PDA

Zobacz pełną wersję : Od jutra zakaz palenia !!!



Strony : 1 [2]

markB
17-11-2010, 03:14
Był czas,kiedy papieros był symbolem męskości, faceta "z jajami". Papieros w ustach to było "coś", coś więcej. Tak reklamowano papierosy. Cowboy z dwudniowym zarostem, spalony słońcem koleś, twardy, nieustępliwy, sokoli wzrok, życiowa mądrość i doświadczenie, bystre spojrzenie, niezła fura, drink, kobiety, pełnia życia.

Ten kałboj od Marlboro to niestety padł na płucnego raczka.

A tak to czytając ten wątek rozmarzyłem się i przypomniały mi się czasy młodości, sztachanie się w szkolnych kiblach (a byłem w klasie sportowej), ćmiki na kartki i bieg przez całe miasto w poszukiwaniu sztangi Marlboro. To były czasy. Na szczęście w dniu 17 stycznia 1988 roku porzuciłem nałóg, a paliłem równo dwie paczki dziennie. W jeden dzień, po prostu wstałem rano i zdecydowałem, że od dzisiaj nie palę. Cięzko było przez pierwsze trzy dni, ale potem juz z górki. Tylko, że przybrałem 8 kg, których do dzisiaj się nie pozbyłem. W każdym razie każdemu nałogowcowi radzę spróbować: dech się prostuje, a w skarbonce więcej kasy na inny nałóg - fotografowania.

trigger
17-11-2010, 09:07
do knajp czy pubów o których wspominam raczej nie chodzę w marynarce i spodniach na kant.

Mam na myśli "luźne" marynarki - do tego wystarczą zwykłe dżinsy i cala reszta;)

Sendilkelm
17-11-2010, 10:28
przepraszam ale nie czytasz ze zrozumieniem. Nie piszę o zakazie połowicznym tylko całkowitym albo knajpa dla palących albo całkowicie dla niepalących. I powołując się na Wasze dane, że w krajach w których wprowadzono zakaz przybyło knajp i powierzchni uważam, że nie było by problemu. Masz ochotę śmierdzieć fajami idziesz do "palącej" knajpy nie masz ochoty idziesz do takiej w której jest zakaz palenia - proste - masz wybór.


No właśnie, ale teraz tak jest i niestety ten wybór nie jest taki oczywisty. Jakby wprowadzili wymóg, że knajpa ma mieć określone czy jest paląca czy nie to i tak wszystkie byłyby palące, bo właściciele by nie zrezygnowali z klienteli.

Jedynym racjonalnym wyjściem faktycznie byłoby zostawienie palenia tylko i wyłącznie we wspomnianych mordowniach, tylko trzeba byłoby określić co to jest mordownia? I wydaje mi się, że tu by tkwił wielki problem. Byłoby tak samo jak jest np. z hotelami. Idzie się do hotelu gdzie są 4 gwiazdki i się okazuje, że wielu ściany są obdrapane itd., bo te kryteria na gwiazdki są po prostu żałosne. Poza tym wydaje mi się, że wiele klubo-pubów chciałoby mieć w dzień powszedni miejsce w postaci mordowni, bo ludzie przychodzą na 1 piwko i zapalą, a w piątki i soboty mieć dyskotekę gdzie np. nie można byłoby palić. Ja uważam, że generalnie wszelkie tego typu podziały doprowadziły by do jeszcze większej wojny.

piotr_74
17-11-2010, 10:44
No właśnie, ale teraz tak jest i niestety ten wybór nie jest taki oczywisty. Jakby wprowadzili wymóg, że knajpa ma mieć określone czy jest paląca czy nie to i tak wszystkie byłyby palące, bo właściciele by nie zrezygnowali z klienteli.

Aj coś nie możecie się zdecydować - najpierw piszecie, że po wprowadzeniu zakazu palenia w innych krajach wzrosła ilość knajp i powierzchni bo przybyło klientów, a teraz, że większość i tak byłaby dla palących bo właściciele nie zrezygnowaliby z klienteli? A tak szczerze mówiąc to wszystko o kant dupy rozbić. Czy się komuś podoba czy nie weszła ustawa i po sprawie. Niczego to w moim życiu nie zmieniło bo mimo, że pale to i tak zawsze siadałem w części dla niepalących i starałem się nie palić w towarzystwie osób niepalących lub po prostu odsuwałem się na bok (co dalej będę czynił).

Sendilkelm
17-11-2010, 11:04
Aj coś nie możecie się zdecydować - najpierw piszecie, że po wprowadzeniu zakazu palenia w innych krajach wzrosła ilość knajp i powierzchni bo przybyło klientów, a teraz, że większość i tak byłaby dla palących bo właściciele nie zrezygnowaliby z klienteli? A tak szczerze mówiąc to wszystko o kant dupy rozbić. Czy się komuś podoba czy nie weszła ustawa i po sprawie. Niczego to w moim życiu nie zmieniło bo mimo, że pale to i tak zawsze siadałem w części dla niepalących i starałem się nie palić w towarzystwie osób niepalących lub po prostu odsuwałem się na bok (co dalej będę czynił).

Proszę nie pisz do mnie w liczbie mnogiej, bo to jest moje zdanie. Problem polega na tym, że właściciele knajp uważają, że rynek napędzają palacze, a tak naprawdę nie mogą tego wiedzieć, bo ta konkretna ich knajpa nigdy nie była dla niepalących, a na podstawie innych nie mogą wnioskować - zazwyczaj są one innego typu. Zaryzykuje stwierdzenie, że w całej Polsce typowych dyskotek/klubów jest mniej niż 1% gdzie mają część dla niepalących, a 0%, które są całkowicie dla niepalących. Do tego dochodzi jeszcze coś takiego, że w tym momencie jeśli ktoś by się zdecydował na miejsce tylko dla niepalących to faktycznie byłoby mniej osób, bo jest wiele innych miejsc gdzie można palić, więc faktycznie klienci uciekną. Jeśli nigdzie nie będzie można palić to palacze i tak będą chodzili do tych co chodzili wychodząc na fajka, a do tego przyjdą jeszcze niepalący - wydaje mi się, że właśnie z tego powodu obroty knajp w innych krajach wzrosły. Jako, że palacze nie mają wyboru, więc nadal chodzą do swoich ulubionych lokali godząc się na to, że aby zapalić muszą wyjść. Za to dodatkowo przychodzą jeszcze ludzie, którzy nie palą.

Ja nie znam danych na temat obrotów knajp po wprowadzeniu zakazu w innych krajach. Słyszałem taką informację w radiu i czytałem tu na forum, ale wydaje mi się, że to jest prawda właśnie z tego względu, który opisałem powyżej.

Dziękuję, dobranoc :P

offthe
17-11-2010, 11:08
No właśnie, ale teraz tak jest i niestety ten wybór nie jest taki oczywisty. Jakby wprowadzili wymóg, że knajpa ma mieć określone czy jest paląca czy nie to i tak wszystkie byłyby palące, bo właściciele by nie zrezygnowali z klienteli.
Nie można tego przewidzieć. Możliwość wyboru jest lepsza od kategorycznego zakazywania. Tak u nas jest ze wszystkim. Jeśli przepis jest głupi i nieadekwatny do otaczającej rzeczywistości, to ludzie po prostu będą kombinować, żeby to ominąć. I pewnie zrobią to. Na dodatek legalnie. Przecież tak jest prościej. Dać wybór. Nie ma kombinowania, nie powstają absurdy, nie powstają takie tematy, nie ma kłótni, dyskusji w telewizji, opinii psychologów, socjologów, palaczy, właścicieli lokali, szukania zakwestionowania danej ustawy. Ale narzekać zawsze będziemy, bo pewne rzeczy się nie zmieniają.

pukas
17-11-2010, 11:11
do knajp czy pubów o których wspominam raczej nie chodzę w marynarce i spodniach na kant.
Myślę, że problem tej dyskusji leży w niezrozumieniu. Niech będzie zakaz palenia tam gdzie jest jakiekolwiek jedzenie, dyskoteki, sale koncertowe ale zwykłe pijalnie piwa jak się kiedyś mówiło, mordownie, czy zwykłe małe knajpki gdzie można się po prostu napić nie tańczyć, skakać i jeść niech mają wybór. Np. małe knajpki osiedlowe na 30 miejsc - 29 osób palących i jedno miejsce puste :)

o "sportowych" lub "koktajlowych" marynarkach słyszałeś ? To taka którą można założyć do jeansów np. na podkoszulek.


przepraszam ale nie czytasz ze zrozumieniem. Nie piszę o zakazie połowicznym tylko całkowitym albo knajpa dla palących albo całkowicie dla niepalących. I powołując się na Wasze dane, że w krajach w których wprowadzono zakaz przybyło knajp i powierzchni uważam, że nie było by problemu. Masz ochotę śmierdzieć fajami idziesz do "palącej" knajpy nie masz ochoty idziesz do takiej w której jest zakaz palenia - proste - masz wybór.


niestety to ty nie zrozumiałeś - po przez połowiczny zakaz palenia miałem na myśli właśnie lokale dla palących i lokale dla nie palących, reszta opisu jak w mojej poprzedniej wypowiedzi

Sendilkelm
17-11-2010, 11:19
Nie można tego przewidzieć. Możliwość wyboru jest lepsza od kategorycznego zakazywania. Tak u nas jest ze wszystkim. Jeśli przepis jest głupi i nieadekwatny do otaczającej rzeczywistości, to ludzie po prostu będą kombinować, żeby to ominąć. I pewnie zrobią to. Na dodatek legalnie. Przecież tak jest prościej. Dać wybór. Nie ma kombinowania, nie powstają absurdy, nie powstają takie tematy, nie ma kłótni, dyskusji w telewizji, opinii psychologów, socjologów, palaczy, właścicieli lokali, szukania zakwestionowania danej ustawy. Ale narzekać zawsze będziemy, bo pewne rzeczy się nie zmieniają.

No właśnie teraz masz możliwość wyboru i 80% społeczeństwa nie jest zadowolonych. To jest m.in. jeden z argumentów na temat, którego jeszcze nikt tutaj się z palących nie wypowiedział. Rozumiem, że państwo ma uszczęśliwiać drobne grupy, bo oni tak chcą? To byłoby chore ... jest jeszcze jeden mocny argument za ustawą, a resztę argumentów typu: nie śmierdzę, nie puszę prać, to idź do innego są błahe w stosunku do tych dwóch i do tego, można je równoważyć i kontrargumentować.

Te fochy głównie palaczy na ustawę o zakazie przypominają mi fochy i nerwy jednego dziecka w przedszkolu, bo wszyscy chcą iść na dwór a ono nie. Naprawdę nie umiecie pogodzić się z większością?

pukas
17-11-2010, 11:29
Aj coś nie możecie się zdecydować - najpierw piszecie, że po wprowadzeniu zakazu palenia w innych krajach wzrosła ilość knajp i powierzchni bo przybyło klientów, a teraz, że większość i tak byłaby dla palących bo właściciele nie zrezygnowaliby z klienteli? A tak szczerze mówiąc to wszystko o kant dupy rozbić. Czy się komuś podoba czy nie weszła ustawa i po sprawie. Niczego to w moim życiu nie zmieniło bo mimo, że pale to i tak zawsze siadałem w części dla niepalących i starałem się nie palić w towarzystwie osób niepalących lub po prostu odsuwałem się na bok (co dalej będę czynił).

nie o to chodzi ze nie możemy sie zdecydować- już wiele razy o tym pisałem wczoraj:
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2157352&postcount=221
przeczytaj opis "hipotetycznej sytuacji"

tu jakis pierwszy lepszy artykuł z googla
http://www.lekkidom.pl/a-7232-zakaz-palenia-w-miejscach-publicznych.html


sprawa sprowadza sie do tego ze ludzie namiętnie palący w miejscach publicznych sa ogromnymi egoistami i dopóki będą mieli wybór to prawie zawsze wybiorą miejsce gdzie sie pali w całym lokalu. Natomiast niepalący sa tak juz przyzwyczajeni do obecnego stanu rzeczy ze nawet nie biorą pod uwagę innych możliwości i chętnie rezygnują na rzecz lokali zadymionych - mówię tu o grupach, bo przecież poimprezować chodzi sie ze znajomymi.
dlatego własnie knajpy dla nie palących nie mogą konkurować z tymi dla palących, natomiast po wprowadzeniu ogólnego zakazu we wszystkich lokalach właściciele odnotują wzrost obrotów bo do starych klientów palaczy i niepalących dołączą ludzie którzy chcąc nie chcąc nie mogli przebywać w pomieszczeniach zadymionych np. ze względu na przewlekłą chorobę (np. astma)

zresztą - wszędzie na świecie sie to sprawdziło, żaden kraj gdzie to wprowadzono sie z tego nie wycofał. Wszędzie tam nadal świetnie funkcjonują kluby, dyskoteki, puby - ale tu płacący na siłe próbują udowodnić że to taaaakie straszne i robią tylko dlatego że nie chce im sie wstać i odejść od stolika na kilka minut żeby zapalić. Sa oczywiście palacze na tyle świadomi że zdają sobie sprawę z tego iż palenie w miejscu publicznym wiąże sie z truciem innych ludzi przebywających w tym samym pomieszczeniu.


Ja tu właśnie przeczytałem skamlenie niepalących (w tym twoje własne), że lokale bez papierosa to albo jakaś totalna ****nia dla pierdzieli, albo bary mleczne, albo herbaciarnie dla niespełnionych poetów, albo wręcz kluby dla pederastów - tymczasem biedni niepalący oddzielani są ścianą toksycznego, nikotynowego dymu od oazy rozrywki i dekadenckiej rozpusty, dzikich melanży z udziałem zajebiaszczych laseczek, które z braku laku straceńczo rzucają się w ramiona zbereźnych nikotynistów.

Więc może daruj sobie, kol. Tommy, projekcję twych kompleksów i - korzystając z faktu, że nie grozi ci już (cytując twoje słowa) heftanie i mdlenie z powodu toksycznych oparów - skończ walić smuty i darz bór, tylko - na Boga - nie przesadź z bobofrutem...

I żeby w tej kwestii była pełna jasność - palacz ze mnie wyjątkowo marny, wprawdzie przenigdy nie rzucałem, ale po prostu zwykle nie mam ochoty palić i tylko od wielkiego dzwonu raz na czas lubiłem sobie w knajpie puścić dymka.

Kac to dość indywidualna kwestia, mogę mówić tylko za siebie ze jeśli rozmontuje dużą wódeczkę to na drugi dzień czasami kiepsko się czuje ale jak zdarzy mi sie przy tym zapalić (biernie lub aktywnie) to mogę być praktycznie pewien ze dopadnie mnie kac "morderca" i przydusi na co najmniej 8 godzin

piotr_74
17-11-2010, 11:31
o "sportowych" lub "koktajlowych" marynarkach słyszałeś ? To taka którą można założyć do jeansów np. na podkoszulek.

na koszulkę też? Wyobraź sobie, że słyszałem, ba nawet takie posiadam


No właśnie teraz masz możliwość wyboru i 80% społeczeństwa nie jest zadowolonych.
czyli co po wprowadzeniu ustawy zakazującej?


Proszę nie pisz do mnie w liczbie mnogiej, bo to jest moje zdanie.
przepraszam, ale wydawało mi się, że kilka osób podnosiło ten argument.

gregory_21
17-11-2010, 11:34
I to jest sposób? Zwłaszcza, że u nastolatka jarają w chałupie starzy, brat, szwagier itp.
Takie podejście świadczy tylko tym, że politycy używają takich głupich argumentów w celach wyborczych.

