/property-for-sale/property-32156092.html

OberD
31-12-2011, 02:57
heh a ja myślałem że mieszkam w słabo ocieplonym budynku. Chyba nie jest tak źle. Nie wiem jakie w Essex są średnie roczne temperatury (zwłaszcza w zimie)? Co do parowania okien, to jest to głównie kwestia wentylacji wewnątrz pomieszczenia nie tyle samego ocieplenia obiektu. Jeżeli okna od wewnątrz pokrywają się parą wodną zwróć uwagę czy odpowiednio wentylujesz pomieszczenia. Nawet jeżeli nie masz kratek odpowietrzających to zwróć uwagę na wietrzenie pomieszczeń - nawet kilkanaście minut wietrzenia wieczorem na dobę powinno zlikwidować problem roszenia....

jackrabbit
31-12-2011, 03:03
no takiego luksusu jak wentylacja to nie posiadam, rzeczywiscie wietrzenie pomaga, szczegolnie gdy nie leje za oknem :)

jesli chodzi o temperatury to tej zimy rzadko spada ponizej 8, zaczalem grzac pod koniec listopada dopiero i to tak wlasnie na pol gwizdka

Greg77
31-12-2011, 03:22
Na wyspach nie ociepla sie ekstra domow bo zimy sa lagodne, temperatura -2 w nocy to juz tragedia, nie mowie o zeszlej zimie, bo tamta byla wyjatkowo zimna, -10 przez kilka dni:D:D:D
Wilgoc na oknach to brak wentylacji, przy dluzszym takim uzytkowaniu wyjdzie grzybol na scianie lub ramie okiennej.....
Tej zimy mam okna pootwierane przynajmniej 5-8h dziennie, temperatura za oknem teraz +11C a w dzien bylo 13C;)
Grzeje pradem, piecyki kumulacyjne dzialajace tylko w nocy an tanszej taryfie o jakies 40%, szamot wewnatrz piecykow oddaje cieplo caly dzien, temperatury przy otwartych oknach w domu to ok 22-24C, grzeje na 30% bo za oknem cieplo....
W Polsce mieszkalem w domku jednorodzinnym z ogrzewaniem gazowym i z doswiadczenia wiem, ze grzanie kiedy sie wraca z pracy konczy sie niedogrzanym mieszkaniem i duzym zuzyciem gazu, mieszkanie niedogrzane lapie rozne grzyby w wilgotnych niedosuszonych miejscach a tego nei chcemy, wiem, ze oszczednosc, ale czasami taka oszczednosc odbija sie na zdrowiu a potem tez ostro po kieszeni jak trzeba to leczyc.....

OberD
31-12-2011, 03:28
Dlaczego 5-8 h dziennie ? Lubisz świeże powietrze czy a tak paruje (nie wierzę/ shock)????

Greg77
31-12-2011, 03:31
Dlaczego 5-8 h dziennie ? Lubisz świeże powietrze czy a tak paruje (nie wierzę/ shock)????

Lubie swierze powietrze, uchylone okna w sypialni i pokoju dziennym.....jest cieplo 13 stopni w dzien a 11 w nocy to sporo;)
Naprawde lepiej grzac caly czas ale delikatniej niz na maksa pare h dziennie....
Problemu z parowaniem nie mam, dom pozadnie wygrzany jest i nei ma wilgoci, dobrze wietrzony, gorzej jak pranie sie suszy to gdybym nie mial uchylonego okna to sie woda zbiera na szybie;)

OberD
31-12-2011, 03:32
tak dla wiedzy na wyspach węglem ktoś ogrzewa, czy tylko gazem? A może pompy ciepła, jeśli można wiedzieć?

Greg77
31-12-2011, 03:36
Domki wolnostojace sa ogrzewane olejem, ale znam tez ludzi ktorzy grzeja weglem, tyle, ze to zdecydowana mniejszosc.


Zeby bylo smieszniej to rarytasem jest Polish Coal....polski wegiel ma tu wziecie:D;)

OberD
31-12-2011, 03:40
a ogrzewanie kominkami,stosuje się, czy nie ma potrzeby?

Greg77
31-12-2011, 03:41
a ogrzewanie kominkami,stosuje się, czy nie ma potrzeby?

W domach sa kominki, wlasciwie to niemal w kazdym domu jest kominek, kupuje sie takie sprasowane drewno do kominkow......

OberD
31-12-2011, 03:43
i mam pytanie (jeśli możesz zdradzić) jakie są koszty ogrzewania olejowego dla zadanej kubatury w skali miesiąca?
Jeśli chciałbyś porównania do naszych polskich warunków to mogę poszukać moich rachunków .. :)

Greg77
31-12-2011, 03:48
Bardzo chcial bym sie z toba taka informacja podzielic, ale niestety nie mam pojecia, cena oleju bedzie zblizona do ceny w Polsce, moze odrobine drozej....
Ja ogrzewam pradem i nigdy nie pytalem znajomych jakie maja koszty.

OberD
31-12-2011, 03:54
Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś ale, np ja za okres od 2011.10.06 -2011-12-05 mam rachunek (prognoza - mogą mi doliczyć potem - na pewno nie odjąć :) )405,00zł czyli na funty przelicz, a mam metraż około 60m2 więc nie tak dużo..

Greg77
31-12-2011, 04:12
U mnie to raczej na euro:) Ale tyle za dwa miesiace ogrzewania to mam w pradzie;) Czyli cena podobna.....

jackrabbit
31-12-2011, 04:24
moi rodzice w polsce mieszkaja na wsi, maja dom jakies 200 metrow z hakiem, ogrzewaja drewnem i strasznie tanio wychodzi bo las pod nosem wiec koszta zakupy paliwa niskie sa, kiedys jak byl tylko lekki przymrozek to sprawdzilem ze da sie nawet chrustem ogrzewac tylko trzeba te 2 godzinki dziennie poswiecic na zbieranie galazek :mrgreen:

OberD
31-12-2011, 04:30
tiaaa, popieram taki model życia, co kto uzbiera tak ma. Tylko kiedy gałązki zbierać jak 18h/24h zapi....ć w handlu trzeba.

U-CUT
31-12-2011, 08:49
Chaty w UK sa bardzo zimne i zawilgocone,aktualnie mieszkam w szeregowcu,wczesniej w nowym budownictwie wolnostojacym i powiem wam ze tu i tu jest zimno jak sie nie grzeje.Ogrzewanie mam wlaczone 24h na dobe od pazdziernika do maja.Mam w nosie koszta a sa nie male,nie lubie dygotac sie z zimna.

chcesz cieplo trzeba placic.

nowart
31-12-2011, 10:24
Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś ale, np ja za okres od 2011.10.06 -2011-12-05 mam rachunek (prognoza - mogą mi doliczyć potem - na pewno nie odjąć :) )405,00zł czyli na funty przelicz, a mam metraż około 60m2 więc nie tak dużo..

Masz na 2 miesiące ogrzewania gazem 60 m. mieszkania 400 zl i twierdzisz, ze masz słabo ocieplona chatę? Przecież to jak za darmo mimo, ze słaba zima...
I to pewnie jeszcze cena z ciepłą wodą? :-)

Rafał_Sz
31-12-2011, 10:26
zamontować czujnik i programowac tak by grzał wtedy kiedy jesteście w domu, bądź ciutkę wcześniej by Wam nagrzał trochę. Weź też pod uwagę podwyżkę cen gazu która nastąpi :) pracownik PGNiG :)
I to jest chyba najlepsze rozwiązanie, znaczy najbardziej ekonomiczne.

***************

W moim mieszkaniu mam ogrzewanie na węgiel z rekuperacją ciepła z komina, zużycie 1,3 - 1.5 t / cały okres grzewczy / 110 m kw.

W firmie mam kocioł na ekogroszek z zasobnikiem, zużycie 5-6 t / cały okres grzewczy/ 250 m kw.

Wydaje mi się, że to nie najgorzej w kwestii kosztów. Niestety upierdliwość obsługi jest, chociaż ekogroszek to 5 minut roboty na 48 h.

Zużycie w tym roku będzie trochę mniejsze.

OberD
31-12-2011, 10:49
@nowart przeczytaj dokładnie, nie piszę że płacę dużo :) 60m2 to po podłodze ale same skosy więc kubaturka mała...

Strus
31-12-2011, 11:20
zamontować czujnik i programowac tak by grzał wtedy kiedy jesteście w domu, bądź ciutkę wcześniej by Wam nagrzał trochę. Weź też pod uwagę podwyżkę cen gazu która nastąpi :) pracownik PGNiG :)

Jaki czujnik ? Jakiś przykładzik można poprosić ?

nowart
31-12-2011, 11:22
Czytam zawsze dokładnie :) Pisałeś, że wydawało Ci się, że to Ty masz słabo docieplone i zimne mieszkanie a przy 200zł na miesiąc i to pewnie z CWU to jest dla mnie jakaś rewelacja. I to jeszcze dodając skosy - witam w klubie mieszkających na poddaszu - które sugerują dach nad głową i kolejne ubytki ciepła. No nieważne , przepraszam autora za ot :)

Rafał_Sz
31-12-2011, 11:25
Jaki czujnik ? Jakiś przykładzik można poprosić ?
Wpisz w google regulator pokojowy. Teraz nawet takie cudeńka robią: http://www.tanie-ogrzewanie.pl/sklep/regulatory_pokojowe/rid,11438.html

251kris
31-12-2011, 12:14
Też polecam czujnik pokojowy z kalendarzem - jesli oczywiście piec ma taką możliwość.
Tu nie ustawia się czy piec ma grzać, czy nie, tylko kiedy ma pilnować temperatury I, a kiedy II.
U mnie np tzw nocna jest ustawiona na 18 st. i czujnik ustawia ją od godz 23 do 7, potem przełącza się na dzienną (np.20st)
Polecam takie czujniki z serii Euroster, sprzedawane nawet pod różnymi markami.
Można to ustawić indywidualnie dla każdej godziny oraz dla każdego dnia. Jest też możliwość zawieszenia programu, ustawienia manualnego itp.

Amadeusz
31-12-2011, 12:34
Zależy od preferowanej temperatury oraz ścian budynku. Generalnie mogę Ci napisać, że nie ma sensu grzać permanentnie, szkoda kasy poprostu. Nie wyziębisz mieszkania by go potem nie nagrzać w kilkanaście minut.
1. Zamontuj sobie sterowanko, które włączy ogrzewanie przed wejściem do mieszkania.
2. Proś o to sąsiada.
3. Pomęcz się chwilkę przy gorącej herbacie.

wonito
31-12-2011, 13:21
Tanio, drogo najlepiej podac chyba koszt za cały rok żeby można było porównać
albo roczny koszt za metr
Ja mam piec dwufunkcyjny z zasobnikiem
na całym jednym piętrze ogrzewanie podłogowe więc chodzi 24h
łaziekna na górze również podłogowe a piwnica, garaz i pokoje ogrzewane przez koloryfery
koszt roczny ogrzewania gazem z ogrzewaniem wody za cały rok 2011 wyniósł 22zł za metr
stała temperatura 22 stopnie
piwnice 18 stopni

Strus
31-12-2011, 13:26
1. Zamontuj sobie sterowanko, które włączy ogrzewanie przed wejściem do mieszkania.


Takie sterowanie to mam w piecu. Ustawiony jest na 4tą rano i o 6:45 się wyłącza.

Co do trzymania temperatur I albo II :) to w zasadzie to też mogę zrobić z pieca. Bez dodatkowych urządzeń. Mogę ustawić termostat na żądaną temperaturę w ciągu dnia i będzie się jej trzymał ***. Na noc i tam mamy zawsze grzanie OFF.


*** i właśnie to jest meritum - trzymać na termostacie przez cały dzień czy odpalić ręcznie jak zacznę sinieć :)

wonito
31-12-2011, 13:33
*** i właśnie to jest meritum - trzymać na termostacie przez cały dzień czy odpalić ręcznie jak zacznę sinieć :)

ja bym raczej nigdy nie doprowadzał do silnego wyziębienia domu
jak was nie ma to temp 18-16 stopni a pół godziny przed przyjściem 20-22 stopnie zalezy jak kto lubi
wydaje mi się że temp 23 to już wysoko
u mnie piec jest włączony zawsze a termostaty regulują ile ma grzać.

samson09
19-01-2012, 19:45
Jako, że stoję przed remontem kuchni i czeka mnie wymiana starej kuchenki gazowej na nową stawiam przed wami takie właśnie pytanie. Zastanawiam się nad piekarnikiem elektrycznym i do tego osobna płyta indukcyjna pod zabudowę, ale nie wiem jak to żre prąd. Ewentualnie piekarnik elektryczny i płyta gazowa. Trzecia opcja to kuchenka elektryczno-gazowa czyli oba w jednym lub czwarta i ostatnia kuchenka elektryczna z płytą indukcyjną. Jakieś rady?

eskimos
19-01-2012, 19:53
Plyta jesli zdecydujesz sie na elektryczna to tylko indukcja, ciut wiecej kosztuje ale zuzywa mniej pradu a i dzieciaki nie zrobia sobie krzywdy bo nawet jak poloza lapki i sie cos zalaczy to plyta bedzie zimna. Sam mam wszystko na prad ale ja nie mieszkam w Polsce a gazu to u mnie uzywaja tylko do grilla :wink: Jakbym mial wybierac cos do domu rodzinnego to mala podwojna indukcje+gaz i elektryczny piekarnik, z tym ze ja piekarnik wlaczam raz, dwa razy w miesiacu ot zalety zycia kawalerskiego :wink: Pomysl moze o czyms w rodzaju sprzetu firmy Quoker do gotowania wody, non stop masz wrzatek z kranu a koszty sa mniejsze niz kazdorazowe odpalanie czajnika .

samson09
19-01-2012, 20:00
A czemu 2 gaz i 2 indukcja na płycie?

misiobudrysio
19-01-2012, 20:12
ja u siebie robiac kuchnie pozbylem sie gazu i z indukcji jestem bardzo zadowolony
utrzymanie w czystosci to pikus nic nie przywiera jedno pociagniecie wilgotna szmatka i jest blysk poza tym jak pisal Eskimos nie nagrzewa sie wiec spokojnie mozna dotykac
co do poboru pradu moze troche ciagnie ale za to za gaz sie nie placi
na pewno wyglada estetyczniej niz gazowa

samson09
19-01-2012, 20:18
I tak mam piec gazowy więc chcąc mieć ciepła wodę muszę płacić. Bardzo wzrosły ci rachunki za prąd?

misiobudrysio
19-01-2012, 20:27
realnie ze zmiana kuchni w tej chwili trudno powiedziec bo zmieniony zostal tez piecyk na ciepla wode z gazowego na przeplywowy 3-fazowy i do tego caly ten rok byly robione w domu jakies prace wiec sporo elektonarzedzi pracowalo jedno co moge powiedziec to to ze za licznik od gazu placi sie 70 zl na miesiac bo gazowy zostal piec CO i latem zuzycie gazu bylo 0 m3 a placilo sie co dwa miesiace 140 zloty za prad w tej chwil place 270 zeta miesiecznie{dwie osoby w domu } ale jak pisalem wczesniej zuzycie bylo wieksze ze wzgledu na prowadzone w domu prace remontowe

freefly
19-01-2012, 20:30
Gotowanie na gazie jest mało efektywne. Większość energii ze spalania ogrzewa powietrze. Zimą może ma to swoje zalety, ale w pozostałych porach roku to jest puszczanie kasy w powietrze.

mpwt
19-01-2012, 20:54
A czemu 2 gaz i 2 indukcja na płycie?

