Zobacz pełną wersję : O zarobkach fotografów ślubnych słów kilka
Napadł mnie całkiem niedawno jeden z gości młodej pary. Po kilkunastu zdaniach zaczeliśmy rozmowę na temat fotografii ślubnej, no i gość zaczął mi przytaczać teksty że fotografowie są drodzy, że płaci się majątek za jeden dzień pracy itd.
No więc by wyjaśnić czemu są takie stawki a nie inne…
- sezon ślubny trwa od maja do września, w tym czasie muszę zarobić pieniądze na życie przez cały rok, bo w zimę, niestety, nikt ślubów brać nie chce. Przez specyfikę pracy zaczynam więc działać w połowie kwietnia i kończę w październiku. W tym czasie staram się zapełnić kalędarz zleceniami i martwię się czy będzie co jeść.
- miesięcznie wraz z kosztami księgowej płacę 500 zł ubezpieczenia na rzecz ZUSU i to tylko przez pierwsze 2 lata. Potem blisko 1000 zł.
- Do tego chyba 18 procent podatku od każdej usługi.
- Do tego od każdej usługi trzeba odjąć z 500 zł na materialy typu fotoalbumy czy fotoksiążki.
- Do tego paliwo do auta by dojechac.
- Ze względu na jakość zdjęć itd muszę również dbać o takie rzeczy jak stan mojego samochodu, pilnowac swojego zdrowia (niby mam ze wypadki losowe i choroba zwalniają mnie od przyjścia ale nigdy z tego nie skorzystam. Nie zostawię młodych samych)
- Dzień pracy zaczynam wraz z młodą parą od fryzjera lub makijazysty, czyli plus minus 9-10 rano, a kończę ok 1 w nocy. W tym czasie cały czas na sobie mam jakieś 4 kilo obiektywów i ze 3 kilo aparat plus lampa plus obiektyw w ręku. Ogółem 7 kilo z którymi często biegam.
- Po przyjściu idę spać, i następnego dnia biorę się za obróbkę. Obróbka trwa mniej więcej 5-14 dni. Muszę oscylowac z obróbką, tak by materiał do obrobienia mi sie nie nałożył, bo wtedy leże, a często śluby są tydzień w tydzień. Czasem 2 w jeden weekend. Przez te dni siedzę minimum po 8 godzin a zdarza się że wstaje o 9 i kończę o 2-3 w nocy.
- Trzeba zarezerwować jeszcze czas na sesje. Zorganizować ją itd.
- Sprzęt niestety wymaga wymiany co 2-3 lata. Jest to średnio dla 2 aparatów koszt 25 tys zł. Obiektywy dzięki bogu zostają.
- W sam sprzęt plus legalne oprogramowanie, komputer, monitor do obróbki itd zainwestować trzeba było na początku sporo ponad 50000 zł, a to też wymaga wymiany co jakiś czas.
Takie ogólne czynniki powodują że fotograf, który szanuje klienta i dba o jakość nie może tego robić za 800 zł. To były koszta ogólne. Pomijam opcje rehabilitacji skrzywionego kręgosłupa, zapasowych obiektywów (jeżeli coś się stanie), zapasowego auta (jeżeli coś się stanie), serwerów, materiałów promocyjnych, strony itd.
Odrazu odpowiem na słowa krytyki co do kosztów. Można robić tańszymi aparatami, zrezygnować z jakości na rzecz tańszych obiektywów, robić nielegalnie i na lewych programach ale tekst pisałem ze swoich doświadczeń i na bazie moich przemyśleń. Ja nie uznaję kompromisów w takich kwestiach i chcę pracować uczciwie. Może też kilka osób, które ma zamiar kupic lustrzankę za 500 i focić śluby się zastanowi czy warto.
Po co się tłumaczyś? Czy mój prawnik tłumaczy mi dlaczego za godzinę bierze 300 PLN, a projektant za zaprojektowanie 3 szafek do kuchni 6 tyś.? Stać mnie - korzystam, nie stać nie - korzystam.
Masz racje. Tez tak mysle. Niestety czesc osob wychodzi z innego zalozenia.
krokus66
10-06-2011, 11:57
Ciekawy artykuł i szczery.
W tym artykule dajesz jednak sam naprawdę mocne argumenty stronie przeciwnej. Przeczytaj uważnie, to się aż rzuca w oczy. Nie neguję Twojego stanowiska ani nic nie mam do cudzych zarobków, to nie moja sprawa. Nie wiem ile zarabiają ślubniacy, pewnie bardzo róźnie. Życzę im / Wam jak najlepiej ale przyjąłeś bardzo złą argumentację.
Kiedy brałem ślub lat temu naście wykupiliśmy sesję w prof. studio, bodajże 8 zdjęć za ok. 1.500 zł (na tamte pieniądze). Koleżanka brała ślub w tym samym czasie, jej fotki zrobił "znajomy" co miał fajowski aparat. Ja mam foty, które cieszą jakością i wbudzają zachwyt, a szczególnie tej koleżanki, która do dziś nie może przeżyć, że ma foty na tle pomiętego prześcieradła.
krokus66
10-06-2011, 12:14
Kiedy brałem ślub lat temu naście wykupiliśmy sesję w prof. studio, bodajże 8 zdjęć za ok. 1.500 zł (na tamte pieniądze). Koleżanka brała ślub w tym samym czasie, jej fotki zrobił "znajomy" co miał fajowski aparat. Ja mam foty, które cieszą jakością i wbudzają zachwyt, a szczególnie tej koleżanki, która do dziś nie może przeżyć, że ma foty na tle pomiętego prześcieradła.
Jeśli to jej prześcieradło to za jednym zamachem ma pamiątkę po nocy poślubnej. :oops:
Masz rację, jeśli ludzie nie myślą i nie słuchają rad osób bardziej doświadczonych, to sami są sobie winni. Bozia każdemu dała głowę nie do ozdoby ale żeby za nas myślała. Proste.
Zorro1212
10-06-2011, 12:29
Znajomej syn mial niedawno slub pokazala mi zdjecia z wesela jakiegos pseudofotografa i jego strone i masakra,podejrzewam ze gosc robil zdjecia w formacie Jpeg i taki format poddal niezbyt udanej obrobce a spora czesc zdjec jest po prostu kiepska i np zdjecie panny mlodej sa poza ostroscia.Pdejrzewam ze byl to taki fotograf co ma zooma Tamrona i jakis smieszny aparat i po przeczytaniu jakiejs ksiazki o fotografi postanowil zaczac na tym zarabiac(ceny tez nie mial niskich choc nizsze oczywiscei nizsze niz profesjonalisci)mam z kolei 2 inne znajome ktore maja zrobione sesje w studio z tym ze studio to za duzo powiedziane bo bylo to bardziej kilka lamp i jakies dziwne pufy etc zdjecia byly bez zadnej obrobki i robione podejrzewam zoomem.Jestem amatorem i na hobby nie mam zbyt duzo czasu ale jak widze cos takiego to zgrzytam zebami
Borys- faktycznie nie potrzebny troche wątek. Tez rozumiem intencje twoje ale fakt: jakbysmy sie musieli tlumaczyc z czegokolwiek:)
rynek wszystko weryfikuje i jesli ktos sie wycenia na 3 tysiace i na to ma klientow to wszystko okej (to samo z tymi co sie wyceniają na 7 tys).
Pierwszy argument od razu wyrzuc: co z tego ze nie pracujemy caly rok ? Po sezonie slubnym mozemy dorabiac pstrykajac cos innego.
pozdrawiam
marszull
10-06-2011, 13:02
Po co się tłumaczyś? Czy mój prawnik tłumaczy mi dlaczego za godzinę bierze 300 PLN, a projektant za zaprojektowanie 3 szafek do kuchni 6 tyś.? Stać mnie - korzystam, nie stać nie - korzystam.
W 100% popieram.
2pompony
10-06-2011, 13:06
Tak sobie czytam, czytam i oczom nie wierzę... Borys - wybacz mi to co powiem, nie chcę Cię urazić, ale zacząłeś rozmowę od najgłupszego argumentu, jakiego mogłeś użyć. Piszesz, że powiedziałeś tak: proszę pana, pracuję tylko 4 miesiące, więc muszę w ten czas nazarabiać na cały rok, dlatego jestem drogi. Gdyby ktoś dał mi taki argument, rozmowa byłaby skończona, bo odprawiłbym go z kwitkiem, a w zasadzie nawet bez kwitka.
Też robię w usługach, też jestem drogi, ale nigdy by mi nie wpadło do głowy argumentować wysokości cen tak - wie pan, lubię pracować tylko 3-4 miesiące, więc moje usługi muszą być drogie, bo w te pozostałe miesiące kiedy nie pracuję też chcę jeść, pić i używać świata.
Fakt, pierwszy argument niepotrzebny. Ale całą resztę znam bardzo dobrze z pewnego forum ślubnego (kiedyś próbowałam tu podlinkować, ale po odświeżeniu strony było już posprzątane). Na tamtejszym forum wypowiadają się głównie nasi potencjalni i byli klienci, a na kilka podobnych wpisów jak wątkowy, klienci reagują... blokadą. Zupełnie jakby im się w genach zakodowało, że jak się fotograf tłumaczy z ceny, to zamykamy wszelkie szufladki mózgowe i spływa po nas jak po kaczkach. Ludziom nie pokażesz swoich kosztów nawet najlepszym opisem, bo od razu pokażą Ci, że da się taniej, że inni jakoś sobie radzą, a zdjęcia oddają piękne (pomijam gusta).
Znajomy robi taki manewr na spotkaniach, że jak młodzi zaczynają negocjować cenę, to pokazuje im portfolia fotografów za cenę jakiej klienci oczekują i podobne ujęcia ze swojego PF. Po chwili namysłu podpisują umowę z uśmiechem. Może to i mało grzeczne z jego strony, ale to całe tłumaczenie słowne zostaje bezbłędnie zastąpione obrazami. W końcu o obrazy nam wszystkim chodzi - klientom i fotografom, prawda? Chce klient Twoich obrazów, to zatrudni Ciebie, a jak chce "tylko zdjęć ze ślubu", to pójdzie po kosztach.
Wychodzi na to, że z zatrudnionych przy przedsięwzięciu zwanym ślubo-wesele, tylko fotograf tłumaczy się ze swoich cen.
No ale mowie o realnych kosztach pracy a realny koszt jest taki ze na etapie listopad-marzec zlecen nie ma. Nie tylko slubnych ale zadnych. Agencje fotograficzne zatrudniaja malo osob. Alternatywa na ten okres moze byc praca w biedronce, bo zadna firma nie bedzie pracownika przyjmowac cyklicznie co pol roku wiec stety lub niestety ale rowniez przeklada sie to na cene.
Czy artykul niepotrzebny... wydaje mi sie ze potrzebny bo zarobki fotografow sa tematem tabu a mamy sporo mniej wartosciowych watkow. Fotograf zawsze bierze za duzo i nie wiadomo za co. O orkiestrach nie slyszalem tylu zalow. Poza tym mamy na tym forum teksty ze zostane fotografem slubnym to niech bedzie realne wyliczenie na przykladzie mojej firmy. Oczywiscie ze mozna taniej ale jak mowie ja robie tak, co nie zmienia faktu ze koszty i tak sa duze i nie jest to 20 tys z pup. :]
Kurcze no... awno nie slyszalem by ktos narzekal ze za talerzyk, dj-a, fryzjerke, czy orkiestre jest za duzo. Slyszalem teksty ze nas nie stac albo ze to kiepski dj ale nie ze chca za drogo (nie wiadomo za co) albo ze dj kiepsko gra.
marszull
10-06-2011, 13:38
Bo roznica jest taka ze nie kazdy umie zagrac z cd, lub na gitarze ;) , uczesac kogos albo ugotowac dla 100 osob
ale zdjecia umie robic kazdy ;)
tak czy inazej ja bym sie z cen nie tlumaczyl, co zreszta uskuteczniam, ale ja nie robie w slubach
BoryS, to mało w takim razie słuchasz ;) Fryzjerka, kwiaciarka, orkiestra... o wszystkich się nasłuchałam nieraz i każdy kolejny żal mnie nie dziwi, norma. A na przykładzie bukietu ślubnego byłam świadkiem fajnej rozmowy... oczywiście temat, że ceny bukietów są z kosmosu, ale jak młoda zobaczyła różnice w produkcji między bukietem za 50 zł i tym ślubnym za 250 zł, to zrozumiała za co płaci, zamówiła także z uśmiechem na twarzy. Podczas ślubu rozmawiała z koleżankami na ten temat, koleżanki jeszcze przed ślubem, będą już wiedziały czego szukać i w jakiej cenie ;)
Kurcze no... awno nie slyszalem by ktos narzekal ze za talerzyk, dj-a, fryzjerke, czy orkiestre jest za duzo. Slyszalem teksty ze nas nie stac albo ze to kiepski dj ale nie ze chca za drogo (nie wiadomo za co) albo ze dj kiepsko gra.
Fotografa w budżecie z reguły ujmuje się na samym końcu. Jak wszystko jest już pozałatwiane, to siedzą z ołówkiem w ręce i myślą czy o czymś nie zpomnieli i czy na wszystko wystarczy pieniędzy. I wtedy ktoś odzywa się i mówi: fotograf jeszcze. Zna ktoś jakiegoś taniego i dobrego? Najwyżej tańszą wiązankę kupimy, taką za 1500.:lol:
na weselu, kiedyś prezes - szef młodego- przyszedł podpity i zaczął, że z cenami przesadzamy, że on prezes po studiach ( ja mu ze ja fotograf i też po studiach;p ) i tyle nie zarabia. Skwitowałem krótko: czas Panie zmienić zawód, na sprzęt chyba Pana stać?? Nie.. no tak.. odparł, ale trzeba się jeszcze nauczyć aparat obsługiwać - skwitowałem, bo właśnie przyszedł z jakąś małpką i lampa mu zawsze błyskała, a on chciał tak jak ja czyli żeby nie. Ten jednak dalej, że to trochę obciach, że on prezes a będzie dorabiał na ślubach. Powiedziałem mu, że wstyd to kraść i z d...y spaść i poszedłem robić zdjęcia.
Tomek Konopka
10-06-2011, 14:00
bez sensu wdawać sie w gatki z gośćmi na weselu , tym bardziej po godz 19 .00 :mrgreen:
robin102
10-06-2011, 14:01
Chociaż jestem tani, tzn moje zdjęcia są tanie to bardzo często bywa, że najdroższy z pracujących na danym weselu :mrgreen: najbardziej dziwują się grajkowie.
na zaczepki o cenę obsługi fotograficznej jest jedna bardzo profesjonalna odpowiedź:
Tak doskonale rozumiem, że w dzisiejszych czasach cena dla Państwa to rzecz bardzo ważna, ale proszę zwrócić uwagę na to, że :
i tu argumenty kto jakie posiada:
-mam doświadczenie
-posiadam stosowne zezwolenia czy licencje
-pracuje z asystentem
-pracuje na legalu lub nie ;)
-pracuje na legalnym oprogramowaniu
-gwarantuje solidną obsługę
-oddaje ładnie oprawiony materiał
-mam dla Państwa czas przed jak i po :)
-posiadam zabezpieczenie sprzętowe na wszelki wypadek
-dotrzymuje terminów
-jestem kreatywny
-używam sprzętu X czy Y ;)
-wywołuje zdjęcia w najlepszym labie i na najlepszym papierze
-używam najlepszych albumów
i tak dalej .....
i tak dalej .....
i tak dalej .....
nawet do tego, że dbam o swój wizerunek
Ot po prostu język zwany językiem korzyści
Polecam
Każda inaczej poprowadzona rozmowa prowadzi na manowce i wali po fotografie.
No i tak Panu wyjasnilem. Nie wdawalem sie w rozpiske poszczegolnych elementow jak w artykule ale nie mniej mnie fascynuje podejscie ludzi. Fotograf nie jest obowiazkowy. Nie kazdy musi miec zdjecia. :]
krokus66
10-06-2011, 14:06
Tak sobie czytam, czytam i oczom nie wierzę... Borys - wybacz mi to co powiem, nie chcę Cię urazić, ale zacząłeś rozmowę od najgłupszego argumentu, jakiego mogłeś użyć. Piszesz, że powiedziałeś tak: proszę pana, pracuję tylko 4 miesiące, więc muszę w ten czas nazarabiać na cały rok, dlatego jestem drogi. Gdyby ktoś dał mi taki argument, rozmowa byłaby skończona, bo odprawiłbym go z kwitkiem, a w zasadzie nawet bez kwitka.
Też robię w usługach, też jestem drogi, ale nigdy by mi nie wpadło do głowy argumentować wysokości cen tak - wie pan, lubię pracować tylko 3-4 miesiące, więc moje usługi muszą być drogie, bo w te pozostałe miesiące kiedy nie pracuję też chcę jeść, pić i używać świata.
Dokładnie tak.
To dobrze, że śluby trwają 4 miesiące a nie 1. Wówczas przez 1 miesiąc pracy musiał bym zarobić na utrzymanie calej licznej rodziny przez cały rok, opierdalaj*c się przez pozostałe 11 miesięcy. Pokażcie mi taki zawód w Polsce! Jeśli chcecie doprowadzić swojego klienta do białej gorączki lub zawału serca, to już Wasza sprawa. Miejcie jednak tego świadomość.
Jednak jest więcej argumentów podanych przez Borysa, które mogą wywołać jedynie gorącą dyskusję, która zaszkodzi tylko i wyłącznie oferentowi usług.
Mnie jako zleceniodawcę w ogóle nie interesują problemy, kłopoty jak i koszty własne usługobiorcy. Już 20 lat temu mówiłem to firmom zewnętrznym, stawiałem moje oczekiwania / wymagania i pytałem o cenę końcową. Przedstawiali kosztorysy (za komuny, to była rzecz święta), przekonywali co musi być, ile osob muszą zatrudnić aby usługę dobrze wykonać - wiem, że nie oszukiwali. Nie polemizowałem, to jest wasza sprawa ile osób zatrudnicie, ja się do tego w ogóle nie będę wtrącał, natomiast będę pilnował czy rzetelnie wywiązujecie się z warunków zawartej umowy. Interesuje mnie cena końcowa, ktorą zderzę z ceną oferowaną przez konkurencję. Wtedy jeszcze nikt tak nie rozmawiał, ale takie są rozmowy biznesowe, twarde i konkretne do bólu.
Reasumując, należy mówić o cenie końcowej usługi dopasowując ją do okoliczności i przede wszystkim do klienta - jego mentalności i kasy. Tutaj zaczyna się pole do popisu z dziedziny marketingu, znajomości psychologii i sztuki negocjacji. Uwierzcie mi, to jest równie ważne co dobre focenie zdjęć.
No dobrze ale ta jakosc osiagasz chyba odpowiednimi inwestycjami. Jezeli budujac A2 zwracasz tylko uwage na cene to potem jest jak jest. Chinczycy sie wycofuja itd. Powinno sie patrzec na stosunek cena wzgledem jakosc a nie tylko cena.
bez sensu wdawać sie w gatki z gośćmi na weselu , tym bardziej po godz 19 .00 :mrgreen:
Przenajświętsza prawda! Po pierwszym gorzkim załączam tryb "przytakiwania" i robię po co przyszłam ;) W pracy nie piję, a trzeźwy z "mniej trzeźwym" średnio się dogada ;)
Krokus mowie o realiach. Realia sa takie ze fotograf poza sezonem pracuje jak tylko uda mu sie zlapac zlecenie ale takie zlecenia sa pojedyncze. Silo rzeczy wiec robisz taka cene by zyc przez caly rok albo jak pisalem wczesniej lapiesz dodatkowa fuche w biedronce. :] To ze ja mam 3 firmy na chwile obecna to juz zupelnie inna bajka. Realnie jednak taki stan rzeczy wplywa na cene.
Tak jam mowilem to byly moje wyliczenia. Mozna focic na kompakcie, mozna miec strone za free na darmowych templejtach, mozna samemu zrobic logo, miec jedna karte i jezdzic autobusem to wszystko jednak ma wplyw na jakosc. :)
Problem z fotografią jest taki, że trafiła pod strzechy. Zdjęcia robi "każdy". A jak robi "każdy" to jakim cudem ma to tyle kosztować? Tak wiele osób podchodzi do sprawy...
Ciekawe czy młodzi narzekają na ceny wiązanek, kwiatów, ciekawe czy narzekają fryzjerce, ze kasuje kilkaset procent więcej za tę samą fryzurę, ale ślubną niżby skasowała za taką samą, ale nieślubną. Czy wreszcie czy biadolą cukiernikowi, że tort kosztuje kupę kasy.
Jakby mnie taki gość na ślubie zaczepił to chyba poświeciłbym kilka minut i wypunktowałbym jakie koszty ponosi fotograf i że jego praca nie kończy się o 1 w nocy, tylko pałuje się z szanowną parą w tygodniu na plenerze i ślęczy po nocach obrabiając zdjęcia i mozolnie klei album etc...
krokus66
10-06-2011, 14:26
Przeczytaj uważnie całość, bez pośpiechu. W ostatnim akapicie wyraźnie radzę jak rozmawiać z klientem. Wy jesteście w swoim środowisku a ja mam spojrzenie z boku. Przeczytaj uważnie, korzystać z moich rad nie musisz.
Jakby mnie taki gość na ślubie zaczepił to chyba poświeciłbym kilka minut i wypunktowałbym jakie koszty ponosi fotograf i że jego praca nie kończy się o 1 w nocy, tylko pałuje się z szanowną parą w tygodniu na plenerze i ślęczy po nocach obrabiając zdjęcia i mozolnie klei album etc...
To proszę nauczyć się robić zdjęcia tak, żeby nie trzeba było ich poprawiać na komputerze......po nocach.;)
Fakt. Nie doczytalem sorr. :)
a mi się wydaje że to wszystko przez prze-ogromną szarą strefę, rozrzut cenowy jest gigantyczny... poza tym mamy w Polsce nienormalne zarobki (dot. zwykłych ludzi), miałem raz rozmowę z przesympatyczną Panią świadkową która pracuje/pracowała w spożywczaku otwartym od rana do późnego wieczora i w niedzielę i zarabiała 1300 zł, dla mnie kosmos, miałem myślenice :) i w sumie przestałem się dziwić dlaczego niektórzy się tak szczypią z kasą...
