PDA

Zobacz pełną wersję : Jak wybrać fotografa ślubnego



Strony : [1] 2

Wojtek Marzec
04-03-2011, 15:28
Muszę przyznać, że podziwiam pary młode, którym w dzisiejszych czasach przyszło szukać fotografa ślubnego. W epoce w której fotografia stała się tak popularna i powszechna jak niegdyś encyklopedia PWN, robieniem zdjęć ślubnych zajmuje się niemal każdy, kto nie ma innego pomysłu na życie. Jeżeli przyjmiemy założenie, że co setna osoba w Polsce posiada cyfrowy aparat, a połowa z tych osób była ostatnio na ślubie, możemy zaryzykować stwierdzenie, iż mamy w Polsce 190 tysięcy osób, które gotowe są za pieniądze zrobić wam „rewelacyjne” zdjęcia ślubne. Czaicie to? 190 tysięcy!!! Toż to masakra. Oczywiście to tylko przypuszczenie więc mogę się mylić, ale faktem jest, że swojego rewelacyjnego fotografa ślubnego możecie znaleźć wszędzie. Może to być wasz kolega z pracy, pani na kasie w supermarkecie, czy też bezpłatny morderca czający się tuż za rogiem. Słowem wszędzie.

Zapewne zadajesz sobie w tym momencie pytanie jak w takim gąszczu fotografów znaleźć tego właściwego, tak aby nie wydać niepotrzebnie pieniędzy na coś, czego nie potrzebujesz lub czego nie akceptujesz? Hmm, też chciałbym to wiedzieć. Niestety nie ma na to złotego środka. Trzeba szukać, zarąbiście dokładnie szukać. Nie po łebkach – to za mało. Zapewne myślisz teraz o analizowaniu takich tematów jak: ilość zdjęć, ilość czasu w którym najemnik będzie wykonywał swą katorżniczą pracę, ile dostaniesz odbitek, a ile nie, no i oczywiście cena. Cena jest wszak priorytetem. Niestety, wiele osób błądzi w ten sposób. Fotografia to nie handel ziemniakami, tu nie liczy się tylko ilość i cena. Tu trzeba otworzyć umysł i serce aby zobaczyć to co niewidoczne gołym okiem.

Postanowiłem pomóc wam jakoś w tym niełatwym zadaniu, tworząc ten oto poradnik. Nie będzie to jednak typowy poradnik jakich wiele znajdziecie na stronach zajmujących się sprzedażą reklam firmom obsługującym biznes ślubny. Nie oszukujmy się, tych ludzi tak naprawdę nie obchodzi jak będzie wyglądała wasza pamiątka fotograficzna. W sekrecie powiem wam, że niektórych fotografów też tak naprawdę to nie obchodzi. Nie interesuje ich, czy za kilka lat będziecie mieli przy czym usiąść (oczywiście mam na myśli zdjęcia ślubne, a nie półlitrowy czasoumilacz) i powspominać chwile, kiedy to całe życie układaliście sobie na nowo. Prawda jest jednak taka, że niektóre pary też mają to gdzieś. Zostawmy więc tych ludzi w spokoju.

Zacznę może od tego, że tak jak nie istnieje jeden idealny samochód zaspokajający potrzeby wszystkich kierowców, tak nie istnieje idealny fotograf, który będzie właściwym wyborem dla każdej pary. Zresztą gdyby tak nie było, kwestia wyboru ograniczałaby się jedynie do tego ile wydać, aby móc pokazać się przed znajomymi. Każdy z nas ma jednak inne potrzeby oraz nieco inaczej ukształtowaną wrażliwość, zatem i wybór nie jest taki oczywisty. Na rynku są różni fotografowie, z przeróżnym podejściem robiący bardzo różne zdjęcia. Niektórzy idą za głosem serca tworząc obrazy zapadające w pamięć, a niektórzy podążają za modą dokonując zadziwiających modyfikacji genetycznych w programach graficznych. Ja sam staram się robić taką fotografię, którą miłośnicy wysokopołyskliwego plastiku oraz programów typu „ gwiazdy śpiewają na lodzie” bez mrugnięcia okiem nazwą wymysłem szatana i jako twór z piekła rodem przeklną po wiek wieków, spluwając przy tym przez lewe ramię. Z drugiej strony ludzie mający sobie za nic błagalne wołanie Tima aby Morgan nie zabijała Taylor w 3317 odcinku „Mody na Sukces”, nie spojrzą nawet na fotografie stworzone w photoshopie jako zlepek 50 warstw kiczu i tapet.

Aby móc jakoś usystematyzować swoje porady, postanowiłem podzielić cały artykuł na dwie odrębne części. W pierwszej chciałbym skupić się na tym jakich fotografów szukać. Druga z kolei dotyczyć będzie jakich sugerowałbym unikać. Zacznijmy może od tych pierwszych.

Ja wiem, że często pierwszym pytaniem tuż po słowach „czy wolne?” jest pytanie „za ile?” , myślę jednak iż ludzie którzy kierują się wyborem w ten sposób sami kręcą sobie pętle na szyję. Być może nie uwierzycie w to co piszę, ale odkryłem (i to mnie niesamowicie zaskakuje), że niektórzy przy wyborze fotografa ślubnego kierują się prawie wyłącznie ceną. Są gotowi wziąć byle kogo aby tylko zaoszczędzić 200zł. Chociaż rozumiem, że czasy są trudne, a dobrzy fotografowie nie chcą już spędzać całego tygodnia od zmierzchu do świtu nad jednym zleceniem za 1000 zł jak to jeszcze miało miejsce 5 lat temu. To jednak chyba nie jest to najlepsze wyjście. Wysnułem swego czasu tezę, że dobry fotograf to nie taki, który za sam fakt, iż nie pozwiecie go do sądu zrobi wam miliardy zdjęć i odda je wszystkie w RAW-ach, a po prostu taki, którego zdjęcia was poruszają. Niektórzy w tym miejscu powiedzieliby, że zdjęcia powinny się podobać. Ja jednak twierdzę (a przecież wiem lepiej, bo jestem mężczyzną), że to nie wystarczy. W końcu nikt z nas nie wiąże się z drugą osobą tylko dlatego, że ta mu się zaledwie podoba. Ze zdjęciami jest tak samo. Potrzeba tutaj swoistej iskry z lekką dozą tajemnicy. Czasami zdarza się mi prowadzić z parami dialog polegający na wspólnym wybieraniu fotografa. Przyznam się szczerze, że często sam mam problemy przy pierwszym obejrzeniu kilku portfolio, które ci ludzie mi podsyłają. Okazuje się, że nawet słabe zdjęcia, ale ładnie wykończone w programie graficznym (myślę, że „wykończone” to odpowiednie słowo;)), potrafią przy pierwszym wejrzeniu zmylić. Sprawa jednak bardzo szybko (przynajmniej dla mnie) staje się jasna, kiedy ogląda się takie zdjęcia po raz któryś. Często wówczas ładnie wyglądające fociaszki szybko się opatrują i wyłazi z nich wielkie nic. Chciałoby się rzec, że pustka wali zeń drzwiami i oknami (znacie te przepiękne portrety butów, czy też powyciągane chmury w oknach limuzyn prawda?). I na odwrót. Czasami zdjęcia, które przy pierwszym obejrzeniu nie zrobiły na nas piorunującego wrażenia, nagle zaczynają pracować. Zaczynamy w nich dostrzegać coraz więcej szczególików, które składając się na pewną całość odsłaniają przed oglądającym swoją magię i moc.

Jedną z najważniejszych rzeczy o których się powszechnie nie mówi, a ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy jest fakt, że żaden fotograf nie może być najlepszym w każdym gatunku fotografii. Najprostszy podział jakiego można dokonać przy analizowaniu fotografii ślubnej to podział na reporterów oraz „kreatorów”. Ci pierwsi sprawdzają się w rzetelnym przedstawieniu dnia uroczystości, oraz specjalizują się w naturalnych zdjęciach plenerowych. Tworzenie kreatywnych, szalonych plenerów nie idzie im najlepiej. Kreatorzy z kolei realizują się w tworzeniu nowych światów po to aby w nich umieszczać pary młode. Takie osoby dobrze sprawdzają się właśnie w szalonych plenerach ślubnych, kreatywnych portretach grupowych, gorzej radząc sobie z typowym reportażem. Weźcie to proszę pod uwagę przy wyborze fotografa, bo jest to dosyć istotna kwestia.

Przejdźmy może teraz do tego jakich fotografów unikać.

Ja na waszym miejscu przede wszystkim unikałbym tzw. „artystów”. Wiecie - fotografia artystyczna posiada pewne walory, które nie są zbyt pożądane w fotografii ślubnej. Wybierając takiego ziomka na fotografa ślubnego ryzykujecie, że jedyną waszą pamiątką będzie zestaw trzech zdjęć przedstawiających brudne naczynia i to po tysiaku za sztukę. No i po co Wam takie coś. Oczywiście żartuję, ale w dzisiejszym świecie artystyczna fotografia ślubna oznacza przeważnie fotografa, który właśnie nabył swoją pierwszą lustrzankę cyfrową i za pomocą magicznej opcji „download photoshop” postanowił stać się panem i władcą waszych wspomnień. To zła droga, nie idźcie nią.

Równie szerokim łukiem omijałbym fotografów, którzy za cenę dekielka od obiektywu oferują super profesjonalny (jakże by inaczej) reportaż składający się z 300 tysięcy zdjęć, a za dodatkową opłatą, chętnie nakręcą wam również film, nakarmią kozy, oraz opowiedzą bajkę, że więcej znaczy lepiej. W tym miejscu chciałem zwrócić uwagę, iż daleki jestem od twierdzenia, że za psie pieniądze nie da się znaleźć dobrego fotografa z wieloletnim doświadczeniem dysponującego profesjonalnym sprzętem. Oczywiście się da, ale prawda jest taka, że nie jest to zadanie łatwiejsze niż nadmuchanie tuzina balonów siedząc na galopującym jeżozwierzu. Być może niektórzy zauważą, że przecież profesjonalny sprzęt oraz wieloletnie doświadczenie nie jest konieczne aby robić wspaniałe zdjęcia ślubne. Stwierdzicie: zapał, pomysłowość i najnowszy dizajnerski kompakt często lepiej się sprawdzają niż niejeden profesjonalny fotograf. No cóż. Pamiętacie może jak Lech Wałęsa myślał, że zrobi z Polski drugą Japonię? Wy w tym miejscu mylicie się nawet bardziej. Słyszałem, że są spece, którzy zrobią wam takie zdjęcia za free. Hmm, dla mnie brzmi to równie zachęcająco, co opcja darmowej kastracji w zamian za doświadczenie. Wbrew temu co opowiadają ludzie fotografujący gołe laski, dobra fotografia ślubna jest jedną z najtrudniejszych dziedzin fotograficznych. Jest tak dlatego, że fotograf ślubny musi często pracować w skrajnych warunkach oświetleniowych i to następujących po sobie z częstotliwością erekcji królika jadącego na dopalaczach. Taki fotograf musi niezależnie od panujących warunków stworzyć reportaż zawierający wszystkie ważne momenty a na dodatek powinien on być spójny wizualnie. Aby zrobić to dobrze potrzebna jest naprawdę duża doza wyczucia popartego wieloletnim doświadczeniem. Niewielu się to udaje.

Unikałbym również fotografów, którzy „starają się” za bardzo. Gonią za modą nadużywając to dziwnych perspektyw, to skocznych kolorów, to znowu wymyślają magiczną technikę „medium key” (wiecie, te wszystkie szaro-szare zdjęcia pozbawione czerni i bieli). Urozmaicają swoje prace fotografując bez jakiegokolwiek sensu, to zza szyby, to zza kwiatka, to z dołu, to z góry....ja pierdykam. Przestrzegam was przed tym wszystkim dlatego, że widząc to co się dzieje mogę śmiało stwierdzić , iż świadomość fotograficzna z czasem podniesie się w całym społeczeństwie. To co dzisiaj jest modne i dopuszczalne jutro może okazać się najgorszym koszmarem – co gorsza waszym koszmarem. Jeżeli nie wierzycie w to co piszę, obejrzyjcie sobie proszę jakieś produkcje weselne wideomajstrów z lat 90. Dzisiaj kiedy nasza wrażliwość na obrazy jest znacznie większa niż dwie dekady temu, człowiek z trudem przebija się przez 3 godziny tańczących plam okraszonych wstawkami speszonych ludzi siorbiących rosół. Jeżeli więc zdjęcia ślubne mają być pamiątką na lata, nie chcielibyście przecież pluć sobie w brodę, że wybraliście fotografa który gimnastykując się na krzywych w photoshopie tak pięknie spreparował wasze zdjęcia, że nawet spece z Interpolu nie byliby w stanie zrobić z nich w razie potrzeby listu gończego. Zdaję sobie sprawę z tego, że spora część ludzi traktuje fotografię ślubną jako kolejne uświetnienie tego szczególnego dnia. Rozumiem, że dla niektórych piękne zdjęcia mają być tylko kolejnym gadżetem, którym możemy pochwalić się przed znajomymi. Badania jednakże wskazują że fotografia ślubna (o czym będę jeszcze wiele razy wspominał, bo większość ludzi zdaje się o tym nie pamiętać) nie jest produktem do konsumpcji natychmiastowej (jak fotografia reklamowa, modowa, etc.). Jej celem nie jest sprzedawanie nas sobie samym. To fotografia przede wszystkim pamiątkowa. Fajnie jest wracać po latach do takich zdjęć, żeby móc przypomnieć sobie młodość oraz zobaczyć jakim się było. Pytanie, czy patrząc za lat 50 będziemy w tych zdjęciach widzieć siebie, czy może tylko niedojrzałość fotografa?

Podsumowując:

Moim zdaniem tak naprawdę w fotografii ślubnej najważniejsze są zdjęcia oraz nasza indywidualną wrażliwość. Nie ma sensu brać super sławnego i drogiego fotografa skoro jego zdjęcia nie wywołują na was żadnego wrażenia. Podobnie nie ma sensu brać fotografa, którego jedynym atutem jest to że potrafi przeżyć miesiąc o misce ryżu (w końcu pasta do butów też jest tania, ale wątpię czy zrobi wam wymarzone zdjęcia ślubne). Wybór powinien wypłynąć z serca. Kierowanie się rozsądkiem w tym przypadku przypomina zakup sportowego samochodu ze względu na pojemność bagażnika. To głupie i bez sensu. Jeżeli zatem czyjaś fotografia szczególnie Was oczaruje i urzeknie, to olejcie ilość zdjęć oferowaną przez fotografa. Olejcie fakt, że kosztuje dwa razy tyle co planowaliście wydać na całe wesele. Olejcie nawet to, że jest garbaty, ma 4 kochanki i należy do PiSu. Weźcie go. Nie pożałujecie. W końcu kryzys się kiedyś skończy, Chiny znów będą pracować na nasz wspólny wzrost gospodarczy, a wam zostaną wspaniałe zdjęcia:)

UWAGA!!! Autor głosi jedynie swoje tezy, które wymyśla z nudów i w które naiwnie wierzy. Wykorzystanie przedstawionych tu porad w praktyce odbywa się na własne ryzyko. W trakcie pisania posta nie ucierpiało żadne zwierzę, zdrożał za to cukier.

© Oll rajts rezerwed;)

Rycerz
04-03-2011, 15:32
super :-)

kroolik
04-03-2011, 15:33
Wojtek !!!
Tekst jest rewelacyjny. Kilka razy czytalem rozne tego typu poradniki, ale tylko z tym moge sie zgodzić w pełni. Do tego napisany w niebanalny sposob.
gratki i rozsyłajcie do ludu....niech trafi pod strzechy !

darko
04-03-2011, 15:51
Dobre jest, dokładnie rozsyłać do ludu

mariush
04-03-2011, 15:53
Świetny tekst (choć czasem nieco zbyt złożono-złożone zdania i trzeba wracać na początek aby zrozumieć koniec).
Można cytować?

mihow
04-03-2011, 15:55
Hmmm, kuźwa nieźle napisane :) Podoba się :)

Ja to okraszę prostym stwierdzeniem. Jeżeli Wam, przyszłym młodym spodobały się czyjeś zdjęcia, bierzcie namiar na tego gościa i bez względu na cenę (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku) wynajmijcie go do zrobienia zdjęć. Nie patrzcie jakim aparatem robi zdjęcia i ile tysięcy zdjęć da Wam na płytce DVD, która po 6 miesiącach utleni się w szufladzie. Zamówice u niego drukowany album 20-30-40 zdjęć w formacie 15-21cm i cieszcie się tymi zdjęciami do końca Waszego żywota. Album wam się nie utleni, nie będziecie potrzebowali do jego obejrzenia najnowszego odtwarzacza DVD i wszędzie go zabierzecie ze sobą...

:)

Wojtek Marzec
04-03-2011, 16:01
Dzięki:) Można cytować, wklejać na bloga, byle z podaniem źródła (mojego bloga) oraz linkiem;)

credka
04-03-2011, 16:08
No dokazałeś, świetny tekst! Chociaż jak wspomniał Mariusz, czasem trzeba wracać do początku zdania... ;)

kroolik
04-03-2011, 16:14
dlatego z radoscią przeczytalem tekst dwa razy :P

Przemek Paśnik
04-03-2011, 16:26
Bardzo dobry tekst. Ma niestety jedną, dość poważną wadę: kierowany jest do inteligentnych ludzi, którzy zazwyczaj mają podobne do Autora podejście do tematu i wybór jest dla nich oczywisty. Cała reszta, nazwijmy ich dla ich dobra "niezdecydowanymi" :wink: pozostaje pod wpływem ilości zdjęć (pierdylion - im więcej tym lepiej, wiadomo), czasu realizacji (24h expres, DVD Tesco w gustownej ekologicznej kopertce) i ceny (nasza oferta obejmuje dzień ślubu, zalewanie paszczy na weselu, poprawkę the day after oraz kreatywny plener w krzakach za remizą. Całość 800zł. Cena za ta niesamowitą pamiątkę jest może i wysoka, ale te zdjęcia i tak potem wylądują na NK, bo kto dziś wywołuje fotki.) Reszta niech pozostanie milczeniem :)

kroolik
04-03-2011, 16:43
Przemek- wlasnie kazdy z nas musi robisz wszystko aby edukowac klienta. Wojtek pracowal nad tekstem kawal czasu, a my pewnie wolelismy w tym czasie popisać glupoty na forum, albo pomarudzić jak to jest źle itd.
Niech kazdy da tyle od siebie i za 5 lat klientela bedzie na prawde inna :) Samo nic sie nie zmieni. Kto ma zmieniac rynek jak nie ci, ktorzy sie na tym znają (albo chyba znają) ?

marekb
04-03-2011, 16:49
osz ty twóco przedsezonowy:) ,elaborat jak się patrzy:) solidny tekst:)

marekb
04-03-2011, 16:54
Przemek- wlasnie kazdy z nas musi robisz wszystko aby edukowac klienta. Wojtek pracowal nad tekstem kawal czasu, a my pewnie wolelismy w tym czasie popisać glupoty na forum, albo pomarudzić jak to jest źle itd.
Niech kazdy da tyle od siebie i za 5 lat klientela bedzie na prawde inna :) Samo nic sie nie zmieni. Kto ma zmieniac rynek jak nie ci, ktorzy sie na tym znają (albo chyba znają) ?
Wojtek, są tacy co nie dadzom wincej i basta. Nie widzom, a jak im dasz do porównania zdjęcie lampą na wprost w ciemnym kościele i iso 100, a drugie w zastanym z piękną kontrą i poświatą to ci powie że pierwsze lepsze i nie przekonasz. Zrobiłem kiedyś takie dwa porównania i wielu osobom pokazywałem i większości sie bardziej podobało pierwsze bo ostrzejsze. Nie mniej jednak edukować należy i tyle!!

kroolik
04-03-2011, 17:00
wiem!
ale jak to ktoś kiedyś napisal tutaj na forum:
- są ludzie ze złym totalnie gustem (i tych nie nie przekabaci),
- są ludzie z bardzo dobrym, wyszukanym gustem (i dla tych ten tekst rowniez nie jest potrzebny)
- i są tacy ktorzy jeszcze są jedynie nie wyrobieni, nieuswiadomieni.

pewnie to jest krzywa gaussa i tych ostatnich jest najwiecej i do nich te slowa jak sądze.

Przemek Paśnik
04-03-2011, 17:10
Ok, może podjechałem pesymizmem. Niemniej jednak pracuję w labie i mam od czasu do czasu przed nosem efekty pracy ahystów co fuchę za 800 zeta robią, więc może jestem źle nastawiony. Może rzeczywiście Jeszcze będzie normalnie...

freefly
04-03-2011, 17:12
wiem!
ale jak to ktoś kiedyś napisal tutaj na forum:
- są ludzie ze złym totalnie gustem (i tych nie nie przekabaci),
- są ludzie z bardzo dobrym, wyszukanym gustem (i dla tych ten tekst rowniez nie jest potrzebny)
- i są tacy ktorzy jeszcze są jedynie nie wyrobieni, nieuswiadomieni.

pewnie to jest krzywa gaussa i tych ostatnich jest najwiecej i do nich te slowa jak sądze.


Bez przesady. Osobnicy o wysublimowanym guście na dzisiejsze standardy za 10 lat będą oglądać fotki i smiać się, że mieli "czereśniacki garnitur" do ślubu, a wypasione auto, które ich wiozło do ślubu, to aktualnie porażka.
Nikt nie będzie zastanawiała się nad wyrafinowaniem fotek ślubnych z przed 10 czy 20 lat, tylko będzie je porównywał do obrazów holograficznych 3D ze ślubu córki. A wnuki będą nabijać się z dziadków, że "obciachowe" ślubne fotki mieli. A w ogóle to nawet nie ma na czym obejrzeć tych fotek, bo odtwarzacze nośników zostały wycofane dawno temu.:wink::grin:

kroolik
04-03-2011, 17:37
Nikt nie będzie zastanawiała się nad wyrafinowaniem fotek ślubnych z przed 10 czy 20 lat,


uwierz mi, ze jest nie tak mala grupa ludzi, ktorzy nie bardzo łapią sie na nowinki, na tą całą otoczke a wlasnie szukają czegos glebszego. 3d- okej, czemu nie- ale jesli obraz nie bedzie posiadal tych glebszych walorow to nie bedzie mial dla nich znaczenia.
dzis zachwycamy sie zdjeciami sprzed 100 lat- oczywiscie nie wszyscy :)

!AGresT
04-03-2011, 18:09
Mnie zaintrygowało określenie: "bezpłatny morderca".

pank
04-03-2011, 18:27
A ja nie rozumiem. Generalnie, radzisz wybierać sercem nie rozumem, ale zanim nastąpi kulminacja i oświeci nas ta prawda (z którą się zgadzam) przez większą część tekstu tłumaczysz jak włączyć głowę podczas procesu wybierania żeby za 20 lat nie było kaszany. To jak w końcu, sercem czy rozumem?

Rycerz
04-03-2011, 18:40
się czepiasz ;-)

lomax
04-03-2011, 19:48
Świetny tekst zwłaszcza, że można go odnieść również do wielu innych, życiowych sytuacji, problemów i wyborów.
Zresztą przytoczyłeś w nim kilka takich przykładów.
Jest bardzo uniwersalny.

robin102
04-03-2011, 19:58
Może przeoczyłem, ale co kolegę zainspirowało do napisania i opublikowania tekstu. Skąd ta potrzeba ?
Czym się kolega kierował sercem, czy rozumem ?
Albo inaczej co kolegę przycisnęło ;)

Władca Pixeli
04-03-2011, 20:17
Ja wiem, że często pierwszym pytaniem tuż po słowach „czy wolne?” jest pytanie „za ile?” , myślę jednak iż ludzie którzy kierują się wyborem w ten sposób sami kręcą sobie pętle na szyję.
A teraz popatrzmy na ten problem z drugiej strony. Wystarczy poczytać forum. Wiele osób kupuje drogi aparat a następnie pytania jaki tani obiektyw, jaki najtańszy zamiennik gripa, jakie tanie karty pamięci itd.

