Zobacz pełną wersję : Czym dokarmiać szczeniaka?
Mam takie pytanie...
Przypałętał się nam szczeniaczek. Wczoraj wieczorem łaził wzdłuż płotu i skomlał. Jak mi w końcu rura zmiękła i chciałem go zabrać do ciepła, to się wystraszył i gdzieś czmychnął. Ale dzisiaj rano znowu się kręcił. Jak otworzyłem bramę, to wszedł na działkę, ale nie pozwolił podejść do siebie, żeby dać się pogłaskać, czy obejrzeć. Akurat wychodziliśmy do pracy, więc dostał tak na szybko michę, z tego co akurat było w lodówce, kocyki, ręczniki i musieliśmy spadać. Piesek zostanie z nami kilka dni zanim zdecydujemy, co z nim dalej zrobić. Czym karmić takiego szczeniaka? Jak napisałem, nie pozwolił się zbliżyć, ale na oko wygląda mi tak na 8 tygodni, może ciut mniej, rasa nijaka, wiejski kundelek, ale patrząc na łapki, to może z niego coś większego wyrosnąć. Umaszczeniem przypomina Rottweilerka albo Dobermanka (czarny z podpalanymi łapami i krawatem), chociaż posturą nie bardzo... No nie ważne...
Czy coś mu samemu pichcić, czy lepiej pojechać do sklepu i jakiegoś zbilansowanego gotowca kupić?
Jest już dość duży, więc lepiej kupić gotową, dobrą karmę (samemu trudno jest zbilansować pokarm). Może jeszcze dostawać mokrą, lub mokrą wymieszaną z suchą. Pedigree i inne takie omijaj z daleka ;)
Michał Jędrak
29-11-2011, 16:27
Karma zbilansowana to shit. Czy ludzie kupują sobie granulki? Raczej nie, tylko gotują sobie mięcho, jakieś warzywa itd... Psy to też mięsożerne ssaki, więc najlepiej jest dać surowe mięso plus do tego jakieś posiekane warzywka. Wypełniacz może stanowić kasza, ewentualnie makaron, le makaron bardziej psom tyłki wypełnia. No a tak na zdrowy rozum, to wilki jaką karmę jedzą i jak ją bilansują? No właśnie, w lesie nie ma granulek z taśmociągu, więc żywią się mięsem.
Pamiętaj, żeby nie przekarmiać psiaka gdy dorasta, bo zbyt dużo pożywienia szkodzi rosnącym kościom, więc nie szalej bo lepiej jest gdy pies będzie lekko głodny niż przejedzony. No, ale to na dłuższą metę. Jeśli masz mieć szczeniaka prę dni, to kup mu psią puszkę z marketu i jak parę dni to poje, to nic mu się nie stanie.
Bartek_902
29-11-2011, 16:28
Jeśli to szczeniak to warto kupować dobre karmy typowo dla szczeniaków które są pod nie robione i mają odpowiednie składniki pomagające w rozwoju , pierwsza lepsza tą której ja używam to Royal canin junior , jest w cenie ok 23-25zł za 1kg , szczeniak dużo nie zjada więc 4 porcje dziennie wystarczą , karmę możesz wzbogacić o jakieś mięsko , są różnego rodzaju paszteciki , i powiedzmy karmisz go 4 razy dziennie więc 2x sama sucha karma a 2x karma plus pasztecik.
Jeśli chodzi o picie to najlepiej sama woda , mleko odpada bo niekorzystnie wpływa na układ pokarmowy szczeniaka :)
No właśnie, a jakich nie omijać? Nie mam ochoty, ani czasu jeździć po sklepach zoologicznych, czy innych, w poszukiwaniu niewiadomo czego. Co jest dostępne w markecie takiego w miarę ok? Póki co przynajmniej główną intencją jest to, żeby psiak miał ciepło i nie był głodny...
Takim nieumiejętnym karmieniem można wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Ja jestem za dobrą karmą. Trochę mięska i warzyw też możesz dać, ale to jako dodatek. PS A to problem, żeby zamiast do marketu podjechać do sklepu zoologicznego? ;)
Bartek_902
29-11-2011, 16:34
Karma zbilansowana to shit. Czy ludzie kupują sobie granulki? Raczej nie, tylko gotują sobie mięcho, jakieś warzywa itd
Chyba to jest szczeniak a nie dorosły pies ... może i ludzie sobie gotują i jedzą mięso , ale porównując szczeniaka do do małego dziecka(może nie noworodek ale paromiesięcznego) też byś go karmił schabowymi , golonką itd?
To jest okres gdy pies potrzebuje tego co najlepsze a nie tego co mu rozp... cały układ pokarmowy i narobi problemów na pózniejsze lata.
PS A to problem, żeby zamiast do marketu podjechać do sklepu zoologicznego? ;)
W sumie...
Chyba to jest szczeniak a nie dorosły pies ... może i ludzie sobie gotują i jedzą mięso , ale porównując szczeniaka do do małego dziecka(może nie noworodek ale paromiesięcznego) też byś go karmił schabowymi , golonką itd?Tym bardziej, że dzieci też się karmi wszelkimi mlekami w proszkach itd... Bardzo to od tych granulek nie odbiega. Dosłownie... Mleka, te pierwsze przynajmniej, cuchną jak karma dla psów...
Nie ma co kupować tych karm z marketów ...
ja swojego karmiłem jak był mały pedigri dla szczeniaczków takie z mlecznymi poduszkami :D
Piesek zostanie z nami kilka dni zanim zdecydujemy, co z nim dalej zrobić.
Czyli jest szansa, że znalazł dom - tego chyba najbardziej potrzebuje ;) :)
Jak da się już "podejść" i "złapać", to dobrze by było zafundować mu również wizytę u weterynarza.
Bognik, wszystko fajnie, ale ten piesek prawdopodobnie u nas nie zostanie. Gdyby chodziło o mojego psa, to bym się może zastanawiał nad jakąś super karmą. Ale tu chodzi o przetrzymanie przez kilka dni, zanim nie znajdzie się ktoś, kto by go zechciał przygarnąć albo może właściciel. Zatrzymanie go to w naszym wypadku ostateczność i alternatywa dla schroniska. A niestety nie możemy go tak po prostu zatrzymać. W naszym przypadku pies to pewne wyrzeczenia, które musimy przekalkulować. Ale nie ważne. Chodzi póki co o doraźną pomoc zwierzęciu. Z wizytą u weterynarza włącznie, w odpowiednim momencie.
Ale gdyby Cie nie zależało na jego zdrowiu, to byś nie zakładał tego tematu ;) PS Karmę można też kupić u weterynarza :D
Boryszuk
29-11-2011, 16:55
Bognik, wszystko fajnie, ale ten piesek prawdopodobnie u nas nie zostanie. Gdyby chodziło o mojego psa, to bym się może zastanawiał nad jakąś super karmą. Ale tu chodzi o przetrzymanie przez kilka dni, zanim nie znajdzie się ktoś, kto by go zechciał przygarnąć albo może właściciel. Zatrzymanie go to w naszym wypadku ostateczność i alternatywa dla schroniska. A niestety nie możemy go tak po prostu zatrzymać. W naszym przypadku pies to pewne wyrzeczenia, które musimy przekalkulować. Ale nie ważne. Chodzi póki co o doraźną pomoc zwierzęciu. Z wizytą u weterynarza włącznie, w odpowiednim momencie.
Nasika Ci do butow, pogryzie kapcie Twojej Frau, skasztani sie za biurkiem i zostanie :)
Hmm... Bardziej mi zależy, żeby mu niechcący krzywdy nie zrobić...
Nasika Ci do butow, pogryzie kapcie Twojej Frau, skasztani sie za biurkiem i zostanie :)No właśnie tego się obawiam ;-)
Hmm... Bardziej mi zależy, żeby mu niechcący krzywdy nie zrobić...
To wpuść go do domu :)
Ze względu na dziecko i nieznane pochodzenia psiaka, dopóki przynajmniej nie zostanie przebadany i odrobaczony, do domu go nie wpuszczę (ale będzie miał posłanko w cieplutkiej kotłowni lub garażu). Ze względu na dziecko. Tak w ogóle, to właśnie młody jest największym "PRECIW". Niestety mamy dziecko alergiczno-astmatyczne i w końcu, po półtora roku szarpania jako tako złagodziliśmy sytuację. A cięgle nie mamy zrobionych testów (a nie możemy wykluczyć alergii na sierść), więc jeżeli mamy ryzykować kolejnymi atakami, to się 5 razy zastanowimy.
Czy ludzie kupują sobie granulki? Raczej nie, tylko gotują sobie mięcho, jakieś warzywa itd...
Bo mamy znacznie silniej wykształcony zmysł smaku i dla nas jedzenie to nie tylko zaspokojenie potrzeb organizmu, ale i przyjemnosć. Przede wszystkim przyjemność :)
Boryszuk
29-11-2011, 17:04
Ze względu na dziecko i nieznane pochodzenia psiaka, dopóki przynajmniej nie zostanie przebadany i odrobaczony, do domu go nie w puszczę. Ze względu na dziecko. Tak w ogóle, to właśnie młody jest największym "PRECIW". Niestety mamy dziecko alergiczno-astmatyczne i w końcu, po półtora roku szarpania jako tako złagodziliśmy sytuację. A cięgle nie mamy zrobionych testów, więc jeżeli mamy ryzykować kolejnymi atakami, to się 5 razy zastanowimy.
Ja też miałem (mam) astmę. I też jestem uczulony na psa, kota i inne badziewia. Psa miałem 10 lat i nic mi nie było. Kota za to nie mogę mieć ale tu do uczulenia fizycznego dochodzi psychiczne ;)
Tylko widzisz, Ty jesteś dorosły facet i nawet jeżeli odczuwasz jakieś dolegliwości, to jesteś sobie w stanie z nimi poradzić. A dziecko, to dziecko. Nieprzespane noce, srania, płakania, rzygania, full serwis. Ostatni rok naprawdę dał nam w kość pod tym względem. I dużo jesteśmy w stanie zrobić, żeby niepotrzebnie nie narażać i dziecka i siebie. On też się z początku wychowywał z psem u moich rodziców i czasem tam se kichnął, kaszlnął... Nie wskazywało to na alergię. Półtora roku temu pożegnaliśmy psinę, ale też jakieś półtora roku temu zaczęły się dolegliwości Franka... Takie wstępnie zdiagnozowane. Od tamtej pory jest na lekach odczulających, więc nawet nie ma mu jak testów zrobić. Myśleliśmy że może się w zimę uda odstawić, bo nic nie pyli itd, ale się okazało, że doszły inne dolegliwości i leki zostały podtrzymane.
Boryszuk
29-11-2011, 17:11
Tylko widzisz, Ty jesteś dorosły facet i nawet jeżeli odczuwasz jakieś dolegliwości, to jesteś sobie w stanie z nimi poradzić. A dziecko, to dziecko. Nieprzespane noce, srania, płakania, rzygania, full serwis. Ostatni rok naprawdę dał nam w kość pod tym względem. I dużo jesteśmy w stanie zrobić, żeby niepotrzebnie nie narażać i dziecka i siebie. On też się z początku wychowywał z psem u moich rodziców i czasem tam se kichnął, kaszlnął... Nie wskazywało to na alergię. Półtora roku temu pożegnaliśmy psinę, ale też jakieś półtora roku temu zaczęły się dolegliwości Franka...
Ale my psa mieliśmy jak ja byłem dzieckiem. Fakt, miałem chyba 10 albo 11 lat ale też nie byłem dorosły ;)
Ale oczywiście zrozumiałe jest dla mnie, że dobre samopoczucie młodego jest najważniejsze. Trzymam jednak kciuki za to, że psina zostanie u Was :)
Nie kupij zadnej karmy z marketu typu pedigree, chappi bo to zwykly śrut jest, wypychacz zoladka z prawie zerowymi wartosciami odzywczymi. Kupc cos firmy Acana, ProPlan, Eukanuba albo Orijen. To najlepsze karmy. Trzeb apatrzec na sklad, im mniej zboza tym lepsza jakosciowo karma. Taki np Orijen sklada sie w 75% z miesa, pozostale 25% to warzywa, owoce oraz ziola. Najlepiej wziasc karme dla szczeniakow (puppy). Co do karmienia to na opakowaniu zawsze sa wytyczne ile karmy na jakiego duzego pieska sypac i jak czesto podawac :)
Ktos wspomnial wczesniej o Royalu, jest to caliem przyzwoita karma, ale neistety bazujaca na zbozach. Wymienione przeze mnie to tak zwane karmy premium, szczegolnie Acana i Orijen. Sa lepsze i o dziwo tansze od Royala. Royal ma poprostu swietny marketnig i wiekszosc wetow oraz zoologow go poleca, tak samo jak lekarze rodzinni zapisuja leki ;)
Gotowane mięso, warzywa, kasza. Żadnego surowego mięsa i kości. Ciepłe, ale nie gorące. Do tego miska wody i tyle. Podając mów spokojnym głosem. Twój głos będzie mu się kojarzył z ciepłem i jedzeniem. Wszystkie te karmy to... Lepiej nie dawać wędlin, bo za dużo soli, chyba, że podgotowane i zmieniona woda w czasie gotowania. W sumie na wolności wilki nie mają takich rarytasów i żyją. Możesz dać też surową marchewkę, wiele psów to lubi.
jackrabbit
29-11-2011, 21:40
prawda jest taka ze jak bedzie glodny to wpierniczy nawet kanapke z twarogiem i mu to nie zaszkodzi, szczegolnie przez pare dni
ja rok czasu jechalem na mcdonaldzie i zyje :)
misiobudrysio
29-11-2011, 21:47
ja rok czasu jechalem na mcdonaldzie i zyje :)
ja codziennie widuje takich co jada na dynaturacie i zyja
jesli pies ma sie dobrze rozwijac to polecam karmy " josera" wiecej informacji na stronie producenta
jesli natomiast chodzi o to by nie zdechl z glodu to wystarczy suchy chleb ale wtedy polecam oddac szczeniaka w dobre rece
KaleidoStar
29-11-2011, 21:59
Warto od początku przyzwyczaić psiaka do dobrej karmy i oddać do nowego domu z zastrzeżeniem, żeby tak karmić. Niestety jak już się nauczy jesc chappi czy pedigree to może być trudno go odzywczać. Te karmy są wzbogacane smakowo tak, że - mówiąc najbardziej obrazowo - uzależniają zwierzaka. Robiąc mu z żołądka gnój.
Samodzielne gotowanie - można, ale jest na początku skomplikowane, tzw barf (http://www.dziech.pnet.pl/barf.htm) polega na odpowiednim skomponowaniu posiłku tak, aby zawierał wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Pewnie, kiedyś psy karmiono resztakmi i też żyły. Ale rozwijamy się, zależy (powinno zależeć) nam na tym, aby psa karmić zdrowo.
Kasza... zapychacz. Wiadomo, najlepsze są karmy bezzbożowe. To też temat rzeka. A tu kolega szuka pomocy doraźnej. Na szybko.. Sugeruję wyjście do sklepu zoologiczego i wybranie tam czegoś, tańsze są np karmy Bosh (ja karmię tym koty jak mam ich dużo...czyli na ogół, haha), nie wiem jak z psią jest. Bogna? Ty psy hodujesz, to wiesz lepiej pewnie. Orijen spoko, Applaws... to są z nieco niższych pólek z tych dobrych. I aż tak nie biją po kieszeni..
Cena w sumie może odstraszać na początku, ale taka karma jest bardziej odżywcza i zwierzę zjada mniej, aby zaspokoić głód. Efekt - naprawdę wychodzi taniej. A jak oszczędnośc na weterynarzu później....
wejdź na fora o psach ,tam tego jest chmara.. jak coś napisz do mnie PW to podrzucę linki, teraz nie mam jak..
KaleidoStar
29-11-2011, 22:07
http://www.dogomania.pl/forums/472-Karmy-suche
Polecam całe forum....
Cena w sumie może odstraszać na początku, ale taka karma jest bardziej odżywcza i zwierzę zjada mniej, aby zaspokoić głód. Efekt - naprawdę wychodzi taniej. A jak oszczędnośc na weterynarzu później....
Dokładnie. Karmy z marketów to pozorna oszczędność.
Takiego Pedigree pies musi zjadać ogromne ilości, aby się najadł. Dobrej karmy daje się znacznie mniej. Do tego odchodzą koszty ewentualnego leczenia (pies znajomej miał dość duże problemy skórne po jedzeniu Pedigree).
Nie musisz od razu kupować drogiej Eukanuby czy Royala. Ja karmię Puriną Pro Plan. Wcześniej była Eukanuba i Josera.
KaleidoStar
29-11-2011, 22:19
Ja teraz mam Purinę Cat Chow. W marketach dostępna jest Purina One, to jest słaba karma..chociaż wszystko lepsze niż Pedigree I Chappi. Cat Chow czy Pro Plan super hiper nie są, ale przynajmniej nie szkodzą ;]
Idealnym przykładem na jakość karmy mogą być moje footra. W czasie kryzysu jadły tylko Whiskasa suchego i jakąs jeszcze tanią karmę. Miałam okrojoną pensję (chorobowe) i wysyp kotów w mieszkaniu. Młode koty - a większość czasu spędzały na spaniu. Prawie się nie bawiły. Po powrocie do normalnej karmy - tydzień minął niecały, a koty zmienily się nie do poznania. Bawią się, brykają, polują, są na maksa radosne. Mam nadzieję, że do whiskasa wracać nie będę musiała. Dostalam od znajomej jeden wielki wór, to w małych proporcjach mieszam z lepszą karmą. No i kiedy tylko mogę kupuję im surowiznę - kurze żołądki. Mniam :D
A - jeśli chodzi o mięcho. Nigdy, przenigdy nie podajemy psom i kotom wieprzowiny. Nawet ugotowanej, usmażonej, przemrożonej. Oto dlaczego http://www.vetopedia.pl/article296-1-Choroba_Aujeszkyego.html
Tam piszą o niedogotowanym mięsie - ale z tego co wiem, to nawet w takim poddanym obróbce ta paskuda się utrzymuje.
Kości - jeśli juz koniecznie, to surowe, a nie gotowane. Gotowanie sprawia, że kości stają się twarde i w żołądku zalegają mniej więcej tak, jak kamień.
Kości - jeśli juz koniecznie, to surowe […]
Ale dlaczego „[…] jeśli już koniecznie, […]”? :) Kość wołowa to samo dobro w szczególności dla zębów. Zresztą nie od dziś wiadomo, że BARF to najlepsza dieta dla psiaków.
Co do karm, to właściwie wszystko napisano, od siebie dodam -- uważam Royala i Eukanubę za przereklamowane. Są to bardzo dobre karmy, ale cena przegięta zdecydowanie. Z tańszych można polecić Brita, stosunek cena/jakość -- wysoki.
Gotowane mięso, warzywa, kasza. Żadnego surowego mięsa i kości.
Żadnej kaszy. Kompletnie bezwartościowy zapychacz. Surowe mięso (oprócz wieprzowiny) i kości są bardzo dobre, ale dla dorosłego psa.
Nasika Ci do butow, pogryzie kapcie Twojej Frau, skasztani sie za biurkiem i zostanie :)
heheh i będzie "swój" ;)
W sumie na wolności wilki nie mają takich rarytasów i żyją.
Wilki zyja srednio 6-7 lat na wolnosci wlasnie ze wzgledu na swoja diete. Psy domowe karmione dobra karma dozywaja spokojnie lat 15. To chyba spora roznica prawda ?
