Zobacz pełną wersję : Od jutra zakaz palenia !!!
Jutro wchodzi w życie zakaz palenia w restauracjach, pubach dyskotekach itp. Uważam decyzję za słuszną , jestem osobą niepalącą. Dym papierosowy cholernie mi przeszkadzał Ponad 3 lata spędziłem w kraju, gdzie taki zakaz obowiązywał nie słychać było narzekań ze strony palaczy. Ciekaw jestem jak to będzie u nas?Czy zakaz będzie przestrzegany i wreszcie będzie można wyjść z pubu nie czując papierosowego smrodu na sobie?
Pozdrawiam
fotograf58
14-11-2010, 18:29
Wspaniały zakaz !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Uważam że to dobry pomysł i sądzę że będzie przestrzegany bo klub w którym ludzie będą palili mimo zakazu będzie musiał zapłacić 2000zł kary.
Tylko czy będzie przestrzegany? w RMF mówili że nie ma przepisów wykonawczych - piękny kraj - i że karać za to nie można.
Gdyby lokale w PL były robione (projektowane) tak jak w Anglii z dobrą wentylacją to taki zakaz nie był by potrzeby i nikt nie "śmierdział by" po wyjściu z pubu, a tak to również jestem ZA
Tylko czy będzie przestrzegany? w RMF mówili że nie ma przepisów wykonawczych - piękny kraj - i że karać za to nie można.
niedługo będą
Ja też się bardzo cieszę. Zobaczymy jak to będzie w praktyce. A co do Anglii to przypadkiem nie ma tam już takiego zakazu od dawna??
W Anglii zdaje się również obowiązuje zakaz palenia w pubach. Palacze wychodzą przed lokal. U nas oczywiście nie będzie tak łatwo. Już dziś mówili, że mają instalować kurtyny powietrzne aby odizolować strefy dla palących i niepalących. Poza tym słyszałem Piotra Najsztuba (którego lubiłem czytać w Przekroju) wypowiadającego się na ten temat w tv. Próbował wmówić, że to ograniczenie jego swobody itp. Polacy to oporny naród, łatwo nie będzie...
Boryszuk
14-11-2010, 18:49
Gdyby lokale w PL były robione (projektowane) tak jak w Anglii z dobrą wentylacją to taki zakaz nie był by potrzeby i nikt nie "śmierdział by" po wyjściu z pubu, a tak to również jestem ZA
Że, proszę ja Ciebie, co??
W Anglii zdaje się również obowiązuje zakaz palenia w pubach. Palacze wychodzą przed lokal. U nas oczywiście nie będzie tak łatwo. Już dziś mówili, że mają instalować kurtyny powietrzne aby odizolować strefy dla palących i niepalących. Poza tym słyszałem Piotra Najsztuba (którego lubiłem czytać w Przekroju) wypowiadającego się na ten temat w tv. Próbował wmówić, że to ograniczenie jego swobody itp. Polacy to oporny naród, łatwo nie będzie...
Obowiązuje od 3 lat. Anglicy też są dość oporni jeśli próbuje ograniczać się ich swobody ale jakoś przyjęło się to bez większego echa. Co śmieszniejsze, największy problem w lokalach u mnie w mieście sprawiali pijani Polacy i Litwini. Czesi i Słowacy trochę mniej, Anglicy dość szybko się przyzwyczaili.
Że, proszę ja Ciebie, co??
jakieś 3-4 lata temu jak byłem w Sheffield, to w każdej knajpie byli zarówno palący jak i nie i za każdym razem wychodziło się bez śmierdzących ubrań i włosów. O tym pisałem
Jedna wielka komedia/ tragedia. We własnym barze/pubie/restauracji nie mogę decydować o jego charakterze, czy można palić czy nie. No ale w imię "demokracji" i "dla dobra ludu". Pomysłodawcą ustawy jest nie kto inny, tylko A. Hitler.
Na przyszłość trzeba się liczyć z kolejnymi ograniczeniami swobód obywatelskich.
Boryszuk
14-11-2010, 19:01
Jedna wielka komedia/ tragedia. We własnym barze/pubie/restauracji nie mogę decydować o jego charakterze, czy można palić czy nie. No ale w imię "demokracji" i "dla dobra ludu". Pomysłodawcą ustawy jest nie kto inny, tylko A. Hitler.
Na przyszłość trzeba się liczyć z kolejnymi ograniczeniami swobód obywatelskich.
Tak jest. Dziś zakażą Ci palić, jutro nie będziesz mógł oglądać sprośnych gazetek a w przyszłym tygodniu będą reglamentować świeże powietrze do oddychania.
Nie przesadzaj. Z takim zakazem da się żyć- naprawdę.
Jedna wielka komedia/ tragedia. We własnym barze/pubie/restauracji nie mogę decydować o jego charakterze, czy można palić czy nie. No ale w imię "demokracji" i "dla dobra ludu". Pomysłodawcą ustawy jest nie kto inny, tylko A. Hitler.
Na przyszłość trzeba się liczyć z kolejnymi ograniczeniami swobód obywatelskich.
Wreszcie będę mógł przyjść do Twojego pubu/baru na piwo. Trzeba wziąć też pod uwagę, że jest spora grupa społeczeństwa, która nie chadzała w takie miejsca tylko dlatego, że tam śmierdziało. Teraz pójdą. Ja pójdę. :)
akurat jak dla mnie palacze w knajpach to terroryści którzy egoistycznie trują innych. To tak jakbym się awanturował czemu nie mogę się załatwić gdzie mi się podoba tylko muszę iść do toalety!- to ogranicza moje swobody!!....ale nie o tym, bo nie mam zamiaru dyskutować z biednymi, pokrzywdzonymi i zaszczutymi nałogowcami.
Przez ostatnie dni byłem tą wieścią uradowany...jednak jak już gadałem ze znajomymi z dwóch knajp na Rynku to wiem że to ominą niestety zgodnie z prawem i oczywiście będzie część dla palących i niepalących.....zgadnijcie którzy dostaną lepszy kawałek klubu :|
Pięćdziesiątka czystej przy barze bez szluga!!!
Masakra!!!
Co prawda w polsce bywam sporadycznie ale bedac w knajpie wyjde nie jak z wedzarni.
akurat jak dla mnie palacze w knajpach to terroryści którzy egoistycznie trują innych. To tak jakbym się awanturował czemu nie mogę się załatwić gdzie mi się podoba tylko muszę iść do toalety!- to ogranicza moje swobody!!....ale nie o tym, bo nie mam zamiaru dyskutować z biednymi, pokrzywdzonymi i zaszczutymi nałogowcami.
Przez ostatnie dni byłem tą wieścią uradowany...jednak jak już gadałem ze znajomymi z dwóch knajp na Rynku to wiem że to ominą niestety zgodnie z prawem i oczywiście będzie część dla palących i niepalących.....zgadnijcie którzy dostaną lepszy kawałek klubu :|
Nigdy nie ma tak żeby wszyscy byli zadowoleni :) Wcześniej Ty czułeś się pokrzywdzony a teraz palacze. Uważam że gadanie o ograniczaniu swobód jest lekką przesadą. Prawo jakie mamy to mamy ale musimy go przestrzegać bez względu na wszystko. Pomimo iż jestem palący to cieszę się z tego zakazu. Będę miał większą motywację żeby rzucić. Poza tym cholernie mnie wnerwia jak ktoś mi pali w restauracji przy obiedzie (nie mówię tu o pubach).
ktoś kiedyś powiedział
"jak będziesz przestrzegał tych wszystkich zakazów i nakazów - to będziesz wtedy wolny
ktoś to powiedział będąc bardzo złośliwym, ale coś w tym jest, co raz więcej zakazów i nakazów i to wszystko ku naszej wolności
Pomimo iż jestem palący to cieszę się z tego zakazu. Będę miał większą motywację żeby rzucić.
Nie chciałbym Cię zmartwić ale uważam, że zakaz nie pomoże w rzucaniu palenia. Po paru wizytach w knajpie przywykniesz to tego, że raz jakiś czas wyskoczysz na dymka w dobrym towarzystwie :)
Dobrze, że jest zakaz. Jak ktoś chce palić to będzie palił ale przynajmniej inni nie będą musieli tego wdychać.
jestem za zakazem palenia wszedzie i na zawsze :)
Nie chciałbym Cię zmartwić ale uważam, że zakaz nie pomoże w rzucaniu palenia. Po paru wizytach w knajpie przywykniesz to tego, że raz jakiś czas wyskoczysz na dymka w dobrym towarzystwie :)
Ciekawe czy wszyscy tak chetnie beda wyskakiwac na dymka przy -15C :mrgreen:
ja jestem za, siedziałem w sali dla nie palących i palacze sobie używali, gdy zwróciliśmy im uwagę zaczęli robić sceny...przesada...
przesadą jest również palenie na pasażu w galerii handlowej...kojarzy mi się to z podziałem kubańskich samolotów na palacze i nie palacze opisywanym przez W.Cejrowskiego: palacze po lewej, nie palący po prawej...a dym i tak leci gdzie chce...;)
Piękna sprawa, ale trudno uwierzyć mi, że będzie respektowany.
spiritwood
14-11-2010, 19:45
Struś,
skoro mieszkasz w Lądku (a i mnie Lądek jest nieobcy) to wiesz dobrze, że przed pubem 'na dymku' jest zwykle bardzo fajnie. Ja nie nauczylem się palić fajek (na szczęście) ale bardzo często wychodziłem 'na fajkę' razem z palącymi klegami / koleżankami, bo przed pubem było równie ciekawie jak w środku. Nie ważne, czy był akurat styczeń czy sierpień...
Jestem jak najbardziej za.
Ciekawe czy wszyscy tak chetnie beda wyskakiwac na dymka przy -15C :mrgreen:
W szkole mi to nie przeszkadzało :mrgreen:
Tak jest. Dziś zakażą Ci palić, jutro nie będziesz mógł oglądać sprośnych gazetek a w przyszłym tygodniu będą reglamentować świeże powietrze do oddychania.
Nie przesadzaj. Z takim zakazem da się żyć- naprawdę.
Nie twierdzę, że nie da ;> Nie mam baru/pubu/restauracji, sam nie palę i nie lubię śmierdzieć dymem papierosowym. Ale cenię sobie wolność do podejmowania decyzji. Nie chcę żeby ktoś za mnie wybierał co mam robić. Jeśli ten bar mi nie pasuje, idę do takiego, w którym się nie pali. Przecież są takie. Apropos tej ustawy ostatnio widziałem jakąś statystykę ukazującą, że w Warszawie jest kilkadziesiąt takich lokali. A nawet jeśli gdzieś nie ma, to ilość osób, które chcą uczęszczać do klubów dla niepalących jest na tyle duża, że swoją nieobecnością w nich zmotywują właścicieli do tworzenia tego typu miejsc.
Tak, masz rację, tego typy praw ograniczających wolność będzie coraz więcej.
ktoś kiedyś powiedział
"jak będziesz przestrzegał tych wszystkich zakazów i nakazów - to będziesz wtedy wolny
ktoś to powiedział będąc bardzo złośliwym, ale coś w tym jest, co raz więcej zakazów i nakazów i to wszystko ku naszej wolności
Koledze coś się chyba zupełnie pomyliło, nawet nie mam czego racjonalnie skomentować z tej wypowiedzi :)
Jako były palacz, który rzucił palenie po 20 latach namiętnego jarania szlugów, uważam, że jeśli chodzi o lokale gastronomiczne i puby itp, to właściciel powinien decydować, czy jest to lokal dla palących, czy też nie.
Rozmawiałem ostatnio ze znajomymi, którzy prowadzą klub w centrum Warszawy. Z ich obserwacji wynika, że 80 procent przychodów generują im palacze.
Dla chcących przepis będzie łatwo objeść. Zmieni się pub na klub prywatny z selekcją i będzie wpuszczać tylko palących.
Jestem palaczem, ale z tych którzy uważają na opinie niepalących i nie narzucam się z dymem w takim towarzystwie, nie jestem bezmózgim gburem.
Administracyjny zakaz nie pozostawiający wyboru właścicielom pubów uważam za idiotyczny i trudny w realizacji. To właściciel powinien decydować czy u niego się pali ogólnie, w wydzielonych salach/miejscach, czy w ogóle. Ekonomia - ilość klientów powinna stanowić dla niego wyznacznik. W tym sensie zgadzam się w pełni, że decydowanie za nich, jest ograniczeniem swobód obywatelskich.
Co do samego palenia i legalnej dystrybucji papierosów - skoro państwo walczy ze szkodliwością palenia, czemu nie umieści tytoniu na liście substancji zakazanych, podobnie jak narkotyki? Czemu nie zrezygnuje z miliardowych zysków? Palenie jest be, zakazujemy, walczymy i ścigamy. Jak dla mnie schizofreniczna postawa ustawodawcy w tej mierze budzi bardzo ambiwalentne uczucia.
Ludzie palą i pewnie długo jeszcze będą palić. Państwo takim zakazem tylko robi dodatkowy skok na kasę, z tytułu karania za używanie legalnie rozprowadzanego produktu.
Struś,
skoro mieszkasz w Lądku (a i mnie Lądek jest nieobcy) to wiesz dobrze, że przed pubem 'na dymku' jest zwykle bardzo fajnie
Nie wiem szczerze mowiac bo raczej po pubach nie biegam. Wole szklaneczke liskaczyka na kanapie przy jakims filmidle obalic :P A palenie rzucilem 3 miesiace temu
KaleidoStar
14-11-2010, 19:58
Bez sensu by było, gdyby właściciel decydowal.. Dym papierosowy, to, halo, uwaga.. TRUCIZNA. Przecież chyba już wszyscy wiedzą, że to dym jest najbardziej zabójczy. Z jakiej racji mam być ZABIJANA przez innych? Wiem, to śmieszniue brzmi, ale wyolbrzymienie może pozwoli niektórym lepiej zrozumieć....
Wyobrażacie sobie lokal, w którym wlaściciel wypuszcza np... trujący gaz z wentylacji? Bo.. kto mu zabroni, przecież to jego lokal...
pozytywnie:) może nie dla wszystkich, ale napewno jest to dobry pomysł może niektórzy palacze rzucą to.
velaskez
14-11-2010, 20:07
Rozmawiałem ostatnio ze znajomymi, którzy prowadzą klub w centrum Warszawy. Z ich obserwacji wynika, że 80 procent przychodów generują im palacze.
Dla chcących przepis będzie łatwo objeść. Zmieni się pub na klub prywatny z selekcją i będzie wpuszczać tylko palących.
Wybacz, ale to już ogranicza moją wolność. Równie dobrze możesz segregować ludzi na czarnych i białych, i kazać którymś wypi****ć.
Co ma niby oznaczać klub prywatny z selekcją? Z zaproszeniami - rozumiem. Pomyśl co piszesz.
I poza tym jak to sprawdzisz? Ja nie palę, ale zapalić zawsze mogę.
Według mnie bardzo dobry przepis. Demokratycznie przegłosowany, więc czym się burzyć?
Administracyjny zakaz nie pozostawiający wyboru właścicielom pubów uważam za idiotyczny i trudny w realizacji.
Jakoś inni sobie z tym poradzili.
Bez sensu by było, gdyby właściciel decydowal.. Dym papierosowy, to, halo, uwaga.. TRUCIZNA. Przecież chyba już wszyscy wiedzą, że to dym jest najbardziej zabójczy. Z jakiej racji mam być ZABIJANA przez innych? Wiem, to śmieszniue brzmi, ale wyolbrzymienie może pozwoli niektórym lepiej zrozumieć....
Wyobrażacie sobie lokal, w którym wlaściciel wypuszcza np... trujący gaz z wentylacji? Bo.. kto mu zabroni, przecież to jego lokal...
Ty również przecież wypuszczasz do atmosfery , halo, uwaga..... gaz TRUCIZNĘ który jest wynikiem przemiany materii organizmu (jedni robią to po cichy, inni bez krępacji).
Wybacz, ale to już ogranicza moją wolność. Równie dobrze możesz segregować ludzi na czarnych i białych, i kazać którymś wypi****ć.
Co ma niby oznaczać klub prywatny z selekcją? Z zaproszeniami - rozumiem. Pomyśl co piszesz.
I poza tym jak to sprawdzisz? Ja nie palę, ale zapalić zawsze mogę.
Według mnie bardzo dobry przepis. Demokratycznie przegłosowany, więc czym się burzyć?
To ja równie dobrze mogę traktować ten zakaz jako ograniczanie mojej wolności. Nie popadaj w skrajność.
Zresztą mało jest klubów z selekcją? Często jest tak że nie wpuszczają np w obuwiu sportowym albo od 21 lat. To też ograniczenie wolności? Zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim to też ograniczanie wolności idąc tym tokiem rozumowania.
Wybacz, ale to już ogranicza moją wolność. Równie dobrze możesz segregować ludzi na czarnych i białych, i kazać którymś wypi****ć.
Co ma niby oznaczać klub prywatny z selekcją? Z zaproszeniami - rozumiem. Pomyśl co piszesz.
I poza tym jak to sprawdzisz? Ja nie palę, ale zapalić zawsze mogę.
Klub prywatny z selekcją, to taki, gdzie np. pani selekcjonerka mówi Ty wchodzisz, a Ty nie. Nie spotkałeś się nigdy z czymś takim?
J W tym sensie zgadzam się w pełni, że decydowanie za nich, jest ograniczeniem swobód obywatelskich.
No może i jest, ale przyjmując ten tok rozumowania, powinni znieść ograniczenia prędkości na drogach, bo przecież ograniczają swobodę obywatelską. Jakie byłyby skutki? Chyba możemy sobie wyobrazić... Przecież w ogromnej ilości przypadków przez głupotę innych cierpią osoby postronne. Tak samo jest w tej sytuacji, choć może nie na taką skalę.
velaskez
14-11-2010, 20:16
Żyjemy w demokratycznym kraju. Jeśli uważasz to za ograniczenie swojej wolności, zdobądź większość w sejmie tudzież przekonaj ich do swoich poglądów i przegłosuj inaczej. 21 masz okazję. A do palenia nikt nikogo nie zmusza. To Twój własny wybór.
A ja protestuje tak ostro, bo słowo: 'segregacja' kojarzy mi się idiotycznie.
I nie, nie spotkałem się z klubem z selekcją.
Bez sensu by było, gdyby właściciel decydowal.. Dym papierosowy, to, halo, uwaga.. TRUCIZNA. Przecież chyba już wszyscy wiedzą, że to dym jest najbardziej zabójczy. Z jakiej racji mam być ZABIJANA przez innych?To jest przeciez kwestia Twojego wyboru. Nikt Tobie nie kaze spedzac czasu w lokalu, w ktorym mozna palic. Jesli jedzenie lub obsluga Tobie nie odpowiada, to do takiego lokalu nie idziesz. Dlaczego wiec nie mozesz sobie odpuscic zmiany miejsca spedzania wolnego czasu, wlasnie ze wzgledu na palaczy?
Władca Pixeli
14-11-2010, 20:19
Dla tych co twierdzą, że wolność polega na tym, że możemy robić co chcemy.
Wyobraźmy sobie, że blisko naszego domu zakłady chemiczne wypuszczają do atmosfery bardzo toksyczne środki chemiczne lub spuszczają to do rzeki a my później pijemy wodę a takiego ujęcia.
W takim wypadku przecież możemy się przenieść do innej miejscowości. Nikt nas na siłę nie trzyma i zmusza.
Po co zmuszać kierowców aby ich samochody były wyregulowane i nie wydzielały nadmiernych spalin. Po co montować w samochodach drogie katalizatory. Po co ustalać jakieś normy dla zakładów chemicznych itd.
Jedna wielka komedia/ tragedia. We własnym barze/pubie/restauracji nie mogę decydować o jego charakterze, czy można palić czy nie. No ale w imię "demokracji" i "dla dobra ludu". Pomysłodawcą ustawy jest nie kto inny, tylko A. Hitler.
Na przyszłość trzeba się liczyć z kolejnymi ograniczeniami swobód obywatelskich.
Mimo, że jestem gorącym wrogiem wszelkiego ustawodawstwa ograniczającego swobody obywatelskie to ten zakaz cieszy mnie ja nigdy !!! W rzeczywistości bywało to tak, że w danej knajpie ok 10% palaczy zasmradzało calutki lokal i terroryzowało swoim nałogiem całą resztę, która raczej wyboru w wyborze nie miała bo smród był wszędzie...
zatem od jutra szanowny kolego Pablo z ogromną chęcią przyjdę do Twojego pubu z całym gronem przyjaciół, którzy też dymu papierosowego unikają jak ognia, czego przykład masz poniżej:
Wreszcie będę mógł przyjść do Twojego pubu/baru na piwo. Trzeba wziąć też pod uwagę, że jest spora grupa społeczeństwa, która nie chadzała w takie miejsca tylko dlatego, że tam śmierdziało. Teraz pójdą. Ja pójdę. :)
Swoją drogą nie rozumiem całego tego wielkiego oburzenia palaczy dlaczego ich trujący innych nałóg jest tak źle odbierany i usilnie represjonowany. Może tak ja zacznę regularnie palić w kominku plastikami podczas którego wydzielają się toksyczne, rakotwórcze związki? Dlaczego zabraniają mi regularnie Was podtruwać?
Podobnie w pociągach... Na cały wagon i 8 przedziałów, zawsze 3 dla palących. W normalnych tłok, po 6/8 osób w przedziale. Na korytarzu ludzie stoją z braku miejsc. A w przedziałach palących co? Siedzi jeden, góra dwóch cwaniaczków w oparach gęstego dymu, że aż w oczy gryzie. Niejednokrotnie na uprzejmą (zaznaczam UPRZEJMĄ) prośbę czy mogliby przestać aby choćby starsze osoby mogły usiąść odpowiadają zazwyczaj w dość niesympatycznym tonie, iż nie bo za to zapłacili, mają prawo i nie mój interes... no jakby nie patrzeć mają rację.
Na szczęście przez najbliższe 3 godziny i 22 minuty :evil: ... :lol:
Dla tych co twierdzą, że wolność polega na tym, że możemy robić co chcemy.
Wyobraźmy sobie, że blisko naszego domu zakłady chemiczne wypuszczają do atmosfery bardzo toksyczne środki chemiczne lub spuszczają to do rzeki a my później pijemy wodę a takiego ujęcia.
W takim wypadku przecież możemy się przenieść do innej miejscowości. Nikt nas na siłę nie trzyma i zmusza.
Po co zmuszać kierowców aby ich samochody były wyregulowane i nie wydzielały nadmiernych spalin. Po co montować w samochodach drogie katalizatory. Po co ustalać jakieś normy dla zakładów chemicznych itd.
Naprawdę nie widzisz różnicy między prywatnym lokalem (bo takim niewątpliwie jest pub), a miejscem publicznym (np. ulicą)?! :shock: Jestem za zakazem palenia w miejscach publicznych, na wszelkich przystankach itd. Ale w miejscu, które należy do prywatnej osoby o zakazie palenia powinien decydować właściciel. To może zakażmy palenia w mieszkaniach? Co jeśli odwiedzi Cię sąsiad? Nie powinieneś go truć.
Klub ma konkretnego właściciela i to on powinien ustalać zasady, które w nim panują. Jeśli Ci odpowiada - możesz przyjść. Nie pasuje? Możesz iść w inne miejsce albo otworzyć własny.
Naprawdę nie widzisz różnicy między prywatnym lokalem (bo takim niewątpliwie jest pub), a miejscem publicznym (np. ulicą)?! :shock: Jestem za zakazem palenia w miejscach publicznych, na wszelkich przystankach itd.
A czy Ty nie widzisz różnicy między paleniem we wnętrzu a paleniem na zewnątrz? To czy Ty palisz na przystanku itd. to mi akurat wisi i powiewa.
Rafał_Sz
14-11-2010, 20:52
Rzuciłem palenie w czerwcu. Ha. :D
donkiszot
14-11-2010, 20:56
Jutro wchodzi w życie zakaż fotografowania w restauracjach, pubach, dyskotekach itp. Uważam decyzję za słuszną, jestem osobą niefotografującą, niefotografowaną i niefotogeniczną. Fotografia cholernie mi przeszkadzała. Ponad 3 lata spędziłem w kraju, gdzie taki zakaz obowiązywał, nie słychać było narzekań ze strony fotografów. Ciekaw jestem jak to będzie u nas? Czy zakaz będzie przestrzegany? I wreszcie będzie można wyjść z pubu bez poczucia, że zostałem sfotografowany. ;)
Pozdrawiam wszystkich krótkowidzów i miłośników opiekuńczego państwa.
Osobiście nie jestem palaczem, na codzień wogóle nie palę, smród fajek doprowadza mnie do szału itp. Ale jak idę do knajpy pić, to lubię do tego zapalić sobie szluga, bo to jest qva prastara tradycja, a wódka lubi dym. Dlatego całkowity zakaz wqvia mnie niesamowicie, tylko bardzo cienka granica oddziela go od całkowitego zakazu chlania wódy w lokalach (bo to przecież trucizna).
Uważam, że palacze powinni być jak najmniej uciążliwi, uważam, że powinny być lokale dla niepalących i wydzielane sale dla palaczy, natomiast całkowite odebranie mi tej drobnej przyjemności jaką jest zapalenie sobie przy kielichu (bo poza tym nie palę wogóle i paczka szlugów wystarcza mi na kilka tygodni) uważam za pie... faszyzm.
Polsar74
14-11-2010, 21:03
Osobiście nie jestem palaczem...
eee tam nie jesteś ! Jesteś... i wychodzi na to że ... nie masz się odwagi tylko do tego przyznać ;-)
Jak najbardziej mam odwagę się do tego przyznać że palę, niech będzie że jestem palaczem - natomiast mówiąc, że nie jestem palaczem nałogowym, tylko palaczem-sybarytą.
Nie twierdzę, że nie da ;> Nie mam baru/pubu/restauracji, sam nie palę i nie lubię śmierdzieć dymem papierosowym. Ale cenię sobie wolność do podejmowania decyzji. Nie chcę żeby ktoś za mnie wybierał co mam robić. Jeśli ten bar mi nie pasuje, idę do takiego, w którym się nie pali. Przecież są takie. Apropos tej ustawy ostatnio widziałem jakąś statystykę ukazującą, że w Warszawie jest kilkadziesiąt takich lokali. A nawet jeśli gdzieś nie ma, to ilość osób, które chcą uczęszczać do klubów dla niepalących jest na tyle duża, że swoją nieobecnością w nich zmotywują właścicieli do tworzenia tego typu miejsc.
Tak, masz rację, tego typy praw ograniczających wolność będzie coraz więcej.
Koledze coś się chyba zupełnie pomyliło, nawet nie mam czego racjonalnie skomentować z tej wypowiedzi :)
nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, troszeczkę już żyję i regularnie są wprowadzane nowe zakazy i nakazy, tłumacząc mi, że to dla mojego dobra, a jak będę wszystkiego przestrzegał to będę naprawdę wolnym obywatelem, przy okazji robione jest to z mojej kieszeni, co do konkretnej sytuacji widząc zakaz palenia to nie palę lub nie wchodzę do tego obiektu, teraz dodatkowo czuwa nad tym ustawa i inne steki ustaw nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować, łamiąc przepisy całkiem nieświadomie - więc pytam się po co ?
http://motoryzacja.interia.pl/news/w-sluzbowym-nie-zapalisz,1421416,
przykład kolejnego martwego przepisu, którymi jesteśmy zasypywani, abyśmy przestrzegając tego wszystkiego byli bardziej "wolni"
No własnie i to jest dziwen - wielu palaczy nie pali w swoich domach tylko wychodzą na balkon, na dwór itp. Również nie palą w autach, przy dzieciach - więc co ich tak denerwuje ten zakaz?
przypomina mi to historie sprzed 3 lat tutaj w UK. Wszedzie byl raban i mowiono w okolo jakie to glupie i wogole, ograniczanie wolnosci, itp, itd. Po 3 latach nikt nawet tego nie wspomina, wszyscy wychodza zapalic na zewnatrz w wyznaczone do tego celu miejsce.
Wybacz, ale to już ogranicza moją wolność. Równie dobrze możesz segregować ludzi na czarnych i białych, i kazać którymś wypi****ć.
Co ma niby oznaczać klub prywatny z selekcją? Z zaproszeniami - rozumiem. Pomyśl co piszesz.
I poza tym jak to sprawdzisz? Ja nie palę, ale zapalić zawsze mogę.
Według mnie bardzo dobry przepis. Demokratycznie przegłosowany, więc czym się burzyć?Ale dokładnie taka jest ustawa. To segregacja na ludzi palących(czarnych) i niepalących (białych). Co prawda nie ma zapisu ze "czarnym" wstęp wzbroniony, ale jak nie przemalujesz sie na biało, to wynocha.
Pale od 40 lat a "zawodowo" od 30 gdyby się ktoś pytał.
Moje pytanie.
Po co to ograniczenie? Nie wygodniej byłoby zrobić zakaz sprzedaży i produkcji papierosów/tytoniu?
Zaliczyć nikotynę do narkotyków i po problemie. W końcu tez służy do odurzania i jest uzależniająca.
Pale dużo i jak mi zabraknie, to po trzech godzinach zaczyna mnie telepać, mam napady gorączki itp. Zupełnie jak po narkotykach(nie ćpam, nie ćpałem wiedzę czerpię z filmów i opowieści).
No własnie i to jest dziwen - wielu palaczy nie pali w swoich domach tylko wychodzą na balkon, na dwór itp. Również nie palą w autach, przy dzieciach - więc co ich tak denerwuje ten zakaz?
Bo dla mnie knajpa to było miejsce, gdzie właśnie szedłem z kolegami spokojnie sobie zapalić i się napić. Całym sercem jestem za rozgraniczeniem lokali dla palących i niepalących, natomiast całkowity zakaz palenia w imię jakiejś kretyńskiej mody mnie po prostu wp...la.
velaskez
14-11-2010, 21:24
Ale dokładnie taka jest ustawa. To segregacja na ludzi palących(czarnych) i niepalących (białych). Co prawda nie ma zapisu ze "czarnym" wstęp wzbroniony, ale jak nie przemalujesz sie na biało, to wynocha.
I demokratycznie ją przegłosowano. Dura lex sed lex. Już po ptokach i nie ma się co rzucać ani rozrywać szat. Skoro większość tak wybrała, to jest to wola ludu. Na tym polega demokracja, panowie.
Bo dla mnie knajpa to było miejsce, gdzie właśnie szedłem z kolegami spokojnie sobie zapalić i się napić. Całym sercem jestem za rozgraniczeniem lokali dla palących i niepalących, natomiast całkowity zakaz palenia w imię jakiejś kretyńskiej mody mnie po prostu wp...la.
Ależ nie ma takiego całkowitego zakazu. Jeśli knajpa będzie miała dwie zamykane i wentylowane sale to jedna z nich może być dla palących. Wszystko zalezy od właścicieli knajp. Moim zdaniem, ten zakaz to bardzo dobre rozwiązanie.
I demokratycznie ją przegłosowano. Dura lex sed lex. Już po ptokach i nie ma się co rzucać ani rozrywać szat. Skoro większość tak wybrała, to jest to wola ludu. Na tym polega demokracja, panowie.Ano przegłosowano i nie zamierzam z nią walczyć.
Bo dla mnie knajpa to było miejsce, gdzie właśnie szedłem z kolegami spokojnie sobie zapalić i się napić. Całym sercem jestem za rozgraniczeniem lokali dla palących i niepalących, natomiast całkowity zakaz palenia w imię jakiejś kretyńskiej mody mnie po prostu wp...la.
No cóż ja jestem osobiscie zadowolony - parę dni temu byłem w małej włoskiej knajpce z żoną i dzieckiem gdzie było wydzielone miejsce dla palących a dym był po prostu w całej knajpce. Nikt przepisów nie złamał bo palono w miejscu przeznaczonym do tego. Po przyjciu do domu trąciło od nas jak z popielniczki - kto tu zawinił?
Ależ nie ma takiego całkowitego zakazu. Jeśli knajpa będzie miała dwie zamykane i wentylowane sale to jedna z nich może być dla palących. Wszystko zalezy od właścicieli knajp. Moim zdaniem, ten zakaz to bardzo dobre rozwiązanie.
Jak by tak było to by było super - osobicie nie palę już 17 lat a czasem mam ochotę na papierosa. Rozumię palących ale też chciał bym być zrozumiany.
tylko bardzo cienka granica oddziela go od całkowitego zakazu chlania wódy w lokalach (bo to przecież trucizna)Ale na miłość Boską chlejąc wódę, gdziekolwiek, nie zmuszasz innych do wdychania smrodu, który rozchodzi się wszędzie dookoła, na atak kaszlu i załzawionych oczu, prześmiergnięte płaszcze nadające się wyłącznie do pralni i utratę zdrowia. No chyba, że puścisz pawia na płaszcz a przewracając się złamiesz mi nogę... ale to już bardziej wypadek losowy :D
Uważam, że palacze powinni być jak najmniej uciążliwi, uważam, że powinny być lokale dla niepalących i wydzielane sale dla palaczy, natomiast całkowite odebranie mi tej drobnej przyjemności jaką jest zapalenie sobie przy kielichuTeż byłbym za takim rozwiązaniem. Tylko jak wspomniałem wcześniej wygląda to tak jak obecnie - każdy lokal bez wyjątku jest sterroryzowany przez 10% kopciuchów nie dając wyboru 90% reszcie. I nie wspominajmy o możliwości wyboru lokalu dla niepalących bo to mrzonka...
Tak na dobra sprawę to trzeba by rozgraniczyć knajpę do której przychodzi się coś zjeść - tu jestem za całkowitym zakazem, a knajpę do której przychodzimy napić się piwa, gorzały etc. np. pub. Tu nie powinno byc zakazu,
Co tu rozgraniczac,miejsce publiczne mowi cos to Tobie?
Po prostu w knajpie powinna być opcja palenia w całkowicie wydzielonym i dobrze wentylowanym pomieszczeniu, bez konieczności przysmradzania innych. Nie widzę tu jednak sprzeczności z możliwością narąbania się w tradycyjnej, trującej, zadymionej atmosferze typowej knajpy, do których to okoliczności przywykłem "od małego" i z przyczyn sentymentalnych niechętnie bym zrezygnował.
Ależ nie ma takiego całkowitego zakazu. Jeśli knajpa będzie miała dwie zamykane i wentylowane sale to jedna z nich może być dla palących. Wszystko zalezy od właścicieli knajp. Moim zdaniem, ten zakaz to bardzo dobre rozwiązanie.
Aaaa - jeśli tak, to idealnie.
Ale na miłość Boską chlejąc wódę, gdziekolwiek, nie zmuszasz innych do wdychania smrodu, który rozchodzi się wszędzie dookoła, na atak kaszlu i załzawionych oczu, prześmiergnięte płaszcze nadające się wyłącznie do pralni i utratę zdrowia. No chyba, że puścisz pawia na płaszcz a przewracając się złamiesz mi nogę... ale to już bardziej wypadek losowy :D
Też byłbym za takim rozwiązaniem. Tylko jak wspomniałem wcześniej wygląda to tak jak obecnie - każdy lokal bez wyjątku jest sterroryzowany przez 10% kopciuchów nie dając wyboru 90% reszcie. I nie wspominajmy o możliwości wyboru lokalu dla niepalących bo to mrzonka...
Powiedzmy sobie jasno - nie mam na myśli chlania wódy gdziekolwiek, tylko w klasycznych mordowniach, gdzie człowiek idzie w męskiej, zawiesistej i toksycznej atmosferze się upodlić. No więc nie są to miejsca dla amatorów zdrowego trybu życia i wrogowie nikotyny stanowią w nich statystycznie niewielki odsetek.
W końcu! Ale karać za palenie mają dopiero po nowym roku, więc teraz pewnie i tak będziemy skazani na to świństwo ...
Co tu rozgraniczac,miejsce publiczne mowi cos to Tobie?
No to podaj ta definicje tego miejsca publicznego.
wrogowie nikotyny stanowią w nich statystycznie niewielki odsetek.
... oj bardzo byś się zdziwił , bardzo.
Sami palacze, których znam, w znakomitej większości nie cierpią smrodu fajek, prześmiergniętych ubrań. Ale już dupy z hokera na minutę, na świeże powietrze ruszyć się nie chce raczej nikomu. Bo po co ja można tę zawiesistą i toksyczną atmosferę zafundować całkiem gratis pozostałym...
No to podaj ta definicje tego miejsca publicznego.
Wybacz ale jak nie wiesz co to miejsce publiczne to nie bede z Toba dyskutowal.
Wybacz ale jak nie wiesz co to miejsce publiczne to nie bede z Toba dyskutowal.
Bo sam nie wiesz. Sam zacząłeś to i dokończ.
... oj bardzo byś się zdziwił , bardzo.
Sami palacze, których znam, w znakomitej większości nie cierpią smrodu fajek, prześmiergniętych ubrań. Ale już dupy z hokera na minutę, na świeże powietrze ruszyć się nie chce raczej nikomu. Bo po co ja można tę zawiesistą i toksyczną atmosferę zafundować całkiem gratis pozostałym...
A tu sie z Tobą całkowicie zgadzam.
No to podaj ta definicje tego miejsca publicznego.
Wybacz ale jak nie wiesz co to miejsce publiczne to nie bede z Toba dyskutowal.
@ U-CAT zaciąłeś się, czy taśma Ci w kółko lata?
http://www.cotojest.info/miejsce_publiczne_571.html
Właścicieli pubów, gdzie nie serwuje się żarcia nie będą mieli problemów z obejściem ustawy i to na kilka sposobów.
Ta ustawa to można powiedzieć po części bubel prawny.
Właścicieli pubów, gdzie nie serwuje się żarcia nie będą mieli problemów z obejściem ustawy i to na kilka sposobów.
Ta ustawa to można powiedzieć po części bubel prawny.
To są jeszcze puby gdzie nie serwuje się żarcia?
@ U-CAT zaciąłeś się, czy taśma Ci w kółko lata?
Wypowiedzialem sie wystarczajaco.
Czy tasma lata? Pewnie,ze lata.
To są jeszcze puby gdzie nie serwuje się żarcia?
Oczywiście. Moi znajomi prowadzą jeden z najstarszych pubów w Warszawie i nie ma tam jedzenia. Alkohol i ewentualnie orzeszki ziemne.
Jak ktoś zgłodnieje to idzie na kebab po sąsiedzku.
de Fresz
14-11-2010, 22:34
Debilny przepis. I tak, jest to idiotyczne ograniczenie wolności sposobu prowadzenia działalności gospodarczej. To właściciel knajpy jest w niej bogiem – on ustala sam sobie zasady panujące w środku – czy to zakaz lub nakaz palania, zakaz fotografowania, konieczoność noszenia różowego krawata czy cokolwiek innego. A klienci decydują czy im się jego oferta podoba, czy pójdą do konkurencji – mamy wolny rynek i nie ma obowiązku korzystania z usług tego właśnie przedsiębiorcy. To tak jak bym ja oczekiwał, będąc zagorzałym mięsożercą, że w knajpie wegetariańskiej podadzą mi steka. Bo tak chcę, wszedłem, podoba mi się wystrój, niech się właściciel nagnie do moich oczekiwań. Brednie. Za to jestem za tym, aby na drzwiach frontowych lokal był wyraźnie oznaczony czy wolno w nim palić, czy nie, czy są osobne sale.
Tak swoją drogą, to mam szczerą nadzieję, że w restauracji sejmowej ten zakaz również zacznie obowiązywać od jutra i ciekawe co na to ta poprawna politycznie większość, która głosowała za, a sama jara jak lokomotywy. Ale znając życie, będzie jak z zakazem sprzedaży alkoholu w pobliżu miejsc kultu religijnego. Ciule ustanowili durną ustawę, w budynku Sejmu kaplicę od ichniego monopolowego dzieli kilka metrów, co jest niezgodne z przepisami i... nic. No ale oczywiście oni są ponad prawem, mogą mieć w rzyci ustawy, które stanowią dla rzesz naiwniaków, co to na nich mają zagłosować i siedzieć cicho.
Co do tzw. wielkiego świata – na UK i Irlandii świat się kończy, jakoś ani Włosi, ani Hiszpanie, ani Grecy, ani nawet Niemcy nie mają tak bzdurnych przepisów.
Wypowiedzialem sie wystarczajaco.
Czy tasma lata? Pewnie,ze lata.
Dziennik Ustaw (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw/) • 2010 (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-2010/) • Nr 81 (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-2010/81/) • Poz. 529
529
USTAWA z dnia 8 kwietnia 2010 r.o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej
Art. 1. W ustawie z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (Dz. U. z 1996 r. Nr 10, poz. 55, z późn. zm. 1) (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-2010/81/529/?on=2010-11-15#ftn1) ) wprowadza się następujące zmiany:
2) w art. 5 (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-1996/10/55/?on=2010-11-15&changes=yes#art:5):
a) ust. 1 otrzymuje brzmienie:
„1. Zabrania się palenia wyrobów tytoniowych, z zastrzeżeniem art. 5a:
1) na terenie zakładów opieki zdrowotnej i w pomieszczeniach innych obiektów, w których są udzielane świadczenia zdrowotne,
2) na terenie jednostek organizacyjnych systemu oświaty, o których mowa w przepisach o systemie oświaty, oraz jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, o których mowa w przepisach o pomocy społecznej,
3) na terenie uczelni,
4) w pomieszczeniach zakładów pracy innych niż wymienione w pkt 1 i 2,
5) w pomieszczeniach obiektów kultury i wypoczynku do użytku publicznego,
6) w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych,
7) w środkach pasażerskiego transportu publicznego oraz w obiektach służących obsłudze podróżnych,
8) na przystankach komunikacji publicznej,
9) w pomieszczeniach obiektów sportowych,
10) w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do zabaw dzieci,
11) w innych pomieszczeniach dostępnych do użytku publicznego.”,
b) ust. 1a otrzymuje brzmienie:
„1a. Właściciel lub zarządzający obiektem lub środkiem transportu, w którym obowiązuje zakaz palenia wyrobów tytoniowych, umieści w widocznych miejscach odpowiednie oznaczenia słowne i graficzne informujące o zakazie palenia wyrobów tytoniowych na danym terenie lub środku transportu, zwane dalej „informacją o zakazie palenia tytoniu”.”,
c) uchyla się ust. 2 i 3;
3) po art. 5 dodaje się art. 5a (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-1996/10/55/?on=2010-11-15&changes=yes#art:5a) w brzmieniu:
„ Art. 5a. 1. Właściciel lub zarządzający może wyłączyć spod zakazu określonego w art. 5 indywidualne pokoje w obiektach służących celom mieszkalnym.
2. Minister Obrony Narodowej, minister właściwy do spraw wewnętrznych i Minister Sprawiedliwości określą, w drodze rozporządzeń, szczegółowe warunki używania wyrobów tytoniowych na terenie podlegających im obiektów oraz środków przewozu osób, uwzględniając potrzebę zachowania miejsc pracy, nauki i służby jako stref wolnych od dymu tytoniowego oraz ochrony niepalących przed dymem tytoniowym.
3. Właściciel lub zarządzający może wyznaczyć palarnię:
1) w domach pomocy społecznej lub domach spokojnej starości,
2) w hotelach,
3) w obiektach służących obsłudze podróżnych,
4) na terenie uczelni,
5) w pomieszczeniach zakładów pracy,
6) w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych.
4. Właściciel lub zarządzający lokalem gastronomiczno-rozrywkowym z co najmniej dwoma pomieszczeniami przeznaczonymi do konsumpcji, może wyłączyć spod zakazu określonego w art. 5, zamknięte pomieszczenie konsumpcyjne, wyposażone w wentylację zapewniającą, aby dym tytoniowy nie przenikał do innych pomieszczeń.”;
To najistotniejsze zmiany.
W ustawie nie ma mowy o zakazie palenia we wszystkich miejscach publicznych.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Dziennik Ustaw z 1996 r. Nr 10 poz. 55
USTAWA
z dnia 9 listopada 1995 r.
o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych.
(Dz. U. z dnia 30 stycznia 1996 r.) http://www.abc.com.pl/serwis/du/1996/0055.htm
----------------------------------------------------------------------------------------
Dziennik Ustaw (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw/) • 2010 (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-2010/) • Nr 81 (http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-2010/81/) • Poz. 529
USTAWA
z dnia 8 kwietnia 2010 r.o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej
http://www.legeo.pl/prawo/dziennik-ustaw-2010/81/529/?on=2010-11-15.
Prosze najpierw przeczytac ustawę, a dopiero później zabierac głos.
... oj bardzo byś się zdziwił , bardzo.
Sami palacze, których znam, w znakomitej większości nie cierpią smrodu fajek, prześmiergniętych ubrań. Ale już dupy z hokera na minutę, na świeże powietrze ruszyć się nie chce raczej nikomu. Bo po co ja można tę zawiesistą i toksyczną atmosferę zafundować całkiem gratis pozostałym...
Jakoś pośród moich kompanów do kieliszka nie widuję wrogów nikotyny, a nawet jeśli się taki odmieniec zdarzy, to przesiadamy się na czas palenia i nie ma problemu. Gdyby faktycznie palacze stanowili tak niewielki odsetek, to nikt by się z nimi nie p... w tańcu, a zakazy palenia wprowadzono by już dawno - sęk w tym, że jakoś chlanie i palenie od dawien dawna idą w parze.
Wszystko jest kwestią wydzielenia odpowiednich, wentylowanych miejsc dla palących/niepalących bez tworzenia fikcji, odrobiny kultury i poszanowania dla innych.
To są jeszcze puby gdzie nie serwuje się żarcia?
Żarcie w pubie to już wyższa szkoła jazdy i wymaga znacznie więcej zachodu. W Krakowie na Kaźmirzu idzie się na zapiekankę i cześć pieśni.
spiritwood
14-11-2010, 22:43
Wszystko jest kwestią (...) odrobiny kultury i poszanowania dla innych.
O to zwykle u nas trudno...
O to zwykle u nas trudno...
To działa w obie strony. Z jednej strony buraki smrodzą gdzie popadnie, na przystankach, plażach, klatkach schodowych i gdziekolwiek tylko przyjdzie im ochota, z drugiej niepalący nie potrafią uszanować tego, że w knajpach od niepamiętnych czasów przy piwku jarało się szlugi, siekierę można było zawiesić i niektórzy zanjdują w tym osobliwą przyjemność. A można przecież - bez szukania kwadratowych jaj - dopracować jakieś rozwiązania kompromisowe, bez wprowadzania kretyńskich zakazów.
Rafał_Sz
14-11-2010, 22:58
Z tym chlaniem i paleniem to lekka przesada. Jako były smakosz papierosków powiem wam, że spokojnie da się chlać bez fajek. I to nawet w towarzystwie palaczy. Różnica jest tylko taka, że bez kiepów jest deko mniejszy kac.
[nie mam nic przeciwko paleniu w knajpach - wisi mi to]
Jakoś pośród moich kompanów do kieliszka nie widuję wrogów nikotyny, a nawet jeśli się taki odmieniec zdarzy, to przesiadamy się na czas palenia i nie ma problemu. .
no więc nie ucierpisz wcale. przesiądziesz się teraz na czas palenia do jakiejś przytulnej izolatki z wyciągiem i po sprawie. Ty szczęśliwy bo zapalisz w lokalu, inni szczęśliwi bo nie zapalisz obok nich.
A gdybym miał liczyć na kulturę dotyczącą palenia w knajpach to prędzej sam bym sięgnął po faję - a to nie nastąpi nigdy.
rsz - ja spokojnie mogę pić bez palenia, w gruncie rzeczy palę od wielkiego dzwonu. Potrafię nawet wogóle nie pić, jadać dietetyczne i zdrowe potrawy, jeździć z przepisową prędkością, nie kochać się z żoną i umartwiać na wiele innych sposobów - tylko dlaczego do cholery mam zachować wstrzemięźliwość na komendę? We wszystkim należy zachować umiar, w uszczęśliwianiu się na siłę również.
Polsar74
14-11-2010, 23:12
[...] Jeśli knajpa będzie miała dwie zamykane i wentylowane sale to jedna z nich może być dla palących.
tia... a po środku śluza powietrzna by żaden dymek się nie przedostał na zewnątrz.
Ja sie boję czego innego - wiadomo że w naszym cudnym kraju są takie ustawy które np. regulują sposób posługiwania się telefonem komórkowym w trakcie prowadzenia samochodu. Są ? Są ! I jak się to ma do rzeczywistości ? Srak.
Więc wydaje mi się że właśnie mamy do czynienia z kolejną taką "spec-ustawą" która "załatwi problem palaczy w miejscach publicznych raz na zawsze"... tzn chciałem powiedzieć do momentu aż im się nie zachce palić.
Jak bowiem wyobrażacie sobie walkę z jakimś "burakiem" który stojąc na przystanku tramwajowym wyciągnie swego Popularnego z kieszeni i przypali go ogniem ? No oświećcie mnie - plisss.
aha ... i żeby była jasność - nie palę.
spiritwood
14-11-2010, 23:17
Jako były smakosz papierosków powiem wam, że spokojnie da się chlać bez fajek.
Niektórzy nawet potrafią jarać bez chlania ;)
polsar74 - tak formalnie? zwrócisz uwagę to Cię wyśmieje więc pewnie - poza prośbą - niewiele... nie my jesteśmy od egzekwowania prawa i karania za jego nieprzestrzegania.
mniej formalnie? jak mi taki w przedziale zacznie dymić to wpierw grzecznie poproszę. jak nie poskutkuje to chwycę za szmaty i wypieprzę na korytarz. serio, serio...
I nie, nie spotkałem się z klubem z selekcją.
Teraz to pojechałeś :D Gdzie jak gdzie, ale we Wrocu (jak w wielu innych miastach) na brak takich miejsc nie można narzekać.
Żarcie w pubie to już wyższa szkoła jazdy i wymaga znacznie więcej zachodu. W Krakowie na Kaźmirzu idzie się na zapiekankę i cześć pieśni.
A'propos selekcji, Kaźmirza i takich tam: jak ktoś z miejscowych albo inkszy zbłąkany turysta wyląduje w Alchemii, to radzę popatrzeć na ścianę za barem, wisi tam taka oprawiona w ramkę elegancka karteczka o dość ciekawej treści :) Dobra inspiracja dla tych, którzy chcą otworzyć własną knajpę.
Powiedzmy sobie jasno - nie mam na myśli chlania wódy gdziekolwiek, tylko w klasycznych mordowniach, gdzie człowiek idzie w męskiej, zawiesistej i toksycznej atmosferze się upodlić. No więc nie są to miejsca dla amatorów zdrowego trybu życia i wrogowie nikotyny stanowią w nich statystycznie niewielki odsetek.
Mam nadzieję, że te fajne miejsca jakoś obejdą przepisy, np. otwierając w jakiejś komórce sale dla niepalących na jeden stolik. :)
Ale znając życie, będzie jak z zakazem sprzedaży alkoholu w pobliżu miejsc kultu religijnego. Ciule ustanowili durną ustawę, w budynku Sejmu kaplicę od ichniego monopolowego dzieli kilka metrów, co jest niezgodne z przepisami i... nic.
Przepisy dotyczące sprzedaży alkoholu są określane mianem przepisów lokalnych i ustawy im są do niczego nie potrzebne. Rada gminy czy miasta może ustalić, że alkohol można sprzedawać przy kościołach i nic nikomu do tego.
A'propos selekcji, Kaźmirza i takich tam: jak ktoś z miejscowych albo inkszy zbłąkany turysta wyląduje w Alchemii, to radzę popatrzeć na ścianę za barem, wisi tam taka oprawiona w ramkę elegancka karteczka o dość ciekawej treści :) Dobra inspiracja dla tych, którzy chcą otworzyć własną knajpę.
A co jest napisane? Nie pamiętam. Knajpa wybitna :)
Debilny przepis. I tak, jest to idiotyczne ograniczenie wolności sposobu prowadzenia działalności gospodarczej. To właściciel knajpy jest w niej bogiem – on ustala sam sobie zasady panujące w środku – czy to zakaz lub nakaz palania, zakaz fotografowania, konieczoność noszenia różowego krawata czy cokolwiek innego. A klienci decydują czy im się jego oferta podoba, czy pójdą do konkurencji – mamy wolny rynek i nie ma obowiązku korzystania z usług tego właśnie przedsiębiorcy.
Gdybyśmy mieli takie prawo, to zaraz narobiło by się burdeli z nieletnimi, bary narkotykowe czy też jakieś inne chore twory na które zapewne byłby jakiś popyt. Pewne rzeczy muszą być regulowane prawnie i nie ma tutaj dyskusji.
Swoją drogą to przez x lat było pozwolenie na palenie. Jedna grupa ludzi była zadowolona, druga nie. Teraz jest zakaz i sytuacja się odwróciła, ot tak dla równowagi ;)
Co tu rozgraniczac,miejsce publiczne mowi cos to Tobie?
Pod tą wypowiedzią napisałeś jeszcze 3 posty, które były zwyczajnym zaśmiecaniem tematu. Mniej problemu by było gdybyś w kolejnym poście zamiast się przekomarzać, zwyczajnie wytłumaczył.
Powinno być rozgraniczenie na miejsca w którym się je i tam gdzie się baluje. Z prostej przyczyny. Przy jedzeniu się nie pali. Po prostu nie wypada palić przy kimś kto jeszcze je. Ja nie rozumiem tego zakazu, bo tak: W porządnych miejscach, a nie spelunach, się nie pali, albo się pyta, jeśli ludzi mało i nikomu nie przeszkadzasz.
Niedługo będą mówili właścicielom pubów jakie piwo mają sprzedawać.
A papierosów nie zabronią, bo zyski ogromne.To tak jak z piractwem. Po co zakazywać, skoro większa kasa jest z utrudniania życia i łapania nieuczciwych. Napisów na ćmikach "Palenie zabija" też jest wg mnie śmieszne. Po co to?Palacza nie powstrzyma.
Niby nie chcą, niby podwyższają ceny, utrudniają życie, ale papierosy to niezła gotówka. Takie działania można spotkać na każdym kroku.
To właściciel pubu decyduje o charakterze miejsca. Komuś się nie podoba, to nie, przyjdzie ktoś inny. Znając nasz naród wykombinują sposób na obejście tego bezsensownego przepisu. A co do palenia na autobusowych przystankach.. wystarczy odejść kawałek dalej. Autobus się nie teleportuje, zdążysz go zauważyć i podejść.
Teraz jest zakaz i sytuacja się odwróciła, ot tak dla równowagi
Jeszcze się taki nie urodził,co by wszystkim dogodził.
A co jest napisane? Nie pamiętam. Knajpa wybitna :)
"Lokal klubowy. Wstęp tylko z kartą klubowicza."*
* Nie dosłownie tak, ale sens został zachowany.
Psychotrop
15-11-2010, 11:33
:)
http://modlitwazaby.salon24.pl/82380,palacze-wszystkich-gatunkow-papierosow-laczcie-sie
Nie twierdzę, że nie da ;> Nie mam baru/pubu/restauracji, sam nie palę i nie lubię śmierdzieć dymem papierosowym. Ale cenię sobie wolność do podejmowania decyzji. Nie chcę żeby ktoś za mnie wybierał co mam robić. Jeśli ten bar mi nie pasuje, idę do takiego, w którym się nie pali. Przecież są takie. Apropos tej ustawy ostatnio widziałem jakąś statystykę ukazującą, że w Warszawie jest kilkadziesiąt takich lokali. A nawet jeśli gdzieś nie ma, to ilość osób, które chcą uczęszczać do klubów dla niepalących jest na tyle duża, że swoją nieobecnością w nich zmotywują właścicieli do tworzenia tego typu miejsc.
Tak, masz rację, tego typy praw ograniczających wolność będzie coraz więcej.
Koledze coś się chyba zupełnie pomyliło, nawet nie mam czego racjonalnie skomentować z tej wypowiedzi :)
Acha, ale jeśli ktoś pali w mojej obecności, to nie odbiera mi prawa do decydowania o tym, czy chcę wdychać te spaliny?
To jest przeciez kwestia Twojego wyboru. Nikt Tobie nie kaze spedzac czasu w lokalu, w ktorym mozna palic. Jesli jedzenie lub obsluga Tobie nie odpowiada, to do takiego lokalu nie idziesz. Dlaczego wiec nie mozesz sobie odpuscic zmiany miejsca spedzania wolnego czasu, wlasnie ze wzgledu na palaczy?
Hmm... dlatego, że wszędzie palą?
Stach2008
15-11-2010, 13:09
nareszcie będę mógł pójść do swojego ulubionego lokalu na pizze i nikt mi nie będzie smrodził przy jedzeniu. dobrze by było gdyby z tego zakazu wynikało jeszcze coś dobrego oprócz różnych przepychanek w necie, np żeby dzięki temu więcej ludzi zdecydowało się rzucić palenie bo naprawdę szkoda na to zdrowia i pieniędzy.
Wszystko jest kwestią wydzielenia odpowiednich, wentylowanych miejsc dla palących/niepalących bez tworzenia fikcji, odrobiny kultury i poszanowania dla innych.
Na to akurat w naszym kraju liczyć nie można.
To jest przeciez kwestia Twojego wyboru. Nikt Tobie nie kaze spedzac czasu w lokalu, w ktorym mozna palic. Jesli jedzenie lub obsluga Tobie nie odpowiada, to do takiego lokalu nie idziesz. Dlaczego wiec nie mozesz sobie odpuscic zmiany miejsca spedzania wolnego czasu, wlasnie ze wzgledu na palaczy?
hehehe takie argumenty są przezabawne
może gdybym miał 80 lat i z imprezowych wypadów sił jedynie na kolacje wieczorami w restauracjach to taki argument oczywiście do mnie trafia w 100% ...zresztą w restauracjach nie spotykam się na szczęście z dymem....
jednak póki co chciałbym iść do klubu i następnego dnia nie budzić się z kacem po takich inhalacjach (a w związku że nie pijam % to winny jest jedynie ten smród) niestety w Krakowie kluby są w podziemiach i nie ma takich z zakazem palenia (nie mówię o jakichś niszowych) a wentylacja woła o pomstę do nieba więc po tym jak jakieś dwa lata temu struty zasłabłem, a potem rzygałem kilka godzin to podziękowałem i chodzę jedynie raz na 2-3 miesięcy na tzw 'obowiązkowe' imprezy .....zresztą podobnie robi wielu moich znajomych których irytuje egoistyczne podejście palaczy
Ja rozumiem nałogowców i tą chorobę, ale chyba żaden nie jest tak potrzebujący że odpala jednego peta od drugiego i spędza bez przerwy 5h na paleniu tylko raz na kilkanaście/kilkadziesiąt minut, więc może łaskawie zabrać swoją śmierdzącą d*** na zewnątrz lub do palarni....a człowiek jednak musi oddychać non stop tym syfem jaki naprodukuje w trzy minutki taki jeden z drugim uzależnionym człowiekiem
nareszcie będę mógł pójść do swojego ulubionego lokalu na pizze i nikt mi nie będzie smrodził przy jedzeniu.
W porządnych lokalach z jedzeniem jest zakaz palenia.. Wejdź do kuchni i zobacz czy czasem koleś nie kręci pizzy z ćmikiem...
Zakaz zakazem, ale ludzie, miejcie trochę kultury.. w miejscach gdzie się je i gdzie jest dużo ludzi po prostu niech wychodzą na dymka.
A palenie w klubach? cóż.. mnie denerwuje to, że jest taki hałas, że ledwo rozumiesz co mówią towarzysze.. Następnego dnia dochodzi jeszcze ból gardła.. Może więc zróbmy zakaz mówienia w knajpach? Idąc w takie miejsce pogódź się z odpowiednim charakterem miejsca.
No i ten argument o wdychaniu spalin.. o jaa.. to nie pijcie alkoholu, on też szkodzi zdrowiu...
Matko... Ci w kółko to samo...
Idąc w takie miejsce pogódź się z odpowiednim charakterem miejsca.
No i ten argument o wdychaniu spalin.. o jaa...
Najśmieszniejsze w tym wątku wydają mi się stwierdzenia, że niemal wyłącznym czynnikiem tworzącym tę jakże ulotną, specyficzną i nigdzie indziej nie spotykaną atmosferę klubową jest ściana duszącego, łzawiącego, przesmradzającego wszystko wokół, i co najgorsza wysoce trującego dymu papierosowego. Specyficzny argument w obronie resztek racji...
to nie pijcie alkoholu, on też szkodzi zdrowiu...A dlaczego? Przecież to moje zdrowie? Ja nie zmuszam Ciebie, siedzącego przy barze obok do chlania mojego wysoce szkodliwego napitku. Ty natomiast zmuszasz mnie - i wszystkich dookoła - do wdychania swojego smrodu bo ruszyć Ci się dupy na minutę poza lokal nie chce do momentu, aż ktoś Cię do tego ustawowo nie zmusi. Na Twoją kulturę, polski palaczu, nie ma co liczyć...
Oczywiście no ofense, nie odbieraj tego personalnie ;)
de Fresz
15-11-2010, 15:59
Przepisy dotyczące sprzedaży alkoholu są określane mianem przepisów lokalnych i ustawy im są do niczego nie potrzebne. Rada gminy czy miasta może ustalić, że alkohol można sprzedawać przy kościołach i nic nikomu do tego.
A faktycznie racja, pozajączkowało mi się, to Rada Warszawy ustanowiła te magiczne 50 m, które administracja Sejmu radośnie olewa.
Gdybyśmy mieli takie prawo, to zaraz narobiło by się burdeli z nieletnimi, bary narkotykowe czy też jakieś inne chore twory na które zapewne byłby jakiś popyt. Pewne rzeczy muszą być regulowane prawnie i nie ma tutaj dyskusji.
Porównanie bez sensu. Sprzedaż alkoholu nieletnim i narkotyków w Polsce jest zakazana wszędzie, nie tylko w knajpach. Póki co, palenie jest zabronione wybiórczo. Ma ktoś lokal, który wybudował lub wynajmuje płacąc za to z własnej kieszeni, wystroił, ułożył ofertę wedle upodobania, ma jakichś tam klientów, którzy decydują się na te konkretnie usługi, a teraz jaśnie oświecone państow wcina się pomiędzy. W dodatku nie wolno mu pozwalać w środku na coś, co można robić na ulicy, choćby przed drzwiami szkoły. Rewelacja.
Na prawdę od dawna już były knajpy, w których bez żadnych ustaw właściciele ustanowili zakaz palenia w środku, były takie z osobnymi salami dla palących i nie, byłem i w takiej, że stojąc metr od stolika obsadzone jarającą ekipą, w ogóle nie było czuć dymu. Po kiego grzyba wcinać się z ustawą w coś, co powinien regulować wolny (przynajmniej z pozoru) rynek?
A najbardzie mnie rozbawiła wypowiedź pana ze Straży Miejskiej a propos palenia na przystankach. Niby jest zakaz, ale jak na razie żadna ustawa nie precyzuje co to jest obszar przystanku, pod wiatą jeszcze w miarę jasne, ale czy pół metra od wiaty to jeszcze przystanek, czy już, tego SM nie wie, w związku z czym sami zadeklarowali, że mandatów nie będzie.
A faktycznie racja, pozajączkowało mi się, to Rada Warszawy ustanowiła te magiczne 50 m, które administracja Sejmu radośnie olewa.
Ciekawe właśnie jak to tłumaczą...
hehehe takie argumenty są przezabawne
może gdybym miał 80 lat i z imprezowych wypadów sił jedynie na kolacje wieczorami w restauracjach to taki argument oczywiście do mnie trafia w 100% ...zresztą w restauracjach nie spotykam się na szczęście z dymem....
jednak póki co chciałbym iść do klubu i następnego dnia nie budzić się z kacem po takich inhalacjach (a w związku że nie pijam % to winny jest jedynie ten smród) niestety w Krakowie kluby są w podziemiach i nie ma takich z zakazem palenia (nie mówię o jakichś niszowych) a wentylacja woła o pomstę do nieba więc po tym jak jakieś dwa lata temu struty zasłabłem, a potem rzygałem kilka godzin to podziękowałem i chodzę jedynie raz na 2-3 miesięcy na tzw 'obowiązkowe' imprezy .....zresztą podobnie robi wielu moich znajomych których irytuje egoistyczne podejście palaczy
Jeśli jestem właścicielem pubu i 80% przychodu generują mi palacze, to mam w nosie nosie niepalących, bo prowadzę biznes i nie interesuje mnie złe samopoczucie tych co nie palą. Interesują mnie jedynie przychody, a nie np. Twoje dobre samopoczucie.
robin102
15-11-2010, 17:14
Moja radość jest bezgraniczna. Wreszcie jest jak być powinno, czyli demokratycznie.
Nie sądziłem, że dożyje takich pięknych czasów, że za granicę bez paszportu i nie będą mnie truć palacze terroryści.
Mój kraj zaczyna być normalny powolutku :)
Nie rozumiem tego uszczesliwiania na sile, skoro jest tylu chetnych na bezdymkowe lokale to czemu nie ma chetnych do otwieranie ich, przeciez to czysty pieniadz przy takiej armii ludzi ktorzy nie maja gdzie sie podziac w sobote wieczorem. Najwazniejszym punktem w dyskusji jest wybor wolnosci od terrorystow zatruwajacych innych, tylko gdzie sie podziala nagle wolnosc drugiej strony? Cala ta akcje mozna podsumowac starym przyslowiem "zamienil stryjek siekierke na kijek"
P.S tak, pale, ale to nie ma nic do rzeczy, o zakazie palenia w lokalu powinien decydowac wlasciciel, to on ma wybrac ktorzy klienci wygeneruja mu wiekszy zysk a nie jakis urzedas ktory wlasnie rzuca palenie i cholera go bierze nad kawa w biurze. Tak jak nie pale na ulicy, przystankach, cudzych samochodach czy domach (mimo ze wlasciciele przez grzecznosc mowia ze od jednego nic sie nie stanie) tak nie bede sie pchal z papierosem do knajpy bez popielniczek, ale, wlasnie niektorym wydaje sie ze mysla o wszystkich a tak na prawde mysla tylko o sobie.
Nie rozumiem tego uszczesliwiania na sile, skoro jest tylu chetnych na bezdymkowe lokale to czemu nie ma chetnych do otwieranie ich, przeciez to czysty pieniadz przy takiej armii ludzi ktorzy nie maja gdzie sie podziac w sobote wieczorem. Najwazniejszym punktem w dyskusji jest wybor wolnosci od terrorystow zatruwajacych innych, tylko gdzie sie podziala nagle wolnosc drugiej strony? Cala ta akcje mozna podsumowac starym przyslowiem "zamienil stryjek siekierke na kijek"
Nie otwierają dla niepalących, bo 90 % niepalących w knajpie zamawia herbatę lub colę przy której potrafią przesiedzieć pół nocy.:-) Przy niepalących właściciele pubów zdechliby by głodu.
A Ty najlepiej wiesz, co zamawiają niepalący. ;)
A Ty najlepiej wiesz, co zamawiają niepalący. ;)
Współwłaściciel knajpy orientuje się co, kto zamawia i czy jara szlugi, a także wiele innych rzeczy o klientach. Zwłaszcza jeśli ponad połowa klientów to stali klienci.
wszyscy mówią o gościach pubów, knajp, dyskotek itp. a pomyślał ktoś o ludziach, którzy dzień w dzień muszą pracować po kilka(naście) godzin w tym dymie? co z ich zdrowiem? tylko nie wyskakujcie mi tu z tekstami, że jak im się nie podoba to mogą nie pracować bo wielu z tych ludzi pracuje tam bo nie ma innego wyboru.
wszyscy mówią o gościach pubów, knajp, dyskotek itp. a pomyślał ktoś o ludziach, którzy dzień w dzień muszą pracować po kilka(naście) godzin w tym dymie? co z ich zdrowiem? tylko nie wyskakujcie mi tu z tekstami, że jak im się nie podoba to mogą nie pracować bo wielu z tych ludzi pracuje tam bo nie ma innego wyboru.
Zatrudniasz palących do takiej roboty.;)
A Ty najlepiej wiesz, co zamawiają niepalący. ;)
Znam faceta co to prowadzil biznes i nie orientowal sie co sie dzieje w jego firmie, skonczylo sie bankructwem po roku a dwa miesiace pozniej policja go zamknela za dosc powazne zarzuty, ergo, jak nie wiesz co sie dzieje na Twoim podworku to predzej czy pozniej bedziesz mial klopoty, to dotyczy firm produkcyjnych, barow, knajp, kioskow ruchu, warzywniakow sieci handlowych i nawet sprzedawania grzybkow na rynku.
Najśmieszniejsze w tym wątku wydają mi się stwierdzenia, że niemal wyłącznym czynnikiem tworzącym tę jakże ulotną, specyficzną i nigdzie indziej nie spotykaną atmosferę klubową jest ściana duszącego, łzawiącego, przesmradzającego wszystko wokół, i co najgorsza wysoce trującego dymu papierosowego. Specyficzny argument w obronie resztek racji...
Nie jest specyficzny, tylko jest wg mnie normalny i zgodny z otaczającą nas rzeczywistością. Idziesz do klubu, pogódź się z tym, że ludzie palą tam papierosy. Jak Jedziesz samochodem, pogódź się z tym, że są korki. Jesli nie, to jeździj kolejką. Pij piwo w domu. Są kanjpy gdzie się nie pali. Tak samo jak są restauracje gdzie nie podają mięsa. Idąc do takiej godzisz się na to, że nie zjesz schabowego.
czy już, tego SM nie wie, w związku z czym sami zadeklarowali, że mandatów nie będzie.
Tak samo jak jest z parkowaniem na zakazie w strefach zamieszkania..niby mogą, ale nie mogą. SM to jest w ogóle odrębny temat..
Przecież to moje zdrowie? Ja nie zmuszam Ciebie,
Przecież to moje uszy, i moje gardło, dlaczego mam Ciebie i innych przekrzykiwać, żeby znajomi usłyszeli co chcę powiedzieć?
The Structorr
15-11-2010, 20:28
Idziesz do klubu, pogódź się z tym, że ludzie palą tam papierosy.
No to pogódź się, że już nie :)
Pamiętam jak jakieś 3~4 lata temu podobny przepis wprowadzali w UK. Też wszyscy narzekali jaki to zły przepis, ograniczanie wolności i dyskryminacja biednych palaczy, którzy będą musieli marznąć na zewnątrz albo co gorsza nie zapalić! Po miesiącu wszyscy się przyzwyczaili i sprawa ucichła. Teraz będzie tak samo. I bardzo dobrze.
Jeśli jestem właścicielem pubu i 80% przychodu generują mi palacze, to mam w nosie nosie niepalących, bo prowadzę biznes i nie interesuje mnie złe samopoczucie tych co nie palą. Interesują mnie jedynie przychody, a nie np. Twoje dobre samopoczucie.
jak masz w nosie samopoczucie gości to może zajmij się usługami pogrzebowymi ;)
to jest w ogóle świetna teoria że palacze zostawiają kasę a niepalący to z termosem do knajpy przychodzą.
Ciekawe czy ktoś z równie inteligentnym spojrzeniem pomyślał że może niepalący nie mają ochoty siedzieć i śmierdzieć więc zamawiają jedną rzecz i im starcza smrodu na dwa tygodnie?
Nie jest specyficzny, tylko jest wg mnie normalny i zgodny z otaczającą nas rzeczywistością. Idziesz do klubu, pogódź się z tym, że ludzie palą tam papierosy. Jak Jedziesz samochodem, pogódź się z tym, że są korki. Jesli nie, to jeździj kolejką. Pij piwo w domu. Są kanjpy gdzie się nie pali. Tak samo jak są restauracje gdzie nie podają mięsa. Idąc do takiej godzisz się na to, że nie zjesz schabowego.?
Teraz będzie: w klubie się nie pali. Pogódź się z tym. Pal w domu:P
Władca Pixeli
15-11-2010, 20:34
Jeśli jestem właścicielem pubu i 80% przychodu generują mi palacze, to mam w nosie nosie niepalących, bo prowadzę biznes i nie interesuje mnie złe samopoczucie tych co nie palą. Interesują mnie jedynie przychody, a nie np. Twoje dobre samopoczucie.
W USA wprowadzono podobne restrykcje kilka lat temu. Właściciele podobnie jęczeli, że grozi im bankructwo.
I co się stało? Wiele restauracji i pubów musiało powiększyć swoje powierzchnie bo wiele więcej ludzi teraz przychodzi.
grudzinsky
15-11-2010, 21:03
wszystko ladnie, pieknie...fajnie, ze jest zakaz palenie, ale jak ktos sobie wyobraza podroz pociagiem ze Swinoujscia do Przemysla? przeciez to 13h! pomijam inne trasy jak Gdansk - Zakopane...
duzo podrozowalem pociagami po Polsce i wiem jak konduktorzy reagowali na pytanie "gdzie tu mozna zapalic?" - odpowiedz byla jedna - "miedzy wagonami niech pan sobie stanie"
dobrze, ze zakaz jest, przynajmniej z rodzina bede mogl do knajpy wyjsc, a jak z kolesiami wyskocze na piwko do pubu to nastepnego dnia leb mi nie bedzie pekal :D no i kurtki nie trzeba bedzie prac dzien w dzien...membrana wytrzyma dluzej ;)
wszystko ladnie, pieknie...fajnie, ze jest zakaz palenie, ale jak ktos sobie wyobraza podroz pociagiem ze Swinoujscia do Przemysla?
Przecież parowozy chyba już dawno wyszły z użycia?
Ja jako niepalący będę teraz częściej odwiedzał knajpy, których unikałem z powodu smrodu tam panującego. Zapewne liczni niepalący zrobią podobnie więc klientów w knajpach nie powinno ubyć ;-)
popieram zakaz, palenie szkodzi także biernym palaczom :)
A ja jestem za całkowitym zakazem palenia w granicach administracyjnych Polski. jak zakaz, to zakaz. Po co się rozdrabniać.
Ale wy ludzie jesteście wrażliwi... Chlejcie mniej, to pożyjecie dłużej i kac będzie mniejszy, a nie winę zrzucacie na to narzędzie szatana..
Ja się cieszę w końcu nie będę biernym palaczem w każdej knajpie czy na ulicy.
Kasandra
15-11-2010, 21:45
A ja jestem za całkowitym zakazem palenia w granicach administracyjnych Polski. jak zakaz, to zakaz. Po co się rozdrabniać.
Ja też!!!
;-)
Ja też!!!
;-)
I ja! ;>
Zakażmy palenia, picia, jedzenia tłustego, jedzenia smażonego, opalania się, jeżdżenia samochodem i innych prowadzących do upadku społeczeństwa i śmierci procesów.
Jak najbardziej za!
Wolność Tomku w swoim domku! - tak powinno być. Właściciel sam powinien decydować o tym, jakie żarcie serwuje, jaką muzykę puszcza i czy wolno palić. Jeśli komuś przeszkadza dym to niech idzie do knajpy gdzie palić nie można, a takich nie brakuje.
Analogicznie - przeszkadza mi za głośna techniawa napieprzająca z głośników i towarzystwo wyżelowanych elegancików w adidasach? - zmieniam lokal!
Marzy mi się taka knajpa, gdzie dla niepalących przygotowana będzie jedynie mała klitka - tak jako prztyczek w nos. Palacze są i będą i za skandal uważam zabieranie im możliwości spotykania się w swoich lokalach, tylko dlatego, że być może komuś zachce się iść na piwo w świeżo wypranych ciuchach!
Dla jasności - sam nie pale od niemal 2 miesięcy, teoretycznie powinienem podpisać się pod tą ustawą nogyma i ręcami, ale po prostu nie toleruje faszyzmu w jakiejkolwiek formie!
oj drażliwy temat, palacze robią się nerwowi niczym Jaro Kaczyński. Kopcić nie wolno i tyle, jestem jak najbardziej za nowymi przepisami . ja od słuchania techniawy raczej raka nie dostanę, nie sądzę też żebym zaraz od tego ogłuchł.
gregory_21
16-11-2010, 00:19
Przy 90 poście dałem sobie siana z czytaniem, bo jedno i to samo się zaczynało dziać w wątku.
Niemniej piszę to, bo nie wiem czy to co powiem nie zostało gdzieć dalej poruszone.
Do tej ustawy podchodzę sceptycznie. Paliłem dobre 10 lat - teraz twardzo nie palę od jakiegoś czasu.
W każdym razie w tej całej sprawie z paleniem w knajpach (dawniej) najbardziej przeszkadzał mi nie sam smród ale brak możliwości wyboru.
Nie wiem jak w większych miastach ale w NS nie ma knajpy, która posiada skuteczną salę dla niepalących.
Podobnie jak Czornyj lubię teraz od czasu do czasu się upodlić w jakiejś ciemnej jamie i liczę się z tym, że o moim upodleniu dowiedzą się wszyscy, którzy mają nos ale w drugą stronę opcji już brak.
Nie ma szans na zaproszenie żony do knajpy wieczorowo - nocną porą tak, żeby nie oddawać później ubrań do pralni :(
Ale co to jest za argument z tym rakiem? Dostaniesz raka czy wpier**** od dresów - co za różnica? W tych i wielu innych sytuacjach po prostu zmieniasz lokal!
The Structorr
16-11-2010, 00:26
Palacze są i będą i za skandal uważam zabieranie im możliwości spotykania się w swoich lokalach
Nikt im nie zabrania się spotykać, niech się spotykają do woli. Tylko nich kopcić chodzą gdzie indziej.
Cały ten wątek to odwracanie kota ogonem, jacy ci palacze biedni i poszkodowani. Wredni niepalący tylko narzekają zamiast iść gdzie indziej. Przeca nikt ich nie zmusza do siedzenia w pubie i wdychania tytoniowego smrodu!
Palacze, kto was zmusza do palenia?
Wredni niepalący tylko narzekają zamiast iść gdzie indziej. Przeca nikt ich nie zmusza do siedzenia w pubie i wdychania tytoniowego smrodu!
Nie rozumiem tego ironizowania. U mnie sprawa wygląda tak, że ktoś wchodzi do mojej ulubionej knajpy i każe gasić papierosy, bo zaraz przyjdą niepalący, którym już nie wystarczają ich knajpy.
Pytasz, co każe palaczom palić - to samo co pić. Względy kulturowe, potem ew. nałóg.
jak masz w nosie samopoczucie gości to może zajmij się usługami pogrzebowymi ;)
to jest w ogóle świetna teoria że palacze zostawiają kasę a niepalący to z termosem do knajpy przychodzą.
Taaaa, jasne - a wcześniej sam pisałeś że:
jednak póki co chciałbym iść do klubu i następnego dnia nie budzić się z kacem po takich inhalacjach (a w związku że nie pijam % to winny jest jedynie ten smród)
Tak z ciekawości - na co puszczasz tą fortunę w knajpie? Na bobofrut?
Pytasz, co każe palaczom palić - to samo co pić. Względy kulturowe, potem ew. nałóg.
Ja np. palę i piję, bo mi to sprawia przyjemność.
Nie mam nic przeciwko temu, by wprowadzili zakaz palenia wszędzie gdzie się da - ale nie w knajpie. Niech sobie będą w knajpach wydzielone sale dla niepalących, niech będą nawet całe knajpy z zakazem palenia, niech niepalący tam sobie chodzą i niech umrą zdrowsi.
za skandal uważam zabieranie im możliwości spotykania się w swoich lokalach, tylko dlatego, że być może komuś zachce się iść na piwo w świeżo wypranych ciuchach!
Ten temat to taka gadka-szmatka. Ksiądz swoje a organista swoje...
Człowieku, kto Ci ZABRANIA możliwości spotykania się w swoich lokalach??!! Jacy z was biedni cierpiętnicy, no po prostu asceza. Jakaż to wielka krzywda spotkała śmierduchów, na jaki koszmarny wysiłek zostają skazani, że od dziś bedą musieli JEDYNIE ruszyć dupę parę metrów na zewnątrz lokalu i tam wypalić swojego ukochanego szluga...
Piszę to już chyba ze czwarty raz zatem podziękuję za dyskusję bo zaraz pojawią się znów te same, w kółko powtarzane jęki o faszyźmie i wielkim ograniczeniu swobody obywatelskiej w truciu innych ludzi...
Dzięki za dyskusję, miłej nocy :)
Bardziej mi chodziło o to dlaczego się zaczyna. Przyjemności nie neguję.
Ja i wielu moich znajomych wreszcie zaczniemy częściej chadzać do knajp. Hura !!!!!!! :D
Ten temat to taka gadka-szmatka. Ksiądz swoje a organista swoje...
Człowieku, kto Ci ZABRANIA możliwości spotykania się w swoich lokalach??!! Jacy z was biedni cierpiętnicy, no po prostu asceza. Jakaż to wielka krzywda spotkała śmierduchów, na jaki koszmarny wysiłek zostają skazani, że od dziś bedą musieli JEDYNIE ruszyć dupę parę metrów na zewnątrz lokalu i tam wypalić swojego ukochanego szluga...
Piszę to już chyba ze czwarty raz zatem podziękuję za dyskusję bo zaraz pojawią się znów te same, w kółko powtarzane jęki o faszyźmie i wielkim ograniczeniu swobody obywatelskiej w truciu innych ludzi...
Dzięki za dyskusję, miłej nocy :)
Nie jęki o faszyźmie tylko o głupocie ustawodawcy i zwolenników tej ustawy. Bo zamiast zabronić palenia na ulicy bez względu na miejsce i sprowadzić palenie szlugów do palenia w określonych miejscach takich jak np puby i knajpy, lub własne mieszkania palaczy, to wygania się palaczy z pubów na ulicę i narzucać bzdurne prawo właścicielom lokali i palaczom-bywalcom.
No cóż logika nie jest mocną stroną naszych parlamentarzystów.
Bo czy jest to "Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych", czy "Ustawa o poprawieniu komfortu niepalących w lokalach gastronomicznych".
Taaaa, jasne - a wcześniej sam pisałeś że:
Tak z ciekawości - na co puszczasz tą fortunę w knajpie? Na bobofrut?
wodę z kranu pijam bo za darmo. O fortunie nic nie pisałem, choć myślę że moglibyśmy się licytować ale to będzie jałowa dyskusja skoro dla Ciebie osoba niepijąca % to może już tylko bobofruta pijać (który akurat jest droższy od niejednego napitku) - taki komentarz w stylu koneserów wiśni zza sklepu monopolowego.
Widzę że palacze powoli z siebie szlachciurów zaczynają robić którzy to utrzymują całą gastronomię, a reszta to biedaki którzy tylko miejsce w knajpie zajmują.
Ja niestety wciaz jaram jak smok, ale w 100% sie zgadzam z decyzja o zakazie palenia w knajpach:D
Mieszkam w Irlandii i tutaj od wielu lat nie pali sie w pubach, za to sa wydzielone miejsca na swiezym powietrzu do dymka, zadaszone, ogrzewane i panuje tam swietny klimat......
Zawsze jak jade na wakacje do Polski, siedze w pubie i delektuje sie fajami (delektowalem), oczywiscie po ktoryms tam piwku nie zwracam wcale uwagi na zawiesine w pubie a rano jak sie budze przezywam szok i wywalam ciuchy do prania. Naprawde super, ze wprowadzono ten zakaz, szybko przyzwyczaimy sie do wyskakiwania na fajeczke poza mury pubu......miejmy nadzieje, ze wlasciciele zadbaja o porządne smoking area a bedzie swietnie.
Taaaa, jasne - a wcześniej sam pisałeś że:
Tak z ciekawości - na co puszczasz tą fortunę w knajpie? Na bobofrut?
2 dobre drinki w knajpie kosztują więcej niż fajeczki na jeden wieczór. A kupuje się ich znacznie więcej niż 2. Do tego znam sporo osób które teraz z ochotą pójdą do knajpy i zostawią tam swoją kasę. Wcześniej nie chodziły, albo rzadko, właśnie ze względu na smród od fajek. Więc może się okazać, że tak naprawdę klientów będzie więcej i kasy więcej zostanie w lokalu. A fajki to i tak raczej z tego co widziałem po kumplach to raczej już swoje przynosili do lokalu niż kupowali na miejscu. Kopciuchy i tak pójdą do knajpy.
ten co nie chodził do knajpy, dalej nie będzie chodził. to czy tam się paliło nie miało znaczenia. z reguły nie chodził, bo:
-nie miał kasy
-nie lubił
-nie ma czasu
-inne
Takie deklaracje, ze "teraz jak jest zakaz, to będę chodził" to o kant d... potłuc.
Ten co chodził, dalej będzie chodził, ten co nie chodził, dalej nie będzie chodził.
Ta.. na potwierdzenie tego wyżej - ja nie palę,
do knajp nie chadzam z w/w powodów,
wkurzał mnie zapach papierosów,
nie zamierzam zacząć chodzić do knajp tylko dlatego że tam już nie śmierdzi, choć fakt, jest jakaś coś co w razie wątpliwości powie mi "już nie będziesz walił cygaretami, to czemu nie?"
Nie mniej - uważam to za ograniczenie nie niepalacza, ani palacza - ale właśnie właściciela knajpy! Jest właścicielem to on rządzi tam i ustala czy chce żeby mózg mi się zlasował - przepraszam - za techno, czy żołądek za pomyje, czy płuca za papierosy. On mnie nie zmusza, ja moge wybierać.
W obecnej sytuacji trzeba jakoś decyzję teraz zracjonalizować - więc hmmm... będzie więcej klientów nieśmierdzących, łał, będziemy zdrowsi, łał. Ale gdzie to prawo do wyboru dla każdego? Są przeca nawet przed zakazowe knajpy z zakazem palenia, jeśli chodziło tam mrowie ludzi to właściciele knajp dla palących albo zmienią u siebie albo oleją to. Ale dajcie ludziom decydować Panowie Ustawodawcy! :/
PS. o wiele bardziej wkurza mnie palący "na ulicy" (przystanek, ławka, chodnik), bo dość często, zgodnie z prawem Murphy'ego, cały dym leci na mnie!
PS2. Ale co ja zmienię.. to ot, taka moja kropla goryczy dla Was w ten zamglony wtorek;) kto nie chce.. niech nie czyta;]
wodę z kranu pijam bo za darmo. O fortunie nic nie pisałem, choć myślę że moglibyśmy się licytować ale to będzie jałowa dyskusja skoro dla Ciebie osoba niepijąca % to może już tylko bobofruta pijać (który akurat jest droższy od niejednego napitku) - taki komentarz w stylu koneserów wiśni zza sklepu monopolowego.
Widzę że palacze powoli z siebie szlachciurów zaczynają robić którzy to utrzymują całą gastronomię, a reszta to biedaki którzy tylko miejsce w knajpie zajmują.
Mnie po prostu rozbawiło to, że wdajesz się w polemikę z właścicielem knajpy, podważasz jego opinię (popartą empirycznie), że główne przychody generują palacze, tymczasem sam jesteś... niepalącym abstynentem.
Nie było mowy o gastronomii, tylko o knajpach, pubach, szynkach, jednym słowem o miejscach, gdzie człowiek idzie się sponiewierać. I jakoś teoria w myśl której po wprowadzeniu zakazu palenia wpadną tam tłumy niepalących i zaczną chlać na umór do mnie nie przemawia...
S. o wiele bardziej wkurza mnie palący "na ulicy" (przystanek, ławka, chodnik), bo dość często, zgodnie z prawem Murphy'ego, cały dym leci na mnie!
Mnie też smród papierochów na ulicy przeszkadza. Zimą sąsiedzi tak mi smrodzą na klatce schodowej, że cuchnie aż w całym moim mieszkaniu, w lecie nie mogę okna otworzyć, bo kopcą na balkonach. Na plaży można przejść 10km i rozłożyć się na najdzikszej plaży, a najdalej za 5min obok koczuje liczna familia okadzając całą okolicę możliwie najbardziej capiącymi dieslami. Najemcy mojego mieszkania na parterze skarżą mi się, że palacze z wyższych pięter notorycznie wyrzucają dziesiątki kiepów do mojego ogródka. Spacerując ulicami nie mam ochoty by wąchać smród palaczy koczujących pod knajpami.
Natomiast idąc do knajpy lubię sobie zgodnie z prastarą tradycją zajarać ze 2-3 szlugi przy kielichu i - jeśli to z definicji lokal dla palących - nie widzę powodu, dla którego miałoby to być odgórnie zabronione. Niech się lepiej wezmą za palaczy smrodzących gdzie popadnie.
W USA wprowadzono podobne restrykcje kilka lat temu. Właściciele podobnie jęczeli, że grozi im bankructwo.
I co się stało? Wiele restauracji i pubów musiało powiększyć swoje powierzchnie bo wiele więcej ludzi teraz przychodzi.
To dokładnie jak z pomysłem zaprzestania dotowania rolnictwa w UE. Duży lament, ale jakby zrobili to by wyszło wszystkim na dobre. Jak na Antypodach.
popieram zakaz, palenie szkodzi także biernym palaczom :)
No właśnie. Kopcenie nie tyko jest śmierdzące, ale szkodzi innym. Na swojego raka chciałbym zasłużyć sam, bo to zapewne proces przyjemny, a nie dostać go od jakiś smoluchów w knajpie.
Ale co to jest za argument z tym rakiem? Dostaniesz raka czy wpier**** od dresów - co za różnica?
Argument ważny. Różnica znaczna.
Twarz nie szklanka, zrośnie się :)
Nie wiem jak w większych miastach ale w NS nie ma knajpy, która posiada skuteczną salę dla niepalących.
A Ratuszowa? Wystarczy chyba. BTW, fajna wystawa foto tam jest. No i pierogi uzbeckie :)
Nie jęki o faszyźmie tylko o głupocie ustawodawcy i zwolenników tej ustawy.
Zwolennicy wcale nie są głupi, robią to dla siebie. Zasmrodzone ciuchy i syf w płucach niekoniecznie są tym, co by wszyscy chcieli mieć.
Khyhy... Tak się przyglądam wątkowi i widzę, że bardzo często jest przywoływany argument biernego palenia. Widzieliście wyniki badań na ten temat? Nie pokaże ich teraz, bo musiałbym poszukać, ale generalnie chodziło tam o to, że aby bierny palacz wchłonął dawkę dymu, która mogłaby mu w jakikolwiek sposób zaszkodzić, to musiałby siedzieć w ciasnej klitce z pięcioma palaczami jarającymi szluga za szlugiem przez jakieś 40 godzin. Nie wiem, czy podane wartości są dokładnie takie, ale mniej więcej to takie wielkości są...
Zimą sąsiedzi tak mi smrodzą na klatce schodowej,
To już nie jest kwestia zakazów, tylko kultury.. Tego się żadnymi zakazami nie zmieni.. a z tymi balkonami to ja nie rozumiem.. u mnie większość sąsiadów, którzy palą, palą na balkonie właśnie i jakoś dym się rozpływa zaraz za balkonem, a nie idzie do niepalącego...
A co do palenia na ulicy.. dym leci na Ciebie, to się odsuń, masz dużo miejsca.
Zasmrodzone ciuchy i syf w płucach niekoniecznie są tym, co by wszyscy chcieli mieć.
Wypierzesz, bo i tak musisz....Albo załóż stare ciuchy, żeby odrazu wyrzucić po przyjściu... Syf w płucach wdychasz każdego dnia. Stojąc w korku szczególnie.
Ta ustawa jest zbędna. Brakuje jeszcze tylko ustawy o zakazie mówienia, żeby ludziom nie pogarszać słuchu i żeby ludzie nie musieli się przekrzykiwać. To przecież wszystko dla naszego dobra, bo jesteśmy małpami, które nie potrafią logicznie myśleć i dokonywać wyborów.
Ale do knajpy nie chodzi się tylko, żeby się narąbać i upodlić. Można też wejść ze spotkanymi w mieście przyjaciółmi o godzinie 14:00 by pogadać i napić się soku. Zazwyczaj mamy wtedy ze sobą dzieci i teraz nie będzie problemu, żeby mogły tam z nami bezpiecznie posiedzieć godzinkę czasu. No chyba, że ktoś uważa, że jaranie przy dwulatku nie jest niczym szkodliwym.
Ale do knajpy nie chodzi się tylko, żeby się narąbać i upodlić. Można też wejść ze spotkanymi w mieście przyjaciółmi o godzinie 14:00 by pogadać i napić się soku. Zazwyczaj mamy wtedy ze sobą dzieci i teraz nie będzie problemu, żeby mogły tam z nami bezpiecznie posiedzieć godzinkę czasu. No chyba, że ktoś uważa, że jaranie przy dwulatku nie jest niczym szkodliwym.
O 14:00 z bachorami na soczek to się idzie do kawiarni czy cukierni, a nie do mordowni, w Krakowie w większości tego typu przybytków nie wolno palić i nie ma problemu.
To już nie jest kwestia zakazów, tylko kultury.. Tego się żadnymi zakazami nie zmieni.. a z tymi balkonami to ja nie rozumiem.. u mnie większość sąsiadów, którzy palą, palą na balkonie właśnie i jakoś dym się rozpływa zaraz za balkonem, a nie idzie do niepalącego...
A co do palenia na ulicy.. dym leci na Ciebie, to się odsuń, masz dużo miejsca.
Mnie to g... interesuje czego to jest kwestia. Gdyby w KR nakazać bywalcom knajp na Kaźmirzu palić na ulicy, to nie tylko nie byłoby miejsca, by można się posunąć, ale cała dzielnia byłaby sparaliżowana.
No dobra, ale żeby nawet raz na jakiś czas dało się gdzieś upodlić i sponiewierać, to musi być na to miejsce. A jak chcą wprowadzić ustawowy zakaz palenia zawsze i wszędzie to i nawet tego nie będzie. Jak u Kononowicza normalnie... Nic nie będzie... To jest cała kuriozum.
Michał Jędrak
16-11-2010, 11:39
offthe, to żeś teraz dał do pieca. Pomyśl sobie o paleniu nawet z biologicznego punktu widzenia... Jest to szkodliwe i jest to nałóg, a w dodatku zupełnie niepotrzebny człowiekowi do egzystencji. Nawet zwierzęta w większości nie popadają nałogi, więc mówienie o palaczu, że się zezwierzęcił jest zbyt łagodnym stwierdzeniem. Narobię sobie pewnie wrogów, ale u palaczy nie przeszkadzają mi żółte zęby i brudne łapy, tylko razi mnie skrajny DEBILIZM. Tak, nie boję się tego stwierdzenia: palacze to debile. No bo jak określić człowieka, który truje swój organizm i przy okazji innych, tylko po to aby mieć radochę, że mu dym fajnie z gęby leci? Palacz nie różni się niczym od narkomana, który wciąga dupą kompot. Ot tylko inny produkt wciągania i wciąga się go drugim końcem.
A tekst w stylu 'jak dym leci na ciebie to się odsuń' mnie rozwala. Ciekawe co by było jakbyś stał obok kogoś na przystanku i ten ktoś by się głośno i smrodliwie spierdział... No i potem mówi do Ciebie: jak Ci przeszkadza smród to się odsuń, masz tyle miejsca. To jest dokładnie to samo, czyli kwestia kultury, której niestety palaczom brakuje, bo myślą że papierosy są tak fajne, że trzeba wszystkim dmuchać w twarz.
No i ostatnim zdaniem posumowałeś dokładnie to o co mi chodzi. Dla Ciebie to zdanie jest szydercze, a dla mnie prawdziwe:
jesteśmy małpami, które nie potrafią logicznie myśleć i dokonywać wyborów.
Jeślibyśmy wyeliminowali wszystko, co potencjalnie jest szkodliwe i co może stać się nałogiem, to wdupcalibyśmy jakieś kiełki popijając wodą, a najlepiej do tego jeszcze musielibyśmy się wykastrować (seks też może stać się paskudnym nałogiem). Już Paracelsus wieki temu przytomnie stwierdził, że "omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum".
gregory_21
16-11-2010, 11:55
A Ratuszowa? Wystarczy chyba. BTW, fajna wystawa foto tam jest. No i pierogi uzbeckie :)
Widocznie dawno tam nie byłem, bo jak byłem to w sali dla niepalących śmierdziało papierochami.
A co do wystawy to właśnie dziś się wybieram ;)
Już Paracelsus wieki temu przytomnie stwierdził, że "omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum".
Świetne ;)
Ale nie o to tutaj (im - tym dyskutantom) chodzi mi się wydaje ;)
Problem nie leży w ustawie a w restauratorach, których nie można było w żaden sposób zmusić do takiego dostosowania swoich lokali, żeby nie powstawała zawiesina dymu lub przynajmniej, żeby była wydzielona część, w której nie ma smrodu fajek.
Zgadzam się, że nie można nikomu nakazywać czy zakazywać palenia w swoim domu/lokalu/itd ale nie rozumiem dlaczego wyjście do knajpy musi równać się z wysyłaniem ubrania w trybie pilnym do pralni w 3 workach foliowych, bo 2 jeszcze przepuszczały "l'odeur du soir dernier" ;)
Argument ważny. Różnica znaczna.
Twarz nie szklanka, zrośnie się :)
Elanek, ale po tym jak wyciąłeś najważniejszą część mojej wypowiedzi, to faktycznie jest ona bez sensu. Chodzi mi o efekt natychmiastowy - dym, muzyka, towarzystwo. W takich sytuacja powinno się zmienić lokal!
I podkreślam, że ja mówię tylko o lokalach - to prywatne przybytki. Z zakazem przystankowym, czy na klatkach schodowych zgadzam się w 100% - gdy jeszcze paliłem zawsze starałem się robić to tak, żeby nikomu nie przeszkadzać.
W 3mieście były knajpy dla tych i dla tych. W Sopocie może nawet więcej tych z zakazem. Takie decyzje właścicieli wymusił wolny rynek. Każdy chodził tam, gdzie mu pasowało - gdy paliłem, to chodziłem do lokali, gdzie można palić, więc nie rozumiem, dlaczego niepalący nie mogli się dostosować do takiego podziału. Ujma na honorze?
I takie są moje realia. Rozumiem, że w Nowym Sączu sytuacja może wyglądać trochę inaczej. Niemniej zapewne udałoby się ją inaczej rozwiązać, bo dla mnie ta ustawa to nieprzemyślany bubel, podobnie jak ta dopalaczowa. Ale niestety - całkowity zakaz to wygodne rozwiązanie, żeby przypadkiem za bardzo się nie napracować w procesie legislacyjnym. I przy okazji można poprawić sobie humor, że ten zakaz to jak zabranie noża małemu dziecku.
Cała moja filozofia ogranicza się do dwóch słów - zmień lokal!
O 14:00 z bachorami na soczek to się idzie do kawiarni czy cukierni, a nie do mordowni, w Krakowie w większości tego typu przybytków nie wolno palić i nie ma problemu.
Czy rozróżniasz pojęcie knajpy i mordowni? Pisze o knajpie przez duże P. W mordowni byłem raz w życiu, jak miałem 16 lat. Po tym jak naje...ny koleś wbił nóż bezpańskiemu psu w grzbiet, wyszedłem i nigdy więcej w takie miejsca nie chodziłem. Ale z racji faktu, że do takich lokali chodzą tylko palacze, jestem za tym, aby tam można było jarać. W końcu nikomu nie będzie to przeszkadzało.
Sendilkelm
16-11-2010, 12:20
I podkreślam, że ja mówię tylko o lokalach - to prywatne przybytki. Z zakazem przystankowym, czy na klatkach schodowych zgadzam się w 100% - gdy jeszcze paliłem zawsze starałem się robić to tak, żeby nikomu nie przeszkadzać.
I to jest jeden z błędów powtarzanych w tym wątku od samego początku. Puby, restauracje i lokale nie są prywatnym przybytkiem. Zrób sobie prywatny przybytek, włącz muzę, zamiast kuchni zrób bar z alkoholem, zaproś znajomych na imprezę i sobie palcie. Jeśli masz miejsce dostępne publicznie to już nie jest tak pięknie, a widzę, że wiele osób tutaj to myli.
W 3mieście były knajpy dla tych i dla tych. W Sopocie może nawet więcej tych z zakazem. Takie decyzje właścicieli wymusił wolny rynek. Każdy chodził tam, gdzie mu pasowało - gdy paliłem, to chodziłem do lokali, gdzie można palić, więc nie rozumiem, dlaczego niepalący nie mogli się dostosować do takiego podziału. Ujma na honorze?
Najlepsze jest to, że wszystkie argumenty ludzi którzy są "za" i takich, którzy są "przeciw" można powielać w obie strony. Generalnie takie dyskusje są do bani, bo jedne i drugie argumenty są takie same w obie strony. Do powyższego tekstu argument:
- no to idź teraz do lokali gdzie można palić jeśli chcesz zapalić, dlaczego palący nie mogą się dostosować do takiego podziału. Ujma na honorze?
Widać, że niektórzy nie przeczytali całej ustawy, a krzyczą. Dziś może to będzie jeszcze ciężkie, ale w ustawie nie ma całkowitego zakazu palenia w lokalach, po prostu na dzień dzisiejszy lokale nie są do tego przystosowane, ot co. Duże lokale szybko się ogarną i się zmodernizują.
Cała moja filozofia ogranicza się do dwóch słów - zmień lokal!
No właśnie. Cała filozofia, jesteś w lokalu gdzie nie można palić? Zmień lokal.
Żeby nie było, że jestem za lub przeciw ustawie. To jest mój kraj, tak zadecydowali i się do tego dostosuje. Wszyscy chcą rozwoju takiego jak w krajach zachodnich, a jak przychodzi co do czego to jest źle. Wyjedźcie do Włoch - o tam też nie można, no to do Frnacji - tam też nie, cała Wielka Brytania - też nie, no to jedźcie do Niemiec - tam też nie można. Wszyscy mówią jak to fajnie w innych krajach, chociaż tak naprawdę pewnie nie wiedzą do końca co tam wolno a czego nie dopóki dopóty tam nie zamieszkają.
Nie jestem palaczem, ale raz na pół roku sobie zapalę do piwka. A nawet ostatnio rzadziej, bo paliłem w ten weekend, a ostatnio chyba w styczniu albo i nawet w 2009 roku. Nie rusza mnie ta ustawa, weszła to się do niej dostosuje. Po co o tym gadać - tak długo i tak namiętnie?
Nie jęki o faszyźmie tylko o głupocie ustawodawcy i zwolenników tej ustawy. Bo zamiast zabronić palenia na ulicy bez względu na miejsce i sprowadzić palenie szlugów do palenia w określonych miejscach takich jak np puby i knajpy, lub własne mieszkania palaczy, to wygania się palaczy z pubów na ulicę i narzucać bzdurne prawo właścicielom lokali i palaczom-bywalcom.
No cóż logika nie jest mocną stroną naszych parlamentarzystów.
Bo czy jest to "Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych", czy "Ustawa o poprawieniu komfortu niepalących w lokalach gastronomicznych".
Ciągle piszesz o rzeczach mało istotnych - bo pranie śmierdzących ciuchów jest właśnie taki mało istotnym aspektem całego problemu. Tu chodzi tez o to że ograniczając rzekomo swobodę palących polepsza standard życia większej części społeczeństwa czyli mówiąc krótko nie palących. Należy zwrócić przede wszystkim uwagę na to że trudno nazwać "Swobodą" możliwość wykonywania czynności szkodliwej dla nie tylko dla wykonującego ale i dla osób go otaczających - nie wyrażam zgody na bierne palenie, nie po to rzuciłem palenie ( po 10 latach kopcenia ) żeby teraz zawsze jak wybieram sie na piwko czy choćby do restauracji palić biernie i wdychać te same rakotwórcze substancje z którym zerwałem kontakt z niemałym trudem.
Druga sprawa - po przez podniesienie standardu życia nie mam na myśli jakiś luksusów a zdrowie i lepsze samopoczucie. Palenie w obecności osób niepalących jest skrajnym egoizmem i można to spokojnie porównać do sytuacji w której samobójca częstuje na przyjęciu swoich przyjaciół cjankiem - lub mniej abstrakcyjna sytuacja : pijany/ brawurowy kierowca na drodze - mało mnie interesuje czy on zginie ale wk....ia mnie myśl ze przez takiego egoistycznego gnoja może zginąć moja żona czy syn.
Może gdyby palenie zabijało w tydzień a nie w 10-20-30 lat to nie było by takiej społecznej akceptacji na bierne palenie.
Jeszcze bardziej dziwią mnie krytyczne wypowiedzi osób palących - to cholerna hipokryzja, ignorancja lub/i egoizm to że palicie to wasz wybór, sami sobie robicie krzywdę i skoro wam dobrze z tym róbcie to sobie dalej ale za jakie k....a grzechy jako nie palący mamy wdychać to samo ??? niech każdy kto ma coś przeciwko zakazowi palenia w miejscach publicznych odpowie sobie na to pytanie - Dlaczego inni mają palić razem ze mną ?
Czy rozróżniasz pojęcie knajpy i mordowni? Pisze o knajpie przez duże P. W mordowni byłem raz w życiu, jak miałem 16 lat. Po tym jak naje...ny koleś wbił nóż bezpańskiemu psu w grzbiet, wyszedłem i nigdy więcej w takie miejsca nie chodziłem. Ale z racji faktu, że do takich lokali chodzą tylko palacze, jestem za tym, aby tam można było jarać. W końcu nikomu nie będzie to przeszkadzało.
Knajpa (etym.: niem. - Kneipe) to z definicji miejsce, gdzie serwuje się przede wszystkim lub wyłącznie wódę - w odróżnieniu od restauracji, cukierni czy kawiarni. Zgadzamy się co do całokształtu, tylko używamy innej nomenklatury.
I to jest jeden z błędów powtarzanych w tym wątku od samego początku. Puby, restauracje i lokale nie są prywatnym przybytkiem. Zrób sobie prywatny przybytek, włącz muzę, zamiast kuchni zrób bar z alkoholem, zaproś znajomych na imprezę i sobie palcie. Jeśli masz miejsce dostępne publicznie to już nie jest tak pięknie, a widzę, że wiele osób tutaj to myli.
Miejsce publiczne to takie, gdzie może wejść każdy. A ja do swojego własnego pubu (mam akt notarialny poświadczający, że to miejsce jest moją prywatna własnością), gdzie prowadzę działalność, nie mam obowiązku wpuszczać każdego. Przyjdziesz do mojej knajpy, a ja powiem, ze nie wchodzisz i co mi zrobisz. Poskarżysz się mamie? Więc o jakim miejscu mówisz, które nie jest prywatnym przybytkiem.
No właśnie. Cała filozofia, jesteś w lokalu gdzie nie można palić? Zmień lokal.
I w końcu ktoś złapał. O to chodzi! Chciałbym zmienić lokal, ale już nie mogę. Kiedyś był wybór, teraz nie ma. Niepalący dostali wszystko.
Miejsce publiczne to takie, gdzie może wejść każdy. A ja do swojego własnego pubu (mam akt notarialny poświadczający, że to miejsce jest moją prywatna własnością), gdzie prowadzę działalność, nie mam obowiązku wpuszczać każdego. Przyjdziesz do mojej knajpy, a ja powiem, ze nie wchodzisz i co mi zrobisz. Poskarżysz się mamie? Więc o jakim miejscu mówisz, które nie jest prywatnym przybytkiem.
ufff na szczęście ustawodawcy nie podzielali podobnych pomysłów
jak widać są miejsca prywatne publiczne
i miejsca prywatne nie publiczne - proste ? proste !
I w końcu ktoś złapał. O to chodzi! Chciałbym zmienić lokal, ale już nie mogę. Kiedyś był wybór, teraz nie ma. Niepalący dostali wszystko.
gdyby cofnąć sie w czasie o dwa dni to okazało by się że "Chciałbym zmienić lokal, ale nie mogę. palący dostali wszystko". A prawo zabrania palenia w środku - chcesz palić ? wychodzisz na peta, skończysz i wracasz do środka. Nie palący nie mieli takiej możliwości - no chyba żeby nie oddychać w środku i wychodzić żeby zaczerpnąć powietrza
Zakładam że nie szukałeś lokalu dla nie palących ? Ja szukałem gdy moja żona była w ciąży i chcieliśmy gdzieś wyjść wieczorem - niestety okazuje się że na rynku w Krakowie było to dość trudne - dopiero za pomocą internetu znalazłem jeden lokal dla nie palących co daje nam stosunek 1 do 100? 1 do 200 ? biorąc pod uwagę same bary w promieniu 200m od płyty rynku - nie liczę tu restauracji, czy barów z idiotycznym wydzieleniem przestrzeni dla palących gdzie stolik dla nie palących stoi obok stolika dla palących
I w końcu ktoś złapał. O to chodzi! Chciałbym zmienić lokal, ale już nie mogę. Kiedyś był wybór, teraz nie ma. Niepalący dostali wszystko.
Nie miej pretensji do niepalących, tylko do właściciela lokalu, że nie utworzył w nim komory dla tych, którzy uwielbiają ładnie pachnieć dymkiem.
ufff na szczęście ustawodawcy nie podzielali podobnych pomysłów
jak widać są miejsca prywatne publiczne
i miejsca prywatne nie publiczne - proste ? proste !
Miejsce prywatne o charakterze publicznym, różni się od miejsca publicznego tym, że właściciel może w każdej chwili wyprosić z tego miejsca.
Sendilkelm
16-11-2010, 12:59
Miejsce publiczne to takie, gdzie może wejść każdy. A ja do swojego własnego pubu (mam akt notarialny poświadczający, że to miejsce jest moją prywatna własnością), gdzie prowadzę działalność, nie mam obowiązku wpuszczać każdego. Przyjdziesz do mojej knajpy, a ja powiem, ze nie wchodzisz i co mi zrobisz. Poskarżysz się mamie? Więc o jakim miejscu mówisz, które nie jest prywatnym przybytkiem.
Gdyby było miejscem prywatnym to mógłbyś robić wszystko to co w domu, a nie możesz. Jesteś właścicielem miejsca, które udostępniasz publicznie, a to jest różnica. W świetle prawa polskiego nie jest to miejsce prywatne. Te różnice są opisane.
I w końcu ktoś złapał. O to chodzi! Chciałbym zmienić lokal, ale już nie mogę. Kiedyś był wybór, teraz nie ma. Niepalący dostali wszystko.
No właśnie, ale Ty nie załapałeś ustawy, bo możesz zmienić lokal, ale teraz to wy macie problem, bo nie zrobili jeszcze lokali gdzie można palić, tak samo jak np. w Warszawie nie ma żadnej dyskoteki gdzie nie można palić. Pomijając kawiarnie, puby etc. Chce iść w nocy napić się piwa i potańczyć, mam alergie na dym, bo od razu łzawią mi oczy i się duszę. Gdzie mam potańczyć? W domu? A palacze nie mogę mieć alergii na brak dymu, więc mogą potańczyć i zapalić w miejscu do tego przystosowanym. To jest dużo bardziej logiczne rozwiązanie z punktu widzenia ogółu społeczeństwa. I jeszcze raz powtarzam, nie moja wina, że lokale nie zdążyły się przystosować do ustawy i nie wydzieliły miejsc dla palących w taki sposób jak to jest uwarunkowane w ustawie. Pretensje skierujcie do lokali, które nie mają sali dla palących.
Miejsce prywatne o charakterze publicznym, różni się od miejsca publicznego tym, że właściciel może w każdej chwili wyprosić z tego miejsca.
Ot co, ale udostępniasz lokal publicznie. To jest duża różnica. Zresztą miała chyba wejść ustawa o wpuszczaniu ludzi do miejsc prywatnych o charakterze publicznym o nie robieniu selekcji wg "widzi mi się" a robienie selekcji wg charakteru miejsca/lokalu/imprezy (ale to chyba tylko lokalnie w obrębie miasta).
Tak jak pisałem - sytuacja w większych miastach jest daleka od tego, co piszesz. Knajp objętych zakazem było całkiem sporo i każdy znajdywał coś dla siebie. Były nawet takie kanjpy, do których chodziło się pomimo zakazu palenia i z własnej woli wychodziło się na ćmika przed lokal. Teraz wyboru nie ma.
Teraz z każdej będziesz wychodził na ćmika. W czym problem?
Nie miej pretensji do niepalących, tylko do właściciela lokalu, że nie utworzył w nim komory dla tych, którzy uwielbiają ładnie pachnieć dymkiem.
Mam pretensje do ustawodawcy, który zdaje się rozumować binarnie. Poza tym w wielu lokalach nie ma miejsca na palarnie, a już tym bardziej na odrębną salę. Dlatego bardziej logiczny wydawał mi się podział knajp na te dla palących i niepalących.
No właśnie, ale Ty nie załapałeś ustawy, bo możesz zmienić lokal, ale teraz to wy macie problem, bo nie zrobili jeszcze lokali gdzie można palić
Jaja sobie robisz, czy naprawdę nie rozumiesz słowa "zmienić"?
Teraz z każdej będziesz wychodził na ćmika. W czym problem?
W tym, że teraz nie ma wyboru! Ile razy jeszcze mam to powtórzyć?
Miejsce prywatne o charakterze publicznym, różni się od miejsca publicznego tym, że właściciel może w każdej chwili wyprosić z tego miejsca.
pewnie masz racje ale to nie znaczy ze prywatnym barze, pubie, restauracji czy pijalni wody z kranu mogą sobie olać prawo - wszędzie tam gdzie sprzedaje sie usługi, wyroby itp. musza być spełnione pewne warunki i trzeba przestrzegać prawa
w domu możesz sobie jeść zielone parówki z Constaru, możesz ugotować grzybową z muchomorków itd. itd. ale to nie znaczy ze prywatnej restauracji możesz truć klientów bo taką masz fantazje - to samo donosi sie do palenia/ nie palenia w prywatnych lokalach użyteczności publicznej.
Nadal uparcie twierdzisz ze ograniczenie palenia to odbieranie ci swobody i wolności - niestety to tylko jedna strona medalu. Pomijasz w sowich rozważaniach dość istotny aspekt trucia biernych palaczy. rozumiem ze dla ciebie to zupełnie nie istotne, może nawet czysto abstrakcyjne bo przecież ci ludzie nie umierają na twoich oczach - nikt przecież nie pada na podłogę tocząc piane z ust i wybałuszając oczy nie łapie sie za gardło porażony dymem z twojego papierosa.
Niemniej fakt biernego palenia jest tu dość istotny patrząc na ta sprawę nie tylko ze strony nie palących ale i obiektywnie. Wszycy wiemy ze to szkodliwe ale jakoś palacze mają nie przywiazuja do tego wagi - w koncu to nie ich zdrowie - no i oni o swoje płuca nie dbają wiec dlaczego mają sie przejmowac niepalącymi ?
Sendilkelm
16-11-2010, 13:12
Zrozumcie ludziska, że palacze mają teraz identyczny problem jaki jeszcze kilka dni temu mieli niepalący. :) Odwrotna sytuacja. W końcu poczujcie się tak jak od dawien dawna czuli się niepalący.
Gdyby było miejscem prywatnym to mógłbyś robić wszystko to co w domu, a nie możesz. Jesteś właścicielem miejsca, które udostępniasz publicznie, a to jest różnica. W świetle prawa polskiego nie jest to miejsce prywatne. Te różnice są opisane.
Wg którego prawa?;)
Brednie! W wielu miejscach tak nie było, był podział knajp! Mapa "Lokali bez papierosa" wyświetla 91 miejsc w samej Warszawie, więc oszczędź sobie te hasełka.
Zrozumcie ludziska, że palacze mają teraz identyczny problem jaki jeszcze kilka dni temu mieli niepalący. :) Odwrotna sytuacja. W końcu poczujcie się tak jak od dawien dawna czuli się niepalący.
A co mnie obchodzą problemy palaczy i niepalących. Mnie interesuje jedynie to, że to ja jako właściciel powinienem decydować jaka chcę mieć klientelę.
Tak jak pisałem - sytuacja w większych miastach jest daleka od tego, co piszesz. Knajp objętych zakazem było całkiem sporo i każdy znajdywał coś dla siebie. Były nawet takie kanjpy, do których chodziło się pomimo zakazu palenia i z własnej woli wychodziło się na ćmika przed lokal. Teraz wyboru nie ma.
może i na drugim końcu Polski było tak wspaniale...niestety w Krakowie nie było ŻADNEGO klubu w którym byłby zakaz (no może poza kilkoma o których nigdy nie słyszałem) i nie mówię tu o restauracjach, kawiarniach, galeriach czy klubach miłośników poezji a o takich knajpach (KLUBACH) w których można siedzieć i gadać ale można i potańczyć (dla Krakowian/Małopolan chcących mi tu zaraz wymieniać że w np "indyjskim barze" był zakaz i o co ja się czepiam to zaznaczę że chodzi mi o takie miejsca jak Prozak, Ministerstwo, Frantic, Błędne Koło itp)
i przypomnę że 90% lokali jest w piwnicy co powodowało już patologiczne zadymienie
Ja nie widzę różnicy między kretyństwem zmuszania wszystkich do przebywania w smrodzie, a kretyństwem zmuszania wszystkich do niepalenia. To jest tak samo prymitywnie partykularny punkt widzenia jak smrodzenie gdzie popadnie i zmuszanie innych do wąchania smrodu.
Sendilkelm
16-11-2010, 13:23
A co mnie obchodzą problemy palaczy i nie palących. Mnie interesuje jedynie to, że to ja jako właściciel powinienem decydować jaka chcę mieć klientelę.
Jeśli chcesz mieć klientelę palącą to zrób do tego dostosowane miejsce. Prawo nie zabrania Ci tego! Musisz je po prostu dostosować.
Brednie! W wielu miejscach tak nie było, był podział knajp! Mapa "Lokali bez papierosa" wyświetla 91 miejsc w samej Warszawie, więc oszczędź sobie te hasełka.
chciałbym ci zwrócić uwagę ze poza warszawa żyje 99.5% naszego społeczeństwa. rozumiem że najlepiej by było gdybyśmy wszyscy zapragnęli nagle zamieszkać w twoim mieście ale niestety nie zanosi się na to i jeszcze długo polska nie będzie się nazywać "warszawa". Co do podziału knajp to już pisałem jak to wyglądało w krakowie, a jak sam piszesz podobnie było w Warszawie - może nieznacznie lepiej 91 lokali w stosunku do ilu ? Prawda jest take że nic nikomu sie nie stanie jeśli wyjdzie zapalić do specjalnej kabiny czy przed lokal - natomiast paląc biernie trujesz innych . tak trudno to zrozumieć?
Sendilkelm
16-11-2010, 13:26
Brednie! W wielu miejscach tak nie było, był podział knajp! Mapa "Lokali bez papierosa" wyświetla 91 miejsc w samej Warszawie, więc oszczędź sobie te hasełka.
Teraz za jakiś czas będziesz miał mapę "lokali z papierosem" :) I gwarantuje Ci, że za jakiś czas wyświetli się więcej niż 91 miejsc w samej Warszawie. Będziesz miał lepiej niż mieli niepalący.
TristisAnima
16-11-2010, 13:26
Noż ... mać co to za problem wyjść, zapalić i wrócić. Czy wy, palący, na prawdę aż tak leniwi jesteście.
chciałbym ci zwrócić uwagę ze poza warszawa żyje 99.5% naszego społeczeństwa. rozumiem że najlepiej by było gdybyśmy wszyscy zapragnęli nagle zamieszkać w twoim mieście ale niestety nie zanosi się na to i jeszcze długo polska nie będzie się nazywać "warszawa". Co do podziału knajp to już pisałem jak to wyglądało w krakowie, a jak sam piszesz podobnie było w Warszawie - może nieznacznie lepiej 91 lokali w stosunku do ilu ? Prawda jest take że nic nikomu sie nie stanie jeśli wyjdzie zapalić do specjalnej kabiny czy przed lokal - natomiast paląc biernie trujesz innych . tak trudno to zrozumieć?
W Krakowie są 264 lokale bez papierosa.
może i na drugim końcu Polski było tak wspaniale...niestety w Krakowie nie było ŻADNEGO klubu w którym byłby zakaz (no może poza kilkoma o których nigdy nie słyszałem) i nie mówię tu o restauracjach, kawiarniach, galeriach czy klubach miłośników poezji a o takich knajpach (KLUBACH) w których można siedzieć i gadać ale można i potańczyć (dla Krakowian/Małopolan chcących mi tu zaraz wymieniać że w np "indyjskim barze" był zakaz i o co ja się czepiam to zaznaczę że chodzi mi o takie miejsca jak Prozak, Ministerstwo, Frantic, Błędne Koło itp)
i przypomnę że 90% lokali jest w piwnicy co powodowało już patologiczne zadymienie
Nie podejmę tematu, bo nie znam Krakowa. Jedynie mogę napisać jak wyżej - lista "Lokali bez papierosa" - 264.
Ktoś wspominał coś o demokracji. Dla mnie sprawa w kontekście krakowskich klubów wygląda tak, że w klubach można było palić, bo zapewne większość klienteli była paląca (bo wszędzie jest). To była demokracja. Teraz wprowadzono antynikotynowy totalitaryzm.
Ja nie widzę różnicy między kretyństwem zmuszania wszystkich do przebywania w smrodzie, a kretyństwem zmuszania wszystkich do niepalenia. To jest tak samo prymitywnie partykularny punkt widzenia jak smrodzenie gdzie popadnie i zmuszanie innych do wąchania smrodu.
Amen.
chciałbym ci zwrócić uwagę ze poza warszawa żyje 99.5% naszego społeczeństwa. rozumiem że najlepiej by było gdybyśmy wszyscy zapragnęli nagle zamieszkać w twoim mieście ale niestety nie zanosi się na to i jeszcze długo polska nie będzie się nazywać "warszawa". Co do podziału knajp to już pisałem jak to wyglądało w krakowie, a jak sam piszesz podobnie było w Warszawie - może nieznacznie lepiej 91 lokali w stosunku do ilu ? Prawda jest take że nic nikomu sie nie stanie jeśli wyjdzie zapalić do specjalnej kabiny czy przed lokal - natomiast paląc biernie trujesz innych . tak trudno to zrozumieć?
Nie mieszkam w Warszawie.
Z resztą to, co piszesz potwierdza tylko fakt, że centralne sterowanie jest do bani. Gdyby takie decyzje należały do samorządów, byłoby lepiej. Bo póki co efekt jest taki, że w Sopocie zakazano palenia, bo w Nowym Sączu nie ma lokalu bez papierosa.
Sendilkelm
16-11-2010, 13:32
Noż ... mać co to za problem wyjść, zapalić i wrócić. Czy wy palący na prawdę aż tak leniwi jesteście.
To jest problem, że zabierają coś co było. Tak jak dziecku zabiera się zabawkę to płacze. Pomijając właścicieli lokali, którzy teraz muszą się nagimnastykować, żeby zatrzymać klientelę, która paliła, a mają na tyle małe lokale, że nie mogą zrobić odrębnej sali (jak zwykle chodzi o $$$), to część palaczy jest na tyle gburowata, bo nie rozumieją powagi sytuacji. Zdrowie społeczeństwa jest ważniejsze od tych co chcą się truć. Teraz będą mieli do tego miejsca wydzielone i będą mogli się truć do upadłego.
W Krakowie jest ponad 260 lokali bez papierosa.
pisałem o tym na poprzedniej stronie - ogólnie wygląda to bardzo pięknie ale zauważ jakie to są lokale "Świat naleśników" "kasza na 1000 sposobów" "vege bar" itp większość czynna do 20 i nie są to miejsca gdzie idziesz chcąc się zabawić - kliknij na Kluby i powiedz ile z tych sześciu klubów znasz, a w ilu kiedykolwiek byłeś? :D
TristisAnima
16-11-2010, 13:37
Na Krakowie i Warszawie świat się niestety nie kończy. Poza tymi miastami, jest jeszcze olbrzymia liczba małych miejscowości, gdzie takich przywilejów nie ma. Mieszkam w 13000 mieście i na kilkanaście miejsc, żadne nie było wolne od papierosów. Ja potrafiłem się poświęcić i z braku wyboru chodziłem do do takich lokali ze znajomymi, choć później trzeba było wszystko prać.Wam natomiast trudno się poświęcić teraz, dla dobra większości i wyjść na zewnątrz lub do kabiny. Uważam, że i tak macie o niebo lepiej, niż my, niepalący, przed wprowadzeniem tej ustawy.
Nie podejmę tematu, bo nie znam Krakowa. Jedynie mogę napisać jak wyżej - lista "Lokali bez papierosa" - 264.
hejj ! świetnie ! to znaczy ze mogłem pojechać wieczorem do jadłodajni w ikei albo na stacje BP ! albo posłuchać czyjejś poezji na miejskim ośrodku kultury na ulicy Hutniczej ! oo naiwności moja.... a ja nieświadomy szukałem lokali utrzymanych w moim ulubionym klimacie, w okolicach uczęszczanych przez ludzi w moim wieku szukających miejsca na dobra zabawę ... gdzieś w pobliżu Kazimierza, ale przecież to czysty przypadek że tam wszędzie kopcą szlugi na potęgę.
Amen.
wiec skoro nie widzisz różnicy to po co marudzisz ? było ok dla ciebie ? teraz nie ma różnicy dla ciebie wiec tez jest ok
pisałem o tym na poprzedniej stronie - ogólnie wygląda to bardzo pięknie ale zauważ jakie to są lokale "Świat naleśników" "kasza na 1000 sposobów" "vege bar" itp większość czynna do 20 i nie są to miejsca gdzie idziesz chcąc się zabawić - kliknij na Kluby i powiedz ile z tych sześciu klubów znasz, a w ilu kiedykolwiek byłeś? :D
Ja nie mam nic przeciwko temu, by w klubach tanecznych był zakaz palenia - jak dla mnie to tam się idzie zadansić i poderwać dupencje, a nie smrodzić. Osobiście nie wyobrażam sobie, bym miał poprosić damę do tańca i zionąć na nią smrodem papierochów. Aczkolwiek np. o ile sobie przypominam w Taawie jest takie tornado, że nie czuć smrodu własnego szluga.