Klient chcąc taniej kręci sobie pętle na szyję, fotograf kupując taniej oszczędza. :mrgreen:

wer
04-03-2011, 20:34
W większości przypadków o wyborze decydują: pieniądze lub znajomości. Wiele osób bierze jak najtaniej, pan Ziutek weźmie 500 zł i kupił najnowszy aparat w Biedronce, a ten profesjonalny ździerca chce 3 tys. Przecież pan Ziutek zrobi. Druga skrajna grupa to osoby podążające za modą, jest modny fotograf w ich środowisku, bierze 10 tys., ale jest modny i obciach nie mieć takowego na weselu. W dodatku fotograf jest tylko jednym punktem z wielu na długiej liście. Trzeba załatwić flaszki, bo jak zabraknie wódy to będzie obciach. Musi być zespół grający najmodniejsze hity, w dodatku z renomą, czyli nie grający w mniejszych remizach niż takie mieszczące 100 osób.
Ile nie tworzyć poradników to i tak zdecydują pieniądze, jeśli pieniądze nie są problemem to wygra aktualny gust pary młodej, albo mamuś pary młodej. Ci co chcą wybrać świadomie i tak to zrobią, niezależnie od poradnika. Pozostali będą się kierować forsą i odpustowym gustem.

piom
04-03-2011, 20:57
Przeczytałem z zapartym tchem Wojtek jesteś naszym Jeremy Clarksonem fotografii ślubnej, startuj śmiało na premiera, rzucaj tą nędzną ślubną robote :) PS> właśnie dawno niebyło Twoich poradników, a prosty lud czeka co by coś łyknąć wiedzy przed sezonem

robin102
04-03-2011, 21:02
Ile nie tworzyć poradników to i tak zdecydują pieniądze, jeśli pieniądze nie są problemem to wygra aktualny gust pary młodej, albo mamuś pary młodej. Ci co chcą wybrać świadomie i tak to zrobią, niezależnie od poradnika....
Bo to nie trzeba po radzać, doradzać, indoktrynować klientów bo tego zrobić się nie da. Młodzi ludzie zazwyczaj raz w życiu biorą ślub są młodzi ze wszystkimi tego konsekwencjami. Różna wrażliwość, różne gusta wynieśli z różnych domów przecież. Ślub biorą pierwszy i ostatni raz. Trzeba się wzajemnie edukować, czyli pracować w środowisku wykonawców aby się nie szmacili i nie byli tańsi od fontanny z czekoladą która niestety coraz tańsza jest. Łajanie ludzi pokrętnymi indoktrynującymi tekstami śmierdzi na kilometr i nie przyniesie żadnego skutku. Żeby nie wiem jak te teksty humorystycznie i ciepło napisane były i sedno zawoalowane to pamiętać należy, że " każdy guuupi ma swój rozum" Równie dobrze producenci samochodów, czy wędlin mogli by podobnie postępować, a nie postępują ze zrozumiałych powodów. Fotografom za to wydaje się, że mają jakąś misję do wykonania, misję nawracania. Tylko niestety nie nawracają tych co warto, a może trzeba nawracać foterów ślubnych.

cheyenne
04-03-2011, 21:03
Wojtek, są tacy co nie dadzom wincej i basta. Nie widzom, a jak im dasz do porównania zdjęcie lampą na wprost w ciemnym kościele i iso 100, a drugie w zastanym z piękną kontrą i poświatą to ci powie że pierwsze lepsze i nie przekonasz. Zrobiłem kiedyś takie dwa porównania i wielu osobom pokazywałem i większości sie bardziej podobało pierwsze bo ostrzejsze. Nie mniej jednak edukować należy i tyle!!

potwierdzam w całej rozciągłości
to smutne ale nawet moi koledzy których staram się od dawna uświadamiać często wolą płaskie zdjęcia błyskane na wprost od tych przemyślanych z wysublimowanym oświetleniem bocznym
wywoływanie zdjęć :), album, dobry firmowy album, fotoksiążka - chyba kpicie
8 na 10 par nie chce takiej fanaberii
fotki (tak to nazywają) odtwarzają na kupionych z prezentu 50" telewizorach
i chcą tych zdjęć jak najwięcej i jak najszybciej
jak słyszą że dostaną 250 wybranych zdjęć to czasami rezygnują i wtedy albo ja sie ugnę i dołożę drugie 250 albo pójdą do tego kto da 2000 zdjęć
czasami, takim parom które mają potencjał docenienia wywołanego zdjęcia wołam kilka kadrów 15x23 w ramach prezentu od fotografa zdziercy
czasami wracają po wiecej

--Arkadia--
04-03-2011, 21:14
Bo to nie trzeba po radzać, doradzać, indoktrynować klientów bo tego zrobić się nie da.

Ciekawe rzeczy prawisz, - ostatnio jak tutaj byłem twierdziłeś, że wręcz edukujesz młodych .

Adam.B
04-03-2011, 21:15
Ten tekst rządzi:D
Najlepsze wstawki o królikach, modzie na sukces itp:D
Wymiatające metafory, no i szczera prawda napisana, super tekst.

Pozdrawiam.

robin102
04-03-2011, 21:30
Ciekawe rzeczy prawisz, - ostatnio jak tutaj byłem twierdziłeś, że wręcz edukujesz młodych .
Byś czytał z zaangażowaniem w czytanie byś się jorgnął ;) , że się nie da to znaczy tłumacząc prościej. Się może i próbowało, ale dziś zdanie można mieć inne przecież bo dziś to jest już trochę pooooo po tym co było kiedyś, prawda ?. Słyszałeś o przysłowiu, że tylko krowa zdania nie zmienia ? Piszę to na wyrost bo szczerze mówiąc nie przypominam sobie abym podobne rzeczy czynił :) ale cóż skleroza ludzką sprawą jest, wiec możesz przekopać moje 3 tys postów i mi wytknąć jaki kiedyś guuupi byłem :)

--Arkadia--
04-03-2011, 21:40
Byś czytał z zaangażowaniem w czytanie byś się jorgnął ;) , że się nie da to znaczy tłumacząc prościej.

Gdybyś nie czytał między wierszami to już dawno byś to wiedział a nie ułomnie próbował mnie namawiać do edukacji klienteli :)

robin102
04-03-2011, 21:43
Gdybyś nie czytał między wierszami to już dawno byś to wiedział a nie ułomnie próbował mnie namawiać do edukacji klienteli :)
Ja Ciebie Panie kolego nie namawiałem na 102 ! nie było okazji ku temu. Co innego rozprawiałem w którymś wątku o tym aby ślubniacy za liche pieniądze nie pracowali i się szanowali tym samym. Aaaaa i nie staraj się mnie ugryźć dlatego, że się nie zachwycam tym czym Ty się zachwycasz ;)

--Arkadia--
04-03-2011, 21:48
Ja Ciebie Panie kolego nie namawiałem na 102 ! nie było okazji ku temu. Co innego rozprawiałem w którymś wątku o tym aby ślubniacy za liche pieniądze nie pracowali i się szanowali tym samym. Aaaaa i nie staraj się mnie ugryźć dlatego, że się nie zachwycam tym czym Ty się zachwycasz ;)


Nie miejsce i czas ,żeby cytować Twoje słowa.
Nie masz pojęcia czym się zachwycam:)

karolkepka.com
04-03-2011, 22:02
Na wstępie błąd merytoryczny, nawet pomimo tego, że to zgrubny szacunek. 190k to liczba razem z dziećmi poniżej 15 roku życia i z emerytami i emerytkami, którzy nie potrafią obsługiwać aparatu cyfrowego nie mówiąc o chęci usługowego robienia zdjęć.
Powiem więcej w usa nie ma tylu co u nas :) http://wiki.answers.com/Q/How_many_professional_photographers_are_there_in_t he_US

moje wyliczenie choć i tak kończące się na zmiennych wziętych z czapy:

ludzie w wieku produkcyjnym, , faceci (z moich doświadczeń na weselach to faceci są bardziej skorzy do chwytania za aparat), od tego należy odjąć facetów starszych niż 40 lat, amator to często 1 osoba na 100 z wesela.

38 167 329* 0,7 (wiek) * 0,5 (płeć) * 0,2 (tzw niemobilni 44+) / 100 = ok 26k :)

Mały teścik googlowy szukający liczby autorskich stron fotografów daje liczbę 32k
http://www.google.pl/search?sourceid=chrome&ie=UTF-8&q=fotograf#hl=pl&pq=fotograf&xhr=t&q=fotograf+kontakt

Podobały mi się niektóre fragmenty, a niektóre nie. Nie zgodzę się, że kombinacja z med key jest obciachem; najlepsi, którzy myślą w trakcie obróbki robią tą obróbkę dobrze, reszta kaszani i lepiej żeby nie odpalali ps-a... Właściwie można powiedzieć, że wchodzenie w głębokie czernie / kontrasty też jest obciachem i też może się szybko opatrzeć - w mojej prywatnej opinii nigdy nie była nawet popularna jak medkey.
Nie wiem czemu czepiłeś się o foty zza szyby i zza kwiatka :) Wydaje mi się po tych zdaniach, że celujesz w konkretną grupę fotografów. Czemu?

Pomimo wielu fajnych obserwacji tekst byłby bardziej poradnikowy gdyby nie był pisany jednym ciągiem. Polecam przejrzeć poradniki z ISPWP gdzie każdy typ / własność fotografa jest ładnie wypunktowana i opisana. Na pewno lepiej to trafia do szarego zdjęciooglądacza. Ludzie z usa mają ten handicap, że piszą głównie dla o wiele mniej myślących mas i konstruują teksty wg różnych psychologicznych schematów.


Ogólnie mam taką sobie opinię o poradnikach, choć sam mam taki post za sobą. Dobry produkt broni się sam. Nie trzeba ludzi molestować i krzyczeć, że czyjaś fotografia to cenna rzecz. Założę się, że gdy ktoś spojrzy na zdjęcia Adama Trzcionki czy Krzyśka Tkacza nie musi być specjalnie przekonywany do ich wartości.
Jeśli pisząc miałeś na myśli siebie, to wg mnie padło kilka zdań, które mogą odwieść od wyboru twojej osoby.

Pozostałe osoby, których na topowych fotografów nie stać szukają na lokalnym rynku, a na nim to już hulaj dusza - poziom różniasty bo ci lepsi i równiejsi wyskakują na widełki cenowe niedostępne dla osób do których jest kierowany tekst, więc reszta dokonuje wyboru właśnie na podstawie cena/jakość + dostępność terminu. I nawet jakbyś walił w łeb to nieuchronnie zbliżający się termin ślubu robi swoje.

To jest moja opinia, też kopyrajtet :)

Pozdrawiam

pank
04-03-2011, 22:30
...Wojtek jesteś naszym Jeremy Clarksonem fotografii ślubnej...

Mam podobne skojarzenie, ale z trochę innych pobudek. Poczucia humoru Wojtkowi odmówić nie można, z tym że zdejmując to, niewątpliwie urocze opakowanie, i próbując się dokopać do treści uważny czytelnik będzie przynajmniej skołowany bo o czym się dowiaduje? W skrócie o tym że trzeba strasznie uważać i porządnie przemyśleć wybór fotografa bo hordy współczesnych fotoziutków tylko czyhają w krzaczorach żeby bogu ducha winnego młodego człowieka omamić wyrafinowaną fotoszopową obróbką która stosowana jest w jednym li tylko celu: przykryciu braku treści na fotografiach. Tak więc jedyna, prawdziwa i niepowtarzalna fotografia przez duże FE fotoszopa się brzydzi, co najwyżej muśnie bo dzieło doskonałe i skończone powstało już na karcie aparatu. To że Wojtek po drodze zapomina o mankamentach cyfrowej matrycy które można poprawić w dalszym postprocesie to nieistotny szczegół. Dalej, trzeba bardzo uważać żeby nie kupić czegoś co w tej chwili jest modne, pożądane i uważane za kulsexidżezitrendi bo za 20 lat okaże się że mamy kichę nie zdjęcia i generalnie syf, malaria i korniki. Jak już przebrniemy przez ten karkołomny slalom szykan, pułapek i ślepych zaułków, mamy gwarancję że zdjęcia będą prawdziwe, ponadczasowe i najlepsze z najlepszych. I wszystko fajnie, gdyby tu nastąpił koniec wywodu przeczytałbym, uśmiechnął się, przyjął do wiadomości stanowisko i mógłbym co najwyżej polemizować ale Wojtek na tym nie skończył. Podsumowując swój wywód zamknął tekst konkluzją że tak naprawdę żeby sensownie wybrać fotografa trzeba zapałać do jego zdjęć miłością piękną, prawdziwą i bezgraniczną i płynąc na fali uczucia wielkiego czym prędzej podpisać umowę. WTF ja się pytam? To w końcu jak ma być, kalkulujemy, unikamy min i pułapek, zastanawiamy się czy za 20 lat nie będzie kaszany czy idziemy na żywioł i bierzemy to do czego serce najżywiej nam zabije? Czemu Wojtku w ostatnim akapicie kompletnie zaprzeczyłeś swojej wcześniejszej koncepcji? Przy okazji po drodze dowiadujemy się że ludzie kreatywni z głową pełną pomysłów reportaż zrobią kijowy i vice versa, świetni reportażyści plener to tylko zachowawczy a kryterium finansowe w żaden sposób nie powinno wpływać na wybór fotografa bo zdjęcia są najważniejsze. Tezy okrągłe, lekkostrawne i łatwo przyswajalne ale kompletnie z przysłowiowych czterech liter. Znam wielu fotografów co to i reportaż świetny zrobią i plener fikuśny wymyślą a i parze która zapożycza się w banku na lata, pińcet razy przegląda listę gości zastanawiając się kogo jeszcze można by wykreślić, sukienkę wypożycza albo kupuje na allegro i oszczędza na wszystkim, lekką ręką wyda 4k na fotografa bo zdjęcia są najważniejsze. Są też i tacy co mogliby ale wali ich jakie będą mieli zdjęcia bo ich to najzwyczajniej w świecie nie interesuje, wynajmą kogokolwiek żeby coś tam było a pieniądze będą woleli wydać na fajniejszą podróż poślubną albo 50 calowy telewizor bo takie mają priorytety.
Konkludując, gdyby nie podsumowanie które przeczy tezie, Wojtek napisał fajny poradnik czym powinny się kierować pary żeby wybrać Wojtka Marca, i dobrze, wolno mu, ale nie specjalnie rozumiem egzaltację tym tekstem.

sea21
04-03-2011, 22:40
Konkludując, gdyby nie podsumowanie które przeczy tezie, Wojtek napisał fajny poradnik czym powinny się kierować pary żeby wybrać Wojtka Marca, i dobrze, wolno mu, ale nie specjalnie rozumiem egzaltację tym tekstem.
Otóż to.
Jest to bardziej oferta niż poradnik. Nakłania do wyboru konkretnego fotografa. Tak naprawdę nie wiemy jakie trendy będą za 10-20 lat. Być może soczysta reporterka będzie uznana za ponadczasową a może wyszopowane do bólu zdjęcia przez szybkę. Czas pokaże.

PawelPrzez
04-03-2011, 22:44
Skora już mowa o poradnikach... Na pofo.pl znalazłem taki tekst:

Wybór fotografa na swój ślub to nie jest prosta sprawa. Konkurencja duża, ceny i oferty bardzo różne, poziom prac też. Jak zabrać się do poszukiwań żeby nie zdziwić się jak już będzie po wszystkim?
Moim skromny zdaniem ważnym aspektem jest to by zdjęcia były na bardzo wysokim poziomie technicznym, na odpowiednich materiałach, wykonane przy zastosowaniu odpowiedniego sprzętu (nie chodzi tu tylko o aparaty czy obiektywy i ale też o całą gamę sprzętu oświetleniowego). Drugą stroną medalu jest treść zdjęć czyli sposób pokazania wydarzeń, które w dniu ślubu mają miejsce. Treść zdjęć zależna jest już w dużym stopniu od fotografa, od jego spojrzenia na rzeczywistość i doświadczenia podczas fotografowania tego typu wydarzeń. Użyty sprzęt też odgrywa znaczącą rolę, a świadomość jego stosowania będzie miała wpływ na ostateczne wyniki. Nie będę się tu zagłębiał w technikalia ponieważ niektóre terminy fotograficzne mogą być niezrozumiałe dla nieobeznanych z tematem osób.
Bardzo ważna jest też osobowość samego fotografa, przede wszystkim jego uczciwość, solidność i wszystkie te cechy, które sprawią, że to nie Wy będziecie musieli martwić się o zdjęcia. Fotograf musi być osobą, której będziecie mogli zaufać a nawet zaprzyjaźnić się. Może Wam się wydawać dziwne to co piszę, ale ze swojego doświadczenia wiem, że nie da się w prosty sposób pokazać na zdjęciach dwojga kochających się ludzi jeśli samemu się w tę relację nie wejdzie. Jeśli nie ma więzi między fotografem a fotografowanym lub fotografowanymi to nie ma dobrych zdjęć.
Fotograf ślubny musi mieć dwie dusze. Jedna to dusza artysty a druga to dusza reportera. I musi kochać to co robi, a nie tylko chcieć zarabiać „łatwe” pieniądze.
No dobra… a jak to wszystko rozpoznać?
Wystarczy z fotografem pogadać, obejrzeć jego dorobek, sprawdzić od jak dawna interesuje się fotografią. Warto też spytać czy spełnia się jako twórca w innych dziedzinach sztuki niż fotografia – muzyka, malarstwo, teatr, film. Możecie zapytać, czy robi tylko zdjęcia ślubne, czy konkuruje również w innych dziedzinach fotografii. Każdy ambitny twórca wystawia swoje prace na różnych portalach internetowych poddając się krytyce. Opinie o zdjęciach są ogólnodostępne więc warto też o takie rzeczy zapytać. Każdy dobry fotograf z przyjemnością pokaże kilka gotowych pełnych prac z ostatniego sezonu z miesiąca, w którym akurat będzie Wasz ślub. Jak znam życie to na pewno coś doradzi w razie niepogody albo innych nieprzewidzianych wydarzeń. Najważniejsze, żeby zdjęcia danego fotografa Wam odpowiadały, żebyście chcieli takie mieć. Cudownie by było gdybyście mogli zasięgnąć opinii byłych klientów danego fotografa.
Na koniec oferta…
Większość doświadczonych fotografów ma ofertę zbudowaną w ten sposób, żeby móc konkurować z innymi i jednocześnie w pełni zadowolić klientów – to oczywiste. Szczególną jednak uwagę muszę zwróć na to że dobrze to nie znaczy dużo. Dobrze to znaczy przede wszystkim z sensem, ze smakiem, solidnie, z dbałością o pracę w każdym szczególe, spójnie, estetycznie i długo mógłbym wymieniać. Solidny reportaż to musi być dobre opowiadanie zrozumiałe dla wszystkich oglądających zdjęcia – nawet dla tych, którzy w żaden sposób nie są związani z rodziną. Zrobienie takiego reportażu to już jest sztuka…
…I cena
Dobre zdjęcia nie mogą być tanie. To jest pewne jak amen w pacierzu. Ale dlaczego tak drogo? Drogo i niedrogo. Jest kilka przysłów polskich, które ładnie to określają.
Cena za fotografie ślubne to około 2000 wzwyż. Relatywnie do innych usług w dniu ślubu to nie jest drogo wystarczy porównać z najpopularniejszymi np. limuzyna. Należy wziąć jeszcze pod uwagę to, że fotograf musi sporo zaangażowania włożyć w zdjęcia już po ślubie. Cała obróbka, przygotowanie albumów samo się nie robi. Koszt dobrych materiałów też jest dość spory, poza tym są inne koszty związane z prowadzeniem firmy…
I to by było na tyle.

Rycerz
04-03-2011, 23:14
przecież ten tytułowy poradnik napisany jest własnie tak, by siać zamęt i twórczy ferment ;-) i nie należy go brac aż na 100 procent na powaznie, więcej luzu ;-)

piom
04-03-2011, 23:48
no wygląda na to że niektórzy wzięli tekst za poważnie

Tomek Konopka
05-03-2011, 00:07
to zza kwiatka,

wyrwałem jedno słowo z tego super tekstu ale mam pytanie Wojtku :)
:mrgreen: a zza gałęzi można ? :-P http://blog.wojciechmarzec.com/wp-content/gallery/monimi/001.jpg :)

Wojtek Marzec
05-03-2011, 00:14
Hehe, fajnie że działa. Nie dbam o to w jaki sposób;) Nie ma sensu, żebym kogokolwiek do czegoś przekonywał, ani też z czegokolwiek się tłumaczył. Powiem tylko że nie celowałem w żadną grupę osób. Celowałem w konkretne zachowania, które przyznam widzę też u siebie. Nie wiem jak Wy, ale ja czasami patrząc na to co oddałem klientom z perespektywy czasu mam do siebie żal, że tak spaprałem foty właśnie takim głupim podejściem. Myślę, że popełniłem każdy z błędów które opisuję i pewnie popełnię je jeszcze nie raz. Tym niemniej nie jestem z nich dumny i staram się je eliminować. Są jednak ludzie (i z ręką na sercu nie mam tu na myśli nikogo konkretnego) którzy z takich błędów próbują stworzyć swój styl. Nie potępiam ich, potępiam za to takie zachowanie.

Sergiuszone
05-03-2011, 03:58
Z perspektywy czasu to większość tych „dzieł sztuki” ląduje najpierw w regale aby po pewnym czasie przenieść się na jakiś czas na pawlacz w drodze na śmietnik. Z perspektywy lat 20, 30 czy więcej nie będzie miała znaczenia technika czy inne takie, tylko pewien sentyment do chwili, zdarzenia, wspomnień młodości i przemijającego czasu.

manfred
05-03-2011, 09:22
Muszę przyznać, że ...
Dobrze, że napisałeś ten tekst. Teraz wszyscy będą walić drzwiami i oknami do mnie.

jacek.gold
05-03-2011, 09:30
Dobrze, że napisałeś ten tekst. Teraz wszyscy będą walić drzwiami i oknami do mnie.

najpierw sobie stonę popraw bo działa kulawo i koślawo (a w zasadzie nie działa w ogóle)

manfred
05-03-2011, 09:41
Nim się nie przejmujcie to "miejscowy" zawsze mi kłody pod nogi podkłada.

jacek.gold
05-03-2011, 09:42
Nim się nie przejmujcie to "miejscowy" zawsze mi kłody pod nogi podkłada.

cały czas usiłuję zajrzeć na stronkę :D :p

kroolik
05-03-2011, 10:47
nie specjalnie rozumiem egzaltację tym tekstem.

to proste. tekst wywoluje emocje. jak widac- pozytywne i jak widać negatywne (forum repoglamour).
dlatego obiektywnie jest po prostu dobry, mocny bo trafia w jakiś CEL, wywoluje dyskusje, zmusza do przemyslenia paru rzeczy, nie jest obojetny jak lista dobrych rad podana jako oczywista oczywistosc na tyle ogolna ze nie sposob sie z nią nie zgodzić.

mysle ze bedąc szczerymi z samym sobą i zrobiwszy solidny rachunek sumienia kazdy z fotografow (czy "prawie kazdy) moze sie poczuc po częsci dotkniety, tak wiec rozumiem reakcje. to byla oczywista oczywistosc ze takie bedą :)

Ale zaczynajac od wlasnego podworka. U mnie np: robienie zdjec "zza"- trzeba znalezc na prawde dobry balans aby nie stalo sie to sztuką dla sztuki (jak i zresztą wszystko inne: manieryczna obrobka, skos, fish itd) i czesto łapie sie na tym, ze sam głupio robie zdjecia, bez tresci, przez przekazu- ale tak z automatu.

Tak wiec, reasumujac: zróbmy pozytek z tego tekstu na tyle na ile umiemy, a nie koniecznie skupiajmy sie na tym, czy tych fotografow jest 190 tys czy moze tylko 30 tys, czy prawdy zawarte są spojne czy mozna znalezc wyłom, albo jakie intencje przyswiecają autorowi. Tego i tak sie nie dowiecie :)
Bo to na prawde nie ma znaczenia.


Widac, slychac i czuc, ze tekst zostal napisany z premedytacją. Nie sądze, aby autor chcial zblizyć sie do tej OBIEKTYWNEJ PRAWDY (bo chyba wie ze takiej nie ma) i po prostu przedstawil SWOJĄ prawde i tego za cholere nie da sie podwazyć.

OberD
05-03-2011, 11:11
Z perspektywy lat 20, 30 czy więcej nie będzie miała znaczenia technika czy inne takie, tylko pewien sentyment do chwili, zdarzenia, wspomnień młodości i przemijającego czasu.

Ciekaw byłem kiedy padnie to spostrzeżenie.
Moim zdaniem technikalia (środki wyrazu, sposób obróbki) tak czy inaczej schodzą gdzieś na drugi plan, istotne jest by jak najlepiej były uchwycone emocje i interakcje pomiędzy ludźmi, RADOŚĆ z chwili. Jakimi środkami to osiągamy to drugorzędna sprawa (każdy ma przecież swój warsztat i z tym warsztatem trafia/lub nie do konkretnego odbiorcy). U fotografa ważna jest osobista wrażliwość i umiejętność pięknego "zamrażania" w kadrze kluczowych momentów.

Tak czy inaczej tekst Wojtka świetny, gratuluję Ci bo się napracowałeś i zrobiłeś solidny kawał roboty.
(Chociaż jak przeczytałem pierwsze zdania byłem trochę przerażony, bo pomyślałem że będzie to jakiś tekst o psuciu rynku przez "ciotki i wujków z kompaktami... ") a tu proszę niespodzianka. :) I wyszło świetnie.

pank
05-03-2011, 11:21
to proste. tekst wywoluje emocje. jak widac- pozytywne i jak widać negatywne (forum repoglamour).
dlatego obiektywnie jest po prostu dobry, mocny bo trafia w jakiś CEL, wywoluje dyskusje, zmusza do przemyslenia paru rzeczy, nie jest obojetny jak lista dobrych rad podana jako oczywista oczywistosc na tyle ogolna ze nie sposob sie z nią nie zgodzić.

