Zobacz pełną wersję : Kometa na matrycy D50
Niniejszym dołączam do ekskluzywnego grona właścicieli aparatów cyfrowych, którzy nie tylko mają gorące piksele (sztuk jedna, seledynowa), ale także jednopikselową, białą krechę ciągnącą się pionowo od tejże pikseli mniej więcej w środku matrycy, przez prawie całą matrycę...:cry:
Krechy generalnie nie widać. Tylko na ciemnych częściach zdjęć, i to przy dużym powiększeniu. Nie zdążyłem sprawdzić, czy tak było od początku. Aparat jest na gwarancji.
Pytanie do szanownych koleżanek i kolegów - czy warto o to walczyć z serwisem? Czy dać sobie siana?
Wczoraj wieczorem się załamałem, ale dziś już mi trochę przeszło.
Dzięki za uwagę i za ewentualne uwagi,
Paweł
mati_wrc
23-10-2006, 10:33
Miałem to samo tylko że w kolorze czerwonym. Jeśłi masz aparat na gwarancji to serwis ma obowiązek usunać usterkę. U mnie wymieniono matrycę, więc jeśli masz gwar to wysyłaj od razu i zaznacz że nie tylko hot pixel jest ale równiez ta krecha i że w innym egzemplarzach wymieniali matryce.
Pozdrawiam
Wiem, znalazłem Waszą dyskusję na ten temat wczoraj wieczorem. Nie wymawiając, Twoja krecha wygląda(ła) gorzej od mojej. Zadzwoniłem zresztą teraz do serwisu i powiedzieli, że bez problemu to naprawią - w 14 dni roboczych, he he.
Syfrak pojedzie do szpitala na 3 tygodnie, a mój FM2 na pewno już merda migawką z radości... :)
Dzięki, Paweł
Witam. Jeśli mogę to mam pytanie w temacie ... no, prawie w temacie :)
Czy dokonując zakupu aparatu, w warunkach sklepowych, mogę dokonać sprawdzenia stanu matrycy? Jak to najsprawniej i najszybciej zrobić - żeby ew. wymienić wadliwą sztukę a zakupić w pełni sprawną?
Dzięki za rady,
Nie wiem czy tak łatwo to sprawdzić. Jak rozmawiałem z serwisem, pan przytomnie zapytał, czy tę wadę widać na wyświetlaczu aparatu :D
Ja ją zauważyłem 8 miesięcy po kupnie i ok. 3500 zdjęć.
Bo to by musiało wyglądać tak: wchodzisz do sklepu, robisz zdjęcie (z założonym deklem), przerzucasz z karty na komputer i wpatrujesz się w monitor przez kilka minut, szukając tego felernego piksela.
Możesz spróbować przyjść z własnym laptokiem - wtedy nie absorbujesz tak bardzo sprzedawcy.
Paweł
motylanoga
23-10-2006, 16:57
Bo to by musiało wyglądać tak: wchodzisz do sklepu, robisz zdjęcie (z założonym deklem), przerzucasz z karty na komputer i wpatrujesz się w monitor przez kilka minut, szukając tego felernego piksela.
Możesz spróbować przyjść z własnym laptokiem - wtedy nie absorbujesz tak bardzo sprzedawcy.
A pozwolą Ci focić danym egzemplarzem? Macałam sobie ostatnio D80 w jednym sklepie i chciałam zrobić nim kilka zdjęć - sprzedawca nie pozwolił, całkim słusznie argumentując, że przecież jest licznik klapnięć, a egzemplarz, który trzymałam w ręku był ich jedynym i niestety nie pokazowym (bo takowego im poskąpiono).
Czyli konkluzja jest taka, że kupujesz w ciemno, licząc na szczęście i tyle...
Pozdrawiam!
(..)
chciałam zrobić nim kilka zdjęć - sprzedawca nie pozwolił, całkim słusznie argumentując, że przecież jest licznik (..)
