Zobacz pełną wersję : Fotografia Profesjonalna, a amatorska
Od razu, gdyby się okazało, że nie ten dział to proponuję przenieść tam, gdzie trzeba i przepraszam za zamieszanie.
Co się kryję za tematem? Od pewnego czasu siedzę na tym forum i przyglądam się pewnemu działowi komputerowemu. W zasadzie to nawet obserwuję tendencję fotografii gdzie nie gdzie i po znajomych itd. sam zaczynając w tym siedzieć.
Zaczął mnie interesować, fakt "porządnego monitora za 10tys" dla złośliwych których pewnie tu nie zabraknie, niech będzie, że za 2,5 można mieć ten dobry sprzęt z wypasioną kalibracją. Ale do rzeczy. Nie zastanawia was, fakt, że koło 95% użytkowników internetu( szacuję na podstawie doświadczeń z rodzin, plus forum internetowych komputerowych), czy też waszych odbiorców zdjęć, nie ma monitora na "wypasionej matrycy". Więc jaki jest sens posiadania takiego monitora, dla amatora? Który nie zarabia na drukowanej fotografii, gdzie wiadomo, że odbiór końcowy powinien wyglądać na wysokim poziomie i nie różnić się tym co widzimy na ekranie ( a przy matrycy TN) jest to jak najbardziej możliwe. Idąc dalej wydaje mi się momentami, że dobry monitor powinien mieć tylko ktoś kto drukuje do pism i innych głupot swoje zacne zdjęcia. Nie mam racji? Wydaje mi się, że po prostu to za hacza o pewien audiofilizm, gdzie ludzie wmawiają sobie, że kable optyczne mogą być różnej jakości, oczywiście co jest bzdurą jak w przypadku kabla hdmi. Oczywiście tutaj mamy do czynienia z racją, że monitory te różnią się, tylko czy na prawdę kupowanie monitora za 6tys jest takim dostatkiem? Potrzebą? Jakby nie patrzeć nawsze wyniki pracy są i tak oglądane w większości przypadków na TN, w domu na dworzu, gdziekolwiek w dobie dzisiejszej globalizacji internetu. I tam widać, że są świetne. Więc? Pytanie do was jak wy to widzicie? Czy to nie jest jakieś pranie mózgu, dla osób które dopiero zaczynają by być jak najwyżej? I mieć jakim sprzętem się chwalić? Być ślepo zapatrzonym w rady z innej w ogóle półki, gdy nie zarabia się fotografią? Czasem mi się zdaję, że nie którzy nie mierzą swoich zamiarów na możliwości, szczególnie gdy przychodzi mi czytać posty o kupnie laptopa, i ślepej wierze w Lenovo, bo lenovo to lenovo i "kopiuję szybciej pliki".
Faktem, dla mnie jest, że matrycy się różnią, żebyśmy się zrozumieli i chyba jedynym słusznym doborem powinien być taki by oczu nie męczył, jeśli profesjonalnie nic nie drukujemy. Mam chyba po prostu takie skrajne zdanie na ten temat. Jestem ciekaw jak wy to widzicie, prosiłbym tylko o zdrowy rozsądek w wypowiedziach.
tomwidlak
01-11-2010, 16:29
Onanizm jest obecny w kazdej dziedzinie, monitorowej tez :-)
Generalnie sie z Toba zgadzam, znaczenie sprzetu czy w tym wypadku monitora jest znacznie przereklamowane, szczegolnie dla amatorow takich jak ja :-) Ja osobiscie pracujac w US przez 10 lat jako IT mialem stycznosc z wszelakiej masci sprzetem, i tym z najwyzszej i tym z najnizszej polki i wiem z pierwszej reki ze znaczenie monitora jest bardzo mocno przereklamowane. Wesolosc mnie ogarnia wrecz czytajac ze bez Eizo czy NECa za conajmniej 3500 nie da sie nic zrobic ze zdjeciami :-)
Przyklad z zycia wziety nr 1:
Mieszkajac w US uzywalem w sumie czterech monitorow, pierwszym byl LaCie z serii Blue 19" (odpowiednik Eizo w Europie, pro monitory wysokiej klasy) potem Apple Cinema 23", nastepnie DELL 30", Nastepnie DELL 24" ktorego przywiozlem do PL i ktory mi sie tu spalil. Obecnie czekajac na wyjazd do US gdzie chce zakupic DELLa U2410 uzywam obnecnie DELLa G2410 na matrycy TN ktory wedle opinii kazdego specjalisty nadaje sie do tego otworka ktory nosimy z tylu i absolutnie nie da sie na nim nic robic procz internetu czy obejrzenia jakiegos filmu, a i to z trudem :D Aby moja opinia miala jakas tam wage, dopisze ze skonczylem wszystkie kursy fotoszopa w swietnej szkole zwanej International Center of Photography w NYC gdzie w sklad ich wchodzily dosc ekstensywne wyklady o zarzadzaniu kolorami, skanowaniu i drukowaniu z jednym z bardziej uznanych specow w US wiec jakies tam pojecie z grubsza o tym mam. Wszystkie monitory kalibruje sam regularnie uzywajac GMB i1 i uzywajac moich oczu jako jedynego urzadzenia pomiarowego moge spokojnie przyznac Ci racje, znaczenie monitora jest zdecydowanie przesadzone i rozdmuchane do ogromnych proporcji. O wielkie dziwo, jestem bardzo zadowolony z obecnego DELLa za 1000zl i spokojnie wystarcza mi on do edycji zdjec i wszystkiego innego, widze roznice w wyswietlaniu pomiedzy moim poprzednim DELLem a obecnym i wiem ze jest on gorszym ale rowniez wiem ze gdyby nie to ze z racji matrycy TN zmienia sie wyswietlanie w zaleznosci od kata patrzenia zapewne bym nie zmienial go na model U2410 ktory nie ma tego problemu. Dodam jeszcze ze jestem bardzo zadowolony z wydrukow ktore robie i zawsze bylem, poprzenio drukujac na moim wlasnym Epsonie 4880 w US a obecnie uzywajac Fuji Frontier w Saturnie do malych formatow i Epsona 3800 do wiekszych i BW. Na podstawie wlasnych obserwacji smiem twierdzic wiec ze ja sam nie potrzebowal bym nic lepszego niz monitor DELLa za 1000zl gdyby nie wada wrodzona matryc TN, a juz napewno nie bede potrzebowal nic wiecej niz DELL za 1800zl - smiem tez twierdzic ze jest to prawda dla ogromnej wiekszosci fotografow, czy amatorow czy pro. Oczywiscie, Eizo czy NEC za gruba kase jest lepszym, bez watpienia, ale czy absolutnie niezbednym dla kogos dla kogo IDEALNE odwzorowania kolorow nie jest NAJWYZSZYM MOZLIWYM PRIORYTETEM (czyli dla znikomego procentu uzytkownikow) ? Moim zdaniem nie.