Ja jakbym się decydował na indukcję to jeden z palników byłby zwykły elektryczny, ew. gazowy. Dlaczego? Bo jak zrobić dobry rosół?! :D

aTomek
19-01-2012, 20:54
... jak pisalem wczesniej zuzycie bylo wieksze ze wzgledu na prowadzone w domu prace remontowe

Narzędzia zużywają niewiele. Obawiam się, że najwięcej żre ogrzewacz wody.
Sam jestem na etapie remontu domu i na dziś wybrałem płytę posiadająca 2 palniki gazowe i 2 indukcje: http://ladnydom.pl/budowa/1,106606,8822151,Gotowanie_dwa_w_jednym___plyta_in dukcyjno_gazowa.html

samson09
19-01-2012, 21:02
To na gazowych gotuje się co innego, a na elektr. co innego? :)

georghe
19-01-2012, 21:09
Jeżeli estetyka - to kuchenka na prąd, jeżeli ekonomia - to na pewno gazowa.
U mnie hula 4 planiki na gaz i elektryczny piekarnik.

stock
19-01-2012, 21:10
co do poboru pradu moze troche ciagnie ale za to za gaz sie nie placi
na pewno wyglada estetyczniej niz gazowa

tym bardziej że z kuchenki gazowej wysokość rach to 30zł na dwa miesiące.
Ja ma być taniej w ogólnym rozrachunku to kuchenka gazowa, jak łądniej to indukcja.

Mamrot
19-01-2012, 21:48
Podstawowa zaleta płyty, to możliwość programowania czasowego.
Można każdą fajerkę zaprogramować, wstawić gary i wyjść z domu.

Dziesięć lat temu przeszedłem na płytę i do gazowej, ani żona ani ja nie tęsknimy.
Ściany i meble od spalin przestały żółknąć, mycie trwa moment.

Za prąd płacę miesięcznie coś koło 170pln, przy czteroosobowej rodzinie,
z czego imho 1/3 przypada na gotowanie, woda i co na gaz.

samson09
19-01-2012, 21:59
no widze wiec, ze bede musial powaznie sie zastanowic. Ja, na razie dwuosobowa rodzina, place za prad za 2-mce jakies 200-230 zl. Komputer praktycznie chodzi non stop, teraz doszedl lcd 47' i jeszcze jakby piekarnik i plyta to az sie boje :) Z drugiej strony za gaz (ogrzewanie i woda) tez nie malo wychodzi zwlaszcza w zime.

miron19j
19-01-2012, 22:03
ale piecyk gazowy masz i tak i tak, niezależnie od tego, co kupisz do kuchni.

georghe
19-01-2012, 22:05
Z drugiej strony za gaz (ogrzewanie i woda) tez nie malo wychodzi zwlaszcza w zime.

Ale samo gotowanie na gazie to przysłowiowe "frytki".
U mnie w domu wszystko jest na gaz (oprócz piekarnika) i poza sezonem grzewczym, rachunki w moim budżecie zasadniczo są niezauważalne. Kuchenka i ciepła woda z gazu są OK.

swider
19-01-2012, 22:06
Ja jakbym się decydował na indukcję to jeden z palników byłby zwykły elektryczny, ew. gazowy. Dlaczego? Bo jak zrobić dobry rosół?! :D
A normalnie. Na indukcji przy najsłabszym grzaniu spokojnie sobie pyrtoli te dwie/trzy godzinki. Nic Ci się nie zagotowuje… A tak w ogóle najlepsza do rosołu jest angielka. ;)


Jeżeli estetyka - to kuchenka na prąd, jeżeli ekonomia - to na pewno gazowa.
U mnie hula 4 planiki na gaz i elektryczny piekarnik.
Nie demonizowałbym tak indukcji. Kiedyś kuchenki elektryczne -- faktycznie, żarło to prąd niesłychanie. Do tego problem z dopasowywaniem wielkości garnka do powierzchni grzewczej (żeby nie tracić ciepła) itd. Indukcja to inna bajka -- cała energia idzie w gotowanie, nic się nie marnuje. A przede wszystkim przy trybie „turbo” nie czeka się 10 min. na zagotowanie wody, tylko 2. ;)

Nie robiłem dokładnych kalkulacji, ale indukcja wychodzi naprawdę niewiele drożej niż gaz, a zalety takiej kuchenki są nie do przecenienia.


no widze wiec, ze bede musial powaznie sie zastanowic. Ja, na razie dwuosobowa rodzina, place za prad za 2-mce jakies 200-230 zl. Komputer praktycznie chodzi non stop, teraz doszedl lcd 47' i jeszcze jakby piekarnik i plyta to az sie boje :) Z drugiej strony za gaz (ogrzewanie i woda) tez nie malo wychodzi zwlaszcza w zime.
U mnie przy dwóch komputerach chodzących 24/h (dwa ekrany 24"), plazmie (często włączona) i kuchence indukcyjnej (z piecem elektrycznym), wychodzi jakieś 250 zł za 2 m-ce.

mpwt
19-01-2012, 22:27
A normalnie. Na indukcji przy najsłabszym grzaniu spokojnie sobie pyrtoli te dwie/trzy godzinki. Nic Ci się nie zagotowuje…

A jak przypalę cebulę?! Teraz mogę na gazie, od biedy na elektrycznej płycie też. Ale na indukcji już odpada :p

Pytanie czy i innych potraw niema, które wymagają przypieczenia...

swider
19-01-2012, 22:29
A jak przypalę cebulę?! Teraz mogę na gazie, od biedy na elektrycznej płycie też. Ale na indukcji już odpada :p
Aaa… słusznie! Ja mam piec węglowy więc problem odpada. :D Zawsze możesz wyciągnąć grilla, na chwilę… albo nad zapałką. ;):D


Pytanie czy i innych potraw niema, które wymagają przypieczenia...
Ja tam gadatliwych potraw nie przyrządzam, same nieme. ;)

mpwt
19-01-2012, 22:30
Aaa… słusznie!

No więc właśnie, trzeba kombinować :D
To dla mnie jedyna wada płyty indukcyjnej.

swider
19-01-2012, 22:36
A teraz sobie przypomniałem… są specjalne palniki stosowane w kuchni, np. do przygotowywania crème brûlée (przy karmelizacji cukru). Nad takim palnikiem spokojnie powinieneś przypalić cebulkę. :)
Nie musisz dziękować. ;)

mpwt
19-01-2012, 22:39
Nie musisz dziękować. ;)

Żona mi tu krzyczy za uchem, że przecież w nowo projektowanym domku będziemy mieli kominek ;)

swider
19-01-2012, 22:46
Aaaa… no to będzie jeszcze lepsza, z takiego ognia. ;)

MARS CooL
19-01-2012, 22:59
Porównując gaz do indukcji to jak porównać Plazmę i LCD - przy czym plazma to gaz - obie służą do gotowania i pieczenia ale są wg mnie niezastąpione i najlepiej jest mieć oba rozwiązania. Indukcja świetnie się sprawdza do gotowania wody natomiast gazu i dobrej patelni żeliwnej czy woka nic nie zastąpi.

elanek
19-01-2012, 23:20
Porównując gaz do indukcji to jak porównać Plazmę i LCD - przy czym plazma to gaz - obie służą do gotowania i pieczenia ale są wg mnie niezastąpione i najlepiej jest mieć oba rozwiązania. Indukcja świetnie się sprawdza do gotowania wody natomiast gazu i dobrej patelni żeliwnej czy woka nic nie zastąpi.

Tak. Ale, żeby być ortodoksyjnym bardziej to uważam, że ogień na piecu jest lepszy do gotowania. Gaz ma silny punktowy "nacisk". Ogień z pieca bardziej pieści i opływa garnek czy patelnię. Gotowanie jest dłuższe, ale rzeczy smakują inaczej. Ale już o taki ogień w domu coraz trudniej.

Majek
20-01-2012, 01:26
No to nic, jak tylko wybudować sobie w kuchni piec kaflowy, nagromadzić dżewna, najlepiej owocowego i pitrasić na fajerkach. ;-)

elanek
20-01-2012, 09:17
No to nic, jak tylko wybudować sobie w kuchni piec kaflowy, nagromadzić dżewna, najlepiej owocowego i pitrasić na fajerkach. ;-)

A wiesz, że znajomi tak zrobili? W nowym domu pod Warszawą, w dużej kuchni mają kaflowy piec z piekarnikiem i czasem gotują wspólnie rodzinnie. Świetna rzecz. Stawiasz garnek na żywym ogniu (po zdjęciu fajerek) i dużo lepsze żarcie wychodzi. Wiadomo, że nie na co dzień. Ale zabawa jest przednia.

MARS CooL
20-01-2012, 12:46
Tak. Ale, żeby być ortodoksyjnym bardziej to uważam, że ogień na piecu jest lepszy do gotowania. Gaz ma silny punktowy "nacisk". Ogień z pieca bardziej pieści i opływa garnek czy patelnię. Gotowanie jest dłuższe, ale rzeczy smakują inaczej. Ale już o taki ogień w domu coraz trudniej.

Masz rację z ogniska smakuje jeszcze lepiej ;) co do pieca mam takowy u babci w sumie nawet dwa - w zeszłym roku jeden był zburzony i wystawiony na nowo, przy czym była to ostatnia robota zduna bo stwierdził ze już się to nie opłaca i zamyka firmę. Odkąd pamiętam jadłem z takiego pieca - szkoda tylko że w nowym pieca chlebowego nie ma ale jak babcia zmarła to nie miał kto w tym piec. Wigilię, imprezy i inne święta są obsługiwane na tym palenisku. Nie można przyrównać tego do nowoczesnych kuchenek ale też i ludzi którzy tradycyjnie gotowali i jedli brak. Moja mama dobrze sobie radzi w kuchni jednakże do babci to odległość wręcz kosmiczna. Babcia z prostych produktów robiła niesamowite smaki albo może ja tak to wspominam. W każdym bądź razie różnica jest.

Zolty
22-01-2012, 02:47
Jest spora roznica w smaku - dluzej gotowane/duszone dania z "pieca" nabieraja smaku. Moze nie jest to taka roznica jak miedzy daniem z gazowej a z mikrofalowej, ale jest. Ztego samego powodu swiateczny bigos najlepszy jest w okolicach Sylwestra - wielokrotnie odgrzany.

Majek
22-01-2012, 11:15
A czy coś stoi na przeszkodzie, żeby mięso dusić i 5 godzin w elektrycznym piekarniku, czy pyrkać bigos przez 3 godziny na płycie indukcyjnej? Ja nie widzę żadnego problemu.

elanek
22-01-2012, 12:55
A czy coś stoi na przeszkodzie, żeby mięso dusić i 5 godzin w elektrycznym piekarniku, czy pyrkać bigos przez 3 godziny na płycie indukcyjnej? Ja nie widzę żadnego problemu.

Nie odtworzyłem takiego smaku.
Nie wiem dlaczego, jakoś inaczej żarcie soki puszcza.

Majek
22-01-2012, 13:09
A czy możliwe jest, że żarcie w jakiś sposób przechodzi zapachem drewna? Że dym w jakiś sposób przedostaje się do naczynia, te sprawy...

Taka jedna refleksja mi się nasuwa... Nie tak dawno temu toczyła się dyskusja na temat wyższości grilla gazowego nad węglowym. Pamiętacie? I tam zdecydowana większość opowiadała się za gazowym twierdząc, że mięso opiekane na gazie ma tyle samo walorów smakowych, a nawet więcej, niż mięso opiekane na węglu. A tutaj tendencja odwrotna. Wszyscy wolą gotować na ogniu, najlepiej z drewna mimo, że nie ma on bezpośrednio kontaktu z żywnością, tylko podgrzewa naczynie, w którym gotujemy. A ciepło, to ciepło przecież. W określonych temperaturach, przez określony czas rozpadają się poszczególne typy biała. Ot, chemia kuchni.

mpwt
23-01-2012, 02:30
A czy możliwe jest, że żarcie w jakiś sposób przechodzi zapachem drewna? Że dym w jakiś sposób przedostaje się do naczynia, te sprawy...