A ty znowu z tym obiektywizmem. Obiektywnie, ziemia się kręci w okół słońca a tekst jest chaotyczny, niespójny i nielogiczny.

OberD
05-03-2011, 11:27
czepiasz się :) przecież autor tekstu w stopce napisał, że to nie musi być cała prawda

Piotrek 77
05-03-2011, 12:12
tekst świetny.
Ale widać że fotografia fotografi nie równa i każdy znajdzie w niej swoją działkę. Jedni lubią artystyczne zdjęcia, inni standardowe. Jedni jak jeden z kolegów napisał zaporzyczą się, zrezygnują z wielu rzeczy by mieć super zdjęcia za 4 tys., ale inni nie wydadzą 1000zł. Rynek jest duży miejsca starczy dla wszystkich.
Dla mnie najważniejsze to nie wprowadzać Klienta w błąd. Mam nadzieję że już nie ma fotografów prezentujących nie swój materiał Klientowi - byle tylko mieć zlecenie.
Jesteś amatorem dopiero zaczynasz - powiedz to Klientom. Może akurat trafisz na kogoś kto chce mieć zdjęcia a nie do końca stać go na profesjonaliste. Każdy gdzieś zaczynał.

wildpicture
05-03-2011, 12:15
Święte słowa.

kroolik
05-03-2011, 14:27
tekst jest chaotyczny, niespójny i nielogiczny.

najwazniejsze ze sie wszyscy zgadzamy odnosnie tresci- co zresztą sam napisales w pierwszym poscie :)

czy jest spójny ?? zakladam, ze autor postuluje mariaż serca z rozumem, ok:) ??
chaotyczny: zakladam, ze jak bedzie wydawal ksiazke to poprawi bledy stylistyczne.
nielogiczny: tekst nie musi byc logiczny aby mial wartosc.

pozdro

Rycerz
05-03-2011, 20:22
Dla mnie najważniejsze to nie wprowadzać Klienta w błąd. Mam nadzieję że już nie ma fotografów prezentujących nie swój materiał Klientowi - byle tylko mieć zlecenie.

niestety się mylisz :(
ostatnie sprawy chociażby tutaj opisane http://yarsonfoto.blogspot.com/2011/03/nie-kradniemy-cudzych-zdjec.html
czy to http://www.cyberfoto.pl/fotografia-slubna-i-okolicznosciowa/111396-kradziez-zdjec.htm

Radek Radziszewski
05-03-2011, 20:46
Ale się niektórym nudzi... :mrgreen:

Ludzie wybierają fotografia po zdjęciach które robi ideologi tu nie trzeba żadnej dorabiać.

Jednemu podoba się blady innemu śniady... wszystko.

freefly
05-03-2011, 20:58
Ale się niektórym nudzi... :mrgreen:

Ludzie wybierają fotografia po zdjęciach które robi ideologi tu nie trzeba żadnej dorabiać.

Jednemu podoba się blady innemu śniady... wszystko.


Daj ludziom po "filozić".;-)

egoiste
05-03-2011, 22:51
E tam , kolega podworowal sobie ...
a tu co poniektorzy zamiast przeczytac , usmiechnac sie i robic swoje
poczytuja tekst jako agresje wymierzona w konkretne grupy a nawet osoby
mi sie czytalo lekko , przyjemnie a co do Chin mam podobne zdanie do autora

Amadeusz
05-03-2011, 23:33
Kolega -pank- słusznie pisze. Tekst jest w stylu - aniemamcorobictosecosnapisze - ale, że sporo napisane to mniemam, że na serio :(

Napewno świadomość ludzi rośnie pod kątem fotografii (w tym ślubnej) - ale pod jednym warunkiem - musi być ktoś kto będzie edukował (deficyt). W przeciwnym razie fotoziutek ma robotę. Chociaż tych dobrych fotografów jest jak na lekarstwo. Ci za dużą kasę pewnie w większości nie gwarantują dobrych zdjęć.
Sam kierowałem się ceną i jeszcze żona szlochała zniżkę :) ale zdjęcia nie powalają (jeszcze klisza) - nie są spieprzone total ale są słabe. Ale ale, gdybym ja nie powiedział, że zdjęcia są słabe to dla większości zapewne byłyby dobre.
Zatem wszelkie takie elaboraty sprowadzają się do słowa kasa. Myślę, że spokojnie macie dziesiąt lat podczas, których świadomość niewiele się zmieni.

Wojtek, a Ty jakim fotografem jesteś i co mówisz ludziom?

jm
05-03-2011, 23:41
Potencjalni klienci tej branży moim zdaniem mają bardzo łatwo - wybór ogromny, poziom cenowy na każdą kieszeń, a marudzić można praktycznie bez końca - i tak będą rzesze chętnych do wykonania usługi.
Wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek ogłoszenie, w którym ktoś poszukuje fotografa na ślub, wesele czy inną imprezę - jeden szukający i tłum foto, którzy.... "mają ten termin wolny";)
Właściwie narzeczeni mogą urządzać przetarg... - ciekawe kto pierwszy to wcieli w życie?:)
A może już to tak działa?

PS
Przysłowiowy wujek Zenek z aparatem z Biedronki fotografujący ślub i wesele to już chyba dzisiaj bardziej mit niż rzeczywistość, no ale każda powielana opowiastka jest dobra, żeby swoje profesjonalne ego podbudować;)

pank
05-03-2011, 23:51
najwazniejsze ze sie wszyscy zgadzamy odnosnie tresci- co zresztą sam napisales w pierwszym poscie :)

Napisałem że zgadzam się z jedną tezą, że fotografa należy wybierać "sercem" tez w tekście było więcej w dodatku niektóre wykluczające się wzajemnie.

Nie zgadzam się z tym że gmeranie w fotoszopie szkodzi fotografii, nie zgadzam się z tym że zdjęcia zza szyby/doniczki/firanki/czegokolwiek są złe, nie zgadzam się z tym że jak ktoś robi dobre plenery nie zrobi dobrego repo i odwrotnie, generalnie z większością się nie zgadzam ale nie chce mi się tego czytać jeszcze raz żeby dokładnie punktować. Owszem, to co Wojtek napisał może się sprawdzić w wielu przypadkach ale w równie wielu to bzdury, demagogiczne ogólniki.


czy jest spójny ?? zakladam, ze autor postuluje mariaż serca z rozumem, ok:) ??
chaotyczny: zakladam, ze jak bedzie wydawal ksiazke to poprawi bledy stylistyczne.
nielogiczny: tekst nie musi byc logiczny aby mial wartosc.
pozdro

No to się różnimy fundamentalnie w podejściu, beletrystyka może sobie być nielogiczna ale jeżeli o nielogiczną beletrystykę chodzi to wolę raczej Italo Calvino poczytać niż Wojtka Marca. Natomiast jeżeli Wojtek pisze na forum konkretnego posta to zakładam że chce jednak coś konkretnego powiedzieć a nie tak se tylko popitolić. A skoro to co napisał jest nielogiczne czyli bez sensu to jakoś wartości w tym bezsensie nie widzę. Nie widzę też sensu w dalszej dyskusji na ten temat skoro sam autor lekceważąc interlokutorów od dyskusji się odcina i wątpliwości wyjaśniać nie chce.

Rycerz
06-03-2011, 00:10
ludzie co wy tak wszystko poważnie bierzecie? ;-)
przecież to podszyte ironią jest i zabawne miało być, a nie akurat prawdziwe czy logiczne ;-)

pank
06-03-2011, 00:17
Czyli tekst powstał po nic?

Radek Radziszewski
06-03-2011, 09:03
Czyli tekst powstał po nic?

No żeby sobie poczytać pośmiać się bo chyba nikt nie wieży że klienci będą czytać poradniki :mrgreen:

credka
06-03-2011, 10:30
Ja wierzę...
Czytają... chłoną wiedzę, a po kilku(nastu) przeczytanych dostają głupca i są dalej niż byli przed przeczytaniem drugiego...

BorysR
06-03-2011, 10:33
Zgadzam sie z kolezanka powyzej. Jak edukowac to z glowa a nie zeby zamet wprowadzac.

credka
06-03-2011, 10:54
Kiedyś przyszedł mi do głowy taki pomysł... zrobić luźne spotkanko z parami, które pytają o: ilość zdjęć, czas oddania, cena, wolny termin, itd. (kolejność dowolna, jednak taka najczęściej sugerowana). Na takim spotkaniu byliby młodzi i kilku różnych fotografów. Ciekawam co by się działo po 10 minutach dyskucji, jak już każda zada swoje pytanie ;)

prz3mo
06-03-2011, 11:05
Z tego co widzę to ostatnio podobne teksty powstają jak grzyby po deszczu...
Moim zdaniem absolutnie w żaden sposób nie wpłynie to na rynek, podejście klientów do fotografii, sposób wyboru fotografa etc...

ps. Jedno jest pewne - jest to fajna reklama tego, ktory taki tekst spłodzi, bo link jest wrzucany na forum, zaczyna się dyskusja itd. :)

jm
06-03-2011, 11:32
Czyli cel osiągnięty.

robin102
06-03-2011, 12:57
Czyli tekst powstał po nic?
Jak po nic, co po nic, po co po nic :)
To tekst w 102% marketingowy upieczony na początek sezonu oby się coś działo i wrzało w marcu o koledze Marcu ;)
Według mnie tekst niskich lotów niestety i mimo zamaszystej pseudo dowciapnej formy.
Uderza w środowisko podziałami i ocenami fotografów. Na to autor nie powinien sobie pozwolić.


tekst nie musi byc logiczny aby miał wartość. pozdro
Jaką wartość może mieć nie logiczny tekst ?
badawczą ? naukową ?
Coś Panie kolego przekombinowałeś od tego zachłytu ;)

kroolik
06-03-2011, 13:03
heheh- wiecie,
dajmy na to: fotograf z wieloletnim doswiadczeniem pisze ksiązke i ją wydaje. Ktos powie, ze tylko dla reklamy, (co w tym zlego)?? Ale jesli jest grupa ludzi (a jak widac na tym przykladzie- nie mala) ktorzy odnajdują sens w tekscie to znaczy ze wszystko okej. Fotograf poza reklamą jaką daje mu publikacja dzieli sie sensownymi (dla niektorych- ustalmy, choc pewnie dla wiekszosci) tezami.

Czy ludzie czytają poradniki: nie masowo, to oczywiste. Sam jednak mam klientow, ktorzy na prawde czesto mi mowią, ze szukali BAARDZO DLUGO fotografa, niejednokrotnie przeczytali niejeden tekst na podobny temat i mają wlasne przemyslenia zbudowane rowniez na podobnych rzeczach.

Odnosnie jeszcze samego tekstu, bo widze- pojawiają sie pewnie nieporozumienia, a ze sam dosyc dobrze znam Wojtka i robie tutaj poniekad za jego adwokata to powiem:
- tekst w zwiazku z tym ze jest tak krótki (3 strony A4) ma z pewnoscią wiele uproszczeń, ale mysle ze swiadomy fotograf powinien sie przebic przez to. Tak jak Piotrek Knap zarzuca Wojtkowi, ze ten twierdzi iz
fotoshop szkodzi
zdjecia zza kwiatka są złe
fish jest zły itd

ja chce dodac, ze zadna z tych rzeczy nie jest ani dobra ani zła ze swojej natury :) Chodzi o ten umiar i rozsądek w wykorzystywaniu i aby np sam fakt tego, ze zrobilem zdjecie zza szyby nie powodowalo ze uznaje je za dobre (to moze byc półapką i drogą donikąd). Tyczy sie to wszystkiego innego: nadmiernej obróbki, wykorzystania fisha itd.

Zresztą bądźmy uczciwi i sami zobaczmy jakie zdjecia na prawde nam sie podobają najbardziej??? Kiedy np obrobka jest mega super??? Pamietacie dobre przyklady chocby Kaliny i Adama?? Wtedy obrobka jest swietna jesli jej nie widać. Kiedys zresztą byl na ten temat podobny wątek i chyba wszyscy jak jeden mąż to potwierdzili.

Mysle, ze Wojtek chce isc w tą strone:
- dac niektorym ludziom do myslenia na temat tego CO W SLUBNIAKACH jest najwazniejsze? Co moze przetrwać lata?? Gdzie tkwi w ogole sens robienia takich zdjec?? Czy w wesolej twórczosci niedojrzalego fotografa, czy raczej w tym aby fotograf zrobil ponadczasową pamiątke dla Mlodych?? Mysle ze przemyslaną strategią- raczej chcialby prowokować do pytań niż dawać konkretne odpowiedzi.

robin102
06-03-2011, 13:11
Odnosnie jeszcze samego tekstu, bo widze- pojawiają sie pewnie nieporozumienia, a ze sam dosyc dobrze znam Wojtka i robie tutaj poniekad za jego adwokata to powiem:
- tekst ....
Nie potrzebnie to robisz, to nie sąd, choć Wojtek sam chciał po sędziować chyba trochę ;)
W jednym z pierwszych postów pytałem co Go pchnęło ku temu. Szczera odpowiedź jak najmilej widziana jest.

kroolik
06-03-2011, 13:15
Jaką wartość może mieć nie logiczny tekst ?
badawczą ? naukową ?
Coś Panie kolego przekombinowałeś od tego zachłytu ;)

nie no, na prawde nie znacie mechanizmu, ze pozornie sprzeczne tresci zderzone z sobą dają nową wartosc??

ja nie mowie, ze w tym tekscie są sprzecznosci (nie badam tego tak naukowo), ale jesli nawet- to nic w tym zlego.
Znanych jest wiele przykladow z historii (chocby filozofii) tego typu działan, sama natura swiata jest zresztą wewnetrznie sprzeczna i paradoksalna, a wyrazem tego są czesto wielcy poeci lub fizyka kwantowa najwyzszych lotów:)
pozdr

pank
06-03-2011, 13:31
Wojtek wijesz się strasznie nie rozumiem po co. Wymyślasz, kombinujesz i zaczyna być to trochę zabawne bo twoje posty zaczynają być dużo mniej sensowne od tekstu o którym dyskutujemy. Pomijając oczywistości w stylu "narzędzie z gruntu jest neutralne i może być dobrze lub źle wykorzystane" o której z resztą już wspominałem, próba wytłumaczenia że coś nielogiczne jest logiczne tylko inaczej jest nawet bardziej niż zabawna.

prz3mo
06-03-2011, 13:32
nie no, na prawde nie znacie mechanizmu, ze pozornie sprzeczne tresci zderzone z sobą dają nową wartosc??

Ja nie mowie, ze w tym tekscie są sprzecznosci (nie badam tego tak naukowo), ale jesli nawet- to nic w tym zlego.
Znanych jest wiele przykladow z historii (chocby filozofii) tego typu działan, sama natura swiata jest zresztą wewnetrznie sprzeczna i paradoksalna, a wyrazem tego są czesto wielcy poeci lub fizyka kwantowa najwyzszych lotów:)
pozdr

omg... :-)
Kurcze, niektórzy chyba podchodzą do fotografii ślubnej jako do jakiejś misji do spełnienia na Ziemi :)

kroolik
06-03-2011, 13:40
Wojtek wijesz się strasznie nie rozumiem po co. Wymyślasz, kombinujesz i zaczyna być to trochę zabawne bo twoje posty zaczynają być dużo mniej sensowne od tekstu o którym dyskutujemy. .

rozumiem, ze latwiej jest starac sie prowokowac niz znalezc argumenty, ze nie jest tak jak napisalem w kwestii
zderzenia pozornie sprzecznych rzeczy i robienia z tego nowej wartosci :) dla dobra wątku: nie brnijmy w to- bo to rzecz poboczna.

jm
06-03-2011, 14:02
Nie dramatyzujcie:)

Szczerze mówiąc rola zdjęć ślubnych moim zdaniem została i nadal jest rozdmuchiwana głównie przez samych fotografów.
Dla samych par... nie jest to na pewno najważniejszy element ślubnej celebry. Zresztą bądźmy szczerzy - zdjęcia ślubne ogląda się najczęściej dwa razy w życiu - tuż po ślubie, kiedy dostajemy album, odbitki, fotoksiążkę albo CD:) (oczywiście jest to wielokrotne oglądanie) i potem drugi raz (też pewnie wielokrotnie) kiedy się własne dzieci żeni/wydaje za mąż.
Za pierwszym razem jesteśmy ciągle "na haju";) i nie bardzo potrafimy ocenić sytuację, a za drugim nasze własne oblicza i figury sprzed 20-30 lat tak nam się podobają, że na nic innego nie zwracamy uwagi..;)
Zwracamy uwagę na modę, na kolory sukien, na dekorację sali itp, wyliczamy kto już nie żyje, a kto jeszcze dycha;)
Winiety, rameczki, crossy i inne stylistyczne smaczki, za które foto każą nam nierzadko słono płacić schodzą na plan mocno dalszy - zdecydowanie poza GO;) hehe.

Nie wiem skąd u niektórych fotografów ślubnych bierze się to poczucie misji edukacyjnej jaką rzekomo mają do spełnienia w narodzie..?! Zwłaszcza, że 99% z nich nie ma żadnych podstaw wykształcenia z zakresu sztuki, estetyki, fotografii itp. Jedyna przewaga foto jest taka, że widzieli więcej zdjęć niż młodzi i znają specjalistyczny żargon.

Gadanie dziś co będzie się podobać za 20 lat nie ma najmniejszego sensu - nikt nie jest w stanie przewidzieć w jaką stronę pójdzie moda, i co będzie na topie za dwie dekady.
Analogicznie - czy 20-30 lat temu ktoś przewidywał, że najbardziej wzięte i najwyżej wycenione sesje ślubne AD 2010-2011 to będą te na cmentarzu i z siekierami w dłoniach?;):mrgreen:

PS szkoda, że prz3mo edytował post...:)

kroolik
06-03-2011, 14:14
Nie dramatyzujcie:)


zgodna :)



Dla samych par... nie jest to na pewno najważniejszy element ślubnej celebry. Zresztą bądźmy szczerzy - zdjęcia ślubne ogląda się najczęściej dwa razy w życiu - tuż po ślubie,


jm- nie chce dramatyzowac, ale mysle ze jesli są to slabe zdjecia- pewnie tak. sam mam takie fociaszki ze swojego slubu i nie chce sie faktycznie ogladać, nie chce sie wybranych wieszać na scianach itd.
wierze tez w to, ze są fotografowie w PL, ktorzy robią takie zdjecia ze slubu ktore potem są wieszane na scianach w mieszkaniach Mlodych i cieszą oko latami.




Nie wiem skąd u niektórych fotografów ślubnych bierze się to poczucie misji edukacyjnej jaką rzekomo mają do spełnienia w narodzie..?! Zwłaszcza, że 99% z nich nie ma żadnych podstaw wykształcenia z zakresu sztuki, estetyki, fotografii itp. Jedyna przewaga foto jest taka, że na 100% widzieli więcej zdjęć niż młodzi.


upraszczasz mocno realia. ciezko rozmawiac z takimi stereotypami.



Gadanie dziś co będzie się podobać za 20 lat nie ma najmniejszego sensu - nikt nie jest w stanie przewidzieć w jaką stronę pójdzie moda, i co będzie na topie za dwie dekady.

...:)

no wlasnie. fotograf slubny nie powinien tworzyc nowych trendów, nie powinien miec misji i tylko tworzyc ponadczasowe pamiątki dla Mlodych. Z tym sie wlasnie wszyscy zgadzamy.
Rzeczy w ktore jestesmy czesto zbytnio uwiklani (i ktore autor wymienia): PS, rameczki, ziarenko, kolorki, fishe, skosy i pare jeszcze innych- odciągają zwykle całą kwestie od tej najwazniejszej: istoty tych fot i to: po co one w ogole mają być.

robin102
06-03-2011, 14:14
Jm piękna ta Twoja puenta o tej misji i braku podstaw do orzekania ;) i oceniania ja bym jeszcze dodał do dzielenia, szufladkowania na tych i tamtych. Warto by posłuchać ocen kogoś kto np. choć jakieś gminne ;) ASP skończył, choć może jakąś Opawkę ;), zetknął się ze sztuką na innych płaszczyznach, a nie tylko fotografia, albo miał choć z 5 ogólnopolskich wystaw fotograficznych i kilka wernisaży.
Masz u mnie kielonek nalewki z dzikiej róży :)

Iza Górska
06-03-2011, 14:16
Ja tylko chciałam nieśmiało wtrącić, że podoba mi się ten tekst. Nie ma dla mnie znaczenia to, czy zadziała na klienta, czy coś komuś uświadomi. Natomiast przeczytałam z przyjemnością, bo o wielu poruszonych tam kwestiach po prostu myślę podobnie. Chciałabym, aby moje zdjęcia miały trzy aspekty: piękne światło, dobrą kompozycję (kadr) i, cytując klasyka, "great story telling" - czyli istotny dla opowieści i świetnie złapany moment. Nie jest to prosta sprawa.
Co do spornych kwestii - nie odniosłam wrażenia, że tekst jest atakiem w jakąś grupę, nie odniosłam również wrażenia, że jest wymierzony np. we mnie, choć mam na koncie zdjęcie butów, ślubnej sukni, zaokienne, przezkwiatkowe i bógwieco jeszcze. Przy tym wszystkim zdaję sobie sprawę, że nie podnosi to wartości zdjęcia, ale jest pewnym urozmaiceniem, które może być fajne, jeśli jest w tym umiar.
Nie pomyślałam też, czytając tekst, że obróbka jest zła. "Zdjęcie ledwo muśnięte obróbką" czasem oznacza pół godziny roboty - wiem to po sobie. Obróbka jest dla mnie ważna, ale od samego Rawa oczekuję tak dobrej formy i światła, że mam wyraźną podpowiedź kierunku obróbki.
Wracając do tekstu - nie bardzo rozumiem, co konkretnie Wojtek ma na myśli mówiąc o "kreatorach", którzy wymyślą super plener, a reportaż nie będzie dobry. W tym miejscu tekstu chyba uogólnienie poszło zbyt daleko - teza kontrowersyjna i szufladkująca - to trzeba by doprecyzować.
Zgadzam się z tym, że istnieją dwa nurty: bardziej klasyczny i bardziej kreacyjny. Ja szukam dla siebie miejsca w tym pierwszym. Kreatorzy natomiast pociągają mnie również. Czasem są to naprawdę niezwykłe zdjęcia i jest na nie spory popyt - podobają mi się, choć to nie moja bajka. Te dwa nurty współistnieją i wydaje mi się, że nie powinno się tu ferować wyroków, co jest dobre, a co złe. Choć autor sam powiedział, że jest to jego prywatna opinia - a to argument, z którym nie sposób dyskutować :).
Ja odniosłam tekst do siebie i napisałam sporo o sobie - i również jest to moja prywatna opinia ;).

kroolik
06-03-2011, 14:21
Jm piękna ta Twoja puenta o tej misji i braku podstaw do orzekania ;)

haha, nie chce zapeszać, ale wkrotce sie pewnie dowiecie :D
w kazdym razie slaby argument- to jakby nie bylo przykladow, ze mozna bez Opavy byc swietnym i uznanym fotografem :)

prz3mo
06-03-2011, 14:23
PS szkoda, że prz3mo edytował post...:)

Ee... uznałem, że jednak zachowam dla siebie moją opinię :) Widzę, że jednak masz podobne zdanie do mojego :)

robin102
06-03-2011, 14:30
ze mozna bez Opavy byc swietnym i uznanym fotografem :)
Świetnym, popularnym, rozchwytywanym, drogim, uznawanym, a może nawet artystą w swoim TWA to jednak moim zdaniem według mnie ;) dużo za mało żeby oceniać, dzielić i szufladkować innych, nawet grupowo w sposób bezimienny.
Tak uważam.

jm
06-03-2011, 14:32
kroolik'u,
nie potrafię tak pięknie cytować, więc pozwól że bez cytatów odniosę się do kilku kwestii:

Foty ślubne na ścianach - a pewnie - głównie je widywano w dawnych czasach kiedy robiono beznadziejne statyczne portrety młodej parze - wisiały te obrazki nad łóżkiem w sypialni.
A dziś - jasne, że bywają w ramkach - z moich obserwacji wynika, że wcale nie zawsze tam są fotki zawodowego foto za kilka tysięcy, bo po prostu... te się finalnie mało podobają - znam przykład, realny, nie wyimaginowany - w ramce spoczywa foto amatora - gościa weselnego - bo lepiej trafia w gusta rodziców młodych.