co sprowadza mnie do zyciowego przykladu nr. 2:
Moja dziewczyna Amelia ktora poznalem 6 miesiecy temu jest zywym zaprzeczeniem tego ze sprzet jest niesamowicie waznym elementem, czy to monitor, czy soft czy sam aparat/obiektyw. Pisze o Niej tu poniewaz jest swietnym przykladem na zaprzeczenie tezy o znaczeniu sprzetu w procesie tworzenia fotografi, przykladem ktory mnie samego nadal przyprawia o rozdziawienie buzi przyslowiowe :-) Tak wiec Amelii arsenal obejmuje monitor LG 20" z matryca TN oczywiscie za gora 400-500zl oceniajac po jakosci wykonania, Photoshop 6, Nikon D50 z kitowym obiektywem oraz 50mm f1.8. Amelia jest kompletnym samoukiem nie znajacym sie na technicznych aspektach absolutnie, o czym swiadczyc moze fakt ze do niedawna nie dosc ze nie uzywala RAW to kompresje JPEGa w aparacie miala ustawiona na srednia poniewaz miescilo sie Jej wiecej zdjec na karcie 2GB (nie namawialem Jej na RAWy ale zmienilem kompresje na "fine") :D Efekty Jej pracy owym wypasionym sprzetem mozna zobaczyc tu - www.aleksandrazaborowska.com - i zanim ktos napisze ze co mozna zobaczyc na tych mini rozmiarach na WWW pokazanych dodam jeszcze jeden argument na poparcie powyzszego przykladu. Amelka w tym roku zdawala na Lodzka filmowke gdzie pierwszym etapem jest przedstawienie wydrukow swych prac komisji egzaminacyjnej - widzialem owe wydruki drukowane w lokalnym amatorskim labie w Tomaszowie Maz. o formacie 30x45 i byly absolutnie genialne. Byly na tyle dobre ze jeden z profesorow na komisji egzaminacyjnej zaoferowal sie je kupic.
Tak wiec na zakonczenie mojego dlugiego i nudnego wywodu napisze ze nie trzeba wydac mase kasy aby mozna bylo tworzyc na wysokiem poziomie - oczywiscie, sam majac kupe kasy na koncie kupil bym co najlepsze bo pracuje sie na super sprzecie o wiele wygodniej ale nie jest to najwazniejszym i sluchanie marudzenia "specow" ze jak sie nie wyda 4000zl na monitor/aparat/szklo to nie da sie nic zrobic jest strata czasu i pieniedzy.
to tyle,
Tomek
Toz to sadmadman z digarta, ta dziewczyna zachwyca mnie swoim talentem i obserwuje jej prace juz chyba ze 3 lata ;) Duzo racji w tym co piszesz Tomku.
To ja dla odmiany podam zupelnie inny przyklad (no moze nie dokonca inny). Moja dziewczyna tez przygotowuje pewne rzeczy natomiast monitor ma tragiczny bo jest to jakies LG, fakt ze oprofilowane (ale ch.... jak barszcz). Przygotowywala zdjecia na aukcje, wiec mowie jak to ma byc porzadnie to dalem jej moje eizo, a nastepnie wydruki zostaly wydrukowane u czornyja. Caly czas slyszalem: a czy napewno te wydruki beda dobre?? a napewno nie beda fioletowe?? . Odpowiadalem ze beda zaje..... bo przeciez ten Pan ma spektrofotometr i malutkiego epsona( robilem to oczywiscie z premedytacja bo o ile epson by przeszedel przy zakupie bez problemu to przy i1pro nie moglbym znalezc rzeczowej argumentacji). Final jest taki ze ............. hmm nie mam monitora, moge kupic epsona, i1pro i nec'a241. No i zdjecia sie sprzedaly calkiem niezle;)
Co do przykladu przytoczonego przez tomwidlak, to mnie wesolosc ogarnia jak ktos na poparcie nie do konca trafnych wg mnie tez przytacza jako argument przyklad ultra-utalentowanej niewiasty;) To jak cios ponizej pasa ;)
@KEYZOR
czytam 5 raz twoją wypowiedź i nie mogę jej zrozumieć, fajniej by było jakbyś napisał to porządniej. Co do tez to wydają mi się one bardzo trafne, ale to wynika z tego, że nie tylko ja tak uważam na temat monitorów. Sam nawet znam takich znajomych, którzy nie widzieli Eizo na oczy, a mają zdjęcia lepsze, niż niektórzy co je tutaj zamieszczają, a mają owe monitory. Ale nie chodzi by tu prowokować, a sobie pogadać, o tym dlaczego tak nie inaczej.
Hm, dziękuje natomiast tom, bo miło było to czytać
Nie weim czemu jest niezrozumiala :P . W skrocie mloda zdolna dziewczyna z kiepskim monitorem, poirytowana ciaglymi problemami z drukiem mimo wdrozonego systemu zadzadzania barwa. Dostaje w miare pozadny monitor i robi duze powiekszenia na pozadnym ploterze. Nie wierzy w moje zapewnienia ze wydruki beda sie zgadzac z tym co przygotowala. Po przyjsciu odbitek ja juz nie mam swojego monitora, dostaje polecenia kupienia sobie drugiego monitora i spektrofotometru oraz drukarki epsona(to ze wzgledu na to ze bardzo podobaly jej sie BW w porownaniu do naszego canona).
Ja zupelnienie nie chce tutaj walczyc, jak ktos nie chce to nie kupi pewnych rzeczy. Natomiast irytuje mnie strasznie sytuacja ze ludzie ktorzy maja ogromna wiedze i mozolnie przekazuja ja na tym forum sa traktowani jak fanatycy.
Stawianie ludzi bardzo zdolnych w opozycji do dobrego sprzetu to tak jak mowienie ze ktos Golfem Gti w nurinburgu wykreci lepszy czas niz inny Lamborgini dajcie temu pierwszemu te Lambo.
tomwidlak
01-11-2010, 23:40
Toz to sadmadman z digarta, ta dziewczyna zachwyca mnie swoim talentem i obserwuje jej prace juz chyba ze 3 lata ;) Duzo racji w tym co piszesz Tomku.
Jedna i ta sama, dziekujaca za komplement tez ;-)
Co do przykladu przytoczonego przez tomwidlak, to mnie wesolosc ogarnia jak ktos na poparcie nie do konca trafnych wg mnie tez przytacza jako argument przyklad ultra-utalentowanej niewiasty;) To jak cios ponizej pasa ;)
Ja tez nie dalem rady w pelni zrozumiec Twej pierwszej wypowiedzi - jesli Ci chodzi o to ze Eizo za 3500zl jest lepszy od LG za 350zl to absolutnie sie z Toba zgadzam, domyslajac sie ze nie za bardzo zrozumiales chyba sens mojej wypowiedzi ;-)
A co do ultra-talentu operatora uzywajacego dany sprzet - czy myslisz ze talent owy powoduje ze monitor wyswietla lepiej i bardziej precyzyjnie, fotoszop nabiera nowych funkcji, matryca w aparacie lepiej lapie swiatlo a obiektywy lepiej owe swiatlo wyginaja ? :D Co mialem na mysli to to ze nie trzeba miec sprzetu za kilka czy kilkanascie tysiecy aby moc tworzyc rzeczy na poziomie. Specjalisci wszelkiej masci staraja sie nam wmowic ze bez Eizo za kilka tysiecy nie da sie zrobic nic dobrego, ze DELL za 1000zl to szajs bezuzyteczny a moje przyklady mialy na celu pokazac ze to wcale nie jest prawda.
