Zobacz pełną wersję : Fotografia jako sposób na zycie
Ciężko było mi odszukać taki temat na forum, uznałam więc, że nigdy podobnego nie było lub jeśli już, to bardzo dawno. Pozwoliłam sobie więc ubrać go w swoje wątpliwości, przemawiając zapewne w imieniu nie tylko własnym, lecz też wielu osób, które mają podobny do mojego dylemat.
Od zawsze chciałam robić zdjęcia. Zaczynałam od serii przeróżnych kompaktowych analogów jeszcze w przedszkolu. Mając konkretny sprzęt starałam się przez kilka lat wyciskać z niego maksimum, przeskakując co jakiś czas o parę stopni wyżej i wyżej. Aż do dziś. I jeszcze nigdy mi się to nie znudziło. Fotografię traktowałam zawsze wyłącznie jako hobby. Krótko mówiąc - efekty swojej pracy chowałam do szuflady, prezentowałam na forach lub drukowałam i wieszałam sobie na ścianie. Zdjęcia robiło mi się miło o tyle, że sporo z nich spotykało się z zachwytem znajomych lub nawet obcych ludzi. To nic, że nie mieli bladego pojęcia o technice i pewnie najzwyczajniej w świecie nie zauważali wielu niedociągnięć, ale pozytywny odbiór zawsze dawał porządnego kopa i mocno motywował do dalszego rozwoju.
Zaczęłam więc na poważne zastanawiać się nad robieniem zdjęć dla innych (np. chrzciny (https://picasaweb.google.com/doniec.iza/2010_04_25ChrzcinyAsi#) pożyczonym sprzętem, który pierwszy raz miałam wtedy w rękach). Początkowo "za orzeszki", docelowo za pieniądze. Fotografie wykonane non-profit bardzo podobały się klientom, ale także osobom trzecim, które miały okazję rzucić na zdjęcia okiem. Dotychczas nie miałam odwagi nikogo kasować za swoją pracę, gdyż uważałam, że posiadany przeze mnie sprzęt nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom wymagającego klienta.
Nadszedł jednak taki czas, że zostałam niejako zmuszona do szukania nowej drogi zarobkowej. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, co oznaczają cięcia budżetowe i redukcje etatów w firmie... Zostały mi 2 miesiące pod skrzydłami obecnego chlebodawcy. Zawsze mogę poświęcić ten czas na szukanie nowej pracy, ale czemu nie potraktować tego jako znak i zacząć wreszcie utrzymywać się z czegoś, co się kocha? Kupuję dość drogi jak na moją kieszeń sprzęt, który zwiąże mnie kredytem pożerającym ok. 1/3 mojej obecnej wypłaty na jakieś 3 lata. Mam gotowy plan na zdjęcia, jakie chciałabym wykonywać, kończę budować portfolio, mam kilku znajomych prowadzących restauracje, gabinety kosmetyczne czy hostele, u których mogłabym zostawiać swoje ulotki czy wizytówki. Zaplanowanych bezpłatnych sesji w formie reklamy do portfolio też mam mnóstwo. Od ponad 3 lat mam działalność gospodarczą, więc z wystawianiem faktur za usługi nie miałabym żadnego problemu. Wspomniane 2 miesiące wykorzystałabym na ćwiczenia, a potem chciałabym zacząć pozyskiwać klientów.
I tu pojawia się pytanie do "starych wyjadaczy", a także do tych, którzy niedawno zaczynali. Jak to jest z fotografią w roli źródła utrzymania? Czy nie mając wielkiego studia, nie sprzedając ramek i albumów na zdjęcia, nie robiąc zdjęć legitymacyjnych, nie wywołując ich na miejscu można uczynić z fotografii swoje źródło dochodu? Czy może w obecnych czasach, kiedy jest ona tak powszechna i łatwo dostępna, a każdy wujek Józek na weselu ma swojego cyfraka nie ma co liczyć na kokosy? Wiadomo, że w każdym biznesie może się udać lub też nie - i nie ma na to reguły. Sama przez rok prowadziłam gabinet kosmetyczny, który upadł ze względu na brak porozumienia się ze wspólniczką, choć wydawało się, że będzie kurą znoszącą złote jajka. Możecie jednak pomóc ocenić mi popyt na fotografię, za którą klienci są w stanie płacić. Bardzo zależy mi na zdaniu i opinii osób, które mają na ten temat do powiedzenia coś na podstawie własnego doświadczenia.
Przepraszam za taki natłok słów i informacji, ale chciałam jak najlepiej nakreślić swoją sytuację i uzyskać jak najbardziej konkretne odpowiedzi. Nie chciałabym zostać źle zrozumiana, bo broń Boże nie pytam Was, czy mi się powiedzie. Interesuje mnie jedna, czy fotografia daje radę jako samodzielne źródło utrzymania, czy też może lepiej, gdy idzie w parze z normalną pracą na etacie i jest jedynie formą dorobienia sobie do pensji.
Dziękuję wszystkim, którzy dobrnęli do końca.
obawiam sie że może być bardzo cięzko ruszyć, tym bardziej ze zamierzasz kredytowac cały sprzęt - a to kilkanascie tyś na start. Konkurencja fotoziutków trzepiących do wypłaty bez faktury to standardzik. A i istotna jest Twoja pozycja jako fotografa - przynajmniej u siebie w mieście. Nie chciałbym za bardzo demonizowac - ale to trochę tak jak porywanie się z motyka na słońce. A można popłynąc na kilkadziesiat tyś leciutenko. Że o ZUSie nie wspomne i racie kredytu.
EDIT:
przejrzałem link CHRZCINY - zatem z jeszcze większą stanowczościa bym odradzał/sprawe przemyślał.
jacek.gold
13-04-2011, 15:46
zdjęcia chrzcielne widziałem i stwierdzam że widziałem gorsze produkcje
co do pozyskiwania klientów to niestety długofalowe działanie jest i nie można tego zrobić na zasadzie "pstryk" i są
na takie rozkręcania działalności trzeba czasu
Art Erie
13-04-2011, 15:46
MZ to kiepski pomysł. Sprawisz sobie stałe wydatki miesięczne, bez żadnej gwarancji na uzyskanie comiesięcznych przychodów. Jeśli chcesz w ten sposób zarabiać, to według mnie musisz mieć jakieś minimalne zaplecze sprzętowe umożliwiające taką działalność. Z firmy i związanych z tym obciążeń finansowych można zawsze zrezygnować, z kredytu już nie tak łatwo :(
Na pewno macie rację, wiele dla mnie znaczy Wasze zdanie. Zdjęcia wrzuciłam właśnie po to, aby ocenić jakoś swoje szanse. No nic, muszę się z tym przespać.
de Fresz
13-04-2011, 15:56
Z firmy i związanych z tym obciążeń finansowych można zawsze zrezygnować, z kredytu już nie tak łatwo :(
Z kredytu nie, ale z leasingu można dość łatwo zrezygnować. Oczywiście oznacza to również pożegnanie się ze sprzętem, ale coś za coś.
Piętro wyżej (http://www.forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=177399) masz ponad 130 postów za i przeciw.
Tak się składa, że ja osobiście żyłem z fotografii 10 lat, a właściwie od urodzenia :) , bo już mój ojciec prowadził studio fotograficzne. Tak jak napisałem ŻYŁEM z fotografii. Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że w chwili obecnej jest to bardzo ciężkie... Wszystko zaczęło się od cyfrówek (wiem, banał - wszyscy tak mówią) ale to prawda. Tak wiem, trzeba się dostosować do sytuacji na rynku, znaleźć swoją niszę itd...
Ale fakty mówią same za siebie ...
Prowadzenie studia czy laboratorium jest w tej chwili mało opłacalne. Przynajmniej w mniejszych miejscowościach takich jak moja (mimo sezonu turystycznego), ale wiem z dobrych źródeł, że i w większych aglomeracjach (np. w Szczecinie) jest z tym problem. Laboratoria fotograficzne znikają jedne po drugim...
W fotografii portretowej, plenerowej, ślubnej, czy nawet reporterskiej też nie jest łatwo ( no chyba że będziesz się uganiać za gwiazdami jako paparazzi ;) )
Za czasów jak jeszcze prowadziłem laboratorium i studio, latem odwiedzało mnie sporo fotografów i fotoreporterów, szczególnie w okresie Festiwalu Gwiazd. Miałem wtedy możliwość poznać m.in. Jurka Kośnika, który przez kilka lat obsługiwał ten festiwal.
Nawet jemu trudno było się odnaleźć 'finansowo' w cyfrowej rzeczywistości, chociaż był jednym z pierwszych i dalej jest, wielkim miłośnikiem i propagatorem cyfrowej obróbki. Nie widziałem się z nim już kawałek czasu, z tego co słyszałem zajmuje się teraz m.in. Artmail'em ... Na pewno sobie radzi, ale facet ma NAZWISKO, na które pracował wiele, wiele lat ...
Sam się rozpisałem, trochę rozżalony na taką a nie inną sytuację fotografii. Nie zerwałem z nią całkowicie. To mój zawód i moja pasja, ale traktuję ją jako dodatkowe źródło dochodów...
Nie chcę Ciebie całkowicie odwodzić od Twojego pomysłu, ale może pomoże Ci to w podjęciu decyzji.
Pozdrawiam !
amirez mnie ubiegł :)
Jednak jeśli naprawdę chciałabyś utrzymywać się z fotografii, to jest to bardzo trudne, ale możliwe.
Na teraz poszukaj pracy, która da Ci stabilizacje finansową a jednocześnie pozwoli (czasowo) na wchodzenie w rynek fotograficzny. To jest zadanie na jakiś rok-dwa lata, z pewnością nie na 3 miesiące. No i oczywiście nie ma co spodziewać się kokosów, choć wyżyć się da ;)
Ale wklejać wielki podpis już umiesz ;)
Art Erie
13-04-2011, 17:40
Z kredytu nie, ale z leasingu można dość łatwo zrezygnować. Oczywiście oznacza to również pożegnanie się ze sprzętem, ale coś za coś.
To niczego w tej sytuacji nie zmienia. Leasing, czy kredyt jeden czort; można się tym wesprzeć, ale nie opierać.
Tak czy owak najpierw trzeba zaistnieć na rynku i mieć pewne perspektywy, oraz zaplecze.
Dziękuję Wam za taką mnogość ciekawych odpowiedzi, spodziewałam się raczej fali postów w stylu "dziewczyno z czym do ludzi" ;)
Na temat rat i leasingów mogę powiedzieć tylko tyle, że i jedno i drugie ma swoje wady. Obydwie formy kredytowania są poważnym zobowiązaniem finansowym i różnią się tylko tym, że gdy powinie nam się noga, tracimy albo kupę kasy albo sprzęt.
Myślę, że zaryzykuję zakup. W Media Markcie chcę wziąć aparat na 30 rat 0% (+ wpłata własna, bo nisko ocenili moją zdolność kredytową), a w sklepie foto dokupić całą resztę, na drugie raty. No i ruszać do ataku. Jak nie teraz, to nigdy. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, czy jakoś tak... Jakoś trzeba te marzenia realizować. Lepiej ciężko tyrać robiąc coś, co się lubi, niż pierdzieć w stołek przez 8 godzin i narzekać na pracę. Stałego źródła dochodu oczywiście też będę szukać, bo macie rację, lepiej na aż tak głęboką wodę się nie rzucać. Ale jak z foto po intensywnych próbach zaistnienia na rynku wpadnie dodatkowo ten tysiak miesięcznie, tak żeby wszystko popłacić, a z czasem może i dwa, to będę na prawdę zadowolona.
A na koniec napisze tylko, że smutne jest to, co piszecie. Że fotograf (nie obkupiony sprzętem za 100 tysięcy, z [...] studiem itp.) nie jest już w stanie utrzymać się na poziomie ze swojej pasji :(
Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, czy jakoś tak... Jakoś trzeba te marzenia realizować.
Dokładnie :) Nie oglądaj się na co mowią inni, rób swoje najlepiej jak umiesz, a Ci się uda :) powodzenia :)
Dokładnie :) Nie oglądaj się na co mowią inni, rób swoje najlepiej jak umiesz, a Ci się uda :) powodzenia :)
Chyba jestem uzależniona, szukałam pod tym co napisałeś guzika "lubię to" :P
Mariusz888
13-04-2011, 21:07
A na koniec napisze tylko, że smutne jest to, co piszecie. Że fotograf (nie obkupiony sprzętem za 100 tysięcy, z zajebistym studiem itp.) nie jest już w stanie utrzymać się na poziomie ze swojej pasji :(
No niestety nawet ten obkupiony sprzętem za 100k zł może szybko upaść bo taki jest rynek - dziś pracodawcy szukają tak by mieć wszystko możliwie tanio - zdecydowana większość firm woli słabe foty za friko które zrobi im ich pracownik z kompaktem za 300zł niż wynająć za 2 albo 3k zł pro fotografa...
powód jest prosty - dziś każdy ma w domu przynajmniej jeden aparat a do tego minimum połowa użytkowników aparatów uznaje się za wszechwiedzących w fotografii więc jest jak jest ;) cena + świadomość fotograficzna wśród ludzi sprawia że jest jak jest - niestety... :roll:
Zresztą odnośnie cen i dążenia do "jak najtaniej" to nie tylko w foto...
Kto nie ryzykuje - ten w Rawiczu nie siedzi ;)
--------------------
Rzecz w tym, że w Polsce ludzie nie mają pieniędzy /ogół/.
Jak nie mają kasy - to nie kupują dóbr zbędnych.
Czyli nie ma u nas rynku fotografii. Tak samo jak nie ma u nas rynku malarstwa, rzeźby itp.
Czyli jest, ale w bardzo, bardzo okrojonym zakresie, kultywowany przez maleńką grupę ludzi: fascynatów gotowych oddać ostatni grosz za wymarzone dzieło, lub nadzianych gości inwestujących kasę w obrazy.
Kto nie ryzykuje - ten w Rawiczu nie siedzi ;)
A tego nie znałem :) Niech zgadnę - jest tam jakieś więzienie? :mrgreen:
A tego nie znałem :) Niech zgadnę - jest tam jakieś więzienie? :mrgreen:
Jeden z większych (http://www.sw.gov.pl/pl/okregowy-inspektorat-sluzby-wieziennej-poznan/zaklad-karny-rawicz/index.html) w Polsce. Chyba ostanie, w którym był "pies odpalany".
Moim zdaniem poza umiejętnościami (do których jeszcze musisz dojść) ważna jest osobowość. Z własnego doświadczenia wiem, że poza aspektem fotograficznym w pracy fotografa liczy się bardzo osobowość. Trzeba lubić ludzi, lubić z nimi pracować i koegzystować (ja niestety mam zapędy mizantropiczne).
Odniosę się choćby do ślubów-często młodzi są tak zestresowani, że nie pamiętają jak mają na imię, a Ciebie (fotografa) jako osoba z zewnątrz (nie przejętą całym tym wedding-cyrkiem), traktują jako opiekuna/psychologa, przy którym mogą się na chwilę oderwać od zamieszania i pogadać o czymś innym. Ile razy było tak, że młodzi się mnie pytali co robić w tej, albo tej sytuacji, bo katolikami są tylko na papierze i nie mają bladego pojęcia co,gdzie,kiedy w kościele.
Moim zdaniem-startuj i jeśli nie masz super warsztatu, to próbuj kupić ludzi swoim podejściem i charakterem.
Art Erie
13-04-2011, 21:24
Jak będziesz miała etat, to kredyt będzie bardziej bezpieczny, a i ZUS mniej dolegliwy.
Powodzenia :)
Może to i smutne, ale to nie sprzęt gwarantuje klientele, choćby kosztował 100 albo 200 tysi a w posiadaniu były 4 studia i skończone 2 szkoły filmowe.
robin102
13-04-2011, 21:27
"dziewczyno z czym do ludzi" ;)
Nie nie, zupełnie nie tak
Powinno być "Dziewczyno co zrobisz ze swoim zdjęciami jak je zrobisz" :)
Tłumacząc w uproszczeniu. Najpierw trzeba mieć co robić, a potem szukać do tego narzędzi. Większosć z nas zaczyna niestety odwrotnie. Dużo sprzętu kupionego na oślep, booooo tak się wydawało, że jest niezbędny, a totalnie zapominamy, że trzeba mieć co tym sprzętem fotografować czyli kogoś kto za to będzie płacił.
Szczególnie w tych czasach polecam Ci skupić sie na tej płaszczyźnie swojej działalności. Znam takich co robią piękne zdjęcia i nie sprzedali żadnego, oraz takich co nie robią zdjęć sami tylko aparat za nich robi ;), a sprzedają je na prawo i lewo. Podsumowując z fotografii godziwie żyć się nie da :(, no może nielicznym się udaje. Jak Ci po odjęciu wszelakich kosztów w skali roku wyjdzie miesięcznie średnia płaca krajowa to chylę czoła. Radził bym Ci szukać pracy na dobrym etacie, nawet na chudym finansowo etacie i korzystać ze swoich umiejętności celem dorobienia sobie do pensji na tzw. extra wydatki.
robin102, do zakupu zachęciło mnie dość sporo pytań o zrobienie zdjęć, czy to za kasę, czy za pozowanie, ale miałam już dość pożyczania aparatu na ładne oczy i postanowiłam szarpnąć się na coś lepszego, choć i tak uważam to za niezbędne minimum.
Jesteście wszyscy jak dobry psycholog i motywator. Ze swoich pasji nie można rezygnować choćby nie wiem co i tutaj tylko się w tym utwierdzam. Chyba pójdę na całość ;) A potem tylko dużo siły, samozaparcia i wiary w siebie.
Jesteście wszyscy jak dobry psycholog i motywator. Ze swoich pasji nie można rezygnować choćby nie wiem co i tutaj tylko się w tym utwierdzam. Chyba pójdę na całość ;) A potem tylko dużo siły, samozaparcia i wiary w siebie.
szczerze współczuję ;-)
Kasandra
13-04-2011, 22:00
A ten pożyczony sprzęt to co to było jeśli mogę zadać takie pytanie;-)
szczerze współczuję ;-)
Czego rycerz współczujesz? Że koleżanka chce spróbować i wierzy, że może się udać?
To ja raczej współczuję Tobie takiego nastawienia do sprawy...
Ze swoich pasji nie można rezygnować choćby nie wiem co i tutaj tylko się w tym utwierdzam. Chyba pójdę na całość :wink: A potem tylko dużo siły, samozaparcia i wiary w siebie.
Pewnie że tak. Idź do przodu i nie patrz na innych bo gdy dojdziesz do momentu kiedy jesteś na prawdę dobra może zrobić się nieprzyjemnie ;)
Kasandra, ostatnio D90 z kitem 18-105 i 50/1.8.
prz3mo, mam świadomość tego wszystkiego, jestem (z przerwami) na swoim od ponad 3 lat i nie zawieszałam działalności nigdy - zawsze była mi do czegoś potrzebna. Także preferencyjny ZUS już mnie nie dotyczy, dlatego między innymi dobrze mieć etat. Ale dzięki za rady :)
Aaa... to nie doczytałem, sorki :)
tak czy siak - walcz ! :)
Walcz i powodzenia!
Ps. Marzenia się spełniają ;)
Jesteście wszyscy jak dobry psycholog i motywator. Ze swoich pasji nie można rezygnować choćby nie wiem co i tutaj tylko się w tym utwierdzam. Chyba pójdę na całość ;) A potem tylko dużo siły, samozaparcia i wiary w siebie.
Wiara w siebie jest niezbędna. Pasja to podstawa. Trzeba iść za głosem serca. Marzenia są po to, żeby je realizować. - To wszystko prawda. Trzeba tylko wszystko dobrze zaplanować, skalkulować koszty, policzyć plusy i minusy. Nie działać pod wpływem chwili. Czasami też liczy się szczęście. Może się do Ciebie uśmiechnie ? Życzę powodzenia ! :)
coście tacy poważni i spięci? ;-)
własna dzialalność foto powinna być zbudowana na bazie umiejętności i jakiegoś sprzętu...
cheyenne
13-04-2011, 23:16
Proponuję przez te dwa pozostałe miesiące spróbować znaleźć klientów którzy będą mieli chęć zapłacić za Twoje usługi.
Z autopsji wiem że osoby które teraz deklarują chęć skorzystania z usług jak usłyszą cenę stwierdzą że rezygnują. By żyć z fotografii, płacić podatki, spłacać sprzęt i legalne oprogramowanie o którym zdaje się zapominasz, opłacać rachunki, reklamę, ulotki, opłacić ZUS i zarobić średnio 1500 zł miesięcznie musisz skromnie licząc wygenerować roczny obrót 36000 zł.
Nierealna kwota do uzyskania na starcie, bez wyrobionej marki, bogatego i dobrego portfolio, dobrej reklamy.
Twoje zdjęcia są jeszcze marne. Z takimi kadrami w portfolio może znajdziesz klienta za 500 zł.
Znajdź pracę na etacie i dorabiaj fotografią budując markę.
Czytaj książki mistrzów fotografii, uczestnicz w warsztatach i szkoleniach, podglądaj i kopiuj najlepszych, ćwicz pracę ze światłem zastanym i błyskowym, rób świadome kadry, wyrób pozwolenie na pracę w obiektach sakralnych, poćwicz z modelami na zasadach tfp (maxmodels), kup dobre jasne szkła, powoli inwestuj w sprzęt.
Za dwa, trzy lata możesz pomyśleć o życiu z fotografii choć w dzisiejszych czasach to bardzo trudne i niepewne.
Teraz nie masz szans na powodzenie.
to brutalne ale prawdziwe.
Proponuję przez te dwa pozostałe miesiące spróbować znaleźć klientów którzy będą mieli chęć zapłacić za Twoje usługi.
Z autopsji wiem że osoby które teraz deklarują chęć skorzystania z usług jak usłyszą cenę stwierdzą że rezygnują. .
dokładnie
i zobaczysz ilu znajomych stracisz, gdy zaczniesz odpowiadać, że od dzisiaj nie robisz juz zdjęć za darmochę jak zawsze, tylko za nie mała kasę :(
cheyenne
13-04-2011, 23:57
dokładnie
i zobaczysz ilu znajomych stracisz, gdy zaczniesz odpowiadać, że od dzisiaj nie robisz juz zdjęć za darmochę jak zawsze, tylko za nie mała kasę :(
Jak powiedziałem koledze że za komunię z przyjęciem chcę 800 zł (tylko zwrot kosztów fotoksiążki i dojazdu z zyskiem 300 zł, bo to naprawdę dobry kumpel) to powiedział że jestem niepoważny
Nie interesowała go amortyzacja mojego sprzętu, czas poświęcony na reportaż i obróbkę.
U siebie w parafii dostał całą furę zdjęć z hybrydy za 200 zł.
Zmierz się z obcym klientem, który za zapłacone kilka setek będzie wymagał zdjęć jak z żurnala.
Myślę że fotografią można dorobić, a żyć z tego niestety nie.
Żyć TYLKO z fotografii ślubnej możesz zacząć mając stawki za repo+plener na poziomie 4k lub więcej zł ( w roku zrobisz 20-25 reportaży). Poniżej to nie ma sensu - koszty są duże - amortyzacja sprzętu, oprogramowanie , komp, monitor, zus, podatki, reklama + dużo innych.
Jeśli będziesz miała niższe stawki to z foto mając tą całą masę wydatków się nie utrzymasz na przyzwoitym poziomie. Bo chyba nie chcesz prowadzić własnej DG żeby zaronić minimalną krajową a przynajmniej tą średnią.
cheyenne
14-04-2011, 00:16
Żyć TYLKO z fotografii ślubnej możesz zacząć mając stawki za repo+plener na poziomie 4k lub więcej zł ( w roku zrobisz 20-25 reportaży). Poniżej to nie ma sensu - koszty są duże - amortyzacja sprzętu, oprogramowanie , komp, monitor, zus, podatki, reklama + dużo innych.
Jeśli będziesz miała niższe stawki to z foto mając tą całą masę wydatków się nie utrzymasz na przyzwoitym poziomie. Bo chyba nie chcesz prowadzić własnej DG żeby zaronić minimalną krajową a przynajmniej tą średnią.
Takich klintów to mają tuzy.
Przeciętniak jak się dobrze spręży ma szansę na 20000-30000 OBROTU rocznie.
Musi mieć niezłe portfolio, dobry marketing, być elokwentnym, umieć się sprzedać klientowi.
Ma szansę na lepszego klienta.
Przeciętniak ma szansę brać za repo 2200 zł.
Mam to szczęście fotografować z pasji, chęci dążenia do ideału, zaspokojenia wlasnej próżności.
Żyć z tego bym się w dzisiejszych czasach nie odważył bo bym na bułki nie zarobił.
Za 20k to nikt nie pożyje bo koszty są rocznie wyższe. Ja odpowiadam na pytanie czy da się żyć TYLKO z foto - da się mając jakąś tam markę, umiejętności i odpowiednio wysokie stawki.
20 k to można robić jak się zusu i podatków nie płaci...
Rynek jest potwornie zapchany i zaczynając dzisiaj pewnie trochę czasu zejdzie zanim się wbijesz w odpowiednią półkę cenową - jeśli oczywiście umiejętności pozwolą.
Zaczynając stawki 2k są też raczej nie realne - będąc trochę na rynku 2k to bardzo niska cena bo utrzymać się z tego ciężko ( mając tylko DG foto). Jasne że większość fotografów nie przekracza półki 2,5 k - dlatego mamy taki spaprany rynek fotografii w polsce.
cheyenne
14-04-2011, 00:32
Za 20k to nikt nie pożyje bo koszty są rocznie wyższe. Ja odpowiadam na pytanie czy da się żyć TYLKO z foto - da się mając jakąś tam markę, umiejętności i odpowiednio wysokie stawki.
20 k to można robić jak się zusu i podatków nie płaci...
Rynek jest potwornie zapchany i zaczynając dzisiaj pewnie trochę czasu zejdzie zanim się wbijesz w odpowiednią półkę cenową - jeśli oczywiście umiejętności pozwolą.
Zaczynając stawki 2k są też raczej nie realne - będąc trochę na rynku 2k to bardzo niska cena bo utrzymać się z tego ciężko ( mając tylko DG foto). Jasne że większość fotografów nie przekracza półki 2,5 k - dlatego mamy taki spaprany rynek fotografii w polsce.
Zakładając że masz dobrą markę i masz klienta na każdy tydzień z 5-6 miesięcznego sezonu, bierzesz za repo 2200 zł ( i odejmiesz koszt dojazdu, albumu, amortyzacji sprzętu-3lata, zusu, podatku, amortyzacji oprogramowania, prądu, reklamy i innych kosztów pozyskania klienta) to przeżyć się z tego nie da
Jeśli kupisz lustrzankę za dwójkę na raty i robisz to po pracy od przypadku do przypadku za 600-800 zł, zdjęcia oddajesz w tysiącach na drugi dzień to masz zawsze parę stówek do budżetu.
Klient ma tani repo, ty parę setek i wszyscy są zadowoleni.
Większości par nie stać na fotografa.
Cena 4000 zł to astronomia.
Większości par w zupełności wystarczą pstryki.
To jest rynek fotografii w Polsce.
Masz racje , dlatego pisałem wcześniej o stawce ~4k.
Dlatego większość to niestety szara strefa.
Ale nie o tym jest wątek tak że nie robię OT
Pozdrawiam
wielebnyy
14-04-2011, 01:37
Ja bym w kredyty nie wchodzil, no ale jak uwazasz. A z foto da sie wyzyc, ale ciezko w tym zaczac. Trzeba sobie wyrobic przede wszystkim nazwisko i klienci beda :) Ludzie mowia tu na forum tak : trzeba sie od razu cenic wysoko. Moim zdaniem nie prawda, moim zdaniem w dzisiejszych czasach i w tym kraju bynajmniej na poczatku naszej " kariery " powinnismy brac praktycznie wszystko .. wiadomo nie za darmo , ale taki poczatkowy fotograf to nie powinien wolac odrazu 4 k za slub :) Pierw zaczac od nizszych duzo cen a potem ze wzrostem klientow je stopniowo podnosic.
i przede wszystkim nie traktowac tego jako najwazniejsze zrodlo dochodu.
albo uderzyc w innym kierunku . Nie wiem jaka fotografia sie interesujesz .. krajobrazy, przyroda, reporterka itd. Zrobic dobre zdjecia, zrobic fajna strone , i sprobowac w jakiejs firmie dostac prace. To tez jest jakis sposob. Wtedy bynajmniej wiesz na 100 % , ze przychodzi "dziesiaty" a w raz z nim przelew na Twoje konto.
No w kazdym badz razie powodzenia :)
" to jest Polska nie elegancja Francja "
dokładnie, i zobaczysz ilu znajomych stracisz, gdy zaczniesz odpowiadać, że od dzisiaj nie robisz juz zdjęć za darmochę jak zawsze, tylko za nie mała kasę :(
Jak powiedziałem koledze że za komunię z przyjęciem chcę 800 zł (tylko zwrot kosztów fotoksiążki i dojazdu z zyskiem 300 zł, bo to naprawdę dobry kumpel) to powiedział że jestem niepoważny
Dziwnych macie znajomych i bardzo Wam takich współczuję... Moi, chociaż na nadmiar kasy nie narzekają, a wręcz żyją poniżej godności, znajdą zawsze jakąś kwotę za moje zdjęcia i wciskają mi to siłą, chociaż ja nie bardzo mam ochotę od nich coś brać... Wiadomo, zamiast prezentu ślubnego czy innego mają album z odbitkami czy co tam zapragną, bo na wynajęcie PRO ahtysty fotografa ich nie stać.
mishieck
14-04-2011, 08:48
A ja przekornie powiem, że jak się chce to się da.
Jeśli znasz trochę angielski to zainteresuj się warsztatami z Jasmine Star, które miały miejsce na platformie CreativeLive. Są już do obejrzenia na necie...
