Zobacz pełną wersję : Czym dokarmiać szczeniaka?
Art Erie
06-01-2012, 19:22
Serio kaukazy to taki łobuzy? A mnie się zawsze wydawało, że to takie słodkie niedźwiadki do przytulania. Fakt, miałem do czynienia tylko z jednym egzeplarzem i ten był akurat właśnie takim kanapowym przytulakiem... Pomijam, że jak już na tej kanapie zległ, to ciężko było się tan wcisnąć. ;-)
To przemiły i łagodny psiak, uwielbia się wylegiwać na jakimś pagórku, gdzie śpi cały dzień i jednym okiem obserwuje teren. Ale jeśli ktoś wtargnie na jego teren, to nie ma przebacz. Ruscy obcinali im uszy i puszczali na niedżwiedzie polujące na owce.
Charakterek też ma niczego sobie, ale jest bardzo inteligentny; chyba najlepszy pies stróżujący.
Art Erie
18-01-2012, 14:43
Nie mam jeszce na tyle podzielnej uwagi, by pilnować Soni i zajmować się aparatem; więc tym razem zdjęcia z przydomowego ogródka.
1
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.auto-infor.pl/forumnikon/Sonia/DSC_1025.jpg)
2
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.auto-infor.pl/forumnikon/Sonia/DSC_1026.jpg)
nooo - bardzo zgrabna dziewczyna ;)
Piękna suńka! A co z tą pseudohodowlą, z której ona pochodzi? Wiesz coś?
PS Majek, wstaw zdjęcie swojej :D
Art Erie
18-01-2012, 17:06
Piękna suńka! A co z tą pseudohodowlą, z której ona pochodzi? Wiesz coś?[...]
W lutym będę w okolicy, to podjadę i zobaczę jak się sprawy mają.
PS Majek, wstaw zdjęcie swojej :DW weekend za światła coś pstryknę.
Ale się skubana psotnica zrobiła... Mam wrażenie, że celowo psoci (mimo że wie, że źle robi), żeby zwrócić na siebie uwagę.
Art Erie
18-01-2012, 20:30
[...]Ale się skubana psotnica zrobiła... Mam wrażenie, że celowo psoci (mimo że wie, że źle robi), żeby zwrócić na siebie uwagę.
Wyznaczamy sobie granice co wolno, a czego nie; oczywiście wielokrotnie sprawdza, czy coś się nie zmieniło przez ostatnie 5 minut :) Generalnie to bardzo ciężko za nią nadążyć :mrgreen:
Art Erie
14-02-2012, 22:54
Sonia (Beagle o której już wspominałem ;) ) ma już kolejny miesiąc, w sumie siódmy :)
Serwuję jej sucha Purinę, ale dosmaczam różnymi puszkami, lub świeża wołowinką, drobiem etc.
Dziś kupiłem trochę filetów z mrożonej ryby i pytanko: jak to przyrządzić ? Gotowane to się chyba rozlezie, a smażone nie obiciąży zbytnio wątroby?
Sonia (Beagle o której już wspominałem ;) ) ma już kolejny miesiąc, w sumie siódmy :)
Serwuję jej sucha Purinę, ale dosmaczam różnymi puszkami, lub świeża wołowinką, drobiem etc.
Dziś kupiłem trochę filetów z mrożonej ryby i pytanko: jak to przyrządzić ? Gotowane to się chyba rozlezie, a smażone nie obiciąży zbytnio wątroby?
Podaj jej surowe - tylko poczekaj niech dobrze rozmarznie - zobaczysz jak się ucieszy. :D
Możesz jej też spokojnie podawać surowe chrząstki, korpusy z kurcząt, kurze łapki (każde surowe mięso poza wieprzowiną). Do obgryzania (świetne na zęby - na kamień nazębny konkretnie) kość cielęca lub wołowa - koniecznie surowa! (w ogóle kości jakie podajemy psu zawsze podajemy surowe - ugotowane szkodzą - mogą być przyczyną poważnych problemów z wypróżnieniem i jelitami, nie mówiąc już o tym, że stają się po ugotowaniu bardziej kruche i pies może zrobić sobie krzywdę takim ostrym odłamkiem gdy go połknie)
Acha! fotka z jednego z ostatnich spacerków z Tofikiem:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/02/APM_0583-1.jpg
źródło (http://i764.photobucket.com/albums/xx281/primavista83/na%20forum/APM_0583.jpg)
Ku przestrodze :lol: :mrgreen: - panienka beagle w rozmiarze XXL (2 letnia!)