Tutaj zaczyna się pole do popisu z dziedziny marketingu, znajomości psychologii i sztuki negocjacji. Uwierzcie mi, to jest równie ważne co dobre focenie zdjęć.
Chyba nawet ważniejsze.
To proszę nauczyć się robić zdjęcia tak, żeby nie trzeba było ich poprawiać na komputerze......po nocach.;)
Też prawda :) ... i na koniec wesela dać kartę pamięci młodym ;)
krokus66
10-06-2011, 14:37
Problem z fotografią jest taki, że trafiła pod strzechy. Zdjęcia robi "każdy". A jak robi "każdy" to jakim cudem ma to tyle kosztować? Tak wiele osób podchodzi do sprawy...
Ciekawe czy młodzi narzekają na ceny wiązanek, kwiatów, ciekawe czy narzekają fryzjerce, ze kasuje kilkaset procent więcej za tę samą fryzurę, ale ślubną niżby skasowała za taką samą, ale nieślubną. Czy wreszcie czy biadolą cukiernikowi, że tort kosztuje kupę kasy.
Jakby mnie taki gość na ślubie zaczepił to chyba poświeciłbym kilka minut i wypunktowałbym jakie koszty ponosi fotograf i że jego praca nie kończy się o 1 w nocy, tylko pałuje się z szanowną parą w tygodniu na plenerze i ślęczy po nocach obrabiając zdjęcia i mozolnie klei album etc...
Ja nie mówię, że nie masz racji. I coż z tego, że Ty i inni ją mają; jakże często własną rację możemy na gwoździu w ubikacji powiesić.
Posłuchaj Credki (24), ona ma absolutną rację. Jakże często my zadufani w sobie mężczyźni nie doceniamy dyplomacji i mądrości życiowej kobiet, uczmy się od nich, w niczym to nam nie ujmie. Piszę to cholernie na poważnie.
Też prawda :) ... i na koniec wesela dać kartę pamięci młodym ;)
Polaroid wystarczy.:smile:
Ja nie mówię, że nie masz racji. I coż z tego, że Ty i inni ją mają; jakże często własną rację możemy na gwoździu w ubikacji powiesić.
Posłuchaj Credki (24), ona ma absolutną rację. Jakże często my zadufani w sobie mężczyźni nie doceniamy dyplomacji i mądrości życiowej kobiet, uczmy się od nich, w niczym to nam nie ujmie. Piszę to cholernie na poważnie.
Ależ ja sobie zdaję sprawę, że to jest na zasadzie, że nawet jak rację mam to i tak nic to nie zmieni :) To oczywiste jak to, że 2x2=4 :)
ps. Krokus, nie "maluj" tekstu na żółto, bo na białej skórce nie jest to czytelne.
krokus66
10-06-2011, 14:46
Fakt. Nie doczytalem sorr. :)
Jak będę miał czas, to wieczorem coś dopiszę.
Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że jestem po Waszej stronie. Ja już od iluś lat się zastanawiam dlaczego ludzie tak nieuważnie czytają a później wyciągają fałszywe wnioski, bywa że chcą jeszcze swemu dobroczyncy łeb urwac ... :shock:
Żyjemy w czasach, gdzie czas to pieniądz, a tego każdemu brakuje ;) Może stąd pośpiech w czytaniu/ pisaniu?
O potedze marketingu slyszalem to i owo. Dlatego czlowiek sie szkoli, tworzy badania focusowe, bada oferte, prosi o opinie itd. Czesto mam wrazenie ze mala firma potrafi byc bardziej sprawna marketingowo niz duzy moloch. No ale to wszystko takze pozera czas i pieniadze.
Pospiech stad ze jade wlasnie uatem. :>
Ten argument o 4 miesiącach jest z lekka nietrafiony i moim zdaniem nie prawdziwy :)
Ja jako fotograf ślubny pracuję od kwietnia do końca października na zleceniach. Później jeszcze plenery do końca listopada + jakieś zimowe. Ostatnie materiał oddaję w okolicach połowy stycznia. Mam 3 miesiące wolnego : pół stycznia-luty-marzec-pół kwietnia. Przez pozostałe 9 miesięcy pracuję 7 dni w tygodniu po przynajmniej 8h - spokojnie wyrabiam swój "etat". W miesiącach wolnych i tak pracuję nad stroną www, portfolio, przygotowaniem nowych materiałów reklamowych itd ( tylko zdecydowanie mniej niż w "sezonie" )
Ale można powiedzieć że ~ 90 dni w roku mam wolnych. Normaly etat 2X dni urlopu + 52 weekendy.
No ok. Ja sie wyrabiam z sesjami wiec nic mi na zime nie przechodzi ale to nadal 3 miesiace wolnego na ktore trzeba zarobic a nie 4 jak wspomnialem.
Wszystko fajnie i ładnie. Nie zgodzę się na pewno co do jednego akapitu w którym autor wspomina o kosztach. No cóż. Jakiś czas temu napisałem pewien artykuł.
Zrobiłem to pod wpływem kolejnego durnego postu w którymś ktoś pyta o cenę czegoś co chce sprzedać, a może stało się to pod wpływem kolejnego mejla jakiego dostałem od kogoś kto ma problemy z wycenieniem swoich usług? Nieważne. Zajawkę tego arta dałem na nasze forum:
Wycena usługi, za ile moje zdjęcia, nie wiem po ile, za ile to? (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=182611)
A ja lubię gadki z gośćmi (:
Ostatnio wychodzę na taras zadzwonić, a tu dopadło mnie 3 gości z dslrami i dawaj gadka o fotografii i oczywiście o sprzęcie..
Było bardzo miło, podziękowali za rady i.. delikatnie wyrazili współczucie, że na pewno ciężko mi tak tyrać tydzień w tydzień, a zarobki nie powalające :grin:
krokus66
12-06-2011, 12:07
Reasumując, należy mówić o cenie końcowej usługi dopasowując ją do okoliczności i przede wszystkim do klienta - jego mentalności i kasy. Tutaj zaczyna się pole do popisu z dziedziny marketingu, znajomości psychologii i sztuki negocjacji. Uwierzcie mi, to jest równie ważne co dobre focenie zdjęć.
Marketing jest bardzo ważny i o dziwo nadal jeszcze niedoceniany. Jako dziedzina nauki jest ciekawy i nadzwyczaj łatwy w zrozumieniu. Sama przyjemność przy studiowaniu książek.
Dodam, że bez marketingu niewiele można osiągnąć. Dam prosty szkolny przykład.
Już wiele lat temu naukowcy udowodnili, że jaja kacze są dużo zdrowsze od kurzych. Dlaczego zatem ludzie nie jedzą to co zdrowsze?
Kaczka jak zniesie jajka to je obejrzy starannie, stwierdzi że są jak zawsze bardzo ładne, usiądzie obok dumna i zadowolona z siebie. Kura natomiast zaraz po zniesieniu jajek drze się niemiłosiernie na cały głos przechwalając się swoimi jajkami, kooo kokokoooo kokoko kooooo ..... Powiedzcie mi o jakie jajka ludzie w sklepie pytają, o kurze czy o kacze? :-?
robin102
12-06-2011, 12:25
Jakiś jakiś czas temu pewna Monika - ładna panna młoda próbując negocjować cenę zapytała wprost: (trzymajcie się krzeseł )
" wynajęliśmy kamerzystę za 1500zł więc dlaczego za usługę chce pan więcej niż kamerzysta skoro na filmie ludzie się ruszają, a na zdjęciach nie " :mrgreen:
Po tym argumencie siedziałem bez słowa i ruchu ze 3 minuty nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Od tamtej pory jak przywołam w pamięci tą rozmowę to od razu humor mi się poprawia :)
krokus66
12-06-2011, 12:53
Jakiś jakiś czas temu pewna Monika - ładna panna młoda próbując negocjować cenę zapytała wprost: (trzymajcie się krzeseł )
" wynajęliśmy kamerzystę za 1500zł więc dlaczego za usługę chce pan więcej niż kamerzysta skoro na filmie ludzie się ruszają, a na zdjęciach nie " :mrgreen:
Po tym argumencie siedziałem bez słowa i ruchu ze 3 minuty nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Od tamtej pory jak przywołam w pamięci tą rozmowę to od razu humor mi się poprawia :)
Bardzo dobre, kupuję to!
Uważam, że żartowała i ma poczucie humoru. Ja też tak lubię.
Pershing
12-06-2011, 13:35
A ja myślę że raczej nie żartowała, miałem podobny przypadek, nie dosłownie w ten sposób, ale argument był podobny tzn. dlaczego jestem droższy od kamerzysty, skoro to tylko zdjęcia,a przecież pan kamerzysta musi się więcej napracować nad montażem i w dodatku dostaje w HD. Przytoczyłem kilka argumentów i młodzi podpisali umowę, ale po tygodniu zadzwonili, że jednak znaleźli tańszego fotografa i rezygnują z moich usług chcąc zwrotu zadatku. Dla świętwego spokoju i powiedzmy dobrej sławy nie wdawałem się w dyskusję i oddałem zadatek. Po czasie ponieważ Myszków jest dość mały dowiedziałem się, że pan kamerzysta za niewielką dopłatą zaproponował im full pakiet tj. film + zdjęcia. Od tamtej pory jak przy negocjacjach ceny zaczynają się głupawe pytania, grzecznie informuję, żeby jednak poszukali innego fotografa, bo ja się jednak tego zlecenia nie podejmę. Tym sposobem może przeszło mi koło nosa kilka zleceń, ale mam święty spokój i jak dotąd mam 100% zadowolonych klientów.
a jak mawia klasyk 'piniondze to nie wszystko"
Marketing jest bardzo ważny i o dziwo nadal jeszcze niedoceniany. Jako dziedzina nauki jest ciekawy i nadzwyczaj łatwy w zrozumieniu. Sama przyjemność przy studiowaniu książek.
Dodam, że bez marketingu niewiele można osiągnąć. Dam prosty szkolny przykład.
Już wiele lat temu naukowcy udowodnili, że jaja kacze są dużo zdrowsze od kurzych. Dlaczego zatem ludzie nie jedzą to co zdrowsze?
Kaczka jak zniesie jajka to je obejrzy starannie, stwierdzi że są jak zawsze bardzo ładne, usiądzie obok dumna i zadowolona z siebie. Kura natomiast zaraz po zniesieniu jajek drze się niemiłosiernie na cały głos przechwalając się swoimi jajkami, kooo kokokoooo kokoko kooooo ..... Powiedzcie mi o jakie jajka ludzie w sklepie pytają, o kurze czy o kacze? :-?
Bez sensowne porównanie z tymi jajami. Jaj kaczych nie będzie w sprzedaży nawet jeśliby ludzi z tego powodu wyszli na ulice. Żaden marketing nie pomoże, jeśli jedną z przyczyn, że jaj kaczych nie wprowadza się do obrotu jest szczególne ryzyko zakażeniem salmonellą i to tą najbardziej podła odmianą. Innym powodem jest to, że kaczki znoszą w ciągu roku bardzo mało jaj.
Jakiś jakiś czas temu pewna Monika - ładna panna młoda próbując negocjować cenę zapytała wprost: (trzymajcie się krzeseł )
" wynajęliśmy kamerzystę za 1500zł więc dlaczego za usługę chce pan więcej niż kamerzysta skoro na filmie ludzie się ruszają, a na zdjęciach nie " :mrgreen:
Po tym argumencie siedziałem bez słowa i ruchu ze 3 minuty nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Od tamtej pory jak przywołam w pamięci tą rozmowę to od razu humor mi się poprawia :)
:lol::lol::lol::lol::lol::lol:
Jakiś jakiś czas temu pewna Monika - ładna panna młoda próbując negocjować cenę zapytała wprost: (trzymajcie się krzeseł )
" wynajęliśmy kamerzystę za 1500zł więc dlaczego za usługę chce pan więcej niż kamerzysta skoro na filmie ludzie się ruszają, a na zdjęciach nie "
Po tym argumencie siedziałem bez słowa i ruchu ze 3 minuty nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Od tamtej pory jak przywołam w pamięci tą rozmowę to od razu humor mi się poprawia :)
Jakiś znajomy ten motyw... Mnie także wryło na miejscu. Dziś raczej zapytałabym na odchodne, czy na pewno chcą fotografa i dlaczego. W przypadku par szukających tylko tanio zaczynam stosować wspomniany już gest moich znajomych - przedstawiam PF i oferty (duuużoo) tańszych "fotografów" ;)
tomisiek
12-06-2011, 19:49
Tak Robin. Starasz się sprzedać drożej nieruchome obrazki.. Bracia Lumiere byli by niezadowoleni.
A odnośnie wątku (i poniekąd odnośnie drugiego podobnego wątku na forum). Cenę swoich usług każdy ustala według swoich "parametrów". Uwzględnia w niej swoje koszty. Może też ich nie uwzględniać - ja tak zrobiłem w pierwszym roku mojego powrotu do fotografii ślubnej - postanowiłem pojechać na maksa i zarabiać symbolicznie, a za to pozyskać klientów. I udało się, mimo podniesienia ceny o kilkaset % w roku następnym.
Na szczęście fotografia jest pięknym "produktem" (a właściwie usługą) do sprzedaży. Jest nieporównywalna. Nie możesz naleźć dwóch identycznych "usług" ślubnych (oczywiście pomijam techniczną porównywalność - typu album firmy X z XX odbitkami wykonanymi w firmie Y - bo to możemy porównać).
Mam (miałem) przyjemność pracować w branży, gdzie sprzedaje się towar jednolity. Tam jest jazda na zasadzie - kto sprzeda taniej. Jestem również prawnikiem, który miał okazję pracować w kancelarii obsługującej klienta za 200 zł za sprawę i 300 EURO za godzinę mojej pracy. Mam też (oprócz fotografii) z Żoną szkołę języków obcych dla dzieci. I dzięki tam różnym doświadczeniom temu nigdy nie kieruję się najniższą ceną oferując swoje usługi.
Nie chcę być (przepraszam, jeśli kogoś obrażę) biedronką. Nie robię najtaniej (różnica w cenie lokalnie na rynku - nawet o 300%) , nie uczę dzieci najtaniej na rynku (różnica w cenie w porównaniu do innych szkół - 100% - 150%) - ale mam klientów. Co roku więcej. Otwieram drugą szkołę, co roku mam spory komplet ślubniaków. Wole pracować 3 weekendy za większą kasę, niż 5 za mniejszą.
Dlatego starajcie się szanować swoją pracę i wyceniać ja według swoich kryteriów. Nie musicie się nikomu tłumaczyć z Waszych cen. To Wasze zdjęcia się tłumaczą. Jeżeli jest Klient dla którego 1000 zł za Waszą pracę uzna za cenę z kosmosu - to trudno. Szukajcie tych, dla których to jest cena do zaakceptowania. W usługach jest o tyle dobrze, że sprzedajemy coś wyjątkowego - nasz talent, doświadczenie, wizję, pasję. Jakkolwiek to brzmi górnolotnie. Nie można porównać dwóch usług - każdy oferuje coś innego. Nie można tego znormalizować. Spójrzcie na próby normalizacji robione chociażby przez znany portal kontaktujący fotografów z parami młodych. Przecież idąc tym tokiem rozumowania, najwięcej zleceń powinni mieć fotografowie za 650 zł (portal ujednolicił "ofertę standardową" ustalając co wchodzi w jej skład). Jestem tam od 2008 roku, jest 2000 fotografów, nie jestem najtańszy, a w ilości oglądanych zdjęć i poleceń łapię się w pierwszej 30-stce.
I mam jedną zasadę - w razie pytań ile można "zejść" z ceny pytam, z czego rezygnujemy. Moja cena nie jest z kosmosu. Nie mogę obciąć 20-30% bez wpływu na całościowe rozliczenie. Założyłem jakąś kwotę zarobku "na czysto" i jeśli mam z niej rezygnować / ograniczać to tylko poprzez zmianę oferty.
A na zakończenie - życzę Wszystkim milionów zarobionych na fotografii. Nic trak nie cieszy jak możliwość zarabiania na tym, co się lubi. Dlatego też porzuciłem wszystkie "ciepłe" posadki - lepiej jest być na swoim i czerpać mega satysfakcję z tego co się robi (nawet za mniejsze pieniądze) niż zap....lać dla kogoś za furmankę kasy.
:)
pozdrawiam
tomisiek
krokus66
13-06-2011, 10:46
Bez sensowne porównanie z tymi jajami. Jaj kaczych nie będzie w sprzedaży nawet jeśliby ludzi z tego powodu wyszli na ulice. Żaden marketing nie pomoże, jeśli jedną z przyczyn, że jaj kaczych nie wprowadza się do obrotu jest szczególne ryzyko zakażeniem salmonellą i to tą najbardziej podła odmianą. Innym powodem jest to, że kaczki znoszą w ciągu roku bardzo mało jaj.
Niewątpliwie masz rację.
Ja jednak napisałem: "Dam prosty szkolny przykład". Takich przykładów z uczelni i z książek jest bardzo wiele, że po zastanowieniu można je podważyć a nawet obalić. Nie o to jednak chodzi. W tych przykładach krótkich, treściwych i trochę zabawnych chodzi przede wszystkim o peuntę. To ona jest meritum sprawy.
@tomisiek
Sensownie, przekonywująco i logicznie piszesz.
Argumenty, za taką a nie inną wyceną usługi, jakie tu przytaczacie, są logiczne. Ale co z tego?
Wszystko i tak zweryfikuje rynek.
Dla zamawiającego nie ma znaczenia że sezon trwa 1 miesiąc, 2 miesiące czy też 8, że sprzęt czy też soft, kosztuje sporo.
Wbrew pozorom mało osób zdaje sobie sprawę że zdjęcia trzeba podrasować w programie graficznym i że potrzeba na to sporo czasu.
Jak ktoś zarabia 10 tyś zł miesięcznie to zapłaci za fotografa 5 tyś, jak ktoś zarabia 1 tyś, to 300 zł będzie dużo i ślub będzie robił wujek, kuzyn czy też sąsiad.
krokus66
14-06-2011, 10:33
Argumenty, za taką a nie inną wyceną usługi, jakie tu przytaczacie, są logiczne. Ale co z tego?
Wszystko i tak zweryfikuje rynek.
Dla zamawiającego nie ma znaczenia że sezon trwa 1 miesiąc, 2 miesiące czy też 8, że sprzęt czy też soft, kosztuje sporo.
Wbrew pozorom mało osób zdaje sobie sprawę że zdjęcia trzeba podrasować w programie graficznym i że potrzeba na to sporo czasu.
Jak ktoś zarabia 10 tyś zł miesięcznie to zapłaci za fotografa 5 tyś, jak ktoś zarabia 1 tyś, to 300 zł będzie dużo i ślub będzie robił wujek, kuzyn czy też sąsiad.
Też masz rację, bardzo dużo racji. Należysz do nielicznych, którzy mają odwagę to powiedzieć.
Podtrzymuję jednak również to co powiedział tomisiek i inni. Jedno nie przeczy drugiemu. Jak zwykle medal ma 2 strony.
Rozwinę myśl jurekb.
Pomijajac fakt, że większość klientów nie wie jak dużo pracy itd. itd. itd. kosztuje zrobienie dobrego zdjęcia, to bardzo wielu na nie po prostu nie stać. Trudno o jakąkolwiek pracę, wynagrodzenie kiepskie a koszty związane ze ślubem, chrztem bądź komunią św. bardzo wysokie. Często młodzi wzięli wcześniej kredyt na kupno mieszkania. Samo życie.
Niedawno znajomy mówił o chrzcinach swojej córki. Usługobiorca pokazywał foty, które bardzo mu sie podobały. Zdjęcia robił ktoś z rodziny, wyszły, wszystko jest. Znajomy jednak do dzisiaj żałuje, że nie stać go było na fotografa, tak mu się te foty podobały. Dopowiadam, dzisiaj podjąłby tę samą decyzję, nie z chytrości ale z braku kasy.
Floyd Rose
14-06-2011, 19:24
Sprzęt niestety wymaga wymiany co 2-3 lata. Jest to średnio dla 2 aparatów koszt 25 tys zł.
Jaja jakieś !.
Już się nie opłaca naprawiać (serwisować), tylko trzeba kupić nowe (D800, D4).
krokus66
14-06-2011, 20:19
Znaczy się, że zużycie jest znacznie większe i szybsze niż samochodów służbowych, które są użytkowane 8-10 godzin dziennie przez okrągły rok. Oczywiście są serwisowane. :roll::roll::roll:
he to nie wiecie, że wychodzi nowy model i stary przestaje robić zdjęcia ;/
krokus66
14-06-2011, 21:17
he to nie wiecie, że wychodzi nowy model i stary przestaje robić zdjęcia ;/
I dlatego ja starych nie chcę kupować.
To raczej kwestia tego ze po 2-3 latach masz migawke zajechana az milo. Jak da sie kupic to chetnie kupie d3s-y, jak da sie wymienic chetnie wymienie a jak sie nie da to tyle to kosztuje. Zreszta faktycznie glupia dyskusje zaczalem. Kogo stac tego stac kogo nie stac niech idzie gdzie indziej. :]
Z migawką to nie taki problem bo wymiana nawet dwóch migawek (przy ekstremalnym pechu) to żaden koszt w porównaniu do przytoczonych 25 tys.
Poza tym jak nawet chcesz zmienić po dwóch latach 2 body to stare sprzedajesz, a jeszcze trzymają ceny.
Jeżeli dobrze pamiętam niedługo po premierze d3s kosztował ok. 17k, a używki d3 chodziły wtedy po 12-13.
Nie wspominając, że gros ślubniaków ma raczej d700tki..
Motorniczy
17-06-2011, 03:35
Ja bym wolal aby np. taki ZUS wytlumaczyl sie ze swoich pieniedzy albo jakis koncern farmaceutyczny .
Władca Pixeli
17-06-2011, 03:56
I mam jedną zasadę - w razie pytań ile można "zejść" z ceny pytam, z czego rezygnujemy. Moja cena nie jest z kosmosu. Nie mogę obciąć 20-30% bez wpływu na całościowe rozliczenie. Założyłem jakąś kwotę zarobku "na czysto" i jeśli mam z niej rezygnować / ograniczać to tylko poprzez zmianę oferty.