Każdy sposób jest dobry jeżeli może przynieść efekt.
A osobiście znam wiele osób, które nie palą w ogóle tylko dlatego, że starzy ich zakopcali przez całe życie w chałupie.

Problem wg mnie nie leży w ustawie, bo ta jednoznacznie pozwala palić w wyznaczonych do tego miejscach ale w restauratorach, którzy płaczą, że nie mają kasy na przystosowanie lokali pod ustawę.
Wg mnie to bujda, bo z samych unijnych środków można tyle wyciągnąć na ten cel, że głowa mała.

Sendilkelm
17-11-2010, 11:39
Każdy sposób jest dobry jeżeli może przynieść efekt.
A osobiście znam wiele osób, które nie palą w ogóle tylko dlatego, że starzy ich zakopcali przez całe życie w chałupie.
Np. ja :D W podstawówce (chyba 4-5 klasa) pan od w-fu zapytał się mnie czy rodzice palą, a jak powiedziałem, że tak to powiedział, że czuć. :/ Na szczęście niedługo później palili nie w całym domu. Mi się czasami zdarza, ale to czasami jest jak już gdzieś pisałem raz na pół roku - i to 4-5 fajek na całej imprezie.


Problem wg mnie nie leży w ustawie, bo ta jednoznacznie pozwala palić w wyznaczonych do tego miejscach ale w restauratorach, którzy płaczą, że nie mają kasy na przystosowanie lokali pod ustawę.
Wg mnie to bujda, bo z samych unijnych środków można tyle wyciągnąć na ten cel, że głowa mała.
To też fakt, tym bardziej, że UE bardzo popiera zdrowe i ekologiczne inwestycje.

gregory_21
17-11-2010, 11:46
To też fakt, tym bardziej, że UE bardzo popiera zdrowe i ekologiczne inwestycje.

Dokładnie!
A co ciekawe im większy ich rozmach, nowoczesność, praktyczność, itd - a co za tym idzie koszty - tym więcej można pieniążków dostać.
To taki paradoks znany nie od dziś: jak chcesz dotację na 5000zł to jej nie dostaniesz a jak chcesz się solidnie ubiegać o 1mln zł to jest szansa, że będzie ci dany ;)

offthe
17-11-2010, 12:08
No właśnie teraz masz możliwość wyboru i 80% społeczeństwa nie jest zadowolonych.
Kilka dni temu jeszcze miałeś wybór. Dla palących, lub nie. To jest wybór, a nie "palisz na zewnątrz, albo wcale" Teraz musisz iść w miejsce dla niepalących. Wyboru brak. Właściwie to winę na to, że lokal jest zadymiony powinniście zwalać nie na palaczy, tylko na właścicieli lokali. Skoro pozwala, to palą. Jeśli się wam w jakimś miejscu nie podoba muzyka, to tam nie przychodzicie, prawda? Idziecie tam, gdzie się wam podoba. Tak samo z paleniem.
Nakazywanie takich rzeczy jest złe. Bo się będzie kombinowało. A chyba chodzi o to, by ułatwiać ludziom życie, a nie utrudniać, prawda? To społeczeństwo tworzy państwo, a rząd ma za zadanie nam ułatwiać życie. Wcześniej nie było nakazu, że wszystkie lokale są dla palaczy i każdy właściciel robił to, co uznał za stosowne. Ja nie widzę problemu w tym, żeby wyjść na papierosa na zewnątrz. Ja widzę problem w samym zakazie. Uważam to za zbędne.

akustyk
17-11-2010, 12:12
Ja od jakiegoś czasu spędzam czas w pubach w kraju, w którym bodajże w 2004r. wprowadzono taki zakaz i jestem wręcz zachwycony:D
podobnie. od 2007 mieszkam w Holandii, gdzie fajki nie maja miejsca w przestrzenii publicznej,
a od stycznia 2009 (jesli mnie pamiec nie myli) w ogole sa zabronione w knajpach. nie jest
to zakaz jakos superrygorystycznie przestrzegany, ale normalny czlowiek moze wejsc do baru,
restauracji czy kawiarni z dzieckiem i posiedziec i zjesc cos bez towarzystwa uciazliwych
smierdzieli.

przyzwyczajony do holenderskiej sytuacji dostaje ciezkiej cholery w chocby Niemcach, gdzie
w byle cukierni potrafi sie jakis dupek rozsiasc i smrodzic faja za nic sobie majac komfort innych.


zakaz to wspaniala sprawa. i w nosie mam placze kopcacych nt. ograniczania wolnosci. wolnosc
jednej osoby konczy sie tam, gdzie zaczyna sie wolnosc innej. a 1 smierdziel na sali potrafi
skutecznie obrzydzic zycie 49 innym osobom. a to nie o to chodzi, zeby 2% terroryzowaly 98%.

jestem natomiast za udostepnieniem takiej mniejszosci inhalatorni. chce, niech wdycha, byle
to bylo nieszkodliwe dla otoczenia ;)

Sendilkelm
17-11-2010, 12:20
Kilka dni temu jeszcze miałeś wybór. Dla palących, lub nie. .
Przepraszam pomyliłem się :) Chodziło mi o to, że właśnie kilka dni temu miałeś wybór i 80% było niezadowolonych. Zapomniałem, że ta ustawa już weszła w życie.


Ja widzę problem w samym zakazie. Uważam to za zbędne.
A ja uważam za niezbędne ponieważ tylko 5% palaczy posiada na tyle kultury osobistej, żeby nie palić nawet tam gdzie można, ale przebywa zbyt dużo osób, którym może to szkodzić/nie podobać się.

Jeszcze wpadło mi do głowy takie porównanie, że z palaczami jest jak z niektórymi na drodze. Są miejsca w Warszawie gdzie można jechać np. 80 km/h chociaż jest to centrum i są 2 pasy. Jedzie taki jeden po prawym pasie 50 km/h bo się boi, nie zauważył znaku, że może szybciej albo coś jeszcze i jedzie taki drugi sam obok niego. Tak jak palący odpowie niepalącemu, że mu wolno, a jak się nie podoba to się odsuń. Tak samo ten co jedzie lewym pasem 50 km/h chociaż może 80 km/h powie, jadę zgodnie z przepisami więc się odwal. Nie potrafiliście uszanować niepalących to musieli was uregulować ustawą :) Haha.

pukas
17-11-2010, 12:52
generalnie możemy sie tak przekrzykiwać bez końca - palacze opowiadający sie przeciw zakazowi sa za dużymi egoistami i ignorantami aby trafiły do nich jakiekolwiek argumenty, wiec zakaz jest jak najbardziej zasadny bo inaczej z takim ludźmi sie nie da.

Druga sprawa która sie tu jasno uwidacznia to zadowolenie osób mieszkających w krajach gdzie takowy zakaz funkcjonuje od dłuższego czasu, nie wiem może coś mi umknęło ale nikt nie wypowiedział sie o takim zakazie negatywnie, ba nawet niektóre osoby palące mieszkające w Anglii, Irlandii oraz norwegi podkreślały plusy takiej sytuacji. Wnioski nasuwają sie same - sam zakaz nie będzie w przyszłości problemem, jedynie jego złe egzekwowanie może prowadzić do niezadowolenia obu stron ( śmierdzące "akwaria" dla palaczy, brak odpowiedniej wentylacji lub ogrzewania w pomieszczeniu dla palących itp.) Ustawodawca powinien tu być bardziej restrykcyjny :chcesz prowadzić pub z pralnią - zrób taką z prawdziwego zdarzenia a nie wiate za kontenerem z odpadkami - niemniej wydaje mi sie ze tu rynek zweryfikuje takie rozwiązania

ALF
17-11-2010, 13:27
Zwolennikom zakazu palenia w miejscach publicznych proponuję wprowadzić jeszcze zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych - picie jest znacznie bardziej szkodliwe od palenia.

Sendilkelm
17-11-2010, 13:35
Zwolennikom zakazu palenia w miejscach publicznych proponuję wprowadzić jeszcze zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych - picie jest znacznie bardziej szkodliwe od palenia.

Masz rację, szczególnie dla tych co siedzą obok Ciebie jak pijesz?

sea21
17-11-2010, 13:43
Masz rację, szczególnie dla tych co siedzą obok Ciebie jak pijesz?

Człowiek po alkoholu jest bardziej nerwowy i można wyłapać w mazak ;)

TristisAnima
17-11-2010, 13:52
Człowiek po alkoholu jest bardziej nerwowy i można wyłapać w mazak ;)

No nie wiem, ja np. po wódzie jestem "do rany przyłóż" :p

Sendilkelm
17-11-2010, 13:56
No nie wiem, ja np. po wódzie jestem "do rany przyłóż" :p

Tak to z alko bywa :) Jedni po wypiciu szkodzą zdrowiu innymi, a drudzy nie. Ja np. jak sobie zapalę to dymu nie wydycham, żeby nie szkodzić otoczeniu :)

akustyk
17-11-2010, 14:49
Zwolennikom zakazu palenia w miejscach publicznych proponuję wprowadzić jeszcze zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych - picie jest znacznie bardziej szkodliwe od palenia.
a czy przypadkiem takie spozywanie nie jest zabronione? bo ja jeszcze z mojej mlodosci pamietam
(polowa lat 90-tych to by byla), jak nas straz miejska po wroclawskim rynku ganiala, zeby nie ciagnac
browara na lawkach, tylko po knajpach siedziec, lub przynajmniej w Przejsciu Garncarskim za krzakami,
coby turysci nie widzieli ;)

co do zakazu picia po knajpach - nie do konca jest to dobre porownanie.

z kopceniem chodzi nie tyle o sama szkodliwosc dla osobnika, co o jego uciazliwosc dla
bezposredniego otoczenia. jak ktos chce niech sie tym g* inhaluje, ale ja bym chcial moc
wejsc do knajpy na piwo czy frytki dla dziecka, bez koniecznosci wdychania. po prostu.
smierdziel jest, czy tego chce czy nawet nie, uciazliwy dla bezposredniego otoczenia.

co do alkoholu, to jak delikwent sobie siedzi przy stoliku i lyka sete czy browczyka,
to mnie, siedzacemu metr dalej to nie utrudnia zycia. dopiero kiedy delikwent mialby,
po nawaleniu, przypinac sie do mnie, jest to uciazliwe. natomiast tutaj zastosowanie
maja juz przepisy kodeksu cywilnego. wiec dodatkowe srodki nie sa niezbedne
do regulacji.

podobnie jestem za zakazem jarania zielska w przestrzeni publicznej (po to sa wlasnie
coffee shopy), bo moje dziecko nie musi tego wdychac.

de Fresz
17-11-2010, 15:52
Tak jak palący odpowie niepalącemu, że mu wolno, a jak się nie podoba to się odsuń. Tak samo ten co jedzie lewym pasem 50 km/h chociaż może 80 km/h powie, jadę zgodnie z przepisami więc się odwal. Nie potrafiliście uszanować niepalących to musieli was uregulować ustawą :) Haha.

Nie powinieneś dawać tak złożonych przykładów drogowych nie mając prawa jazdy. A jeśli przypadkiem masz, to lepiej się nie przyznawaj, bo nie znasz elementarnych przepisów.

Sendilkelm
17-11-2010, 15:58
Nie powinieneś dawać tak złożonych przykładów drogowych nie mając prawa jazdy. A jeśli przypadkiem masz, to lepiej się nie przyznawaj, bo nie znasz elementarnych przepisów.

Mam od 10 lat, a przepisy znam bardzo dobrze, przytoczyłem sytuacje na drodze z którymi się spotkałem. Nie szukaj we mnie winy - i nie oceniaj jak jeżdżę nie znając mnie. Podałem przykład z którym się spotkałem na drodze.

de Fresz
17-11-2010, 16:10
Podałeś przykład na łamanie przepisów z twierdzeniem, że jest odwrotnie. Gdzie tu sens?

Sendilkelm
17-11-2010, 16:17
Podałeś przykład na łamanie przepisów z twierdzeniem, że jest odwrotnie. Gdzie tu sens?

Dobra to dopisze, że jedzie 51 km/h i wyprzedza tego co jedzie 50 km/h prawym pasem. Pasuje teraz? A później nie zjedzie na prawy pas jak już po 10 minutach wyprzedzi tego jadącego 50 km/h prawym pasem (co zresztą będzie złamaniem przepisów - dopisałem to, bo znów byś się przyczepił). Zresztą kultura jazdy w Polsce to jest temat na doktorat. Nie czepiaj się OT, żeby nie było o nich rozmowy.

de Fresz
17-11-2010, 16:22
No ale to dalej będzie łamanie przepisów (abstrahując zupełnie od kultury). Staranniejszy dobór analogii nie da powodów do czepiania ;-)

Sendilkelm
17-11-2010, 16:26
No ale to dalej będzie łamanie przepisów (abstrahując zupełnie od kultury). Staranniejszy dobór analogii nie da powodów do czepiania ;-)

Ok, to napisz kto złamał przepisy i dlaczego :) Albo załóż najlepiej nowy wątek to o tym podyskutujemy.

de Fresz
17-11-2010, 16:39
Art. 16.4 oraz 19.2.1 PoRD, zagrożone mandacikiem 50-200 zł.
EOT

Sendilkelm
17-11-2010, 16:40
Art. 16.4 oraz 19.2.1 PoRD, zagrożone mandacikiem 50-200 zł.
EOT

Zobacz na mój post, wyedytowałem go w momencie Twojej odpowiedzi, żebyś znów się nie przyczepił. Błąd szybkiego pisania.

Zresztą to o czym piszesz, to jest jedna z rzeczy, która mnie najbardziej wkurza i sam przez to łamie przepisy wyprzedzając prawym pasem podczas gdy samochód po mojej lewej nie ma włączonego lewego kierunkowskazu, ponieważ będzie skręcał w lewo. (tak, dopisałem to o kierunku, żebyś znów się nie przyczepił, bo to jedna z możliwości wyprzedzania kogoś prawym pasem).

de Fresz
17-11-2010, 17:02
Geeez, no więc czytałem uważnie Twój oryginalny post i dalej twierdzę, że analogia jest bez sensu - mieszasz kwestie kultury z kwestią przestrzegania przepisów. Jeśli dalej tego nie widzisz - trudno.
I w większości przypadków wyprzedzając takiego łosia z prawej nie łamiesz przepisów.

Sendilkelm
17-11-2010, 17:08
Geeez, no więc czytałem uważnie Twój oryginalny post i dalej twierdzę, że analogia jest bez sensu - mieszasz kwestie kultury z kwestią przestrzegania przepisów. Jeśli dalej tego nie widzisz - trudno.
I w większości przypadków wyprzedzając takiego łosia z prawej nie łamiesz przepisów.

Dopisałem, że znów się przyczepisz, że to jest łamanie przepisów - czyli nie powrócenie na prawy pas skrajny! To jest ten artykuł, który wyszczególniłeś 5 minut później. Nie chciałem zmieniać całego postu, żebyś nie przyczepił się, że edytowałem, a Ty właśnie odpowiadałeś. Nie istotne, ja wiem, że znam akurat tę część prawa o ruchu drogowym. Ty próbujesz mi coś udowodnić w wątku o paleniu - po co? Co do wyprzedzania prawym pasem to podałem dokładny przykład, w którym go łamię - w tym przypadku tak ja łamię prawo o ruchu drogowym.

