PDA

Zobacz pełną wersję : Graty do serwera



Majek
10-10-2011, 11:53
W sąsiednim wątku o SSD zacząłem pisać o sprawach serwerowcyh w kontekscie wykorzystania w nich dysków SSD.
Tutaj są moje dwa posty z tamtego wątku, żeby się nie powtarzać:

http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2558742&postcount=480
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2559821&postcount=483

Generalnie chyba się pokuszę o zbudowanie maszyny serwerowej samodzielnie. Niby pieniądze te same, co bym kupił gotowca, ale jakaś tam jeszcze zajawka mi pozostała ze sklecania blaszaków... ;-)

No i tak siedzę i próbuję jakieś klamoty wybrać. Najważniejszą dla mnie sprawą jest bezawaryjność dysków. I z tego miejsca mam pytanie do Was. Czy mieliście do czynienia z dyskami Seagate'a z serii Constellation?

A i co to jest to SAS. Czy to wymaga jakiegoś specjalnego czegoś, czy się wpina kabelkiem w płytę główną, jak każdy inny dysk?

Johanan
10-10-2011, 12:35
Temat był już omawiany w kilku wątkach, ale pozwolę sobie Ci przypomnieć, że serwer, to urządzenie, w którym stabilność działania ma dość podstawowe i wprost kapitalne znaczenie, więc składanie go z klocków, choćby i najbardziej markowych, to tak, jak losowanie w grach liczbowych, czyli możesz trafić, ale niekoniecznie.

Chyba, że zastosujesz identyczne komponenty jak w markowych maszynach, ale i to podobno nie daje gwarancji działania tak stabilnego, jak markowe serwery.

Pewnie uciułasz na takim rękodziele kilka złotówek ekstra, ale czy to warto tak ryzykować?

Art Erie
10-10-2011, 12:48
Od dawna nie jestem w temacie, ale SAS to chyba następca SCSI i wymaga odpowiedniego kontrolera ( albo zewnętrznego, albo wbudowanego w płytę ).

RobertMiernik
10-10-2011, 13:34
SATA (szeregowe ATA)
SAS (szeregowe SCSI)

Rodzaj międzymordzia...

Rascal
10-10-2011, 13:42
SAS ma sens w rozbudowanych aplikacjach operujacych na bazach danych i wielu uzytkownikach.

Majek
10-10-2011, 14:03
No tak się tylko wydaje, że to tylko kilka złotówek...

Khehe, jestem właśnie po rozmowie z firmą, gdzie się od wielu lat zaopatruje w graty wszelakiej maści i z Dellem. I tak sobie wymyśliłem pewną konfigurację:
1. Intel Xeon E3-1245
2. ASUS P8B-E/4L
3. Thermaltake SpinQ VT
4. OCZ Gold DDR3 4GB 1333MHz CL9 LV (4x)
5. Seagate Constellation ES 1TB SAS - 2 sztuki spięte w raid_1
6. Seagate Constellation ES 500GB SAS - na system i inne *******ety.
7. Chieftec BA-01B-B-SL
8. Jakaś zasiłka 400W max.

Całość mnie wyniesie jakieś 5 koła brutto jeśli kupię to w zaprzyjaźnionym sklepie w dobrych cenach.