Wracając do meritum. Otóż Jasmine zaczeła w styczniu 2006 r. z Canonem 20D i szkłem kitowym i brakiem jakiejkolwiek wiedzy fotograficznej. Postanowiła jednak ciężko pracować i już pod koniec roku 2006 miała w dorobku kilka ślubów (jako drugi i trzeci fotograf). W 2007 miała ich już ponad 30, a obecnie jest jednym z najbardziej rozchwytywanych "ślubniaków" w Stanach.
A wspominałem, że nie wydała ani grosza na reklamę?
Tu jest blog: http://www.jasminestarblog.com/ - polecam
Tu jest jej STARY blog (http://www.jasminestarphotography.blogspot.com/) - możesz prześledzić od czego zaczęła, i co osiągnęła.
wielebnyy
14-04-2011, 09:03
po prostu miala fuksa i tyle. To tez sie liczy . No bo chyba nie powiesz mi , ze talentem do tego doszla ? bo fakt robi zdjecia piekne, ale na taki wielki kraj, pewnie nie jeden tam jest fotograf na takim poziomie .
a co do autora watku : to jaka fotografia sie interesujesz ? tylko int6eresuje Cie sluby, komunie itp ?
jacoslavgth
14-04-2011, 09:47
ja miałem trocjhę inną sytuację, sam zwolniłem się z firmy bo atmosfera była ciężka, zdecydowałem się bo miałem już podpisane umowy na śluby ( 3 ) i na aranżacje wnętrz dużego domu, ale postanowiłem zaryzykować, w zasadzie na swoim jestem od września, czyli ok 8 miesięcy, mam kilka umów foto na ten rok, ale dodatkowo robię tematy wnętrzarskie, nie jest lekko bo cały czas myślę co dalej, czy bede miał na tyle zleceń żeby funkcjonować, z drugiej strony nie jest źle, żyję na normalnym poziomie, ale mam ogromną satysfakcję z pracy, co prawda mam zabezpieczenie w postaci mojej drugiej połówki która mnie bardzo wspiera i nie mam kredytów i pożyczek, cały czas myślę jaka reklama jest najlepsza, czy zrobiłem wszystko w ttym kierunku - targi ślubne, ulotki, foldery, reklama na portalach branżowych etc, wiem że jest ciężko ale wierzę że z roku na rok bedzie lepiej.
Życzę samozaparcia i wiary w siebie, potrzeba tylko czasu ( na forum mówi sie o 2-3 latach ) i szczęścia.
po prostu miala fuksa i tyle. To tez sie liczy . No bo chyba nie powiesz mi , ze talentem do tego doszla ? bo fakt robi zdjecia piekne, ale na taki wielki kraj, pewnie nie jeden tam jest fotograf na takim poziomie .
Raczej stawiam na to, że dziewczyna obraca się w odpowiednim towarzystwie. Przecież jeśli Twoi znajomi są majętni i ich znajomi też są majętni to zdecydowanie większe masz szanse na to, że wcześniej czy później wykonasz dla nich godziwie opłacone zlecenie ślubne. Na ślubie jest mnóstwo gości, którzy zobaczą potem twoją pracę i jeśli jest dobra to zechcą abyś również ich ślub, bądź inną uroczystość sfotografował/a. I tak najprawdopodobniej to zadziałało.
Autorce wątku jak najbardziej życzę takiego rozwoju jak Jasmine Star, tylko biorąc pod uwagę relację zarobków w naszym kraju do kosztów codziennego życia to będzie ciężko.
Najważniejsze jednaj jest to aby się nie poddawać i dążyć do osiągnięcia obranego celu.
Michal_C
14-04-2011, 10:29
Iza, powodzenia !!! Realizuj swoją pasję i przekuj to na możliwość życia z tego. Jeśli jednak możesz to znajdź zatrudnienie a fotografię rozwijaj. Dopiero jak zlecenia foto (zwłaszcza wpływ finansowy) nie pozwolą Ci na normalną pracę usiądź i podejmij decyzję czy to czas zająć się tylko fotografią. I popatrz ile zleceń masz do przodu. Jeśli będą to np. śluby to dobrze by było by cały sezon był obłożony. Myślę, że wtedy możesz zaryzykować rezygnację z pracy.
Pozdrawiam
Dziwnych macie znajomych i bardzo Wam takich współczuję... Moi, chociaż na nadmiar kasy nie narzekają, a wręcz żyją poniżej godności, znajdą zawsze jakąś kwotę za moje zdjęcia i wciskają mi to siłą, chociaż ja nie bardzo mam ochotę od nich coś brać... Wiadomo, zamiast prezentu ślubnego czy innego mają album z odbitkami czy co tam zapragną, bo na wynajęcie PRO ahtysty fotografa ich nie stać.
czyli jednak nie proponujesz im normalnej stawki za zdjęcia tylko prezent lub za kilka groszy ;-)
ale zaproponuj teraz, że weźmiesz normalną kwote czyli minimum 1500zł [ i usłysz co mówią za twoimi plecami ;-) ]
Sapphiron
14-04-2011, 10:45
ale zaproponuj teraz, że weźmiesz normalną kwote czyli minimum 1500zł [ i usłysz co mówią za twoimi plecami ;-) ]
Tia... Ach te wszystkie superlatywy które sa wtedy kierowane w kierunku fotografa...
czyli jednak nie proponujesz im normalnej stawki za zdjęcia tylko prezent lub za kilka groszy ;-)
ale zaproponuj teraz, że weźmiesz normalną kwote czyli minimum 1500zł [ i usłysz co mówią za twoimi plecami ;-) ]
a Ty nigdy nikomu prezentu nie zrobiłes lub czegos po kosztach? Mnie w lutym kumpel poprosił o foty z USC i weselicha. Poprosił 24h przed uroczystościa. Wyceniłem temat na 300zł z czego 100 odpaliłem kumplowi za pozyczkę szkła :) Można? Można. Nie róbmy z siebie nie wiadomo kogo że za pierdnięcie trza 2k brać do łapy. Są sytuacje gdy się trzeba cenić i sa sytuacje gdy się robi z przysłowiowe "piwo' :)
robię ;-)
ale to był przykład na to żeby nie wierzyć w każde słowo znajomych ;-) szcególnie tym którym dotąd robiło się poniżej cen rynkowych
poza tym przecież gdybyś robił za takie pieniądze wszystkim klientom to byś nie żył wyłącznie z fotografowania ;-) ;-)
jacoslavgth
14-04-2011, 11:05
kiedyś musi przyjść ten moment że przestaje sie znajomym robić za "dziękuje". Nie mówie żeby brac pełną stawkę, ale zawsze daje dobre rabaty znajomym, jeżeli traktuję to zawodowo oczywiście
wielebnyy
14-04-2011, 11:06
Nie no kto powie cos za plecami to powie, ale jesli wiesz co robisz , i znasz swoja wartosc to wiadomo za darmo nic nie ma. I pewnie jedni cos powiedza za plecami , a inni powiedza " wiesz co , wiem ze robisz swietne zdjecia, ale po prostu nie stac mnie na Twoje uslugi i poszukam czegos tanszego " no taka jest prawda . Ludzie tez powinni rozumiec , ze jesli to jest Twoja praca i jedyne zrodlo utrzymania , to jednak jakies oplaty musisz pobierac , aby miec za co sobie kupic bochenek chleba i sloik pasztetu :D A tak jak pisalem wyzej , jesli masz prace a z foto dorabiasz dodatkowo to mozesz zejsc troche z cen , ceny nizsze klientow wiecej i jakos sie to rozkreci.
moim zdaniem nalezy robic w zyciu to co sie Lubi , i ma o tym pojecie. Tylko nie rzucac sie na gleboka wode odrazu ... ! ( KREDYTY, rzucanie obecnej pracy , itd ) tak nie da rady tego zaczac , zaczynajac od 0. Lepiej wejsc powoli do tej wody.. tak jak pisza koledzy wyzej. Pracowac sobie normalnie , a w fotografi dorabiac. Jak juz bedzie odpowiednia ilosc chetnych , zlecen , nie bedziesz miala czasu po prostu na realizacje ich gdyz bedzie Ci kolidowac z Twoja praca wtedy mozna juz wyplynac na gleboka wode .
Ja mam taki plan i tego sie trzymam. Ja bym sie bal isc na wesele i robic odrazu zdjecia jako 1 fotograf. No niestety. Wiec ja robie tak, ze jak ktos u mnie w rodzinie, znajomych ma slub to ja daje znac , ze chcialbym isc robic zdjecia jako drugi fotograf . Robie te zdjecia za darmo. Potem nie oprawiam ich nie wywoluje, tylko przegrywam na plytke i daje parze. Dzieki temu oni maja dodatkowe zdjecia, a ja nabywam doswiadczenia. A jak sie bede juz czul na silach to wtedy bede pisal sie jako 1 fotograf. Wiem ze wielu z was to potepia .. bo jak to ZA DARMO ? a gdzie amortyzacja sprzetu itd to sie nie oplaca.. no niby tak , ale moim zdaniem najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie, wiec nie uwazam , ze cos na tym trace.
"I tylko jedno może unicestwić marzenie- strach przed porażką" P. Coelho
czyli jednak nie proponujesz im normalnej stawki za zdjęcia tylko prezent lub za kilka groszy ;-)
ale zaproponuj teraz, że weźmiesz normalną kwote czyli minimum 1500zł [ i usłysz co mówią za twoimi plecami ;-) ]
Jeśli sami oferują mi stawki rynkowe, wiedząc ile normalnie kosztuję (sporo więcej niż 1500), to chyba dobrze świadczy o ich kulturze i podejściu do tematu. Być może obracam się w gronie ludzi, którzy wiedzą, że nawet w rodzinie za usługi wypadałoby zapłacić. Jakoś nie muszę nikogo prosić o wynagrodzenie, domyślni są, co? ;)
Jeszcze nie tak dawno uważałam (po przeczytaniu internetowych porad), że rodzinie nie powinno się robić zdjęć (ani za free, ani jakkolwiek inaczej), bo straci się tę rodzinę. A jednak co niektórzy mylili się w swoich opiniach. Nie widzę problemu w zrobieniu dodatkowych zdjęć w prezencie. Wszystko kwestią naszych relacji i aktualnej sytuacji, zależnie od zdarzenia.
Trzeba umieć oddzielać fotografię zawodową od fotek dla znajomych :)
jacoslavgth
14-04-2011, 11:39
jest tylko jeszcze jedna kwestia, przynajmniej w moim przypadku, kilkakrotnie robiąc zdjęcia znajomym, okazało się że są bardziej wymagającym klientem niż ci którzy płacą za usługę, przykładowo - parra zamawia u mnie zdjęcia ślubne, wie ile zdjęć dostanie na płycie i ile będzie wywołanych i na tym koniec, natomiast znajomi - nie dość że poświęcam dla nich czas i robię zdjęcia, obrabiam, oddaję na płycie lub wywołuje jeżeli to forma prezentu, oprócz zdjęć wyselekcjonowanych, moim zdaniem najleoszych z całego seta, z uporem maniaka dopominają sie wszystkich zdjęć, nawet tych mniej ostrych czy nietrafionych kadrowo - mam jedną gadkę zawsze - oddaje najlepsze i innych nie dostaniecie. Często gęsto następuje FOCH. Postannowiłem tym samym ograniczyc robienie czegokolwiek dla znajomych :)
jackrabbit
14-04-2011, 11:44
mam znajomego ktory ma warsztat samochodowy, ostatnio sie na kogos wk***il i postanowil ze znajomym, kolegom itp aut juz nie bedzie robil, podejrzewam ze za duzo z tym pozniej problemow
jacoslavgth
14-04-2011, 11:51
mam znajomego ktory ma warsztat samochodowy, ostatnio sie na kogos wk***il i postanowil ze znajomym, kolegom itp aut juz nie bedzie robil, podejrzewam ze za duzo z tym pozniej problemow
jak dostaję super propozycję że tylko kilka zdjęc, mówie że mam napięty terminarz :) chociaż nie mam :twisted:
hackermuz
14-04-2011, 11:55
Nie ma nic gorszego niż zdjęcia dla znajomych. Dasz palec chcą rękę. Nigdy więcej.
z uporem maniaka dopominają sie wszystkich zdjęć, nawet tych mniej ostrych czy nietrafionych kadrowo
Dokładnie.
Najlepiej jak zaraz po zrobieniu zdjęć zgramy je na ich komputer;)
ja miałem trocjhę inną sytuację, sam zwolniłem się z firmy bo atmosfera była ciężka, zdecydowałem się bo miałem już podpisane umowy na śluby ( 3 ) i na aranżacje wnętrz dużego domu, ale postanowiłem zaryzykować, w zasadzie na swoim jestem od września, czyli ok 8 miesięcy, mam kilka umów foto na ten rok, ale dodatkowo robię tematy wnętrzarskie, nie jest lekko bo cały czas myślę co dalej, czy bede miał na tyle zleceń żeby funkcjonować, z drugiej strony nie jest źle, żyję na normalnym poziomie, ale mam ogromną satysfakcję z pracy, co prawda mam zabezpieczenie w postaci mojej drugiej połówki która mnie bardzo wspiera i nie mam kredytów i pożyczek, cały czas myślę jaka reklama jest najlepsza, czy zrobiłem wszystko w ttym kierunku - targi ślubne, ulotki, foldery, reklama na portalach branżowych etc, wiem że jest ciężko ale wierzę że z roku na rok bedzie lepiej.
Życzę samozaparcia i wiary w siebie, potrzeba tylko czasu ( na forum mówi sie o 2-3 latach ) i szczęścia.
Dzięki bardzo za mega konkretną wypowiedź :) (Po raz enty dziękuję też całej reszcie, która się tu wypowiada). Ja niestety bez rat nie dam rady zacząć w żaden inny sposób, ale odpowiednio i z głową od paru tygodni kalkuluję to tak, żeby było dobrze. Wiadomo, że nie zacznę od zlecenia za 4k, a raczej od drobnych fuszek za przysłowiowe piwo, 100, 200, czy 300 zł. Oczywiście szukam też nowej pracy na etacie, nie idealizuję swojego pomysłu na wyżycie z foto... Ale po spróbowaniu swoich sił we własnej działalności w 2 różnych branżach i mając spłacony jeden bezmyślnie wzięty kredyt jestem trochę mądrzejsza niż 4 lata temu i wiem, na co nie powinnam się porywać. Staram się w miarę twardo stąpać po ziemi, jestem świadoma w jakim kraju żyję :P
a co do autora watku : to jaka fotografia sie interesujesz ? tylko int6eresuje Cie sluby, komunie itp ?
Uwielbiam architekturę pod każdą postacią, więc na początku pomyślałam o wnętrzach. Ale zdarzało mi się też pstrykać na różnego rodzaju imprezach rodzinnych lub też nie i choć na początku się tego bałam, to po paru razach obawa odeszła i w tym także czuję się swobodnie. Na komuniach wiadomo, że fotograf jest jeden na wszystkie dzieci i zazwyczaj jest zakaz dla dodatkowych pstrykaczy. Choć nigdy nie interesowałam się, jak jest to rozwiązane. Raczej więc chrzty, śluby (za jakiś czas), imprezy firmowe (klubowe i plenerowe). Z fotografii statycznej wnętrza: restauracje, knajpy, hotele, hostele, fitness kluby itp. Z czasem zobaczę, w czym jeszcze czuję się dobrze. Na razie wiem za to, czego się obawiam, a mianowicie wszystkich sesji pozowanych, czy to z modelkami czy też plenerków ślubnych. Ale to może też mi przejdzie w miarę tego, jak poćwiczę na jakichś indywidualnych sesjach z całą kolejką koleżanek, która już się do mnie ustawiła.
kiedyś musi przyjść ten moment że przestaje sie znajomym robić za "dziękuje". Nie mówie żeby brac pełną stawkę, ale zawsze daje dobre rabaty znajomym, jeżeli traktuję to zawodowo oczywiście
Mój chłopak prowadzi duży serwis samochodowy, a ja przez rok miałam gabinet kosmetyczny. Tacy głupi jak na początku chyba już nigdy nie będziemy względem znajomych. Pracuje się dla nich za darmo, albo za 5 dych "za fatygę", a pretensji później jak coś nie wyjdzie co nie miara. Fochy, obrażanie się itp. Czarę goryczy przelała znajoma osoba, która przyszła do mojego gabinetu na oczyszczanie twarzy, a na koniec po 2 godzinach pracy dała mi czekoladę i powiedziała: "jak będziesz chciała jeszcze kiedyś poćwiczyć, to dawaj znać" :| Jak dla znajomych, to tylko w prezencie lub po normalnych stawkach minus rabat "po znajomości" czy tam "po sąsiedzku".
Kasandra
14-04-2011, 12:14
Nie ma nic gorszego niż zdjęcia dla znajomych. Dasz palec chcą rękę.
To fakt!
Ja nie biorę kasy, ale znajomi się zaczynają zachowywać, jakby to MI zależało na zrobieniu dla nich zdjęć.
Więc teraz mam w nosie-nie to nie, ja za wami chodzić nie będę.
hackermuz
14-04-2011, 12:24
To fakt!
Ja nie biorę kasy, ale znajomi się zaczynają zachowywać, jakby to MI zależało na zrobieniu dla nich zdjęć.
Więc teraz mam w nosie-nie to nie, ja za wami chodzić nie będę.
Oczywiście nie ma też co generalizować. Mam znajomego dla, którego robię różne joby. Mówi co chce i prosi o wycenę. Robię cenę on zatwierdza i robimy. Nigdy nie woła o więcej niż ustalone. No ale niestety to jest ten wyjątek potwierdzający regułę.
jackrabbit
14-04-2011, 12:27
Oczywiście nie ma też co generalizować. Mam znajomego dla, którego robię różne joby. Mówi co chce i prosi o wycenę. Robię cenę on zatwierdza i robimy. Nigdy nie woła o więcej niż ustalone. No ale niestety to jest ten wyjątek potwierdzający regułę.
niech zgadne, tez ma dzialalnosc? :)
hackermuz
14-04-2011, 12:32
niech zgadne, tez ma dzialalnosc? :)
Gdzieś pracuje na etacie (chyba w przewozie osób) ale koleś jest zajedobrym klawiszowcem i ciągle kombinuje więc i ja coś z tego mam :)
Ale jak pisałem to jest ten wyjątek. Generalnie znajomi nie szanują pracy jak ostatnio jednemu zrobiłem ślub po kosztach to przez pół roku przed i po słuchałem przy każdej okazji ile kasiory na nim zarobiłem. To był ostatni raz, taki strzał w łeb po którym się otrząsnąłem.
Mi się przypomniało stare dobre powiedzenie, że jak człowiek się szanować nie będzie to nikt go szanować nie będzie.
znajomi nie szanują pracy jak ostatnio jednemu zrobiłem ślub po kosztach to przez pół roku przed i po słuchałem przy każdej okazji ile kasiory na nim zarobiłem.
Jakbym słyszała znajomych, którzy u mojego chłopaka serwisują auta. Kupują fury za grube tysiące, a potem nie stać ich na części i naprawy. Więc jak przy kasie słyszą ile przychodzi im zapłacić, to jest lament, branie na litość itp. Albo potem takie właśnie wypominanie. Np. na mieście "dobra, to ty płacisz na piwo, bo tyle na mnie zarabiasz, że ho ho"...
Generalnie ludzie nie zdają sobie sprawy, ile poszczególne rzeczy kosztują, dla nich jest albo drogo, albo tanio. Bez rozróżnienia na poszczególne branże, usługi, koszty wykonania zlecenia.
Tomek Konopka
14-04-2011, 13:03
do znajomych - kurczę akurat wtedy mam zajęty termin , że wcześniej mi nie powiedziałeś :-P i po kłopocie :)
wielebnyy
14-04-2011, 13:05
ja tam nie wiem :D ale mi sie wydaje ze znajomi , znajomi znajomych i ich znajomi to jest glowne utrzymanie takiego poczatkowego fotografa slubnego :D
jackrabbit
14-04-2011, 13:07
ja tam nie wiem :D ale mi sie wydaje ze znajomi , znajomi znajomych i ich znajomi to jest glowne utrzymanie takiego poczatkowego fotografa slubnego :D
znajomi znajomych to zupelnie inna bajka :)
Problem w tym, że większość osób uważa, że fotografowanie to nic trudnego. Wystarczy nacisnąć spust w aparacie i zdjęcie samo wychodzi. Ile osób wie, ile wymaga to nauki, pracy, prób. Masz aparat to nie problem pstryknąć zdjęcie! Jakbym miał taki aparat to też bym zrobił zdjęcia! Na to nakładają się jeszcze reklamy - jakiś prosty kompakcik za 300 zł i napis jakość dla zawodowców. Więc podejście do fotografów jest, takie, a nie inne. Poza tym ludzie widzą 10%-20% pracy fotografa. Kiedy pstryka na weselu czy gdzieś, pracy w domu nad zdjęciami już nie widzą. Ciekawe jakby takiego jęczącego posadzić przy wybieraniu zdjęć, z 1000 wybrać 20. Po godzinie by stwierdził, że to nie dla niego.
jackrabbit
14-04-2011, 13:18
Problem w tym, że większość osób uważa, że fotografowanie to nic trudnego.
Nie tylko fotografowanie. Lecznie zebow, naprawianie samochodow, instalacja sieci komputerowych. Wszystko to jest banalne dla przecietnego Kowalskiego i powinno byc za darmo albo prawie darmo. Mam wrazenie ze panuje powszechne przekonanie ze osoba prowadzaca wlasna dzialalnosc to kombinator i zlodziej
Nie tylko fotografowanie. Lecznie zebow, naprawianie samochodow, instalacja sieci komputerowych. Wszystko to jest banalne dla przecietnego Kowalskiego i powinno byc za darmo albo prawie darmo.
Właśnie przypomniało mi się, ilu w Polsce mieliśmy ekspertów lotniczych po katastrofie smoleńskiej, ilu znawców rajdowych po wypadku Kubicy, ilu profesjonalnych kucharzy po kolejnej edycji Magdy Gessler, ilu lekarzy po lekturach portali w stylu samosia.pl ... Tak samo, mam wrażenie, jest z fotografią, odkąd cyfraki są cenowo dostępne dla każdego. Skoro nie trzeba już starać się przy robieniu zdjęć, bo dysponujemy nie kliszą z 24 czy 36 klatkami, tylko można natrzepać zdjęc 1000, spośród których 24 na pewno uda się wybrać fajne, to za fotografa uważa się każdy.
Mam wrazenie ze panuje powszechne przekonanie ze osoba prowadzaca wlasna dzialalnosc to kombinator i zlodziej
Jak tylko założyłam działalność, to nikt nie dawał się przekonać, że co drugi miesiąc dokładam do interesu. Było w kółko "ty przecież masz firmę, to masz tyyyyle kasy"...
jacoslavgth
14-04-2011, 13:44
ostatnio koleżanka prosiła mnie o kilka porad ponieważ jej znajoma poprosiła ją o zrobienie zdjęć na chrzcinach bo nie chciała wynajmować pro fotografa, koleżanka nie ma lampy zewnętrznej, jasnych szkieł a aparat d40, ale jest lustrzanka więc zdjęcia napewno wyjdą - tak zapewne pomyslała zleceniodawczyni - tak to właśnie wygląda, ludzie chcą zdjęcia aby tylko były, a efekt jaki bedzie? jakoś to przeżyją, aby było za darmo.
Rynek jaki jest taki jest, Wojtek Marzec opisał to w innym wątku.
Na początku tak jak w moim przypadku człowiek musi baaaardzo kombinować bo tych zleceń nie jest za wiele, ale kolejne udane zlecenia być może dadzą nastepne i następne, przynajmniej ja żyje w takim przekonaniu, decyzja o takim zarobkowaniu powinna być świadoma z wszelkimi konsekwencjami, ja dałem sobie 2 lata na rozwinięcie interesu, ostatni rok mogę zaliczyć do udanych a wiadomo początki sa najtrudniejsze aby przebić sie i zostać zauważonym
mamy strasznych znajomych :mrgreen: :mrgreen:
Nie zajmuję się zawodowo pstrykaniem, ale miałem kilka razy pytania za ile zrobię sesję. Mówię zależnie od wymagań osoby, że 300 lub więcej. I pierwsze pytanie, a nie da się taniej? Jakaś babka liczyła, że za pełną sesję domową wezmę 25 zł. I 300 zł to za dużo. Inna osoba dziwiła się, że chcę 500 zł za sesję w studio. Pomijam już dziwne oferty seksualne, bo sporo osób wyobraża sobie, że fotograf to zaczyna sesję od zaliczenia modelki, potem kilka zdjęć, zaliczenie modelki. Jeden specjalista chciał, żeby mu sfotografować żonę i ją wymacać. Niestety takie wyobrażenia o pracy fotografa rzutują potem na to jak klienci i znajomi podchodzą do fotografowania. Zaczynając od cen, a kończąc na pytaniach "czy przeleciałeś te wszystkie modelki co masz na zdjęciach?".
Mariusz888
14-04-2011, 13:55
Jak tylko założyłam działalność, to nikt nie dawał się przekonać, że co drugi miesiąc dokładam do interesu. Było w kółko "ty przecież masz firmę, to masz tyyyyle kasy"...
A nie jest tak? :lol: :mrgreen: Przecież "wszystko jest za darmo" to tylko "kasiorę grubą na tym trzepiesz" :D A jak powiesz komuś że ta puszka czy szkło kosztuje np 6k zł czy więcej to powiedzą żebyś się popukała w głowę bo chyba chora jesteś żeby tyle wydać - ja ostatnio np się dowiedziałem przy wydatku za 1,5k zł że "jestem poje%^%$ bo to tyyyyylllleee kasy" to co masz powiedzieć jak kupisz tego FX'a?... więc szkoda nawet komentować...
Pracy nie ma ogólnie - w wielu zawodach bo pracodawcy czy klienci przyzwyczaili się że jak jak 20 zażąda dużo to po nich przyjdzie kolejne 20 jeleni który zrobią za darmo, za darmo zostaną po godzinach lub nawet jeszcze dopłacą do tej "pracy" żeby tylko tam "pracować". A jak już masz czelność brać pieniądze to najlepiej realizuj usługę sprzętem wartym 100k zł a bierz za to 200-300zł - no max 500zł - przy założeniu że pracujesz nad tym tydzień czy nawet miesiąc....
Sapphiron
14-04-2011, 14:20
ale jest lustrzanka więc zdjęcia napewno wyjdą - tak zapewne pomyslała zleceniodawczyni - tak to właśnie wygląda, ludzie chcą zdjęcia aby tylko były, a efekt jaki bedzie? jakoś to przeżyją, aby było za darmo.
Miałem mieć kiedyś zlecenie reklamowe. Wszystko było ugadane jak należy, miałem podpisywać umowę, ale klient oświadczył mi że "jednak woli kupić synowi luszczankie, na jedno wyjdzie"...
Nie wiedziałem co powiedzieć bo zamurowało mnie... Mimo mocnego folio które mu zaprezentowałem, mimo rekomendacji "po znajomości" wolał wydać 1500zł (bo tyle miałem dostać) na katalog od a do z przygotowany już do druku (sesja layout itp). A co z tego najśmieszniejsze? Sesja miała być robiona Mamką ZD a on kupił podobno d40x z kitem...
Optymistycznie się zrobiło :mrgreen: żyję z fotografii od kilku lat ale docelowo wolał bym robić coś innego. Dziś fotografia to nie jest pewna praca bo za rok lub dwa ilość zleceń lub ceny mogą spaść na łeb i co wtedy? nie mam ochoty pracować za miskę ryżu.
Mariusz888
14-04-2011, 14:29
Ceny na pewno jeszcze spadną bo będzie jeszcze więcej aparatów na rynku, aparat będzie nawet w długopisie, a wspaniałe algorytmy AF'a, WB, ISO, wykrywanie uśmiechów/ twarzy, rąk i czego tam jeszcze sprawią że aparat sam będzie robił wszystko więc jeszcze się pogłębi pogląd "mam aparat to zrobię to tak samo dobrze" ;)
wielebnyy
14-04-2011, 14:39
moim zdaniem jesli juz robicie naprawde dobre foty,macie sprzet , wypasione portfolio itd, to powinniscie moze poszukac czegos w firmach z wieloletnim stazem. Gdzie wam dobrze zaplaca , nie 1000 zl na miesiac tylko 5 tysiecy. . Skoro tak narzekacie na swoje zarobki w wlasnym biznesie. Nie chce nic mowic ale moja kolezanka ze szkoly , ktora jest na 2 roku studiow , pracuje w wwa dla wlasnie takiej agencji reklamowej i zarabia spora kase , napewno wiecej niz na miske ryzu. ... , a i ona zajmuje sie foto moze od 3 lat. Wiec skoro ona zostala zauwazona to wy powinniscie tymbardziej.
a i ciekawi mnie jedna rzecz. Skoro zarabiacie tak slabo i wogole ledwo wam starcza na zycie, a nawet musicie jeszcze dokladac do tego biznesu. To skad wy macie kase na puszki typu D700, D3s ? czy sloiki po 5-6 tys ? ktorych posiadacie po X sztuk. Bo tak sobie to rozumiem szczerze powiedziawszy.