Art Erie
14-02-2012, 23:34
Łapki dostaje, choć z kościami nie przesadzam zwłaszcza drobiowymi. Inne ( takie z którymi sobie nie poradzi, dostaje ale raczej dla sportu niż do jedzenia).
Z rybką jest ten problem, że po rozmrożeniu zapewne dostanie kawałek surowej, ale nie chcę jej dawać całego filetu "na raz", bo będzie wyglądała jak ta sunia na zdjęciu...
Gotowane/smażone można łatwiej przechować dlatego pytam ;)
To z dwojga złego lepiej ugotuj. ;) (a nie da się tego całego zamrożonego filetu pokroić/porąbać na mniejsze porcyjki - gotowe do podania po rozmrożeniu?)
Wyznaczamy sobie granice co wolno, a czego nie; oczywiście wielokrotnie sprawdza, czy coś się nie zmieniło przez ostatnie 5 minut :) Generalnie to bardzo ciężko za nią nadążyć :mrgreen:
O, a mnie się tak przypomniało... Zaobserwowałem, że moja psica ośrodek pamięci ma zlokalizowany gdzieś w okolicach zada, zadu, no tego z tyłu... :mrgreen: Jak dostanie gazetą, to przez chwilę pamięta, że nie można. Za jakiś czas zapomina... ;-)
Miałem też zdjęcie zapodać... Zrobiłem, ale zapomniałem pokazać.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/02/263-1.jpg
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2012/02/263.jpg)
EDIT:
Tak się zastanawiam, czy ją zaczipować. Nie mam obowiązku, bo mieszkamy na terenie w gminy wiejskiej, ale chyba jednak przy najbliższej okazji ją oznakuję. Tak dla spokojności sumienia... Co myślicie?
Tak to jest z tymi psowatymi :D Słaba pamięć i jeszcze nawracająca, chwilowa głuchota (gdy je przywołujemy np.) to całkiem normalne rzeczy. :)
Art Erie
14-02-2012, 23:59
To z dwojga złego lepiej ugotuj. ;) (a nie da się tego całego zamrożonego filetu pokroić/porąbać na mniejsze porcyjki - gotowe do podania po rozmrożeniu?)
Chyba tak jak piszesz ugotuję, najlepiej na parze.
No można to porcjować, ale to niezbyt wygodne bo co chwilę trzeba rozmrażać ( ostatnio z 3 posiłków zeszliśmy do dwu ).
Właśnie przeprowadziłem mały test z kawałeczkiem, który już się rozmroził. Na poczatku szło jej z tym kawałkiem jak kaczce z dżdżownicą :) ale szybko zasmakowała w rybkach :)
Na śniadanie będzie surowa, a na kolację gotowana. Dzięki :)
O, a mnie się tak przypomniało... Zaobserwowałem, że moja psica ośrodek pamięci ma zlokalizowany gdzieś w okolicach zada, zadu, no tego z tyłu... :mrgreen: Jak dostanie gazetą, to przez chwilę pamięta, że nie można. Za jakiś czas zapomina... ;-)
Miałem też zdjęcie zapodać... Zrobiłem, ale zapomniałem pokazać.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/02/263-1.jpg
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2012/02/263.jpg)
EDIT:
Tak się zastanawiam, czy ją zaczipować. Nie mam obowiązku, bo mieszkamy na terenie w gminy wiejskiej, ale chyba jednak przy najbliższej okazji ją oznakuję. Tak dla spokojności sumienia... Co myślicie?
Fajna "bestyjka" rośnie :) W tym wieku, to one wszystkie tak mają :) Moja to "diabeł tasmański" nie pies :mrgreen:
Boryszuk
06-04-2012, 23:56
Majek, i jak mlody i jego alergia? :)
Obserwujemy. Wiele wskazuje, że na psa jednak nie jest uczulony. Na bank pyłki, na bank pyłki brzozy. Tak więc wszystkie brzozy na działce poszły na opał niestety. Generalnie z psicą miłość wielka, przytulania, głaskania, tulenia, aż czasem ma bidna dość. Jak z Elwirką z Looney Toons. ;-)
A jeżeli chodzi o psicę z kolei, to ostatnio zaczęliśmy ją wpuszczać po trochu do domu, ale jakoś się nie kwapi, żeby w nim zostawać. Połazi chwilę, pokręci się, powęszy i wybiega na dwór. Mam wrażenie, że nie czuje sie w domu dobrze.
