PDA

Zobacz pełną wersję : Nissan PL.



biegly
23-11-2011, 21:04
Witam,
Może komuś na przyszłość się przyda!

Chcę opisać sytuację która odbyła się w salonie Nissana w Łodzi.
Mnie osobiście krew zalewała jak to usłyszałem.

Ktoś bliski, zakupił nowe auto w salonie Nissana.
Po upływie 1,5 miesiąca z nieznanych przyczyn, w owym samochodzie przestało działać sprzęgło!
Auto oddane do salonu, po upływie tygodnia telefon z zapytaniem " co się stało i czy już auto gotowe?"
Odpowiedź była prosta:
no sprzęgło poszło i czekamy na zamówienie z Holandii - czekamy :/

Auto nie ma przejechane tysiąca kilometrów i sprzęgło poszło !
Ok, kto się ma poczuwać do winy ?
No, nikt :)

Minęły dobre dwa tygodnie i dowiadujemy się, że wspomniane sprzęgło nie podlega gwarancji!!!
Koszta jakie ma ponieść, ta osoba - około 2500PLN
Po rozmowie w salonie nastąpiło oświecenie umysłu naszego, że sprzęgło nie składa sie z jednej części wartej 2500PLN!!!
Tylko z podzespołów, sami wiemy jakich :)

Powrót do salonu i kolejna rozmowa, bardziej szorstka i stanowcza!
Zaczęliśmy się dopytywać który z podzespołów jest tyle wart i czy wszystko poszło na raz że jest taka kwota itd..
Również poszło o publikację w gazecie, o naciągania klientów Nissana ....


W efekcie końcowym, Nissam PL poczuł się do winy i naprawi usterkę podciągając do gwarancji.

Czy, trzeba w tym kraju sie tak daleko posuwać aby dojść swoich racji??

Opisana sytuacja, może być uprzedzeniem dla innych odwiedzające salony samochodowe w PL.

Pozdrawiam
Rafal.

Gomad
23-11-2011, 21:10
sytuacja jak z Tubo Kamery....... Porazka co sie dzieje w Polsce....

credka
23-11-2011, 21:37
Czy, trzeba w tym kraju sie tak daleko posuwać aby dojść swoich racji??
Ostatnio coraz częściej, nie tylko w tematach auto... :| Współczuję nerwów.

Pawel.S
23-11-2011, 22:15
Ja również współczuję nerwów - dobrze że się udało i w miarę możliwości zapomnieć o sprawie, dla własnego zdrowia.

Niedawno brałem kredyt hipoteczny w dużym banku. Na etapie wybierania oferty, rozpatrywania wniosków itp, po prostu byli najlepsi. To co się działo dalej, zwłaszcza w końcowej fazie, to czysty skandal. Trzy razy musiałem dochodzić swojego przed dyrektorem oddziału (czyli trzy szczeble wyżej niż odbywa się normalne załatwianie spraw). Gdyby nie uprzejmość i zrozumienie sprzedającego, mógłbym przez tych kretynów z banku być w plecy o wartość zadatku.

A najgorsze w takich sprawach jest to, że racja jest oczywista. Tylko w machinie dużej korporacji nikt nie jest niczemu winny, czyli "rozumiem Pana i bardzo mi przykro, naprawdę, ale nic nie mogę zrobić". Mam wrażenie że czasem przemoc jest rozwiązaniem :)

Michał Jędrak
24-11-2011, 01:47
Obecnie tak działają korporacje. Są jakieś tam szczeble, tyle że każdy szczebel odgrywa rolę jednej z trzech małpek: jedna zamyka usta, druga uszy a trzecia oczy. Mi się od razu przypomina telekomunikacja polska i internet SDI (prehistoria przed neostradą). Wtedy jeszcze nie było kogoś takiego jak konsultant, tylko dostawało się telefon do technika podczas podpisywania umowy. Gdy tylko była jakaś awaria, to ja dzwoniłem, technik odpowiadał, że właśnie siedzi w studzience i reperuje mi internet i za X minut będzie po wszystkim. Teraz dzwoni się do jakiegoś matoła, który równie dobrze może mieszkać 400km ode mnie. Jest on matołem nie z własnej winy, lecz ze względu na brak wglądu do jakichkolwiek istotnych danych. Siedzi więc tak biedak i jedynie może odebrać ode mnie zgłoszenie i powtarzać 'dziękuję za cierpliwość'. Potem zaczyna się cyrk, bo to zgłoszenie sobie gdzieś tam idzie, no i nie chce mi się dalej pisać, bo wszyscy wiemy jak to się kończy. Nikt nie jest osobiście odpowiedzialny za błędy, więc wszyscy mają klientów w tyłku.

