Zobacz pełną wersję : Jak wybrać fotografa ślubnego
nie widzialem, ale mysle ze zadne.
przesuwanie suwaków w PS i tym podobnym- conajwyzej :) choc oczywiscie moge sie mylić...
A cóż to za magiczne sztuczki robi się podczas edycji jeśli nie przesuwanie suwaków, maskowanie, malowanie na warstwach i takie tam... ? :)
A cóż to za magiczne sztuczki robi się podczas edycji jeśli nie przesuwanie suwaków, maskowanie, malowanie na warstwach i takie tam... ? :)
odwolywalem sie do slow poprzednika, ktory sugerowal, ze takie cus jak plyta cd narobi nam konkurencji.
powątpiewam, choc oczywiscie jest to jakis "kamyczek" do tej lawiny.
z pewnoscią.
odwolywalem sie do slow poprzednika, ktory sugerowal, ze takie cus jak plyta cd narobi nam konkurencji.
powątpiewam, choc oczywiscie jest to jakis "kamyczek" do tej lawiny.
z pewnoscią.
Aha, spoko.
BTW
Myślę, że z powodu ukazania się takich tutków w Rze nie przybędzie fotografów ślubnych, aczkolwiek zaczynam podzielać zdanie mojego znajomego (dobrego ślubniaka), który twierdzi, że te wszystkie warsztaty ślubne organizowane masowo przez 80% ślubniaków ;) to podcinanie gałęzi na której siedzą obecni foto ślubni, którzy nie tak dawno jeszcze nie mieli wszystkiego podanego na tacy jak obecni, którzy zaczynają.
robin102
20-04-2011, 11:01
Aha, spoko.
...że te wszystkie warsztaty ślubne organizowane masowo przez 80% ślubniaków ;) to podcinanie gałęzi na której siedzą obecni foto ślubni, którzy nie tak dawno jeszcze nie mieli wszystkiego podanego na tacy jak obecni, którzy zaczynają.
Myślę, że mieli bardziej podane na tacy niż obecnie zaczynający :(. Bo 4-6 lat wstecz jeszcze nikt nie myśłł żeby nawet pomyśleć ;) o sprzedawaniu swojej wiedzy z tego zakresu. Fotografowie to taka dziwna "grupa zawodowa" która nie dość, że chwaliła się zdjęciami to i jeszcze całym warsztatem. Chyba jedna z nielicznych która tak czyniła. Ludzie obrotni, kreatywni w pozytywnym słowa znaczeniu zebrali tą darmowa wiedzę co po serewrach zalegała, doszlifowali, uporządkowali i teraz ją sprzedają rzeczywiście podcinając sobie na dłuższą metę gałąź na której siedzą. No albo mają już inne plany zawodowe jak np. produkcją albumów :)
W amerykańskiej gorączce złota nie zarobili na niej najwięcej poszukiwacze tegoż kruszcu, a producenci łopat kilofów i fasoli w puszkach :)
Myślę, że mieli bardziej podane na tacy niż obecnie zaczynający :(. Bo 4-6 lat wstecz jeszcze nikt nie myśłł żeby nawet pomyśleć ;) o sprzedawaniu swojej wiedzy z tego zakresu. Fotografowie to taka dziwna "grupa zawodowa" która nie dość, że chwaliła się zdjęciami to i jeszcze całym warsztatem. Chyba jedna z nielicznych która tak czyniła. Ludzie obrotni, kreatywni w pozytywnym słowa znaczeniu zebrali tą darmowa wiedzę co po serewrach zalegała, doszlifowali, uporządkowali i teraz ją sprzedają rzeczywiście podcinając sobie na dłuższą metę gałąź na której siedzą. No albo mają już inne plany zawodowe jak np. produkcją albumów :)
W amerykańskiej gorączce złota nie zarobili na niej najwięcej poszukiwacze tegoż kruszcu, a producenci łopat kilofów i fasoli w puszkach :)
Moim zdaniem dawniej nie mieli podanej na tacy wiedzy, tylko "łatwiejszy" rynek i mniejszą konkurencję. I nie musieli "wymyślać" plenerów w betoniarce by mieć zapotrzebowanie :)
Moim zdaniem dawniej nie mieli podanej na tacy wiedzy, tylko "łatwiejszy" rynek i mniejszą konkurencję. I nie musieli "wymyślać" plenerów w betoniarce by mieć zapotrzebowanie :)
Plenery w betoniarce, OMG... Podczas czytania włosy zjeżyły mi się na głowie i dopiero gdy kątem oka dostrzegłem, że na końcu jest emotka, włosy opadły na swoje miejsce. :)
Plenery w betoniarce, OMG... Podczas czytania włosy zjeżyły mi się na głowie i dopiero gdy kątem oka dostrzegłem, że na końcu jest emotka, włosy opadły na swoje miejsce. :)
To pojęcie zaczerpnąłem właśnei od Robina, kiedyś tak napisał :)
dziwna "grupa zawodowa" która nie dość, że chwaliła się zdjęciami to i jeszcze całym warsztatem.
