Zobacz pełną wersję : Winda mi dechła
de Fresz
19-10-2010, 12:48
Helosz
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że z wychowania i przekonań jestem zagorzałym makofilem, "logika" i "intuicja" pochodząca z Redmont są mej naturze zupełnie obce, acz niestety przyszło mi się z nimi (bez sukcesów) zetrzeć i liczę na pomoc tych, co w takich bojach mają dłuższy staż i większe osiągnięcia ;-)
A więc tak, jest sobie moje domowe plejstejszyn, służące również do Lajtruma – własnoręczny składak z Win 7 x64.
System został postawiony jakoś w grudniu-styczniu i cóż, w sumie to trochę z lenistwa, trochę z ciekawości traktowałem go jak Maka (że niby odporne to to i już tak można). I chwilę nawet ustał. Nie było na nim żadnego firewalla (jakiś szczątkowy jest na routerze), żadnego antywira, jedno konto adminowe, wszelkie automagiczne ochraniacze systemowe ustawione tak, aby zbytnio nie irytowały, żadnych "punktów przywracania systemu", kopii zapasowych, defragmentacji rejestru ani innych takich czarów.
Soft, prawie w całości legalny, to parę gier, LR, Expression Media, coś do grania muzyki, filmów itp. siakieś demo Szopa, przeglądarki. Jedyny wyjątek, to zainstalowany na chwilę, w ramach tymczasowej prowizorki MacDrive (chyba nie muszę tłumaczyć ile czasu zazwyczaj utrzymują się prowizorki? ;-)),
Od kilku dni zdarzało się*kompowi co jakiś czas padać – śliczny niebieski ekran z rządkami tajemniczych literek i cyferek i bach, splash screen. Ale podnosił się, działał a to parę godzin, a to parę dni i znów. Chwilę przed ostatecznym padem miałem jakieś problemy z dostępem do zdjęć na zewnętrznym makowym dysku i bęc. Złożył się tak, że już w zasie startu Windy pojawia się niebieski ekran. Oczywiście narzędzie diagnostyczne systemu Windows nie potrafi naprawić problemu. Co ciekawe nawet nie proponuje odpalenia w trybie awaryjnym, tylko albo naprawa, albo normalny start, który zawsze kończy się zwałką.
No nic, odszukałem płytę z Windą, licząc że uda mi się zainstalować system z zachowaniem wszystkich ustawień i softu. Ale oczywiście, aby było prosto i wygodnie, genialny Win wymaga ode mnie odpalenia najpierw system z dysku, z płyty to on mi może tylko nową instalkę zrobić. Zrobiłem przy okazji test ramu (czyli jedyną diagnostykę jaką umożliwia za pomocą klikania odpalenie z płyty), oczywiście wszystko cacy. Postawiłem na drugiej partycji nową Windę i teraz chciałbym*przywrócić starą do poziomu używalności.
Gdzieś się mi coś obiło o czyszczeniu rejestru, no to pościągałem jakiś polecany do tego soft, ale jak na razie to pozwala on tylko na naprawę rejestru chodzącego Windowsa – czy zna ktoś może taki, który potrafi coś zdziałać na nie chodzącym, najlepiej darmowy?
Mam już ściągnięte darmowe antywiry, wieczorem będę szukał jakichś szkodników.
Co jeszcze mogę zrobić?
W sumie wielkiego dramatu nie ma, od biedy zainstaluję wszystko od nowa, jakichś kluczowych prac tam nie ma, ale szkoda mi 2 dni roboty na stawianie wszystkiego od początku.
Myślę, że po prostu jest zawiruszony w 3 dupy - odpal jakiegoś antywira, przeskanuj dokładnie partycję z poprzednią instalką i ew. sprwadź, czy dysk nie jest walnięty.
sokrates
19-10-2010, 14:22
Do naprawy rejestru (i nie tylko) niedziałającej (niebotującej się instalki Windowsa) używam ERD Commandera z pakietu Sysinternals. Ale nie wiem jak radzi sobie z Win7 a już zupełnie nie wiem czy obsługuje 64 bitowe systemy. Ale to komercyjny pakiet, i pomimo windosowego interfejsu dość trudny w obsłudze. Niemniej kilka XPków i Vistę udało mi się postawić na nogi.