Tutaj lektura do poczytania: http://www.inus.pl/zywienie_psa/1.htm
Wilki zyja srednio 6-7 lat na wolnosci wlasnie ze wzgledu na swoja diete. Psy domowe karmione dobra karma dozywaja spokojnie lat 15. To chyba spora roznica prawda ?
Ale nie wszystkie rasy. Psy dużych ras, żyją niestety krótko, średnio 9 — 13 lat (choć i tak dłużej od wilków, jak piszesz). :(
Do tego wśród wilków dochodzą inne czynniki, oprócz diety, które mogą powodować przedwczesną śmierć.
No dobra, stan na chwilę obecną jest taki, że piesek śpi sobie w garażu przy kaloryferze, wtulony w ręczniki.
Pozwolił się już pogłaskać i obejrzeć. To jest suczka, młodziutka, jak pisałem wcześniej, może nie mieć tych 8 tygodni.
Wracając z pracy podjechałem do marketu i wziąłem jakąś puszkę i suchą karmę Friskies. Nie habilitowałem się na tym etapie specjalnie, bardziej zależało mi, żeby psiak nie miał pustego brzuszka. Liczyłem na to, że podrzucicie coś lepszego niż Pedigree, ale dostępnego powszechnie (do zoologicznego muszę grzać na drugi koniec miasta). Jak kilka razy zje coś takiego, to mu się nic nie stanie. Generalnie po obejrzeniu i obgłaskaniu szczeniaka twierdzę, że albo ktoś go wywiózł samochodem i porzucił gdzieś niedaleko mnie albo pochodzi gdzieś z bliskiej okolicy. W każdym razie nie jest tak, że włóczył się niewiadomo ile. Zwierzak nie jest ani zapuszczony, ani bardzo wychudzony. Sierść ma miłą, gładką, błyszczącą, wygląda całkiem zdrowo, nie śmierdzi (chodzi o zapach podwórkowego psa). Generalnie sunia była chyba tylko wychłodzona i głodna. I mam wrażenie, że jest bardzo smutna, jakby tęskniła za właścicielem, za matką (takie psy są jeszcze przy matce, chyba nie?). Plan jest taki, że do niedzieli ją tak potrzymamy, starając się za bardzo nie przywiązywać i popytamy w okolicy, jakieś ulotki rozwiesimy. Może ktoś się zgłosi po nią. A jeżeli nie... To cóż... Chyba zostanie z nami. Bo raczej nie zdobędziemy się na to, żeby ją do schroniska oddać. Wtedy zrobimy pełen przegląd i będziemy się zastanawiać nad sensownym doborem diety.
EDIT:
Aaa...
Jeszcze jedno... Nasz dalmatyn, który żył ponad 13 lat (jak na tę rasę, to baardzo długo) był karmiony do końca jakimś suchym czymś z marketu. Frolic? Friskies? Nie pamiętam. I nie było żadnych problemów gastrycznych...
Jak ma ok 8 tyg to akurat jest optymalny wiek na odstawienie pieska od matki. Przewaznie bierze sie 8 tygodniowe pieski. W tym wieku szybko przywiazuja sie do nowego otoczenia oraz nowego Pana. Smutna moze byc tez z powody wspomnianego przez Ciebie wychlodzenia oraz glodu. Mysle, ze dzien czy dwa i zacznie tryskac energia :)
Boryszuk
30-11-2011, 07:11
zacznie tryskac energia :)
I siurkami :D
Jeżeli nie chcesz jechać na drugi koniec miasta po karmę, to kup ją u najbliższego weterynarza ;)
Co do ras psów i wieku życia to jest tak jak już ktoś wspomniał małe rasy zyją dłużej do 15-18 lat
natomiast olbrzymie rasy czasem jedynie do 8-9 lat
trzeba też pamiętać że znaczna część ras jest obciążona genetycznie bo wszystkie powstały jako zabawa przez człowieka ;)
boksery i dogi mają często problemy z nowotworami
jeżeli pies ma uczulenie po jakiejś karmie to zazwyczaj jest to problem z rodzajem białka trzeba szukać karmy z białkiem innego pochodzenia
jeśli chodzi o karmy to Royal nie jest rozsypywany jeszcze w Polsce a Eukanuba jest.... co nioewątpliwie wpływa na jakość...
I siurkami :DJuż zaczęła. :-) Bonusową robotę miałem dzisiaj w garażu. Dobrze, że nie wdepłem. ;-)
Jeżeli nie chcesz jechać na drugi koniec miasta po karmę, to kup ją u najbliższego weterynarza ;)Do weterynarza też muszę grzać przez całe miasto (mieszkam na wichurze). A te puszki, które kupiłem to Purina cośtam Junior. Standy z Pedigree i Chappi ominąłem szerokim łukiem i wziąłem coś, co się nie rzuca w oczy. Chyba aż tak źle nie wybrałem, z tego co pisze Kaleido.
Wonito, a ja słyszałam, że to Royal się bardzo pogorszył. I co ciekawe, tylko w Polsce. O Eukanubie tego nie słyszałam ;) Majek, marketowa Purina faktycznie jest trochę lepsza od Pedigree ;)
Jeżeli nie chcesz jechać na drugi koniec miasta po karmę, to kup ją u najbliższego weterynarza ;)
Lepiej w ynternecie, dużo karm jest na allegro. I dużo taniej niż w sklepach czy (zwłaszcza) u weterynarzy. Kupujemy dla kotów Brita bezglutenowego dla kastratów - 7.5 kg za ~120 zł. Z dostawą kurierem i gratisami.
Ja płacę za 14 kg Puriny Pro Plan Light około 150 zł. Kurier gratis :D A tu do małego nie trzeba kupować takiego dużego worka, więc autor tematu nie zbankrutuje :D
Trzeba by było sprawdzić po kodach może teraz już też jest rozsypuwany w Polsce
generalnie Eukanubę rozsypują już chyba 5 lat w Polsce i wtedy również mówiono że jej jakość się bardzo popsuła
Royal długo sie temu opierał... ciekawe...
jakby ktoś potrzebował diety wet. to możemy pogadać
Standy z Pedigree i Chappi ominąłem szerokim łukiem i wziąłem coś, co się nie rzuca w oczy.
Musze Cie zmartwic, ale w markecie nie dostaniesz dobrej karmy dla zwierzaka. To tak jak w mcdonaldzie nie dostaniesz zdrowej zywnosci. Dobre karmy tylko w sklepach zoologicznych oraz u weterynarzy, ale Ci drudzy w wiekszosci przypadkow polecaja Royala, ale co sie dziwic, skoro maja profity z tego :P
Jakby nie bylo nawet Royal o obecnie slabszej jakosci (ja slyszalem, ze podobno w chinach zaczeli go produkowac, ale to moga byc tylko glupie plotki) jest milion razy lepszy od kazdej karmy jaka dostac mozna w marketach.
Royal ma jedna zasadnicza wade (oprocz tego ze jest glownie na zbozach) czyli cene. Male opakowanie 500g to koszt ok 26 zl, gdzie np karma jakosciowo od niego lepsza Orijen, z klasy premium (na miesie, warzywach, ziolach i owocach) kosztuje za 500g ok 16 zl.
Ja płacę za 14 kg Puriny Pro Plan Light około 150 zł. Kurier gratis :D A tu do małego nie trzeba kupować takiego dużego worka, więc autor tematu nie zbankrutuje :D
Mój zajada dla alergików :( Po ostatnich podwyżkach 300zł za 14kg z Royala po upustach :( Dostępna tylko u weterynarzy. Z internetu i zoologicznych znikła - takie przepisy/polityka.
Jak czytam te wszystkie posty o prawidłowej diecie dla psiaka, to się zastanawiam, czy w obecnych czasach pewna scena z filmu "Kogel-mogel" by tak śmieszyła - chodzi o scenę, jak babcia przyjechała na wieś i opowiadała co pieski powinny jeść :)
chodzi o scenę, jak babcia przyjechała na wieś i opowiadała co pieski powinny jeść :)Khehe, no dużo Wam nie brakuje... ;-)
Jeżeli chodzi o koty, to nasz kocur dostawał jakieś coś z puszki, czy saszetki, ale i tak tego nie jadł, tylko leciał w teren i przynosił sobie np. pół młodego zająca "na później", tudzież do podziału z nami (miło z jego strony ;-) ). Oczywiście drugą połówkę konsumował sobie wcześniej we własnym zakresie. A znosił bażanty, zające, kury, kuropatwy i inne tego typu garmażerkę... A wielki wyrósł skurczybyk na tym! W końcu ktoś się chyba na niego przydybał i razu pewnego nie wrócił...
Jeżeli chodzi o koty, to nasz kocur dostawał jakieś coś z puszki, czy saszetki, ale i tak tego nie jadł, tylko leciał w teren i przynosił sobie np. pół młodego zająca "na później", tudzież do podziału z nami (miło z jego strony ;-) ). Oczywiście drugą połówkę konsumował sobie wcześniej we własnym zakresie. A znosił bażanty, zające, kury, kuropatwy i inne tego typu garmażerkę... A wielki wyrósł skurczybyk na tym! W końcu ktoś się chyba na niego przydybał i razu pewnego nie wrócił...
Co to za kocur :shock: Centkowany z afryki :)
faktycznie trzeba było fotę strzelić... dachowiec który targa w pysku zająca...
osiedlowy zabójca :grin:
ciekawe co było w tych saszetkach :mrgreen:
Bez kitu, zastanawialiśmy się nawet, czy nie jest jakoś skrzyżowany z czymś dzikim. Bo był niewiele mniejszy od żbika. Wielki był. Już pisałem o tym w wątku o kotach, ale on okoliczne wiejskie psy-wyciory rozstawiał. I stawał w obronie dupowatego dalmatyna, jak jakiś szczekacz leciał na niego z paszczą.
EDIT:
Kociaka przygarnęliśmy... Nie znaliśmy jego pochodzenia...
EDIT 2:
To wszystko było jakieś tam lata temu, jak jeszcze z rodzicami mieszkałem...
Więc jako takie doświadczenie z domową menażerią mam. I wiem, z czym się wiąże przygarnięcie tego szczeniaczka, co teraz go dokarmiam.
EDIT 3:
Zdjęcia kocura mam gdzieś razem z dalmatynem w jednym kojcu na przykład, ale chyba z analoga jeszcze, trzeba by było zeskanować... Ale niegramotne mi to zdanie wyszło. :mrgreen: Ale wiadomo, o co chodzi. ;-)
Więc jako takie doświadczenie z domową menażerią mam. I wiem, z czym się wiąże przygarnięcie tego szczeniaczka, co teraz go dokarmiam.
Aż strach pomyśleć, co ten przytacha z polowania :)
Może to był jakis niewyrosnięty żbik?
Umaszczenie się nie zgadzało. Nasz kocur był czarny z białą krawatką i białymi skarpetkami.
Kundzior
01-12-2011, 17:10
3mam kciuki, aby został u Ciebie, wiedział że pod dobrym płotem skomle :))
Kheh, że tak powiem, Borys wykrakał... Wlazłem dzisiaj w kupsztala zaraz po przekroczeniu progu do garażu (bo skórkojad nawalił przy samych drzwiach) i co? I psiak zostaje... ;-)
A tak w ogóle, to już chyba wiemy, skąd się wziął... W poniedziałek, jak wróciłem z pracy, żona powiedziała, że chyba ktoś obserwuje nasz dom. Stał samochodem niedaleko przez jakiś czas (a nie ma jakichś specjalnych powodów, dla których można by się akurat tam zatrzymywać), po czym powoli odjechał, a jak się oddalił, to dał rurę. Taka była relacja żony. Się tym jakoś specjalnie nie przejąłem, tym bardziej, że wiele nie mogłem na to poradzić... I wczoraj tak nas tknęło. W poniedziałek późnym wieczorem zobaczyłem tego szczeniaka pod płotem... Najwyraźniej ktoś go z tego samochodu wysadził, powoli odjechał, żeby zobaczyć, czy nie biegnie, czy coś i spi... Ech, co w tych ludziach siedzi?
A tak w ogóle, to poprawka. To chyba jednak piesek, nie suczka. Na początku tak tylko pobieżnie zajrzałem, nie chciałem być nałaźliwy, ale dzisiaj już zwierz jest na tyle przywykły do mnie, że się do góry kołami wywalił, żeby go głaskać. :-)
I niestety też potwierdziły się nasze obawy. Młody trochę się z pieskiem pobawił dzisiaj (bo faktycznie szczeniak nabrał energii i chęci do ganiania za piłeczką), ale pod wieczór wystąpiły u niego takie objawy, jak na początku tych wszystkich akcji alergicznych... Może to zbieg okoliczności, ale trzeba sytuację obserwować. W każdym razie, na chwilę obecną, gdyby pies miał z nami zostać, to raczej nie w domu. Mogę mu zapewnić wszelkie warunki niezbędne do bytowania na podwórku, w razie dużych mrozów zabrać do środka, ale nie narażę dziecka na ryzyko dolegliwości jakichkolwiek. Przynajmniej dopóki nie będę wiedział, czy jest uczulony na sierść, czy nie.
Aaa... A tak toto coś wygląda. :-) Zdjęcie robione telefonem, więc się nie czepiać. Tutaj jeszcze taki z lekka wystraszony i niepewny.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/12/piesek-1.jpg
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2011/12/piesek.jpg)
Boryszuk
01-12-2011, 21:16
Kheh, że tak powiem, Borys wykrakał... Wlazłem dzisiaj w kupsztala zaraz po przekroczeniu progu do garażu (bo skurkojad nawalił przy samych drzwiach) i co? I psiak zostaje... ;-)
:mrgreen:
Słodkie maleństwo! Trzymam kciuki, aby nie uczulał dziecka ;)
PS A niektórzy ''ludzie'', to ... :evil:
Kundzior
01-12-2011, 21:28
haaaaaa to masz nowego członka rodziny, gratuluję i życzę wielu wesołych chwil przy zabawie z bądź co bądź najwierniejszą istotą, bezgranicznie oddaną człowiekowi. I jak najmniej problemów, a w szczególności chorób. Fajny malec.
Ale ludzie potrafią być podli no żesz pikpikpik jego mać. Super że na Ciebie trafił piesio.
Pozdrawiam.
Jak teraz telefony robią takie zdjęcia, to ja sprzedaję swoje kilkuletnie aparaty, po co dźwigać ;)
Żal, że poprzedni właściciel nie zatroszczył się z twarzą o swojego podopiecznego, tym samym dając świadectwo swojej niedorosłości. Podrzucanie zwierzaka nie może być nazwanie troską i odpowiedzialnością w żadnym wypadku...
Szczeniak jest przesłodki, miał szczęście, że trafił do Was :) Jesteście małymi bohaterami ;)
Wyglada troszke jak malutki doberman :)
No właśnie mi też na początku trochę dobermana przypominał. Nie wiem, co prawda, jak szczeniaki dobermanów mogą się miedzy sobą różnić, ale ten nasz ma chyba nieco zachwiane proporcje. Ciut przykrótkie łapki i za długi korpus. Poza tym jest na mordce mniej podpalony. Ale może coś mieć z tej rasy. Może też mieć coś z jamnika... ;-)
Pewnie mieszaniec jakis z dobermanem bo ma bardzo podobne do niego umaszczenie, ewentualnie pinczerowaty jakis, ale lapki wygladaja jakby mial to byc wiekszy piesek.
No właśnie mi też na początku trochę dobermana przypominał.... Ale może coś mieć z tej rasy. Może też mieć coś z jamnika... ;-)
oby jak najmniej psychiki debermana... a jak będzie miał coś z jamnika to wszystkie płotki podkopane :)
Jak ja nie lubię takich małych zwierzaków!!!. :) Popatrzy taki na ciebie tymi swoimi oczami i wszystkie twoje zasady, postanowienia szlag trafił. :)
Gratuluje decyzji o pozostawieniu psiaka :)
KaleidoStar
02-12-2011, 11:16
Boski stworek :D Powodzenia w wychowywaniu, jak coś, to służę poradami. Bogna i inni na pewno też :D
Jeśli psiak będzie podwórkowy, to pamiętaj, że i tak trzeba go na spacery wyprowadzać. Niektórzy o tym nie wiedzą, zakładając, że skoro i tak cały dzień lata, to na spacer już nie trza...
Ano właśnie... Niby decyzja zapadła, stworzenie urzekło nas wszystkich, mimo że, póki co, nie planowaliśmy psa... Ale... Mieliśmy dosyć niefajną noc... Chodzi o dziecko... Powtórka z rozrywki... Sranie, rzyganie... Dokładnie takie same objawy, jak przy nawrotach pyłkowicy... Oczywiście nie mamy pewności, czy to akurat jakiś odczyn alergiczny, czy może zbieg okoliczności i jakieś podtrucie, niestrawność, jelitówka, czy może po prostu reakcja na nową florę bakteryjną. Huk wie... Ale od razu zapala się czerwona lampka i myślenie, czy zostawienie psiaka jest dobrą decyzja w tej sytuacji. I dylemat. Oddać go najszybciej, zanim wszyscy się przyzwyczaimy i przywiążemy do siebie, czy przeczekać jeszcze chwilkę i obserwować (co może skutkować tym, że pies zostanie). Bo albo będziemy męczyć się ze schorzeniami u Franka (najbardziej on sam się będzie męczył) albo będziemy żyć z wyrzutami sumienia... Prawdę mówiąc mnie już teraz ściska w dołku na samą myśl, że miałbym psiaka gdzieś oddać, a z każdym dniem będzie trudniej podjąć taką decyzję. Kuźwa, "nie miała baba problemu"...
Staram się do tego jakoś tak racjonalnie podejść, ale chyba się nie da. Z jednej strony rzecz najważniejsza na świecie, czyli zdrowie i dobre samopoczucie dziecka, a z drugiej strony te ślepka wpatrujące się we mnie i latający na wszystkie strony ogon na mój widok.
Do tego wszystkiego doszedł bardziej pragmatyczny i zupełnie przyziemny aspekt... W tym roku skończyliśmy robić ogród. Ogród przyjazny dziecku. Kupa kasy i roboty poszła na krzaki, rabaty, trawniki, place zabaw i inne takie... Gdyby to była suka, to problemu by w zasadzie nie było. Ale że się to jednak pies okazał, to od razu żona podniosła lament (w sumie całkiem słusznie), że za chwilę wszystkie krzaki będą oblane, truskawki, poziomki, borówki itd... Można to wszystko płotkami odseparować, ale nie po to chcieliśmy mieć przyjazny ogród, żeby teraz wszystko grodzić. Echh...
No tak... nie może być za pięknie :( Współczuję takich wyborów, bo żal ściska... tak jak piszesz, te oczka, radocha ogona...
Co jak co, ale zdrowie dziecka to teraz największy problem, bo na siłę płotki w ogrodzie mogą się okazać dodatkową ozdobą...
Będę brutalny, ale póki możesz to oddaj psiaka w dobre ręce. Tak będzie lepiej.
Nie chce ktoś z Was przygarnąć psiaka? Może znacie kogoś, kto planuje wziąć jakieś stworzonko. Bo nie wiem, czy zdobędę się na to, żeby go do schroniska zawieźć...
Tak na chłodno i z boku
to objawy raczej charakterystyczne dla rotawirusów lub zatrucia niż alergii...