Nie. Mamy na działce do dziś piec kaflowy, pali się drewnem. Poza tym, że taki obiad dość tanio wychodzi (trzeba wyskoczyć na spacer do lasu) to jednak taki piec jest mocno uciążliwy. Zagotowanie wody trochę czasu zajmuje, trzeba co jakiś czas sprawdzać czy nie trzeba dorzucić, z reguły ugotowanie ziemniaków zajmuje więcej czasu niż na kuchence gazowej, ryż się rozgotowuje... Za to w zimie nagrzewa ścianę (cegła szamotowa?) i długo mamy ciepełko :)

Ogólnie fajna sprawa na działkę (urlopy po dwa tygodnie i dłużej tam spędzamy) ale do domu zdecydowanie wybrałbym inny rodzaj kuchni ;)

MARS CooL
23-01-2012, 13:11
Myślę że zaletą ale i wadą takiego pieca są blachy żeliwne. To one powodują ze potrawa się równo i dobrze opieka. oczywiście w piecu trzeba umieć palić i go nagrzać. Postaw na kuchence gazowej patelnię żeliwną z prawdziwego zdarzenia - taką wielowarstwową to efekt będzie podobny. Znam kilku kucharzy gdzie dali za patelnie ponad 4k i ciężko ją w ręku utrzymać ale efekt jest.

mpwt
23-01-2012, 13:20
U nas na działce jest coś w ten deseń:


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/01/piec3-1.jpg
źródło (http://3.bp.blogspot.com/_Du-Dv_sZpFI/TSwfv9xBtuI/AAAAAAAAAcQ/kPvX2Jlf7AI/s320/piec3.jpg)
Zdjęcie pochodzi z http://kresowazagroda.blogspot.com/2011/01/system-grzewczy-w-przebudowanej-starej.html

pinio
23-01-2012, 13:38
Poprzednio miałem płytę ceramiczną - można było przypalać cebulkę :)
Teraz posiadam płytę indukcyjną - co do cebulki, to już gorzej. Jednak można zdecydowanie szybciej zagotować wodę.
Nie jesteśmy wytrawnymi kucharzami, więc elektryczne doskonale nam się sprawdzają i za gazem nie tęsknimy.

Jedna z rad - jeśli masz miejsce, to daj szerszą płytę niż standardowe 60cm. Wygoda duża, gdy chcesz ustawić kilka garnków jednocześnie :)


Mamy na działce do dziś piec kaflowy, pali się drewnem. Poza tym, że taki obiad dość tanio wychodzi (trzeba wyskoczyć na spacer do lasu)
A to drewno jest ze swojego lasu, czy takie "podbierane"?

Drewno - przynajmniej w warunkach "miejskich" - niestety nie należy do tanich.

mpwt
23-01-2012, 13:44
A to drewno jest ze swojego lasu, czy takie "podbierane"?

Własnego :)
Z domku do lasu mam może 3m do przejścia ;)

pinio
23-01-2012, 13:47
Własnego :)
Z domku do lasu mam może 3m do przejścia ;)

W takim razie, tylko pozazdrościć :)

Mariolllka
30-01-2012, 15:44
ja do tej pory miałam kuchenkę gazową, na zwykłe palniki. teraz kupiliśmy sprzęt firmy whirlpool piekarnik (http://www.neo24.pl/piekarnik-whirlpool-akz-801-ix.html) do zabudowy. Sprawuje się dobrze, choć tak szczerze powiedziawszy mamy go dopiero od 3 m-cy więc niewiele mogę jeszcze na jego temat powiedzieć. Póki co wiem tyle, że nie przypala, wszystko się równie opieka, zakalec nie wychodzi.

Grzybu
04-02-2012, 23:39
Zmienię trochę temat.
Chciałbym po kosztach założyć uchylną bramę garażową, ale nie orientuję się w tym temacie prawie wcale.
Znalazłem taką firmę jak Legbud Gelmuda. Czy ktoś spotkał się z takimi bramami. Nie potrzebuję jakichś wodotrysków bo to brama w garażu podziemnym w bloku. Czyli nie potrzebuję np ociplania itp taka zwykła prosta brama, chociaż o trochę nietypowym wymiarze (otwór to 310 x 215 cm). Może ktoś coś poleci ciekawego i w miarę taniego??
Hornman i Wiśniowski to chyba już większe koszty?? Ciężko znaleźć cenniki na sieci.

ekonet
05-02-2012, 11:05
nie potrzebuję np ociplania
Jestem pod wrażeniem. ;)

Grzybu
05-02-2012, 13:48
Ekonet, no nie mów, że nie słyszałeś o nowym sposobie nitowania blachy.....Dobry tylko że drogi ;)

pinio
12-04-2012, 14:55
No dobra, dzięki wszystkim za zainteresowanie i rady. Jutro jadę kupić Husqvarnę. To jest, wydaje mi się, kompromis między jakością i ceną. W sensie, dobry sprzęt, nie marketowy, z serwisem pod nosem, za w miarę rozsądne pieniądze (połowa tego, co Honda, czy Klippo).

A tak przy okazji... Husqvarna wchłonęła ostatnio Klippo.

Jak się sprawuje kosiarka?

Właśnie jestem na etapie podejmowania decyzji zakupowych i przypomniałem sobie o tym wątku.
Rozważam AL-KO 470 BRV - niezła cena za oferowane możliwości. Dzisiaj byłem obejrzeć Partnery, ale również w oko wpadła mi - podobnie jak tobie - Husqvarna LC 48V. Ma w sobie coś, co przyciąga wzrok :) Z twojego wpisu wynika, że zakupiłeś właśnie coś takiego. Jak wrażenia po roku użytkowania? Czy jako użytkownik tego modelu możesz spokojnie polecić zakup?

Są może na forum inni użytkownicy wspomnianych kosiarek AL-KO i Husqvarny?

Majek
12-04-2012, 15:30
Jak się sprawuje kosiarka?

Właśnie jestem na etapie podejmowania decyzji zakupowych i przypomniałem sobie o tym wątku.
Rozważam AL-KO 470 BRV - niezła cena za oferowane możliwości. Dzisiaj byłem obejrzeć Partnery, ale również w oko wpadła mi - podobnie jak tobie - Husqvarna LC 48V. Ma w sobie coś, co przyciąga wzrok :) Z twojego wpisu wynika, że zakupiłeś właśnie coś takiego. Jak wrażenia po roku użytkowania? Czy jako użytkownik tego modelu możesz spokojnie polecić zakup?

Są może na forum inni użytkownicy wspomnianych kosiarek AL-KO i Husqvarny?

Husqvarna sprawuje się BDB. Po jednym sezonie nie mam powodów do narzekania. Niedługo trza będzie po zimie przepalić. ;-)

Sprzęgło działa bardzo płynnie, silnik pali od dotknięcia. Jak będziesz brał kosiarę, jakąkolwiek, to bierz z rozrusznikiem. Fajna sprawa. Chociaż z drugiej strony ten B&S, co jest w mojej, nawet jak się go szarpie, to i tak pali dosłownie na 30 - 40 cm wyciągnięcia.

Do tego sprzętu ma dwie drobne uwagi. Po pierwsze, na kołach są takie gumowe opaski, dzięki którym kosiarka nie klekota, jak się jeździ po betonie/kostce/płytkach. I te opaski po prostu spadywują podczas manewrowania po trawie (w końcu całkiem zdjąłem, żeby się w ostrze nie wkręciły).
Druga rzecz, to ładowarka do aku. Jest przech...wa. Jedna mi się upaliła podczas pierwszego ładowania, pojechałem, wymienili mi ją i ta druga też mi się chyba upaliła (tak mi się zdaje, bo jak próbowałem coś tam doładować, to nie chyba nie naładowało nic). Nie jest to bardzo uciążliwe, bo przy regularnym koszeniu nie ma potrzeby doładowywania, akumulator doładowuje się sam. A nawet ostatnio z ciekawości sprawdziłem i rozrusznik po całej zimie normalnie kręci.

Aaa, z takich użytkowych spraw... Kosz jest duży i łatwo zapomnieć o opróżnianiu. A jak już się przepełni, to trawa zaczyna zalegać w dzwonie i po opróżnieniu kosza, przed odpaleniem, trzeba ręcznie tę trawę z dzwona usunąć, bo inaczej kosiarka nie będzie chciała odpalić (ostrze nie będzie miało momentu, żeby się rozbujać). Ale podejrzewam, że we wszystkich kosiarkach jest tak, że jak się kosz przepełni, to mamy jakiś nieprzyjemności. Poza tym całkowicie zapełniony kosz jest cholernie ciężki...

Generalnie sprzęt mogę polecić. Ja jestem zadowolony.

pinio
12-04-2012, 16:00
Husqvarna sprawuje się BDB. Po jednym sezonie nie mam powodów do narzekania. Niedługo trza będzie po zimie przepalić. ;-)

Sprzęgło działa bardzo płynnie, silnik pali od dotknięcia. Jak będziesz brał kosiarę, jakąkolwiek, to bierz z rozrusznikiem. Fajna sprawa. Chociaż z drugiej strony ten B&S, co jest w mojej, nawet jak się go szarpie, to i tak pali dosłownie na 30 - 40 cm wyciągnięcia.

Do tego sprzętu ma dwie drobne uwagi. Po pierwsze, na kołach są takie gumowe opaski, dzięki którym kosiarka nie klekota, jak się jeździ po betonie/kostce/płytkach. I te opaski po prostu spadywują podczas manewrowania po trawie (w końcu całkiem zdjąłem, żeby się w ostrze nie wkręciły).
Druga rzecz, to ładowarka do aku. Jest przech...wa. Jedna mi się upaliła podczas pierwszego ładowania, pojechałem, wymienili mi ją i ta druga też mi się chyba upaliła (tak mi się zdaje, bo jak próbowałem coś tam doładować, to nie chyba nie naładowało nic). Nie jest to bardzo uciążliwe, bo przy regularnym koszeniu nie ma potrzeby doładowywania, akumulator doładowuje się sam. A nawet ostatnio z ciekawości sprawdziłem i rozrusznik po całej zimie normalnie kręci.

Aaa, z takich użytkowych spraw... Kosz jest duży i łatwo zapomnieć o opróżnianiu. A jak już się przepełni, to trawa zaczyna zalegać w dzwonie i po opróżnieniu kosza, przed odpaleniem, trzeba ręcznie tę trawę z dzwona usunąć, bo inaczej kosiarka nie będzie chciała odpalić (ostrze nie będzie miało momentu, żeby się rozbujać). Ale podejrzewam, że we wszystkich kosiarkach jest tak, że jak się kosz przepełni, to mamy jakiś nieprzyjemności. Poza tym całkowicie zapełniony kosz jest cholernie ciężki...

Generalnie sprzęt mogę polecić. Ja jestem zadowolony.

Dzięki za odpowiedź, ale pozwolę sobie jeszcze na kilka pytań :)

Rozrusznik raczej sobie daruję - silnik z ReadyStart powinien wystarczyć. Ciekawe ile sobie życzą za akumulator, gdy przyjdzie do wymiany. Czy model z rozrusznikiem można również odpalić na pociągnięcie? Jeśli chodzi o pełny kosz, to w AL-KO jest wskaźnik napełnienia - mała rzecz, a pewnie przydatna. Jak się sprawuje "rękaw do góry" transportujący trawę, daje radę? O tych pomarańczowych paskach na kołach już słyszałem, że pomyłka. Po chodnikach i betonach raczej nie będę spacerował, więc pewnie też bym je usunął :) Przydaje się i dobrze spełnia swe zadanie funkcja płukania z wykorzystaniem złączki do węża? Wygodna jest regulacja prędkości za pomocą tej manetki? Trzeba ją cały czas przytrzymywać, czy można ustawić w jakimś położeniu na stałe? Dajesz radę zawracać bez wyłączania napędu? Korzystasz z opcji mulczowania, dobrze przemiela?

Z AL-KO zrezygnowałeś tylko ze względu na odległość serwisu?

Majek
12-04-2012, 17:01
Z AL-KO zrezygnowałem też między innymi dlatego, że w moim rejonie dostępne te kosiarki są tylko w marketach. Natomiast Husque kupiłem u autoryzowanego przedstawiciela tej marki z własnym serwisem itd.. Nie wiem, czy to ma jakieś większe znaczenie, być może tylko psychologiczne. Później się dowiedziałem, że serwis AL-KO w Radomiu też jest... Co prawda to taki serwis, co to serwisuje wszystko po kolei z marketów, no ale jest... Ale nawet, to już było po japkach. Sąsiad ma AL-KO i całkiem sobie chwali. Przypuszczam, że jakichś kolosalnych różnic natury użytkowej, czy trwałości nie ma...

Odpowiadając na pozostałe pytania... Różnica w cenie między wersją z i bez rozrusznika to było chyba 200 złotych. Stwierdziłem, że zaszaleję, a co! Polecam. Mała rzecz, a cieszy, naprawdę. Jeżeli chodzi o aku, to tam siedzi zwykły żelowy 7 Ah. Oczywiście model z rozrusznikiem można też palić cięgłem. Napisałem wyżej, że nawet odpalając cięgłem, wystarczy wyciągnąć je dosłownie na 30 - 40 cm i silnik załapuje. Husquarna nie ma wskaźnika napełnienia kosza, ale za to ma wskaźnik wysokości koszenia. ;-)
Rękawa do góry się obawiałem trochę, ale nie ma z nim problemów. Za to dzięki niemu zbiornik zawsze całkowicie się zapełnia, zanim zacznie się przesypywać, bo zasyp jest od góry. Ma to swoje plusy.
Płukanie się przydaje. Robiłem to ze trzy razy w czasie sezonu. Po pierwszym koszeniu - z ciekawości, później gdzieś tak w połowie sezonu (jak przed wyjazdem na wakacje musiałem skosić trawę, a akurat padał deszcz i wszystko się trawową breją oblepiło) i po ostatnim koszeniu przed zamknięciem sprzętu na zimę.
Regulacja prędkości jest jak gaz w samochodzie. Trzymasz - jedziesz. Nie trzymasz - nie jedziesz. Tyle, że działa odwrotnie, bo to jest tak naprawdę sprzęgło, które zaczyna łapać, jak pociągniesz dźwignię. W tej wersji tempomatu nie ma, jest chyba w wyższym modelu. ;-) Można sobie za to całkiem precyzyjnie tę prędkość dozować (np. objeżdżając rabaty), choć wymaga to odrobiny wprawy i wyczucia. Po jakimś czasie nauczyłem się robić zwroty o 180 bez rozłączania napędu (na pełnym gazie), przy bardziej precyzyjnych manewrach można sobie zwolnić. Generalnie nie jest tak, że mając kosiarkę z napędem, nie będziemy je w ogóle pchać, czy ciągnąć. Są takie miejsca gdzieś przy ogrodzeniu, czy przy drzewach, że mimo wszystko jest łatwiej i wygodniej ręcznie popchać.
Nie korzystałem z funkcji mulczowania ani razu, więc zupełnie się na ten temat nie wypowiadam. Z mulczowaniem problem jest taki, że to musi być robione co maks 5 dni, a najlepiej co 3, bo później trawa jest za wysoka i nie nadaje się do przemielenia. Mnie nigdy nie udało się kosić trawnika w cyklach krótszych niż 7 dni, czasem bywało co dwa tygodnie, a raz to pobiłem rekord i przez 3 tygodnie zapuszczałem trawnik (wtedy kosiarka miała już lekkie problemy z koszeniem - trzeba było na dwa razy).

