PDA

Zobacz pełną wersję : Akredytacje - sami sobie.



!AGresT
23-03-2010, 10:52
Przewija się na forum coraz częstsze narzekanie na kłopoty z akredytacjami foto na ciekawsze koncerty oraz z ograniczeniami w pracy na takowych.
Wczoraj występował u nas Senor Paco. Po wielu ustaleniach wpuszczono mnie (i dwóch inny) na próbę, na której jednak menadżer nie zgodził się na zdjęcia. Ponieważ znam trochę człowieka, po rozmawialiśmy i zgodził się dopuścić fotografów do sceny na pierwsze 5 minut piątego utworu. Miód malina.
Na kilkanaście minut przed występem wparował polski organizator, powiedział, że menadżer nie ma nic do gadania i wywalił wszystkich (zebrało się nas już z 10) na wysokość konsoli nagłośnieniowej (na oko ze 20 metrów od sceny). Argumentował to tym, że nie ma ochoty na zwracanie drogich biletów z pierwszych rzędów słuchaczom "zmasakrowanym" prze nie umiejących się zachować fotografów. Wszyscy, jak jeden mąż - wielkie oburzenie.
No i co? No i (choć nie sądziłem, że przejdzie mi to przez gardło) - miał rację :(
Podczas pierwszego utworu - spokojnego solo gitarowego - dźwięcznie rozlegały się serie migawek i słuszne uwagi niezadowolonych słuchaczy (na szczęście tych z biletami po 100). Udało mi się spacyfikować większość towarzystwa, choć trzy osoby nic sobie z tego nie robiły i dalej akompaniowały mistrzowi... Dodam jedynie, że z takiej odległości sylwetka Paco zajmowała (przy f200 i DX) jakąś 1/10 kadru, więc zdjęcia raczej na pamiątkę. Ile takich można zrobić - 5?, 10?.
Nie będę się rozpisywał, ale zaczynam coraz bardziej rozumieć organizatorów, zabraniających fotografom wstępu na koncerty. Niestety, po raz kolejny środowisko własnymi rękami strzela sobie w stopę.

drumwoman
23-03-2010, 10:59
sama mialam podobny problem gdy na jednym z koncertow organizator zgodzil sie na foty,zawsze sie znajdzie jakies ale........rozumiem tych ludzi bo gdy sama jestem na koncertach i widze jak ludzie lataja z aparatami mi zrobic jak najfajniejsze ujecie to publike to ogromnie wkurza

R
23-03-2010, 11:02
jak rozmawiamy o fotografach koncertowych to zawsze mam przed oczami kolesia, ktory czesto pojawial sie na koncertach z cyklu jazz na starowce w wawie.
opuscily mu sie spodnie i swiecil polowa golego dupska w strone licznie zgromadzonej publicznosci... dzwieki dziesiatek migawek przy tym objawieniu to naprawde byl pikus...

docxxx
23-03-2010, 12:51
Nie będę się rozpisywał, ale zaczynam coraz bardziej rozumieć organizatorów, zabraniających fotografom wstępu na koncerty.

Zrozumialem to dobiero, jak bylem na komunii. Tez bardzo sie oburzylem, gdy przed ceremonia grzecznie poszedlem zapytac, czy moge robic zdjecia i uslyszalem stanowcze "nie". Pisalem nawet o tym szerzej. Jednak, to co dzialo sie w kosciele przeroslo moje najsmielsze oczekiwania. Zoo, cyrk, dyskoteka, wolna amerykanka. To najlagodniejsze okreslenia.

sailor
23-03-2010, 13:00
Nie będę się rozpisywał, ale zaczynam coraz bardziej rozumieć organizatorów, zabraniających fotografom wstępu na koncerty. Niestety, po raz kolejny środowisko własnymi rękami strzela sobie w stopę.

bo tak szczerze mowiac fotografem koncertowym trzeba umiec byc. jak ogolnie reporterem. na otwarciu cop14 podczas konferencji premiera zbieglo sie stado ok 100reporterow ktorzy przelazac jeden przez drugiego zaczeli robic zdjecia. konferencja trwala ok godziny. wzialem na bok jednego z ochroniarzy i poradzielm by wpuszczali po 5ciu jak inaczej sie nie da. przeciez przemier nagle nie zacznie tanczyc oberka. dalo sie ? dalo. 5tka ludzi wchodzila pstrykala przez 2 min, zmiana.