Piszesz o większości przypadków, a ja podałem konkretny w którym łamię, specjalnie, bo wiem, że są takie w których można.

pukas
17-11-2010, 17:17
Nie powinieneś dawać tak złożonych przykładów drogowych nie mając prawa jazdy. A jeśli przypadkiem masz, to lepiej się nie przyznawaj, bo nie znasz elementarnych przepisów.

to jest wątek o zakazie palenia wiec zamiast czepiać się pierdół ustosunkuj sie jakoś do wypowiedzi autora lub ewentualnie załóż nowy wątek łamaniu przepisów drogowych czy procentowej zawartości warszawiaków w społeczeństwie polskim.

mac.serafin
17-11-2010, 17:24
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-wlasciciele-pubow-omijaja-zakaz-palenia,nId,307807 :d

ekonet
17-11-2010, 17:27
palacze opowiadający sie przeciw zakazowi sa za dużymi egoistami i ignorantami
Z jakiego powodu nazywasz ich "ignorantami"? Kto to jest ignorant według Ciebie?

Sendilkelm
17-11-2010, 17:28
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-wlasciciele-pubow-omijaja-zakaz-palenia,nId,307807 :d

Na tym faktycznie można stracić klientelę. A później będą zwalali na ustawę ... I dziwnie we wszystkich krajach, gdzie wprowadzono zakaz obroty wzrosły, a w Polsce zmalały :)

gregory_21
17-11-2010, 17:46
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-wlasciciele-pubow-omijaja-zakaz-palenia,nId,307807 :d

Mój Boże... ludzie to czasem nie mają za grosz wstydu :(

Jakbym miał takie pismo jak ten reporter to bym nigdy w życiu nie pokazał własnoręcznie podpisanej legitki.
Normalnie wolałbym 10zł dać jakiejś pannie, która by mnie w tym wyręczyła niż pokazyważ takie gryzmoły i to jeszcze w towarzystwie upierd...ej jak mops (czy tam porysowanej) plakietki RMF FM.

Normalnie masakra :(

eskimos
17-11-2010, 17:53
Najzabawniejsze sa teksty o ignorancji palaczy, o tym ze sa egoistami, o wolnosci wyboru. Dziwne ze nikt jeszcze nie porownal ich do faszystow mordujacych bezbronne dzieci. Pytanie dnia brzmi, kiedy byla wolnosc wyboru, w czasach knajp z dymkiem i takich bez smogowych czy teraz z zakazem w kazdej knajpie? Kto jest wiekszym egoista, ten co palil tam gdzie wolno bylo i nie trul tam gdzie byl zakaz czy ten ktory popiera zakaz palenia wszedzie? Ignorant pokaze sie po odpowiedzi na powyzsze pytania ;-)

Ide sobie nabic fajke ;-P

TristisAnima
17-11-2010, 17:58
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-wlasciciele-pubow-omijaja-zakaz-palenia,nId,307807 :d

No fajnie, tylko żeby właściciel się nie zdziwił jak mandat dostanie, bo nadal jest to lokal gastronomiczno - rozrywkowy a te ustawa obejmuje.

nowart
17-11-2010, 18:07
co do zakazu picia po knajpach - nie do konca jest to dobre porownanie.

z kopceniem chodzi nie tyle o sama szkodliwosc dla osobnika, co o jego uciazliwosc dla
bezposredniego otoczenia.

co do alkoholu, to jak delikwent sobie siedzi przy stoliku i lyka sete czy browczyka,
to mnie, siedzacemu metr dalej to nie utrudnia zycia.

podobnie jestem za zakazem jarania zielska w przestrzeni publicznej (po to sa wlasnie
coffee shopy), bo moje dziecko nie musi tego wdychac.

proponuję zaprzestać stosowania tak skomplikowanej, zagmatwanej i trudnej do zrozumienia argumentacji. Wielu ma tak zadymione czaszki a gały tak zaszły ze złości krwią, że i tak to do nich nie trafi :D
Że Wam się jeszcze chce rzucać grochem w ten stwardniały, nie do ruszenia beton...
mnie się już nawet kopiować odpowiedzi z poprzednich stron nie chce... :D

freefly
17-11-2010, 18:16
No fajnie, tylko żeby właściciel się nie zdziwił jak mandat dostanie, bo nadal jest to lokal gastronomiczno - rozrywkowy a te ustawa obejmuje.

Przykro mi strasznie, ale jest to zgodne z prawem. Tworząc klub z regulaminem członkowskim, czyli np. klub palacza legalnie omijasz ustawę. W Warszawie niektóre Puby zaczynają się przemianowywać na takie kluby palacza.

de Fresz
17-11-2010, 18:17
to jest wątek o zakazie palenia wiec zamiast czepiać się pierdół ustosunkuj sie jakoś do wypowiedzi autora lub ewentualnie załóż nowy wątek łamaniu przepisów drogowych czy procentowej zawartości warszawiaków w społeczeństwie polskim.

Miałem już nie odpowiadać, ale skoro sam prowokujesz dennymi zaczepkami... Wiesz, w czasach mojej młodości, a nie jestem znowu aż tak stary, bycie ignorantem w zakresie wiedzy elementarnej (czy to z zakresu geografii własnego kraju, czy podstawowych przepisów PORD w nielogicznych analogiach) było powodem do wstydu, nie dumy. Ale czasy się zmieniają, anonimowość internetu sprzyja demonstrowaniu bezimiennie ignorancji, więc i duma z niewiedzy pewnie teraz jest kul , dżezi, tredni, czy jak tam młodzież obecnie mawia.
Więc ja jednak pozwolę sobie na nietraktowanie poważnie poglądów krzykaczy-ignorantów, co to cały świat dotychczas obracał się przeciwko nim, a znalezienie lokalu spełniającego dość niewygórowane warunki, jak skuteczna wentylacja, przerastało ich zdolności orientacji przestrzennej.

woytec60
17-11-2010, 18:20
Hy, hy, ale macie problemy ;)

Sam rzuciłem palenie już dawno, w grudniu będzie 6 lat nikotynowej abstynencji.
Jestem więc po stronie niepalących mimo, że kopciłem przez ponad 30 lat. Teraz zakaz bardzo mi pasuje, nie muszę wdychać smrodu.
Jak widać, punkt widzenia na ogół zależy od punktu siedzenia, 10 lat temu kląłbym ten zakaz ile wlezie ;)

Sendilkelm
17-11-2010, 18:59
Miałem już nie odpowiadać, ale skoro sam prowokujesz dennymi zaczepkami... Wiesz, w czasach mojej młodości, a nie jestem znowu aż tak stary, bycie ignorantem w zakresie wiedzy elementarnej (czy to z zakresu geografii własnego kraju, czy podstawowych przepisów PORD w nielogicznych analogiach) było powodem do wstydu, nie dumy. Ale czasy się zmieniają, anonimowość internetu sprzyja demonstrowaniu bezimiennie ignorancji, więc i duma z niewiedzy pewnie teraz jest kul , dżezi, tredni, czy jak tam młodzież obecnie mawia.
Więc ja jednak pozwolę sobie na nietraktowanie poważnie poglądów krzykaczy-ignorantów, co to cały świat dotychczas obracał się przeciwko nim, a znalezienie lokalu spełniającego dość niewygórowane warunki, jak skuteczna wentylacja, przerastało ich zdolności orientacji przestrzennej.

:) Chociaż post nie jest do mnie skierowany to postanowiłem napisać :) W większości co do tej wypowiedzi się zgadzam, no może poza krzykaczami - ja np. krzyczę tylko w postaci obrony niepalących ... Co do anonimowości to proponuje pojechać na plener Zakopane 2011 :) Chętnie Cię zabiorę, do Zakopce jest trochę km, przy okazji poznamy się, dokończymy rozmowę o tym co na drodze wolno, a czego nie ... na fajka też się zatrzymam jak będziesz chciał zapalić - oby nie w samochodzie :P A szczerze polecam plener, taki większy to będzie mój drugi i nie omieszkam doglądać następnego gdziekolwiek by nie był.

A jeszcze sprostuje moje wypowiedzi wcześniejsze. Wydaje mi się, że bardziej mam problem z przelaniem swoich myśli na papier (w tym wypadku forum), szczególnie jak pracuję i się spieszę, żeby odpowiedzieć. Na pewno nie znam wszystkich przepisów drogowych, bo ani razu nie przeczytałem ustawy o ruchu drogowym od deski do deski, a broniłem się, bo akurat to o czym mówiłeś znam i wiem gdzie to w ustawie znaleźć.

Ja w tym wątku już nie biorę więcej udziału.
Pozdrawiam palących i niepalących i palących czasami ...

A i jeszcze drugi raz pochwalę za kawał dobrej roboty z tutkiem o profilach - nie wiem czemu jeszcze tego nie przykleili.

TristisAnima
17-11-2010, 19:06
Przykro mi strasznie, ale jest to zgodne z prawem. Tworząc klub z regulaminem członkowskim, czyli np. klub palacza legalnie omijasz ustawę. W Warszawie niektóre Puby zaczynają się przemianowywać na takie kluby palacza.

Ależ ja wiem, że to jest jak najbardziej zgodne z prawem. Ja tylko piszę, że tworząc takowy klub, nadal musi w nim obowiązywać zakaz palenia, ponieważ jest to lokal gastronomiczno-rozrywkowy a ustawa antynikotynowa, nie rozróżnia i nie wyodrębnia jakichś konkretnych ich rodzajów. Po prostu, w każdym lokalu, gdzie jest serwowane jedzenie i/lub napoje, musi być wprowadzony zakaz palenia. Tworząc klub, jedyne co, to wykluczamy go z funkcjonowania jako miejsce publiczne, ale nie przestaje on funkcjonować jako lokal gastronomiczno-rozrywkowy.

donkiszot
17-11-2010, 19:09
[...]Jak widać, punkt widzenia na ogół zależy od punktu siedzenia, 10 lat temu kląłbym ten zakaz ile wlezie ;)

Szkoda tylko, że cała uwaga skupia się tylko na tych dwóch skrajnych punktach, a po d**ie -- jak zwykle i cichaczem -- dostali przedsiębiorcy. I to oni, po raz kolejny, będą musieli się wykazać i zarobić mimo wszystko na siebie, rodziny, pracowników, podatki i inne haracze... Zapłacimy -- jak zwykle i cichaczem -- my, ale przegadujcie się dalej, kto jest większy cham, a kto większy pan, kto śmierdzi, a kto się dobrze wietrzy...

ALF
17-11-2010, 19:27
Masz rację, szczególnie dla tych co siedzą obok Ciebie jak pijesz?

Pudło...nie piję ;)
Ale jak siedzący obok pije, to na pewno siedzi obok, a nie za...

Pokaż mi butelkę, na której jest napisane, że alkohol szkodzi zdrowiu.

W USA byli już tacy, co zakazy wprowadzali...jak na tym wyszli? ;)

Władca Pixeli
17-11-2010, 20:04
W USA byli już tacy, co zakazy wprowadzali...jak na tym wyszli? ;)
W Polsce też się piło tylko po godzinie 13. :mrgreen:
W praktyce było nieco inaczej.

offthe
17-11-2010, 20:47
W Polsce też się piło tylko po godzinie 13.
Zaś u mnie w Wejherowie jest wprowadzony nakaz zamykania sklepów po godzinie 22.. chyba po to, by nie kupowali alkoholu.. szkoda tylko że o 21 59 idzie się kupić dwie połówki, zamiast jednej, żeby nie zabrakło.. ewentualnie spacerkiem na stacje. Ot, głupi przepis, od chyba roku i nikt się nie kwapi by go zdjąć. Oczywiście kto na tym stracił? Sklepikarze. Kto na tym zyskał? Stacje benzynowe, a ludzie muszą co najwyżej podreptać trochę dalej..
Ja nie palę. Jednak ustawa jest kretyńska. Porównanie do przepisów ruchu bez sensu(tak nawiasem, to można z prawej strony wyprzedzać)

GeparD
18-11-2010, 05:39
8 stron odbijania pileczki i wyciaganie w kolko tych samych argumentow przez jedna i druga strone. Ustawa juz wesla w zycie. Za rok, dwa nikt nawet nie bedzie pamietal, ze cos takiego mialo miejsce tylko przejdzie do pozadku dziennego. Tak bylo w Angli, Irlandi i innych krajach gdzie byl wielki szum i krzyk o ograniczaniu praw itp.

pukas
18-11-2010, 10:30
Najzabawniejsze sa teksty o ignorancji palaczy, o tym ze sa egoistami, o wolnosci wyboru. Dziwne ze nikt jeszcze nie porownal ich do faszystow mordujacych bezbronne dzieci. Pytanie dnia brzmi, kiedy byla wolnosc wyboru, w czasach knajp z dymkiem i takich bez smogowych czy teraz z zakazem w kazdej knajpie? Kto jest wiekszym egoista, ten co palil tam gdzie wolno bylo i nie trul tam gdzie byl zakaz czy ten ktory popiera zakaz palenia wszedzie? Ignorant pokaze sie po odpowiedzi na powyzsze pytania ;-)

Ide sobie nabic fajke ;-P


Z jakiego powodu nazywasz ich "ignorantami"? Kto to jest ignorant według Ciebie?

Być może zbyt śmiało posądziłem wszystkich wielbicieli tytoniu o umiejętność czytania - na każdej paczce papierosów od ponad 10 lat jest ostrzeżenie o szkodliwości jego palenia, bierni palacze również narażają zdrowie
ignorantem można nazwać człowieka który :
http://www.sjp.pl/co/ignorant

wiec jak nazwać osoby palące, świadome szkodliwości tego tego nałogu nie tylko dla nich ale i również dla otoczenia protestujące przeciw zakazowi palenia? Mogłem użyć innego słowa na "I" które samo ciśnie sie na usta gdy widzi sie osobę zapalającą papierosa na przystanku autobusowym obok kobiety w ciąży.

no ale jeśli ktoś nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwości swoich działań to wtedy możemy nazwać albo idiotą albo ignorantem - wybór należy do ciebie


Przykro mi strasznie, ale jest to zgodne z prawem. Tworząc klub z regulaminem członkowskim, czyli np. klub palacza legalnie omijasz ustawę. W Warszawie niektóre Puby zaczynają się przemianowywać na takie kluby palacza.

Możliwe że masz racje - mam nadzieje że nie bo to właściwie sprowadza sie to kontynuacji obecnego stanu rzeczy.
Oczywiście właściciel może założyć sobie klub itd. ale pozostaje problem koncesji na alkohol i inne takie. Urząd miasta może łatwo odmówić przedłużenia koncesji

ekonet
18-11-2010, 10:38
Mogłem użyć innego słowa na "I" które samo ciśnie sie na usta gdy widzi sie osobę zapalającą papierosa na przystanku autobusowym obok kobiety w ciąży.
I ja optuję za tą wersją. ;)
Z tym, że ja bym tę wypowiedź skrócił do:

Mogłem użyć innego słowa na "I" które samo ciśnie sie na usta gdy widzi sie osobę zapalającą papierosa
gdyż nigdy nie pojmę, co może być przyjemnego w paleniu papierosów...