A moze tak zniechecacie bo nie chcecie konkurencji na rynku ? :D
PS Co do reklamy to u mnie w miescie jest taki czlowiek , nie bede mowil po imieniu czy tez nicku, gdyz jest uzytkownikiem tego forum :D , i on zrobil taka reklame sobie , ze szukal dziewczyn na fotka.pl , nasza-klasa itd i im proponowal sesje za free , czyli one nic nie dostawaly pieniedzy i on tez nie. Potem pytal np czy moze zrobic zdjecia im do kalendarzy itp itd z ktorych mial juz zyski . tak wykozystwyal te mlode dziewczynki ... Robil dosc dobre zdjecia beauty , glamour, itd wiec wszystkie dziewuszki w miescie chcialy miec u niego foty, on wymgal tylko zeby sobie wpisywaly jego pseudonim artystyczny pod zdjeciami i link do jego strony gdy np wrzucaly je na dany portal ( a wszystkie wrzucaly :D ) . I tak to sie rozkrecalo , ze on w pewnym moemencie trzepal na nich kase, a one i tak za darmo garnely do niego by miec u niego zdjecie i moc sobie wrzucic na jakis portal spolecznosciowy :D az to juz w pewnym momencie sie robilo smieszne , no ale. Jak by nie bylo Reklame jak najbardziej sobie zrobil, z szarego mieszkanca 100 tys miasteczka , stal sie rozpoznawalny (rozpoznawalny napewno u ludzi wprzedziale wiekowym od 15 do 35 lat ) i zapewne ma teraz wiele zgloszen do sesji juz normalnie za pieniadze. Chociaz z tego co widze na jego stronie to nadal praktykuje w poszukiwaniu mlodych naiwnych dziewczynek :)
Matey3000
14-04-2011, 15:17
A co dziwnego jest TFP???
Kolezanka na 2 roku studiow to zarabia na swoje utrzymanie i sprzet, czy moze na waciki, bo za reszte rodzice placa, co?
cheyenne
14-04-2011, 15:25
moim zdaniem jesli juz robicie naprawde dobre foty,macie sprzet , wypasione portfolio itd, to powinniscie moze poszukac czegos w firmach z wieloletnim stazem. Gdzie wam dobrze zaplaca , nie 1000 zl na miesiac tylko 5 tysiecy. . Skoro tak narzekacie na swoje zarobki w wlasnym biznesie. Nie chce nic mowic ale moja kolezanka ze szkoly , ktora jest na 2 roku studiow , pracuje w wwa dla wlasnie takiej agencji reklamowej i zarabia spora kase , napewno wiecej niz na miske ryzu. ... , a i ona zajmuje sie foto moze od 3 lat. Wiec skoro ona zostala zauwazona to wy powinniscie tymbardziej.
a i ciekawi mnie jedna rzecz. Skoro zarabiacie tak slabo i wogole ledwo wam starcza na zycie, a nawet musicie jeszcze dokladac do tego biznesu. To skad wy macie kase na puszki typu D700, D3s ? czy sloiki po 5-6 tys ? ktorych posiadacie po X sztuk. Bo tak sobie to rozumiem szczerze powiedziawszy.
A moze tak zniechecacie bo nie chcecie konkurencji na rynku ? :D
PS Co do reklamy to u mnie w miescie jest taki czlowiek , nie bede mowil po imieniu czy tez nicku, gdyz jest uzytkownikiem tego forum :D , i on zrobil taka reklame sobie , ze szukal dziewczyn na fotka.pl , nasza-klasa itd i im proponowal sesje za free , czyli one nic nie dostawaly pieniedzy i on tez nie. Potem pytal np czy moze zrobic zdjecia im do kalendarzy itp itd z ktorych mial juz zyski . tak wykozystwyal te mlode dziewczynki ... Robil dosc dobre zdjecia beauty , glamour, itd wiec wszystkie dziewuszki w miescie chcialy miec u niego foty, on wymgal tylko zeby sobie wpisywaly jego pseudonim artystyczny pod zdjeciami i link do jego strony gdy np wrzucaly je na dany portal ( a wszystkie wrzucaly :D ) . I tak to sie rozkrecalo , ze on w pewnym moemencie trzepal na nich kase, a one i tak za darmo garnely do niego by miec u niego zdjecie i moc sobie wrzucic na jakis portal spolecznosciowy :D az to juz w pewnym momencie sie robilo smieszne , no ale. Jak by nie bylo Reklame jak najbardziej sobie zrobil, z szarego mieszkanca 100 tys miasteczka , stal sie rozpoznawalny (rozpoznawalny napewno u ludzi wprzedziale wiekowym od 15 do 35 lat ) i zapewne ma teraz wiele zgloszen do sesji juz normalnie za pieniadze. Chociaz z tego co widze na jego stronie to nadal praktykuje w poszukiwaniu mlodych naiwnych dziewczynek :)
a przez Ciebie to przemawia tylko zawiść, zazdrość i niewiedza
Mariusz888
14-04-2011, 16:47
a przez Ciebie to przemawia tylko zawiść, zazdrość i niewiedza
Też to tak odebrałem...
wielebnyy- ale gdzie on jest wykorzystał skoro sesje były TFP? To one nie wiedziały że to jest za free? Nie zgodziły się na to? Nie wspomnę już o tym że on "kroił kasę na tych biedactwach" a sprzęt i wiedzę to znalazł na progu? :roll: skoro robił im dobre foty za free to zysk jest po obu stronach - one mają dobre foty - on reklamę. W tym momencie to można nawet zaryzykować stwierdzenie kto na tym zyskiwał więcej - bo nie u każdego fotografa panna dostanie zdjęcia za darmo.
Po za tym nie rozumiem dlaczego modelka to musi od razu mieć z pozowania kasę - przecież słowem "modelka" jest określana dziś każda dziewczyna stająca przed obiektywem i nie ma znaczenia czy to jest BenQ za 200zł w rękach gościa bez pojęcia czy najnowszy H4D60 za wór kasy, i to jeszcze w studiu pro fotografa. Przecież nie każda tzw. "modelka" ma pojęcie o pozowaniu - a sorry ale płacenie komuś kto nie ma pojęcia trochę mija się z celem usługi - ponieważ "płacisz to wymagasz" ;)
Odnośnie agencji co dobrze płacą - przede wszystkim liczy się dojście do klienta (w tym agencji) - z wykształcenia nie jestem fotografem ale w moim zawodzie znam gości który by Cię zasypali kasą która im płynie bez kiwnięcia palcem, podczas gdy takiej nie zarobisz choćbyś na uszach przeskakiwał nad skakanką ;) tyle że zdecydowana większość rynku nie ma pracy lub pracuje za 1,5k zł mimo nie tak prostego, a odpowiedzialnego zawodu ;)
a wracając do tematu wątku - to poradziłbym jeszcze autorce odłożenie sobie kilku tyś zł na tzw wszelki wypadek. Wszak - zleceniodawcy nie płacący w terminie to w tym kraju jest dośc częsty przypadek. A pan w piekarni może nie być tak łaskaw i nie musi chcieć nam dać chleba za tzw "mam, zarobiłem ale spóźniają mi się z przelewem". Ot, proza zycia. Ale trza to też mieć na uwadze.
wielebnyy
14-04-2011, 17:36
no akurat zarabia tyle, ze jest w stanie sie sama utrzymac . Ja nie wiem ile dla Ciebie to zarobic ? bo np dla mnie zarobic to jak mam w miesiacu 3 tys to ja uwazam ze ZAROBILEM , a dla Ciebie moze byc 20 tys . - nie wiem.
A czy jej rodzice dokladaja czy nie to ja juz nie wnikam.
Nie przemawia , przeze mnie zawisc zazdrosc, zle to odebraliscie.. ,niewiedza moze i tak. Tylko denerwuje mnie uzalanie sie ludzi nad swoim losem. I uwazam, ze z tego fotografowania wcale takiej biedy nie ma. jak ktos ma pomysl na siebie to dojdzie zawsze do czegos w zyciu !
A jesli chodzi o tego czlowieka o ktorym pisalem , To moze troche zle to napisalem, bo nie chcialem zebyscie to zrozumieli w zly sposob, tylko bardziej jako metode na reklame :) Wsumie jak to sobie teraz przeczytalem co napisalem to faktycznie mogliscie to odebrac w negatywny sposob :D tak wiec sory.
Dobra ja juz tu nie robie zamieszania i juz sie nie udzielam w tym temacie.
tak wiec autorce tematu zycze powodzenia i przemyslanych ale zarazem odwaznych dezycji Pozdrawiam :)
Matey3000
14-04-2011, 18:01
no akurat zarabia tyle, ze jest w stanie sie sama utrzymac .
A czy jej rodzice dokladaja czy nie to ja juz nie wnikam.
?????
No i "sorry" raczej.
Dobrze jest sobie zrobic realny kosztorys. Koszty to nie tylko raty za sprzet i ZUS.
Dla znajomych mam stały tekst gdy pytają się mnie czy im zrobię zdjęcia na ślubie. Mówię że mogę im zrobić plener w prezencie :D Nie mam zamiaru biegać całe wesele z aparatem.
Jako że fotografia nie jest zbyt bezpiecznym zawodem więc nie poprzestaję na tym. Niedługo ruszam z bardziej dochodowym biznesem. Będzie hardcorowo połączyć jedno i drugie ale jakoś ten sezon wytrzymam:D
jacoslavgth
14-04-2011, 18:29
Dla znajomych mam stały tekst gdy pytają się mnie czy im zrobię zdjęcia na ślubie. Mówię że mogę im zrobić plener w prezencie :D Nie mam zamiaru biegać całe wesele z aparatem.
Jako że fotografia nie jest zbyt bezpiecznym zawodem więc nie poprzestaję na tym. Niedługo ruszam z bardziej dochodowym biznesem. Będzie hardcorowo połączyć jedno i drugie ale jakoś ten sezon wytrzymam:D
porno? :)
porno? :)
czyli będą nowe foty w dziale "akt"? :mrgreen:
porno? :)
sea21 się rozpędził jak usłyszał o darmowych modelkach z facebooka i naszej klasy :D
jacoslavgth
14-04-2011, 19:09
nie śmiejcie się, miałem taki pomysł z kumplami :) mógłby sie okazać bardzo dochodowy, szczególnie na rynek azjatycki
:mrgreen::mrgreen::mrgreen:
To będzie hard porno :mrgreen:
Dobra, dobra, opanujcie się, jest przed 22:00 ;)
Czy to znaczy, że proponujecie to także koleżance, która prosi tu o wskazówki? :D
Ale ona już zainwestowała w sprzęt. Więc będzie zdjęcia robić raczej ;-)
A na poważnie, to radzę koleżance podchodzić ostrożnie do tego biznesu. Nie skakać od razu do basenu. Najpierw sprawdzić, czy jest woda. Powodzenia.
Ja w to wszedlem bo czulem te wszystkie kotlety i mam bardzo nietypowy pomysl na ktorym chce sie oprzec. Z typowymi repoglamurowymi fotami juz bym chyba w to nie wskoczyl. No i na start na pierwsze pare 3 lata dzialalnosci mam odlozona kase na zycie.
Wchodź w ten biznes śmiało, przecież to czysta kapucha i zero zapierrr... człowiek cały czas się opierdziela! no i ten szpan jak się ma duży aparat, ta nutka zazdrości u innych! ach bezcenne, powodzenia!
Nie wiem czy jestem reprezentatywnym przykładem. Ale opowiem może jak to wyglądało u mnie. Byłam w podobnej sytuacji. Zdjęcia robiłam do szuflady, własnym dzieciom, znajomym. Z tą różnicą że ja NIGDY nie myślałam o fotografii "poważnie" tzn. nie kombinowałam jak by z tego zrobić źródło jakiegokolwiek utrzymania. Robiłam, bo to kochałam. Komercyjnie zajęłam sie fotografią nie dlatego, że nie miałam innego wyjścia - to była szalenie poważna decyzja, ponieważ dla robienia zdjęć zrezygnowałam ze swojego normalnego zawodu. Większość pewnie powie że jestem szalona, bo zarabiałam w swoim zawodzie jakąś trzykrotność tego, co jestem w stanie zarobić na fotografii (mimo, że w kalendarzu ciężko znaleźć wolne miejsce). I też ten zawód bardzo, bardzo lubiłam.
Podejmowałam tą decyzję na raty. Długo odmawiałam robienia sesji komercyjnie, tłumacząc że się tym nie zajmuję. Potem stwierdziłam, że można by z takich zleceń kupić np. nowy obiektyw, więc zrobiłam coś za symboliczne pieniądze. Wtedy cały czas pracowałam w swoim normalnym zawodzie. Ale stopniowo fotografia zaczęła zajmować mi coraz więcej czasu, aż doszłam do wniosku, że nie mogę dłużej prowadzić tego podwójnego życia i muszę wybrać jedno lub drugie... Padło na fotografię, chociaż zdawałam sobie sprawę z ogromnego ryzyka.
/i teraz kilka wniosków.
Ja miałam bardzo łagodny start. Zero presji finansowej. Pieniądze na własny sprzęt. Żadnych rat, kredytów, odsetek. Dałam sobie pół roku na to by na bieżąco wychodzić przyzwoicie na plus (nie mówiąc o zwrocie z inwestycji w sprzęt). Osobiście rynek niezwykle pozytywnie mnie zaskoczył, bo już nie mam na kiedy umawiac klientów. Ale pierw robiłam dużo, dużo zdjęć za darmo. Żeby ćwiczyć, żeby się uczyć, żeby mieć portfolio, kontakty itp. Oprócz tego prowadzenie własnej działalnosci foto to ciągła katorżnicza praca nad własnym wizerunkiem i marketingiem. Do tego trzbeba mieć "jaja" i po rpostu trzeba to lubić. Trzeba umieć się sprzedać, umieć pracować z ludźmi i mieć z nimi FANTASTYCZNY (a nie tylko dobry) kontakt. To nie jest praca dla przeciętnych osobowości.
Z finansowego punktu widzenia rozsądniej zrobiłabym nie wchodząc w fotografię. Mogłabym sobie kupić bardzo dobry samochód pracując w poprzednim zawodzie i nie mając tych wszystkich wydatków jakie mam teraz. Z każdego innego punktu widzenia - inaczej być nie może. Codziennie rano nie mogę się doczekać kiedy wreszcie po kawie pojadę do pracy, do obróbki, na sesję, do ludzi, na warsztaty... To jest ogromne szczęście odkryć w życiu coś, co daje taki ogrom satysfakcji i tak ładuje baterie :) Niebezpieczeństwem jest pracoholizm (ja już wpadłam po uszy)... No ale to ja.. Taki mój charakter, że wszystko musi być na 110% i wszystko musze oczywiście zrobić sama.
Przemyśl wszystko na spokojnie. Zrób sobie biznesplan, przekalkuluj koszty, podlicz ile sesji miesięcznie musiałabyś zrobić, aby wyjść na zadowalającym cię poziome (i pozwalającym przeżyć). Zastanów się ile takich sesji możesz faktycznie mieć. Kilka zapytań na maila to za mało. A ile faktycznie dasz radę zrobić nie obniżając lotów. Mnie obróbka jednej sesji zajmuje ...x dni. To nie jest tak, że da radę trzepać zdjęcia codziennie, robić kokosy i robić to dobrze.
Oczywiście wyrażam tu swoje osobiste zdania i podejście. Pozdrawiam.
Nie wiem czy jestem reprezentatywnym przykładem. Ale opowiem może jak to wyglądało u mnie. Byłam w podobnej sytuacji. Zdjęcia robiłam do szuflady, własnym dzieciom, znajomym. Z tą różnicą że ja NIGDY nie myślałam o fotografii "poważnie" tzn. nie kombinowałam jak by z tego zrobić źródło jakiegokolwiek utrzymania. Robiłam, bo to kochałam. Komercyjnie zajęłam sie fotografią nie dlatego, że nie miałam innego wyjścia - to była szalenie poważna decyzja, ponieważ dla robienia zdjęć zrezygnowałam ze swojego normalnego zawodu. Większość pewnie powie że jestem szalona, bo zarabiałam w swoim zawodzie jakąś trzykrotność tego, co jestem w stanie zarobić na fotografii (mimo, że w kalendarzu ciężko znaleźć wolne miejsce). I też ten zawód bardzo, bardzo lubiłam.
Podejmowałam tą decyzję na raty. Długo odmawiałam robienia sesji komercyjnie, tłumacząc że się tym nie zajmuję. Potem stwierdziłam, że można by z takich zleceń kupić np. nowy obiektyw, więc zrobiłam coś za symboliczne pieniądze. Wtedy cały czas pracowałam w swoim normalnym zawodzie. Ale stopniowo fotografia zaczęła zajmować mi coraz więcej czasu, aż doszłam do wniosku, że nie mogę dłużej prowadzić tego podwójnego życia i muszę wybrać jedno lub drugie... Padło na fotografię, chociaż zdawałam sobie sprawę z ogromnego ryzyka.
/i teraz kilka wniosków.
Ja miałam bardzo łagodny start. Zero presji finansowej. Pieniądze na własny sprzęt. Żadnych rat, kredytów, odsetek. Dałam sobie pół roku na to by na bieżąco wychodzić przyzwoicie na plus (nie mówiąc o zwrocie z inwestycji w sprzęt). Osobiście rynek niezwykle pozytywnie mnie zaskoczył, bo już nie mam na kiedy umawiac klientów. Ale pierw robiłam dużo, dużo zdjęć za darmo. Żeby ćwiczyć, żeby się uczyć, żeby mieć portfolio, kontakty itp. Oprócz tego prowadzenie własnej działalnosci foto to ciągła katorżnicza praca nad własnym wizerunkiem i marketingiem. Do tego trzbeba mieć "jaja" i po rpostu trzeba to lubić. Trzeba umieć się sprzedać, umieć pracować z ludźmi i mieć z nimi FANTASTYCZNY (a nie tylko dobry) kontakt. To nie jest praca dla przeciętnych osobowości.
Z finansowego punktu widzenia rozsądniej zrobiłabym nie wchodząc w fotografię. Mogłabym sobie kupić bardzo dobry samochód pracując w poprzednim zawodzie i nie mając tych wszystkich wydatków jakie mam teraz. Z każdego innego punktu widzenia - inaczej być nie może. Codziennie rano nie mogę się doczekać kiedy wreszcie po kawie pojadę do pracy, do obróbki, na sesję, do ludzi, na warsztaty... To jest ogromne szczęście odkryć w życiu coś, co daje taki ogrom satysfakcji i tak ładuje baterie :) Niebezpieczeństwem jest pracoholizm (ja już wpadłam po uszy)... No ale to ja.. Taki mój charakter, że wszystko musi być na 110% i wszystko musze oczywiście zrobić sama.
Przemyśl wszystko na spokojnie. Zrób sobie biznesplan, przekalkuluj koszty, podlicz ile sesji miesięcznie musiałabyś zrobić, aby wyjść na zadowalającym cię poziome (i pozwalającym przeżyć). Zastanów się ile takich sesji możesz faktycznie mieć. Kilka zapytań na maila to za mało. A ile faktycznie dasz radę zrobić nie obniżając lotów. Mnie obróbka jednej sesji zajmuje ...x dni. To nie jest tak, że da radę trzepać zdjęcia codziennie, robić kokosy i robić to dobrze.
Oczywiście wyrażam tu swoje osobiste zdania i podejście. Pozdrawiam.
fajnie że ci się udało i że jesteś zadowolona, robić to co się lubi i dostawać pieniądze ;-) to fajna rzecz i godna pozazdroszczenia. Ale powiedzmy sobie szczerze, byłaś do tego świetnie przygotowana i od strony technicznej, sprzetowej i finansowej.
Dałas tutaj świetne rady. Tylko nasladować ;-)
jacoslavgth
15-04-2011, 11:33
jeżeli juz na starcie masz cały sprzet, stronę,materiały promo ( albumy pokazowe, ulotki, foldery, wizytówki itd) to bardzo duzo bo koszt tych rzeczy jest spory: strona ok 1500-2000 jeżeli robi ktoś kto się na tym zna, albumy pokazowe-przynajmniej 3 to koszt (barański) ok 700 zł, foldery, ulotki, wizytówki zależności od ilości ok 1000 zł, materiały na targi: rollupy, oświetlenie, zdjęcia pokazowe itp 2000 zł? koszta na poczatek mogą przytłoczyć i nie jest tak różowo ale z drugiej strony przez rok nie umarłem z głodu więc może warto :)
PS Co do reklamy to u mnie w miescie jest taki czlowiek , nie bede mowil po imieniu czy tez nicku, gdyz jest uzytkownikiem tego forum :D , i on zrobil taka reklame sobie , ze szukal dziewczyn na fotka.pl , nasza-klasa itd i im proponowal sesje za free , czyli one nic nie dostawaly pieniedzy i on tez nie. Potem pytal np czy moze zrobic zdjecia im do kalendarzy itp itd z ktorych mial juz zyski . tak wykozystwyal te mlode dziewczynki ... Robil dosc dobre zdjecia beauty , glamour, itd wiec wszystkie dziewuszki w miescie chcialy miec u niego foty, on wymgal tylko zeby sobie wpisywaly jego pseudonim artystyczny pod zdjeciami i link do jego strony gdy np wrzucaly je na dany portal ( a wszystkie wrzucaly :D ) . I tak to sie rozkrecalo , ze on w pewnym moemencie trzepal na nich kase, a one i tak za darmo garnely do niego by miec u niego zdjecie i moc sobie wrzucic na jakis portal spolecznosciowy :D az to juz w pewnym momencie sie robilo smieszne , no ale. Jak by nie bylo Reklame jak najbardziej sobie zrobil, z szarego mieszkanca 100 tys miasteczka , stal sie rozpoznawalny (rozpoznawalny napewno u ludzi wprzedziale wiekowym od 15 do 35 lat ) i zapewne ma teraz wiele zgloszen do sesji juz normalnie za pieniadze. Chociaz z tego co widze na jego stronie to nadal praktykuje w poszukiwaniu mlodych naiwnych dziewczynek :)
Nie byłbym taki pochopny w krytykowaniu. Ja widzę dwie strony medalu. Z jednej strony "naiwne dziewczynki" maja zdjęcia zrobione przez zawodowca, na przygotowanej sesji z całym dobrodziejstwem inwentarza. Co więcej w normalnych warunkach za taką usługę musiałyby i to nie mało zapłacić. Koszty pokrywa fotograf. Odbija sobie te koszty w momencie kiedy uda mu się opublikować komercyjnie część tych zdjęć, zapewne niewielką. Co więcej po takiej publikacji istnieje, jakkolwiek niewielka, szansa na to że dziewczyna dostanie propozycję pracy przy innej sesji, za którą dostanie już wynagrodzenie. Co do umieszczania podpisu pod zdjęciami to wynika to z jego praw ustawowych.
I jeszcze jedna nieoczywista uwaga. Dziewczyna po takiej sesji czy nawet kilku nabierze umiejętności odróżnienia "pstryka" od przyzwoitego zdjęcia lub przynajmniej wzrośnie jej poziom wymagań co może zaowocować przy wyborze fotografa ślubnego przez przyszlą pannę młodą.
Pozdrawiam.
A ja powiem tak. Wszystko sie da, tylko bez marudzenia. Przedewszystkim nic na szybko i nic na kredyt. Najlepiej zaczac od fotoziutkowania ktore wszyscy tak bardzo krytykuja. Zbadac rynek, znalesc cos co sie sprzeda i dawac wiecej niz inni. Zbudowac zaplecze zaopatrzeniowe. Przygotowac odpowiedni wizerunek i co by sie nie dzialo zawsze sie usmiechac... Wyjsc do klienta. Chcesz robic sluby krec sie z ulotkami pod kosciolem, niech ludzie cie widza na zywo, nie tylko w necie i na fejsie... Chcesz pstrykac dzieci, cisnij na porodowke, laz po przeczkolach, rozdawaj ulotki z jakims zachecajacym zdjeciem... Niegdy na poczatku nie dawaj cennika. Ustal swoj cel w fotografii. Nie mysl ze twoje zdjecia ludzi zacheca, bez odpowiedniej historyjki to pstryki jak ich pelno. Poszukaj partnerow do wspolpracy, np do slubu potrzebny jest fryzjer, mua, salon slubny. Nawiedzaj takie miejsca i zostawiaj po sobie slad, zawsze pozytywny, nawet jak wiesz ze nic z tego miala nie bedziesz. Ludzie dowartosciowuja sie problemami innych wiec pokazywac tego nie wolno. Co do sprzetu to jest on zalerzny od umiejetnosci i wcale nie trza setek tysiecy zeby cos pokazac... Ostatnio obstrzelalem slub na 2 stalkach i klient zadowolony... Dokladnie to 50 i 85mm... Nie pacz na innych i nie sluchaj ich krytyki, rob swoje i kreuj wlasny styl, nie siedz przed kompem tylko wychodz i miej kontak z ludzmi. Zawsze miej przy sobie wizytowki. Nie bedz na chalna i nie staraj sie nic nikomu wciskac na sile. Nawet jak nie masz nic do roboty udawaj zarobiona po lokcie ale mow ze cos wykombinujesz zeby klienta wcisnac... Nie publikuj wszystkiego na raz, i rob tonw odpowiednich godzinach(fejs)... Dobieraj klientow tak zeby byli w stanie, i chcielo zaplacic. Nie trac czasu na cwaniaczkow, i filozofow, i ludzi ktorzy by chcieli ale nie moga... Zamiast tracic czas jak niektorzy na uzalanie sie nad swiatem zainwestuj go w nauke, creativelive polecam, live stream jest za free... To narazie chyba na tyle... Wszystko z wlasnego doswiadczenia...
Ps. Pamietaj ze czasami zeby robic to co sie chce trzeba porobic to co sie musi... Ja na sprzet i wiedze zarabiam tyrajac w fabryce... ;)
Ps2. Nie wiem czy zauwarzyliscie ze w fotografi przestalo juz chodzic o zdjecia, a zaczelo o marketing, foty to tylko efekt uboczny. Ludzie nie chca juz placic za nazwisko, chca tylko miec zdjecia, a cywilizacja nauczyla ich chiec duzo i tanio... My musimy spowrotem nauczyc wartosci. Inzadne fizolofowolanie tu nie pomoze, jezeli nie ruszymy tylkow.
A ja powiem tak. Wszystko sie da, tylko bez marudzenia. Przedewszystkim nic na szybko i nic na kredyt. Najlepiej zaczac od fotoziutkowania ktore wszyscy tak bardzo krytykuja. Zbadac rynek, znalesc cos co sie sprzeda i dawac wiecej niz inni. Zbudowac zaplecze zaopatrzeniowe. Przygotowac odpowiedni wizerunek i co by sie nie dzialo zawsze sie usmiechac... Wyjsc do klienta. Chcesz robic sluby krec sie z ulotkami pod kosciolem, niech ludzie cie widza na zywo, nie tylko w necie i na fejsie... Chcesz pstrykac dzieci, cisnij na porodowke, laz po przeczkolach, rozdawaj ulotki z jakims zachecajacym zdjeciem... Niegdy na poczatku nie dawaj cennika. Ustal swoj cel w fotografii. Nie mysl ze twoje zdjecia ludzi zacheca, bez odpowiedniej historyjki to pstryki jak ich pelno. Poszukaj partnerow do wspolpracy, np do slubu potrzebny jest fryzjer, mua, salon slubny. Nawiedzaj takie miejsca i zostawiaj po sobie slad, zawsze pozytywny, nawet jak wiesz ze nic z tego miala nie bedziesz. Ludzie dowartosciowuja sie problemami innych wiec pokazywac tego nie wolno. Co do sprzetu to jest on zalerzny od umiejetnosci i wcale nie trza setek tysiecy zeby cos pokazac... Ostatnio obstrzelalem slub na 2 stalkach i klient zadowolony... Dokladnie to 50 i 85mm... Nie pacz na innych i nie sluchaj ich krytyki, rob swoje i kreuj wlasny styl, nie siedz przed kompem tylko wychodz i miej kontak z ludzmi. Zawsze miej przy sobie wizytowki. Nie bedz na chalna i nie staraj sie nic nikomu wciskac na sile. Nawet jak nie masz nic do roboty udawaj zarobiona po lokcie ale mow ze cos wykombinujesz zeby klienta wcisnac... Nie publikuj wszystkiego na raz, i rob tonw odpowiednich godzinach(fejs)... Dobieraj klientow tak zeby byli w stanie, i chcielo zaplacic. Nie trac czasu na cwaniaczkow, i filozofow, i ludzi ktorzy by chcieli ale nie moga... Zamiast tracic czas jak niektorzy na uzalanie sie nad swiatem zainwestuj go w nauke, creativelive polecam, live stream jest za free... To narazie chyba na tyle... Wszystko z wlasnego doswiadczenia...
Ps. Pamietaj ze czasami zeby robic to co sie chce trzeba porobic to co sie musi... Ja na sprzet i wiedze zarabiam tyrajac w fabryce... ;)
Ps2. Nie wiem czy zauwarzyliscie ze w fotografi przestalo juz chodzic o zdjecia, a zaczelo o marketing, foty to tylko efekt uboczny. Ludzie nie chca juz placic za nazwisko, chca tylko miec zdjecia, a cywilizacja nauczyla ich chiec duzo i tanio... My musimy spowrotem nauczyc wartosci. Inzadne fizolofowolanie tu nie pomoze, jezeli nie ruszymy tylkow.
Ojj bardzo dobrze powiedziane ;)
RobertMiernik
11-11-2012, 00:45
Ojj bardzo dobrze powiedziane ;)
Tylko dlaczego tak nie po polsku, aż oczy bolą od czytania ;/
danielz: zainwestuj w FireFoxa ze sprawdzaniem pisowni błagam... Jak cię ekonet dorwie to Cię rodzona matka nie pozna, aż strach myśleć...
sokolnik
12-11-2012, 15:03
przeczytałem cały wątek i najbardziej się zgadzam z twierdzeniem, że znajomi to by chcieli wszystko i jeszcze więcej za darmo albo za dopłatą z naszej strony.