Nie dość, że niesłusznie, to jeszcze bezprawnie.
nie dość że niesłusznie...
hmm to zależy od punktu widzenia, załóżmy że przychodzi 100 klientów któzy tylko dla testów pstrykną po 5 fotek każdy (w sumie 500 fotek) i oczywiście stwierdza że a to im nie leży, a tamto nie pasuje itd.
w tym momencie sklep zostaje z aparatem który przez kolejnego klienta może być już uznany za "używany" i nie będzie chciał go kupić - sprzedawcy pozostaje wówczas obniżenie ceny
ja rozumiem, że każdy by chciał przetestować kupowany sprzęt i wogóle kupić nalpeszy możliwy (np. wybrany jeden z 10 egzemplarzy w sklepie), ale postarajcie się również zrozumieć sprzedawcę sprzętu - on wyłozył kasę na aparat (wzlędnie ma kredyt kupiecki) i jesli potem aparatu przez testy pseudokupujących (którzy tylko chcą zobaczyć jak aparat robi zdjęcia) nie może sprzedać to jest do tyłu :(
pozdrawiam
Wojtek
Erie - ja jako klient mam prawo sprawdzić całe urządzenie, czy mi w ogóle pasuje. Dobrze - mogę go nie dotykać, tylko niech mi sprzedawca da możliwość sprawdzenia, czy mi pasuje gabarytami, przełącznikami, wagą, czy wygodnie mi się zmienia obiektywy, no i chcę usłyszeć na ile jest głośny, czy też może 'kopie'. Dodatkowo chcę zobaczyć jak robi te zdjęcia. Niech sprzedawca mi to zapewni bez dotykania sprzętu - nie ma sprawy.
Właśnie dlatego przy umowach zawieranych na odległość masz możliwość oddania sprzętu bez podawania przyczyny w ciągu 10 dni.
ok ja Ciebie rozumiem, ale postaraj się zrozumieć sprzedawcę - kupisz potem taki aparat który każda z 100 osób przed Tobą wypróbowała, wytestowała i porobiła nim parę/ paręnaście zdjęć ?
czy też będziesz chciał obniżenia ceny bo:
a) korpus jest porysowany tu i ówdzie,
b) migawka ma 1000 wyzwoleń przestrzelanych (co w przypadku amatorskich aparatów jest sporym dość procentem żywotności migawki jeśli się nie mylę),
nie jestem sprzedawcą, tylko klientem więc całkowicie Cię rozumiem, ale rozumiem również sprzedawców którzy niekoniecznie chcą się godzić na podobne praktyki, przy czym inaczej jest jak ktoś przychodzi i wie po co mu ten test w sklepie, a co innego jak np. do mediamarkt czy fotojokera przychodzi gość, którego Żona/ dziewczyna/ mama z którą jest na zakupach poszła sobie oglądac buty, a on się z nudów chce pobawić nowym Nikonem D80 i popstrykać parę zdjęć - zauwazyłem przy tym pewną prawidłowość u sprzedawców - im człowiek wyglada na bardziej zainteresowanego kupnem tym mniejsze opory mają sprzedawcy do pokazywania sprzętu
pozdrawiam
Erie
Erie - więc niech kupi jeden aparat demo. Chcesz analogii? To kup samochód taki, jakim jeszcze nie jeździłeś, bez wsiadania do niego przed zakupem ;-)
Notabene niewiele osób wie, ale jakbyś się uparł, to prawnie masz zapewnione, że masła możesz w spożywczym spróbować, czy Ci ono odpowiada ;-)
Michal_C
23-10-2006, 21:25
tylko jak wyżej, nawet jeśli kupujesz przez internet to nie oznacza, że do woli używasz aparat a w 10 dniu dochodzisz do wniosku, nie to nie ten aparat i oddajesz. Sprzedawca nie powinien go przyjąć bo go UŻYWAŁEŚ a nie zastanawiałeś się. Może Hesja mógłby w tym temacie coś dorzucić
spiritchaser
23-10-2006, 22:07
W przypadku gdy sprzęt posiada wadę ukrytą, a taką jest wada matrycy niemożliwa do stwierdzenia w momencie kupna, nabywca, korzystając z rękojmi ma prawo domagać się od sprzedawcy wymiany towaru na wolny od wad, więc mimo braku możliwości sprawdzenia sprzętu nie jest to zakup tak zupełnie "w ciemno".
Erie - więc niech kupi jeden aparat demo. Chcesz analogii? To kup samochód taki, jakim jeszcze nie jeździłeś, bez wsiadania do niego przed zakupem ;-)
Notabene niewiele osób wie, ale jakbyś się uparł, to prawnie masz zapewnione, że masła możesz w spożywczym spróbować, czy Ci ono odpowiada ;-)
Akurat wiem o tym masełku, czasem nawet korzystam np. z możliwości spróbowania danej wędliny przed zakupe, tylko że akurat teraz próbujesz udowadniać na siłę swoją rację. problem w tym, że ja nie neguję Twojego punktu widzenia, tylko pokazuję inny punkt widzenia.