Wszystko to pięknie wygląda na papierze. Problem jest jeżeli ceny w okolicy spadną na tyle, że po twoich opłacalnych cenach przez wiele miesięcy nie będzie chętnych.
Jakiś jakiś czas temu pewna Monika - ładna panna młoda próbując negocjować cenę zapytała wprost: (trzymajcie się krzeseł )
" wynajęliśmy kamerzystę za 1500zł więc dlaczego za usługę chce pan więcej niż kamerzysta skoro na filmie ludzie się ruszają, a na zdjęciach nie " :mrgreen:
Po tym argumencie siedziałem bez słowa i ruchu ze 3 minuty nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Od tamtej pory jak przywołam w pamięci tą rozmowę to od razu humor mi się poprawia :)
no i dobrze prawili widać znają poglądy Lenina który mawiał - kino jest jest największą ze sztuk, a ty za nieruchome obrazki ... większą kasę
krokus66
17-06-2011, 09:30
To raczej kwestia tego ze po 2-3 latach masz migawke zajechana az milo. Jak da sie kupic to chetnie kupie d3s-y, jak da sie wymienic chetnie wymienie a jak sie nie da to tyle to kosztuje. Zreszta faktycznie glupia dyskusje zaczalem. Kogo stac tego stac kogo nie stac niech idzie gdzie indziej. :]
Absolutnie nie zacząłeś głupiej dyskusji. Jestem o tym przekonany.
Ja od razu powiedziałem, że akceptuję Twoje zdanie ale życzliwie zwróciłem Ci uwagę, że w rozmowie z klientem nie używaj pewnych argumentów chyba, że klienta chcesz przyprawić o zawał serca. Jak zauważyłeś, tutaj w gronie fotograficznym powstały pewne kontrowersje (chociaż jestem absolutnie przekonany, że niektorzy przez wrodzoną mądrość woleli nie prezentować stanowiska odmiennego od powszechnie oczekiwanego), to pomyśl jak silne emocje mogą Twoje pewne argumenty wzbudzić u laików fotografii. Większość z nich też nie powie szczerze ale
za plecami nader mocno i dosadnie, obyś tego nie słyszał. Dlatego wyraźnie napisałem, nie tłumaczyć się ale grzecznie i sympatycznie prowadzić rozmowę.
Jest to temat rzeka ale na pewno nie rozpocząłeś głupiej rozmowy. Dałem kilka - uważam nieskromnie - cennych życiowych wypowiedzi, wystarczy tylko je uważnie przeczytać i pomyśleć. Również wypowiedzi innych osób były bardzo cenne (nie wiem, w ktorym wątku, gdyż ja zabierałem głos w 3 jednocześnie), choc niestety wzbudzały niezdrowe emocje. Świadczyło to tylko o tym, że niektórzy dyskutańci okopali się głęboko na swoich stanowiskach i nie potrafili / nie chcieli słuchać (oni słyszeli ale nie słuchali - jest to zasadnicza różnica) cudzych racji. Pisałem wcześniej, że jest to podstawowy błąd popełniany w rozmowie.
Wiele osób miało cenne wypowiedzi, ostatnio Władca Pixeli (b. ładna ksywka), czytając uważnie można było naprawdę bardzo wiele dowiedzieć się. Wiele wypowiedzi było tak szalenie oczywistych, że aż dziw, iż przechodziły bez echa lub były odbierane jako wrogie - niesłusznie.
Pamiętajcie, że każdy medal ma dwie strony. Jest segment rynku ludzi zamożnych i segment rynku ludzi niezamożnych. W zależności od segmentu należy zupełnie inaczej prowadzić rozmowę, to jest podstawa. W segmencie ludzi niezamożnych (lub mających przejściowe ale dłuższe trudności finansowe), to choćby szczerze podziwiali Wasze umiejętności i piękne foty, to nie będzie ich na to stać. Moim zdaniem jest to całkiem niemały rynek do zagospodarowania przez myślących ludzi, ale takie jest twarde prawo kapitalizmu i obrażanie się na rynek jest tylko dziecinadą lub mówiąc szczerze głupotą.
Krokus, co do ostatniego akapitu, masz rację, mamy segmenty zamożniaków. Zgadzam się też z inakszą rozmową z nawet każdą parą, a nie tylko segmentem, każdy człowiek jest inny i klienta trzeba wyczuć. Natomiast wiele razy spotkałam się już z takimi niezamożnymi państwem co to niemal płaczem osiągnęli fotografa, na litość, bo ich nie stać. Przy oddawaniu materiału okazało się, że ich nie stać, bo zaplanowali podróż za grubaśne PLN. I kto wtedy wyszedł na głupka? Ktoś zaraz powie, że Parze należy się fajna podróż - zgoda, ale zdjęcia też im się należą, a dlaczego mają być warte mniej niż u innych klientów. Nie uogólniam, sytuacje są różne, traktujmy to jako jeden z wielu wyjątków podczas rozmowy z klientem :)
Piotrek 77
17-06-2011, 11:38
wątek dosyć ciekawy. Ale przecież na ślubniakach fotografia sienie kończy. Sa chrzciny, studniówki, imprezy firmowe czy nawet sesje rodzinne. Ostatnio w modzie sa ogólnie sesje fotograficzne. Młodzież już nie chce zdjęć robionych przez kolegę tylko chce coś lepszego. Chodzi mi o tak zwane portfolia przyszłych "modelek". Jak tu ktoś słusznie zauważył - najważniejszy marketing. Nie ważne jak robisz zdjęcia - ważne jak to sprzedasz.
krokus66
17-06-2011, 11:38
Krokus, co do ostatniego akapitu, masz rację, mamy segmenty zamożniaków. Zgadzam się też z inakszą rozmową z nawet każdą parą, a nie tylko segmentem, każdy człowiek jest inny i klienta trzeba wyczuć. Natomiast wiele razy spotkałam się już z takimi niezamożnymi państwem co to niemal płaczem osiągnęli fotografa, na litość, bo ich nie stać. Przy oddawaniu materiału okazało się, że ich nie stać, bo zaplanowali podróż za grubaśne PLN. I kto wtedy wyszedł na głupka? Ktoś zaraz powie, że Parze należy się fajna podróż - zgoda, ale zdjęcia też im się należą, a dlaczego mają być warte mniej niż u innych klientów. Nie uogólniam, sytuacje są różne, traktujmy to jako jeden z wielu wyjątków podczas rozmowy z klientem :)
Z Twojej wypowiedzi credka widzę, że zgadzasz się tylko z ostatnim akapitem. Masz do tego pełne prawo.
Widzę jednak, że nawet w ostatnim akapicie - o którym piszesz, że mam rację - nie do końca jednak się rozumiemy.
Rynek każdego produktu czy usługi dzieli się na segmenty. Czy wszyscy to widzą czy nie, to w niczym nie zmienia faktu, że tak jest. Każdy segment reprezentuje ludzi, których można pogrupować pod względem np. kasy, mentalności / snobstwa, oczekiwań i wymagań stawianych produktowi a nawet czy dany produkt potrzebują, np. biedak nie będzie zainteresowany BMW, luksusowym jachtem bądź prywatnym samolotem, bogacz wręcz przeciwnie, często będzie kładł duży nacisk na drobiazgowe ale komfortowe wyposażenie. Wielkim obciachem jest spytać sprzedawcę w sklepie ile pali BMW i jeszcze jęczeć dlaczego tak dużo. Wiem co myślą o takich klientach, mimo iż cały czas są mili i grzeczni. Sprzedając samochód osobie niezamożnej podkreślasz, że dzieci jeszcze się zmieszczą, bagażnik jest galanty i na urlop można śmiało jechać. No i oczywiście bardzo mało pali. Jak jest maluszek, to nie mówisz, że będzie w nim ciasno, na tylne siedzenie poza małym chudzielcem nikt się wciśnie, a w ogóle to po 2 godzinach jazdy będą wszystkie kości bolały. Minusy przedstawiasz jako zalety: silnik o małej pojemności - niższe opłata OC, itp.
Powtarzam, w każdym segmencie jest inna grupa ludzi, dla których są zupełnie inne priorytety. Dlatego swoją rozmowę, język, zachowanie i przede wszystkim argumenty dostosowujesz do klienta. Oczywiście w każdej grupie, ludzie również różnią się między sobą. Segment mówi nam z grubsza o rodzaju klienta, tak naprawdę poznajemy go dopiero bliżej w indywidualnej rozmowie i próbujemy sprytnie, grzecznie i z sympatycznym uśmiechem przekonać. Pisałem wcześniej, nazywa się to sztuka negocjacji. Należy pamiętać cały czas jak ważny jest marketing.
Nie wątpię, że masz duże doświadczenie i możesz dawać przykłady na nie. Pamiętaj jednak, że nawet matematycy (poloniści również) mówią, że każda reguła ma swoje wyjątki.
wątek dosyć ciekawy. Ale przecież na ślubniakach fotografia sienie kończy. Sa chrzciny, studniówki, imprezy firmowe czy nawet sesje rodzinne. Ostatnio w modzie sa ogólnie sesje fotograficzne. Młodzież już nie chce zdjęć robionych przez kolegę tylko chce coś lepszego. Chodzi mi o tak zwane portfolia przyszłych "modelek". Jak tu ktoś słusznie zauważył - najważniejszy marketing. Nie ważne jak robisz zdjęcia - ważne jak to sprzedasz.
Dokładnie tak.
Od bardzo wielu lat znane jest na świecie w kręgach zarządzania i marketingu powiedzenie: "Nie jest sztuką wyprodukować, sztuką jest sprzedać."
Wiem, że wiele osób nie zgodzi się ze mną, szczególnie inżynierowie. Nie musimy jednak przekonywać się, że bubla nie sprzeda się w dobrej cenie ani tym bardziej w dłuższym okresie czasu. Meritum tej myśli jest podkreślenie olbrzymiej wagi marketingu. Macie na pewno mnóstwo przykładów z różnych dziedzin, np. Coca cola i Pepsi cola, z dziedziny komputerów, programów, magnetowidów, kamer itd., itd.
Weżcie pod uwagę,że ja Wam mówię o pewnych generalnych i powszechnie znanych zasadach. Wystarczy je tylko przemyśleć i dopasować do siebie, bez względu na to jaką kto prowadzi działalność gospodarczą.
Piotrek 77
17-06-2011, 12:13
A czy ktoś nie widzi potencjalnych Klientów w portalach społecznościowych? Jeśli traktować fotografie jako zarobek nie formę artystyczną, czy hobby - to warto dotrzeć do takich Klientów. Wiadomo kokosów zbytnio nie będzie. Ale np. 2 - 3 zdjęcia za cenę powiedzmy 50-100zł gdzie sesja odbywa sie niedaleko twojego zamieszkania. Ale nawet niekoniecznie zamieszkania, widzę po dzieciach moich znajomych że niekiedy 50 km dla nich nie robi różnicy - a mając dobre zdjęcie maja się czym pochwalić.
krokus66
17-06-2011, 12:37
Ja bym wolal aby np. taki ZUS wytlumaczyl sie ze swoich pieniedzy albo jakis koncern farmaceutyczny .
Widzę niestety całkowity brak zrozumienia rzeczy.
1. ZUS jest zakładem budżetowym i musi bezwzględnie wykonywać pracę zgodnie z przepisami, tzn. ustawami uchwalonymi przez Sejm RP i podpisanymi przez Prezydenta RP. Czyli ZUS nie ma się z czego tłumaczyć, tłumaczyć jednak powinien się Sejm i to gęsto. Mam prośbę, jeśli niedouczeni dziennikarze piszą tak i mówią w TV, to nie powtarzajcie za nimi tych głupot.
2. Koncern farmaceutyczny jest spółką prawa handlowego. Jeśli prowadzi działalność zgodnie z prawem, to nikomu nic do niego. Ze swoich pieniędzy tłumaczy się tylko przed Radą Nadzorczą i Walnym Zgromadzeniem Akcjonariuszy. Inne osoby postronne to w ogóle nie powinno interesować i żadnej odpowiedzi w tym temacie nie otrzymają.
Jeśli jednak to się komuś nie podoba, to zawsze i w każdej chwili może przestać kupować produkty tego koncernu.
Krokus, co do ostatniego akapitu, masz rację, mamy segmenty zamożniaków. Zgadzam się też z inakszą rozmową z nawet każdą parą, a nie tylko segmentem, każdy człowiek jest inny i klienta trzeba wyczuć. Natomiast wiele razy spotkałam się już z takimi niezamożnymi państwem co to niemal płaczem osiągnęli fotografa, na litość, bo ich nie stać. Przy oddawaniu materiału okazało się, że ich nie stać, bo zaplanowali podróż za grubaśne PLN. I kto wtedy wyszedł na głupka? Ktoś zaraz powie, że Parze należy się fajna podróż - zgoda, ale zdjęcia też im się należą, a dlaczego mają być warte mniej niż u innych klientów. Nie uogólniam, sytuacje są różne, traktujmy to jako jeden z wielu wyjątków podczas rozmowy z klientem :)
Co ciekawe nierzadko Ci bogatsi sępią i się targują (może dlatego są bogaci (:
a biedniejszy chciałby uchodzić za bogatszego i płaci bez szemrania..
Często też zdarzają się miłośnicy dobrej fotografii wśród średniozamożnych i są gotowi wziąć dobrego fotografa kosztem innych rzeczy weselnych.
No ale temat rzeka, trzeba by badania naukowe przeprowadzić (:
Wyjątków też sporo.
Trochę z małym usmiechem przeczytałem sobie ten wątek :) Wielu z Was ma sporo racji ale wielu też zupełnie chyba nie kuma procesu sprzedaży :) Jeśli Ci drudzy myślą że Klientowi chodzi tylko o to aby mieć "super fotki" to sie grubo mylą :) Z uwagi na pracę mojej Żony (http://www.decoramor.pl/)mam spore doświadczenia w weddingu (i nie chodzi tu zupełnie tylko o fotografowanie). Jeśli chcecie naprawdę dobrze sprzedać swoje usługi to nie argumentujcie tego że są koszty, że trzeba ZUS zapłacić, czynsz, że sezon jest krótki... itd.
Wedding jest bardzo specyficzną działką. Panny Młode kupują sobie suknie za 15 tys (pln lub te bogatsze euro). Suknie te założą w zasadzie raz i jakoś nie mają z tym problemu. Płacą za kolację 50 tys nie mówiąc o innych rzeczach.
Jeśli uda Wam się dotrzeć do takego Klienta to zarobicie sporo. Jeśli nie to trzeba napierać kotlety na jakieś świetlicy albo "domu weselnym" ;)
krokus66
17-06-2011, 19:28
Trochę z małym usmiechem przeczytałem sobie ten wątek :) Wielu z Was ma sporo racji ale wielu też zupełnie chyba nie kuma procesu sprzedaży :) Jeśli Ci drudzy myślą że Klientowi chodzi tylko o to aby mieć "super fotki" to sie grubo mylą :) Z uwagi na pracę mojej Żony (http://www.decoramor.pl/)mam spore doświadczenia w weddingu (i nie chodzi tu zupełnie tylko o fotografowanie). Jeśli chcecie naprawdę dobrze sprzedać swoje usługi to nie argumentujcie tego że są koszty, że trzeba ZUS zapłacić, czynsz, że sezon jest krótki... itd.
Wedding jest bardzo specyficzną działką. Panny Młode kupują sobie suknie za 15 tys (pln lub te bogatsze euro). Suknie te założą w zasadzie raz i jakoś nie mają z tym problemu. Płacą za kolację 50 tys nie mówiąc o innych rzeczach.
Jeśli uda Wam się dotrzeć do takego Klienta to zarobicie sporo. Jeśli nie to trzeba napierać kotlety na jakieś świetlicy albo "domu weselnym" ;)
Pozwoliłem sobie wejść na Waszą stronę www.
Nie wiem kto ją robił, ale rzuca się w oczy, że nie tylko wiedział jak ale również umiał ją zrobić. Wyróżnia się ona tle innych stron ślubnych bardzo pozytywnie. Pomysł z Ankietą jest strzałem w 10-kę. Jedyne co mnie razi, to przy polskich czcionkach są pourywane wyrazy, trzeba to poprawić.
Na rynku ten kto pierwszy wpadnie na dobry pomysł, odpowiednio i szybko go rozreklamuje, to spija śmietankę. Reszta pije mleko i musi się nim dzielić z dużą rzeszą spragnionych osób, natomiast ci ostatni, tzw. maruderzy wylizują tylko garnek po mleku. :mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen:
Gratulacje
Pozdrawiam
Krzysztof.
dzięki serdeczne :) n firma jest już na rynku od kilku lat :) w naszym województwie jesteśmy liderem. stronę robiłem sam :) specem od tego nie jestem ale jakoś udało mi się to skleić w całość.
dodam tylko jeszcze, że w Polsce organizowaliśmy ślubne sesje fotograficzne z budżetami od 2 do 8 tys pln. Za granicą sesje mają wyższe budżety.
krokus66
20-06-2011, 20:51
dodam tylko jeszcze, że w Polsce organizowaliśmy ślubne sesje fotograficzne z budżetami od 2 do 8 tys pln. Za granicą sesje mają wyższe budżety.
I tak trzymać.
to ja pozwole sobie wkleić linka za forum cyberfoto http://www.groupon.pl/oferty/lodz/pawelbeldowski-lodz/462653 i co wy na to to samo dzieje się w odbitkach... i innych tego typu rzeczach, przypominam że sam wykonujący ma z tego 50%
to ja pozwole sobie wkleić linka za forum cyberfoto http://www.groupon.pl/oferty/lodz/pawelbeldowski-lodz/462653 i co wy na to to samo dzieje się w odbitkach... i innych tego typu rzeczach, przypominam że sam wykonujący ma z tego 50%
Tu chodzi raczej o reklamę firmy, która w tym uczestniczy niż o zarobek.
'''Żyjemy w czasach, gdzie czas to pieniądz, a tego każdemu brakuje ...
raczej moja droga żyjemy w czasach rozbujanej konsumpcji :) czasem kupujemy żeby tylko kupować. nie mówię że sam nie wpadam w sidła speców od marketingu, sięgam po batonik który ktoś postawił przy kasie w markecie bo wie że prawdopodobieństwo iż po niego sięgnę jest dużo wiekszę niż to że poszukam na półce, a przecież przyszedłem tylko po chleb :) tak jest w każdej dziedzinie. czy na płaszczyźnie zawodowej czy w życiu prywatnym. bo czy w butach za 800 zł jestem lepszy od kogoś w butach za 100 zł? tu rodzi się pytanie ile wydać na sprzęt do pracy, to się nazywa biznes plan :) i on mówi zarobie czy nie :)czasem czytam na tym forum elaboraty na temat kupić D700 czy może poczekać na Dmilon? albo kupić mercedesa by jechać do piekarni za rogiem ? przecież rowerem, pedałując dla zdrowia też dojadę dwie ulice dalej :) ludziom zrobili papkę z mózgu, takie mamy czasy, ot co. reasumując: Borys poruszył ważną kwestię, może jedynie podał argumenty w złej kolejności co do ich wagi. moim zdaniem w każdym zawodzie należy się szanować, mieć zaplecze sprzetowe, wiedzę (która kosztuje) i to oczywiste przekłada się na koszt usługi. to tyle :)
CrommCruaich
05-07-2011, 16:07
Odnośnie robienia papki z mózgu:
http://vod.onet.pl/jak-robic-piekne-zdjecia,jak-robic-piekne-zdjecia,11955,0,15837,odcinek.html
Długo nie powisiało - błąd 404. Trzeba było screena zrobić ;)
CrommCruaich
06-07-2011, 00:36
To może opiszę. To jakiś program TV, gdzie wzięli dwie osoby prawie że z ulicy, przeszkoli je przez jeden dzień, a potem wysłali na ślub w celu zrobienia zdjęć. W podsumowaniu oczywiście zachwycają się ich zdjęciami. Ubawiło mnie to zdrowo. Kurcze, może ja też poszukam kogoś, kto mnie wszystkiego nauczy w jeden dzień.
Pomijając minimalne opanowanie sprzętu, to jednemu wystarczy dzień podstaw, by robić podstawowo dobre zdjęcia, a inny foci śluby 10 lat i strach na to patrzeć ;)
z weselnego doswiadczenia mojej siostry sprzed roku:
- fotograf - 5k (wcale nie najdrozszy w okolicy)
- orkiestra - 5k
- pelna oprawa florystyczna (dekoracje sali, samochodu, bukiet mlodej i 4 druhen) - 2.5k
- bar z alkoholem w tym profesjonalna obsuga barmanska w trakcie przyjecia- 7k
- przyjecie weselne - 300zl/osobe
- oplata w kosciele - 1200zl itd
Wszyscy uslugodawcy swietnie sie spisali, zdjecia sa fantastyczne ale koszt wesela bez poprawin to ok 70k
Obydwoje pracuja zagranica, wiec mieli pewien komfort finansowy w wyborze sali, fotografa czy orkiestry - chcieli wysoki poziom uslug i go dostali.
Ale przypuszczam, ze musieli by przyjac nieco inne kryteria wyboru, gdyby dysponowali przecietnym polskim budzetem weselnym czyli ok 30k.
Bo prawda jest taka, ze to nie fotograf ma za wysokie ceny ale dla wielu mlodych nawet 3k to po prostu za duzo.
Motorniczy
06-07-2011, 18:11
O rany , 7k za alkohol - ile mozna pic ?
wasilewk
06-07-2011, 18:31
- przyjecie weselne - 300zl/osobe
Hmmm... ostatnio byłem na weselu jako gość i z żoną daliśmy 600zł.
A w ogóle, to: pytam szwagra żeniącego córkę, dlaczaego robi wesele na 400 osób a nie na 150 - odrzekł: "lepiej się zwraca".:wink:
hymmm ale kto zwraca po takim weselu? Goście? Czyli, że jedzenie do bani albo alkohol chrzczony w sumie masz rację od tłoku też można zwracać np podczas miłej przejażdżki komunikacją miejską latem w godzinie szczytu.
wasilewk
06-07-2011, 19:07
Oczywiście, że goście ! Dodatkowo Dom Weselny bez dużego parkingu nie ma dziś racji bytu.
Pzdr.
