PDA

Zobacz pełną wersję : info. dot. Słowacji...



Pienia
08-02-2011, 09:21
Witam! jakby ktoś się udawał na Słowację, to trzeba uważać na straszne dziury na trasach Barwinek-Swidnik-Bardejow(droga na Preszow) i Barwinek-Slowenskie Nowe Mesto(droga na Węgry). takie "lochy", że 1-ką nie można przejechać, katastrofa! niektóre dziury mają 30 cm głębokość...nawet na Ukrainie nie widziałem ostatnio takich dróg.

Tomeek
08-02-2011, 10:20
A to nie wiele się zmieniło przez ostatnie lata, wąsko, głębokie rowy i dziury. Zawsze można pojechać na Koszyce (Kosice).

akustyk
08-02-2011, 10:38
mnie sie wydawalo, ze tak ogolnie na zachod od granicy Niemiec, Szwajcarii i Wloch to nalezy sie w ogole cieszyc,
ze jest utwardzona nawierzchnia ;) Pepiki maja cos, co autostrada nawet w porywach dobrego humoru nie da sie
nazwac (torami kolejowymi predzej, po odglosach jazdy), Austria poza drogimi autostradami i tunelami jest
komunikacyjna kupa (podobnie Slowenia, gdzie oprocz tego dochodza nierowne drogi), a Polska... moze i ciut lepiej
niz Pepiki (A4 na ten przyklad jest lux-malina), ale "kulturalni" kierowcy z nawiazka nadrabiaja ewentualne straty...

chociaz, przyznam sie, nie bylem w Rumunii, na Ukrainie czy w Albanii, gdzie podobno jest gorzej ;)
moze i zmienie zdanie jak zalicze Rumunie...

Sindbad
08-02-2011, 11:32
mnie sie wydawalo, ze tak ogolnie na zachod od granicy Niemiec, Szwajcarii i Wloch to nalezy sie w ogole cieszyc,
ze jest utwardzona nawierzchnia ;) Pepiki maja cos, co autostrada nawet w porywach dobrego humoru nie da sie
nazwac (torami kolejowymi predzej, po odglosach jazdy), Austria poza drogimi autostradami i tunelami jest
komunikacyjna kupa (podobnie Slowenia, gdzie oprocz tego dochodza nierowne drogi), a Polska... moze i ciut lepiej
niz Pepiki (A4 na ten przyklad jest lux-malina), ale "kulturalni" kierowcy z nawiazka nadrabiaja ewentualne straty...

chociaz, przyznam sie, nie bylem w Rumunii, na Ukrainie czy w Albanii, gdzie podobno jest gorzej ;)
moze i zmienie zdanie jak zalicze Rumunie...

Skoro wspominasz o kulturze, wiesz że "pepiki" to określenie obraźliwe? A jeśli używasz tego słowa również w odniesieniu do Słowaków, to obrażasz ich podwójnie. Taka uwaga na marginesie, skoro już jesteśmy tacy kulturalni i europejscy ;-)

Kasandra
08-02-2011, 13:26
Skoro wspominasz o kulturze, wiesz że "pepiki" to określenie obraźliwe?

U nas tak-ma charakter pejoratywny,ale samych Czechów nie obrazisz w ten sposób. Pytaliśmy się ich o to i nie rozumieją o co chodzi, bo Pepik wziął się od bardzo często występującego imienia, a mianowicie od imienia Józef po czesku, czyli Józki w wolnym tłumaczeniu;-)

ekonet
08-02-2011, 13:34
Skoro wspominasz o kulturze, wiesz że "pepiki" to określenie obraźliwe? A jeśli używasz tego słowa również w odniesieniu do Słowaków, to obrażasz ich podwójnie. Taka uwaga na marginesie, skoro już jesteśmy tacy kulturalni i europejscy ;-)
A spróbuj w knajpie w Liptovskim Mikulasu powiedzieć, że Tatry są czeskie. ;)

Kasandra
08-02-2011, 13:36
No właśnie to ciekawe, Czesi tęskną za Czechosłowacją, praktycznie wszyscy z którymi na ten temat rozmawiałam. Nigdy nic złego na Słowację nie mówią. A Słowacy się oburzają o byle rzecz. Ciekawe czemu?ale nie znam ani jednego Słowaka , żeby wypytać o co im poszło tak konkretnie.

akustyk
08-02-2011, 13:37
A spróbuj w knajpie w Liptovskim Mikulasu powiedzieć, że Tatry są czeskie. ;)

znam z innej strony - ze Sniezka jest z kolei najwyzsza gora Czech ;)
wez tu wytrzymaj, jak ci jakis ziomek komentuje, ze to cos na zdjeciu to jest czeska gora
i w ogole nazywa sie Snezka ;) no ze statywu po lbie normalnie wyjechac z miejsca...
i to tylko dlatego, ze inaczej niz przodkowie czlek szabli za pazucha nie nosi :)

akustyk
08-02-2011, 13:41
No właśnie to ciekawe, Czesi tęskną za Czechosłowacją, praktycznie wszyscy z którymi na ten temat rozmawiałam. Nigdy nic złego na Słowację nie mówią.

oj nie jestem taki pewny. rozwod z bidna Slowacja dal Czechom kopa ekonomicznego.
oni moga miec sentyment, bo to ogolnie spokojny narod, ale za diabla nie widze ich chcacych powrotu CSSR.

troche jak ze Slowencami i Jugoslawia. moga i miec jakis sentyment (chociaz za duzy nie jest),
ale majac z 80% przemyslu tego bylego kraju za diabla by sie nie zgodzili utrzymywac serbskich darmozjadow.



A Słowacy się oburzają o byle rzecz. Ciekawe czemu?ale nie znam ani jednego Słowaka , żeby wypytać o co im poszło tak konkretnie.
mysle, ze to troche kompleks mniejszego kraju/narodu, tak ogolnie. Slowacy na Czechow, Czesi na Polakow,
Polacy na Ruskich albo Niemcow (albo kogokolwiek sie nawinie, tak w sumie :) ), Belgowie na Holendrow,
Holendrzy na Niemcow, Dunczycy i Finowie na Szwedow, Portugalczycy (i Katalonczycy) na Hiszpanow...

Kasandra
08-02-2011, 13:47
znam z innej strony - ze Sniezka jest z kolei najwyzsza gora Czech ;)


A nie jest???;-)
Za to jak my mówimy, że Rysy są najwyższą naszą górą, choć również po nich idzie granica to już statyw Cię nie swędzi?;-))
Właśnie ten rozpad Czechosłowacji tak nam wytłumaczono ale oni tak tego nie odbierają, że pozbyli się biedoty, więc na plus.

akustyk
08-02-2011, 13:59
A nie jest???;-)
Za to jak my mówimy, że Rysy są najwyższą naszą górą, choć również po nich idzie granica to już statyw Cię nie swędzi?;-))

na Rysach nigdy nie bylem ;) ale Czecha... o pardon... Slowaka, ktory by statywem loil za roszczenia do nich,
bym pewnie nawet zrozumial ;)



Właśnie ten rozpad Czechosłowacji tak nam wytłumaczono ale oni tak tego nie odbierają, że pozbyli się biedoty, więc na plus.
nie wiem jak im tlumaczono (jestem ciekaw), ale wiem jakie sa konsekwencje i realne powody wydzielenia
Slowacji. bo w rozrachunku ekonomicznym to sie Slowakom nie oplacalo, wiec ten kto im ta niezaleznosc
sprzedal musial to zrobic na pobudkach emocjonalnych, bo na pewno nie zdroworozsadkowych ;)

ale tak ogolnie, to to sa dwa rozne narody o innych kulturach i tradycjach. Czesi sa narodem o tradycji
chlopskiej (szlachte niemal do cna im wybito w wojnach husyckich), protestanckiej a wlasciwie to glownie
swieckiej. Slowacy to kraj silnie katolicki i o dlugiej feudalnej historii. to sa dwie bardzo odmienne kultury
i to ciezko jest utrzymac pod jednym dachem.
olecam przyklad Belgii, ktora obecnie trzesie sie w posadach i zdaje sie nawet dzis bije swiatowy rekord
dlugosci pozostawania bez faktycznego rzadu. a stabilnych rzadow jakiejs koalicji, trwajacych dluzej niz pol
roku, to oni tam chyba od 10 lat nie mieli. pobudki nominalne typu roznica kulturowa to jedno, ale realnym
problemem jest to, ze Antwerpia ma dosc utrzymywac walonskie zadupie. a jak w gre wchodzi bakszisz, to juz
nie ma zartow.

de facto, w przypadku ciagot wyzwolenczych Katalonii chodzi o dokladnie to samo - puszczanie ludziom glodnych
kawalkow o odmiennosci kulturowej (tam akurat latwo, bo przez wiele lat nie wolno im bylo uzywac wlasnego
jezyka), ale tak naprawde niechec do utrzymywania balaganu w reszcie kraju. a np. Slowenia czy Czechy to
dokladnie te same scenariusze, tylko w miejscu "byc moze" dajemy "z pewnoscia" :) :) :)
gdzie z dokladnie tych samych pobudek juz sie nie


EDIT: sie EOT zrobil ;) przepraszam

GrzegorzPPP
08-02-2011, 15:23
Pepiki maja cos, co autostrada nawet w porywach dobrego humoru nie da sie
nazwac (torami kolejowymi predzej, po odglosach jazdy)
Prawda


Austria poza drogimi autostradami i tunelami jest komunikacyjna kupa
Austria ma bardzo tanie autostrady (7,9e za 10dni) Tunele można omijać.