Nie pchałbym się w ten biznes z kredytem na plecach na kolejne 3 lata. Szok! miesięczna rata aparatu, obiektywu ile wyjdzie? razem 1 000 - 1 500 zł ? dodatkowe koszta jak składki do ZUSu, oprogramowanie, amortyzacja sprzętu foto oraz samochodu? a gdzie zarobek? klienci po 300-500-1 000zł ? nie widzę tego. nie wiem. jak to było w kabarecie? "strach trochę"
Matey3000
12-11-2012, 16:20
No 1,5 roku minelo, jak tam IZA?
przeczytałem cały wątek i najbardziej się zgadzam z twierdzeniem, że znajomi to by chcieli wszystko i jeszcze więcej za darmo albo za dopłatą z naszej strony. [...]
Też to niestety zauważyłem. Najlepiej jeszcze, jakbyś pojechał po nich, zawiózł na miejsce zdjęć, porobił zdjęcia i odwiózł. A później w miarę szybko przygotował obrobione prace (czasami chcieliby jeszcze sami wybrać) i im odwiózł z uśmiechem.
Nie ma nic złego w fotografowaniu za darmo, czy w formie TFP, o ile obie strony coś z tego mają.
No 1,5 roku minelo, jak tam IZA?
Jeeej, zdążyłam już zapomnieć o tym wątku! :) Na razie jest chyba tak, jak mówi danielz, któremu bardzo bardzo dziękuję za obszerną, cenną i bogatą merytorycznie wypowiedź.
Niestety ogromnym problemem jest brak jakiegokolwiek zmysłu estetycznego i świadomości wartości artystycznej zdjęć u większości potencjalnych klientów. Wielkie oczy, w których w odpowiedzi na konkrety jawi się pytanie "czemu tak drogo?" to norma. Dlatego właśnie trzeba mieć siłę przebicia i robić sobie dobry PR. Nieśmiali, cisi i leniwi wybiją się tylko, jeśli będą naprawdę wybitni. Ale takich jest jeden na milion...
U mnie na razie bez większych zmian - nabyłam sprzęt swoich marzeń, ale jest ze mną tylko w czasie wolnym. Pracę mam nadal nie swoich marzeń i niestety na razie tylko w ten sposób zarabiam na pasję, którą realizuję po godzinach. Powoli jednak zmieniam nastawienie i zamierzam, mając już większe możliwości (mam na myśli zawartość plecaka) i trochę większą wiedzę, trochę się rozkręcić.
Muszę zacząć śledzić wątki o nikonowych plenerach w Krakowie i, jak to się mówi, wyjść do ludzi. Dzięki za wszystkie opinie :)
skarcity
14-11-2012, 10:18
Nie ma nic złego w fotografowaniu za darmo, ... o ile obie strony coś z tego mają.
:grin:
zuziamarzec123
15-01-2013, 17:30
Zastanawiam się w jaki sposób można obecnie zarobić na robieniu zdjęć. Domyślam się, że może to być albo robienie sesji ślubnych, posiadanie studia fotograficznego, robienie zdjęć komercyjnych, sprzedawanie zdjęć na stocku i do gazet. Macie jeszcze pomysły?
zarobić na robieniu zdjęć. Domyślam się, że może to być /.../ robienie zdjęć komercyjnych
:)
cheyenne
16-01-2013, 09:12
Masz dobre reporterskie spojrzenie. Podobały mi się zdjęcia z chrztu choć byłoby do nich wiele uwag.
Masz szansę na zaistnienie w tym zawodzie, jednak nie sądzę byś mogła od razu z tego żyć. Myślę, że na to potrzeba lat i to zapewne nie mniej niż pięciu.
Lat budowania marki, wizerunku, sieci poleceń wydatków na reklamę, sprzęt, szkolenia, ćwiczeń nad postprocesem.
Nie trać wiary ale nie licz, że startując od zera fotografia stanie się szybko Twoim źródłem utrzymania. Taki stan może nigdy nie nastąpić.
Policz sobie wydatki na utrzymanie firmy, zus, amortyzację sprzętu. Zapewne zauważysz, że chcąc zarobić średnio 3000 zł netto miesięcznie będziesz musiała mieć zysk roczny nie mniejszy niż 50000 zł netto.
Czy jesteś w stanie zagwarantować sobie taką ilość klientów, którzy pozwolą na taki zysk?
Policz sobie wydatki na utrzymanie firmy, zus, amortyzację sprzętu. Zapewne zauważysz, że chcąc zarobić średnio 3000 zł netto miesięcznie będziesz musiała mieć zysk roczny nie mniejszy niż 50000 zł netto.
Czy jesteś w stanie zagwarantować sobie taką ilość klientów, którzy pozwolą na taki zysk?
to jeszcze wytlumacz ze zysk to nei to samo co przychod.
lekko liczac miesieczne koszty utrzymania firmy:
zus - 1000
transport - 200
konto firmowe - 30
telefon - 100
"amortyzacja" sprzetu foto zakladajac wartosc sprzetu ok 12tys na 2 lata - 500
"amortyzacja" sprzetu komputerowego (zakladajac sredniej jakosci laptopa i tani soft) - 300
ksiegowosc - 200
biuro - 300 (zakladajac ze mamy jakis pokoik z biurkiem a nie studio)
utrzymanie biura - 200 (prad woda itp)
reasumujac - 2830 .. zalozmy 3000 samych kosztow. do tego dolicz te 3tys netto ktore chcesz zarabiac (imho nierealne przy powyzszych zalozeniach, ale niech bedzie). do tego 3 tys netto dolicz oczywicie podatek i vat (bo zakladam ze bedziesz chcial wrzucac w koszty zakupiony sprzet ). czyli jakies 4200 razem. daje nam to 7200 przychodu miesiecznie, czyli 86tys rocznie.
zakladajac slub czy inne zlecenie po 1500pln daje nam to 57 slubow rocznie. czyli wiecej niz jeden tygodniowo razem ze swietami i swietem zmarlych. powodzenia :)
transport - 200
ubogo ;) przy 4 zleceniach miesięcznie z plenerami mz będzie więcej
"amortyzacja" sprzetu foto zakladajac wartosc sprzetu ok 12tys na 2 lata - 500
znowu ubogo mz ;) jeśli oczywiście zakładamy, że to ma być nowy sprzęt
Piotrek, 200 na transport to chyba jak masz rikszę :D Gdzie amortyzacja samochodu, ubezpieczenie, koszty serwisu, wymiany opon? Nie wspominasz też o kosztach związanych z dostępem do internetu, hostingiem, pozycjonowaniem itp.
No a reklama :) dolicz choć raz w roku pokazanie się na targach ślubnych.
Piotrek, 200 na transport to chyba jak masz rikszę :D Gdzie amortyzacja samochodu, ubezpieczenie, koszty serwisu, wymiany opon? Nie wspominasz też o kosztach związanych z dostępem do internetu, hostingiem, pozycjonowaniem itp.
ale ja policzylem absolutne minima czyli fotograf jezdzi autobusem i tylko jak musi to samochodem, podobnie przy amortyzacji sprzetu, najtanszy potrzebny... bez liczenia kosztow dodatkowych typu internet, utrzymacie sluzbowego auta czy utrzymanie studio.
przeciez jakbym przedstawil w pelni realna kalkulacje to by mnie tu zjedzono ze wydziwiam :) ale jakby ktos chcial to takowa posiadam :D
Ja bardzo chętnie bym zapoznał się z taką kalkulację niech ludzie w końcu przejrzą na oczy...
Ledwo wrócił i już gwiazdorzy!
Wystarczy lokal i samochód tatusia, aparat z dotacji i preferencyjny zus, internet "ciągnięty" przez wi-fi od sąsiada, wszystko, co kupują krewni i znajomy na fakturę firmy, rozliczenia gotówkowe bez papierów, oprogramowanie z netu, itp. i budujemy kapitalizm.
po co lokal? mozna sie umawiać w kawiarni
i pokazywać tam przy kawce zdjecia w latopie i albumie pokazowym ;-)
Matey3000
16-01-2013, 13:16
A kiedys kilkanascie slubow w jedna sobote sie dalo zrobic. eh te czasy.
a czy da się zarobić jakby się miało małe studio, maszynę do druku zdjęć, mały sklepik (ramki, filmy, karty pamięci itp.) ? ktoś może się podzielić jak to wygląda. oczywiście trzeba pewnie przyjąć w miarę dobre położenie, aby trochę ludzi dookoła mieszkało...
a czy da się zarobić jakby się miało małe studio, maszynę do druku zdjęć, mały sklepik (ramki, filmy, karty pamięci itp.) ? ktoś może się podzielić jak to wygląda. oczywiście trzeba pewnie przyjąć w miarę dobre położenie, aby trochę ludzi dookoła mieszkało...
Z tego co obserwuję wśród klientów tego typu punkty nieźle sobie radzą w mniejszych miastach, gdzie zwykle do właścicieli należy też lokal w którym znajduje się zakład. W większych miastach punktów usługowych jest coraz mniej - czynsze i koszty rosną, ilość klientów spada.
Z tych co działają w okolicy, to wszystkie świadczą również usługi fotograficzne "dla ludności" - legitymacyjne/śluby/pogrzeby.
podejrzewam, że te usługi dla ludności zapewniają w miarę stały dochód pozwalający utrzymać zakład, a większe zarobki to projekty dodatkowe (śluby, pogrzeby, imprezy,itp). tak to sobie wyobrażałem. czyli trzeba by kupić własny lokal z tego co piszecie.
A czy do otwarcia zakładu foto potrzebny jest jakiś certyfikat rzemieślniczy ?
Nie. Twoim certyfikatem będą Twoje zdjęcia.
po co lokal? mozna sie umawiać w kawiarni
i pokazywać tam przy kawce zdjecia w latopie i albumie pokazowym ;-)
Czy jest w tym coś złego? :)
nie, przeciez dlatego napisałem jak mozna legalnie oszczędzać
podejrzewam, że te usługi dla ludności zapewniają w miarę stały dochód pozwalający utrzymać zakład, a większe zarobki to projekty dodatkowe (śluby, pogrzeby, imprezy,itp). tak to sobie wyobrażałem. ....
dobrze kombinujesz :)
nie, przeciez dlatego napisałem jak mozna legalnie oszczędzać
oczywiscie ze mozna .. tak samo jak mozna sie umowic z mechanikiem na parkingu a nie w warsztacie, bo przeciez nie ma w tym nic zlego :)
pozostaje wiarygodnosc takiego specjalisty.
do momentu w ktorym fotografowie nie zaczna szanowac samych siebie uznajac fotografie za zawod a nie za hobby na ktorym mozn ana lewo dorobic to raczej marne szanse na poprawe podejscia.
Fajny temat.
Widzę że koszty takiej działalności są kolosalne.
Lepiej być dorabiajacym sobie foto ziutkiem za 1500-2000. Bo to i tak sporo jak na dorabianie.
Sam nigdy za kasę nie robiłem zdjęć.
Kupiłem trochę stałek którymi można by takie imprezy okolicznościowe obskoczyć, może kiedyś się tym zajmę.
Nie wiem ile dokładnie w uk bierze fotograf za ślub. Pewnie 1000-2000 Ł.
Koleżanka chodzi do koledżu na fotografie, jakieś zdjęcia udało jej się sprzedać, tak że nie jest najgorsza.
Jej wykładowca polecił ją komuś na ślub i jak powiedziała 500 Ł żeby nie przesadzić, to ten klient zrezygnował, za drogo się wydawało.
Tak, że nie tylko w Polsce taka sytuacja.
Druga sprawa wasze stawki do zarobków w Polsce są WYSOKIE.
Ale rozumiem że koszty utrzymania je tak windują.
Druga sprawa wasze stawki do zarobków w Polsce są WYSOKIE.
To jest bezsensowny, do znudzenia powtarzany komunał. W stosunku do przeciętnych zarobków wszelkie stawki będą wysokie - i właśnie z tego powodu nie ma sensu uprawiać przeciętnej fotografii, należy wybić się ponad przeciętność i realizować zlecenia dla nieprzeciętnych zleceniodwaców.
aikidudi
18-01-2013, 03:30
Fajny temat.
Widzę że koszty takiej działalności są kolosalne.
Lepiej być dorabiajacym sobie foto ziutkiem za 1500-2000. Bo to i tak sporo jak na dorabianie.
Sam nigdy za kasę nie robiłem zdjęć.
Kupiłem trochę stałek którymi można by takie imprezy okolicznościowe obskoczyć, może kiedyś się tym zajmę.
Nie wiem ile dokładnie w uk bierze fotograf za ślub. Pewnie 1000-2000 Ł.
Koleżanka chodzi do koledżu na fotografie, jakieś zdjęcia udało jej się sprzedać, tak że nie jest najgorsza.
Jej wykładowca polecił ją komuś na ślub i jak powiedziała 500 Ł żeby nie przesadzić, to ten klient zrezygnował, za drogo się wydawało.
Tak, że nie tylko w Polsce taka sytuacja.
Druga sprawa wasze stawki do zarobków w Polsce są WYSOKIE.
Ale rozumiem że koszty utrzymania je tak windują.
w okolicach Manchesteru ludzie nie chca płacić nawet 300f. Widziałem juz nie jedno ogłoszenie Polaków, ze zrobia za 80f :/
Ale to chyba tyko fotki zgrane na płytę bez obróbki za te 80.
No napisałem że rozumiem te wysokie stawki, bo koszty prowadzenia są wysokie.
Ja tam wolę traktować fotografię jak hobby.
Jest jednak jeden minus.
Brak wystarczająco wielu okazji do po robienia zdjęć. Wszystkich znajomych obfotografowałem
:)
Druga sprawa wasze stawki do zarobków w Polsce są WYSOKIE. Ale rozumiem że koszty utrzymania je tak windują.
Ok ale zauważ, że sprzęt kosztuje wszędzie prawie tyle samo a czasami nawet u nas więcej jak w krajach gdzie średnia zarobków jest dużo wyższa, tak samo z oprogramowaniem. Więc nie ma się co dziwić, że trzeba zapodawać ceny żeby zarobić na waciki. Polski fotograf ślubny musi tak samo jak jego kolega w UE lub USA kupić drogi sprzęt.
Tylko, że tych kolegów takie koszta mniej bolą bo zakup porządnego monitora Eizo czy mocnej jednostki jest dla nich relatywnie wielokrotnie tańszy jak dla osób u nas w kraju.
W niektórych branżach mało kto schodzi poza pewien poziom nawet gdyby miał nie zrobić zlecenia. Skutkuje to tym, że klient obdzwoni 5-6 osób a różnic w cenie praktycznie nie ma i nikt nie zrobi za 30-50% ustalonych stawek. Wtedy docenia się jakość, doświadczenie i innowacyjność i wybiera w miarę najlepszego. Tylko, że są to branże gdzie ze względu na specyfikę, narzędzia i wiedzę nie zrobi tego byle kto za pół darmo. W fotografii ślubnej to jednak nie zadziała bo rynek wygląda całkowicie inaczej jak wszyscy wiedzą. Jest to branża gdzie jakość nadal jeszcze nie jest najważniejszym czynnikiem decyzyjnym kupującego i niestety patrząc całościowo jeszcze długo nie będzie. Nie ma nigdzie takich wyników ale podejrzewam, że wiele się nie pomylę gdy powiem, że 65-70% robionych w kraju ślubów oscyluje w tych niskich raczej rynkowo stawkach.
w okolicach Manchesteru ludzie nie chca płacić nawet 300f. Widziałem juz nie jedno ogłoszenie Polaków, ze zrobia za 80f :/
Czyli polaczki już postanowili tam zepsuć rynek tak jak się to udało na ziemi ojczystej? Słodko.
Ja ostatnio zostałem wyśmiany przez klienta jak powiedziałem mu kwotę swoich usług za dwa dni zdjęciowe po 10h pracy na dzień. Do tego doszła dokładna obróbka 70 zdjęć. Po przeliczeniu tej kwoty na pracogodziny doszło do mnie, że zaproponowałem stawkę gdzie gościu na budowie równo ze mną zarabia. Słodko.
Każdy wychodzi z założenie, że skoro Painta uczą już w przedszkolu a lustrzankę może kupić każdy to nie potrzeba żadnych umiejętności, co innego taki gościu na budowie - wiadomo "Fachowiec" :D
Wczoraj robiłem w pewnej gdańskiej stoczni zdjęcia elementów napędowych do katalogu (w tym zawodzie żadne zlecenie nie śmierdzi ;) ). Podszedł do mnie robotnik (spawacz) i jedząc kanapkę zapijaną maślanką przyglądał mi się jak zapierdzielam jakiś 10 m nad ziemią po szczebelkach drabiny (musiałem zrobić zdjęcia z góry). Jak zszedłem pan grzecznie zapytał się mnie: " te, k***, ile bierzesz k*** za ślub?" Jak mu powiedziałem ile, zakrztusił się kanapką i stwierdził odchodząc: "chyba ze zrobieniem laski młodemu, k***" ... Tyle w temacie ;)
Każdy wychodzi z założenie, że skoro Painta uczą już w przedszkolu a lustrzankę może kupić każdy to nie potrzeba żadnych umiejętności, co innego taki gościu na budowie - wiadomo "Fachowiec" :D
Każdy wychodzi z założenia, że lepiej zostać prafeszynal łeding fotołgraferem niż dopieprzać na budowie i są wyniki ;)
pgaik,
powinieneś był odpowiedzieć, że laskę to Ci młoda może zrobić za dopłatą i tyle :|
szkoda czasu na nawracanie robola.
Moim zdaniem jak komuś zależy na wyjątkowych zdjęciach to musi się liczyć z kosztami.
Czyli polaczki już postanowili tam zepsuć rynek tak jak się to udało na ziemi ojczystej? Słodko.
Ja ostatnio zostałem wyśmiany przez klienta jak powiedziałem mu kwotę swoich usług za dwa dni zdjęciowe po 10h pracy na dzień. Do tego doszła dokładna obróbka 70 zdjęć. Po przeliczeniu tej kwoty na pracogodziny doszło do mnie, że zaproponowałem stawkę gdzie gościu na budowie równo ze mną zarabia. Słodko.
Z Twojej wypowiedzi nic nie wynika. Tzn. ile to mniej więcej wyszło? Bo na budowie można zarabiać za godzinę 10, 20, czy 50 zł. Odliczyłes amortyzację sprzętu? Czemu miałbyś zarabiać więcej?
mirekkania
18-01-2013, 11:40
przeciez jakbym przedstawil w pelni realna kalkulacje to by mnie tu zjedzono ze wydziwiam :)
Ja bardzo chętnie bym zapoznał się z taką kalkulację niech ludzie w końcu przejrzą na oczy...
Spodziewam się linczu, ale się go nie boję. :)
Kilka obwarowań na początek:
1. Nie prowadzę firmy foto. Fotografia jest moją pasja w którą zainwestowałem więcej niż moi koledzy, cierpiacy jak ja na kryzys wieku średniego (czerwona Calibra i subwoofer w bagażniku pod dyską to już wypas ;) )
2. Prowadzę firmę innej branży i conieco się orientuję w realiach.
3. Oszacowania są oparte na orientacji w rynku, które mimo amatorki, jakieś tam mam.
Zatem, zaasekurowawszy się powyższym, polecam lekturze wpis, który kiedyś popełniłem w tym temacie:
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=475073232511099&id=363610100324080
Do chłopa z łopatą w kufajce - pełny szacunek. Potrafi on o wiele więcej niż niejeden "pan" z aparatem w dłoni. Niestety. Chciałbym widzieć, ilu fotografów (nawet amatorów) potrafi wykonać nawet drobne prace remontowe we własnym domu. Ja już nie mówię o pomalowaniu czegokolwiek czy wbiciu gwoździa...
oczywiscie ze mozna .. tak samo jak mozna sie umowic z mechanikiem na parkingu a nie w warsztacie, bo przeciez nie ma w tym nic zlego :)
pozostaje wiarygodnosc takiego specjalisty.
do momentu w ktorym fotografowie nie zaczna szanowac samych siebie uznajac fotografie za zawod a nie za hobby na ktorym mozn ana lewo dorobic to raczej marne szanse na poprawe podejscia.
Sailor, to, co jest zbyt popularne, przestaje być szanowane. Dlaczego? Bo ludzie "to" lubią, kręci ich tworzenie czegoś i to jest właśnie świetne. Idź do pierwszego lepszego Empiku i popatrz na regał z napisem "fotografia", przyznaj potem sam w sobie, ile zdobyłeś w ciągu życia wiedzy fotograficznej, której nie ma w tych wszystkich książkach? Masz od groma warsztatów (właśnie, zdaje się, że warsztaty fotograficzne to nowy sposób zarabiania przez fotografów, gdy nie ma zleceń), gdzie taki co lubi pstrykać może sobie popstrykać pod okiem fotografów.
Dziś, gdy prawie każdy (to taka przenośnia, podkreślająca popularność) ma D600/D800, gdy jest sporo utalentowanych ludzi, którzy tym z D9xs powodują opad szczeny paroma pstrykami z Druha zeskanowanymi Nikonem D70s, gdy zdjęcia, obrazy, piktogramy wychodzą nawet z lodówki, zdecydowanie bardziej szanuje się kogoś kto potrafi naprawić kapiący kran, zmienić instalację elektryczną w domu, czy położyć tynk niż kogoś, kto ma luszczankę i robi ahtystyczne zdjęcia.
Taki amator jest w stanie stworzyć naprawdę kapitalne zdjęcie. Nie musi mieć studia. Wystarczy, że może je sobie wynająć w dobrych kosztach. Jeśli znajomy przedsiębiorca chce, to czemu nie ma mu zrobić kalendarza za darmo albo za zwrot kosztów, bo po prostu to lubi? Po co ma płacić profesjonaliście, który weźmie od niego 10x więcej? Sprzęt ma taki sam, jak nie ma, to pożyczy, talent ma niejednokrotnie wiele większy niż zmęczony życiem fotograf profesjonalista z syndromem wypalenia zawodowego. I jeszcze ma satysfakcję, że to jego zdjęcia wiszą w firmie znajomego, a nie jakiegoś tam gościa zdzierającego kasę za "amortyzację sprzętu".
To, co popularne, to co na wyciągnięcie ręki - nie jest ani szanowane, ani się za to nie płaci. Dlatego budowlaniec, hydraulik czy inny mechanik zarobi więcej - raz, że mieszkać i jeździć musi każdy, a zdjęcia nie każdy musi mieć, a jak już chce mieć zdjęcia, może sobie zrobić iPhonem.
Jedyne co to techniki szlachetne, ale te robią się też coraz bardziej popularne.
RobertMiernik
18-01-2013, 16:03
TCiężko porównywać pracę stricte fizyczną z pracą fotografa sam przyznasz :)
Właśnie dlatego nie powinno się rzucać takich głupich komentarzy...
A może porównać nie zmysł artystyczny jednego i drugiego tylko warunki pracy?
Jeden w zimnie i deszczu a drugi w ciepłym studiu? I teraz wychodzi na to, że budowlaniec powinien więcej zarabiać tak?...
Dobry fotograf nie ma problemu z zarobkami, tak jak dobry budowlaniec i dobry _dowolny_inny_zawód...
Do chłopa z łopatą w kufajce - pełny szacunek. Potrafi on o wiele więcej niż niejeden "pan" z aparatem w dłoni. Niestety. Chciałbym widzieć, ilu fotografów (nawet amatorów) potrafi wykonać nawet drobne prace remontowe we własnym domu. Ja już nie mówię o pomalowaniu czegokolwiek czy wbiciu gwoździa...
Ale co ma piernik do przysłowiowego wiatraka. Fotograf ma być dobry w tym co robi bo za to mu płacisz zlecając zadanie. Co mnie obchodzi czy modelka dobrze gotuje albo sprząta. No chyba, że chcesz z niej zrobić swoją żonę ;)
Idąc tym tropem ciekawy jestem ilu chłopów w kufajce jest w stanie zrobić zlecenie foto na akceptowalnym poziomie. Jeśli do chłopa w kufajce pełny szacunek to dlaczego na taki szacunek nie ma zasługiwać dobry fotograf ? Bo nie umie pomalować ściany ??????? U nas pokutuje właśnie w kraju takie za przeproszeniem g...... myślenie, że najlepiej to jak by każdy umiał robić wszystko. Tylko pytanie wtedy kto komu za co miałby płacić jak każdy by sobie robić miał wszystko sam. Przez takie podejście obniża się jakoś usług. Sam się lecz ziołami, sam rób wszystko zaoszczędzisz. Tylko pytanie kto kupi Twoje usługi i za co Ty będziesz żył jak Twoi klienci zaczną sobie robić wszystko sami. Właśnie w takim kierunku to zmierza...Gazecie daj fote za darmo to Ci łaskawie podpis dadzą pod zdjęciem. Poza tym jak taki fotograf nie zarobi na siebie to i sam nie skorzysta z usług takiego hydraulika czy mechanika bo nie będzie miał za co - proste. Są oczywiście zawody, w których tak jak piszesz popyt będzie zawsze ale nie oznacza to, że wszystko co nie rozbija się o jedzenie, dach nad głową i picie ma być niszczone i deptane. Kultura jest wyznacznikiem każdej cywilizacji.
Jest to branża gdzie jakość nadal jeszcze nie jest najważniejszym czynnikiem decyzyjnym kupującego i niestety patrząc całościowo jeszcze długo nie będzie. Nie ma nigdzie takich wyników ale podejrzewam, że wiele się nie pomylę gdy powiem, że 65-70% robionych w kraju ślubów oscyluje w tych niskich raczej rynkowo stawkach.
tu nie o jakosc chodzi tylko o zwykla uczciwosc. 80-90% fotografii slubnej to szara strefa. gwarantuje ci ze wystarczylaby seria kontroli skarbowki po slubniakach, najlepiej polaczona z kontrola softu i nagle by sie okazalo ze przecietny slub nie kosztuje juz 300pln tylko 2500pln.
no ale skoro zamawiajacy i footgraf nie widza nic zlego w oszustwie to nie ma sie czemu dziwic.
Calme... Czytałeś uważnie, to com napisał? ;-)
""Fotografowanie stało się dziś rozrywką niemal równie masową co życie seksualne czy taniec. Oznacza to, że podobnie jak sztuka masowa, fotografia w rękach większości ludzi wcale sztuką nie jest. Stanowi przede wszystkim rytuał społeczny (...)". O fotografii, Susan Sontag.
Chodzi o to, że więcej w kraju zaawansowanych fotografów niż przyzwoitych budowlańców, stąd dla przeciętnego człowieka mniej oczywiste jest, że trzeba płacić za coś, co on też ma - bo ma lustrzankę (nierzadko lepszą niż profesjonalista z długami), a np. murarki nie zrobi. O to mnie się rozchodziło jedynie. Czy teraz jaśniej to napisałem?
Każdy wychodzi z założenie, że skoro Painta uczą już w przedszkolu a lustrzankę może kupić każdy to nie potrzeba żadnych umiejętności, co innego taki gościu na budowie - wiadomo "Fachowiec" :D
Dokładnie tak jest. A jak komuś nie wystarczy Paint, to ma darmowego GIMPa, a jak się uprze, to umiejętności nabędzie większe niż ten, co chce za zdjęcia pieniądze. Zainteresowany idzie do Empiku, kupuje co mu potrzebne i się rozwija. Dopyta się na forach, warsztatach. Nie ma studia z 10 lampami reflektorami? Jak chce, to sobie wynajmie. A warsztatów z tynkowania nie ma na przykład.
szkoda czasu na nawracanie robola.
Moim zdaniem jak komuś zależy na wyjątkowych zdjęciach to musi się liczyć z kosztami.
Button, może jakiś link do takich "wyjątkowych zdjęć? Chętnie zobaczę, za co te koszty Twoim zdaniem warto ponieść.
Popularność przekłada się na zmniejszenie kosztów, które gotowy jest ponieść klient, to chyba jasne.
Do chłopa z łopatą w kufajce - pełny szacunek. Potrafi on o wiele więcej niż niejeden "pan" z aparatem w dłoni. Niestety. Chciałbym widzieć, ilu fotografów (nawet amatorów) potrafi wykonać nawet drobne prace remontowe we własnym domu. Ja już nie mówię o pomalowaniu czegokolwiek czy wbiciu gwoździa...
czy to ze potrafie naprawic kran, polozyc dachowke, wyremontowac jacht, zrobic blat z zywicy epoksydowej czy wbic gwozdzia w sciane tworzy ze mnie lepszego fotografa?
panu z lopata place za machanie lopata, grafikowi za machanie piorkiem nad tabletem a kuchorzowi za gotowanie zupy. niech kazdy robi to co umie i na czym sie zna i bierze za to godziwe pieniadze.
niestety w polsce nadal jest pogardliwe podejsice do osob pracujacych "na swoim". z zalozenia kazdy jest przestepca albo w najlepszym wypadku chce biednego klienta okrasc. w szczegolosci jak klient jest urzednikem.
jest właśnie świetne. Idź do pierwszego lepszego Empiku i popatrz na regał z napisem "fotografia", przyznaj potem sam w sobie, ile zdobyłeś w ciągu życia wiedzy fotograficznej, której nie ma w tych wszystkich książkach?
cale mnostwo. wyniesione ze studiowania przez wiele lat prac mistrzow malarstwa rzezby i fotografii i z poswiecania na ten cel duzej czesci oszczednosci. i calego mnostwa czasu.
bo zapewniam cie ze pani krysia czy pan mietek a nawet pan profesor kazimierz ma male szanse nawet po nauczeniu sie tych ksiazek na pamiec wykonac swiadomie konkretna profesjonalna fotografie (nie mowie tu o artystycznych ziarnistych mazach zmasakroanych nowym zestawem filtrow tylko o prostym solidnym dobrze oswietlonym rzemiosle). bo do tego trzeba duzo nauki i jeszcze wiecej praktyki.