Upraszczam realia? - może tak ale raczej nie:) Mowa o polskich realiach, nie byłam na żadnym zagranicznym ślubie:)
Jednak trochę na forum czytam, trochę galerii oglądam, trochę ludzi fotograficznych znam. Szczerze - nie znam nikogo, kto by miał minimalne choć podstawy aby być autorytetem w kwestiach, o których wspomniałam wcześniej. Jeśli się mylę i fotografowie ślubni choćby z minimalnym wykształceniem kierunkowym z estetyki, sztuki, malarstwa, kompozycji lub fotografii stanowią więcej niż 1% populacji ślubnych fotografów, to "odszczekam", jednak mam podstawy sądzić, że tak nie jest.
Znam fotografów ślubnych z dyplomem matematyka, polonisty, informatyka, muzyka, kierowcy zawodowego, marketingowca, nauczyciela, mechanika itp, oraz jedną osobę po studium fotograficznym (o to jednak kogoś z podstawami znam:)!).
Każdy z nich foci i zarabia na ile mu warunki i rynek pozwalają.
Nie widzę w tym nic zdrożnego ani godnego potępienia! Jednak jeśli z takiej grupy wywodzić się mają się wywodzić "mistrzowie-nauczyciele" nawracający ciemny i zakochany w kiczu naród;), to coś jest mocno niefajnie.
Gorzej jeśli zleceń mniej, bo żądania finansowe zbyt wygórowane? i pojawia się pomysł, aby szkolić innych...;)

Z boku i bez osobistego zaangażowania tak to właśnie wygląda.

kroolik
06-03-2011, 14:46
kroolik'u,
nie potrafię tak pięknie cytować, więc pozwól że bez cytatów odniosę się do kilku kwestii:

Foty ślubne na ścianach - a pewnie - głównie je widywano w dawnych czasach kiedy robiono beznadziejne statyczne portrety młodej parze - wisiały te obrazki nad łóżkiem w sypialni.
A dziś - jasne, że bywają w ramkach - z moich obserwacji wynika, że wcale nie zawsze tam są fotki zawodowego foto za kilka tysięcy, bo po prostu... te się finalnie mało podobają - znam przykład, realny, nie wyimaginowany - ramce spoczywa foto amatora - gościa weselnego.


w ogole bym nie mieszal w to ceny. wierze, ze jesli zdjecie bedzie na tyle dobre, ze Mlodzi bedą chcieli powiesic- to nie ma znaczenia kto go zrobil, czy mial dyplom, czy moze zostalo przypadkowo pstrykniete przez jednego z gosci.



Jeśli się mylę i fotografowie ślubni choćby z minimalnym wykształceniem kierunkowym z estetyki, sztuki, malarstwa, kompozycji lub fotografii stanowią więcej niż 1% populacji ślubnych fotografów, to "odszczekam", jednak mam podstawy sądzić, że tak nie jest.


tzn wiesz: na pewno tak jest jak mowisz,
tym niemniej odnosząc caly czas wszystko DO BIERZĄCEGO WĄTKU, autor ma takie "papiery"- w sensie szkola itd. Tyle ze ja nie chce schodzic na taki temat, ze "papiery" dają podstawe do tego ze mozna sie wypowiadać.... bo to na prawde chybiony argument i mozna podawac niezliczoną liczbe przykladow na to, ze ludzie po ASP, Opavie mają duzo slabsze foty, duzo mniej wyczucia i sam dyplom jeszcze o niczym nie mowi.
Poza tym mam wrazenie ze chcesz sobie roscic prawo do tego, aby zamknąć ludziom usta, masz na to papiery Opavy ;) ??

karolkepka.com
06-03-2011, 14:54
to proste. tekst wywoluje emocje. jak widac- pozytywne i jak widać negatywne (forum repoglamour).

to już drugie forum, na którym tak chętnie podsumowujesz dyskusję odbytą na zamkniętym forum, którą niewielu może zweryfikować.

do wszystkich: opinie były różne, 2 negatywne, ok 4 obojętne z przewagą na in plus.

kroolik
06-03-2011, 14:57
Karol: jest 3:1 "na nie" i jeden z mieszanymi uczuciami.
o czym mówimy:) ?
nie mijam sie z prawdą
ale tez chce podkreslic, ze nie uznaje tego ze obajw czegos zlego. ludzie mają swoje opinie- normalna to rzecz.

robin102
06-03-2011, 15:01
w ogole bym nie mieszal w to ceny. ;) ??
Panie kolego no jak nie mieszać w to ceny :) przecież cena w narodzie naszym uciemiężonym i nie nachapanym kapitalistycznego kolorowego dobrobytu to rzecz święta i najważniejsza. W przytłaczającej większości to właśnie cena jet towarem, a nie sam towar ;) W dobrym okresie rok dwa wstecz "znani-rozchwytywani-najlepsi" foterzy ślubni lansowali się ceną, bo to i narobić się trzeba mniej i nobilitacja w środowisku zapewniona, awans od razu :). Dziś już jest trudniej. Trudniej o klienta który gotowy jest zapłacić 3-4-6 czy nawet 8 kzł za zdjęcia ślubne jak to do niedawna koledzy twierdzili, że zdjęcia muszą tyle kosztować, boooooo bo muszą ;) Ci co namawiali, że trza za 8kzl robić sami w ofertach mają 50% stawki tej, czyli jak za darmo ;)
Skutkiem powyższego jest właśnie tekst o którym rozprawiamy :) który znalazł słuszne miejsce na stronie autora bo jest jego narzędziem marketingowy, ale czy na forum ......

ps.
czekam, aż Wojtek napisze co Nim kierowało

karolkepka.com
06-03-2011, 15:06
nie mam czasu czytać i analizować, rzuciłem tylko okiem. ogólnie inaczej oceniam negatywną dyskusję.

kroolik
06-03-2011, 15:07
Robin: zgoda,
ale nie w tym kontescie pisalem to co napisalem:) Mowa byla o tym, ze wg mnie jesli zdjecie slubne jest DOBRE i Mlodzi chcą powiesic na scianie- to tak wlasnie robią, zdjecia cieszą latami i no problemo :)
jm pisal, ze tylko 2 razy w zyciu sie zdjecia slubne oglada- ja po prostu znam przypadki, ze tak byc nie musi.


nie mam czasu czytać i analizować, rzuciłem tylko okiem. ogólnie inaczej oceniam negatywną dyskusję.

to rzuc jeszcze raz okiem, a unikniemy zamieszania :)
sugerujesz, ze zmyślam- :/ jak mam to odbierać?

jm
06-03-2011, 15:12
sam dyplom jeszcze o niczym nie mowi.
Poza tym mam wrazenie ze chcesz sobie roscic prawo do tego, aby zamknąć ludziom usta, masz na to papiery Opavy ;) ??

Masz rację - sam dyplom nie zawsze daje jakąkolwiek gwarancję - zresztą w każdej innej dziedzinie jest tak samo.
Z drugiej strony... zauważ, ze do oceniania poprawności skoków narciarskich nie powołuje się sędziów wśród kibiców;) (tylko dlatego, że mnóstwo tego oglądają i znają żargon), podobnie z jazdą figurową itd, itp.
Żeby oceniać i szkolić trzeba jednak mieć ku temu podstawy mocniejsze niż tylko subiektywne wrażenia, milion oglądniętych fotek i stosowny żargon.

Z drugim zdaniem nie mogę się zgodzić, bo wręcz przeciwnie przeciwstawiam się sytuacji kiedy innym ludziom - (tutaj parom młodym) odmawia się posiadania własnego zdania, sugeruje, że bez poradnika nie dadzą rady dobrze wybrać fotografa na swój własny ślub, a z samego wyboru robi się jakąś niemal wiedzę tajemną dostępną dla wybranych?;) Nie znoszę kiedy wyśmiewa się i publicznie piętnuje;) ludzi za to, że mają inny gust - inny od obowiązującego? Jak ktoś chce fotki na tle safari z tygrysem - pozwólcie mu, jak ktoś marzy o różowych ramkach - nic Wam do tego.
Tutaj widzę takie właśnie poczucie misji, aby edukować na siłę, że safari niedobre i to mnie irytuje. Irytuje mnie to jako obserwatora.

Co do papierów z Opavy - nie mam, nie mam nawet z Ostravy:)
Tyle, że ja nikomu nie usiłuję mówić, jaki styl jest cacy, a jaki kiczowaty. Nie robię zdjęć ślubnych, od pewnego czasu w ogóle zdjęć nie robię, ale znam trochę światek foto w realu i tu na forum i pewne rzeczy widzę, z boku, na chłodno.
Obraz jaki mam to - zabójcza konkurencja w tej branży, prowadząca do wynaturzeń.
Sprawy w jakich zabrałam głos w tym wątku samej fotografii w gruncie rzeczy wcale nie dotykają.

Skoro autor ma wykształcenie kierunkowe - to statystyka idzie w górę! I dobrze.


ze ludzie po ASP, Opavie mają duzo slabsze foty, duzo mniej wyczucia

Tylko widzisz.... kto to powinien oceniać??? Wracamy do analogii ze skokami i jazdą figurową?;)



jm pisal, ze tylko 2 razy w zyciu sie zdjecia slubne oglada- ja po prostu znam przypadki, ze tak byc nie musi.


Pisałam, że "najczęściej" - czyli nie zawsze, nie w każdym przypadku. Najczęściej jednak zdjęcia nie mają takiej ważności dla młodych jak im to fotografowie usiłują wmówić. Tyle tylko. W ogóle pomijam ich jakość wykonania, wartość artystyczną i techniczna doskonałość czy jej brak. Nie o to mi chodzi.

kroolik
06-03-2011, 15:16
jm- nikt w to nie wierzy, ze dzieki takiemu tekstowi jaki zapodał autor czesc ludzi ktorzy chcieli fot na safari z rameczkami- rzuci sie na zdjecia z goła inne.
tyle ze jeszcze raz podkresle: mam wrazenie ze Wojtek nie pietnuje rameczek i skosow, zdjec zza- ale puste ich wykorzystanie.

foty na safari z rameczkami- zle być nie muszą- tak mysle.

jm
06-03-2011, 15:33
foty na safari z rameczkami- zle być nie muszą- tak mysle.

A ja myślę, że owe "foty z safari w tle" są takim samym mitem jak wujek Zenek focący ślub bratanka kompaktem z Biedronki - dużo w tym przesady i egzaltacji dla podbudowania ego "prawdziwych fotografów"?

karolkepka.com
06-03-2011, 15:36
to rzuc jeszcze raz okiem, a unikniemy zamieszania :)
sugerujesz, ze zmyślam- :/ jak mam to odbierać?

sugeruję, że nie ma tam dyskusji, której warto wszędzie powtarzać jako negatywną. kilka dosłownie postów a wizerunek jakby wzięło się zjechało towarzystwo wzajemnej adoracji z repoglamouru i objechało autora włącznie z jego babcią, ciotką i psem.

kroolik
06-03-2011, 15:41
jm- kazdy bardziej czy mniej forsuje swoj poglad oparty na uproszczeniach i wlasnym widzi mi sie jak mi dobrze :). autor zrobil to z premedytacją i nawet sam to napisal :) ciezko wobec tego jest mu to zarzucać, on juz odebral nam- mam wrazenie- ten argument :)

kroolik
06-03-2011, 15:43
sugeruję, że nie ma tam dyskusji, której warto wszędzie powtarzać jako negatywną. kilka dosłownie postów a wizerunek jakby wzięło się zjechało towarzystwo wzajemnej adoracji z repoglamouru i objechało autora włącznie z jego babcią, ciotką i psem.

to juz sam dorabiasz komentarz Karolu. ja tylko pisze, ze jest zdjecydowanie na NIE na tamtym forum, a pisalem to w tym kontekscie, ze na Nikonie jest zdecydowanie na TAK- wiec dla rownowagi (i potwierdzenai tezy ze tekst wywoluje emocje) podalem ten przyklad.
piszesz tak- jakby bycie na NIE- bylo czyms złym.
luzik

jm
06-03-2011, 15:46
...autor zrobil to z premedytacją... :)

To na pewno!:)

Tyle, że tego typu teksty widać i słychać niemal za każdym rogiem i na każdym forum foto..., a każdy z nich sprawia na mnie wrażenie jakby krzyczał - Młoda paro! Mnie weźcie, mnie!

kroolik
06-03-2011, 15:51
To na pewno!:)

- Młoda paro! Mnie weźcie, mnie!


moze.
kazdemu zalezy na swoich klientach i chce jakos sie pokazać- z dobrej strony: ze sie zna, ze jest, ze mysli itd :)
prowadzi wlasny biznes wiec zycie w cieniu mogloby okazac sie zabójcze :)

jm
06-03-2011, 15:57
Pewnie.
Bez reklamy dziś się nie da.
Czy jest udana i skuteczna, to już inna historia.

Darkness87
06-03-2011, 21:02
Jak przeczytalem ten tekst to własnie pierwsza myśl mi przyszła ze autor mówi Weź mnie nie bedziesz żałować za 20 lat bo jestem the best i nie robie komerchy i mam PIŃĆSET lat doświadczenia. Sam nie jestem za masakra zdjęć przez ps-a ale to nie znaczy ze ludzie ktorzy maja rok doświadczenia nie może robić dobrych zdjęć. Po 2 i najważniejsze każdy ma inny gust i jeśli komuś się podoba w psie robione chmurki szyby wychudzania i inne rzeczy to dlaczego nie ? to nie twoje zdjęcia wiec po co gadać ze za 20 lat nie bedzie ci sie podobac... to co maja wziąć zdjęcia ktore teraz nie beda im sie podobać tylko za 20 lat ? dziwny jest ten tekst i wogole mnie nie ruszył.

Sergiuszone
06-03-2011, 23:15
Są w świecie słowa i zwroty, które uszlechetniają, naginają, czy zaciemniają rzeczywistość. Złodziej to " uczciwy inaczej", kłamca nie kłamie lecz "mija się z prawdą", stary kawaler to teraz "singiel" i to zapewne "z wyboru". Te słowne kombinacje, starają się omamić odbiorcę, podając mu pod nos podkolorowany świat. Tak samo jest z fotografami, którzy starają się uszlachetniać swe usługi nadając im bardziej dostojnego wyrazu. I tak, fotki nad jeziorkiem stają sie plenerem, kilka zdjęć w studio - sesją, zaś tysiące zdjęć wirujących w tańcu ciotek, ziewających gości, śpiących na stołach kuzynów i muzyków grających na życzenie "Mydełko Fa" stają się reportażem...

Link do całości
http://fotofanklub.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=236:qdama-z-asiczkq-jest-jedna-qpanien-w-welonieq-setki&catid=41:felietony&Itemid=189

downunder
07-03-2011, 00:06
To na pewno!:)
Tyle, że tego typu teksty widać i słychać niemal za każdym rogiem i na każdym forum foto..., a każdy z nich sprawia na mnie wrażenie jakby krzyczał - Młoda paro! Mnie weźcie, mnie!


Zgadzam się, ten wątek jest zwykłym chwytem reklamowym mającym na celu zwiększenie oglądalności strony autora, a przy okazji jej page rank.
Skoro jednak regulamin forum nie zabrania linkowania komercyjnych stron w podpisie usera to wg mnie dlaczego nie korzystać z takich dyskretnych zabiegów reklamowych? :)

pank
07-03-2011, 01:25
to juz sam dorabiasz komentarz Karolu. ja tylko pisze, ze jest zdjecydowanie na NIE na tamtym forum, a pisalem to w tym kontekscie, ze na Nikonie jest zdecydowanie na TAK- wiec dla rownowagi (i potwierdzenai tezy ze tekst wywoluje emocje) podalem ten przyklad.
piszesz tak- jakby bycie na NIE- bylo czyms złym.
luzik

Na pewnym zamkniętym forum piszą że nosisz stringi tył na przód.
Taki jest sens przytaczania czegokolwiek czego nikt nie jest w stanie sprawdzić. Tamta dyskusja toczy się tam, ta tu i tego proponuję się trzymać. A z tym zdecydowanie na tak to chyba zdecydowanie przesadzasz.

kroolik
07-03-2011, 09:36
A z tym zdecydowanie na tak to chyba zdecydowanie przesadzasz.

nie. 16:6 na TAk to zdecydowanie jest na TAK :) pominalem wszystkich ktorzy wypowiedzieli sie w wątku np na temat samych zdjec slubnych, rynku ale nie okreslili sie czy tekst jest okej czy nie.
pozdro

pank
07-03-2011, 10:23
Musisz się strasznie nudzić.

Radek Radziszewski
07-03-2011, 10:41
Złodziej to " uczciwy inaczej", kłamca nie kłamie lecz "mija się z prawdą", stary kawaler to teraz "singiel" i to zapewne "z wyboru".

:mrgreen:

kroolik
07-03-2011, 10:51
Musisz się strasznie nudzić.

no :) dobrodziejstwo uprawiana wolnego zawodu :)
pozdro

piom
07-03-2011, 12:16
przecież każdy wie że fotograf to leży do góry d(_/_) a kasy ma jak lodu :) więc się nudzi i siedzi cały dzień na forum

mariush
07-03-2011, 14:03
Na marginesie - taka mała uwaga do osób piszących o "reklamie", "chwytach reklamowych", itp. - zanim zaczniecie używać tych terminów, poświęćcie 10 minut na to, aby nauczyć się odróżniać reklamę od PR, budowania wizerunku czy innych instrumentów promocji. Takie nieumiejętne używanie pojęć jest bardzo drażniące, tak samo jak "szłem na plener", itp.

piom
07-03-2011, 14:35
Są w świecie słowa i zwroty, które uszlechetniają, naginają, czy zaciemniają rzeczywistość. Złodziej to " uczciwy inaczej", kłamca nie kłamie lecz "mija się z prawdą", stary kawaler to teraz "singiel" i to zapewne "z wyboru". Te słowne kombinacje, starają się omamić odbiorcę, podając mu pod nos podkolorowany świat. Tak samo jest z fotografami, którzy starają się uszlachetniać swe usługi nadając im bardziej dostojnego wyrazu. I tak, fotki nad jeziorkiem stają sie plenerem, kilka zdjęć w studio - sesją, zaś tysiące zdjęć wirujących w tańcu ciotek, ziewających gości, śpiących na stołach kuzynów i muzyków grających na życzenie "Mydełko Fa" stają się reportażem...

Link do całości
http://fotofanklub.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=236:qdama-z-asiczkq-jest-jedna-qpanien-w-welonieq-setki&catid=41:felietony&Itemid=189

a o co chodzi z tym tekstem? bo nie jarze co ma wspólnego z tytułowym...? zrobienie 15 zdjęć ze ślubu to powodzenia... a zdjęcia w artykule to chyba testowe kadry??? nie takie na serio...

bialogardzianin
09-03-2011, 13:19
Zamiast pisać przydługaśne elaboraty (http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2307131&postcount=1), lepiej walnąć krótki, a jakże czytelny i co najważniejsze uczciwy przekaz (http://www.pj-foto.pl/), o wiele lepiej trafiający do potencjalnych klientów.

burz
09-03-2011, 13:33
w samo sedno:)

OberD
09-03-2011, 14:44
@bialogardzianin
Mistrz krótkiej formy :)
Ciekawe swoją drogą która forma przedstawienia się podoba się bardziej odbiorcom/potencjalnym klientom. (Taka bardziej profesjonalna czy taka z jajem) Wiem że decydują zdjęcia ale...
Ale to temat na osobny wątek.

jm
09-03-2011, 16:27
Jako klient się wypowiem - jak widzę te wszystkie nadęte teksty (na stronach www) o łapaniu chwili i pokazywaniu emocji, o inspiracjach i życiorysie fotograficznym autora niemal od kołyski ..często to wszystko jest dodatkowo mizernie na angielski "przełożone", to mnie żałość ogarnia.
Na domiar złego czasem błędy ortograficzne się zdarzają w tej poezji - a to mnie odpycha na wstępie.
Nie wiem jak inni klienci reagują na takie dyrdymały, ale mnie to odpycha, nie zachęca.

Tak naprawdę widziałam jeden slogan, który mi się podobał.
Był inny niż wszystkie i niczego nie udawał.
Nie podam strony:), bo zaraz wszyscy mieliby to samo na własnych www, nawiasem mówiąc to też jest bolączka www ślubnych foto...- te same powielane teksty o niczym.

kroolik
09-03-2011, 16:47
i niczego nie udawał.
Nie podam strony:), bo zaraz wszyscy mieliby to samo na własnych www,

nie sadze :)
kazdy odbiera tego typu rzeczy po swojemu. nie ma jednego najlepszego, prawdziwego sposobu bo kazdy z nas jest inny, choc to oczywiscie prawda, ze wiele tekstow jest wrecz kopiowanych slowo w slowo.
dla mnie tego typu teksty mają o tyle sens: jesli klientowi nie wystarczają zdjecia i cos chce sie dowiedziec wiecej to tekst prawdziwy, mowiacy cos wiecej o tym czlowieku (nie bedacy jedynie kalką o "pasji do fotografii itd"): moze to mu dać. pewnie i tak 95% klientow nie czyta tego...

jm
09-03-2011, 16:54
Masz rację - nie wszyscy by skopiowali, ale część na pewno.

kroolik
09-03-2011, 16:59
a jeszcze jedno :) bo latwo krytykowac (nie mowie ze nie masz racji) ale ciezej samemu cos wymyslic:
jesli bylabys taką fotografką slubną z pasją to co bys napisala na swojej stronie ??? nic nie pisac- tez nie jest wg mnie za dobrze. czasem niektorzy pisza 4 zdania- jesli są trafne to super, ale jesli nie- to tez są zbedne i o niczym.
ciekawy temat:) generalnie nie jestesmy pisarzami, albo specami od PR i stad pewnie ta strona biznesu troche kuleje- pamietaj tez o tym ze po prostu staramy sie robic dobre zdjecia i to sie powinno liczyc :)

jm
09-03-2011, 17:14
Nie wiem co bym napisała. Nigdy się nie zastanawiałam.
Prawdą jest, że najtrudniej o sobie samym mówić/pisać.
Oczywiste jest, że to co mnie razi innym może się podobać i na odwrót. Zresztą dotyczy to samych zdjęć także.
Może jestem nietypowa ale nie trafiają do mnie blogi - tak bardzo od pewnego czasu promowane. Jak ktoś ma w podpisie własną www oraz blog, ... na blog nigdy nie zaglądam. Kilka razy spojrzałam na taki czy inny - dla mnie extra nienaturalna jest taka forma reklamy/zaistnienia. Nienaturalne nadmuchane wynurzenia, nikomu niepotrzebne.
Co do zawartości tekstowej - jestem wybredna:) ... i muszę z tym żyć;)

Inną rzeczą, która mnie razi na stronach ślubnych foto jest brak cennika. Był wątek w temacie, nawet brałam w nim udział, nie dam się przekonać, że "to się nie da":).
Powód braku cen (choćby przybliżonych "widełek") jest zupełnie inny niż tam usiłowano filozoficznie tłumaczyć, ale ...to nie ten wątek.

A sam temat tekstu na www - na pewno ciekawy. Zdjęcia powinny mówić najwięcej, to jasne, ale strona www to także słowa...

kroolik
09-03-2011, 17:31
Nie wiem co bym napisała. Nigdy się nie zastanawiałam.
Prawdą jest, że najtrudniej o sobie samym mówić/pisać.
Oczywiste jest, że to co mnie razi innym może się podobać i na odwrót. Zresztą dotyczy to samych zdjęć także.
Może jestem nietypowa ale nie trafiają do mnie blogi - tak bardzo od pewnego czasu promowane. Jak ktoś ma w podpisie własną www oraz blog, ... na blog nigdy nie zaglądam. Kilka razy spojrzałam na taki czy inny - dla mnie extra nienaturalna jest taka forma reklamy/zaistnienia.


wisz- na blogu mozesz pokazac reportaz z ktorego jestes zadowolony/na i to ci nie przepadnie. dla mnie to wazny powod aby go miec- bloga.



Powód braku cen (choćby przybliżonych "widełek") jest zupełnie inny niż tam usiłowano filozoficznie tłumaczyć, ale


widełki są zwykle tak szerokie, ze na prawde malo to moze mowic klientowi: np 1800- 6 k i co wtedy:) ?
jak pisal autor tekstu z naszego tematu: to nie sprzedaz ziemniakow i na prawde duzo lepiej jest dla klienta i fotografa jak dogadają sprawe indywidualnie: za duzo po prostu zmiennych, typu termin, miejsce i wymagania.
pozdro

jm
09-03-2011, 17:54
wisz- na blogu mozesz pokazac reportaz z ktorego jestes zadowolony/na i to ci nie przepadnie. dla mnie to wazny powod aby go miec- bloga.

A na stronie www się nie da? Zdjęcia powinny same gadać a nie wymagac tony słów wprowadzenia;)



[quote=kroolik;2314099]widełki są zwykle tak szerokie, ze na prawde malo to moze mowic klientowi: np 1800- 6 k i co wtedy:) ?
jak pisal autor tekstu z naszego tematu: to nie sprzedaz ziemniakow i na prawde duzo lepiej jest dla klienta i fotografa jak dogadają sprawe indywidualnie: za duzo po prostu zmiennych, typu termin, miejsce i wymagania.
pozdro

Jak podajesz widełki za całość to pewnie są duże. Jak by się komuś chcialo, to się da zrobić, żeby takie duże nie były;) Da się!