A z samochodami niestety jest źle coraz częściej. Franczyza ma to do siebie, że każdy salon odpowiada za swoje własne zyski, więc chce je zwiększać, a centrali jest to na rękę, bo tak jest taniej. Gdyby za Nissana z Łodzi odpowiadała firma Nissan Polska, która z kolei odpowiadałaby przed Nissan Japan, to nie byłoby cyrków. Niestety salony samochodowe to tylko handlarze i nie mają nic głęboko wspólnego z firmą, którą reprezentują.

No i kolejną rzeczą jest brak państwowej instytucji monitorującej rynek. Gdy w USA jakaś firma samochodowa ma problem to od razu wzywają właścicieli do salonów na darmową naprawę. Gdy tylko jakaś firma źle potraktuje klienta to może dostać parę milionów dolarów kary, i tak dalej...

Z naszego podwórka przypomina mi się sytuacja firmy Gerber sprzed paru lat, kiedy to w ich słoiczku z jedzeniem dla niemowlaków były kawałki potłuczonego szkła. Gerber nie wycofał produktów z rynku i nawet odmówił podania numeru partii towaru, w którym mogło pojawić się zagrożenie. Żadna instytucja ich nie ukarze, to klient ich może pocałować... W wielu innych krajach Gerber by się po takiej aferze chyba finansowo nie pozbierał.

Greg77
24-11-2011, 03:17
Z naszego podwórka przypomina mi się sytuacja firmy Gerber sprzed paru lat, kiedy to w ich słoiczku z jedzeniem dla niemowlaków były kawałki potłuczonego szkła. Gerber nie wycofał produktów z rynku i nawet odmówił podania numeru partii towaru, w którym mogło pojawić się zagrożenie. Żadna instytucja ich nie ukarze, to klient ich może pocałować... W wielu innych krajach Gerber by się po takiej aferze chyba finansowo nie pozbierał.

Male sprostowanie, znaleziono kawaleczek szkla w jednym sloiczku i natychmiast wycofano cala serie, historia wydarzyla sie we Francji a nie w Polsce a Polsce zrobiono wielka akcje fejsbukowo-gazeciana w ktorej podawano bledne informacje co zakonczylo sie sporymi stratami dla firmy Gerber ktora osobiscie mam gdzies.....historia wydarzyla sie w tym roku;)
W przypadku firmy Gerber, chyba jednak klientow nie maja tak bardzo gdzies.....ich klienci to dzieci, wyobraz sobie co by sie stalo gdyby jakis maluch umarl zadlawiwszy sie szklem.
Nie twierdze, ze nasza rodzima obsluga klienta w firmie Gerber nie bedzie na poziomie intelektualnym karalucha, a mili, jak to w ojczyznie bywa sa jak cos chca sprzedac:D

login_87
24-11-2011, 08:45
Wszystko zalezy na kogo sie trafi... Wiem ze skala finansowa calkiem inna ale kiedys potrzebowalem sciagnac reklame firmy Nike ale niestety mieli stronke we flash i nie potrafilem sobie z tym poradzic wiec napisalem do nich czy nie maja tego gdzies na stronie albo jakiegos dzialu download. Po wymianie 2-3 maili dostalem plyte z reklamami i kilka gadzetow reklamowych kurierem na ich koszt. NIby *******a a milo.

pil74
24-11-2011, 09:39
Kiedyś, gdzieś czytałem wywiad z sędzią SN w stanach. Facet tam wspominał o zasadności tzw "straty moralnej". Wyjaśniał co to tak naprawdę jest. Jako przykład podał klienta, który kupił nowe BMW. Klient ten potem przywalił tym BMW w coś tam i auto trafiło do serwisu. W serwisie przy okazji naprawy poinformowano go, że były malowane wcześniej drzwi. Klient nic o tym nie wiedział, ale zaczął dociekać co i jak. Okazało się, że podczas transportu auta do salonu auto zostało uszkodzone. Uszkodzenie naprawiono i auto mu sprzedano jako nowe. Klient poszedł do sądu. Oczywiście wygrał, dostał 4 tys dolców jako rekompensatę za utratę wartości auta, oraz 4 mln dolców jako właśnie straty moralne. Sędzia ten wyjaśnił, że nie chodziło o odczucia tego klienta tylko miła to być kara dla firmy za nieuczciwą praktykę.
Gdyby u nas coś takiego wprowadzono pewno nasza gospodarka szybko by się skurczyła.:)

PS
Po ożenku Renault z Nissanem temu drugiemu zdecydowanie nie wyszło to na zdrowie. A kiedyś takie fajne autka robili.
No ale w koncernie musieli osiągnąć ten sam poziom co reszta. W tym przypadku poziom awaryjności wyrobu. :)

!AGresT
24-11-2011, 11:18
Okazało się, że podczas transportu auta do salonu auto zostało uszkodzone. Uszkodzenie naprawiono i auto mu sprzedano jako nowe.