na koncercie wiadomo jest zupelnie inaczej ale jakas kultura dla wystepujacego i publicznosci obowiazuje.
ja szczerze mowiac tez sie nie dziwie ze zakazuja fotografowania choc kiedys myslalem ze mi to przez gardlo nie przejdzie. po prostu chamstwo dresiarskich pseudoreporterow jest rownie wielkie jak ich oslony od obiektywow.
najgorsze jesto ze nie umiejac robic zdjec musza ich robic setki by jakies wyszlo. nawet jak jest 20akredytowanych reporterow na koncercie to po 1 kliknieciu migawki co 1-2 utwory, szczegolnie te zywiolowe nikomu nie bedize przekszadzac

downandout
23-03-2010, 13:24
jak i fotografowie bywają różni, tak i organizatorzy także, nie mówiąc o managerach;)
dla przykładu coś co mnie czeka za ponad miesiąc - majówka rockowa we wrocławiu, 2 dni koncertowania, największe gwiazdy polskiej sceny, miód malina. organizator za akredytację zażądał zakupu karnetu 2 dniowego, a także przekazania zdjęć;)
polecam grupę fotografii koncertowej na goldenline.pl, tam jest kilka tematów na temat zachowania się pod sceną.

Keek
23-03-2010, 14:05
Nie dziwmy sie. Kazdy ma aparat i kazdy chce pstrykac zdjecia. Nie rozumiem amatorow, ktorzy przychodza na koncert i fotografuja swojego "ulubienca" zamiast sluchac muzyki. Co w koncu jest wazne? Muzyka czy buzka? Chore to.

Nieraz zastanawiam sie, ze aparaty powinny byc powszechnie dostepne, ale karty pamieci przerazajaco drogie. Kazdy mialby okazje do zrobienia zdjecia a moze rozladowaloby to tlok na imprezach. Aha. I jeszcze zeby nie bylo mozliwosci kasowania pojedynczych zdjec :D

!AGresT
23-03-2010, 14:40
Tyle, że ja nie piszę o dzikich hordach amatorów, tylko o kilku, może 10 fotografów akredytowanych, a zakładam, że akredytację na Paco nie dostaje się od ręki (ja mam już mocną pozycję "we flamenco" wiec w Polsce wchodzę wszędzie). Mam podstawy sądzić, że to nie byli przypadkowi ludzie (przewaga D3, ze dwa D700, jeden canon - zresztą dość cichy), z rozmów przed koncertem także wynikało, że to fotografowie koncertowi. Dodatkowo podczas występów flamenco naprawdę jest wiele momentów, kiedy jest bardzo głośno i pokrywa się to z największą dynamiką na scenie - wtedy można sobie strzelać. Tym bardziej, że wczoraj był tancerz (podestu do tupania nie dało się na zauważyć), więc warunki do pracy bardzo dobre.

elanek
23-03-2010, 14:49
Podczas pierwszego utworu - spokojnego solo gitarowego - dźwięcznie rozlegały się serie migawek i słuszne uwagi niezadowolonych słuchaczy (na szczęście tych z biletami po 100).
(...)
Niestety, po raz kolejny środowisko własnymi rękami strzela sobie w stopę.
Nie ma środowiska, tylko jak sailor napisał:

po prostu chamstwo dresiarskich pseudoreporterow jest rownie wielkie jak ich oslony od obiektywow. najgorsze jesto ze nie umiejac robic zdjec musza ich robic setki by jakies wyszlo.
Paru porządnych, a reszta to dresiarstwo fotograficzne.

;1819592']Nie dziwmy sie. Kazdy ma aparat i kazdy chce pstrykac zdjecia.
Tu jest problem dopiero! Nie tylko komunijno - koncertowy. Kiedyś Jarek Nohavica na koncercie, po kilku utworach poprosił już o nierobienie zdjęć, bądź niebłyskanie. Kilka osób nawet posłuchało...

Nie ma sie co dziwić organizatorowi, że nie mając czasu na rozpoznanie z kim ma do czynienia, bezpiecznie potraktował wszystkich robiących zdjęcia jako dresofotografów.
Jedyna rada to stała współpraca, znajomy fotograf, z kulturą i trybem cichej migawki. Teatr, sala koncertowa to nie miejsce dla fotografów o mentalności paparazzi.

st
23-03-2010, 14:57
[...](ja mam już mocną pozycję "we flamenco" wiec w Polsce wchodzę wszędzie). [...]

Tzn. grasz czy tańczysz? :D A ja myślałem że fotografujesz :(

Pozdrawiam

!AGresT
23-03-2010, 15:06
Jak poznaję nowych Hiszpanów, to najczęściej pytają - tancerz? Jak ja pytam, czemu tak sądzą, to mówią, ze jestem wysoki (176 :))

Oczywiście użyłem skrótu myślowego (mam kłopoty z lapidarnością w wypowiedziach) - fotografuję, ale jestem już znany w środowisku artystów - poznałem prawie wszystkich, których fotografowałem.