ALF
18-11-2010, 13:10
na każdej paczce papierosów od ponad 10 lat jest ostrzeżenie o szkodliwości jego palenia, bierni palacze również narażają zdrowie
ignorantem można nazwać człowieka który :

Jadąc 60km/h w mieście też stajesz się ignorantem, albo tym na "I". Przechodząc obok pasów też, itd...stąd wniosek, że 100% obywateli RP to ignoranci i ci na "I" ;)

akustyk
18-11-2010, 13:26
Jadąc 60km/h w mieście też stajesz się ignorantem, albo tym na "I". Przechodząc obok pasów też, itd...stąd wniosek, że 100% obywateli RP to ignoranci i ci na "I" ;)
ale 60km/h jest dozwolone po godzinie 23.00 ;)

tak ogolnie, to ja sie w duzym stopniu zgadzam. styl jazdy Polakow i ich totalna niezdolnosc do trzymania
sie ograniczen predkosci + brak zachowan stadnych przejawiajacych sie jakas(kolwiek) wyobraznia
i umiejetnoscia wspolpracy z innymi uzytkownikami drogi - to jest cos, co sprawia, ze sa oni
nierzadko dokuczliwi dla ruchu drogowego. dosc powiedziec, ze smiertelnosc na polskich drogach jest
drastycznie wyzsza niz w krajach typu Niemcy, Holandia, Dania czy UK.

tylko nie wiem jak w prosty sposob poprawic umiejetnosci i wyobraznie ludzi :(

zdyboo
18-11-2010, 13:42
tylko nie wiem jak w prosty sposob poprawic umiejetnosci i wyobraznie ludzi :(

Pracą u podstaw, ale to oczywiście nie jest szybki sposób. Dopóki będą tylko uczyć jak zdać egzamin, to się nic nie poprawi.
Mam szwagra Fina, ma 32 lata, a tym co potrafi za kierownicą, spokojnie odstawia o kilka długości dowolnego polskiego kierowcę, którego znam, nawet takich, co zawodowo jeżdżą po kilkanaście lat.
Mam też kolegę, który niedawno zrobił prawo jazdy, za to już zdążył nabyć sporą część złych nawyków polskich kierowców. Powiedział, że w Finlandii bałby się jeździć samochodem i to nie ze względu na wysokość mandatów, a na dysproporcje w wyszkoleniu kierowców.

piotr_74
18-11-2010, 14:23
Podsumowując :). Jeżeli wsiadam do samochodu i z tłumika zaczynają wylatywać spaliny (posiadam katalizator i sprawny silnik oraz układ wydechowy) jestem ignorantem, bo jadę i przejeżdżam obok kobiet w ciąży, staruszków, dzieci i wielu innych ludzi. Stoję na skrzyżowaniach z pracującym silnikiem i skrobię szyby również z pracującym silnikiem. Wsiadając do autobusu - no cóż również jestem ignorantem. Przecież samochody w całkiem sporym mieście produkują tony substancji szkodliwych dla zdrowia którymi cały czas oddychamy. Proponuję wprowadzić zakaz poruszania się samochodami :). Co niektórzy wypowiadają się tutaj jakby spędzali 24 h na dobę przez 7 dni tygodniu w knajpach, tak przynajmniej wygląda z ich ironicznych wypowiedzi i zawziętości w wypowiedziach. Rozumiem, że po ulicach chodzą w maseczkach, nie drukują na drukarkach laserowych i nie używają ksero - przebywanie w pomieszczeniach z ww. pracującymi urządzeniami jest bardzo szkodliwe dla zdrowia z powodu pylenia tonerów :)

akustyk
18-11-2010, 14:35
kwestie umiejetnosci sterowania pojazdem to ja raczej pomijam. normalna jazda drogowa to nie jest rajd
i na niej utrzymanie pojazdu na drodze nie wymaga jakiegos wielkiego halo, przynajmniej przez wieksza
czesc roku.

problemem w PL jest kompletny brak zachowan stadnych kierowcow. chociaz to nie tylko problem Polakow,
bo tacy Austriacy, Litwini, Rumunii, Portugalczycy czy Slowency tez sa czyrakiem na dupie jak przychodzi do
poruszania sie po autostradach - duza czesc kompletnie nie rozumie, ze na kontynencie jezdzi sie prawym pasem
(pomiedzy zjazdami/wjazdam) ale za to przed wjazdem zwalnia sie pas migracyjny... a juz wpuszczanie osob
z podporzadkowanej to w Polsce tabu gorsze niz seks przedmalzenski ;) normalnie penisy wiedna od tego chyba ;)

wiele rzeczy rozbija sie o brak praktyki na drogach wielopasmowych, sporo o typowe dla krajow katolickich
podejscie do prawa ("wszyscy inni powinni przestrzegac, ale ja sam nie musze, jesli uwazam za glupie")
i przekonanie o "nalezeniu sie". jeszcze inna kwestia jest, przynajmniej w Polsce, obledne myslenie w kategoriach
patrzenia na innych - dlaczego Kowalski mialby cos zrobic przepisowo, jesli wszyscy dookola lamia prawo?...

dobra, wiecej nie skrobie, bo to sie mocny off-topic robi...

pukas
18-11-2010, 14:48
Podsumowując :). Jeżeli wsiadam do samochodu i z tłumika zaczynają wylatywać spaliny (posiadam katalizator i sprawny silnik oraz układ wydechowy) jestem ignorantem, bo jadę i przejeżdżam obok kobiet w ciąży, staruszków, dzieci i wielu innych ludzi. Stoję na skrzyżowaniach z pracującym silnikiem i skrobię szyby również z pracującym silnikiem. Wsiadając do autobusu - no cóż również jestem ignorantem. Przecież samochody w całkiem sporym mieście produkują tony substancji szkodliwych dla zdrowia którymi cały czas oddychamy. Proponuję wprowadzić zakaz poruszania się samochodami :)

heeej - świetne podsumowanie! niesamowicie błyskotliwe i wyjątkowo wiele wnosi do tej dyskusji...

masz racje - więcej jest ludzi zachorowało od wdychania smogu, używania laserowych drukarek, foliowych torebek na zakupy itd. niż od palenia papierosów
opublikuj swoje przemyślenia w branżowych czasopismach medycznych a nobla 2011 masz już w kieszeni

mi już brak sił żeby tłumaczyć coś oczywistego


Co niektórzy wypowiadają się tutaj jakby spędzali 24 h na dobę przez 7 dni tygodniu w knajpach, tak przynajmniej wygląda z ich ironicznych wypowiedzi i zawziętości w wypowiedziach. Rozumiem, że po ulicach chodzą w maseczkach, nie drukują na drukarkach laserowych i nie używają ksero - przebywanie w pomieszczeniach z ww. pracującymi urządzeniami jest bardzo szkodliwe dla zdrowia z powodu pylenia tonerów :)

jak słusznie zważyłeś - większość czasu spędzamy poza pubami, kubami itd - nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale to odnosi sie zarówno do palących jak i nie palących, a palić na ulicy i we własnym domu możesz 24h na dobe 7 dni w tygodniu... jak dasz rade to pal!

inna sprawa że palacz po skończeniu papierosa wewnątrz lokalu nie zabiera wydychanego dymu ze sobą gdy opuszcza lokal - umiesz tak zrobić ?

piotr_74
18-11-2010, 15:02
heeej - świetne podsumowanie! niesamowicie błyskotliwe i wyjątkowo wiele wnosi do tej dyskusji...

masz racje - więcej jest ludzi zachorowało od wdychania smogu, używania laserowych drukarek, foliowych torebek na zakupy itd. niż od palenia papierosów
opublikuj swoje przemyślenia w branżowych czasopismach medycznych a nobla 2011 masz już w kieszeni


niewiele wnosi, tak samo jak większość postów w tej dyskusji.
Nigdzie nie napisałem, że więcej. Od torebek foliowych? - przesadzasz

pukas
18-11-2010, 15:07
niewiele wnosi, tak samo jak większość postów w tej dyskusji.
Nigdzie nie napisałem, że więcej. Od torebek foliowych? - przesadzasz

o ironii słyszałeś ?

freefly
18-11-2010, 15:09
Podsumowując :). Jeżeli wsiadam do samochodu i z tłumika zaczynają wylatywać spaliny (posiadam katalizator i sprawny silnik oraz układ wydechowy) jestem ignorantem, bo jadę i przejeżdżam obok kobiet w ciąży, staruszków, dzieci i wielu innych ludzi. Stoję na skrzyżowaniach z pracującym silnikiem i skrobię szyby również z pracującym silnikiem. Wsiadając do autobusu - no cóż również jestem ignorantem. Przecież samochody w całkiem sporym mieście produkują tony substancji szkodliwych dla zdrowia którymi cały czas oddychamy. Proponuję wprowadzić zakaz poruszania się samochodami :). Co niektórzy wypowiadają się tutaj jakby spędzali 24 h na dobę przez 7 dni tygodniu w knajpach, tak przynajmniej wygląda z ich ironicznych wypowiedzi i zawziętości w wypowiedziach. Rozumiem, że po ulicach chodzą w maseczkach, nie drukują na drukarkach laserowych i nie używają ksero - przebywanie w pomieszczeniach z ww. pracującymi urządzeniami jest bardzo szkodliwe dla zdrowia z powodu pylenia tonerów :)

Spaliny samochodowe nie są tak groźne jak PM10.
PM10 to nic innego jak pył zawieszony, którego średnica cząsteczek nie przekracza 10 mikrometrów. Od wiele lat głównym składnikiem PM10 są cząsteczki...........gumy z opon samochodowych, pył z klocków hamulcowych, a także pył ze ścieralnych nawierzchni asfaltowych. Są to wręcz niewyobrażalne ilości syfu w powietrzu, które są bardzo szkodliwe dla zdrowie. 100 razy bardziej szkodliwe niż spaliny samochodowe i dym tytoniowy.
Ale to jakoś nikomu nie przeszkadza, bo to po prostu nie śmierdzi.
Tajemnicą poliszynela jest również ilość zgonów, przewlekłe choroby z powodu wdychania tego syfu. Oczywiście największe zagrożenie jest dla dzieci. Dziecko ma objawy alergii, astmy, częste zapalenia dróg oddechowych. a wg testów nie jest na nic uczulone. Bo po prostu niema takich testów, które określałyby uczulenie na składniki asfaltu, klocków hamulcowych lub mieszanki gumy opon. Skład, a zwłaszcza różne dodatki stosowane znane są tylko producentowi i jest to pilnie strzeżona tajemnica producenta.

piotr_74
18-11-2010, 15:17
o ironii słyszałeś ?


Od torebek foliowych? - przesadzasz
słyszałem, a Ty? :)

pukas
18-11-2010, 15:18
jaaa pierniczę sugerujecie że skoro wszystko jest szkodliwe to mamy nie zabraniać niczego ? naprawdę wierzycie w taki obraz sytuacji ?

freefly
18-11-2010, 15:24
jaaa pierniczę sugerujecie że skoro wszystko jest szkodliwe to mamy nie zabraniać niczego ? naprawdę wierzycie w taki obraz sytuacji ?

A kim wy jesteście, że chcecie zabraniać. Zabraniacie, bo lubicie, czy też kierujecie się kryteriami, że jeśli nam to przeszkadza lub tego nie lubimy, to zabronimy.

de Fresz
18-11-2010, 15:26
Pracą u podstaw, ale to oczywiście nie jest szybki sposób. Dopóki będą tylko uczyć jak zdać egzamin, to się nic nie poprawi.

To nie jest cała prawda, to tylko część. Innym dość istotnym czynnikiem, jest coś, co można krótko określić, jako "represyjny aparat państwa, nakładający kolejne ograniczenia i nie dający nic w zamian". Przykłady? Proszę bardzo: niech mi ktoś pokaże inny tzw. cywizlizowany kraj europy, gdzie w XXI w. podróż pomiędzy największymi miastami kraju, odległymi o jakieś 300 km, przy pełnym przestrzeganiu przepisów zajmuje 7-9 godzin. W jakim innym kraju widząc ograniczenie na zkręcie do 50 km/h, można go przy dobrej pogodzie spokojnie przejechać z prędkością 2 razy wyższą? W jakim innym kraju drogi są tak obwieszone blaszanymi znakami, których żaden normalny człowiek nie jest w stanie na dłuższą metę przestrzegać? Gdzie indziej na tzw. drodze krajowej teren zabudowany z ograniczeniem do 50 występuje średnio co 30 km? Gdzie jeszcze stan nawierzchni bywa tak katastrofalny? Gdzie jeszcze remont drogi potrafi trwać z grubsza 10 lat (pierwszy przykład z brzegu - Gierkówka), a na płatnej austostradzie odcinek remontowany długości ponad 50 km ze ściśnięciem obu kierunków na jednej nitce, nie wpływa w żaden sposób na wysokość opłaty za przejazd? Gdzie indziej drogi krajowe są tak nędznie wyposażone w elementy odblaskowe, a pasy malowane albo śliskim g***em, albo czymś, co już po pomalowaniu jest w deszczu w ogóle niewidoczne? Gdzie indziej policja notorycznie przekłamuje statystyki wypadków, jako przyczynę wpisując "nadmierna prędkość", nawet gdy jest to sprzeczne z elementarną logiką?
I tak jeszcze można by dłuuuuuugo. Nie, polskie drogi i zachowanie polskich kierowców nie są dobrą analogią do niczego innego. Jak na warunki jakie tu panują i tak uważam nie jeździmy szczególnie kiepsko.



Mam szwagra Fina, ma 32 lata, a tym co potrafi za kierownicą, spokojnie odstawia o kilka długości dowolnego polskiego kierowcę, którego znam, nawet takich, co zawodowo jeżdżą po kilkanaście lat.

To spytaj gdzie się tego nauczył i jaki styl jazdy dominuje na ichniejszych szutrówkach. A później spytaj jakiegoś polskiego, interesującego się motoryzacją kierowcę, ile mamy torów wyścigowych do zapierdzielania w naszym cudownym kraju, na które mundre głowy z tiwi tak ochoczo wysyłają wszystkich lubiących szybką jazdę. I niech coś Ci opowie, jak łatwo jest się na taki obiekt dostać celem odbycia treningów, czy też radosnego pozap....




kwestie umiejetnosci sterowania pojazdem to ja raczej pomijam. normalna jazda drogowa to nie jest rajd i na niej utrzymanie pojazdu na drodze nie wymaga jakiegos wielkiego halo, przynajmniej przez wieksza czesc roku.

Noooo. W Polsce wszyscy kierowcy są traktowani przez włodarzy, jak 70-cio letni, przyślepi dziadkowie w 30 letnich Skodach i pod taką średnią są ustawiane przepisy.



problemem w PL jest kompletny brak zachowan stadnych kierowcow. chociaz to nie tylko problem Polakow,
bo tacy Austriacy, Litwini, Rumunii, Portugalczycy czy Slowency tez sa czyrakiem na dupie jak przychodzi do
poruszania sie po autostradach - duza czesc kompletnie nie rozumie, ze na kontynencie jezdzi sie prawym pasem

Masz niezwykle ciekawe obserwacje. Co prawda zupełnie oderwane od rzeczywistości, jaką ja widziałem, ale ciekawe. A z wyjątkiem Portugalii, byłem we wszystkich tych krajach i jakoś tak mi wyszło, że łosie uporczywie niezjeżdżające z lewego, to coś pomiędzy marnym promilem, a nędznym procentem.



a juz wpuszczanie osob z podporzadkowanej to w Polsce tabu gorsze niz seks przedmalzenski ;) normalnie penisy wiedna od tego chyba ;)

Ale że co, ktoś kto ma pierwszeństwo ma się mimo tego zatrzymać i wpuścić tego z podporządkowanej? Bo jeśli chodzi Ci o miejscam gdzie się trudno włączyć, to ja jakoś codziennie widzę dziesiątki sytuacji, gdy ludzie są wpuszczani. Nie zawsze i nie przez każdego, ale bez większego problemu, w czasie krótszym od wieczności. Najgorsze są jednak pipy, które się wpuszcza, a ona nie jedzie, mryga się długimi, a ona nie jedzie, no to trudno, szansa stracona, ten na pierszeństwie jedzie dalej, a w tym momencie ta pipa wreszcie się zbiera i rusza. A później płacz i łzy, że trąbią, chamstwo się panoszy i takie bzdety.



wiele rzeczy rozbija sie o brak praktyki na drogach wielopasmowych,

Ciężko wyrobić praktykę na czymś, czego jest jak na lekarstwo. Ale i tak nie jest aż tak tragicznie.



sporo o typowe dla krajow katolickich podejscie do prawa ("wszyscy inni powinni przestrzegac, ale ja sam nie musze, jesli uwazam za glupie")

To ciekawe, że ci reformanccy Niemcy i Skandynawowie, ilekroć przyjadą do Polski, to od razu przesiąkają tym klimatem i sami zaczynają zapierdzielać, jak lokalesi. Na nic wychowanie, na nic wyssane z mlekiem matki zachowania stadne, ot, to musi być coś w powietrzu, co katoliccy księżulkowie rozpylają wraz z kadzidłem przy każdym kościele... Dżiiiiiiizaaaaaas.

piotr_74
18-11-2010, 15:50
jaaa pierniczę sugerujecie że skoro wszystko jest szkodliwe to mamy nie zabraniać niczego ? naprawdę wierzycie w taki obraz sytuacji ?
ale po co się tak stresujesz? Weszła ustawa powinieneś być zadowolony, a walczysz, ironizujesz i czasami obrażasz innych jakby od tego zależało czy ta ustawa ma wejść czy nie?

zdyboo
18-11-2010, 15:56
To spytaj gdzie się tego nauczył i jaki styl jazdy dominuje na ichniejszych szutrówkach. A później spytaj jakiegoś polskiego, interesującego się motoryzacją kierowcę, ile mamy torów wyścigowych do zapierdzielania w naszym cudownym kraju, na które mundre głowy z tiwi tak ochoczo wysyłają wszystkich lubiących szybką jazdę. I niech coś Ci opowie, jak łatwo jest się na taki obiekt dostać celem odbycia treningów, czy też radosnego pozap....