Mam nadzieję, że trochę pomogłem. Jak byś miał jeszcze jakieś pytania, śmiało wal.

pinio
12-04-2012, 17:32
Sąsiad ma AL-KO i całkiem sobie chwali. Przypuszczam, że jakichś kolosalnych różnic natury użytkowej, czy trwałości nie ma...


I tutaj dylemat. AL-KO 470BRV można dostać za nieco ponad 1500, za rozrusznik (470BRE) trzeba "dosupłać" 400, a zamieniony zmienny napęd na 1-bieg. BRV raczej ma tempomat, jednak manetka zlokalizowana nie przy uchwycie :). Podejrzewam, że przyspieszanie/zwalnianie mniej wygodnie się robi w AL-KO ;) Husqvarna, za rozrusznik dodatkowo tylko 200, ale w sumie 2400-2500.

Co do trwałości. Husqvarna ma obudowę wyciskaną (bez spawów) i cynkowaną, plastiki sprawiają wrażenie też solidniejszych. Jednak pozostający 1000 przy zakupie AL-KO na roślinki kusi :) Pewnie obydwie sporo czasu pociągną - tym bardziej, że do koszenia nie mam sporo terenu. Za ileś lat i tak będą samokoszące kosiarki, więc zakup trzeba będzie nowy zrobić ;) :)

Ale ta Husqvarna ładniejsza, może kobiety chętniej będą się zabierać za koszenie ;) :)

P.S> Internet to zło. Zamiast iść do sklepu i zakupić, to człowiek "googluje" i wymyśla.

Majek
12-04-2012, 19:29
P.S> Internet to zło. Zamiast iść do sklepu i zakupić, to człowiek "googluje" i wymyśla.Tak. :-)

Boryszuk
15-04-2012, 11:55
Wątek jest też o rzeczach do domu zatem tu zadam pytanie.

Piękna moja się uparła na poduszki gąbki pamiętającej kształt (memory foam). Czy to rzeczywiście dobre rozwiązanie? Jeśli tak to jakich szukać? W kształcie klasycznej poduszki czy profilowane? Jakieś konkretne marki? Ja lubię sobie poduszkę trochę pozwijać bo lubię mieć wysoko głowę, śpię powykręcany ale głownie na brzuchu. czy taką poduszkę też będę mógł sobie ułożyć pod siebie? Czy poduszki z memory foam będą twardsze niż takie zwykłe?

ALF
15-04-2012, 18:50
Mam materac z taką funkcją. Jest ok, ale jeżeli w jakimś miejscu siada się na nim częściej, to jakoś się wypracowuje w tym miejscu i już tak chętnie nie wraca. Z mojego punktu widzenia zbędna rzecz. Poduszkę mam bez tej funkcji, ale profilowaną. Czy spełnia swą rolę? I tak, i nie. Sypiam zbyt różnorodnie ;)

Boryszuk
15-04-2012, 18:54
ale jeżeli w jakimś miejscu siada się na nim częściej, to jakoś się wypracowuje w tym miejscu i już tak chętnie nie wraca.

Mnie się wydawało, że to właśnie na tym polega ;)

ALF
15-04-2012, 18:57
Być może, ale jeżeli po 3 miesiącach używania, to miejsce jest wyraźnie bardziej miękkie, to mnie już przeszkadza.

Boryszuk
15-04-2012, 19:03
A, to inaczej trochę zrozumiałem.

pinio
16-04-2012, 09:52
Generalnie sprzęt mogę polecić. Ja jestem zadowolony.

Dzięki za odpowiedzi na pytania.Mam nadzieję, że również będę zadowolony (z rozrusznika również).

W obecnie produkowanych modelach sami zrezygnowali z pomarańczowych pasków na kołach :)

Majek
23-07-2012, 11:57
To ja się znowu w wątkową archeologię pobawię... ;-)

Rozglądam się za podkaszarką lub kosą spalinową (czymkolwiek by się nie różniły). W zasadzie w większości przypadków zwykła żyłkowa podkaszarka by wystarczyła, ale są takie chwile, że przydałoby się tarcze założyć i oblecieć chaszcze wokół płotu (po zewnętrznej stronie) i rów melioracyjny. Teraz, do większych zarośli pożyczam co jakiś czas kose od teścia, ale to jest jakaś noname - ch..nia z patatajnią. Natomiast nie mając podkaszarki, co dwa koszenia trawnika, wokół rabat i pod płotem wycinam resztki nożycami do trawy. Tak więc w większości przypadków będę używał żyłki, tylko raz na jakiś czas tarczy. Pytanie. Kupić sobie jakąś małą podkaszarkę, i dalej pożyczać kosę, jak będzie potrzebna, czy wziąć coś z możliwością założenia tarczy, jak będzie taka konieczność? Kasa, jaką chcę wydać, to ok. 1200, jak trzeba będzie ciut dorzucić, to dorzucę.

Tak tutaj pacze na dwa modele Husqvy:
http://www.husqvarna.com/pl/products/compare-brushcutters/?nid=89716,517219
Czy ktoś mnie może oświecić, czym te modele się tak zasadniczo różnią?

Tom01
23-07-2012, 12:16
Tak tutaj pacze na dwa modele Husqvy:

To duże urządzenia, moim zdaniem niespecjalnie do dopieszczania trawnika przy krawężnikach, kamieniach itd. Chociaż, jeśli korzystał Pan z takiej od teścia i nie było problemu to można brać. Z własnego doświadczenia powiem, że po nieudanych eksperymentach z elektrycznymi zabawkami, nabyłem kilka lat temu malutką, podobno OEM-ową Husqvarnę z logo Partner. W sklepie byłem zaskoczony różnicą wielkości w stosunku do normalnych. Tak mała i lekka, że da się nią operować jedną ręką. Bez wielkiego pałąka do trzymania i kłopotliwego przechowywania. W szopie zajmuje mniej więcej tyle miejsca co duża łopata. Silnik 30cm, tak jak w większych, moc wystarczająca nawet do sporych krzaczorów zwykłą żyłką, a do tego precyzyjna do dokładnego docinania trawnika.

Wygląda coś takiego:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTWyfmWatODYITz-SROQEjuDhz2pGwBV8DYKxI0I06lW9aJMlxZiMsyG9Cr)

pinio
23-07-2012, 12:17
Ostatnio kupiłem sobie podkaszarkę z myślą o przycinaniu trawki przy tarasie - tej co kosiarka nie przytnie. Po pierwszym użyciu, czym prędzej dokupiłem nożyce.

Kilka spostrzeżeń:
- podkaszarka i tak nie wycina trawy przylegającej do boku tarasu i w samym narożniku
- wysokie obroty powodują, że bok tarasu jest zabrudzony zielonymi "sokami' z trawy (taras z jasnej płyty betonowej, więc przeszkadza)
- kabelek w takich ustrojstwach, to zło

Nie wiem, może problem tkwi we mnie i braku wiedzy o właściwej technice jak z tego ustrojstwa korzystać.

Zastanawiam się, że w moim przypadku lepszym zakupem byłyby akumulatorowe nożyce do trawy - wzdłuż ogrodzenia mam rabaty, więc tam podkaszarki nie potrzebuję.

Tom01
23-07-2012, 12:23
Kilka spostrzeżeń:
- podkaszarka i tak nie wycina trawy przylegającej do boku tarasu i w samym narożniku
- wysokie obroty powodują, że bok tarasu jest zabrudzony zielonymi "sokami' z trawy (taras z jasnej płyty betonowej, więc przeszkadza) (...)
Nie wiem, może problem tkwi we mnie i braku wiedzy o właściwej technice jak z tego ustrojstwa korzystać.


Właśnie podkaszarka do tego służy. Trzeba tylko opracować technikę. Delikatnie, przy długiej żyłce i małych obrotach. Ja to robię wręcz na wolnych obrotach, bez dodawania gazu. Prowadzić należy nieco pod kątem, tak aby "dysk" wirującej żyłki celował w kąt między murkiem a ziemią. Wszystko zależy od delikatności prowadzenia. Za duże "zanurzenie" żyłki i podkaszarka wlezie w ziemię, wyrwie kupę trawy i pobrudzi wszystko dookoła.

pinio
23-07-2012, 12:35
Właśnie podkaszarka do tego służy. Trzeba tylko opracować technikę. Delikatnie, przy długiej żyłce i małych obrotach. Ja to robię wręcz na wolnych obrotach, bez dodawania gazu. Prowadzić należy nieco pod kątem, tak aby "dysk" wirującej żyłki celował w kąt między murkiem a ziemią. Wszystko zależy od delikatności prowadzenia. Za duże "zanurzenie" żyłki i podkaszarka wlezie w ziemię, wyrwie kupę trawy i pobrudzi wszystko dookoła.

Posiadam elektryczną bez regulacji obrotów. Obijanie żyłką przy wysokich obrotach = rwanie żyłki.

Tom01
23-07-2012, 12:42
Posiadam elektryczną bez regulacji obrotów. Obijanie żyłką przy wysokich obrotach = rwanie żyłki.

"Co Ty wiesz o podkaszaniu..." . :)

Niech Pan zakupi małą spalinową i zobaczy Pan co to znaczy przyjemne i skuteczne dbanie o trawnik. Różnica jest niewiarygodna. Można spokojnie przycinać niemalże pojedyncze listki bez demolowania okolicy.

Majek
23-07-2012, 12:47
To duże urządzenia, moim zdaniem niespecjalnie do dopieszczania trawnika przy krawężnikach, kamieniach itd. Chociaż, jeśli korzystał Pan z takiej od teścia i nie było problemu to można brać. Z własnego doświadczenia powiem, że po nieudanych eksperymentach z elektrycznymi zabawkami, nabyłem kilka lat temu malutką, podobno OEM-ową Husqvarnę z logo Partner.

Nene, trochę to u mnie inaczej wygląda...

Generalnie też się nastawiałem właśnie na tego Partnera, jako typową, małą podkaszarkę. Spalinową, żeby z kablem nie biegać itd. Że to jest OEM Husqvarny to jest prawda, bo jest sprzedawana w salonach Husqvarny. Miałem brać tę podkaszarkę już w zeszłym roku, razem z kosiarką, ale stwierdziłem, że się wstrzymam, zobaczymy, co przyniesie sezon, czego będę potrzebował. No i faktycznie okazało się, że muszę co jakiś czas wykaszać rów (który został wybudowany w zeszłym roku - wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak będzie wyglądać jego konserwacja), poza tym co jakiś czas muszę oblecieć krzaczory wokół posesji. Tego żyłką się nie da zrobić. Dlatego pożyczam od teścia tego jego strupa co jakiś czas (tak naprawdę dwa razy w roku, ale to wynika m.in. z tego, że sprzętu nie mam pod ręką, więc czekam, aż się solidniej zachaszczy, wtedy pożyczam). Niby ta kosiarka ma możliwość wymiany tarczy na żyłkę, ale nikt takiego zabiegu nigdy nie próbował zrobić, z resztą chyba nawet żyłkowa głowica gdzieś się zapodziała. A z tarczą do wykaszania pozostałości po kosiarce wokół rabat, krawężników itd nawet nie podchodzę (robię to ręcznie, nożycami do trawy). Tutaj to musi być żyłka. Dlatego zastanawiam się nad sprzętem na tyle małym, żeby dało się go używać jako ogrodowej żyłkowej podkaszarki, a jednocześnie na tyle mocnego, żeby dało się założyć tarczę i pójść z nią w krzaczory.

EDIT:
Jeszcze jedna opcja wchodzi w grę. Tak mi teraz przyszło do łba. Kupić takie Partnera za kilkaset złotych (w zeszłym roku za niecałe 5 stówek mogłem ją kupić) - małą, lekką, niezawodną podkaszarkę do używania na co dzień, a za pozostałą kwotę z wziąć coś większego z tarczą, ale tańszego z markietu do używania raz na jakiś czas. Teść tego swojego noname'a zarżnął, bo go używał jako regularnej kosy, do wykaszania sadu. A do takiego obłożenia raczej te sprzęty nie są przystosowane. Tylko po pierwsze to już dwa klamoty w graciarni, a po drugie jakoś nie lubię takiego marketowego fajansu kupować. Dla zasady.

pinio
23-07-2012, 13:01
"Co Ty wiesz o podkaszaniu..." . :)

W tych tematach jestem bardziej zielony, niż ta trawa, którą trzeba kosić :)



Niech Pan zakupi małą spalinową i zobaczy Pan co to znaczy przyjemne i skuteczne dbanie o trawnik. Różnica jest niewiarygodna. Można spokojnie przycinać niemalże pojedyncze listki bez demolowania okolicy.

Mam mało do podkaszania, więc nie jestem przekonany do brnięcia w kolejny wydatek na spalinową podkaszarkę :)

Może tego typu ustrojstwo by było dla mnie rozwiązaniem:
http://www.bosch.info.pl/11753-ASB-10-8-LI-Set-do-trawy-zestaw-3-nozy-Akumulatorowe-nozyce-ASB-do-trawy-i-krzewow.html

Póki co, nabyłem takie :) : http://pol-pl.fiskars.com/Produkty/Pielegnacja-trawnika/Nozyce-do-trawy/113680-Nozyce-do-trawy-z-serwo

Majek
23-07-2012, 13:05
Za mniej kupisz spalinową podkaszarkę, którą pokazał Tom: Link do Allegro (http://allegro.pl/kosa-podkaszarka-spalinowa-partner-colibri-ii-1km-i2488546796.html). Ja bym w nożyce nie brnął, bo szkoda kolan i kręgosłupa...

pinio
23-07-2012, 13:24
Ten sezon wytrzymam z tym co mam. Na przyszły zobaczę - spróbuję u kogoś spalinówki i dopiero wtedy będę się zastanawiał dalej :)

Majek
23-07-2012, 13:42
A ja chyba jednak zrobię, jak napisałem wyżej. Wezmę dwa urządzenia. Wyjdzie mnie tyle samo, co jedna Husqvarna (albo nawet mniej). Do podkaszania pojedynczych źdźbełek taki mały Partner będzie jak znalazł. Natomiast jak trzy, czy cztery razy w roku będę musiał wejść w chaszcze, to i taki markietowy szajs popracuje kilka lat.