I teraz dzwonię do Della. Mają najprostszy serwer PowerEdge T110. Najbidniejsza wersja kosztuje tam ok 3700 brutto. Jak ją zacznę wzbogacać, żeby mniej więcej dobić do moich założeń, to już się robi 6 tysięcy brutto. Czyli właśnie te parę złotych o których rozmawiamy. Jeszcze do przełknięcia... Ale... Z tą konfiguracją to ja tak tylko prawie dobiłem. Bo co się okazuje? Że w tej wersji produktu, czyli w T110 nie ma możliwości instalować macierzy opartych na dyskach SAS (już wiem, co to SAS), tylko SATA... Żeby można było dyski SAS wsadzić, trzeba albo zacząć konfigurację nie od podstawowej wersji T110, tylko od podstawowej wersji T310 (który goły kosztuje ponad szóstkę, a jak się go dobije do swoich założeń z dyskami SAS włącznie to się robi ponad 9) albo doposażyć T110 w dodatkowy interfejs/kartę/cokolwiek no i zamiast dysków SATA dać dyski SAS. I tu też dobijamy prawie do 9 koła. Fajnie, co? 4 koła różnicy. A to ładna flaszeczka już by za to była, nie? I teraz pytanie. Warto dopłacać prawie równowartość drugiej maszyny za znaczek DELL i teoretyczny spokój? Czy lepiej sklecić rękodzieło i mieć nadzieję, że nie będzie sprawiać problemów? Bo tak na zdrowy rozum, co może w takim kompie nie zadziałać? Procesor z płytą? No raczej nie. Płyta z pamięcią? No teoretycznie. Wtedy wymieniam pamięć na inną, z którą nie będzie problemów. Co jeszcze dyski? No wątpię, żeby sprawiały problemy... Na wszystko mam gwarancję sprzedawcy 3 lata.

Kurde, no serio, poważnie myślałem o markowym sprzęcie, za chorobę mi się to nie kalkuluję. Bo za te zaoszczędzone 4 koła to ja bym chyba wolał jakiś drugi komp złożyć i postawić obok jako backup, w razie czego. Albo jak mi coś nie pójdzie z doborem komponentów, to żeby jeszcze poeksperymentować...

Kisiel mam z mózgu...

Johanan
10-10-2011, 14:15
Jeśli masz cierpliwość Chińczyka i ograniczony budżet, to strugaj sam, tak myślę, bo przy odrobinie szczęścia masz szansę spełnić swoje założenia w ramach przedstawionej kwoty.

Jeśli zatem owa maszyna nie będzie wykonywać zadań, które wymagają pracy na pełnej mocy przez wiele dni, to chwili nawet się nie zastanawiaj, tylko czyń rękodzieło.:)

FunBoy
10-10-2011, 14:20
a moze zamiast ES 500GB SAS wystarczyloby wsadzic 120GB dysk ssd na sata III i kupic oryginalnego della z ktorym potencjalnie bedziesz mial miej problemow? chociaz nie wiem ile tych "innych *******etow" chcesz wrzucic na dysk systemowy

EDIT: ups, nie doczytalem, ze macierz tez chcesz na SASach zrobic...

Majek
10-10-2011, 14:29
Ooootototo... Dlatego właśnie pytałem od dysk SSD do serwera. Dałem w konfiguracji dysk SAS 500 GB, bo chodzi o dysk do ciągłej pracy, a poniżej 500 GB w przypadku talerzówki to nie warto schodzić. W takim normalnym komputerze. Bo w Dellu płaci się za to, jak za zboże. Dlatego też pomyślałem o SSD. Jemu chyba chodzenie non stop by specjalnie nie przeszkadzało. Nie wiem ile zainstalowany Win2k11 połknie, ale raczej 120 GB wystarczy na wszystko, razem z moimi piedoletami (mam tu na myśli np. programy magazynowe, księgowe itd, bo muszą być na serwerze zainstalowane, żebym mógł ja tudzież żona z domu przez sesję terminalową sobie coś tam dłubać).

Tom01
10-10-2011, 14:34
Zaproponuję zakup gotowego serwera z rynku wtórnego. Jest tego masa, są tanie, o niebo bardziej niezawodne od składaka i z możliwościami jakich składak mieć nigdy nie będzie, np karta zdalnego zarządzania za pomocą której z serwerem można zrobić kompletnie wszystko przez sieć.

FunBoy
10-10-2011, 14:39
Jesli masz 8-letni serwer i jego wydajnosc Ci wystarcza, rozwazylbym jednak zakup oryginalnego Della (nawet uzywki, jak pisze Tom01) i zrobienie macierzy na zwyklych dyskach SATA - zerknij na Hitachi Deskstar 7K3000, ktore wydajnosciowo sa jednymi z szybszych domowych dyskow (ew. szarpnac sie na wersje Ultrastar). A jesli sie boisz, ze SSD moze zaliczyc zgon w tak wytezonej pracy, w perspektywie czasu mozesz dorzucic drugi taki sam i ustawic je w Raid1.