Kupowanie aparatu demo to jednak duży wydatek dla np. sklepu fotograficznego - czasem miesięczny zysk z prowadzenia sklepu nie będzie wystarczający na kupno takiego aparaciku, a co dopiero jakby sklep miał mieć wszystkie modele testowe? Np. takiego D2Xa, D200, D80 i z 20 modeli coolpixów, nie licząc innych marek ;) - oj bogaty by musiał być ten sklep.
A co do samochodu to trochę chybiony przykład - jakoś za cholerę nie chcieli dać teściom w firmie Renault pojeździć Megane'm przed jego wyprodukowaniem i sprowadzeniem do Polski po tym jak już złozyli konkretne zamówienie na konkretny samochód z konkretnym wyposażeniem i kolorem. I w momencie jak już go otrzymali w łapki to nim wyjechali z salonu i cieszą się nim do dnia dzisiejszego... Oczywiście mieli mozliwość jazdy testowej innym wozem z innym wyposażeniem, ale to nie do końca jest to samo prawda ??
To tak jakbyś chciał kupić komputer Della z określonymi częściami, a w ramach testu możesz się pobawić podobnym Dellem z innymi częściami (niekoniecznie będzie to działało tak samo stabilnie potem).
Zawsze i wszędzie należy testować sprzęt przed zakupem, ale do zakupów powinno się podchodzić z głową. Co innego jest np przymierzenie sukienki, spodni itd, bo w teorii nie powinno się podczas przymierzania nic stać. A co innego jest w momencie, gdy podczas takich testów sprzęt się zużywa. Uważam że sprzedawca nie powinien dawać sprzętu do zabawy byle komu - zdarzyła mi się sytuacja, że kupiłem kartę graficzną którą wcześniej sprzedawca dał do potestowania koledze czy krewnemu i ten sobie przetaktowywał ją jak chciał, a potem jak kupiłem to karta padła po paru dniach - skończyło się na oddaniu karty i zwrocie kasy oraz utracie klienta przez sklep, bo zaczęli robić szopki ze zwrotem kasy... czy tak uważasz powinna wyglądac relacja kupujący/ sprzedawca ?
to tyle
Wojtek
PS miałem spać :(, ale coś nie mogę zasnąć i czytam to forum w kółeczko :)
Erie - ja też nie neguję Twojego zdania. Mówię tylko, co konsumentowi się należy i nic więcej.
Twoi teściowie kupowali Megane.. Ja kupowałem Clio (ładne parę lat temu), i też nie było tego, który chciałem. Przeproszono mnie, i zaproszono pojutrze, a jeśli nie mogę podjechać, to podjadą do mnie samochodem.. takim, który miałem zamiar kupić, z takim wyposażeniem, nawet w takim kolorze jak chciałem, sprowadzonym z innego salonu odległego o kilkadziesiąt kilometrów. Seat (mniej niż 'ładne' parę lat temu :D) - zaproponowano, że za 2-3 dni sobie obejrzę tę Ibizę, którą chcę kupić, a do tego czasu .. 'może pan pojeździ tą?' :) Można? Można.
A jeśli sprzedawcy nie stać na to, by klientowi pokazać towar to.. ja dziękuję za takiego sprzedawcę.
juniorgm - ja nic takiego nie pisałem.
spiritchaser - chyba coś kręcisz... domniemujesz pewne sprawy, jednak nie do końca tak, jak jest naprawdę. I nie mam siły już tego po raz milionowy chyba prostować (nie tylko na tym forum).
Ech moi teściowie (właściwie mama) wybrali sobie taki zestaw, że prawdopodobnie takiego samego nie było w okolicy kilkudziesięciu kilometrów, ale tego już nie jestem pewny. Pobawili się innym testowym, ale salony samochodowe stać chyba na taką zabawę. Co innego jest sklep - zapytajcie się Słąwka, u którego kupuje chyba z połowa forum, czy ma dla każdego modelu aparatu czy też obiektywu jaki ma w ofercie egzemplarz testowy. Wątpię, a jakoś i tak dużo osób kupuje u niego... więc nie dziękujmy z góry za 'takiego sprzedawcę'.
Pozdrawiam i... kończą się reklamy w xmenach więc spadam
Wojtek
Wy tu gadu gadu o sprzedawcach, a moja matryca wciąż ma tego hotpixa!