O rany , 7k za alkohol - ile mozna pic ?
zalezy kto pije :wink:
a tak na serio to koszt zrobila nie ilosc wypitego alkoholu ale jego jakosc i roznorodnosc (kilka rodzajow wodki, piwa i wina, whiskey, baileys itp), przygotowanie drinkow wg zyczenia gosci i ozdobniki do nich - parasolki, truskaweczki i inne po*******ki
pewnie flaszka na leb wyszlaby taniej
sorry za OT
Motorniczy
06-07-2011, 19:31
zalezy kto pije :wink:
a tak na serio to koszt zrobila nie ilosc wypitego alkoholu ale jego jakosc i roznorodnosc (kilka rodzajow wodki, piwa i wina, whiskey, baileys itp), przygotowanie drinkow wg zyczenia gosci i ozdobniki do nich - parasolki, truskaweczki i inne po*******ki
pewnie flaszka na leb wyszlaby taniej
sorry za OT
Nieee to nie jest OT to czysta prawda. Zreszta ja juz powiedzialem co mialem powiedziec . Pierdzial to pies i tyle . Ksiadz 1200 zl ... max...
ThomasVoland
06-07-2011, 20:32
Ksiadz 1200 zl ... max...
http://colaska.pl
colaska.pl
UHAHAHAHAHA!! Fajnie się kojarzy. Sorry, nie mogłem się powstrzymać.
Pewna Pani do marketingu, poleciła mi taką rzecz na temat dużych cen i negocjacji.
Pan X zakłada, że ślub zrobi za 1600zł ( może być każda inna branża), dodaje 600zł na negocjację ma 2200zł, jak się młodzi potargują to ma z czego opuszczać i wtedy wszyscy są szczęśliwi, utargowali 600zł.
Ja jestem z branży RTV i mam 20-letnie doświadczenie pracy z różnymi ludźmi, są tacy co o 10zł targują się 1h, jak nie utargują to są chorzy, są tacy co dokładają więcej, a status majątkowy ma się do tego nijak.
Trafiam też na takich co rozmowę zaczynają od ceny, ale tych staram się spławić, lub mówię im coś głupiego, na odczepnego.
Argument z ZUS-em to jest bardzo słaby, bo większość ma to w du...., oni chcą mieć tanio, niestety portal aukcyjny ludziom w głowach namieszał -(to jest moje zdanie i nie każdy może się z nim zgadzać, a nawet nie musi).
Pozdrawiam.
jarmer, trudno się nie zgodzić z faktem, że żeby zejść z ceny, to trzeba mieć z czego ;)
No tak. Niby madrze tylko ktos musi sie zgodzic placic te 2200. :]
Sumę podałem przykładową nie jest o wyznacznik, można robić np. za 1000zł, nie mnie wyznaczać ceny, to każdego indywidualna sprawa.
Mi raczej chodziło o podejście do tematu, aby było z czego opuścić.
Założenie jest takie, aby cena wyjściowa była wyższa o 20-30%.
Ja pracując w RTV staram się mówić wyższe ceny, aby było można coś opuścić.
Branża foto może trochę inna, ale mi chodzi o podejście do tematu.
pozdrawiam
fotouser
13-07-2011, 18:46
Długo nie powisiało - błąd 404. Trzeba było screena zrobić ;)
o tym mowa
http://vod.onet.pl/jak-robic-piekne-zdjecia,11955,serial.html
tylko ze jest 1 odcinek na raz
robin102
13-07-2011, 20:48
jarmer, trudno się nie zgodzić z faktem, że żeby zejść z ceny, to trzeba mieć z czego ;)
Wydaje się ,że najlepiej i najbezpieczniej mieć stałą sztywną cenę dla wszystkich. Jeśli się ktoś do targowania zbiera to można przecież zaproponować pakiet tańszy :mrgreen: U mnie dawno, oj dawno nikt się nie chandryczył o cenę. Może za niska ;)
Wyjątkiem mogą być zlecenia w okresie w którym trudno o zlecenia. Wtedy coś dołożyć, albo stały wielkościowo rabat np 10 czy 20 procent.
Zdziwiłam się na jednym z ostatnich spotkań, bo Para wprost zapytała z czego muszą zrezygnować, żeby było taniej. W pierwszej chwili pomyślałam, że kurcze fajni są i tacy konkretni i w ogóle, ale po chwili okazało się, że cena jaka ich interesowała to coś koło 1k, więc już niewiele do zaproponowania zostało ;)
trzeba było podpowiedzieć żeby zrezygnowali z fotografa :)
Robson_87
13-07-2011, 22:13
tomitom - :D
trzeba było podpowiedzieć żeby zrezygnowali z fotografa :)
Nie do końca, może niech wujek lub ciocia zrobi zdjęcia, ale niech później nie płaczą, że na zdjęciu widać pani młodej du... zamiast głowy, a takie fotki z wesela ostatnio widziałem.
pozdrawiam
Najlepsze jest to, że młodzi płacą np. 1,5k pln za tort, który zostanie zżarty i być może przez niektórych nawet wyżygany, a za zdjęcia żal im wyłożyć "godziwych" pieniędzy i "pajacują"... Ja ostatnio jestem coraz bardziej dosadny w rozmowach z ludźmi i jak widzę kręcenie nosem na cenę to walę prosto z mostu niektóre kwestie...
mirekkania
13-07-2011, 23:36
jestem coraz bardziej dosadny w rozmowach z ludźmi i jak widzę kręcenie nosem na cenę to walę prosto z mostu niektóre kwestie...
Czyt mozna prosić o cytaty poglądowe?
jacoslavgth
13-07-2011, 23:37
Najlepsze jest to, że młodzi płacą np. 1,5k pln za tort, który zostanie zżarty i być może przez niektórych nawet wyżygany, a za zdjęcia żal im wyłożyć "godziwych" pieniędzy i "pajacują"... Ja ostatnio jestem coraz bardziej dosadny w rozmowach z ludźmi i jak widzę kręcenie nosem na cenę to walę prosto z mostu niektóre kwestie...
ale wiesz, tort to tort, ludzie jacy są tacy są, kiedyś powiedziałem do kumpla, który notorycznie mnie opalał - nie stać cię to nie jaraj :) bo ludzie chcą cuda na kiju ale darmo, wesele bez fotera da radę ale bez torta - ni chu...a
ale wiesz, tort to tort, ludzie jacy są tacy są, kiedyś powiedziałem do kumpla, który notorycznie mnie opalał - nie stać cię to nie jaraj :) bo ludzie chcą cuda na kiju ale darmo, wesele bez fotera da radę ale bez torta - ni chu...a
Zaraz, zaraz... skoro umawiają się na osobiste spotkanie z fotografem to chyba jednak chcą mieć fotografa na ślubie/weselu? Ja przynajmniej tak to odbieram :) No chyba, że liczą na to, że akurat w tym dniu fotografowi urodziły się trojaczki i ze szczęścia postanowi akurat tej parze zrobić piękne zdjęcia za "Bóg zapłać"....
jacoslavgth
13-07-2011, 23:48
Zaraz, zaraz... skoro umawiają się na osobiste spotkanie z fotografem to chyba jednak chcą mieć fotografa na ślubie/weselu? Ja przynajmniej tak to odbieram :) No chyba, że liczą na to, że akurat w tym dniu fotografowi urodziły się trojaczki i ze szczęścia postanowi akurat tej parze zrobić piękne zdjęcia za "Bóg zapłać"....
niby tak, ja generalnie umówione spotkanie zawsze zaliczam do tych podpisanych umową - generalnie odnośi się to do 90% przypadków, ale zdarzali sie także tacy co lubia pogadać - niegdy nie wiadomo co w ludziach siedzi.
krokus66
13-07-2011, 23:52
Najlepsze jest to, że młodzi płacą np. 1,5k pln za tort, który zostanie zżarty i być może przez niektórych nawet wyżygany, a za zdjęcia żal im wyłożyć "godziwych" pieniędzy i "pajacują"... Ja ostatnio jestem coraz bardziej dosadny w rozmowach z ludźmi i jak widzę kręcenie nosem na cenę to walę prosto z mostu niektóre kwestie...
Jeśli można żartobliwie, podkreślam żartobliwie - przekornie.
Każdy wydaje pieniądze na to na co ma ochotę. Wielu na wódkę, inni na papierosy, jeszcze inni na dziwki. Od dawna wiele osób ma mnie za dziwaka, bo wydaję dużo kasy na książki, na foto itd. a przecież ja z tego zupełnie nic nie mam - hobby. Nie potrafią tego zrozumieć, uważają, że tylko to co oni robią daje przyjemność. :mrgreen: Dlatego jeśli chlają - to ich sprawa, jeśli rzygają - to też ich sprawa pod warunkiem, że u siebie w mieszkaniu a ja smrodu nie muszę wąchać. Ale jeśli wieloletni nierób rozbije po pijaku łeb bądź złamie rękę - o ... to już jest moja sprawa, bo leczyć się będzie za moje pieniądze.
To tak na marginesie.
Miłej nocy.
Jeśli można żartobliwie, podkreślam żartobliwie - przekornie.
Każdy wydaje pieniądze na to na co ma ochotę. Wielu na wódkę, inni na papierosy, jeszcze inni na dziwki. Od dawna wiele osób ma mnie za dziwaka, bo wydaję dużo kasy na książki, na foto itd. a przecież ja z tego zupełnie nic nie mam - hobby. Nie potrafią tego zrozumieć, uważają, że tylko to co oni robią daje przyjemność. :mrgreen: Dlatego jeśli chlają - to ich sprawa, jeśli rzygają - to też ich sprawa pod warunkiem, że u siebie w mieszkaniu a ja smrodu nie muszę wąchać. Ale jeśli wieloletni nierób rozbije po pijaku łeb bądź złamie rękę - o ... to już jest moja sprawa, bo leczyć się będzie za moje pieniądze.
To tak na marginesie.
Miłej nocy.
Oczywiście, że to ich sprawa na co wydają pieniądze. Jednakże jeśli nie stać mnie na auto X to nie idę do salonu tej marki i nie stękam sprzedawcy, że chciałbym... ale chyba jednak nie...
BTW
Przydałby mi się jakiś kurs odnośnie technik sprzedaży, negocjacji etc....
jacoslavgth
14-07-2011, 00:04
Oczywiście, że to ich sprawa na co wydają pieniądze. Jednakże jeśli nie stać mnie na auto X to nie idę do salonu tej marki i nie stękam sprzedawcy, że chciałbym... ale chyba jednak nie...
możesz mi uwierzyć że masa ludzi tak robi - ubrać się w garniak,żonę w najlepszą kieckę, zaczesać włosy grzebieniem i zgrywać panisko przed biednym sprzedawcą/fotografem :)
możesz mi uwierzyć że masa ludzi tak robi - ubrać się w garniak,żonę w najlepszą kieckę, zaczesać włosy grzebieniem i zgrywać panisko przed biednym sprzedawcą/fotografem :)
heheeh... Pewnie tak, tylko czemu to służy? :)
możesz mi uwierzyć że masa ludzi tak robi - ubrać się w garniak,żonę w najlepszą kieckę, zaczesać włosy grzebieniem i zgrywać panisko przed biednym sprzedawcą/fotografem :)
Jak można udawać panisko w garniaku za 600 pln.:wink: Co by zresztą nie zakładali, nawet pożyczonego, to "obuwie" zawsze zdradzi. :)
btw do służbowego foterskiego garniaka wkładacie klasyczne oxfordy czy derby? Dla niezorientowanych w modzie męskiej - pytam o przyszwę - wpuszczona czy na wierzchu - otwartą?
koniec offtopa
krokus66
14-07-2011, 10:00
możesz mi uwierzyć że masa ludzi tak robi - ubrać się w garniak,żonę w najlepszą kieckę, zaczesać włosy grzebieniem i zgrywać panisko przed biednym sprzedawcą/fotografem :)
Bingo, strzał w 10!!!
Zgadzam się całkowicie, poza garniakiem. Wyszły one z mody, mają je Ci, których praca tego wymaga.
Jest wiele osób, które nie mając żadnych zainteresowań i nie wiedząc co zrobić z wolnym czasem robią systematyczne wycieczki w soboty i niedziele. W Łodzi łażą po Manufakturze i wracają dowartościowani i zadowoleni. Oczywiście nic nie kupili bo nie zamierzali (z kasą krucho na co dzień), ale się naoglądali, dosłownie naobmacywali towaru i szczęśliwi, że sprzedawca był na ich każde skinienie. Nie muszę pisać co to za gatunek ludzi - dziady kalwaryjskie.
A ja nie widzę w tym nic złego. Sprzedawca od tego jest, żeby sprzęt pokazywał. Właśnie kończę studia i nie miałbym nic przeciwko takiej pracy. :D
Jest wiele osób, które nie mając żadnych zainteresowań i nie wiedząc co zrobić z wolnym czasem robią systematyczne wycieczki w soboty i niedziele. W Łodzi łażą po Manufakturze i wracają dowartościowani i zadowoleni. Oczywiście nic nie kupili bo nie zamierzali (z kasą krucho na co dzień), ale się naoglądali, dosłownie naobmacywali towaru i szczęśliwi, że sprzedawca był na ich każde skinienie. Nie muszę pisać co to za gatunek ludzi - dziady kalwaryjskie.
O, kochany! Robisz duży BŁĄD MARKETINGOWY lekceważąc takich klientów. Oni są bardzo opiniotwórczy. Dzieląc się marzeniami w swym środowisku zachwalają właśnie towary, których sprzedawcy ich nie olali, tylko traktowali jak poważnych klientów. A jak już zdobędą trochę grosza, to przyjdą i kupią właśnie to, co im uprzejmie i miło zanęciłeś. Tak robią wszystkie wielkie firmy, Mercedes, a i Nikon też. Dlaczego w najbiedniejszym miasteczku arabskim kupa merców czy toyot? Nie stac ich, ale jak już wezmą i uzbierają albo wylizują, to właśnie te marki, które nawet ich, żebraków potraktowały z powagą.
true. (http://www.youtube.com/watch?v=KRbzJ0L1Zn8)
Tez mi sie wydaje ze to blad. To lekcewazenie klienta ktory w przyszlosci moze miec pieniadze. Chodzac po sklepach psychologicznie mowiac klient sie zakotwicza na czyms. Tam gdzie towar mu pasowal i obsluga byla mila podswiadomie bierze ten towar za wzor i porownuje wszystkie towary do niego. Z marketingowego punktu wiec kwestia czasu jest kiedy klient kupi upatrzony wczesniej produkt.
zamkowski
14-07-2011, 13:39
A ile ja sie namacałem D700 w Fotobatmanie zanim kupiłem i tak gdzie indziej :D Ludzie nie ma reguły gdzie sie maca, tylko gdzie jest to samo taniej. Pozdrawiam.
jacoslavgth
14-07-2011, 13:52
tyle że my rozmawiamy o jednorazowej usłudze na zdjęcia, ja rozumiem że do każdego trzeba podchodzić w ten sam sposób, być miłym i uprzejmym, ale po 5 min jesteśmy w stanie wyczuć czy z naszej rozmowy coś sie urodzi, nie ma sensu bic piany godzinami z klientem który jest typowym oglądaczem, jeżeli rozmawiam z PM i kręcą nosem na cenę i wiem że nie moge zejść poniżej ustalonej stawki - kończę temat bo tracę swój czas i byc może innego potencjalnego klienta.
Odpowiadając na wasze argumenty zadam tylko jedno pytanie - czy przykładowo na targach ślubnych podejdzie do was "patologia" także poświęcacie im godzine na pokazanie wszystkich albuumów, przedstawiennie oferty? wątpie, nie twierdze że trzeba byc wobec nich opryskliwym, ale inaczej traktuje sie takich ludzi, oczywiście ktoś zaraz napisze ze zapewne ktoś z pozycją przybrał sie za plebs i chciał sprawdzić czy fotograf jest miły :)
zamkowski
14-07-2011, 13:55
:D
Odpowiadając na wasze argumenty zadam tylko jedno pytanie - czy przykładowo na targach ślubnych podejdzie do was "patologia" także poświęcacie im godzine na pokazanie wszystkich albuumów, przedstawiennie oferty? wątpie, nie twierdze że trzeba byc wobec nich opryskliwym, ale inaczej traktuje sie takich ludzi, oczywiście ktoś zaraz napisze ze zapewne ktoś z pozycją przybrał sie za plebs i chciał sprawdzić czy fotograf jest miły :)
Obejrzyj do końca filmik z postu wyżej SLIVUSa. Ten mały, to też taki "plebs". Ale potraktowany poważnie przyjdzie do Ciebie, choćby i za 20 lat. :-)
Akurat w tej branży bardzo ważne jest traktowanie klienta... Dziś masz znajomych, jutro oni poznają nowych ludzi, tamci biorą ślub, gdzie focisz, a po roku zostajesz poproszony o zdjęcia chrztu, i ślubu świadka lub gościa, który także będzie liczył na chrzest swojego dziecka z Twoim udziałem... w każdym kierunku rozejdzie się wieść jakim jesteś foterem i z jakim podejściem wychodzisz do ludzi. Zniechęcisz jednego wątpliwego klienta, stracisz wielu wartościowych...
jacoslavgth
14-07-2011, 20:38
nie mówię o normalnych ludziach tylko idąc w skrajnośc o "plebsie", "marginesie", "patologii" - nie rozumiejcie mnie źle, chce tylko zadać pytanie czy rzeczywiście wszystkich traktujecie równo, Czy przysłowiową "babę z chrustem" potraktujecie tak samo jak p. Kowalskiego czy gościa z dużą kasą.
tomek293
14-07-2011, 21:56
...zajmuje się na codzień fotografią amatorsko- zainwestowałem w sprzęt z czystej pasji ok 10-15tys zł. Jestem studentem, pieniądze zarabiam zazwyczaj w sezonie wakacyjnym-praca dorywcza, praca w Anglia przy byle czym by zarobić kase. W tym roku postanowiłem zostać w PL i postawić na doświadczenie. Za te pieniądze mógłbym mieć samochód, wycieczki i wiele innych rzeczy, na które w chwili obecnej mnie nie stać. Pewnego dnia rodzice powiedzieli mi, że to co mi sie podoba powinno przynosić kase-tylko problem w tym, że rynek fotograficzny jest zapchany...byle kto posiadając lustrzankę robi zdjęcia o każdej tematyce-czy to stocki, czy reportaż ślubny, koncertowy czy innego typu zdjecia. Taka jest Pl- każdy kto ma lustrzenke staje sie od razu "fotografem". Siedze w tym ok 6lat-codziennie czytam, codziennie przeglądam zdjecia, codziennie wychodząc na ulice tworze kadry w mej głowie i wiem że mam o tym pojęcie oraz umiejętności. Pytanie- co zrobić, jak zarobić by kupić nowy obiektyw a nie pracować na to miesiącami?? co zrobić gdy-kasa sie skończyła a spieprzył mi sie komp-tak jak jest obecnie?? Odpowiedz jest prosta...widzisz oferte ślubniaka-bierzesz choć nawet nie jestes na to przygotowany...Obiecałem sobie, że ślubów nie będe robił- nie podoba mi sie tego typu fotografia, ale...trzeba przyznać -zarabia sie na tym w sezonie. Do czego zmierzam-pracuje w introligatorni przy foto książkach i foto albumach-zarabiam tak by zjeść, opłacić mieszkanie i imeć na podstawowe wydatkki-troche wyżej niż minimalna krajowa...oszczędności prawie brak. Jako student nie mogłem wybrać bardziej interesującej i dochodowej pracy niż ta co mam. I pytanie-trafia mi sie oferta ślubniaka-brzydze się tą fotografią, nie mam odpowiedniego sprzętu, ale.....ze względu na realia-biorę. Sprzęt sie pożyczy, ideały sie porzuci- tydzień minie i zarobisz od 1000zł w górę przez jeden dzień pracy z aparatem, kilka dni pracy z kompem...Czy zaśmieciłbym rynek-tak...czy wqwiłbym profesjonalnych fotografów-tak...czy jest mi z tym źle-kompletnie nie-widząc to co sie dzieje-a dzieje sie dużo. Ciąg dalszy historii- codziennie składam z innymi ok 70-180 foto książek/foto albumów (czasami spotykam sie z niektórymi zdjeciami z tego forum). Jestem w dziale pro-gdzie zlecenia dostajemy od klientów bogatszych lub tych-którzy na fotografii zarabiają. Tych drugich jest zdecydowanie więcej. Dział wykończenia może sobie pozwolić na przeglądanie prawie gotowych albumów-co robię codziennie. Widzę i ręce opadają i...nabieram coraz więcej pewności siebie...Widząc poziom fotografii płakać mi sie chce-nie ważne czy to jest fotografia ślubna...Od razu wiem kto bierze 800zł za impreze a kto robi za ponad 5tys...Pytanie czy to iż wiem, że zrobie zdjecia na zdecydowanie lepszym poziomie niż Ci którzy na tym zarabiają nie popchnie mnie w wir fotografii ślubnej...Wniosek jest taki, że rynek jest mega zaśmiecony, fotografia nie jest już sztuką, czasami tylko pracą. Chęć zdobycia pieniędzy i warunki w PL popychają nawet hobbistów do tego by zarobić pare groszy na boku poza pracą od poniedziałku do pt-takze przez weekend. Z drugiej strony Państwo Młodzi. Urządzenie uroczystości weselnej to ogromny koszt, pamiątka z wesela bezcenna, ale...nawet gdy zapłacą za to ponad 5tys-stwierdzą-bezcenne, zapłacą mniej niż 1tys. stwierdzą- na tyle było nas stać (efekty mg ą być zadowalające lub....nie), ale i tak są zadowoleni ponieważ sam udział w uroczystości dla nich wspominany oglądając zdjecia- napędza emocje, uczucia. Młodzi wybierają-taniej i być może dobrze lub drogo i być może lepiej. Fotograf wybiera cenę by nie odstraszyć wszystkich klientów, amator/hobbista-robi za grosze starając sie uzyskać jak najlepszy efekt koncowy i iść w kierunku sprzętu z stopki profesjonalistów. Czy to złe? widząc, że ok 20% czyli 1/4 robi zdjecia na "jakimś poziomie" w dziale pro (wyniki stwierdzone subiektywnie na podstawie foto książek/albumów) idzie to w złym kierunku...
