Zobacz pełną wersję : Gwarancja- pytanie.
Witam,
Mam pytanie nt. gwarancji i usterki. Mianowicie gwarancja liczy się tylko jako 12 miesiecy producenta ?(nie ma do tego 12 miesiecy sprzedawcy ?)
Co do usterki. W Nikonie P60 mojej kolezanki od nowosci byl problem z matryca (widoczny na zdjeciu). Ona myslala "ze tak ma byc". Czy jest szansa zeby zaawkalifikowala sie do naprawy pogwarancyjnej ?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img444.imageshack.us/img444/5559/dscn2903mm.jpg)
Przykre, że w nowym aparacie coś takiego ma miejsce. Człowiek wydaje ostatnie grosze na coś co sprawi mu przyjemność a tu takie szopki. Ehhh...
dokladnie, bylem tym z lekka zaszokowany. Mam nadzieje, ze da sie cos zrobic.
Jasne że zakwalifikują. Dlaczego niby nie?
do pogwarancynej ? gwarancja (roczna) skonczyla sie w kwietniu...
Versus82
27-09-2010, 21:42
polskie prawo gwarantuje Ci 2 lata naprawy sprzętu - ustawa konsumencka. sprzedawca musi przyjąć ten sprzęt i naprawić bądź wymienić
wlasnie tak mi się wydawało, całe szczęscie !
Azazel85
27-09-2010, 21:55
polskie prawo gwarantuje Ci 2 lata naprawy sprzętu - ustawa konsumencka. sprzedawca musi przyjąć ten sprzęt i naprawić bądź wymienić
Czemu w kółko powtarzana jest ta sama bzdura??!!
Odpowiedzialność sprzedawcy a gwarancja producenta to dwie zupełnie różne rzeczy.
Nikon PL daje 12m-cy gwarancji na swój produkt, bo tak mu się podoba, i robi to w pełni zgodnie z prawem.
2 letnia odpowiedzialność sprzedawcy wynika z tytułu "niezgodności towaru z umową" - a to nie to samo co gwarancja. Poczytajcie KC, będziecie wiedzieli co i jak z czym się je, jakie są terminy, jakie są obowiązki konsumenta przy powoływaniu się na to prawo itd.
Przykładowy inny ostatni wątek gdzie też jest ciut o tym mowa. (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=158785)
no dobrze, wiec jak mam rozumieć ową "niezgodnosc towaru z umową" ?
i podstawowe pytanie, czy ma szanse dziewczyna na wymiane aparatu/naprawe ?
jackrabbit
27-09-2010, 22:41
ja mysle ze to typowy przypadek niezgodnosci towaru z umowa, jak dziewczyna ma jeszcze jakies zdjecia ktore zrobila od razu po zakupie aparatu to w ogole nie powinno byc problemu
Witam,
Mam pytanie nt. gwarancji i usterki. Mianowicie gwarancja liczy się tylko jako 12 miesiecy producenta ?(nie ma do tego 12 miesiecy sprzedawcy ?)
Co do usterki. W Nikonie P60 mojej kolezanki od nowosci byl problem z matryca (widoczny na zdjeciu). Ona myslala "ze tak ma byc". Czy jest szansa zeby zaawkalifikowala sie do naprawy pogwarancyjnej ?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img444.imageshack.us/img444/5559/dscn2903mm.jpg)
obawiam się że po ptokach - skoro wada istniała od początku to upłynął czas (dwa miesiące) od zauważenia wady do zgłoszenia jej sprzedawcy - naprawdę polecam poczytać ustawę na jaką się powoływać chcecie
można oczywiście próbowac do serwisu Nikona, a nuż jest to jakaś wada fabryczna którą naprawiają za free
Versus82
27-09-2010, 22:57
Czemu w kółko powtarzana jest ta sama bzdura??!!
Odpowiedzialność sprzedawcy a gwarancja producenta to dwie zupełnie różne rzeczy.
Nikon PL daje 12m-cy gwarancji na swój produkt, bo tak mu się podoba, i robi to w pełni zgodnie z prawem.