Nie chodzi o to ze sie nie da, chodzi o to ze jest to wiele latwiejsze i daje nowe mozliwosci. Druga rzecz nie ma co dyskutowac na temat jakosci monitorow bo wszystko o czym mowimy mozna zmierzyc, zauwazyc i widac za co sie placi. Ja wychodze z zalozenia ze chce miec dokladna kontrole nad tym co tworze, tak jak w fotografi chce miec pelna kontrole nad swiatlem i uzywam do tego celu odpowiedniego sprzetu (i tutaj chyba nikt nie bedzie sie spieral ze to jest niepotrzebne), tak w post produkcji chce miec pelna kontrole nad kolorem i do tego tez potrzeba odpowiedniego sprzetu.
Wymieniony wyzej dell w niektorych zastosowaniach to jest bezuzyteczny szajs i tyle(nie mowie oczywiscie ze w kazdych bo sam pokazales ze jest inaczej), ale podam przyklad dla ktorego tak jest: przygotowanie do druku fotografi na ktorej znajduje sie skora i chcemy ja w oddac w najbardziej naturalny sposob docelowe urzadzenie epson 7880.
zboczyliście z tematu, ja chciałem zauważyć, że też w inną stronę pchałem ten temat, przeczytaj post pierwszy KEYZOR (czyli mój) za nim skrytykujesz tego Della.
Fotografia przynajmniej dla mnie polega na tym ze jest fizyczna w postaci papieru z taka lubie obcowac. Zeby dobrze drukowac potrzeba odpowiedniego sprzetu i tyle, jak cos robie chce zeby to bylo pozadne. Analogia do jakosci kabli sygnalowych jest nie trafiona, bo tutaj wraz z kazda dobrze wydana zlotowka jakosc wzrasta i to mozna zmierzyc, nie mowimy tutaj o subiektywnych wrazeniach odsluchowych. To tyle jezeli chodzi o druk.
Natomiast jezeli idzie o internet to sa pewne mechanizmy pozwalajace na osiagniecie w miare przewidywalnych rezultatow ale tutaj tez trzeba zastosowac jakis w miare normalny monitor, bo obrocz bledu ktory zapodaje nam monitor odbiorcy dowalamy jescze swoj i wychodzi kompletna lipa.
Fotografia przynajmniej dla mnie polega na tym ze jest fizyczna w postaci papieru z taka lubie obcowac. Zeby dobrze drukowac potrzeba odpowiedniego sprzetu i tyle, jak cos robie chce zeby to bylo pozadne. Analogia do jakosci kabli sygnalowych jest nie trafiona, bo tutaj wraz z kazda dobrze wydana zlotowka jakosc wzrasta i to mozna zmierzyc, nie mowimy tutaj o subiektywnych wrazeniach odsluchowych. To tyle jezeli chodzi o druk.
Natomiast jezeli idzie o internet to sa pewne mechanizmy pozwalajace na osiagniecie w miare przewidywalnych rezultatow ale tutaj tez trzeba zastosowac jakis w miare normalny monitor, bo obrocz bledu ktory zapodaje nam monitor odbiorcy dowalamy jescze swoj i wychodzi kompletna lipa.
z dwoma rzeczami się nie zgodzę, analogia kabli, jeśli mówimy np. o kablu cyfrowym jakim jest hdmi, to żadna złotówka jego przesyłu nie podniesie.
jeśli mowa o kablu miedzianym do głośników masz rację, ale też do zdrowego rozsądku. Bo ja nie uwierzę, że miedź jest czysta od czystszej miedzi za 10tys. To jest po prostu marketing i pranie mózgu, coś w stylu autosugestii.
Druga, nie wprowadzisz błędu gorszego dla odbiorcy, bo masz porównywalny sprzęt, on widzi to tak samo jak ty. Albo minimalnie lepiej lub gorzej. Ale nie na tyle, żeby mówić w takim kontekście.
Więc? Pytanie do was jak wy to widzicie? Czy to nie jest jakieś pranie mózgu, dla osób które dopiero zaczynają by być jak najwyżej? I mieć jakim sprzętem się chwalić? Być ślepo zapatrzonym w rady z innej w ogóle półki, gdy nie zarabia się fotografią?
Faktem, dla mnie jest, że matrycy się różnią, żebyśmy się zrozumieli i chyba jedynym słusznym doborem powinien być taki by oczu nie męczył, jeśli profesjonalnie nic nie drukujemy. Mam chyba po prostu takie skrajne zdanie na ten temat. Jestem ciekaw jak wy to widzicie, prosiłbym tylko o zdrowy rozsądek w wypowiedziach.
To jest forum (jednak) sprzętowe, sprzęt jest zwykle łatwiejszą do ogarnięcia częścią fotografii, zdecydowanie łatwiej (przynajmniej na podstawowym poziomie) mówić o sprzęcie niż o fotografii stąd takie wątki a nie inne.
Wracając do monitora to pewnie każdy kupuje to co uważa za odpowiednie do jego poziomu fotograficznego, finansowego czy jeszcze innego, tak jest z monitorem, korpusem czy obiektywem i paroma innymi drobiazgami. Nie należy popadać we frustację tylko spokojnie podążać swoją scieżką, ta amatorska jest przyjemniejsza z definicji - bo nic nie musisz, nie masz terminów, robisz dla przyjemności i robisz co chcesz i kiedy chcesz. A tak jeszcze wracając do tematu to te tanie TN rzeczywiście są do d... :).
Przeciez dlatego mowie ze analogia jest nie trafiona bo tutaj efekty widac i mozna to zmierzyc jak wspomnialem a w przypadku kabli albo nic sie nie zmienia albo jest to tylko subiektywna opinia i autosugestia jak wspomniales.
Wprowadzasz blad dla odbiorcy wystarczy ze Twoj monitor leci lekko w strone zoltego(robisz korekcje czyli w strone niebieskiego) a monitor podobnej klasy leci lekko w strone niebieskiego i masz cudnej urody niebieski zafarb. Wlasnie po to wprowadzilo sie sRGB zeby zminimalizowac takie wahania.
tomwidlak
02-11-2010, 01:59
Wymieniony wyzej dell w niektorych zastosowaniach to jest bezuzyteczny szajs i tyle(nie mowie oczywiscie ze w kazdych bo sam pokazales ze jest inaczej), ale podam przyklad dla ktorego tak jest: przygotowanie do druku fotografi na ktorej znajduje sie skora i chcemy ja w oddac w najbardziej naturalny sposob docelowe urzadzenie epson 7880.