Bonzo
24-07-2012, 00:04
kup sobie ta kose :) LINK (http://allegro.pl/kosa-podkaszarka-husar-moc-3-8km-poj-52cc-gratisy-i2485039439.html) mam ja 3 lata i niezły kawałek ogrodu do koszenia jakieś 2500m :) kosa nie do zdarcia i tnie wszystko jak leci ;) nawet kretowiny.

titus1
24-07-2012, 07:36
Oj nie wszystko... na lebiodzie kiedyś złamałem kosisko. No i te przystanki co kilkanaście metrów, żeby naostrzyć osełką oraz wyklepywanie przed większym koszeniem. No ale plus jest, kiedy robimy grzbiet ;-) na łące zamiast na siłce ;-).

Majek
24-07-2012, 11:05
kup sobie ta kose :) LINK (http://allegro.pl/kosa-podkaszarka-husar-moc-3-8km-poj-52cc-gratisy-i2485039439.html) mam ja 3 lata i niezły kawałek ogrodu do koszenia jakieś 2500m :) kosa nie do zdarcia i tnie wszystko jak leci ;) nawet kretowiny.No właśnie w coś takiego celuje do robót za ogrodzeniem w chaszczydłach. Natomiast do podkaszania trawki przy rabatkach i schodkach kupię sobie jednak takiego malutkiego i leciutkiego Partnera. Będę miał dwie. A i tak wyjdzie taniej, niż jak bym brał nawet najtańszą Husqvarnę. Mówisz, że taka kosa daje radę? Jak z serwisem w razie czego? Miałeś do czynienia?

I tak mi się jeszcze rzuciło w oczy w opisie aukcji:


PROPONUJEMY NAJNOWOCZEŚNIEJSZY SYSTEM SERWISOWY
DOR TO DOR. ;-)

Aaaa... I takie pytanie poza konkursem... Jak ostatnio kupowałem wachę do kosiarek, w baniaczek, to odruchowo zalałem 98-ki altimejta. Pokapowałem się, jak odwieszałem pistolet... Zaryzykowałem i zatankowałem na jedno koszenie do jednej kosiarki (czystej do czterosuwa) i na jedno koszenie do drugiej (zmiksowanej do pierdziawki). No i skosiłem. Nic nie wybuchło, korbowody bokiem nie wylazły. Ale czy wyższa ilość okatanów może w jakiś sposób wpływać na żywotność silnika, jakość mieszanki do dwusuwa itd? Generalnie to już resztę tego paliwa wlałem żonie do baku i dzisiaj kupię 95-ki, ale tak z ciekawości pytam, żeby na przyszłość wiedzieć.

Bonzo
25-07-2012, 00:59
titus ja kosze tylko żyłką :) a do drzew i krzaków o średnicy np. 2 centów jak już potrzebuje wyciąć bo ogólnie nie mam na ogrodzie to mam piłę spalinową ;)

Majek nie miałem do czynienia z serwisem bo jeszcze nic się nie popsuło :) co do paliwa to myślę że do 2 suwa nie ma to kompletnie znaczenia no po za ropą ;)

Rafał_Sz
25-07-2012, 09:47
;-)
Aaaa... I takie pytanie poza konkursem... Jak ostatnio kupowałem wachę do kosiarek, w baniaczek, to odruchowo zalałem 98-ki altimejta. Pokapowałem się, jak odwieszałem pistolet... Zaryzykowałem i zatankowałem na jedno koszenie do jednej kosiarki (czystej do czterosuwa) i na jedno koszenie do drugiej (zmiksowanej do pierdziawki). No i skosiłem. Nic nie wybuchło, korbowody bokiem nie wylazły. Ale czy wyższa ilość okatanów może w jakiś sposób wpływać na żywotność silnika, jakość mieszanki do dwusuwa itd? Generalnie to już resztę tego paliwa wlałem żonie do baku i dzisiaj kupię 95-ki, ale tak z ciekawości pytam, żeby na przyszłość wiedzieć.
Ma znaczenie w dwutaktach, bo 98 ma wyższą temperaturę spalania, co skutkuje lepszym spalaniem nagaru, a to skutkuje lepszym przepływem w kolektorze wylotowym. Czysty wydech = lepsza praca.

Majek
25-07-2012, 10:34
Czyli co? Do pierdziawki nawet lepsza 98-ka?

Kupiłem tę kosę z linka, czekam na przesyłkę. Kupiłem też Partnera. I wczoraj poszalałem sobie trochę w ogrodzie. ;-)

Dzięki za rady.

Rafał_Sz
25-07-2012, 10:47
Do pierdziawki najważniejszy jest olej. Mixolo podobne wynalazki sprawdzały się w Wartburgach, bo musiały. Ja używam oleju husqvarny, w miarę tani, nie kopci i silnik pracuje bardzo sprawnie.

pinio
25-07-2012, 11:19
Kupiłem też Partnera. I wczoraj poszalałem sobie trochę w ogrodzie. ;-)

Lepiej opisz, jak pierwsze wrażenia :)

Majek
25-07-2012, 11:38
Ja używam oleju husqvarny, w miarę tani, nie kopci i silnik pracuje bardzo sprawnie.Też taki mam. Fajny kolorek nadaje mieszance. ;-)


Lepiej opisz, jak pierwsze wrażenia :)Oooo staary, ale jazda!! :mrgreen:
A tak na poważnie, to faktycznie do elektrycznej podkaszarki ma się to nijak. Po pierwsze wygoda trzymania. Te wszystkie elektryki są po prostu do mojego wzrostu za krótkie i muszę się garbić. Tutaj stoję sobie wyprostowany i tylko ręką prowadzę żyłkę tam, gdzie chcę skosić. Wiadomo, trochę wprawy trzeba, żeby utrzymać jedną wysokość koszenia, ale z czasem przyjdzie. Ten silniczek to ma raptem jednego konika, więc jak chciałem sobie prędkość obrotową dozować, to mi kilka razy zgasł pod naporem kilku źdźbeł trawy. No ale to znowu kwestia wprawy.

Zrobiłem jednak pewien eksperyment. Wlazłem z tym bzyczkiem w swoje chaszcze. I co? I nawet poszło. Oczywiście pomalutku, nie za dużo na raz, ale szło. Fakt, że miałem to z grubsza wykoszone, na ile mogłem tarczą podejść, ale nawet, jeżeli bym to wykaszał regularnie, to i to maleństwo będzie sobie radziło.

Tak więc jestem z zakupu zadowolony.

pinio
25-07-2012, 11:58
Dzięki za info. Przed następnym sezonem, przypomnę się o opinię po dłuższym użytkowaniu.


Te wszystkie elektryki są po prostu do mojego wzrostu za krótkie i muszę się garbić.
Mój "elektryk" ma regulację wysokości.

Majek
25-07-2012, 12:29
Dzięki za info. Przed następnym sezonem, przypomnę się o opinię po dłuższym użytkowaniu.Spoko.



Mój "elektryk" ma regulację wysokości.No bo one niby mają jakąś tam regulację, ale mnie nigdy nie było wygodnie z tego korzystać. Może dlatego, że cały ciężar urządzenia mamy przed sobą i po kilkunastu minutach mimo, że to teoretycznie lekkie jest, kręgosłup i ręce mi opadały. Tutaj mamy z tyłu przeciwwagę w postaci silnika i całość jest dobrze wyważona.
Poza tym, potwierdzam to, o czym wyżej pisał Tom01. O ile w używając podkaszarki elektrycznej, zawsze po kilku chwilach żyłka mi się urywała i chechłałem tę trawę takimi kikutami i samą głowiczką, mieląc ją na zieloną miazgę, tak tutaj, o dziwo, żyłka (w sensie jedna porcja) starcza na dużo dłużej i dużo skuteczniej tnie. Z jakiegoś powodu nie urywa się od byle uderzenia w krawężnik, czy słupek od ogrodzenia. Może to właśnie kwestia lepszej kontroli prędkości obrotowej - nie zawsze trzeba lecieć na pełnym gazie. Poza tym, kolejną porcję żyłki można podać bez przerywania pracy - wystarczy puknąć spodem głowicy o grunt i żyłka sama się wysunie (ale to już chyba standard jest).

pinio
25-07-2012, 12:43
Poza tym, potwierdzam to, o czym wyżej pisał Tom01. O ile w używając podkaszarki elektrycznej, zawsze po kilku chwilach żyłka mi się urywała i chechłałem tę trawę takimi kikutami i samą głowiczką, mieląc ją na zieloną miazgę, tak tutaj, o dziwo, żyłka (w sensie jedna porcja) starcza na dużo dłużej i dużo skuteczniej tnie. Z jakiegoś powodu nie urywa się od byle uderzenia w krawężnik, czy słupek od ogrodzenia. Może to właśnie kwestia lepszej kontroli prędkości obrotowej - nie zawsze trzeba lecieć na pełnym gazie. Poza tym, kolejną porcję żyłki można podać bez przerywania pracy - wystarczy puknąć spodem głowicy o grunt i żyłka sama się wysunie (ale to już chyba standard jest).
Właśnie ta "zielona miazga" powoduje bezużyteczność w moim przypadku - jasne płyty tarasowe zmieniające kolor na zielony, którego ciężko się pozbyć :evil:

Gdybym o tym wiedział wcześniej i o tym, że spalinowe mają regulację obrotów (kosiarki - przynajmniej moja, a mam taką samą jak ty :) - urządzenie bardziej skomplikowane, a regulacji obrotów nie ma ) to nawet bym nie spojrzał na elektryczną. Nigdzie wcześniej nie spotkałem w necie informacji, że to może być problem. A skąd ja blokowy mieszczuch miałem wiedzieć takie rzeczy :oops:

Może ktoś chce kupić "elektryka" - praktycznie nówka po testowym odpaleniu ;) :) Oddam w dobrej cenie :)

Majek
25-07-2012, 12:50
To znaczy, wiesz, żeby była pełna jasność... To pewnie nie jest tak, że zupełnie żaden ślad nigdy nie zostanie. Natomiast po jednym popołudniu zabawy z tą podkaszarką stwierdzam, że zjawisko występuje na bardzo małą skalę, nieporównywalnie mniejszą, niż w przypadku podkaszarki elektrycznej. Do tego stopnia, że np trawa, która w niektórych miejscach dosyć intensywnie wyrasta mi między płytami (nie mam czasu się z nią rozprawić) potraktowana żyłką, została po prostu ścięta na równo z płytą, a nie po niej rozpaskudzona.

Tom01
25-07-2012, 13:11
została po prostu ścięta na równo z płytą, a nie po niej rozpaskudzona.

Podejrzewam, że to zależy głównie od prędkości końca żyłki. "Dysk" wirującej żyłki w spalinowej jest sporo większy, prędkość obrotowa większa, do tego łatwe utrzymanie odpowiedniej długości żyłki i stąd prędkość liniowa o wiele większa. Zresztą wyraźnie słychać różnicę jak świszczy żyłka. No i tnie, a nie jak elektryk memła tą trawę. Wnętrze osłony w elektryku zawsze miałem oblepione centymetrami zasychającej zielonej zmielonej masy. W spalinowej tego nie ma.

pinio
25-07-2012, 13:19
Wnętrze osłony w elektryku zawsze miałem oblepione centymetrami zasychającej zielonej zmielonej masy
Potwierdzam - zielona zmielona masa, której nie ma jak usunąć w "cywilizowany" sposób

piwkoo
25-07-2012, 18:27
Może ktoś będzie wiedział, czy istnieje jakieś ustrojstwo, którym można by było przesłać sygnał z anteny satelitarnej z jednego pokoju do drugiego nie używając kabla antenowego, a raczej zamiast niego?

Musiałem TV przenieść do drugiego pokoju, a co za tym idzie i kabel antenowy. Z uwagi na to, że ten pokój jest po drugiej stronie korytarza jakoś słabo widzę aby ten kabel tak sobie leżał i się o niego potykał ;) więc może jest jakaś metoda aby do jednego końca kabla antenowego podczepić "coś" i w docelowym pokoju odebrać ten sygnał ?

sidek
26-07-2012, 00:08
Ma znaczenie w dwutaktach, bo 98 ma wyższą temperaturę spalania, co skutkuje lepszym spalaniem nagaru, a to skutkuje lepszym przepływem w kolektorze wylotowym. Czysty wydech = lepsza praca.
Nie wiem jak u was, ale jak raz wlałem 98 do kosy, to myślałem że silnik rozniesie. Od tamtej pory leję tylko 95 (oczywiście mieszanka) no i z "markowych" stacji (kupiłem raz w pobliskiej psedo stacji 95 i
po sekundzie gasła... 2-suwy to sprzęt strasznie wrażliwy na jakość paliwa).

Rafał_Sz
26-07-2012, 07:29
Może ktoś będzie wiedział, czy istnieje jakieś ustrojstwo, którym można by było przesłać sygnał z anteny satelitarnej z jednego pokoju do drugiego nie używając kabla antenowego, a raczej zamiast niego?

