Zobacz pełną wersję : Narty w Austrii
Chciałbym się w końcu wybrać w tym sezonie na narty do Austrii. Niestety nie mam za bardzo pojęcia co, gdzie i jak.
Macie może jakieś pensjonaty warte polecenia?? W jaki region najlepiej się wybrać? Przyznam się szczerze, że w tym temacie jestem trochę zielony, ale kojarzę Kaprun czy Zillertal ale nie wiem czy warto?? Nie ukrywam, że zależy mi na cenie. Jak mniej więcej przedstawiają się ceny za noclegi? Dostałem już odpowiedź z jednego pensjonatu. Chcą 30 E za nocleg od osoby w Kaprun to normalna cena? Za skipasy trzeba chyba liczyć ok 200E za tydzień prawda? Aha niestety mam do dyspozycji tylko ferie (początek lutego) no i chcę jechać samochodem. Z góry dzięki za odpowiedź.
<szok> 30 euro od łba....to ładny pensjonacik :lol:
Polecam stoki w kompleksie -> http://www.gastein.com/pl-gastein.htm
Preferowana przeze mnie miejscowość - Bad Hofgastein; Polecam dwie kwatery - jedna oddalona o kilka km od stoku, jednak wychodząc z domu/patrząc za okno nocą możesz podziwiać wspaniałą panoramę na Bad Gastein jak i na pracujące ratraki na górze; w odległości 100m znajduje się zarówno źródełko wody pitnej jak i przystanek autobusowy, z którego pojedziesz bezpośrednio na stok (w cenie skipass jest bilet). Cena za mieszkanie 80m2 4os z możliwości dostawki 2os. 20 Euro, ale apartament naprawdę piękny i wygodny (są takie dwa), natomiast trzecie lokum ma ok. 30-40m2 na 3os (pokój z łożem dwuosobowym + łózko w salonie - salon jest połączony z kuchnią - wówczas cena za os wynosi 17ojro bodajże.
Druga kwatera znajduje się ok. 300m od kolejki wywożącej na sam szczyt góry - (dla wybitnie leniwych, od mieszkania znajduje się przystanek w odległości ok. 50m). Tam znajdują się cztery pomieszczenia do wynajęcia - 2x 2os. (małe); 2x 4os ( z czego jedno jest lepsze, nie z aneksem kuchennym, lecz normalną kuchnia) :) Cena ok. 18euro.
Oczywiście autobusy, to nie są stare rzęchy, lecz dobre, nowoczesne busy, którymi można bezpiecznie jechać;) Oczywiście nikt w nich jak np. na Słowacji się nie przepycha;)
Jak będziesz chciał to mogę podać maila do tych ludzi.
Pozdrawiam
..a ja polecę region narciarski Flachau...dużo tras dla każdego...dojazd autostradą na samo miejsce..ok.900 km. z Krakowa.Natomiast nocleg wybrać nie w samym Flachau(duużo droższe) np.Wagrain skąd mamy wjazd na górę,darmowe skibusy...niezły basen i sklepy.
pozdrawiam
wolnyslimak
11-11-2010, 00:00
..a ja polecę region narciarski Flachau...dużo tras dla każdego...dojazd autostradą na samo miejsce..ok.900 km. z Krakowa.Natomiast nocleg wybrać nie w samym Flachau(duużo droższe) np.Wagrain skąd mamy wjazd na górę,darmowe skibusy...niezły basen i sklepy.pozdrawiam
Ja mogę tylko potwierdzić. Szczerze polecam cały rejon "ski amade". Blisko Polski, dojazd autostradą prawie pod dom i ceny nie jakieś z księżyca. Choć sądzę, żę wszędzie w Austrii, może prócz St. Anton, Lech czy Ischgl są dość podobne ceny. Oczywiście mowa o dużych ośrodkach narciarskich. Jeśli ktoś od zawsze jeździ w Polsce lub max. Słowacja to Alpy są innym sportem. Troszkę drożej niż np. Szczyrk (mój ulubiony u nas) ale naprawdę warto. Warunki nie do porównania. Udanego wypadu na narty.
30 Euro to bardzo dużo! ceny powinny oscylować ok 20 euro za osobę w pokoju dwuosobowym (może trochę więcej, ale max do 25), bez wyżywienia.