Masz od groma warsztatów (właśnie, zdaje się, że warsztaty fotograficzne to nowy sposób zarabiania przez fotografów, gdy nie ma zleceń), gdzie taki co lubi pstrykać może sobie popstrykać pod okiem fotografów.
pomijajc jednostkowe przypadki (uklony dla Jacka_Z) olbrzymia wiekszosc prowadzacych warsztaty posluguje sie aparatem jakis rok -dwa, a warsztaty prowadza dlatego ze nie potrafia zarobic na utrzymanie firmy sprzedaza zdjec. bo robia zbyt kiepskie zdjecia by ich kupili porzadni klienci a kiepscy klienci zrobia sobie sami albo wezma naiwnego za podpis. a wlasnie sie skonczyl tani zus i jest panika co dalej, do tego aparat kupiony za dotacje z urzedu pracy szwankuje a nowej dotacji nie bedzie... wiec najlepiej prowadzic warsztaty.
Dziś, gdy prawie każdy (to taka przenośnia, podkreślająca popularność) ma D600/D800, gdy jest sporo utalentowanych ludzi, którzy tym z D9xs powodują opad szczeny paroma pstrykami z Druha zeskanowanymi Nikonem D70s, gdy zdjęcia, obrazy, piktogramy wychodzą nawet z lodówki, zdecydowanie bardziej szanuje się kogoś kto potrafi naprawić kapiący kran, zmienić instalację elektryczną w domu, czy położyć tynk niż kogoś, kto ma luszczankę i robi ahtystyczne zdjęcia.
zapewniam cie ze procentowa liczba dobrych zdjec w stosunku do koszmarkow na rynku sie owszem zmienila ale niestety nie w te strone co powinna.
bez watpienia na pewno wzrosla lawinowo liczba fotografow
Taki amator jest w stanie stworzyć naprawdę kapitalne zdjęcie. Nie musi mieć studia. Wystarczy, że może je sobie wynająć w dobrych kosztach. Jeśli znajomy przedsiębiorca chce, to czemu nie ma mu zrobić kalendarza za darmo albo za zwrot kosztów, bo po prostu to lubi? Po co ma płacić profesjonaliście, który weźmie od niego 10x więcej? Sprzęt ma taki sam, jak nie ma, to pożyczy, talent ma niejednokrotnie wiele większy niż zmęczony życiem fotograf profesjonalista z syndromem wypalenia zawodowego.
zapewniam cie ze zmeczeni zyciem profesjonalisci nadal beda robic lepsze zdjecia niz amatorzy - ze wzgledu na posiadany warsztat pracy i umiejetnosci (oczywisice mowie o profesjonalistach a nie "profesjonalistach", przy czym profesjonalizm nie determinuje zarabiania na fotografii)
i nie mam nic przeciwko by znajomy przedsiebiorca zaplacil amatorowi za zlecenie. tylko niech amator wezmie za to zlecenie cos wiecej niz satysfakcje. bo to robota jak kazda inna.
I jeszcze ma satysfakcję, że to jego zdjęcia wiszą w firmie znajomego, a nie jakiegoś tam gościa zdzierającego kasę za "amortyzację sprzętu".
powyzej pisalem o pogardzie dla ludzi pracujacych na swoim .. twoja wypowiedz jest tego przykladem.
przyjmij do wiadomosci ze mali prywatni przedsiebiorcy to najciezej pracujaca grupa spoleczna w tym kraju i najbardziej dojona przez panstwo. fajnie by bylo gdyby kiedys doczekali sie odrobiny szacunku
a tak abstrahujac - sama satyfakcja kiepsko sie chleb smaruje.
To, co popularne, to co na wyciągnięcie ręki - nie jest ani szanowane, ani się za to nie płaci.
chcialbym by to byla prawda.. nie istnialby mcdonlads i tvp, nie byloby reklam w w tv, a przede wszystkim nie byloby chamstwa i typowo polskiej bezinteresownej zawisci :0
Jeśli do chłopa w kufajce pełny szacunek to dlaczego na taki szacunek nie ma zasługiwać dobry fotograf ?
a ty mialbys szacunek dla kogos kto inwestuje kupe kasy po to by pracowac za darmo? :P
Bo nie umie pomalować ściany ??????? U nas pokutuje właśnie w kraju takie za przeproszeniem g...... myślenie, że najlepiej to jak by każdy umiał robić wszystko.
to typowo polska "zaradnosc" - nie ma sensu placic za cos co mozna zrobic samemu.
a praca jest dla wszystkich - trzeba tylko robic to co sie umie. problemem jest to ze zbyt wielu ludzi niewiele umie wiec usiluje robic wszystko.
Poza tym jak taki fotograf nie zarobi na siebie to i sam nie skorzysta z usług takiego hydraulika czy mechanika bo nie będzie miał za co - proste.
jakis czas temu byla na fb dyskusja o tym jacy to reporterzy sa biedni bo gazet placa malo za zdjecia. podalem bardzo proste rozwiazanie - wystarczyloby ze wszyscy trzymaliby sie realnych stawek konkurujac jakoscia a nie cena i problem by przestal istniec. oczywcie to rozwaizanie jest nie do przyjecia :
tu nie o jakosc chodzi tylko o zwykla uczciwosc. 80-90% fotografii slubnej to szara strefa. gwarantuje ci ze wystarczylaby seria kontroli skarbowki po slubniakach, najlepiej polaczona z kontrola softu i nagle by sie okazalo ze przecietny slub nie kosztuje juz 300pln tylko 2500pln.
no ale skoro zamawiajacy i footgraf nie widza nic zlego w oszustwie to nie ma sie czemu dziwic.
Ja nadal nie potrafię ogarnąć dlaczego ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę najwspanialszym wspomnieniem i pamiątką jakie zostaje po ślubie są właśnie za x lat porządne zdjęcia albo dobry film. Nie to jakie było menu i ile wypito wódki ani w jakich kreacjach wystąpiła ciocia i kuzynka. To jest w sumie tak naprawdę ciekawe zjawisko społeczne ;) Wydaje mi się, że całościowo jednak społeczeństwo biednieje i po prostu branża też to będzie odczuwać jak każda inna. Będzie pewnie coraz mniej ślubów (niż, konkubinaty, itp) i coraz mniej ludzi będzie stać na wysokie stawki za dobrą usługę. Będą się zadowalać więc tanizną i bylejakością. Sprzęt tanieć raczej nie potanieje ani soft. Siłą rzeczy branża się skurczy do osób na b. wysokim poziomie (15%) a reszta uderzy w najtańsze rozwiązania, bo na tym są nauczeni oszczędzać koszty jeśli są zmuszeni. W ostateczności ktoś tam w rodzinie będzie miał aparat to im pstryknie zdjęcia a zjeść i napić się gość musi bo nie da w kopercie ;) Proza życia. Jak nie będzie stać to będą chcieli choć mieć namiastkę. 'Fotoziutków' raczej będzie przybywać moim zdaniem, bo oni tą niszę zapełnią czyli tych, których nie stać ale by chcieli .......
a ty mialbys szacunek dla kogos kto inwestuje kupe kasy po to by pracowac za darmo? :P
Kwestia doboru słów. Inaczej można powiedzieć, że taka osoba wydaje na hobby, żeby po godzinach normalnej pracy zrobić coś dla odrobiny satyfakcji. Bo to lubi.
Przerażające jest to, że kolejny wątek się bez potrzeby polaryzuje. Poprzedni który śledziłem skończył się na święci pracodawcy i nieroby pracownicy (lub odwrotnie, zalezy kto pisał), a teraz mamy najbardziej umęczonych na działalności i spokojnie sobie żyjących na etacie (najlepiej fizyczny robotnik), którzy swoim hobby zabierają zlecenia tym pierwszym.
Żałosne to jest. Kilkuletnie dzieci uczą się, że świat nie jest czarno-biały·
A może porównać nie zmysł artystyczny jednego i drugiego tylko warunki pracy?
a moz do porownania dodamy pania z urzedu? albo pana ministra jakiegos? albo chociaz zwyklego pracownika biurowego?
Jeden w zimnie i deszczu a drugi w ciepłym studiu? I teraz wychodzi na to, że budowlaniec powinien więcej zarabiać tak?...
no ok .. porownajmy pana kladacego plytki i zarabiajacego zalozmy 300pln za dzien roboty do fotografa przyrody lezacego w blocie przez kilka godzin zeby po to by zrobic zdjecie (albo i nie) za ktore mu zaplaca za pol roku jakies 50pln.
co do lekkosci fotografii - ostatnio w ciagu 2 dni przesiedzialem w studio 31 godzin. lekko zgarbiony nad fotografowanym obiektem. zapewniam cie ze moj kregoslup wolalby bym machal lopata :)
bardzo bym chcial by sami fotografowie zaczeli cenic swoja prace - bo jak oni nie zaczna to nie bedize podstaw by zaczeto ich szanowac.
Dobry fotograf nie ma problemu z zarobkami, tak jak dobry budowlaniec i dobry _dowolny_inny_zawód...
akurat budowalniec to dobry przyklad... otoz bedize mial bardzo duzy probelm zarowno z zarobkami jak i ze znalezieniem pracy gdy jako konkurencje bedzie mial np ekipe ukraincow pracujacych na czarno za pol stawki.
tak samo fotograf - nawet bedac dobrym bedzie mial problem w konkurowaniu z kim kto zrobi zlecenie na lewo.
a jak ci sie wydaje - zakladajac ze w malym miescie jest 10 kosciolow, w kazdym co weekend 10 slubow - co daje ca 450slubow miesiecznie - ile z tych 450slubow jest zrobione legalnie z umowa lub faktura? a teraz przeloz to na skale kraju :)
Kwestia doboru słów. Inaczej można powiedzieć, że taka osoba wydaje na hobby, żeby po godzinach normalnej pracy zrobić coś dla odrobiny satyfakcji. Bo to lubi.
a niech robi - tylko skoro juz bierze za to kase to neich beda to normalne stawki i niech robi to legalnie
teraz mamy najbardziej umęczonych na działalności i spokojnie sobie żyjących na etacie (najlepiej fizyczny robotnik), którzy swoim hobby zabierają zlecenia tym pierwszym.
Żałosne to jest. Kilkuletnie dzieci uczą się, że świat nie jest czarno-biały·
kilkuletnie dzieci ucza tez ze oszustwo i kradziez nie poplaca a zobacz jak pieknie jedno i drugie kwitnie w naszym najelpszym z krajow.
nikt tutaj nie pisze o tym ze fotografujacy hobbystycznie nie powinni tego robic. niech zabieraja zlecenia zawodowcom - nie ma w tym nic zlego. ale niech to robia UCZCIWIE. na realnych stawkach i odprowadzajac podatki od wykonanej roboty. i tak sa do prozdu bo zusu nie musza placic :)
zapewniam cie ze gdyby ludzie robili sluby na umowach o dzielo i fakturach (w zaleznosci czy maja DG czy nie) to nie byloby problemu kiepskich stawek.
RobertMiernik
18-01-2013, 17:58
a moz do porownania dodamy pania z urzedu? albo pana ministra jakiegos? albo chociaz zwyklego pracownika biurowego?
To coś zmieni?
Znam też dobrych _pracowników biurowych_ których praca moim zdaniem wcale odbiega stopniem skomplikowania i wymaganą kreatywnością od fotografowania.
no ok .. porownajmy pana kladacego plytki i zarabiajacego zalozmy 300pln za dzien roboty do fotografa przyrody lezacego w blocie przez kilka godzin zeby po to by zrobic zdjecie (albo i nie) za ktore mu zaplaca za pol roku jakies 50pln.
Jeśli robi to zawodowo a nie hobbystycznie to to zdjęcie sprzeda za parę tysięcy albo paręset razy za 50 zł. Jeśli jest inaczej, to albo
- mu to wystarcza
- powinien zmienić robotę
co do lekkosci fotografii - ostatnio w ciagu 2 dni przesiedzialem w studio 31 godzin. lekko zgarbiony nad fotografowanym obiektem. zapewniam cie ze moj kregoslup wolalby bym machal lopata :)
Znam to ;)
Cóż, tak jak pisałem wcześniej - każda praca ma plusy, cytując klasyka, dodatnie i ujemne, Ja na przykład wolę bolące plery i syndrom spawacza w prawym oku niż zimno i łopatę, ale to nie znaczy, że nie lubię czasem porąbać drzewa czy zrzucić starszej pani 5 ton węgla do piwnicy...
bardzo bym chcial by sami fotografowie zaczeli cenic swoja prace - bo jak oni nie zaczna to nie bedize podstaw by zaczeto ich szanowac.
Bardzo bym chciał, żeby podchodzili do swojej pracy z realną estymą, niestety mamy takich bardzo mało. Najczęściej zdarzają się dwa typy: AHtyści albo Gratisowcy, uważam że żadna z tych grup nie powinna występować w procentowym udziale większym niż 5%
akurat budowalniec to dobry przyklad... otoz bedize mial bardzo duzy probelm zarowno z zarobkami jak i ze znalezieniem pracy gdy jako konkurencje bedzie mial np ekipe ukraincow pracujacych na czarno za pol stawki.
tak samo fotograf - nawet bedac dobrym bedzie mial problem w konkurowaniu z kim kto zrobi zlecenie na lewo.
a jak ci sie wydaje - zakladajac ze w malym miescie jest 10 kosciolow, w kazdym co weekend 10 slubow - co daje ca 450slubow miesiecznie - ile z tych 450slubow jest zrobione legalnie z umowa lub faktura? a teraz przeloz to na skale kraju :)
Piotrze, jestem święcie przekonany, że masz rację.
Nie jestem też wcale szczęśliwy z powodu takiej konkurencji (jak zauważyłeś, nie tylko w fotografii tak jest) ale ponieważ nie mogę z tym nic zrobić, przyjmuję stanowisko, że moją główną zaletą jest jakość usług i tego się trzymając pilnuję, żeby moje ceny znajdowały się w dolnej granicy górnej 1/4 rynkowych.
Jak na razie się sprawdza...
P.S. Nie wiem czy dobrze Cię czytam, ale mam wrażenie, że zrozumiałeś mnie opacznie - w pełni się zgadzam z tym co napisałeś i właśnie taki wydźwięk miał mój poprzedni post.
a moz do porownania dodamy pania z urzedu? albo pana ministra jakiegos? albo chociaz zwyklego pracownika biurowego?
no ok .. porownajmy pana kladacego plytki i zarabiajacego zalozmy 300pln za dzien roboty do fotografa przyrody lezacego w blocie przez kilka godzin zeby po to by zrobic zdjecie (albo i nie) za ktore mu zaplaca za pol roku jakies 50pln.
Czylli jesli chodzi o zarobki - najwięcej fotograf, potem pani z urzędu, a na końcu budowlaniec? Czy odwrotnie budowlaniec i pani z urzędu?
Trudno jest pisać poważnie, jesli kolejne odpowiedzi są coraz bardziej absurdalne ;)
http://www.youtube.com/watch?v=mjEIaE85dU8 - to było zabawne.
sailor - problem w tym, że każdy tu pisze co innego, o czym innym, a przy tym każdy patrzy tylko ze swojej perspektywy, jak mu wygodniej. Cytuje odpowiedzi takie, gdzie może znaleźć mocniejszy kontrprzykład. Ja naprawde nie wiem, o czym ten wątek.
O tym, że fotograf musi zarabiać więcej niż robol?
O tym, żeby pracować uczciwie?
O tym, kto jest bardziej dojony i wyzyskiwany? Kto ma trudniej?
O tym, że panik Krysia z urzędu to już w ogóle powinna się powiesić ze wstydu, jaką ma prostą robotę i ktoś śmie jej za to płacić?
Może proszamy kwestię stawek za zdjęcia? - to chyba byłoby najrozsądniej, biorąc pod uwagę temat.
(nie chcę mi się jeszcze raz czytać i wyłapywać te wszystkie wątki). Naprawdę nie wiem, o co tu chodzi. Co dwa posty inny temat (byle się dopieprzyć do czyjegoś zdania).
czy to ze potrafie naprawic kran, polozyc dachowke, wyremontowac jacht, zrobic blat z zywicy epoksydowej czy wbic gwozdzia w sciane tworzy ze mnie lepszego fotografa?
panu z lopata place za machanie lopata, grafikowi za machanie piorkiem nad tabletem a kuchorzowi za gotowanie zupy. niech kazdy robi to co umie i na czym sie zna i bierze za to godziwe pieniadze.
niestety w polsce nadal jest pogardliwe podejsice do osob pracujacych "na swoim". z zalozenia kazdy jest przestepca albo w najlepszym wypadku chce biednego klienta okrasc. w szczegolosci jak klient jest urzednikem.
Zgadza się, wszystko się zgadza. Oprócz jednego: zobacz ile jest ludzi kucharzących, naprawiających jachty i robiących blaty, a ile jest ludzi robiących zdjęcia. To stąd wynika ta różnica. Poza tym jeść trzeba, mieszkać gdzieś też, a zdjęcia? Tu już to, co dobre a co złe - jest kwestią TYLKO gustu, o czym sam wiesz, jeśli studiowałeś historię malarstwa. Jedni wyklinali innych, inni znowu tamtych, jednym podobało się to i uważali, że robią sztukę, znowu tamtym co innego. Tak w malarstwie, muzyce, fotografii, literaturze. Kwestia gustu - więc już wkracza się na węższy grunt jeśli chodzi o chęć płacenia.
Kiedyś na SzerokimKadrze był film o fotografie biżuterii, który też żalił się na to, że klient jakiś, jubiler, mówił mu, że jego córka też zrobi takie same zdjęcia. I co takiemu klientowi Ty byś powiedział np.? :)
cale mnostwo. wyniesione ze studiowania przez wiele lat prac mistrzow malarstwa rzezby i fotografii i z poswiecania na ten cel duzej czesci oszczednosci. i calego mnostwa czasu.
No i jesteś wielki, bo od tego każdy, kto interesuje się fotografią powinien zacząć, zamiast czytania FOTO.
Ale widzisz, Ty spędziłeś na tym lata, co czyni Cię świadomym twórcą, profesjonalistą w każdym wymiarze. Ale teraz przychodzi do Ciebie klient i mówi to samo, co córka temu fotografowi z Szerokiego Kadru - moje dziecko też tak potrafi. Bo taki klient nie dostrzeże wysublimowanych różnic między Twoim zdjęciem a zdjęciem wykonanym przez jego syna, córkę, interesujących się fotografią.
Oprócz Twojego kunsztu jest jeszcze problem wrażliwości tego, kto będzie potencjalnym odbiorcą zamówienia. Sam powiedz, ile osób odróżni jedno od drugiego? Znowu - istotna tu będzie oprócz zagadnień technicznych kwestia gustu. Na to chyba nie ma rady oprócz uczenia plastyki i historii sztuki w szkołach, a z tym dobrze pewnie nie jest.
bo zapewniam cie ze pani krysia czy pan mietek a nawet pan profesor kazimierz ma male szanse nawet po nauczeniu sie tych ksiazek na pamiec wykonac swiadomie konkretna profesjonalna fotografie (nie mowie tu o artystycznych ziarnistych mazach zmasakroanych nowym zestawem filtrow tylko o prostym solidnym dobrze oswietlonym rzemiosle). bo do tego trzeba duzo nauki i jeszcze wiecej praktyki.
Pamiętaj, że mistrzom na uczelniach plastycznych też mało płacą. Dlatego piszą nieraz naprawdę dobre książki z oświetlenia, także studyjnego. A reszta - jeśli taki nastolatek się wciągnie, to kupi dwie, trzy lampki i zaczyna improwizować.
pomijajc jednostkowe przypadki (uklony dla Jacka_Z) olbrzymia wiekszosc prowadzacych warsztaty posluguje sie aparatem jakis rok -dwa, a warsztaty prowadza dlatego ze nie potrafia zarobic na utrzymanie firmy sprzedaza zdjec. bo robia zbyt kiepskie zdjecia by ich kupili porzadni klienci a kiepscy klienci zrobia sobie sami albo wezma naiwnego za podpis. a wlasnie sie skonczyl tani zus i jest panika co dalej, do tego aparat kupiony za dotacje z urzedu pracy szwankuje a nowej dotacji nie bedzie... wiec najlepiej prowadzic warsztaty.
Znów zgoda. Ale świadomy amator wybierze sobie naprawdę świetne warsztaty, które jak sam zauważyłeś, są. Dobierze sobie wykładających po ich dokonaniach, przeglądnie teczki i nie pójdzie do tych, co trzymają aparat rok czy dwa.
zapewniam cie ze procentowa liczba dobrych zdjec w stosunku do koszmarkow na rynku sie owszem zmienila ale niestety nie w te strone co powinna. bez watpienia na pewno wzrosla lawinowo liczba fotografow
No właśnie. A i świadomość plastyczna też się obniża. Dlatego klient nie będzie chciał płacić mistrzowi, pójdzie do smarownika.
zapewniam cie ze zmeczeni zyciem profesjonalisci nadal beda robic lepsze zdjecia niz amatorzy - ze wzgledu na posiadany warsztat pracy i umiejetnosci (oczywisice mowie o profesjonalistach a nie "profesjonalistach", przy czym profesjonalizm nie determinuje zarabiania na fotografii)
Zgodziłbym się, gdybym nie widział. Rzuć okiem na fotoferię, 1x, artlimited, deviantart, plfoto, ilu tam amatorów, którzy tworzą niejednokrotnie naprawdę genialne zdjęcia :) I nikt im za to nie płaci, robią bo lubią.
i nie mam nic przeciwko by znajomy przedsiebiorca zaplacil amatorowi za zlecenie. tylko niech amator wezmie za to zlecenie cos wiecej niz satysfakcje. bo to robota jak kazda inna. (ciach) a tak abstrahujac - sama satyfakcja kiepsko sie chleb smaruje.
Flaszka i zwrot kosztów modelki, wizażu, stylistki, fryzjera i wynajmu studia, no i kalendarze ze zdjęciami w każdym oddziale firmy - czy to nie dużo, jak ktoś naprawdę to lubi? :) Ma inną pracę, więc chleb sobie posmaruje masłem z innej dziedziny ;)
powyzej pisalem o pogardzie dla ludzi pracujacych na swoim .. twoja wypowiedz jest tego przykladem. przyjmij do wiadomosci ze mali prywatni przedsiebiorcy to najciezej pracujaca grupa spoleczna w tym kraju i najbardziej dojona przez panstwo. fajnie by bylo gdyby kiedys doczekali sie odrobiny szacunku
Ja się z tym w zupełności zgadzam.
a ty mialbys szacunek dla kogos kto inwestuje kupe kasy po to by pracowac za darmo? :P
Nie. Ale jeśli ktoś pracuje/studiuje/uczy się, a przy okazji ma/może pożyczyć sprzęt odpowiadający zleceniu i ma talent? Chciałbyś, by każdy naciskający spust migawki na prośbę drugiej osoby brał za to kasę?
to typowo polska "zaradnosc" - nie ma sensu placic za cos co mozna zrobic samemu.
a praca jest dla wszystkich - trzeba tylko robic to co sie umie. problemem jest to ze zbyt wielu ludzi niewiele umie wiec usiluje robic wszystko.
Ale co jest złego w tym, że nie płacisz za coś, co sam umiesz zrobić? Zwróć uwagę na popularność sklepów fotograficznych. I na to, że ludzie nie mają wyczulonych gustów plastycznych. Nie znają się na historii, nie odkryją, że w tym zdjęciu nawiązujesz do Newtona, a w innym do Roversiego.
jakis czas temu byla na fb dyskusja o tym jacy to reporterzy sa biedni bo gazet placa malo za zdjecia. podalem bardzo proste rozwiazanie - wystarczyloby ze wszyscy trzymaliby sie realnych stawek konkurujac jakoscia a nie cena i problem by przestal istniec. oczywcie to rozwaizanie jest nie do przyjecia :
Po co płacić reporterom, jak dziennikarz zrobi to samo Iphonem albo Lumią 800, jeśli tylko jest na miejscu. :) A fotoedytor i tak ma za zadanie ciąć koszty, a nie wybierać najlepsze zdjęcia.
Czylli jesli chodzi o zarobki - najwięcej fotograf, potem pani z urzędu, a na końcu budowlaniec? Czy odwrotnie budowlaniec i pani z urzędu?
Trudno jest pisać poważnie, jesli kolejne odpowiedzi są coraz bardziej absurdalne ;)
przestan absurdalnie pisac (jak powyzej) to i odpowiedzi beda lepsze :P
sailor - problem w tym, że każdy tu pisze co innego, o czym innym, a przy tym każdy patrzy tylko ze swojej perspektywy, jak mu wygodniej. Cytuje odpowiedzi takie, gdzie może znaleźć mocniejszy kontrprzykład. Ja naprawde nie wiem, o czym ten wątek.
krotko jestes na forum to jeszcz enie przesiakles jego specyfika - watki z reguly meandruja w wielu kierunkach - a jak za bardzo odchodza od tematu to wkracza moderator :)
tutaj akurat wszystko nadal buja sie wokol tematu o zarabianiu na fotografii :)
Piotrze, jestem święcie przekonany, że masz rację.
Nie jestem też wcale szczęśliwy z powodu takiej konkurencji (jak zauważyłeś, nie tylko w fotografii tak jest) ale ponieważ nie mogę z tym nic zrobić, przyjmuję stanowisko, że moją główną zaletą jest jakość usług i tego się trzymając pilnuję, żeby moje ceny znajdowały się w dolnej granicy górnej 1/4 rynkowych.
Jak na razie się sprawdza...
bo to jedyny sposob - jak na razie jeszcze skuteczny.
ja sobie powiedzialem ze jak fotografia zejdize na psy do poziomu nieakcpetowalnego to zawsze moge robic cos innego - pare dobrze platnych zawodow w lapie mam.
co nie zmienia faktu ze warto o tym pisac i rozmawaic .. jesli choc jedna osoba czytajaca wyciagnei z tego odpowiendie wniosko.
P.S. Nie wiem czy dobrze Cię czytam, ale mam wrażenie, że zrozumiałeś mnie opacznie - w pełni się zgadzam z tym co napisałeś i właśnie taki wydźwięk miał mój poprzedni post.
chyba troche opacznie ale juz doczytalem.
Oj Piotrek, trzeci raz do tej samej rzeki wchodzisz...
Oj Piotrek, trzeci raz do tej samej rzeki wchodzisz...
chyba nawet czwarty :)
wracam do dlubania w rawach .. popracowac dla klientow ktorzy jeszcze maja ochote placic za zdjecia a nie oferowac tylko satysfakcje i kalendarzyk gratis :)
zobacz ile jest ludzi kucharzących
na castingu do master chefa - mimo iz wiekszosc blogerow kulinarnych odmowila udzialu ze wzgledu na kudlaty "autorytet" w jury - bylo ich pare tysiecy. calkiem duzo jak na stanie przy garach.
powstajacych knajp jest cale mnostwo bo kazdy mysli ze to banalne. dzieki temu bardzo rzadko kiedy mozna spotkac lokal w ktorym mozna zjesc w przyzwoitej cenie danie ze swiezych skladnikow dobrej jakosci.
wynika to glownie z tego ze gastronomia to kawal ciezkiej roboty - podobnie jak fotografia i pare innych zawodow ktore wydaja sie banalne
Kiedyś na SzerokimKadrze był film o fotografie biżuterii, który też żalił się na to, że klient jakiś, jubiler, mówił mu, że jego córka też zrobi takie same zdjęcia. I co takiemu klientowi Ty byś powiedział np.? :)
to co zawsze mowie takim klientom - skoro corka/szwagier lub inny fotograf robi lepsze i tansze to po co Pan przyszedl do mnie?
Flaszka i zwrot kosztów modelki, wizażu, stylistki, fryzjera i wynajmu studia, no i kalendarze ze zdjęciami w każdym oddziale firmy - czy to nie dużo, jak ktoś naprawdę to lubi? :)
kpisz czy o droge pytasz?
Ma inną pracę, więc chleb sobie posmaruje masłem z innej dziedziny ;)
musze to zapamietac .. znam kilka knajp prowadzonych przez ludzi ktorzy maja poza gastronomia inne firmy a knajpy prowadza bo lubia - ciekawe jak zareaguja na propozycje ze w zamian za steka powiesze informacje o adresie ich knajpy u siebie w firmie
Ale co jest złego w tym, że nie płacisz za coś, co sam umiesz zrobić?
gdybym sam robil wszystko co umiem robic nie mialbym czasu na robienie zdjec. do wielu rzeczy nie mam odpowiedniego sprzetu. i nawet jesli lubie np bawic sie skladaniem katalogu i ogolnie dtp to wole to zlecic np Czornyjowi ktory zrobi to a) szybciej b) lepiej c) w czasie nie poswieconym na rzezbienie bede mogl zrobic pare dobrych fot lub chocby isc na piwo.
robmy to co umiemy najlepiej a rzeczy na ktorych sie znamy troche zostawmy sobie jako hobby, w zawodowej potrzebie warto to zlecic fachowcom.
i na tym pozwole sobie zakonczyc temat bo jak napisal !Agrest nie warto po raz kolejny dac sie wciagac w bezcelowe dyskusje
Art Erie
18-01-2013, 19:34
Tak sobie czytam ten reanimowany wątek i może podam przykład z własnego podwórka. Co jakiś czas zdarzy mi się zrobić jakieś niewielkie zlecenie dla znajomego.
I mam taki oto przykład: odebrałem telefon od znajomego z prośbą o wykonanie zdjęć na potrzeby promocji nowo wybudowanego hotelu ( z tego co się zdąrzyłem dopytać, chodziło o zdjęcia z zewnątrz, oraz o "klimatyczne" wnętrza z przeznaczeniem na www. i do druku).
Trochę mnie ścieło, bo ja amator, a tu zdjęcia inwestycji za kilka milionów na papier do folderu...
Ale z drugiej strony myślę sobie, hotel nie zając nie ucieknie. Jak spapram - to nie będę kasował (wezmą sobie zawodowca od wnętrz), jak będzie odpowiadać - to wpadnie kilka groszy a przy okazji liznę ciekawy temat i czegoś się tam człek zawsze nauczy.