jacoslavgth
14-07-2011, 22:29
to co opisałeś dotyczy prawie każdej branży, tak jest i to sie nie zmieni, każdy niech sobie dyktuje ceny jakie chce, jeżeli kogoś satysfakcjonuje zarobić 1000 a innego 5000 na tym samym - ok, ogólnie dziwne są takie dyskusje na temat kasy, wazne żeby znaleźć klienta na swoja usługę za cenę jaką my ustalamy, wszyscy będą zadowoleni - nie patrzmy na innych - ważne jest jak JA podchodzę do tematu, jaki JA reprezentuję poziom, czy JA mam satysfakcję z finalnego efektu i czy JA jestem w stanie sie z tego utrzymać a MÓJ poziom zycia jest dla MNIE wystarczający - reszta to gadanie a nie działanie
...zajmuje się na codzień fotografią amatorsko- zainwestowałem w sprzęt z czystej pasji ok 10-15tys zł. Jestem studentem, pieniądze zarabiam zazwyczaj w sezonie wakacyjnym-praca dorywcza, praca w Anglia przy byle czym by zarobić kase. W tym roku postanowiłem zostać w PL i postawić na doświadczenie. Za te pieniądze mógłbym mieć samochód, wycieczki i wiele innych rzeczy, na które w chwili obecnej mnie nie stać. Pewnego dnia rodzice powiedzieli mi, że to co mi sie podoba powinno przynosić kase-tylko problem w tym, że rynek fotograficzny jest zapchany...byle kto posiadając lustrzankę robi zdjęcia o każdej tematyce-czy to stocki, czy reportaż ślubny, koncertowy czy innego typu zdjecia. Taka jest Pl- każdy kto ma lustrzenke staje sie od razu "fotografem". Siedze w tym ok 6lat-codziennie czytam, codziennie przeglądam zdjecia, codziennie wychodząc na ulice tworze kadry w mej głowie i wiem że mam o tym pojęcie oraz umiejętności. Pytanie- co zrobić, jak zarobić by kupić nowy obiektyw a nie pracować na to miesiącami?? co zrobić gdy-kasa sie skończyła a spieprzył mi sie komp-tak jak jest obecnie?? Odpowiedz jest prosta...widzisz oferte ślubniaka-bierzesz choć nawet nie jestes na to przygotowany...Obiecałem sobie, że ślubów nie będe robił- nie podoba mi sie tego typu fotografia, ale...trzeba przyznać -zarabia sie na tym w sezonie. Do czego zmierzam-pracuje w introligatorni przy foto książkach i foto albumach-zarabiam tak by zjeść, opłacić mieszkanie i imeć na podstawowe wydatkki-troche wyżej niż minimalna krajowa...oszczędności prawie brak. Jako student nie mogłem wybrać bardziej interesującej i dochodowej pracy niż ta co mam. I pytanie-trafia mi sie oferta ślubniaka-brzydze się tą fotografią, nie mam odpowiedniego sprzętu, ale.....ze względu na realia-biorę. Sprzęt sie pożyczy, ideały sie porzuci- tydzień minie i zarobisz od 1000zł w górę przez jeden dzień pracy z aparatem, kilka dni pracy z kompem...Czy zaśmieciłbym rynek-tak...czy wqwiłbym profesjonalnych fotografów-tak...czy jest mi z tym źle-kompletnie nie-widząc to co sie dzieje-a dzieje sie dużo. Ciąg dalszy historii- codziennie składam z innymi ok 70-180 foto książek/foto albumów (czasami spotykam sie z niektórymi zdjeciami z tego forum). Jestem w dziale pro-gdzie zlecenia dostajemy od klientów bogatszych lub tych-którzy na fotografii zarabiają. Tych drugich jest zdecydowanie więcej. Dział wykończenia może sobie pozwolić na przeglądanie prawie gotowych albumów-co robię codziennie. Widzę i ręce opadają i...nabieram coraz więcej pewności siebie...Widząc poziom fotografii płakać mi sie chce-nie ważne czy to jest fotografia ślubna...Od razu wiem kto bierze 800zł za impreze a kto robi za ponad 5tys...Pytanie czy to iż wiem, że zrobie zdjecia na zdecydowanie lepszym poziomie niż Ci którzy na tym zarabiają nie popchnie mnie w wir fotografii ślubnej...Wniosek jest taki, że rynek jest mega zaśmiecony, fotografia nie jest już sztuką, czasami tylko pracą. Chęć zdobycia pieniędzy i warunki w PL popychają nawet hobbistów do tego by zarobić pare groszy na boku poza pracą od poniedziałku do pt-takze przez weekend. Z drugiej strony Państwo Młodzi. Urządzenie uroczystości weselnej to ogromny koszt, pamiątka z wesela bezcenna, ale...nawet gdy zapłacą za to ponad 5tys-stwierdzą-bezcenne, zapłacą mniej niż 1tys. stwierdzą- na tyle było nas stać (efekty mg ą być zadowalające lub....nie), ale i tak są zadowoleni ponieważ sam udział w uroczystości dla nich wspominany oglądając zdjecia- napędza emocje, uczucia. Młodzi wybierają-taniej i być może dobrze lub drogo i być może lepiej. Fotograf wybiera cenę by nie odstraszyć wszystkich klientów, amator/hobbista-robi za grosze starając sie uzyskać jak najlepszy efekt koncowy i iść w kierunku sprzętu z stopki profesjonalistów. Czy to złe? widząc, że ok 20% czyli 1/4 robi zdjecia na "jakimś poziomie" w dziale pro (wyniki stwierdzone subiektywnie na podstawie foto książek/albumów) idzie to w złym kierunku...
OMG! Killed by 10.000 tons textblock
Jeśli dobrze zrozumiałem TĄ bryłę powyżej, to nie ma znaczenia czy bierzesz za foto ślubne 5 tałzenów czy tylko jednego. Ważne żeby tak samo solidnie przyłożyć się do roboty.
Jeśli jesteś łachmytą, któremu się wydaje że puknie trochę fotek przez 3 godziny, następnie spędzi 2 dnia na obróbce, to pewnie MASZ SPORE SZANSE NA RYNKU. Bo, niestety, ale większość społeczeństwa NIE MA i NIE BĘDZIE MIEĆ pojęcia czym się różni Genek w skórzanej kamizelce "pstrykający" od gościa, który zainwestował 50 tys. w sprzęt, szkolenia, materiały i 10 lat na doskonalenie warsztatu.
Uwaga!, teraz będzie anegdota: moje pierwsze zlecenie, USC - wiadomo jak jest. Ślub jeden za drugim. Przed "moją" parą, z pomieszczenia gdzie odbywa się ceremonia wypada dwójka młodożeńców, goście oraz PAN FOTOGRAF. Jakież jest moje zdziwienie, kiedy w roli fotografującego widzę faceta prowadzącego w centrum mojego miasta duży zakład foto, który obskakuje PM i gości z jakimś aparacikiem z kitowym zoomem i błyskającego lampą z body. Widziałem foty robione przez tego gościa i jemu podobnych "rzemieślników". Wybaczcie, ale nawet nie wysmarkałbym się w te "dzieła sztuki".
W tej opowieści chodzi mi o to, ze tak naprawdę to większość naszych klientów ma głęboko w d*%ie wasz artyzm, kadrowanie, światło, specjalne zabiegi w PS, dziesiątki tyś. wydane na sprzęt i lata doświadczenia. To wszytko jest bardziej dla Was, dla Waszej satysfakcji i dla kolegów/koleżanek z forum. I jeśli ktoś z młodych lub ich rodziny to zauważy to fajnie, ale raczej ciężko na to liczyć.
Hm... jeśli jest jak piszesz, to dlaczego moi klienci są moi, a nie Ziutka z kompaktem za pińcet czy tysiaka pln za ślub?
Hm... jeśli jest jak piszesz, to dlaczego moi klienci są moi, a nie Ziutka z kompaktem za pińcet czy tysiaka pln za ślub?
Nie neguję istnienia w pełni świadomych albo poszukujących odbiorców, lub ludzi którzy wiedzą że kombajno-foto-kamerzysto-niewiadomoco to obciach i zmarnowane pieniądze. Tych jednak zawsze będzie mniej niż byśmy sobie tego życzyli.
krokus66
15-07-2011, 10:14
O, kochany! Robisz duży BŁĄD MARKETINGOWY lekceważąc takich klientów. Oni są bardzo opiniotwórczy. Dzieląc się marzeniami w swym środowisku zachwalają właśnie towary, których sprzedawcy ich nie olali, tylko traktowali jak poważnych klientów. A jak już zdobędą trochę grosza, to przyjdą i kupią właśnie to, co im uprzejmie i miło zanęciłeś. Tak robią wszystkie wielkie firmy, Mercedes, a i Nikon też. Dlaczego w najbiedniejszym miasteczku arabskim kupa merców czy toyot? Nie stac ich, ale jak już wezmą i uzbierają albo wylizują, to właśnie te marki, które nawet ich, żebraków potraktowały z powagą.
O, kochana! Tak ładnie piszesz a tak nieuważnie czytasz mój post. Różnych zarzutów mógłbym się spodziewać ale nie tego. Masz absolutną rację i nie musisz mnie do tego przekonywać.
Mnie bardzo raziło ich niesamowite wywyższanie się oraz ciągłe podkreślanie, że "sprzedawca skakał nad nimi i przymilał się aby coś kupili." U nikogo cholernie nie znoszę takiego zachowania. A obmacywany towar - m.in. przymierzali zegarki po 8 i kilkadziesiąt tysięcy zł. Wątpię aby je kiedyś kupili. Te zegarki ja też oglądałem, ale nie przymierzałem, po co, wystarczyło mi pooglądać je w gablocie.
@slivus (116)
Świetny film.
@credka (122)
"Akurat w tej branży bardzo ważne jest traktowanie klienta ..."
W każdej branży jest bardzo ważne traktowanie klienta. Jeśli masz zakład produkcyjny, to współpracujesz z innymi zakladami - jesteście dla siebie nawzajem klientami. Jeśli źle będziesz traktować kooperantów, to stracisz więcej, znacznie więcej i na dłużej niż na przysłowiowym Kowalskim.
Zgadza się, w każdej, tylko poprzednie posty zabrzmiały trochę jakby były wątpliwości o branżę akurat foto - jakby tu było wszystko jedno jak potraktujemy klienta.
cheyenne
15-07-2011, 10:54
niech sobie dyktuje ceny jakie chce, jeżeli kogoś satysfakcjonuje zarobić 1000 a innego 5000 na tym samym - ok, ogólnie dziwne są takie dyskusje na temat kasy, wazne żeby znaleźć klienta na swoja usługę za cenę jaką my ustalamy, wszyscy będą zadowoleni - nie patrzmy na innych - ważne jest jak JA podchodzę do tematu, jaki JA reprezentuję poziom, czy JA mam satysfakcję z finalnego efektu i czy JA jestem w stanie sie z tego utrzymać a MÓJ poziom zycia jest dla MNIE wystarczający - reszta to gadanie a nie działanie
Święta racja
robin102
15-07-2011, 11:09
Pamiętajmy, że każdemu wolno mieć swoje priorytety. Jeden będzie jeździł "prawie nową bemką w bleku, na alumach wypasioną na maksa" przegryzając fryty pasztetową. Inny zaprosi mniej o 20-30 sztuk drugoligowych gości z babci wujka strony na swoje wesele, a zaoszczędzone pieniądze wyda ku naszej uciesze ;) na sprawdzonego fotera ślubnego. Ludzie nie guuupki i swoje rozumy mają. Wolno im przecież.
krokus66
15-07-2011, 12:05
@credka (130)
Wiedziałem, że myślimy tak samo. Zajrzyj na wątek: "FJ - brak możliwości osobistego odbioru w sklepie." post. 45.
Przepuściłaś jednak istotną wypowiedź, cytuję poniżej.
W tej opowieści chodzi mi o to, ze tak naprawdę to większość naszych klientów ma głęboko w d*%ie wasz artyzm, kadrowanie, światło, specjalne zabiegi w PS, dziesiątki tyś. wydane na sprzęt i lata doświadczenia. To wszytko jest bardziej dla Was, dla Waszej satysfakcji i dla kolegów/koleżanek z forum. I jeśli ktoś z młodych lub ich rodziny to zauważy to fajnie, ale raczej ciężko na to liczyć.
Nie zgadzam się.
Na pewno większość klientów - powiem, że żaden klient nie ma tego w d***e. To są jego pieniądze i jego uroczystość, jedyna i najważniejsza w życiu. Większość klientów odróżni dobre zdjęcie od szmelcu. To czy doceni w pełni artyzm oraz ile czasu i umiejętności wymagało dopieszczenie zdjęcia w kompie, to już inna sprawa. Ale różnicę zauważy. Jeśli nie momentalnie, to po chwili lub po upływie jakiegoś czasu. Zauważmy, że świadomość jest coraz większa, ludzie nagminnie pokazują foty bardzo wielu znajomym i wówczas ktoś oświeci. Wtedy znajomy klienta będzie szukał kontaktu, znając cenę nie będzie się targował a nawet poprosi o poszerzenie usługi.
Krokus, nie przepuściłam i podobnie jak Ty nie zgadzam się z powyższym :)
oj stąpacie po cienkim gruncie... a ocenianie prac innych i myślenie "o to zrobiłbym lepiej" jest moim zdaniem dużo na wyrost, to jest praca jak każda inna... praca w której spotyka się przeróżnych ludzi i jest się w różnych miejscach, więc efekty bywają "różne" - l77 napisałeś że ludzie mają w du.. w cale nie, może kilka osób ma ale ja takich klientów akurat staram się unikać chyba że się uprą... takie życie
krokus66
15-07-2011, 13:21
oj stąpacie po cienkim gruncie... a ocenianie prac innych i myślenie "o to zrobiłbym lepiej" jest moim zdaniem dużo na wyrost, to jest praca jak każda inna... praca w której spotyka się przeróżnych ludzi i jest się w różnych miejscach, więc efekty bywają "różne" - l77 napisałeś że ludzie mają w du.. w cale nie, może kilka osób ma ale ja takich klientów akurat staram się unikać chyba że się uprą... takie życie
Z definicji nie można powiedzieć, że ktoś ma w d***e coś za co płaci pieniądze, choćby nawet 200 zł. Absurd. Tym bardziej jak jest to najważniejszy dzień w ich życiu! Zdanie jest absolutnie błędnie sformuowane.
Można natomiast powiedzieć, że niektórzy się na tym kompletnie nie znają, że znajomi przekonają ich, iż było za drogo, że po co zdjęcia, lepiej było wydać na wódeczność - przynajmniej byłoby weselej, itd. Z tym się mogę zgodzić, to jest logiczne.
cheyenne
15-07-2011, 19:25
Znam kilka par które wybrałyi zamiast zawodowego fotografa wiejski stół, a zdjęcia robili wójkowie.
Ze zdjęć są zadowoleni.
Nigdy nie porównywali ich ze zdjęciami profesjonalnych fotografów.
Znam inne które oszczędzały tylko na fotografie i kamerzyście, by starczyło na tą wymarzoną podróż.
Każdy ma jakieś priorytety.
robin102
15-07-2011, 20:47
Znam kilka par które wybrałyi zamiast zawodowego fotografa wiejski stół, a zdjęcia robili wójkowie....
Się nie ma co dziwić w sumie. Takie priorytety. Mnie dziwi co innego, ano ;) to, że się spinają, szukają wybierają fotografa na swój ślub często 2 lata wcześniej, a potem już w trakcie tego dnia, a jeszcze bardziej na zdjęciach plenerowych jedynym któremu zależy na zdjęciach jest fotograf :) bo Oni są zmęczeni, jutro poprawiny, albo lecą na Kanary. Może myślą, że zatrudniają Davida Copperfielda tylko się przebrał za fotografa :mrgreen:
To jak w supermarkecie, oczy kupuja
krokus66
16-07-2011, 11:50
Się nie ma co dziwić w sumie. Takie priorytety. Mnie dziwi co innego, ano ;) to, że się spinają, szukają wybierają fotografa na swój ślub często 2 lata wcześniej, a potem już w trakcie tego dnia, a jeszcze bardziej na zdjęciach plenerowych jedynym któremu zależy na zdjęciach jest fotograf :) bo Oni są zmęczeni, jutro poprawiny, albo lecą na Kanary. Może myślą, że zatrudniają Davida Copperfielda tylko się przebrał za fotografa :mrgreen:
Być może, iż przyczyną powyższego jest brak tradycji w tym temacie. Dla pokolenia rodziców PM jest to coś całkiem nowego, również sesje ślubne bardzo się zmieniły. Nie zawsze jest to zrozumiałe i akceptowane przez ich rodziców. Bywa, że niektórzy mówią: "Te zdjęcia takie jakieś dziwne, ale młodzi chcieli, taka dzisiaj moda, mnie się nie podoba ale się nie wtrącałam."
Tą wypowiedzią chciałem ukazać trochę inny punkt widzenia, z drugiej strony. Uważam, że dobrze mieć tego świadomość, wówczas łatwiej będzie zrozumieć pewne zachowania.
High_Noise
16-07-2011, 18:05
Większość klientów odróżni dobre zdjęcie od szmelcu.
Tak, tak. Jak pokazesz im russian wedding photos a pozniej zdjecia np Adama Trzcionki to jasne ze wskaza na te drugie jako lepsze. Ale jak ktos nie interesuje sie sam fotografia i nie ma wyczucia estetyki to jakos nie chce mi sie w to wierzyc ze bedzie umial znalezc roznice miedzy przecietno-slabym a dobrym zdjeciem...
cheyenne
16-07-2011, 21:20
Mam parę starszych osób stających na ślubnym kobiercu którzy życzą sobie zdjęć ostrych w całym kadrze.
Mała go do nich nie przemawia.
Na wstępie usłyszałem, chcemy zdjęcia na minimum f8 i iso 200. Ktoś im zapewne to podpowiedział.
To byłby czad :)
Przepał na sukni i czarna d..a za plecami ;)
krokus66
16-07-2011, 21:36
Tak, tak. Jak pokazesz im russian wedding photos a pozniej zdjecia np Adama Trzcionki to jasne ze wskaza na te drugie jako lepsze. Ale jak ktos nie interesuje sie sam fotografia i nie ma wyczucia estetyki to jakos nie chce mi sie w to wierzyc ze bedzie umial znalezc roznice miedzy przecietno-slabym a dobrym zdjeciem...
Czy przeczytałeś uważnie mój post 133, obawiam się, że nie.
Ja nie focę zarobkowo a moje wypowiedzi są z boku, z obserwacji co ludzie mówią. Nie twierdzę jednak, iż zauważą różnice między zdjęciami zbliżonymi do siebie poziomem jakości. Jeśli ślubniak postara się, to różnice będą widoczne, ja w to wierzę i widziałem już takowe zdjęcia na bardzo przyzwoitym poziomie.
Tak na marginesie. To, że ktoś nie foci zarobkowo, nie znaczy, że nic nie widzi i nic nie rozumie. Mówiąc krótko i przejrzyście, nie wypada mówić, że wszyscy poza nami są głupkami.
grunia99
16-07-2011, 21:49
Czytam sobie ten wątek i czytam i tak myślę wymogach stawianych przez PM.
Wczoraj ok. 20 zadzwonił do mnie kolega z pytaniem czy nie pomógłbym mu z aparatem, bo właśnie kupił D5100 z kitem. Dopiero wróciłem z pracy, więc spytałem skąd taki pośpiech. Okazało się, że jutro będzie robił zdjęcia na ślubie u kogoś z rodziny i nie może sobie poradzić z ustawieniami w Nikonie. Robił już wcześniej zdjęcia na ślubie i młodzi byli zadowoleni. Miał do tej pory jakiegoś cyfraka, zdjęcia wychodziły dobre i chciał mieć tutaj takie nastawy jak na tamtym. Zanim przyjechał ściągnąłem z Nikona instrukcję do puszki. Okazało się, że chce ustawić automatyczne iso na zielonym i wyświetlanie parametrów wykonanego zdjęcia. Po skróconym kursie obsługi o 22.00 był już zawodowcem z lustrzanką, gotowym stawić czoło wszelkim wyzwaniom.
W erze lustrzanek na raty w cenie obiadu coraz łatwiej zostać profesjonalistą.
robin102
16-07-2011, 21:51
To jak w supermarkecie, oczy kupuja
Lepiej :) ze stron www, z innych nośników portfolio, kupują zdjęcia nie swoje przecież, czyli jakby kota w worku :)
Tak, tak. Jak pokazesz im russian wedding photos a pozniej zdjecia np Adama Trzcionki to jasne ze wskaza na te drugie jako lepsze....
Choć Adam T. bardzo dobrym fotografem jest to Rosja jest krajem wielkim. Rosyjski weeding na całym świecie ma klientów. Poza tym lepszość zdjęcia to dyskusyjna sprawa oparta o gust odbiorcy, a o gustach wiadomo....
Ja osobiście uwielbiam ślubne zdjęcia rosyjskich fotografów, oraz litewskich.
Warto się zapoznać z tym co robią rosyjscy i litewscy foterzy ślubni.
krokus66
16-07-2011, 22:15
Mam parę starszych osób stających na ślubnym kobiercu którzy życzą sobie zdjęć ostrych w całym kadrze.
Mała go do nich nie przemawia.
Na wstępie usłyszałem, chcemy zdjęcia na minimum f8 i iso 200. Ktoś im zapewne to podpowiedział.
To byłby czad :)
Przepał na sukni i czarna d..a za plecami ;)
Napisałeś "Mam parę starszych osób ...", nie dziw się, że starsi ludzie mają takie a nie inne spojrzenie, że bardziej uwierzą swojemu dziecku, koledze czy znajomemu. Tak to jest.
Onegdaj kupowałem w hipciu DVD. Sprzedawca był bardzo zajęty więc trochę czas zeszło. Przy mnie do regałów doszedł młody tatuś z córeczką ok. 6-8 letnią i sobie miło gaworzy. Przyszedł sprzedawca i tatuś bez żadnych pytań mówi: To DVD kupujemy, bo córce najbardziej się podoba. Mnie z żoną zamurowało. Jak widzisz są różni ludzie, nie tylko przy ocenie zdjęć ślubnych.
Onegdaj kupowałem w hipciu DVD. Sprzedawca był bardzo zajęty więc trochę czas zeszło. Przy mnie do regałów doszedł młody tatuś z córeczką ok. 6-8 letnią i sobie miło gaworzy. Przyszedł sprzedawca i tatuś bez żadnych pytań mówi: To DVD kupujemy, bo córce najbardziej się podoba. Mnie z żoną zamurowało. Jak widzisz są różni ludzie, nie tylko przy ocenie zdjęć ślubnych.