Jeśli to Twój pierwszy wyjazd, to wszędzie Ci się spodoba:) Ja zaczynałem od okolic Obertauern, Grosseck-Speireck, Katschberg-Aineck (wszystko w ramach jednego skipasu, w cenie skibus). Patrząc z perspektywy niektórych ośrodków-molochów, jakie odwiedziłem od tego czasu, to były dosyć niewielkie górki, co nie zmienia faktu że wtedy wróciłem zauroczony...
W tym roku znowu (mam nadzieję) pojadę w okolice Salzburga - do Altenmarkt. W ramach jednego skipasu blisko jest po prostu masa ośrodków (w tym wspomniany Flachau), może nie gigantycznych, ale każdy dobry na jeden-dwa dni jeżdżenia bez nudy. Plusem jest też to, że Salzburgerland jest najbliżej Polski. Niby góry są niskie (ok 2000m, nie 3000m jak za Innsbruckiem), ale w niczym to nie zmniejsza zabawy. I w Altenmarkcie w tym roku też wybudowali basen.
Jeśli chcesz jechać dalej, to polecam właśnie ośrodki za Innsbruckiem, takie jak Serfaus-Fiss-Ladis, St Anton am Arlberg, no i jest kilka wielkich jak Ischgl czy Soelden, ale tam akurat nie byłem.
Kiedyś już chyba podawałem ten adres, polecam stronę bergfex (http://pl.bergfex.com/), masz na niej mapę z zaznaczonymi ośrodkami i planami tras.
Jakbyś miał jeszcze jakieś pytania to pisz śmiało PW lub w wątku.
Nie wiem kiedy macie ferie?, a to wbrew pozorom ważne.
Jeżeli w styczniu to odradzam wszelkie wysokie Alpy takie właśnie jak Ischgl ( mój ukochany region, jeżeli kwatery to szukaj w Mathonie lub Kappl, ceny niższe a do Ischgl dostaniesz się spokojnie skibusem w cenie skipasu-niestety około 225E:( ) i Soelden ( niestety w tych rejonach ceny są wysokie ) - wtedy najlepszy jest rejon około 2 - tysięczników - względy pogodowe ( wiatry, opady śniegu, mgły i temperatura ) i faktycznie SportAmade jest bardzo dobrym regionem - Filzmos, Flahau, Schladming i inne.
Ja w styczniu zdecydowanie preferuję Włochy ze względów pogodowych:).
Luty od połowy generalnie można się wszędzie już wybrać - zobacz sobie jeszcze Nasfeld-Hermagor trochę dalej ale ośrodek polecam.
wolnyslimak
11-11-2010, 13:24
Ja już 7-y raz jadę w Alpy na samym początku stycznia. Zawsze w inne miejsce (nie lubię się powtarzać:)). Straszenie pogodą w tym okresie jest lekko na wyrost. Owszem na 6-7dni jazdy 1 zazwyczaj trafia się w strasznych chmurach bądź w zamieci śnieżnej ale 4 dni to słońce i piękna pogoda. Nie ważne jaki kraj i jaka wysokość. Np. w tamtym roku urlop właśnie spędzałem w SkiAmade i bodajże drugi dzień w Reiteralm, czyli wysokość jakieś 2000m.n.p.m. trafiłem na tak gęste chmury i opady śniegu, że prawie jeździć się nie dało. Dzień następny na lodowcu Dachstein, jakieś 3000m.n.p.m. to już niesamowite słońce przez cały dzień. Wydaje mi się, że reguły nie ma. SkiAmade szczerze polecam choć naprawdę trudnych, przygotowanych i oznakowanych tras tam niestety brak. Jedyne wyjście to offpiste co w nieznanym terenie może byc dość trudne. Najbardziej podobały mi się trasy Flachau/Wagrain. Pozdrawiam.
Dziękuję Wam bardzo za namiary. Co do dokładniejszego terminu, to ferie zaczynają się 29 lutego, więc pojadę albo wtedy albo tydzień później. Nie mama jakichś mega wymagań. Nie musi to być od razu 4000 mpnm. Ważne żeby było...fajnie :). Na co trzeba się przygotować jadąc w Alpy?? Na pewno trzeba mieć bagażnik na narty i łańcuchy. Coś jeszcze??