Aaaaaa, Epson 7880 - i wszystko jasne. Ja drukowalem tylko na 3800 i 4880 wiec moze dla tego mi sie wydawalo ze sie nadaje ;-)
Chyba pomninoles to o skorze i jej naturalnosci;)
tomwidlak, zgadzam sie z Toba i twoja wypowiedzia na temat monitorow, jednak roznica pomiedzy TN a IPSem jest duza (co zreszta wiesz bo pracowales na DELLach z IPSem) i nie tylko w kacie widzenia.....przesiadlem sie z dobrej TNkie (dosc dobrze oddajacej kolory) na DELLa U2311H i przezylem szok i do dzis wydaje mi sie, ze kolory sa za mocne:D Kupie EIZO czy NECa jak bede robil powazne pieniadze na zdjeciach......na te chwile to wciaz pasja i zabawa;) A cena takiego jest dosc mala bo juz za 1000zl go mozna kupic..
a u mnie z kolei sprawa z monitorem inaczej sie rozegrała:
potrzebowałem przesiąść się z laptopa na stacjonarny, na dosłownie pół roku potrzebowałem JAKIŚ monitor. za bardzo nie chciało mi się zagłębiać w temat, zobaczyłem gdzie w warszawie jest do kupienia JAKIŚ nec.
jak się do niego dobrałem to się okazało że jest na tyle dobry że nawet nie chce mi się go zmieniac na jakieś tam Eizo, bo mi nie potrzeba.
dobre monitory sa jeszcze Yijama (czy jakoś tak) ale są 2x droższe od mojego ;)
nie robię druków, zdjęcia oddaję klientom którzy w 90% widzą 30% tego co ja. fx też nie potrzebuję, za to miło mieć kase na jedzenie.
przecież nie po to się zarabia żeby wydawać na sprzęt tylko mieć na życie :)
tomwidlak
02-11-2010, 14:32
tomwidlak, zgadzam sie z Toba i twoja wypowiedzia na temat monitorow, jednak roznica pomiedzy TN a IPSem jest duza (co zreszta wiesz bo pracowales na DELLach z IPSem) i nie tylko w kacie widzenia.....przesiadlem sie z dobrej TNkie (dosc dobrze oddajacej kolory) na DELLa U2311H i przezylem szok i do dzis wydaje mi sie, ze kolory sa za mocne:D Kupie EIZO czy NECa jak bede robil powazne pieniadze na zdjeciach......na te chwile to wciaz pasja i zabawa;) A cena takiego jest dosc mala bo juz za 1000zl go mozna kupic..
Sa sa roznice, ja tego nie neguje - jak bede mial wolna kase to zapewne zmienie na IPSa w postaci DELLa U2410 ale nie mam parcia poniewaz obecny calkiem mnie zadowala jak dlugo nie chybam sie na boki :D
Co staram sie przekazac moimi postami to to ze nie trzeba miec super hiper sprzetu aby tworzyc i to na poziomie. Nowicjusze zagladajacy na fora netowe dosc czesto podazaja za tymi "swiatlymi" radami ze jak nie masz monitora/aparatu/szkla za 5000zl to nie da sie zrobic zdjecia czy wydruku na poziomie co jest kompletna bzdura. Owszem, dobry sprzet czyni sam proces latwiejszym/szybszym/wygodniejszym i jak sie ma pieniadze wolne czy hobby w postaci kupowanie "newest and best" to spoczko, ale o wiele wazniejszym jest poglebianie wiedzy i umiejetnosci.
zdjęcia oddaję klientom którzy w 90% widzą 30% tego co ja
i tym zdaniem podsumowałbym całą tę dyskusję podpisując się pod nim obiema rękami i nogami
ps: aqrat mam monitor EIZO a i tak większość pracy robię na Szajsungu bo ... nieważne
ps2: ludzi, którym oddaję zdjęcia aqrat najmniej zależy na oprofilowanych monitorach, ich priorytety i moje to dwie różne kwestie
no coz... dzisiaj kupilem uzywany ekran HP 17" za cale 55 EUR ;) poki serwis mi nie zrobi
Samsunga 24" to na tym HP bede wywolywal foty. cudow nie oczekuje, ale nie bede
2 tygodnie lezal z robota, juz chocby dlatego, ze mnie cholera wieczorami wezmie.
a jak Samsung wroci, to sobie HP stanie na sztorc z boku i bedzie jako drugi ekran do Grida
w Lightroomie robil ;)
z tym ze ja jestem amatorem, dodatkowo mieszkajacym na codzien wsrod Holendrow
(wyjasnienie dla nietomnych: z Holendrami konkuruja Szkoci na "oszczednosc") i nie wydaje
duzo kasy tam, gdzie moge wydac malo ;)
co do konkretnej oceny - mnie tam monitory nie onanizuja. i tak wiadomo, ze co ekran to
zdjecia inaczej wygladaja, wiec dla innych ogladajacych gra jest nie warta swieczki.
a osobiscie to mi 24" z 1920x1200 i zywymi kolorami w pelni odpowiada.
z drugiej strony... jak ktos jest fetyszysta kalibracyjnym i lubi poswiecac swoj czas na
analizowanie zgodnosci skladowych barwnych z wzorcem... ja nie zabraniam ;)
No cóż ... to są rozterki ,które wynikają z braku czegoś .. kaski, wiary w siebie ( że nic nie sprzedam,bom tylko amator) itp. Trzeba robić rzeczy do końca dobrze.. Kiedyś się wywoływało pozytywy teraz się woła "RAWY" Tak czy inaczej jak coś jest spi...........lone to ląduje do szuflady.
Mnie osobiście wku.... to ,że na jednym kompie tak widać a na drugim tak. A jak już mi TIFFY wyszły gorzej niż jpg w Labie to załamka.
Jak chce się zobaczyć różnice to należy wziąść daną rzeczą i się pobawić ( Bawiłem sie NEC 27" i malina...kilku procentowe zmiany w PS już widoczne , a na domowym jak zmieniłem w dziesiątkach )
A co do wyświetlania . Wszystkie książki mówią o profilowaniu zdjęć do tego ,gdzie i na czym mają być wyświetlone-prezentowane.
Niczym się to nie różni od siedzenia w Ciemni po kilka godzin ( różni się tym ,że jest internet :)) )
Różni !!!
Co innego zdjęcie na papierze a co innego na tysiącu różnych monitorów.
Różni !!!
Co innego zdjęcie na papierze a co innego na tysiącu różnych monitorów.
Oczywiście, dlatego jak obrobisz zdjęcie na "dobrym " monitorze takie będziesz miał odbitki..
A to akurat nie jest prawdą. Możesz mieć najlepszy monitor, najlepszy lab, najlepszą drukarkę, a zdjęcia na papierze mogą wyglądać fatalnie. Wystarczy, że ktoś zamieni papier, chemię, albo tusze i nie zrobi aktualnego profilu dla nowego zestawu, albo ty tego profilu nie zastosujesz i wyniki wcale nie muszą być dobre.