Nauczył się pewnie w Finlandii. Ja wiem, że fińscy kierowcy są postrzegani przez pryzmat sportów motorowych, ale zapewniam Cię, że nigdy nie ścigał się, nie jeździł po torze, mimo to nie ma ciągot do jazdy sportowej. Tam się inaczej jeździ, zgodnie z przepisami, choć powinienem właściwie napisać, że to u nas się jeździ inaczej.
Taki przykład, puste miasto, wczesny ranek i nikt nie przekracza 50 km/h. Mimo, że nie ma fotoradarów, a policję spotyka się sporadycznie.
Włączanie się do ruchu, u nas zakładasz, że kierownik na głównej jedzie za szybko i ciężko jest ocenić czy dasz radę zdążyć się włączyć do ruchu. Tam nie ma takich problemów, dzięki temu, patrząc z boku czasem sytuacja wygląda tak, że nasi kierowcy dostali by apopleksji i ogłuchli od nadużywania klaksonu. Tam to sytuacja normalna, podnosząca ciśnienie tak samo jak poranne umycie zębów.

Sendilkelm
18-11-2010, 16:08
To nie jest cała prawda, to tylko część. Innym dość istotnym czynnikiem, jest coś, co można krótko określić, jako "represyjny aparat państwa, nakładający kolejne ograniczenia i nie dający nic w zamian". Przykłady? Proszę bardzo: niech mi ktoś pokaże inny tzw. cywizlizowany kraj europy, gdzie w XXI w. podróż pomiędzy największymi miastami kraju, odległymi o jakieś 300 km, przy pełnym przestrzeganiu przepisów zajmuje 7-9 godzin. W jakim innym kraju widząc ograniczenie na zkręcie do 50 km/h, można go przy dobrej pogodzie spokojnie przejechać z prędkością 2 razy wyższą? W jakim innym kraju drogi są tak obwieszone blaszanymi znakami, których żaden normalny człowiek nie jest w stanie na dłuższą metę przestrzegać? Gdzie indziej na tzw. drodze krajowej teren zabudowany z ograniczeniem do 50 występuje średnio co 30 km? Gdzie jeszcze stan nawierzchni bywa tak katastrofalny? Gdzie jeszcze remont drogi potrafi trwać z grubsza 10 lat (pierwszy przykład z brzegu - Gierkówka), a na płatnej austostradzie odcinek remontowany długości ponad 50 km ze ściśnięciem obu kierunków na jednej nitce, nie wpływa w żaden sposób na wysokość opłaty za przejazd? Gdzie indziej drogi krajowe są tak nędznie wyposażone w elementy odblaskowe, a pasy malowane albo śliskim g***em, albo czymś, co już po pomalowaniu jest w deszczu w ogóle niewidoczne? Gdzie indziej policja notorycznie przekłamuje statystyki wypadków, jako przyczynę wpisując "nadmierna prędkość", nawet gdy jest to sprzeczne z elementarną logiką?
I tak jeszcze można by dłuuuuuugo. Nie, polskie drogi i zachowanie polskich kierowców nie są dobrą analogią do niczego innego. Jak na warunki jakie tu panują i tak uważam nie jeździmy szczególnie kiepsko.

100% się zgadzam!!!


Ale że co, ktoś kto ma pierwszeństwo ma się mimo tego zatrzymać i wpuścić tego z podporządkowanej? Bo jeśli chodzi Ci o miejscam gdzie się trudno włączyć, to ja jakoś codziennie widzę dziesiątki sytuacji, gdy ludzie są wpuszczani. Nie zawsze i nie przez każdego, ale bez większego problemu, w czasie krótszym od wieczności. Najgorsze są jednak pipy, które się wpuszcza, a ona nie jedzie, mryga się długimi, a ona nie jedzie, no to trudno, szansa stracona, ten na pierszeństwie jedzie dalej, a w tym momencie ta pipa wreszcie się zbiera i rusza. A później płacz i łzy, że trąbią, chamstwo się panoszy i takie bzdety.

Dokładnie mam takie same obserwacje. Sam jeśli jest korek i 2-3 przede mną nie puści to ja wpuszczam. To samo na pasach. Jak jadę ostatni a pieszy stoi i czeka to przejadę, bo za mną sobie spokojnie przejdzie. Jeśli sznurek za mną to puszczam.

piotr_74
18-11-2010, 16:11
Nauczył się pewnie w Finlandii.
Ostatni oglądałem jakiś stary Top Gear i było właśnie na temat nauki jazdy w Finlandii. Kursant musi się np. nauczyć wychodzenia z poślizgu, obrotów 360 stopni, samochodem na mokrej nawierzchni + wiele innych rzeczy, które u nas uczą chyba w szkołach bezpiecznej jazdy czy innych szkółkach rajdowych :)

zdyboo
18-11-2010, 16:26
Ostatni oglądałem jakiś stary Top Gear i było właśnie na temat nauki jazdy w Finlandii. Kursant musi się np. nauczyć wychodzenia z poślizgu, obrotów 360 stopni, samochodem na mokrej nawierzchni + wiele innych rzeczy, które u nas uczą chyba w szkołach bezpiecznej jazdy czy innych szkółkach rajdowych :)

Ja bym TopGear nie traktował jako wyroczni, lubię ich bardzo ale koloryzować to oni umieją. :)
Główna różnica jest taka, że tam trzeba zaliczyć ileś tam godzin jazdy zimowej i nocnej. Wychodzenie z poślizgu też, ale obroty, to już mit. Warunki atmosferyczne i położenie geograficzne warunkuje jakby inny styl jazdy.
W ziemie co ciekawe nie odśnieżają ulic, znaczy jak pół metra w nocy napada, to zgarną, ale do asfaltu się nie będą dokopywali na siłę. Ubiją tylko, żeby nie jeździć po kopnym, jak jest pod górkę to sypną żwirem i voila. Soli nie stosują. Jak szosą miejscowo oblodzi, to stawiają znaki "Uwaga oblodzenie". Tyle, że tam zimówki z reguły mają kolce, to jest ciut łatwiej.
Ponadto tam już jako nastolatek możesz prowadzić samochód, oczywiście odpowiednio oznakowany (trójkąt) i z rodzicem posiadającym prawo jazdy na prawym fotelu. O tym, że w rajdach na zamkniętych trasach mogą startować praktycznie dzieci nie wspominam.
Jak jest potrzeba, to spytam siostry jak dokładnie wygląda kurs prawa jazdy w Finlandii, stosunkowo niedawno zrobiła, to i informacje będą świeże.

freefly
18-11-2010, 16:42
Ostatni oglądałem jakiś stary Top Gear i było właśnie na temat nauki jazdy w Finlandii. Kursant musi się np. nauczyć wychodzenia z poślizgu, obrotów 360 stopni, samochodem na mokrej nawierzchni + wiele innych rzeczy, które u nas uczą chyba w szkołach bezpiecznej jazdy czy innych szkółkach rajdowych :)

Szkoda, że nie uczą ich unikania kolizji z łosiami. Rocznie ponad 2 tyś. ;)

offthe
18-11-2010, 16:58
i umiejetnoscia wspolpracy z innymi uzytkownikami drogi - to jest cos, co sprawia, ze sa oni
nierzadko dokuczliwi dla ruchu
Ludziom na drodze się nie ufa. Dlatego też nie można z nimi współpracować. Jedyne co wchodzi w grę to życzliwość wobec innego kierowcy. Traktuj innych tak, jakbyś chciał być traktowany.

masz racje - więcej jest ludzi zachorowało od wdychania smogu
Tego nikt nie dowiódł, a palenie papierosów nie daje tobie gwarancji, że zachorujesz. To wspomaga, jednak nie powoduje.

niech mi ktoś pokaże inny tzw. cywizlizowany kraj europy, gdzie w XXI w
Cywilizowany to nie, no bo z jakiej racji mamy się przyrównywać do krajów cywilizowanych?

de Fresz
18-11-2010, 17:12
Nauczył się pewnie w Finlandii. Ja wiem, że fińscy kierowcy są postrzegani przez pryzmat sportów motorowych, ale zapewniam Cię, że nigdy nie ścigał się, nie jeździł po torze, mimo to nie ma ciągot do jazdy sportowej.

Jak zeznają znajomi, którzy tam mieszkali kawałek czasu, w Finladii popularnym sposobem spędzania niedzielnego przedpołudnia, jest wyskok na odludne szutrówki i zapierdzielanie ile wlezie (jak głosi miejska legenda ograniczenia tam nie obowiązują), czy zimą polatanie sobie bokiem w poślizgach po nieodśnieżonych bocznych drogach, czy parkingach. I robi to całkiem spora część kierowców, nie tylko jakoś szczególnie zakręceni na punkcie jazdy rajdowej, dla nich to po prostu zwyczajna sprawa i miejsca do takich zabaw jest od pyty.



Tam się inaczej jeździ, zgodnie z przepisami,

W Finladii jak masz do przejechania 200 km i gieps Ci skalkuluje trasę na 2:20, to dokładnie w tym czasie się wyrobisz, nie łamiąc żadnego przepisu i po drodze zaliczając przejazd przez całkiem spore miasto. Powtórzysz tą sztukę w Polsce?



Włączanie się do ruchu, u nas zakładasz, że kierownik na głównej jedzie za szybko i ciężko jest ocenić czy dasz radę zdążyć się włączyć do ruchu.

Przykro mi, ale nie miewam tego typu problemów. Ocena prędkości nadjeżdżającego pojazdu jest elementarna dla bezpiecznego poruszania się po drogach. Wystarczy chwila obserwacji, jak nie, to stoję i czekam aż będę miał pewność, zwykle nie dłużej niż minutę.




Dokładnie mam takie same obserwacje. Sam jeśli jest korek i 2-3 przede mną nie puści to ja wpuszczam. To samo na pasach. Jak jadę ostatni a pieszy stoi i czeka to przejadę, bo za mną sobie spokojnie przejdzie. Jeśli sznurek za mną to puszczam.

No ale tak jeździ, śmiem twierdzić duża część kierowców. A że czasem trafi się burak? Trudno, zaraz znajdzie się ktoś bardziej kulturalny. Choć czasem miewam "dzień buca", gdy najzwyczajniej nie mam ochoty tryskać kulturą na boki, to jednak przez znakomitą większość czasu wpuszczam (pojedyńczo) prawie wszystkich, jeśli nie wymaga to ode mnie gwałtownych manewrów. Bo trudno żebym będąc na drodze z pierszeństwem mocno hamował, aby wpuścić tego z podporządkowanej, ale już lekkie przyhamownie, aby ktoś się wcisnął nie jest zbytkiem wysiłku.

plusfoto
18-11-2010, 17:21
Mam pytanie do znawców - co to jest miejsce publiczne?
Ponadto uważam iż ustawa jest bez sensu tak jak ustalanie długości ogórka czy wielkości ziemniaka przez UE.
Wystarczył by wyłącznie nakaz wyraźnego oznaczania lokali czy pabów - tu się pali lub nie. Ktoś tam napisał że śmierdzi jak wraca do domu dymem. A przepraszam dlaczego wchodzi tam gdzie się pali a nie tam gdzie nie - przecież były takie lokale i paby. Zakaz w miejscach publicznych (jeśli ja dobrze takie miejsce pojmuję) tak ale przecież pab, restauracja, to miejsce prywatne i o tym powinien chyba decydować jego właściciel. A każdy tam wchodząc wie na co się decyduje. Wchodziśz do miejsca gdzie się pali - nie miej pretensji że potem śmierdisz dymem, wchodzisz do lokalu gdzie tego nie wolno - nie miej pretensji że ci nie dadzą popielniczki.

freefly
18-11-2010, 17:26
Mam pytanie do znawców - co to jest miejsce publiczne?

Wg prawa oznacza miejsce, w którym nie wolno spożywać alkoholu.;-):smile:
Musisz bardziej sprecyzować pytanie.:mrgreen:

A i tak nie uzyskasz jednoznacznej odpowiedzi.

offthe
18-11-2010, 17:34
W Finladii jak masz do przejechania 200 km i gieps Ci skalkuluje trasę na 2:20, to dokładnie w tym czasie się wyrobisz, nie łamiąc żadnego przepisu i po drodze zaliczając przejazd przez całkiem spore miasto. Powtórzysz tą sztukę w Polsce?

Cóż.. wg mnie powód nieprzestrzegania przepisów jest prosty. Miasta zakorkowane są nieźle, więc po wyjeździe z miasta dają w palnik żeby nadrobić czas. Argument o wyjeździe wcześniej jest debilny, bo niektórzy zwyczajnie.. nie mogą. Co innego kiedy jedzie ktoś na wakacje... Przestrzegać przepisów można, ale niech dadzą nam warunki do tego, by można było jeździć normalnie. Drogówka w kretyńskich miejscach, fotoradary ustawiane przez idiotów też robią swoje.

Dorian
18-11-2010, 18:16
ile mamy torów wyścigowych do zapierdzielania w naszym cudownym kraju

I ile kosztuje taka przyjemność... ;) Za średnią pensję możesz sobie pozwolić na kilka godzin miesięcznie...

TristisAnima
18-11-2010, 18:36
A przepraszam dlaczego wchodzi tam gdzie się pali a nie tam gdzie nie - przecież były takie lokale i paby.

Bo nie wszyscy mieszkają w Łodzi, Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Olbrzymia część społeczeństwa, w co trudno widzę niektórym uwierzyć, mieszka w małych miastach gdzie NIE MA LOKALI DLA NIEPALĄCYCH. Czy mam przez to siedzieć w domu, bo 20% społeczeństwa, nie chce się zadka na pięć min. ruszyć przed lokal.

freefly
18-11-2010, 18:52
Czy mam przez to siedzieć w domu, bo 20% społeczeństwa, nie chce się zadka na pięć min. ruszyć przed lokal.

A czy ktoś Cię trzyma na siłę w domu. Na 10 km 2 jest tyle różnych miejsc, gdzie można iść i jeden pub, a Ty akurat chcesz iść do pubu, gdzie wszyscy palą. Idź sobie na spacer do lasu i nie zawracaj gitary.;)

kisio
18-11-2010, 18:58
freefly Twoja tolerancja dla poglądów odmiennych niż własne nie przestaje mnie zadziwiać..