Plener od - do
kościół od - do
wesele (czas trwania) - od - do
dojazd (ile km) od - do
sezon/poza sezonem
itd, itp. Do tego na końcu notka, że ceny są orientacyjne, że końcowa wycena jest indywidualna.
Tyle, że to mocno nie na rękę fotografom jest:)

kroolik
09-03-2011, 18:14
A na stronie www się nie da? Zdjęcia powinny same gadać a nie wymagac tony słów wprowadzenia;)


Jolu, mysle ze naprawde niepotrzebna dyskusja :) Zgodze sie z tym, ze pewnie wiele fotografow ma blog dlatego, ze wszyscy mają itd:) wszystkiego są plusy i minusy.....
podejsc do tego tematu jest wiele. Sa fotografowie mający samą strone, samego bloga i tacy ktorzy mają i to i to.




Da się!

Plener od - do
kościół od - do
wesele (czas trwania) - od - do
dojazd (ile km) od - do
sezon/poza sezonem
itd, itp. Do tego na końcu notka, że ceny są orientacyjne, że końcowa wycena jest indywidualna.



heheh, no wlasnie :)- indywidualna- wiec po dawac te widelki :)?? temat szeroki. orientacyjne cenniki chyba nic nie warte bo przedzial bedzie za duzy.

jm
09-03-2011, 18:26
Jasne - kto chce, ma potrzebę niechaj ma sobie bloga, ja tylko o swoich odczuciach piszę. Pewnie jest mnóstwo ludzi, którzy te blogi z wypiekami na twarzy czytają. Sugeruję jedynie, że to co jest na bogu równie skutecznie może być na stronie firmowej.

A ja jednak wolałabym mieć te widełki - nawet szerokie:) Orientacyjny cennik jak sama nazwa wskazuje - ma dawać orientację - jak mam tysiaka do wydania na foty ze ślubu, wesela i plener i album, a u Ciebie zobaczę widły;) 2-6tys, to będę od razu szukać gdzie indziej. A jak mi wmówiono, że dobre foto zaczyna się od 8tysięcy, to...też będę szukać kogoś innego. Oczywiście to tylko hipoteza, mocno uproszczona, dla przykładu jedynie, same fotki tutaj zupełnie pomijam, bo nie o tym jest mowa.
Wiem też, że raczej się nie doczekam nawet takich orientacyjnych..:)

PS Nie daj Boże taki klient;)

roli
09-03-2011, 20:03
Pozwolę sobie wkleić tekst który był kiedyś w necie na wordpresie ale już go tam niet.
Tekst opisujacy że nie ma nic darmo, bardzo podobny do tematu o którym napisał Wojtek.
Darmo:

Darmo! http://www.infinity.net.pl/~archie/wordpress/?p=972
October 26, 2009 at 17:21 • Filed under blog 2009
Ojciec kiedy żył jeszcze zawsze przypominał mi o jednej uniwersalnej prawdzie – Synu, pamiętaj, że w życiu nie ma nic za darmo.
Mądrość tego krótkiego zdania miała mi utkwić w pamięci i ja kiedyś miałem powtarzać to zdanie innym. Czas leci, życie mija i pokazuje, że za darmo można …wiele?
Za darmo można dostać w ryj – chociaż podobno też zawsze jest za coś. Tu krzywe spojrzenie tam zły moment i miejsce.
Za darmo można się [...]... chociaż chwila! Nie [...] się za darmo! Trzeba wliczyć koszt wody w domu, papieru lub te 2zł za sracz publiczny.
Powiem Wam co można mieć za darmo – fotografa. Tak jest – fotografa można mieć za darmo i to takie popularne, że niektórzy w swojej darmowej bezczelności osiągnęli mistrzostwo.
Historia
Dawniej jeszcze przed era cyfrowej fotografii koszty były oczywiste. Filmy, papier, chemia no i oczywiście sprzęt. Aktualnie koszt zniża się do ciężko przepieprzonych złotówek wydanych na cyfrową puszkę
oraz najtańszy [na początek] obiektyw. Fotograf gotowy.
Czemu piszę akurat o tym? Otóż jest to akurat faktem, że mnóstwo osób spodziewa się po nas – fotografujących, że będziemy pracowali zupełnie za ****. Osoby pozujące są przecież vipami takiego kalibru, że sam fakt fotografowania naszych gwiazdek wystrzeli nas na szczyty sławy.
Kto próbuje się załapać na darmowe foty?
Z doświadczenia wynika, ze darmowych fot potrzebują Ci, którzy fotografii BARDZO potrzebują. Potrzebują fotografii aby istnieć, prezentować się, zdobywać sponsorów i wielbicieli. Potrzebują tej fotografii jak sucha [...] wazeliny ale nijak ich nie “stać”.
Do tych co nie stać zaliczam:
ZESPOŁY MUZYCZNE
SZCZEGÓLNIE te z Trójmiasta. Jeśli nawet wytwórnia da na foty to kasa rozchodzi się po zespole i szukamy darmowego frajera. Jak wytwórnia nie da to biedaki nie są w stanie wykrzesać nic na sesję. NIC - albo robią je znajomi a jak znajomy fotograf nie zrobi to zrobi to jakiś fan, który tydzień temu kupił nikona d60 i ściągnął fotoszopa. No jak żyje to nie słyszałem by jakiś zespół [z mi znanych] naprawdę zapłacił za sesję-porządną sesję. Słyszałem, że ktoś tam dostał 100-200zł co jest śmiechem na sali. Gdzie miejsce na scenografie, wizaż, stylizację? – Stary… nacykaj jakichś fot a potem w fotoszopie zrobisz. Tak – to zagraj mi na grzebieniu.
MANAGERZY muzyczni, artystyczni i innej maści
Nigdy nie mają na nic. W zasadzie fotografowie z Trójmiasta powinni im utrzymać rodziny. Managerzy są tak [...], że nie są w stanie na fotografa uzbierać i koniec. Błagać o sesję potrafią jednak lepiej niż Rumuni przy Gdańskiej restauracji.
ARTYŚCI niemuzycznej maści
Też ni [...] nie stać ich na fotografie. Tu zrobi kolega, który kupił cyfrę albo kolejny wielbiciel czy wielbicielka. Stary – nie mogę ci zapłacić bo nie będę miał na materiały.
A ja mam mieć ;] Może po prostu zostanę mecenasem sztuki?
SPORTOWCY i DRUŻYNY SPORTOWE
No tu jak spodziewasz się zapłaty [nawet po oficjalnym zapytaniu] to jesteś cham i świnia. Oczekiwanie zapłaty za foty od drużyny sportowej to tak jak branie kasy od rodzonej matki za fakt istnienia.
Drużynę trzeba kochać i foty [...] a jak nie masz aparatu – daj siostrę.
MAŁE FIRMY
Małe ******* firmy prowadzone przez biednych zawsze szefów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Za darmo to może nie ale foty z Vogue za 200zł , z wizażem, studiem i modelkami – tak.
Szefie – jak będziesz nosił wytatuowane moje nazwisko na czole to może pomyślę o sponsoringu. W innym przypadku – odetnij swoją pannę od karty kredytowej, sprzedaj drogie auto, ********* telewizor i przestań chodzić do burdeli a kasę uzbierasz.
RESTAURATORZY
Chętnie zorganizują Ci wystawę pod warunkiem, że zrobisz uloty na swój koszt, druki, ramki i zaprosisz znajomych aby wydali u nich kasę. Na koniec prace przejdą na rzecz restauratora – przecież Cię wypromował ;]
To tylko kilka przykładów ludzi, którzy naprawdę rzadko mają na to co jest w ich branży istotne. Ja niestety nie mogę powiedzieć panu w sklepie foto, że jak mi odda aparat za darmo to go za to wypromuję podpisując ów aparat jego nazwiskiem. Nie dostane telewizora w media markcie za zapewnienie, że dam foty ów telewizora do portfolio. Negatywów nie kupię za podpis pod zdjątkiem w gazecie.
Nie – mam zamknąć ryj i promować za własne pieniądze ludzi, którzy chcą za wszelką cenę być gwiazdami a po prostu ich na to nie stać.
Najlepszy tekst jaki słyszałem:
Wolał bym nie przeznaczać pieniędzy na fotografie bo mam inne wydatki. [po oficjalnym zapytaniu]
Wyobraźcie sobie tą samą sytuacje w sklepie z lodówkami. Wie pan co? Lodówka jest ok i chętnie ją wezmę ale wole nie przeznaczać na nią pieniędzy.
Fotografowie – weźcie się w garść! Jesteście ostatnią darmową grupą zawodową i jak się sami nie postawicie to cały czas będziecie kowalami darmowego sukcesu wątpliwych biznesmeno-artystów. Nie skarżcie się, że nie stać was na nowe body ani obiektyw, o którym marzycie. Nie ma marudzenia jeśli w waszym portfolio pojawiają się coraz to nowsze “darmowe” sesje.
Następnym razem jak ktoś przyjdzie i znów powie – przydały by się jakieś zdjęcia odpowiedzcie:
Przydał by mi się nowy sprzęt, mieszkanie i samochód – stawiasz?;]
[znacie jeszcze jakieś śmieszne przykłady “biedaków”, których “nie stać”?]
Permalink


Mam też skopiowane 153 komentarze do tego tekstu, jak ktoś chce przeczytać to wkleję w innym wątku.

marszull
09-03-2011, 20:08
to jest blog autora
http://blog.photolife.pl/
tylko przestal juz pisac na blogu
teraz tylko zdjecia
http://blog.photolife.pl/?p=49

a co do tekstu, to coz, chyba nie ma co dodawac

roli
09-03-2011, 20:28
to jest blog autora
http://blog.photolife.pl/
tylko przestal juz pisac na blogu
teraz tylko zdjecia
http://blog.photolife.pl/?p=49

a co do tekstu, to coz, chyba nie ma co dodawac

Dziękuję za podanie namiaru, już wysłałem doń kontakt ;-)

bialogardzianin
09-03-2011, 20:45
ctrl+c CB (http://www.canon-board.info/showpost.php?p=942367&postcount=2)
ctrl+v Nikoniarze (http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2307139&postcount=3)
dobre to! :)

przecież ten tytułowy poradnik napisany jest własnie tak, by siać zamęt i twórczy ferment ;-) i nie należy go brac aż na 100 procent na powaznie, więcej luzu ;-)

no wygląda na to że niektórzy wzięli tekst za poważnie
Zaiste, trochę czasu zajęło napisanie tej marketingowej nowomowy, dlaczego więc mamy traktować to z przymrużeniem oka? :) rycerz, jak pojmujesz "tfurczy ferment"?

Radek Radziszewski
09-03-2011, 20:50
roli - thx za text nie czytałem wcześniej uśmiałem się :mrgreen: bardzo życiowe i bardzo prawdziwe

marszull
09-03-2011, 20:54
hehehe podoba mi sie ostatnie zdanie z postu Viteza z CB (podkreslenie moje ;) )

"Tematyki ślubnej na tym forum, a szczególnie okolicznego jadu wśród konkurentów i ja i moderatorzy i normalni fotografujący (nieślubniaki) zaczynamy mieć serdecznie dosyć."

zrodlo (http://www.canon-board.info/showpost.php?p=943246&postcount=24)

wywar
09-03-2011, 21:14
Przydałyby się warsztaty -> "Jak wybrać fotografa ślubnego?" :D

bialogardzianin
09-03-2011, 21:20
Podpowiadam rozwiązanie: w moim mieście jeden ze ślubniaków wszedł w układ z proboszczem jednej z parafii (w innych nie sprawdzałem)- w gabinecie biura parafialnego, na biurku stoi stojaczek z wizytówkami. Korzystajcie! :)

jm
09-03-2011, 21:51
A czy są jakieś branże, w których ludzie sądzą, że powinni płacić pieniędzmi za wykonane zlecenie foto?

Sergiuszone
10-03-2011, 00:03
Moim zdaniem w każdej grupie czy branży znajdą się nieudacznicy inaczej zwani pierdołami, którzy nie potrafią zarobić na chleb. Z autopsji wiem, że zarówno muzycy jak i kluby sportowe płacą i to dobrze za zdjęcia. Płacą dzienniki i inne czasopisma. Małe firmy i duże firmy. Nawet restauratorzy mają własne ramy, oświetlenie często finansują wydruki i catering. Pod jednym warunkiem. Że potrzebują takich a nie innych zdjęć. Oczywiście dla wielu fotografów podobnie jak i dla mnie zawód jest jednocześnie pasją. Stąd czasem i mnie się zdarzy skroić coś „za darmo” tylko czy aby za darmo? To taka inwestycja w przyszłość, która z czasem procentuje. http://www.pidzamaporno.art.pl/?p=photo&id=260

kroolik
10-03-2011, 00:05
Wiem też, że raczej się nie doczekam nawet takich orientacyjnych..:)



to byloby raczej ze szkodą dla fotografa- bo moze dzieki takiemu cennikowi stracic jakiegos klienta (a na pewno nie zyska skoro nikt nie ma takich cennikow). i to tez nie jest nic dziwnego. fotograf dba o wlasną kase, a klient dba o wlasną. Czasem pytam Mlodych o budzet przed wyslaniem oferty i czesto nie chcą powiedziec jaki mają- ciekawe czemu, nie :) ? a byloby duzo latwej :)

roli
10-03-2011, 07:00
Sergiuszone - Dobrze trafione w pierwszej linijce. To tak jakby o mnie ;-) Kim jest fotograf? Tylko człowiekiem, a ten musi się uczyć od innych. Lecz Inni nie są skorzy do przekazywania wiedzy, bo dlaczego mieliby mieć konkurencję na swoim podwórku. Dlatego uczę się sam z książek i podpatruję tych z zagranicy ;-) Czasem ktoś mnie zaprosi na jakieś szkolenie z czystej ciekawości co potrafię lub by udzielić mi koleżeńskiej zjeby ;-)

elanek
10-03-2011, 10:00
Płacą dzienniki i inne czasopisma.

Płacą. Wyborcza płaci 4 tysiaki za zdjęcie w Dużym Formacie.

Nie mówiąc o ludziach zdolnych wydać 8 tysięcy za ślubniaki z siekierami czy deską klozetową na szyi. Za parę lat będzie im po prostu wstyd takie zdjęcia pokazać. Oglądałem kiedyś zdjęcia studyjne ze ślubu mojego wuja. Początek lat 50. Są po prostu wspaniałe, ponadczasowe. Nie mówiąc już o perfekcji wykonania, retuszu i dobranych póz.

bialogardzianin
10-03-2011, 10:19
...Nie mówiąc o ludziach zdolnych wydać 8 tysięcy za ślubniaki z siekierami czy deską klozetową na szyi. Za parę lat będzie im po prostu wstyd takie zdjęcia pokazać. Oglądałem kiedyś zdjęcia studyjne ze ślubu mojego wuja. Początek lat 50. Są po prostu wspaniałe, ponadczasowe. Nie mówiąc już o perfekcji wykonania, retuszu i dobranych póz.

BRAWO! Całe sedno "bicia piany". Niech to będzie puenta tego wątku, proszę.

Radek Radziszewski
10-03-2011, 10:44
Z deskami klozetowymi nie widziałem macie link ?? obiecuje że nie skopiuje pomysłów autora :mrgreen:

jm
10-03-2011, 13:19
to byloby raczej ze szkodą dla fotografa- bo moze dzieki takiemu cennikowi stracic jakiegos klienta

Czyli jak ktoś tu sugeruje ile się bierze "za ślub" to i tak jest lipa?;))
Jest lipa. Mam to sprawdzone:)
Zresztą nie tylko ślubów to dotyczy, jak sądzę.

Cenę powinien podawać sprzedawca/dostawca usługi - pytanie młodych ile chcą zapłacić jest bez sensu, tak samo jak w sklepie - to sprzedawca ma znać i podać cenę, nawet jeśli jest to cena wyjściowa ( za coś bez dodatkowych komponentów, oprogramowania itp).

PS też bym chciała link do tej sesji ślubnej z deską klozetową:D

Sergiuszone
10-03-2011, 13:20
Płacą. Wyborcza płaci 4 tysiaki za zdjęcie w Dużym Formacie.

Nie mówiąc o ludziach zdolnych wydać 8 tysięcy za ślubniaki z siekierami czy deską klozetową na szyi. Za parę lat będzie im po prostu wstyd takie zdjęcia pokazać. Oglądałem kiedyś zdjęcia studyjne ze ślubu mojego wuja. Początek lat 50. Są po prostu wspaniałe, ponadczasowe. Nie mówiąc już o perfekcji wykonania, retuszu i dobranych póz.

Ale za ponadczasowe nikt dzisiaj nie chce płacić. Za to są chętni na deski klozetowe i siekiery do tego najlepiej w scenerii cmentarza lub gruzów. I jak ktoś potrafi skroić takie „foty” za osiem tysi to należy mu się kłaniać w pas i mówić Mistrzu! :)

Tomek Konopka
10-03-2011, 13:52
nie za 8 tysięcy :) ale z siekierą (http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/182284_184279788275269_181503025219612_387417_5377 692_n.jpg) fajne bo ja zrobiłem :) hehe

Reed
10-03-2011, 14:25
"Pedzacy jezozwierz":)
Proponowalbym ten text wrzucic na jakies forum slubne, bo podejrzewam, ze to tam pytaja o dobrego fotografa, no bo po co pytac na Nikoniarzach :))

kroolik
10-03-2011, 14:54
Cenę powinien podawać sprzedawca/dostawca usługi - pytanie młodych ile chcą zapłacić jest bez sensu,

jakby bylo bez sensu, to fotografowie o taką informacje by nie zabiegali :) mam wrazenie ze patrzysz tylko z jednego punktu widzenia na sprawe :)

jm
10-03-2011, 15:06
Patrzę z punktu widzenia klienta - kogoś kto coś kupuje, płaci za usługe itp.
Z punktu widzenia klienta - jest bez sensu pytać mnie (klienta) ile chcę zapłacić.
Taka sytuacja to postawienie na głowie.

Nie uwierzę, ze ktoś kto zleca jakąś usługę (zupełnie nieważne czy foto czy nie-foto) nie lubi wiedzieć od razu ile go to może kosztować.

kroolik
10-03-2011, 15:41
Patrzę z punktu widzenia klienta

no wlasnie. a do tanga trzeba dwojga :) fotograf tez cos z tego chce miec- i jeszcze raz powtarzam- po prostu dba o wlasny, dobrze pojęty, interes.



Nie uwierzę, ze ktoś kto zleca jakąś usługę (zupełnie nieważne czy foto czy nie-foto) nie lubi wiedzieć od razu ile go to może kosztować.

od razu nie mozna sie dowiedziec bo sluby są po prostu rozne a i wymagania klienta rożniaste :)

chyba nie ma sensu tego rozstrząsać. zostalo juz powiedziane wszystko. mysle ze jakby byla mozliwosc innej formy sprzedazy tych uslug- z korzyscią dla dwoch stron: to juz moze mialoby to dawno miejsce.

jm
10-03-2011, 16:03
Wiesz - ja doskonale rozumiem, że brak cen na stronie www jest w interesie fotografa - to nie ulega wątpliwości.
Zrozumiałe jest także, że każda ze stron chce dbać o swój interes. Oczywista oczywistość;)

Tyle, że brak tych cen podanych "czarno-na-białym" powoduje powstawanie "opowieści z mchu i paproci" w temacie wysokości opłat za te usługi...
Publicznie tu się piętnuje fotografów, którzy za przysłowiowy tysiąc focą ślub, albo buty za ...?ileś albo biżuterię za ileś....? (to takie wątki, które czytuję czasem), bo...psują rynek (tak przynajmniej czytam)
Niemal odsądza się takich od czci i wiary;) ale... nierzadko Ci krytykanci sami robią takie zlecenia za równie niskie ceny - ale skoro cen podanych oficjalnie na stronie brak, to... można tu pisać cokolwiek i robić wrażenie;) jednoczesnie innym zalecając kosmicznie wysokie ceny... było nie bylo - to też jest dbanie o własny interes - ot konkurecję na różne sposoby można poskromić;)

Wiele jest na tym forum wątków zawodowo-zarobkowych - czytając je jako osoba z boku, trudno nie odnieść takiego wrażenia. Fotografów (w rozumieniu wszystkich, którzy na różne sposoby usiłują zarabiać za pomoca aparatu foto) jest po prostu za dużo, stąd tak duża potrzeba "koszenia" konkurencji.

PS Zresztą ja nie wierzę w tzw "solidarność zawodową" w kwestii cen - w żadnej branży.

elanek
10-03-2011, 16:42
I jak ktoś potrafi skroić takie „foty” za osiem tysi to należy mu się kłaniać w pas i mówić Mistrzu! :)
Dokładnie. Tekst jest przecież w zasadzie dla klienta, a nie dla fotografów, którzy tutaj dyskutują.

Niepodawanie cen ma też swoje zalety. Ja nie podaję, albo staram się nie podawać. Zapraszam na rozmowę, pokazuję cały reportaż, zwracam uwagę klientów na rzeczy, które mi wyszły bądź wychodzą dobrze. Jak już "omotam" klienta to rzucam cenę. Jak marudzi to mówię co ma w pakiecie (nie wszystko mówię od początku - muszę mieć coś na próbę zbicia ceny). Rzadko marudzą - jak na standardy wiejskie jestem nawet niezły, ceny mam umiarkowane.

Taka moja taktyka :) Każdy ma swoją, łącznie z dezawuowaniem konkurencji. Czy to będzie lekceważący uśmieszek i kiwanie głową czy normalnie najeżdżanie to już kwestia wyboru.

W czasie pisania tego posta również nie ucierpiało żadne zwierzę. Cukru zaczyna brakować.:)

kroolik
10-03-2011, 17:01
Wiesz - ja doskonale rozumiem, że brak cen na stronie www jest w interesie fotografa - to nie ulega wątpliwości.
Zrozumiałe jest także, że każda ze stron chce dbać o swój interes. Oczywista oczywistość;)

Tyle, że brak tych cen podanych "czarno-na-białym" powoduje powstawanie "opowieści z mchu i paproci" w temacie wysokości opłat za te usługi...
Publicznie tu się piętnuje fotografów, którzy za przysłowiowy tysiąc focą ślub, albo buty za ...?ileś albo biżuterię za ileś....? (to takie wątki, które czytuję czasem), bo...psują rynek (tak przynajmniej czytam)
Niemal odsądza się takich od czci i wiary;) ale... nierzadko Ci krytykanci sami robią takie zlecenia za równie niskie ceny - ale skoro cen podanych oficjalnie na stronie brak, to... można tu pisać cokolwiek i robić wrażenie;) jednoczesnie innym zalecając kosmicznie wysokie ceny... było nie bylo - to też jest dbanie o własny interes - ot konkurecję na różne sposoby można poskromić;)

Wiele jest na tym forum wątków zawodowo-zarobkowych - czytając je jako osoba z boku, trudno nie odnieść takiego wrażenia. Fotografów (w rozumieniu wszystkich, którzy na różne sposoby usiłują zarabiać za pomoca aparatu foto) jest po prostu za dużo, stąd tak duża potrzeba "koszenia" konkurencji.

PS Zresztą ja nie wierzę w tzw "solidarność zawodową" w kwestii cen - w żadnej branży.

Jola- mieszasz wiele spraw w jedno. to ze kto nie podaje cen- nie oznacza od razu, ze na pewno ma niskie i chce cos ukryć. na prawde za daleko idziesz w swoich rozwazaniach bo generalizujesz. wrzucasz wszystkich do jednego worka a to nie ma wiele sensu.

czemu tak to ciezko pojać, ze to na prawde nie jest sprzedaz jednego produktu- przyslowiowych ziemniaków.

kazdy z nas robi troche inne zdjecia i stad tez wynika fakt ze stalych cen raczej sie nigdzie nie podaje bo istnieje ryzyko ze czesc klientow fotograf straci bo klienci bedą opierali sie jedynie na cenie i utartym schemacie myslenia jaki mieli do tej pory. jesli fotograf jest swiadomy swoch mocnych stron, ma takie to glupota byloby tego nie podkreslic przedstawiajc siebie w oczach klienta :) albo po prostu redukowac siebie do samej "ceny" i ilosci zdjec...
ja nie jestem ceną. jestem czlowiekiem ktory moze ci zrobic zdjecia- jesli zaiskrzy miedzy nami :) to jest zdrowe podejscie nastawione na klienta i wlasne zdrowie psychiczne. to jest zupelnie coś innego niz
-"jaka cena??"
-"tysiacpincet"
- "biore"
:)

jesli chcesz redukowac moje uslugi do kwesti ceny i ilosci zdjec- to po prostu ja sie na to nie zgadzam :)
do tanga trzeba dwojga ....

piom
10-03-2011, 18:02
ciekawe kiedy wątek przekroczy 100 stron... swoją drogą właśnie solidarności cen na pewno być nie będzie przecież każdy robi zupełnie inne zdjęcia, daje inny album (przedział od 40zł po ....)... ja jestem właśnie takiego zdania jak kroolik -> klient który wie czego chce a czego nie potrzebuje przedstawia swoje potrzeby i mniej więcej co i jak i gdzie wtedy można podać cene..

jm
10-03-2011, 18:57
.....
jesli chcesz redukowac moje uslugi do kwesti ceny i ilosci zdjec- to po prostu ja sie na to nie zgadzam :)
....