po prostu dla niektorych fotografow, tych- ktorych pozycja jest niezagrożona- naturalnym krokiem jest dzielenie sie wiedzą (przeciez odpłatnie), dalsze budowanie swojej marki poprzez wystepowanie jako mentor- to naturalna kolej rzeczy.
Moim zdaniem dawniej nie mieli podanej na tacy wiedzy, tylko "łatwiejszy" rynek i mniejszą konkurencję. I nie musieli "wymyślać" plenerów w betoniarce by mieć zapotrzebowanie :)
ale tez troche kazdy kij ma dwa konce: wtedy rynek byl mniej rozwiniety, mniejsza konkurencja ale mniejsze zarobki a i poziom fotografii byl duzo slabszy.
Jeszcze 2-3 lata temu malo kto robil prawdziwe reportaze slubne, dominowaly zdjecia typu "buty", "podwiązeczka" itd.
Dzisiaj mamy mase bardzo dobrych fotografow i fotografii. Swiadomosc sie zmienila, wielu z nas podchodzi do tematu- mega serio i powaznie, w kazdym razie bardzo profesjonalnie, zawodowo- co widac na załączonym obrazku :) tekst autora z naszego wątku nie moglby powstac np 5 lat temu :)
robin102
20-04-2011, 13:00
po prostu dla niektorych fotografow, tych- ktorych pozycja jest niezagrożona- naturalnym krokiem jest.....
Chyba to se ne vrati :( Kiedyś zapewniał to dokument z cechu rzemiosł :) To nie te czasy już. Nie ma takiej możliwości żeby mieć nie zagrożoną pozycje w tej branży, jak w każdej branży w gospodarce rynkowej. Można co najwyżej ulec ułudzie i tak przez chwile się poczuć ;) co może skutkować pisałkami o innych z branży jak ich wybierać, albo nie wybierać, czy są cacy czy są beeee.
;););)
oczywiście moim zdaniem według mnie
po prostu dla niektorych fotografow, tych- ktorych pozycja jest niezagrożona
Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "fotograf, którego pozycja jest niezagrożona". Tzn. takiego który jest pewny, że będzie miał zawsze zlecenia.
mialem na mysli fotografow z innych dziedzin fotografii a nie slubniakow :)
a odnosnie dzielenia sie wiedzą przez nas samych- to jak pisalem: są dwie strony tego medalu.
na forach branzowych z fot. slubnej tez ludzie wymieniaja sie wiedzą- generalnie mysle ze jest wiecej plusow tzn:
kto śledzi, jest na bierząco, rozwija sie: nie zostaje przynajmniej w tyle (a moze nawet wyprzedza niektorych). a kto nie ma takiego zamiaru, albo jest malo pojętny: no to wypada z tej gry.
rezultat w kazdym razie jest taki, ze rynek sie rozwija, poprzeczka sie podnosi i to chyba jest okej. mysle ze temat zlozony, kazdy ma pewnie swoją perspektywe i zdaje sie jest to ewentualnie na zupelnie inny wątek :)
pozdro
Wojtek Marzec
20-04-2011, 22:21
Satysfakcja z wykonywanej pracy to ogromne szczęście. Każdy by chciał robić to co się lubi (kocha) i jeszcze z tego mieć niezły zarobek. Ale przecież to jest jasne jak słońce i każdy się z tym zgodzi. Mi chodzi o co innego. Ty twierdzisz iż ten wątek jest spontaniczny i wcale nie ma na celu promocji Twojej osoby. Ja twierdzę zupełnie inaczej i mz jest to czysty marketing, a słowa, tekst, czas oraz miejsca gdzie go wkleiłeś (fora, blog) nie są przypadkowe. Oczywiście nie ma nic w tym złego - lansować się trzeba - takie czasy. Ludzie są różni, każdemu podoba się co innego, a Ty piszesz wprost:
"W pierwszej chciałbym skupić się na tym jakich fotografów szukać. Druga z kolei dotyczyć będzie jakich sugerowałbym unikać."