Za to konkursowo przekopuje działkę. Ten pies ma chyba jakąś organicznie uwarunkowaną potrzebę kopania. Jak kopie na rabatach, to pół bidy, bo się korę zgarnie z powrotem na swoje miejsce i nie ma problemu. Ale najgorsze jest to, że czuje coś w ziemi i kopie dołki na całym trawniku. A nam się serce kraje, bo wiele trudu nas kosztowało doprowadzenie trawnika do jako-takiego wyglądu... A niestety przez większą cześc dnia nas nie ma i nie mamy możliwości jej przypilnować, źeby skarcic na gorącym uczynku. Nie mamy jej jak oduczyć. Kilka razy udało mi się ją przyłapać, złapac i przeczochrać, ale to nie wystarcza. Często wracamy z pracy i ręce załamujemy. A menda mała już wie, że źle robi, bo jak coś nabroiła, to albo omija mnie szerokim łukiem albo przyczołguje się pełna skruchy i pokory...
Miało być o alergii Franka, a tu się rozpisałem... Ale miałem już o tym dawno napisać, bo chciałem spytać, czy macie jakiś patent na tego rodzaju problem (Borys mnie wywołał do tablicy, to skorzystalem)? Bo są rasy, które mają większą tendencję do kopania. Jak sobie z takimi psami radzić?
Boryszuk
07-04-2012, 10:03
Obserwujemy. Wiele wskazuje, że na psa jednak nie jest uczulony. Na bank pyłki, na bank pyłki brzozy. Tak więc wszystkie brzozy na działce poszły na opał niestety. Generalnie z psicą miłość wielka, przytulania, głaskania, tulenia, aż czasem ma bidna dość. Jak z Elwirką z Looney Toons. ;-)
Kurde, ja to w poprzednim wcieleniu chyba jednak wrozka Izabela bylem ;)
Kurde, ja to w poprzednim wcieleniu chyba jednak wrozka Izabela bylem ;)
Wiesz, to była zbyt poważna sprawa, zbyt poważna decyzja, żeby ją pochopnie podjąć...
Boryszuk
08-04-2012, 00:45
Wiesz, to była zbyt poważna sprawa, zbyt poważna decyzja, żeby ją pochopnie podjąć...
Srutu tutu, pęczek drutu!
Tiru riru, taczka żwiru. :p
Ale miałem już o tym dawno napisać, bo chciałem spytać, czy macie jakiś patent na tego rodzaju problem (Borys mnie wywołał do tablicy, to skorzystalem)? Bo są rasy, które mają większą tendencję do kopania. Jak sobie z takimi psami radzić?
Moj Doberman jest bardzo kopiacy. Moim sposobem na to jest posiadanie byle jakiego podworka, dolki, gorki.. z tym, ze nam to nie przeszkadza wcale. Wiedzialam, ze tak moze byc i dalam sobie spokoj z ogrodem. Trawa posoana, dosiewam jak trzeba i tyle.
Psa mozna nauczyc wszystkiego, trzeba czasu, checi i konsekwencji.
Widzisz, ze kopie glosne FE i przeganiasz z miejsca przestepstwa. Do oporu i w kolko. Mozesz zza winkla jak kopie rzucic w przestepce czyms glosnym np. pekiem kluczy. Pies nie powinien kojarzyc Ciebie z ta nagana, tylko myslec, ze jak kopie to cos ciezkiego spada mu na glowe. Wazna w tym jest kreatywnosc :)
Jestem wyznawca zasady , ze nieuciazliwy pies to pies wybawiony, pies sapaicy ze zmeczenia, pies najedzony i majacy zajecie na jakis czas. Podobno kongi maja dobra opinie, nie uzywalam tego.
Jestem wyznawca zasady , ze nieuciazliwy pies to pies wybawiony , pies sapiący ze zmeczenia , pies najedzony i majacy zajecie na jakis czas , . Podobno kongi maja dobra opinie , nie uzywalam tego .
