Zobacz pełną wersję : Prośba o opinię
W załączeniu podaję link do portfolio mojego ulubionego autora Floriana Schneidera.
http://www.florianschneiderphoto.com
Mam prośbę abyście w wolnej chwili dokładnie, niespiesznie popatrzyli na jego obrazki i jak czulibyście taką potrzebę napisali kilka słów własnych refleksji.
Jak Wam się to podoba lub nie podoba ? Jak to blisko lub daleko jest od fotografii ? A może to współczesna fotografia ?
Uwaga ! Nie piszcie o zawartości obróbki cyfrowej w tych pracach bo to jest oczywiste i będzie tylko międleniem tematu. Że prace są mocno graficzne to wiadomo. Sam Florian odpisał mi na maila w kwestiach technicznych i wskazał pracę nad którą pracował równo miesiąc (jedna z ilustracji do serialu o Tudorach). Chodzi o odbiór, o impresję.
Facet jest wzięty i dużo pracuje dla wytwórni filmowych. Ale to jest nieistotne - zachowajcie własny, trzeźwy osąd.
Będę wdzięczny za szczere, przemyślane wypowiedzi.
Widziałem już gdzieś te prace, moim zdaniem świetne, bez dwóch zdań ma koleś wielki talent.
Dobrze zrozumiałem - nad jednym zdjęciem siedział miesiąc?
... Dobrze zrozumiałem - nad jednym zdjęciem siedział miesiąc?
Yhm, nie ma teraz tego zdjęcia na stronie, ale chodzi tu o monstrualną figurę Tudora wyłaniającą się ze wzgórza zbudowanego z ludzkiego tłumu. Takie dalekie nawiązanie do Chrystusa z Rio de Janeiro.
Widzę, że gość siedzi w branży filmowej.
Po obejrzeniu kilku pracy, mogę co nieco napisać.
1. Gotowe na wszystko - podobają mi się stylizację, wystrój, ale co on zrobił z twarzami tych kobiet?
To wygląda masakrycznie (czyt. paskudnie)
2.House - nie wiem, co to miało być - antyreklama?
Wiem, że prześwietlenia to rzecz normalna, ale nie w tej branży.
Źle to wygląda i tyle.
A ta obróbka a'la HDR czy nie wiem co też mi się nie podoba.
Zdjęcia wyglądają, jakby ktoś je za mocno wyostrzył.
3.Swat - to zdjęcie, czy grafika? Bo ciężko odróżnić.
Znów trochę przesadzono z obróbką.
Dalej nie będę opisywał
Powiem szczerze, że wszystkie zdjęcia mają tendencję do przeostrzenia, poza tym nie podoba mi się jego wygładzanie twarzy.
Same kadry są bardzo ciekawe, podoba mi się stylizacja i miejsce, choć tego PS za bardzo widać.
Andrzej Olender
15-11-2009, 16:31
Mnie osobiście zawsze pociągały podobne prace i z wielką satysfakcją zobaczyłem ów portfolio.
Lubię właśnie mocno obrobione kadry rodem z filmowych bilbordów.
Bardzo podobają mi się ze względu na szczegółowość obrazków, kolorów, świateł.
Widzę Janusz obserwując ostatnie Twoje dokonania że brniesz w podobny kierunek, z chęcią Tobie pokibicuję a i sam muszę podobnej tematyki spróbować.
W podobnych klimatach polecam też to:
http://www.wuhrer-fotostylez.de/
mini, ale zauważ że to właśnie jest ten "styl" artysty. To prostu jest bardziej grafika niż fotografia, ale taki ma człowiek pomysł na swoje życie i bardzo dobrze.
W samej fotografii chodzi przecież o to żeby inteligentnie łamać reguły, tutaj skoro te zdjęcia są dla ciebie "przeostrzone" dla mnie jest to sygnał że człowiek zrobił już tyle poprawnych zdjęć że mu się znudziło. Teraz robi coś nowego co właśnie pozwoliło mu stać się sławnym i zgaraniać kokosy za jedną sesję :)
Mi się podoba, choć to nie do końca to co mnie urzeka w fotografii. Zdecydowanie preferuję Tomaszewskiego (bo wydaje mi się że ci panowie stanowią zupełnie dwie strony barykady).