Nie ma co się dziwić, ja już dawno przestałem, ma być dla córci i jej ma się podobać, a ona ma w pokoju tv i cały dzień lecą bajki.
Kolego każ kupić kobiecie samochód (z całym szacunkiem do kobiet), większość (nie mówię 100%) kupi najładniejszy, a że będzie to złom na kołach to inna sprawa.
Ostatnio sprawdziłem to praktycznie.
Idąc dalej, w tv jest pewien pan K.W, gdzie powinno go się zamknąć w szpitalu. aby jego głupota i chamstwo się nie rozprzestrzeniało, a są ludzie gdzie go oglądają im się to podoba.
Tak też jest i z foto.
Tak, tak. Jak pokazesz im russian wedding photos a pozniej zdjecia np Adama Trzcionki to jasne ze wskaza na te drugie jako lepsze. Ale jak ktos nie interesuje sie sam fotografia i nie ma wyczucia estetyki to jakos nie chce mi sie w to wierzyc ze bedzie umial znalezc roznice miedzy przecietno-slabym a dobrym zdjeciem...
Jeśli z taką ironią piszesz o rosyjskiej fotografii to chyba nie masz pojęcia jacy w tym kraju są fotograficy (także ślubni).
miron19j
17-07-2011, 00:27
Mam parę starszych osób stających na ślubnym kobiercu którzy życzą sobie zdjęć ostrych w całym kadrze.
Mała go do nich nie przemawia.
Na wstępie usłyszałem, chcemy zdjęcia na minimum f8 i iso 200. Ktoś im zapewne to podpowiedział.
To byłby czad :)
Przepał na sukni i czarna d..a za plecami ;)
nie masz racji. To sa osoby wiekowe. Przejrzyj zdjecia sprzed 30-40 lat, wszystko w kadrze bylo ostre. Prawdopodobnie wynikalo to z konstrukcji obiektywow w tamtych czasach.
High_Noise
17-07-2011, 00:48
Jeśli z taką ironią piszesz o rosyjskiej fotografii to chyba nie masz pojęcia jacy w tym kraju są fotograficy (także ślubni).
No to dawaj te 3 linki...
cranium84
17-07-2011, 01:35
to ja wyprzedze prz3ma i dam link do zdjęć rosjanki Lilii Garlanowej, które zrobiły na mnie wrazenie http://dehali.livejournal.com/99285.html
krokus66
17-07-2011, 14:34
nie masz racji. To sa osoby wiekowe. Przejrzyj zdjecia sprzed 30-40 lat, wszystko w kadrze bylo ostre. Prawdopodobnie wynikalo to z konstrukcji obiektywow w tamtych czasach.
Zgadzam się.
Uważam i nie jestem w tym odosobniony, że kiedyś zdjęcia ślubne były ładniejsze, bardziej nastrojowe i romantyczne.
Przyszła dziwna moda i dzisiaj robi się zdjęcia jak panna młoda szykuje się do ślubu. Kiedyś było nie do pomyślenia aby dziewczynę zobaczył chłopak rozczochraną badź jak się maluje. Ponadto foci się ją w halce, bywa że wymiętoszonej i nieświeżej aby później w albumie ślubnym wszystkim pokazywać. :!::?::?::!: Jeśli to ma być reportaż, to chyba nie powinien zakończyć się na weselu. :smile::smile::smile:
jacoslavgth
17-07-2011, 14:41
Zgadzam się.
Uważam i nie jestem w tym odosobniony, że kiedyś zdjęcia ślubne były ładniejsze, bardziej nastrojowe i romantyczne.
Jeśli to ma być reportaż, to chyba nie powinien zakończyć się na weselu. :smile::smile::smile:
...a teraz pan młody kładzie sie na pannie młodej - nie tak, głębiej i bardziej na boku :):):):):)
krokus66
17-07-2011, 15:01
to ja wyprzedze prz3ma i dam link do zdjęć rosjanki Lilii Garlanowej, które zrobiły na mnie wrazenie http://dehali.livejournal.com/99285.html
Nie czepiając się niektórych zdjęć, link bardzo mi się spodobał i zrobił pewne wrażenie.
@grunia99 (144)
Cenny i ciekawy jest Twój post, też to obserwuję. Dlatego też warto go zderzyć z linkiem powyżej cranium84.
robin102
17-07-2011, 15:47
.Przyszła dziwna moda i dzisiaj robi się zdjęcia jak panna młoda szykuje się do ślubu. Kiedyś było nie do pomyślenia.
Podobnie jak skoki narciarskie w lipcu przy publiczności siedzącej w strojach kąpielowych :) Włączyłem zmęczonym kciukiem od spustu migotki swojego TV do obiadu, a tu taki siuprajs :)
To znak czasów. Świat się zmienia, wszystko się zmienia. Trochę bogatszym w ilość wiosen trudno pewne rzeczy zaakceptować. Dzisiejszą niby estetykę i wymagania oglądaczy. Ja też lubię stare zdjęcia, ale jak je by zrobić trochę po nowemu na pewno by zyskały.
Choć tak na marginesie to moim zdaniem według mnie oglądaczom strasznie upada tzw. estetyka, oj strasznie. Podobają się im często gargamele fotograficzne, a nie zdjęcia.
Koledzy wybaczcie, ale "przyslu****e" sie waszej rozmowie i mam wrazenie, ze chce po prostu wylac swoje zale.
Rynek jest taki, jaki jest. Kupuje sie w Biedronce, naprawia auto u znajomego, a filmy oglada na komputerze. Czy nie mozna wiec wziac za fotografa, goscia "za piec stow"? Mozna. I tak sie robi.
Tutaj mowicie o slabych zarobkach fotografow. Na forum mechanikow pisza pewnie to samo, a i na grupie kucharek poczytamy podobne wypowiedzi.
Gdyby bylo tak, jak chcecie, to swiat wygladalby zupelnie inaczej.
ps. I tak sadze, ze dobry (sprytny, zaradny) mechanik/fotograf/itd. sobie poradzi.
Powodzenia!
krokus66
17-07-2011, 17:10
Podobnie jak skoki narciarskie w lipcu przy publiczności siedzącej w strojach kąpielowych :) Włączyłem zmęczonym kciukiem od spustu migotki swojego TV do obiadu, a tu taki siuprajs :)
To znak czasów. Świat się zmienia, wszystko się zmienia. Trochę bogatszym w ilość wiosen trudno pewne rzeczy zaakceptować. Dzisiejszą niby estetykę i wymagania oglądaczy. Ja też lubię stare zdjęcia, ale jak je by zrobić trochę po nowemu na pewno by zyskały.
Choć tak na marginesie to moim zdaniem według mnie oglądaczom strasznie upada tzw. estetyka, oj strasznie. Podobają się im często gargamele fotograficzne, a nie zdjęcia.
Zgadzam się z Tobą.
Napisałem swój post po to aby zwrócić uwagę, że te 2 światy nadal istnieją i na siebie wzajemnie mniej lub bardziej oddziałowują. Uważam, że należy mieć tego świadomość, szczególnie gdy się z tego żyje, czyli wsłuchiwać się uważnie i ze zrozumieniem to co klient mówi. Znać myśli i preferencje klienta, to jest połowa sukcesu. Każda sprzedaż, to jest tak naprawdę psychologia.
Nie mówię oczywiście o gargamelach.
High_Noise
17-07-2011, 23:33
to ja wyprzedze prz3ma i dam link do zdjęć rosjanki Lilii Garlanowej, które zrobiły na mnie wrazenie http://dehali.livejournal.com/99285.html
te faktycznie bardzo fajne.
Koledzy wybaczcie, ale "przyslu****e" sie waszej rozmowie i mam wrazenie, ze chce po prostu wylac swoje zale.
Sory, mialo byc "chcecie" :P
krokus66
18-07-2011, 10:24
Koledzy wybaczcie, ale "przyslu****e" sie waszej rozmowie i mam wrazenie, ze chce po prostu wylac swoje zale.
Powodzenia!
Powiem, że nie spotkałem jeszcze grupy zawodowej, która nie ma żadnych żalów do klienta, rynku i naszego państwa.
robin102
18-07-2011, 11:56
Koledzy wybaczcie, ale "przyslu****e" sie waszej rozmowie i mam wrazenie, ze chce po prostu wylac swoje zale.
Eeeee tam ;) przeca to wątek o zarobkach. Jest koś kto mógłby powiedzieć, że za dużo zarabia ? więc się grupowo na tą okoliczność poddajemy refleksji :)
Zgadzam się.
Uważam i nie jestem w tym odosobniony, że kiedyś zdjęcia ślubne były ładniejsze, bardziej nastrojowe i romantyczne.
Przyszła dziwna moda i dzisiaj robi się zdjęcia jak panna młoda szykuje się do ślubu. Kiedyś było nie do pomyślenia aby dziewczynę zobaczył chłopak rozczochraną badź jak się maluje. Ponadto foci się ją w halce, bywa że wymiętoszonej i nieświeżej aby później w albumie ślubnym wszystkim pokazywać. :!::?::?::!: Jeśli to ma być reportaż, to chyba nie powinien zakończyć się na weselu. :smile::smile::smile:
30-40 lat temu również Fiat 126P to była git-maszyna.
Ludzie wyzbywają się zahamowań i kompleksów, brak jest oporów, to i zdjęcia stają się odważniejsze. A z tym bieganiem przed aparatem w nieświeżej halce to chyba lekka przesada. Może gdzieś ludzie myją się raz do roku na święto Kupały... Poza tym 95% fotografów ma w swojej ofercie ślubnej opcje zdjęć z przygotowań i nie przypominam sobie żebym widział gdzieś foty panny młodej biegającej w wygniecionej halce i pana młodego w brudnych gaciach. Można to zrobić delikatnie i z wyczuciem. Trza ino wiedzieć jak!
Fiat 126 owszem ale 126p nigdy nie był git maszyną - po prostu nie było wyboru i trzeba było brać to co jest.
Ostatnio byłem na ślubie kumpla. "Pani fotograf" trzepała zdjęcia D5000+N18-105, a i lampę miała jakiegoś metza chyba. Jak się potem dowiedziałem była polecona przez kogoś z rodziny panny młodej. Na palniku zero dyfuzora i często świecone było prosto w ryj. Jaka stawka i jaki efekt jej pracy tego nie wiem, bo koleś po ślubie zaginął i nie ma czasu dla kolegów :( (albo ujeżdża nową żonkę - wariant optymistyczny, albo nowa żonka go ujeżdża - wariant pesymistyczny i bardziej prawdopodobny).
W zeszłym roku dla odmiany na ślubie, w kościele, fotki trzepane były jakimś d3000 chyba+N18-200. A jedyne co mnie zdziwiło to mega torba fotograficzna. Strasznie byłem ciekaw co tam było zapakowane.:)
Niestety rynek jest psuty, o ile można tak powiedzieć, zarówno ceną, ale co gorsza jakością. Ale jak widać taka "jakość" ludkom odpowiada.
Jak to watek o zarobkach to wlasnie dzis mi si eznajomy (forumowicz) zalil, ze dzwonia do niego ludzie z pytaniami o zdjecia bardzo czesto, ten wciska ich w terminarz a potem dzwonia i mowia, ze znalezli duzo taniej.....
Oj panowie, ciezkie czasy dla was nastaly, zbyt latwo teraz o lustrzanke:D:D
Znam nawet takiego ktory robi "sluby" D40, 18-55 z SB400;)
W zeszłym roku dla odmiany na ślubie, w kościele, fotki trzepane były jakimś d3000 chyba+N18-200. A jedyne co mnie zdziwiło to mega torba fotograficzna. Strasznie byłem ciekaw co tam było zapakowane.:)
D3s z 70-200VRII;):D
krokus66
19-07-2011, 19:23
Ostatnio byłem na ślubie kumpla. "Pani fotograf" trzepała zdjęcia D5000+N18-105, a i lampę miała jakiegoś metza chyba. Jak się potem dowiedziałem była polecona przez kogoś z rodziny panny młodej. Na palniku zero dyfuzora i często świecone było prosto w ryj. Jaka stawka i jaki efekt jej pracy tego nie wiem, bo koleś po ślubie zaginął i nie ma czasu dla kolegów :( (albo ujeżdża nową żonkę - wariant optymistyczny, albo nowa żonka go ujeżdża - wariant pesymistyczny i bardziej prawdopodobny).
W zeszłym roku dla odmiany na ślubie, w kościele, fotki trzepane były jakimś d3000 chyba+N18-200. A jedyne co mnie zdziwiło to mega torba fotograficzna. Strasznie byłem ciekaw co tam było zapakowane.:)
Niestety rynek jest psuty, o ile można tak powiedzieć, zarówno ceną, ale co gorsza jakością. Ale jak widać taka "jakość" ludkom odpowiada.
1. "... była polecona przez kogoś z rodziny panny młodej."
I taka osoba zawsze wygra bez względu na kwalifikacje.
2. "... mega torba fotograficzan."
Tam nic nie musiało w niej być. Wystarczyło, że robiła mega wrażenie na młodej parze oraz jej rodzinie. Niezły chwyt.
W erze lustrzanek na raty w cenie obiadu coraz łatwiej zostać profesjonalistą.
a potem na forum tacy nowi foto-ślubni tłumaczą, że ich zdjęcia są krzywe i pozbawione wszelkich zasad kompozycji z powodu źle skalibrowanego monitora ;-) ;-)
to ciężkie czasy, moja znajoma ostatnio na fotografa ślubnego przeznaczyła mniej kasy niż na wieczór panieński dla kilku koleżanek...
Ostatnio byłem na ślubie kumpla. "Pani fotograf" trzepała zdjęcia D5000+N18-105, a i lampę miała jakiegoś metza chyba. Jak się potem dowiedziałem była polecona przez kogoś z rodziny panny młodej. Na palniku zero dyfuzora i często świecone było prosto w ryj. Jaka stawka i jaki efekt jej pracy tego nie wiem, bo koleś po ślubie zaginął i nie ma czasu dla kolegów :( (albo ujeżdża nową żonkę - wariant optymistyczny, albo nowa żonka go ujeżdża - wariant pesymistyczny i bardziej prawdopodobny).
W zeszłym roku dla odmiany na ślubie, w kościele, fotki trzepane były jakimś d3000 chyba+N18-200. A jedyne co mnie zdziwiło to mega torba fotograficzna. Strasznie byłem ciekaw co tam było zapakowane.:)
Niestety rynek jest psuty, o ile można tak powiedzieć, zarówno ceną, ale co gorsza jakością. Ale jak widać taka "jakość" ludkom odpowiada.
No i co z tego? To ich wybor. Takie komentowanie jest bez sensu.
Idz na impreze i sie baw, a nie co chwile zerkaj na sprzet i prace fotografa. Z Twojej kieszenie na to nie idzie. Sami zobacza, za co zaplacili. Moga sie niesamowicie rozczarowac i pluc sobie w brode lub ew. mile sie zdziwic.
Powiem, że nie spotkałem jeszcze grupy zawodowej, która nie ma żadnych żalów do klienta, rynku i naszego państwa.
A ja znam ! Np. pracownik kostnicy :-P Raczej żalu do klientów nie ma, że "zeszli", bo dzięki temu ma robotę :-P :)
krokus66
20-07-2011, 09:04
A ja znam ! Np. pracownik kostnicy :-P Raczej żalu do klientów nie ma, że "zeszli", bo dzięki temu ma robotę :-P :)
Pewnie masz rację ... ja nikogo nie znam. Słyszałem natomiast, że niesamowicie chlają.
Stare przedwojenne porzekadło głosi: Grabarz i piekarz zawsze pracę będą mieli. Z chwilą pojawienia się hipermarketów zaczęły się niestety ciężkie czasy dla piekarzy.
biniubak
22-07-2011, 08:14
Tak opiszę nasz przypadek z wczorajszego wieczora i dzisiejszego poranka.
Rok temu ustaliliśmy (w zasadzie kolega, bo ja to tylko czasem robię jak jest dubel) co, kiedy i za ile.
Wczoraj przyjechali do nas młodzi i wymyślili, że oprócz albumu chcą dużą, piękną foto-książkę.
Jak usłyszeli ile to będzie dodatkowo to zaczęli marudzić, że to powinno być w cenie, którą ustaliliśmy.
Mieli się zastanowić i dziś o godz. 7 rano zadzwoniła panna młoda, że rezygnuje.
Wiem, że zespół (który tam gra) bierze po 1000zł na łebka, kamerzysta bierze 2000 zł (też znajomy) ale fotograf ma mieć na czysto 500 zł bo.... każdy potrafi zrobić obrazki nieruchome :p.
No i mam wolny weekend. Chyba,że pójdę za kolegę bo coś niedomaga na zdrowiu.
To tyle w temacie.
biniubak, jeśli umowa była podpisana i potwierdzone przyjęcie zadatku, to macie przynajmniej płatny weekend - kaska i czas na grilla ;)
robin102
22-07-2011, 09:51
I tu namolnie pojawia się pytanie. Jaki powinien być zadatek, aby zminimalizować do minimum ;) takie sytuacje. 20 %, a może 40 % ceny zlecenia ?
zadzwoniła panna młoda, że rezygnuje.
pewnie mieliście 100zł zadatku? gdyby to była dużo większa kwota to by nie zrezygnowała tak lekko
shaddixx
22-07-2011, 10:05
500 minimum. Sam od przyszłego roku ustawie 1/3 kwoty. Klientowi sie mówi ze to rodzaj raty, zawsze po najwiekszych wydatkach zostaje do spłacenia mniejsza kwota.
heniek85
22-07-2011, 10:23
Ciekawy temat. Ja ostatnio takiej historii bylem udziałem.
Chrześnica mojej ciotki brała ślub. Ja zrobiłem kilka ślubów w rodzinie i znajomym. Za symboliczne pieniądze, ciasto i flaszkę :). Ale jakos trzeba zacząć, sprawdzić się itd. Sam zainwestowalem troche w sprzęt i szkolenie swojego warsztatu (np. warsztaty Błyskotliwie u Tkacza i Małachowskiego). Duzo musiałbym zrobić tych ślubów żeby to co zainwestowałem się jakoś tam zwrocilo. Ale nie o to chodzi, robie to dla siebie.
Wracając do historii. Owa chrześnica chciala mieć zdjęcia ze ślubu itd. Ok. Tym razem jednak nie chcialem robic tego tak zupelnie za darmo chociaż to znajomi. Powiedzialem, że ze zdjęc przygotuję i zamówię im fotoalbum, za który zapłacą. Po znajomości i namowach ciotki zgodziłem się na 1000 z czego prawie 500 to album. Ale pomyślałem, że niech to będzie taka inwestycja w przyszlość. Kręcili nosem co mnie bardzo zniechęcało, ale ciotka itd. Ok. Wszystko dogadane. Jednak tydzień przed ślubem dzwonią z pytaniem czy nie da się taniej. Moja odpowiedź: nie. No to oni nie chcą, bo kamerzystka zaproponowala, że zrobi im też zdjęcia z albumem za dodatkowe 300 zł. Ok. Za kamerowanie i zdjecia w sumie zapłacili 2500 zł.
Wesele się odbyło, podobno wszystko ladne, piękne ... Pani Mloda wcześniejzapełniala serwery nk i facebook'a zdjęciami z wakacji, z chłopakiem, psem, kotem ... Ze ślubu do tej pory ani jednego. Pytam więc ciotki jak tam zdjęcia? I okazuje się, że Pani Młoda załamana. Tylko album jej sie podoba, tzn okladka bo ładna rózowa.
Widziałem to i tez bym się załamał. Dodatkowo okazało się że po weselu koszt fotografowania i albumu wzrósł. Zapłacili za wszystko 2700 zł. Gdybym ja im to robil kosztowałoby ich wszystko 300zł więcej. Ale jestem pewny, że zrobiłbym to lepiej. Gorzej sie chyba nie dalo. Fotokamerzystka tak ostro pracowala że kręciła i fotografowała jednocześnie. Na niektórych zdjęciach widać kamerę w drugiej ręce. Zdjęcia głownie w pionie bo chyba wygodniej było trzymac aparat w takiej pozycji kiedy obie rece zajęte. Fotki z wbudowana lampa Nikona D3100 i kita 18-55. WIększośc na 18 mm. Bo ciężko jedną ręką kręcić pierścieniem. Gdybym tak fatalnie zrobił komuś zdjęcia to chyba spaliłbym sie ze wstydu. Na pewno bym ich nie oddal. Powiedział, że karty mi ukradli ... A już na pewno nie wziął za to grosza.
Spotkałem Młoda, ktora z nietęgą miną pytała mnie czy nie obrobiłbym kilku zdjęć żeby byly ładniejsze. Ona mi zaplaci ...
Historia może nie do końca na temat, ale fakt jest taki, że ludzie sami sobie szkodzą. I myślę, że to że dzisiaj każdy ma lustrzankę nie jest problemem. Trzeba przeczekać tych co po zakupie biorą się za śluby i zarabiają na byle czym. Po takich historiach ludziom otwieraja sie oczy. Oni nie polecą tej dziewczyny nikomu. Wiem to. Bo swoim znajomym polecili mnie. I dzisiaj żałuja, że nie maja takich zdjęc. Chociaż ja nie uważam się za żadnego mistrza. Ciagle się uczę, ale przynajmniej przykladam się do tego co robie. Nie odwalam fuszerki.
Co ciekawe na weselu, ktore dzięki tym mlodym mogłem fotoghrafować kamerzystą byl tato dziewczyny która tak zepsula zdjęcia wspomnianym wyżej. I chwalil sie jaką to ma zdolną córke i że nawet zdjęcia robi. Kupil jej aparat za 18000zl (D3100 !!!) żeby miala profesjonalny sprzet. Nie wspomnialem, że widzialem efekty pracy jego córki i profesjonalnego sprzętu za grubą kasę :).
shaddixx
22-07-2011, 10:53
Moim zdaniem nie wiele sie zmieni. Taka nauczka będzie tylko dla jednej pary. I tak podświadomie pojawiać sie będzie priorytet ceny przy kolejnych.
Ja ostatnio takiej historii bylem udziałem.