Problem z syfrakami polega na tym, że wersję demo ja sobie mogę macać do woli, ale nówka w pudełku tuż obok będzie felerna. Wtedy oczywiście gwarancja, serwis, wymiana, ale przykrość już wyrządzona.
A z drugiej strony, który z nas lubi kupować zabaweczkę, która została rozpakowana, wyjęta z pudełka, zapaluszona, ktoś zrobił nią 40 fotek itd.
Tak na marginesie stwierdzenia, że w każdym aparacie są hotpiksy, to wczoraj wieczorem, kosztem eksmenów, przejrzałem pod lupą całe archiwum i zdecydowanie stwierdzam, że na początku aparat był czysty jak łza.
Wada pojawiła się 10 września:( na wycieczce rowerowej pod Świdrem k. Warszawy, 8 miesięcy po kupnie aparatu.
Paweł
Pawle
To do serwisu z tym - niech mapują, wymieniają matrycę czy co tam chcą - aparat jest na gwarancji, więc mają obowiązek to naprawić (raczej nie mają możliwości stwierdzić, że to z winy użytkownika). I tyle na temat...
I dokładnie jak napisałeś - aparat demo moze być super hiper, a kupiony będzie totalnie skopany (w ekstremalnych sytuacjach). Podobnie moze być z innymi sprzętami (choćby tymi przykładowymi samochodami) - jeden będzie super, a drugi z numerkiem seryjnym o 1 większym lub mniejszym będzie pfeeee.
przepraszam za offtopic jaki się wywiązał między mną i peebesem - obiecuję że to się powtórzy jeszcze wielokrotnie ;)
pozdrawiam
Wojtek
spiritchaser
24-10-2006, 11:03
spiritchaser - chyba coś kręcisz... domniemujesz pewne sprawy, jednak nie do końca tak, jak jest naprawdę. I nie mam siły już tego po raz milionowy chyba prostować (nie tylko na tym forum).
Nie kręcę kolego, zajrzyj do Ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (DzU 2002 Nr141, poz.1176) 1 stycznia 2003r - tam znajdziesz wszystko. Możesz udac się do serwisu, albo bezpośrednio do sprzedawcy - tak jak jest Ci wygodniej, i sam decydujesz czy żądasz naprawy czy wymiany. Możesz też żadać zwrotu pieniędzy, jeśli nie jest możliwa wymiana lub naprawa. Sprzedawca może odmówić wymiany jeśli wiąże się to z nadmiernymi kosztami, ale musi do udokumentować. Możesz też domagać się obniżenia ceny ,ale jeśli takową uzyskasz nie możesz już podnosić roszczeń z tytułu tej wady w przyszłości.
W konkretnym przypadku z tytułowego postu sprawa jest jednak prostsza - matryca kwalifikuje sie do wymiany gwarancyjnej i już.
Nie kręcę kolego, zajrzyj do Ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (DzU 2002 Nr141, poz.1176) 1 stycznia 2003r - tam znajdziesz wszystko. Możesz udac się do serwisu, albo bezpośrednio do sprzedawcy - tak jak jest Ci wygodniej, i sam decydujesz czy żądasz naprawy czy wymiany. (..)
I tu wszystko się zgadza, jak już doczytałeś... ;-) Bo poprzednio napisałeś:
"W przypadku gdy sprzęt posiada wadę ukrytą, a taką jest wada matrycy niemożliwa do stwierdzenia w momencie kupna, nabywca, korzystając z rękojmi ma prawo domagać się od sprzedawcy wymiany towaru na wolny od wad w ciągu 14 dni od daty zakupu."
A to jest półprawda, bo może domagać się nie w ciągu 14 dni od zakupu, a w ciągu dwóch lat; jeśli zgłosi się w ciągu 6-ciu miesięcy to domniemuje się, że wada była ukryta, jeśli po 6-ciu miesiącach - ekspertyzy i inne cuda; oraz korzysta nie z rękojmi a z praw określonych w podanym przez Ciebie dokumencie. To tak pokrótce, bo mnie już paluchy bolą od pisania dzisiaj :)
Aha - i dla wszystkich informacja, powtórzę, przyda się pewnie, a nie wszyscy wiedzą (a niech mnie bolą paluchy):
Skorzystanie z jednej możliwości (sprzedawca-wymiana lub serwis-naprawa) nie wyłącza prawa do skorzystania z drugiej możliwości.