Na pierwszy rzut oka tak. Ale jak to się wszystko zaczęło, to dziecko prawie pół roku było leczone na rotawirusy, grypy jelitowe, nieżyty gardła, sezonowe spadki odporności, katary itd... Dopiero po dłuższym czasie któryś z kolejnych lekarzy wpadł na pomysł, że to może być alergia... I po podjęciu leczenia objawy zaczęły ustępować. Ja nie twierdzę kategorycznie, że to teraz, to akurat alergia. Ale potrzeba kilku dni, żeby się przekonać. A przez te kilka dni zżyjemy się z psiakiem tak, że nie będziemy go w stanie oddać. I co, jak wtedy okaże się, że to jednak alergia?
Ponawiam pytanie. Czy nie znacie kogoś, kto chciałby przygarnąć szczeniaka?
StachersDTR
02-12-2011, 12:17
Przyznaje sie bez bicia, że nie przeczytałem wszystkich postów w tym wątku, ale większość. Sam dołożę swoje 5 groszy do tematu.
Rok temu kupiliśmy z lubą buldoga francuskiego. Bestia mała ale żarłoczna:) Bf mają to do siebie, że ich układ pokarmowy jest jak u malutkiego dziecka- zje za dużo, to się uleje. Zje nie to co powinien, to rzygnie:) Generalnie maja bardzo wrażliwy układ pokarmowy, z uwagi na to dużo czytałem, radziłem się wielu osób.
Ktoś wcześniej powiedział, że najlepsza dieta to ta na surowiźnie. Guzik prawda, być może taka dieta sprawdzi się u syberianów, czy owczarków kaukaskich, ale spróbujcie dać bf surowe mięso. Tutaj zwrócę uwagę na psy rasowe, należy wiedzieć jakie na przestrzeni "ewolucji" rasy było przeznaczenie psa. Są psy myślwskie, stróżujące, psy do towarzystwa (tutaj będę cały czas wspominał bf) i jeszcze kilka innych. O ile wśród dwóch pierwszych surowa karma może się sprawdzić (nie wiem tego, takie moje przypuszczenie) o tyle psy do towarzystwa, bardzo często jadły "resztki z pańskigo stołu", czyli upraszczając żywność po obróbce termicznej (czyli już nie surową). W dużym uproszczeniu, na przestrzeni wieków żołądki poszczególnych ras zaczęły wytwarzać te enzymy trawienne, które odpowiadaja za trawienie określonego rodzaju pożywienia. Poza tym z ta jedną najlepszą dietą dla psa jest podobnie jak cud dietą dla ludzi:)
Ktoś napisał że psy są mięsożerne. Nie do końca. Nie wiem jak przy większych rasach. Generalnie rozmawiałem z wetem i powiedział mi coś zupełnie innego.
Uogólniając, przy karmie domowej roboty, stosunek mięso/ kasza/warzywa powinien być następujacy: szczeniak: 40-50% /25-30%/25-30%
dorosły pies: 20% / 20%-30% / 50-60%.
Pytam, jak to doktorze, przecież psy są mięsożerne- tak mało mięsa?. Odpowiedział: nie do końca. Ludzie od zawsze dają psom mięso jako podstawę diety, psy chętnie mięso jedzą i tak się wszystkim wydaje.
Mięso najbardziej jest potrzebne szczeniakom. Jako, że szczeniaki bardzo szybko rosną potrzebują dużo białka, które jest głównym budulcem mięśni. U psa dorosłego zapotrzebowanie na białko nie jest już tak wysokie, ponieważ po do podtrzymania masy ciała potrzebna jest mniejsza ilość białka niż do budowania. Poza tym mięso w dużych ilościach obciąża układ pokarmowy psów. Do tego należy dodać że mięso tak jak jest bogate w biało ma również dużo tłuszczów (no chyba, że dajemy czworonogowi cyca z kurczaka:) ) O ile pies stróżujący, szczególnie na dworze powinien mieć dostęp do tłuszczu, o tyle dla większości psów a szczególnie tych, które siedzą w domu na dłuższą metę jest zabójcze.
I co, jak wtedy okaże się, że to jednak alergia?
Się nie ma nad czym zastanawiać dziecko najważniejsze...
Przyznaje sie bez bicia, że nie przeczytałem wszystkich postów w tym wątku, ale większość. Sam dołożę swoje 5 groszy do tematu.
....
Kolego piszesz tak dużymi uogólnieniami że prawie mijasz się z prawdą ;)
po pierwsze 99% aktualnych ras psów jest z nami stosunkowo od niedawna- buldog francuski "powstał" niecałe 200 lat temu, więc aktualne rasy mało maja wspólnego z psami pierwotnymi.
Pies jest mięsożerny, jest to podstawą ich żywienia i to się jeszcze nie zmieniło ;)
Cały układ pokarmowy psa jest dostosowany do trawienia mięsa i może ono być podstawą ich pożywienia...
to że dasz mu warzywa a pies to zje nie zmienia tego faktu.
Co do żywienia psa to kwestia jest taka sama jak u ludzi
problem nie lezy w mięsie tylko w odpowiednim zbilansowaniu białka, węglowodanów i tłuszczów do trybu zycia, wieku i wielkości psa.
dlatego żaden lekarz (mi znany) nie poleci domowego żywienia i zjadania resztek ze stołu człowieka
tylko odpowiednio zbilansowaną karmę dla psa ;)
StachersDTR
02-12-2011, 14:16
Się nie ma nad czym zastanawiać dziecko najważniejsze...
Kolego piszesz tak dużymi uogólnieniami że prawie mijasz się z prawdą ;)
po pierwsze 99% aktualnych ras psów jest z nami stosunkowo od niedawna- buldog francuski "powstał" niecałe 200 lat temu, więc aktualne rasy mało maja wspólnego z psami pierwotnymi.
Pies jest mięsożerny, jest to podstawą ich żywienia i to się jeszcze nie zmieniło ;)
Cały układ pokarmowy psa jest dostosowany do trawienia mięsa i może ono być podstawą ich pożywienia...
to że dasz mu warzywa a pies to zje nie zmienia tego faktu.
Co do żywienia psa to kwestia jest taka sama jak u ludzi
problem nie lezy w mięsie tylko w odpowiednim zbilansowaniu białka, węglowodanów i tłuszczy do trybu zycia, wieku i wielkości psa.
dlatego żaden lekarz (mi znany) nie poleci domowego żywienia i zjadania resztek ze stołu człowieka
tylko odpowiednio zbilanowaną karmę dla psa ;)
Tak jak piszesz aktualne rasy maja niewiele wspólnego z psami pierwotnymi-są udomowione a co się z tym wiąże dieta takiego psa również uległa zmianie. Poza tym przecież zaznaczyłem, że głownie będę sie opierał na karmieniu BF, że w zależności od przeznaczenia psa, a i od indywidualnych potrzeb skladniki podawanego pożywienia się różnią (między rasami). A ougólniał ten kto pisał przede mną, że OGÓLNIE najlepsza jest dieta surowa.
Wyraźnie napisałem, że sam byłem zdziwiony kiedy wet. mi powiedział że dorosłemu psu nie powinno się dawać takiej dużej ilości mięsa. Te 20-30% mięsa to były słowa weta, nie moje. :)
A z tym zjadaniem resztek- źle mnie zrozumiałeś, było to uproszczenie. Chodzi o to że dawniej, gdy nie było gotowych karm, psu gotowało się np. kasze z mięsem, a takie danie jest łatwiej strawne, niż surowe. Natomiast pytając weterynarza o gotowanie jedzenia dowiedziałem się, że nie widzi przeciwwskazań. Tyko po pierwsze zrobił mi (tak jak mówisz) wykład o proporcjach b/t/w a dwa przedstawił witaminki i inne suplementy, żeby dieta nie była uboga w ważne składniki. Koniec końców gotowanie + suple dla psa wychodzą sporo drożej niż gotowa karma. Nie mówię o czasie jaki trzeba na to gotowanie poświęcić. Zastrzegł jednak, że zbilansowanie posiłku dla psa nie jest łatwą sprawą i również opowiada się za gotowymi karmami.
Z tego miejsca mam pytanie do moderatorów. Czy jest możliwość, żeby jakoś podkleić ogłoszenie o psiaku szukającym domu? Bym założył osobny wątek z informacjami, zdjęciami itd, żeby potencjalni zainteresowani nie musieli się przez ten gąszcz przedzierać.
Z tego miejsca mam pytanie do moderatorów. Czy jest możliwość, żeby jakoś podkleić ogłoszenie o psiaku szukającym domu? Bym założył osobny wątek z informacjami, zdjęciami itd, żeby potencjalni zainteresowani nie musieli się przez ten gąszcz przedzierać.
Jest możliwość.
Super, dzięki. Wieczorem coś przygotuję.
Tylko nie schronisko! Zamieść ogłoszenia na różnych portalach. Ja popytam znajomych.
Nie, nie, nie... Schronisko to zupełnie absolutna ostateczność. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba z nij korzystać. Z reszta chyba bym nie był zdolny zostawić stworzenie w schronisku. Wieczorem przygotuję jakąś zwartą informację, na FB też wrzucę. Im więcej osób da "lubię to", tym lepiej. Nie ma większego problemu, żeby psiak pomieszkał u nas jeszcze kilka dni. Po niedzieli pojadę jeszcze z nim do lekarza na przegląd, także będzie o piesku nieco więcej wiadomo.
A tak w ogóle, to dziękuję wszystkim za zainteresowanie.
Wydrukuj też ogłoszenie i zostaw u weterynarza.
KaleidoStar
02-12-2011, 18:17
Przyznaje sie bez bicia, że nie przeczytałem wszystkich postów w tym wątku, ale większość. Sam dołożę swoje 5 groszy do tematu (....)
To się trochę łączy z tym, co pisałam wcześniej o BARF. Karmienie samodzielnie przygotowanymi rzeczami jest początkowo trudne (do nauczenia of kors), bo nie można dawać np samego mięsa. Trzeba je uzupełniać suplementami wszelakimi, witaminami itp, bo samo mięcho nie da wszystkich potrzebnych substancji odżywczych. I tak jak piszesz - szczeniak potrzebuje czegoś innego, a dorosły / staruszek jeszcze innych rzeczy.
Dlatego dobrą alternatywą są gotowe DOBRE karmy.
Vavamaka
02-12-2011, 18:51
Dla szczeniaka najlepsza dobra karma, a dla urozmaicenia co jakiś czas mięsko z wypełniaczem typu makaron i warzywami. Ja mam wyżła niemieckiego. Od małego jest na karmie Nutra Nuggets- wyrósł na dużego, silnego i co najważniejsze zdrowego psa. Co 2 tygodnie gotujemy mu wielki gar kaszy z mięsem i warzywami, co starcza na kilka kolacji. Wszystko gra i buczy, wagę trzyma odpowiednią, układ pokarmowy sprawny, pies szczęsliwy. Jeszcze żeby tylko się bardziej słuchał... ale to już nie od jedzenia zależy :D
Edit: Dodam, że pies wykastrowany, a wcale nie przytył ani nie zmienił mu się charakter. Jedyna zmiana jest taka, że nie ucieka do suk- to tak w ramach walki z mitami i zabobonami :D
jackrabbit
02-12-2011, 19:16
Edit: Dodam, że pies wykastrowany, a wcale nie przytył ani nie zmienił mu się charakter. Jedyna zmiana jest taka, że nie ucieka do suk- to tak w ramach walki z mitami i zabobonami :D
nie chce mi sie wierzyc w to. ja mialem dwie kozy z czego jedna miala byc samiczka. wiec tego kozla wykastrowalismy. pozniej okazalo sie ze jednak oba to samce. ten niewykastrowany zaczal gwalcic kastrata, tamten nie protestowal. i smutny tez jakis byl przez caly czas. wiec wplyw na psyche to musi miec, juz nie zrobie tego zadnemu zwierzeciu
Vavamaka
02-12-2011, 20:01
Hehehe, kozioł powiadasz... :D
wonito, czytałem Twoje posty i wnioskuję, że psy nie są Ci obce, skąd pytam, dlaczego formułujesz takie zdanie?:
oby jak najmniej psychiki debermana...
Masz jakieś złe doświadczenie z dobermanami?
Uprzedzę Twoje pytanie - tak mam dobermana.
wonito, czytałem Twoje posty i wnioskuję, że psy nie są Ci obce, skąd pytam, dlaczego formułujesz takie zdanie?:
Masz jakieś złe doświadczenie z Dobermanami?
Uprzedzę Twoje pytanie - tak mam Dobermana.
nie, nie chodzi o doświadczenia :)
nie mam również hodowli ale psy są w kregu moich zainteresowań z racji chociażby studiów
Doberman to młoda rasa, ich twórca chciał otrzymać psa bojowego, agresywnie wyglądającego i to mu się bardzo dobrze udało, pies jest piękny i silnie zbudowany o dostojnym wyglądzie, jednak genetycznie miał być i jest psem agresywnym w razie potrzeby miał bronić swojego właściciela... ale to nie problem ;)
Dobermany są bardzo ambitne i dość inteligentne jednak sa również złośliwe, nie radzą sobie z karą której nie do końca rozumieją i mają wtedy problem z posłuszeństwem do tego potrafią się uzjadliwić na starość całkiem podobnie jak jamniki. Pies jest pojętny i lubi się uczyć ale... każdy hodowce powie że musi przejść przynajmniej podstawowe szkolenie, do tego słucha raczej jednego pana. Musi być wychowywany na przejrzystych zasadach i dokładnie znać swoje miejsce. Osoby o silnych charakterach nie powinny mieć problemów z ich wychowaniem... jednak...
cały czas mówimy tu o rasie... czyli o powtarzalnym wzorcu genotypowym oraz fenotypowym
kupując rasowego dobermana, widząc zachowanie rodziców i znając wzorzec wiesz czego się spodziewać...
jednak w sytuacji mieszańca sprawa nie zawsze jest taka kolorowa
takie psy często są niestabilne psychicznie, mają dziwaczne zachowania i bezzasadną agresję- a z takimi również sie spotkałem...
tak więc o ile domieszka wyglądu dobermana wychodzi raczej na plus to dodatek jego psychiki niekoniecznie....
oczywiście jest to loteria bo nie wiadomo na co trafisz... to właśnie miałem na myśli ;)
KaleidoStar
02-12-2011, 23:26
Ano loteria...Tomajk miał psa w typie dobermana - rozkoszna stwora, nic tylko się tulić ;]
Ano loteria...Tomajk miał psa w typie dobermana - rozkoszna stwora, nic tylko się tulić ;]
Teraz ma potężnego szwajcarskiego psa pasterskiego, psicę. ;)
Władca Pixeli
02-12-2011, 23:41
Tak się zastanawiam czy w niektórych domach psy nie mają lepiej z jedzeniem niż chłopy :mrgreen:
KaleidoStar
02-12-2011, 23:57
Teraz ma potężnego szwajcarskiego psa pasterskiego, psicę. ;)
Wiem, widziałam na zdjęciach Zosi. Piękna jest (i Zosia i psica ;] ). Trzeba się do nich wybrać w koncu...
nie, nie chodzi o doświadczenia :)
nie mam również hodowli ale psy są w kregu moich zainteresowań z racji chociażby studiów...
No to wybacz...
Doberman to nie jest "młoda rasa" - "stwórcą" był poborca podatkowy z Niemiec - XIXw. - (chyba), a obecnie jest to rasa niedoceniana w Polsce.
Pies ten wykorzystywany był przez wojska niemieckie, japońskie, i polskie.
Moda na Dobermany minęła pod koniec 1990 r.
Jako jedyny pies posiada bohaterski pomnik w Japonii.
No to wybacz...
Doberman to nie jest "młoda rasa" - "stwórcą" był poborca podatkowy z Niemiec - XIXw. - (chyba), a obecnie jest to rasa niedoceniana w Polsce.
Pies ten wykorzystywany był przez wojska niemieckie, japońskie, i polskie.
Moda na Dobermany minęła pod koniec 1990 r.
Jako jedyny pies posiada bohaterski pomnik w Japonii.
jak z XIX w. to wlasnie jest mloda rasa :)
Motorniczy
03-12-2011, 04:18
Poborca podatkowy stworzyl Dobermana, hmm to moze ja stworze rakiete kosmiczna :P Dobrze, ze "podobno".
No tak, czyli weterynarz miał rację twierdząc że ja mam "*******ca" na punkcie Dobków :-(
Moja żona (z za pleców) pyta czy ktoś z Was spędził z Dobermanem ponad 10 lat życia, czy tylko powtarza zasłyszane opinie i sugerują się wyglądem (pięknym według mnie) psa.
Dodam tylko, że...
1. Od kiedy mam tego pieska, skończyły się włamania do mojego domu.
2. W mojej rodzinie pojawiło się "w międzyczasie" dziecko (jestem dziadkiem!) i piesek nikogo tak pokornie nie słucha, jak moją wnuczkę.
3. Oczywiście przeszliśmy (pies i ja) szkolenie PT (pies towarzysz) no i kto był na nim gwiazdą? - no przecież nie ja :-)
Oczywiście zgadzam się z opiniami, że nie jest to rasa "łatwa", jest płochliwy, no ale to my musimy dbać o to, aby ukierunkować tą "wadę" w odpowiednim kierunku...
Nigdy mój pies nikogo nie zaatakował (poza szkoleniem oczywiście), przy bramie "drze mordę" niemiłosiernie, ale jeśli ja wprowadzę kogoś do domu, to jest już kumpel do zabawy i ciężko się od niego opędzić :-)
I piszę to na podstawie wychowania dwóch psów, z zupełnie innych rodzin, z zupełnie innych rejonów kraju.
Nie wiem po co bronisz tej rasy ? ona sama się doskonale broni ;)
nikt nic złego na dobermany nie mówi...
troszkę w jednym się nie zgadzam kto może powiedzieć więcej o rasie ?
osoby które spotkały ich kilkadziesiąt w róznych sytuacjach, hodowcy czy osoba która spędziła z jednym 10 lat ?
to kwestie dyskusyjna...
Ja natomiast jedynie podkresliłem że czasem mieszanka dobermana z inną rasą może dać nieprzyjemne i dość zaskakujące połączenie, zwłaszcza jak ktoś podejdzie do takiego psa jak do zwykłego mieszańca.
wielu ludzi powie pewnie że owczarek południoworosyjki to pies dusza a jego wygląd powoduje że człowkiek chciałby się od razu do niego przytulić i pewnie przezyli z nimi połowe swojego życia... ale...
nie zmienia to faktu że rasa ta ma pewną małą niedogodność...ogólnie jest bardzo oddanym psem ale ma delikatny problem z agresją i czasem, rzadko ale jak sie mocno wkurzy to jest mało rzeczy które potrafią go powstrzymać przed zagryzieniem swojego właściciela... od taka niekontrolowana agresja :)
dlatego rasa ta ma na swoim koncie najwięcej zagryzień ludzi/właścicieli na świecie.... a oczywiście są właściciele tych psów którzy zupełnie się z tym nie zgadzają ;)
Prawda jest taka że zawsze jest coś za coś
jeśli pies był tworzony z myślą o obronie musi mieć w sobie agresję
Dobermany, rotweilery, pit bulle, owczarki kaukaskie czy dogi argentyńskie to nie są rasy do pilnowania dzieci i nadające się do zabawy z nimi. Człowiek decydujący się na psa musi mieć świadomość jaki dana rasa ma wzorzec zachowania i charakter bo właśnie po to one sa tworzone a nie sugerować się wrażeniem chwili czy samym wyglądem. Potem takie psy zmieniają kilka razy właścicieli albo lądują w schroniskach... albo pies musi spędzić resztę swojego zycia w kojcu na dworze lub co gorsza na łańcuchu... i jedyne co mu pozostaje to pożalić się na swój los z innymi psami w nocy...
z drugiej zaś strony jak pies czuje że jest kochany i że nalezy do rodziny to potrafi to oddać...
choć tutaj znowu wyjątkiem może być husky a zwłaszcza samce... te mogą mieć problem z okazywaniem uczuć :)
i to jest włąśnie przedtawiciel "starej" rasy czyli pierwotnej jakieś 3000 latek wstecz ;)
Dobermany, rotweilery, pit bulle, owczarki kaukaskie czy dogi argentyńskie to nie są rasy do pilnowania dzieci i nadające się do zabawy z nimi.