Dlaczego bierzesz wszystko tak personalnie do siebie?:-D;)
Przecież ja... "generalizuję", czyli...generalnie piszę;)

PS Nigdzie o ilości nie piszę, nie redukuję też usługi do samej ceny - nie taki jest sens mojego posta i mam wrażenie, że doskonale to rozumiesz.

kroolik
10-03-2011, 19:05
Dlaczego bierzesz wszystko tak personalnie do siebie?:-D;)
Przecież ja... "generalizuję", czyli...generalnie piszę;)

PS Nigdzie o ilości nie piszę, nie redukuję też usługi do samej ceny - nie taki jest sens mojego posta i mam wrażenie, że doskonale to rozumiesz.

staram sie po prostu nie generalizowac i dlatego pisze od siebie, za siebie.

wilus
10-03-2011, 19:52
Wojtek, kroolik, mam wrażenie że nie potrzebnie gmatwasz proste sprawy i na siłę szukasz drugiej dziury w d... Fotografia to biznes jak każdy inny. Musi być producent, towar, konsument i cena która ich zadowoli, ja jestem producentem i sprzedaję obrazki a ludzie to kupują i nikt mnie nie redukuje do postaci szczekawki co ma rzucać ceną bo wiem że ci co do mnie przychodzą widzieli wiele moich zdjęć i jeśli już są to po to żeby podpisać umowę.
Nie dorabiam do tego pokrętnych ideologii pewnie dlatego że jestem człowiekiem praktycznym a nie artystą.

jm
10-03-2011, 20:04
Wojtek, kroolik, mam wrażenie że nie potrzebnie gmatwasz proste sprawy i na siłę szukasz drugiej dziury w d... Fotografia to biznes jak każdy inny. Musi być producent, towar, konsument i cena która ich zadowoli, ja jestem producentem i sprzedaję obrazki a ludzie to kupują i nikt mnie nie redukuje do postaci szczekawki co ma rzucać ceną bo wiem że ci co do mnie przychodzą widzieli wiele moich zdjęć i jeśli już są to po to żeby podpisać umowę.
Nie dorabiam do tego pokrętnych ideologii pewnie dlatego że jestem człowiekiem praktycznym a nie artystą.

Idealnie napisane! Z ust mi wyjęte:)

Nie wiem czemu porównanie do sprzedawcy ziemniaków czy malarza pokojowego tak wielu foto ślubnych oburza i zniesmacza?
Każdy z tych rzemieślników może być wirtuozem albo knociarzem w swojej branży. Zbyt wielu ślubnych za wszelką cenę kreuje się na artystów, często z dodatkową misją do wypełnienia.

sea21
10-03-2011, 20:46
Idealnie napisane! Z ust mi wyjęte:)

Nie wiem czemu porównanie do sprzedawcy ziemniaków czy malarza pokojowego tak wielu foto ślubnych oburza i zniesmacza?
Każdy z tych rzemieślników może być wirtuozem albo knociarzem w swojej branży. Zbyt wielu ślubnych za wszelką cenę kreuje się na artystów, często z dodatkową misją do wypełnienia.
Dokładnie. Jeden będzie robił bardzo dobre zdjęcia za tysiąca a drugi będzie walił średniaki za 3k bo umie sprzedać swoje zdjęcia. Proste. Biznes jak każdy inny:)

kroolik
10-03-2011, 20:47
ja mysle ze w ogole nie zakumaliscie przeslania :) nie chodzi o artyzm, ani rzemioslo :)
ale tez o to nie dbam. kazdy i tak mysli co se chce a pozniej zbiera tego owoce :)
kazdy tez moze sobie myslec dowolne rzeczy na temat wlasnej pracy, albo robienia zdjec- to tez oczywista oczywistosc i nikt ci Przemku nie broni tak patrzec na te kwestie. jesli dla ciebie to tylko zarabianie pieniedzy- okej.
kazdy po prostu buduje sobie swoją marke/wizerunek - na wlasne zyczenie i do wgladu przez klienta bezposrednio :)

pozdro

sea21
10-03-2011, 21:18
Jakby mi to nie sprawiało przyjemności to bym tego nie robił;) Teraz są takie czasy że marketing to połowa sukcesu. Portfolio, blog, facebook, oferta, rozmowa z klientem i wiele innych. Taka jest teraz rzeczywistość. Ja tam żadnego przesłania w tym tekście nie widzę. Ot zwykła próba urobienia klienta żeby wybrał właśnie mnie.
Można robić zdjęcia parku, w knajpce, na złomowisku, w kiblu na dworcu PKP i gdzie dusza zapragnie. Nie da się ocenić jakie zdjęcia będą ponadczasowe. Może mięsisty reportaż, a może wygłaskane w PS. Np fotografia analogowa wraca do łask. Może tędy droga? Nie wiadomo. Czas pokaże. Teraz możemy sobie tylko gdybać. :)

kroolik
10-03-2011, 21:33
no na szczescie Wojtek nie byl na tyle nierozwazny aby to napisac- ze zdjecia w parku są zle, w knajpce, na zlomowisku, z PSem, analogowo itd :)
mysle ze wywracacie nieco, niektorzy, kota ogonem ;)

wilus
10-03-2011, 21:48
ja mysle ze w ogole nie zakumaliscie przeslania :)
masz rację nie kumam :)
Mimo to odniosę się jeszcze do kwestii budowy wizerunku - na własnym przykładzie, często ludzie postrzegają mnie jako przedsiębiorcę, wyraźnie podkreślam że jestem skomercjalizowany, robię to dla pieniędzy i trochę dla satysfakcji
jestem szczery, nie ściemniam jaki to ze mnie artysta, i jakie to cuda na patyku robię - buduję wizerunek rzetelnego rzemieślnika.
Najważniejsze są zdjęcia, to po nie przychodzą klienci, chcę żeby klient sam ocenił moją pracę i stwierdził że chce właśnie mnie.

Kim był bym twierdząc że fotografuję tylko dla spełnienia pasji, co na to moje dzieci które przez pół roku prawie nie widzą ojca bo tata pracuje w dzień i w nocy?

kroolik
10-03-2011, 22:24
masz rację nie kumam :)
Mimo to odniosę się jeszcze do kwestii budowy wizerunku - na własnym przykładzie, często ludzie postrzegają mnie jako przedsiębiorcę, wyraźnie podkreślam że jestem skomercjalizowany, robię to dla pieniędzy i trochę dla satysfakcji
jestem szczery, nie ściemniam jaki to ze mnie artysta, i jakie to cuda na patyku robię - buduję wizerunek rzetelnego rzemieślnika.
Najważniejsze są zdjęcia, to po nie przychodzą klienci, chcę żeby klient sam ocenił moją pracę i stwierdził że chce właśnie mnie.


i mysle ze bardzo dobrze. jesli jestes szczery ze sobą- no to o to chodzi.

mysle tez- znając Wojtka, ze tez jest szczery z samym sobą. Ty mowisz, ze robisz to komercyjnie- okej. Nie jest to nic zlego ani gorszego.
Wojtek calym swoim dzialaniem fotograficznym (glownie poza slubnym) dowodzi po prostu: ze w jego przypadku grają tez inne rzeczy duzą role. Robi inne zdjecia, niedlugo bedziesz mogl przyjechac na festiwal do Krakowa to sie sam bedziesz mogl przekonać :) Jest zwiazany z fotografią od lat chyba 10ciu....tak wiec....hmmm- na prawde doradzam raczej reflekcje nad samym tekstem a nie doszukiwania sie dziury w calym [w Wojtku]:)

nad czym sie tu rozwodzić- kazdy jest troche inny :)- jakby: nie rozumiem Twojej linii, bo wychodzi na to, ze tylko komercyjne podejscie jest szczere a inne- na pewno nie :)

wilus
10-03-2011, 22:44
niedlugo bedziesz mogl przyjechac na festiwal do Krakowa to sie sam bedziesz mogl przekonać :)
Czuję się zaproszony :)


Jest zwiazany z fotografią od lat chyba 10ciu....tak wiec....hmmm- na prawde doradzam raczej reflekcje nad samym tekstem a nie doszukiwania sie dziury w calym [w Wojtku]:)
Staż mam podobny około 10 lat, więc można o mnie powiedzieć beton ideologiczny :smile:
pozdrawiam

downunder
10-03-2011, 23:29
Myślę, że poniższy dialog znakomicie wpisuje się w ten wątek. :mrgreen:

Coś się niestety LINK (http://www.youtube.com/watch?v=weq9--5jAMk&feature=related[/youtube)z youtube'a tutaj nie wyświetla. :(

Amadeusz
11-03-2011, 01:37
Ale pleciecie sobie a muzom. Skoro tekst został napisany do klienta to po co o nim gadacie. Widać, że jest walka w branży :)

Sea21 - no właśnie to jest smutne, że lipa jest droższa od dębu, nie sądzisz?

Sergiuszone
11-03-2011, 02:47
Dość trudno przebrnąć do końca ale polecam: http://www.fotojacek.pl/czym_sie_roznie.html i „o mnie” byłem tym byłem tamtym, nie wyszło zostałem „ślubnym fotografem” http://www.fotojacek.pl/o_mnie.html i to co klient wiedzieć powinien http://www.fotojacek.pl/karta_oczekiwan_PM.html nie podaję linków do zdjęć bo to inna para kaloszy tylko do tekstów dla klienta.

vASQ
11-03-2011, 05:02
Jakis czas temu bylem na weselu u kolezanki, ochajtala sie kobitla z czarnoskorym panem. Wszystko ladnie zanim nie zobzczylem zdjec, Pan mlody mial jebitna czarna plame na twarzy koles nie potrafil naswietlic zdjecia, delikatny zarys bialek tylko byl widoczny. Kolo fachura 20 lat fotoszpec, niestety pamiatka do du.. Gdy ja sie chajtalem wzialem innego szpeca debil twierdzil ze zdjecia nie musza byc ostre po fotografowaniu, walil pstryki jak w prl-u teraz zaluje ze nie skorzystalem z oferty fotografow na tym forum.


Bylo minelo, jesli ktos planuje znalesc fotografa w woj.lodzkim powiat P-no zycze powodzenia.

bialogardzianin
11-03-2011, 09:44
ja mysle ze w ogole nie zakumaliscie przeslania :) nie chodzi o artyzm, ani rzemioslo :)...

Tylko "miszcze" potrafią "zakumać" przesłanie, a że większość na forum to banda fotoziutków, których "miszczowski" przekaz Wojtka miał zdołować i odwieźć od wykonywania fuszerki, dlatego wyszło, jak wyszło. ;)

kroolik
11-03-2011, 10:19
, a że większość na forum to banda fotoziutków

wiekszosc zakumała, teoria sie rozpadła :)
milego dnia

Agraf
11-03-2011, 12:59
Nie trudno zakumać chodziło tylko i wyłącznie o marketing, autopromocje i pozycjonowanie strony. Ogólnie taki bełkot.

bialogardzianin
11-03-2011, 13:50
W nawiązaniu do 1. postu tego wątku, warto uświadomić mniej doświadczonych forumowiczów, że autopromocja w postaci atrakcyjnych tekstów wpływających pozytywnie na SEO jest w usługach fotografii ślubnej równie ważna, co zdjęcia publikowane w galerii. Teksty autopromocyjne można sprytnie stworzyć, umieszczając w nich wiele elementów wykraczających poza świat fotografii, czyniąc je atrakcyjnymi i użytecznymi dla internautów (ang. usability). Pozwolę sobie dla zobrazowania zacytować przykład działań autopromocyjnych, które pogłębiają wiedzę internautów z wielu dziedzin naukowych:
"...Urodziłem się dnia 9 października. W tym też dniu urodził się John Lennon a Che Gewara został zabity. Czy to coś znaczy? -chyba nie. Jestem fotografikiem, kiedyś fotoreporterem a dzisiaj rozwijam swoją firmę. Studiuję informatykę i myślę, że chyba coś ze mnie będzie :) Prawdą jest, że nie byłem na księżycu, nie chodziłem po wraku Titanika lub biegunie północnym, a dobrze wiem jak wyglądają te miejsca. To zawdzięczam Fotografii. Nasi przodkowie już w jaskiniach rysunkiem przedstawiali swoje przeżycia oraz emocje. Przez wieki obrazy życia codziennego robione były ręcznie przez mistrzów malarstwa. Od roku 1839 otworzyły się nowe możliwości dla tych co ze sztalugą i pędzlem nie potrafili sobie poradzić. Narodziła się fotografia. Z pędzlem czuję się dobrze jedynie podczas malowania ścian, dlatego jestem fotografem. Fotografem z zamiłowania i pasji. Przedstawiam Państwu świat widziany moim obiektywem..." źródło cytatu (http://www.panterka.com.pl/) .

kroolik
11-03-2011, 14:07
to sa rzeczy oczywiste: jesli duzo osob wchodzi na jakas strone to SEO sie poprawia, to taki fakt z ktorym ciezko polemizować :D
kazdy tez moze zrobic to samo i poprawic swoje SEO :)

bialogardzianin
11-03-2011, 14:23
to sa rzeczy oczywiste: jesli duzo osob wchodzi na jakas strone to SEO sie poprawia, to taki fakt z ktorym ciezko polemizować :D
kazdy tez moze zrobic to samo i poprawic swoje SEO :)

Błąd! To Search Engine Optimisation poprawia liczbę wejść na stronę, nie na odwrót! :) Z drugą częścią wypowiedzi zgadzam się.

kroolik
11-03-2011, 14:32
nooo...ja sie na tym nie znam :) chodzilo mi tylko o to, ze kazdy moze zrobic podobnie, a co wiecej: kazdy z nas na wlasną reke prowadzi wlasną reklame/budowanie wizerunku (np bycie rzemieślnikiem, podkreslanie tego, odcinanie sie od "bycia artystą"- to myslicie ze jest czyms innym :)??
to tylko druga strona tego samego medalu, wiec tego typu argumenty na prawde tu nie powinny padać :)

piom
11-03-2011, 21:31
doobra ale czy fotografa nie wybiera się po tym jakie robi zdjęcia, każdemu pasuje inny styl... a jeszcze do tego też trzeba się spotkać w 4 oczy a nie czytać bzdurne teksty na stronach fotografów...

piotrpl
11-03-2011, 22:18
A Wojtek siedzi i się uśmiecha, jak temat chwycił :)
pozdrowka dla Wojtka :)

kroolik
11-03-2011, 22:36
doobra ale czy fotografa nie wybiera się po tym jakie robi zdjęcia, każdemu pasuje inny styl... a jeszcze do tego też trzeba się spotkać w 4 oczy a nie czytać bzdurne teksty na stronach fotografów...

a nie masz wrazenia ze 95% zdjec fotografow jest taka sama? moze sam jestem w tych 95%, nie o to mi chodzi...

w kazdym razie: po zdjeciach to wybierają tylko niektorzy....

piom
11-03-2011, 22:58
no może i jest może niejest... ale chyba kontakt osobisty jest ważniejszy

Radek Radziszewski
12-03-2011, 12:03
Ludzie wybierają fotografa (podaję w kolejności;) :

- Bo mnie na niego stać
- Bo ma takie zdjęcia jakie chcę mieć
- Bo robił znajomym i ich album mi się podobał

teksty i poradniki czytamy my fotografowie reszta szuka zdjęć i cen - naprawdę sam tak bym zrobił jako klient.

Co do spotkań to z tym bywa różnie są Pary które na pewno chcą się spotkać aby zobaczyć czy on istnieje i czy można mu zaufać że przyjedzie kiedyś za rok czy dwa na nasz ślub, a są tacy którzy są z daleka i nie będą lecieć z Irlandii na spotkani ew. wyślą mamę i tatę ;)

kroolik
12-03-2011, 14:28
A Wojtek siedzi i się uśmiecha, jak temat chwycił :)
pozdrowka dla Wojtka :)

nie wiem czy ma czas czytac, sam ostatnio mam z nim utrudniony kontakt- bo z tego co widze pochlonal go projekt fotograficzny przy okazji Festiwalu Fot. w Krakowie. bedzie wystawa,
a wlasnie przed chwilą mowili o Wojtku w Radiowej 3ce, slyszeliscie :) ?

Wojtka warto poznac osobiscie- jak mowie, wytykanie mu błedów- jemu chyba srednio szkodzi, a Wam nic nie daje poza tym ze tylko utwierdzamy sie w przekonaniu, ze jak ktos ma w PL cos do powiedzenia to dla zasady chce sie go przypiłować coby nie wystawal zbytnio :p
choc mysle ze w jego przypadku- to juz za późno, pilowac mozna żółtodziobów :)
pozdro

robin102
12-03-2011, 18:28
Spryciarz wsadził kij w mrowisko i uciekł ;) przemyślnie to zrobił nie ma co :)
a Wy-My uczmy się na tym i nie wynośmy ludzi na piedestał podobnie jak wielu innych fotografów dziś sławnych i popularnych dzięki temu forum się stało. Waszymi-Naszymi rekami niestety, oraz klawiaturami ;)
Dziś na Nas-Was cztery litery wypięło w podzięce za pochwalne pieśni o swoich zdjęciach nie dając nic w zamian.
Użyli Was-Nas do wykreowania siebie w tym biznesie. Za takie wątki reklamowe, albo poprawniej za teksty z zakresu pracy nad swoim PR Piotr Admin powinien opłatę pobierać na koszty działania forum ;)

kroolik
12-03-2011, 18:49
robin- piszesz tak jakby to forum bylo ojcem sukcesu jakis tam fotografow :)
to oczywiste, ze nie zyjemy w prozni i potrzebujemy innych, samemu nie mozemy tak na prawde nic zrobic (potrzebujemy jakiejs platformy do odbicia sie) ale pisac, ze to platforma wazniejsza niz skoczek- to wydaje mi sie: lekkie mijanie z prawdą ;)

robin102
12-03-2011, 19:48
robin- piszesz tak jakby to forum było ojcem sukcesu jakiś tam fotografów :)
Ojcem nie, ale ojcem chrzestnym na pewno i to wielu, bo wielu ma i miało tu swoje fancluby piewców i zachwytników jakie to świetne zdjęcia robią w stylu jedynie słusznym. Potem to było powielane, przytakiwali następni, kreowały się w ten sposób gusta klientów i doradzaczy rodzinnych i tak rośli w siłę i pozycję, a tak na prawdę robiąc zdjęcia często mierne i mizerne, zupełnie nie podobne do niczego ;) nie mające nawet cienia szansy na zaistnienie jako fotografia, a co najwyżej jako dopracowana grafika. Czasem te zdjęcia nawet nie w klimatach około ślubnych były, a podobno ślubne miały być. Tak niestety gusta się kreowały. Te oraz inne duże fora sprytnymi zabiegami wykreowały wielu popularnych czy też rozchwytywanych foterów ślubnych. Napisać coś nie pochlebnego o czyimś zdjęciu, czyimś tzn. kogoś poklepywanego powszechnie toż to prawie jak sepuku było. Dlatego mimo, że pasjami oglądam zdjęcia pokazywane na forum w ogóle się o nich nie wypowiadam i nie oceniam. Jedni budowali swoją pozycję rękami forumowiczów rozciągając to w czasie, dawkując emocję, a Wojtek od razu napisał w czym rzecz i czemu Jego należy wybrać. Osobiście jestem zrażony tym tekstem Wojtka po pachy i zdania nie zmienię, a także do swojego też nie zamierzam nikogo przekonywać.

kroolik
12-03-2011, 20:27
Ojcem nie, ale ojcem chrzestnym na pewno i to wielu, bo wielu ma i miało tu swoje fancluby piewców i zachwytników jakie to świetne zdjęcia robią w stylu jedynie słusznym. Potem to było powielane, przytakiwali następni, kreowały się w ten sposób gusta klientów i doradzaczy rodzinnych i tak rośli w siłę i pozycję, a tak na prawdę robiąc zdjęcia często mierne i mizerne, zupełnie nie podobne do niczego ;)


wiec przepis na sukces juz znasz- zostaje powtorzyć w praktyce :)

jacoslavgth
12-03-2011, 20:59
znajomy opowiadał mi historię z Lublina, Młodzi zapłacili fotografce 1500 za wszystko, po czy mając wgląd w zdjęcia załamali ręce, po czy zatrudnili innego fotografa żeby jeszcze raz zrobił plener, wyszło ich dwa razy więcej, ale ludzi biorą tanich i niekoniecznie rzetelnych i tracą, jak to się mówi biednego nie stać na tanie rzeczy :)

korsarz
12-03-2011, 21:11
Hmm. ;)
Gdybym miał radzić komuś jak wybrać, albo samemu wybierać fotografa ślubnego to portfolio wcale nie byłoby najważniejsze...

Zapytałbym grzecznie pana/panią: czy można wypróbować jakość Pana usług?
Gdybym usłyszał: -Tak!, to: zaprowadziłbym pana/panią do najbrzydszego znanego mi w mieście miejsca i kazał zrobić kilka kadrów jakby to był ślub. Albo przynajmniej kazałbym wyjść ze studia czy tam z domu i natychmiast zadałbym mu temat np. : widzę co czuję albo coś podobnego.
Gdyby fotograf wykazał się wrażliwością i inwencją a także zmysłem artystycznym i estetycznym i mimo brzydoty wydobył piękno, poleciłbym takiego kogoś z czystym sercem.

Niestety super portfolio jeszcze o niczym nie świadczy. Do portfolio wybiera się chwile, często - w przypadku bardziej keczi fotografów zamawianych przez bogate pary - chwile z pięknych samych w sobie wnętrz, bogatych w ornamenty, urzekających samych w sobie; chwile z pięknymi samochodami, pięknymi kobietami, z najpiękniejszymi pannami młodymi.

Jednak, gdy taki fotograf znajdzie się na przeciętnie ozdobnym ślubie a już co gorsza ze średnią panną młodą nie będącą miss świata - często jego zdjęcia tak bardzo różnią się od portfolio, że ma się ochotę zapytać: czy to aby na pewno ten sam fotograf?

A co, jeśli fotograf robi śluby od 10 lat, nawet gniotorobowi uzbiera się parę ciekawszych kadrów "z przypadku". I zrobi sobie portfolio. A tylko mistrz potrafi z zaskoczenia i w nieznanym miejscu zrobić coś naprawdę ciekawego.

Na pewno wiele też mówi całość nieobrobionego materiału z jakiegoś ślubu. Chociaż kto ma odwagę coś takiego pokazać?

Taka myśl mnie naszła: stolarz robi meble w swojej stolarni i ma potrzebne w niej rzeczy do pracy. Łatwo ocenić pracę stolarza bo widać co zrobił przy pomocy dostępnych w każdej chwili środków, które ma w stolarni.

Fotograf robi zdjęcia, maluje światłem obrazy. Z zewnątrz ma różne materiały, a wewnątrz - w sercu, sposobie postrzegania - warsztat pracy. Nie da się ocenić tego co ma wewnątrz bez odcięcia go od gotowych półproduktów.

Radek Radziszewski
12-03-2011, 21:24
No oczywistą oczywistością jest że piękna Panna, światło plus piękny samochód kościół Pan młody i wspaniali goście zwiększają prawdopodobieństwo lepszych zdjęć... ktoś w to wątpił ??

Poza portfolio jest też często blog gdzie trafia masa zdjęć z różnych ślubów, plenerów, sesji itp.

robin102
12-03-2011, 21:51
... piękna Panna, światło plus piękny samochód kościół Pan młody i wspaniali goście....
Wtedy to zdjęcia robią się same :)

sea21
12-03-2011, 22:21
Wtedy to zdjęcia robią się same :)
eeee czasami trzeba wyzwolić migawkę :mrgreen:

kroolik
13-03-2011, 00:25
No oczywistą oczywistością jest że piękna Panna, światło plus piękny samochód kościół Pan młody i wspaniali goście zwiększają prawdopodobieństwo lepszych zdjęć... ktoś w to wątpił ??



zdjecia lepsze, ładniejsze ale jeszcze nie oznacza ze fotograf na pewno dobry. zgadzam sie.

prz3mo
13-03-2011, 00:26
zdjecia lepsze, ładniejsze ale jeszcze nie oznacza ze fotograf na pewno dobry. zgadzam sie.

kroolik, ale o co właściwie Ci chodzi?

Rycerz
13-03-2011, 00:27
a wy tu jeszcze dyskutujecie? ;-)

prz3mo
13-03-2011, 00:29
a wy tu jeszcze dyskutujecie? ;-)

Wbrew pozorom ja tu widzę monolog ;)

kroolik
13-03-2011, 10:07
kroolik, ale o co właściwie Ci chodzi?

no o to co napisalem :) bez zadnych zagadek, drugiego dna.

wer
31-03-2011, 21:39
Odświeżam temat, bo na Interii pojawił się artykuł dla mas.

http://nt.interia.pl/news/5-rad-jak-wybrac-dobrego-fotografa-slubnego,1618150

Wojtek Marzec
31-03-2011, 22:46
Temat był, jest i będzie aktualny. W tym środowisku jest sporo patologii na którą dobrze byłoby zwracać uwagę. Żeby nie być gołosłownym, podam może taki przykład:

http://blog.zbigniewkruk.com/375/o-tym-jak-zostac-fotografem/

Amadeusz
01-04-2011, 10:42
Temat był, jest i będzie aktualny. W tym środowisku jest sporo patologii na którą dobrze byłoby zwracać uwagę. Żeby nie być gołosłownym, podam może taki przykład:

http://blog.zbigniewkruk.com/375/o-tym-jak-zostac-fotografem/

Ale do przykładu "złodziejstwa" nie przywiązałeś wagi w swoim pierwszym poście albo ja czegoś nie widzę.