(podobnie Slowenia, gdzie oprocz tego dochodza nierowne drogi)
Kiedy byłeś w Słowenii :?: Nie wiem jak boczne drogi, ale austrady mają genialną infrastrukturę. Kocham jeździć po Słowenii.


a Polska... moze i ciut lepiej
Szczególnie opłaty za drogi i bramki co 60km...

Sindbad
08-02-2011, 15:33
U nas tak-ma charakter pejoratywny,ale samych Czechów nie obrazisz w ten sposób. Pytaliśmy się ich o to i nie rozumieją o co chodzi, bo Pepik wziął się od bardzo często występującego imienia, a mianowicie od imienia Józef po czesku, czyli Józki w wolnym tłumaczeniu;-)

Różnie bywa i nie ma reguły. Niektórzy obrażą się na niemieckie Pollack inni nie. Generalnie jednak wydźwięk słowa pepik jest nieco pogardliwy. Akustyk wspomniał o kulturze, więc poczułem pewien delikatny dysonans, którym postanowiłem się podzielić :-)


A spróbuj w knajpie w Liptovskim Mikulasu powiedzieć, że Tatry są czeskie. ;)

Raczej nigdy nie przyszłoby mi to do głowy ;-) Powiem więcej, przykro słyszeć czasami wśród rodaków tego typu określenia, które sam nie wiem czy wynikają z niewiedzy (!) czy z tragicznego lenistwa i upraszczania...


No właśnie to ciekawe, Czesi tęskną za Czechosłowacją, praktycznie wszyscy z którymi na ten temat rozmawiałam. Nigdy nic złego na Słowację nie mówią. A Słowacy się oburzają o byle rzecz. Ciekawe czemu?ale nie znam ani jednego Słowaka , żeby wypytać o co im poszło tak konkretnie.

Słowacja była krajem okupowanym przez Czechy. Choć oczywiście nie była to okupacja w takim narzucającym się skojarzeniu, w sensie jakiejś napaści, wojny, eksterminacji etc.
Większość inwestycji (np praktycznie cały ciężki przemysł) umiejscowiono w czeskiej części federacji, co oczywiście implikowało rozwój, zamożność, pozycję za granicą etc. Zwróćcie uwagę, że na obywatela Czechosłowacji mówiło się po prostu Czech, bez żadnego różnicowania (podobnie jak każdy Ukrainiec czy Litwin "był" Rosjaninem...).
Naturalnym faktem jest w związku z tym niechęć przeciętnego Słowaka (patrioty oczywiście!) do Czech, co niekoniecznie zresztą musi oznaczać wrogość. I chyba naturalne jest dążenie każdego narodu do niepodległości, bez kunktatorstwa czy to się opłaci czy nie. Dla jednych liczy się PKB (zresztą niekoniecznie przekładające się na zamożność wszystkich), dla innych coś innego...

akustyk
08-02-2011, 16:18
I chyba naturalne jest dążenie każdego narodu do niepodległości, bez kunktatorstwa czy to się opłaci czy nie.
a skad ;) mieszkasz w PL, gdzie do kwestii kultury/religii/narodowosci itd. itp. nigdy nie podchodzi sie zdroworozsadkowo a tylko i wylacznie emocjonalnie, i to zreszta mocno. a to nie jest jedyny sluszny model spoleczny. da sie inaczej.

normalny Holender (i Szkot o ile mi wiadomo) ma takie rzeczy w d* tak dlugo, jesli moze bic kase. mieli tu szkopska okupacje i klepali mimo to swietny biznes, a Niemcom najbardziej za zle maja, ze zabrali ich rowery (pierwsze zdanie po niemiecku jakiego sie uczy prawie kazde holenderskie dziecko to "sie haben mein Fahrrad gestohlen!"). to ze flaga Rzeszy powiewala na budynkach im generalnie dyndalo. jak sie tu mowi obiegowo: Holendrowi mozesz dac w pysk, ale jesli zaplacisz, to bedzie OK - on nie bedzie robil chryi. ma wazniejsze sprawy na glowie niz jakies tam klotnie o glupie bog, honor i ojczyzna... bo przeciez musi geld liczyc.

to jest dla nas, Polakow, szokujace, ale to ma racje bytu i to sie sprawdza. i subiektywnie rzecz biorac jakby lepiej przystaje do realiow XXI wieku...

sa rozne kultury i rozne spojrzenia na swiat, rowniez takie rzeczy jak narodowosc czy kraj...