Powiedz to mojej narzeczonej, która dzieckiem będąc jeździła na dobermanie jak na koniu. ;oP
KaleidoStar
03-12-2011, 17:00
Oj no bo wszędzie są wyjątki, ale zawsze trzeba mieć na uwadze fakt, że predyspozycje niektórych psów są takie a nie inne. W każdej rasie zdarzają się odchyły w różne strony - agresywne lub miziaste...
thorcik... ja nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać
każdy ma swój rozum i podejmuje decyzje ;)
tutaj problem leży troszkę głębiej...
zabawa psa z całą rodziną i wożenie dziecka na grzbiecie to nie problem...
jednak ostry pies musi wiedzieć kto w stadzie/rodzinie jest alfą
i komu ma być posłuszny
problem może pojawić się kiedy nie ma osobnika alfa
a jest samo małe dziecko którego ambitny pies nie za bardzo wie jak traktować...
Kazdy pies musi wiedziec kto jest szefem jego stada, nie tylko psy obronne.
Kazdy pies musi wiedziec kto jest szefem jego stada, nie tylko psy obronne.
Dokładnie. Ja moją rozpuściłam troszkę :D
Ja mojego staram sie trzymac krotko, ale czesto na nocki chodze do pracy i psiak korzystajac z mojej nieobecnosci zakradal sie do lozka i spal w nim z moja zona. Ona mu oczywiscie na to pozwalala i efekt tego taki, ze jak go wczoraj chcialem zabrac z tego lozka to zaczal warczec i z zebami na mnie wyskoczyl. Dostal opierdziel, klapsa na dupe i potulnie poszedl do swojego legowiska.
KaleidoStar
03-12-2011, 19:06
Moja psa sypiała w łóżku, ale jednocześnie była posluszna, nigdy, ale to nigdy nie warknęła na wlaściciela. Na obcego w domu - raz, przylazł szczyl jeden i najpierw drażnił, a później chciał zabrać kość, któą obgryzala na swoim poslaniu...
Ech, Buka to było złoto, nie pies. W typie ONka.
Ooo takiego mam cwaniaka lozkowego:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img16.imageshack.us/img16/3140/dsc1662q.jpg)
Dostal opierdziel, klapsa na dupe i potulnie poszedl do swojego legowiska.
Klaps z takiego może zrobić kompletną "miazgę" :) Przy dobermanie może byś się jednak zawahał ;) :)
Pies ni emoze wiedziec, ze sie go boisz. Jak pokazesz przed nim, kiedy on zawarczy, ze odczuwasz lek to jestes spalony bo dasz mu do zrozumienia, ze on jest od Ciebie silniejszy i wazniejszy. Trzeba od razu pohamowac psa i sprowadzic na ziemie. W ten sposob zdobywasz wlasnie w jego mniemaniu tytul samca alfa w stadzie.
Pies ni emoze wiedziec, ze sie go boisz. Jak pokazesz przed nim, kiedy on zawarczy, ze odczuwasz lek to jestes spalony bo dasz mu do zrozumienia, ze on jest od Ciebie silniejszy i wazniejszy. Trzeba od razu pohamowac psa i sprowadzic na ziemie. W ten sposob zdobywasz wlasnie w jego mniemaniu tytul samca alfa w stadzie.
Jasne, masz rację :) - ten uśmiech z racji tego, że znów spojrzałem na fotkę twojego psa ;) :)
A ja mam sposób na mojego warczącego psa, gdy idę po niego, żeby go wysuszyć (to jedyny moment, gdy pies na mnie warczy, a raczej warczał) :D
Boryszuk
03-12-2011, 19:40
A ja mam sposób na mojego warczącego psa, gdy idę po niego, żeby go wysuszyć (to jedyny moment, gdy pies na mnie warczy, a raczej warczał) :D
Straszysz ją, że nadziejesz na kij od mopa? :-P
Lekko nieaktualne:
http://img839.imageshack.us/img839/4738/max2n.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/839/max2n.jpg/)
Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)
jurek1906
03-12-2011, 20:31
Ja ciut z innej beczki,ma może ktoś doświadczenie z psami z adopcji ?Ale nie szczeniakami,to pryszcz jest,ale ciut starszymi ,takimi 1,5 do 2 lat.Mamy taką aparatkę,Kropka się zwie :),super sunia,kundelek.Jest z nami już 8 miesięcy i jest jedn problem.Żaden obcy pies nie może do nas podejść żeby go pogłaskać,młoda wbija się między nas i obcego i dostaje ataku wścieklizny,warczenie,szczerzenie a nawet atakowanie intruza .A już labradory mają pozamiatane.Na początku każdy pies to był kumpel,bawiła się jak leci z dużymi,małymi,suczka czy pies bez różnicy.Te ataki zazdrości zaczęły się jakieś trzy miesiące temu.Myśli z żoną że to właśnie zazdrość powoduje takie zachowanie.Psy które dobrze zna można głaskać,tarmosić i zero złej reakcji.Ma ktoś podobne doświadczeni?
Niestety, moje doświadczenia z adopcją dorosłego psa sprowadzają się do jednego przypadku - "adoptowałem" spaniela i niestety skończyło się to porażką dla mnie...
Pies zdominował dom i nie potrafiłem sobie z tym poradzić (kilkanaście lat temu).
Jedyne co mogę Ci poradzić, to oczywisty system kar i nagród, z tym że kara działa tylko dokładnie w momencie w którym pies zachowuje się nagannie (DOKŁADNIE W TYM MOMENCIE - PODKREŚLAM) - po jedne minucie pies nie skojarzy zdarzeń i nasza reakcja będzie bezsensowna
Niestety, moje doświadczenia z adopcją dorosłego psa sprowadzają się do jednego przypadku - "adoptowałem" spaniela i niestety skończyło się to porażką dla mnie...
Pies zdominował dom i nie potrafiłem sobie z tym poradzić (kilkanaście lat temu).
Bo to był spaniel, zapewne jeszcze z rage syndrome. ;)
Żaden obcy pies nie może do nas podejść żeby go pogłaskać,młoda wbija się między nas i obcego i dostaje ataku wścieklizny,warczenie,szczerzenie a nawet atakowanie intruza .A już labradory mają pozamiatane.Na początku każdy pies to był kumpel,bawiła się jak leci z dużymi,małymi,suczka czy pies bez różnicy.Te ataki zazdrości zaczęły się jakieś trzy miesiące temu.Myśli z żoną że to właśnie zazdrość powoduje takie zachowanie.Psy które dobrze zna można głaskać,tarmosić i zero złej reakcji.
Wg mnie to jednak objaw dominacji. Charakterystyczne pakowanie się między Was, a innego psiaka… sunia chce pokazać kto tu rządzi, kto ustala zasady, kto i z kim może się bawić.
Jeśli chodzi o zazdrość to temat jest dość śliski. Sporo behawiorystów twierdzi, że psiaki nie potrafią odczuwać czegoś takiego jak zazdrość. Przenoszenie niektórych ludzkich uczuć, emocji i reakcji na świat zwierząt nie sprawdza się -- jak sami wiemy. :)
jurek1906
03-12-2011, 21:18
Jedyne co mogę Ci poradzić, to oczywisty system kar i nagród, z tym że kara działa tylko dokładnie w momencie w którym pies zachowuje się nagannie (DOKŁADNIE W TYM MOMENCIE - PODKREŚLAM) - po jedne minucie pies nie skojarzy zdarzeń i nasza reakcja będzie bezsensowna
Reakcja na złe zachowanie,to szarpnięcie smyczy w górę,żeby wytrącić ją ze stanu agresji,gorzej jak jest w parku dal psów ( otwarli na osiedlu takie cudo :) ),goni luzem i cholera przegania inne psy.Jest mała, więc krzywdy żadnemu psu nie zrobi,gorzej jak trafi na jakiegoś aparat i ją przetrzepie.
Bo to był spaniel, zapewne jeszcze z rage syndrome. ;)
Rage syndrome: to niekontrolowane ataki agresji skierowane najczęściej przeciwko domownikom, często połączone z bronieniem miski, zabawki czy posłania. W tej chwli choroba ta występuje bardzo rzadko. Jej przyczyny nie są do końca poznane, ale zauważono następujące zależności:
- najczęściej dotknięte nią są cockery jednomaściste, głównie złote.
- psy cierpiące na tą chorobę zwykle pochodzą z PSEUDOHODOWLI: były źle żywione w szczenięctwie, zostały zbyt wcześnie (przed ukończeniem ośmiu tygodni) oddzielone od matki, nie miały wystarczającego kontaktu z człowiekiem.
Też miałam spaniela. ;)
Oczywiste, że chodzi tylko o dominację.
Taki szczegół, no a może dwa podam, zastosuj i wbrew pozorom dużo mogą pomóc:
1. Pies w dowolnym momencie podchodzi i liże Ci rękę - odgoń go i nie pozwól na to, to Ty decydujesz kiedy jest czas na "czułości" - po paru minutach zawołaj i pozwól mu na to
2. Wchodzenie do domu - pies zawsze pcha się jako pierwszy - Nie pozwól na to! - po dwóch/trzech takich nieudanych próbach pies zna już swoje miejsce, a efekt jest taki, że pies już nie pcha się do drzwi i jakby powoli ustala swoje miejsce w stadzie.
zachowanie takie nie wskazuje na chęć dominacji a raczej na reakcję obronną i konieczność obrony was
zwłaszcza że jest skierowana do obcych psów
dominacja ma na celu zyskanie jak największych przywilejów w stadzie
zazdrość raczej byłaby skierowana do wszystkich psów
jurek1906
03-12-2011, 21:45
Oczywiste, że chodzi tylko o dominację.
Taki szczegół, no a może dwa podam, zastosuj i wbrew pozorom dużo mogą pomóc:
1. Pies w dowolnym momencie podchodzi i liże Ci rękę - odgoń go i nie pozwól na to, to Ty decydujesz kiedy jest czas na "czułości" - po paru minutach zawołaj i pozwól mu na to
2. Wchodzenie do domu - pies zawsze pcha się jako pierwszy - Nie pozwól na to! - po dwóch/trzech takich nieudanych próbach pies zna już swoje miejsce, a efekt jest taki, że pies już nie pcha się do drzwi i jakby powoli ustala swoje miejsce w stadzie.
Widzisz, z żadnych z podanych przez Ciebie zachowań u Kropy nie występują :). Liże rękę tylko jak jest deczko wilgotna,znaczy źle wytarta,uwielbia zlizywać krople wody z reki :). Witanie jest raczej powściągliwe,żadnego skakania,wariowania,czy pchania się do drzwi.W domu jest posłuszna,karna ,cudo nie pies :).
zachowanie takie nie wskazuje na chęć dominacji a raczej na reakcję obronną i konieczność obrony was
Reakcja obronna - może - choć nie sądzę by normalny pies chciał dobrodusznie, za każdym razem bronić właściciela (w naszym, ludzkim tego słowa pojmowaniu) przed każdym napotkanym, obcym psem - bo i po co? Nawet gdy nic się nie dzieje, nie ma żadnych oznak zagrożenia (agresywna postawa "obcego" etc. ). Jeśli już to obrona w sensie rozpoznania sytuacji > odpowiedzialny pies-przywódca pierwszy wita się z obcym by nie narażać pozostałych na ew. niebezpieczeństwo, i to dopiero on decyduje czy pozwoli się obcemu do stada zbliżyć, czy przegoni go gdzie pieprz rośnie. Myślę, że to jednak przejaw chęci kontrolowania "członków stada"-wynikająca z "psio" pojmowanej troski o stado (pies alfa poczuwa się w obowiązku do ochrony pozostałych członków rodziny-robi to rządząc "twardą łapą" - dając w psim języku (tj. mowa ciała, warknięcia itp.) czytelne komunikaty - "tam nie idź", "tego nie dotykaj", "nie przeszkadzaj mi" (np. warczenie gdy chcemy wyprosić go z posłania).
PS. Tylko czekam aż zjawi się ktoś z "Wesołej łapki" by obalić wersję z teorią dominacji. :-P
dominacja ma na celu zyskanie jak największych przywilejów w stadzie
No właśnie - zyskanie przywilejów. Największym przywilejem jest bycie na szczycie piramidy w hierarchii stada (czyli panowanie, decydowanie o tym kto co może, czego nie może i kiedy ew. może ;)). Ogólnie - j.w.
1. Pies w dowolnym momencie podchodzi i liże Ci rękę - odgoń go i nie pozwól na to, to Ty decydujesz kiedy jest czas na "czułości" - po paru minutach zawołaj i pozwól mu na to
A widzisz - ja spotkałam się z teorią (z którą chyba mogę się zgodzić) , że psy które często "podlizują się" swojemu panu - robią to z tych samych powodów dla których szczenięta liżą po np. pyskach inne osobniki w stadzie - to jasny, czytelny gest, przejaw pokory, podporządkowania i uległości wobec osobników starszych, silniejszych, usytuowanych wyżej w hierarchii. :)
Inną sprawą jest, że przejawy dominacji u niektórych psów nie występują "ciągle" - znaczy pies w domu jest uległy i posłuszny, podczas gdy na spacerze to on ciągnąc swojego pana decyduje w jakim kierunku i z jaką prędkością się poruszamy, kiedy przystajemy na "siusiu", decyduje czy przybiegnie na zawołanie itp. Ilu właścicieli twierdzi, że ich pies w domu to taki kochany misiu - a na spacerze jakby całkiem inny zwierzak w niego wstępuje? :)
[…] na reakcję obronną i konieczność obrony was
Ale to jest właśnie objaw dominacji. :) Pies poczuwa się w obowiązku do obrony stada, a czynią to z reguły osobniki alfa. A tak na dobrą sprawę obrony przed czym? Przecież nic się nie dzieje, właściciele tylko głaskają innego czworonoga. W ten sposób dominujący pies przejmuje inicjatywę -- chce dyktować co mogą, a co nie, osoby w jego stadzie. Osobnik będący niżej w hierarchii, jak widzi, że jego stado zachowuje się normalnie, nic się nie dzieje (przecież to tylko głaskanie innego psa)… nie postępowałby w ten sposób. Byłby spokojny i zajmował się swoimi sprawami.
PS
Aga ładnie rozwinęła myśl.
zachowanie takie nie wskazuje na chęć dominacji a raczej na reakcję obronną i konieczność obrony was...
Czyli dominację :-)
Osobnik alfa broni i troszczy się o stado!
edit
oj, dopiero zauważyłem wpis kolegi swider - no ale to tylko potwierdza moją wypowiedź
Gdyby reakcja obronna była chęcią czy objawem dominacji to każdy pies obronny w rodzinie musiałby być dominujący...
to bez sensu ;)
a już twierdzenie że obrona to dominacja to.. pomyłka...
przede wszystkim agresja jest skierowana nie przeciwko rodzinie a obcym psom czyli osobnikom poza hierarchią
dominacja to hierarchia wewnętrzna obce psy w niej nie biorą udziału a już zupełnie nie rozumiem w takim przypadku dominacji w stronę ludzi...
Instynkt obronny jest bardzo pielęgnowany w niektórych rasach i nie opiera sie na dominacji bo pies z definicji ma służyć człowiekowi., zresztą obronę podejmują w stadzie nawet najniższe osobniki w hierarchii.
A teraz kwestia przed czym ta obrona...
Psy maja również swoje charaktery ale nie jest tutaj dokładnie tak jak z ludzmi małe rasy często są okreslane jako niezrównoważone i strachliwe, duże rasy a zwłaszcza te ostre psy do obrony muszą być opanowane i zrównowazone to cechy które są konieczne i selektywnie wybierane w hodowli w małych rasach nie ma to znaczenia.
wiąże się to bezpośrednio z poprawną oceną zagrożenia i właśnie dla tego duży pies poprawnie oceniając sytuację nawet się czasem nie podniesie jedynie obserwując sytuację a mały pies już od pół godziny biega i szczeka tak naprawdę nie wiadomo na co. Pies obronny nie szczeka na każdą osobę przechodzącą koło posesji a małe psyją szczekają na... telewizor :)
Tak więc u ras małych często wystepuje zbyt wybujała reakcja obronna w sytuacjach bez zagrożenia.
Gdyby reakcja obronna była chęcią czy objawem dominacji to każdy pies obronny w rodzinie musiałby być dominujący...
to bez sensu ;)
a już twierdzenie że obrona to dominacja to.. pomyłka...
To żadna pomyłka. Generalizujesz, a uogólnienia z założenia są złe. My piszemy o konkretnej sytuacji, którą opisywał Jurek. Pies -- zwłaszcza obronny, ale innych ras też to tyczy -- działa (broni właściciela) w dwóch przypadkach: kiedy padnie odpowiednia komenda, albo wówczas, gdy mamy do czynienia z realnym zagrożeniem… nie głaskaniem innego psa.
To jest wręcz książkowy przykład dominacji, kiedy pies nie pozwala nikomu i niczemu zbliżyć się do swojego stada -- poczuwa się do obrony, ale pojętej nie w taki sposób jak my sobie wyobrażamy.
przede wszystkim agresja jest skierowana nie przeciwko rodzinie a obcym psom czyli osobnikom poza hierarchią
dominacja to hierarchia wewnętrzna obce psy w niej nie biorą udziału a już zupełnie nie rozumiem w takim przypadku dominacji w stronę ludzi...
Ale kto broni stada przed obcymi osobnikami? Samiec alfa. To on podejmuje decyzję o ataku, biernej obronie czy akceptacji nowego członka stada. Inne psy pomagają w razie zagrożenia lub kiedy ten nie może działać. Osobniki niżej w hierarchii widząc, że alfa jest spokojny, nie podejmują działań. Nie mogą jak poparzone ujadać i atakować. To nie miałoby sensu, a wprowadzało tylko zamieszanie w sforze.
Psy maja również swoje charaktery ale nie jest tutaj dokładnie tak jak z ludzmi małe rasy często są okreslane jako niezrównoważone i strachliwe, duże rasy a zwłaszcza te ostre psy do obrony muszą być opanowane i zrównowazone to cechy które są konieczne i selektywnie wybierane w hodowli w małych rasach nie ma to znaczenia.
Po raz kolejny generalizujesz i używasz uogólnień. Jest mnóstwo małych ras używanych np. do polowań -- wyobrażasz sobie strachliwego i niezrównoważonego psa myśliwskiego? Ja nie. :)
Ze swojego doświadczenia z licznymi psami mógłbym np. stwierdzić, że najbardziej bojaźliwe i pokopane są Owczarki niemieckie. Ileż to razy widziałem właściciela ledwo trzymającego swojego pupila na smyczy, który ujadał na każdego zbliżającego się człowieka czy psa. I mam pisać, że to norma? Nie. Ot złe wychowanie i mój pech, że na takich trafiałem.