Majek
10-10-2011, 15:32
No właśnie przeglądam Alledrogo za używkami, ale widzę też, że ludzie handlują nówkami w cenach dużo lepszych, niż ja dostałem na dzień dobry w Dellu. To też może być jakiś sposób.
A z tymi dyskami, to ja się nie upieram, że to ma być koniecznie SAS. Mnie chodzi tylko o dyski przeznaczone do pracy ciągłej. Mogą być i SATA, a ich wydajność nie jest warunkiem krytycznym. O, a np. dysk, na którym stoi system w obecnej maszynce, to jest zwykły, starusieńki Caviar jeszcze na IDE i dziadyga wcale się nie chce popsuć. Mało tego, SMART, oprócz krytycznie niskiej ilość cykli start/stop, nie wyłapuje na nim żadnych anomalii. Dyski na dane były wymieniane, ale nie dlatego, że padły, tylko dlatego, żeby się nie dać zaskoczyć. Po prosu je wymieniłem ze 3, 4 lata temu tak profilaktycznie, przy okazji na większe, bo się na tamtych miejsce kończyło. O i tyle. A tak poza tym, moje rękodzieło chodzi absolutnie bezobsługowo.

Tom01
10-10-2011, 17:19
Co do dysków i konfiguracji serwerów, wszyscy chcą SATA/SAS przez co serwery ze SCSI są w śmiesznych pieniądzach. A dyski Ultra SCSI 320 15K 147GB można trafić po 100-200 zł/szt nowe. Niezawodność ich jest na najwyższym poziomie. Sama gwarancja np na Seagate'y Cheetach to 5 lat. Do tego sprzętowy RAID jak trzeba i żadna awaria nie straszna.

Z ciekawostek, nabyłem niedawno DELL 2850 z dwoma Xeonami, dwoma zasilaczami, miejscem na 6HDD, kartą zdalnego zarządzania za dosłownie kilkaset zł. Zmieniłem procesory na max czyli 3,6GHz, wsadziłem 12GB RAM, nowe dyski, wszystko wyszperane za grosze na Allegro. Całość wyszła sporo poniżej 1500 zł i to z licencją na Windows 2003 Server. Komputer chodzi obecnie jako SQL Server i nikt nie narzeka na wydajność.

Majek
10-10-2011, 21:41
Generalnie to brzmi kusząco i po przeczytaniu poprzedniego Twojego posta, ochoczo zabrałem się za wertowanie Allegro. I faktycznie, można fajną i wydajną maszynkę złożyć. Tylko w pewnym momencie naszła mnie refleksja. Wszystko cacy, ale kupując używany sprzęt, pozostanę w tej samej sytuacji, w której jestem. Czyli zupełnie nie wiem za jaki czas szlag go trafi. W innej sytuacji pewnie bym się specjalnie nie zastanawiał, bo stosunek ceny do wydajności w przypadku takich używanych maszyn jest bardzo korzystny, ale mnie do zmiany platformy nie zmusił brak wydajności (tzn owszem, komputer mógłby być nieco szybszy, ale nie to jest priorytetem), tylko zmęczenie sprzętu. I gdy kupię używkę, nic w tej kwestii się nie zmieni. Owszem, mogę założyć nowe dyski, nową pamięć. Ale po pierwsze - to nie jest tak, że dyski SCSI kosztują grosze. Taki bardziej ekstremalny przykład z Allegro, Fujitsu 18 GB SCSI - 400 zł. 18 GB za 400!?! Ekstremalny, bo powiedzmy "normalna" cena to jest dwie stówy za 72,8 GB. I tak jakieś chore, bo żebym uzbierał ponad 500 GB (bo tyle minimum potrzebuję), to musiałbym tych dysków 10 kupić. W żadna normalną obudowę tyle nie wlezie. Pomijam, że za tę kwotę kupuje 2 TB SAS. Po drugie - już o tym pisałem, pół biedy, jak poleci dysk, pamięć, czy nawet procesor. Gdzieś się zawsze znajdzie kolejny z odzysku. Ale jak upali się jakiś głupi kondensator na płycie głównej na skutek przepięcia, czy innego pioruna, to jestem ugotowany. Przez tydzień będę szukał następnej takiej płyty, a pewnie nie znajdę i skończy się na kupnie nowej maszyny. Już przerabiałem takie przypadki. Akurat nie w temacie komputerów, a elektroniki przemysłowej i chociaż tam cykl życia układów jest dużo dłuższy, niż przypadku komputerów, to mimo wszystko cholernie trudno jest znaleźć układ sprzed kilku lat. A jak kupię nowy komputer, z w miarę świeżymi bebechami, to przez kilka najbliższych lat będę miał szansę wyrwać takie same komponenty na podmiankę (np. wspomnianą płytę główną). A w przypadku używanego serwera sprzed 3 lat, to nawet nie wiem, gdzie miałbym zacząć szukać dawcy... A w moim przypadku, gdy serwer padnie, to pół firmy mogę do domu wysłać. Nie zaryzykuję tego. Chyba nawet mniej ryzykuję składając sobie coś sam. Bo jak coś nie będzie działało, jak należy, to mogę sobie do woli wymieniać i żonglować bebechami (taki mam układ) i testować. A jak coś padnie, to tego samego dnia lub nazajutrz mam u siebie nowy komponent na podmianę.
Także z używki już się wyleczyłem.