Musiałem TV przenieść do drugiego pokoju, a co za tym idzie i kabel antenowy. Z uwagi na to, że ten pokój jest po drugiej stronie korytarza jakoś słabo widzę aby ten kabel tak sobie leżał i się o niego potykał ;) więc może jest jakaś metoda aby do jednego końca kabla antenowego podczepić "coś" i w docelowym pokoju odebrać ten sygnał ?
to nie rozwiąże Ci problemu (tylko dłuższy odcinek)? http://www.eltrox.pl/plaski-kabel-antenowy-ultra-cienki-przejsciowka-p-542.html


Nie wiem jak u was, ale jak raz wlałem 98 do kosy, to myślałem że silnik rozniesie. Od tamtej pory leję tylko 95 (oczywiście mieszanka) no i z "markowych" stacji (kupiłem raz w pobliskiej psedo stacji 95 i
po sekundzie gasła... 2-suwy to sprzęt strasznie wrażliwy na jakość paliwa).Bo w końcu poczuła życie, a nie tylko ta 95 :). U nas, do nas, dojeżdżają tylko cysterny z Białorusi, więc pewnie te nasze 98 to jak wasze 78. Cóż, jakoś tu żyjemy. Idę upolować śniadanie. :mrgreen:

piwkoo
26-07-2012, 10:20
to nie rozwiąże Ci problemu (tylko dłuższy odcinek)? http://www.eltrox.pl/plaski-kabel-antenowy-ultra-cienki-przejsciowka-p-542.html


chciałem tego uniknąć, mam 2 takie przejściówki w gotowości, ale jak nie ma nic innego to będzie trzeba wykorzystać ;)

Majek
26-07-2012, 23:31
Tak wracając do kos... Kupiłem też na Allegro takie ustrojstwo, jak zasugerowł kolega wcześniej: http://allegro.pl/kosa-podkaszarka-husar-moc-3-8km-poj-52cc-gratisy-i2494566828.html
Złożyłem do kupy, odpaliłem, nawet chodzi, ale za chorobę nie mogę wyregulować gaźnika. Na ssaniu pali, jak tylko zdejmę ssanie, od razu gaśnie. Wypaliłem dzisiaj litr wachy, żeby toto jakoś ustawić i w końcu rzuciłem cholerstwo w kąt. Także pod koniec prób silnik był już na bank ciepły. Zdjęcie ssania powoduje taki sam efekt, jak bym zapłon wyłączył. Silnik po prostu gaśnie. Już nawet przez chwilę przeszło mi przez myśl, że tam nie ma ssania, tylko to jest dodatkowy wyłącznik, dla bezpieczeństwa, czy coś, ale w instrukcji jak wół piszą, żeby odpalać na ssaniu i wyłączyć je po jakimś czasie. Poza tym, jak dwusuw bez ssania... Po godzinie zabawy znalałem takie miejsce, że wyłączenie tego nieszczęsnego ssania nie gasi silnika, ale za to ten pracuje nierówno i nie reaguje zupełnie na otwarcie przepustnicy (ani cynglem, ani śrubą napinająca dźwigienkę linki). Czy macie jakiś patent na wyregulowanie takiego gaźnika? Czy może coś jest walnięte? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby coś było na dzień dobry uszodzone... Nie pieniądze, nie sprzęt.

Bonzo
27-07-2012, 00:28
ssanie dźwigienka do góry z tyłu na silniku bez ssania na dół i ogólnie jak jest w miare ciepło na dworze to wystarczy tylko odpalić na ssaniu i odrazu wyłączyć. Skoro nie reaguje na cięgło gazu to może coś źle jednak poskładałeś bo jakoś mi się wierzyć nie chce że ta kosa nie chce chodzić :) mam ją i naprawde jest nie do zajechania i wszystko śmiga jak należy. Podejź do składania na spokojnie raz jeszcze i zobacz dokładnie mocowanie linki gazu itd ;)

Majek
27-07-2012, 09:58
ssanie dźwigienka do góry z tyłu na silniku bez ssania na dółNo właśnie odwrotnie. Góra - OFF, na dół - ON. Tak jest przynajmniej naniesione na obudowę przy dźwigience. Raczej nie ma możliwości, żebym ją źle złożył. Na co dzień bardziej skomplikowane rzeczy składam, więc generalnie jakieś tam pojęcie mam. I to nie jest tak, że nie kręci wcale. Problem jest tylko ze ssaniem. Jest takie położenie śruby regulacyjnej w gaźniku, że na ssaniu nie gaśnie i wtedy nie reaguje na gaz, a wolne obroty ma takie, że nią trzepie, jak robotnikiem po wypłacie. Jak ustawię tylko trochę inaczej, gaśnie po wyłączeniu ssania, a na ssaniu chodzi. Lepiej lub gorzej, ale chodzi. Wtedy normalnie na gaz reaguje (też lepiej lub gorzej, w zależności od ustawienia). Wkręca się na obroty itd. Tylko przecież na dłuższą metę nie można pracować na ssaniu, bo się gaźnik zaleje. Wygugulałem już, że ludzie mają takie objawy w swoich sprzętach (kosach, pilarkach itd - nie tylko Husara), ale zawsze dotyczy to urządzeń lekko spracowanych i zazwyczaj wiąże się z usterką lub zasyfieniem gaźnika. Pomaga im wymiana gaźnika lub jego czyszczenie/regeneracja. A przecież ten jest nówka sztuka. Może się jeszcze nie dotarł, czy pieron wie?

Bonzo
28-07-2012, 00:05
jutro pokaże Ci swoją na fotkach i może filmik nakręce to powiesz mi czy tak samo jest u ciebie :)

Majek
28-07-2012, 09:19
Tak z ciekawości, jak byś mógł cyknąć fotkę tej samej dźwigienki. Bo może u mnie są np odwrotnie opisy naniesione, czy coś... Bo skoro piszesz, że u Ciebie wyłączenie ssania jest na dole, to może u mnie też, tylko opisy są na odwyrtkę?

malibu
02-08-2012, 09:34
potrzebuje kupić jakaś ostrzałkę do łańcuchów mam ze dwie piły ale nie jestem zawodowym drwalem :) , poprostu drewno na opał, cięcie przy remontach w domu itp- czy taka ostrzałka (http://www.lidl.pl/cps/rde/xchg/SID-81AC0D9E-73DC1F22/lidl_pl/hs.xsl/index_28917.htm) z aktualnej oferty lidla mi wystarczy ? czy szukać czegoś innego w kwocie do 200 pln ?
edycja:
pilnikologię znam :) i proszę nie doradzać rozwiązań profesjonalnych

Tom01
02-08-2012, 10:09
potrzebuje kupić jakaś ostrzałkę do łańcuchów

Przyłączam się do petycji. Ew może po prostu ktoś wie jak rozpoznać dobry okrągły pilnik? Do tej pory kupowałem w Leroy i po dosłownie paru poostrzeniach robi się jak mydło, przestaje "brać".

Rafał_Sz
02-08-2012, 10:13
Oglądałem to bo sam muszę kupić. Dwie rzeczy mi się nie podobają: konieczność blokowania prowadnicy za każdym razem i dostępność tarcz. Oraz ogólna tandeta. No i ta moc... :) Poszukam raczej coś na Alle, w podobnej cenie jest spory wybór.


Przyłączam się do petycji. Ew może po prostu ktoś wie jak rozpoznać dobry okrągły pilnik? Do tej pory kupowałem w Leroy i po dosłownie paru poostrzeniach robi się jak mydło, przestaje "brać".
Kup pilnik w Husqvarnie lub w Stihlu, wytrzyma lata. Poza tym polecam łańcuchy Oregon, są bardzo trwałe.

malibu
02-08-2012, 10:14
Tom01 ja miałem jakiegoś oregona kupionego u lokalnego sprzedawcy pił i długo ze mną wytrzymał

Tom01
02-08-2012, 10:21
Kup pilnik w Husqvarnie lub w Stihlu

No tak, najciemniej jest pod latarnią. :)

Ostrzałka mechaniczna, fajna rzecz, ale trzeba ściągać łańcuch i w zasadzie czeka z tym człowiek jak już całkiem go stępi. A pilnikiem można po godzinie piłowania ręcznie lekko podostrzyć i idzie ciągle jak w masło. Grunt to nie dopuścić do stępienia. Tyle, że to mi się do tej pory nie udawało, a przyczyna jak widać to dziadowski pilniczek za 3 zł. Myślałem, że wszystkie takie są i mimo wszystko myślałem o ostrzałce.

Rafał_Sz
02-08-2012, 10:23
Ja pilnik mocuję sobie do wyrzynarki. Ostrzenie trwa 3 minuty. :) Nie te lata żeby tak ręką machać. ;)

Tom01
02-08-2012, 10:28
Ja pilnik mocuję sobie do wyrzynarki.

Łojeżu, ale metoda! A jak z precyzją? Bo mnie zawsze uczyli że ostrzy się bardziej głaskaniem niż darciem...

Rafał_Sz
02-08-2012, 10:39
Skok pilnika jest idealny, a precyzja na pewno większa niż robiąc to ręcznie, bu ustawia się wyrzynarkę pod odpowiednim kątem i dopiero włącza, ręcznie jakby się nie starać zawsze pilnik prowadzi się po lekkim łuku. Ideałem jest, jak ma regulację obrotów. Przy odrobinie wprawy idzie szybciutko i precyzyjnie.

Tom01
02-08-2012, 10:59
Do takiej wyrzynarki Pan go wsadza?


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/08/wyrzynarkiboschpst800pelp32723-1.jpg
źródło (http://www.megamajster.pl/_p/32/n/wyrzynarki-bosch-pst-800-pel-p32723.jpg)

Rafał_Sz
02-08-2012, 12:47
Konkretnie to do Black&Decker, bo ma stożkowy uchwyt :). Wystarczy wsadzić pilnik, dokręcić i gotowe. Żadnych przeróbek czy modyfikacji, poza obcięciem szpica w pilniku bo źle się za niego łapie, poza tym lubi się ten szpic złamać. Pilnik mozna też przeciąć na pół, krótki jest bardziej poręczny. Oprócz tego, po ostrzeniu tradycyjnym pilnikiem, na sam koniec, przejeżdżam zęby pilnikiem z posypką diamentową. Łańcuch po takim ostrzeniu dosłownie wpada w drewno.

Ja wiem, że może to brzmi nieco dziwnie, ale ten patent działa w 100% i sam sobie go wymyśliłem bo bywam czasami leniwy. Zwłaszcza, jak mam do pocięcia 10 m sześciennych drewna świerkowego. :)

Kuba_
12-09-2012, 20:07
A ja mam taki problem. Chcę kupić glebogryzarkę, potrzeba wyrównania placu który od x lat nie był ruszany więc wszystko zarośnięte, twarde i ubite. Szukam, oglądam, czytam i cały czas nie wiem co wybrać. Może ktoś z was użytkuje taki sprzęt i mógłby mi coś polecić. Cena która dla mnie jest do zaakceptowania to ok 1500zł. Oczywiście z silnikiem spalinowym.
http://www.skapiec.pl/site/cat/414/comp/415259 co myślicie np. o tej, zna ktoś tą firmę?

Z góry dziękuję za odpowiedzi!

M_B
12-09-2012, 21:10
To lepiej kup porządną firmy AL-KO, za 1500zł też kupisz, jestem w temacie bo za około miesiąc też muszę kupić. :)

Zen
12-09-2012, 21:13
Mam podobną kosiarkę, silnik 6 konny B&S. Marka Glebogryzarki Gutbrod. Jest to mocny sprzęt, niestety nie nadaje się do gleby długo nie uprawianej i bardzo zbitej (ujeżdżonej). Mała waga maszyny nie pozwoli się zagłębić dostatecznie.
Przy dużej mocy silnika glebogryzarka potrafi dosłownie wyskoczyć kilkanaście cm. nad glebę. Bardzo trudno wtedy utrzymać maszynę. O komforcie pracy i kondycji rąk nie wspomnę. Mz lepiej wydać część tych pieniędzy na wynajęcie profesjonalnej maszyny, która pracę wykona wielokrotnie lepiej. Upora się z tym w godzinę może dwie.

Kuba_
12-09-2012, 22:02
no właśnie nie za bardzo bo mam tam sporo drzewek i innych drobnych przeszkód, więc większy sprzęt raczej nie będzie miał tam jak manewrować...

Majek
12-09-2012, 22:12
A ja mam taki problem. Chcę kupić glebogryzarkę, potrzeba wyrównania placu który od x lat nie był ruszany więc wszystko zarośnięte, twarde i ubite. Szukam, oglądam, czytam i cały czas nie wiem co wybrać. Może ktoś z was użytkuje taki sprzęt i mógłby mi coś polecić. Cena która dla mnie jest do zaakceptowania to ok 1500zł. Oczywiście z silnikiem spalinowym.
http://www.skapiec.pl/site/cat/414/comp/415259 co myślicie np. o tej, zna ktoś tą firmę?

Z góry dziękuję za odpowiedzi!

Jeżeli masz do wykonania jednorazową akcję, to poszukaj w okolicy jakiegoś rolnika z ciągnikiem i z glebogryzarka z prawdziwego zdarzenia. Jak kupiłem działkę pod budowę domu, gleba była w stanie, jaki opisujesz. Najpierw porwałem się na nią z kosą spalinową, ale po 10, może 20 m2 wymiękłem. Tak była zachaszczona. Plan był taki, żeby kupić glebogryzarkę w markecie i po skoszeniu tę ziemię ruszyć. Optymista byłem. Już widzę, jak taki sprzęcik staje po 2 metrach... To jest dobre do prac pielęgnacyjnych w utrzymanym ogrodzie, a nie do pracy w dziczy. Tzn teraz to już wiem. Wtedy, jak już stwierdziłem, że koszenie tego wszystkiego kosą mija się z celem, połaziem po wsi, dogadałem się z chłopakiem z pobliskiego gospodarstwa. Najpierw przyjechał z kosiarką talerzową, całą działke opitolił mi w 15 minut, potem pojechał po glebogryzarkę i po kolejnych 15 minutach działka była zrobiona. Zapłaciłem ze 300 stówy i się nie narobiłem.

Kuba_
12-09-2012, 23:01
Jeżeli masz do wykonania jednorazową akcję, to poszukaj w okolicy jakiegoś rolnika z ciągnikiem i z glebogryzarka z prawdziwego zdarzenia. Jak kupiłem działkę pod budowę domu, gleba była w stanie, jaki opisujesz. Najpierw porwałem się na nią z kosą spalinową, ale po 10, może 20 m2 wymiękłem. Tak była zachaszczona. Plan był taki, żeby kupić glebogryzarkę w markecie i po skoszeniu tę ziemię ruszyć. Optymista byłem. Już widzę, jak taki sprzęcik staje po 2 metrach... To jest dobre do prac pielęgnacyjnych w utrzymanym ogrodzie, a nie do pracy w dziczy. Tzn teraz to już wiem. Wtedy, jak już stwierdziłem, że koszenie tego wszystkiego kosą mija się z celem, połaziem po wsi, dogadałem się z chłopakiem z pobliskiego gospodarstwa. Najpierw przyjechał z kosiarką talerzową, całą działke opitolił mi w 15 minut, potem pojechał po glebogryzarkę i po kolejnych 15 minutach działka była zrobiona. Zapłaciłem ze 300 stówy i się nie narobiłem.

wszystko by było fajnie ale wyżej napisałem, mam trochę drzewek i innych pierdół więc ciągnikiem manewrować nie da rady:D jakby się dało nie byłoby problemu bo mój dziadek takowy posiada...