Windows potrafi naprawic istniejaca instalacje. Z plyty rowniez. Podczas instalacji powinien wykryc istniejacy system i zapytac, czy chcesz naprawic zdechlaka ;)
sokrates
19-10-2010, 15:22
Windows potrafi naprawic istniejaca instalacje. Z plyty rowniez. Podczas instalacji powinien wykryc istniejacy system i zapytac, czy chcesz naprawic zdechlaka ;)
baa nawet niektóre aplikacje potrafią zadziałać od razu po takiej naprawie. Ale zdarza się również że Windows takiej operacji nie przeżywa, i wtedy nawet inżynierowie MS z pomocą ERD Commandera nie tchną w niego drugiego życia :-)
de Fresz
19-10-2010, 15:44
Windows potrafi naprawic istniejaca instalacje.
Przeca napisałem że mój Windows jest jakiś małosprytny w tej kwestii i sam siebie nie potrafi. Dodam że to legalny system, zadne tam HGW-co z torrentów.
Z plyty rowniez. Podczas instalacji powinien wykryc istniejacy system i zapytac, czy chcesz naprawic zdechlaka ;)
Są 2 opcje po starcie z płyty – updejt i wtedy każe się zbootować z systemu na dysku lub nowa, czysta instalka. Innych opcji nie znalazłem, może gdzieś nie zajrzałem, może coś jest niejednoznacznie opisane?
Znaczy się rozumiem, że w Biosie ustawiłeś płytę CD jako startową?
A może byś zapodał co tam jest napisane na tym niebieskim ekranie?
Do czyszczenia rejestru możesz ściągnąć darmowy WinOptimizer, np. stąd: http://download.chip.eu/pl/Ashampoo-WinOptimizer-6_4482330.html; jednak wątpię, żeby to był problem z rejestrem. Raczej coś w stylu co podał Czornyj.
sokrates
19-10-2010, 18:06
...
Są 2 opcje po starcie z płyty – updejt i wtedy każe się zbootować z systemu na dysku lub nowa, czysta instalka. Innych opcji nie znalazłem, może gdzieś nie zajrzałem, może coś jest niejednoznacznie opisane?
No i dobrze, wybierasz czystą instalację, wskazujesz partycję na której już jest ten zepsuty winodws (tylko jej nie formatuj) i system wykryje że na tej partycji już jest system i zapyta czy ma na partycji zainstalować drugi system czy naprawić istniejący.
Tak było w XP, tak było w Viście więc w 7 pewnie toże :-)
krzysztof jot
19-10-2010, 19:03
Tak było w XP, tak było w Viście więc w 7 pewnie toże :-)
ale to półśrodek - czytając wstęp, zakładam iz tam jest tragedia - ja bym
- postawi system i wszystko od nowa
- zrobił backup
- demolował dowolnie i raz na trzy miesiące robił przywracanie z kopii (oczywiście mowa o solidnym backupie zrobionym np Acronis True Image )
Systemu nie zabezpieczasz, to pewnie dom też zostawiasz po wyjściu otwarty ;-)
Możesz mieć jeszcze problemy ze sprzętem, przeskanuj pamiątki.
de Fresz
22-10-2010, 11:16
A może byś zapodał co tam jest napisane na tym niebieskim ekranie?
Nie da rady, pojawia się na sekundę, szybciutko przelatuje skan pamięci i witamy w biosie.
No i dobrze, wybierasz czystą instalację, wskazujesz partycję na której już jest ten zepsuty winodws (tylko jej nie formatuj) i system wykryje że na tej partycji już jest system i zapyta czy ma na partycji zainstalować drugi system czy naprawić istniejący.
Nic z tego. Jak się wybierze czystą instalację, to grzecznie informuje że stary system znajdzie się w teczce Windows.old i se będzie można ręcznie powyciągać. Apdejt jest dostępny tylko po starcie systemu z dysku twardego.
ale to półśrodek - czytając wstęp, zakładam iz tam jest tragedia - ja bym
- postawi system i wszystko od nowa
- zrobił backup
- demolował dowolnie i raz na trzy miesiące robił przywracanie z kopii (oczywiście mowa o solidnym backupie zrobionym np Acronis True Image )
Matko jedyna, tyle zachodu żeby mieć działający komputer? To komputer ma być dla mnie, nie ja dla komputera.