Tom01
10-10-2011, 21:59
A w przypadku używanego serwera sprzed 3 lat, to nawet nie wiem, gdzie miałbym zacząć szukać dawcy...

Dokładnie procedura jest taka sama jak teraz. Po co naprawiać kiedy za koszt części kupujemy cały nowszy serwer. Nie polecałbym takiego rozwiązania gdybym nie przetestował na sobie. Nowy serwer też trzeba za jakiś czas wymieniać. Średnia długość życia maszyny w moim przypadku to ok 3-5 lat. Tyle, że co ten czas na modernizację jakiegoś serwera wydaję 5-10x mniej niż w przypadku nówki.

Ponadto nie wierzę żeby kilkuletni serwer z dobrej linii np DELL-a miałby wytrzymać krócej niż nowy składak. Osobiście od lat używam już którejś generacji serwerów tej firmy (pierwsze były jeszcze na Pentium Pro) i awarie chyba mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. O ile w ogóle jakieś były, bo szczerze mówiąc nie pamiętam. Nawet burze takie, że dwa razy popaliło mi kupę urządzeń, ani razu nie uszkodziły serwerów. Składakowe serwery się za to sypią, choćby dlatego, że to nie jest sprzęt projektowany do pracy 24/7/356. Szczególnie lecą dyski, sieciówki. I to się dzieje rzecz jasna kiedy jest jakiś wyjazd czy inny urlop. ;) A nawet kiedy pojawi się prosty problem w oprogramowaniu, nawet nie można do takiego serwera zajrzeć zdalnie. Tak, że wiele lat temu wyleczyłem się ze składania serwerów. A to co u klientów gdzieś się co jakiś czas fajda, marudzę dotąd aż zmienią na normalny serwer. Wtedy i klient ma spokój i ja mniej roboty.

PS. Ceny dysków serwerowych jak podawałem daje się kupić 100-200 zł za 147GB. Tylko trzeba zapolować. Niedawno ktoś sprzedawał pudło nówek, zapakowanych. Nie wiedział chyba co sprzedaje bo kupiłem wszystkie za 400 zł. No, ale to fart.

sokrates
11-10-2011, 14:15
Ja w używany sprzęt Della i HP zarówno biurkowy jak i serwerowy zaopatruję się tu http://dell.wroclaw.pl/
W firmie mam kilka używanych serwerów HP i jak je kilka late temu zainstalowałem to są praktycznie bezobsługowe (w sensie sprzętowym). A ew. wymiana zasilacza, pamięci czy dysku nie powoduje konieczności wyłączania sprzętu - większość komponentów ma możliwość wymiany na działającym sprzęcie - tego w składaku nigdy nie uzyskasz. A to wszystko można mieć za kwotę do 2 tys z gwarancją i nowymi dyskami SCSI

RobertMiernik
11-10-2011, 14:57
większość komponentów ma możliwość wymiany na działającym sprzęcie - tego w składaku nigdy nie uzyskasz.