TristisAnima
18-11-2010, 19:05
A czy ktoś Cię trzyma na siłę w domu. Na 10 km 2 jest tyle różnych miejsc, gdzie można iść i jeden pub, a Ty akurat chcesz iść do pubu, gdzie wszyscy palą. Idź sobie na spacer do lasu i nie zawracaj gitary.;)

Ja sam po pabach się nie szwendam, ale jak już się ze starymi znajomymi spikniemy, raczej trudno żebyśmy szli na spacerek do lasu :?. Poza tym, teraz już nie muszę siedzieć, a jeśli tobie się ustawa nie podoba, to może poradzę to samo co ty mi :-P

Dorian
18-11-2010, 19:06
Bo nie wszyscy mieszkają w Łodzi, Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Olbrzymia część społeczeństwa, w co trudno widzę niektórym uwierzyć, mieszka w małych miastach gdzie NIE MA LOKALI DLA NIEPALĄCYCH. Czy mam przez to siedzieć w domu, bo 20% społeczeństwa, nie chce się zadka na pięć min. ruszyć przed lokal.

Nie. Możesz ubić na tym niezły interes otwierając swój pub dla niepalących!

Sam nie palę, ba, nawet nie miałem nigdy papierosa w ustach. Mimo to uważam, że mój pub, moje zasady. ;)

dem
18-11-2010, 19:09
Nie. Możesz ubić na tym niezły interes otwierając swój pub dla niepalących!

mój pub, moje zasady. ;)

Twój pistolet, Twoje zasady?

TristisAnima
18-11-2010, 19:12
Nie. Możesz ubić na tym niezły interes otwierając swój pub dla niepalących!

Sam nie palę, ba, nawet nie miałem nigdy papierosa w ustach. Mimo to uważam, że mój pub, moje zasady. ;)

Z całym szacunkiem, ale jak zabierasz głos w dyskusji, to weź przejrzyj ten wątek, już jeden mi proponował założenie życiowego interesu, jak mu się wydawało. Nie mam zamiaru co drugi post odpisywać na te same argumenty :-?

Dorian
18-11-2010, 19:37
Twój pistolet, Twoje zasady?

Naprawdę nie dostrzegasz różnicy?



Z całym szacunkiem, ale jak zabierasz głos w dyskusji, to weź przejrzyj ten wątek, już jeden mi proponował założenie życiowego interesu, jak mu się wydawało. Nie mam zamiaru co drugi post odpisywać na te same argumenty :-?
Wybacz, ale wszystkich postów jeszcze nie przeczytałem. Ale już odnalazłem co pisałeś:


Co to za głupia ironia? Ktoś już napisał wcześniej czemu jest to nie najlepszy biznes, zwłaszcza w małych miastach.
Prędzej niepalący się poświęci i pójdzie z palącym do jego knajpy niż odwrotnie.

Sam napisałeś, że w Twoim mieście jest 80% niepalących. To zdecydowana większość. A mimo to narzekałbyś na brak klientów? W takim razie oznacza to, że klientami są głównie palący. Po co więc zakazywać palenia wbrew ludziom generującym dochody?

TristisAnima
18-11-2010, 20:02
Sam napisałeś, że w Twoim mieście jest 80% niepalących. To zdecydowana większość. A mimo to narzekałbyś na brak klientów? W takim razie oznacza to, że klientami są głównie palący. Po co więc zakazywać palenia wbrew ludziom generującym dochody?

Nie napisałem, że w moim mieście jest 80% niepalących, tylko stwierdziłem, że ogólnie jest 80% niepalących w naszym społeczeństwie (+- przytoczyłem tu oficjalne statystyki, jednak statystyki mają to do siebie, że uwzględniane są w nim zarówno niemowlaki jak i osoby w podeszłym wieku a nas interesuje głównie przedział wiekowy uczęszczający do pabów, barów, dyskotek, etc. a tu najprawdopodobniej już nie będzie tak różowo), jak to się rozkłada w moim mieście, nie wiem. Nie w tym rzecz. Śmiem twierdzić, że nawet jeśli byłyby to tak optymistyczne liczby, taki interes nie utrzymałby się. Głównym warunkiem powodzenia takiego lokalu w małym mieście (gdzie i tak rynek jest już wystarczająco nasycony), byłyby homogeniczne znajomości. Jednak jeśli w grupie 6 osób trafią się choćby 2 osoby palące, to odpowiedz sobie, gdzie w większości sytuacji taka grupka się wybierze. Z własnego doświadczenia wiem, że trudno byłoby przekonać takie osoby do lokalu dla niepalących. Dla świętego spokoju spokoju niepalący pójdą do lokalu gdzie można palić.

gregory_21
18-11-2010, 20:21
Widzę, że jak zwykle gdy na naszym pięknym forum pojawi się temat kontrowersyjny to powstaje jeden wielki kiklołek z piekła rodem.
Był już raz taki - gordyjski - i też nikt nie mógł z nim sobie dać rady aż w końcu znalazł się jeden z mieczem... jak on się nazywał... hmmmm.

Aa! JUŻ WIEM!
EKONET!
Rach, ciach i wszystko jasne ;)

Dorian
18-11-2010, 20:30
Jednak jeśli w grupie 6 osób trafią się choćby 2 osoby palące, to odpowiedz sobie, gdzie w większości sytuacji taka grupka się wybierze.

W grupie GKJ są osoby palące. Jednak nie przeszkadza to im by spotykać się w pubie, w sali dla niepalących. To już zależy od ludzi.

till
18-11-2010, 20:44
A ja w poniedziałek rano właśnie wypaliłem ostatnią póki co fajkę. Nie twierdzę, że to przez zakaz, ale jakaś tam mini-motywacja może była :) Od trzech lat jestem takim "sezonowym" palaczem - jak zaczyna się sezon ślubny (kwiecień-maj) zaczynam palić w soboty, potem codziennie (ok. 5 fajek dziennie), a jak się kończą zlecenia to przestaję :)

A co do zakazu, to jestem za - nigdy nie palę w mieszkaniu, bo wszystko potem po prostu śmierdzi, a przez półtora roku mieszkania w Irlandii zdążyłem się przyzwyczaić do palenia pod chmurką. Jedyny problem może być z klimatem - tam zimą jest 5-10 stopni, u nas przy -20 może być mniej komfortowo :)

TristisAnima
18-11-2010, 21:09
W grupie GKJ są osoby palące. Jednak nie przeszkadza to im by spotykać się w pubie, w sali dla niepalących. To już zależy od ludzi.

Oczywiście, że tak. Ja nie twierdzę, że nie. Może i faktycznie obracam się w złym towarzystwie :smile:. Ale myślę, że jednak ogólna tendencja jest taka, jak ją opisałem, patrząc chociażby na ten wątek, jak palacze oburzają się, na zabraną im w ich mniemaniu wolność.

bogdi64
18-11-2010, 21:54
- na razie kupiłem "elektroniczny" - żona zamawia sylwestra w knajpie i jak tu rok przetrwać bez zafajczenia w dodatku go oblewając - więc będzie namiastka, zastępstwo, czy jak to inaczej nazwać

nowart
18-11-2010, 22:09
Nie mam zamiaru co drugi post odpisywać na te same argumenty :-?

No ale przecież ten wątek to nic innego jak klepanie w kółko tego samego do coraz to kolejnego betonowego palacza, który wpadnie tu pojęczeć jaką to ustawodawca im krzywdę zafundował :D
Podziwiam upór...


- na razie kupiłem "elektroniczny" - żona zamawia sylwestra w knajpie i jak tu rok przetrwać bez zafajczenia w dodatku go oblewając - więc będzie namiastka, zastępstwo, czy jak to inaczej nazwać

tylko nie wyrzuć go przez okno jadąc autem. znajomy sobie sprawił i wracając z trasy zorientował się dopiero pod domem , że musiał gdzieś go po drodze pstryknąć przez okno :D

eskimos
18-11-2010, 22:33
Być może zbyt śmiało posądziłem wszystkich wielbicieli tytoniu o umiejętność czytania - na każdej paczce papierosów od ponad 10 lat jest ostrzeżenie o szkodliwości jego palenia, bierni palacze również narażają zdrowie
ignorantem można nazwać człowieka który :
http://www.sjp.pl/co/ignorant

wiec jak nazwać osoby palące, świadome szkodliwości tego tego nałogu nie tylko dla nich ale i również dla otoczenia protestujące przeciw zakazowi palenia? Mogłem użyć innego słowa na "I" które samo ciśnie sie na usta gdy widzi sie osobę zapalającą papierosa na przystanku autobusowym obok kobiety w ciąży.

no ale jeśli ktoś nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwości swoich działań to wtedy możemy nazwać albo idiotą albo ignorantem - wybór należy do ciebie



Możliwe że masz racje - mam nadzieje że nie bo to właściwie sprowadza sie to kontynuacji obecnego stanu rzeczy.
Oczywiście właściciel może założyć sobie klub itd. ale pozostaje problem koncesji na alkohol i inne takie. Urząd miasta może łatwo odmówić przedłużenia koncesji

Naprawde nie widzisz roznicy miedzy istnieniem knajp dla palacych i niepalacych a najnowsza ustawa? W sumie co Cie to ma obchodzic, Ty jestes szczesliwy : ))) I jeszcze oprocz ignorancji chcesz dodatkowo zablysnac innym slowem na "i" : ) Rozumiem ze mozna byc przeciwko dymkowi bo i mi czasami przeszkadza mimo ze pale, ale bez zartow.

sprychu
18-11-2010, 22:39
Bardzo wiele argumentów za zakazem, opierało się tu na tym, że "gdzie indziej" zakaz wprowadzono, i nikt nie narzeka, ba!, nawet wszyscy są za. Możliwe, że jednak nie do końca tak to wygląda http://www.bankier.pl/wiadomosc/Holandia-znosi-zakaz-palenia-2243298.html

Pozdrawiam

piotr_74
18-11-2010, 23:06
Bardzo wiele argumentów za zakazem, opierało się tu na tym, że "gdzie indziej" zakaz wprowadzono, i nikt nie narzeka, ba!, nawet wszyscy są za. Możliwe, że jednak nie do końca tak to wygląda http://www.bankier.pl/wiadomosc/Holandia-znosi-zakaz-palenia-2243298.html

Pozdrawiam
i właśnie to próbowałem cały czas wytłumaczyć

akustyk
19-11-2010, 00:15
Bardzo wiele argumentów za zakazem, opierało się tu na tym, że "gdzie indziej" zakaz wprowadzono, i nikt nie narzeka, ba!, nawet wszyscy są za. Możliwe, że jednak nie do końca tak to wygląda http://www.bankier.pl/wiadomosc/Holandia-znosi-zakaz-palenia-2243298.html

akurat klotnia o to byla od momentu wprowadzenia prawa, a nowy populistyczny rzad z checia wymysla takie inicjatywy.

obiektywna prawda wyglada w NL tak: nie ma tu absolutnie mowy, zebym wchodzac z dzieckiem do knajpy (nawet kwalifikujacej sie pod ta zmiane ustawy) narazil je i siebie na koniecznosc wdychania smrodu. jesli juz nawet wlasciciel przymyka(l) oko na kopcenie (Holendrzy sa praworzadni, ale nie maja tu jakiegos wyjatkowego spiecia pupy jak np. Niemcy) to ja z dzieckiem moglem siasc w takim miejscu, gdzie nie musialem niuchac faj.

w lokalu stricte kulinarnym o fajczeniu nie ma w ogole mowy.

podsumowujac: zmiana ustawy jest tak naprawde usankcjonowaniem status quo, bo w holenderskiej kulturze normalne jest racjonalne podejscie do tematu a nie pieprzenie ideologii. trzezwo mylacy holenderski polityk i podatnik wiedza, ze zmiana prawa nie zmieni sytuacji ponad to, ze te knajpy moga wiecej zarobic - a wiec i zaplacic wiecej podatku.
nieodmiennie sytuacja pozostaje komfortowa dla mnie czy innych osob niepalacych - nawet w tych knajpach oficjalnie juz wyjetych spod ograniczenia spokojnie mozna bylo, jest i bedzie uniknac wdychania syfu. czego nie moge powiedziec o przypadkach np. w Niemczech czy chocby Polsce :(

Dlugi123
19-11-2010, 10:37
Koleżeństwu argumentującemu - mój lokal mogę robić co chcę - przypomnę, że w takich miejscach należy przestrzegać prawa, a nie tylko jednej ustawy.
A zatem, nie możesz sprzedawać m.in. nieświeżej żywności, sprzedawać alkoholu niewiadomego pochodzenia, poić ludzi trucizną. W podanych przykładach nie wystarczy wywiesić stosowne ostrzeżenie (np. tu podaje się truciznę do picia) i powiedzieć mój pub moja sprawa.
To, że jestem właścicielem knajpy, nie oznacza że mogę w niej robić co chcę. Na ulicy czy w parku nie wolno pić alkoholu - czy jest to ograniczanie wolności, kontrola państwa, faszyzm czy co tam jeszcze napisano? - padały takie argumenty w odniesieniu do zakazu palenia.
A prywatnie popieram ustawę i z radością mówię: nareszcie !

eskimos
19-11-2010, 18:30
No patrz, a alkohol to mozna sprzedawac mimo ze z bilogicznego punktu widzenia jest trucizna dla organizmu i to wlasciciel decyduje czy chce takowy miec w meny czy nie.

offthe
19-11-2010, 18:35
tylko, że wg mnie jest różnica między podawaniem zepsutego jedzenia a pozwoleniem na palenie...
alkohol to trucizna(pomijając niewielkie ilości wina czy piwa, które ponoć działają dobrze na organizm), tak jak papierosy.. i jakoś sprzedają.. jedyne, czego nie legalizują to trawka, chociaż jest mniej szkodliwa niż obie te trucizny razem wzięte.Ba.. jeszcze nikt od tego nie umarł, a od alkoholu można umrzeć.. albo co gorsza, zabić innych.

nowart
19-11-2010, 19:00
No patrz, a alkohol to mozna sprzedawac mimo ze z bilogicznego punktu widzenia jest trucizna dla organizmu i to wlasciciel decyduje czy chce takowy miec w meny czy nie.
1. Mam w sklepie alkohol - kupić sobie możesz. Wypić już nie bardzo.
2. Nie do końca Ty o tym decydujesz tylko Państwo wydając Ci koncesję. Jeśli nie spełnisz określonych warunków to jej nie dostaniesz.
3. Alkohol nie szkodzi. Powiedziałbym nawet, że spożywany w odpowiednich ilościach i jakości ma wiele pozytywnych dla organizmu skutków. Oczywiście w rozsądnych ilościach jak wszystko. Witamina E też może Cię zabić wiec uprzedzam kolejne, jeszcze durniejsze kontrargumenty.
Alkohol nie szkodzi ludziom przy których pijesz.
Ćmiki szkodzą każdemu w każdej ilości, palenie bierne znacznie bardziej od czynnego - znam temat doskonale, jestem od lat astmatykiem.

Pewnie gadam do ściany , jak zresztą od początku wątku, zatem nie sądzę aby do jakiegokolwiek zasmrodzonego kopciucha to trafiło :D

plusfoto
19-11-2010, 19:15
Cały czas nie rozumiem tych całkowitych przeciwników palenia. Dlaczego jeśli byłaby knajpa dla palących to będzie im przeszkadzać. Dlaczego akurat do tej knajpy będą musieli wchodzić. Chyba tylko po to aby zrobić nazłość. A gdyby tak było odwrotnie? Zdaje się że ktoś tam napisał że palacz to I.... który sam się truje. Potem ktoś się pytał czy jeśli jest 8 przyjaciół a wśród nich dwoje palących to do której knajpy pujdą. To ja odpowiem jeśli dla palących to dopiero będą i...... - oczywiście ci niepalący.

prz3mo
19-11-2010, 20:04
Cały czas nie rozumiem tych całkowitych przeciwników palenia. Dlaczego jeśli byłaby knajpa dla palących to będzie im przeszkadzać. Dlaczego akurat do tej knajpy będą musieli wchodzić. Chyba tylko po to aby zrobić nazłość. A gdyby tak było odwrotnie? Zdaje się że ktoś tam napisał że palacz to I.... który sam się truje. Potem ktoś się pytał czy jeśli jest 8 przyjaciół a wśród nich dwoje palących to do której knajpy pujdą. To ja odpowiem jeśli dla palących to dopiero będą i...... - oczywiście ci niepalący.