Mnie interesuje jeszcze jeden aspekt; dla faceta warsztat nie jest ograniczeniem. Ma swoją manierę estetyczną i z łatwością przenosi ją na obrazek. I w takiej sytuacji dostaje temat do zrobienia. Chodzi o to czy czasem warsztat właśnie nie przytłacza efektu końcowego.
Posłużę się tu przykładem: Dr House (jest to jedyny znany mi film z wszystkich zilustrowanych na tej stronie - mało filmów oglądam, a TV to prawie wcale). Oczywiście obrazki bardzo mi się b. podobają ale fabuła w nich zawarta ma się nijak do historii wrednego doktorka. Jeśli jest tak, że ma możliwość sfotografowania znanej gęby i później wykorzystuje to do naniesienia swojej estetyki graficznej to chyba możemy mówić o przeroście formy nad treścią. Chyba nieco lepiej jest z Tudorami, ale trudno mi powiedzieć, bo nie znam filmu.
Chyba lepiej z fabułą zdjęcia daje sobie radę stosujący podobną estetykę Dave Hill ( http://davehillphoto.com ) na swoich ostatnich pracach - choć wcześniej miał z tym problemy.
Piszę o tym wszystkim bo temat szalenie mnie interesuje. Temat, który nazwałbym "zdjęciami fabularnymi". Tam gdzie na jednym obrazku ma być opowiedziana cała historia - cały komiks czy film w jednym ujęciu.
Ja osobiście bardzo ubolewam, że nie potrafię wyczarować takiego klimatu na zdjęciach. Oczywiście potrzebni są do tego modele i modelki o specyficznych predyspozycjach - że dobrze pozujący i z doświadczeniem to trochę za mało. Trochę takiego zabarwienia aktorskiego jest potrzebne.
No bo tak: zaświecę sobie tak jak chcę, wystylizuję tak jak to widzę, manierę graficzną narzucę w obróbce bez problemu ale... właśnie ale. Brak tego co spinałoby ideę zdjęcia z możliwościami osób pozujących. Nie wiem jak to nazwać.
I tak jest miejscami u Schneidera: ma dobrego modela ( w końcu aktor przecież), wizję, nienaganny warsztat a wychodzi coś co nie przekonuje mnie, że oddaje nietuzinkowość doktorka - choć ilustracje szalenie mi się podobają.
Link, który podałeś niestety nie działa.
Co do samych zdjęć House.
Autor zdjęć chcę właśnie zaciekawić, pobudzić do myślenia potencjalnego odbiorcę, umieszczając Housa na jakimś zadupiu wraz z całą resztą ekipy.
Po obejrzeniu zdjęcia w głowie zaczyna się kołatać "o co chodzi?", "gdzie oni są" itp. i to jest właśnie TO!
Gość potrafi zainteresować swoich widzów i wychodzi mu to bardzo dobrze.
Sądzę, że jakby zamiast znanych aktorów, ustawić tam zwykłą rodzinkę, to zdjęcie skatalogowano by jako "zdjęcia z wakacji" i nigdy więcej na nie nie spojrzano, a tak-znane gęby, ciekawa sceneria i jest efekt.
Andrzej Olender
15-11-2009, 21:18
Pozowanie u niego załatwia się praktycznie samo z uwagi na osoby które fotografuje (aktorzy, muzycy, zauważyłem jeszcze prezenterów amerykańskiego kanału sportowego), osoby te są nauczone do wszelkich zagrywek pozowanych i tutaj fotograf ma łatwiej. Znalazłem również małą historię na przykładzie zdjęcia jak pewne fotografie powstawały. W skrócie ogromna reżyserka, osobno fotografowane miejsce jako tło, osoby fotografowane w studiu, dużo dodanych później detali, porządna obróbka dodatkowa całości i efekt powala. Podszedł po prostu do tematu jak do puzzli, na początek stworzył sobie doskonałe detale a później połączył w całość. Znam w sumie wszystkie seriale tam prezentowane i do wielu można podczepić fakt że scenerie nie pasują do seriali (poza fotografiami z serialu LOST i kilku innych które się lekko bronią) widocznie ma taki styl. Ja jestem nadal pod wrażeniem tego portfolio :)
Link, który podałeś niestety nie działa.
Link jest poprawny - widocznie jakieś chwilowe problemy z serwerem.