Oczywiście, że tak. W weekend, gdy jest trochę pogody i można spędzić więcej czasu na świeżym powietrzu, to po takiej sesji pies ledwo jest w stanie się do michy z żarciem doczłapać. Wtedy nie kopie, bo po pierwsze nie ma kiedy, a po drugie, jak już ma kiedy, to mie ma siły. Niestety na tygodniu tak różowo nie jest. Rano wyjeżdżamy do pracy, młodego wywozimy do przedszkola lub babci i jak wracamy, to zanim się ogarniemy ze wszystkim, robi się za późno na cokolwiek. Wieczorem chwilę sie z psicą pobawie, popieszcze, porzucam piłkę, poszarpie, czy inne coś i tyle. A cały dzień i tak spędza zazwyczaj sama. Nawet sobie nie chcę wybrażać, co by się działo, gdyby była zamykana w domu na cały dzień...
O co chodzi z kongami? Co to jest?
Kurde, ja to w poprzednim wcieleniu chyba jednak wrozka Izabela bylem ;)
Tak, żeby gołosłownym nie być... ;-)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/04/20120409153235-1.jpg
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2012/04/20120409-153235.jpg)
Tylko uwaga, zdjęcie zrobione bez użycia aparatu, obrobione i wrzucone w sieć bez użycia komputera... ;-)
O co chodzi z kongami? Co to jest?
Kong to taka zabawka, do ktorej wklada sie np. super smaczki, np. kawaleczki szyneczki:) i pies jakos sobie musi to wyjac.
http://allegro.pl/nowosc-kong-puppy-2-kolory-l-15-30kg-wroclaw-i2236554795.html
Jesli Ty masz checi to mozesz zaczac robic slady ze swoim psiakiem, Ciebie to nie wymeczy w wolny weekend a psa bardzo. Praca wechowa bardzo wyczerpuje psa i uczy myslenia.
Zacznij tez robic podstawy PT. Masz dziecko, no i ten ogrodek poki co :):) wiec troche podstaw sie na pewno przyda.
Jesli sam nie czujesz sie na silach a masz nadwyzke kasy mozesz pomyslec o szkoleniu stacjonarnym. Ja jednak uwazam, ze nic tak nie wiaze psa i jego pana jak wspolna nauka.
Jesli czujesz sie na silach dojechac z 50 km w strone Warszawy sluze pomoca.
Odgrzebałem wątek, bo borykania z psiakiem ciąg dalszy. ;-) W zasadzie teraz to już z psicą pełną mordą. ;-)
No właśnie. Sunia ma około 9 miesięcy i tak dosyć nerwowo wypatrywaliśmy cieczki. Z kilku względów. Po pierwsze chcemy sterylizować, więc musimy te 3 miesiące odczekać. Po drugie, za dwa tygodnie wyjeżdżamy na urlop i tak się zastanawiamy, czy brać psa ze sobą, czy zostawić pod opieką moich rodziców. Po trzecie, pies jest na dworze i w okresie cieczki trzeba specjalnie uważać, żeby się jakiś specjalista nie dobrał... Niby działka szczelnie ogrodzona, ale są cyrkowcy... Poza tym bramę się otwiera czasem, żeby samochodem wyjechać.
Piszę o tym wszystkim, bo z suką nigdy nie miałem do czynienia. Zawsze u mnie w domu był pies i nie mam zupełnie doświadczenia. No a generalnie wczoraj zauważyliśmy krwawienie z dróg. Czyli że się coś w tej kwestii ruszyło. Tylko jakoś nie widać reakcji otoczenia. Jak to jest? Wydawało mi się, że psy sąsiadów to będą na siatce wisieć. Czy to jeszcze nie ten moment? Czy to już po zawodach i przeszło to jakoś w sposób bezobjawowy? Bo krwawienie to chyba jest koniec cyklu. Tak przynajmniej jest u naszego gatunku. Oświećcie mnie, jeżeli jest inaczej. Ile takie coś normalnie trwa? Jak byśmy ją mieli zabierać nad morze, to tylko pod warunkiem, że już będzie po. Nie chce mi się w warunkach wyjazdowych z absztyfikantami uganiać. A nawet jeżeli pies zostanie w domu, to rodzice będą musieli szczególnie uważać. No nie wiem, zamykać ją w domu pod nieobecność, czy coś... Też nie chciałbym ich jakoś specjalnie tym problemem obarczać.
Może mi ktoś to wyjaśnić, jak krowie na granicy?