Rycerz
01-04-2011, 11:16
Temat był, jest i będzie aktualny. W tym środowisku jest sporo patologii na którą dobrze byłoby zwracać uwagę. Żeby nie być gołosłownym, podam może taki przykład:

http://blog.zbigniewkruk.com/375/o-tym-jak-zostac-fotografem/

tu inny fotograf z tym samym listem http://piotrulanowski.blogspot.com/2011/03/fotooszusci.html

marszull
01-04-2011, 11:21
A mnie ciekawia dwie rzeczy:
ile gosc bylby w stanie zaplacic za zdjecia?
i jakie mialby ceny na swojej stronie (podpierajacej sie tymi zdjeciami)?
jesli przyjmiemy ze to prawdziwa prosba, a nie prowokacja

kroolik
01-04-2011, 17:55
mysle ze byl na tyle naiwzny ze wierzyl ze za kilkaset zł. ktos sprzeda swoje prace.
moze nawet przeznaczyl sobie na ten cel 2-3-4 tys. zlotych- i wykalkulowal, ze szybko moze mu sie zwrocic.
pozdro

wer
01-04-2011, 21:46
Rozumiałbym gościa, który prosi o możliwość asystowania. Tutaj gość cwaniakuje, ale... W sumie fotografia jest dziedziną gdzie trudno wejść na rynek, szczególnie ślubny. Nikt nie weźmie fotografa bez portfolio, a nie ma portfolio, bo nikt go nie bierze, taki zamknięty krąg. Ten list jest efektem takiego kręgu. Z drugiej strony jak będzie robił za darmo lub półdarmo, żeby zrobić portfolio to posypią się gromy, że psuje rynek. Kiedyś załatwiano to przez cech, był mistrz u którego terminowali czeladnicy. Dziś cechy to w zasadzie tylko ładne dyplomy i zawody o króla kurkowego.

kroolik
02-04-2011, 09:06
weźcie pod uwage jedno: facet zapytal :)
wielu nie pyta i takie zdjecia kradnie a potem udają, że nie wiedzieli albo coś tam...

Amadeusz
02-04-2011, 09:40
weźcie pod uwage jedno: facet zapytal :)

Znaczy nakłaniał do przestępstwa/wykroczenia...

jacoslavgth
02-04-2011, 16:35
jak wybrać fotografa ślubnego?

SKUTECZNIE :)

kroolik
02-04-2011, 16:58
Znaczy nakłaniał do przestępstwa/wykroczenia...

jesli autor zdjec zgodzi sie aby ktos inny pokazywal jego zdjecia bez napisania kto jest ich autorem to chyba nie jest jeszcze zadne przestępstwo (?). Chyba ze fotograf napisze, ze to są JEGO ZDJECIA (a bedzie to oczywiscie nieprawda), ale przeciez nikt z nas tego nie pisze.

wlasciciel stronki moze sie tlumaczyć jesli ktos mu to zarzuci:
"to są jedynie zdjecia poglądowe, tak jak na stronach firmowych są zdjęcia "korporacyjne" ktore nie maja nic wspolnego z daną firmą, jej siedzibą itd"....
moze tez mowic, ze dopoki nie ma swoich to ma takie poglądowe, na ktore ma pozwolenie od autorów :)

marszull
02-04-2011, 19:35
W sumie to jak autor tego zapytania mial kase
to mogl zamowic zdjecia "w klimacie slubnym"
podpisac umowe, kupic prawa i publikowac na stronie
nie zebym popieral jego tok myslenia, czy tez takie dzialania
ale tak sobie tylko gdybam...
ciekawe czy takich stron nie ma?

Rycerz
02-04-2011, 19:58
mysle ze byl na tyle naiwzny ze wierzyl ze za kilkaset zł. ktos sprzeda swoje prace.
moze nawet przeznaczyl sobie na ten cel 2-3-4 tys. zlotych- i wykalkulowal, ze szybko moze mu sie zwrocic.
pozdro

to nie taniej wynająć suknię w salonie, garnitur, ubrac ładną parkę i pojeździć z nimi dwa dni po okolicy? można zrobić setki zdjęć w plenerze
i masz co pokazywać ;-)

marszull
02-04-2011, 20:46
taniej ale jeszcze trzeba umiec zrobic dobre zdjecie ;)

Wojtek Marzec
03-04-2011, 11:31
Ale do przykładu "złodziejstwa" nie przywiązałeś wagi w swoim pierwszym poście albo ja czegoś nie widzę.

Mój tekst nie miał być biblią, więc nie ma tam opisanych wszystkich patologii. Z drugiej strony mail o którym pisze autor bloga, wypłynął już po opublikowaniu mojego tekstu.

Rycerz - nawet jeżeli gość by robił, rzeczywiście dobre zdjęcia (bo przecież nie można mu zarzucić, że tak nie jest) to jedna sesja, nawet bardzo rozbudowana będzie dosyć monotonna na stronie, a poza tym nie będzie budzić zaufania.

marszull
03-04-2011, 13:32
Jakby robil dobre, to spokojne ta kase (za ktora chcial kupic zdjecia) moglby przeznaczyc na modelki/modeli, dogadac sie z jakas wypozyczalnia sukien
i juz nie mial by jednej sesji tylko kilka/kilkanascie
"mozliwosci jest wiele" jak to mowil pan w pewnym polskim filmie

Amadeusz
03-04-2011, 23:47
Mój tekst nie miał być biblią, więc nie ma tam opisanych wszystkich patologii. Z drugiej strony mail o którym pisze autor bloga, wypłynął już po opublikowaniu mojego tekstu.

Czyli w odniesieniu do pierwszego posta pozostajesz gołosłowny (sam użyłeś tego słowa)
A czepiłem się Ciebie jak rzep... ponieważ wkleiłeś jakiś bliżej nieokreśliny tekst i olałeś swoich rozmówców. Szkoda.

pewex
05-04-2011, 09:50
wlasciciel stronki moze sie tlumaczyć jesli ktos mu to zarzuci:
"to są jedynie zdjecia poglądowe, tak jak na stronach firmowych są zdjęcia "korporacyjne" ktore nie maja nic wspolnego z daną firmą, jej siedzibą itd"....
moze tez mowic, ze dopoki nie ma swoich to ma takie poglądowe, na ktore ma pozwolenie od autorów :)

Nie mógłby się tak tłumaczyć bo przyjętym jest, że fotograf ślubny prezentuje swoje prace w swoim portfolio firmowanym swoim nazwiskiem ... sąd nie jest głupi, a prawo wyposaża go w instytucje, które chronią przed takim właśnie cwaniackim interpretowaniem. Po za tym nie wiem kto i o co miał by go pozwać ? : D O to, że ma cudze zdjęcia w PF ? : D

kroolik
05-04-2011, 13:08
wiesz- pewex, wystarczyloby aby koles na stronie np w dziale O MNIE (spory tekst- ktorego prawie nikt nie czyta) wpisal jedno zdanie, ze
podczas spotkania pokaze mlodym swoje pracy i wyjasnil jaki jest charakter jego strony.
co by sąd zrobil ??
sprawa trudna- i fakt: kto mialby go pozywac do sądu :)?

jacoslavgth
05-04-2011, 13:20
kroolik, mam nieodparte wrażenie że za wszelką cenę bronisz kogoś kto ma nie swoje zdjęcia na stronie, rzeczą oczywistą jest że zdjęcia prezentowane na stronie fotografa sa jego własnością, praktyka używania cudzych zdjęć do reklamy własnej dziłalności jest zwykłym oszustwem, nieważne czy będzie to gdzieś napisane czy nie.
Starasz się udowodnić że jeżeli jest to dobrze umotywowane to nie jest złe.
bardziej rozpatrywał bym to w kwestii etyki niż prawa

kroolik
05-04-2011, 13:22
bardziej rozpatrywał bym to w kwestii etyki niż prawa

no ja wlasnie o tym mowie. prawnie to nie bedzie przestępstwo. a moralnie- to wiadomo: tutaj nie ma polemiki.

Wojtek Marzec
05-04-2011, 15:36
Czyli w odniesieniu do pierwszego posta pozostajesz gołosłowny (sam użyłeś tego słowa)
A czepiłem się Ciebie jak rzep... ponieważ wkleiłeś jakiś bliżej nieokreśliny tekst i olałeś swoich rozmówców. Szkoda.

Nie do końca rozumiem o czym piszesz. Poza tym nikogo nie olewałem. Przyznaję, że nie miałem czasu przeczytać wszystkich wpisów, które pojawiły się pod tym co ja opublikowałem. Myślę jednak, że nie jest to żadne przestępstwo. Mimo wszystko przepraszam, jeżeli padło jakieś pytanie w moim kierunku, a ja na niego nie odpowiedziałem.

Amadeusz
06-04-2011, 22:17
Nie do końca rozumiem o czym piszesz. Poza tym nikogo nie olewałem. Przyznaję, że nie miałem czasu przeczytać wszystkich wpisów, które pojawiły się pod tym co ja opublikowałem. Myślę jednak, że nie jest to żadne przestępstwo. Mimo wszystko przepraszam, jeżeli padło jakieś pytanie w moim kierunku, a ja na niego nie odpowiedziałem.

Ty nie przepraszaj tylko przeczytaj całą dyskusję i się ustosunkuj :) Jeśli traktujesz to serio... Ale to już tak dawno było, że już nikt nie pamięta o co chodzi..., niestety, taki granat.

Wojtek Marzec
10-04-2011, 13:22
Było tyle różnych wątków, że nawet nie byłbym się w stanie do wszystkich ustosunkować. Poza tym zauważyłem, że moje wypowiedzi zabijają dyskusję, więc wolę się nie wypowiadać. Prawda jest taka, że tak naprawdę nie ważne o co w tym wszystkim chodzi, ważne żeby dyskutować i zmieniać tę sytuację która jest dzisiaj na lepsze.

prz3mo
10-04-2011, 13:37
Było tyle różnych wątków, że nawet nie byłbym się w stanie do wszystkich ustosunkować. Poza tym zauważyłem, że moje wypowiedzi zabijają dyskusję, więc wolę się nie wypowiadać. Prawda jest taka, że tak naprawdę nie ważne o co w tym wszystkim chodzi, ważne żeby dyskutować i zmieniać tę sytuację która jest dzisiaj na lepsze.

Napisz wprost, że chodziło tu bardziej o reklamę, a nie "naprawę świata". Bo nie wierze, że jesteś tak naiwny, że wierzysz, że tego typu teksty zmienią cokolwiek w kwestii podejścia klientów do fotografii ślubnej, "uzdrowią" rynek itd...itd... :)

kroolik
10-04-2011, 15:04
Napisz wprost, że chodziło tu bardziej o reklamę, a nie "naprawę świata". Bo nie wierze, że jesteś tak naiwny, że wierzysz, że tego typu teksty zmienią cokolwiek w kwestii podejścia klientów do fotografii ślubnej, "uzdrowią" rynek itd...itd... :)

przepraszam ze sie wtrące w tą pasjonującą rozmowe, ale nie wiem do czego pijesz ?
stawiasz teze ze budowanie swojej pozycji/marki poprzez pisanie tekstow o fotografii slubnej (nawet jesli bedą mialy marginalny wplyw i prawie zerowy odzew) to coś zlego, albo moralnie wątpliwego ??

Mam wrazenie ze w PL niektore rzeczy wywrocone są do góry nogami.
moze raczej ty Przemo napisz o co Ci tak na prawde chodzi a będzie łatwiej i szybciej :)

Wg mnie mozecie rozmawiac jedynie o tezach zawartych w tekscie- i to ma jedynie jakiś sens, tyle ze autor- z tego co wiem nie jest nastawiony tak aby kogos na sile przekonywac do swoich racji.
tekst zostal napisany, swoje uwagi i zastrzeżenia czytający wnieśli- i sprawa zamknięta. kazdy ma swoj pkt widzenia. czy zawsze trzeba kruszyć kopie ??

prz3mo
10-04-2011, 15:59
moze raczej ty Przemo napisz o co Ci tak na prawde chodzi a będzie łatwiej i szybciej :)


Ja już jasno napisałem o co mi chodzi :) Uważam, że ten tekst nic nie zmieni, co nie znaczy, że nie można takowych pisać. Pewnie, że można :)

jacoslavgth
10-04-2011, 16:45
Ja już jasno napisałem o co mi chodzi :) Uważam, że ten tekst nic nie zmieni, co nie znaczy, że nie można takowych pisać. Pewnie, że można :)

oczywiście że tekst nic nie zmieni, dopóki nie zmieni sie mentalność klienta, klient na pierwszym miejscu bedzie zawsze stawiał cenę, mam wrażenie że marginalne są przypadki pierwsząrzędności jakości portfolio, zauważyłem także że dla klientów z polecenia cena gra mniejszą rolę niż dla klientów "obcych". Ci z polecenia zazwyczaj znają cenę od znajomych i jeżeli się decydują dzwonią i ustalają termin spotkania i podpisania umowy i jest to kolejny dowód moim zdaniem na to, że pocczta pantoflowa jest najskuteczniejsza, przestałem juz wierzyć w reklamę w pismach i na portalach, nie mówiąc juz o targach ślubnych, choć cały czs wierzę w to że były to dobrze wydane pieniądze

Sapphiron
10-04-2011, 17:06
jacoslawgth, ostatnio podpisałem umowę z klientką która wybierała podobno dosyć długo, ale moje zdjęcia jej się spodobały najbardziej. Powiedziałem jej cenę, nawet nie zająknęła się (a wielu klientów od razu krzyczy "dlaczego tak drogo" albo "dziękuję nie skorzystam" ) , przeczytała dokładnie umowę, wpisała czego oczekuje w kwestionariusz i po krzyku :)

Oby więcej takich klientów...

marszull
10-04-2011, 18:30
Było tyle różnych wątków, że nawet nie byłbym się w stanie do wszystkich ustosunkować. Poza tym zauważyłem, że moje wypowiedzi zabijają dyskusję, więc wolę się nie wypowiadać. Prawda jest taka, że tak naprawdę nie ważne o co w tym wszystkim chodzi, ważne żeby dyskutować i zmieniać tę sytuację która jest dzisiaj na lepsze.

Jesli zamiesciles tutaj tekst, i ludzie ktorzy go przeczytali, napisali posty jako odzew, to wypadalo by ustosunkowywac sie do wypowiedzi (przynajmniej tych merytorycznych)
a jesli nie masz zamiaru tego robic, to teksty zamieszczaj na blogu, podejmij wspolprace z pismem lub portalem fotograficznym, a nie korzystaj z forum, ktore sluzy WYMIANIE pogladow i informacji,
a nie jest tablica ogloszeniowa
A to ze tylko pare razy zabrales glos w tym watku, ktory liczy tyle postow, to swiadczy tylko o tym jak szanujesz ludzi ktorzy poswiecili czas na przeczytanie tego tekstu i napisanie kilku slow

edit Tak naprawde to takim postepowaniem szkodzisz sobie, bo nawet przy najlepszych checiach, nie uczestniczac w dyskusji
pod znakiem zapytania stawiasz intencje publikacji tego tekstu.

A co do edukacji klientow, i tych slubnych i wszystkich innych ktorzy kupuja zdjecia, to najlepsza edukacja by byly lekcje plastyki i historii sztuki, od najmlodszych lat, na o wiele wyzszym poziomie (jesli mozna mowic o jakims poziomie teraz)

kroolik
11-04-2011, 08:28
oczywiście że tekst nic nie zmieni, dopóki nie zmieni sie mentalność klienta, klient na pierwszym miejscu bedzie zawsze stawiał cenę,


kolego- wielka nieprawda.
klienci porównują również i zdjęcia (zdecydowanie). Pisanie, ze na pierwszym miejscu dla klienta jest cena to moze mowa o jakimś wycinków klientów z ktorymi sie moze spotykasz, ale jest dziś masa takich ludzi ktorzy dają powyzej 2500 zł za zdjecia, bo są swiadomi, bo widzą roznice itd.
Dzis % takich klientow w calym rynku jest bardzo duzy i mocno odczuwalny (wystarczy zobaczyć ilu fotografow z cenami powyzej 3 tys mają Umowy na ten rok). Jesli liczylaby sie tylko cena to kazdy bralby najtaniej w imię przeswiadczenia, ze kazdy fotograf zrobi takie same zdjecia i wystarczy ich podzielić cenowo i wybor bedzie łatwy.
Dziś chyba nikt tak nie wybiera- i nawet wsrod klientow mogących przeznaczyć jedynie 1000 zł na zdjecia mozesz znalezc takich, ktorzy dlugo szukają i przebierają szukajac zdjec jakie ich poruszą.

kroolik
11-04-2011, 09:04
ktore sluzy WYMIANIE pogladow i informacji,
a nie jest tablica ogloszeniowa


marszull. autor przedstawia swoje tezy w tekscie, czytelnicy piszą o odczuciach. to juz jest dla mnie wymiana poglądów, a jesli wypowiedzi są tak czesto odmienne, ze ani autor nie przekona drugą stronę do swoich racji ani vice wersa to po co kruszyć kopie ??





pod znakiem zapytania stawiasz intencje publikacji tego tekstu.


no wiec jeszcze raz zapytam: o jakie niecne, niemoralne, nieczyste, nie fair intencje chodzi?

jacoslavgth
11-04-2011, 12:30
Wojtek napisał to co mu leżało na sercu, nie wiem czy chodziło o moralizowanie, pouczanie, narzucanie etc, napisał tak jak czuł, przedstawił swoje subiektywne zdanie, ja się z nim zgadzam, jednak to że napiisał nie znaczy że musi odpowiadać i ustosunkowywać się do każdego postta z osobna, każdy wyraził swoje zdanie i tyle, nie należy doszukiwać się drugiego dna, po co. Nie żali się ani nie chwali, ot, wyraził swoja opinie jak według niego powinien być postrzegany fotograf jako taki, nieważne czy ślubny, czy inny działający na zlecenie. Niektórzy szukają dziury w całym wymagając ustosunkowania się autora do każdej opinii - bezsensu. Widzę jednak że w mentalności wielu forumowiczów leży doj...anie komuś do pieca, wytknięcie i czepienie sie każdego słowa. Chyba nie warto pisać szczerze i wyrażać swojej opinii bo to co wynika z naszej dobrej woli obraca się przeciwko nam.

prz3mo
11-04-2011, 16:14
oczywiście że tekst nic nie zmieni, dopóki nie zmieni sie mentalność klienta, klient na pierwszym miejscu bedzie zawsze stawiał cenę

To chyba oczywiste, że przy tak ubogim społeczeństwie jakim jesteśmy, przy jakichkolwiek usługach cena ma najczęściej największe znaczenie. Nie rozumiem zdziwienia.

seba
11-04-2011, 16:28
nikt tego tutaj nie zauważył więc sam to wam napiszę. Cena? - taka jest prawda, że teraz młodzi jak widzą co się dzieje w świecie fotografii ślubnej nie ryzykują i wybierają sam FILM z uroczystości. dlaczego? bo mało osób decyduje się na fotografa który bierze 500zł za ślub i robi zdjęcia małpką a na drugą opcję czyli od 2tyś ich nie stać, wolą w to miejsce wybrać bardzo dobry film.

co do ataków na autora, troszkę przesadzacie - każdy ma prawo napisać co myśli jak to widzi, nie potrzebne są takie ataki, nikt też tutaj nie ma obowiązku odpowiadania na żadnego posta.

jacoslavgth
11-04-2011, 16:53
To chyba oczywiste, że przy tak ubogim społeczeństwie jakim jesteśmy, przy jakichkolwiek usługach cena ma najczęściej największe znaczenie. Nie rozumiem zdziwienia.

ależ ja sie nie dziwie, stwierdzam fakt, oczywiście miewam klientów dla których cena schodzi na dalszy plan, ale jednak 60% to ludzie którzy po usłyszeniu ceny juz nie wracają.
Co do filmów to nie do końca się zgodzę, zawsze powtarzam że film z wesela ogląda sie 2 x w życiu - tuż po ślubie i po 30 latach, zdjęcia łatwiej pokazać znajomym i rodzinnie, łatwiej umieścić na FB czy NK no i oczywiście dobry album wygląda lepiej niż marna okładka DVD, ceny kamerunów też nie sa najniższe.
Zdjęcia mają klimat :)

Amadeusz
11-04-2011, 21:28
autor przedstawia swoje tezy w tekscie, czytelnicy piszą o odczuciach. to juz jest dla mnie wymiana poglądów?

No niestety nie do końca... autor wymienia punkt po punkcie kogo trzeba unikać, rozumiem, że autora nie powinno się unikać, ba, tylko takiego wybierać! :)

Domyslam się, że w tych "negatywnych punktach" kilku użytkowników tego forum można wpisać, zatem skoro zadali pytanie to trzeba im odpowiedzieć.

Rozumiem, że jestes jego rzecznikiem, zupełnie niepotrzebnie.

JAP
11-04-2011, 23:55
nikt tego tutaj nie zauważył więc sam to wam napiszę. Cena? - taka jest prawda, że teraz młodzi jak widzą co się dzieje w świecie fotografii ślubnej nie ryzykują i wybierają sam FILM z uroczystości. dlaczego? bo mało osób decyduje się na fotografa który bierze 500zł za ślub i robi zdjęcia małpką a na drugą opcję czyli od 2tyś ich nie stać, wolą w to miejsce wybrać bardzo dobry film (...)
Ja na szczęście spotykam raczej takich co rezygnują z filmu (zarówno ze względów finansowych jak i swojego komfortu), a do fotografii przykładają tym większą wagę.

kroolik
12-04-2011, 06:52
No niestety nie do końca... autor wymienia punkt po punkcie kogo trzeba unikać, rozumiem, że autora nie powinno się unikać, ba, tylko takiego wybierać! :)

Domyslam się, że w tych "negatywnych punktach" kilku użytkowników tego forum można wpisać, zatem skoro zadali pytanie to trzeba im odpowiedzieć.


mam wrazenie, ze kazdego z nas mozna tam wpisac na tą liste- łącznie z autorem. kwestia interpretacji tekstu- jak dla mnie.



Rozumiem, że jestes jego rzecznikiem, zupełnie niepotrzebnie.

no tak, dla ciebie moze niepotrzebnie, ale nie koniecznie dla tej wymiany mysli i poglądów, dyskusji :)

szulzykk
12-04-2011, 17:55
Mi sie tekst bardzo bodoba - sposob pisania jest na tyle fajny ze powinien do nie jednej pary dotrzec :) Niestety w tym zawodzie idzie licho...coraz to wiecej par decyduje sie na photoshopo-wymiataczy nie patrzac na klimat i radosc cieknacych ze zdjec :) oby wiecej trafnych decyzji drodzy mlodzi :d

Amadeusz
13-04-2011, 00:22
no tak, dla ciebie moze niepotrzebnie, ale nie koniecznie dla tej wymiany mysli i poglądów, dyskusji :)

O rany :) Większokroć byłeś mi bliższy w dyskusjach kiedy pasywnie czytałem sobie tu na forum... ale teraz bronisz idola. Być może dla Ciebie to źródło, dla mnie tylko odbicie - jeśli już o jakiejś myśli mówimy :) Zatem nie widzę tu roli dla Ciebie :)
Ja już milknę.

robin102
13-04-2011, 11:07
Ja jeszcze tak nieśmiało przypomnę się ze swoim pytaniem z pierwszych stron wątku. Po co to Wojtku napisałeś, ale prosze tak szczerze ?