A co to jest ostry pies? Są psy z predyspozycjami do różnego typu pracy, są psy obronne. Ale wszystko jest kwestią wychowania, ukierunkowanego szkolenia nastawionego na wykorzystanie naturalnych predyspozycji.
Gdyby reakcja obronna była chęcią czy objawem dominacji to każdy pies obronny w rodzinie musiałby być dominujący...
to bez sensu ;)
Tak bez sensu, ale w formie w jakiej to opisałeś.
Pies obronny, który przeszedł przeszkolenie, sygnalizuje tylko właścicielowi niebezpieczeństwo, a atakuje na komendę.
jurek1906
04-12-2011, 16:44
Dobra kochani,po przeczytaniu waszych postów ,wyszło mi że od 8 miesięcy mamy w domu stwora dominatora :). To chyba jednak nie tak, chodzi mi o doświadczenia z psami które mają za sobą jakieś przejścia.Moja podobno błąkała się po Busku Zdroju,została złapana do schroniska.Tam ją wysterylizowali ,podobno źle znosiła pobyt w schronisku.Ze schroniska została zabrana przez Panią, która prowadzi dom zastępczy.Zdjęcie suni wypatrzyła żonka w internecie i tak trafiła do nas.Może źle wyraziłem się pisząc o zazdrości,może to jest niepewność .Może kombinuje tak - głaszczą innego,to mnie zostawią.W tym samy czasie co my,znajoma z widzenia Pani też przygarnęła sunie,tylko starszą.I co ciekawe ta sunia zaczęła zachowywać podobnie jak nasza.Może psy adoptowane ze schroniska tak mają i zbiegiem czasu to mija? A oto i Kropa :).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/824/kropkac.jpg/)
i z kumplem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/10/kropka1.jpg/)
chyba faktycznie piszemy o czymś innym
a już z pewnością nie piszę o szkolonych psach...
Dobra kochani,po przeczytaniu waszych postów ,wyszło mi że od 8 miesięcy mamy w domu stwora dominatora :). To chyba jednak nie tak, chodzi mi o doświadczenia z psami które mają za sobą jakieś przejścia.Moja podobno błąkała się po Busku Zdroju,została złapana do schroniska.Tam ją wysterylizowali ,podobno źle znosiła pobyt w schronisku.Ze schroniska została zabrana przez Panią, która prowadzi dom zastępczy.Zdjęcie suni wypatrzyła żonka w internecie i tak trafiła do nas.Może źle wyraziłem się pisząc o zazdrości,może to jest niepewność .Może kombinuje tak - głaszczą innego,to mnie zostawią.W tym samy czasie co my,znajoma z widzenia Pani też przygarnęła sunie,tylko starszą.I co ciekawe ta sunia zaczęła zachowywać podobnie jak nasza.Może psy adoptowane ze schroniska tak mają i zbiegiem czasu to mija? A oto i Kropa :).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/824/kropkac.jpg/)
i z kumplem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/10/kropka1.jpg/)
Przefajna psica! :)
Na pewno będziecie z niej mieli mnóstwo pociechy. ;)
Gorąco wszystkim polecam przeczytać "Zapomniany język psów" - wiele się rozjaśni.
Skoro male psy sa strachliwe i bojazliwe oraz szczekajace na wszystko to moj york musi byc chyba jakims odmiencem. Leci do kazdego, z kazdym chce sie bawic, nie boi sie zadnych psow ani ludzi, omija tylko wozki i rowery z daleka. Glos podnosi tylko i wylacznie kiedy w srodku nocy cos nagle pizgnie gdzies na korytarzu, albo ktos lapie za klamke bez wczesniejszego wcisniecia dzwonka. Pozatym jest cichy. Nigdy nie szczekal na nic, ani na nikogo na spacerze.
Pozatym bez sensu jest przypisywanie psu ludzkich cech takich jak zazdrosc, czy obawa przed odrzuceniem z powodu glaskania innego psa. Jak juz bylo tutaj wspomniane pies czuje sie samcem alfa i chce chronic swoje stado przed obcymi intruzami. Proponuje poczytac cos o wychowywaniu psow oraz o psiej psychologii. Czesto robimy cos cos wydaje nam sie dobre dla psa, ale naprawde tylko mu szkodzimy. Pies to nie czlowiek i trzeba inaczej do niego podchodzic. Gdzies wyczytalem, ze na pierwszym miejscu w wychowywaniu psa musi byc dyscyplina, uczucia byly dopiero na ktoryms miejscu dalej.
Sent from my GT-I9000 using Tapatalk
Gorąco wszystkim polecam przeczytać "Zapomniany język psów" - wiele się rozjaśni.
Przecież wiesz, że sfatygowana, stoi u nas na półce, podobnie jak Zapomniany język psów w praktyce, Drugi koniec smyczy i kilka innych. ;)
A Kropa przesympatyczna!
No dobra, to ja może złożę raport... :-) Bo narobiłem trochę zamięszania i siedzę cicho...
Sytuacja jest taka, że dolegliwości młodego to nie była alergia, tylko jakiś zbieg okoliczności... Kurde, ale nam stracha napędził.
Piesek, który najpierw był psicą, później, na skutek mojego dyletanctwa miał być pieskiem, okazał się jednak psicą. :-) I po długim biciu się z własnymi myślami postanowiliśmy, że Salsa zostaje z nami. :-) Byliśmy już na pierwszym przeglądzie, szczeniak jest zdrowy, wesoły, zaczął psocić na dobre, jak to na szczeniaka przystało. Także oficjalnie mogę powiedzieć, że nam się rodzina powiększyła. :-)
Jeszcze przywołam temat karmienia. Pani doktor zaproponowała karmę Nutra Puppy, jako karmę ze średniej półki. Coś na ten temat możecie powiedzieć?
Aaa... jeszcze miałem zapytać... Jak karmić takiego pieska? W sensie o jakich porach? Pialiście wcześniej o karmieniu 4 razy dziennie. Weterynarz stwierdził, że można 3 razy, co by mi bardziej odpowiadało, ze względu na nasz dzień. Bo mogę dać michę rano przed wyjściem z domu, po południu, po pracy no i wieczorem. Jakie odstępu powinny być między karmieniami zachowane mniej więcej i o której najpóźniej podawać michę?
Majek - mistrz rozpoznawania płci :D :D
fajnie że zostaje :D I jeszcze fajniej że młody nie ma alergii.
Kundzior
08-12-2011, 11:34
Wszystko mega :)
Młodego psa się karmi kilka razy dziennie, nie wielkimi porcjami, później się zmniejsza stopniowo ilość karmień aż pozostanie jedno karmienie dziennie. Młody pies nie potrafi sobie dawkować jedzenia, ale już dorosły pies je w miarę potrzeb, nie 3ba jakoś specjalnie dawkować. Czym karmić? Średnia półka karm jest OK, moim zdaniem, tak cena jak i jakość jest do zaakceptowania, drogie karmy to przerost formy nad treścią, a tanie jest tanie, to tyle zalet taniego. Dla młodego psa w okresie rozwoju warto zainwestować w lepsze jakościowo posiłki, zaowocuje to w przyszłości zdrowszym pieskiem.
Majek - mistrz rozpoznawania płci :D :D"No bo mnie zmyliły..." ;-)
fajnie że zostaje :D I jeszcze fajniej że młody nie ma alergii.Tego jeszcze wykluczyć nie możemy, natomiast po konsultacjach z lekarzami (pediatrą i weterynarzem) na 99% wykluczyliśmy, że ta akcja, co mieliśmy ostatnio, to był odczyn alergiczny, czy generalnie coś psiego pochodzenia.
EDIT:
Młodego psa się karmi kilka razy dziennie, nie wielkimi porcjami, później się zmniejsza stopniowo ilość karmień aż pozostanie jedno karmienie dziennie. Młody pies nie potrafi sobie dawkować jedzenia, ale już dorosły pies je w miarę potrzeb, nie 3ba jakoś specjalnie dawkować. Czym karmić? Średnia półka karm jest OK, moim zdaniem, tak cena jak i jakość jest do zaakceptowania, drogie karmy to przerost formy nad treścią, a tanie jest tanie, to tyle zalet taniego. Dla młodego psa w okresie rozwoju warto zainwestować w lepsze jakościowo posiłki, zaowocuje to w przyszłości zdrowszym pieskiem.Tyle mniej więcej wiem. Problem polega na tym, że ten zwierz nie jest w ogóle łapczywy i jakoś wygłodniały na potęgę. Chcąc zachować jakiś reżim pór karmienia, w sensie, że podstawiam michę, czekam te 20 minut i zabieram, to mam wrażenie, że pies będzie głodny chodził. Bo jak np. rano wystawiam michę, to chapnie kilka razy i jest bardziej zainteresowana zabawą i pieszczotami, niż jedzeniem. Przywitam się, pogłaskam i wychodzę, żeby dać jej czas na spokojne zjedzenie, ale jak wracam to zjedzone jest może połowę, może nawet mniej. Więc albo za dużo sypię, albo robię coś nie tak. I tak jest o każdej porze. Jak daję wieczorem, to też psica jest bardziej zainteresowana rozrywkami, niż jedzeniem.
Kundzior
08-12-2011, 11:49
To bardzo fajnie że nie pożera wszystkiego, znaczy się że sam wie ile ma jeść. Myślę że zabieranie po 20 minutach jest zbyteczne :) Weź to na intuicję z tym karmieniem :) Zaszkodzić na pewno pieskowi nie zaszkodzisz. Zwierzaki też potrafią mówić, nie tak dosłownie, ale jednak. Będzie coś chciał, poprosi Cię. Pies jest jak dziecko, taki terrorysta :))
Super wiadomość! A co do karmienia, to wystarczy te 3 razy dziennie, jeżeli psiak ma przynajmniej 8 tygodni. Karmy o której piszesz nie znam, ale kiedyś ktoś ze znajomych zachwalał. Weterynarz nie pokazał Ci jakie porcje sypać? Kiedyś z Eukanubą dostałam kubeczek, na którym rozrysowane było dawkowanie ;)
Miło przeczytać, że cała historia z dreszczykiem kończy się happy endem :)
Jestem przekonany, że psina odwdzięczy się wieloma chwilami radości - o pierwszych psotach szczeniaka szybko zapomnicie :)
P.S> A jaka radość będzie, gdy kiedyś sypnie potomstwem :)
P.S> A jaka radość będzie, gdy kiedyś sypnie potomstwem :)
Co?
.
Majek, daj więcej zdjęć psicy :D
Co?
Przecież to sunia jest, więc nie wiem czemu taki zdziwiony? :)
Przecież to sunia jest, więc nie wiem czemu taki zdziwiony? :)
Jeżeli już, to zdziwiona. Byłeś kiedyś w schronisku?
Zrobię foty, może jakoś w weekend, za dnia, bo na tygodniu, jak wracam do domu, to już cimno...
Właśnie, potomstwo... Jak to jest z tymi sprawami? Niby działka jest szczelnie zamknięta, ale wiadomo, specjaliści są od wszystkiego... ;-) Bierzemy pod uwagę wykonanie zabiegu. Tylko co to jest za zabieg? To jest podwiązanie, czy usunięcie? Czy albo to albo to? Co w takim razie sensowniejsze i mniej szkodliwe?
Bognik wytłumaczy wszystko.
Ogrodzenie nie pomoże. Pies jak będzie chciał, to dostanie się na Twoją posesję. Polecam wykonanie sterylizacji po pierwszej cieczce (są dwie szkoły: jedna zaleca przed, druga po cieczce, ale ja jestem zwolennikiem tej drugiej). Nie daj się namówić na tabletki czy zastrzyki hormonalne. To nic dobrego. Wyrządzają dużo szkody w organiźmie, więc prędzej czy później i tak byś wykonał sterylizację. Sam zabieg nie jest taki zły. Moja Lhara była parę lat temu sterylizowana. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, a dzień po zabiegu zachowywała się juź normalnie ;)
Sterylizacja, to jest podwiązanie, tak? Gdzieś kiedyś zetknąłem się z opinią, że podwiązać powinno się po pierwszym urodzeniu, bo coś tam... Jak rozumiem, to jakiś mit?
Sterylizacja, to jest podwiązanie, tak? Gdzieś kiedyś zetknąłem się z opinią, że podwiązać powinno się po pierwszym urodzeniu, bo coś tam... Jak rozumiem, to jakiś mit?
Sterylizacja to usunięcie jajników/macicy. W sumie to chyba powinno się na to mówić kastracja. A co do teorii, że suka przynajmniej raz musi zostać matką, to jest to MIT ;) Suka to nie kobieta. Nie czuje potrzeby bycia matką. A do tego na dobre jej to nie wyjdzie. Ja jestem za rozmnażaniem jedynie psów hodowlanych (i to też nie wszystkich) ;)
A jak wtedy z gospodarką hormonalna u suki po takim patroszeniu? Było, nie było, jajniki to gruczoły wydzielania wewnętrznego również. I może takie głupie pytanie jeszcze, w jakim wieku może się pierwsza cieczka pojawić i co ile występuje? Kurde, ile to się trzeba naumieć.
Jezeli chodzi o potrzebę bycia matką, to u suk zdarza się przecież ciąża urojona. Z czego ona wynika?
jurek1906
08-12-2011, 14:10
A jak wtedy z gospodarką hormonalna u suki po takim patroszeniu? Było, nie było, jajniki to gruczoły wydzielania wewnętrznego również. I może takie głupie pytanie jeszcze, w jakim wieku może się pierwsza cieczka pojawić i co ile występuje? Kurde, ile to się trzeba naumieć.
Jezeli chodzi o potrzebę bycia matką, to u suk zdarza się przecież ciąża urojona. Z czego ona wynika?
Suczka po ,jak piszesz "patroszeniu",może zacząć tyć.To znaczy mają tendencje do tycia.Ale dobra karma ,dużo ruchu i powinno być ok.A co do samego zabiegu,to się nie namyślaj,tylko jak przyjdzie pora to działaj.Wiem co piszę, posłuchałem "mądrego" weterynarza i na własnej skórze przekonałem się co to jest ropomacicze :(. Jak sobie teraz przypomnę,to cisną się na usta straszne słowa.Dramat psa i nasz.Tydzień walki o sunie,kroplówki i jeszcze raz kroplówki(statyw służył za stojak kroplówki ). Walka została przegrana (:. Dlatego trzeba sunie ciąć.
Pierwszą cieczkę moja pierwsza sunia miła koło 10 miesiąca,czy jakoś tak,potem miej więcej co pól roku.
Chodzi Ci o to, czy jakieś widoczne zmiany zachodzą w psychice po sterylizacji? Ja takiego czegoś nie zauważyłam. Za to moja suka trochę przytyła, ale nie wiem na 100% czy to było od sterylizacji. Ona po prostu nie lubi ruchu i spacerów (chodzi na siłę :D).
Ciąża urojona występuje u każdej suki po cieczce. Żeby zwalczyć ciążę urojoną zaleca się właśnie ... sterylizację ;) Nie wiem skąd się bierze ciąża urojona. Jedne suki przechodzą ją tak, że tego nie widać, a z innymi są problemy i trzeba się udać do weterynarza.
Pierwsza cieczka może pojawić się już nawet w 6 miesiącu (ale to rzadko) lub po roku. Wszystko zależy od psa. Jakiej jest rasy/wielkości itp. ;)
I jeszcze jedno - sterylizacja zapobiega ropomaciczu.
na własnej skórze przekonałem się co to jest ropomacicze :(
Mam nadzieję, że nie tak całkiem na własnej skórze. ;)
Zdecydowanie polecam sterylizację - raz wykonana działa całe życie zwierzaka, czysto, skutecznie, najtaniej w porównaniu do jakichkolwiek innych metod. Skutki uboczne są pomijalne.
No i dobra. Nie ma co się zastanawiać. Dzięki za rady. Jak bym jeszcze miał jakieś wątpliwości, pozwolę sobie jeszcze pozawracać Wam gitarę. ;-)
Bardzo dobrze, że pytasz. I dodam, że nie wszyscy weterynarze, którzy Ci ''dobrze radzą'', mają rację.
Sama mam takich u siebie w mieście. Jeden sam powiedział, że psa mi nie wysterylizuje (mimo, że nie chciałam tego robić u niego), bo jego zdaniem za bardzo się ''cackam'' ze swoim psem i bał się konsekwencji, gdyby źle zabieg przeprowadził :roll: A i kiedyś to mi prawie kota zabił. Nie wspominam już o czymś takim, że jego zdaniem suka powinna przynajmniej raz w życiu urodzić. Ręce opadają ...
Jeżeli już, to zdziwiona.
:oops: To tak z rozpędu, bez jakichkolwiek złośliwości :oops:
Byłeś kiedyś w schronisku?
Tak. A co?
Mam nadzieję, że po ostatnich postach Majek nie zdezerteruje ;) :)
W obecnym czasie lepiej pisać, ile psy potrafią mieć cierpliwości do dzieci :)
jego zdaniem suka powinna przynajmniej raz w życiu urodzić. Ręce opadają ...
O kotach też to mówią (niektórzy).
Nie, no bez jaj... Miałem w swoim życiu psy, koty i doskonale zdaję sobie sprawę z czym to się wszystko wiąże. Moje dziecko pierwsze lata swojego życia wychowywało się z psem. Tyle tylko, że nigdy nie miałem do czynienia z psicą. Po prostu chcę się dowiedzieć, na co zwrócić uwagę, jak dobrze zadbać o jej potrzeby. Baba, jak by nie było, nie? :p ;-) Takie informacje raczej mnie nie spłoszą. Z reszta, ja taki raczej mało płochliwy jestem. ;-)
:oops: To tak z rozpędu, bez jakichkolwiek złośliwości :oops:
Spoko ;)
Tak. A co?
Więc widziałeś ile psów czeka na nowy dom. Po co rozmnażać kolejne? Jaki jest tego sens?
O kotach też to mówią (niektórzy).
Wiadomo, dla nich to zarobek ... Nie każdy weterynarz zostaje lekarzem z sercem :roll:
Po prostu chcę się dowiedzieć, na co zwrócić uwagę, jak dobrze zadbać o jej potrzeby. Baba, jak by nie było, nie? :p ;-)
Coś czuję, że będzie miała u Ciebie dobrze :D
Coś czuję, że będzie miała u Ciebie dobrze :D
Pies też człowiek. ;)
Widać że się chłop stara :D
Moja Kasia też chce zwierza psowatego, ale z wielu powodów musi jeszcze poczekać.
Pies też człowiek. ;)To jest jeszcze jedno powiedzenie... "Traktuj psa jak człowieka, a on Cie będzie traktował jak psa". :-)
Więc widziałeś ile psów czeka na nowy dom. Po co rozmnażać kolejne? Jaki jest tego sens?
Trudno nie widzieć :( Jednak poza celowym działaniem skierowanym na rozmnażanie, trafiają się - i to dosyć często - przypadki "losowe" :)
Wiadomo, dla nich to zarobek ... Nie każdy weterynarz zostaje lekarzem z sercem :roll:
Mam w domu psa, który jest specyficznym egzemplarzem - długo by o tym pisać :) W jego życiu wizyta u weterynarza to niestety norma - na szczęście na stare lata jest lepiej :) Pecha miał tylko za pierwszym razem. Niestety ja się nie znałem i nie byliśmy w stanie tego spostrzec, że trafił na konowała( a może wyłudzacza kolejnych wizyt), który niestety dość sporo go "popsuł". W dalszej części swego żywota miał sporo (przy okazji i ja) do czynienia z kolejnymi. Kiedyś, po kolejnej przeprowadzce w ciągu niecałego roku miał na swoim koncie około setki wizyt :twisted: Może mieliśmy dużo szczęścia, ale wszyscy pozostali byli i są wspaniałymi ludźmi. Po prostu weterynarze z powołania. Co więcej, leczący za bardzo rozsądne pieniądze (patrząc od strony klienta) :)
Gdybym miał narzekać na tę grupę zawodową w naszym kraju, to bym zgrzeszył. Na czarną owcę można zawsze trafić, ale to nie powód, żeby generalizować.