ALF
12-09-2012, 23:09
Taniej wyjdzie powierzyć to firmie ogrodniczej.

Zen
12-09-2012, 23:14
wszystko by było fajnie ale wyżej napisałem, mam trochę drzewek i innych pierdół więc ciągnikiem manewrować nie da rady:D jakby się dało nie byłoby problemu bo mój dziadek takowy posiada...

Naprawdę nie łudż się że taka glebogryzarka da radę, bo nie da !!. Ja do tego typu prac zmuszony byłem nabyć dokładnie taki zestaw http://www.youtube.com/watch?v=GyMcph3m2dI&feature=related
Jest bardzo zwrotny i mocny, popytaj może w okolicy ma ktoś podobny i wykona Ci usługę.

Kuba_
12-09-2012, 23:20
No w porządku skoro tak twierdzicie, ja się nie będę kłócił bo nie mam o tym zielonego pojęcia;D w takim razie będę musiał poszukać jakiegoś speca i tyle;) Dzięki za pomoc!

Strus
02-11-2012, 10:43
Ktos jakis czas temu pisal ze w zmywarce przydatna jest funkcja osuszania czy cus ... :)
Aristony ktore biore pod uwage po zakonczeniu mycia utrzymuja cieplo a woda niby odparowuje i skraplajac sie scieka po sciankach zmywarki. Czy to jest wlasnie to osuszanie ?

Strus
02-11-2012, 11:25
I jeszcze jedno (edytowac juz nie moge :( ) - na ceneo na przyklad jest podzial okapow na podszafkowe i do zabudowy. One sie jakos roznia czy to jest to jest to samo a tylko nazewnictwo inne ? Bo z calego AGD zostal nam okap do wyboru a bedzie on zakladany wlasnie w taka szafke na okap z Ikei.

Tom01
02-11-2012, 11:43
Osuszanie to ostatnie płukanie bardzo gorącą wodą, która szybko odparowuje i nie ma kropelek na naczyniach. Znajomi mają jakiegoś Aristona, wysoki model i wycierają talerze szmatką. Lipa. Ja miałem kiedyś Whirpoola, obecnie Siemensa i naczynia nie mają nawet najmniejszego śladu wody. Do zabudowy różnią się tym, że na przednią ściankę przykręca się panel drzwiowy taki jak inne szafki i sprzętu nie widać.

Strus
02-11-2012, 14:16
Postanowilem zapytac u zrodla i zadzwonilem do Aristona. Obecnie wszystkie modele maja osuszanie w standardzie i dziala ono z kazdym z programow. Takze znajomi Tom'a najwyrazniej maja starszy model. Czyli zmywarka dolacza do listy tematow zamknietych. LST 329 AX bedzie

Tom01
02-11-2012, 15:19
Postanowilem zapytac u zrodla i zadzwonilem do Aristona. Obecnie wszystkie modele maja osuszanie w standardzie i dziala ono z kazdym z programow. Takze znajomi Tom'a najwyrazniej maja starszy model. Czyli zmywarka dolacza do listy tematow zamknietych. LST 329 AX bedzie

Możliwe, wszak mają ją od kilku lat. Wszakże mój Śp. 15-letni Whirlpool to wtedy miał. Zresztą nie ufam jakoś Aristonom i innym Amicom. Opinie znajomych zadecydowały, że kupiliśmy Siemensa i jesteśmy zachwyceni.

Strus
02-11-2012, 16:09
Za Siemensa lub Boscha z 9 programami i z 1/2 wsadu trzeba zaplacic minimum 600 zl wiecej czyli polowe ceny Aristona wiecej. A gwarancja też na 2 lata. Nie widze wiec sensu kurczowo trzymac sie obiegowej opinii ze zmywarka to tylko Bosch lub Siemens.

Tom01
02-11-2012, 16:20
Bosh i Siemens to to samo. A że dobre, chwalone w boju, pierwszorzędnie zmywają, nie psują się, to ważne argumenty. Opinie na podstawie wielu urządzeń. Osobiście uznałem, że nie stać mnie na eksperymenty i nabyłem urządzenie sprawdzone. I się sprawdziło. Mam ją już 4 lata, tłuczona codzień a nawet 2x dziennie w 5-osobowej rodzinie. Zero problemu a jakość zmywania zupełnie nieporównywalna do Aristona znajomych.

PS. A programów używamy góra dwóch. ;)

Majek
03-11-2012, 18:22
Jeżeli chodzi o suszenie naczyń w zmywarce, to dużo zależy od rozmieszczenia garów w jej wnętrzu. Mam Whirlopoola, jakiś tam wyższy model z szóstymi zmysłami i innymi takimi... W sensie, że programu się nie wybiera, ona sama wie, co ma zrobić.. I czasem jest tak, że ze zmywarki wyjmuje naczynia idealnie suche, a czasem gdzieś niewielkie ilości wody potrafią zostać. Ale zauważyłem, że dzieje się tak wtedy, gdy wypcha się zmywarkę ponad miarę albo gdy jest jakiś wielki gar, który zaburza obieg wody, pary, nie wiem czego...

eagis
03-03-2013, 18:58
Jak, że idzie wiosna a razem z nią pora koszenia trawników... Zobaczyłem w sklepie takie coś: http://www.okazje.info.pl/okazja/dom-i-ogrod/murray-tm-6000-x61.html - czyli połączenie tradycyjnej kosiarki z wykaszarką. Ciężko znaleźć coś więcej na temat takiego typu sprzętu. Ma ktoś z Was takie coś i może coś na ten temat powiedzieć?

Tom01
03-03-2013, 19:01
Żyłka nigdy nie kosi tak ładnie i równo jak metalowe ostrze. Poza tym, podejrzewam że ciężko takim urządzeniem manewrować w okolicach mebli, drzew, kamieni itp, przez co wszystko będzie pokaleczone a żyłka będzie się migiem zużywać.

bogdi64
03-03-2013, 19:02
podkaszarka sprawdza się tam gdzie nie wejdzie kosiarka, ta w tym przypadku ma same wady, ot takie coś innego

eagis
03-03-2013, 19:04
No właśnie to ma 2 kółka i się tym genialnie manewruję. U rodziców wiele lat kosiłem tradycyjną kosiarką i przycinanie trawy wokół drzewek to była katorga. Trochę sobie tym nowym wynalazkiem pojeździłem po sklepie i manewrowość jest znacznie lepsza.
Ale zgadzam się z Tobą, że trawnik może być nierówny.

eagis
03-03-2013, 19:05
(...), ta w tym przypadku ma same wady, ot takie coś innego

Tzn jakie wady?

Tom01
03-03-2013, 19:08
No właśnie to ma 2 kółka i się tym genialnie manewruję.

W porównaniu z kosiarką tak, manewrowość lepsza, ale nie w porównaniu z podkaszarką, gdzie trzeba tu, tam, przechylić, dojść gdzieś pod kątem itd już nie. Z wieloletniej praktyki sądzę, że do ładnego utrzymania trawnika potrzeba zarówno kosiarkę jak i podkaszarkę. Ów wynalazek nie wygląda ani na dobrą kosiarkę ani podkaszarkę, więc wszystko wskazuje na to, że pięknie połączy wady tych urządzeń a nie zalety. No, chyba że ktoś ma trawniczek 5x5m przy wyjściu z balkonu na parterze w blokowisku. Wtedy można się bawić.

Tom01
03-03-2013, 19:15
Tzn jakie wady?

- Kosiarka może sama jechać - ta nie ma szans.
- Kosiarka ma ustawianą stałą wysokość cięcia i ją utrzyma - ta nie.
- Kosiarka ma ostrze które tnie - ta ma żyłkę które rwie. Źdźbła wyglądają dużo gorzej.
- Kosiarka ma osłonięte ostrze - ta nie. Biada temu kto podejdzie oraz może wyrzucać drobne rzeczy daleko.
- Kosiarka ma na ostrzu wentylator podnoszący trawę (*) i zbierający skoszoną trawę, liście, drobne śmieci - ta nie.
- Podkaszarką podejdzie się ostrożnie w zakamarki - tą nie.
- Podkaszarką można "ciapnąć" chwast np wewnątrz rabaty - tą nie wjedzie.
- Podkaszarka używana jest tylko do wykończeń - ta do całej roboty czyli duże zużycie żyłki.

* - Chyba najważniejsza rzecz aby trawnik skosić równo.

eagis
03-03-2013, 19:43
Ciężko dyskutować z taką argumentacją:) Dzięki za opinię:)

A jaką inną kosiarkę polecacie? Będę miał do koszenia niecałe 10 arów. Na razie gołe ale w przyszłości coraz gęściej będzie poobsadzane rabatami. Zatem istotna będzie zwrotność. Nie jestem onanistą trawnikowym - nie przykładam wielkiej wagi do tego, żeby trawnik był angielski - wystarczy, że będzie w miarę równo skoszony. Nie potrzebuję też napędu. Teren lekko pochyły ale raczej płaski.

Tom01
03-03-2013, 20:09
10 arów to nie jest mało. Ok 1000m^2, kiedy typowe działki w mieście całe mają 400-700m^2, z czego po odliczeniu domu, podjazdu rabatek, zostaje jakieś 200-300 metrów do koszenia. A to już dwie godziny roboty kosiareczką marketową 30-35 cm szerokości lub godzina kosiarką 50-60 cm. Recz jasna im kosiarka większa tym cięższa, ale i szerzej bierze, ma większy kosz. W rezultacie większą jest szybciej, mniej chodzenia, wynoszenia koszy. Napęd jest nieoceniony bo waga samej maszyny to nawet kilkadziesiąt kg plus pełny kosz też z 10-20 kg. Manewrowość kosiarki z napędem jest lepsza niż bez, bo się człowiek tak nie naciąga żelastwa. Najbardziej właśnie w okolicach rabat, drzew. Tyle że napęd, jeśli ma mieć sens, powinien być załączany płynnie, na sprzęgle hydrokinetycznym. Napęd stały z biegami bajer który przydaje się na prostej. Bez sensu przy manewrowaniu. Przy płynnym przeniesieniu, kciukiem delikatnie operuje się na pałąku włączającym napęd i kosiarką można sprawnie operować w nawet ciasnych miejscach, obkoszeniu rabaty, drzewa, ostrożne podjeżdżanie w strategicznie ważne miejsca - nie wpierdzieli się sama w kwiatki żony.

eagis
03-03-2013, 20:51
No właśnie działkę mam sporą. Po zakupie domu przez najbliższy okres raczej nie będzie mnie stać na zakup kosiarki z hydrokinetycznymi sprzęgłami... Dla tego nie będę kupował z napędem bo miałem wcześniej ze stałym i wyhamowanie tego nie było łatwe. Już wolę popchać niż przypadkowo rozjechać świeżą rabatkę:)

bogdi64
03-03-2013, 22:00
ja używam elektryczną, w tym roku dopiero zdecydowaliśmy się na skuter spalinowy (do malutkiego remontu), obrzeża, płoty i nierówności "załatwiam" żyłkówką

Tom01
03-03-2013, 23:02
ja używam elektryczną

Używałem elektrycznej przez 11 lat. Kupiona na zasadzie jak to robią wszyscy. Szkoda kasy na lepszą. Przez ten czas dwa razy była gruntownie remontowana, łożyska, ostrze. Koszenie ok 400metrów to robota na trzy godziny w sobotę. Półtora przejazdu wzdłuż trawnika i trzeba lecieć z koszem. Obecnie 5 sezon mam spalinową, szerokość ok 50cm i zupełnie inna bajka. Po takim samym przebiegu elektryczna ledwo zipała a ta wygląda i działa jak nowa. Tą samą robotę robię w godzinę. Można jechać znacznie szybciej, maszyna się nie męczy nawet przy koszeniu z taką prędkością, że nie da się już iść. Elektryczną trzeba było prowadzić powoli, a jak trawa mocniej odrośnięta, po szybkim wjechaniu zdarzyło się jej nawet niemal zatrzymać ostrze. Generalnie różnica niebo a ziemia. No i nie ma ciągania 30m kabla. Elektryczną polecam jeśli ktoś ma malutki trawniczek i gazonową trawkę do ozdoby. Do większych i normalnej trawy po której się chodzi, zdecydowanie spalinową i to z mocnym, dobrym silnikiem.

Najważniejsze rzeczy przy wyborze to jakość silnika, żeby się nie zarąbać przy odpalaniu chińszczyzny, odpowiednia szerokość, duży kosz i dobry napęd. Bajery typu mulczowanie, centralna regulacja wysokości można sobie odpuścić. I tak się z tego nie korzysta. Dobrze jeśli obudowa ostrza jest z plastiku. Nie zardzewieje. Raz wydany większy pieniądz, ale odwdzięczy się znacznie lżejszą pracą, którą musimy robić co parę dni przez wiele lat. Tylko na początku wszyscy się rwą do koszenia, potem trzeba zaganiać. ;)

eagis
04-03-2013, 10:23
No też miałem do czynienia z elektryczną - to zdecydowanie zły zakup do działki większej niż 5 na 5:)

miron19j
04-03-2013, 10:40
No też miałem do czynienia z elektryczną - to zdecydowanie zły zakup do działki większej niż 5 na 5:)

powstrzymał bym się od tak radykalnych stwierdzeń :-)
Mam działkę 1000 m2 minus dom. Działka leśna, rekreacyjna. Kosimy trawę co 3 tygodnie, nie zależy nam na angielskim trawniku. Dlatego też nie podlewamy, co urośnie, to urośnie. Czasem, jak są długotrwałe upały.
Mam kosiarkę elektryczną 1200W. Koszenie całej działki zajmiuje ca 3 godz. Na terenie mam wypowadzone 4 gniazda elektryczne, nie muszę ciągać 30m kabla :-)
Nie wyobrażam sobie natomiast chodzenia po lesie za wyjącą, smrodzącą machiną, skoro mogę sobie posłuchać stukania dzięcioła. Czy innego ptaszora :-)

pinio
04-03-2013, 13:07
Nie wyobrażam sobie natomiast chodzenia po lesie za wyjącą, smrodzącą machiną, skoro mogę sobie posłuchać stukania dzięcioła. Czy innego ptaszora :-)
Nie pisz takich rzeczy, bo jeszcze ktoś uwierzy, że faktycznie nie będzie zagłuszać dzięcioła :)

Ja w zeszły sezonie zakupiłem elektryczną podkaszarkę. Mam mało do podkaszania, jednak ciągnący się ogon z kabla strasznie mnie drażni. Efekt jest taki, że jak mam podkosić, to korzystam z nożyc ręcznych do przycinania trawnika :) Myślę, że gdybym zakupił kosiarkę elektryczną, to i tak zaraz poleciałbym zakupić spalinówkę.

eagis
04-03-2013, 13:33
Tak jak wspomniałem miałem do czynienia z elektryczną i też skutecznie zagłuszała wszystko. Ale z całą pewnością jest cichsza niż spalinowa.