Dlaczego się nie uzyska? Nie, żebym kwestionował przewagę sprawdzonej konfiguracji, złożonej przez speszelistów z della, ibma czy hp, ale jeśli użyjesz tych samym komponentów to serwer będzie identyczny i tyle...
Oczywiście wbrew pozorom, nie tylko główne komponenty są ważne, taśmy/kable/przewody są równie istotne...

Tom01
11-10-2011, 14:59
ale jeśli użyjesz tych samym komponentów to serwer będzie identyczny i tyle..

He, he... dobry żart... :D

"Złożonej".... :D

Serwerów się nie składa, serwery się projektuje od zera. Jeśli weźmiemy "rasowy" serwer, to ani jeden jego blok nie jest taki sam jak pecetowy. Nawet nie jest podobny. Bo jak wnioskuję chyba chce Pan porównywać prawdziwy serwer z pecetem-składakiem w obudowie "serwerowej"?

Majek
11-10-2011, 15:49
Tak z ciekawości zapytam, o co chodzi z ta kartą zdalnego dostępu? Bo teraz jak mam jakiś programowy problem, a nie ma mnie na miejscu, to po prostu loguje się przez sesję terminalową, nawet i z telefonu. Z resztą, chyba nie muszę tłumaczyć, jak to działa...

Tom01
11-10-2011, 15:57
Tak z ciekawości zapytam, o co chodzi z ta kartą zdalnego dostępu? Bo teraz jak mam jakiś programowy problem, a nie ma mnie na miejscu, to po prostu loguje się przez sesję terminalową, nawet i z telefonu. Z resztą, chyba nie muszę tłumaczyć, jak to działa...

A jak zajrzeć na serwer jeśli oprogramowanie leży? Albo serwer w ogóle nie wstał? Albo padnie sieciówka? Karta zdalnego zarządzania przekierowuje obraz z karty graficznej serwera, podłącza zdalną klawiaturę i mysz oraz udostępnia napędy. Można na przykład na swoim komputerze włożyć płytę i z niej wystartować serwer widząc i operując tak, jakby się siedziało przy monitorze serwera. Pomijam oczywiście takie banały jak zdalne włączenie i wyłączenie serwera, sprzętowy reset, podejrzenie logów co się odpaliło a co nie, jaka jest kondycja poszczególnych bloków serwera, np dysków, obsłużyć RAID i wiele innych. Mając taką kartę w serwerze, u DELL-a nazywa się ona DRAC (DELL Remote Access Card), można w ogóle serwera nie oglądać na oczy.

Majek
11-10-2011, 16:22
No niby fajny bajer. Ale jak serwer leży, a ja jestem na urlopie, i jeżeli serwer nie został wyposażony w moduł zaginający czasoprzestrzeń, to i tak guzik zrobię. Nawet jeżeli się dowiem, co padło... A jak sieciówka padła, to raczej się o tym nie dowiem, bo się do komputera nie dobiję. Hehe. Nie, no żartuję sobie. Czasem może być przydatne.

RobertMiernik
11-10-2011, 16:24
He, he... dobry żart... :D

"Złożonej".... :D

Serwerów się nie składa, serwery się projektuje od zera. Jeśli weźmiemy "rasowy" serwer, to ani jeden jego blok nie jest taki sam jak pecetowy. Nawet nie jest podobny. Bo jak wnioskuję chyba chce Pan porównywać prawdziwy serwer z pecetem-składakiem w obudowie "serwerowej"?