Zdziwilibyście się, ile nowych aut jest po takich poprawkach. W Zegrzu Południowym jest gigantyczny skład celny, do którego przyjeżdżają pociągami auta większości firm. Kilkanaście kabin lakierniczych pracuje tam czasem na trzy zmiany :)

TOP67
24-11-2011, 12:04
Ja z Nissanem mam inną ciekawą przygodę. W nowym Note nagle zapaliła się tylna lampa przeciwmgielna i nie dało się jej nijak wyłączyć. Odpiąłem kable i wysłałem żonę do serwisu. Diagnoza: wymiana komputera za 7tys zł. Sam komputer warty 4 tys, reszta robocizna. Zapłacił oczywiście Nissan, zarobiło ASO.

wonito
24-11-2011, 12:09
Z naszego podwórka przypomina mi się sytuacja firmy Gerber sprzed paru lat, kiedy to w ich słoiczku z jedzeniem dla niemowlaków były kawałki potłuczonego szkła. Gerber nie wycofał produktów z rynku i nawet odmówił podania numeru partii towaru, w którym mogło pojawić się zagrożenie. Żadna instytucja ich nie ukarze, to klient ich może pocałować... W wielu innych krajach Gerber by się po takiej aferze chyba finansowo nie pozbierał.

To rozdmuchane tematy nie mające najczęściej odbicia w żeczywistości ;)
Mam nadzór nad powiedzmy ich najwiekszym konkurentem w zakładzie produkcyjnym
i owszem zdarzają się reklamacje rózne ale często są one winą samych użytkowników lub są bezzasadne
w każdym razie nadzór nad takim zakładem ma sanepid oraz weterynaria i każda dokładnie każda reklamacja jest rozpatrywana i przeprowadza sie z tego powodu kontrolę
dana partia jest od razu zatrzymywana i w razie konieczności wycofywana z rynku
Tu nie ma wolnej amerykanki i możliwości żeby Firma nie reagowała... zresztą to nie oni reagują tylko nadzór ;)
firma natomiast płaci czasem za bardzo drogie badania

Co do polskich realiów natomiast sam miałem sytuację w czasie ostatniej powodzi
zalane pywnice i pełne ubezpieczenie domu
oraz decyzja firmy ubezpieczeniowej o nie wypłaceniu odszkodowania
jedno pismo od prawnika i... zapłacili ;)
najpierw chcieli wypłacić połowę ale ostatecznie wypłacili całość
tak więc działanie wydaje się być takie;
trafi się na łosia... łoś będzie cicho...
jak się nie uda to wtedy zapłacą... co szkodzi sprawdzić, niczym nie ryzykują....


Ja z Nissanem mam inną ciekawą przygodę. W nowym Note nagle zapaliła się tylna lampa przeciwmgielna i nie dało się jej nijak wyłączyć. Odpiąłem kable i wysłałem żonę do serwisu. Diagnoza: wymiana komputera za 7tys zł. Sam komputer warty 4 tys, reszta robocizna. Zapłacił oczywiście Nissan, zarobiło ASO.

a czemu... żonę wysłałeś do serwisu? :)

TOP67
24-11-2011, 12:28
Bo żonę trzeba czasem zdiagnozować i nastawić na właściwe tory ;)
Jej samochód, jej małpy, ja bym jeździł z odłączonym kabelkiem.

mpwt
24-11-2011, 12:33
A który to Nissan? :)

ekonet
24-11-2011, 12:53
A który to Nissan? :)
Przecież napisał - Note. ;)
Nie uważałeś. ;)

marki
24-11-2011, 13:19
Przecież napisał - Note. ;)
Nie uważałeś. ;)

O Note pisze kolega TOP67, autor wątku nie podał modelu :)