Tom01
04-03-2013, 13:45
Kosimy trawę co 3 tygodnie, nie zależy nam na angielskim trawniku. Dlatego też nie podlewamy, co urośnie, to urośnie.

Łeee.... to prawie nie ma co kosić. Jeśli trawnik jest podlewany, nawożony, gęsty i rośnie tak, że po tygodniu jest łąka to z nawet dużym elektrykiem nie ma co podchodzić.

miron19j
04-03-2013, 14:26
Łeee.... to prawie nie ma co kosić. Jeśli trawnik jest podlewany, nawożony, gęsty i rośnie tak, że po tygodniu jest łąka to z nawet dużym elektrykiem nie ma co podchodzić.

zgadza się. Pewnie jakbym miał 1000m2 trawnika, to bym sobie nawet traktorek kupił.
A co, leniwy jestem. :-)

Edyta podpowiada, że kosiarka dzięcioła nie zagłusza. Skubany tak wali, że aż mnie głowa boli, gdy na niego patrzę. :-)

wonito
06-03-2013, 00:20
kupcie sobie nawóz spowalniający wzrost trawy...
100 dniowy... i działa :-)

miron19j
06-03-2013, 00:31
kupcie sobie nawóz spowalniający wzrost trawy...
100 dniowy... i działa :-)

a masz jakieś bliższe informacje?
Bo w "moim" ogrodniczym, jak się zapytałem o środki na zatrzymanie trawy i wzrost mchu, to pani zrobiła oczy jak stare 5 złotych.
"wszyscy chcą na wzrost trawy, a wyplenienie mchu".

Tom01
06-03-2013, 00:57
jak się zapytałem o środki na zatrzymanie trawy i wzrost mchu, to pani zrobiła oczy jak stare 5 złotych.

Podlewać lekkim roztworem jakiegoś kwasiora pewnie. Trawa nie lubi, mech tak.

wonito
07-03-2013, 18:31
a masz jakieś bliższe informacje?
Bo w "moim" ogrodniczym, jak się zapytałem o środki na zatrzymanie trawy i wzrost mchu, to pani zrobiła oczy jak stare 5 złotych.
"wszyscy chcą na wzrost trawy, a wyplenienie mchu".


http://www.substral.pl/index.php?site=1&m=page&pg_id=119

ale po co Tobie mech na trawie to też nie wiem...???

miron19j
07-03-2013, 19:29
http://www.substral.pl/index.php?site=1&m=page&pg_id=119

ale po co Tobie mech na trawie to też nie wiem...???

dzięki.
Ale ja nie chcę trawy, ja chcę sam mech. Jak to w lesie :-)

wonito
07-03-2013, 22:43
hm...nie wiem czy masz działkę czy las...
ale wiesz...w lesie jest cień i wilgoć...a na działkę pada bezpośrednio słońce...mech się nie uchowa ;)

miron19j
07-03-2013, 22:58
hm...nie wiem czy masz działkę czy las...
ale wiesz...w lesie jest cień i wilgoć...a na działkę pada bezpośrednio słońce...mech się nie uchowa ;)

no właśnie mam las, sosnowy. Wprawdzie taki przerzedzony, ale jednak las. :-)

wonito
07-03-2013, 23:06
no to...wypasik :cool:

eagis
01-06-2013, 17:15
No i nadal nie udało mi się kupić kosiarki. Pierwsze koszenie zrobiłem pożyczonym sprzętem ale teraz pasowało by już mieć swój.
Przeglądnąłem masę ofert ale ciężko znaleźć taką która by spełniała poniższe oczekiwania:
-bez napędu,
-silnik b&s 625 albo wyżej (czytałem o problemach serii 500 z membraną),
-jak największe (> 20 cm ), łożyskowane koła - mam niezbyt równą działkę,
-kosz, mulczowanie.
Ktoś z Was ma może taką i mógłby polecić?

MstrG
01-06-2013, 21:07
No i nadal nie udało mi się kupić kosiarki. Pierwsze koszenie zrobiłem pożyczonym sprzętem ale teraz pasowało by już mieć swój.
Przeglądnąłem masę ofert ale ciężko znaleźć taką która by spełniała poniższe oczekiwania:
-bez napędu,
-silnik b&s 625 albo wyżej (czytałem o problemach serii 500 z membraną),
-jak największe (> 20 cm ), łożyskowane koła - mam niezbyt równą działkę,
-kosz, mulczowanie.
Ktoś z Was ma może taką i mógłby polecić?

Przeglądnij ofertę Hortmasza: http://www.hortmasz.pl/eShop/ItemList.aspx?pcid=1&name=Kosiarki

Squier
02-06-2013, 08:09
No i nadal nie udało mi się kupić kosiarki. Pierwsze koszenie zrobiłem pożyczonym sprzętem ale teraz pasowało by już mieć swój.
Przeglądnąłem masę ofert ale ciężko znaleźć taką która by spełniała poniższe oczekiwania:
-bez napędu,
-silnik b&s 625 albo wyżej (czytałem o problemach serii 500 z membraną),
-jak największe (> 20 cm ), łożyskowane koła - mam niezbyt równą działkę,
-kosz, mulczowanie.
Ktoś z Was ma może taką i mógłby polecić?

Seria 500 rzeczywiście ma problem z membraną...
Jak masz nierówna działkę to będziesz musiał wyregulowac wysokość koszenia. Wielkość kółek nie ma nic do tego.
Mulczowanie nie jest dobre dla ładnego trawnika, po prostu się "filcuje".
Pozdrawiam

eagis
02-06-2013, 08:53
Czy ja wiem czy wielkość kółek nie ma nic do tego? Wydaje mi się, że większymi kółkami łatwiej się jeździ po nierównościach:)

eagis
02-06-2013, 08:58
Przeglądnij ofertę Hortmasza: http://www.hortmasz.pl/eShop/ItemList.aspx?pcid=1&name=Kosiarki


Obejrzę:) Dzięki.

http://www.hortmasz.pl/eShop/ItemDetails.aspx?iid=2491 - ta wygląda ok:)

Squier
02-06-2013, 21:43
Czy ja wiem czy wielkość kółek nie ma nic do tego? Wydaje mi się, że większymi kółkami łatwiej się jeździ po nierównościach:)

Jak będziesz miał kosiarkę opuszczona na trzy cm nad ziemią, to nawet koła od roweru nie pomogą...

eagis
08-06-2013, 19:14
Jak będziesz miał kosiarkę opuszczona na trzy cm nad ziemią, to nawet koła od roweru nie pomogą...

Obawiam się, że na nierównym gruncie nie da się opuścić tak nisko. No chyba, że się chce nożem od kosiarki wygładzić glebę pod trawnikiem:)
Btw, dziś kupiłem hormtasza, zacny sprzęt.

Squier
12-06-2013, 21:33
Obawiam się, że na nierównym gruncie nie da się opuścić tak nisko. No chyba, że się chce nożem od kosiarki wygładzić glebę pod trawnikiem:)
Btw, dziś kupiłem hormtasza, zacny sprzęt.

Też bym teraz wybrał taką kosiarkę. Zadowolenia życzę z zakupu.

eagis
12-06-2013, 21:58
A dziękuję. Pierwsze koszenie za mną - szybko i sprawnie. Koszenie z tak mocnym silnikiem to sama przyjemność. Wysoka i mokra trawa nie dała kosiarce rady.
Na razie jedyny minus to te "sprytne" zaciski na uchwycie. Straszna słabizna - chyba trzeba będzie zastąpić zwykłymi śrubami na klucz.

robin102
12-06-2013, 22:05
Koszenie z tak mocnym silnikiem to sama przyjemność....
Czyli masz kosiarkę z tak byczym silnikiem bez napędu na koła ? trzeba ją pchać ? Na jaką powierzchnie działki, tej trawy się Kolega zamierzył tym sprzętem ?

piwkoo
12-06-2013, 23:13
kosiarka bez napędu to słaba opcja :) bym się pochalstał jakbym miał swój trawnik taką kosić :/

eagis
13-06-2013, 14:04
Około 10 arów lekko pod górkę - spokojnie da się bez napędu. Kosiarka waży niecałe 40 kg więc nie wymaga wiele wysiłku.
Ja nie mam kondycji a spokojnie dałem radę.

piwkoo
13-06-2013, 17:58
1000m2 to nie w kij dmuchał ;) jest co ciąć :)

militarius
13-06-2013, 18:49
kosiarka bez napędu? dla mnie tragedia ;) co mi po mocnym silniku skoro trzeba pchać i to nie lekko :D

eagis
14-06-2013, 09:48
co Wy macie do tego pchania?:) Ja mam pracę biurową więc zakładam, że ciężko o kondycję gorszą niż moja. A jakoś nie marudzę, że ciężko.

pinio
14-06-2013, 14:32
co Wy macie do tego pchania?:) Ja mam pracę biurową więc zakładam, że ciężko o kondycję gorszą niż moja. A jakoś nie marudzę, że ciężko.

Nie marudzisz, bo pewnie nie wiesz, co znaczy nie pchać. Szczególnie, jak prędkością można wygodnie sterować :)

eagis
14-06-2013, 17:01
Jak już gdzieś chyba w tym wątku wspominałem, kosiłem kosiarką z napędem więc wiem co znaczy nie pchać:)

katia77
14-06-2013, 19:42
Dobre pchanko nie jest złe, jak mawia klasyk ;)

Onsajt
14-06-2013, 23:25
Generalnie jak to w internecie.... mam dużą działkę więc kupiłem kosiarkę z mocnym silnikiem i napędem, ale napędu prawie nigdy nie używam bo pchając sam obskakuję areał szybciej - nie jestem typem koksa jakby co.
Szczerze z to wq...a mnie napęd bo narzuca mi rytm pracy.

robin102
18-06-2013, 15:29
Moze doradzicie coś w temacie taniej myjki ciśnieniowej co by nią samochód dało się umyć i ścianę jak by była potrzeba.
Coś takiego wynalazłem
http://www.praktiker.pl/produkt,40729,965/myjka_wysokocisnieniowa_karcher_k_2750_m_plus_110b ar.html

piwkoo
18-06-2013, 15:40
Robert, mam troszkę inną, ale też 110bar i jest to zdecydowanie za mało na umycie dobrze autka :(
Jeszcze też jest ważna dysza w lancy, u mnie niestety nie można uzyskać rozproszonego strumienia ale z dużym ciśnieniem, od razu jak coś robi się cieniutka struga co powoduje, że mycie autka jakoś mija się z celem ;)

pinio
18-06-2013, 16:09
Moze doradzicie coś w temacie taniej myjki ciśnieniowej co by nią samochód dało się umyć i ścianę jak by była potrzeba.
Coś takiego wynalazłem
http://www.praktiker.pl/produkt,40729,965/myjka_wysokocisnieniowa_karcher_k_2750_m_plus_110b ar.html

Plastikowe pompy są ponoć nie grzeszą trwałością. Kiedyś jak rozpoznawałem temat myjki, to dość pozytywnie się wypowiadali na temat myjki ciśnieniowej z Lidla, tylko one są dostępne okresowo jako promocje,



Robert, mam troszkę inną, ale też 110bar i jest to zdecydowanie za mało na umycie dobrze autka :(
Jeszcze też jest ważna dysza w lancy, u mnie niestety nie można uzyskać rozproszonego strumienia ale z dużym ciśnieniem, od razu jak coś robi się cieniutka struga co powoduje, że mycie autka jakoś mija się z celem ;)

Problem raczej w tym, że samą wodą z wykorzystaniem myjki to można tylko porządnie spłukać. Bez środków myjących i użycia szmaty raczej się nie obędzie ;) :)

robin102
18-06-2013, 16:26
Robert, mam troszkę inną, ale też 110bar i jest to zdecydowanie za mało na umycie dobrze autka :(
Jeszcze też jest ważna dysza w lancy, u mnie niestety nie można uzyskać rozproszonego strumienia ale z dużym ciśnieniem, od razu jak coś robi się cieniutka struga co powoduje, że mycie autka jakoś mija się z celem ;)
Problem z tymi myjkami jak widzę to żeby miała choć trochę wyższe ciśnienie np już 120-130 bar to trzeba wydać 3x299zl :( a tu dzień ojca się zbliża i nie ma czasu nazbieranie większej kasy.
o np ta
http://www.morele.net/karcher-k-4-600-386553/
może coś pośredniego sensownego w cenie góra do 500zł znacie ?

Zolty
18-06-2013, 18:15
Nie uzywam, ale kiedy sie dowiadywalem odradzano mi karchery z serii nizszych niz 6.XX, ponoc nie warte swojej ceny i malo trwale. Sam sie rozgladam za czyms do auta

robin102
18-06-2013, 18:24
No tak jak ze wszystkim, jak aparat to tylko D4 bo reszta to się słabo do zdjęć robienia nadaje ;)

Zolty
18-06-2013, 18:26
Szczegolnie, kiedy pytamy sprzedawce (a tak bylo w moim przypadku ;) ), na powaznie - mam wrazenie, ze przy tanszych Karcherach troche sie przeplaca.

piwkoo
18-06-2013, 18:27
Tu (http://allegro.pl/virgo-myjka-cisnieniowa-215-bar-3000-watt-karcher-i3313902134.html) jest z troszkę większym ciśnieniem, ale jeśli chodzi o trwałość to cholera wie :)

Zolty
18-06-2013, 18:33
Moze jakis Nilfisk - maja po 120 bar i chyba troche tansze od K., sporo przystawek w komplecie i "metalowa" pompa (aczkolwiek w cenie 500 PLN to bedzie raczej szajs-metal niz cos wybitnego)