Złożonej: http://www.sjp.pl/z%B3o%BFonej

Rozumiem, że według Ciebie budowanie oznacza składanie atom po atomie tak?...
Wyraźnie napisałem o oryginalnych komponentach... Można je kupić w wielu sklepach, łącznie z sklepami 'firmowymi' producentów. Jeśli nie widziałeś nigdy serwera to zaglądnij sobie choćby do dokumentacji jednego z 'moich' (podległych, nie własnych) http://publib.boulder.ibm.com/infocenter/powersys/v3r1m5/topic/p7ecs/p7ecs.pdf w tym dokumencie znajdziesz dokładny, śruba po śrubce opis komponentów z jakich się składa...

Tom01
11-10-2011, 16:37
No niby fajny bajer. Ale jak serwer leży, a ja jestem na urlopie, i jeżeli serwer nie został wyposażony w moduł zaginający czasoprzestrzeń, to i tak guzik zrobię. Nawet jeżeli się dowiem, co padło... A jak sieciówka padła, to raczej się o tym nie dowiem, bo się do komputera nie dobiję. Hehe. Nie, no żartuję sobie. Czasem może być przydatne.

Jak sieciówka padnie to serwer z reguły ma dwie. A karta DRAC jest jako trzecia, czyli zawsze się Pan dobije do serwera, przestawi aktywną sieciówkę i po robocie. Jak padnie dysk, podepnie Pan zapasowy, który dobrym zwyczajem siedzi w kieszeni. A nawet jeśli nie to włożenie dysku do kieszeni zrobi ktokolwiek. Uwali się coś w systemie, naprawi Pan go, a w skrajnym wypadku nawet przeinstaluje lub odtworzy z archiwum. Walnie kontroler RAID, przełączy Pan na zapasowy SCSI i postawi awaryjnie system. Walnie RAM, wyłączy Pan wadliwy moduł. Walnie zasilacz, drugi podejmie pracę samoczynnie. I to wszytko siedząc z laptopem na plaży w Tajlandii. Musiałoby paść coś na amen, ale to w przypadku tych maszyn wielka rzadkość.

Jeśli podstawowym wymogiem jest żelazna niezawodność to może Pan postawić dwa serwery wzajemnie się duplikujące. Za cenę nowego spokojnie kupi Pan dwa używane i jeszcze sporo zostanie. Jeśli jeden pójdzie definitywnie z dymem to drugi odpali Pan w ciągu kilku minut.


Można je kupić w wielu sklepach

No właśnie nie można. Podzespoły do składania pecetów to jaki pisałem coś całkiem innego.


, łącznie z sklepami 'firmowymi' producentów.

Zatem nie mówimy już o składaniu serwera a o montażu z jego części zamiennych. Nie wiem tylko czy Pan sobie zdaje sprawę że koszt takiej zabawy prawdopodobnie kilkukrotnie przekroczy koszt nowego.


Jeśli nie widziałeś nigdy serwera

Bardzo proszę nie pozwalać sobie na impertynencje.

RobertMiernik
11-10-2011, 17:05
No właśnie nie można. Podzespoły do składania pecetów to jaki pisałem coś całkiem innego.
No właśnie można a to, że nie w komputroniku to inna kwestia.


Zatem nie mówimy już o składaniu serwera a o montażu z jego części zamiennych. Nie wiem tylko czy Pan sobie zdaje sprawę że koszt takiej zabawy prawdopodobnie kilkukrotnie przekroczy koszt nowego.
I od samego początku właśnie o tym pisałem - o składaniu z komponentów dedykowanych...
Co do kosztów to słowo klucz w tym zdaniu to 'prawdopodobnie'...

P.S. Wybacz impertynencje

Tom01
11-10-2011, 19:06
No właśnie można a to, że nie w komputroniku to inna kwestia. I od samego początku właśnie o tym pisałem - o składaniu z komponentów dedykowanych...

Pomieszał Pan dwie rzeczy. Przez "składanie" powszechnie rozumiemy użycie komponentów w standardach "pecetowych" dostępnych w firmach komputerowych. Skąd mam wiedzieć, że chodzi Panu o "odtwarzanie" konkretnego modelu serwera z części zamiennych. Przyzna Pan chyba że to nie jest typowe podejście do składania komputera. Tym bardziej że konkretny model serwera jest z zasadzie konstrukcją jednostkową. Jak laptopy. Od jednego do drugiego płyta już nie pasuje.