2 letnia odpowiedzialność sprzedawcy wynika z tytułu "niezgodności towaru z umową" - a to nie to samo co gwarancja. Poczytajcie KC, będziecie wiedzieli co i jak z czym się je, jakie są terminy, jakie są obowiązki konsumenta przy powoływaniu się na to prawo itd.
Przykładowy inny ostatni wątek gdzie też jest ciut o tym mowa. (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=158785)
Tak masz rację, to nie jest gwarancja i terminy tez są inne ale fakt pozostaje ten sam sprzedawca musi odesłać do serwisu z którym współpracuje, i aparat naprawić - wiem bo pracuję w sklepie i codziennie mam styczność z powołaniem się na ustawę.
Erei też ma rację, wiec nie mów że od początku wiedziałęś co i jak, "wczoraj" się to pojawiło.
Azazel85
28-09-2010, 03:13
Po kolei:
jak mam rozumieć ową "niezgodnosc towaru z umową"?
Tak: Kodeks Cywilny - Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (http://lex.pl/serwis/du/2002/1176.htm)
Niezgodność to w uproszczeniu kłamstwo sprzedawcy, to sprzęt który jest inny/w innym stanie niż zapewnia sprzedawca zgodnie ze swoją wiedzą. A żaden sprzedawca nie obiecuje "on się nigdy nie zepsuje".
i podstawowe pytanie, czy ma szanse dziewczyna na wymiane aparatu/naprawe ?
Z tego co opisałeś, uczciwie - nie.
sprzedawca musi odesłać do serwisu z którym współpracuje, i aparat naprawić
Sprzedawca musi przyjąć od klienta sprzęt, i zgodnie z życzeniem wysłać do serwisu. Serwis poprosi o dowód zakupu, po dacie na ów dowodzie stwierdzi że gwarancja minęła i naprawić może jedynie odpłatnie po gwarancyjnie. Kto ma za tą naprawę zapłacić? Jeśli klient się nie zgadza, sprzęt wraca, serwis wystawia fakturę za ekspertyzę+koszty przesyłki - kto powinien za to zapłacić? Sprzedawca ma oczywiście obowiązek sprawdzić gwarancje i powiadomić klienta w momencie oddawania sprzętu, że jest po gwarancji producenta. Nikon akurat nie, ale wiele innych serwisów w trakcie zgłaszania i nadawania numeru RMA również to sprawdza, i nie przyjmuje albo od razu powiadamia o kosztach napraw pogwarancyjnych. Jeśli sprzedawca zrobił wszystko co do niego należało, dlaczego ma za coś płacić?? Wysyłka + sama ekspertyza bez żadnej naprawy w serwisie np Sony dla notebooków Vaio, to 760zł. Skoro klient przynosi sprzęt po gwarancji, wie że jest po gwarancji, ale żąda wysyłki do serwisu, sprzedawca ma obowiązek żądanie to zrealizować - czemu nagle sprzedawca miałby za wykonaną usługę płacić, bo obrażony klient myślał że może jednak mu się upiecze i nie będzie musiał płacić, mimo że był o tym informowany?
Rozmawiamy cały czas o gwarancji.
Co innego ustawa, niezgodność towaru. KC całkiem precyzyjnie opisuje zakres odpowiedzialności sprzedawcy i obowiązków konsumenta. Nie wystarczy tylko powołać się na ustawę - jak dojdzie do sprawy w sądzie, sprzedawcy tą niezgodność trzeba będzie udowodnić.
W opisanej przez autora powyżej sytuacji, koleżankę niestety skreśla chociażby Art 7: . Sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy kupujący o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć.
Koleżance przez rok nic nie przeszkadzało - dopiero Ty ją uświadomiłeś. Cóż...nigdy nie widziała innych zdjęć, gdzie niebo nie było w różowe paski? Niestety - jak zostawię aparat na ławce parku i przyjdę po niego następnego dnia, okaże się że go już nie ma - jak mogę mieć pretensje do jakiś innych przypadkowych ludzi że go nie upilnowali?
Za błędy i niewiedzę, niestety się płaci:( I dotyczy to nas wszystkich.
Dalej jest art. 10 pkt 1 - mówiący o terminie 2 miesięcy o którym wspomina kolega wyżej - tyle mamy czasu na pisemne zgłoszenie faktu występowania usterki od momentu jej spostrzeżenia.