Mnie zależy wyłącznie na miejscach, w które udaję się z kamratami na popojki a'la maniere russe.
To jest problem, że zabierają coś co było. Tak jak dziecku zabiera się zabawkę to płacze. Pomijając właścicieli lokali, którzy teraz muszą się nagimnastykować, żeby zatrzymać klientelę, która paliła, a mają na tyle małe lokale, że nie mogą zrobić odrębnej sali (jak zwykle chodzi o $$$), to część palaczy jest na tyle gburowata, bo nie rozumieją powagi sytuacji. Zdrowie społeczeństwa jest ważniejsze od tych co chcą się truć. Teraz będą mieli do tego miejsca wydzielone i będą mogli się truć do upadłego.
To, że z tego drwisz świadczy o tym, że to TY nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji. Osobiście zakaz palenia mi na rękę, bo sam rzuciłem, ale ta ustawa to kolejny krok państwa w stronę kontroli nad społeczeństwem. Od wczoraj nie możesz dać klapsa swojemu dziecku, od dziś nie możesz palić, a co od jutra?
Ale Wy tego nie kumacie, prawda?
Sendilkelm
16-11-2010, 13:57
To, że z tego drwisz świadczy o tym, że to TY nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji. Osobiście zakaz palenia mi na rękę, bo sam rzuciłem, ale ta ustawa to kolejny krok państwa w stronę kontroli nad społeczeństwem. Od wczoraj nie możesz dać klapsa swojemu dziecku, od dziś nie możesz palić, a co od jutra?
Ale Wy tego nie kumacie, prawda?
Jak można mówić o kontroli społeczeństwa w takim wypadku? Ja jestem stanowczo przeciw inwigilacji i kontroli społeczeństwa, a zakaz palenia to dal mnie jest zupełnie coś innego niż taka kontrola o której myślisz. To tak samo jakbym powiedział, że zakazują mi jechać 200 km/h po mieście, kontrolują moją prędkość. Zakazując mi sikania na ulicy kontrolują mnie, bo nie mogę się załatwić gdzie chce. I tak dalej i tak dalej. Papierosy szkodzą zdrowiu nie tylko palaczowi i to jest fakt, nie ważne jak bardzo. To nie jest kwestia kontroli. Myślisz, że rząd chce wiedzieć kto i gdzie pali? To ma być kontrola? Na co im to?
PS
A z tym klapsem to fakt, masakra. ;/
a co od jutra?
...a od jutra wódeczka tylko na domówce - a i to do dziesiątej, bo potem sąsiedzi po policję zadzwonią. Oczywiście do czasu jak wódkę będzie można normalnie kupić. Ja już zawczasu zaczynam poważnie interesować się ambitnym bimbrownictwem, a w skrajnej ostateczności mamy w odwodzie apartamenty w Chorwacji ;)
Jak można mówić o kontroli społeczeństwa w takim wypadku?
Ano tak, że nikt nie pomyślał jak dogodzić jednym i drugim. Zakazać jest najłatwiej. Szkoda, bo na pewno można było jakieś kompromisowe rozwiązanie wprowadzić...
Dla mnie sytuacja jest analogiczna jak z tym klapsem. Przed wzgląd na patologie wprowadzili taką ustawę, która zawisła nad głowami wszystkich rodziców.
Przez wzgląd na Nowy Sącz, zakazano fajek w całym kraju.
Mnie ten sposób myślenia bardzo niepokoi...
piotr_74
16-11-2010, 14:15
Najbardziej śmieszny z tego wszystkie jest argument - wszystko prać. Jak wychodzę do knajpy to cóż i tak potem wszystko piorę (no może poza spodniami) ale to tylko dla własnej higieny, nie chodzę 5 dni w jednej koszulce czy bluzie bo nie będzie śmierdziała papierosami :). Jestem palący i potrafię wyjść na fajkę jeżeli siedzę w towarzystwie osób nie palących. Tylko problem jest w tym, że nie palący nie potrafią zrozumieć, że problem tak naprawdę nie leży w tym, że musimy wychodzić na papierosa na zewnątrz. Tylko w tym, że ustawa narzuca odgórnie zakaz palenia we wszystkich pubach. Jak już ktoś wspomniał powinien być wybór zależny całkowicie od właściciela i klienteli. Jeżeli jest zakaz palenia w jakiejś knajpie to powinien on obowiązywać w całym lokalu, a nie jakieś wyznaczanie miejsc dla palących czy nie palących, które nic nie daje. W ciągu miesiąca rynek by zweryfikował zapotrzebowanie lokali dla klientów palących i niepalących i nikt nikogo by nie zmuszał do biernego palenia. Jak piszecie, że w innych krajach lokale dla niepalących musiały powiększyć powierzchnie to z lokalami i powierzchnią nie było by problemu.
Ja już zawczasu zaczynam poważnie interesować się ambitnym bimbrownictwem
Tanio można kupić aparaturę, pędzić praktycznie ze wszystkiego. Metodą prób i błędów dojdziesz do optimum, o ile nie oślepniesz.
Ano tak, że nikt nie pomyślał jak dogodzić jednym i drugim. Zakazać jest najłatwiej. Szkoda, bo na pewno można było jakieś kompromisowe rozwiązanie wprowadzić...
To fakt, zakazuje się łatwo. Wg rządu kompromisem są dwa pomieszczenia. I niech żaden z knajpiarzy nie płacze, że kasy nie ma na to, bo śmiech mnie bierze.
Dla mnie sytuacja jest analogiczna jak z tym klapsem. Przed wzgląd na patologie wprowadzili taką ustawę, która zawisła nad głowami wszystkich rodziców.
Przez wzgląd na Nowy Sącz, zakazano fajek w całym kraju.
Temat klapsa to już inna rozmowa, jeszcze dłuższa niż ta o fajkach. W wielu krajach klapsów nie stosuje się i ludzie jakoś żyją.
Zakaz kopcenia to nie jest zamach na wolność obywatela. Kopcenie przeszkadza innym i nie jest niezbędne do życia. Kopcenie przez dorosłych ludzi, z którym część jest podziwiana przez gówniarzy, zachęca do fajek, które cokolwiek o nich nie powiedzieć, zdrowe nie są.
Najbardziej śmieszny z tego wszystkie jest argument - wszystko prać. Jak wychodzę do knajpy to cóż i tak potem wszystko piorę (no może poza spodniami) ale to tylko dla własnej higieny, nie chodzę 5 dni w jednej koszulce czy bluzie bo nie będzie śmierdziała papierosami :). Jestem palący i potrafię wyjść na fajkę jeżeli siedzę w towarzystwie osób nie palących. Tylko problem jest w tym, że nie palący nie potrafią zrozumieć, że problem tak naprawdę nie leży w tym, że musimy wychodzić na papierosa na zewnątrz. Tylko w tym, że ustawa narzuca odgórnie zakaz palenia we wszystkich pubach. Jak już ktoś wspomniał powinien być wybór zależny całkowicie od właściciela i klienteli. Jeżeli jest zakaz palenia w jakiejś knajpie to powinien on obowiązywać w całym lokalu, a nie jakieś wyznaczanie miejsc dla palących czy nie palących, które nic nie daje. W ciągu miesiąca rynek by zweryfikował zapotrzebowanie lokali dla klientów palących i niepalących i nikt nikogo by nie zmuszał do biernego palenia. Jak piszecie, że w innych krajach lokale dla niepalących musiały powiększyć powierzchnie to z lokalami i powierzchnią nie było by problemu.
wybór był do tej pory - i to jak widać nie działało w cale albo prawie w cale.
co do rynku to sprawa przedstawia sie tak że we wszystkich krajach gdzie wprowadzono zakaz palenia w pubach itp. odnotowano wzrost obrotów w tych lokalach. Wszędzie tam gdzie takie przepisy działają juz od paru lat ludzie sobie to chwalą - zarówno palący jak i niepalący, mam nadzieje ze to nie tylko kwestia odpowiedniej kultury i świadomości palaczy zdających sobie sprawę ze szkodzą innym, bo jeśli jeśli chodzi tylko o tą kwestie to polska jak zwykle będzie niechlubnym wyjątkiem - jak widać większość palaczy w Polsce może bez najmniejszych wyrzutów sumienia truć niepalących przyjaciół w imię własnej wygody czy jak to głośno krzyczą "swobody".
Połowiczny zakaz palenia - czyli to co proponujesz nie zadziałał by bo nie palący w większości wypadków mogą sie pogodzić z tym ze będą wdychać smrody, większość nawet nie zdaje sobie sprawy lub bagatelizuje szkodliwość biernego palenia i siedzą potulnie w zadymionych knajpach. Natomiast palący sa na tyle wygodni że im to wisi ze trują otoczenie.
Temat klapsa to już inna rozmowa, jeszcze dłuższa niż ta o fajkach. W wielu krajach klapsów nie stosuje się i ludzie jakoś żyją.
Zakaz kopcenia to nie jest zamach na wolność obywatela. Kopcenie przeszkadza innym i nie jest niezbędne do życia. Kopcenie przez dorosłych ludzi, z którym część jest podziwiana przez gówniarzy, zachęca do fajek, które cokolwiek o nich nie powiedzieć, zdrowe nie są.
Pisanie dyrdymałów na forum tez nie jest niezbędne do życia i irytuje innych, a mimo to piszesz. ;)
No i podaj w jakich to krajach klapsów się nie stosuje.;)
Z resztą to, co piszesz potwierdza tylko fakt, że centralne sterowanie jest do bani. Gdyby takie decyzje należały do samorządów, byłoby lepiej. Bo póki co efekt jest taki, że w Sopocie zakazano palenia, bo w Nowym Sączu nie ma lokalu bez papierosa.
spójrz prawdzie w oczy, co oznacz ten zakaz? to ze palacze będą nadal palić, a nie palący nie będą musieli wdychać ich dymu. Rożnica polega na tym że miesca do palenia nie będą oddzielone od przestrzeni lokalu przebaczonej dla wszystkich (palących i nie palących) jakąś umowną granicą, mentalną barierą utrzymywaną tylko w wyobraźni właściciela (oraz pewnie palących). Teraz w tej samej knajpie będą siedzieli ci sami ludzie ale nie będą sie truli nawzajem bo "wybrańcy" wyjdą sobie na fajke do specjalnego pomieszczenia lub na zewnątrz. Po 5-10 minutach wrócą do stolika. To naprawdę tak wysoka cena ? az tak nisko cenisz zdrowie innych którzy nie chcą sie truć jak ty? dlaczego ci ludzie mają wdychać dym z twojego papierosa ?
Poza tym jeśli tak bardzo nie lubisz wstawać od stolika pozostają ci epapierosy - nie wydzielają dymu i nie sa szkodliwe dla otoczenia
To fakt, zakazuje się łatwo. Wg rządu kompromisem są dwa pomieszczenia. I niech żaden z knajpiarzy nie płacze, że kasy nie ma na to, bo śmiech mnie bierze.
Nie chodzi o kasę, tylko o miejsce. Ja preferuję niewielkie puby, gdzie najczęściej nie ma miejsca na wydzielenie pomieszczenia. Poza tym knajpy są często zlokalizowane w pobliżu starówek, historycznych części miast, których konserwator zabytków strzeże jak Cerber Hadesu.
Pukas, zrozum w końcu, że były miejsca, w których był wybór i każdy miał miejsce dla siebie, a aktualne zmiany są zmianami na gorsze, bo 20% ludności straciło swoje przywileje. Można było to rozwiązać inaczej.
A jak komuś przeszkadza dym z mojego papierosa, to niech zmieni lokal. Jestem za tym, żeby były lokale w których można palić i takie, w których nie można. Żeby każdy miał coś dla siebie. Nawet w proporcji 1:5, bo to by odzwierciedlało ilość palących w Polsce.
Pukas, zrozum w końcu, że były miejsca, w których był wybór i każdy miał miejsce dla siebie, a aktualne zmiany są zmianami na gorsze
ja pierniczę - człowieku nie wiem gdzie ty widziałeś te wszystkie kluby i miejsca dla nie palących - uwierz mi nie urodziłem sie wczoraj, trochę po balangowałem w moim 30 letnim życiu i nigdzie nie widziałem klubów z zakazem palenia.
20% ludności straciło swoje przywileje.
przywileje których cene swoim zdrowiem opłacało 80% społeczeństwa (powołuje sie na dane przytoczone przez ciebie)- i nie stracili a zostały one ograniczone, zmienione ale na pewno nie odebrano. nadal możesz palić , z tą różnicą ze teraz 80% społeczeństwa nie musi tego wdychać. My za tym naprawdę nie tęsknimy - zrozum to wreszcie !
Sendilkelm
16-11-2010, 15:01
Pukas, zrozum w końcu, że były miejsca, w których był wybór i każdy miał miejsce dla siebie, a aktualne zmiany są zmianami na gorsze, bo 20% ludności straciło swoje przywileje. Można było to rozwiązać inaczej.
I to jest następny argument przeciw :) Od dawna wiadomo, że wszystkim nie dogodzisz, ale lepiej dogodzić większości tym bardziej, że to nie jest 49-51%.
A jak komuś przeszkadza dym z mojego papierosa, to niech zmieni lokal. Jestem za tym, żeby były lokale w których można palić i takie, w których nie można. Żeby każdy miał coś dla siebie. Nawet w proporcji 1:5, bo to by odzwierciedlało ilość palących w Polsce.
Dalej idąc tym tropem powinniśmy zdjąć inne zakazy bo skoro palacze mogą szkodzić otoczeniu to przecież pijani kierowcy czy piraci drogowi też ! co to za różnica ? że jedni zabijają powoli a inni w jednej sekundzie. w sumie to nawet lepiej jak ktoś umiera od razu to nie trzeba płacić za jego leczenie.
Pedofile przecież w większości wypadków też nie zabijają dzieci - owszem niszczą im psychikę ale przecież molestowanie nie zabija.
Takich durnych przykładów można wymyślać wiele ale prawda jest taka że jak szkodzisz swojemu otoczeniu i ktoś ci tego zabroni to na szczęście nie jest to odbieraniem swobody a ochroną pozostałych przed twoim szkodliwym działaniem .
Ja pierniczę - spójrz pod mój avatar i zobacz gdzie mieszkam! Z resztą ja cały czas mówię o knajpach, takich gdzie się pije siedząc przy barze lub przy stolikach. Nie wiem co Ty dokładnie rozumiesz pod pojęciem kluby.
A Ty cały czas zakładasz, że niepalący byli zmuszeni siedzieć z palaczami. Błąd. W Sopocie nie musieli, bo było wystarczająco dużo lokali bez papierosa. Nie twierdzę, że kiedyś było idealnie tylko, że teraz nie ma gdzie posadzić dupy, żeby w wygodnym fotelu zapalić peta.
Sendilkelm - jakby ustawodawca chciał, to te 20% by zmniejszył do 5%. Ale nie chciał, bo najłatwiej jest zakazać. Ale widać Ty masz to w nosie, tak długo, jak sytuacja jest wygodna dla Ciebie.
Pukas, masz rację, to durne przykłady. Ja bym chciał, żeby każdy mógł robić to, co chce bez szkody dla innych, a Ty wyjeżdżasz z piratami i pedofilami. Gratuluję. Zrozum, że idealną sytuacją o której mówię byłoby, gdyby palacze siedzieli razem i truli się nawzajem. Wtedy nie ma czegoś takiego jak "otoczenie". Ale Tobie cały czas się wydaje, że gdzieś tam jest jeszcze niepalący przykuty łańcuchem do ścian, któremu dmucha się dymem w twarz....
agawytka
16-11-2010, 15:12
Ja jako popalajaca od czasu do czasu wypowiem sie takze w tym temacie. Od prawie 3ech lat mieszkam w Norwegii, w ktorej zakaz palenia w knajpach wporwadzono na dlugo przed mym przybyciem. Jakie byly moje odczucia jak tu przyjechalam? Wiadomo poczatki to narzekanie ze trzeba wychodzic, ale czlowiek (przynajmniej ja) dostrzega potem plusy takiego obostrzenia:):
- ubrania mniej smierdza
- na papierosku poznaje sie naprawde fajnych ludzi, ktorych pewnie nie zagadalabym siedziac i palac w srodku :)
- pali sie mniej, bo zwlaszcza zima nie chce sie wychodzic, wiec nie tylko nie truje sie innych ale i siebie samego mniej :)
Ot co. Jako palaczka imprezowa popieram! :)
TristisAnima
16-11-2010, 15:12
Ja pierniczę - spójrz pod mój avatar i zobacz gdzie mieszkam! Z resztą ja cały czas mówię o knajpach, takich gdzie się pije siedząc przy barze lub przy stolikach. Nie wiem co Ty dokładnie rozumiesz pod pojęciem kluby.
A Ty cały czas zakładasz, że niepalący byli zmuszeni siedzieć z palaczami. Błąd. W Sopocie nie musieli, bo było wystarczająco dużo lokali bez papierosa. Nie twierdzę, że kiedyś było idealnie tylko, że teraz nie ma gdzie posadzić dupy, żeby w wygodnym fotelu zapalić peta.
No patrz a w Węgrowie nie miałem do tej pory gdzie posadzić dupy, żeby w wygodnym fotelu popijać piwo bez smrodu papierosowego. Czy twoja racja jest ważniejsza od mojej ?
No patrz a w Węgrowie nie miałem do tej pory gdzie posadzić dupy, żeby w wygodnym fotelu popijać piwo bez smrodu papierosowego. Czy twoja racja jest ważniejsza od mojej ?
Nie, a Twoja od mojej?
Trzeba było kompromisu, a jest zakaz.
Sendilkelm
16-11-2010, 15:27
Nie, a Twoja od mojej?
Trzeba było kompromisu, a jest zakaz.
:) Jest kompromis, bo MOGĄ istnieć lokale jednocześnie dla palących i niepalących.
marszull
16-11-2010, 15:32
A nie przyponiacie sobie podobnej (czy nawet nie identycznej) dyskusji jakis czas temu ;)
a co do zakazu to bubel prawny i w bardzo latwy sposob mozna go obejsc, o czym znajac Polakow przekonamy sie wkrotce ;)
Aha jeszcze apropos wprowadzania ustawowego "nieselekcji" w klubach. To chodzilo tylko o lokale wynajmowane od miasta Warszawa
i proponuje dowiedziec sie skad taki pomysl urodzil sie w glowach naszych warszawskich urzednikow, bo ma bardzo ciekawa geneze.
Słaby to kompromis z przyczyn lokalowych. Małych knajp jest więcej, niż dużych.
Poza tym knajpa musi być domyślnie dla niepalących, ewentualnie z salą dla palących. Odwrotnie to już nie działa.
Pukas, masz rację, to durne przykłady. Ja bym chciał, żeby każdy mógł robić to, co chce bez szkody dla innych, a Ty wyjeżdżasz z piratami i pedofilami. Gratuluję. Zrozum, że idealną sytuacją o której mówię byłoby, gdyby palacze siedzieli razem i truli się nawzajem. Wtedy nie ma czegoś takiego jak "otoczenie". Ale Tobie cały czas się wydaje, że gdzieś tam jest jeszcze niepalący przykuty łańcuchem do ścian, któremu dmucha się dymem w twarz....
nie wydaje mi sie tylko znam doskonale problem z autopsji. Sam paliłem 10 lat nałogowo - 4 lata już jestem bez papierosa ( no prawie - jak żona rodziła zjarałem chyba z pół paczki w szpitalnej palarni, ale poza tym nic). Wiele razy szukaliśmy ze znajomymi knajpy da nie palących ( towarzystwo mieszane palący i nie palący) ale nie takich klubów ( tu wyjaśniam że tak sie mów na knajpy w z miejscem do tańczenia, wygodnymi fotelami do siedzenia i klimatem który sprzyja dobrej zabawie) w Krakowie. Owszem nikt mnie nie przykuwał łańcuchami wybór miałem - zamiast wyjść ze znajomymi w weekendowy wieczór pobalować do rana, mogłem sobie w domu podłubać w nosie - tez fajna zabawa.
A teraz palacze mogą nadal palić tylko muszą na tą krótką chwile opuścić główną sale - koszmar normalnie, dyskryminacja itd. śmiechu warte - tyle lat nie palący wdychali wasz dym a wy teraz bezczelnie pierniczycie o dyskryminacji
Gdy moja żona była w ciązy to co mielismy zrobić ? Do klubu nie pójdziemy bo tam taka masakra że siekiere można zawiesić - a przecież 9 miesiecy siedzieć w domu to też nie da sie wytrzymać
No widzisz, z zakazu w klubach to ja też się cieszę - robię zdjęcia na koncertach, i obok piwa fajki były największym zagrożeniem. Nie raz ktoś mnie fajką przypalił albo skipował mi do torby ze sprzętem. Ja mówię o pubach i podobnych - one mi się zawsze najbardziej z fajami kojarzyły i tam najwięcej jarałem, czy to do kawy w ciągu dnia, czy do piwa wieczorem.
Inną sprawą jest, że wypowiadasz się o zakazie palenia prawie jak o zemście na swoich odwiecznych wrogach. Ja od tego jestem daleki, bo WIDZIAŁEM, że można żyć w zgodzie obok siebie bez durnych zakazów, które zawsze kogoś skrzywdzą.
Pisanie dyrdymałów na forum tez nie jest niezbędne do życia i irytuje innych, a mimo to piszesz. ;)
Oczywiście, kopcenie nie jest szkodliwe, nie przeszkadza nikomu itp.
Przykra sprawa :) z tą ustawą ale uważam, że bardzo dobrze się stało. Nie może grupa zasmrodzająca lokale rządzić większością.
Sendilkelm
16-11-2010, 15:55
Sendilkelm - jakby ustawodawca chciał, to te 20% by zmniejszył do 5%. Ale nie chciał, bo najłatwiej jest zakazać. Ale widać Ty masz to w nosie, tak długo, jak sytuacja jest wygodna dla Ciebie.
Jak? Masz jakiś złoty środek?
Inną sprawą jest, że wypowiadasz się o zakazie palenia prawie jak o zemście na swoich odwiecznych wrogach. Ja od tego jestem daleki, bo WIDZIAŁEM, że można żyć w zgodzie obok siebie bez durnych zakazów, które zawsze kogoś skrzywdzą.
hahah - nie jak o zemście, wkurza mnie tak wysoki poziom ignorancji i egoizmu u palaczy którzy krytykują zakaz palenia w miejscach publicznych i lokalach. to że mówisz o koegzystencji w zgodzie bez "durnych zakazów" utwierdza mnie w moim przekonaniu, zgoda o której mowisz ma polegać na trzymaniu sie zdala od najlepszych pabów w mieście - ludzie którzy nie chcą lub poprostu nie mogą wdychać dymu (astma itp.) maja być skazani jak do tej pory na kawiarenki, restauracje, mdłe wieczorki poetyckie itd. bo w innym wypadku ty nie masz gdzie
posadzić dupy, żeby w wygodnym fotelu zapalić peta.
nie uważasz ze teraz taka koegzystencja będzie bardziej realna ? NADAL MOZESZ PALIĆ - musisz tylko wstać od stolika i wyjść na 5-10 minut. W sytuacji która do tej pory panowała ja nie mogłem nie wdychać dymu palaczy. Nie miałem gdzie pójść, powinienem wychodzić żeby zaczerpnąć powietrza ?
Stan rzeczy o którym mówisz był chory - 80% ludzi musiał sie poświęcać dla wygody 20%
Widziałem jak działa zakaz na zachodzie - od tamtej pory nie mogłem sie doczekać żeby w końcu i u nas doprowadzili to normalności - bo normalnością poprzedniej sytuacji nie można nazwać
Sendilkelm, nie licz na to, że w przeciągu 5 min podam Ci gotowy przepis razem ze szczegółami. Ale rozsądną drogą wydaje się być zostawienie tego samorządom, bo jak widać różnice pomiędzy Sopotem, Krakowem i Nowym Sączem są znaczne i zasługują na indywidualne traktowanie.
Nie wiem, może sensowne byłyby droższe koncesje na papierosy - wtedy nie wszystkim by się to opłacało, a dodatkową kasę (w domyśle "od palaczy") można by przeznaczyć na profilaktykę nowotworową.
Może jakiś parytet - nie więcej niż n knajp dla palaczy na iluśtam mieszkańców. Logicznie rzecz biorąc, jeśli 20% społeczeństwa pali, to co piąta knajpa powinna być właśnie dla nich.
Pukas, a zastanawiałeś się kiedyś skąd się wzięło to, że najlepsze puby dają możliwość palenia? Może niepalący, którzy chodzą do pubów wcale nie są taką większością. W końcu gdyby byli, to by się z nimi zaczęto liczyć znacznie wcześniej i na większą skalę. Wolny rynek najlepiej sam się reguluje.