Coś czuję, że będzie miała u Ciebie dobrze :D
To akurat pewnik :)
Jednak poza celowym działaniem skierowanym na rozmnażanie, trafiają się - i to dosyć często - przypadki "losowe" :)
Dlatego trzeba temu zapobiegać ;)
Na czarną owcę można zawsze trafić, ale to nie powód, żeby generalizować.
Napisałam tylko, żeby uważać na niektórych weterynarzy. Ja omijam tych z mojego miasta, za to w Pile mam super fachowców ;)
Napisałam tylko, żeby uważać na niektórych weterynarzy.
Tekst o czarnej owcy dotyczył mojej opowieści, że pomimo, iż na taką trafiłem, to grupę weterynarzy uważam za bardzo OK ;) :)
Tekst o czarnej owcy dotyczył mojej opowieści
No niestety, nieraz sami musimy się różnych rzeczy dowiadywać, aby ktoś nas w poważny błąd nie wprowadził .... A z leczeniem nie ma żartów :(
Nie wiem, czy pies będzie miał u mnie dobrze, myślę, że nie będzie miał źle... Dużo wątpliwości mieliśmy z żoną, bo pomijając aspekty zdrowotne dziecka, czy jakieś tam materialne sprawy (ogród, rabaty i takie tam), to nie byliśmy przygotowani mentalnie na psiaka. Owszem, myśleliśmy, że może kiedyś... Ale jak już, to rasowego, z jakiejś hodowli, żeby było wszystko wiadomo o zwierzęciu... W każdym razie, po ostatnim roku jazd ze zdrowiem dziecka jesteśmy tak zmęczeni, że po prostu czerpiemy z każdej chwili spokoju, jaką mamy i najzwyczajniej w świecie, nie chciałoby nam się teraz świadomie podejmować kolejnego obowiązku, jakim jest posiadanie pieska. Jak widać los bywa przewrotny. Może tak miało być. W każdym razie, skoro ten piesek już u nas jest, to chcę ja przede wszystkim, jako główny opiekun, wiedzieć jak najwięcej, żeby uniknąć niepotrzebnych niespodzianek, nerwów, zgrzytania zębami. Może piesek nie będzie wypieszczonym i ukochanym pupilem całej rodziny śpiącym razem z nami w łóżku itd, ale na pewno nie będzie traktowany źle i nie zabraknie mu bliskości. Nie będzie porzucony i odepchnięty. Już został zaakceptowany w rodzinie, a to chyba najważniejsze.
Spora część forum wie, że będzie miała dobrze, tylko Majek niepewny :)
Mieszaniec, no cóż, może nie będzie idealnej rzeźby ciała i o medalach trzeba zapomnieć (chyba, że w konkurencjach sportowych). Jednak mieszańce to bardzo też wspaniałe istoty :)
Jeśli chodzi o ogród - przeżyje i on :)
Ciąża urojona występuje u każdej suki po cieczce. Żeby zwalczyć ciążę urojoną zaleca się właśnie ... sterylizację ;) Nie wiem skąd się bierze ciąża urojona. Jedne suki przechodzą ją tak, że tego nie widać, a z innymi są problemy i trzeba się udać do weterynarza.
Ciąża urojona to temat z odległej przeszłości, tak powiem jako ciekawostkę
Otóż jest ona pozostałością po wilkach, czyli jest ona przekazywana od momentu powstania tzw. udomowionego wilka czyli psa. Z uwagi na to że wilki zyją stadnie czyli tzw. watahą oczywiście razem polują.
W sytuacji kiedy jedna z suk miała młode lecz niestety zginęła na polowaniu lub w jaki kolwiek inny sposób u innej samicy ze stada dochodziło właśnie do ciąży urojonej i mogła ona karmić młode, dzięki temu przezywalność i zachwanie gatunku jest wyższe. Jak widać jest to w dużej mierze sprawa psychiki psa czy wilka. ciąża urojona nie występuje u każdej suki zawsze po cieczce. Czasem sterylizacja odpada jako opcja...
Nie wspominam już o czymś takim, że jego zdaniem suka powinna przynajmniej raz w życiu urodzić. Ręce opadają ...
Powiem Ci, że faktycznie jest taka teoria i wytłumaczę dlaczego.
jak już wyżej wspomniałem ciąża urojona to sprawa psychiki psa, a suka która nigdy nie miała młodych właśnie z tego powodu może mieć znacznie więcej ciąż urojonych w zyciu, a jak wiadomo grudki które powstają w tkance po takiej ciąży są często powodem nowotrzorzenia i teraz w sytuacji kiedy pies nie będzie nigdy sterylizowany posiadanie przez suke młodych może zmniejszac częstotliwość występowania ciąż urojonych.
Zdania lekarzy są chyba dość podzielone w tej kwestii jak i w wielu innych, ale sprawa nie jest taka prosta bo jak w grę wchodzi psychika to nic nie jest juz takie proste ;)
Właściciele też mają różne poglądy na ten temat opierając sie na własnych doświadczeniach...
Kundzior
08-12-2011, 20:28
Powiem Ci ,że faktycznie jest taka teoria i wytłumaczę dla czego.
jak już wyżej wspomniałem ciąża urojona to sprawa psychiki psa a suka która nigdy nie miała młodych właśnie z tego powodu może mieć znacznie więcej ciąż urojonych w zyciu .......teraz w sytuacji kiedy pies nie będzie nigdy sterylizowany posiadanie przez suke młodych może zmniejszac częstotliwość występowania ciąż urojonych.
nie zamierzam drążyć tego tematu, ale to co zacytowałem mija się z prawdą.
Suki po sterylizacji mają jedynie tendencje do tycia, ale wszystko w rękach właściciela.
jackrabbit
08-12-2011, 20:43
Suki po sterylizacji mają jedynie tendencje do tycia, ale wszystko w rękach właściciela.
to jak niektore kobiety po zawarciu zwiazku malzenskiego, ciekawe czy jest jakas korelacja
nie zamierzam drążyć tego tematu, ale to co zacytowałem mija się z prawdą.
Suki po sterylizacji mają jedynie tendencje do tycia, ale wszystko w rękach właściciela.
wiesz jeszcze gdybyś napisał że się z tym nie zgadzasz to pół biedy ale w czym mijam się z prawdą :)
że jest taka teoria?
że ciąża to sprawa psychiki?
z tym że teoria owa mówi że suka która nigdy nie miała prawdziwej ciąży ma skłonności do ciąży urojonej
czy z tym że jeśli suka miła już prawdziwe ciąże to to czasem w ogóle nie ma ciąż urojonych bądz występują one rzadziej?
Ciśnie mi się na klawiaturę pytanie - kim jesteś i jak dużą masz wiedzę w tym zakresie że wypowiadasz się tak autorytatywnie wiedząc co jest prawdą ;)
jesteś lekarzem ? masz medyczne przesłanki? czy sprawdziłeś coś w praktyce ? znasz się na psychice psów?
Bo jak wspomniałem nawet lekarze czy doktorzy mający szeroką wiedzę nie są tak jednoznaczni jak ty ;)
Oczywiście również błędnie założyłeś że przedstawiając pewną teorię jestem jej wyznawcą...
Dziwią mnie czasem tak autorytatywne wypowiedzi ludzi którym się wydaje że po przeczytaniu książki o hodowli albo nie daj Boże w internecie pod hasłem "mity o ciązy urojonej" bądź mają akurat psa więc wszystko wiedzą o jego psychice :)
że nie wspomnę już o jakimkolwiek medycznym źródle wiedzy...:/
Podobnie jak padły tu definitywne diagnozy o dominacji na temat mieszańca który był adoptowany i braku jakiegokolwiek wywiadu i zobaczenia psa...
Moja wypowiedż na temat tej teorii miała zwrócić uwagę że temat psychiki nie jest nigdy tak jednoznaczny bo
faktem jest ,że
lekarze mają zdania podzielone w tej kwestii
że suki które mają kilkukrotnie ciąże nie mają takiego problemu z urojeniem
że problem ciąży urojonej najczęściej jest podnoszony w sprawie suk które ciązy nigdy nie miały
że ciąża może wystąpić również u suk które miały już ciąże normalne
że suka nie musi mieć cieczki aby mieć ciążę urojoną
jednoznacznej opinii na podstawie tego nie da się wysnuć a najczęściej z nowotworami na stole lądują suki które ciązy nigdy nie miały ;)
Niedobry pies! Nie kopiemy na rabatach!
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/12/258-1.jpg
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2011/12/258.jpg)
Ale się skubana poczuła dobrze... Zaczynamy ganiać korę po całym trawniku. ;-)
Więcej zdjęć tutaj: http://blog.majkon.pl/?p=469
Mam kolejne pytanie... Do jakiej temperatury pies może być na zewnątrz? Szczeniak w zasadzie. Kupiłem jej elegancką ocieplaną budę, wyłożyłem jeszcze w środku kołdrami poduszkami itd. Żarcia ma tyle, że nie jest w stanie przejeść (w końcu nie Chappi z marketu). Teoretycznie pies w takich warunkach powinien sobie poradzić bez problemu. Wiejskie burki (pisząc to zdałem sobie sprawę, ze to też jest wiejski burek ;-) ) na łańcuchach maja chyba gorzej... Karmione byle czym, ochłapami... No, tyle tylko, że to jest szczeniak. I stoi pod drzwiami i hałasuje, chyba, żeby ją wpuścić. :neutral:
Ależ mordka! :D
Powiem tak - nawet moi dziadkowie mieszkający na wsi, na co dzień trzymający swoje "burki" na podwórku - gdy jeszcze te są szczeniakami pozwalają im (zwłaszcza zimą) większość czasu (szczególnie w nocy) być w domu (no OK - konkretnie w ganku ;)) - i ja też bym Ci tak poradziła. Jak nie w ganku - to chociaż w nieco cieplejszym garażu. To jest jeszcze mały piesek (jak by nie było - dziecko! :)) - w tak młodym wieku jest wrażliwy, łatwo może zachorować - zwłaszcza, że nie ma się od "czego" (czyt. innego psiego towarzysza) ogrzać, jak było by to w naturze (jeśli o psowate ogółem chodzi - żaden szczeniak nie śpi na zimnie sam-wszyscy członkowie stada śpią razem, tuląc się w nocy do siebie). Buda i pierzyny w budzie pomogą tylko osłonić przed wiatrem, deszczem - temperatury raczej nawet z takim "dociepleniem" ;) znacząco przy mrozie nie podniosą.
PS. a to nie wiesz, że rabatki są najfajniejszym placem zabaw? ;)
No i lepiej na dworze go nie zostawiac bez zestawu szczepien bo jest teraz bardzo podatny na rozne choroby, nie ma odpornosci. Zrob mu serie szczepien.
I POZOSTAŁ ???? :)
hehehe
Kupiłem jej elegancką ocieplaną budę, wyłożyłem jeszcze w środku kołdrami poduszkami itd.
Z budą jest tak: przede wszystkim psia buda powinna być dopasowana do wielkości psa i nie może być zbyt duża. Pies ogrzewa budę ciepłem własnego ciała - oznacza to, że buda powinna nie być przestronna, ma być bardziej ciasną norą (od góry również) niż hangarem, w przeciwnym razie pies będzie w niej marzł. To po pierwsze. Po drugie - na zimne dni buda powinna być zaopatrzona w "drzwi" - czyli przybity nad wejściem np. kawał szmaty (np. kawałek starej wykładziny) możliwie dobrze przylegającej do otworu, pies powinien nauczyć się przechodzić przez tę przeszkodę.
Co do żarcia - pies nie powinien mieć stale dostępnego żarcia, nawet suchej karmy. Dajesz mu michę, zjada albo nie - i zabierasz. Nieprzestrzeganie tego umacnia dążenie psa do dominacji w stadzie, to kluczowy element tej gry.
No i lepiej na dworze go nie zostawiac bez zestawu szczepien bo jest teraz bardzo podatny na rozne choroby, nie ma odpornosci. Zrob mu serie szczepien.Na szczepienia jedziemy we wtorek. Póki co została odpchlona i dostała pierwszą dawkę "odrobaczywiacza"
I POZOSTAŁ ???? :)
hehehePozostałA, tak gwoli ścisłości. ;-)
Z budą jest tak: przede wszystkim psia buda powinna być dopasowana do wielkości psa i nie może być zbyt duża. Pies ogrzewa budę ciepłem własnego ciała - oznacza to, że buda powinna nie być przestronna, ma być bardziej ciasną norą (od góry również) niż hangarem, w przeciwnym razie pies będzie w niej marzł. To po pierwsze.Wiesz, problem z doborem budy polega na tym, że pies jest kundelkiem. Szczeniakiem - kundelkiem. I tak naprawdę nie wiadomo, co z niego wyrośnie. Kupując budę wziąłem nie najmniejszą, tylko tę numer większą (bo raczej jakieś wielkie bydlę z niej nie wyrośnie). Dlatego wypchałem środek czym tylko mogłem, żeby stworzyć psiakowi ciasne legowisko.
Po drugie - na zimne dni buda powinna być zaopatrzona w "drzwi" - czyli przybity nad wejściem np. kawał szmaty (np. kawałek starej wykładziny) możliwie dobrze przylegającej do otworu, pies powinien nauczyć się przechodzić przez tę przeszkodę.Tak, wiem, już mnie poinstruowano. Jutro coś zaimprowizuję, chociaż widząc jej szczenięce zapędy do wyrywania wszystkiego, co tylko da się wyrwać (z włókniną otulającą krzewy na okres zimy włącznie ;-) ), nie wróżę takiej kotarce długiego żywota. ;-)
Co do żarcia - pies nie powinien mieć stale dostępnego żarcia, nawet suchej karmy. Dajesz mu michę, zjada albo nie - i zabierasz. Nieprzestrzeganie tego umacnia dążenie psa do dominacji w stadzie, to kluczowy element tej gry.Pisałem o tym wcześniej... Niby staram się podawać michę w określonych porach i na określony czas, ale jak widzę, że po 20 minutach karma jest nieruszona, a ja mam wyjechać z domu, to póki co przynajmniej, wolę je zostawić, żeby psiak przez pół dnia nie był głodny. Tym bardziej, że dni już są chłodne.
To dopiero drugi tydzień mija, jak piesek jest u nas. Myślę, że do wszystkiego dojdziemy z czasem. Moje największe wątpliwości wiążą się z tym, czy zostawiać psa na noc na dworze, czy jednak brać go do garażu. Noce już są mroźne, co prawda nie jakoś bardzo, ale zawsze. Chyba jednak faktycznie będę zamykał ją na noc w ogrzewanym wnętrzu.
wolę je zostawić, żeby psiak przez pół dnia nie był głodny.
Nie je - zabrać. Z głodu przez parę godzin nie zemrze. ;)
Wiem, że z budą nie jest łatwo, gdy pies nie jest dorosły. Osobiście nie umieszczałbym jeszcze tak młodego psa w budzie - latem oswój go z budą, za rok będziesz próbował, jak poradzi sobie w budzie w chłodne dni. Miałem kiedyś leonbergera - ten wolał być w budzie, niż w domu, ale on to ogólnie lubił leżeć sobie na śniegu nawet w mroźne dni (futro prawie jak u niedźwiedzia). ;)
Kundzior
12-12-2011, 01:25
Małemu amu amu zabierać koniecznie. Budę zrobić z desek, razem z synem :) Da radę, a do więzi rodzinnych +100, a psich + xxxx
Nie je - zabrać. Z głodu przez parę godzin nie zemrze. ;)
Dokladnie, wazniejsza jest woda. Pies musi miec staly dostep do wody pitnej. Bez jedzenia moze i dwa dni spokojnie przesiedziec, ale bez wody byloby ciezko.
Ona na noc zostaje na dworze? To jeszcze dziecko ... Zabieraj ją do domu lub niech śpi w garażu przy grzejniku.
No dobra, w takim razie będzie spała w garażu. A budę muszę nieco przekonstruować. Dzięki za odzew.
Ja tak przy okazji, żeby nie zakładać nowego wątku...
Wisi na FB taka informacja:
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.309005072464221.79672.100000641923666&type=3
Dobrze by było, żeby każdy, kto ma tam konto rozesłał ją, gdzie może. Może uda się uratować śliczną psinę...
Kur**, ludzie to potwory... :(
Witam, bardzo dziękuję za zainteresowanie. Z ilości otrzymanych zapytań wynika że jednak jest mnóstwo osób którym los zwierząt nie jest obojętny. Z przyjemnością informuję że pies już trafił do nowych, szczęśliwych właścicieli. Właśnie został odebrany.
Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie i pozdrawiam serdecznie.
W dodatku odezwał się ktoś, kto twierdzi że jest to jego pies, który uciekł jakiś czas temu z Wieliczki czyli miejscowości oddalonej o ok. 40 km od miejsca gdzie został znaleziony.
Całe szczęście ;)
A co u Twojego psiaka? :D
Uff... Super... Już wczoraj próbowałem tego linka wsadzić na forum, ale coś się spsuło... Dzisiaj już nie czytałem, tylko od razu wkleiłem...
A co u Twojego psiaka? :D
A dziękuję, dobrze... Rośnie, rozrabia... ;-)
Świerza focia. :-)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/12/262-1.jpg
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2011/12/262.jpg)
Świerza focia. :-)
O ekonecie, widzisz i nie grzmisz? ;oP
Kurde, tak mi coś nie pasowało... :? Ale nic mi nie podkreśliło, to zostawiłem... Właśnie, czemu nie podkreśliło?
Kurde, tak mi coś nie pasowało... :? Ale nic mi nie podkreśliło, to zostawiłem... Właśnie, czemu nie podkreśliło?
Może dlatego, że kojarzy się ze świerzbem? ;)
Na razie to faktycznie psina za mała do budy, ale z mojego doświadczenia powiem, że
wszelkie kołdry i inne szmaty służą głównie do poszarpania i to nie zmienia się z wiekiem.
Najlepsza jest słoma. Mój psiak miał nadto budę w domu dostawioną do okna, ale to był duży
groźny pies i raczej ewentualny złodziej nie próbował by tamtędy wejść.
Może dlatego, że kojarzy się ze świerzbem? ;)
Albo żoną/córką/matką Waldemara Świerzego ;)
Tak, dorabiajcie sobie więcej teorii... Będą się pastwić teraz jeden z drugim... Karzdemu może się zdarzyć, nie? ;-)
Art Erie
05-01-2012, 14:37
Od trzech dni mam 6-miesięczną suczkę Beagle w domu :)
Miał być piesek, szczeniak z hodowli; ale coś mnie podkusiło w drodze, zjechałem na adres z ogłoszenia którego nie brałem pod uwagę...
Zastałem 6-miesięczną suczkę zamkniętą w jakiejś ciemnej komórce i nie mogłem jej tak zostawić, musiałem ją wykupić..