Moim zdaniem problem leży we wzajemnym wyważeniu kilku spraw. Dla internetu, dla obecnych komputerów, dla labów, ....., przyjęto jako standard sRGB. Ten standard jest dokładnie opisany i producenci sprzętu tymi opisami dysponują. Konstruktorzy sprzętu mają do dyspozycji całe laboratoria, w których starają się do dopasować swoje wyroby możliwie wiernie do standardu sRGB. Zakładam, że każdy producent monitorów, labów, drukarek, itp. stara się ten standard możliwie dobrze utrzymać, choć wiadomo, że w tanim sprzęcie bywa to dość trudne. Dlatego zawsze lepiej pracować na monitorze trochę droższym (lepszym), niż na trochę tańszym (gorszym). Napisałem to w nawiasach, bo to najczęściej idzie w parze, choć nie zawsze. Musimy pamiętać, że koszty (a więc również ceny) rosną tu wykładniczo. W kiepskim monitorze, niewielki zastrzyk gotówki na badania może spowodować znaczną poprawę, ale w segmencie profi, każda najdrobniejsza poprawa może kosztować krocie. Trzeba do tego dołożyć możliwość rozregulowania nawet najlepszego monitora przez bezmyślne grzebanie w ustawieniach. Jaki wniosek? Trzeba sobie wybrać jakąś granicę zdrowego rozsądku. Inną dla amatora i inną dla profesjonalisty, choć rozumiem tych, którzy chcą prefekcji za wszelką cenę i mają na to środki.
Po co są produkowane kalibratory (szczególnie te tanie)? Otóż po to, żeby każdy, nawet najtańszy monitor można było "upodobnić" do standardu. Wiadomo, że coś taniego idealne nie będzie, ale po odpowienim oprofilowaniu może mniej więcej przypominać standard. Oczywiście będą różne lokalne niedoskonałości, ale ogólny wygląd obrazu będzie podobny. Oczywiście z kalibratorami jest ten sam problem co z monitorami - są te tanie i są te drogie (profesjonalne). To samo jest z ich oprogramowaniem. Jedno jest proste i intuicyjne, a drugie wymaga sporo wiedzy, ale daje trochę lepsze efekty. I znów powstaje pytanie, gdzie jest granica tego "opłacalnego trochę".
Gdyby wszystkie monitory zostały oprofilowane, nawet za pomocą choćby najtańszych kalibratorów, to po wyświetleniu na nich jednego konkretnego zdjęcia (plik JPG bez zaszytego profilu), "rozjazdy" nie powinny być zbyt duże. W obrazkach zawsze będą występowały jakieś lokalne błędy i niedoskonałości, ale ich ogólna kolorystyka, jasność, kontrast powinny być do siebie zbliżone. Moim zdaniem o to właśnie chodzi, żeby nasze zdjęcia, monitory, drukarki, laby, itp. możliwie wiernie trzymały standard. Wtedy wszystkie zdjęcia, na różnych nośnikach i monitorach będą wyglądały podobnie, choć nie tak samo, nie idealnie.
Niektórzy z nas są zwolennikami dołączania profili do zdjęć. To jest oczywiście ważne i może pomóc, ale tylko w odniesieniu do konkretnego zestawu kalibrowanych urządzeń (monitor, lab, drukarka). W takim przypadku, po zastosowaniu dobrze wykonanych profili, wynik powinien być najlepszy z możliwych. Co się jednak stanie, jeśli takie zdjęcie z zapisanym profilem zostanie wyświetlone na innym monitorze, o innym profilu? To raczej jasne - "rozjazdy" są nieuniknione. Jeszcze gorzej będzie, gdy zdjęcie z profilem zostanie wydrukowane na dwóch różnych urządzeniach (drukarka i lab). Dzieje się tak dlatego, że każde fizyczne urządzenie traktuje zalaczony do zdjęcia profil, jako profil "dla siebie", jako korektę różnic pomiędzy tym konkretnym urządzeniem a standardem, w którym ono pracuje. Jeśli załączony profil prawidłowo koryguje fotkę dla konkretnrgo labu, a nie dla konkretnej drukarki, to dobry wynik będzie w labie, a na drukarce mogą być różne szopki.
Brak profilu osadzonego w zdjęciu nie oznacza braku (żadnego) profilu. Oznacza on tylko tyle, że zdjęcie jest zapisane w standardzie sRGB, czyli jest standardowym zdjęciem dla internetu, PC-ta, czy dla labu. Moim zdaniem jest to najsensowniejsza metoda zapisu zdjęć do rozpowszechniania. Metoda, która minimalizuje cały ciąg komplikacji i związanych z tym "rozjadów". Wystarczy tylko, żeby wszystkie urządzenia, na których takie zdjęcie będzie wyświetlane, czy drukowane, były również dostosowane do standardu za pomocą indywidualnych (często aktualizowanych) profili. Jeśli tak podejdziemy do sprawy, to rozsądne ceny monitorów oscylują gdzieś w przedziale 1000-1500 PLN, pod warunkiem, że mamy kalibrator i dość często z niego korzystamy. Ale to sa tylko moje indywidualne oceny i nie mam zamiaru o tym dyskutować ze zwolennikami szukania ideałów za kosmiczne pieniądze. Choć wszyscy wiemy, że to syzyfowa robota, bo w życiu ideałów nie ma.
nie robię druków, zdjęcia oddaję klientom którzy w 90% widzą 30% tego co ja. fx też nie potrzebuję, za to miło mieć kase na jedzenie.
przecież nie po to się zarabia żeby wydawać na sprzęt tylko mieć na życie :)
postawiłbym ci za to piwo ;)
de Fresz
04-11-2010, 12:29
Ale do rzeczy. Nie zastanawia was, fakt, że koło 95% użytkowników internetu( szacuję na podstawie doświadczeń z rodzin, plus forum internetowych komputerowych), czy też waszych odbiorców zdjęć, nie ma monitora na "wypasionej matrycy".
Owszem, nie ma. I nie sposób określić jak kto zobaczy dokładnie niuanse kolorystyczne, nad których obróbką niektórzy spędzają długie godziny – u jednego będzie fioletowawo, u innego różowawo, u następnęgo lekko niebieskie. Logika podpowiada, że jest kilka opcji:
– olać rzeźbę w niuansach kolorystycznych, i tak ich nikt nie zobaczy tak jak obrabiacz
– zrobić aby u mnie i tylko u mnie było ładnie, a reszta... a co tam reszta
– obrobić na sprzęcie wyświetlającym obiektywnie i realistycznie kolory tak jak one w rzeczywistości siedzą w pliku, to że znakomita większość zobaczy je z jakąś odchyłką to trudno, w pliku są one poprawne.
Więc jaki jest sens posiadania takiego monitora, dla amatora? Który nie zarabia na drukowanej fotografii, gdzie wiadomo, że odbiór końcowy powinien wyglądać na wysokim poziomie i nie różnić się tym co widzimy na ekranie ( a przy matrycy TN) jest to jak najbardziej możliwe. Idąc dalej wydaje mi się momentami, że dobry monitor powinien mieć tylko ktoś kto drukuje do pism i innych głupot swoje zacne zdjęcia. Nie mam racji?
Nie masz. Znaczy co, przydziały na monitory dostępne tylko dla zawodowców? ;-) Ta technologia nie jest kosmicznie droga i może ją mieć każdy, kto tylko zechce. Ale jak ktoś nie chce, to nigdzie nie ma przymusu.