Puki co pozdrowienia z Zakopanego ;)
Mi od 7 lat jezdzenia w góry, ni razu nie przydał się łańcuch :) Jak kupujesz bagażnik, to nie oszczędzaj na nim, tylko kup duzy(czyli nie na 1/3 czy 1/2 szerokosci auta, lecz na 3/4) i dobrej jakości! Oczywiscie narty, buty, kask, dobra kominiarka (polecam kominiarki Brugi z Bielska Białej za 30zł, które zachodzą ąz do klatki piersiowej, a otwor w niej jest tylko na oczy) :D
Coś jeszcze??
Jeszcze krem z uv20 minimum, ale to i w naszych górach się przydaje, więc pewnie wiesz.
Ja też przez kilka lat nie używałem łańcuchów, w zasadzie nie mam własnych, no i dlatego w trakcie ostatniego wyjazdu, gdy podczas powrotu zaczął padać śnieg, to wolałem nadrobić 50 km i nie pchać się na ośnieżone serpentyny. Ale to jedyny taki przypadek przez wiele lat. Oczywiście, jeśli masz, to bierz, mogą się przydać np. jeśli okaże się, że do miejsca noclegu trzeba podjechać ostro pod górę.
Aha - nie zapomnij o kamizelce odblaskowej, ma być obowiązkowo w aucie. I nie opłaca się przekraczać dozwolonych prędkości, autostrady tak czy siak Ciebie doprowadzą na miejsce, pół godziny więcej to nie problem. Zresztą z dużym bagażnikiem to niezbyt bezpieczne.
No i na co się przygotować wyjeżdżając w Alpy? Że od teraz będziesz się tam wybierał co rok... ;)
Ja zaczynałem od okolic Obertauern, Grosseck-Speireck, Katschberg-Aineck (wszystko w ramach jednego skipasu, w cenie skibus). Patrząc z perspektywy niektórych ośrodków-molochów, jakie odwiedziłem od tego czasu, to były dosyć niewielkie górki, co nie zmienia faktu że wtedy wróciłem zauroczony...
Też tam byłem i również wróciłem zauroczony. Ośrodki nie są wielkie ale ludzi tez jest mniej niż w molochach :)
PS. Właśnie tam zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu jeździć o 15 po stoku na którym od rana chyba nikt nie przejechał:) bo sztruksik był jak po przejechaniu ratraka :)
Też tam byłem i również wróciłem zauroczony. Ośrodki nie są wielkie ale ludzi tez jest mniej niż w molochach :)
PS. Właśnie tam zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu jeździć o 15 po stoku na którym od rana chyba nikt nie przejechał:) bo sztruksik był jak po przejechaniu ratraka :)
Żartujesz czy naprawdę jak tam tak luźno? :)
Jak od 7 lat jeżdżę w góry, tak zawsze każdego roku w drodze powrotnej cuś musiało się stać...W ubiegłym roku, na autostradzie w Austrii zaczep od prawej ( lub jak to woli - lewej ; chodzi o wycieraczkę od str. pasażera) wycieraczki padł i tak do Bielska Białej trzeba było zasuwać - mimo, że śnieg nie pomagał.
Dwa lata temu był wielki karambol w Czechach....pominę wielkie mgły przed puszczą piską, bardzo silny wiatr na wysokości Sochaczewa, nieodśnieżone drogi boczne w Polsce, śliskie serpentyny w Słowacji czy ciągle padający, mokry deszcz...Krótko mówiąc, co roku jakaś atrakcja :D
Odnośnie prędkości w Austrii/Czechach - Jedząc przy piknej pogodzie lepiej pędzić tą przepisową prędkością i podziwiać widoki (bo i tak przy złej policji nie trza) ;)
pozdrawiam
Żartujesz czy naprawdę jak tam tak luźno? :)
Nie żartuję, chyba że miałem wyjątkowego farta :)
Jak już znaleźliśmy ten stok to kolejka krzesełkowa która go obsługiwała woziła tylko naszą 6 :)
Namiar na ten ośrodek dostałem od znajomego, który był tam już kilka razy i z tego co mówi to zawsze jest tam mniej ludzi, niż w dużych ośrodkach. Nie mówię u o Obertauern, bo tam było już sporo ludzi, tylko o Grosseck-Speireck, Katschberg-Aineck.