Sunia jest dość mała, więc to pewnie cieczka (to już ten czas).
Musisz ją pilnować. Pod żadnym pozorem nie zostawiaj jej samej w ogrodzie. Nawet jeżeli masz dobrze ogrodzoną posiadłość. A na spacerach trzymaj ją na smyczy i nie puszczaj np. samego dziecka na spacer z sunią
Co do zainteresowania psów, to na pierwsze dni cieczki psy raczej nie reagują. Najgorszy jest okres od ok. 9 dnia cieczki do ok. 15, a nawet 18 (dni płodne!).
Cieczka trwa do 21 dni.
Czyli co? Na noc zamykać ją w domu? Jak do pracy jedziemy też? Przecież ona oszaleje i pół chałupy zdemoluje... :? Nie jest w ogóle nawykła do siedzenia w domu...
Dopóki jesteśmy w na chodzie, to kręcimy się po działce itd.
Taka jeszcze jedna rzecz. Czy w razie gdyby, to są jakieś środki wczesnoporonne?
Kurcze, czułem, że to się tak zejdzie z naszym wyjazdem...
Czyli co? Na noc zamykać ją w domu? Jak do pracy jedziemy też? Przecież ona oszaleje i pół chałupy zdemoluje... :? Nie jest w ogóle nawykła do siedzenia w domu...
Nie ma innego wyjścia. Nawet nie myśl o zostawianiu jej w ogrodzie samej w czasie cieczki ...
Taka jeszcze jedna rzecz. Czy w razie gdyby, to są jakieś środki wczesnoporonne?
Są zastrzyki, ale chyba nie chcesz dopuścić do sytuacji, w której trzeba będzie je zastosować?
Szczególnie u tak młodej suki.
KaleidoStar
26-05-2012, 13:45
A nie ma czegoś na wyciszenie rujki? Ropomacicze nie grozi, skoro ma być jak najszybciej wysterylizowana.. Bogna, nie wiesz? U kotów to wiem jak jest, chociażby proverą można, chociaż nie zawsze to działa. No i u kotki łatwiej chyba zrobić sterylkę aborcyjną... nie wiem, czy u suk też się to stosuje...
Dla suk są jakieś specyfiki w ''psikaczu'', żeby zniwelować zapach. Ale to nie zawsze pomaga, bo psy mimo tego raczej będą się interesować suką, wyczują.
KaleidoStar
26-05-2012, 16:55
No tak, bo można na chwilę zlikwidować taki zapach, ale całe podwóko i tak będzie od razu przesiąknięte. No i kropki, któe młoda za sobą zostawia... w domu sprzątniesz, na dworze nidyrydy.
No niestety ... Majek, i jak sobie radzicie z młodą?
Jest w miarę ok. Póki co jej nie zamykamy, ale bardzo uważnie obserwujemy otoczenie. Przede wszystkim psy sąsiadów. A te jeszcze ją olewają kompletnie. Generalnie zerowe zainteresowanie otoczenia. Jak zauważymy, że cokolwiek kręci się w pobliżu ogrodzenia, sunia podlegnie natychmiastowej kwarantannie. Ale póki co, chcemy jej oszczędzić stresu... Mamy 5 dzień cieczki, więc jeszcze ze dwa trzy dni będzie spokój. Tak ze spraw fizjologicznych... Przestała kropkować, natomiast ma mocno obrzęknięte ujście dróg rodnych. To tak ma być?
I taki fotograficzny akcent na koniec posta. ;-)
Efekt zabawy zraszaczami. Skubana lubi wodę.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/05/265-2.jpg
źródło (http://majkon.pl/blog/uploads/2012/05/265.jpg)
Kundzior
29-05-2012, 20:12
Przestała kropkować, natomiast ma mocno obrzęknięte ujście dróg rodnych. To tak ma być?
Tak ma być.
Tak ze spraw fizjologicznych... Przestała kropkować, natomiast ma mocno obrzęknięte ujście dróg rodnych. To tak ma być?
Czyli zaczynają się dni płodne. Zostawiaj ją w domu.
PS Super wygląda w tej wodzie!
Kundzior
29-05-2012, 22:06
Super mordunia :))
A nie daj się przez weterynarza namówić nigdy na zastrzyki, co by cieczki nie było, albo kastrujesz, lub nie kastrujesz. Ew. zastrzyki i ropomacicze z czasem.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.