Systemu nie zabezpieczasz, to pewnie dom też zostawiasz po wyjściu otwarty ;-)
Możesz mieć jeszcze problemy ze sprzętem, przeskanuj pamiątki.
Owszem, dom wychodząc zamykam, ale nie robię żadnej z tych rzeczy: nie opuszczam brony, nie podnoszę mostu zwodzonego nad fosą z krokodylami, nie rozkładam zasiek, nie uzbrajam pola minowego. Ale widać aby mieć bezpieczną Windę, trza zapewnić jej zabezpieczenia na poziomie fortu Knox.
I myślisz że skanowanie pamięci po raz 4 może znaleźć błędy, które nie wyszły wcześniej?
No nic, jestem po 3 dniach skanowania dysku antywirami (jeeeeżu, ależ to wolne i upierdliwe!), 3 różnymi, co się będę szczypał. Co ciekawe najbardziej im przeszkadzała konkurencja. AVG w ogóle się nie zainstalował, bo mu Avast przeszkadzał, Avast ma alergię na Comodo, Comodo przeszkadzała Avira, Avira owdzięczała się tym samym Comodo i nie lubi też Avasta. Rewelacja. W każdym razie coś tam niby poznajdowały, ale z drugiej strony jeśli Comodo uważa Avirę za malware, to tak do końca nie mam pewności czy to nie były równie "poważne" robaki. Efektów brak, system jak się nie podnosił, tak się nie podnosi. Trza będzie orać.
Tak swoją szosą, to jestem pełen uznania dla "wybitnych" osiągnięć z dziedziny ergonomi i funkcjonalności inżynierów z Redmont. Boot Windy z 2009 r. ma o wiele mniej możliwości (umówmy się, nie ma tam prawie żadnych), jest mniej wygodny i zwyczajnie o niebo bardziej brzydki niż instalka MacOSa z połowy lat 90-tych. Dobra, OS X był lekkim krokiem wstecz, ale dalej ilość możliwości i ich wygoda obsługi jest lata świetlne przed Małym Mientkim. Aaaa, i z nieznanych mi przyczyn zajmuje w pip czasu. Ze 3 razy robiłem restart, jak po opaleniu z płyty przez 10 minut widziałem niebieską tapetkę i nic się nie działo, bo myślałem że może się zwiesił alboco. Ale to był mój błąd, wystarczyło poczekać minut 12 i już się pojawiało okno akceptacji licencji. Kul.
to moze odpal komputer w trybie awaryjnym i wylacz automatyczny restart po blue screenie
krzysztof jot
23-10-2010, 21:00
Matko jedyna, tyle zachodu żeby mieć działający komputer? To komputer ma być dla mnie, nie ja dla komputera.
i tu sie mylisz - właśnie dlatego napisałem to tak... jak napisałem ;). Po raz wykonanej dokładnie "robocie" kopia True image daje Ci święty spokój na długo. Kopia partycji C+D (system+aplikacje) i koniec stresu, potem przywracanie z niej to zaledwie 10-12 minut i wszystko na swoim miejscu jak w chwili instalowania.
Owszem, dom wychodząc zamykam, ale nie robię żadnej z tych rzeczy: nie opuszczam brony, nie podnoszę mostu zwodzonego nad fosą z krokodylami, nie rozkładam zasiek, nie uzbrajam pola minowego. Ale widać aby mieć bezpieczną Windę, trza zapewnić jej zabezpieczenia na poziomie fortu Knox.
Nie jest winą systemu operacyjnego, że ktoś się chce do niego włamać. Twierdzenie, że taki system jest do bani, jest porównywalne ze stwierdzeniem, że nowy VW Passat jest do bani, bo jak się go postawi na noc przed domem, to na 90% go ukradną. Wiele domów i obiektów użyteczności publicznej jest monitorowanych i bynajmniej nie dlatego, że są do bani.
Postawiłeś system, nie wyposażyłeś go w zabezpieczenia (brak antywirusa), pozbyłeś się ubezpieczenia (brak kopii zapasowej) więc nie dziw się, że masz teraz problem.
de Fresz
10-11-2010, 16:53
Nie jest winą systemu operacyjnego, że ktoś się chce do niego włamać. Twierdzenie, że taki system jest do bani, jest porównywalne ze stwierdzeniem, że nowy VW Passat jest do bani, bo jak się go postawi na noc przed domem, to na 90% go ukradną. Wiele domów i obiektów użyteczności publicznej jest monitorowanych i bynajmniej nie dlatego, że są do bani.