Zastępczy dostęp do obrazków Dave Hill'a:
http://images.google.pl/images?hl=pl&client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&um=1&ei=fVMAS7eDA4WJ_AbysrjBCw&sa=X&oi=spell&resnum=0&ct=result&cd=1&q=dave+hill+photography&spell=1&start=0
z typowym przykładem jednej z ostanich jego produkcji:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/11/davehillphotography4-1.jpg
źródło (http://cyanatrendland.com/wp-content/uploads/2009/07/dave-hill-photography-4.jpg)
I kolejny raz mam wątpliwość, czy to aby na pewno zdjęcie, czy nie jest to może bardzo realistyczna grafika.
Cóż, zdjęcia mają swój styl.
Po zobaczeniu zdjęcia dość łatwo można rozpoznać autora, co nie często się zdarza.
Andrzej Olender
15-11-2009, 21:43
Znalazłem filmik z backstage hilla, właśnie z sesji gdzie powstało między innymi to zdjęcie na motocyklu.
Backstage (http://vimeo.com/5082148)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/11/davehillphotography2-1.jpg
źródło (http://cyanatrendland.com/wp-content/uploads/2009/07/dave-hill-photography-2.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/11/davehillphotography3-1.jpg
źródło (http://cyanatrendland.com/wp-content/uploads/2009/07/dave-hill-photography-3.jpg)
stachu321
15-11-2009, 22:27
Dla mnie osobiście takie zdjęcia to majstersztyk. Możliwe, że w 3/4 to zasługa grafiki, ale mimo wszystko foty wymiatają pod każdym względem. Ciężko osiągnąć tak piorunujące efekty i nie sądzę, abyśmy mieli w Polsce kogoś kto takie cuda wyczynia - albo przynajmniej podobne. Respekt.
ale mimo wszystko foty wymiatają pod każdym względem.
Pod względem autentyczności i przekazu zdecydowanie leżą ;)
Te zdjęcia są trochę jak amerykańskie komedie o rozpuszczonych nastolatkach - miło się ogląda (czasami) ale żeby głęboko się fascynować to potrzeba trochę "artystycznej głębokości".
świetne porównanie :mrgreen:
Mnie też nasunęła się od razu analogia do Dave Hilla (stronka mu padła - ale to chyba lepiej, bo ta nowa wersja strony kulała od początku).
To co robi to plakaty - taka wymierająca dziś sztuka. Na plakacie w jednym obrazku opowiada się kawałek historii albo przesłanie filmu, żeby widz przechodząc koło słupa ogłoszeniowego po jednym rzucie oka wiedział, że ta historia go zainteresuje.
Wg mnie Twoja Januszu foto-grafika różni się od tych pokazanych tutaj rozmachem albo po prostu budżetem. Na pewno mógłbyś siąść przed czystą kartką papieru i wymyślić ciekawą historię w kilka minut.
"Żeby było romantycznie. Paryż. Paryż w nocy. Żeby był wiatr i przestrzeń. ujęcie szerokokątne Paryża z powietrza, tak że blisko nas jest czubek wieży Eiffela. Żeby było wiadomo dlaczego widzimy z powietrza - w rogu obrazka kawałek płozy helikoptera. I kawałek opartej na nim męskiej nogi - eleganckie spodnie garniturowe, piękny i drogi but.
Centrum kadru zajmuje odlatująca od nas piękna dziewczyna ubrana w trzepoczącą na wietrze suknię. Jest pijana - śmieje się i najwyraźniej cieszy tą chwilą swobodnego szybowania. dookoła niej krążą przedmioty które wyfrunęły z jej torebki. Męska ręka z brzegu kadru wystaje i usiłuje złapać spadającą damę. Ręka jest wyposażona w drogi zegarek.
Zachodzące na horyzoncie słońce podświetla chmury na czerwono, ale jest na tyle ciemno aby światła Paryża pięknie z dołu świeciły.
Gdzieś w oddali pojawił sie drugi helikopter z którego paparazzi filmują całą scenę. na dole u podnurza wierzy mozna po chwili zauważyć rozciągniętą przez strażaków płachtę do asekuracji lądowań. Na płachcie wielki czerwony napis "Welcome to Paris" albo jakiś inny - np. logo sponsora projektu.
Na zakończenie - gdzieś na krawędzi kadru widzimy małą postać hardcorowego paparazziego, który w czasie spobodnego spadku usiłuje sfotografować naszą scenę, ale nie ma spadochronu, a płachta na ziemi również na niego nie czeka."