Popracuj nad stylistyką, interpunkcją i ortografią. Naprawdę ciężko się "to" czyta.
:-/

offthe
19-11-2010, 22:10
Alkohol nie szkodzi.
Nie.. wcale.. to, że wypłukuje z organizmu minerały w ogóle nie jest szkodliwe. AAAAaaaniii trroooochęęęę.. Nie sieje spustoszenia W OGÓLE.. nic tylko pić...wódeczka to samo zdrowie. Nie niszczy wątroby, żołądka i innych narządów, nie wpływa na pracę mózgu.. no normalnie jakbyś wodę pił... Ilości o których mówisz to raczej lampka wina, piwo. Sorry, ale ilość dymu, którą powąchasz będzie bez znaczenia w porównaniu z ilością alkoholu, którą wypijesz w jeden wieczór..

A z astmy ponoć trawka leczy właśnie.


Alkohol nie szkodzi ludziom przy których pijesz.
Szkodzi jak dostaniesz w cymbał albo zostaniesz okradziony.
A co do koncesji.. taa, owszem, ale do palenia nie potrzebujesz koncesji... zgadzasz się na palenie w lokalu albo nie. I tyle. Tak samo jak zgadzasz się na to, by sprzedawać alkohol lub nie(zakładając, że spełniasz warunki)
Podobnie mogłoby być z papierosami. Pomieszczenie jest odpowiednio wentylowane -> palcie sobie.. nie jest, nie ma palenia. Proste? Proste.

ASAHI
19-11-2010, 22:55
A dostał ktos już mandat?

bognik
19-11-2010, 22:57
Z tego co słyszałam, to mandaciki będą rozdawane od początku 2011 roku ;)
Teraz tylko mają być pouczenia.

ALF
19-11-2010, 23:09
3. Alkohol nie szkodzi.
Alkohol nie szkodzi ludziom przy których pijesz.

Powiedz to ludziom rozjechanym przez pijanych, powiedz to dzieciom tłuczonym przez pijanych, powiedz to kobietom/mężczyznom żyjącym z pijącym partnerem, powiedz to staruszce stojącej obok nalanego, śmierdzącego jegomościa w tramwaju...itd...
Może jesteś astmatykiem, ale nigdy nie byłeś w psychiatryku na odwyku...ani przed, nigdy nie widziałeś morza łez wylewanych przez rodziny, nigdy nie widziałeś dziecka wstydzącego się własnego ojca/matki, nigdy nie widziałeś dziecka śpiącego na lekcji bo rodzinka balowała...itd, itd...

elmo
19-11-2010, 23:59
jednym zdaniem:
Znów przejechali się po biednych ludziach, którym zakazali przyjemności (o przepraszam wszak niektórzy palący twierdzą że to "choroba" do której perfidnie wciągnęły wielkie korporacje tego świata).

Aha zapomniałem jeszcze wspomnieć o naruszeni ich "wolności".... jejku biedni Ci Palacze....

Majek
20-11-2010, 01:19
Panoowie... Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w największych ilościach. ;-)

ALF
20-11-2010, 02:43
Nie czuję się biedny, ale nie znoszę obłudy, głupoty i hipokryzji.

Blasius.G
20-11-2010, 09:30
Najlepsze jest to, ze za zapalenie papierosa w miejscu publicznym mandat 500zl, a np. gosc, ktory ostatnio busem 8 osobowym wiozl 16 osob dostal 100zl. Kto bardziej naraza zdrowie i zycie innych ludzi? Skoro taka wysoka kara za palenie, to i zwiekszyc kary za powazne wykroczenia.


Panoowie... Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w największych ilościach. ;-)

To jak w koncu? Z umiarem, czy w najwiekszych ilosciach?:D

freefly
20-11-2010, 12:06
Najlepsze jest to, ze za zapalenie papierosa w miejscu publicznym mandat 500zl, a np. gosc, ktory ostatnio busem 8 osobowym wiozl 16 osob dostal 100zl. Kto bardziej naraza zdrowie i zycie innych ludzi? Skoro taka wysoka kara za palenie, to i zwiekszyc kary za powazne wykroczenia.

W tym tygodniu padł kolejny rekord. W Warmińsko-mazurskim policja zatrzymała busa 8-osobowego, w którym przewożono 24 osoby. Mandat równiez opiewał na 100 pln.

eskimos
20-11-2010, 13:58
Bylo w dziale humor, ale tu tez pasuje :mrgreen:

Warszawa. Wieżowiec TP S.A. W windzie jedzie Polak i Amerykanin. Winda nagle staje między piętrami. Mija godzina.
- Przepraszam, ale bardzo chce mi się... kakać - zagaja Polak.
- Co?
- Srać. Mogę? W kąciku przycupnę i będzie dobrze...
- OK.
Polak zrobił co trzeba.
Mija kolejna godzina. Amerykanin wyjmuje papierosa i zapala.
- Hola, hola! - krzyczy Polak. - Kolego, u nas w windach się nie pali!

nowart
20-11-2010, 14:15
ani przed, nigdy nie widziałeś morza łez wylewanych przez rodziny, nigdy nie widziałeś dziecka wstydzącego się własnego ojca/matki, nigdy nie widziałeś dziecka śpiącego na lekcji bo rodzinka balowała...itd, itd...

oczywiście, widząc pewność w wypowiedzi pewnie wiesz lepiej co widziałem i przeżyłem niż ja sam...

zgodnie z przewidywaniami - argumenty obrońców ukochanych papierosków stają się już tak śmieszne i absurdalne, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem będzie definitywne opuszczenie tej uroczej dyskusji.
miłej dyskusji, żegnam Państwa

Jurecki
20-11-2010, 14:26
oczywiście, widząc pewność w wypowiedzi pewnie wiesz lepiej co widziałem i przeżyłem niż ja sam...

zgodnie z przewidywaniami - argumenty obrońców ukochanych papierosków stają się już tak śmieszne i absurdalne, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem będzie definitywne opuszczenie tej uroczej dyskusji.
miłej dyskusji, żegnam Państwa

A co Ty wróżką jesteś? Masz szklaną kulę i czytasz z niej przyszłość?
Alf zapytał... a tutaj polska riposta.
Nie sprowadzaj wszystkich o innych poglądach do swojego poziomu uroczego myślenia.

nowart
20-11-2010, 14:38
A co Ty wróżką jesteś? Masz szklaną kulę i czytasz z niej przyszłość?
Alf zapytał... a tutaj polska riposta.
Nie sprowadzaj wszystkich o innych poglądach do Swojego poziomu uroczego myślenia.

A tak konkretniej to o czym Ty do mnie gadasz? Jaka wróżka? Jaka przyszłość? Jaka polska riposta? Z choinki się przed chwilą urwałeś? Przeczytaj cały ten wątek a potem zabieraj się za dyskusję...

Alf zapytał powiadasz...


Powiedz to ludziom rozjechanym przez pijanych, powiedz to dzieciom tłuczonym przez pijanych, powiedz to kobietom/mężczyznom żyjącym z pijącym partnerem, powiedz to staruszce stojącej obok nalanego, śmierdzącego jegomościa w tramwaju...itd...
Może jesteś astmatykiem, ale nigdy nie byłeś w psychiatryku na odwyku...ani przed, nigdy nie widziałeś morza łez wylewanych przez rodziny, nigdy nie widziałeś dziecka wstydzącego się własnego ojca/matki, nigdy nie widziałeś dziecka śpiącego na lekcji bo rodzinka balowała...itd, itd...

Pokaż mi tu zatem, gdzie tu jest znak zapytania lub choćby znamiona zdania pytającego przeuroczy myślicielu? :lol:

Zaraz pewnie na odchodne znów rzucisz mi w plecy jakimś śmiesznym sarkazmem ale zapewniam, że tym razem już mnie nie sprowokujesz. Niech się trują z Wami inni :)
Pa...

eskimos
20-11-2010, 14:54
Ze tez niektorzy nie byli tacy rosadni przy wybieraniu knajpy, wtedy takiego watku nawet by nie bylo :)

Jurecki
20-11-2010, 14:56
A tak konkretniej to o czym Ty do mnie gadasz? Jaka wróżka? Jaka przyszłość? Jaka polska riposta? Z choinki się przed chwilą urwałeś? Przeczytaj cały ten wątek a potem zabieraj się za dyskusję...

Alf zapytał powiadasz...



Pokaż mi tu zatem, gdzie tu jest znak zapytania lub choćby znamiona zdania pytającego przeuroczy myślicielu? :lol:

Zaraz pewnie na odchodne znów rzucisz mi w plecy jakimś śmiesznym sarkazmem ale zapewniam, że tym razem już mnie nie sprowokujesz. Niech się trują z Wami inni :)
Pa...

1. Nie jestem przeuroczy
2. Czy widziałeś to o czym pisze Alf... wątpię
3. Przewidujesz rozwój dyskusji... stąd się wzięła wróżka.
4. Sarkazm to jest raczej nie moja specjalność.
5. Skoro używasz słów, które nie często są używane, radzę zapoznać się z ich definicjami.
6. Traktuj innych tak jak sam chciałbyś być traktowanym.
7. Na urwałem się z choinki, ciut za wcześnie... sezon zaczyna się za miesiąc :)
8. Taki temat jak ten zawsze budzi w ludziach sporo emocji i radykalne/rozbieżne zdania mnie raczej nie dziwią.

Rafał_Sz
20-11-2010, 15:01
Kurdę, macie moc. 37 stron o tym, na co i tak nie macie wpływu bo ustawa już obowiązuje, czy tego chcecie czy nie.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/a015-1.gif
źródło (http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/a015.gif)

:D

marszull
20-11-2010, 15:03
u mnie tylko 10 ;)
ale mam ustawiona wieksza ilosc postow na strone

Jurecki
20-11-2010, 15:05
Ze tez niektorzy nie byli tacy rosadni przy wybieraniu knajpy, wtedy takiego watku nawet by nie bylo :)

Tu nie chodzi chyba o wybór knajpy, a raczej o stwierdzenie, że opinie innych, jeżeli są inne od "mojej" to należy je potępiać i ganić. Określenie "polskie piekiełko" ma tutaj zastosowanie.
Jak już wcześniej napisałem fajki to świństwo i zgadzam się z tym, że smrodzio przeszkadza innym, ale tu się robi są kapturowy nad palaczami. Ciut rozsądku i zrozumienia dla słabości innych... nikt nie jest doskonały.

Dorian
20-11-2010, 15:31
Nie ma sensu już chyba pisać czy ustawa powinna być czy nie. Za to zapytam o coś innego: zauważyliście jakieś zmiany od momentu jej wprowadzenia? W moim odczuciu na przystankach wciąż tyle samo palaczy co było do tej pory. Za to w klubach już obowiązuje zakaz. Od razu inaczej się oddycha. Ale kac na drugi dzień taki sam... ;)

ALF
20-11-2010, 15:43
śmieszne i absurdalne

Co śmiesznego przeczytałeś w mojej wypowiedzi?

Jurecki
20-11-2010, 15:49
Nie ma sensu już chyba pisać czy ustawa powinna być czy nie. Za to zapytam o coś innego: zauważyliście jakieś zmiany od momentu jej wprowadzenia? W moim odczuciu na przystankach wciąż tyle samo palaczy co było do tej pory. Za to w klubach już obowiązuje zakaz. Od razu inaczej się oddycha. Ale kac na drugi dzień taki sam... ;)

Wiem, że nie palisz. Zaręczam jak spaliłbyś rameczkę to kac byłby gigantyczny :)
Samo przebywanie w "zadymie" nie daje tak wspaniałych rezultatów.
Im mniej spalę tym mniejszy kac ;)
Poza miejscami/lokalami nie widzę zmian w zachowaniu palaczy. Na przystankach jarają jak zwykle.
Ja nie ;)

eskimos
20-11-2010, 15:50
Tu nie chodzi chyba o wybór knajpy, a raczej o stwierdzenie, że opinie innych, jeżeli są inne od "mojej" to należy je potępiać i ganić. Określenie "polskie piekiełko" ma tutaj zastosowanie.
Jak już wcześniej napisałem fajki to świństwo i zgadzam się z tym, że smrodzio przeszkadza innym, ale tu się robi są kapturowy nad palaczami. Ciut rozsądku i zrozumienia dla słabości innych... nikt nie jest doskonały.

Dlaczego nie ? Raz na rok zjawiam sie w knajpie gdzie nie wolno palic i nie domagam sie popielniczki, nie chodze do wegetarianskich resteuracji bo lubiue zezrec kawal miecha, nie pcham sie tam gdzie mi atmosfera nie odpowiada, po co mam utrudniac zycie sobie i innym ? Zycie daje wytarczajaco duzo powodow do stresu, nie musze sam sobie ich dodawac w czasie kiedy chce sie odstresowac .

Jurecki
20-11-2010, 15:59
Dlaczego nie ? Raz na rok zjawiam sie w knajpie gdzie nie wolno palic i nie domagam sie popielniczki, nie chodze do wegetarianskich resteuracji bo lubiue zezrec kawal miecha, nie pcham sie tam gdzie mi atmosfera nie odpowiada, po co mam utrudniac zycie sobie i innym ? Zycie daje wytarczajaco duzo powodow do stresu, nie musze sam sobie ich dodawac w czasie kiedy chce sie odstresowac .

Zdrowe podejście, popieram :)
Chodziło mi o brak zrozumienia drugiej strony, bezkompromisowe poglądy, egocentryzm.

Dorian
20-11-2010, 16:25
Wiem, że nie palisz. Zaręczam jak spaliłbyś rameczkę to kac byłby gigantyczny :)
Samo przebywanie w "zadymie" nie daje tak wspaniałych rezultatów.
Im mniej spalę tym mniejszy kac ;)
Poza miejscami/lokalami nie widzę zmian w zachowaniu palaczy. Na przystankach jarają jak zwykle.
Ja nie ;)

Pewnie masz rację. :) Odniosłem się do wypowiedzi niektórych osób uważających, że będą mieli mniejszego kaca jak nie będą wąchali dymu papierosowego. ;) Moim zdaniem jest taki sam. ;)

ekonet
20-11-2010, 18:20
Moim zdaniem jest taki sam. ;)
Czasem jednak warto skorzystać z doświadczenia starszych. ;)

ekonet
20-11-2010, 18:35
Zdrowe podejście, popieram :)
Chodziło mi o brak zrozumienia drugiej strony, bezkompromisowe poglądy, egocentryzm.
Znasz mnie i wiesz, że jestem talibem, jeśli chodzi o papierosy. Ale chyba da się ze mną wytrzymać? ;)
(polar i winieta) ;)


To jak w koncu? Z umiarem, czy w najwiekszych ilosciach?:D
Tak się kładzie nawet najlepsze dowcipy... ;)

Jurecki
20-11-2010, 23:15
Znasz mnie i wiesz, że jestem talibem, jeśli chodzi o papierosy. Ale chyba da się ze mną wytrzymać? ;)
(polar i winieta) ;)

Ja wytrzymuję, ale nie wiem czy Ty ze mną jak palę ;)

wrrum
21-11-2010, 01:02
Byłem dzisiaj w knajpie ze znajomymi. Kurde, jak fajnie jest jak nic nie śmierdzi !!! Nic nie szczypie w oczy, nikt Ci nie dmucha "obok" twarzy, ubranie nie śmierdzi po powrocie do domu. I nie widziałem, żeby ktoś się gorzej bawił.