Trzymając się analogii, to po wuju ten Passat, skoro byle gówniarz z wygiętym gwoździem jest go w stanie otworzyć. Nie wpspominając o tym, że jest to najbiedniejsza wersja na całym parkingu, nie mająca nawet radia i z pustym bakiem (to taka a propos wartościowej zawartości, którą dysponują urzędzy czy banki, w przeciwieństwie do mojego domowego sierściucha).
I nie mów mi, że tak musi być, bo jakoś inne systemy nie mają tego typu problemów. Ale już mniejsza z tym.
Mam właśnie chwilkę, żeby usiąść nad przywróceniem padliny do pełnej używalności i pojawił się problem (w końcu to Winda, muszą jakieś być ;-)). Otóż gdy zainstalowałem system na drugiej partycji i próbuję się dobrać do starego na innej, po to aby m.in. powyciągać archiwum sterowników z teczki "Pobrane" (nie chce mi się tego wszystkiego ssać jeszcze raz), czy sejwy z gier, to nie wpuszcza mnie do środka. Twierdzi radośnie, że muszę być administratorem. Nie było by pewnie w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że użytkownik z którego wchodzę, jest administratorem. Oczywiście sprawdziłem we "Właściwościach" dla teczki z juzkami, że admini mogą itp. Jakie muszę wykonać voodoo, aby Winda w końcu mi uwierzyła, że mam uprawnienia do grzebania po własnym komputerze? Na razie przychodzi mi do głowy instalacja 3. kopii, na pierwotnej partycji, aby ta zwalona intalka zamieniła się w Win.old, ale może są jakieś tajemne sposoby, aby zaoszczędzić sobie zbędnego wysiłku?
Trzymając się analogii, to po wuju ten Passat, skoro byle gówniarz z wygiętym gwoździem jest go w stanie otworzyć. Nie wpspominając o tym, że jest to najbiedniejsza wersja na całym parkingu, nie mająca nawet radia i z pustym bakiem (to taka a propos wartościowej zawartości, którą dysponują urzędzy czy banki, w przeciwieństwie do mojego domowego sierściucha).
I nie mów mi, że tak musi być, bo jakoś inne systemy nie mają tego typu problemów. Ale już mniejsza z tym.
Możesz sobie jeździć samochodem jakim chcesz tylko proszę, nie wmawiaj ludziom, że najlepszy jest ten, którego nikt nie chce ukraść. Mit o bezpieczeństwie innych systemów padnie jak tylko zwiększy się ich popularność. Zresztą już powoli pada.
Mam właśnie chwilkę, żeby usiąść nad przywróceniem padliny do pełnej używalności i pojawił się problem (w końcu to Winda, muszą jakieś być ;-)). Otóż gdy zainstalowałem system na drugiej partycji i próbuję się dobrać do starego na innej, po to aby m.in. powyciągać archiwum sterowników z teczki "Pobrane" (nie chce mi się tego wszystkiego ssać jeszcze raz), czy sejwy z gier, to nie wpuszcza mnie do środka. Twierdzi radośnie, że muszę być administratorem.
Użytkownik z prawami administratora to nie administrator.
de Fresz
11-11-2010, 00:05
Możesz sobie jeździć samochodem jakim chcesz tylko proszę, nie wmawiaj ludziom, że najlepszy jest ten, którego nikt nie chce ukraść.
No nie, najlepsza jest Winda, którą wszyscy w koło chcą rozdupczyć, nawet jeśli nie ma niej zupełnie nic ciekawego. Dobra, skończmy tą dygresję, bo do nikąd nas to nie zaprowadzi.
Użytkownik z prawami administratora to nie administrator.
Nie mogę się doszukać klawisza PrintSceen, więc po prostu napiszę, że w panelu sterowania jak wół stoi typ konta: Administrator (wbrew temu, co zalecane). Teraz nawet się nie da zmienić na "standardowe".