Ogólnie jestem za sprawiedliwszymi metodami wywierania wpływu na społeczeństwo. Zawsze twierdziłem, że palący powinni płacić większe składki zdrowotne. Jednak modyfikacja takich przepisów jest zapewne dużo bardziej złożona, niż sklecenie na szybko ustawy, która mówi z grubsza, że "nie wolno".
Sendilkelm
16-11-2010, 16:07
A napisałeś to, tak jakbyś wiedział jak uszczęśliwić 95% Polaków zamiast 80%. Myślisz, że tam ktoś na górze usiadł sobie i powiedział, o wprowadźmy od dziś to i to, będzie fajnie? Tam też nad takimi rzeczami debatują miesiącami i ja uważam za sukces to, że w końcu potrafili uszczęśliwić aż 80% Polaków. Nie wiem czy nawet da się więcej, a krytykować czyjeś działania jest bardzo łatwo, jeszcze jakbyś miał gotowy plan tego jak zrobić to lepiej to bym zrozumiał krytykę, ale tak? Zupełnie nie kumam po co się oburzać, skoro uogólniając (czego zazwyczaj nie robię) jest lepiej niż było.
Pukas, zrozum w końcu, że były miejsca, w których był wybór i każdy miał miejsce dla siebie, a aktualne zmiany są zmianami na gorsze, bo 20% ludności straciło swoje przywileje. Można było to rozwiązać inaczej.
A jak komuś przeszkadza dym z mojego papierosa, to niech zmieni lokal. Jestem za tym, żeby były lokale w których można palić i takie, w których nie można. Żeby każdy miał coś dla siebie. Nawet w proporcji 1:5, bo to by odzwierciedlało ilość palących w Polsce.
Beton. I to taki zbrojony...
Te Twoje wyimaginowane lokale z internetu to głównie - jak nie wszystkie - lokale typu wegetariański bar, kawiarnia na stacji benzynowej, nędzny lokalik, gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda lub inny przybytek typu pierogarnia, czy, jak ktoś wcześniej wspomniał "kasza na 100 sposobów" :D
I to jest wg Twojej logiki doskonały wybór na spędzenie upojnego, zabawowego wieczoru w towarzystwie...
To Ci nie przeszkadza - jest wybór? to milczeć!
Ale jak już sprawa dotyczy Ciebie, kiedy będziesz musiał WYŁĄCZNIE zrobić parę kroków i wyjść na tę krótką chwilę na zewnątrz - ku uciesze, zdrowiu i satysfakcji całej rzeszy pozostałych 80% klientów - to już straszna krzywda się biednemu cierpiętnikowi dzieje...
No szyczyt egoizmu...
Cholera, dlaczego mi zabraniają palić w kominku oponami i tworzywami? Dlaczego w ogródku nie mogę spalić kupki liści? Przecież mi tak wygodniej. Jakim prawem ograniczają moje swobody?
Oczywiście, kopcenie nie jest szkodliwe, nie przeszkadza nikomu itp.
Przykra sprawa :) z tą ustawą ale uważam, że bardzo dobrze się stało. Nie może grupa zasmrodzająca lokale rządzić większością.
Dlatego, ustawa powinna zakazać palenia szlugów na ulicy, parku, w lesie , a palaczy sprowadzić do własnie wyznaczonych miejsc takich jak puby, knajpy lub własnych mieszkań. A nie powodować, że jaracze będą musieli wyjść na "trotuar", bo w pubie jest jedna sala i nie wolno kopcić. Niech siedzą w piwnicy i jarają te szlugi i niech się na ulicy nie pokazują.
Pukas, a zastanawiałeś się kiedyś skąd się wzięło to, że najlepsze puby dają możliwość palenia? Może niepalący, którzy chodzą do pubów wcale nie są taką większością. W końcu gdyby byli, to by się z nimi zaczęto liczyć znacznie wcześniej i na większą skalę. Wolny rynek najlepiej sam się reguluje.
aha - a teraz sugerujesz ze klientela paląca jest cool a nie palący to sztywniaki ?
zastanawiałem sie dlaczego jest tak że nie ma pubów dla nie palących i wyszło mi że nie palący chętnie się poświecą żeby posiedzieć ze znajomymi którzy pala, natomiast większość palaczy tak bardzo ceni sobie możliwość trucia otoczenia ze nie zrezygnują z tego w imię solidarność z nie palącymi.
Dlatego, ustawa powinna zakazać palenia szlugów na ulicy, parku, w lesie , a palaczy sprowadzić do własnie wyznaczonych miejsc takich jak puby, knajpy lub własnych mieszkań. A nie powodować, że jaracze będą musieli wyjść na "trotuar", bo w pubie jest jedna sala i nie wolno kopcić. Niech siedzą w piwnicy i jarają te szlugi i niech się na ulicy nie pokazują.
a 80% niech siedzi w lesie ... brawo !!
Najbardziej śmieszny z tego wszystkie jest argument - wszystko prać. Jak wychodzę do knajpy to cóż i tak potem wszystko piorę (no może poza spodniami) ale to tylko dla własnej higieny, nie chodzę 5 dni w jednej koszulce czy bluzie bo nie będzie śmierdziała papierosami :)
A nosisz marynarki? Tego się nie pierze co 1-2 noszenie. A śmierdzieć potrafi nieźle po wypadzie to "kopciuchowni". Wspomniane spodnie też się rzadziej pierze, a po takiej wizycie też są niestety do odświeżenia.
Beton. I to taki zbrojony...
Te Twoje wyimaginowane lokale z internetu to głównie - jak nie wszystkie - lokale typu wegetariański bar, kawiarnia na stacji benzynowej, nędzny lokalik, gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda lub inny przybytek typu pierogarnia, czy, jak ktoś wcześniej wspomniał "kasza na 100 sposobów" :D
I to jest wg Twojej logiki doskonały wybór na spędzenie upojnego, zabawowego wieczoru w towarzystwie...
To Ci nie przeszkadza - jest wybór? to milczeć!
Ale jak już sprawa dotyczy Ciebie, kiedy będziesz musiał WYŁĄCZNIE zrobić parę kroków i wyjść na tę krótką chwilę na zewnątrz - ku uciesze, zdrowiu i satysfakcji całej rzeszy pozostałych 80% klientów - to już straszna krzywda się biednemu cierpiętnikowi dzieje...
No szyczyt egoizmu...
Cholera, dlaczego mi zabraniają palić w kominku oponami i tworzywami? Dlaczego w ogródku nie mogę spalić kupki liści? Przecież mi tak wygodniej. Jakim prawem ograniczają moje swobody?
Słuchaj, ja piszę o swoim podwórku - Sopocie, Gdańsku, Gdyni trochę mniej. Nie dociera to do Ciebie?
Pukas, zobacz w słowniku co znaczy słowo "większość". Nie wiem gdzie widzisz tam cokolwiek "cool"
Ja kończę tą dyskusję, bo nie chce mi się udowadniać, że nie jestem wielbłądem, że nie popieram piractwa drogowego, pedofilii i nie wiadomo czego jeszcze. Pozdrawiam
Ja od tego jestem daleki, bo WIDZIAŁEM, że można żyć w zgodzie obok siebie bez durnych zakazów, które zawsze kogoś skrzywdzą.
I pewnie ten przecudowny sposób o jakim wiedziałeś - a który usilnie nam tu od kilkudziesięciu postów wciskasz - to zgodne , satysfakcjonujące wszystkich rozwiązanie w stylu: MY-Palacze bawimy się na starówce, w najlepszych knajpach i klubach, a WY-Niepalący w Sopockim "Bufecie Jaskółka" czy innej "Pijalni czekolady E. Wedel"... :D
Proszę - to Twoje podwórko. Chętnie dowiem się o pozostałych, ciekawych klubach i knajpach dla niepalących.
de Fresz
16-11-2010, 16:58
chciałbym ci zwrócić uwagę ze poza warszawa żyje 99.5% naszego społeczeństwa.
A ja chciałbym Ci zwrócić uwagę, że powinieneś wziąć korepetycje z matematyki lub geografii (albo obu na raz), zakres szkoły podstawowej.
Na Krakowie i Warszawie świat się niestety nie kończy. Poza tymi miastami, jest jeszcze olbrzymia liczba małych miejscowości, gdzie takich przywilejów nie ma. Mieszkam w 13000 mieście i na kilkanaście miejsc, żadne nie było wolne od papierosów.
Tey no, taki doskonały biznes był do zrobienia, a Ty przegapiłeś sprawę! Czemu nie otworzyłeś knajpy dla niepalących, skoro jak się tu przywołuje niby 80% jest niepalących 9co jest bzdurnym uogólnieniem IMHO), to szybko byś się dorobił dobrych pieniędzy. A tak, już jest po jabłkach.
co do rynku to sprawa przedstawia sie tak że we wszystkich krajach gdzie wprowadzono zakaz palenia w pubach itp. odnotowano wzrost obrotów w tych lokalach. Wszędzie tam gdzie takie przepisy działają juz od paru lat ludzie sobie to chwalą - zarówno palący jak i niepalący,
Ale masz na poparcie tych słów jakieś twarde dowody, pod postacią np. pogłębionych badań?
mam nadzieje ze to nie tylko kwestia odpowiedniej kultury i świadomości palaczy zdających sobie sprawę ze szkodzą innym, bo jeśli jeśli chodzi tylko o tą kwestie to polska jak zwykle będzie niechlubnym wyjątkiem - jak widać większość palaczy w Polsce może bez najmniejszych wyrzutów sumienia truć niepalących przyjaciół w imię własnej wygody czy jak to głośno krzyczą "swobody".
Połowiczny zakaz palenia - czyli to co proponujesz nie zadziałał by bo nie palący w większości wypadków mogą sie pogodzić z tym ze będą wdychać smrody, większość nawet nie zdaje sobie sprawy lub bagatelizuje szkodliwość biernego palenia i siedzą potulnie w zadymionych knajpach. Natomiast palący sa na tyle wygodni że im to wisi ze trują otoczenie.
Dżizas, słabo mi się już*robi od tych dyrdymałów o truciu. Nie było obowiązku siedzieć w tej, a nie innej knajpie, nie podoba Ci się atmosfera – idź gdzie indziej. Naprawdę, od wielu lat były knajpy z osobnymi salami dla palących i niepalących, z bardzo dobrą wentylacją. Był wolny rynek i byli na nim przedsiębiorcy liczący się*takimi, a nie innymi preferencjami klientów. Knajpa to nie jest produkt pierwszej potrzeby, którego dostępność państwo musi zapewnić wszystkim obywatelom.
Znam taką jedną restauracyjkę, super klimatyczne wnętrze, kucharz zna się świetnie na robocie, kelnerki – mioooodzio. I bardzo chętnie bym tam chodził, ale oni tam mięsa nie serwują, a ja jak nie wciągnę ochłapu ścierwunia, to nie czuję że jadłem. To ja bym chciał zamówić ustawę, która ich zmusi do umieszczenia w karcie 20% dań mięsnych. Nic to, że w nazwie mają Wege-cośtam.
Argument o praniu ciuchów po wizycie w klubie mnie już rozwalił doszczętnie. Faktycznie, po dwóch godzinach brykania po parkiecie w choćby najczystrzej atmosferze z czystego tlenu, ciuchy będą w sam raz do założenia następnego dnia do kościoła, czy imieniny u cioci.
Co do tego, że właściciele knalp będą mogli zapewnić miejsce do palenia – pomijając że nie w kżdej kanjpie, to owszem. Ino instalacja czegoś takiego AFAIK nie jest darmowa, zgadnijcie kto za to finalnie zapłaci?
Rozwiązywanie problemów związanych z brakiem kultury czy nawet przyjmijmy – krótkowzrocznością niektórych właścicieli lokali, zamiast wychowywania (co owszem, trwa) jest bezsensownym pójściem na łatwiznę i tworzeniem coraz bardziej represyjnego aparatu państwowego, który wpierdziela się w coraz więcej form aktywności obywateli, bezsensownymio regulacjami próbując normować codzienne życie obywateli, wykazując nieudolność w innych sferach.
I piszę to wszytsko jako człowiek, który mimo że sam pali, nie raz w knajpach zajmował miejsce dla niepalących w kiepsko wentylowanych lokalach (bo nie lubię zapachu podłego tytoniu), a nic mnie tak nie wku$%^&, jak smród ćmika w windzie, czy na klatce schodowej i nie raz sąsiadom słałem za to joby. Tyle że czasem lubię sobie po dobrym żarciu w restauracji usiąść wygodnie w fotelu i zapalić, czy w trakcie spożycia procentów w ulubiony pubie, ćmić do woli.
a nic mnie tak nie wku$%^&, jak smród ćmika w windzie, czy na klatce schodowej i nie raz sąsiadom słałem za to joby..
Polecę klasykiem:
Dżizas, słabo mi się już*robi od tych dyrdymałów o truciu. Nie było obowiązku siedzieć w tej, a nie innej chałupie, nie podoba Ci się atmosfera – idź gdzie indziej
Doskonały wątek :D Jestem pewien, że za 24 strony bedziecie gadać to samo. Te same, bzdurne argumenty. Na okrągło...
A ja już zaczynam odpowiadać na zasadzie kopiuj-wklej. Postów sobie nabiję :D
de Fresz
16-11-2010, 17:27
Nie było obowiązku siedzieć w tej, a nie innej chałupie, nie podoba Ci się atmosfera – idź gdzie indziej.
Przybredzasz. Mieszkając w bloku nie wyjdę z własnego domu inaczej niż przez klatkę schodową lub windą. No ale skoro dla Ciebie knajpa jest jak dom, to pewnie i tak nie zrozumiesz.
Możesz oknem jak Ci smród nie odpowiada. Albo zmienić lokal - bo widać nie zajarzyłeś.
Kończą się argumenty to zajeżdżamy buractwem... zatem koledze podziękujemy bo i tak nie zrozumiał do czego piję :D
TristisAnima
16-11-2010, 17:41
Tey no, taki doskonały biznes był do zrobienia, a Ty przegapiłeś sprawę! Czemu nie otworzyłeś knajpy dla niepalących, skoro jak się tu przywołuje niby 80% jest niepalących 9co jest bzdurnym uogólnieniem IMHO), to szybko byś się dorobił dobrych pieniędzy. A tak, już jest po jabłkach.
Co to za głupia ironia? Ktoś już napisał wcześniej czemu jest to nie najlepszy biznes, zwłaszcza w małych miastach.
Prędzej niepalący się poświęci i pójdzie z palącym do jego knajpy niż odwrotnie.
Argument o praniu ciuchów po wizycie w klubie mnie już rozwalił doszczętnie. Faktycznie, po dwóch godzinach brykania po parkiecie w choćby najczystrzej atmosferze z czystego tlenu, ciuchy będą w sam raz do założenia następnego dnia do kościoła, czy imieniny u cioci.
Nie wszyscy chodzą do klubów na "potupajki" i nie wszyscy w takich klubach tańczą. Każdy mój dotychczasowy wypad ze znajomymi, na posiadówkę i spokojną rozmowę przy piwku, wiązał się z urządzaniem wielkiego prania dnia następnego. Najgorzej, że całonocne wietrzenie na balkonie nie pomagało a i zostawić tego niepranego też nie było można, bo zaraz cała szafa zaczynała najzwyczajniej j...ć jak popielniczka. Palący, którzy są już tym smrodem przesiąknięci i go nie czują, w ogóle nie zdają sobie sprawy, jak bardzo jest on drażniący dla osób niepalących i nie przyzwyczajonych do niego.
Sapphiron
16-11-2010, 17:54
A ja tam popieram ustawę. Mało nie straciłem ojca przez papierosy, i nienawidze tego cholerstwa... Jak nktoś chce się truć niech się truję sam w pokoju jakimś a nie wszystkich wokół...
A ja chciałbym Ci zwrócić uwagę, że powinieneś wziąć korepetycje z matematyki lub geografii (albo obu na raz), zakres szkoły podstawowej.
dobre - naprawde dobre, to pomyliłem sie o 1% ? zmienia to coś ? aaahh no tak jak nie ma dobrej odpowiedzi na argument to można zawsze napisać "zakres szkoły podstawowej", "podstawówka", "zerówka" itd.
przytoczenie liczby z dokładnością do 5 miejsc po przecinku nie zmieni sensu wypowiedzi wiec po co sie czepiasz ? udowodniłeś coś ? brawo !
Tey no, taki doskonały biznes był do zrobienia, a Ty przegapiłeś sprawę! Czemu nie otworzyłeś knajpy dla niepalących, skoro jak się tu przywołuje niby 80% jest niepalących 9co jest bzdurnym uogólnieniem IMHO), to szybko byś się dorobił dobrych pieniędzy. A tak, już jest po jabłkach.
to niewiarygodne ... ile razy można zadawac to samo pytanie nie chce mi sie już tłumaczyć. Hipotetyczna sytuacja :
w gronie 6 osob dwie są palące - jedna wyciag papierosa, druga prawie zawsze w tym samym momencie. nikt z nie palących nie zwróci im uwagi, jak myślisz dlaczego ? bo im to nie szkodzi ? bo maja magiczny usuwacz smrodu papierosów ? sytuacja na rynku jest zastana i ludzie nie palący juz dawno pogodzili sie z sytuacją ze sa zmuszeni zrezygnować ze swojego prawa do nie trucia sie biernym paleniem zeby wyjść do jakiej kolwiek knajpy ze znajomymi. owszem jesli ktos dobiera sobie znajomych wg. klucza : palący/ nie palący to moze przyszedł by do knajpy dla nie palących oczywiście o ile takową znajdzie ...
natomiast palący bardzo niechętnie zgodzą sie na wyjście do knajpy gdzie nie można palić (czego najlepszy dowód widzisz w tym wątku) bo nie są przyzwyczajeni ze do tego żę muszą opuszczać niepalące towarzystwo żeby sobie zakopci. w takiej sytuacji osoby nie palące chętniej zgodzą sie z wyborem lokalu dla palących bo i tak juz wiele razy na to sie zgadzały, właściwie to zawsze nie licząć - kina, basenu itp. miejsc do których można pójść większa grupą.
A ja chciałbym Ci zwrócić uwagę, że powinieneś wziąć korepetycje z matematyki lub geografii (albo obu na raz), zakres szkoły podstawowej.
dobre - naprawde dobre, to pomyliłem sie o 1% ? zmienia to coś ? aaahh no tak jak nie ma dobrej odpowiedzi na argument to można zawsze napisać "zakres szkoły podstawowej", "podstawówka", "zerówka" itd.
przytoczenie liczby z dokładnością do 5 miejsc po przecinku nie zmieni sensu wypowiedzi wiec po co sie czepiasz ?
Ale masz na poparcie tych słów jakieś twarde dowody, pod postacią np. pogłębionych badań?
nie prowadziłem taki badan, nie doktoryzowałem sie z tego ale to nie znaczy ze takich badań nie ma - czytałem o tym duzo tez rozmawiałem z ludzmi np. w nowym jorku gdzie taki zakaz obiwazuje i to duzo bardziej restrykcyjny niz w polsce. wyobraz sobie starą pankową knajpe CB/DB bez papierosa - owszem wszedzie tam gdzie wprowadzano zakaz byly porotesty ale nigdzie nie puby na tym nie stracily.
odbijając piłeczke - masz moze takie badania ktore dowodza ze tak nie jest ?
Gdyby w krajach gdzie obowiazuje zakaz palenia w lokalach odnotowano masowe plajty pubów na pewno przeciwnicy juz dawno by staleni w "obronie" restauratorów wyma****ąc takowymi danymi.
Dżizas, słabo mi się już*robi od tych dyrdymałów o truciu. Nie było obowiązku siedzieć w tej, a nie innej knajpie, nie podoba Ci się atmosfera – idź gdzie indziej. Naprawdę, od wielu lat były knajpy z osobnymi salami dla palących i niepalących, z bardzo dobrą wentylacją. Był wolny rynek i byli na nim przedsiębiorcy liczący się*takimi, a nie innymi preferencjami klientów. Knajpa to nie jest produkt pierwszej potrzeby, którego dostępność państwo musi zapewnić wszystkim obywatelom.
Znam taką jedną restauracyjkę, super klimatyczne wnętrze, kucharz zna się świetnie na robocie, kelnerki – mioooodzio. I bardzo chętnie bym tam chodził, ale oni tam mięsa nie serwują, a ja jak nie wciągnę ochłapu ścierwunia, to nie czuję że jadłem. To ja bym chciał zamówić ustawę, która ich zmusi do umieszczenia w karcie 20% dań mięsnych. Nic to, że w nazwie mają Wege-cośtam.
nieee no ręce opadają ... człowieku weź sie obudź
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2157227&postcount=215
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2157200&postcount=210
więcej mi sie nie chce szukać - coś tam był o klubach, dyskotekach itd. - generalnie nie ma tego typu lokali dla nie palących, i nie pisz żebym taki otworzył. Dlaczego ? patrz wyżej
co do lokali z"bardzo dobrą wentylacją" to taka sama kpina jak " nie było obowiazku siedziec w tej a nie innej knajpie"
teraz bedziesz mógł siedzieć w tej samej swojej ulubionej kajpie z tymi samymi ludzmi tylko zeby zakopcic musisz wstać i wyjśc na 5-10 min. tak cię to boli ? lubisz podtruwać sąsiadów?
ja nie wiem jak można być tak zapamiętałym w swoim egoizmie i ignorancji zeby nie umiec nawet postawic się na miejscu tej drugiej osoby, nie palącej.
Argument o praniu ciuchów po wizycie w klubie mnie już rozwalił doszczętnie. Faktycznie, po dwóch godzinach brykania po parkiecie w choćby najczystrzej atmosferze z czystego tlenu, ciuchy będą w sam raz do założenia następnego dnia do kościoła, czy imieniny u cioci.
to samo ... ciągle to samo
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2157224&postcount=213
nie wszyscy chodzą w dresach, jeansach czy co tam jeszcze nosisz
Co do tego, że właściciele knalp będą mogli zapewnić miejsce do palenia – pomijając że nie w kżdej kanjpie, to owszem. Ino instalacja czegoś takiego AFAIK nie jest darmowa, zgadnijcie kto za to finalnie zapłaci?
ha - nie zapłacimy za AFAIK zapłacimy zdrowiem paląc biernie. genialne ! może jeszcze wszyscy nie palący w ramach łatania dziury budrzetowej sprzedajmy po 1 nerce ! pomyśl ile to by pozwoliło postawić szpitali onkologicznych dla tych co polują namiętnie na raczka nieboraczka
Rozwiązywanie problemów związanych z brakiem kultury czy nawet przyjmijmy – krótkowzrocznością niektórych właścicieli lokali, zamiast wychowywania (co owszem, trwa) jest bezsensownym pójściem na łatwiznę i tworzeniem coraz bardziej represyjnego aparatu państwowego, który wpierdziela się w coraz więcej form aktywności obywateli, bezsensownymio regulacjami próbując normować codzienne życie obywateli, wykazując nieudolność w innych sferach.
to też już było poruszane - jedni twierdza ze najlepiej to pozwolic wszystkim na wszystko a inni że jednak szkodzić innym sie nie powinno to już kwestia rozmiaru twojego egoizmu.
I piszę to wszytsko jako człowiek, który mimo że sam pali, nie raz w knajpach zajmował miejsce dla niepalących w kiepsko wentylowanych lokalach (bo nie lubię zapachu podłego tytoniu), a nic mnie tak nie wku$%^&, jak smród ćmika w windzie, czy na klatce schodowej i nie raz sąsiadom słałem za to joby. Tyle że czasem lubię sobie po dobrym żarciu w restauracji usiąść wygodnie w fotelu i zapalić, czy w trakcie spożycia procentów w ulubiony pubie, ćmić do woli.
hmm a ja czasem lubie sobie usiasc w pubie spożywać procenty, nie wdychać czyjegoś dymu ... zaraz przecież takich pubów w polsce nie ma !
p.s. poprostu juz nie mialem sily tlumaczyc kolejny raz tego samego, poczytaj sobie wczesniejsze posty - wszystkie twoje argumenty były juz podnoszone przez inne osoby
Co to za głupia ironia? Ktoś już napisał wcześniej czemu jest to nie najlepszy biznes, zwłaszcza w małych miastach.
Prędzej niepalący się poświęci i pójdzie z palącym do jego knajpy niż odwrotnie.
Masz rację. Niepalący naprawdę skłonni są do poświęceń, żeby posiedzieć w fajnym towarzystwie. ;)
de Fresz
16-11-2010, 18:36
dobre - naprawde dobre, to pomyliłem sie o 1% ? zmienia to coś ?
Nie, pomyliłeś się o znacznie więcej. Sama Warszawa to oficjalnie 1,7 mln ludzi, aglomeracja to blisko 3 mln. A dolicz do tego nieoficjalnych mieszkańców. Mam nadzieję że ogarniesz wyliczenie jaki to procent ludności 40 mln. kraju, w ramch podpowiedzi powiem, że więcej niż 1,5%...
w gronie 6 osob dwie są palące - jedna wyciag papierosa, druga prawie zawsze w tym samym momencie. nikt z nie palących nie zwróci im uwagi, jak myślisz dlaczego ?
Dlatego że są ofermami nie potrafiącymi nawet znajomym zakomunikować czego nie lubią? Taką mam roboczą hipotezę.
natomiast palący bardzo niechętnie zgodzą sie na wyjście do knajpy gdzie nie można palić (czego najlepszy dowód widzisz w tym wątku) bo nie są przyzwyczajeni ze do tego żę muszą opuszczać niepalące towarzystwo żeby sobie zakopci.