Keek
23-03-2010, 15:58
Tyle, że ja nie piszę o dzikich hordach amatorów, tylko o kilku, może 10 fotografów akredytowanych...

Ja Cie rozumiem. Tylko - amatorow wiecej to i zawodowcow tez. To sie wiaze ze soba. - Latwosc fotografowania.

marius_m
23-03-2010, 21:32
Często organizatorzy są sami sobie winni, jak rozdają na lewo i prawo akredytacje dla portali i pismaków co mają "fotografów" bezpłatnych, co im ręce się trzęsą z wrażenia jak już pod scenę podejdą. Jakby była selekcja, na tych co reprezentują jakiś poziom, to i robienie zdjęć podczas koncertu inaczej by wyglądało. No ale wiadomo, żeby reprezentować jakiś poziom, to trzeba takiemu fotografowi zapłacić, a że nikt nie chce płacić ( w zdecydowanej większości) to i koło się zamyka. Dlatego koncerty wyglądają jak wyglądają z hordą amatorów.

Michał Jędrak
29-03-2010, 00:16
A ja uważam, że fotoreporterom powinno się pozwalać tylko na fotografowanie na filmie. Ostatnio podczas Telekamer robiłem zdjęcia jednej z występujących tam osób. Sesja była do czasopisma, miałem czas tylko dla siebie, więc nie miałem stresu i spokojnie się przyglądałem temu co się wyprawia. Wszyscy fotoreporterzy trzaskali tylko przy tej nudnej ścianie z bannerami i gdy pojawiała się jakaś postać (która nota bene przez 10 sekund stała nieruchomo) to fotoreporterzy nawalali serią jak opętani. Przy 10fps to ja nie wiedziałem czy to przedbłyski flesza czy właściwe zdjęcia. Normalnie cyrk stroboskopów. Oczywiście same D3, D700 i C1D. Mogli przecież pyknąć dwa razy, zobaczyć czy wszystko gra (no a niby co ma nie grać przy f8 i fleszu) i poczekać na następną osobę. Oni jednak nawalali jak w jakimś szale po 20-30 IDENTYCZNYCH ujęć jakiejś osobie.

Oczywiście patrzyli na mnie jak na debila, bo ja sobie spokojnie cykałem bez flesza (było jasno, gdzieś tak na ISO1000/f4/1:100). Potem nagle dorwali się do mojej 'modelki' i obok mnie nawalali tymi fleszami. Pewnie połowa nawet nie wiedziała kto to jest, ale na wszelkie wypadek robili stroboskopa.

Tak mnie naszła refleksja bo dzisiaj umówiłem się z modelką na zdjęcia, załadowałem dwa magazynki do średniego formatu (po 12 klatek) i zrobiłem 24 ujęcia w ciągu ponad 2 godzin. I czuję się wspaniale, bo byłem zmuszony myśleć podczas fotografowania i dzięki temu wybiorę swoje ulubione 10 ujęć z 24 a nie 10 ujęć z 399.

Keek
29-03-2010, 08:43
Probelm w tym, ze musisz nawalac seriami, bo jak zrobisz pojedynczo to masz duze prawdopodobienstwo, ze wstrzelisz sie we flesz innych i bedziesz mial przeswietlone zdjecie. Ci z C1D maja jeszcze dodotkowe utrudnienie, bo musza zrobic trzy zdjecia zeby jedno wyszlo ostre.

marszull
29-03-2010, 19:32
plus miny i zamkniete oczy, marudzenie fotoedytora w agencji i juz wiemy po co te 10fps
i dlatego jakos nie pociaga mnie robienie kotletow

Waldy
29-03-2010, 19:51
Jako meloman zakazałbym wstępu na koncerty wszystkim ludkom z aparatami. Zepsuli mi wiele imprez na które kupiłem drogie niekiedy bilety. Menedżerowie imprez są często zdezorientowani: wpadają na salę nadęci "artyści" z wielkimi torbami, futerałami na pasach i wyma****ą różnymi kartonikami z napisem PRESS. A niech tam...jeszcze źle w jakiejś gazetce będzie o występach, widzów i tak nikt o nic nie spyta.
Marek Karewicz, legenda fotografii jazzu nie używał lustrzanek z elektrycznym napędem, aby brzęczenie silniczka nie zakłóciło koncertu. Nie było Go nigdy słychać, a tym bardziej widać.