Pawle
To do serwisu z tym
Oczywizda. Jadę tam w tym tygodniu jeszcze. Mój post to właściwie był "rant"
przepraszam za offtopic jaki się wywiązał między mną i peebesem - obiecuję że to się powtórzy jeszcze wielokrotnie ;)
Zapewne jakże ostatnio popularny skrót myślowy z mojej strony. Zastanawiałem się po prostu, czy w przyszłości (tzn. po gwarancji) martwić się, oddawać aparat do serwisu za ciężki pieniądz, zostawić i robić z pikslem, czy od razu położyć na torach tramwajowych.:twisted:
P.
Dopadło i mnie. Wylazły 4 hot pixele. Załatwił ktoś już ten temat? Mój aparat jest już po gwarancji, ale od daty zakupu nie minęły jeszcze dwa lata zatem mogę powołać się na niezgodność towaru z umową (zresztą korzystałem z tego już wiele razy, mi.n. przy Coolpixie 3100, za którego dostałem 2 tys. zwrotu, gdy kosztował 600 zł w sklepie :).
Pytanie czy ktoś już to ćwiczył i jak mu poszło?
Nie dość, że niesłusznie, to jeszcze bezprawnie.
Na miejscu Sprzedawcy zrobilbym tak :
- pokaz kase, udowodnij tym samym, ze chcesz kupic to dam SPRAWDZIC ;
- chcesz POMACAC ? ... mowy nie ma
Proste ...
POMACAC prawie jak SPRAWDZIC - robi wielka roznice.
Pozniej jest problem ze sprzedaza obmacaneog sprzetu, bo wiadomo, ze kazdy chce miec nowy.
Notabene niewiele osób wie, ale jakbyś się uparł, to prawnie masz zapewnione, że masła możesz w spożywczym spróbować, czy Ci ono odpowiada ;-)
No to bardzo ciekawe.
Moge wiedzieć jakie prawo pozwala spróbować mi Red Bulla czy odpowiada mi jego smak a póżniej za niego nie zapłacić?
amator to samo, które np. każe sprzedawcy zaprezentować wszystkie walory sprzedawanego towaru.
Tak właśnie myślalem. Nie ma takiego przepisu prawa.
Każdy kto wypije i nie zapłaci za tego RedBulla popełnia wykroczenie, to samo z masłem. To nie prawo tylko wola sprzedawcy pozwoli Ci zdegustować masło, wędlinkę lub pstryknąć pare zdjęć testowych.
Ale umowmy sie , ze lustrzanka za kilka tysiecy to towar , ktory chce obejrzec tak samo jak plazma za 10.000 , kino domowe za 20.000 , autko za 50.000 (sa nawet jazdy probne).
Oczywiscie , nie ma obowiazku ale dobra wola Sprzedajacego lub tez sam fakt czy chce cos sprzedac czy tez nie ;)
Z drugiej strony sa samochody z wystawy za duzo nizsza kase , podobnie meble i inne produkty , wiec taki zdotykany aparat Sprzedawca takze musi puscic taniej.
amator spróbować a wypić to dwie różne rzeczy. Zakładam, że mówiąc o maśle czy o Twoim RedBullu mówimy o samym produkcie, bez opakowania. Tak samo jak o śliwkach, i innych ciastkach, samochodach, aparatach fotograficznych, krzesłach i innych pompkach. Poczytaj sobie, jakie obowiązki ma sprzedawca, czego mu nie wolno, będziesz wiedział nieco więcej (np. że nie wolno odmówić sprzedaży, że ma mieć drobne, że towary mają być tak ustawione, byś szkody nie zrobił normalnymi zakupami itp). Potem pogadamy. Dla mnie EOT.
Dodano:
Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r.o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu
cywilnego, art. 3, ust. 3 - to jeśli chodzi o macanie aparatów i dżojstików, co do masła i innych cukierków to już nie chce mi się szukać konkretnych rozporządzeń.
Pracuję w handlu od 10 lat i dziwię się poprostu wypowiedziom na forum, które sa wyssane z palca.
Napisałeś o prawie, które zobowiazuje sprzedawcę do zapewnienia degustacji np.wymienionego przez ciebie masła. Nie neguję, że sprzedawca powinien nam sprzedawany artykuł czy to dać do pomacanie i wypróbowania czy do zdegustowania. Sam wole takich sprzedawców. Nie ma jednak takiego przepisu prawa, który by sprzedawcę do tego zmusił. EOT.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.