Ale ja nie o tym. Byłem już u weterynarza (badania, odrobaczenie itd.), natomiast mam pytanie odnośnie karmienia.
Sonia dostaje PURINA DOG CHOW PUPPY JUNIOR, zalecana porcja dla psa 5-8 miesięcy to 120-135g dziennie.
Z tym, że Sonia waży 7,5kg i taką ilość zjada w jednym posiłku, co trzeba pomnożyć x3 daje nam 400g/dziennie.
Czy to tymczasowa żarłoczność spowodowana tym jak była karmiona wcześniej? Za kilka dni mam zmiejszyć jej porcje?
KaleidoStar
05-01-2012, 14:42
A suczka jest z rodowodem? Jeśli była w złych warunkach, koniecznie trzeba to zgłosić, teraz jest dobry czas, bo w końcu w walce z pseudohodowcami mamy za sobą prawo...
Art Erie
05-01-2012, 14:53
A suczka jest z rodowodem? Jeśli była w złych warunkach, koniecznie trzeba to zgłosić, teraz jest dobry czas, bo w końcu w walce z pseudohodowcami mamy za sobą prawo...
Ma książeczkę zdrowia, a w niej pierwsze (nieaktualne) szczepienie. Nikt się nad nią nie znęcał (świadomie, czy ze złej woli), ale czekał ją los "podwórkowego Burka".
KaleidoStar
05-01-2012, 14:56
Czyli pseudohodowla. Tak czy siak takie rzeczy się zgłasza teraz, to niezgodne z prawem. No chyba że dostałeś pieska za darmo.
Czyli pseudohodowla. Tak czy siak takie rzeczy się zgłasza teraz, to niezgodne z prawem. No chyba że dostałeś pieska za darmo.
Najważniejsze, że nasz miś wyratował pieska i tworzy mu miejsce do życia.
Zgłoś to jak najszybciej. Inaczej taki sam los czeka inne psy w tym miejscu.
Art Erie
05-01-2012, 15:17
Owszem, ale to koniec "biznesu". W miocie były jeszcze 3 pieski, zostały wcześniej sprzedane. Pani ( a raczej "baba" ) strasznie narzekała na zmiany w prawie i wątpię, aby "hodowla" trwała nadal.
W obejściu był jeszcze dorosłe psy: bernardyn, golden i Beagle (mama Soni), puszczone luzem w obejściu nie interesowały się sobą ;)
Jedynie bernardyn miotał się przy płocie na mój widok, więc zszedłem mu z drogi.
Sonia była zamknięta w szopie, po prostu nie mogłem jej tam zostawić. Dałem "babie" 200zł, nie pytajac o nic.
Niestety taka jest rzeczywistość na wioskach; błoto, pchły i jakieś zlewki z obiadu do michy (widziałem opakowanie witamin, więc nie było tak źle). Z tego co można zobaczyć, to taka raczej "średnia", przynajmniej bez łańcucha (jak widzę psa na łańcuchu, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera).
A wracając do mojego pytania; 400g karmy to nie za dużo?
Od trzech dni mam 6-miesięczną suczkę Beagle w domu :)
Miał być piesek, szczeniak z hodowli; ale coś mnie podkusiło w drodze, zjechałem na adres z ogłoszenia którego nie brałem pod uwagę...
Gratulacje!
Zastałem 6-miesięczną suczkę zamkniętą w jakiejś ciemnej komórce i nie mogłem jej tak zostawić, musiałem ją wykupić..
Nie dziwię się...
Ale ja nie o tym. Byłem już u weterynarza (badania, odrobaczenie itd.), natomiast mam pytanie odnośnie karmienia.
Sonia dostaje PURINA DOG CHOW PUPPY JUNIOR, zalecana porcja dla psa 5-8 miesięcy to 120-135g dziennie.
Z tym, że Sonia waży 7,5kg i taką ilość zjada w jednym posiłku, co trzeba pomnożyć x3 daje nam 400g/dziennie.
Czy to tymczasowa żarłoczność spowodowana tym jak była karmiona wcześniej? Za kilka dni mam zmiejszyć jej porcje?
Dawaj jej tyle, ile wet zalecił, albo tak jak jest podane na opakowaniu karmy. Zdaniem mojej Księżnej Narzeczonej (głównej właścicielki Bena) 400 g dziennie to za dużo dla szczeniaka. Beagle są dość żarłoczne i bardzo łatwo je utuczyć. Wiem, że szczeniak będzie wbijał w Ciebie błagalny wzrok, gdy tylko zobaczy, że coś jesz - nasz dodatkowo zaczyna się wtedy oblizywać i znacząco pomrukiwać. W zasadzie, to jeżeli nie biega po działce z nosem przy ziemi, to najchętniej by tylko spał i jadł.
Ponadto, pozwolę sobie zasugerować rozpoczęcie układania, szkolenia suni. Rasa dość charakterna i im później ze szkoleniem, tym trudniej, a zapewniam, że warto. :-)
Art Erie
05-01-2012, 15:48
[...]Dawaj jej tyle, ile wet zalecił. Beagle są dość żarłoczne i bardzo łatwo je utuczyć. Wiem, że szczeniak będzie wbijał w Ciebie błagalny wzrok, gdy tylko zobaczy, że coś jesz - nasz dodatkowo zaczyna się wtedy oblizywać i znacząco pomrukiwać. W zasadzie, to jeżeli nie biega po działce z nosem przy ziemi, to najchętniej by tylko spał i jadł.
Ponadto, pozwolę sobie zasugerować rozpoczęcie układania, szkolenia suni. Rasa dość charakterna i im później ze szkoleniem, tym trudniej, a zapewniam, że warto. :-)
Tak znam apetyt beagla :) Dostaje swoje trzy posiłki, do tego w międzyczasie "kabanosy" do gryzienia, jakiś plasterek jabłka etc. Będę musiał kontrolować wagę i racjonować karmę żadnego dokarmiania ze stołu, spania w łóżku itd.
Bardzo pojętna psina; zlała mi się dwa razy w pierwsza noc w pokoju, teraz wychodzimy do ogrodu, uczymy się przybiegać na zawołanie, chodzić na smyczy i jest OK.
Muszę powtórzyć szczepienia, więc na razie nie możemy wychodzić nigdzie dalej ale na razie ogródek wystarczy :)
Z weterynarzem jest problem, bo w u mnie jest wprawdzie lecznica, ale... Byliśmy w Legnicy, niestety nadmiar stresu i jazda samochodem bardzo żle wpływa na Sonię, więc muszę się jeszce zdzwonić z lekarzem i zrobię szczepienia na miejscu, a do Legnicy za jakiś czas do kontroli...
Tak znam apetyt Beagla :) Dostaje swoje trzy posiłki, do tego w międzyczasie "kabanosy" do gryzienia, jakiś plasterek jabłka etc. Będę musiał kontrolować wagę i racjonować karmę żadnego dokarmiania ze stołu, spania w łóżku itd.
Bardzo pojętna psina; zlała mi się dwa razy w pierwsza noc w pokoju, teraz wychodzimy do ogrodu, uczymy się przybiegać na zawołanie, chodzić na smyczy i jest OK.
Muszę powtórzyć szczepienia, więc na razie nie możemy wychodzić nigdzie dalej ale na razie ogródek wystarczy :)
Z weterynarzem jest problem, bo w u mnie jest wprawdzie lecznica, ale... Byliśmy w Legnicy, niestety nadmiar stresu i jazda samochodem bardzo żle wpływa na Sonię, więc muszę się jeszce zdzwonić z lekarzem i zrobię szczepienia na miejscu, a do Legnicy za jakiś czas do kontroli...
To ten co na "chwilę"?????
ech..
Art Erie
05-01-2012, 16:39
To ten co na "chwilę"?????
ech..
Nie rozumiem?
Ok. Zgubiłem wątek ;) A odniosłem się do 1 postu...
Najważniejsze, że nasz miś wyratował pieska i tworzy mu miejsce do życia.
Ale tak można pisać o wszystkich którzy kupują psy z różnej maści rozmnażalni. Ja wiem, że większość chce dobrze -- mają miękkie serducho (i chwała im za to), ale to pewien paradoks bo w ten sposób jednak wspierają finansowo tych… (liczę do dziesięciu żeby ochłonąć)… a nie napiszę bo bym musiał się sam zbanować -- ze dwa razy. Naturalnie Artur dobrze zrobił, choć mógł zrobić jeszcze lepiej zawiadamiając jakąś organizację opieki nad zwierzętami czy inne odpowiednie służby i wkroczyć tam, odebrać wszystkie psiaki, beagle pod pachę, a 200 zł dać na jakieś schronisko.
Jeszcze raz napiszę -- broń Bożę nie krytykuję, ale szkoda, że babsko nie beknie za uprawianie tak haniebnego i bestialskiego procederu.
Owszem, ale to koniec "biznesu". W miocie były jeszcze 3 pieski, zostały wcześniej sprzedane. Pani ( a raczej "baba" ) strasznie narzekała na zmiany w prawie i wątpię, aby "hodowla" trwała nadal.
Oni zawsze labidzą… Ale nie bój się, tak łatwo nie zrezygnuje z całkiem niezłego interesu -- zwłaszcza, że nowy przepis w pewnej części jest martwy, bo chyba nikt nie wierzy, że będzie ktoś po wsi jeździł i sprawdzał co kto w szopie trzyma.
Zgłoś to jak najszybciej. Inaczej taki sam los czeka inne psy w tym miejscu.
Tylko to można zrobić, żeby ochronić pozostałe psiaki, łącznie z tymi jeszcze nienarodzonymi.
A wracając do mojego pytania; 400g karmy to nie za dużo?
Za dużo! Dużo za dużo.
Sam piszesz, że na opakowaniu podana jest dawka DZIENNA - i jest to ok. 120-135g na 8kg psa. Dawka dzienna pomimo dzielenia posiłku psa na kilka części (zwylke w tym wieku na 2 ew. 3) dotyczy całego dnia - a nie poszczególnych porcji karmy.
Biorąc pod uwagę tendencje do tycia beagle i psi niepohamowany apetyt (nie tylko beaglowaty-zwłaszcza w okresie dorastania) - nie lituj się nad psem (bo głodny nie będzie) tylko pilnuj dawek jakie masz podane na opakowaniu karmy.
Pies to takie zwierzę, że zawsze będzie robić wrażenie głodnego - choćbyś dał mu całą michę najwspanialszej karmy - to i tak po zjedzeniu jej przylezie do Ciebie żebrać o kiełbaskę którą właśnie zjadasz. :lol:
Psy jedzą jeśli tylko mogą - do oporu (a nawet dalej... wiem - bo już raz moi rodzice o "miętkich" sercach dali pieskowi żarcia "ile chciał" - po 10 min przytoczył się do drugiego pokoju i zwymiotował nadmiar...).
Regularne przejadanie psa (nie mówię nawet o tak skrajnych przypadkach jak ten mój ;)) prowadzi jedynie do problemów z wagą i co za tym idzie - ze zdrowiem. Gdyby karmy można było podawać więcej producenci kazali by podawać większe dawki (wiadomo - więcej zje, szybciej worek się skończy, pan szybciej kupi kolejny ;)). Te 120g (no max 150 - max!) dla Twojego psiaka NA CAŁY DZIEŃ będzie w zupełności wystarczające aby rozwijał się zdrowo - a chyba właśnie o zdrowy rozwój chodzi. Tym bardziej, że jak mówisz - dokarmiacie go sowicie "między posiłkami" więc spokojnie - nie schudnie przy takiej diecie. ;) Jedyne co bym mu dodała do diety to jakieś dobre witaminki - i tyle. ;)
Art Erie
05-01-2012, 17:17
Ale tak można pisać o wszystkich którzy kupują psy z różnej maści rozmnażalni. Ja wiem, że większość chce dobrze -- mają miękkie serducho (i chwała im za to), ale to pewien paradoks bo w ten sposób jednak wspierają finansowo tych… (liczę do dziesięciu żeby ochłonąć)… a nie napiszę bo bym musiał się sam zbanować -- ze dwa razy. Naturalnie Artur dobrze zrobił, choć mógł zrobić jeszcze lepiej zawiadamiając jakąś organizację opieki nad zwierzętami czy inne odpowiednie służby i wkroczyć tam, odebrać wszystkie psiaki, beagle pod pachę, a 200 zł dać na jakieś schronisko.
Jeszcze raz napiszę -- broń Bożę nie krytykuję, ale szkoda, że babsko nie beknie za uprawianie tak haniebnego i bestialskiego procederu.
Oni zawsze labidzą… Ale nie bój się, tak łatwo nie zrezygnuje z całkiem niezłego interesu -- zwłaszcza, że nowy przepis w pewnej części jest martwy, bo chyba nikt nie wierzy, że będzie ktoś po wsi jeździł i sprawdzał co kto w szopie trzyma.
Tylko to można zrobić, żeby ochronić pozostałe psiaki, łącznie z tymi jeszcze nie narodzonymi.
Zobaczymy, za miesiąc / dwa jak będę w okolicy podjadę i zapytam czy nie mają jakiegoś psiaka " dla kolegi, bo pytał "; jeśli nie zrezygnują z tej pseudohodowli, doniosę po raz pierwszy w życiu.
Dzwoniłem do weterynarza w sprawie karmienia. Muszę sukcesywnie zmniejszać porcje do zalecanej gramatury.
Na razie Sonia musi dojśc do siebie fizycznie i psychicznie; bardzo fajnie się aklimatyzuje, ale ostatnie trzy dni to było zbyt duże tempo :)
EDIT
[...]) Jedyne co bym mu dodała do diety to jakieś dobre witaminki - i tyle. ;)
Ma witaminki z wapniem i fosforem :)
Od dzisiejszej kolacji zmniejszamy porcję :)
Owszem, ale to koniec "biznesu". W miocie były jeszcze 3 pieski, zostały wcześniej sprzedane. Pani ( a raczej "baba" ) strasznie narzekała na zmiany w prawie i wątpię, aby "hodowla" trwała nadal.
W obejściu był jeszcze dorosłe psy: bernardyn, golden i Beagle (mama Soni), puszczone luzem w obejściu nie interesowały się sobą ;)
Jedynie bernardyn miotał się przy płocie na mój widok, więc zszedłem mu z drogi.
Sonia była zamknięta w szopie, po prostu nie mogłem jej tam zostawić. Dałem "babie" 200zł, nie pytajac o nic.
Niestety taka jest rzeczywistość na wioskach; błoto, pchły i jakieś zlewki z obiadu do michy (widziałem opakowanie witamin, więc nie było tak źle). Z tego co można zobaczyć, to taka raczej "średnia", przynajmniej bez łańcucha (jak widzę psa na łańcuchu, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera).
A wracając do mojego pytania; 400g karmy to nie za dużo?
Myślę, że nie zrezygnują z ''interesu''. A co do tego opakowania witamin, to wątpię, żeby psom w takim miejscu były podawane jakiekolwiek witaminy ;) Mogło stać puste opakowanie, żeby zmylić kupujących.
I tak jak napisałeś - jedź za jakiś czas i sprawdź co się tam dzieje.
A co do jedzenia, to uważaj. Moja Lhara też by ciągle tylko jadła :D
Ale tak można pisać o wszystkich którzy kupują psy z różnej maści rozmnażalni. Ja wiem, że większość chce dobrze -- mają miękkie serducho (i chwała im za to), ale to pewien paradoks bo w ten sposób jednak wspierają finansowo tych… (liczę do dziesięciu żeby ochłonąć)… a nie napiszę bo bym musiał się sam zbanować -- ze dwa razy. Naturalnie Artur dobrze zrobił, choć mógł zrobić jeszcze lepiej zawiadamiając jakąś organizację opieki nad zwierzętami czy inne odpowiednie służby i wkroczyć tam, odebrać wszystkie psiaki, beagle pod pachę, a 200 zł dać na jakieś schronisko.
Jeszcze raz napiszę -- broń Bożę nie krytykuję, ale szkoda, że babsko nie beknie za uprawianie tak haniebnego i bestialskiego procederu.
Oni zawsze labidzą… Ale nie bój się, tak łatwo nie zrezygnuje z całkiem niezłego interesu -- zwłaszcza, że nowy przepis w pewnej części jest martwy, bo chyba nikt nie wierzy, że będzie ktoś po wsi jeździł i sprawdzał co kto w szopie trzyma.
Tylko to można zrobić, żeby ochronić pozostałe psiaki, łącznie z tymi jeszcze nienarodzonymi.
Zgadzam się ze wszystkim co Wojtek napisał ;)
Zobaczymy, za miesiąc / dwa jak będę w okolicy podjadę i zapytam czy nie mają jakiegoś psiaka " dla kolegi, bo pytał "; jeśli nie zrezygnują z tej pseudohodowli, doniosę po raz pierwszy w życiu.
Brawo!
Ma witaminki z wapniem i fosforem :)
Od dzisiejszej kolacji zmniejszamy porcję :)
i dobrze! (dużo wapnia w diecie w okresie wzrostu jest szczególnie ważne - wiadomo ;))
Niech się bigiel chowa zdrowo! :)
Zobaczymy, za miesiąc / dwa jak będę w okolicy podjadę i zapytam czy nie mają jakiegoś psiaka " dla kolegi, bo pytał "; jeśli nie zrezygnują z tej pseudohodowli, doniosę po raz pierwszy w życiu.
Postawa godna do naśladowania -- brawo! :)
Art Erie
05-01-2012, 17:32
[...]Niech się bigiel chowa zdrowo! :)
Dzięki wszystkim! To mój pierwszy szczeniak i tak mi się wydawało, że trochę za dużo zjada. No ale niech dojdzie do siebie, w ciągu tygodnia zejdziemy do prawidłowych porcji.
"Pierwszy szczeniak", ale nie pies ;) Zawsze miałem jakiegoś psiaka, jednak zawsze był dorosły; jakiś się przybłąkał, albo zabrałem komuś z podwórka...
Teraz miał być z rodowodem, z hodowli, a wyszło jak zwykle :)
Brawo!
i dobrze! (dużo wapnia w diecie w okresie wzrostu jest szczególnie ważne - wiadomo ;))
Niech się bigiel chowa zdrowo! :)
Tylko, ze suche karmy przewaznie maja zbilansowan ailosc witamin i skladnikow odzywczych wiec ja bym byl ostrozny z podawaniem dodatkowych bo mozna przedobrzyc. Witaminki daje sie przewaznie w przypadku gotowania psu jedzenia, a nie jako uzupelnienie do suchej karmy.
Art Erie
05-01-2012, 18:15
Tylko, ze suche karmy przewaznie maja zbilansowan ailosc witamin i skladnikow odzywczych wiec ja bym byl ostrozny z podawaniem dodatkowych bo mozna przedobrzyc. Witaminki daje sie przewaznie w przypadku gotowania psu jedzenia, a nie jako uzupelnienie do suchej karmy.
Tak wiem, mam małe opakowanie; wystarczy na jakieś dwa tygodnie. Póżniej tylko karma, jakieś żółtko, twaróg, jabłko, oczywiście jako smakołyk, nie pożywienie.
Tylko, ze suche karmy przewaznie maja zbilansowan ailosc witamin i skladnikow odzywczych wiec ja bym byl ostrozny z podawaniem dodatkowych bo mozna przedobrzyc. Witaminki daje sie przewaznie w przypadku gotowania psu jedzenia, a nie jako uzupelnienie do suchej karmy.