Niech żyje polszczyzna... Co oznacza powyższe zdanie? Brzmi na tyle artystycznie, że aż go nie rozumiem :D
No to oni nie chcą, bo kamerzystka zaproponowala, że zrobi im też zdjęcia z albumem za dodatkowe 300 zł. Ok.
...I okazuje się, że Pani Młoda załamana. Tylko album jej sie podoba, tzn okladka bo ładna rózowa.
Widziałem to i tez bym się załamał. Dodatkowo okazało się że po weselu koszt fotografowania i albumu wzrósł.
Do chorobci! Nie wyobrażam sobie zakupić jakiegolowiek towaru, usługi bez znajomości efektów. W ciemno wybrali jej zdjęcia???
Historia może nie do końca na temat, ale fakt jest taki, że ludzie sami sobie szkodzą. I myślę, że to że dzisiaj każdy ma lustrzankę nie jest problemem. Trzeba przeczekać tych co po zakupie biorą się za śluby i zarabiają na byle czym. Po takich historiach ludziom otwieraja sie oczy.
Historia jak najbardziej na temat i uważam, że warto publikować takie przypadki, tylko może bardziej w miejscach uczęszczanych przez naszych potencjalnych klientów/ klientki, coby im jeszcze szerzej oczka pootwierać ;)
heniek85
22-07-2011, 11:13
No moja polszczyzna faktycznie szwankuje :).
A wybrali jej zdjęcia bo było taniej, w pakiecie, za jednym zamachem. Tutaj gore wzięła cena a nie jakość.
I tak jeszcze teraz mi przyszło do głowy, że jak tylko fotokamerzystka to i jedno miejsce przy stole mniej. Kolejna oszczędność. Dzisiaj tego żałują. I uważam, że cena zawsze będzie istotna dla wielu. Ale z czasem wykruszą się ci najgorsi. Oni polecili mnie swoim znajomym, a o tamtej dziewczynie nawet nie chcą gadać. Więc w ich kręgu ta dziewczyna raczej nie znajdzie roboty itd. Trzeba być dobrej myśli :).
Pazerność na kilka zeta i nic więcej. ( jak to ładnie zostało przedstawione w "Weselu" W. Smarzowskiego)
Nie zawsze opłaca się niby to przyoszczędzić. Chociaż jest kilka możliwości żeby nie rujnować sobie kieszeni niepotrzebnie. Po swoim przykładzie mogę powiedzieć, że olałem kamerzystę. Kto to będzie oglądał na tv za ileś tam lat. Dłużyzna i nic więcej. Olałem też wynajmowanie limuzyny. Wywalać kupę kasy tylko dlatego żeby czymś się przejechać przez chwilkę??? Z firmy zakosiłem szefa hondę legend i tez było wygodnie.
Dzięki temu zostało kasy na fotografa i na ekstra napiwki dla kelnerów żeby goście na nic czekać nie musieli.
Z pracy fotografa do tej pory jestem zadowolony. Czasami przeglądamy sobie zdjęcia z tamtej imprezy i aż się nie chce wierzyć, że były robione gównianym, szumiącym niemiłosiernie nikosiem D100 :)
skrzynka97
22-07-2011, 12:29
... Nie wspomnialem, że widzialem efekty pracy jego córki i profesjonalnego sprzętu za grubą kasę :).
no właśnie, wszystko fajnie opisałeś, tak z grubsza wygląda ten "biznes", nie będe się powtarzał,
tylko ja na Twoim miejscu pojechałbym sobie po tych pseudo fachowcach, bo milczenie oznacza przyzwolenie,
pozdrawiam
biniubak
22-07-2011, 15:15
pewnie mieliście 100zł zadatku? gdyby to była dużo większa kwota to by nie zrezygnowała tak lekko
Mieliśmy 200 zł. Ale zasadniczo to po rozmowach z tymi ludźmi wolę posiedzieć w domu albo zrobić za kumpla to drugie. Będę zdrowszy.
No to módl się, żeby nie wołali o zwrot i tego... Bo różnie bywa ;)
I tu namolnie pojawia się pytanie. Jaki powinien być zadatek, aby zminimalizować do minimum ;) takie sytuacje. 20 %, a może 40 % ceny zlecenia ?
No tylko, że to działa też w drugą stronę. Jak Ty nawalisz to płacisz zadatek x2.
heniek85
22-07-2011, 20:22
no właśnie, wszystko fajnie opisałeś, tak z grubsza wygląda ten "biznes", nie będe się powtarzał,
tylko ja na Twoim miejscu pojechałbym sobie po tych pseudo fachowcach, bo milczenie oznacza przyzwolenie,
pozdrawiam
może i trzeba by "pojechać" po takich ludkach. Tyle, że jak tak pogadałem z ojcem wspomnianej fotokamerzystki o robocie itp. To jeden wniosek od razu się nasuwa. Tacy ludzie krytyki nie przyjmują i się nią nie przejmują. Dla niego najważniejsze coś nagrać, mieć konkretne scenki. Ubieranie sukni, kolano i podwiązkę, obrót i całus do kamery ... ;). Ciągłe ustawianie Młodych co mnie osłabia na maksa. Zero spontaniczności. I ciągłe patrzenie na zegarek, odliczanie czasu do oczepin. Żeby już było po wszystkim i żeby flaszkę dali :). A córka wg taty jest "the best", obrotna, sprytna, 2 in 1. Odwalają robotę a te ich dzieła to właściwie takie same. Tylko ludzie się zmieniają.
A najgorsze, że zgodziłem się żeby na plenerze był też kamerzysta. Mało doświadczony jestem, ale więcej się nie zgodzę. I plener w wykonaniu kamerzysty taki sam. Głupie scenki z wrzucaniem do fontanny, masowaniem kolanka i spacery po parku z parasolką przeciwsłoneczną. Piękną, plecioną itp. tyle, że akurat słońce nie świeciło. Młodzi po takiej dawce głupich pomysłów też głupieją i przychodzą im głupie rzeczy do głowy. Nie mogłem młodej wytłumaczyć, że parasolka na każdym zdjęciu nie jest potrzebna. Ale kamerzysta jej nagadał , że z parasolką najlepsze foty wychodzą. Dla mnie to był szok. Ale pewnie jeszcze nie wiele widziałem.
Sam staram się zawsze jakoś kreatywnie podchodzić do sytuacji. Nie powtarzać schematów. Miałem do czynienia na ślubach które robiłem z trzema kamerzystami i wszyscy działali tak samo. Ma być to, to i to i już. Po co się męczyć. Ale ten ostatni to w ogóle leń. W kościele 90% czasu stał w jednym miejscu obok młodych. Kręcił trochę ich potem księdza i tak na zmianę. Przeszedł się tylko żeby gości nakręcić. Ale jak sam mówił jest doświadczony. 20 lat w branży i kręgosłup już nie domaga ;). To się nie ma co dziwić.
Ja jednak ciągle wierzę że takie prostackie odwalanie roboty przepadnie. Bo w dobie internetu gdzie można obejrzeć wiele portfolio naprawdę dobrych tacy "profesjonaliści" muszą wyginąć. Tym bardziej, że nie zawsze ich cena jest jakoś specjalnie niższa. A oferują "jakoś" zamiast "jakości".
Właśnie ta cena mnie zastanawia, bo znam kilka firm, które biorą niemałą kaskę za to, co właśnie opisałeś - czyli minimum poziomu. Odwiedzam galerie wielu kamerzystów i o podobne tandety na prawdę trudno w podobnych cenach. Tak więc wątpię, czy Twoje nadzieje na wyginięcie takiej prostackiej roboty są słuszne... że tak powiem - to było, jest i będzie :|
A plenerem z kamerzystą trochę mnie martwisz, bo mam coś takiego przed sobą i chociaż młodzi twierdzą, że kamerok nie zamierza nic ustawiać, tylko chce robić reportaż, to jakoś nie wierzę, że to się uda. Podejście i plan mamy taki sam, ale obawy z mojej strony są potężne. To nie praca w kościele, czy na weselu, tylko zdecydowanie inne warunki do utrwalenia chwil.
heniek85
22-07-2011, 21:31
Właśnie ta cena mnie zastanawia, bo znam kilka firm, które biorą niemałą kaskę za to, co właśnie opisałeś - czyli minimum poziomu. Odwiedzam galerie wielu kamerzystów i o podobne tandety na prawdę trudno w podobnych cenach. Tak więc wątpię, czy Twoje nadzieje na wyginięcie takiej prostackiej roboty są słuszne... że tak powiem - to było, jest i będzie :|
A plenerem z kamerzystą trochę mnie martwisz, bo mam coś takiego przed sobą i chociaż młodzi twierdzą, że kamerok nie zamierza nic ustawiać, tylko chce robić reportaż, to jakoś nie wierzę, że to się uda. Podejście i plan mamy taki sam, ale obawy z mojej strony są potężne. To nie praca w kościele, czy na weselu, tylko zdecydowanie inne warunki do utrwalenia chwil.
Może u Ciebie będzie lepiej. Ja też miałem plan. Sprawdziłem miejsce w internecie bo wcześniej tam nie byłem. Mniej więcej wiedziałem co i jak tam jest. Młodym powiedziałem jak to będzie wyglądać itd. Ale po dawce wrażeń jaką zafundował im wspaniałomyślny kamerzysta aż zbladłem. Nie rozumiem dlaczego ludzie godzą się na takie głupoty. Bo poza tym co pisałem. Czyli wrzucanie do fontanny, kolano. Podobało mi się szczególnie to jak kazał młodym biegać, nabiegać w kadr kamery z różnych stron. A on potem zrobi z tego taki montaż, że będą jakby sklonowani i będzie ich dużo :). I wszystko z parasolką przeciwsłoneczną kiedy słońca zero.
Ogólnie to chyba nie często trafia się para, która byłaby wyluzowana i naturalna w zachowaniu. Ludzie oczekują podpowiedzi i takiego prowadzenia za rękę. Mnie też np. podczas przygotowań pytają co mają robić w danej chwili. Ja mówię róbcie swoje. Ubierajcie się, malujcie, czeszcie. Staram się działać tak reportażowo. Ale z pomocą zawsze przychodzi Pan kamerzysta, który ma rozwiązanie na każdą sytuację. I te jego pytania: "To co Panie fotograf to może teraz Młoda się obróci ze trzy razy i buziaka puści ..."
Ciekawy temat. Ja ostatnio takiej historii bylem udziałem.
Chrześnica mojej ciotki brała ślub. Ja zrobiłem kilka ślubów w rodzinie i znajomym. Za symboliczne pieniądze, ciasto i flaszkę :). Ale jakos trzeba zacząć, sprawdzić się itd. Sam zainwestowalem troche w sprzęt i szkolenie swojego warsztatu (np. warsztaty Błyskotliwie u Tkacza i Małachowskiego). Duzo musiałbym zrobić tych ślubów żeby to co zainwestowałem się jakoś tam zwrocilo. Ale nie o to chodzi, robie to dla siebie.
Wracając do historii. Owa chrześnica chciala mieć zdjęcia ze ślubu itd. Ok. Tym razem jednak nie chcialem robic tego tak zupelnie za darmo chociaż to znajomi. Powiedzialem, że ze zdjęc przygotuję i zamówię im fotoalbum, za który zapłacą. Po znajomości i namowach ciotki zgodziłem się na 1000 z czego prawie 500 to album. Ale pomyślałem, że niech to będzie taka inwestycja w przyszlość. Kręcili nosem co mnie bardzo zniechęcało, ale ciotka itd. Ok. Wszystko dogadane. Jednak tydzień przed ślubem dzwonią z pytaniem czy nie da się taniej. Moja odpowiedź: nie. No to oni nie chcą, bo kamerzystka zaproponowala, że zrobi im też zdjęcia z albumem za dodatkowe 300 zł. Ok. Za kamerowanie i zdjecia w sumie zapłacili 2500 zł.
Wesele się odbyło, podobno wszystko ladne, piękne ... Pani Mloda wcześniejzapełniala serwery nk i facebook'a zdjęciami z wakacji, z chłopakiem, psem, kotem ... Ze ślubu do tej pory ani jednego. Pytam więc ciotki jak tam zdjęcia? I okazuje się, że Pani Młoda załamana. Tylko album jej sie podoba, tzn okladka bo ładna rózowa.
Widziałem to i tez bym się załamał. Dodatkowo okazało się że po weselu koszt fotografowania i albumu wzrósł. Zapłacili za wszystko 2700 zł. Gdybym ja im to robil kosztowałoby ich wszystko 300zł więcej. Ale jestem pewny, że zrobiłbym to lepiej. Gorzej sie chyba nie dalo. Fotokamerzystka tak ostro pracowala że kręciła i fotografowała jednocześnie. Na niektórych zdjęciach widać kamerę w drugiej ręce. Zdjęcia głownie w pionie bo chyba wygodniej było trzymac aparat w takiej pozycji kiedy obie rece zajęte. Fotki z wbudowana lampa Nikona D3100 i kita 18-55. WIększośc na 18 mm. Bo ciężko jedną ręką kręcić pierścieniem. Gdybym tak fatalnie zrobił komuś zdjęcia to chyba spaliłbym sie ze wstydu. Na pewno bym ich nie oddal. Powiedział, że karty mi ukradli ... A już na pewno nie wziął za to grosza.
Spotkałem Młoda, ktora z nietęgą miną pytała mnie czy nie obrobiłbym kilku zdjęć żeby byly ładniejsze. Ona mi zaplaci ...
Historia może nie do końca na temat, ale fakt jest taki, że ludzie sami sobie szkodzą. I myślę, że to że dzisiaj każdy ma lustrzankę nie jest problemem. Trzeba przeczekać tych co po zakupie biorą się za śluby i zarabiają na byle czym. Po takich historiach ludziom otwieraja sie oczy. Oni nie polecą tej dziewczyny nikomu. Wiem to. Bo swoim znajomym polecili mnie. I dzisiaj żałuja, że nie maja takich zdjęc. Chociaż ja nie uważam się za żadnego mistrza. Ciagle się uczę, ale przynajmniej przykladam się do tego co robie. Nie odwalam fuszerki.
Co ciekawe na weselu, ktore dzięki tym mlodym mogłem fotoghrafować kamerzystą byl tato dziewczyny która tak zepsula zdjęcia wspomnianym wyżej. I chwalil sie jaką to ma zdolną córke i że nawet zdjęcia robi. Kupil jej aparat za 18000zl (D3100 !!!) żeby miala profesjonalny sprzet. Nie wspomnialem, że widzialem efekty pracy jego córki i profesjonalnego sprzętu za grubą kasę :).
I o to mi wlasnie chodzi. Teraz na 100% ta Pani bedzie przekonywala swoje kolezanki, ze nalezy brac fotografa.
A ze nauczyla sie na wlasnym bledach? Smutne... Ale ma nauczke.
Dziwicie się, że ludzie w ciemno fotografa biorą? To my żyjemy kadrami, światłem, sprzętem. Dla większości ludzi zdjęcia to nie przeżycie artystyczne, a dokumentacja uroczystości. Sama taka byłam w dniu mojego ślubu. Wujek powiedział, że ma fotografa, to powiedziałam żeby przyszedł ;)
Wymagamy od klientów naprawdę sporo. Wymagamy zrozumienia tego co robimy. I o ile, jeśli trafiamy na odpowiednich ludzi, to jest to możliwe i daje efekty i owoce pracy, o tyle niestety każdemu zdarzy się od czasu do czasu klient, który przedkłada wyraźne zdjęcie cioci z flashem w twarz, nad nasze wytwory ;) Nie wchodząc nawet w temat cen...
Uważam, że każdy prędzej czy później dostanie na co zasługuje. A nawet jeśli nie, nie boli mnie to. Jak ktoś chce "koszmarki" produkować - jego sprawa. Rynku mi od tego nie ubywa. I tak więcej niż jednego ślubu naraz nie wezmę ;) Wolę się skupić na tym co JA robię, aby ktoś o mnie kiedyś nie powiedział "fotoziutek".
Paulina, masz świetnie ustawionego blogspota! Świetne klaty dzieciaków, przepraszam za OT.
cranium84
22-07-2011, 23:55
Po znajomości i namowach ciotki zgodziłem się na 1000 z czego prawie 500 to album. Ale pomyślałem, że niech to będzie taka inwestycja w przyszlość.
To żadna inwestycja a strzał w kolano .... jedziecie po fotoziutkach a sami to samo robicie.
I tu namolnie pojawia się pytanie. Jaki powinien być zadatek, aby zminimalizować do minimum ;) takie sytuacje. 20 %, a może 40 % ceny zlecenia ?
Siostra placila 1000pln zaliczki czyli 20% ceny zlecenia
No moja polszczyzna faktycznie szwankuje :).
I uważam, że cena zawsze będzie istotna dla wielu. Ale z czasem wykruszą się ci najgorsi. Oni polecili mnie swoim znajomym, a o tamtej dziewczynie nawet nie chcą gadać. Więc w ich kręgu ta dziewczyna raczej nie znajdzie roboty itd. Trzeba być dobrej myśli :).
I ja kiedyś miałem taką nadzieję. Jednak dopóki w tym kraju nie zmieni się coś w dziedzinie uświadomienia estetycznego, fotoziuty będą dalej mieć spore powodzenie. Co z tego, że ktoś się zawiódł na jakimś fotografie, skoro ten już dawno skasował i poszedł dalej "świadczyć" swoje usługi?
Trzeba z nimi walczyć jak z zarazą: na lądzie na wodzie i w powietrzu. Może by zacząć w jakimś osobnym poście dawać linki do najbardziej kaszaniastych, czereśniackich stron ze ślubnymi fotopstrykami? Efekt terapeutyczny dla niepewnych swoich możliwości (np. dla mnie) zapewniony!
l77, jakbyś pouczestniczył w forach ślubnych, gdzie przebywają nasze klientki, to zobaczyłbyś ile takich linków odkryły :D
Poza tym gustu ludzi nie zmienisz, jak ktoś lubi lewitujące łóżka, albo Młodych lewitujących jedno obok drugiego, to nie ma rady, trzeba szukać fotera, który im takie focie wykona i koniec. Niewielu będzie mogło im dorównać wyobraźnią i możliwościami fotera, bo inni dostaną zwykłe proste i naturalne ujęcia... Moja znajoma ostatnio brała ślub i takie właśnie plenerówki wrzuca po necie. No cóż, ze względu na szacunek pozostawię to bez dalszego oczywistego komentarza.
I ja kiedyś miałem taką nadzieję. Jednak dopóki w tym kraju nie zmieni się coś w dziedzinie uświadomienia estetycznego, fotoziuty będą dalej mieć spore powodzenie.
W takim razie trzeba by było na początek zburzyć połowę domów w tym kraju i spalić 80 % rzeczy sprzedawanych w sklepach, a fatalnie ubranym ludziom zakazać wychodzenia z domu. Bo do tego sprowadziłoby się "uświadamianie estetyczne".
Pamiętaj, że ładne jest to co się komu podoba. ;-)
W takim razie trzeba by było na początek zburzyć połowę domów w tym kraju i spalić 80 % rzeczy sprzedawanych w sklepach, a fatalnie ubranym ludziom zakazać wychodzenia z domu. Bo do tego sprowadziłoby się "uświadamianie estetyczne".
W sumie, dlaczego nie? <=ŻART!
W moim mniemaniu nie trzeba od razu spalić 80% ludzi, zburzyć rzeczy sprzedawane w sklepach ani zakazywać wychodzenia domom z domu. Trzeba organicznej pracy u podstaw, edukacji i przykładu żeby młode wojsko patrzyło i uczyło się.
A jakie teraz są przykłady na topie? Lady zGaga, Doda-Trzoda, Wojewódzki i Jacyków, galerianki, blachary, tipsiary, syf, ziemniaki i ciągle pada deszcz.
Żeby nie było, że tylko jojcze bez umiaru, to powiem, że widzę szansę dla tych co wiedzą do czego służy aparat. Pośród zalewu kiczu i badziewia, spokojnie można wyłuskać prawdziwe perełki i jeszcze sprzedać je za doby pieniądz!
Żeby nie było, że tylko jojcze bez umiaru, to powiem, że widzę szansę dla tych co wiedzą do czego służy aparat. Pośród zalewu kiczu i badziewia, spokojnie można wyłuskać prawdziwe perełki i jeszcze sprzedać je za doby pieniądz!
Właśnie kicz, badziewie i tandeta najlepiej się sprzedaje. Na tym zarabia się dobry pieniądz.:wink:
Zamiast z tym walczyć, trzeba to wykorzystać, a za zarobione pieniądze otaczać się estetyka najwyższych lotów.
siwyozzman
23-07-2011, 15:22
Ludzie nie odróżniają dobrego zdjęcia od słabego a kicz biorą za sztukę... Z tym się trzeba pogodzić i nie ma co się marszczyć na ludzi... Dla mnie fotografia ślubna w stylu amerykańskim to jeszcze większy kicz niż u nas... wystarczy przeglądnąć parę stron internetowych...Co gorsza- mało osób jest w stanie przyjąć do wiadomości,że dobra fotografia powstaje w rękach dobrego fachowca z profesjonalnym sprzętem...dla ludzi duży aparat wystarczy...Oczywiście jest grupa osób która wie jaka to trudna profesja i jest w stanie za to zapłacić. Resztę obsłużą wujkowie z "luszczankami" i inni "spece" co kupują sprzęt za dotację bo im się wydaje że to łatwy sposób na zrobienie kokosów...
Resztę obsłużą wujkowie z "luszczankami" i inni "spece" co kupują sprzęt za dotację bo im się wydaje że to łatwy sposób na zrobienie kokosów...
Teraz już nie będzie tak lekko z tymi dotacjami więc może i odsetek wujasów z "luszczankami" spadnie.
Teraz już nie będzie tak lekko z tymi dotacjami więc może i odsetek wujasów z "luszczankami" spadnie.
"Wujasów" to stać na "luszczanki", bo nie jest to niewiadomo jaki wydatek, żeby sobie taką kupić. "Luszczanki" za pieniądze Urzędu Pracy, "nabywają" raczej "małolaty", co groszem nie pachną.:wink:
Spadnie jeszcze bardziej po roku od otrzymania przez nich dotacji, jak to bywało dotychczas. Wiarygodna osoba potwierdziła ten stan - ludzie zamykają biznes i oficjalnie wracają do "normalnej" roboty, wyprzedają zabawki i kasa się zgadza.