Nie jestem prawnikiem, nie jestem więc wykładnią prawa - być może można to inaczej interpretować, odwracać na swoją korzyść itd. Piszę na chłopski rozum co w tym tekście widzę.
Pewnie, można też poprzekręcać fakty, powiedzieć że 2 dni temu dopiero się to stało, i w ogóle - dopasować historyjkę do przepisów. Ale wtedy to już nieeleganckie, "nasze Polskie", ...rwa, cwaniactwo. Super jak to my cwaniaczymy, co przynosi nam jakieś tam korzyści, czujemy się tacy sprytni przebiegli i inteligentni. Gorzej, jak przez czyjeś cwaniactwo i kombinatorstwo, zostajemy wyd*mani :/
Każdy sprzęt się psuje, prędzej czy później. Można się obrazić na sprzedawcę - ale co on zawinił że po dwóch latach używania coś się zepsuło? Można się obrazić na producenta, nie kupować nigdy więcej żadnego ich produktu - tylko wtedy po jakimś czasie może się okazać, że zabrakło "bezawaryjnych" producentów. Jak jesteśmy z czegoś super zadowoleni, możemy też wykupić sobie wydłużenie gwarancji, skoro chcielibyśmy z czegoś długo korzystać. I wklepać sobie, że niestety żaden sprzęt nie jest wieczny.
Kiedyś było inaczej, sprzęt był mniej skomplikowany, lepszej jakości, wystarczał na dłużej. Dziś już tak nie jest, elektronika jest skalkulowana, by po jakimś czasie się zepsuła. Kwestia szczęścia jak trafimy.
Nie podoba się? Nikt nie każe kupować.
I co by nie było -że chcę jakoś za wszelką cenę bronić sprzedawców. Nie, bo bywa że są winni, że wpychają klientowi towar który wiedzą że ma jakąś wadę. I takich powinno się tępić.
Ale są też tacy, którzy nie zawinili. Dlaczego więc, mieliby ponosić koszty czyjegoś niezadowolenia?
W opisanym wyżej przypadku, nie wydaje mi się by zawinił sprzedawca. Musiałby być ćwierćinteligentny żeby wciskać klientowi (klientce w tym przypadku) towar, który wiedziałby że jest tak mocno uszkodzony. Pewnie wydał towar oryginalnie zapakowany, klientka nie rozpakowywała/sprawdzała sprzętu przy sprzedawcy. Przyszłaby za dzień/tydzień/miesiąc - nie byłoby problemu. A tak...trochę nie halo wg mnie. Szczególnie że rozmawiamy o aparacie wartym...ile? 200, 300zł?
Żyj, i daj żyć innym :)
...Erei też ma rację, wiec nie mów że od początku wiedziałęś co i jak, "wczoraj" się to pojawiło.
zwracam uwagę tylko, że namawianie do popełnienia przestępstwa (potwierdzenia nieprawdy, czyli oszustwa) też jest karalne
To ja tylko dodam, że jeśli wada wystąpiła do pół roku od daty zakupu, to domniemywa się, że wada występowała w momencie zakupu. Zwiększa to szanse na naprawę, wymianę lub zwrot pieniędzy. Po upływie tego okresu, zostaje zdanie się na dobrą wolę lub niewiedzę sprzedawcy w zakresie niezgodności towaru z umową.
Versus82
28-09-2010, 09:35
zwracam uwagę tylko, że namawianie do popełnienia przestępstwa (potwierdzenia nieprawdy, czyli oszustwa) też jest karalne
przepraszam intencje były dobre wyszło jak zwykle :]
Co do całęgo procesu - wyceny, wysyłania, to kolega wcześniej ma rację.
Niewiem gdzie kupowałeś - ale powiem tak, jak pracuję w RTVeuroAGD od półtora roku i przyjmuję także reklamacje jeszcze ani razu nieodrzuciliśmy reklamacji z ustawy (chyba że było to uszkodzenie z winy klienta np. upadek/zalanie itp). więc widzę że w dużej mierze los twojego aparatu zależy od sprzedawcy.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.