Palnąłem jakąś tam cenę orientacyjną za zdjęcie ( zakładając, że wykonanie jednego zdjęcia nie zajmnie mi mniej niż pół dniówki), i zaznaczyłem że cena jest mocno orientacyjna, musimy się umówić na miejscu, sprecyzujemy oczekiwania i wtedy będę mógł się dokładnie określić.
Po jakimś czasie, gdy przypomniałem sobie o sprawie postanowiłem sprawdzić jak to wszystko wygląda.
Wyguglowałem sobie adres hotelu i obejrzałem galerię.
Tutaj szok! Zdjęcia z zewnątrz, przy pięknej pogodzie - powiedzmy średnio ;) Horror zaczął się wewnątrz - ściany krzywe, wszystko poucinane, kadry z du...y, okna wyjarane, smoła w cieniach itd. Najgorsze jednak było to, że kilka zdjęć największej sali ( cała ściana przeszklona, ale nie oświetlona), przez co część tonełła w mroku, część była przepalona, a to co powinno być w takich warunkach czytelne - było nieostre!
Myśle sobie "palant-fotograf" nie miał ze sobą nawet statywu :D
Na każdym zdjęciu sporych rozmiarów logo artysty - nie mogłem się oprzeć pokusie, wrzuciłem w guglarkę i mam portfolio.
Tutaj kolejne zaskoczenie - bardzo przyzwoite, ba nawet dobre zdjęcia w różnych kategoriach tematycznych; patrzę i tu i tu, porównuję i pojąć nie mogę :)
Ale może to jest metoda: jaka płaca - taka praca :D
Foter totalnie olał klienta ;) Zrobił dokładnie to za co mu zapłacono :) Zupełnie nie w moim stylu, ja tak nie potrafię, ale może w tym szaleństwie jest metoda na skąpych ( i ślepych) klientów ;)
nonnatus
18-01-2013, 20:02
jest możliwa jeszcze opcja (jak sądzę jedna z kilku), że ów fotograf po prostu kupił sobie kilka zdjeć do swojego folio i nimi łapie klientów, a faktycznie robi foty tak jak widziałeś na tych zdjęciach hotelu.
u mnie w mieście jest taki fotograf, który kupił/ukradł/znalazł zaje... zrobione zdjęcia dziewczyn, naprawdę dobre prace (wykorzystuje je w swoich reklamach), a po wejściu na folio widzimy przepaść pomiędzy tymi kilkoma zdjęciami a całą reszta zdjeć w jego portfolio, które można określić frazą: dno dna, metr mułu i wodorosty. ale dzięki nim ma zlecenia. interes się kręci.
słowem zaradny chłopak :)
Ale może to jest metoda: jaka płaca - taka praca :D
Foter totalnie olał klienta ;) Zrobił dokładnie to za co mu zapłacono :) Zupełnie nie w moim stylu, ja tak nie potrafię, ale może w tym szaleństwie jest metoda na skąpych ( i ślepych) klientów ;)
ja bym tak nie umial. pomijajac fakt ze potem ktos te zdjecia oglada i pyta si ekoto to robil - i towje portfolio zaczyna ci szkodzic a nie pomagac.
ale dzięki nim ma zlecenia. interes się kręci.
słowem zaradny chłopak :)
interes sie kreci do momoentu az nie znajdzie sie autor ukradzionych zdjec .. a wtedy wartosc radzionych zdjec x3 plus zwrot wysokosci odniesionych korzysci razy iles tam :) mozna by do tego jeszcze jakis paragraf pewnie dodac ..
Art Erie
18-01-2013, 20:41
jest możliwa jeszcze opcja (jak sądzę jedna z kilku), że ów fotograf po prostu kupił sobie kilka zdjeć do swojego folio i nimi łapie klientów, a faktycznie robi foty tak jak widziałeś na tych zdjęciach hotelu. [..]
ja bym tak nie umial. pomijajac fakt ze potem ktos te zdjecia oglada i pyta si ekoto to robil - i towje portfolio zaczyna ci szkodzic a nie pomagac. [...].
Zaprawdę "dziwny jest ten świat" :) Opatrywać swoim logo taki syf, z drugiej strony zamieścić coś takiego na swojej stronie w charakterze "reklamy" :)
Nie wiem jak z drukiem, bo dziś wszystko jest możliwe; kiedyś pewnie maszyna spaliła by się ze wstydu drukując taki plik ;)
Swoją drogą, nie dotyczy to tylko fotografii, wszelkiej maści chłam zalewa nas zewsząd, liczy się tylko niska cena.
Żaden fotograf nie powinien tak robić bo to niezrozumiałe działanie dla mnie. Moje zdjęcia to moja wizytówka i jeżeli miałbym robić chłam to nie zabierałbym się za to. I jeżeli chodzi o jakość to do każdego zlecenia podchodzę tak samo, do tego za 300zł i do tego za 5 tyś. Więc wspomniany wcześniej gościu strzelił sobie w kolano z potężnego kalibru.
A wracając do tematu robola który poruszyłem to wydaje mi się, że niektórzy tutaj ludzie powinni przetrzeć swoje okulary i przeczytać wypowiedź jeszcze raz zanim coś napiszą. Chodziło mi o zwykłego gościa na budowie, który macha łopatą i nic go nie obchodzi poza jego dołkiem i fajrancie. Porównanie do niego zrobiłem tylko z tego względu, że dostaje jedną z niższych płac w tym kraju i równocześnie mógłbym przytoczyć stanowisko sprzątaczki czy ochroniarza. I nie chciałem nikogo obrazić bo szanuję każdą pracę a sam pracowałem na różnych stanowiskach włączając te na najniższym szczeblu płacowym. Ktoś się zapytał czy powinienem dostać większe wynagrodzenie niż ten robotnik? A ja się pytam dlaczego mam zarabiać tak samo? Czy on wydał tyle samo pieniędzy co ja na swój sprzęt, którym pracuje? Czy opłaca z tego co zarobi zusy, podatki, materiały promocyjne, księgowe, ubezpieczenie etc.? Czy jest odpowiedzialny za proces twórczy kopania doła pod fundament tak jak ja za wszystkie zdjęcia reklamowe, którymi klient będzie sprzedawać swoje usługi? Czy on płaci za serwis swojej łopaty tyle samo ile ja za swój sprzęt? Mógłbym dalej wymieniać. I niech odpowie mi na te wszystkie pytania ta garstka pieniaczy, która zarzuca mi, że muszę zarabiać tyle samo ile wymieniony jegomość.
Edit: I jeszcze jedno. Jest sobota i większość etatowców leczy kaca po piątkowych szaleństwach. Ja siedzę i dłubie przy zdjęciach bo klient w poniedziałek musi przedstawić szefostwu zdjęcia, które sobie wymyślił. Dla mnie weekendy nie istnieją. Ciągle ktoś myśli że fotograf to praca na równi ze stanowiskami w korporacjach czy na budowie?
RobertMiernik
19-01-2013, 13:00
Poczułem się wywołany do tablicy, mimo że mam nadzieję, że to o pieniaczach to jednak nie było o mnie.
Ad rem:
To na co się powołujesz czyli Twoja "powinność" zarabiania albo "mus" nie ma tu nic do rzeczy...
Wymieniasz swoje koszty, tylko co to ma do rzeczy, a jak gość ma 16 osobową rodzinę (czyli większe koszty, niż Twój serwis, księgowa, etc) to co, już wtedy on powinien/musi zarabiać więcej?
Usługi są tyle warte ile ktoś chce za nie zapłacić, jeśli ktoś potrzebuje rowu, to facetowi od łopaty zapłaci 10k a fotografowi nic, jak będzie potrzebował zdjęcia to ... zrobi je sobie sam...
Niestety (czasem) u nas jest mocno rozwinięte poczucie, że trzeba oszczędzać i robić wszystko samemu, na zachodzie jest inaczej i może u nas też kiedyś będzie, chociaż my się tego raczej nie doczekamy.
Po co płacić reporterom, jak dziennikarz zrobi to samo Iphonem albo Lumią 800, jeśli tylko jest na miejscu. :) A fotoedytor i tak ma za zadanie ciąć koszty, a nie wybierać najlepsze zdjęcia.
Dokładnie w tym kierunku to zmierza. Rynek się zmienia. Gazety przenoszą wydania do netu, płatne newsy itp. Papier teraz robi się niedochodowy w niektórych tytułach. Dziennikarstwo obywatelskie, jakość nie ma wielkiego znaczenia w większości wydań. Jeżeli najwięcej będzie się sprzedawać kompakcików to dokładnie ta gałąź będzie rozwijana najszybciej kosztem pozostałych. Moim zdaniem jakość nowych puszek systematycznie spada, tak samo jak jakość serwisów. Puszka już nie musi być sprawna przez lata bo w sumie po co ? Jest to niewątpliwie mocno frustrujące dla reporterów i nie tylko. Jak w każdej innej branży jak zacznie się robić całkiem nieciekawie ludzie będą musieli zmienić profesje i tyle, bo wymusi na nich to sytuacja rynkowa. Odbędzie się to ze stratą dla odbiorcy końcowego, tylko jak widać końcowemu odbiorcy nie koniecznie zależy na tym na czym myślą sprzedający te usługi.
Jak w każdej innej branży jak zacznie się robić całkiem nieciekawie ludzie będą musieli zmienić profesje i tyle, bo wymusi na nich to sytuacja rynkowa.
ok ... graficy przestana byc potrzebni, bo wszystko automatycznie zrobi soft, zdjecia kazdy zrobi komorka, artykuly napisza sie same z gotowcow ktore beda wczesniej wygenerowane prez jakis jedynie sluszny system. mechanicy nie beda potrzebni bo aut nie trzeba bedzie naprawiac tylko kupowac nowe, a nowe monutja roboty, kucharz eniebeda potrzebni bo wszystko bedize mozna kupic gotowe lub w proszku .. itp itd .. jednym slowem jedyna szansa by miec prace bedzie zostanie urzednikiem. kiepsko widze rozwoj naszej cywilizacji :D
Żona jest m.in. główną księgową w firmie budowlanej. Kwota potrzebna na zakup najbardziej wypasionego średniego formatu wystarcza tam na zapłacenie miesięcznej raty leasingowej za jedną z pomniejszych maszyn :mrgreen:
Przezabawne jest to, że utyskiwanie na niedocenianie pracy fotografa przeradza się w dyskredytowanie pracy budowlańca - no jakież to logiczne, słitaśne i urocze :lol:
Święte słowa. Komuś w tym "kraju" udało się napuścić górników na nauczycieli, nauczycieli na lekarzy, fotografów na budowlańców ;) Kto ma lepsze przywileje. I tym sposobem społeczeństwo zamiast brać się za urzędników, bierze się za siebie nawzaajem.
Pewna epoka, gdy zdjęcia legitymacyjne robiło się w "zakładzie fotograficznym", "zakłady fotograficzne", epoka niedostępnych świetnych zdjęć dla amatorów, kończy się i odchodzi. Żyć z fotografii będą mogli naprawdę wybitni artyści łącząc fotografię z grafiką, naprawdę wybitni reporterzy, no i jeszcz dla organizujących warsztaty też się miejsce znajdzie, bo amatorzy będą chcieli się uczyć, jak osiągać coraz lepsze efekty coraz lepszym sprzętem. Zdjęcia towarów, modelek, jedzenia, zrobi dzisiaj każdy zdolny amator, czego dowodem wiele osób na naszym forum choćby i też nie ma się na co obrażać, że nie robią tego wybrańcy. Tak samo wszystko, co było miliony razy, powtarzalne, znajdzie sobie klient na stockach. To chyba koniec przepowiedni o końcu świata fotografii za wielką kasę dla każdego kto kupił sobie lampę błyskową i "pełną klatkę", albo miał swoje studio 2 na 5 :).
Polecam genialny wpis:
http://www.iczek.pl/2013/01/02/tabula-rasa/
do refleksji ;)
Trochę OT, ale napiszę... W Polsce podstawowym czynnikiem blokującym wzrost płac jest brak wzajemnego szacunku Polaków. Tutaj każdy uważa, że powinien zarabiać więcej (to jest OK) oraz, że pozostali zarabiają za dużo, np. nauczyciele, górnicy, mundurowi, urzędnicy, prywaciarze, lekarze, budowlańcy, itd, itd... Podam pewien przykład z życia. W firmach widzę taką tendencję: firma zakłada oddział w Polsce i naraz musi zrekrutować iluśtam pracowników. Robi to oferując im, powiedzmy, 3k PLN na rękę. Decydują o wyniku rekrutacji obcokrajowcy. Mijają dwa lata i trzeba zatrudnić kolejnych pracowników na takie same stanowiska (bo ktoś odszedł, albo trzeba zwiększyć liczbę pracowników). Za rekrutację odpowiadają Polacy (Ci co zaczęli dwa lata wcześniej za 3k na rękę). Przychodzą kandydaci z zewnątrz, w gruncie rzeczy tacy sami jak rekrutujący byli 2 lata temu. Podobna wiedza, podobne kwalifikacje. Rekrutujący przez te dwa lata sporo się nauczył i wymądrza się przed rekrutowanym, i wywyższa. W końcu po trzech rozmowach proponuję 2,5k na rękę, bo przecież nowy nie może dostać tyle co stary wyjadacz. Nawet jeśli stary miał podwyżkę i teraz zarabia 4k na rękę to i tak nie zaproponuję tego co sam miał na starcie, bo: 1) uważa, że był lepszy od nowego (patrz podkreślone zdanie z początku mojego posta), 2) chce się przypodobać zachodnim przełożonym jak to tanio potrafi zrekrutować. A że 3k na rękę dwa lata temu to nie to samo co 3k dzisiaj (nie mówiąc o 2,5k), to nawet nie wspominam. A zachodni przełożony zaczyna myśleć - po co płacić 3-4k "starym" jak można mieć nowego za 2.5k. Ten opisany wzajemny brak szacunku (i kogoś, i czyjejś pracy) to podstawa tego, że nie żyjemy na poziomie zachodnioeuropejskim. Irlandia po wejściu do UE w dwadzieścia lat stała się z kraju pasterzy zamożnym krajem, ale tam jeden Irlandczyk drugiego szanuje i zapłaci mu tyle, żeby godnie żył. A u nas każdy wokół ma za dużo, tylko nam jest źle... więc byle nie dać nikomu zarobić.
robin102
20-01-2013, 14:48
Ja nadal nie potrafię ogarnąć dlaczego ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę najwspanialszym wspomnieniem i pamiątką jakie zostaje po ślubie są właśnie za x lat porządne zdjęcia albo dobry film. Nie to jakie było menu i ile wypito wódki ani w jakich kreacjach wystąpiła ciocia i kuzynka. To jest w sumie tak naprawdę ciekawe zjawisko społeczne ;) ....
Myślę, że równie ciekawe dla socjologa jest zjawisko pt. dlaczego my fotografujący uważamy, że zdjęcia powinny być najważniejsze w tych wymienionych okolicznościach :). Ja sam do niedawna żyłem w tym przeświadczeniu. Teraz wiem, że ludzie często i gęsto nawet Ci co płacą konkretnie za repo ślubne zdjęcia tak naprawdę mają głęboko tam gdzie słońce nie zagląda, nawet na plaży leżąc na brzuchu ;)
Miłe i budujące dla fotografów to nie jest, ale taki stan, taki stosunek do fotografii ludzie wynoszą z domu rodzinnego, ze środowiska. Owszem bywam w domach gdzie od razu widać, że zdjęcia w tej rodzinie są ważne dla nich. Stoją wiszą wszędzie wtedy się spinam do roboty jeszcze bardziej, cieszę się, że jest dla kogo to robić, ale to rzadkość niestety. Trzeba zacząć akceptować, że zdjęcia to tylko zdjęcia.
Paradoksalnie stanowisko o najniższej płacy w kraju (nie licząc chlubnych wyjątków) to statystycznie właśnie b. często fotograf, znajdujący się gdzieś między cieciem a sprzątaczką
niestety masz racje. biorac pod uwage stawke godzinowa trudno sie nie zgodzic ... ale przeciez to nie praca tylko hobby .. nie ma wiec co narzekac
Nie ma sensu tworzyć jakichś dziwnych stopni i kast płacowych, jeśli Twoja praca jest warta więcej niż kogoś innego to tyle za nią żądaj a jeśli dobrze pójdzie to tyle Ci zapłacą...
w idealnym swiecie by tak bylo. w branzy w ktorej szara strefa to wiekszosc fotografujacych powyzsza rada jest o kant mniej szlachetnej czesci plecow.
trzeba robic swoje majac nadzieje na rozsadnych klientow. i uswiadamiac ludzi dlaczego fotografia powinna kosztowac tyle a nie 100 razy mniej. podobnie z grafika i innymi wolnymi zawodami.
RobertMiernik
20-01-2013, 17:39
trzeba robic swoje majac nadzieje na rozsadnych klientow. i uswiadamiac ludzi dlaczego fotografia powinna kosztowac tyle a nie 100 razy mniej. podobnie z grafika i innymi wolnymi zawodami.
Czy to nie dokładnie to samo, co 'jeśli Twoja praca jest warta więcej niż kogoś innego to tyle za nią żądaj a jeśli dobrze pójdzie to tyle Ci zapłacą...'
Bo jak dla mnie 110% zgodności...
Trochę OT, ale napiszę... W Polsce podstawowym czynnikiem blokującym wzrost płac jest brak wzajemnego szacunku Polaków. Tutaj każdy uważa, że powinien zarabiać więcej (to jest OK) oraz, że pozostali zarabiają za dużo, np. nauczyciele, górnicy, mundurowi, urzędnicy, prywaciarze, lekarze, budowlańcy, itd, itd... . A u nas każdy wokół ma za dużo, tylko nam jest źle... więc byle nie dać nikomu zarobić.
"Dajcie Polakom rządzić a sami się wykończą."
Czy to nie dokładnie to samo, co 'jeśli Twoja praca jest warta więcej niż kogoś innego to tyle za nią żądaj a jeśli dobrze pójdzie to tyle Ci zapłacą...'
Bo jak dla mnie 110% zgodności...
Nie.
Zgadzało by się, gdyby konkurencja była uczciwa. Jeśli jednak minimum 80% konkurentów jest w szarej strefie, to moja praca "kosztuje za dużo"
Trzeba sobie zadać pytanie dlaczego mamy tak dużo osób w "szarej strefie" i co na to wypływa.
RobertMiernik
21-01-2013, 09:50
Nie.
Zgadzało by się, gdyby konkurencja była uczciwa. Jeśli jednak minimum 80% konkurentów jest w szarej strefie, to moja praca "kosztuje za dużo"
Dopasowywanie się ceną do nieuczciwej konkurencji to najlepszy sposób na... bankructwo.
Jeśli gość robiący na czarno bierze 1000 zł to doliczając sam VAT i dochodowy dla Ciebie to cena 1000 * 0,19 * 0,23.
Jeśli będziesz się chciał wdawać w wojny cenowe z ludźmi mającymi koszty o 40kilka procent mniejsze to zwyczajnie polegniesz. Pamiętaj, że na wojnie cenowej nie ma wygranych - wszyscy tracą, nie wolno się dawać wciągać w takie rzeczy.
To jest z założenia przegrane.
Dlatego po 20 latach prowadzenia działalności przestałem być fotografem.
Trzeba sobie zadać pytanie dlaczego mamy tak dużo osób w "szarej strefie" i co na to wypływa.
Zbyt duża konkurencja na rynku usług, jak również wysokie koszty prowadzenia działalności. Ponadto bieda (niskie zarobki i chęć dorobienia do pensji).
cheyenne
21-01-2013, 10:48
Trzeba sobie zadać pytanie dlaczego mamy tak dużo osób w "szarej strefie" i co na to wypływa.
Koszty utrzymania firmy są masakryczne. Opłaty za ZUS i podatki abstrakcyjne. ZUS płatny niezależnie czy uzyskujemy przychód/dochód.
Zbyt duża konkurencja na rynku usług, jak również wysokie koszty prowadzenia działalności. Ponadto bieda (niskie zarobki i chęć dorobienia do pensji).
to jedna strona medalu. druga to polska mentalnosc ktorej nie da sie wytepic przez nastepnych pare pokolen .. od malego dzieciaki uczone sa "zaradnosci" ktora w kazdym cywilizowanym kraju jest nazywana po imieniu oszustwem lub zlodziejstwem. na poczatek sciaganie w szkole jako sposob na "przechytrzenie" belfra, potem kradziona muza z sieci, kradzione zdjecia, praca za wyplate "pod stolem" - to czemu za slub czy reklame placic normalnie ? przeciez uczciwy = idiota
To jest z założenia przegrane.
Dlatego po 20 latach prowadzenia działalności przestałem być fotografem.
coraz czesciej przechodzi mi taka mysl przez glowe (z reguly kazdego miesiaca przy odprowadzaniu podatkow) .. i coraz bardziej zaluje ze pozostalem w naszym (k)raju a nei wybylem gdy byla ku temu okazja.
to jedna strona medalu. druga to polska mentalnosc ktorej nie da sie wytepic przez nastepnych pare pokolen .. od malego dzieciaki uczone sa "zaradnosci" ktora w kazdym cywilizowanym kraju jest nazywana po imieniu oszustwem lub zlodziejstwem. na poczatek sciaganie w szkole jako sposob na "przechytrzenie" belfra, potem kradziona muza z sieci, kradzione zdjecia, praca za wyplate "pod stolem" - to czemu za slub czy reklame placic normalnie ? przeciez uczciwy = idiota
Wskaż cywilizowany kraj, w którym tak nie jest.
RobertMiernik
21-01-2013, 13:51
Wskaż cywilizowany kraj, w którym tak nie jest.
Wbrew pozorom całkiem sporo takich państw jest.
W szczególności większość tych, które po wojnie były z drugiej strony kurtyny. Oczywiście migracje w dużym stopniu zasiały to ziarenko też poza granicami bloku wschodniego, jednak efekt jest zdecydowanie mniejszy niż po 'tej stronie'...
Sorry, sporo poczyściłem (był raportowany). Rozmawialiście totalnie nie na temat. Pomysły jak uzdrowić ZUS, jak pracuja urzędnucy, kto powinien więcej zarabiac - to wszystko jest mocno obok tematu.
By do tego tematu nawiązać to się wtrącę:
Dopasowywanie się ceną do nieuczciwej konkurencji to najlepszy sposób na... bankructwo.
Jeśli będziesz się chciał wdawać w wojny cenowe z ludźmi mającymi koszty o 40kilka procent mniejsze to zwyczajnie polegniesz. Pamiętaj, że na wojnie cenowej nie ma wygranych - wszyscy tracą, nie wolno się dawać wciągać w takie rzeczy.Ale to co napisałes doskonale pokazuje dlaczego branża upada. Musisz konkurować ceną, a inni sa w szarej strefie. W efekcie - upadek.
To jest z założenia przegrane.
Dlatego po 20 latach prowadzenia działalności przestałem być fotografem.Ja też się o to usilnie staram. Mam góra 1 sesję w miesiącu.
coraz czesciej przechodzi mi taka mysl przez glowe .... i coraz bardziej zaluje ze pozostalem w naszym (k)raju a nei wybylem gdy byla ku temu okazja.Ja - że nie zmieniłem miasta, choć w sumie kraj tez mogłem.
Władca Pixeli
22-01-2013, 04:05
Ja - że nie zmieniłem miasta, choć w sumie kraj tez mogłem.
Tak wygląda kondycja rynku foto w USA.
http://imageshack.us/a/img6/6938/helix.jpg
źródło (http://imageshack.us/a/img6/6938/helix.jpg)
Wcześniej padła sieć sklepów Wolf Camera, Ritz Camera. Była duża sieć motophoto. Z tego co widzę to w całym Illinois zostało dwa punkty.
W sklepie Helix mieszczącym się niedaleko centrum Chicago z listopadzie zamknięto ostatni profesjonalny lab w Illinois. Teraz zamykają cały sklep (ciemnia, chemia, filmy, wypożyczalnia, sprzęt do studio, fotografia cyfrowa).
W okolicy Chicago zostały 3 małe sklepy foto Calumet z wyborem sprzętu niewiele większym niż mam w domu ;)
Jedyne laby to punkty przy aptekach Walgreens, czy domach towarowych Target czy Walmart.
O jakości nawet nie będę wspominał.
To co, czas się przebranżowić? ;)
W jakim zawodzie jeszcze się NIE narzeka? Jak na razie coraz więcej słyszę i widzę smutnych faktów i łez w różnych dziedzinach biznesu...
coraz czesciej przechodzi mi taka mysl przez glowe (z reguly kazdego miesiaca przy odprowadzaniu podatkow) .. i coraz bardziej zaluje ze pozostalem w naszym (k)raju a nei wybylem gdy byla ku temu okazja.
Ojoj, nie przypominaj mi tego. Zaluje do dzisiaj...
mirekkania
22-01-2013, 10:25
Tak wygląda kondycja rynku foto w USA.
http://imageshack.us/a/img6/6938/helix.jpg
źródło (http://imageshack.us/a/img6/6938/helix.jpg)
Wcześniej padła sieć sklepów Wolf Camera, Ritz Camera. Była duża sieć motophoto. Z tego co widzę to w całym Illinois zostało dwa punkty. A B&H ma się coraz lepiej. Nawet mi regularnie katalog przysyłają, mimo że kupuje u nich średnio za nie więcej niż 500 USD rocznie. Takie czasy. Ludzie przestali zamawiać odbitki, bo zdjęcia ogladaja na monitorach. A sprzedaż sprzętu przejął internet. Ci którzy się w nim odnaleźli, przetrwają.
krokus66
22-01-2013, 11:48
To co, czas się przebranżowić? ;)
W jakim zawodzie jeszcze się NIE narzeka? Jak na razie coraz więcej słyszę i widzę smutnych faktów i łez w różnych dziedzinach biznesu...
Mam bardzo duże doświadczenie zawodowe. Znam wiele osób z różnych branż. Wszędzie psy boso chodzą.
Jesteś dobra w tym co robisz, rób dalej. Przetrwają najlepsi.
To co, czas się przebranżowić? ;)
uczciwie robic swoje, starajac sie o swiadomych klientow.
W jakim zawodzie jeszcze się NIE narzeka? Jak na razie coraz więcej słyszę i widzę smutnych faktów i łez w różnych dziedzinach biznesu...
co innego narzekanie jako typowo polska pryzpadlosc a co innego faktycznie zrujnowany rynek. a neistety w coraz wiekszej liczbie branzy jest on coraz gorszy
moj znajomy zawsze mawaial ze jesli robisz to c lubisz predzej czy pozniej beda z tego pieniadze. pytanie czy dozyjesz tego etapu i czy te pieniadze pozwala na utrzymanie sie.
z fotografii da sie wyzyc. teoretycznie najprosciej ze slubnej. najtrudniej z artystycznej i modowej - bo tu albo masz nazwisko albo gryziesz sciane. kolejna opcja sa stocki - mimo iz to zabojstwo fotografii i najwiekszy strzal w kolano jaki fotografowie sobie uczynili to przy odpowiednich wysilkach da sie na tym zarobic.
To Ty nie wiesz, że "stocki się kończą"? :D
To Ty nie wiesz, że "stocki się kończą"? :D
nie wiem :D nigdy nie sprzedawalem zdjec na stockach bo uwazalem to zawsze za zabojstwo fotografii. nie mozna sprzedawac czegos ponizej kosztow wytworzenia z zalozeniem ze moze sie zwroci jesli kupi to tysiac osob ...
dziwnym trafem coraz czesciej klienci wracaja po zdjecia bo "nie znalezli na stocku odpowiednich" :) i oby tak dalej !
... nigdy nie sprzedawalem zdjec na stockach bo uwazalem to zawsze za zabojstwo fotografii. nie mozna sprzedawac czegos ponizej kosztow wytworzenia z zalozeniem ze moze sie zwroci jesli kupi to tysiac osob ...
Absolutnie zgadzam się, szczególnie, że sprzedaję i widzę, jak to się odbija... :)
Btw, jedna z wczorajszych sprzedaży wyniosła 0,08$ ! Jestem pod wrażeniem! :D Podobnie niemałe wrażenie robią na mnie koledzy oferujący foto produktowe po 5zł, w tym kilka ujęc 1 produktu...
Fotografia jako sposób na życie?
Może i tak, ale nie koniecznie na zarabianie ;)
Władca Pixeli
22-01-2013, 20:11
Ludzie przestali zamawiać odbitki, bo zdjęcia ogladaja na monitorach.
Ale laby nie mają obrotów i zaczynają padać jeden po drugim. Co gorsza to najlepsze, zniknęły pierwsze.
mirekkania
22-01-2013, 20:20
Ale laby nie mają obrotów i zaczynają padać jeden po drugim. Co gorsza to najlepsze, zniknęły pierwsze.
Od roku, dyskutuję z nianią mojego młodszego dziecka nt. fotografii. Jest to osoba wielce wrażliwa i mająca niejakie zdolności manualne. Ale dopiero po kilku miesiącach szczegółowej analizy tego, co czasem mam na monitorze w PS, zaczęła odrózniać zdjęcie dobre, od fajnego. Niedawno dopiero zaczęła doceniać prawidłowe oświetlenie i kompozycję. Wcześniej, kiedy na zdjęciu było coś ładnego, albo smieszna sytuacja, to było dobre zdjęcie.
Myślę, że tak widzi 70% ludzi. Więc jesli nie widzą wielkich róznic jakościowych, wybiorą to co tańsze. Dlatego te najlepsze laby upadają jako pierwsze.