No i co? Jest historyjka, ale stać Cię najwyżej na małą wskazówkę w zegarku na ręce "tego kogoś w helikopterze". Żeby dobrze zmontować taką scenę musiałbyś wynająć lot nad Paryżem, sfotografować w studio osoby podwieszone na linach, opłacić stylistów którzy ubraliby takie osoby. Ze światłem i obróbką poradziłbyś sobie bez problemu, ale do etapu obróbki nigdy nie dotrzesz. To miejsce zderzenia nieograniczonej wyobraźni i ograniczonego budżetu.
Mnie też nasunęła się od razu analogia do Dave Hilla (stronka mu padła - ale to chyba lepiej, bo ta nowa wersja strony kulała od początku).
To co robi to plakaty - taka wymierająca dziś sztuka. Na plakacie w jednym obrazku opowiada się kawałek historii albo przesłanie filmu, żeby widz przechodząc koło słupa ogłoszeniowego po jednym rzucie oka wiedział, że ta historia go zainteresuje.
Wg mnie Twoja Januszu foto-grafika różni się od tych pokazanych tutaj rozmachem albo po prostu budżetem. Na pewno mógłbyś siąść przed czystą kartką papieru i wymyślić ciekawą historię w kilka minut.
"Żeby było romantycznie. Paryż. Paryż w nocy. Żeby był wiatr i przestrzeń. ujęcie szerokokątne Paryża z powietrza, tak że blisko nas jest czubek wieży Eiffela. Żeby było wiadomo dlaczego widzimy z powietrza - w rogu obrazka kawałek płozy helikoptera. I kawałek opartej na nim męskiej nogi - eleganckie spodnie garniturowe, piękny i drogi but.
Centrum kadru zajmuje odlatująca od nas piękna dziewczyna ubrana w trzepoczącą na wietrze suknię. Jest pijana - śmieje się i najwyraźniej cieszy tą chwilą swobodnego szybowania. dookoła niej krążą przedmioty które wyfrunęły z jej torebki. Męska ręka z brzegu kadru wystaje i usiłuje złapać spadającą damę. Ręka jest wyposażona w drogi zegarek.
Zachodzące na horyzoncie słońce podświetla chmury na czerwono, ale jest na tyle ciemno aby światła Paryża pięknie z dołu świeciły.
Gdzieś w oddali pojawił sie drugi helikopter z którego paparazzi filmują całą scenę. na dole u podnurza wierzy mozna po chwili zauważyć rozciągniętą przez strażaków płachtę do asekuracji lądowań. Na płachcie wielki czerwony napis "Welcome to Paris" albo jakiś inny - np. logo sponsora projektu.
Na zakończenie - gdzieś na krawędzi kadru widzimy małą postać hardcorowego paparazziego, który w czasie spobodnego spadku usiłuje sfotografować naszą scenę, ale nie ma spadochronu, a płachta na ziemi również na niego nie czeka."
No i co? Jest historyjka, ale stać Cię najwyżej na małą wskazówkę w zegarku na ręce "tego kogoś w helikopterze". Żeby dobrze zmontować taką scenę musiałbyś wynająć lot nad Paryżem, sfotografować w studio osoby podwieszone na linach, opłacić stylistów którzy ubraliby takie osoby. Ze światłem i obróbką poradziłbyś sobie bez problemu, ale do etapu obróbki nigdy nie dotrzesz. To miejsce zderzenia nieograniczonej wyobraźni i ograniczonego budżetu.
Niestety :(
... i nie sądzę, abyśmy mieli w Polsce kogoś kto takie cuda wyczynia - albo przynajmniej podobne...
Robią lepsze :) Jest co najmniej kilkunastu Polaków liczących się w tej branży. A pracują w różnych miejscach na tym globie. Także w Polsce.
Pamiętaj także o tym, że czasami produkcja zachodniej agencji reklamowej to dzieło zdolnego polskiego grafika "bez nazwiska", odrabiającego swoją pańszczyznę za granicą.
Jest jeszcze jedno pytanie czy może wniosek: jeśli nie masz budżetu i starasz się zrobić coś na miarę swojej wyobraźni własnymi środkami - to czy po wykonaniu kilkudziesięciu fotomontaży, po udowodnieniu sobie, że potrafisz to robić i "jesteś przygotowany na wielkie wyzwania/zlecenia", po zbudowaniu portfolio nie nadejdzie taki moment, że zapragniesz prostych i szybkich sesji, gdzie w kilkanaście godzin (łącznie z obróbką) wyprodukujesz dopracowane i miłe dla oka obrazki?