Co do kosztów to słowo klucz w tym zdaniu to 'prawdopodobnie'...

Wyciął Pan kontekst. Napisałem "prawdopodobnie kilkukrotnie". Równie dobrze może być "prawdopodobnie kilkunastokrotnie". Być*może ma Pan tani dostęp do części serwerowych, ale raczej to nie jest powszechne. Nawet więcej, bardzo rzadko spotykane. Byle drobiazg często kosztuje kosmiczne pieniądze nie mówiąc o czymś grubszym. A tymczasem rozmawiamy o budżetowym podejściu do zakupu serwera a nie kombinacjach.

sokrates
11-10-2011, 21:04
Owszem można sobie poskładać identyczny serwer jak wyprodukował np. HP - tylko kupując identyczne oryginalne komponenty jak chociażby płyta, kontrolery scsi, obudowa, zasilacze itp wyjdzie kilkukrotnie drożej niż kupić gotowy. No i części musimy zamówić w HP - nie sprzedają tego w komputroniku czy w komputerowym "na rogu"...
Więc jeśli się komuś wydaje że kupując płytę pod Xeona i budę serwerową złoży sobie serwer taki na 100% to jest w dość dużym błędzie.

Majek
11-10-2011, 23:19
Kuźwa, piękny elaborat wyprodukowałem i forum zdechło... :|

Johanan
12-10-2011, 09:14
Kuźwa, piękny elaborat wyprodukowałem i forum zdechło... :|

Nie będzie pewnie odkrywcze to co powiem, ale znasz chyba swoje potrzeby i możliwości, a wszystkie decyzyjne dostałeś już dość dawno,wydaje mi się zatem, że sprawa jest dość jasna i nie wymaga dodatkowych rozważań, które zaczynają iść w kierunkach, powiedziałbym ... niekoniecznie pożądanych i dawno już omówionych w kilku wątkach.
Nie paś zatem gadulstwa koleżeńskiego grona, tylko stań na wysokości zadania. ;)

PS.
A, i twórz elaboraty jakimś edytorem, to zdychanie forum straci na upierdliwości.

ku6i
13-10-2011, 23:00
Nie paś zatem gadulstwa koleżeńskiego grona

;)

Johanan
14-10-2011, 01:28
;)

A tam, zrzędzisz. :D

Majek
16-10-2011, 15:11
Ale z Wami to jest robota... Ja to nie wiem...

Chciałem iść trochę po taniości, bo jakichś wygórowanych potrzeb nie mam, to żeście mi narobili kisielu z mózgu. I co? I kupiłem... Nowego Della PE T310. Z redundantnymi zasilaczami, kartami sieciowymi, hotswapowymi dyskami na sprzętowym kontrolerze i innymi kartami zdalnego zarządzania. Z pięcioletnią gwarancją. Ech... To wszystko przez kolegę Tom01. ;-) Wydałem troszkę więcej, niż planowałem, ale może nie będę żałował.