Sindbad
08-02-2011, 17:08
a skad ;) mieszkasz w PL, gdzie do kwestii kultury/religii/narodowosci itd. itp. nigdy nie podchodzi sie zdroworozsadkowo a tylko i wylacznie emocjonalnie, i to zreszta mocno. a to nie jest jedyny sluszny model spoleczny. da sie inaczej[...]

Masz prawo do swojej opinii. Ale jedna uwaga: zamożność Holendra, Anglika, Niemca czy Hiszpana bierze się jeszcze z czegoś innego niż tylko z powszechnie przypisywanej im pragmatyczności. Nie zgodzę się, że oni "wszystko mają w d..." oprócz pełnej michy. Pełną michę (oprócz spuścizny kolonialnej, co nie jest bez znaczenia) zawdzięczają głównie temu, że nie mieli w d... własnej szerokopojętej kultury (albo że nikt im nie narzucił innej - jak w naszym przypadku).
Gdy byłem dłuższy czas w Szwecji, uderzyła mnie, jako Polaka, wszechobecność na tamtejszej wsi flagi narodowej. Niemal każde podwórko, stacja benzynowa, sklep, camping - maszt z flagą. Łatwo jest być pragmatycznym i liczyć pieniążki, pod warunkiem że te ELEMENTARNE rzeczy jak niepodległość, bezpieczeństwo, prawa etc ma się w miarę przyzwoicie zapewnione. I przeciętny Szwed nie musi emocjonalnie do tego podchodzić - jak my, gdzie ten elementarz jest dopiero pisany (jak - to inna sprawa i podchodzi pod temat zakazany na tym forum ;-)).
Najgorsze jest jednak to, że mając teoretycznie już jako taki wybór, często dokonujemy wyborów wyłącznie na poziomie prostackiego naśladownictwa tych niby "lepszych" od nas. A tymczasem Polacy nie mają się czego wstydzić, a na pewno nie więcej niż inni ;-)

akustyk
08-02-2011, 21:55
Masz prawo do swojej opinii. Ale jedna uwaga: zamożność Holendra, Anglika, Niemca czy Hiszpana bierze się jeszcze z czegoś innego niż tylko z powszechnie przypisywanej im pragmatyczności.

Hiszpana na pewno bym o pragmatycznosc nie posadzil. ani tez o bogactwo, a juz na pewno w chwili obecnej ;)

poza tym - ja pisalem tylko o kulturowym podejsciu do spraw, ktore w Polsce wydaja sie oczywiste. dla innych nacji taki kyrk z krzyzem czy Dzizasem ze Swiebodzina jest dziwny a wrecz niepojety. kropka. to nie jest moja ocena, tylko obserwacja faktu. tak jak dla Polaka holenderskie zwyczaje sa niepojete.



Gdy byłem dłuższy czas w Szwecji, uderzyła mnie, jako Polaka, wszechobecność na tamtejszej wsi flagi narodowej. Niemal każde podwórko, stacja benzynowa, sklep, camping - maszt z flagą. Łatwo jest być pragmatycznym i liczyć pieniążki, pod warunkiem że te ELEMENTARNE rzeczy jak niepodległość, bezpieczeństwo, prawa etc ma się w miarę przyzwoicie zapewnione. I przeciętny Szwed nie musi emocjonalnie do tego podchodzić - jak my, gdzie ten elementarz jest dopiero pisany (jak - to inna sprawa i podchodzi pod temat zakazany na tym forum ;-)).

to jest zupelnie inna kwestia. wiekszosc krajow zachodnich nie miala tak naprawde 200 lat robienia z tylka jesieni sredniowiecza, ale mniej wiecej ciaglosc panstwowa i kulturowa. to diametralnie zmienia postac rzeczy. ale nie o tym byla tu mowa.

inna kwestia, ze ja patriotyzmu nie rozumiem jako wywieszania wszedzie flagi i robienia innych tego typu gestow.
w NL flagi tez sa dosc powszechne - rozpoznaje sie po nich np. budki z owocami morza. jak rowniez fakt, ze reprezentacja narodowa aktualnie kopie gdzies szmacianke i jeszcze nie odpadla z imprezy.



Najgorsze jest jednak to, że mając teoretycznie już jako taki wybór, często dokonujemy wyborów wyłącznie na poziomie prostackiego naśladownictwa tych niby "lepszych" od nas. A tymczasem Polacy nie mają się czego wstydzić, a na pewno nie więcej niż inni ;-)
zgadzam sie. natomiast nie uwazam, ze automatycznie zabrania to wszelkiej krytyke narodowych przywar. ale to jest zupelnie inny temat.