http://www.sanktmichael.info/
http://www.sanktmichael.eu/de/startsite-winter-second/?PHPSESSID=282635198c36782cb64c1cc8af78ce54
Sowulus12
12-11-2010, 11:16
Ja z mojej strony polecam Mayrhofen i tam jest taka góra a w zasadzie cały kompleks narciarski który nazywa się Penken - rewelacja. Jest tam też lodowiec Hintertux ale na nim nie jeździłem.
Nie polecam okolic Zell am see - bardzo dużo ludzi, ale jeśli tam to chyba najlepiej do hotelu Romerhoff.
Jadąc w Alpy na narty warto wykupić jakieś dodatkowe ubezpieczenie na czas wyjazdu. Nie daj Boże coś się stanie, będziesz miał przynajmniej spokojną głowę o zawartość portfela. Są jakieś takie specjalne polisy dla narciarzy w ofercie towarzystw ubezpieczeniowych, musiałbyś popytać. Nie jest to jakiś majątek, a warto taką polisę mieć, bo pokrywa koszty przejażdżki toboganem (tego akurat nie jestem pewien, bo to chyba w cenie skipasu jest), karetką, ale też leczenia, gipsiku i innych takich atrakcji, z przejażdżką śmigłowcem ratowniczym włącznie. Część kosztów leczenia na terenie UE jest pokrywana przez NFZ jakoś tam pośrednio, ale nie wiem w jakim zakresie. Chyba tylko jeżeli chodzi o ratowanie życia, więc polisę warto mieć.
Aaa... Teraz sobie jeszcze coś przypomniałem. Kilka lat temu żona się kontuzjowała na trasie (byliśmy we Flachau właśnie) i zaznała uroków jazdy w toboganie. Na szczęście kontuzja nie była duża, więc obyło się bez karetek, szpitali, lekarzy... Podczas gdy sobie siedziała w kanciapie "goprowca" i rozmasowywała kostkę, ja poszedłem do ratownika załatwić jakieś ewentualne formalności. Daję mu polisę, a on na to, że nie ma takiej potrzeby. Więc takie podstawowe ratownictwo jest w cenie skipasu.
Mi od 7 lat jezdzenia w góry, ni razu nie przydał się łańcuch :)
Może się faktycznie nie przydać, ale dojazd bocznymi drogami do większości ośrodków narciarskich jest obwarowany koniecznością posiadania łańcuchów:(, mnie się już 3 razy zdarzyły kontrole policji czy mam, dwa razy nawet porównywali rozmiar łańcucha i kół - jeżeli trafisz na taką kontrolę to Cię po prostu nie wpuszczą, a jeżeli dojedziesz a byś wracała to dostaniesz mandat; w wypadku opadów śniegu może się okazać że Ciebie nie przepuszczą:( - posiadanie łańcuchów w Alpach ( i nie tylko - zakopianka ) to konieczność.
Co to ubezpieczenia - Alianz ma specjalne ubezpieczenie narciarskie, OC, AC i NW oraz koszty akcji ratowniczej na stoku ( śmigłowiec, lub inne ) - dla mnie to też obowiązkowe:)
Co do pogody, bywa różnie, ale ja jestem w sezonie 4 razy na nartach w Alpach od 15 lat; w Twoim wypadku koniec lutego lub początek marca - nie powinno być problemu, raczej słońce gwarantowane.
O widzicie! Ciekawe rzeczy piszecie. Chyba sobie zrobię listę potrzebnych rzeczy. Dobry pomysł z tym ubezpieczeniem. Co do łańcuchów to wydawało mi się, że właśnie czasem są tam obowiązkowe, ale zawsze to lepiej zapytać. Dzisiaj miałem fajną wprawkę ;) Pojechałem pod Szczerbskie Pleso. W zasadzie w Zakopanem i okolicach zero śniegu. Przed samym Szczerbskim, sporo za Wielką Polianką śniegu tyle że szok. Ale jak już wracaliśmy to znowu jak wyjazd z innego świata, w rejonach Smokowca wyszło słońce i było tak ciepło, że spokojnie w samym podkoszulku można było chodzić, droga suchuteńka, śniegu nie było nigdzie.