A tak zupełnie poważnie, to mnie taka refleksja naszła po tym, jak spędziłem ileś dni na googlowaniu, rozmowach z partnerami Della, czy HP. Firmy te oferują maszyny w kilku segmentach. Ja celowałem w segment entry, bo wydawało mi się (i w zasadzie nadal jestem o tym przekonany), że nic więcej nie potrzebuję. Dlatego też z początku stwierdziłem, że serwer złożę sobie sam. I teraz tak realnie oceniając dostępność komponentów. Czy Xeon kupiony w Komputroniku będzie czymś różnił (czy będzie gorszy) się od Xeona siedzącego fabrycznie w Dellu (jakimkolwiek)? Czy płyta Assusa do zastosowań serwerowych, serii P8, będzie w czymś gorsza od płyty w takim PowerEdge T110? Ma obsługę software'owego SAS, podobnie jak Perc S300 w komputerach T110 (kontrolery sprzętowe H200 i H700 są w tym modelu niedostępne), ma do 4 interfejsów sieciowych, 8 slotów na ram, czego więcej można oczekiwać od płyty do serwera klasy entry? Mało tego, Assus jest firmą mocna osadzoną na rynku płyt głównych, robią płyty ekstremalnie obciążane przez overclockerów i graczy, więc nie wydaje mi się, żeby nie poradzili sobie z płytą do serwera. Czy żeby poradzili sobie gorzej, niż Dell. Dyski. Czy taki Seagate Constellation jest w czymś gorszy od dellowego Near Line SASa? Seagate daje 5 lat gwarancji ciągłej pracy. W Dellu jest to płatna opcja i nie dotyczy wszystkich modeli dysków. Jestem więc przekonany, że gdybym złożył sobie taki komputer sam, nie ustępowałby on w niczym takiemu markowemu T110. I teraz zobaczcie, rozmawiamy o komputerach na Xeonach, z SASami itd. A Dell w ofercie ma serwer (celowo podkreślam słowo serwer) T110 na procesorach i5 i dyskach SATA nieprzystosowanych do pracy ciągłej z roczną gwarancją (3 letnia gwarancja jest na cały komputer, ale wtedy z wyłączeniem dysków). Od której strony to jest serwer, najmocniej przepraszam? A w tym modelu nawet obudowa nie ma żadnych sprytnych rozwiązań, często charakterystycznych dla komputerów markowych. Ot, zwykła blaszana, dobrej jakości buda. A w HP jest jeszcze gorzej, bo tam w wydaniach serwerowych są oferowane komputery, których ja bym nawet jako desktopa do pracy w biurze nie kupił...

Ale podsumowując. Zrobiłem sobie kalkulację. Złożyłem zestaw w Komputroniku. Taki całkiem przyzwoity. Xeon E3-1245, Assus P8M cośtam, 16GB RAMu, 4xSeagate Constellation 1TB. Wszystkiego, razem z systemem wyszło powiedzmy, na okrągło dychę (10 tyś). Po iluś rozmowach z ludźmi handlującymi Dellami udało mi się w końcu wytłumaczyć, czego potrzebuję i jaką chcę konfigurację. I na koniec dostałem ofertę. I okazało się, że za identyczne pieniądze dostaję od Della komputer o ciut gorszych parametrach: słabszy procek - E3-1230, połowę RAMu, mniej dysków (3x1TB) no i jedną kartę sieciową. I tak naprawdę, mimo wszystko, byłem już skłonny wziąć tego Della i mieć święty spokój, licząc na to, że mniej gigaherców, czy innych gigabajtów zrekompensuje mi np. jakość wykonania tego wszystkiego, czy dłuższa gwarancja na całość. Ale wahałem się, trudno mi się było zdecydować. I na koniec dostałem ofertę na PowerEdge'a T310. I dopiero tam znalazłem wszystkie te typowo serwerowe technologie, do których nie miałbym dostępu, gdybym chciał czynić jakieś rękodzielnictwo. No i na koniec najciekawsza sprawa. Taki T310, skonfigurowany pode mnie, wyszedł na tyle niewiele więcej niż mój składak, czy taki T110, żeby był sens ciułania tych kilku złotówek...

Także czekam, aż maszynka mi się wyprodukuje i zostanie dostarczona.

GeparD
20-10-2011, 15:46
Tak BTW to wlasnie siedze na stronie dell.pl i co widze. Dell T110 II z mozliwoscia instalacji kontrolera PERC H200 i obslugi dyskow SAS...
Jestem ciekawy jak bedzie ci sprawowal sie ten "server skladak", osobiscie wolalbym kupic Dell'a, dolozyc tych pare stowek wiecej i miec przynajmniej swietny support w razie ognia.

Majek
20-10-2011, 18:25
Khehehe... Może przeczytaj jeszcze raz to, co napisałem w ostatnuim poście? :-) Szczególnie ze zwróceniem uwagi na pierwszy akapit i hasło T310. ;-)

Jeżeli chodzi o PERC H200 to owszem, w konfiguratorze jest dostępne, ale partnerzy Della mi powtarzali, że w tym modelu się nie da... Jak już to tylko S300...