Nie mogę się doszukać klawisza PrintSceen, więc po prostu napiszę, że w panelu sterowania jak wół stoi typ konta: Administrator (wbrew temu, co zalecane). Teraz nawet się nie da zmienić na "standardowe".
To jest konto z uprawnieniami administratora, konta administratora w panelu sterowania nie widać.
de Fresz
11-11-2010, 00:18
Czyli co, windziany prawdziwy admin, to coś jak Root? Dobra, to co dalej mogę z tym fantem zrobić, skoro mam uprawnienia admina, to powinien mnie wpuścić, tak na logikę. Choć w tym przypadku to chyba złe słowo... ;-) Jak przekonać to bydlę, żeby dało mi dostęp do moich plików?
Czyli co, windziany prawdziwy admin, to coś jak Root? Dobra, to co dalej mogę z tym fantem zrobić, skoro mam uprawnienia admina, to powinien mnie wpuścić, tak na logikę. Choć w tym przypadku to chyba złe słowo... ;-) Jak przekonać to bydlę, żeby dało mi dostęp do moich plików?
Otwórz okno konsoli w trybie administratora a następnie wpisz i zatwierdź polecenie: net user administrator /active:yes
Potem przełącz użytkownika w systemie i zaloguj się jako administrator.
[Edit]
Tak na logikę to chcesz skopiować pliki, które należą do innego użytkownika, posiadającego uprawnienia administratora. Ja tam się nie dziwię, że system Ci na to nie pozwala.
Nie da rady, pojawia się na sekundę, szybciutko przelatuje skan pamięci i witamy w biosie.
Jak pojawi się komunikat, naciśnij klawisz Pause Break - zatrzyma się wtedy procedura startowa i będziesz mógł spisać komunikat o błędzie (ruszysz dalej po naciśnięciu Ctrl + Pause Break). Skoro tak wcześnie pojawia się ten komunikat, może to nie być związane z Windows, a z jakimś problemem sprzętowym.
de Fresz
11-11-2010, 01:34
Otwórz okno konsoli w trybie administratora a następnie wpisz i zatwierdź polecenie: net user administrator /active:yes
Potem przełącz użytkownika w systemie i zaloguj się jako administrator.
Dzięki, jutro sobie to sprawdzę. Choć metoda z prostotą ma niewiele wspólnego ;-)
Tak na logikę to chcesz skopiować pliki, które należą do innego użytkownika, posiadającego uprawnienia administratora. Ja tam się nie dziwię, że system Ci na to nie pozwala.
Owszem, tyle że innej, martwej instalacji Windy, na oddzielnej partycji. Ale widać Windy się ze sobą kolegują i ta żywa nie pozwala ruszyć zdechłej koleżanki, nawet w trybie read-only.
Dzięki, jutro sobie to sprawdzę. Choć metoda z prostotą ma niewiele wspólnego ;-)
Tę operację przeprowadza się tylko raz. Pozwala ona zobaczyć, ukryte przez system konto administratora na ekranie logowania.
Swoja drogą, konto administratora powinno być także widoczne po uruchomieniu systemu w trybie awaryjnym.
Owszem, tyle że innej, martwej instalacji Windy, na oddzielnej partycji. Ale widać Windy się ze sobą kolegują i ta żywa nie pozwala ruszyć zdechłej koleżanki, nawet w trybie read-only.
Za dużo wymagasz od systemu. System nie może przecież wiedzieć, że inna, martwa instancja systemu jest Twoja.
Ojtam...
Klikasz na folderze, do którego chcesz się dostać PPM -> "Właściwości" -> zakładka "Zabezpieczenia" -> button "Zaawansowane" -> zakładka "Właściciel" (Pod "Bieżący właściciel" powinno Ci wyświetlić jakieś dziwne krzaki) -> button "Edytuj" -> w oknie "Zmień właściciela na" wybierasz swoje konto i jeszcze zafajkowujesz na dole opcję "Zmień właściciela dla podkontenerów i obiektów", zatwierdzasz OK. W ten sposób mówisz nowemu Windowsowi, że ten katalog należy do Ciebie, a nie do kogoś innego, kto używał nieżyjącego już systemu.
Ymm... Tak to wygląda w Viście, bo tę mam pod ręką, ale w 7-ce wygląda to chyba identycznie lub bardzo podobnie.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.