W sumie smutne.
sokolnik
22-01-2013, 20:37
ja myślę że (po części) winą za tego typu sytuację (padanie np dobrych labów i innych dobry sklepów itd) jest masowe ogłupianie społeczeństwa. Ludzie nie wiedzą co to dobry film, teatr, dobry obraz, dobra muzyka, dobry towar, dobra informacja (nie jakaś sieczka). Niestety za coś dobrego trzeba zapłacić jak ktoś wyżej napisał. Dla obniżenia kosztów są w stanie obniżyć swój poziom kultury (szeroko rozumianej, sory dziś egzamin z kultury miałem). Obniżyć standard życia, kupować gorsze zdjęcia, słabsze towary, gorszy jakościowo sprzęt.
O tym można by było gadać. Ktoś kto zarabia 10 tyś i zostaje mu na życie 6 tyś (po opłatach) może sobie pozwolić na odrobinę kultury/jakości/luksusu.
Temat rzeka. Milion powodów się składa na psuci branży, na to że ludzie zaspokajają się byle czym i byle by taniej.
RobertMiernik
22-01-2013, 20:48
Wszystko cacy, tylko kto z was miał w podstawówce lekcje plastyki, na których się czegoś nauczył?
'Ludzie' nie będą się 'znali' na sztuce bo nikt ich tego nie uczy, na plastyce się maluje domek z płotkiem a o sztuce trzeba się dokształcać samemu...
sokolnik
22-01-2013, 21:03
no tak, ale 10latków trzeba uczyć jakiś podstaw. Nie będziemy ich zanudzać sztuką na najwyższym poziomie bo im w głowach nowe zabawki w przedszkolu i nowy odcinek POKEMONÓW albo innego ogłupiacza
Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze.
Fotografią nie zajmuję się zarobkowo. Chociaż bardzo chciałbym, aby było to moje główne źródło utrzymania. Ale nigdy nie będzie. Dlaczego?
Po pierwsze - jest to najzwyczajniej w świecie nierentowne. Brak popytu. Totalny. Z banalnego powodu, jakim jest ogólnodostępność sprzętu foto w przypadku klienta indywidualnego. W przypadku klienta korporacyjnego - usługa foto jest dobrem luksusowym, który w ramach oszczędności leci z budżetu w pierwszej kolejności. Albo zostaje szara strefa, znajomy z lustrzanką itp. Tak jest i na pewno się to nie zmieni i nie ma co siać demagogii.
Po drugie - jak napisał jeden z moich przedmówców - ludzie nie potrafią odróżnić fotografii dobrej od partactwa, tymbardzieh w kwestii technicznej. Dla ludzi są dwa rodzaje fotografii - ładne i nieładne. Kadrowanie? Obróbka? DTP? Kiedy robię dla znajomych zdjęcia ich dzieci (albumowo, bezpłatnie) to wybieram fotki pod kątem emocji na twarzy dziecka ale także kadrowania, ostrosci, naświetlenia itp. Wybieram najlepsze. A potem dostaję pytanie od znajomych gdzie reszta fotografii? Nieważne że nieostre. Nieważne że kadr nijaki. Nieważne że była sekwencja 5 fotek różniących się tylko stopniem zamknięcia powiek. Oni chcą wszystkie bo dla nich ważny jest tylko aspekt emocjonalny. Koniec. To samo da im wujek z kompaktem, to samo pro za 1500pln. W ich oczach oczywiscie.
Wracając do tematu, uważam że na fotografii na dzień dzisiejszy i w niedalekiej przyszłości można DORABIAĆ ale nie zarabiać. Stocki, sesje grzecznościowe i z polecenia, bez umowy, bez presji, bez emocji. Fotografia w moich oczach jest przede wszystkim pasją i nie powinna być powodem stresu, presji czy frustracji. A jeśli PRZY OKAZJI można dorobić parę groszy na wycieczkę albo obiektyw (nawet w ciągu roku), to czemu nie?
Co do narzekania na zepsuty rynek irp. Rynek kształtuje konsument. Popyt. Nie odwrotmie. Nie da się wytresować klienta, żeby kupował coś, na czym się nie zna, czego nie potrzebuje i płacił za to jak za zboże. Tymbardziej gdy odpowiedź na pytanie "czemu tak drogo" odpowiada sie "bo musze rachunki zaplacic". Reakcja prosta do przewidzenia.
Moja znajoma lubi szyć ubrania. I nie psioczy na koncerny odzieżowe, że zepsuły rynek krawiectwa. Bo ona chciałaby robić ubrania ale nie jest w stanie wyżyć szyjąc t-shirty za 150pln żeby wystarczyło jej na zusy i srusy. Bo kto jej to kupi?
Troszkę mi się wody rozlało, ale nie rozumiem marudzenia jak to ciężko i jak się nie da. Dorośli ludzie wiedzą na co idą i jakie są tego konsekwencje. Rachunek kosztów i przychodów plus SWOT i jest czarno na białym. Fotografia nie jest jedynym takim przypadkiem.
Dziękuję za cierpliwość przy czytaniu. Urazić mikogo nie chciałem. Opinia jest moja i nikogo niezpbowiązująca do zgadzania się ze mną. :)
Pozdrawiam i zawodowym fotografom wszystkiego najlepszego i samych sukcesów.
PS Przepraszam za literówki, pisane z telefonu.
MEGALOPOLIS
22-01-2013, 21:51
Wracając do tematu, uważam że na fotografii na dzień dzisiejszy i w niedalekiej przyszłości można DORABIAĆ ale nie zarabiać.
Mozna zarabiac i to calkiem niezle. W przypadku kiedy zajmujesz sie fotografia autorska (wylacznie dla siebie). Jak robisz komercje, to mozna sie dosyc szybko sfrustrowac, co widac w tym temacie :)
PBK, mądrze piszesz, właściwie, to podsumowanie tematu :)
Z jednym tylko się nie zgodzę:
"Oni chcą wszystkie bo dla nich ważny jest tylko aspekt emocjonalny. Koniec. To samo da im wujek z kompaktem, to samo pro za 1500pln. W ich oczach oczywiscie."
Gdyby do mnie przychodzili klienci z takim podejściem, nie miałabym ani jednego zlecenia (moja cena to "nieco" więcej niż 1500k), a jednak są ludzie, którzy widzą różnicę i są gotowi przeznaczyć nieco większy budżet dla ładniejszej pamiątki. Prawie za każdym razem podczas ostatniego spotkania z klientami, przy oddawaniu materiału, przy herbatce, oglądamy sobie efekty omawiając co nieco. Wszyscy zwracają uwagę najpierw na emocje, ale zaraz potem oceniają, czy światło "dobrze leży", czy w tle jest porządek, czy oko nie mrugnięte, czy nie za ciemno/ jasno... itd...
To nie prawda, że klient się nie zna. Coraz częściej bolesną prawdą jest coraz bardziej ograniczony budżet klienta.
credko, to stwierdzenie jest oparte wyłącznie na moich doświadczeniach. Jeśli takich jak Twoje będzie więcej, to tylko się cieszyć. :)
Megalopolisie, zgadzam się z Tobą w 100%. Co do dorabiać a zarabiać to potejto-potato, chodzi o fakt stabilnego lub chociaż możliwego do zaplanowania źródła dochodu. Fotografia, w dowolnej formie, stabilnym i pewnym źródłem dochodu w dzisiejszych czasach bywa niezmiernie rzadko. Mając rodzinę na utrzymaniu nie odważyłbym się na robienie z fotografii podstawowego źródła utrzymania.
mirekkania
22-01-2013, 22:20
Wszystko cacy, tylko kto z was miał w podstawówce lekcje plastyki, na których się czegoś nauczył?Ja miałem. Mimo, że jestem totalną nogą w kwestii malowania i rzeźby.
A ja jakimś cudem znam jeden salon, w którym robią tylko legitymacyjne i z tego się utrzymuje trójosobowa rodzina.
Dlaczego? Bo mają dobrą lokalizację, i w okolicy kilku km nie ma żadnej konkurencji.
robin102
22-01-2013, 23:35
Od roku, dyskutuję z nianią mojego młodszego dziecka nt. fotografii. Jest to osoba wielce wrażliwa i mająca niejakie zdolności manualne. Ale dopiero po kilku miesiącach szczegółowej analizy tego, co czasem mam na monitorze w PS, zaczęła odrózniać zdjęcie dobre, od fajnego. Niedawno dopiero zaczęła doceniać prawidłowe oświetlenie i kompozycję....
Niania mojego znajomego o ponadprzeciętnej wrażliwości na piękno też nie rozróżniała dzięków, czy to altówka, czy skrzypce. Tak sobie tłumaczyli co jest co, że w międzyczasie mu dziecko urodziła. Zostawiła go żona obdarowując jednym dzieckiem po podziale, a po 3 latach niania gdzieś wyjechała po angielsku zostawiając swoje na wychowanie :) może to ta sama ;);) ;)
Po drugie - jak napisał jeden z moich przedmówców - ludzie nie potrafią odróżnić fotografii dobrej od partactwa, tym bardziej w kwestii technicznej.... A czemu ma tak być jak byle jaką lodówkę z napisem www się otworzy to wyskakują z niej klasyczne gargamele fotograficzne. Nadużywane nieumiejętnie bez smaku ultra szerokie kąty kaleczące ludziom łepetyny, przyprawiające garby, wodogłowie, robiące np. z przedramienia panny młodej stojącej na przysiędze UDO tyranozaura. Kadry cięte na opak, emocje chwytane wszelakim kosztem całego kadru czyniące go niczym po prostu, zdjęcie do którego trza doczepić ideologię bo samo nie istnieje w ogóle nawet jako produkt poprawny technicznie nie ma szans. Na siłę unikanie kadrów centralnych jak to był by grzech pierworodny czyniąc ze zdjęć zwykłych jakie być powinny, zdjęcia niezrozumiałe i nieczytelne, no może poza fotografującym. Krzywe kadry koszone jakby ktoś miał popsuty aparat bo przecież nie oko. Mała głębia ostrości bo tak trendy, ze kupa ze zdjęcia na starcie dla odbiorcy jest.Potem to wszystko przez zapatrzenie i małpie naśladownictwo powielane jest po stokroć i patrzy se taki odbiorca myśląc kurde takie są wszędzie tzn, że to właściwe, że to dobre zdjęcia są :)
Uczyć się uczyć tylko od kogo ? i przede wszystkim estetyki uczyć się nam trzeba
To co, czas się przebranżowić? :wink:
W jakim zawodzie jeszcze się NIE narzeka? .....
Kowalstwo
mirekkania
22-01-2013, 23:37
Niania mojego znajomego o ponadprzeciętnej wrażliwości na piękno też nie rozróżniała dzięków, czy to altówka, czy skrzypce. Tak sobie tłumaczyli co jest co, że w międzyczasie mu dziecko urodziła. Zostawiła go żona obdarowując jednym dzieckiem po podziale, a po 3 latach niania gdzieś wyjechała po angielsku zostawiając swoje na wychowanie :) może to ta sama ;);) ;)To nie ta sama. Nasza rozróżnia dźwięki.
Po pierwsze - jest to najzwyczajniej w świecie nierentowne. Brak popytu. Totalny.
od ladnych paru lat fotografia jest moim jedynym zrodlem utrzymania. w dodatku bez slubow komuni i pogrzebow. a nawet bez stockow. troche to obala twoja teorie :)
Nie da się wytresować klienta, żeby kupował coś, na czym się nie zna, czego nie potrzebuje i płacił za to jak za zboże.
da sie i wytresowac i wyedukowac. miliony ludzi kupuja rzeczy kompletni im zbedne i placa za to jak za zboze.
rozejrzyj sie po swoim mieszkaniu. na pewno znajdziesz cos zbednego.
Tymbardziej gdy odpowiedź na pytanie "czemu tak drogo" odpowiada sie "bo musze rachunki zaplacic". Reakcja prosta do przewidzenia.
zla odpowiedz. trzeba powiedziec ze dlatego tak drogo bo tyle kosztuje profesjonalny sprzet ktorym wykonujesz zdjecia i lata doswiadczenia ktore poswieciles na edukacje by zdjecia byly jak najlepsze.
Rachunek kosztów i przychodów plus SWOT i jest czarno na białym. Fotografia nie jest jedynym takim przypadkiem.
zarowno rachunek kosztow i przychodow jak i analiza SWOT traca sens w przypadku konfrontacji z szara strefa.
mozna sie takimi kalkulacjami bawic w momencie gdy sa uczciwe warunki gry. ciezko grac w pokera znaczonymi kartami.
Mozna zarabiac i to calkiem niezle. W przypadku kiedy zajmujesz sie fotografia autorska (wylacznie dla siebie). Jak robisz komercje, to mozna sie dosyc szybko sfrustrowac, co widac w tym temacie :)
w pelni sie zgodze z jednym wyjatkiem - jesli zarabiasz to jest to komercja. jakby na to nie patrzec i jakby artystyczna nei byla :)
a i na zwyklej komercyjnej footgrafii da sie zarobic - pod warunkiem ze bedize sie trzymac poziom jakosciowy i cenowy.
Ja miałem. Mimo, że jestem totalną nogą w kwestii malowania i rzeźby.
ja tez mialem. i uczylem sie jej wiecej niz matematyki. wychodzac ze szkoly podstawowej jesli chodzi o poziom wiedzy z malarstwa i rzezby moglem swobodnie startowac na asp. podobnie zreszta jak wiekszosc szkoly :) do dzis dziekuej pani od plastyki ze byla taka wymagajaca.
i przede wszystkim estetyki uczyć się nam trzeba
to wlasciwie mogloby podsumowac cala dyskusje na temat dlaczego ciezko zarabiac na fotografii. szerokokatna reporterka zmienila ludzi w dynioglowe ufoludki i kazdy przyjmuje to za norma. o slubniakach nawet nie wspomne bo szkoda pisac. w reklamie zdjecia rodem z prusakolepu nie sa rzadkoscia .. a wszystko wlasnie przez brak poczucia estetyki ktorego nie uczymy sie ani domu ani w szkole. i potem taki artdajrektor nie bardzo co robic wiec udaje "mondrego"
robin102 z tym kowalstwem też nie jest plaża.... dostępność chińskich odkuwek zakończeń i wywijasów za parę złotych w casto pozwoliła byle posiadaczowi migomatu być artystą w świecie kowalstwa.....
podam przykład z mojego podwórka...
jak to jest że duży producent robi podobnej jakości towar niby nie pod swoim szyldem (ale adres na metce musi podać) za 1/2 ceny dostępny tylko bidzie?
jak ja jako mały producent mam równać się ceną bo jakością wiem że potrafię lepiej, z masówką za 1/2 realnej wartości?
więc albo walka na noże albo normalna konkurencja....
RobertMiernik
23-01-2013, 00:48
A ja jakimś cudem znam jeden salon, w którym robią tylko legitymacyjne i z tego się utrzymuje trójosobowa rodzina.
Dlaczego? Bo mają dobrą lokalizację, i w okolicy kilku km nie ma żadnej konkurencji.
W tej chwili otwarcie takiego salonu, to kwestia < 5 tysięcy, tak mały próg wejścia jak dla mnie stwarza spore ryzyko dla przyszłości...
robin102 z tym kowalstwem też nie jest plaża.... dostępność chińskich odkuwek zakończeń i wywijasów za parę złotych w casto pozwoliła byle posiadaczowi migomatu być artystą w świecie kowalstwa.....
podam przykład z mojego podwórka...
jak to jest że duży producent robi podobnej jakości towar niby nie pod swoim szyldem (ale adres na metce musi podać) za 1/2 ceny dostępny tylko bidzie?
jak ja jako mały producent mam równać się ceną bo jakością wiem że potrafię lepiej, z masówką za 1/2 realnej wartości?
więc albo walka na noże albo normalna konkurencja....
Jako mały producent pewnie próbowałbym robić rzeczy, których gdzie indziej nie da się kupić?
To zawsze lepsza perspektywa niż walka na noże...
zarowno rachunek kosztow i przychodow jak i analiza SWOT traca sens w przypadku konfrontacji z szara strefa.
mozna sie takimi kalkulacjami bawic w momencie gdy sa uczciwe warunki gry. ciezko grac w pokera znaczonymi kartami.
Wszystko się zgadza z wyjątkiem tego jednego, SWOT ma pokazać wszystkie zagrożenia, te szare też...
sailor, dzięki za odpowiedź. Pozostaje mi tylko cieszyc sie Twoim sukcesem i miec nadzieje ze pewnego pieknego dnia szczescie usmiechnie sie i do mnie w moim rodzimym Pozku. :)
Zahaczając o czepiactwo, dodam tylko, że szarą strefę uwzględniasz w analizie SWOT. ;)
Na dobranoc pozwolę sobie dorzucić jeszcze jedno przemyślenie odnośnie szarej strefy i nie będę już dolewać oliwy.
Szara strefa istnieć będzie tak długo, jak długo będzie zapotrzebowanie na - nazwijmy to - tani zamiennik profesjonalnej usługi fotograficznej. A takowe będzie zawsze z prostego powodu - czasami poziom zamiennika jest wystarczający dla potrzeb klienta.
Ciekaw jestem ile osób z tego forum używa PocketWizardów, lamp Alienbees i profesjonalnych statywów w cenie dobrego obiektywu, a ilu chińskich zamienników? Bo po co płacić pare tysięcy dolców za lampę, skoro na moje potrzeby Quantuum za 4 stówy zupełnie wystarczy. Albo Nissin z boxem reporterskim. Brzmi znajomo?
Pozdrawiam i życzę dobrej nocy :)
sailor, dzięki za odpowiedź. Pozostaje mi tylko cieszyc sie Twoim sukcesem i miec nadzieje ze pewnego pieknego dnia szczescie usmiechnie sie i do mnie w moim rodzimym Pozku. :)
pisalem wczesniej (w przeczyszczonych postach) ze to nie jest sukces tylko kilkunastogodiznna codzienna harowka. tak wiem - sam sobie zgotowalem taki los :D ale uparty jestem i sie uparlem ze sie uda.
jak na razie sie udaje. czasem lepiej czasem gorzej ale ciagle jeszcze z ustami powyzej poziomu g..na jak to mawial machulski w psach.
przy czym zapewniam ze nie ma czego gratulowac i czego zazdroscic.
Zahaczając o czepiactwo, dodam tylko, że szarą strefę uwzględniasz w analizie SWOT. ;)
owszem ale przy jak zrobisz swota dla fotografii to nie ma szans na pozytywne wnioski.
wczesneij podalem rozwaizanieby fotografia zaczela byc oplacalna - wystarczyloby by uks przelecial po stronach slubnych fotografow i poprosil o umowy. i nagle by sie okazalo ze fotografia jest dochodowa ..
Szara strefa istnieć będzie tak długo, jak długo będzie zapotrzebowanie
oczywisice - jest byla i bedize. ale w normlanych warunkach szara strefa waha sie w granicach 5-10% a nie w okolicach 90%. zadne media o tym nie napisza bo przeciez panowie reporterzy w weekendy sami dorabiaja firmowym sprzetem na slubniakach :)
Brzmi znajomo?
brzmi bardzo znajomo. bylem w zeszlym roku zmuszony do zrobienia sesji na quantuumach. nigdy wiecej. trzymanie barwy mialo odchyly w okolicach 1000stopni. grafik sie niemal rozplakal jak zobaczyl pliki.
cala reszta - w pelni sie zgadza. z jedna tylko roznica - te zamienniki sa kupowane leglanie. zeby pasowalo do tematu musialbys zapytac ilu ludzi pracuje na sprzecie ktory spadl z tira :)
bo ja nie mam zadnego ale do czlowieka ktory chce robic slub za 200pln - jesli robi to na umowe, odprowadza od tego podatek, pracuje na leglanym sofcie i mu sie to oplaca - to prosze bardzo (wtedy z przyjemnocia poznam sekret takiego dzialania bo tez bym tak chcial :P)
sokolnik
23-01-2013, 01:31
gadacie tak na szarą strefę, na tych co robią na czarno. Taki mamy system niestety (ogomne podatki).
Przykład umowy o pracę (może i zanudzam)
pensja brutto 5 840 zł na umowie, netto 4 135,80 a koszt pracodawcy 7 051,21 zł. Prawie 50% pensji netto to dodatkowe koszty.
Ok, fotograf sam sobie panem (1os działalność) ale podatki, składki itp też płaci. Na początku mniejsze składki (przez 2 lata bodajże).
Jak ktoś nie dostanie 40 tyś zł od UE to jak ma kupić 2 body FX (lepsze, gorsze) obiektywy, ze 2 lampy, oprogramowanie, kompa + monitor, akcesoria, postawić dobrą stronę WWW ?
Zaraz powiecie że można. Można zbierać 10 lat aż się odechce. Brać kredyt. A potem ze strachu nie spać po nocach.
Dlatego jest taka duża szara strefa, gdzie z D90 + grip + jakaś ogromna sigma + lampa robi się śluby za "pińcet".
RobertMiernik
23-01-2013, 01:34
bo ja nie mam zadnego ale do czlowieka ktory chce robic slub za 200pln - jesli robi to na umowe, odprowadza od tego podatek, pracuje na leglanym sofcie i mu sie to oplaca - to prosze bardzo (wtedy z przyjemnocia poznam sekret takiego dzialania bo tez bym tak chcial :P)
Najniższa płaca na etacie to 1 600 zł (a żyją przecież ludzie za mniej jeszcze).
Doliczając do tego ZUS za pierwsze dwa lata działalności masz 2 000 zł kosztów miesięcznych.
Tacy ludzie mają komputer domowy, sprzęt też raczej nie kupiony (lub z dotacji). Chcąc być legalnym możesz lecieć na Gimpie, więc sumując wszystko i lecąc minimalnym minimum masz 2 000 zł kosztów miesięcznych.
Biorąc 857 zł za ślub i robiąc ich 4 w miesiącu masz 3 428 miesięcznie sezon od kwietnia do października 7 miesięcy czyli do oblecenia zostają 5 miesięcy suszy które pokrywasz z tego co zostaje poniżej minimum = 1 428.
Czyli jeśli chcesz zarabiać tyle co na minimalnej krajowej, robiąc 4 śluby miesięcznie przez 7 miesięcy minimalna stawka za ślub to 857 złotych (przy założeniu, że pracujesz 7 miesięcy a przez 5 leżysz do góry brzuchem...).
Da się?...
Najniższa płaca na etacie to 1 600 zł (a żyją przecież ludzie za mniej jeszcze).
Doliczając do tego ZUS za pierwsze dwa lata działalności masz 2 000 zł kosztów miesięcznych.
najnizsa krajowa to aktualnie 1500 brutto
edit - przyznaje 1600... nie pomyslalem ze z 2013 wzrosla
Tacy ludzie mają komputer domowy, sprzęt też raczej nie kupiony (lub z dotacji). Chcąc być legalnym możesz lecieć na Gimpie, więc sumując wszystko i lecąc minimalnym minimum masz 2 000 zł kosztów miesięcznych.
ok.zakladajac ze dostaniesz dotacje na sprzet i masz tani zus. po 2 latach sprzet musisz zmienic a zus rosnie. skad kasa? nie bedzie nastepnej dotacji.
Biorąc 857 zł za ślub i robiąc ich 4 w miesiącu masz 3 428 miesięcznie sezon od kwietnia do października 7 miesięcy czyli do oblecenia zostają 5 miesięcy suszy które pokrywasz z tego co zostaje poniżej minimum = 1 428.
zalozenie 4 slubow miesiecznie na poczatku dzialanosci jest rownie idealistyczne jak zalozenie braku szarej strefy :)
Czyli jeśli chcesz zarabiać tyle co na minimalnej krajowej, robiąc 4 śluby miesięcznie przez 7 miesięcy minimalna stawka za ślub to 857 złotych (przy założeniu, że pracujesz 7 miesięcy a przez 5 leżysz do góry brzuchem...).
jak wyzej. piekna kalkulacja przy nierealnych zalozeniach.
Da się?...
teoretycznie tak... obawiam sie jednak ze tak kalkuluja ci ktorzy w takich stawkach fotografuja. i potem jest szukanie czegokolwiek byle stowka wpadla.
dla mnie ustalenie oblozenia pracy na 50% weekendow to juz BARDZO duzo. zakladalbym 1/3 i dla takiej liczby kalkulowal stawki. w zycziu nauczylem sie ze kalkulowac trzeba najbardizej pesymistyczna wersje. zawsze fajnie sie zdziwic na plus
gadacie tak na szarą strefę, na tych co robią na czarno. Taki mamy system niestety (ogomne podatki).
Przykład umowy o pracę (może i zanudzam)
pensja brutto 5 840 zł na umowie, netto 4 135,80 a koszt pracodawcy 7 051,21 zł. Prawie 50% pensji netto to dodatkowe koszty.
Ok, fotograf sam sobie panem (1os działalność) ale podatki, składki itp też płaci. Na początku mniejsze składki (przez 2 lata bodajże).
Jak ktoś nie dostanie 40 tyś zł od UE to jak ma kupić 2 body FX (lepsze, gorsze) obiektywy, ze 2 lampy, oprogramowanie, kompa + monitor, akcesoria, postawić dobrą stronę WWW ?
Zaraz powiecie że można. Można zbierać 10 lat aż się odechce. Brać kredyt. A potem ze strachu nie spać po nocach.
Dlatego jest taka duża szara strefa, gdzie z D90 + grip + jakaś ogromna sigma + lampa robi się śluby za "pińcet".
Nic dodać nic ująć. Jestem tego samego zdania.
Tak jak wspomniał sailor - mógłby us wziąć się za strony od razu luźniej by było
sokolnik
23-01-2013, 01:55
w 2013 najniższa krajowa wynosi 1600 brutto !
gadacie tak na szarą strefę, na tych co robią na czarno. Taki mamy system niestety (ogomne podatki).
ale system obowiazuje wszystkich. owszem - nalezaloby go zmienic ale to ze jest zly nie jest usprawielisieniem dla oszustwa.
Zaraz powiecie że można. Można zbierać 10 lat aż się odechce. Brać kredyt. A potem ze strachu nie spać po nocach.
Dlatego jest taka duża szara strefa, gdzie z D90 + grip + jakaś ogromna sigma + lampa robi się śluby za "pińcet".
to nie brak sprzetu determinuje szara strefe tylko mentalnosc. co przeszkadza fotografowi z d90 robic znakomite zdjecia? NIC. jakosci i rozdzielczosci wystarczy az nadto. znam dziewczyne ktora focila leciwym d50 a jej zdjecia wysadzaly z butow.
tlumaczenie ze robie na lewo bo nie stac mnie na dobry sprzet i podatki sa za wysokie (a tak wynika z twojego posta) to tak troche bez sensu jest :)
spotkalem sie swego czasu z pania fotograf architektury ktora z usmiechem powiedziala ze korzysta z lewego softu bo jej nie stac na legalny ale nie ponizy sie do fotografowania czegos innego niz architektura bo jest na to zbyt dumna i gardzi takimi co fotografuja jednoczescie modelki i zarcie :D
jak widac mozna i tak ... tyle tylko ze przy komercyjnej fotografii robi sie to czego wymaga klient. tak po prostu. sztuke mozna sobie uprawiac po godiznach. a dla kleinta trzeba robic porzadne rzemioslo. jak wyjdize cos ekstra - to jest to wartosc dodana i powod do dumy.
a teraz grzecznie powiem dobranoc i znikam ze studio do domu :) (tak w ramach ilosci godzin przesiedzianych w pracy :D )
ThomasVoland
23-01-2013, 02:08
Ale temat, dobrze że go dopiero teraz znalazłem ;).
Nie do końca rozumiem co jest złego w umawianiu się z klientami poza biurem. Przecież sesje do największych magazynów są omawiane przy kolacji, a styliści, projektanci itd. spotykają się w kawiarenkach żeby dogadać szczegóły w razie potrzeby. No nie powiecie chyba, że fotografów którzy robią kampanie dla Gucciego, DG, CK, Diora i firm tego pokroju, nie stać na biuro. Jak im wypada, to myślę że normalnemu fotografowi też wstyd być nie musi, że praktykuje ten sam sposób.
sokolnik
23-01-2013, 02:08
tlumaczenie ze robie na lewo bo nie stac mnie na dobry sprzet i podatki sa za wysokie (a tak wynika z twojego posta) to tak troche bez sensu jest :)
Nikt na początku kariery jako fotograf nie bierze stawek po 3 tyś za ślub. Tylko jak najmniej. Takie życie. Jak ma uzbierać na sprzęt? Amortyzację sprzętu, podatki, składki itp ? no jak ? A jak bierze jak najmniej to nie stać go by założyć legalną działalność. Dlatego działa w szarej strefie. Jak przetrwa w szarej strefie, zdobędzie uznanie i klientów, przeliczy koszty to przejdzie na jasną stronę mocy.
Dotacji chyba nie dostaję się na ładne oczy prawda? Trzeba coś umieć? Żeby coś umieć trzeba ćwiczyć najczęściej na tanim sprzęcie. Robienie ślubów dla znajomych, na czarno, po znajomości to właśnie jest ta nauka, zdobywanie doświadczenia.
Wielu działa na czarno póki założy legalną działalność. Nie tylko w branży foto takie rzeczy. Może cieżko mi to wytłumaczyć, późno już.
Dobranoc
...Dotacji chyba nie dostaję się na ładne oczy prawda? ...
Nie wiem ja teraz, ale były czasy w których dostawało się dotację "na ładne oczy" - nie tak odległe to były czsy
Nie wiem ja teraz, ale były czasy w których dostawało się dotację "na ładne oczy" - nie tak odległe to były czsy
Łyka się dofinansowanie - jedzie się rok na niskim zusie i zawiesza działalność. Potem to samo żona i puszki+szklarnia jest. To się fachowo nazywa walka z bezrobociem i pobudzanie małej przedsiębiorczości :D buhehehe
krokus66
23-01-2013, 09:40
Od roku, dyskutuję z nianią mojego młodszego dziecka nt. fotografii. Jest to osoba wielce wrażliwa i mająca niejakie zdolności manualne. Ale dopiero po kilku miesiącach szczegółowej analizy tego, co czasem mam na monitorze w PS, zaczęła odrózniać zdjęcie dobre, od fajnego. Niedawno dopiero zaczęła doceniać prawidłowe oświetlenie i kompozycję. Wcześniej, kiedy na zdjęciu było coś ładnego, albo smieszna sytuacja, to było dobre zdjęcie.