Tadeuszu - masz jak najbardziej racje, przed podjazdem w postaci serpentyn do głównego centrum narciarskiego są nastawiane znaki z nakazam założenia łancuchów, które w czasie ich "nieaktywności" są przekreślone czerwoną "kreską" przyczepianą na ?magnez?.
Eeeee, to bogato jak 4x w alpy zasuwasz; a na ile dni :D ?
Pojechałem pod Szczerbskie Pleso.Szczyrbskie Pleso. ;-)
Szczyrbskie Pleso. ;-)
No tak, nigdy nie miałem głowy do nazw. Dla ścisłości to też nie chodziło o Wielką Poliankę tylko o Nową Poliankę ;) A propos przekręcania nazw to chyba nie jest ze mną tak źle. Najbardziej podoba mi się Starobociański Wierch ;)
Nie polecam okolic Zell am see - bardzo dużo ludzi, ale jeśli tam to chyba najlepiej do hotelu Romerhoff.
Potwierdze.
Nie polecam również rejonu Karynti, o ile przygotowanie tras jak Cię moge, o tyle czesto trafialy się dość wąskie trasy [ doslownie co chwile, i to takie maks 3m szerokosci ] + dość sporo osób. Kontrowersyjnie polece Włochy, bo bylem kilka razy w okolicach Val Di Sole i zawsze mialem piękna pogode, a 2 razy w Austri, i pogoda była dość mocno taka sobie. Cenowo wychodzi podobnie, oczywiscie więcej jechania.
Eh, tak się nie mogę doczekać nart, że aż zabrałem się za przeglądanie starych zdjęć, z czasów przedlustrzankowych... pierwszy wyjazd do Austrii...
Aż pozwolę sobie wrzucić zdjęcie na zaostrzenie apetytu - sklejona na szybko (co widać w kilku miejscach) panorama Obertauern - na zdjęciu ok 1/3 dostępnych tras w tym ośrodku.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img573.imageshack.us/img573/7325/obertauernm.jpg)
(duża wersja tutaj) (http://img718.imageshack.us/img718/6946/obertauernd.jpg)
Podstawą wyjazdów za granicę, w tym oczywiście i narciarskich :), jest IMO ubezpieczenie. Narciarskie powinno zawierać NNW oraz bezwzględnie OC - oby nikomu się nie zdarzyło wjechać w jakiegoś autochtona :). Warto brać rozszerzone pakiety obejmujące np. koszty transportu lotniczego ze stoku do szpitala.
Jak już ktoś wspomniał, drugą ważną sprawą są łańcuchy. Raz, że po opadach śniegu trudno jest niekiedy pokonywać kręte górskie serpentyny (zimówki czasem zawodzą), a dwa, że policja po intensywnych opadach śniegu może wprowadzić nakaz jazdy w łańcuchach i po ptokach. Miałem kiedyś przyjemność utknąć w korku na A1 przed Salzburgiem (Mondsee-Attersee), który był spowodowany zbyt dużymi opadami śniegu i służby drogowe nie mogły sobie poradzić z usuwaniem zasp z autostrady. Wystarczyło ok. 3 godzin opadów śniegu, aby zablokować trasę, a to jeszcze nie były góry ;).
Z łańcuchami to jest tak jak z kołem zapasowym: jak masz to nie jest potrzebne,ale jak akurat ci się zdarzy nie mieć,to.......Przez wiele lat wożenia tego żelastwa zdarzyło mi się je użyć może ze 4 razy.Ale były sytuacje,że bez nich byłby dramat.Poza tym ,jak koledzy wspominali - jest obowiązek posiadania i kropka.Ja mogę polecić rejon narciarski http://www.hohe-salve.com ,oraz w Italii www.valgardena.it tylko,że tam jednak wyraźnie drożej,za to weselej i pogoda lepsza.Ubezpieczenie koniecznie - koszt śmieszny,spokój bezcenny.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.