Majek
24-11-2011, 14:57
Bo żonę trzeba czasem zdiagnozować i nastawić na właściwe tory ;)
Jej samochód, jej małpy, ja bym jeździł z odłączonym kabelkiem.Trochę dziwne podejście. Takie typowe, nasze, swojskie... Po to jest lampa przeciwmgłowa, żeby jej używać kiedy jest potrzebna. Gdybym to ja miał zapłacić za komputer, to może bym się zastanawiał, czy wymieniać, czy nie (i czy ewentualnie ryzykować wyjazd we mgle bez światła przeciwmgłowego, którego posiadanie jest wymogiem homologacyjnym, tak zupełnie przy okazji) . Ale jeżeli samochód jest na gwarancji, to z jakiej okazji mam się szczypać? I później sobie pluć w brodę, że mi ktoś w d... wjechał we mgle...

ekonet
24-11-2011, 15:30
Trochę dziwne podejście. Takie typowe, nasze, swojskie... Po to jest lampa przeciwmgłowa, żeby jej używać kiedy jest potrzebna. Gdybym to ja miał zapłacić za komputer, to może bym się zastanawiał, czy wymieniać, czy nie (i czy ewentualnie ryzykować wyjazd we mgle bez światła przeciwmgłowego, którego posiadanie jest wymogiem homologacyjnym, tak zupełnie przy okazji) . Ale jeżeli samochód jest na gwarancji, to z jakiej okazji mam się szczypać? I później sobie pluć w brodę, że mi ktoś w d... wjechał we mgle...
Akurat lampy przeciwmgłowej tylnej używa się tak rzadko, że... Jeżdżę autem prawie trzydzieści lat, a sytuacja, w której wg przepisów należy włączyć to tylne światło, zdarzyła mi się może dwa razy, a nie jeżdżę mało. Za to bardzo często ludzie włączają to światło niepotrzebnie, a to bardzo przeszkadza innym.

TOP67
24-11-2011, 15:33
OK, niedopisałem. Jeździłbym do kolejnego przeglądu w ASO lub pobytu w okolicy.

sote
24-11-2011, 16:15
Za to bardzo często ludzie włączają to światło niepotrzebnie, a to bardzo przeszkadza innym.

oooo tak... i takich, ktorzy tak robia powinno sie karac i to bardzo dotkliwie...
podobnie jak asow, ktorzy zamiast tzw. swiatel do jazdy dziennej uzywaja halogenow...

Zeby nie bylo takiego calkowitego OT to dopisze, ze jakosc wykonania nowych nissanow (mowie na przykladzie qashqai'a) jest mocno srednia.

krzysztof jot
24-11-2011, 18:18
.....ze jakosc wykonania nowych nissanow (mowie na przykladzie qashqai'a) jest mocno srednia.

no to nie wiesz jakie są inne auta... :) QQ to według ADAC bardzo super auto, łapie sie w pierwszej dziesiatce, a to dość miarodajne dane. A że cos tam, gdzieś - ludzie biorą wypasione opcje, płaca po 120tys i płaczą że wydali tyle kasy, a tu luksusu nie ma - nie ma, bo zapominają, ze podstawowa cena QQ to 65tys i to jest klasa tego samochodu, reszta to kaprys nabywcy. Za 120 to można już jeździć naprawdę luksusowo, sam mam QQ :) ale ponad stówę to bym za to auto nigdy nie dał - poszukałem takiego, gdzie dał pierwszy właściciel :).

S_Beast
24-11-2011, 19:07
ADAC to posiadał miarodajne dane do czasu gdy producenci wprowadzili własne assistance i członkowie ADAC przestali dzwonić po "zółtego anioła".
Nie ma telefonu, nie ma danych o awarii i całą statystykę ADAC szlag trafił.
Jedynym wartościowym źródłem informacji o jakości samochodów w Europie jest coroczny raport z AutoBild'u, który chyba jest też przedrukowany w AutoŚwiecie.

Postępowanie serwisu jest uzasadnione tym, że sprzęgło nie jest objęte gwarancją. Trzeba wykazać "niespotykaność" swojego przypadku i wtedy można mówić o przejęciu odpowiedzialności przez producenta. 1,5 miesiąca jest wystarczającym okresem czasu by zajechać sprzęgło, no ale to trzeba się postarać.

biniubak
24-11-2011, 22:08
Postępowanie serwisu jest uzasadnione tym, że sprzęgło nie jest objęte gwarancją. Trzeba wykazać "niespotykaność" swojego przypadku i wtedy można mówić o przejęciu odpowiedzialności przez producenta. 1,5 miesiąca jest wystarczającym okresem czasu by zajechać sprzęgło, no ale to trzeba się postarać.


W zasadzie to można zajechać silnik, skrzynię, przeguby napędowe, a nawet zmieniarkę CD, napędy szyb itd.
W zasadzie wszystko można wyłączyć z gwarancji.
W zasadzie to wszystko można zajechać w 1 dzień.