Wojtek Marzec
14-04-2011, 01:31
Cały problem polega na tym, że jestem człowiekiem bardzo nieforumowym. Nie było mnie tutaj przez parę dni i znów pojawiło się tyle postów, że gdybym chciał komentować wszystkie musiałbym wywalić elaborat długości tego pierwszego. Odpowiem może zatem na pytanie robina102, bo widziałem że przewijało się ono w wielu innych wpisach. Prawda jest taka, że tekst w wersji pierwotnej miał wisieć tylko na blogu. Po przeczytaniu go jednak, stwierdziłem że skoro mi on pomaga (zrobiłem sobie dzięki niemu kolejny rachunek sumienia) to może pomoże on i komuś tutaj. Twierdzenie, że umieściłem go tutaj (jak i na forum canonowskim) dla reklamy jest tak naprawdę głupie. Bo niby co miałbym reklamować? Nie sprzedaję żadnych kursów, nie robię warsztatów, więc o co chodzi? O wejścia na bloga? Gdybym tego chciał to umieściłbym tutaj jakiś ciekawszy, lub bardziej kontrowersyjny kawałek i zrobił po prostu link do niego. Przeglądnąłem sobie ostatnio statystki z okresu kiedy to pojawił się ten wpis i muszę co niektórych rozczarować, bo nie było jakiejś specjalnej rewolucji. Zresztą wcale mi na tym nie zależało. Myślę że o ile zrobił się w tej sprawie jakikolwiek ruch w sieci, to był on kierowany właśnie na forum nikona (bądź canona).
Pamiętam jak w 2001 roku powiedziałem do znajomego, że chciałbym robić fotografię ślubną... ale trochę ambitniejszą. On się wtedy skrzywił i chociaż nie powiedział nic na głos to wiedziałem że nie ma pozytywnego zdania o tego typu fotografii. Wtedy fotografia ślubna wyglądała zupełnie inaczej. No i spójrzcie co mamy dzisiaj. Nie ja zrobiłem tą rewolucję. Ja nawet nie byłem w czołówce. Tym niemniej dzisiaj już nikt nie musi się wstydzić przed fotografami innej nacji że fotografuje śluby. Czy aby na pewno? Ostatnio udzielałem wywiadu do pewnego czasopisma i kiedy przeszliśmy do rozmowy o fotografii ślubnej to przyznam że czułem się trochę tak jak wtedy kiedy rozmawiałem 10 lat temu ze znajomym. Wydawało mi się, że oczekuję od fotografii ślubnej tego czym nigdy nie będzie miała się ona okazji stać - fotografią powszechnie uznaną. Być może dla niektórych fotografia ślubna, to tylko zarabianie pieniędzy. Ja jednak mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy powiedzą że zarabianie nie jest najważniejsze. Że chcą czuć się spełnieni robiąc tego typu zdjęcia. Że nie muszą wywieszać zdjęć z egzotycznej wycieczki, nazywając to szumnie projektem. Że potrafią odmówić sobie robienia kiczu tylko dlatego aby podnieść swoją sprzedaż. Myślę, że im więcej pojawi się takich ludzi, tym więcej pojawi się klientów gotowych zdecydować się tylko na nich. Klientów tak naprawdę wychowujemy sobie my sami. To my narzucamy im co roku modę w formie skosów, fishów, desaturacji, tekstur. To od nas zależy czy zdecydujemy się z tym skończyć, czy przekształcić to w subtelniejszy kicz. Ja zapłaciłem swoją cenę za to, że zacząłem robić tak jak mi się podoba. Dostałem w zamian jednak coś cenniejszego niż pieniądze i zlecenia - satysfakcję. W tej chwili mam już innych klientów, którzy akceptują mój punkt widzenia. Więc ja robię tak jak lubię, a i oni lubią to że robię to tak jak robię.
Pamiętam jak na pierwszych zajęciach z dokumentu w Akademii Fotografii, Andrzej Kramarz pytał nas po co w ogóle przyszliśmy do tej szkoły. Czego się po niej spodziewamy? Pamiętam, że powiedziałem wtedy, iż chcę zostać jednym z najlepszych fotografów ślubnych na świecie. Wtedy on popatrzył na mnie z politowaniem i zapytał, po co tak naprawdę tam jestem. Dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę z tego, że on nie tyle nie wierzył we mnie co po prostu nie ma czegoś takiego jak najlepszy fotograf. W fotografii w ogóle nie ma czegoś takiego jak lepszy czy gorszy. Jeżeli tylko ktoś zdecyduje się robić fotografię taką jak czuje, staje się po prostu kimś jedynym w swoim rodzaju. Nikt nie będzie od niego lepszy, ani gorszy, bo każdy będzie po prostu inny. I właśnie o to mi chodziło kiedy umieszczałem ten tekst tutaj. Miałem nadzieję, że parę osób zrobi sobie rachunek sumienia i powie: pieprzyć to wszystko, idę swoją drogą. Już nikt nie będzie lepszy ode mnie, bo ja będę sobą.

A to, że niby napisałem tekst w taki sposób aby potencjalna para młoda miała wybrać mnie a nie kogoś innego... no proszę Was. A kogo niby mam promować, księdza Robaka? ;)

wywar
14-04-2011, 05:30
(..)Andrzej Kramarz pytał nas po co w ogóle przyszliśmy do tej szkoły. Czego się po niej spodziewamy? Pamiętam, że powiedziałem wtedy, iż chcę zostać jednym z najlepszych fotografów ślubnych na świecie. Wtedy on popatrzył na mnie z politowaniem i zapytał, po co tak naprawdę tam jestem. (..)
Zła odpowiedź. Trzeba było powiedzieć, że chcesz być jednym z najbogatszych fotografów ślubnych na świecie :D Fotografia ślubna to czysta moneta. Piszesz ,że zarabianie nie nie jest najważniejsze - liczy się satysfakcja. Dla mnie to totalna bzdura. Ciekawe ile bierzesz za zlecenie? Chyba tyle, żeby starczyło na paliwo i kanapki. Ślubniaki to nie Orkiestra Świątecznej Pomocy, gdzie robimy coś od serca - dla samej satysfakcji. Dla mnie satysfakcją jest to, to że moja rodzina ma co jeść i mam z czego ją utrzymać. Edukacja klienta hmmmm. Jak potrzebuję jakiejś usługi - np. naprawa samochodu - to szukam najbliższego, dobrego warsztatu - wstawiam samochód, naprawiają i odjeżdżam w siną dal. Nie muszę z tego powodu edukować się w dziedzinie mechaniki, śledzić przez rok blogi mechaników. Tak samo śluby - to jest usługa jednorazowa. Para młoda wybiera to co im się podoba oraz nie zmasakruję ich kieszeni i tyle. Wybór fotografa zależy teraz od tego co im się podoba i jaką mają kieszeń. Dorabianie do tego ideologii, że to niby ślubne fotopstryki edukują klienta jest bez sensu. Ale zaraz, zaraz to nie jest bez sensu - to jest przecież czysty marketing (min. i ten wątek). W świecie celebrytów jak o jakiejś "gwieździe" robi się cicho to wymyślają skandale, historyjki - tylko po to, żeby narobić szumu w koło swojej osoby.

kroolik
14-04-2011, 09:36
Zła odpowiedź. Fotografia ślubna to czysta moneta.

jak dla mnie ideologia jak kazda inna :)
ty podchodzisz bardziej pragmatycznie do tematu, kolega Wojtek chyba mniej ot co.....
cala filozofia :)

kwestia podejscia do swojej pracy, pasji czy hobby- zwal jak zwał. a podejsc jest wiele. na prawde nie widzę koniecznosci przykonywania, ze czyjes jest prawdziwsze.

cheyenne
14-04-2011, 09:56
Cały problem polega na tym, że jestem człowiekiem bardzo nieforumowym. Nie było mnie tutaj przez parę dni i znów pojawiło się tyle postów, że gdybym chciał komentować wszystkie musiałbym wywalić elaborat długości tego pierwszego. Odpowiem może zatem na pytanie robina102, bo widziałem że przewijało się ono w wielu innych wpisach. Prawda jest taka, że tekst w wersji pierwotnej miał wisieć tylko na blogu. Po przeczytaniu go jednak, stwierdziłem że skoro mi on pomaga (zrobiłem sobie dzięki niemu kolejny rachunek sumienia) to może pomoże on i komuś tutaj. Twierdzenie, że umieściłem go tutaj (jak i na forum canonowskim) dla reklamy jest tak naprawdę głupie. Bo niby co miałbym reklamować? Nie sprzedaję żadnych kursów, nie robię warsztatów, więc o co chodzi? O wejścia na bloga? Gdybym tego chciał to umieściłbym tutaj jakiś ciekawszy, lub bardziej kontrowersyjny kawałek i zrobił po prostu link do niego. Przeglądnąłem sobie ostatnio statystki z okresu kiedy to pojawił się ten wpis i muszę co niektórych rozczarować, bo nie było jakiejś specjalnej rewolucji. Zresztą wcale mi na tym nie zależało. Myślę że o ile zrobił się w tej sprawie jakikolwiek ruch w sieci, to był on kierowany właśnie na forum nikona (bądź canona).
Pamiętam jak w 2001 roku powiedziałem do znajomego, że chciałbym robić fotografię ślubną... ale trochę ambitniejszą. On się wtedy skrzywił i chociaż nie powiedział nic na głos to wiedziałem że nie ma pozytywnego zdania o tego typu fotografii. Wtedy fotografia ślubna wyglądała zupełnie inaczej. No i spójrzcie co mamy dzisiaj. Nie ja zrobiłem tą rewolucję. Ja nawet nie byłem w czołówce. Tym niemniej dzisiaj już nikt nie musi się wstydzić przed fotografami innej nacji że fotografuje śluby. Czy aby na pewno? Ostatnio udzielałem wywiadu do pewnego czasopisma i kiedy przeszliśmy do rozmowy o fotografii ślubnej to przyznam że czułem się trochę tak jak wtedy kiedy rozmawiałem 10 lat temu ze znajomym. Wydawało mi się, że oczekuję od fotografii ślubnej tego czym nigdy nie będzie miała się ona okazji stać - fotografią powszechnie uznaną. Być może dla niektórych fotografia ślubna, to tylko zarabianie pieniędzy. Ja jednak mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy powiedzą że zarabianie nie jest najważniejsze. Że chcą czuć się spełnieni robiąc tego typu zdjęcia. Że nie muszą wywieszać zdjęć z egzotycznej wycieczki, nazywając to szumnie projektem. Że potrafią odmówić sobie robienia kiczu tylko dlatego aby podnieść swoją sprzedaż. Myślę, że im więcej pojawi się takich ludzi, tym więcej pojawi się klientów gotowych zdecydować się tylko na nich. Klientów tak naprawdę wychowujemy sobie my sami. To my narzucamy im co roku modę w formie skosów, fishów, desaturacji, tekstur. To od nas zależy czy zdecydujemy się z tym skończyć, czy przekształcić to w subtelniejszy kicz. Ja zapłaciłem swoją cenę za to, że zacząłem robić tak jak mi się podoba. Dostałem w zamian jednak coś cenniejszego niż pieniądze i zlecenia - satysfakcję. W tej chwili mam już innych klientów, którzy akceptują mój punkt widzenia. Więc ja robię tak jak lubię, a i oni lubią to że robię to tak jak robię.
Pamiętam jak na pierwszych zajęciach z dokumentu w Akademii Fotografii, Andrzej Kramarz pytał nas po co w ogóle przyszliśmy do tej szkoły. Czego się po niej spodziewamy? Pamiętam, że powiedziałem wtedy, iż chcę zostać jednym z najlepszych fotografów ślubnych na świecie. Wtedy on popatrzył na mnie z politowaniem i zapytał, po co tak naprawdę tam jestem. Dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę z tego, że on nie tyle nie wierzył we mnie co po prostu nie ma czegoś takiego jak najlepszy fotograf. W fotografii w ogóle nie ma czegoś takiego jak lepszy czy gorszy. Jeżeli tylko ktoś zdecyduje się robić fotografię taką jak czuje, staje się po prostu kimś jedynym w swoim rodzaju. Nikt nie będzie od niego lepszy, ani gorszy, bo każdy będzie po prostu inny. I właśnie o to mi chodziło kiedy umieszczałem ten tekst tutaj. Miałem nadzieję, że parę osób zrobi sobie rachunek sumienia i powie: pieprzyć to wszystko, idę swoją drogą. Już nikt nie będzie lepszy ode mnie, bo ja będę sobą.

A to, że niby napisałem tekst w taki sposób aby potencjalna para młoda miała wybrać mnie a nie kogoś innego... no proszę Was. A kogo niby mam promować, księdza Robaka? ;)

mądrze prawisz

piom
14-04-2011, 14:42
mądrze prawicie ale kasa też chyba jest potrzebna, co nie??

!AGresT
14-04-2011, 15:19
mądrze prawicie ale kasa też chyba jest potrzebna, co nie??

Czy Wojtek napisał, że nie chce kasy? Nie, on chce robić takie zdjęcia, jakie uważa za właściwe i jeszcze na tym zarabiać, a nie dostosowywać się do nurtu w którym małym wysiłkiem można dużą kasę zarobić.
Rozumiem takie podejście, bo sam wielokrotnie odmówiłem lukratywnych zleceń, bo nie podobała mi się zamierzona forma ich wykonania.
Powyższa odpowiedź Wojtka bardzo mi się podoba i jest, moim zdaniem, dużo ciekawsza od pierwotnej wypowiedzi.

@Wywar - przykład z warsztatem jest akurat bardzo nietrafiony. Gdybym korzystał z najbliższych bez własnego przygotowania, miałbym na aucie chińskie opony (15% tańsze niż zalecane przez ADAC Uniroyale w innym) byle jaki olej w cenie Castrola 0W50 i wydech zrobiony na "nonejmowych" elementach 10% drożej, niż zrobiono mi w innym na markowych. To tylko przykłady z ostatnich trzech miesięcy.

wywar
14-04-2011, 20:09
(..)
@Wywar - przykład z warsztatem jest akurat bardzo nietrafiony. Gdybym korzystał z najbliższych bez własnego przygotowania, miałbym na aucie chińskie opony (15% tańsze niż zalecane przez ADAC Uniroyale w innym) byle jaki olej w cenie Castrola 0W50 i wydech zrobiony na "nonejmowych" elementach 10% drożej, niż zrobiono mi w innym na markowych. To tylko przykłady z ostatnich trzech miesięcy.

Przecież napisałem, że "szukam najbliższego, dobrego warsztatu" - nie najbliższego byle jakiego. Po wykonaniu 3-4 telefonów po znajomych mam już rozeznanie z czym i do kogo najlepiej jechać. Wracając do tematu. Mz autor tego wątku sprytnie odwraca kota ogonem pisząc ,że to beztroski rachunek sumienia również beztrosko przelany za pomocą klawiatury do sieci i to przypadkiem po różnych forach, blogach ... Ksiądz Robak może się na tym nie wypromuję, ale wujek goole już ciągnie blog autora w górę na zapytanie niewyedukowanych par młodych wklepujących te kluczowe pytanie do wyszukiwarki: "Jak wybrać fotografa ślubnego" - Przypadek? W wynikach google widać, że już nie jeden fotograf postanowił być wylewny i napisać poradnik jak wybrać fotografa ślubnego (czyli jego samego). Były już zenity w kołysce, a teraz czas na edukację :D

prz3mo
14-04-2011, 20:17
To ja mam jeszcze jedno pytanie do autora tekstu. Swego czasu trafiłem całkiem przypadkiem na Twój blog, pamiętam, że miałeś tam fajne i ciekawe moim zdaniem (dwa bodajże, jeden o "skosach") artykuły dla fotografów. Z tego co widzę już nie masz tego działu z artykułami? Dlaczego? Uznałeś, że jednak nie będziesz dzielił się wiedzą? A jesli tak, to co spowodowało tę zmianę?
Chyba, że pomyliłem strony, ale chyba to było właśnie na Twojej...

piotrpl
15-04-2011, 10:12
a to nie ten artykul czasem prz3mo? http://blog.wojciechmarzec.com/?p=284#more-284

prz3mo
15-04-2011, 16:31
a to nie ten artykul czasem prz3mo? http://blog.wojciechmarzec.com/?p=284#more-284

Ten, aaa... jednak są te artykuły :) Przeoczyłem, sorki za zamieszanie :)

Wojtek Marzec
15-04-2011, 22:59
Wywar - Nigdzie nie napisałem, że nie biorę za to pieniędzy. Oczywiście zależy mi na tym aby zarabiać jak najwięcej na swojej pracy, ale dla mnie ważniejsza jest satysfakcja. Gdyby zależało mi tylko na pieniądzach zostałbym biznesmanem, albo poszukał jakiejś innej dobrze płatnej pracy. Również nie zgodzę się z twierdzeniem, że para młoda bierze pierwszego lepszego fotografa. Nigdy nie badałem tego zjawiska, ale domyślam się, że niektóre pary młode żywo interesują się tym tematem (fotograficznej pamiątki) sporo wcześniej. Oglądają przez parę tygodni (miesięcy) aktualne portfolia fotografów wyrabiając sobie jako takie wyobrażenie jak wygląda dzisiaj fotografia ślubna. Nigdy nie słyszałem o parze, która życzyłaby sobie cały reportaż zrobiony polaroidem. Dlaczego? Bo tego nikt nie oferuje. Nasi klienci ufają nam fotografom, że to co oferujemy jest dla nich dobre. Nie zawsze zdają sobie sprawę, że to co widzą jest tylko chwilowym kaprysem robienia coraz to innych (nieważne w jaki sposób) zdjęć.
Tak jak sam wspomniałeś, wymyślanie skandali, robienie szumu sprawdza się, tyle że w świecie celebrytów. Ma to oczywiście sens. Jeżeli do jakiegoś filmu lub programu producent zatrudni gwiazdę o której się dużo mówi, istnieje spora szansa, że oglądalność wzrośnie. Wzrośnie tym samym cena programu oraz/lub koszt emisji reklam w trakcie tegoż. To czysty zysk. Wykorzystując podany przez ciebie przykład mechanika samochodowego - wyobrażasz sobie, że ktoś do niego przyjdzie jeżeli zyska on powszechnie złą sławę?

prz3mo - oczywiście te teksty są dalej na blogu (ale to już wiesz). Poza tym będę się dzielił swoją wiedzą o ile tylko starczy mi czasu. Chciałem na przełomie marca - maja zrobić minimum jeszcze dwie takie lekcje, ale praca nad projektem na miesiąc fotografii zajęła mi sporo czasu. Na dodatek zgodziłem się jeszcze prowadzić rubrykę fotograficzną w pewnym czasopiśmie, co również zajmuje mi trochę czasu. Nie próżnuję, piszę - tyle, że teraz nikt tego nie czyta;)

prz3mo
16-04-2011, 00:38
prz3mo - oczywiście te teksty są dalej na blogu (ale to już wiesz). Poza tym będę się dzielił swoją wiedzą o ile tylko starczy mi czasu. Chciałem na przełomie marca - maja zrobić minimum jeszcze dwie takie lekcje, ale praca nad projektem na miesiąc fotografii zajęła mi sporo czasu. Na dodatek zgodziłem się jeszcze prowadzić rubrykę fotograficzną w pewnym czasopiśmie, co również zajmuje mi trochę czasu. Nie próżnuję, piszę - tyle, że teraz nikt tego nie czyta;)

W takim razie czekam na kolejne teksty :)

wywar
16-04-2011, 10:48
(..)Oczywiście zależy mi na tym aby zarabiać jak najwięcej na swojej pracy, ale dla mnie ważniejsza jest satysfakcja.(..)
Satysfakcja z wykonywanej pracy to ogromne szczęście. Każdy by chciał robić to co się lubi (kocha) i jeszcze z tego mieć niezły zarobek. Ale przecież to jest jasne jak słońce i każdy się z tym zgodzi. Mi chodzi o co innego. Ty twierdzisz iż ten wątek jest spontaniczny i wcale nie ma na celu promocji Twojej osoby. Ja twierdzę zupełnie inaczej i mz jest to czysty marketing, a słowa, tekst, czas oraz miejsca gdzie go wkleiłeś (fora, blog) nie są przypadkowe. Oczywiście nie ma nic w tym złego - lansować się trzeba - takie czasy. Ludzie są różni, każdemu podoba się co innego, a Ty piszesz wprost:

"W pierwszej chciałbym skupić się na tym jakich fotografów szukać. Druga z kolei dotyczyć będzie jakich sugerowałbym unikać."

Mz jedziesz po wszystkich których należy unikać tylko nie po sobie. Ludzie są różni - czarni, biali, są "artyści", "profesjonaliści", "reporterzy", ziutki za "pińcet", fotoasie i fotoknyty z eplenerami - każdy chce ugryźć kawałek z tego tortu jakim jest "fotografia ślubna" i co z tego? Po co głośno pisać którzy są "bee", a którzy "cacy". Uważasz, że uprawiasz specyficzny dla siebie rodzaj fotografii dla świadomych klientów..ok..ale po co nawracać, czy edukować cały świat? Dla kasy, czy dla satysfakcji? Kijem Wisły nie zawrócisz, ale zawsze możesz zarzucić sieć i wyłapać parę "leszczy" - mz wym wątkiem zarzucasz taką sieć, ale nie chcesz się wprost do tego przyznać. Może się mylę, ale niestety takie odnoszę wrażenie. Pozdr.

kroolik
19-04-2011, 11:17
ja myslę Wywar, ze ogolnie to zaden fotograf Wisły kijem nie nawróci i czy to jest malo komu znany fotograf ślubny, czy uznany ogolnie artysta fotografii dokumentalnej czy innej...tutaj nie ma odstępstw. swiat i tak idzie swoim torem....jest wiele podejsc, wiele dróg ktore pozornie sie wykluczają (choc jednak istnieją obok siebie) itd, swiat fotografii jest generalnie mocno urozmaicony :D

Kazdy jednak- jesli czuje potrzebę wyrazenia swojej opinii na temat fotografii, swojego stylu pracy, swojej optyki itd- robi to albo w publikacjach, albo wywiadach tu i ówdzie. taki jest przyjęty ogolny porządek rzeczy :) i generalnie to bym tego nie roztrząsał.
nie wierze, ze Wojtek uwaza, ze "kijem nawróci wisłe". Wierze natomiast w to, ze jesli przedstawiamy zdanie, z ktorym kazdy sie moze zgodzic- wtedy nie ma dyskusji i zatem glos nic nie wnosi nowego...wiec i nie ma specjalnej wartosci.
jak dla mnie- tekst wywoluje jakis ferment w środowisku co samo w sobie jest na pewno pozytywne.
Po drugie: pewnie dziala na jakas czesc klientow- moze odsetek, ale jednak.

robin102
19-04-2011, 11:34
Kazdy jednak- jesli czuje potrzebę wyrażenia swojej opinii na temat fotografii, swojego stylu pracy, swojej optyki itd- robi to albo w publikacjach, albo wywiadach tu i ówdzie. taki jest przyjęty ogólny porządek rzeczy :) i generalnie to .
Jak najbardziej o sobie i znów o sobie i znów o sobie :) można w kółko Macieju, a po co o innych ;)
Szanujący się fotograf i szanujący swoich klientów wypowiada się o sobie jeśli lubi i czuje potrzebę wewnętrzną ;), o swoich zdjęciach, nie o innych w ten sposób zyskuje uznanie u klientów odbiorców. Mało tego także w swoim środowisku.

Ty piszesz wprost:
"W pierwszej chciałbym skupić się na tym jakich fotografów szukać. Druga z kolei dotyczyć będzie jakich sugerowałbym unikać."
Mz jedziesz po wszystkich których należy unikać tylko nie po sobie. .
Kolega Wywar ma moim zdaniem 102 % racji, niestety :(

kroolik
19-04-2011, 12:21
Jak najbardziej o sobie i znów o sobie i znów o sobie :) można w kółko Macieju, a po co o innych

mysle, ze dobre pytanie :)
wskazal- złe podejscie w fotografii slubnej (wg niego of course) i dobre i do tego calosc sie sprowadza.

kroolik
19-04-2011, 12:36
chce jeszcze uzupelnic:

przypomina mi sie sprzed roku przy okazji Festiwalu Fot. w Krakowie rozmowa publiczna (spór) na temat wspolczesnej/nowoczesnej fotografii dokumentalnej (wyższości nowego podejscia nad starym).
mysle ze tego typu rzeczy na prawde mają miejsce. do spotkania ostatecznie nie doszlo (z błahego powodu: prowadzący nie mogł dotrzec czy cos w tym guscie) niemniej miał byc prowadzony spor: zderzone dwa podejscia. Oczywiscie czlowiek, ktory mial forsowac nowe podejscie z pewnoscią uprawia sam taką fotografie (to jest jakby oczywiste- bo skoro wyznaje ten poglad to sam sie do niego stosuje).
tutaj w slubnej- wchodzi aspekt finansowy i stad rozumiem glosy przeciwne. latwo rzucic, ze ktos to robi dla kasy, ciezko z tym jakos sensownie polemizować, racja? niemniej nie polemizujecie teraz z zawartymi tezami w tekscie i dlatego mysle- nie ma odzewu ze strony autora bo jak pisze: jak mozna polemizować z czyms takim (a i po co?).

w kazdym razie: nie demonizowalbym calosci (mowa o tym tekscie) i raczej postulowal o troche wiecej dystansu i skupieniu sie na tekscie a nie autorze.
pozdro

bialogardzianin
19-04-2011, 12:45
Wczoraj i dziś w Rzepie ukazały się lansiarskie tutki niejakiego Rafała Olszaka. W poniedziałkowym wydaniu kurs fotografii ślubnej, a w dzisiejszym kurs stylizacji zdjęć. To mistrzowskie zagranie marketingowe z jednej strony, a z drugiej wyobraźmy sobie ilu nowych konkurentów Wam się pojawi na rynku! Kupiłem sobie i z wielką ciekawością jak znajdę czas sprawdzę jakie to know how zostało sprzedane za 6 zł (nie licząc ceny gazety).

kroolik
20-04-2011, 10:03
jakie to know how zostało sprzedane za 6 zł

nie widzialem, ale mysle ze zadne.
przesuwanie suwaków w PS i tym podobnym- conajwyzej :) choc oczywiscie moge sie mylić...