To prawda co piszesz. Chodzi mi bardziej o podawanie preparatów witaminowych jako dobry dodatek "paszowy" ;) dla psa wyciągniętego ze złych warunków. Taki pies tymczasowo wymaga pewnego wzmocnienia i regeneracji (nawet jeśli nie wygląda b. źle - może mieć różne niedobory - zwłaszcza, że jest młody i ciągle rośnie). Oczywiście i w tej kwestii najlepiej na bieżąco korzystać z porad weterynarza. ;)
Pierdu, pierdu, jakieś zdjęcie psa byś wrzucił :P
Art Erie
05-01-2012, 19:01
Pierdu, pierdu, jakieś zdjęcie psa byś wrzucił :P
Wrzucę, wrzucę, oczywiście :)
Niech tylko pogoda się trochę poprawi, bo nie chcę mu błyskać po oczach; na razie wystarczy jej stresów ;)
Natura świetnie reguluje wszystko sama :) Z "okrojonej" kolacji Sonia zostawiła połowę i śpi :)
Boryszuk
05-01-2012, 21:09
Wrzucę, wrzucę, oczywiście :)
Tylko nie waż się na aukcję go wystawiać :mrgreen:
Art Erie
05-01-2012, 21:18
Tylko nie waż się na aukcję go wystawiać :mrgreen:
Nowego członka rodziny na Allegro ? :mrgreen:
Boryszuk
05-01-2012, 21:18
Nowego członka rodziny na Allegro ? :mrgreen:
Myślalem o aukcji na naszej forumowej giełdzie ;)
Art Erie
05-01-2012, 21:42
Myślalem o aukcji na naszej forumowej giełdzie ;)
"Puchar" mogę jeszcze raz wystawić ;)
EDIT
Z odciskiem nosa Soni :)
KaleidoStar
06-01-2012, 09:57
Zdjęcie pieska wystaw na aukcję :P
Art Erie
06-01-2012, 10:39
Jeszcze mokra po kąpieli :)
Sonia ma duże parcie na szkło, póki co przejawia się to lizaniem obiektywu :)
Jak się trochę oswoi z aparatem, spróbuję zmieścić ją całą w kadrze :)
1.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.auto-infor.pl/forumnikon/Sonia/DSC_0963.jpg)
Uwielbiam Beagle. Też myśleliśmy, że kiedyś, kiedyś, jak nam się unormuje trochę sytuacja zdrowotna młodego, to weźmiemy właśnie takiego psiaka. Wyszło inaczej, ale też jest fajnie. ;-)
Tak mi jeszcze przyszło do głowy jedno w związku z dzienną ilością żarła. Może Sonia była w tamtej "hodowli" zabidzona i musiała na początku trochę nadgonić zaległości?
Pod wpływem Twoich postów sam zacząłem się wczytywać w tabele na worku. Najpierw wydawało mi się, że daje za dużo, bo psina zostawiała. Generalnie nie była łapczywa. Ale że właśnie to był początek, to nie żałowałem, bo chciałem, żeby nadrobiła. Później zmniejszyłem porcje, żeby się karma nie marnowała. Był taki moment, że w ogóle nie chciała jeść. To, co nasypałem rano, zastawałem po powrocie z pracy (nie zabierałem miski, bo byłem ciekawy, czy zje). A teraz widzę tendencję odwrotną. Wróciłem do tych zwiększonych porcji i wymiata od razu i jeszcze się gapi na mnie. I co chwila leci do miski, sprawdza, czy aby się czasem jakoś magicznie nie napełniła. Generalnie nie odważam porcji na wadze laboratoryjnej, psa też dokładnie nie ważyłem, nawet nie wiem dokładnie ile ona ma, więc to wszystko jest takie na oko, ale wydaje mi się, że już jesteśmy przy górnej granicy (w tabeli podane są przedziały) lub nawet ponad nią. Zastanawiam się, ska taka zmiana. Że najpierw jadła tak dosyć wstrzemięźliwie, potem przestałą całkiem jeść (to trwało kilka dni raptem, więc nie zdążyłem się zacząć niepokoić), a teraz żre na młyn. Zrzucam to trochę na karb tego, że cały dzień spędza na dworze. Dopiero na noc ją zabieram do środka (a widzę, że coraz mniej chętnie daje się zamykać). Może dlatego potrzebuje więcej energii?
Art Erie
06-01-2012, 13:30
[..]Zrzucam to trochę na karb tego, że cały dzień spędza na dworze. Dopiero na noc ją zabieram do środka (a widzę, że coraz mniej chętnie daje się zamykać). Może dlatego potrzebuje więcej energii?
Oczywiście, ogrzanie ciała wymaga najwięcej energii, do tego pies jest aktywny więc potrzebuje więcej pożywienia. Co do mniejszego i większego apetytu, to pies jest jak człowiek; raz ma większy apetyt, a innym razem nie ma na nic ochoty ;)
Art Erie
06-01-2012, 13:59
Mała przerwa w pisaniu postu spowodowana problemem z kanalizacją ;) Po porannej kąpieli przeciągnąłem porę spaceru, ale zdążyliśmy :)
[...]Uwielbiam Beagle. Też myśleliśmy, że kiedyś, kiedyś, jak nam się unormuje trochę sytuacja zdrowotna młodego, to weźmiemy właśnie takiego psiaka. Wyszło inaczej, ale też jest fajnie. ;-)[...]
Wszystkie są niesamowite :) Tym razem, jak pisałem wcześniej miałem możliwość wyporu charakteru psa i choć wiele przerażających opini wyczytałem w necie o Beagle, to pewnie nie będzie tak żle :)
Tak mi jeszcze przyszło do głowy jedno w związku z dzienną ilością żarła. Może Sonia była w tamtej "hodowli" zabidzona i musiała na początku trochę nadgonić zaległości? [...]
Też tak sądzę, zapewne była karmiona paszami "objętościowymi" i teraz musi dojść do formy. Wczorajsza kolacja i dzisiejsze śniadanie sugerują, że jej zapotrzebowanie się zmniejsza. Muszę jeszcze jutro kupić tran w aptece, w poniedziałek szczepienie i już będziemy mogli wychodzić na dalsze spacery :)
Jeszcze mokra po kąpieli :)
Sonia ma duże parcie na szkło, póki co przejawia się to lizaniem obiektywu :)
Jak się trochę oswoi z aparatem, spróbuję zmieścić ją całą w kadrze :)
1.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.auto-infor.pl/forumnikon/Sonia/DSC_0963.jpg)
Co za mordka! :)
Więcej zdjęć! Więcej! :D
Art Erie
06-01-2012, 14:09
Co za mordka! :)
Więcej zdjęć! Więcej! :D
Na razie Sonia próbuje wyczyścić mi UV-kę na obiektywie :) Tutaj wskoczyła na kolana i już nie mogła dalej sięgnąć :)
Jak się wypogodzi, zrobię coś na spacerze, jak będzie zajęta "odkurzaniem" :)
Na razie Sonia próbuje wyczyścić mi UV-kę na obiektywie
Znam ten ból ;)
Uwielbiam Beagle.
Nie znam osób którym by się nie podobały. ;) Ale gorzej ze świadomością przyszłych właścicieli, jakiego charakteru są te psiaki. :)
A dziewczyna przekochana. Mordka w sam raz do całowania! :D
Z tym charakterem to jest tak, że jak ktoś trzyma takiego psiaka w bloku i nie daje mu możliwości spożytkowania energii, to niech się później nie dziwi, że szkodnik. Dotyczy to w zasadzie wszystkich ras z konotacjami myśliwskimi. Zauważcie, że te lepsze hodowle ras myśliwskich zastrzegają sobie możliwość dokonania wizji lokalnej u przyszłego, potencjalnego właściciela, żeby sprawdzić, czy pies nie będzie się męczył, czy ogrodzenie jest szczelne itd...
Art Erie
06-01-2012, 14:22
Nie znam osób którym by się nie podobały. ;) Ale gorzej ze świadomością przyszłych właścicieli, jakiego charakteru są te psiaki. :)
A dziewczyna przekochana. Mordka w sam raz do całowania! :D
Damy sobie radę :) Wiem, zę to myśliwy, nie kanapowiec; choć zacięcie do tego drugiego ma również no i charakterna bestyjka :)
Podobne ujęcie, ale z widocznym drugim oczkiem.
2.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.auto-infor.pl/forumnikon/Sonia/DSC_0959.jpg)
Słodziutka!
Z tym charakterem to jest tak, że jak ktoś trzyma takiego psiaka w bloku i nie daje mu możliwości spożytkowania energii, to niech się później nie dziwi, że szkodnik. Dotyczy to w zasadzie wszystkich ras z konotacjami myśliwskimi. Zauważcie, że te lepsze hodowle ras myśliwskich zastrzegają sobie możliwość dokonania wizji lokalnej u przyszłego, potencjalnego właściciela, żeby sprawdzić, czy pies nie będzie się męczył, czy ogrodzenie jest szczelne itd...
Można mieszkać w bloku i mieć nawet border collie. Ważne jest tylko, żeby z takim psem pracować, chodzić na spacery itd..
Ludzie, którzy mają domy kupują takie psy bo myślą, że ogród wystarczy. Wypuszczą pieska i będzie super ...
A potem się dziwią, że pies idzie do ogrodu i nic tam nie robi, za to demoluje w domu.
Ja mieszkam w domu z ogrodem ale nie zdecydowałam się na psa np. myśliwskiego. Beagle też mi chodził po głowie ale zrezygnowałam. Nie wiem czy bym potrafiła sprostać jego ruchowym wymaganiom.
Zauważcie, że te lepsze hodowle ras myśliwskich zastrzegają sobie możliwość dokonania wizji lokalnej u przyszłego, potencjalnego właściciela, żeby sprawdzić, czy pies nie będzie się męczył, czy ogrodzenie jest szczelne itd...
Ja np. mam psa myśliwskiego, znam większość hodowli tych psów w Polsce i żadna nie ma w zwyczaju przeprowadzania wizji lokalnej. ;) Wydaje mi się, że to praktyka stosowana nie często… biorąc pod uwagę, że w wielu przypadkach po wymarzonego czworonoga jedzie się i kilkaset kilometrów od swojego miejsca zamieszkania. :)
A co do charakteru… niespożyta energia i chęć zabawy, nie jest największym problemem tej rasy. W moim przekonaniu to silna potrzeba niezależności stanowi najpoważniejszą przeszkodę w szkoleniu psa. Właściwie musimy się przyzwyczaić, że przychodzenie na zawołanie i podobne komendy, wymagające posłuszeństwa -- nie koniecznie będą pozytywnie rozpatrywane przez naszego pupila, choć pewnie się zdarzy… ;)
Naturalnie wszystko zależy również od cech osobniczych… zawsze możemy trafić na posłusznego bigielka. :)
Damy sobie radę :) Wiem, zę to myśliwy, nie kanapowiec; choć zacięcie do tego drugiego ma również no i charakterna bestyjka :)
Artek… ale ja nie o Was. O tym, że dacie sobie radę jestem przekonany. :)
Można mieszkać w bloku i mieć nawet border collie. Ważne jest tylko, żeby z takim psem pracować, chodzić na spacery itd..
Ludzie, którzy mają domy kupują takie psy bo myślą, że ogród wystarczy. Wypuszczą pieska i będzie super ...
A potem się dziwią, że pies idzie do ogrodu i nic tam nie robi, za to demoluje w domu.
Ja mieszkam w domu z ogrodem ale nie zdecydowałam się na psa np. myśliwskiego. Beagle też mi chodził po głowie ale zrezygnowałam. Nie wiem czy bym potrafiła sprostać jego ruchowym wymaganiom.
I wszystko na ten temat.
Śliczna panienka. :-) z czasem, gdy oswoi się z obiektywem to będzie pozować. Nasz na początku uciekał spod obiektywu. Wyrobi. się. ;-)
Uważaj z dawkowaniem karmy, bo beagle'a można łatwo przekarmić, ponieważ większa waga może się negatywnie odbić w przyszłości na kręgosłupie. Nasz ma wymiary i proporcje nieco większe niż wzorzec rasy, lubi podjeść i czasem musimy robić okresy zmniejszania dawki karmy i zbijania wagi (przechodzimy na karmę light).
Mieszkamy w mieszkaniu, w śródmieściu Lublina, ale gdy jest możliwość (z reguły w każdy bezdeszczowy weekend) to ładujemy psa w auto i na działkę. A tam ma trzydzieści parę arów ogrodzonego terenu i czasem przez kilka (latem to i kilkanaście) godzin potrafi biegać, węszyć i "głosić". Wrażenia dla postronnych niezłe. Oprócz tego, czasem biorę go na linkę i robimy marszobieg po okolicznych łąkach i lesie. Prawie zawsze wystawi a to bażanta, a to przepiórkę.
Art Erie
06-01-2012, 16:04
Słodziutka!
Można mieszkać w bloku i mieć nawet border collie. Ważne jest tylko, żeby z takim psem pracować, chodzić na spacery itd..
Ludzie, którzy mają domy kupują takie psy bo myślą, że ogród wystarczy. Wypuszczą pieska i będzie super ...
A potem się dziwią, że pies idzie do ogrodu i nic tam nie robi, za to demoluje w domu.
Ja mieszkam w domu z ogrodem ale nie zdecydowałam się na psa np. myśliwskiego. Beagle też mi chodził po głowie ale zrezygnowałam. Nie wiem czy bym potrafiła sprostać jego ruchowym wymaganiom.
Mieszkam w domku i z doświadczenia wiem, że ogródek szybko się psu nudzi; 100m od domu mam dwa duże boiska, a 500m dalej łąki, pola i las. Rasę wybrałem świadomie, ja też potrzebuję ruchu :)
EDIT
[...] Oprócz tego, czasem biorę go na linkę i robimy marszobieg po okolicznych łąkach i lesie. Prawie zawsze wystawi a to bażanta, a to przepiórkę.
Też myślałem o lince, przynajmniej na początek. Póżniej zobaczymy, ale wiem że jak pies złapie trop to może "stacić słuch" :)
A co do charakteru… niespożyta energia i chęć zabawy, nie jest największym problemem tej rasy. W moim przekonaniu to silna potrzeba niezależności stanowi najpoważniejszą przeszkodę w szkoleniu psa. Właściwie musimy się przyzwyczaić, że przychodzenie na zawołanie i podobne komendy, wymagające posłuszeństwa -- nie koniecznie będą pozytywnie rozpatrywane przez naszego pupila, choć pewnie się zdarzy… ;)
O tak. Rasa charakterna, z silnym instynktem dominującym - nam się trafił typowy samiec alfa, który musi mieć pod sobą i na oku całą swoją sforę - czyli rodzinę. Dlatego bez szkolenia (a w przypadku tej rasy im wcześniej tym lepiej) się obeszło, a i my nauczyliśmy się jak żyć z psem (bo to nasz pierwszy).
Rasę wybrałem świadomie, ja też potrzebuję ruchu :)
Ale ja też nie miałam Ciebie na myśli, pisałam tak ogólnie :D
Mieszkam w domku i z doświadczenia wiem, że ogródek szybko się psu nudzi; 100m od domu mam dwa duże boiska, a 500m dalej łąki, pola i las. Rasę wybrałem świadomie, ja też potrzebuję ruchu :)
Ale bardzo uważaj na puszczanie jej luzem. Ben nigdy poza ogrodzoną działką nie biegał luzem. Ryzyko, że poszedłby za złapanym tropem jest za duże, a jego instynkt powoduje, że nic poza śladem się liczy. A wtedy łatwo o wypadek.
Art Erie
06-01-2012, 16:17
Zobaczymy na ile da się wyszkolić, i jaki ma "charakterek"; póki co czwarty dzień w domu i już potrafi nosem otwierać sobie drzwi do mojego pokoju ( mam odsuwane ), więc inteligencji nie można jej odmówić :)
EDIT
Ale ja też nie miałam Ciebie na myśli, pisałam tak ogólnie :D
Wiesz.. to różnie bywa, kiedyś wróciłem po całym dniu do domu o 23-ciej i musiałem zaliczyć spacer, mimo tego że pies wcześniej wychodził już z kimś innym :)
Ale to tak jest, że musiał być spacer ze mną i kropka :)
:-) z czasem zacznie otwierać drzwi łapą i liczyć domowników.
Art Erie
06-01-2012, 16:26
:-) z czasem zacznie otwierać drzwi łapą i liczyć domowników.
Drzwi łapą u mnie otwierać nie wolno, poprzedni pies otwierał, lub pukał nosem jak chciał wejść, przed frontowymi miał takie krótkie szczeknięcie ( nie sięgał do dzwonka ) :) :)
Drzwi łapą u mnie otwierać nie wolno, poprzedni pies otwierał, lub pukał nosem jak chciał wejść, przed frontowymi miał takie krótkie szczeknięcie ( nie sięgał do dzwonka ) :) :)
Pies sąsiadów wujków (cane corso) sięga do dzwonka...
...i dzwoni do domu jak już znudzi mu się na podwórku. :mrgreen:
Pies sąsiadów wujków (cane corso) sięga do dzwonka...
...i dzwoni do domu jak już znudzi mu się na podwórku. :mrgreen:
Dobre :mrgreen: Moja nie sięga więc szczeka. Wtedy ma taki charakterystyczny szczek. Jak by chciała powiedzieć: ,,Co tak się ociągasz, no wpuść mnie już" :D
KaleidoStar
06-01-2012, 18:39
Nie znam osób którym by się nie podobały. ;) Ale gorzej ze świadomością przyszłych właścicieli, jakiego charakteru są te psiaki. :)
A dziewczyna przekochana. Mordka w sam raz do całowania! :D
Mi się jakoś szczególnie nie podobają ;] Tzn lubię na tej zasadzie, na jakiej lubię wszystkie psiska. Ale sama bym nie chciala, nie mój typ.. Ja to..owczarki niemieckie i kanadyjskie... i border collie. I charty wszelakie. Ogólnie rasy raczej większe, chociaż whippety są super też ;]
PS: ALe mala jest przesłodka bardzo ;]
Mi się jakoś szczególnie nie podobają ;] Tzn lubię na tej zasadzie, na jakiej lubię wszystkie psiska. Ale sama bym nie chciala, nie mój typ.. Ja to..owczarki niemieckie i kanadyjskie... i border collie. I charty wszelakie. Ogólnie rasy raczej większe, chociaż whippety są super też ;]
PS: ALe mala jest przesłodka bardzo ;]
Zapomniałaś o ACD ;oP
KaleidoStar
06-01-2012, 18:48
Zapomniałaś o ACD ;oP
Malina!!! Maj law!!!
Malina!!! Maj law!!!
O, i tak trzymać ;oD
Art Erie
06-01-2012, 19:06
W moim przypadku duże psy nie wchodza w rachubę, lubię zabierać psiaka gdzie się tylko da. Konieczność kagańca i same gabaryty wykluczają owczarki. Kiedyś przez rok trochę pomagałem przeżyć Kaukazowi (suczka 70-80kg), ale nie mogłem jej przygarnąć. Kręciła się przy pobliskiej stacji benzynowej, a raczej wokół budki z pieczonymi kurczakami. Teren uznała za swój i odgryzała zderzaki i błotniki w wyjeżdżających ze stacji samochodach.
Serio kaukazy to taki łobuzy? A mnie się zawsze wydawało, że to takie słodkie niedźwiadki do przytulania. Fakt, miałem do czynienia tylko z jednym egzeplarzem i ten był akurat właśnie takim kanapowym przytulakiem... Pomijam, że jak już na tej kanapie zległ, to ciężko było się tan wcisnąć. ;-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.