Ja do takiego wniosku doszedłem w maju. Zamieniłem studyjny D200 na "plenerowy" D700 i w tej chwili rozwijam projekt pozytywna.pl (http://www.pozytywna.pl). I o dziwo - komercyjne zainteresowanie klientów jest o wiele większe niż w przypadku wielkich i ciężkich sesji z mojego starego portfolio (http://www.andrzejorlowski.com). Może to po prostu takie są realia rynku.
Moim zdaniem podałeś doskonały przykład różnic kulturowych. Dla nas może to być delikatny przerost formy nad treścią. Ale dla jego głównych odbiorców komiks ma pewnie nieco głębszą tradycję. Najlepiej o tym świadczy to, że sporo za to płacą. :)
Andrzej ma z pewnością rację, ale Janusz - nie traktuj tego jako wymówki :)
Jest jeszcze jedno pytanie czy może wniosek: jeśli nie masz budżetu i starasz się zrobić coś na miarę swojej wyobraźni własnymi środkami - to czy po wykonaniu kilkudziesięciu fotomontaży, po udowodnieniu sobie, że potrafisz to robić i "jesteś przygotowany na wielkie wyzwania/zlecenia", po zbudowaniu portfolio nie nadejdzie taki moment, że zapragniesz prostych i szybkich sesji, gdzie w kilkanaście godzin (łącznie z obróbką) wyprodukujesz dopracowane i miłe dla oka obrazki?
Ja do takiego wniosku doszedłem w maju. Zamieniłem studyjny D200 na "plenerowy" D700 i w tej chwili rozwijam projekt pozytywna.pl (http://www.pozytywna.pl). I o dziwo - komercyjne zainteresowanie klientów jest o wiele większe niż w przypadku wielkich i ciężkich sesji z mojego starego portfolio (http://www.andrzejorlowski.com). Może to po prostu takie są realia rynku.
Zgadza się, takie super produkcje to bardziej chciejstwo niż realia naszego dnia powszedniego :)
Już kilka lat temu Yoz, sprowadził mnie na ziemię oceniając, że żyjemy w takich uwarunkowaniach iż superprodukcje są nie do sprzedania :) Ma być szybko, ładnie, kolorowo i ... bez udziwniania ;) No i tanio oczywiście. Koszty niestety rosną w postępie geometrycznym w relacji do złożoności fabuły zdjęcia.
Zawsze mi się przypomina Twoje zdjęcie "Czarownica nad Łodzią" - jeden obrazek a zachodu było co niemiara :)
jeśli już fotki które są "obrabiane - przerabiane" to proponuję wpisać w google - Erik Johansson
Posłużę się tu przykładem: Dr House (jest to jedyny znany mi film z wszystkich zilustrowanych na tej stronie - mało filmów oglądam, a TV to prawie wcale). Oczywiście obrazki bardzo mi się b. podobają ale fabuła w nich zawarta ma się nijak do historii wrednego doktorka.
Zdjecie w moim odczuciu moze nijak ma sie do fabuly filmu ale doskonale oddaje charakter glownego bohatera, widoczne juz od samego poczatku kiedy spojrzymy na bohatera i zobaczymy napis na czapeczce "im in charge" :)
Podobnie odnosnie Tudorow, to byl czlowiek ktory bezwzglednie i po trupach dochodzil do celu, wiec tron zlozony z cial wydaje tu sie jednak dobrym porownaniem i mniej banalnym niz np. postac tudora stojacego na trupach czy cos kolo tego.
Przejrzalem duza wiekszosc czesc portfolia niz tylko dzial New York i co sie tam generalnie rzuca w oczy to bardzo duze zroznicowanie. Od "kombinacji alpejskich", ktore opisuje yanoosh po proste wrecz sterylne studyjne portrety (facet w garniturze i tlo). I o ile czesc zdjec moze sie wydac osobom przyzwyczajnym bardziej do "typowej fotografii" przerostem formy nad trescia, o tyle po autorze widac, ze odnajduje sie zarowno w takiej konwencji jak i w konwencji bardziej fotograficznej. Owszem moze byc tak, ze ktores konkretne prace mi sie nie podobaja, natomiast porfolio jakos calosc kupuje.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.