Czyli dajmy gwarancję na znaczek na masce i już.
Chore to jest.

Zolty
26-11-2011, 04:47
Postępowanie serwisu jest uzasadnione tym, że sprzęgło nie jest objęte gwarancją. Trzeba wykazać "niespotykaność" swojego przypadku i wtedy można mówić o przejęciu odpowiedzialności przez producenta. 1,5 miesiąca jest wystarczającym okresem czasu by zajechać sprzęgło, no ale to trzeba się postarać.

Wszystko zalezy od producenta i podejscia ASO.
W pewnej japonskiej marce wymieniono mi sprzeglo - halasowalo troche. Nie bylo pytan - gwarancja, wymiana.
W innym serwisie tej samej marki odmowiono mi gwarancyjnej wymiany paska wielorowkowego od osprzetu (wyciagnal sie ponad miare, a przy tym po przebiegu 36 tys km wygladal jakby guma miala jakies 30 lat) - jeden telefon do przedstawiciela marki w Polsce i w ciagu 10 minut samochod wjechal na stanowisko i wymieniono pasek rolki i napinacz.
BTW ta sama firma miala klopot w partii silnikow - po przebiegu ok 60 tys km zaczynaly brac olej jak glupie. I z jednej strony - zrobiono mi maly remont (pierscienie, uszczelniacze itp) mimo ze gwarancja uplynela, z drugiej strony zadnej akcji serwisowej nie bylo: jak sie klient zglosil to robili nawet po gwarancji, a jak sie nie zglosil to niech leje olej do smierci.

BTW marka zajmujaca dosyc wysokie miejsca w rankingach (po czesci dzieki programowi Assistance - jak widac na moim przykladzie).
ASO zarabia na naprawach gwarancyjnych - tyle ze platnikiem nie jest klient i to od przedstawiciela marki zalezy czy zaplaci/zaakceptuje naprawe.

siona
26-11-2011, 20:21
BTW ta sama firma miala klopot w partii silnikow - po przebiegu ok 60 tys km zaczynaly brac olej jak glupie. I z jednej strony - zrobiono mi maly remont (pierscienie, uszczelniacze itp) mimo ze gwarancja uplynela, z drugiej strony zadnej akcji serwisowej nie bylo: jak sie klient zglosil to robili nawet po gwarancji, a jak sie nie zglosil to niech leje olej do smierci.

B

toyota ? i ich avensis ? a w zasadzie silnik benzynowy 1,8 ?

Zolty
26-11-2011, 22:05
Oba VVT-i z poczatkow produkcji tych silnikow: 1.6 i 1.8. Ja mialem 1.6 - po naprawie nie mialem klopotow. U mnie skonczylo sie naprawa, ale wiem ze w pozniejszym terminie zamiast naprawiac, wymieniano silniki (nb. na regenerowane).

Vetinari
27-11-2011, 12:30
Jak tak czytam to przypominają mi się przeboje użytkowników Subaru ze sprzęgłem i kołem dwumasowym. 2,5tys. to faktycznie sporo ale nie aż tyle co chciało ASO Subaru za wymianę spalonego sprzęgła. Oczywiście nie podlega gwarancji :) Tylko czekam aż szwagier odwiedzi ASO ze swoim Foresterem. Może być ciekawie (bo szwageir do spokojnych ludzi nie należy)

Ja osobiście mam dobrze zakonserwowanego (starość i rdza trzyma :D) Nissana Almerę i jak chciałem wymienić rozrząd to w ASO mi krzyknęli taką ceną, że myślałem w pierwszej chwili że facet sobie żartuje (bo się uśmiechał). Ale nie żartował. No więc wymieniłem o znajomego "pana Henia". Cena śmieszna.

A co do podejścia korporacji do zwykłych ludzi = sam pracuję w takiej , powiedziałbym znanej w Polsce i na świecie. I niestety podejście samej korporacji do pracownika to wycisnąć soki tak by kwiczał (duża wydajność w pracy). To się też przekłada na podejście szeregowego pracownika do klienta (nie powinno tak być). Ale cóż, mogę tylko polecić by walczyć o swoje, uderzać gdzie się da (są odpowiednie sposoby) i duża szansa że się uda coś załatwić. W każdym razie nie odpuszczać.

Zolty
27-11-2011, 19:38
W korporacji pracownik jest jak cytryna.......



.... trzeba wycisnac ile sie da .....



..... a potem wyrzucic. :(