Wydaje mi się, że po prostu to za hacza o pewien audiofilizm, gdzie ludzie wmawiają sobie, że kable optyczne mogą być różnej jakości, oczywiście co jest bzdurą jak w przypadku kabla hdmi.
Bzdurne porównanie. Słuchanie muzyki jest czynnością bierną, obróbka fotografii jest czynnością czynną. To jak widzisz obraz wpływa na to co chcesz (bo możesz) z nim dalej zrobić. Monitor i cały CM to tylko narzędzia, które umożliwiają zobaczenie obrazu bardziej lub mniej wiernie w stosunku do obiektywnej zawartości pliku. Czy i jak ktoś to wykorzysta, to już zależy od jego woli, wyobraźni, zmysłu postrzegania. To tak, jakby kompozytor nagrywał na kasetowym Kasprzaku, bo przecież większość i tak nie słucha na niczym lepszym.
Oczywiście tutaj mamy do czynienia z racją, że monitory te różnią się, tylko czy na prawdę kupowanie monitora za 6tys jest takim dostatkiem? Potrzebą? Jakby nie patrzeć nawsze wyniki pracy są i tak oglądane w większości przypadków na TN, w domu na dworzu, gdziekolwiek w dobie dzisiejszej globalizacji internetu. I tam widać, że są świetne. Więc?
Więc możesz do tego worka bezsensu dorzucić jeszcze: profile kolorystyczne w puszkach, dyskusje o wyższości aRGB nad sRGB, niuansy WB, różnice w renderowaniu kolorów przez różne systemy czy obiektywy i w ogóle większość zagadnień związanych z obróbką kolorów - wystarczyłaby przecież prosta korekta ekspozycji, może jakaś krzywa, BW/sepia i szlus, wszak i tak nikt nie zobaczy poprawnie tych niuansów. I dla wielu osób takie podejście może być wystarczające do osiągania zadowalającego poziomu obróbki zdjęć. Wiele innych osób jednak lubi zabawę z niuansem i detalem, a w tym bardzo pomocne są stosowne narzędzia.
I monitor za 6k zł do domowej obróbki to overkill. Ale jeśli kogoś stać i chce...
Dalej – to tylko narzędzie, jak z kluczami (takimi do mechaniki), można kupić tani badziew w markecie, można coś przyzwoitego ze średniej półki, można zaszaleć na topowe błyskotki od Facoma, Snap-On, Matadora itp. Ale same narzędzia nie uczynią z nikogo mistrza mechaniki, dobry majster i badziewiem da radę. Ale jak ktoś robi coś zawodowo, czy hobbystycznie dla własnej przyjemności, to najczęściej docenia wygodę i efektywność, jaką dają dobre narzędzia pracy.
de Fresz
04-11-2010, 13:30
Konstruktorzy sprzętu mają do dyspozycji całe laboratoria, w których starają się do dopasować swoje wyroby możliwie wiernie do standardu sRGB. Zakładam, że każdy producent monitorów, labów, drukarek, itp. stara się ten standard możliwie dobrze utrzymać, choć wiadomo, że w tanim sprzęcie bywa to dość trudne.
To o staraniu utrzymania standardu sRGB przez producentów, to raczej nadużycie. Bo albo im to strasznie nie wychodzi, albo jednak priorytety są inne.
Gdyby wszystkie monitory zostały oprofilowane, nawet za pomocą choćby najtańszych kalibratorów, to po wyświetleniu na nich jednego konkretnego zdjęcia (plik JPG bez zaszytego profilu), "rozjazdy" nie powinny być zbyt duże. W obrazkach zawsze będą występowały jakieś lokalne błędy i niedoskonałości, ale ich ogólna kolorystyka, jasność, kontrast powinny być do siebie zbliżone.
To nie jest prawda. Różnice będą i to całkie spore, nawet jeśli byś porównał Quato za 10k zł do Eizo za 10k zł. Profilowanie to jest (w uproszczeniu) opis stanu urządzenia. Co więcej, coraz większa moda na szerokogamutowce jeszcze bardziej by zwiększyła różnorodność wyglądu tak prezentowanego zdjęcia.
Podstawowym celem całego Color Managementu jest to, aby urządzenia związane z obrazowaniem były właśnie możliwie wiernie opisane – po to, aby CMS mógł w locie przeliczyć obraz z przestrzeni idealnej do przestrzeni urządzenia, kompensując na ile to możliwe niedostatki ostatniego. Poniekąd kwestią wtórną jest to, jak bardzo samo urządzenie jest z natury zbieżne z przestrzenią idealną, ważne jest to, jak wiele kolorów może wyświetlić maksymalnie zbliżenie do obiektywnej zawartości pliku.
To poniekąd jedna z większych bolączek wszelakich forów fotograficznych – pokutuje mit, że wystarczy kupić dobry monitor i już jest pięknie, no najdalej go oprofilować. A więc nie, potrzebna jest jeszcze świadomość natury zarządzania kolorem, jego praktycznych braków i ograniczeń technicznych.
Niektórzy z nas są zwolennikami dołączania profili do zdjęć. To jest oczywiście ważne i może pomóc, ale tylko w odniesieniu do konkretnego zestawu kalibrowanych urządzeń (monitor, lab, drukarka). W takim przypadku, po zastosowaniu dobrze wykonanych profili, wynik powinien być najlepszy z możliwych. Co się jednak stanie, jeśli takie zdjęcie z zapisanym profilem zostanie wyświetlone na innym monitorze, o innym profilu? To raczej jasne - "rozjazdy" są nieuniknione.
Nieprawda. Jeśli weźmiesz zdjęcie o dość wąskim gamucie i skonwertujesz je do: sRGB, aRGB, profilu labu, profilu drukarki – wszystkie zapiszesz ze stosownymi profilami i wyświetlisz w środowisku profile wspierającym na oprofilowanym monitorze – to wszystkie wersje będą wyglądały niemal identycznie. Jeśli jedno wyświetlisz na jednym monitorze, a drugie na innym, gdy oba są oprofilowane – na obu obraz będzie zbliżony, jeśli monitory naprawdę dobre – wręcz identyczny. Kolory w pliku to zbiór abstrakcyjnych cyferek nie znaczących nic, dopiero przypisanie im profilu nadaje tym cyfrom konkretne wartości. Skonwertowanie pliku do jakiejś dziwnej przestrzeni i zapisanie go bez informacji o niej – to czytej wody szkodnictwo.
Jeszcze gorzej będzie, gdy zdjęcie z profilem zostanie wydrukowane na dwóch różnych urządzeniach (drukarka i lab). Dzieje się tak dlatego, że każde fizyczne urządzenie traktuje zalaczony do zdjęcia profil, jako profil "dla siebie", jako korektę różnic pomiędzy tym konkretnym urządzeniem a standardem, w którym ono pracuje. Jeśli załączony profil prawidłowo koryguje fotkę dla konkretnrgo labu, a nie dla konkretnej drukarki, to dobry wynik będzie w labie, a na drukarce mogą być różne szopki.