Mz jedziesz po wszystkich których należy unikać tylko nie po sobie. Ludzie są różni - czarni, biali, są "artyści", "profesjonaliści", "reporterzy", ziutki za "pińcet", fotoasie i fotoknyty z eplenerami - każdy chce ugryźć kawałek z tego tortu jakim jest "fotografia ślubna" i co z tego? Po co głośno pisać którzy są "bee", a którzy "cacy". Uważasz, że uprawiasz specyficzny dla siebie rodzaj fotografii dla świadomych klientów..ok..ale po co nawracać, czy edukować cały świat? Dla kasy, czy dla satysfakcji? Kijem Wisły nie zawrócisz, ale zawsze możesz zarzucić sieć i wyłapać parę "leszczy" - mz wym wątkiem zarzucasz taką sieć, ale nie chcesz się wprost do tego przyznać. Może się mylę, ale niestety takie odnoszę wrażenie. Pozdr.
Tak jak już wcześniej napisałem, tekst powstał na bloga. Nie pisałem go po to aby wyłapać kogokolwiek, kto nie byłby przekonany do mojej fotografii. Sam tekst powstał jako odpowiedź na artykuły, które można spotkać na różnych portalach internetowych. W porównaniu do mojego myślę, że to tamte należałoby oskarżyć, że są skierowane na wskazanie konkretnych przypadków. To tam pojawiają się informacje ile należy przeznaczyć na fotografa, gdzie go znaleźć i co ma za tę cenę dać. Tutaj przytaczasz tylko krótki fragment, który tak naprawdę sam w sobie nic nie mówi. To co chciałem przekazać w tym tekście to to aby pary młode patrzyły przede wszystkim na zdjęcia i to czy tego typu fotografia na którą się decydują im pasuje. Często bowiem para młoda zakłada sobie tylko budżet jaki chce przeznaczyć, nie zastanawiając się za bardzo czy to na co się decyduje w ogóle ją interesuje. Nigdzie w tekście nie ma informacji żeby nie brać fotografa za 500 czy za 1000zł. To że w tekście wywlekam (nie po raz pierwszy zresztą) na światło dzienne typowe zagrania, które mają sprawić że zdjęcia słabe mają się sprzedawać jako te wypasione to tylko z troski o pamiątkę pary młodej. Sam zresztą na swojej stronie mam tekst, który mówi o tym iż nie jestem fotografem dla każdego. Nie jest to żadne kreowanie się na fotografa tylko dla wybrańców czy świadomych klientów. Taka jest prawda. Mam znajomych, którzy po obejrzeniu moich zdjęć wybierają innego fotografa. Jeszcze parę lat temu czułem się tym dotknięty osobiście. Dzisiaj wiem, że oni szukają czegoś innego i popełniłbym wielki błąd próbując przekonać ich (zresztą bezskutecznie) że ja wiem lepiej czego potrzebują. Z drugiej strony, jeżeli tekst napisałem tylko po to aby się promować, to jaki interes mają Ci wszyscy ludzie, którzy wkleili go na swoją stronę czy bloga? Dlaczego nie promują siebie tylko mnie? A może dostrzegli, że tekst wskazuje pewne podejście w wyborze fotografa ślubnego dla siebie a nie konkretnego fotografa?
Mimo wszystko cieszę się, że są ludzie którzy myślą zupełnie inaczej niż ja. Cieszę się, że mają swoje spojrzenie na tę czy inną sprawę. Moim celem nigdy nie będzie przekonywanie takich ludzi, aby widzieli świat moimi oczami. To byłoby naprawdę smutne, gdyby wszyscy myśleli tak samo.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.