Spadnie jeszcze bardziej po roku od otrzymania przez nich dotacji, jak to bywało dotychczas. Wiarygodna osoba potwierdziła ten stan - ludzie zamykają biznes i oficjalnie wracają do "normalnej" roboty, wyprzedają zabawki i kasa się zgadza.
Od samego początku przyznawania tych dotacji z UP było tak, że 90% ludzi po roku likwidowało założone GD, bez względu, jaka to była działalność.
Nie każdy nadaje się do samodzielnego prowadzenia GD.
heniek85
23-07-2011, 21:45
To żadna inwestycja a strzał w kolano .... jedziecie po fotoziutkach a sami to samo robicie.
Myślę, że nie do końca. Ja nie mam doświadczenia zbyt wielkiego. Właściwie małe. Gdzieś trzeba je zdobywać. Uważam jednak, że to co robię i jak to robię nie jest najgorsze dlatego nie chciałem robić tego zupełnie za darmo. Druga rzecz, że w historii którą opisywałem chodziło o chrześnice mojej ciotki. Dobrze ich znam itd. Oni liczyli, że zrobię to zupełnie za darmo. Na to się nie zgodziłem. Oni zrezygnowali ze mnie, może to i lepiej ;).
Tak czy siak uważam, że czasem warto zrezygnować z kasy dla doświadczenia, które później w pełnopłatnych zleceniach może okazać się zbawienne.
cranium84
23-07-2011, 23:14
Myślę, że nie do końca. Ja nie mam doświadczenia zbyt wielkiego. Właściwie małe. Gdzieś trzeba je zdobywać. Uważam jednak, że to co robię i jak to robię nie jest najgorsze dlatego nie chciałem robić tego zupełnie za darmo. Druga rzecz, że w historii którą opisywałem chodziło o chrześnice mojej ciotki. Dobrze ich znam itd. Oni liczyli, że zrobię to zupełnie za darmo. Na to się nie zgodziłem. Oni zrezygnowali ze mnie, może to i lepiej ;).
Błędne myślenie. bardzo błędne.
Zobacz Gdy fotoziutki robią za tysiaka to wszyscy krzyczą psucie rynku itd ( oczywiście nie mówimy o jakości fotoziutków - bo ich jakość nie jest nawet warta tego tysiaka ) a sam chciałeś pracować za 500 .... nie ważne ze to rodzina. Takimi krokami uczymy społeczenstwo ze fotografia jest tyle warta i ze można za 500. Nie masz doświadczenie uwazasz ze za zdjecia nie nalezy Ci sie godziwa zapłata to rób za darmo w ramach uczenia się, czy prezentu dla chrześnicy. Ale jak juz próbujesz zarabiac to określ jakies godziwe minimum za swoją pracę i bez wzgledu czy to sąsiad wróg czy rodzina ... pracy wkładasz tyle samo a może nawet i więcej. Po znajomosci czy rodzinie zrob taniej albumy wywołaj zdjecia ale praca jest pracą wiec albo albo.
Jeszcze jedna wazna rzecz......
Tak czy siak uważam, że czasem warto zrezygnować z kasy dla doświadczenia, które później w pełnopłatnych zleceniach może okazać się zbawienne.
No więc trzeba było zrezygnować całkowicie z kasy.
Nawet nie miej złudzeń jak napisałeś na " pełnoplatne zlecenia " a wiesz czemu ? :) bo wlasnie przyzwyczajasz swoje srodowisko od którego zaczynają się np polecenia ze pracujesz za 500 a wiesci szybko się roznoszą i ludzie przykleją Ci plakietke 500 zanim sie zorientujesz i nawet jak bedziesz wart kilka razy tyle to nikt Cie nie wezmie bo powiedzą ze oszalał ... :-)
Po za tym pamietaj ze jak będziesz chciał mieć pełnopłatne zlecenia to bedą inni którzy robią za 500 wiec dlaczego ktoś ma wybrać ciebie? :-) i tak w kółko ....
zacznijmy sie szanować ...
heniek85
23-07-2011, 23:41
Właściwie to racja. Ale z drugiej strony to ci Młodzi zrezygnowali ze mnie bo taniej zrobiła fotokamerzystka. Więc ani nie zarobiłem ani nie straciłem. Później jednak kiedy zobaczyli efekt pracy Pani fotokamerzystki byli co najmniej podłamani. I swoim znajomym polecili mnie. A wtedy już bez sentymentów zrobiłem zlecenie za normalną kwotę.
W tej konkretnej sytuacji układ był taki, że ustalałem z nimi, że między nami zostaje kwestia finansowa. I myślę, że tak pozostało, bo znajomi tych Młodych słowem nie wspominali, że wiedzą ile chciałem od tamtych pierwszych.
Rozumiem co masz na myśli cranium84 (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=22238). Jednak uważam, że ta konkretna sytuacja nie wpłynie na to, że będę postrzegany jako koles który zrobi foty za 500 i niech nie marudzi ;).
mehmet efendi
24-07-2011, 08:42
Myślę, że dobrze uczyniłeś nie robiąc nic!
Ludziom się wdaje, że tylko za bułki, chleb, masło trzeba zapłacić, bo to jest coś, że tak to ujmę, "materialnego".
Za kosmetyczkę zapłacą, za fryzjera, ale np. pośrednikowi nieruchomości już za bardzo nie chcą.
Oczywiście! Wyszukać, pokazać, poobwozić za cudzą kasę, jak najbardziej. Lub znaleźć klienta na padlinę przeszacowaną o kilkadziesiąt %.
Potem robi się ból przy kasie.
No jak to????!!
Tyle pieniędzy???
Za co????
Ech. Książki pisać...
Niech sobie Zorkami fotki pstrykają...
Niech sobie Zorkami fotki pstrykają...
Nie obrażaj aparatów Zorka :-P
mehmet efendi
24-07-2011, 10:52
Już się kalam; Druh może być... :mrgreen:
krokus66
24-07-2011, 12:55
Za kosmetyczkę zapłacą, za fryzjera, ale np. pośrednikowi nieruchomości już za bardzo nie chcą.Oczywiście! Wyszukać, pokazać, poobwozić za cudzą kasę, jak najbardziej. Lub znaleźć klienta na padlinę przeszacowaną o kilkadziesiąt %.
Nie wiem czy się orientujesz, ale od dłuższego czasu wiele osób nie chce korzystać z usług pośrednictwa biura nieruchomości.
Myślę, że to był przykład i to całkiem zasadny, obrazowy.
mehmet efendi
24-07-2011, 13:28
Nie wiem czy się orientujesz, ale od dłuższego czasu wiele osób nie chce korzystać z usług pośrednictwa biura nieruchomości.
A dlaczego?
W tej stawce jest tyle samo "czarnych owiec", co wśród fotografików ślubnych.
Bez licencji, lub jadących na innych prawie jazdy, samo życie i statystyka.
Zasada jest jedna. Robić swoje dobrze, a kasa jest nagrodą. Kiedy patrzy się przez pryzmat kasy, nic nie wychodzi.
Dlaczego Pan Młody nie robi zdjęć samemu? Przecież można zaoszczędzić... ;-)
jackrabbit
24-07-2011, 13:30
jak ktos chce zaoszczedzic to niech nie bierze slubu tylko chodzi na dziwki, na dluzsza mete wychodzi taniej :)
mehmet efendi
24-07-2011, 13:32
:mrgreen:
jak ktos chce zaoszczedzic to niech nie bierze slubu tylko chodzi na dziwki, na dluzsza mete wychodzi taniej :)
Pozamiatałeś :mrgreen: :mrgreen:
krokus66
24-07-2011, 14:07
A dlaczego?
W tej stawce jest tyle samo "czarnych owiec", co wśród fotografików ślubnych.
Bez licencji, lub jadących na innych prawie jazdy, samo życie i statystyka.
Bardzo dużo osób kupujących mieszkanie zastrzega się, że bez pośrednika. Ja współpracowałem z kilkoma, ze wszystkich byłem zadowolony, z niektórych bardzo. Spotkałem się z 4 przypadkami gdy kupujący mimo podpisanej umowy chcieli wydymać pośrednika. Dlaczego - wszak nie muszę mówić.
Dlaczego bez pośrednika, z powodu kasy. Drogo nie biorą, ale w tych sprawach można spokojnie poradzić sobie samemu.
krokus66
24-07-2011, 14:09
jak ktos chce zaoszczedzic to niech nie bierze slubu tylko chodzi na dziwki, na dluzsza mete wychodzi taniej :)
15 minut przyjemności ale 2 lata leczenia. :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
mehmet efendi
24-07-2011, 14:11
Dlaczego bez pośrednika, z powodu kasy. Drogo nie biorą, ale w tych sprawach można spokojnie poradzić sobie samemu.
Dopóty, dopóki nie wpadnie się na minę...
Niedorobionych prawników i notariuszy mogę wskazać...
A później ból. Finansowy.
jacoslavgth
24-07-2011, 14:24
jak ktos chce zaoszczedzic to niech nie bierze slubu tylko chodzi na dziwki, na dluzsza mete wychodzi taniej :)
no, jak porównujesz dziwkę do swojej wybranki to pogratulować, chyba że w małżeństwie chodzi tylko o dymanie :)
krokus66
24-07-2011, 14:45
Dopóty, dopóki nie wpadnie się na minę...
Niedorobionych prawników i notariuszy mogę wskazać...
A później ból. Finansowy.
Nie chcę się licytować. :grin:
W tym temacie radzę sobie nieźle.
mehmet efendi
24-07-2011, 14:49
Ja także nie najgorzej... :mrgreen:
krokus66
24-07-2011, 15:07
Prawnik mi niepotrzebny a u notariusza musiałem się wykłócać, tłumaczyć i przekonywać. Twardo i skrupulatnie pilnować uzgodnionych zapisów. Oni pracują według sztampy i na krok boją się odstąpić, nawet ociupinkę. Do tego popełniają mnóstwo istotnych błędów - oczywiście nie mówię o błędach ortograficznych. Nikt mojej sprawy nie przypilnuje lepiej ode mnie.
jak ktos chce zaoszczedzic to niech nie bierze slubu tylko chodzi na dziwki, na dluzsza mete wychodzi taniej :)
Podaj jakieś zestawienia.:wink: Nie myślałeś o seksie na własną rękę. Będzie jeszcze taniej.:wink::-D
przem426
24-07-2011, 17:18
Podaj jakieś zestawienia.:wink: Nie myślałeś o seksie na własną rękę. Będzie jeszcze taniej.:wink::-D
tak zupełnie offtopowo - dowód na powyższą teze jest pod poniższym linkiem ;)
http://www.youtube.com/watch?v=fwbl6SJGRyQ
uwielbiam ten kawałek zwłaszcza 8+8
krokus66
24-07-2011, 19:31
Podaj jakieś zestawienia.:wink: Nie myślałeś o seksie na własną rękę. Będzie jeszcze taniej.:wink::-D
Brawo, dobre. :grin:
Nie wiem tylko do końca, co miałeś na myśli: "... na własną rękę." czy "własną ręką"? :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
krokus66
24-07-2011, 19:56
tak zupełnie offtopowo - dowód na powyższą teze jest pod poniższym linkiem ;)
http://www.youtube.com/watch?v=fwbl6SJGRyQ
Fajne, poza jednym - facet nie umnie dodawać.
Oj tam. Dwa w te dwa w te. :)
Facet umie liczyć. A gdzie napiwek dla kelnerki?
krokus66
25-07-2011, 09:53
Facet umie liczyć. A gdzie napiwek dla kelnerki?
2 zł napiwku dla kelnerki?
Dzisiaj nachalny nierób za "przypilnowanie samochodu" na ulicy za 5 zł się obraża i mówi: Za kogo pan mnie bierze, za żebraka, ja swój honor mam! :mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen:
Najfajniejsze jest to, że na samym początku facio mówi: "Dzisiaj ludzie nie umieją liczyć ..." Pewnie tak się rozlicza z kasy przed żoną i coś tam zawsze urwie na piwo. :mrgreen:
W tym tyg. jako www.DecorAmor.pl dla naszego Klienta zakontraktowalismy sesję foto z budżetem 25tys PLN. Zdjęcia będzie wykonywał bardzo znany polski fotograf/ka / bardzo znany celebryta. Więcej niestety nie mogę powiedzieć ze względu na poufności kontraktu.
Oczywiście w sesję będzie zaangażowany sztab ludzi
marszull
28-07-2011, 11:16
fotografow celebrytow to jest w Polsce dwoch:
taki bardziej celebryta czyli pani co spiewa i taki bardziej fotograf czyli pan co robi zdjecia i ocenia w programie ;)
robin102
28-07-2011, 22:11
Błędne myślenie. bardzo błędne.
Zobacz Gdy fotoziutki robią za tysiaka to wszyscy krzyczą psucie rynku itd ( oczywiście nie mówimy o jakości fotoziutków - bo ich jakość nie jest nawet warta tego tysiaka ) a sam chciałeś pracować za 500 .... nie ważne ze to rodzina. Takimi krokami uczymy społeczeństwo ze fotografia jest tyle warta i ze można za 500. ..
Myślę, że dużym błędem i nieelegancją jest takie fotoziutkowanie i wrzucanie ludzi do jakiegoś worka z napisem miszcz, czy fotziutek. Straszny zapęd, straszny pęd w foterach widzę do tego miszczostwa, a reszta to jakieś cholerne Ziutki przecież. Tymczasem to też fotografowie robiący takie zdjęcia jakich oczekują ich klienci i za jakie im płacą według swoich priorytetów, bo na wszystko jest kupiec.
ogłoszenie znalazłem dzisiaj, cytat dosłowny:
"Witam Serdecznie.
Wykonuje wszelkiego radzaju fotografie. Specjalistyczne, reportarze, okolicznościowe, imprezy plenerowe, kameralne itp.
Zdjęcia dostarczam na płytach DVD lub kopiuje bezpośrednio na nośnik pamięci (ok.16GB jedna sesja).
Ilość i jakość zdjęć ustalam na początku od ok. 500 sztuk w formacie JPG + RAW, lub tylko JPG do 1500 sztuk z uroczystości. Pliki RAW do obróbki według własnego upodobania.
Jakość wydruku zdjęć w formacie JPG przy 300 dpi - 475 mm x 317 mm.
Fotografii nie retuszuje i nie poddaje obróbce, dlatego też wykonuje ich więcej co przekłada się na lepszy koszt jednego zdjęcia i całej usługi.
Ze względu na różną jakość "fotolabów" nie podejmuje się wykonania odbitek. Dostarczam surowy cyfrowy materiał do edycji, korekt retuszowania i wykonania odbitek według własnych upodobań."
podkreśliłem to co mnie zszokowało
edit:
zapomniałem dodać że cena usługi to 500zł
jacoslavgth
29-07-2011, 00:09
ogłoszenie znalazłem dzisiaj, cytat dosłowny:
"Witam Serdecznie.
Wykonuje wszelkiego radzaju fotografie. Specjalistyczne, reportarze, okolicznościowe, imprezy plenerowe, kameralne itp.
Zdjęcia dostarczam na płytach DVD lub kopiuje bezpośrednio na nośnik pamięci (ok.16GB jedna sesja).
Ilość i jakość zdjęć ustalam na początku od ok. 500 sztuk w formacie JPG + RAW, lub tylko JPG do 1500 sztuk z uroczystości. Pliki RAW do obróbki według własnego upodobania.
Jakość wydruku zdjęć w formacie JPG przy 300 dpi - 475 mm x 317 mm.
Fotografii nie retuszuje i nie poddaje obróbce, dlatego też wykonuje ich więcej co przekłada się na lepszy koszt jednego zdjęcia i całej usługi.
Ze względu na różną jakość "fotolabów" nie podejmuje się wykonania odbitek. Dostarczam surowy cyfrowy materiał do edycji, korekt retuszowania i wykonania odbitek według własnych upodobań."
podkreśliłem to co mnie zszokowało
edit:
zapomniałem dodać że cena usługi to 500zł
wiesz, z drugiej strony jeżeli klientem będzie fotograf to sobie sam obrobi zdjęcia jak mu sie podoba, kupi album jaki chce i wywoła w swoim ulubionym labie :) i tylko pińcet
Nie wiem czy ktoś z was zagląda na takie wynalazki jak Oferia.pl.
Przeglądanie ofert i cen jakie ludzie proponują za usługi foto, mogłoby wnieść trochę konkretów do tej dyskusji. Z mojej obserwacji wychodzi mi, że... no właśnie nie wiem tak na prawdę co wychodzi. Z jednej strony klienci dysponują, nierzadko, budżetami rzędu 3.000PLN (tak!); z drugiej strony rozpiętość cenowa wśród wykonawców zlecenia jest dość spora: od 1000 PLN wzwyż. Oczywiście zdarzają się również "majstry" takie jak ten: http://mediagroup-info.like.pl/galeria_f-p6.html (500-800 PLN za robotę), ale z tego co zauważyłem to jest on sam jeden z tak atrakcyjną ofertą.
cranium84
29-07-2011, 03:13
Myślę, że dużym błędem i nieelegancją jest takie fotoziutkowanie i wrzucanie ludzi do jakiegoś worka z napisem miszcz, czy fotziutek. Straszny zapęd, straszny pęd w foterach widzę do tego miszczostwa, a reszta to jakieś cholerne Ziutki przecież. Tymczasem to też fotografowie robiący takie zdjęcia jakich oczekują ich klienci i za jakie im płacą według swoich priorytetów, bo na wszystko jest kupiec.
Oczywiście, tego nie neguję. Te osoby robią takie zdjęcia jakie oczekują Ich klienci i dostają zapłatę taką za jaką zgodzili się pracować. Jeśli mają klientów na swoje usługi to jest ok. Dla każdego znajdzie się miejsce na rynku.
I nie chodzi też tu o jakieś podziały Mistrz - fotoziutek i dążenie do czegokolwiek.
Wszstko jest ok do czasu gdy osoby które znają się na fotografii, potrafią robić dobre zdjęcia pracują za przysłowiowe" fotoziutkowe " stawki.
Wyszedłem z założenia ( choć być może mylnego - bo zdjęć nie widziałem ) że autor który napsiał ze chciał zrobić zdjęcia za 500, robi zdjęcia dobre , poprawne, na przyzwoitym poziomie. Dlatego napisałem ze uważam ze przyjął błędne myślenie w swoim rozmumowaniu i postepowaniu.
rycerz, cytat który przytoczyłeś tłumaczy skąd dostaję zapytania o takie zlecenie - czy wykonam zdjęcia i jaka cena za samą płytkę, zdjęcia bez obróbki :D
Z drugiej strony w przypadku takich "majstrów" jak pokazuje 177, zupełnie zrozumiała staje się prośba o brak obróbki ;)
High_Noise
29-07-2011, 08:51
wiesz, z drugiej strony jeżeli klientem będzie fotograf to sobie sam obrobi zdjęcia jak mu sie podoba, kupi album jaki chce i wywoła w swoim ulubionym labie :) i tylko pińcet
A z trzeciej strony jak ktos ma zerowe pojecie o kadrowaniu i kompozycji to ciezko pozniej bedzie sie doklejalo uciete stopy w grupowych portretach ;)
jacoslavgth
29-07-2011, 17:35
A z trzeciej strony jak ktos ma zerowe pojecie o kadrowaniu i kompozycji to ciezko pozniej bedzie sie doklejalo uciete stopy w grupowych portretach ;)
mysle że w tym milionie zdjęc znajdzie się choć jedno na którym będzie cała postać :) żart oczywiście
High_Noise
29-07-2011, 17:58
A, to na pewno :grin:
gerronimo
30-07-2011, 00:01
Oczywiście zdarzają się również "majstry" takie jak ten: http://mediagroup-info.like.pl/galeria_f-p6.html (500-800 PLN za robotę), ale z tego co zauważyłem to jest on sam jeden z tak atrakcyjną ofertą.
Ta galeria mnie rozbroiła. Nie wiem już, czy śmiać się, czy płakać.
jacoslavgth
30-07-2011, 00:14
Ta galeria mnie rozbroiła. Nie wiem już, czy śmiać się, czy płakać.
ja podchodzę do tego w ten sposób, że jest to integralna część rynku, w którym i my siedzimy, musimy pogodzić się z faktem że są lepsi i gorsi, każdy pcha ten swój wózek...
High_Noise
30-07-2011, 06:33
Powaznie mowiac to widzialem gorsze...ale z drugiej strony slyszalem tez o klientach ktorzy zgodzili sie na nieudolny watermark na swoich zdjeciach slubnych za ktore zaplacili wiec...to sie zazebia - jacy klienci tacy uslugodawcy.
Sapphiron
30-07-2011, 07:01
Tak czytam i czytam... dochodzę do wniosku że ze mnie pewnie też byście się śmieli, uznali za niedorobionego fotoziutka i wrzucili do jednego worka z tym mediagroup...
Rafał_Sz
30-07-2011, 10:22
Widzę tutaj pewne sprzeczności które zamiast się wykluczać, zaczynają na rynku foto śmiało współgrać. Pierwsza to stare przysłowie - nie potrafisz nie pchaj się na afisz. Druga - łap okazję.
Przypomina mi to tabliczki wieszane w monopolowym - osobom nietrzeźwym alkoholu nie sprzedajemy. Kto widział kiedyś kolejkę za wódą, wie o czym piszę. :)
LordRamzes
30-07-2011, 12:36
I tu namolnie pojawia się pytanie. Jaki powinien być zadatek, aby zminimalizować do minimum ;) takie sytuacje. 20 %, a może 40 % ceny zlecenia ?
ja robię tak 200 zadatek i w umowie takie coś napisane ,że jak zrezygnują 30 dni przed ślubem to płacą 60% tego co ustalone :) czyli 14 dni do ślubu ktoś rezygnuje płaci 60% całości
robin102
30-07-2011, 13:03
Chytry plan :) nie duży zadatek, a kasa po robocie większa :), to in plus temu rozwiązaniu, a na minus niestety w praktyce sprawa nie do wyegzekwowania od PM tych 60% :(. Zapis-straszak podobnie jak u mnie o plenerze w max 10 dni od ślubu. W te piękne lato co mamy można go sobie w buty włożyć.
ps.
Jedna para mi w tym sezonie zdezerterowała do kamerzysty którego małżonka robi zdjęcia w cenie realizacji filmowej, czyli w gratisie ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.