Piszesz o plątaniu przez użyszkodnika profili urządzeń wyjściowych. Na to nakładają się różnorakie szopki, jakie wyczyniają producenci amatorskich urządzeń z profilami ICC w swoim oprogramowaniu. Rada jest prosta – jeśli ktoś nie jest pewny odpowiedniego profilu wyjściowego, to mniejsze szkody wywoła załączając profil uniwersalnej przestrzeni roboczej (sRGB, aRGB), reszte pozostawiając CMSowi. Jak pisałem wyżej, zabawa z ogarnięciem koloru w komputerze to nie są kwestie trywialne i jeśli ktoś chce z nich korzystać efektywnie, musi poświęcić trochę czasu na przyswojenie stosownej wiedzy. Jeśli ów ktoś nie ma na to ochoty – OK, tylko niech później nie płacze, że na monitorze widzi siak, z drukarki ma owak, z labu jeszcze inaczej. Tu półśrodki nie działają.
Brak profilu osadzonego w zdjęciu nie oznacza braku (żadnego) profilu. Oznacza on tylko tyle, że zdjęcie jest zapisane w standardzie sRGB, czyli jest standardowym zdjęciem dla internetu, PC-ta, czy dla labu.
BZDURA! Brak profilu oznacza, że każde urządzenie będzie traktowało taki plik, jak swój. Liczby z pliku 255/0/0 powiedzą urządzeniu, że ma pokazać najintensywniejszą czerwień jaką potrafi, na jednym urządzeniu to będzie stara cegła, na innym głęboki róż, na kolejnym oczojebny neon. Tylko nieliczne aplikacje z własnymi modułami CM potrafią pliki bez profilu zinterpretować w wybranej przez operatora przestrzeni roboczej – np. Szop, FF.
Ręce opadają.
Poczytaj sobie kolego choćby to: http://www.color.org/iccprofiles.xalter
Jak już przez to przebrniesz i coś tam z tego zrozumiesz, to może nawet będziesz umiał sobie soft do odczytu tych profili samodzielnie napisać. Masz tam nawet różne fajne "gotowce" do wykorzystania. Może już warto skończyć z tymi bajkami i robieniem "pseudo-nauki" z czegoś, co wymaga jedynie konsekwentnego stosowania najprostszych, dawno zdefiniowanych i dokładnie opisanych rozwiązań.
Tyle na ten temat z mojej strony.
Lubię Was czytać bo za cholerę prawie nic z tego nie rozumiem, nie mówiąc już żebym przy tym był choć odrobinę mądrzejszy :)
BZDURA! Brak profilu oznacza, że każde urządzenie będzie traktowało taki plik, jak swój. Liczby z pliku 255/0/0 powiedzą urządzeniu, że ma pokazać najintensywniejszą czerwień jaką potrafi, na jednym urządzeniu to będzie stara cegła, na innym głęboki róż, na kolejnym oczojebny neon. Tylko nieliczne aplikacje z własnymi modułami CM potrafią pliki bez profilu zinterpretować w wybranej przez operatora przestrzeni roboczej – np. Szop, FF.
Czyli dokładnie jak napisał JK. Jeśli większość popularnych urządzeń wyświetla kolor w standardzie sRGB lub zbliżonym, to zdjęcie bez profilu będzie interpretować w sRGB. Czyli we własnym.:wink:
No już daj spokój. Nie wymagaj od ludzi logicznego myślenia, bo od tego niektórych tylko głowa boli. :wink:
Lubię Was czytać bo za cholerę prawie nic z tego nie rozumiem, nie mówiąc już żebym przy tym był choć odrobinę mądrzejszy :)
hehehehe... mam podobne odczucia, tzn. coś tam NIBY rozumiem, ale nie wiem czy dobrze rozumiem :lol:
No już daj spokój. Nie wymagaj od ludzi logicznego myślenia, bo od tego niektórych tylko głowa boli. :wink:
Nawet nie śmiem poruszać tematu najsłabszego ogniwa w tym wszystkim. Ludzi i ich postrzegania barw, preferencji itp. Bo czy wszyscy postrzegają kolory tak samo?:wink:
hehehehe... mam podobne odczucia, tzn. coś tam NIBY rozumiem, ale nie wiem czy dobrze rozumiem :lol:
... bo niestety są tu tacy, którym zależy na robieniu ludziom wody z mózgów. :wink:
de Fresz
04-11-2010, 14:21
Ręce opadają.
Mi niestety również. Szczególnie, że w paru miejscach na forum pisałeś bardzo do rzeczy, tym bardziej zaskakują mnie, pardone le mot, bzdurki które zamieściłeś w poprzednim poście.
Poczytaj sobie kolego choćby to: http://www.color.org/iccprofiles.xalter
Dziękuję, znam. Odwdzięczę się odesłaniem do trochę mniej zaawansowanej i bardziej strawnej lektury: http://www.color.org/whitepapers.xalter, dział Fundamentals.
Może już warto skończyć z tymi bajkami i robieniem "pseudo-nauki" z czegoś, co wymaga jedynie konsekwentnego stosowania najprostszych, dawno zdefiniowanych i dokładnie opisanych rozwiązań.
Z którymi większość ludzi ma kolosalne problemy, mam wrażenie, że łącznie z Tobą. Spójrz po forum, do działów Fototechnika czy Oprogramowanie – notorycznie wracają te same tematy z zakresu podstaw CM, notorycznie wałkowane są te same problemy, ludzie wciąż powtarzają te same błędy – ustawiają niewłaściwe przestrzenie robocze, przepisują profile zamiast konwersji, gubią je gdzieś po drodze, używają na przemian środowisk z i bez zarządzania kolorem. Dla mnie to sprawy trywialne, choćby dlatego, że CM jest częścią mojej pracy, dla zwykłych pstrykaczy, a nawet i tych wyśmienitych, to nierzadko czarna magia lub sfera w której poruszają się kierowani intuicją, czy lepszymi bądź gorszymi poradami stosowanymi bez zrozumienia podstaw.
I oczywiście, że nie jest to nic porównywalnego komplikacją z teorią strun i nie powinno stanowić probelmu dla kogoś, kto oponował obsługę Worda w stopniu średniozaawansowanym. Dlaczego w rzeczywistości tak nie jest, nie potrafię Ci odpowiedzieć.
Nawet nie śmiem poruszać tematu najsłabszego ogniwa w tym wszystkim. Ludzi i ich postrzegania barw, preferencji itp. Bo czy wszyscy postrzegają kolory tak samo?:wink:
to bardzo ciekawa uwaga jest warta rozważenia
bardzo prosze powstrzymać się od osobistych wycieczek i obrażania...
de Fresz
04-11-2010, 16:04
Czyli dokładnie jak napisał JK. Jeśli większość popularnych urządzeń wyświetla kolor w standardzie sRGB lub zbliżonym, to zdjęcie bez profilu będzie interpretować w sRGB. Czyli we własnym.:wink:
Bzdurą jest to, co napisał JK, że zdjęcie zapisane bez profilu jakoby staje się automagicznie zdjęciem w przestrzeni sRGB. Owszem, będzie ono tak wyświetlane przez urządzenia o takim gamucie, ale przez te o innym już nie. Nie, nie stanie się ono niczym innym niż jest, czyli zbiorem barw opisanych liczbami, które kolorymetrycznie NIC nie znaczą.