Myślę, że tak widzi 70% ludzi. Więc jesli nie widzą wielkich róznic jakościowych, wybiorą to co tańsze. Dlatego te najlepsze laby upadają jako pierwsze.
W sumie smutne.
Oczywiście przez kilka tych miesięcy pokazywałeś palcem, porównywałeś zdjęcia i tłumaczyłeś jak kozie na granicy.
Wcześniej pisałem o tym kilkakrotnie, podam przykład z mego życia.
Ongiś pracowałem w dużym zakładzie. Jedna pani zamówiła u fotografa zdjęcie rodzinne. Klasyczne ujęcie 8-10 osób, powiększenie 50x60 cm do oprawienia i powieszenia na ścianie. Znając moje hobby przyszła się pochwalić i piała niesamowicie. Ponieważ baby nie lubiłem, więc z satysfakcją pokazałem kurz zajmujący połowę twarzy.
Olbrzymie zaskoczenie jak ona z mężem mogła tego nie zauważyć. Musiałem 3 razy przekonywać, że jest to wina fotografa oraz tłumaczyć jak powstał błąd - kobieta wykształcona, inteligentna, na stanowisku.
Czy potrzebny jest lepszy przykład.
wczesneij podalem rozwaizanieby fotografia zaczela byc oplacalna - wystarczyloby by uks przelecial po stronach slubnych fotografow i poprosil o umowy. i nagle by sie okazalo ze fotografia jest dochodowa ..
Utopia. Ślubniaki to woda na młyn szarej strefy. Co innego fotografia specjalistyczna na wysokim poziomie (pozwoliłem sobie zajrzeć na Twoją stronę - bardzo imponujące prace). Tam ceni się jakość i profesjonalizm i miejca dla szaraków po prostu nie ma. Ale to niewielki rynek i wierzę Ci na słowo że niałatwy.
Powodzenia życzę. :)
Nie wiem ja teraz, ale były czasy w których dostawało się dotację "na ładne oczy" - nie tak odległe to były czsy
Zależy gdzie. W PUPach w zależności od powiatu jest różnie. Jeśli PUP pozyskał dużo kasy na takie działania to rozdaje na prawo i lewo. Powstają zakłady fryzjerskie, tipsowanie, sklepy z odzieżą itp :). Jeśli PUP ma mało kasy to zaczyna się jazda. Niestety PUPy są związane ze Starostwami Powiatowymi a tu już wchodzi w grę polityka. Czyli lepiej rozdać więcej dotacji po 15 tys., niż mniej po 20 tys. :)
Troszeczkę inna bajka jest u operatorów wybranych przez WUPy (dotacja do 40 tys. zł). Jeśli rzecz dzieje się w dużym mieście to poziom jest naprawdę wysoki i wszystkie działania od naboru po dotację są w miarę uczciwe i przejrzyste. Napisałem mojej dziewczynie biznesplan, dali mniej niż 40 tys. i to po odwołaniu. Ale miało się wrażenie, że osoby, które przeszły pierwszy etap nie są przypadkowe i walka o kasę była naprawdę ciężka. W małych mieścinach typu Nowy Sącz poziom znacznie niższy - podobny do PUPów. A wiem co piszę bo trochę dotacji dla ludzi pozyskałem z różnych źródeł.
Łyka się dofinansowanie - jedzie się rok na niskim zusie i zawiesza działalność. Potem to samo żona i puszki+szklarnia jest. To się fachowo nazywa walka z bezrobociem i pobudzanie małej przedsiębiorczości :D buhehehe
Najczęściej takie rzeczy wychodzą na budowie. Trzech braci pracuje razem, jeden dostaje dotację, po roku dostaje drugi i odkupuje rzeczy od pierwszego :), itd. A te maszyny i narzędzia nie przemieszczają się nawet o milimetr.
Znam człowieka, który wziął środki z PUPu wiele lat temu, w pierwszej turze. Nie wykluczyło go to do pozyskania środków z WUPu (40 tys.) - napisałem mu zgrabniutki biznesplanik. Potem namówił bezrobotną siostrę na dotację z PUP. Ostatnio sąsiada pijaczka, któremu płaci ZUS. W PUPie nikt nie pytał o nic :).
Z moich obserwacji wynika, że "walka z bezrobociem" prowadzona w ten sposób przez PUPy jest niezbyt skuteczna. Ale ludzie sobie dotacje wychwalają :)
Jeśli chodzi o WUPy (operatorów) to tu jest troszeczkę inna bajka. Starania o środki to już jest niezła walka i stają tam osoby zdeterminowane, z pomysłami, które są weryfikowane przez, powiedzmy sobie jakiś specjalistów. Więc jest ciut lepiej.
Tam ceni się jakość i profesjonalizm i miejca dla szaraków po prostu nie ma.
Ha, ha, ha, ha, ha!!! :mrgreen: Że się zaśmieję szyderczo :D
Tak wygląda kondycja rynku foto w USA.
Wcześniej padła sieć sklepów Wolf Camera, Ritz Camera. Była duża sieć motophoto. Z tego co widzę to w całym Illinois zostało dwa punkty.
W sklepie Helix mieszczącym się niedaleko centrum Chicago z listopadzie zamknięto ostatni profesjonalny lab w Illinois. Teraz zamykają cały sklep (ciemnia, chemia, filmy, wypożyczalnia, sprzęt do studio, fotografia cyfrowa).
W okolicy Chicago zostały 3 małe sklepy foto Calumet z wyborem sprzętu niewiele większym niż mam w domu ;)
Jedyne laby to punkty przy aptekach Walgreens, czy domach towarowych Target czy Walmart. .Branża foto to bardzo szerokie pojęcie. Ty mówisz o sklepach ze srzętem foto (i masz rację) ale tu głównie mowa o fotografach.
Ale laby nie mają obrotów i zaczynają padać jeden po drugim. Co gorsza to najlepsze, zniknęły pierwsze.Jakość kosztuje. A wszyscy(prawie wszyscy) chcą najtaniej. Skutki sa takie, że padają nie najgorsi tylko najlepsi.
Po pierwsze - jest to najzwyczajniej w świecie nierentowne. Brak popytu. Totalny. Z banalnego powodu, jakim jest ogólnodostępność sprzętu foto w przypadku klienta indywidualnego. W przypadku klienta korporacyjnego - usługa foto jest dobrem luksusowym, który w ramach oszczędności leci z budżetu w pierwszej kolejności. Albo zostaje szara strefa, znajomy z lustrzanką itp. Tak jest i na pewno się to nie zmieni i nie ma co siać demagogii.
.....
Wracając do tematu, uważam że na fotografii na dzień dzisiejszy i w niedalekiej przyszłości można DORABIAĆ ale nie zarabiać. Stocki, sesje grzecznościowe i z polecenia, bez umowy, bez presji, bez emocji. Fotografia w moich oczach jest przede wszystkim pasją i nie powinna być powodem stresu, presji czy frustracji. A jeśli PRZY OKAZJI można dorobić parę groszy na wycieczkę albo obiektyw (nawet w ciągu roku), to czemu nie?
.....
Co do narzekania na zepsuty rynek irp. Rynek kształtuje konsument. Popyt. Nie odwrotmie. Nie da się wytresować klienta, żeby kupował coś, na czym się nie zna, czego nie potrzebuje i płacił za to jak za zboże. Tymbardziej gdy odpowiedź na pytanie "czemu tak drogo" odpowiada sie "bo musze rachunki zaplacic". Reakcja prosta do przewidzenia.
....
Rachunek kosztów i przychodów plus SWOT i jest czarno na białym. Fotografia nie jest jedynym takim przypadkiem.
.....
Dziękuję za cierpliwość przy czytaniu. Urazić mikogo nie chciałem. Opinia jest moja i nikogo niezpbowiązująca do zgadzania się ze mną. :)
Pozdrawiam i zawodowym fotografom wszystkiego najlepszego i samych sukcesów.Zgadzam się w zupełności.
skarcity
23-01-2013, 17:20
Nie da się wytresować klienta, żeby kupował coś, na czym się nie zna, czego nie potrzebuje i płacił za to jak za zboże.
To by się spece od marketingu uśmiali...
pozdrawiam
sokolnik
23-01-2013, 18:45
To by się spece od marketingu uśmiali...
pozdrawiam
pewnie już się śmieją a ja razem z nimi :)
To by się spece od marketingu uśmiali...
pozdrawiam
Przeceniasz speców od marketingu.
ThomasVoland
23-01-2013, 19:11
Skoro są ludzie, którzy kupują "leki" homeopatyczne (a tanie na pewno nie są) , to znaczy że sprzedać da się wszystko, jak bezsensowne by to nie było. Może kiepski przykład, bo świadczy nie tylko o sile marketingu, ale i o tym że ci ludzie to skończeni idioci, no ale jakby nie marketing, to nawet oni by tego nie kupowali.
Skoro są ludzie, którzy kupują "leki" homeopatyczne (a tanie na pewno nie są) , to znaczy że sprzedać da się wszystko, jak bezsensowne by to nie było. Może kiepski przykład, bo świadczy nie tylko o sile marketingu, ale i o tym że ci ludzie to skończeni idioci, no ale jakby nie marketing, to nawet oni by tego nie kupowali.
Nazywanie ludzi, (którzy są zdesperowani w chorobie własnej lub bliskich, bo brzytwy się chwytają przyparci do muru), idiotami, nie jest eleganckie.
Władca Pixeli
23-01-2013, 20:11
Branża foto to bardzo szerokie pojęcie. Ty mówisz o sklepach ze srzętem foto (i masz rację) ale tu głównie mowa o fotografach.
Już wyjaśniam. Te sklepy foto miały również laby i obsługę, która miała przynajmniej jakieś podstawowe pojęcie o tym co robi i jakość odbitek była na dość dobrym poziomie przynajmniej w większości.
Kilka dni temu w jednym z pozostałych na rynku punktów foto chciałem wywołać slajdy a panienka pyta się w jakim formacie odbitki :mrgreen:
skarcity
23-01-2013, 20:59
Przeceniasz speców od marketingu.chyba Ty przeceniasz rozsądek przeciętnego konsumenta
pozdrawiam
chyba Ty przeceniasz rozsądek przeciętnego konsumenta
pozdrawiam
Rozsądek przeciętnego konsumenta, nie jest większy niż zasobność jego porfela. Jest grupa konsumentòw nieprzeciętnych podatnych na marketingowe sztuczki.
krokus66
24-01-2013, 09:45
Nazywanie ludzi, (którzy są zdesperowani w chorobie własnej lub bliskich, bo brzytwy się chwytają przyparci do muru), idiotami, nie jest eleganckie.
Zgadzam się.
Znam przypadek z innego miasta, że przy chorobie raka do znachora zaczęli chodzić. Osoba, która do tego przekonywała była młodą i ..... i wykształconą osobą.
mirekkania
24-01-2013, 12:29
Skoro są ludzie, którzy kupują "leki" homeopatyczne (a tanie na pewno nie są) , to znaczy że sprzedać da się wszystko, jak bezsensowne by to nie było. Może kiepski przykład, bo świadczy nie tylko o sile marketingu, ale i o tym że ci ludzie to skończeni idioci, no ale jakby nie marketing, to nawet oni by tego nie kupowali.
Bardzo podobnie uważałem, do czasu, kiedy poszedłem na pogaduchy do weterynarza - mojego kolegi ze studiów.
Otóż z powodzeniem stosuje on homeopatię w leczeniu zwierząt. I to nie jest "głowy bolenie i kuśki stojenie", a poważne infekcje. Jeśli uznać, że homeopatia leczy ludzi dzięki mechanizmom podobnym do efektu placebo, co powiedzieć w przypadku, kiedy leczy zwierzęta? Kolega ma w swojej praktyce kilkadziesiąt udokumentowanych przypadków, że leki homeopatyczne są bezdyskusyjnie skuteczne. Zainteresowanym podam kontakt.
Sam nie do końca ufam homeopatii. Raczej w tej kwestii mam tzw racjonalne podejście do medycyny, ale myślę, że radykalne zarzekanie się w kwestiach, w których nie jest się specjalistą, bywa karkołomne.
ThomasVoland
24-01-2013, 16:19
@mirekkania Nic tylko się cieszyć, że woda i cukier miały na nie tak zbawienne działanie. Picie rtęci też wyleczyło setki osób. Niestety niektórzy byli tak chorzy, że nawet rtęć im nie pomogła i umierali m.in. z powodu bardzo lekkich chorób (no bo przecież nie z powodu picia wspaniałej na wszystko rtęci).
@krokus66 Nie mieszajmy inteligencji z wykształceniem, sam właśnie podałeś przykład, że jedno z drugim wcale nie musi iść w parze.
Nie do końca rozumiem co jest złego w umawianiu się z klientami poza biurem.
nic.
Przecież sesje do największych magazynów są omawiane przy kolacji, a styliści, projektanci itd. spotykają się w kawiarenkach żeby dogadać szczegóły w razie potrzeby. No nie powiecie chyba, że fotografów którzy robią kampanie dla Gucciego, DG, CK, Diora i firm tego pokroju, nie stać na biuro. Jak im wypada, to myślę że normalnemu fotografowi też wstyd być nie musi, że praktykuje ten sam sposób.
wiesz to oczywiscie z doswiadczenia? czy z filmow? bo kazda duza agencja reklamowa ma swoje biuro, fotografowie robiacy wymienione kampanie z reguly maja wlasne studio wielkosci malej lub wiekszej stodoly. ci ktorzy nie maja, korzytaja ze spotkan w agencjach ich reprezentujacych.
byc moze na filmach pokazywali jak to sie uzgadnia cala sesje pomiedzy przystawka a zupa a szczegoly zaraz pomiedzy daniem glownym a deserem ale co innego filmy a co innego zycie.
zapewniam cie ze szczegoly sesji rzadko kiedy sa uzgadniane przy kawie. Jest ich po prostu zbyt wiele, a do tego brief do nieduzej sesji zajmuje kilka stron. brief do duzego projektu to czasem niezla ksiazka. trzeba to przeczytac przedyskutowac, podpisac, dolaczyc do umowy ktora tez ma stron pare. a takie rzeczy przy kolacji robi si echolernie niewygodnie i glupio potem steka zmazywac z paragrafu 4go :)
Nikt na początku kariery jako fotograf nie bierze stawek po 3 tyś za ślub. Tylko jak najmniej. Takie życie.
jak najmniej to nie za darmo. i nie ponizej kosztow.
Jak ma uzbierać na sprzęt? Amortyzację sprzętu, podatki, składki itp ? no jak ? A jak bierze jak najmniej to nie stać go by założyć legalną działalność. Dlatego działa w szarej strefie. Jak przetrwa w szarej strefie, zdobędzie uznanie i klientów, przeliczy koszty to przejdzie na jasną stronę mocy.
wybacz szczerosc ale wiekszej glupoty dawno nie czytalem. usprawiedliwianie zlodzieja ze jest zlodziejem tylko dlatego ze ma za niskie stawki nadaje sie do kabaretu.
jak nie stac mnie na hamburgera to jem gotowane ziemniaki a nie wlamuje sie do mcdonaldsa bo mam ochote.
jak kogos nie stac na to by otworzyc dzialalnosc to niech dziala na umowie o dzielo umowie zlecenie - i jak bedize go stac to niech otwiera. ale nie usprawiedliwiaj szarej strefy tym ze ludzie robia zlecenia na lewo bo nie stac ich na prowadzenie firmy. to zalosne jest.
Wielu działa na czarno póki założy legalną działalność. Nie tylko w branży foto takie rzeczy. Może cieżko mi to wytłumaczyć, późno już.
znaczy jak bede kradl auta i potem zaloze legalna dzialalnosc to bedize ok?
bo taki mniej wiecej wniosek z twojej wypowiedzi.
Utopia. Ślubniaki to woda na młyn szarej strefy.
alez nie utopia. wystarczy odrobina konsekwensji ze strony skarbowki i szara strefa znacznie sie zmniejszy. uks przeglada strony fotografow slubnych (na przyklad tych bez dzialalnosci gosp) wchodzi na kontrole i prosi o umowe z danego slubu. po paru miesiacach okazuje sie ze nie da sie zrobic sluby za piec stowek bo trzeba od czegos podatku odprowadzic.
pomysl - 8 na 10 slubow jest robionych pod stolem. w srednim miescie z 20 koscilami zakladajac 5 slubow w weekend (wiem malo) daje 400slubow miesiecznie. z czego legalne jest z 80. ponad 300 slubow zakladajac tysiaka za slub daje 300tys. ile mamy miast w polsce? 1000? 1500? wiosek z jednym kosciolem nie licze.. przy takich zalozeniach to proceder na skale 3-4mln zlotych miesiecznie, czyli ca. 40mln rocznie. fajnie, co?
(pozwoliłem sobie zajrzeć na Twoją stronę - bardzo imponujące prace).
dziekuje
Tam ceni się jakość i profesjonalizm i miejca dla szaraków po prostu nie ma. Ale to niewielki rynek i wierzę Ci na słowo że niałatwy.
ani rynek nie jest niewielki ani to cenienie jakosci nie jest takie jak ci sie wydaje niestety :)
Rozsądek przeciętnego konsumenta, nie jest większy niż zasobność jego porfela.
patrzac na wypchane kosze ludzi w marketach poddalbym to zdanie w watpliwosc.
tak samo jak nie widze rozsadku w braniu super wypasnego telewizora na raty tylko po to by pokazac sasiadowi ze mam lepszy. a takich przypadkow jest multum.
ThomasVoland
24-01-2013, 20:20
wiesz to oczywiscie z doswiadczenia? czy z filmow? bo kazda duza agencja reklamowa ma swoje biuro, fotografowie robiacy wymienione kampanie z reguly maja wlasne studio wielkosci malej lub wiekszej stodoly. ci ktorzy nie maja, korzytaja ze spotkan w agencjach ich reprezentujacych.
byc moze na filmach pokazywali jak to sie uzgadnia cala sesje pomiedzy przystawka a zupa a szczegoly zaraz pomiedzy daniem glownym a deserem ale co innego filmy a co innego zycie.
Z wywiadów. Przecież nigdzie nie napisałem, że tylko tak się robi. Skoro największe nazwiska nie uważają, że to nieprofesjonalne, to nie wiem skąd w tym temacie przeświadczenie, że normalny fotograf tak zrobić nie może, bo będzie 'amatorsko'. Tyle.
Z wywiadów.
no tak :) genialne zrodlo informacji.
Skoro największe nazwiska nie uważają, że to nieprofesjonalne, to nie wiem skąd w tym temacie przeświadczenie, że normalny fotograf tak zrobić nie może, bo będzie 'amatorsko'. Tyle.
ty nprawde wierzysz ze jak jakis celebryta mowi - spotkalismy sie na kawie i ustalilismy w 15 minut wszystkie szczegoly sesji - to tak naprawde sie dzieje? zazdroszcze ..
wiele sesji przygotowuje sie tygodniami lub miesiacami ... mogliby zbankrutowac na tej kawie :)
oczywiscie nie ma nic zlego w ustalaniu szczegolow w knajpie przy kolacji. tyle tylko ze to malo wygodne jest.
no chyba ze w kazdej restauracji maja drukarke na ktorej mozna wydrukowac umowe, kontrakt mozna podpisac na talerzyku po ciescie a po tym wszystkim jescze walnac strzemiennego :)
no tak :) genialne zrodlo informacji.
fakt. Wywiady, prasa, TV to wbrew pozorom bardzo złe źródło fachowej informacji. Lecą tam takie uproszczenia, a diabeł śpi w szczegółach.
ty nprawde wierzysz ze jak jakis celebryta mowi - spotkalismy sie na kawie i ustalilismy w 15 minut wszystkie szczegoly sesji - to tak naprawde sie dzieje? zazdroszcze ..
wiele sesji przygotowuje sie tygodniami lub miesiacami ... mogliby zbankrutowac na tej kawie :) Kazdy mówi o swojej działce. Przyznajmy, że tam gdzie ty robisz (tzn przypadek który opisujesz) to nie jest szara strefa, tam są umowy i faktury. Sęk w tym, że takie roboty ma się rzadko, a proza życia jest inna i wielu się "utrzymuje" z fotografowania gdzie szara strefa jest dominująca (przykładowe śluby).
Kazdy mówi o swojej działce. Przyznajmy, że tam gdzie ty robisz (tzn przypadek który opisujesz) to nie jest szara strefa, tam są umowy i faktury. Sęk w tym, że takie roboty ma się rzadko, a proza życia jest inna i wielu się "utrzymuje" z fotografowania gdzie szara strefa jest dominująca (przykładowe śluby).
Jacku - ale rozmawiamy o LEGALNEJ fotgrafii jako zrodle utrzymania. dlatego tez zakladam ze nie podpisujemy umow na talerzu po zupie.
nie widze problemu w biurze, nawet gdy jet to kawalek wydzielonego pokoju - kazdy kiedys zaczyna i wiadomo ze oszczedza na rzeczach "niepotrzebnych". ale jakos nie wyobrazam sobie powiedzenie klientowi - wie pan co spotkajmy sie w centrum handlowym na kawie, tam sobie omowimy szczegoly.
tym bardziej ze w obecnych czasach wynajecie biura to zaden problem - fumkcjonuje wiele rozwiazan typu "biuro na godziny" gdzie za drobne kwoty ma sie dostep do biurka, sprzetu biurowego i sali konferencyjnej - idealne rozwaizanie na poczatek. o ile oczywisice ma sie jakikolwiek szacunek dla klienta.
Co do slubow - napislaem powyzej - jest przyzwolenie branzy na szara strefe wiec bedzie ona dominowac.
ThomasVoland
24-01-2013, 22:01
no tak :) genialne zrodlo informacji.
ty nprawde wierzysz ze jak jakis celebryta mowi - spotkalismy sie na kawie i ustalilismy w 15 minut wszystkie szczegoly sesji - to tak naprawde sie dzieje? zazdroszcze ..
wiele sesji przygotowuje sie tygodniami lub miesiacami ... mogliby zbankrutowac na tej kawie :)
oczywiscie nie ma nic zlego w ustalaniu szczegolow w knajpie przy kolacji. tyle tylko ze to malo wygodne jest.
no chyba ze w kazdej restauracji maja drukarke na ktorej mozna wydrukowac umowe, kontrakt mozna podpisac na talerzyku po ciescie a po tym wszystkim jescze walnac strzemiennego :)
Ja nie piszę o żadnych celebrytach, tylko pro fotografach innych ludziach z branży. Oni są znani ze swoich umiejętności, powiedzenie o kimś takim celebryta to mocne ubliżenie. To po pierwsze, ale o definicji celebryty raczej nie ma sensu rozmawiać. Po drugie nigdzie nie wspomniałem o ugadywaniu w ten sposób sesji od A do Z i że tylko tak to wygląda (chociaż już drugi raz próbujesz mi to wmówić).
...Co do slubow - napislaem powyzej - jest przyzwolenie branzy na szara strefe wiec bedzie ona dominowac.To zagadnienie ująłbym nieco inaczej. Oczywiście wszystko zalezy od punktu widzenia. Prowadzącym działalność to się nie podoba, ale jako naród mamy wstręt do donosicielstwa, więc nie kablujemy. Inaczej to wygląda w wielu krajach starego zachodu. Zgłaszanie łamania przepisów jest OK, jest traktowane jako obywatelski obowiązek (zgłaszaja przekraczanie prędkości, zatrudnianie na czarno, szarą strefę itd itp) Są w niektórych krajach stawki minimalne na usługi i legalnie prowadzący działalność zgłaszają przypadki pracy na czarno.
U nas działający w szarej strefie wymyślą 100 powodów dla których oszukiwanie na podatkach jest dopuszczalne. Tłumaczenie wygląda tak: za mało zarabiają -> podatki podniosłyby ceny, wtedy by stracili klientów. Więc mają prawo oszukiwać. Sami sobie te prawo dają.
Rózni naukowcy zajmowali sie zagadnieniem skąd taka antyobywatelska postawa i niby to przez to, że byliśmy pod zaborami i oszukiwanie państwa było OK. Tylko, że oszukują też inni - w szczególności południowcy - Grecy, Włosi, Hiszpanie itd. Po prostu - lubimy kombinować i lepiej mieć więcej pieniędzy niż mniej (tu zgoda :)). Sęk w tym, że państwo jest niewydolne i na to pozwala. Nie boimy się oszukiwać.
Ba, w ogóle na głowie wszystko jest stawiane - vide ACTA, gdzie tak naprawdę widać, że internauci chcą zalegalizowania kradziezy praw autorskich (nie chcą płacić - dozwolony użytek - ten precedens to przekleństwo, ten co to wywalczył powinien iść do piekła).
No to się zacznie ... :sad:
Na jakiej podstawie szacujecie jaki % rynku jest szarą strefą?
Pytam serio, osobiście nie mam na ten temat zdania bo za mało fotografów znam na tyle dobrze żeby wiedzieć czy mają DG czy nie. Z tych, których znam tylko jeden robi wszystko na lewo.
Abstrahując od uczciwości, spokoju i innych opisywanych wcześniej aspektach prowadzenia legalnego biznesu,
nie wyobrażam sobie budowania marki gdy na umowie nie byłoby informacji o mojej firmie albo palenia się ze wstydu gdy klient prosi o rachunek/fakturę..
A ostatnio coraz częściej nawet pary młode o nie proszą (:
Co do konkurowania z nieuczciwymi fotografami to za bardzo nie zaprzątałbym sobie nimi głowy; oczywiście, że utrudniają życie, ale jak będę o nich za dużo myślał to niepotrzebnie będę się frustrował (a z niektórych wypowiedzi, nie wiem czy słusznie, ale odczytuję takie sygnały) i na pewno nie ułatwi mi to takiego rozwoju, który pozwoli mi ich zostawić w tyle (:
Czego w pierwszej kolejności sobie :D
a w drugiej Wam życzę (:
Po drugie nigdzie nie wspomniałem o ugadywaniu w ten sposób sesji od A do Z i że tylko tak to wygląda (chociaż już drugi raz próbujesz mi to wmówić).
hmmmm byc moze nie umiem czytac :) ale to twoje wlasne slowa:
Nie do końca rozumiem co jest złego w umawianiu się z klientami poza biurem. Przecież sesje do największych magazynów są omawiane przy kolacji, a styliści, projektanci itd. spotykają się w kawiarenkach żeby dogadać szczegóły w razie potrzeby.
No to się zacznie ... :sad:
powstrzymam sie od komentarza bo tu sie chyba zgadzamy :) a wolalbym nie rozpetac wojny
Na jakiej podstawie szacujecie jaki % rynku jest szarą strefą?
kiedys mi sie nudzilo i poswiecilem dwa dni na obdzwonienie jakis 100 fotografow wybranych na slepo z googli. zaledwie kilku powiedzialo ze nie ma mozliwosci zrobienia sesji bez umowy.
Z tych, których znam tylko jeden robi wszystko na lewo.
a pozostali nie robia czy robia tylko czasem :D
Abstrahując od uczciwości, spokoju i innych opisywanych wcześniej aspektach prowadzenia legalnego biznesu,
nie wyobrażam sobie budowania marki gdy na umowie nie byłoby informacji o mojej firmie albo palenia się ze wstydu gdy klient prosi o rachunek/fakturę..
ale to to o czym pisalem - wiarygodnosc i wizerunek firmy
Co do konkurowania z nieuczciwymi fotografami to za bardzo nie zaprzątałbym sobie nimi głowy;
konkurencja nie ma tu nic do rzeczy - duzo ostatnio piszemy o edukacji .. a jesli dizeki takim postom kilku fotografow zastanwoi sie czy nie warto zarabiac uczciwie to juz sukces. nikt nie mowi ze od zaraz bedize lepiej ale jesli nie bedizemy o tym mowic to na pewno nie bedize.
tak wiem . jestem niepoprawny optymista :)
sokolnik
25-01-2013, 13:22
jaką umowę spisać na jednorazowe fotografowanie imprezy? Chodzi mi o sposób odprowadzenia podatku w jakiś sposób, gdy ja nie mam DG.
UZ, UoD? umowa autorska jakaś? może by mi podesłał ktoś taką umowę ? :)
jaką umowę spisać na jednorazowe fotografowanie imprezy?
IMHO umowę o dzieło z przekazaniem praw autorskich. Chyba, że zamierzasz zarabiać jeszcze na zdjęciach z tej imprezy - to wtedy trzeba się zastanowić nad ograniczoną licencją na wybranych polach eksploatacji...
krokus66
25-01-2013, 15:23
U nas działający w szarej strefie wymyślą 100 powodów dla których oszukiwanie na podatkach jest dopuszczalne. Tłumaczenie wygląda tak: za mało zarabiają -> podatki podniosłyby ceny, wtedy by stracili klientów. Więc mają prawo oszukiwać. Sami sobie te prawo dają.
... Sęk w tym, że państwo jest niewydolne i na to pozwala. Nie boimy się oszukiwać. ...
Niestety masz rację.
Trudno jednak winić ludzi jeśli minister w trakcie pełnienia swej funkcji publicznie mówi, że pierwszy milion trzeba ukraść. Za to nie spotykają go najmniejsze sankcje. Można podać więcej przykładów gdy osoby publiczne namawiają do łamania prawa a inne je łamią. Nie dziwmy się obywatelom. Ryba psuje się od głowy.
Jeśli z ACTA Cię zrozumiałem, to się zgadzam.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.