Boję się tylko, że się obudzę i będzie jak wcześniej :(

donkiszot
21-11-2010, 02:24
Jakżesz pięknie jest na Kazimierzu, i te wszędobylskie blaszane popielniczki na każdym kroku -- zdecydowanie dodają uroku, i ci palacze przy każdych drzwiach -- uroku dodają też. ;)

Na szczęście udało znaleźć się lokal z salą dla palących i nikt nie musiał wychodzić w najważniejszym momencie dyskusji.


Przypominam: nie palę!

ozzy
21-11-2010, 10:49
niewiarygodne! po nocy spędzonej na koncercie, a potem w klubie, i powrocie do domu- nie śmierdzę jak po wyjściu z komory wędzalniczej! Kto by pomyślał do czego to dojdzie;)

kisio
21-11-2010, 12:18
donkiszot a jak Ci się zachce za przeproszeniem szczać to też cierpi na tym ciekawa dyskusja? ;)

elmo
21-11-2010, 14:28
Chodziło mi o brak zrozumienia drugiej strony, bezkompromisowe poglądy, egocentryzm.

przepraszam za wyrwane z kontekstu ale:
spróbuj to powiedzieć "gostkowi" który idzie chodnikiem przed tobą i puszcza "niezwykle pachnący dymek" - zapewne on też ma zrozumienie dla innej osoby...

Jurecki
21-11-2010, 15:41
przepraszam za wyrwane z kontekstu ale:
spróbuj to powiedzieć "gostkowi" który idzie chodnikiem przed tobą i puszcza "niezwykle pachnący dymek" - zapewne on też ma zrozumienie dla innej osoby...

To po co szpieguje... niech ma ten z tyłu ;)
Zawsze znajdziemy sytuację, w której coś będzie nie tak.
Jak już to już. W 100% zakazać sprzedaży/palenia i wszystko jasne, a tak mamy jakąś niedorobioną ustawę.
Zawsze można w tej sprawie wystąpić z inicjatywą społeczną/obywatelską poprawienia ustawy.
I wtedy będziemy oddychać pełną piersią czystym powietrzem pozbawionym jedynego, śmierdzącego i szkodliwego składnika - dymu tytoniowego. Jestem za...
A sytuacja przypomina mi sprzedaż biletów na przejazd pociągiem, do którego nie można wsiąść.

Slawko
21-11-2010, 15:48
przepraszam za wyrwane z kontekstu ale:
spróbuj to powiedzieć "gostkowi" który idzie chodnikiem przed tobą i puszcza "niezwykle pachnący dymek" - zapewne on też ma zrozumienie dla innej osoby...
Dym, to dym, ale powiedz takiemu, żeby nie srał w gacie jak idzie przed tobą. Zapach/smród dymu wytrzymasz, ale smród bąka, to aż rzygać się chce. Powinni uchwalić ustawę o zakazie puszczania bąków w miejscach publicznych.
Dym zniosę, ale smrodu już nie.

donkiszot
21-11-2010, 17:01
donkiszot a jak Ci się zachce za przeproszeniem szczać to też cierpi na tym ciekawa dyskusja? ;)

Owszem, cierpi, ale o tyle mniej, o ile wynosi różnica pomiędzy odejściem jednej osoby na 5 min, a odejściem 50% towarzystwa na 15 min. Czyli około 10 minut i 7 głosów.

offthe
21-11-2010, 17:40
spróbuj to powiedzieć "gostkowi" który idzie chodnikiem przed tobą i puszcza "niezwykle pachnący dymek" - zapewne on też ma zrozumienie dla innej osoby...
Nie można wiecznie patrzeć na innych.

arturs
21-11-2010, 22:20
Dym, to dym, ale powiedz takiemu, żeby nie srał w gacie jak idzie przed tobą. Zapach/smród dymu wytrzymasz, ale smród bąka, to aż rzygać się chce. Powinni uchwalić ustawę o zakazie puszczania bąków w miejscach publicznych.
Dym zniosę, ale smrodu już nie.

to teraz postaw się w sytuacji kogoś dla kogo smród "bąka" = dym papierosowy ? bo dla kogoś kto nie pali to podobna kategoria..bo ciężko powiedzieć co bardziej śmierdzi..
a co np. z osobami (a takich jest coraz więcej) które mają różnie uczulenia itp. albo schorzenia "astmopodobne" - nawet o tym nie wiedząc - dym drażni ich bardzo a z reguły taki palacz reaguje negatywnie na zwrócenie uwagi..
moja żona właśnie bardzo źle znosi dym papierosowy ze względów zdrowotnych i dlatego do tej pory nie chodziliśmy do lokali bo ciężko było znaleźć taki gdzie się nie pali.. nie mówiąc o pójściu gdzieś z dziećmi na pizzę czy nawet imprezę typu koncert pod gołym niebem itp. gdzie palacze mają gdzieś to że stoją w tłumie innych ludzi i na siłę "puszczają dymka" - dla mnie nie różni się to od puszczenia bąka czy beknięcia w twarz - jest to równie chamskie zachowanie - albo gorsze bo na fizjologię często nie mamy wpływu a na palenie owszem..
natomiast oczywiście jak w lokalu jest wybór - czy sala dla palących czy nie - to wtedy wolna wola - każdy ma wybór - czy siedzieć w smrodzie czy nie.. do tej pory takiego wyboru w sporej części lokali nie było..

Slawko
21-11-2010, 22:26
zapomniałeś o spalinach, o dymie z kominów elektrociepłowni itp.
jak dla mnie to wszystko bicie piany i nic więcej.

ALF
22-11-2010, 01:51
zapomniałeś o spalinach, o dymie z kominów elektrociepłowni itp.
jak dla mnie to wszystko bicie piany i nic więcej.

Dokładnie. Jedno, źle zaprojektowane skrzyżowanie, generuje więcej zanieczyszczeń niż wszyscy palacze w całym kraju.

verus
22-11-2010, 04:05
Właśnie wróciłem z koncertu w jednej z krakowskich knajp. Po zakazie palenia miały być pustki, tutaj było inaczej - sala wypełniona pod korek. Knajpa zawsze śmierdząca zatęchłą norą okazała się teraz być całkiem przyjemna. Wszyscy byli uśmiechnięci i zadowoleni - atmosfera na duży plus ;-)

offthe
23-11-2010, 02:00
http://www.youtube.com/watch?v=eHYAIIckenI&feature=player_embedded no i już wiadomo jak to ominąć :P

rebelia
27-07-2011, 08:48
koleżko, ogólnie jest chyba takie przeswiadczenie, że palacze to margines. troche to przykre i sie z tym nie zgadzam. nawet słyszałem porównania do pedofili, że niby tak jak ci różni p..... palacze chcą walczyć o swoje prawa, niestety, a co na to indianie?

Rafał_Sz
27-07-2011, 09:40
(...) a co na to indianie?
Oddajcie nam nasz kraj.

gregory_21
27-07-2011, 13:12
koleszko, ogólnie jest chyba takie przeswiadczenie, że palacze to margines. trche to przykre i sie z tym nie zgadzam. nawet słyszałem porównania do pedofili, że niby tak jak ci różni p..... ,palacze chcą walczyć o swoje prawa, niestety, a co na to indianie?

Palacze! Kto mi zapłacić za zniszczone paleniem biernym płuca?
Analfabeci! Kto mi zapłaci za zniszczone oglądaniem rażących błędów oczy?

qualin
27-07-2011, 15:38
koleszko, ogólnie jest chyba takie przeswiadczenie, że palacze to margines. trche to przykre i sie z tym nie zgadzam. nawet słyszałem porównania do pedofili, że niby tak jak ci różni p..... ,palacze chcą walczyć o swoje prawa, niestety, a co na to indianie?

Taaa u mnie w pracy wszyscy zapindalaja jak woly, tylko palacze wychodza co chwile na papieroska bo zapalic musza, a reszcie sie przerwa nie nalezy i przez to sporo osob zaczelo palic fajki.

eskimos
27-07-2011, 16:03
Taaa u mnie w pracy wszyscy zapindalaja jak woly, tylko palacze wychodza co chwile na papieroska bo zapalic musza, a reszcie sie przerwa nie nalezy i przez to sporo osob zaczelo palic fajki.

Glupki i tyle, zamiast zaczynac od papierosow powinni kupic sobie porzadna fajke i celebrowac pykanie z niej, zajmuje wiecej czasu (rekord pykania 3g tytoniu to 3 godziny, dwie fajeczki i po pracy :mrgreen:), mniej szkodzi i budzi szacun

"W wielu krajach, zwłaszcza w Europie, palenie fajki uważane jest nie tylko za nałóg, ale i sztukę. Wiążę się z tym powszechne postrzeganie palenia fajki jako bardziej szlachetnej formy zażywania tytoniu niż palenie papierosów. Prawdopodobnie związane jest to ze szczególną popularnością fajki w Wielkiej Brytanii i stereotypowym wyobrażeniem typowego gentlemana z fajką. Palenie fajki ma kilka obiektywnie dostrzegalnych pozytywnych cech. Jest mniej szkodliwą formą palenia tytoniu, ponieważ palacz fajki zaciąga się dymem dużo rzadziej niż palacz papierosów, albo nawet wcale. Prawidłowe palenie fajki wymaga ćwiczenia charakteru, spokoju wewnętrznego, opanowania i cierpliwości. Dym fajkowy jest zwykle mniej uciążliwy dla otoczenia, a niekiedy bywa odbierany pozytywnie nawet przez osoby niepalące. Sztuka palenia fajki najczęściej wiązana jest z fajkami wrzoścowymi, jako uznawanymi za najbardziej szlachetne i jednocześnie wymagające.

Sztuka palenia fajki uczy trzech podstawowych rzeczy – prawidłowego opalania nowej fajki, prawidłowego palenia i konserwacji fajki."

qualin
27-07-2011, 16:07
No tego jeszcze by brakowalo jakby mi jeden z drugim wychodzily pykac fajke, a ja za nich musialbym zasuwac.

woytec60
27-07-2011, 16:44
Nie wiesz co zrobić gdy nie można ich pokonać?
Przyłącz się do nich.
Kup fajkę ;)

qualin
27-07-2011, 17:00
Nie pale od kilku lat i nie mam najmniejszego zamiaru wracac do tego beznadziejnego nalogu.

freefly
27-07-2011, 17:01
Sztuka palenia fajki uczy trzech podstawowych rzeczy – prawidłowego opalania nowej fajki, prawidłowego palenia i konserwacji fajki."

Bardzo przydatne umiejętności w życiu człowieka.:wink:

woytec60
27-07-2011, 17:10
Również nie palę od kilku lat, ściśle od siedmiu.
Paliłem przez ponad dwadzieścia pięć więc wystarczy ;)

Jurecki
27-07-2011, 17:39
No tego jeszcze by brakowalo jakby mi jeden z drugim wychodzily pykac fajke, a ja za nich musialbym zasuwac.
Hmmm... obserwacja zachowania innych w pracy raczej rozprasza i przeszkadza w solidnym wywiązywaniu się z własnych obowiązków. Proponuję przestać się tym przejmować. Od tego są raczej osoby funkcyjne/szefowie.
A co do palenia papierosów... brzydki, śmierdzący nałóg.

National
27-07-2011, 18:34
No tego jeszcze by brakowalo jakby mi jeden z drugim wychodzily pykac fajke, a ja za nich musialbym zasuwac.

Niestety w Polsce się tak utarło i ciekawi mnie kiedy to się zmieni?!

Dziwne nagle na forum mało kto pali? :shock:

Jurecki
27-07-2011, 18:46
Niestety w Polsce się tak utarło i ciekawi mnie kiedy to się zmieni?!

Dziwne nagle na forum mało kto pali? :shock:

Moze kiedys...
Ja pale... ale nie znosze tego, ze ktos nieuprawniony wtyka nos w nie swoje sprawy.
Kazdy niech sie zajmie tym co ma do zrobienia w pracy... tyle i tylko tyle.
Ciekawe za co sasiad kupil nowe auto :) - do tego sie sprowadza taki sposob myslenia.
A palenie papierosow to brzydki i smierdzacy nalog...

docxxx
27-07-2011, 20:14
To jest przeciez kwestia Twojego wyboru. Nikt Tobie nie kaze spedzac czasu w lokalu, w ktorym mozna palic. Jesli jedzenie lub obsluga Tobie nie odpowiada, to do takiego lokalu nie idziesz. Dlaczego wiec nie mozesz sobie odpuscic zmiany miejsca spedzania wolnego czasu, wlasnie ze wzgledu na palaczy?

Bo nie chce zmieniac lokalu. Jedzac czy pijac nawet i trucizne nikomu innemu nie przeszkadzasz. Palac, tak.

qualin
27-07-2011, 20:15
Moze kiedys...
Ja pale... ale nie znosze tego, ze ktos nieuprawniony wtyka nos w nie swoje sprawy.
Kazdy niech sie zajmie tym co ma do zrobienia w pracy... tyle i tylko tyle.
Ciekawe za co sasiad kupil nowe auto :) - do tego sie sprowadza taki sposob myslenia.
A palenie papierosow to brzydki i smierdzacy nalog...

Widzisz tylko jak sie pracuje w kontroli bezpieczenstwa na lotnisku i ludzi na zmianie jest na styk to jak ktos wychodzi sobie na papieroska wtedy kiedy sa jednoczesnie odprawiane 4 albo 5 samolotow czyli prawie 1000 ludkow do zrobienia to ciezko nie wtykac tego nosa w czyjes palenie bo w takim przypadku najzwyczajniej trzeba wykonywac prace za 2 osoby, a to nie jest wcale takie fajne jak masz np patrzec w ekran monitora obserwujac przeswietlany bagaz, do tego jeszcze instruowac ludzi czy otwierac bagaze do kontroli. Prawda jest taka, ze niepalaca osoba nie ma nawet kiedy wyjsc do toalety, albo wziasc lyka wody, a palacze co chwile lataja na papieroska bo "musza" zapalic.

Jurecki
27-07-2011, 22:26
Widzisz tylko jak sie pracuje w kontroli bezpieczenstwa na lotnisku i ludzi na zmianie jest na styk to jak ktos wychodzi sobie na papieroska wtedy kiedy sa jednoczesnie odprawiane 4 albo 5 samolotow czyli prawie 1000 ludkow do zrobienia to ciezko nie wtykac tego nosa w czyjes palenie bo w takim przypadku najzwyczajniej trzeba wykonywac prace za 2 osoby, a to nie jest wcale takie fajne jak masz np patrzec w ekran monitora obserwujac przeswietlany bagaz, do tego jeszcze instruowac ludzi czy otwierac bagaze do kontroli. Prawda jest taka, ze niepalaca osoba nie ma nawet kiedy wyjsc do toalety, albo wziasc lyka wody, a palacze co chwile lataja na papieroska bo "musza" zapalic.

Pozdrawiam wszystkich dyskryminowanych/wykorzystywanych pracowników kontroli bezpieczeństwa na wszystkich lotniskach :)
Komunikacja interpersonalna?... asertywność?... czy jakoś tak...
A mnie nadal g...k obchodzi za co sąsiad kupił nowy samochód to jest jego sprawa.
W razie co odpowiednia "władza" go z tego rozliczy... nie ja.
Palenie papierosów do brzydki, śmierdzący nałóg...