Co do rzekomej większości urządzeń z przestrzenią sRGB – znów delikatnie mówiąc nadużycie, ale o tym jeszcze za chwilę. Totalną ignorancją z punktu widzenia CM jest pominięcie przestrzeni źródłowej – było tu już parę wątków, gdy ludzie obrabiali sobie fotki w AdobeRGB, zgubili gdzieś profil, a kolorki później jakieś takie wyprane i zupełnie inne niż to co widzieli w czasie pracy. A zupełnym przypadkiem to właśnie AdobeRGB jest znacznie częściej polecaną przestrzenią, z racji większego gamutu, aby więcej żywych barw zachować w pliku podczas obróbki.
Co do mitycznego gamutu sRGB popularnych urządzeń – poniżej parę przykładów wolumenu różnych urządzeń nałożonych na profil sRGB (szara siatka to właśnie sRGB).
Fabryczny profill Epsona R800 PremiumSemiGloss:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/Picture204-1.png
źródło (http://lh5.ggpht.com/__W0QJGGvnYs/TNK15Ls-TSI/AAAAAAAAAwU/w474yNGc-DA/s800/Picture%204.png)
Fabryczny profil Stylusa Photo 2200:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/Picture203-1.png
źródło (http://lh6.ggpht.com/__W0QJGGvnYs/TNK16BlP0QI/AAAAAAAAAwY/Mfa2t8a46QI/s800/Picture%203.png)
Profil Profilabu dla Fronitera na papierze matowym:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/Picture201-1.png
źródło (http://lh4.ggpht.com/__W0QJGGvnYs/TNK16z7mlMI/AAAAAAAAAwc/Zo2mFOjQ8KM/s800/Picture%201.png)
Profil Profilabu dla Lambdy:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/Picture202-1.png
źródło (http://lh6.ggpht.com/__W0QJGGvnYs/TNK177vk5XI/AAAAAAAAAwk/JcldXPjbMXY/s800/Picture%202.png)
Na osłodę, parę popularnych lub polecanych monitorów (z Prada, ich metodologia pozostawia nieco do życzenia, ale na szybko musi wystarczyć) – tu kolorowa bryła reprezentuje zakres pokrywających się barw, czarna siatka to sRGB:
LG Flatron W2420R:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/lgw2420rsRGB1-1.jpg
źródło (http://www.prad.de/images/monitore/lg_w2420r/lg-w2420r-sRGB1.jpg)
Samsung P2250
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/vergleich_sRGB2-1.png
źródło (http://www.prad.de/images/monitore/samsung_p2250/vergleich_sRGB2.png)
Dell U2410
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/sRGB1-1.jpg
źródło (http://www.prad.de/images/monitore/dell_u2410/sRGB1.jpg)
Eizo S2433W
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/icc3dsrgbl-1.jpg
źródło (http://www.prad.de/images/monitore/eizo_s2433wh-bk/icc3d-srgb-l-.jpg)
NEC P221W
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/icc3d_srgb_l-1.jpg
źródło (http://www.prad.de/images/monitore/nec_p221w/icc3d_srgb_l+.jpg)
Iiyama ProLite B2206WS
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/icc3d_srgb_l-2.jpg
źródło (http://www.prad.de/images/monitore/iiyama_b2206ws/icc3d_srgb_l-.jpg)
Reasumując – rezygnacja z CM i ograniczenie się do mitycznego sRGB dla wielu osób może mieć głęboki sens, ale nie należy przy okazji rozpowszechniać błędnych uproszczeń, półprawd i głupotek.
Co do psychologii i fizjologii postrzegania barw – owszem, jest to bardzo ważne zagadnienie, tylko w praktyce nie są dostępne narzędzia, aby obiektywnie pomierzyć różnice pomiędzy osobnikami, tymbardziej że zamieszane są w to nie tylko geny czy płeć, ale nastrój, otoczenie, aktualny stan zdrowia i jeszcze z dziesiąt czynników. Jeszcze przez wiele lat cała kupa profesorów będzie pisać mądre habilitacje na ten temat.
A prawda jest taka, że w tym wszystkim chodzi o powtarzalność zdjęcia. Nie skupiamy się na jednej odbitce,ale na kilku ,kilkunastu. I zastosowanie odpowiednich narzędzi ma doprowadzi do tego,że wszystkie "powinny" być takie same...
Co do psychologii i fizjologii postrzegania barw – owszem, jest to bardzo ważne zagadnienie, tylko w praktyce nie są dostępne narzędzia, aby obiektywnie pomierzyć różnice pomiędzy osobnikami, tymbardziej że zamieszane są w to nie tylko geny czy płeć, ale nastrój, otoczenie, aktualny stan zdrowia i jeszcze z dziesiąt czynników. Jeszcze przez wiele lat cała kupa profesorów będzie pisać mądre habilitacje na ten temat.
Jest takie przysłowie. Czego oczy nie widzą tego duszy nie żal. Przeciętny oglądacz nie wnika, jakiego koloru groszki na sukience były naprawdę. Bo go to nie obchodzi. Liczy się ogólne wrażenie. Jak nie jest przejaskrawione, zbytnio nasycone lub zbyt ciemne, to jest zadowolony.:wink:
A zaczęło się tak niewinne a skończyło się na "przestrzeni", "gamucie", "profilach"...
Pozwolę sobie na cytat z profilu Pani o której wspominano na początku tego wątku:
"Fotografia nie jest związana z patrzeniem lecz z czuciem. Jeżeli nie czujesz nic w tym na co patrzysz, nigdy nie uda ci się sprawić , aby ludzie patrząc na twoje zdjęcia cokolwiek odczuwali."
de Fresz
16-11-2010, 00:54
Filozoficzne pitu pitu. Jak dla mnie. Ale w fotografii fajne jest to, że jest wielowymiarowa, każdy może znaleźć coś dla siebie – zwykli esteci, uduchowieni ahltyści, dokumentaliści chwili. Jednak od jej zarania kwestie sprzętowo-materiałowe pochłaniały znakomitą większość fotografujących, czy to jako poboczny środek wyrazu, czy jako ta najbardziej pochłaniająca część zabawy. Przykładów możnaby mnożyć na potęgę – gatunki szkła na płyty, najróżniejsze receptury na emulsję, dobór typu negatywu, czy slajdu do sytuacji, wszelkie zabawy z chemią i jej wpływem na zachowanie emulsji, papiery, mistyczna plastyka szkieł i jeszcze wiele by się tego znalazło. Epoka cyfry nie jest tu w żaden sposób wyjątkowa – tylko zabawki są inne niż dotychczas. Zamiast filmów, papierów, chemii – RAWy i soft do ich wołania, zamiast lupki i powiększalnika – monitor.
Zgadzam się z Tobą że najfajniejsze w fotografii jest to że każdy może znaleźć dla siebie "teren" w którym może się realizować.
Prawdą jest też to że fotografia jest nierozerwalnie związana z techniką, kiedyś chemią a obecnie elektroniką, chodziło mi tylko o to aby ta technika nie przesłoniła samej sztuki fotografowania.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.