Dziwnych masz znajomych. Wiele razy byłem z niepalącym towarzystwem w lokalach, gdzie musiałem udać się na zewnątrz, aby zakurzyć. Innym razem szliśmy gdzieś, gdzie ja i reszta paląca mogła sobie poćmić wygodnie. Ale to był nasz wspólny wybór, bo mieliśmy z czego wybierać.
nie prowadziłem taki badan, nie doktoryzowałem sie z tego ale to nie znaczy ze takich badań nie ma - czytałem o tym duzo tez rozmawiałem z ludzmi np. w nowym jorku gdzie taki zakaz obiwazuje i to duzo bardziej restrykcyjny niz w polsce. wyobraz sobie starą pankową knajpe CB/DB bez papierosa - owszem wszedzie tam gdzie wprowadzano zakaz byly porotesty ale nigdzie nie puby na tym nie stracily.
odbijając piłeczke - masz moze takie badania ktore dowodza ze tak nie jest ?
Ale ja nie powoływałem się na żadne badania, więc i nie czuję się w obowiązku takowych przytaczać. Ty podpierałeś się nimi, więc miałem nadzieję, że są to konkrety, a nie takie tam, "gdzieś kiedyś czytałem".
co do lokali z"bardzo dobrą wentylacją" to taka sama kpina jak " nie było obowiazku siedziec w tej a nie innej knajpie"
Ty, jaka kpina? Byłem w życiu w wielu takich z dobrą wentylacją, jak i w takich z zakazem palenia, więc nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi??? Ba, mimo że chronicznie nie trawię tańczenia, zdarzyło mi się być w klubach, gdzie na parkiet był zakaz wchodzenia z papierochami (i napojami też), a wentylacja tam była taka, że stojąc w miejscu można było momentalnie złapać zapalenie płuc.
teraz bedziesz mógł siedzieć w tej samej swojej ulubionej kajpie z tymi samymi ludzmi tylko zeby zakopcic musisz wstać i wyjśc na 5-10 min. tak cię to boli ?
Owszem.
lubisz podtruwać sąsiadów?
Jak i oni mnie. Takie sobie knajpy wybieramy z palącymi sąsiadami.
p.s. poprostu juz nie mialem sily tlumaczyc kolejny raz tego samego, poczytaj sobie wczesniejsze posty - wszystkie twoje argumenty były juz podnoszone przez inne osoby
Podobnie jak i wszystkie Twoje odpowiedzi na nie.
Jestem skłonny poważnie skopać dupę każdemu kto zapali w restauracji, knajpce kiedy jem. Pomijając zakazy nakazy przez prawo.
Ktoś kończy jeść odpala sobie dymka, ja zaczynam, w tedy wstaje i nie ma przebacz ...
Nie jest specyficzny, tylko jest wg mnie normalny i zgodny z otaczającą nas rzeczywistością. Idziesz do klubu, pogódź się z tym, że ludzie palą tam papierosy. Jak Jedziesz samochodem, pogódź się z tym, że są korki. Jesli nie, to jeździj kolejką. Pij piwo w domu. Są kanjpy gdzie się nie pali. Tak samo jak są restauracje gdzie nie podają mięsa. Idąc do takiej godzisz się na to, że nie zjesz schabowego.
Tak samo jak jest z parkowaniem na zakazie w strefach zamieszkania..niby mogą, ale nie mogą. SM to jest w ogóle odrębny temat..
Przecież to moje uszy, i moje gardło, dlaczego mam Ciebie i innych przekrzykiwać, żeby znajomi usłyszeli co chcę powiedzieć?
Teraz Ty się przyzwyczajaj, że w pubie nie zapalisz. Nie podoba się, to pij piwo w domu. ;)
TristisAnima
16-11-2010, 18:45
Teraz Ty się przyzwyczajaj, że w pubie nie zapalisz. Nie podoba się, to pij piwo w domu. ;)
Taaa parafrazując, teraz to my (niepalący) jesteśmy sprite a wy (palący) pragnienie, no offence :razz:
Szkoda, że nie ma u nas ustawy o eutanazji... palacze do odstrzału... ale pytam się dlaczego?, że męczy ich choroba/uzależnienie pt. nikotynizm.
Skoro zakaz palenia w miejscach publicznych bo... to zróbić 100% zakaz sprzedaży i używania/palenia wyrobów tytoniowych ;)
Pozbyć się kury, która znosi złote jajka?
Nie pójdą na to... bo z czego budżet m.in. wyżyje? Dłuższe życie oznacza również większe wydatki dla dłużej żyjących emerytowanych Polaków.
Obłuda i zakłamanie...
Paranoja? To również :)
Zgadzam się również całkowicie z niepalącymi, że to świństwo choć sam palę i często mnie wkurza smrodzio papierosowego dymu w miejscach gdzie go być nie powinno.
p.s. poprostu juz nie mialem sily tlumaczyc kolejny raz tego samego, poczytaj sobie wczesniejsze posty - wszystkie twoje argumenty były juz podnoszone przez inne osoby
Podobnie jak i wszystkie Twoje odpowiedzi na nie.
No i tyle w tamacie. Pokłóciliśmy się, posprzeczaliśmy, wymieniliśmy argumentami. Temat już chyba wyczerpano nad wyraz dogłębnie.
... ale to teraz my jesteśmy Sprite :mrgreen:
velaskez
16-11-2010, 18:57
Temat raczej do zamknięcia. I tak niczego nie zmienimy:-P
Od jutra zakaz palenia !!!
No i dobrze. Ile to straciłem zdrowia pracujac wśród "tolerancyjnych" palaczy, którym oczywiście zawsze było zimno przy każdej próbie otworzenia okna. Pamietam kiedy kolega z zespołu projektowego, w celu uniemożliwienia wietrzenia pokoju, zabił gwoździami swoje okno. Niepalący oczywiście przeszkodę szybko usunęli, niestety ja najmłodszy padłem ofiarą sytuacji, kolega palący, a był wielkiej siły, chwycił mnie i niewiele brakowało by mnie wyrzucił z drugiego pietra, na płytę nazwaną o ironio Placem Wolności w Poznaniu. Nieźle wystraszyłem się bardzo. Takie były czasy w latach osiemdziesiatych dla niepalących. Jeden z nałogowych w zespole palaczy, rocznik 1926 o imieniu Beniu, jak mu sie raczysko dróg oddechowych przyplatało, w szpitalu, z dziecięcą naiwnością podczas odwiedzin opowiadał nam, palić mi zakazali, ale ja ich kiwam przecież i palę. Juz przestał palić, nie dociagnął 4 czerwca 1989 roku. Tak ich wykiwał. Nieraz fotografowałem kolegów w kłębach dymu, niestety nie moge wstawić fotek.
Kiedyś wszędzie wolno było palić, dosłownie, może poza kościołami, w tarmawjach można było :(, ale to najstrasi mogą pamiętać.
Pozdrawiam.
Wreszcie równouprawnienie !!!!
Nie, pomyliłeś się o znacznie więcej. Sama Warszawa to oficjalnie 1,7 mln ludzi, aglomeracja to blisko 3 mln. A dolicz do tego nieoficjalnych mieszkańców. Mam nadzieję że ogarniesz wyliczenie jaki to procent ludności 40 mln. kraju, w ramch podpowiedzi powiem, że więcej niż 1,5%...
ponawiam pytanie - co to zmienia ?
Dlatego że są ofermami nie potrafiącymi nawet znajomym zakomunikować czego nie lubią? Taką mam roboczą hipotezę.
a jak nazwać tłoka który zapamiętale podtruwa siebie, zresztą pal licho siebie ale i również całe otoczenie tylko dlatego ze nie chce mu sie podnieść dupska i zapalić na zewnątrz lub w odpowiedniej kabinie - oczywiście spodziewam sie tu twojej odopowiedzi w podobnym tonie co poprzednia obrażająca niepalących
Dziwnych masz znajomych. Wiele razy byłem z niepalącym towarzystwem w lokalach, gdzie musiałem udać się na zewnątrz, aby zakurzyć. Innym razem szliśmy gdzieś, gdzie ja i reszta paląca mogła sobie poćmić wygodnie. Ale to był nasz wspólny wybór, bo mieliśmy z czego wybierać.
aha i powiadasz ze to w Polsce było ? czy wybieraliście sie może po imprezie w zadymionym pubie do wspominanej "kaszy na 1000 sposobów " i tam imprezowali niepalący :-)
Ale ja nie powoływałem się na żadne badania, więc i nie czuję się w obowiązku takowych przytaczać. Ty podpierałeś się nimi, więc miałem nadzieję, że są to konkrety, a nie takie tam, "gdzieś kiedyś czytałem".
Nawet jeśli poświecę kilka minut na poszukanie w internecie odpowiednich publikacji to i tak powiesz ze to jakieś dziennikarskie bzdury itd.
być może najlepiej było by samemu wygrzebać w sieci dane o obrotach w nowym yorku przed wprowadzeniem zakazu i rok po wprowadzeniu.
zresztą wystarczy dodać dwa do dwóch, do knajpy chodzi sie nie po to żeby zapalić ale żeby wypić, do klubu potańczyć i wypić itd. wiec zakaz czy nie większość palaczy i niepalących i tak tam pójdzie, tylko ze w przypadku zakazy do tej grupy dołączą osoby chore na astmę czy też kobiety w ciąży (tu zaznaczę ze ta grupa niekoniecznie musi pić alkohol)
Ty, jaka kpina? Byłem w życiu w wielu takich z dobrą wentylacją, jak i w takich z zakazem palenia, więc nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi??? Ba, mimo że chronicznie nie trawię tańczenia, zdarzyło mi się być w klubach, gdzie na parkiet był zakaz wchodzenia z papierochami (i napojami też), a wentylacja tam była taka, że stojąc w miejscu można było momentalnie złapać zapalenie płuc.
noo jasne to jeden z aspektów sprawy sala dla palących i niepalących oddzielona magiczna mentalną barierą - są podobno takie na allegro
super turbo wentylator dodają gratis ... ja nie wiem, skąd sie biorą te niesamowite historie o tej wentylacji... to jakaś zbiorowa fatamorgana ??
Owszem.
.
odpowiedz błyskotliwa i oszałamiająca w swojej prostocie więc skoro nie chce ci sie wstawać to może epapieros
najważniejsze że byłem wczoraj w Molierze gdzie gorączkowo montowali wszędzie zakazy palenia, a przed chwilą wróciłem z Ministerstwa gdzie sam szef w pocie czoła wiercił i kręcił montując drzwi w budzie dla palaczy :) akurat że znajomi tam pracują to nie omieszkałem spytać "jak Wam się nowe prawo podoba?" - każdy był zachwycony i mówił że wreszcie będzie się żyło po pracy i nie trzeba będzie zużywać litrów kropli do oczu.
a wracając do naszej jakże ciekawej dyskusji to bardzo zabawnie wygląda obraz społeczeństwa przedstawiany przez palaczy (który zresztą kreują tutaj) - niepalący powinien nosić sandałki + skarpetkę, rozciągnięty sweter, zaczytany w poezji Leśmiana, obowiązkowo być cherlawej postury i pijący zieloną herbatę z termosu - taki gamoń/artysta żyjący w świecie baśni. Podniecony jak kot w marcu na samą myśl o wypadzie na miasto do jadłodajni na kluski na parze lub jakiś recital.
Natomiast palacz to bogaty cwaniak, totalny egoista, mający wszystko i wszystkich w dupie, bo najważniejsze dla niego jest jego samopoczucie i komfort, imprezujący non-stop i wlewający w siebie litry alkoholu co wieczór na którego lepiej nie patrzeć bo można w zęby dostać...a no i z jedynego liczącego się miasta prawie dwuprocentowego w skali kraju ;)
podziwiam Cię pukas że masz siłę jeszcze rzucać grochem o ten beton
Dziwne bo ja mam wrazenie ze to palacz jest chuderlawym, wysuszonym ciemniakiem (najprawdopodobniej ze wsi mniejszej niz 200 mieszkancow) w dodatku bez wlosow od chemioterapii i z tatuazem na czole "morderca", za to niepalacy to tacy wlasnie jak opisales tych drugich :mrgreen:
Dziwne bo ja mam wrazenie ze to palacz jest chuderlawym, wysuszonym ciemniakiem (najprawdopodobniej ze wsi mniejszej niz 200 mieszkancow) w dodatku bez wlosow od chemioterapii i z tatuazem na czole "morderca", za to niepalacy to tacy wlasnie jak opisales tych drugich :mrgreen:
whatever.....tak sobie wyobraziłem i musiałem dać upust mojej wizji ;)
Taaaa...zakaz zakazem a i tak to na pewno obejdą, np. byłem wczoraj w Plazie na kręglach, i co tam ciekawego wymyślili? Zrobili jakieś dziwne terrarium 1x2 metry przeźroczyste z jakiegoś plastiku, pleksy czy czegoś i niby tam można palić, i nie zgadniecie co??...tak...macie racje..i tak śmierdziało dookoła i to jeszcze bardziej gdyż jak widać polscy inżynierowie (ola boga, sam mam nim zostać :D) nie potrafią stworzyć szczelnego pomieszczenia z dobrą wentylacją i tylko spowodowali że nadmiar palących w jednym miejscu stworzył chmurę okropnego dymu która wędrowała sobie po całym lokalu potęgując odczucia tego smrodu... ;/ czy ktoś widział już jakieś takieś inne ciekawe rozwiązania?
a wracając do naszej jakże ciekawej dyskusji to bardzo zabawnie wygląda obraz społeczeństwa przedstawiany przez palaczy (który zresztą kreują tutaj) - niepalący powinien nosić sandałki + skarpetkę, rozciągnięty sweter, zaczytany w poezji Leśmiana, obowiązkowo być cherlawej postury i pijący zieloną herbatę z termosu - taki gamoń/artysta żyjący w świecie baśni. Podniecony jak kot w marcu na samą myśl o wypadzie na miasto do jadłodajni na kluski na parze lub jakiś recital.
Natomiast palacz to bogaty cwaniak, totalny egoista, mający wszystko i wszystkich w dupie, bo najważniejsze dla niego jest jego samopoczucie i komfort, imprezujący non-stop i wlewający w siebie litry alkoholu co wieczór na którego lepiej nie patrzeć bo można w zęby dostać...a no i z jedynego liczącego się miasta prawie dwuprocentowego w skali kraju ;)
Ja tu właśnie przeczytałem skamlenie niepalących (w tym twoje własne), że lokale bez papierosa to albo jakaś totalna ****nia dla pierdzieli, albo bary mleczne, albo herbaciarnie dla niespełnionych poetów, albo wręcz kluby dla pederastów - tymczasem biedni niepalący oddzielani są ścianą toksycznego, nikotynowego dymu od oazy rozrywki i dekadenckiej rozpusty, dzikich melanży z udziałem zajebiaszczych laseczek, które z braku laku straceńczo rzucają się w ramiona zbereźnych nikotynistów.
Więc może daruj sobie, kol. Tommy, projekcję twych kompleksów i - korzystając z faktu, że nie grozi ci już (cytując twoje słowa) heftanie i mdlenie z powodu toksycznych oparów - skończ walić smuty i darz bór, tylko - na Boga - nie przesadź z bobofrutem...
I żeby w tej kwestii była pełna jasność - palacz ze mnie wyjątkowo marny, wprawdzie przenigdy nie rzucałem, ale po prostu zwykle nie mam ochoty palić i tylko od wielkiego dzwonu raz na czas lubiłem sobie w knajpie puścić dymka.
Znam wielu palaczy i żaden nie pasuje mi do twojego opisy Tommy, ja bym raczej powiedział, że to biedni ludzie ( w sensie, że szkoda mi ich) którzy raz poszli złą ścieżką a teraz nawet jeśli zmądrzeli to nie mają zbyt wystarczająco silnej woli, żeby z tym skończyć, chociaż wiadomo, nie wszyscy ;)
Ja tu właśnie przeczytałem skamlenie niepalących (w tym twoje własne), że lokale bez papierosa to albo jakaś totalna ****nia dla pierdzieli, albo bary mleczne, albo herbaciarnie dla niespełnionych poetów, albo wręcz kluby dla pederastów - tymczasem biedni niepalący oddzielani są ścianą toksycznego, nikotynowego dymu od oazy rozrywki i dekadenckiej rozpusty, dzikich melanży z udziałem zajebiaszczych laseczek, które z braku laku straceńczo rzucają się w ramiona zbereźnych nikotynistów.
Więc może daruj sobie, kol. Tommy, projekcję twych kompleksów i - korzystając z faktu, że nie grozi ci już (cytując twoje słowa) heftanie i mdlenie z powodu toksycznych oparów - skończ walić smuty i darz bór, tylko - na Boga - nie przesadź z bobofrutem...
I żeby w tej kwestii była pełna jasność - palacz ze mnie wyjątkowo marny, wprawdzie przenigdy nie rzucałem, ale po prostu zwykle nie mam ochoty palić i tylko od wielkiego dzwonu raz na czas lubiłem sobie w knajpie puścić dymka.
Mały OT: Czornyj - mistrz Ciętej ripsoty :D
Ja bym chciał podsumować ten wątek: http://www.youtube.com/watch?v=CBYDoSv8FFg Tak do 50 sekundy.
W sumie niejeden wątek tutaj można by tak podsumować ;)
Pomyśl sobie o paleniu nawet z biologicznego punktu widzenia... Jest to szkodliwe i jest to nałóg, a w dodatku zupełnie niepotrzebny człowiekowi do egzystencji. Nawet zwierzęta w większości nie popadają nałogi, więc mówienie o palaczu, że się zezwierzęcił jest zbyt łagodnym stwierdzeniem.
A wiesz ile rzeczy człowiekowi jest niepotrzebnych do egzystencji? To, że ktoś pali, nie znaczy, że bardzo to lubi. Niektórzy owszem, lubią palić, tak jak niektórzy lubią pić. Ale niektórych to męczy. I tak, taki człowiek nie różni się od narkomana, bo papierosy są narkotykiem.. alkohol również.Wszystko, co uzależnia, jest narkotykiem.
A tekst w stylu 'jak dym leci na ciebie to się odsuń' mnie rozwala. Ciekawe co by było jakbyś stał obok kogoś na przystanku i ten ktoś by się głośno i smrodliwie spierdział...
Tak, odsunąłbym się jakby ktoś koło mnie pierdział. Na dworze dupa może :)
Zaczyna się 25 strona tematu a chyba nikt nie doszedł do wniosku, że dyskusja jest całkowicie bezcelowa. Jedni nie przekonają drugich, a drudzy pierwszych. To tak jak próbować nawrócić niewierzącego. Po co więc to dalej ciągnąć?
Kiedyś wszędzie wolno było palić, dosłownie, może poza kościołami, w tarmawjach można było :(, ale to najstrasi mogą pamiętać.
Włodku, ja pamiętam - kłęby dymu w autobusach PKS, w tramwajach, nawet w kinie - to była "normalka".
Ale, z drugiej strony - byłem w pierwszej klasie podstawówki, szedłem z kolegą ulicą, i ktoś przed nami rzucił peta na chodnik. Że się dymił, odruchowo przydepnąłem - zobaczył to jakiś dorosły i dostałem straszną i niezasłużoną burę, bo uznał, że to ja paliłem i rzuciłem na chodnik. Tak, tak - wtedy jeszcze gówniarzom nie wolno było palić... Ten wstyd pamiętam do tej pory.
piotr_74
17-11-2010, 01:23
Połowiczny zakaz palenia - czyli to co proponujesz nie zadziałał by bo nie palący w większości wypadków mogą sie pogodzić z tym ze będą wdychać smrody, większość nawet nie zdaje sobie sprawy lub bagatelizuje szkodliwość biernego palenia i siedzą potulnie w zadymionych knajpach. Natomiast palący sa na tyle wygodni że im to wisi ze trują otoczenie.
przepraszam ale nie czytasz ze zrozumieniem. Nie piszę o zakazie połowicznym tylko całkowitym albo knajpa dla palących albo całkowicie dla niepalących. I powołując się na Wasze dane, że w krajach w których wprowadzono zakaz przybyło knajp i powierzchni uważam, że nie było by problemu. Masz ochotę śmierdzieć fajami idziesz do "palącej" knajpy nie masz ochoty idziesz do takiej w której jest zakaz palenia - proste - masz wybór.
A nosisz marynarki? Tego się nie pierze co 1-2 noszenie. A śmierdzieć potrafi nieźle po wypadzie to "kopciuchowni". Wspomniane spodnie też się rzadziej pierze, a po takiej wizycie też są niestety do odświeżenia.
do knajp czy pubów o których wspominam raczej nie chodzę w marynarce i spodniach na kant.
Myślę, że problem tej dyskusji leży w niezrozumieniu. Niech będzie zakaz palenia tam gdzie jest jakiekolwiek jedzenie, dyskoteki, sale koncertowe ale zwykłe pijalnie piwa jak się kiedyś mówiło, mordownie, czy zwykłe małe knajpki gdzie można się po prostu napić nie tańczyć, skakać i jeść niech mają wybór. Np. małe knajpki osiedlowe na 30 miejsc - 29 osób palących i jedno miejsce puste :)
Włodku, ja pamiętam - kłęby dymu w autobusach PKS, w tramwajach, nawet w kinie - to była "normalka".
Ale, z drugiej strony - byłem w pierwszej klasie podstawówki, szedłem z kolegą ulicą, i ktoś przed nami rzucił peta na chodnik. Że się dymił, odruchowo przydepnąłem - zobaczył to jakiś dorosły i dostałem straszną i niezasłużoną burę, bo uznał, że to ja paliłem i rzuciłem na chodnik. Tak, tak - wtedy jeszcze gówniarzom nie wolno było palić... Ten wstyd pamiętam do tej pory.
Niezwykle trafna uwaga i rzecz na którą nikt do tej pory nie zwrócił uwagi. Kiedy toczyły się podobne debaty przed wprowadzeniem zakazu w UK, wolności osobiste czy kwestie zdrowotne schodziły często na drugi plan przed jednym celem - oduczyć nastolatków i dzieci ze szkół podstawowych palić. Zabić kulturę palenia wśród najmłodszych.
Niezwykle trafna uwaga i rzecz na którą nikt do tej pory nie zwrócił uwagi. Kiedy toczyły się podobne debaty przed wprowadzeniem zakazu w UK, wolności osobiste czy kwestie zdrowotne schodziły często na drugi plan przed jednym celem - oduczyć nastolatków i dzieci ze szkół podstawowych palić. Zabić kulturę palenia wśród najmłodszych.
I to jest sposób? Zwłaszcza, że u nastolatka jarają w chałupie starzy, brat, szwagier itp.
Takie podejście świadczy tylko tym, że politycy używają takich głupich argumentów w celach wyborczych.
I to jest sposób? Zwłaszcza, że u nastolatka jarają w chałupie starzy, brat, szwagier itp.
Takie podejście świadczy tylko tym, że politycy używają takich głupich argumentów w celach wyborczych.
Być może, ale działa. Kultura palenia u młodzieży powoli zanika. Mnie na walkę z zakazami szkoda czasu. I tak używam to co lubię.
Mimo wszystko to dorośli sa przykładem dla młodych. często złym.
Władca Pixeli
17-11-2010, 02:13
Ja proponuję forumowym palaczom policzyć ile D3x przepalą w życiu :mrgreen:
Może zmienią zdanie.
To proste liczenie. Przyjmując, że nałogowy palacz spala paczkę dziennie i że paczka kosztuje dychę, to po 10 latach jarania zbiera się na D3x + 2 zarąbiste szkła. Uproszczony rachunek nieuwzględniający inflacji i podwyżek akcyzy. :-)
a wracając do naszej jakże ciekawej dyskusji to bardzo zabawnie wygląda obraz społeczeństwa przedstawiany przez palaczy (który zresztą kreują tutaj) - niepalący powinien nosić sandałki + skarpetkę, rozciągnięty sweter, zaczytany w poezji Leśmiana, obowiązkowo być cherlawej postury i pijący zieloną herbatę z termosu - taki gamoń/artysta żyjący w świecie baśni. Podniecony jak kot w marcu na samą myśl o wypadzie na miasto do jadłodajni na kluski na parze lub jakiś recital.
Natomiast palacz to bogaty cwaniak, totalny egoista, mający wszystko i wszystkich w dupie, bo najważniejsze dla niego jest jego samopoczucie i komfort, imprezujący non-stop i wlewający w siebie litry alkoholu co wieczór na którego lepiej nie patrzeć bo można w zęby dostać...a no i z jedynego liczącego się miasta prawie dwuprocentowego w skali kraju ;)
Był czas,kiedy papieros był symbolem męskości, faceta "z jajami". Papieros w ustach to było "coś", coś więcej. Tak reklamowano papierosy. Cowboy z dwudniowym zarostem, spalony słońcem koleś, twardy, nieustępliwy, sokoli wzrok, życiowa mądrość i doświadczenie, bystre spojrzenie, niezła fura, drink, kobiety, pełnia życia.
Ja od jakiegoś czasu spędzam czas w pubach w kraju, w którym bodajże w 2004r. wprowadzono taki zakaz i jestem wręcz zachwycony:D
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.