Helosz
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że z wychowania i przekonań jestem zagorzałym makofilem, "logika" i "intuicja" pochodząca z Redmont są mej naturze zupełnie obce, acz niestety przyszło mi się z nimi (bez sukcesów) zetrzeć i liczę na pomoc tych, co w takich bojach mają dłuższy staż i większe osiągnięcia
A więc tak, jest sobie moje domowe plejstejszyn, służące również do Lajtruma – własnoręczny składak z Win 7 x64.
System został postawiony jakoś w grudniu-styczniu i cóż, w sumie to trochę z lenistwa, trochę z ciekawości traktowałem go jak Maka (że niby odporne to to i już tak można). I chwilę nawet ustał. Nie było na nim żadnego firewalla (jakiś szczątkowy jest na routerze), żadnego antywira, jedno konto adminowe, wszelkie automagiczne ochraniacze systemowe ustawione tak, aby zbytnio nie irytowały, żadnych "punktów przywracania systemu", kopii zapasowych, defragmentacji rejestru ani innych takich czarów.
Soft, prawie w całości legalny, to parę gier, LR, Expression Media, coś do grania muzyki, filmów itp. siakieś demo Szopa, przeglądarki. Jedyny wyjątek, to zainstalowany na chwilę, w ramach tymczasowej prowizorki MacDrive (chyba nie muszę tłumaczyć ile czasu zazwyczaj utrzymują się prowizorki?),
Od kilku dni zdarzało się*kompowi co jakiś czas padać – śliczny niebieski ekran z rządkami tajemniczych literek i cyferek i bach, splash screen. Ale podnosił się, działał a to parę godzin, a to parę dni i znów. Chwilę przed ostatecznym padem miałem jakieś problemy z dostępem do zdjęć na zewnętrznym makowym dysku i bęc. Złożył się tak, że już w zasie startu Windy pojawia się niebieski ekran. Oczywiście narzędzie diagnostyczne systemu Windows nie potrafi naprawić problemu. Co ciekawe nawet nie proponuje odpalenia w trybie awaryjnym, tylko albo naprawa, albo normalny start, który zawsze kończy się zwałką.
No nic, odszukałem płytę z Windą, licząc że uda mi się zainstalować system z zachowaniem wszystkich ustawień i softu. Ale oczywiście, aby było prosto i wygodnie, genialny Win wymaga ode mnie odpalenia najpierw system z dysku, z płyty to on mi może tylko nową instalkę zrobić. Zrobiłem przy okazji test ramu (czyli jedyną diagnostykę jaką umożliwia za pomocą klikania odpalenie z płyty), oczywiście wszystko cacy. Postawiłem na drugiej partycji nową Windę i teraz chciałbym*przywrócić starą do poziomu używalności.
Gdzieś się mi coś obiło o czyszczeniu rejestru, no to pościągałem jakiś polecany do tego soft, ale jak na razie to pozwala on tylko na naprawę rejestru chodzącego Windowsa – czy zna ktoś może taki, który potrafi coś zdziałać na nie chodzącym, najlepiej darmowy?
Mam już ściągnięte darmowe antywiry, wieczorem będę szukał jakichś szkodników.
Co jeszcze mogę zrobić?
W sumie wielkiego dramatu nie ma, od biedy zainstaluję wszystko od nowa, jakichś kluczowych prac tam nie ma, ale szkoda mi 2 dni roboty na stawianie wszystkiego od początku.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami