Zobacz pełną wersję : Ile zdjęć dla klienta - ślub
Interesuje mnie ww. kwestia, słyszę różne, często dość fantastyczne liczby (mój znajomy obiecuje 1500), wiem, że część fotografów oddaje poniżej 100 zdjęć, szukam złotego środka. Aha używałem opcji szukaj, niestety z niesatysfakcjonującym skutkiem.
browarek
03-08-2009, 18:30
ze 400 na płycie?
z jednej strony też mi się tak wydaje, ale z drugiej obrobienie 400 rawów jest dość pracochłonne, ale możliwe, ostatnio oddawałem 500, no i zastanawiam się czy nie za dużo, lepiej chyba mniej zdjęć z dokładniejszą obróbką. Moj kolega wrócił z repoglamour i mówił mi liczby w stylu 90 zdjęć, chyba jestem jeszcze za bardzo leszczem, żeby się na coś takiego porywać.
robsonzbydzi
03-08-2009, 18:36
1500 czyli rozumiem że oddaje wszystkie jakie zrobił, żywczyki bez obróbki. 100 to chyba jak zrobisz pełen retusz i kadrowanie
niektorzy daja na plycie ale za dodatkowa opalata. Moim zdaniem liczba pomiedzy 100 a 200 jest sensowna. Uniknie sie przesady
Moim zdaniem klient płaci za dobrze wykonaną usługę "obsługa fotograficzna uroczystości zaślubin i wesela".
Praca fotografa nie powinna obligować go do dostarczenia określonej ilości ujęć czy zdjęć.
Tak jak orkiestra nie musi zagrać np: 128 utworów, ale zapewnić oprawę muzyczną w godzinach od.....do.
Dobry fotograf to nie ten co zapewni np:1500 zdjęć. Dobry fotograf zrobi tyle zdjęć, aby zapełnić album, przedstawiając uroczystość w ciekawy sposób, ukazać emocje i radość tak niezwykłego dnia jakim jest dzień zaślubin.
Za czasów "analogowych" można było osiągnąć taki cel na trzech rolkach filmu małoobrazkowego. Klient otrzymywał zdjęcia na papierze fotograficznym, a negatywy były własnością zakładu i w nim pozostawały.
Ale w tamtych czasach, zakup lustrzanki nie czynił z nikogo "fotografa".
Pozdrawiam Wszystkich.
eldritch
03-08-2009, 19:45
ostatnio znajoma para młodych dostała 4.500... nie żartuje
BlackRoger
03-08-2009, 19:51
ostatnio znajoma para młodych dostała 4.500... nie żartuje
Może aparat się zaciął i gość robił tylko w serii?
A na serio zakres od stówki do dwóch jest, za poprzednikami, idealny, taki ilościowo nie za skromny i nie za nachalny. I co najważniejsze do spokojnego i przemyślanego dopracowania.
eldritch
03-08-2009, 19:51
Ale w tamtych czasach, zakup lustrzanki nie czynił z nikogo "fotografa".
no właśnie - tyle że to powodowało, że spokojnie ponad połowa takich 3-rolkowych reportaży nadawała się tak naprawdę do kosza - a to, że ktoś robił z nich 60 odbitek do albumu wynikało jedynie z konieczności...
nie zrozum mnie źle - rozumie doskonale Twój punkt widzenia - ale sprzęt nie ma tu nic do rzeczy - chałturnicy są za cyfry i byli za analoga...
eldritch
03-08-2009, 19:55
Może aparat się zaciął i gość robił tylko w serii?
A na serio zakres od stówki do dwóch jest, za poprzednikami, idealny, taki ilościowo nie za skromny i nie za nachalny. I co najważniejsze do spokojnego i przemyślanego dopracowania.
nie, nie zaciął mu się - szczerze powiem to moja pierwsza reakcja po kościele była taka - że gość prawie w ogóle nie robił zdjęć - trzeba by tu dodać, że oprócz tego cały czas też kręcił film kamerą... - dlatego gdybym nie "zobaczył" tych 4.500 zdjęć to bym nie uwierzył. Ale jak je już zobaczyłem to... - wszystkie takie same... - dno.
Dla ciekawości dodam, że robił je Nikonem D70 (bez s) i lampą chyba SB800 walącą cały czas na wprost + 18-55vr... :mrgreen:
jedyna obróbka - to utworzenie - tzw. pokazu multimedialnego (cztery płyty DVD - sic!)
I tu mam jedno pytanie do osób obeznanych - strasznie mnie ciekawi - czy są takie programy które automatycznie robią taki pokaz - bo jak on te wszystkie zdjęcia ręcznie wklejał w różne ramki to szacun o wielki szacun... tyle fotek w jeden tydzień...
Niedawno wpadła do mojego studia wielce podekscytowana para z wiadomością, iż mają doskonałego fotografa, który za 200 zł zrobi im na ceremonii zaślubin 3000 zdjęć. Bo to naprawdę bardzo dobry fotograf który robi tak dużo!
Dobry, bo robi jedno zdjęcie na sekundę! Jedyna odpowiedź jaka mi się nasunęła: dajcie małpie aparat, to wam zrobi nawet 3100 i nie za 200 pln'ów, a za banana.
Najmniej oddalem 160, a najwiecej 280. Do albumu zawsze okolo 90 sztuk.
Podobnie jak Stig, w zależności od zakresu zamówienia (plener, ceremonia, wesele) porządny album z 30, 60, 80 lub 120 zdjęć 15x21.
ja do albumu od 80-120 zdjęć (w zależności od albumy). Najczęściej drugie tyle i te albumowe na DVD. Srednio około 200, max 250 zdjęć
Szanowni Koledzy.
Pisząc "fotograf" wcale nie odnosiłem się do "zawodowstwa".
Kol. eldritch napisał:
"no właśnie - tyle że to powodowało, że spokojnie ponad połowa takich 3-rolkowych reportaży nadawała się tak naprawdę do kosza - a to, że ktoś robił z nich 60 odbitek do albumu wynikało jedynie z konieczności... "
Mam inne zdanie na ten temat. Zarówno osoby zajmujące się zawodowo fotografią jak i fotografujący bez zgłoszenia prowadzenia działalności fotograficznej ( dzisiejsze określenie - na czarno) potrafili wykonać i dobre i złe zdjęcia.
Jeśli chcemy oceniać walory zdjęć, musimy pamiętać o tym, że nie zawsze były dostępne wysokie czułości materiałów negatywowych ( wysokoczuły 400 ISO z dużym ziarnem). Nie wspomnę już o tym że były to achromaty. Podstawowy materiał negatywowy miał 18/19 DIN !!
A wtedy kościoły nie były oświetlone "milionami halogenów". Dostępna technika i technologia powodowała że w kościele przy prawidłowej ekspozycji widoczna była Młoda Para i .........czarne tło!! Dzisiaj to nie do pomyślenia!!
Oczywiście że tych różnych czasów historii nie można porównywać.
Wbrew temu co napisał Kol.
"ale sprzęt nie ma tu nic do rzeczy "
Moim zdaniem, głównie sprzęt rozwija olbrzymie możliwości. Nie dość że czułości 6400 ISO umożliwiają fotografowanie przy świetle zastanym, to jeszcze na bieżąco można kontrolować efekty pracy i wprowadzać poprawki. Jeśli osoba fotografująca "potrafi" jeszcze "skopać" technicznie zdjęcie, ma do dyspozycji potężne narzędzie w postaci programów komputerowych.
I jak przy takim wsparciu technicznym wygląda "wypstrykanie" tysięcy zdjęć, aby wybrać 100 do albumu??
Obrazowo wygląda to tak:
Kiedyś wykonywano 108 zdjęć na negatywie z czego 90 znajdowało się w albumie.
Teraz przy 1500 plików do albumu trafia 100.
Pomimo takiej ilości "odrzutów" zapewne każdy z Was widział zdjęcia które w albumie z wielu względów znaleźć się nie powinny.
Nie wiem czy jest na forum tematyka "historyczna" i nie jestem pewien czy tak długa wypowiedź może być tutaj zapisana. Ale skoro (jak wyżej przeczytałem) ktoś dostał od fotografa 4500 zdjęć???? Ciekawe ile dobrych??
Pozdrawiam Wszystkich.
Jak 4500 to raczej ZERO dobrych.
Chcecie powiedzieć (co niektórzy) że z 12 - 15 godzin pracy (np. przygotowana, plener, ceremonia, zabawa) oddajecie 90 - 120 zdjęć na CD ?!
ja daje zazwyczaj sto w albumie ,
a wszystkie udane na plycie :) wychodzi cos okolo pieciuset
Mam pytanie do osób przekazujących swoje pliki na płytach DVD. Czy są one w jakiś sposób zabezpieczone przed kopiowaniem na digi-labach? Czy może jest dostępny (bezpłatny), prosty program do stworzenia pokazu zdjęć na DVD i komputerze uniemożliwiający zrobienie odbitek? Gdzie go można nabyć? (pobrać?)
A po co wiecej (90-120) kto to będzie oglądał jedno i to samo.
WALOD - nie kumam, jak klient zapłacił Ci za zdjęcia to ty je zabezpieczasz przed użytkowaniem ich przez niego?
eldritch
03-08-2009, 21:45
Ciekawe ile dobrych??
Pozdrawiam Wszystkich.
No napisałem w następnym poście, że wszystkie - co do jednego to dno...
i szczerze powiem, że nie wiem czemu się ze mną nie zgadzasz - skoro myślimy ostatecznie podobnie.
Napisałeś, że w czasach "analogowych" zakup lustra nie czynił z nikogo fotografa - pod tym względem nic się nie zmieniło i za czasów "cyfrowych" - dalej jak ktoś nie ma o tym pojęcia nie uda mu się zrobić dobrych zdjęć - choćby wypstrykał ich 4kilo.
A oczywiście nowy sprzęt daje nowe możliwości - i tu się zgadzam w 100%. Zrobiłem w życiu 3 śluby - wszystkie na negatywach - i po trzecim stwierdziłem, że to nie jest robota dla mnie więcej nie zrobię - ale gdybym miał wtedy cyfrówkę... kto wie może zdjęcia byłyby lepsze.
WALOD - nie kumam, jak klient zapłacił Ci za zdjęcia to ty je zabezpieczasz przed użytkowaniem ich przez niego?
a słyszałeś kiedyś o prawach autorskich...
jacek.gold
03-08-2009, 22:02
a słyszałeś kiedyś o prawach autorskich...
ale nikt ich nikomu nie odbiera
za to skoro zapłacono mi za zrobienie zdjęć tyle ile sobie zażyczyłem to niech robią później z nimi co chcą
nie popadaj w zbytnią zachłanność
eldrith a na cholere Ci potem zdjecia mlodych ?
chyba , ze chce sie na tym ukrecic dodatkowe lody , sto w albume , duzo na plycie bez mozliwosci wywolania
i pozniej od mlodych po pare zlociszy za kazda klatke .... ale to juz traci zachlannoscia mnozona przez brak etyki , IMHO oczywiscie
WALOD - nie kumam, jak klient zapłacił Ci za zdjęcia to ty je zabezpieczasz przed użytkowaniem ich przez niego?
Jest to prawda. Jak sam Kol. pisze, klient zapłacił za zdjęcia a właściwie za wynik mojej pracy-obsługi fotograficznej jego uroczystości. Zdjęcia w albumie otrzymał i chciałbym dodatkowo- bezpłatnie umożliwić mu oglądanie plików na DVD lub komputerze. Ale już niekoniecznie zgadzam się z tym, aby sobie w dowolnie wybranym labie (czytaj - markecie) za ~0,35 zł zrobił np:300 odbitek niewątpliwie "innej" jakości i obdarował rodzinę i znajomych, którzy właśnie ze względu na tą "jakość" nigdy nie zlecą mi żadnej pracy. Zaufanie klienta buduje się latami, a stracić można błyskawicznie. Poza tym, jak napisał Kol. powyżej, chcę zabezpieczyć swoje prawa autorskie. Jeśli klient ma potrzebę zrobienia odbitek, powinienem mieć wpływ na ich jakość, bo właśnie ze względu na nią otrzymałem to zlecenie.
Doczytałem teraz pewną wypowiedź i uzupełnię swoją:
Nie jest moją intencją dodatkowe "zarabianie". Jeśli klient zleci mi wykonanie odbitek, zapłaci dokładnie tyle jakby przyniósł swoje pliki.Cena odbitek amatorskich.
Hmmm... a może tak 50-60 dobrych, a raczej świetnych do albumu tworzących "pełną historię" i dopełnić do 200 zdjęciami z życzeń, rodziny, itd?
eldritch
03-08-2009, 22:23
nie popadaj w zbytnią zachłanność
ależ w życiu - ja swoich zdjęć nie sprzedaję... no może raz się zdarzyło...
ja tylko mówię po co ktoś chciałby się "zabezpieczać".
Wszyscy "znani mi" dobrzy fotografowie - nie dają zdjęć na nośniku inaczej niż jako pokaz z plikami o rozdz. rzędu 800px - z tego odbitki raczej nie zrobisz... - jak chcesz dodatkowe kopie to oni Ci je zrobią ale za dodatkową opłatą z reguły od ceny za odbitkę do 5 zł za fotkę.
W tym względzie mlode wilki słuchajcie Walod'a - bo to widzę "stary" wyjadacz jest i dobrze i rozsądnie się ceni - czyżby prawdziwy rzemieślnik (z dyplomem)?
Wszyscy "znani mi" dobrzy fotografowie - nie dają zdjęć na nośniku inaczej niż jako pokaz z plikami o rozdz. rzędu 800px - z tego odbitki raczej nie zrobisz... - jak chcesz dodatkowe kopie to oni Ci je zrobią ale za dodatkową opłatą z reguły od ceny za odbitkę do 5 zł za fotkę.Najpierw nie dac, a pozniej sprzedawac za cene odbitki albo za 5 zl? :D To zenujace gowniarstwo jest, panie kolego...
Sie mi wlasnie przypomnialo, ze dostalem zlecenie slubne, mimo ze bralem 1500 zl wiecej niz konkurencja, tylko dlatego, ze wlasnie zapewnilem mlodych, ze dostana wszystkie wybrane przeze mnie zdjecia, w takiej postaci, ze sami beda sobie mogli pozniej z nich zrobic odbitki. :) A zaczelo sie wlasnie od tego, ze jakas znajoma tych mlodych, nie przyszla do mnie, bo "za drogo". A jak sie pozniej okazalo to moja "konkurencja" kasowala na koniec za wszystko -- za album osobno, za odbitki osobno, za zdjecia "pozaalbumowe" osobno (i juz jak za zboze), plener dodatkowo doliczony, itd. tak wiec koncowe koszta miala prawie takie same jak u mnie, a zdjecia... hmmm... pomine milczeniem. ;)
Z całości czyli przygotowania, ceremonia, wesele i plener... max 500 plików, z czego max 100 obrobionych.
eldritch
03-08-2009, 22:40
stig, trochę szacunku do starszych (z tym gówniarstwem) to są akurat fotografowie mocno doświadczeni - wierz mi - każden jeden z dyplomem mistrza fotografii i kiedyś w cechu zrzeszony - to oni by cię mogli jeszcze wielu rzeczy o rynku fot. i o tym rzemiośle nauczyć...
ale ja się Tobie nie dziwie, młody jesteś, idziesz z duchem czasu, szacunek do swojej pracy na innych wartościach opierasz. Nie potępiaj jednak innych, za to tylko, że inne zdanie w tym względzie mają...
każdy ma prawo rozliczać się jak chce - chyba tu się zgodzimy?
W tym względzie mlode wilki słuchajcie Walod'a - bo to widzę "stary" wyjadacz jest i dobrze i rozsądnie się ceni - czyżby prawdziwy rzemieślnik (z dyplomem)?
Powiało grozą..........
Z dyplomem to czasem jest tak jak z napisem "dupa" na płocie. Napis jest a ....."Dupy" nie ma.
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem swoją wypowiedzią, lecz w swoim -nie ukrywam- dość długim życiu widziałem już wpadających klientów z informacją "......patrz pan jakie mi zdjęcia u konkurencji zrobili..." , a jak się potem okazało to "konkurencja" przekazała w dobrej wierze materiał zdjęciowy na CD, a "Państwo Młodzi" zlecili odbitki w markecie, by po 4 dniach odebrać zgodnie z zasadą :" jaka cena -taka jakość".
I zapewniam wszystkich że następne wesela w tej rodzinie i u znajomych będzie fotografował ktoś inny.
stig, trochę szacunku do starszych (z tym gówniarstwem) to są akurat fotografowie mocno doświadczeni - wierz mi - każden jeden z dyplomem mistrza fotografii i kiedyś w cechu zrzeszony - to oni by cię mogli jeszcze wielu rzeczy o rynku fot. i o tym rzemiośle nauczyć...Gowniarskie zachowanie nie ma nic wspolnego z wiekiem ani tym bardziej doswiadczeniem. :)
eldritch
03-08-2009, 22:52
Powiało grozą..........
Z dyplomem to czasem jest tak jak z napisem "dupa" na płocie. Napis jest a ....."Dupy" nie ma.
a tam zaraz grozą...
po prostu z doświadczenia wiem, że to głównie starsi fotografowie (często Ci cechowi) dbają o swój wizerunek - poprzez niedawanie negatywów (przechowują je we własnych archiwach - chociażby dla celów marketingowych) czy plików cyfrowych, aby zapobiec niekontrolowanemu wykonywaniu dodatkowych egzemplarzy (to jest ich święte prawo autorskie by kontrolować ilość i jakość egzemplarzy każdego zdjęcia).
Młodzież z kolei się nie cacka i puszcza w świat uważając, że przecież nic w tym złego nie ma.
Gowniarskie zachowanie nie ma nic wspolnego z wiekiem ani tym bardziej doswiadczeniem. :)
pokrętna logika stig :)
Z całości czyli przygotowania, ceremonia, wesele i plener... max 500 plików, z czego max 100 obrobionych.
100 obrobionych... a reszta? Proszto z aparatu? Jpegi? Czy rawy wywołane "na ładnie"?
no własnie czym sie róznią te pozostałe 400 od 100 obrobionych? i co to znaczy obrobione?
pokrętna logika stig :)Tu nie o zadna logike chodzi. To prawda stara jak swiat. Nawet stary doswiadczony czlowiek moze sie zachowywac jak gowniarz.
Wracajac do tematu. Uwazasz, ze to jest dbanie o swoje interesy? To przeanalizuj to sobie.
Odda prezentacje. Mlodzi zaplacili juz za zdjecia. Sa zli, ze nie moga zrobic w normalnej cenie odbitek dla babci i cioci, bo musza placic za odbitke wiecej niz faktycznie stoi w cenniku. Myslisz, ze komus poleca tego fotografa? :) To jest pozbywanie sie potencjalnych klientow, a nie dbanie o swoje interesy. :)
A ja dlatego oddaje wszystkie (oczywiscie wybrane przez siebie) zdjecia z mozliwoscia samodzielnego wykonania odbitek, bo:
-- i tak je musze obrobic, zeby im je pokazac (nawet gdyby to miala byc tylko prezentacja),
-- kasuje za slub dwa razy tyle, co inni lokalni fotografowie, i uwazam, ze wlasnie to jest bardziej oplacalne, niz czekanie czy mlodzi beda chcieli jeszcze jakies odbitki czy nie. Pozniejszy zarobek jest niepewny, a nawet jesli sie trafi, to nigdy nie zarobie tyle, ile wynosi poczatkowa roznica w cenie uslugi,
-- nie trace czasu (a co za tym idzie -- pieniedzy) na odbieranie maili czy telefonow z prosbami od mlodych, o przygotowywanie plikow, a pozniej odbitek,
Przelicz sobie, co jest jednoczesnie bardziej dla mnie oplacalne jak i bardziej fair wobec mlodych. :)
Czy rawy wywołane "na ładnie"?
Wg. "mojej teorii" (http://forum.nikon.org.pl/showpost.php?p=1402797&postcount=27) RAWy wywołane "na ładnie" jak powiedziałeś.
no własnie czym sie róznią te pozostałe 400 od 100 obrobionych? i co to znaczy obrobione?
Tym, że jedno zdjęcie mogę np. robić 30 min, albo dłużej. Daje to jakieś 4-5 dni dla 60 zdjęć, które będą wyglądały "tip top". Do tego dolicz jeszcze selekcję zdjęć i masz pełne 5 dni. Zostaje Ci jeszcze 140 zdjęć np. gości, życzeń... nie starczy Ci czasu, żeby poświęcić już tyle czasu. Ja rozumiem, że proces który mi może zająć 30 min, innemu zajmie 10 min...
100 obrobionych... a reszta? Proszto z aparatu? Jpegi? Czy rawy wywołane "na ładnie"?
100 dopieszczonych, czyli dodana jakaś winietka (tam gdzie pasuje), pousuwane syfki z twarzy itd., kilka wersji kolorystycznych do wyboru itp.
Pozostałe to jpg, wywołane z NEF (jak to ująłęś - na ładnie), wykadrowane etc...
Nie robię w jpg, a tymbardziej nie oddałbym jpg prosto wyplutych z puszki.
Jeśli pozwolicie, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na pewną sprawę:
Istniejący do wielu lat zakład fotograficzny, jest miejscem pracy całych rodzin. Te firmy które nie nadążyły z "postępem technologicznym" przestały istnieć. Gdy w 30-40 tysięcznym miasteczku jest kilka zakładów, które nie maja innych źródeł dochodu, muszą szczególnie dbać o prestiż. Zaufanie buduje się latami. Ponieważ wielu mieszkańców ma swoje, stałe przyzwyczajenia: jednego fryzjera, jednego stomatologa, jedną firmę fotograficzną i są z ich usług zadowoleni, to nie ma żadnego powodu aby to zmieniać. Zaglądają ludzie zamienić kilka słów "bo tędy przechodzili". Jeśli natomiast jedna osoba będzie niezadowolona, to firma traci całą rodzinę i wszystkich znajomych.
Często do zakładu wchodzi klient i prosi o wykonanie kilku zdjęć z nośnika otrzymanego od osoby fotografującej uroczystość ślubną. Bardzo często są to surowe pliki z aparatu. Jeśli odbierając zdjęcia będzie "zachwycony" dowiadujemy się : "bo fotograf to nam takie dał" i pokazują jakość "marketową". Najczęściej przyczyną jest zasada "Polak potrafi" - czyli sami sobie zamówili zdjęcia przez Internet a jedynym kryterium była cena. Fotograf dał nowożeńcom oryginalny album w odpowiedniej jakości.
W takiej sytuacji ktoś kto tylko z fotografii żyje, nie może pozwolić sobie na takie "samobójstwo".
Inaczej myśli osoba która fotografuje dodatkowo a mając inna stałą pracę nie troszczy się o zabezpieczenie na przyszłość.
Z tego co czytam tutaj na forum, dla wielu z Was nie ma znaczenia co dzieje się z Waszymi plikami. Nie ma w tym nic złego. Mamy po prostu inne doświadczenia i inaczej musimy prowadzić politykę swojej działalności, czerpiąc przyjemność z fotografowania. Jednak określenie pewnych działań jako "zachłanność" jest chyba lekko niesprawiedliwe. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze.
Pozdrawiam Wszystkich
rockabilly
04-08-2009, 08:57
kurcze,chcialoby się- jak piszecie- zachować zdjęcia dla siebie i oddawać tylko w rozdzielczości właściwej dla prezentacji. tylko że jak napisał stig, kto w tych czasach poleci takiego fotografa?
jestem zwolennikiem oddawania zdjęc pełnej wielkości żeby mogli sobie wywołać choćby w MM( gdzie sam robię na ich frontierze i przyznaje sie bez bólu bo odbitki świetne) ale przestrzegam przez oddawaniem surowych plików nawet na życzenie ich właśne(a spotkalem sie z tym).
sytuacja z życia:
mlodzi dostali zdjęcia w albumie, ze 150 full obrobionych zdjęc na płycie z których zrobiłem im prezentację. i okej, zadowoleni bardzo, znajomym dali mój telefon.
sęk w tym że oddałem im te same zdjęcia przed obróbką, surowizna- bo tak chcieli.
i co?
i w naszą klasę wstawili wlasnie te surowe, ciemne i cienkie jak kupa węża. reklamę dla mnie zrobili kiepską, mimo że sami byli zadowoleni. i zapewniam że nie zrobili tego po złości tylko oni w tych zdjęciach"nie widzieli niczego złego".
z jednej strony dobrze ze klient tak niewybredny ale skoro dostał dobre zdjęcia to niech i te dobre pokazuje.
tak tylko przestrzegam, bo ludzie dziwni są.
co do dyskusji to owszem, jestem za tym żeby fotograf cenił swoją pracę i zarabiał nawet na odbitkach.
ale dla mnie tylko wtedy kiedy są to ŚWIETNE zdjęcia- a nie przeciętne.
ja niestety świetnych nie robię więc oddaję wszystkie obrobione w świat i nie zarabiam na odbitkach.
jednoznacznie nie powiem zatem, kto ma racje w tej dyskucji
pozdrawiam
jacek.gold
04-08-2009, 09:13
i co?
i w naszą klasę wstawili wlasnie te surowe, ciemne i cienkie jak kupa węża. reklamę dla mnie zrobili kiepską, mimo że sami byli zadowoleni.
dlatego też należy dołączyć folderek pt: miniatury w którym znajdować się będą zdjęcia wybrane zarówno z ceremonii pleneru jak i z sali kilka które będą odpowiednio przygotowane do wstawienia na ową naszą klasę a i gronu znajomych można je pokazać jako zapis skrótowy zamiast męczyć ich przeglądaniem setek czy tysięcy ujęć
Adam Trzcionka
04-08-2009, 09:13
jednoznacznie nie powiem zatem, kto ma racje w tej dyskucji
ale tu chyba nie ma co przyznawać racji. sprawa wydaje mi się dziecinnie prosta - wszystko definiują ustalenia PRZED. jeśli umówię się z klientem, że odbitki można zamówić wyłącznie u mnie (ja tego nie praktykuję i nie podoba mi się taka forma), to skąd żale? jeśli z kolei umówię się, że oddaję pliki duże, a finalnie wymuszam zamówienie odbitek, to jest to przegięcie. jeśli natomiast nie zapadają takie ustalenia, klient sam sobie winny, a fotograf może za sztukę 10x15 śpiewać 100 pln, jedynym regulatorem ceny jest jego widzimisię.
zaś w temacie: na obecną chwilę 100 po obróbce, 200 po konwersji i korekcie.
rockabilly
04-08-2009, 09:35
Panie Adamie( zerknąłem na Pana zdjęcia i nie wypada pisać inaczej niż Pan), ja mysle że w tym przypadku wyznacznikiem zasad i ceny jest jakość pracy. i dlatego wołanie grubej kasy w Pana przypadku oczywiście rozumiem jak najbardziej.
Widziałem jednak zgoła inne zdjęcia (plenerowe, nie studyjne) , które to młodzi musieli sobie wykupić za 80 zl/sztuka.Za ceną dopiero km biegła jakość i mówiąc szczerze nie dałbym za to nawet pół ceny najtańszej odbitki ale młodzi nie mieli wyjścia gdyż na tym ślubie był tylko jeden gośc z aparatem(jakis ewenement) a fotograf poczuł sianko i skrzętnie to wykorzystał.
za dobre zdjęcia trzeba płacić słono i koniec kropka.
jacekgold>>> a no w sumie dobry pomysł.
tymancjo
04-08-2009, 09:36
Ciekawie dyskutujecie i jak widać nie ma tutaj jednej szkoły.
Rozumiem problem odbitek z "rossmana" jakie mogą sobie młodzi wykonać gdy im damy materiały w formie cyfrowej, jednak ja (my) "zabezpieczamy się" przeciwko takim wpadkom nieco inaczej, mianowicie oprócz albumu, i materiałów w formie cyfrowej (prezentacja, pliki) MP dostają także około 20 odbitek "luzem" i gdy im je dajemy to mówimy jasno, że są one po to aby wiedzieli jak ich zdjęcia wyglądają na papierze gdy są dobrze wywołane i jednocześnie ostrzegamy przed promocyjnymi cenami odbitek w różnych dziwnych miejscach. Jak na razie ta metod działa.
Co do ilości, to z zasady dostarczamy 400 zdjęć w formie cyfrowej (wszystkie wywołane i w pewnym stopniu obrobione - około 100 obrobionych dokładniej) ale zdarza nam się dawać i więcej, gdy na weselu dużo się działo i jest fajny materiał. Fotografie dajemy w dwóch rozmiarach, takim "internetowym" z logo i wogóle, i w "dużym".
Poza tym nie do końca zgadzam się z teza iż, więcej niż te przysłowiowe "trzy rolki filmu" to już nuda i nikt tego nie będzie oglądał itd..
W albumie mamy 10 - 12 rozkładówek, czyli w zależności od projektu powiedzmy około 50 fotografii, prezentacja jest skrojona na mniej więcej 15 minut więc główny materiał "prezentacyjny" raczej nie nuży, a jeżeli są ciekawe zdjęcia z zabawy itd, to nie widzę powodu dlaczego by ich MP nie oddać.
Zdarzyło się oddawać i 1300 (przy zleceniach "dla 2 fotografów")
Taka mam na to wizje,
pozdrawiam,
Tomek
Od jakiegoś czasu nie oddaję materiału bez albumu. To się po prostu sprawdziło w moich warunkach i środowisku. Wyjątkiem są pary zagraniczne (znaczy "Irlandczycy", "londyńczycy"), które nie mają czasu i wyjeżdżają dwa dni po ślubie. Ale nawet ostatnio dałem im trochę na płycie, a jak wrócili to dostali normalny album.
Co do ilości - własną drogą doszedłem do wniosku, że lepiej oddać mniej i wybrać wyselekcjonowane perełki. Na każdym ślubie trafiają się goście z lustrzankami i im też się coś trafi fajnego ustrzelić, więc lepiej oddawać materiał dobry, bo porównaniom się nie ucieknie.
Album - minimum 80 zdjęć, najczęściej ok. 100, zdarzyło się 170 :)
Na płycie około max. 300 - 400 (czasem mniej), z czego lwią część stanowią tańce i zabawy.
Choć kiedyś oddałem przyjaciołom 1000 zdjątek... każde po obróbce :), ale to wyjątek
Oddaję 700-800 zdjęć w dużej rozdziałce wywołane "na ładnie", z tego 60-70 obrobionych w albumie,
Dbam o swoich klientów i jakość odbitek z moich zdjęć dając solidne rabaty przy wywołaniu (pracuję przy labie) większość przynosi zdjęcia do wywołania, chyba ma to sens bo mam kilka "znajomych" rodzin którym dokumentuję nie tylko śluby ale i później chrzty.
eldritch
04-08-2009, 19:01
Jednak określenie pewnych działań jako "zachłanność" jest chyba lekko niesprawiedliwe. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze.
Pozdrawiam Wszystkich
popieram!
Stig i wszyscy którzy reprezentują Twój punkt widzenia: widzicie ja nie robię ślubów (3 dla znajomych), i nie czerpie z tego tytułu żadnych zysków, nie muszę o nic dbać... jestem więc raczej potencjalnym Waszym klientem... choć już po ślubie ;) (ale jakby mi kiedyś do głowy strzeliło brać kościelny do Was "wynajmę") i MÓJ punkt widzenia jest taki:
jeżeli fotograf chce kontrolować wykonywanie egzemplarzy swoich zdjęć - bez względu na to czy z powodu chęci dodatkowego mikro zysku, czy z powodu kontrli technicznej odbitek - to jeżeli się tak umawia to ma do tego prawo i wszelkie komentarze w stylu że "to gówniarstwo" (sorry że tak sie czepiam :)) - są właśnie dziecinne. Jako klient nie mam nic przeciwko.
Nie mam też jako klient nic przeciwko tym fotografom co dają oryginały full px.
A w temacie wątku to jako klient oczekiwałbym od fotografa od 60 (wymuskanych 20/30) do powiedzmy 120-130 (super git 15/21) + pokaz z którego wybieram sobie zdjęcia którymi chcę obdarować rodzinę. Skoro tak starannie wybierałem fotografa, który zrobił moje zdjęcia na ślubie to nie mam nic przeciwko żeby także i on wywołał ładne zdjęcia dla mojej rodziny nawet jeśli będą mnie kosztowały 150% ceny!
za te 60 wymuskanych mógłbym zapalić od 30-50 zł/szt. więcej bym nie chyba nie dał.
Nie potrzebuję 400-500 zdjęć bo tego nie da się oglądać - z całego np. tygodniowego wyjazdu za granicę do albumu wklejam jakieś 130 fotek i to jest dla mnie maksymalny pokaz - to z jednego dnia to już musi wystarczyć! NO ALE TU CHCĘ ZAZNACZYĆ, że je nie jestem standardowy klient... ;)
jeżeli fotograf chce kontrolować wykonywanie egzemplarzy swoich zdjęć - bez względu na to czy z powodu chęci dodatkowego mikro zysku, czy z powodu kontrli technicznej odbitek - to jeżeli się tak umawia to ma do tego prawo i wszelkie komentarze w stylu że "to gówniarstwo" (sorry że tak sie czepiam :)) - są właśnie dziecinne. Jako klient nie mam nic przeciwko.Ze doprecyzuje... Moje okreslenie (gowniarstwo), tyczylo sie tylko tych fotografow, ktorzy nie oddaja wszystkich plikow w max rodzielczosci, ze wzgledu na pozniejsze "cyckanie" mlodych. Kontroli jakosciowej nie trzeba przeprowadzac. Wystarczy, ze standardowo odda sie album, ze skontrolowanymi (wykonanymi przez siebie i zaakceptowanymi) odbitkami. Podczas przekazywania go parze mlodej, wystarczy jedno zdanie wyjasniajace kwestie odbitek po promocyjnych cenach, i zwrocenie uwagi, ze wlasnie w ten sposob (jak w albumie) maja wygladac ewentualne pozniejsze kopie. To wszystko jest proste. Oddawanie plikow jedynie w rozdzielczosci ekranowej i pozniejsze wykonywanie odbitek za wspomniane przez Ciebie kwoty, traktuje wlasnie jako malostkowe cwaniactwo i chec dodatkowego, smiesznego zarobku. Ciekaw jestem jak ci fotografowie np. za 10, 20 lat bede sie grzebac w setkach tysiecy zdjec, kiedy dzisiejsze mlode pary beda sie zwracac do nich o odbitki. Ciekawe czy wtedy faktycznie bede im je robic, kiedy wzrok juz nie ten bedzie, sil i ochoty do pracy mniej, technologie sie zmienia, albo np. padna nosniki w archiwum. :) Takie postepowanie potrafi sie zemscic.
eldritch
04-08-2009, 20:20
Ciekaw jestem jak ci fotografowie np. za 10, 20 lat bede sie grzebac (...) "ciach"
odnośnie tych fotografów o których ja pisałem to słowo "grzebać" jest jak najbardziej na miejscu co do ich czynności za 10-20 lat - bo są już dawno po 50siątce...
i tu proponuję zakończyć temat stig...
odnośnie tych fotografów o których ja pisałem to słowo "grzebać" jest jak najbardziej na miejscu co do ich czynności za 10-20 lat - bo są już dawno po 50siątce...To tez wlasnie o to mi chodzilo... Szansa, ze uda sie od nich za jakis czas wydobyc odbitki lub pliki, jest po prostu bardzo mala. Chyba nie maja kompletnie wyobrazni na ten temat, ze tak sie sami "upieprzaja". Za jakis czas po prostu nie beda w stanie wypelniac swoich obowiazkow (albo wrecz ich jako osob -- juz po prostu nie bedzie). Uwazasz wiec nadal, ze fair jest pozbawianie mlodych zrodel zdjec z najwazniejszego dnia w ich zyciu (tylko wedle tej wydumanej ochrony jakosci odbitek czy tez potencjalnego, groszowego zarobku)?
eldritch
04-08-2009, 20:55
To tez wlasnie o to mi chodzilo... Szansa, ze uda sie od nich za jakis czas wydobyc odbitki lub pliki, jest po prostu bardzo mala. Chyba nie maja kompletnie wyobrazni na ten temat, ze tak sie sami "upieprzaja". Za jakis czas po prostu nie beda w stanie wypelniac swoich obowiazkow (albo wrecz ich jako osob -- juz po prostu nie bedzie). Uwazasz wiec nadal, ze fair jest pozbawianie mlodych zrodel zdjec z najwazniejszego dnia w ich zyciu (tylko wedle tej wydumanej ochrony jakosci odbitek czy tez potencjalnego, groszowego zarobku)?
Stig - skoro nie chciałeś zakończyć... ;) - to Ty tu jesteś zawodowcem więc to co ja mam w tym temacie do powiedzenia jest mniej istotne (już pisałem jak to oceniam jako klient) - ale uważam, że nie ma w tym nic złego, że idąc np. do fotografa na sesje w studio płacę po 50 zł od fotki, a za każdą następną odbitkę (15/21) gość liczy sobie 5 zł - dla mnie to jest normalne.
Fotograf sprzedaje zawsze EGZEMPLARZ swojego dzieła - i ma prawo do żądania zapłaty za każdy następny! W tym temacie ja jestem zawodowcem - więc się nie sprzeczaj...
No chyba, że wraz ze sprzedażą zdjęć (egzemplarzy) sprzedaje także prawa autorskie (majątkowe) na jakimś tam polu eksploatacji i w celu wykonywania tych praw nabywcy potrzeby jest duży/oryginalny plik lub negatyw.
Dlatego to co Ty robisz oceniam jako taki ukłon w stronę klienta i ja to doceniam - ale to nie oznacza, że Ci co robią inaczej są "fe". Żeby już nie powtarzać - bo będzie, że się czepiam ;)
edit to jest też trochę tak jak z konkursami:
jakie jest Twoje stanowisko, czy para młoda może wysłać takie zdjęcie na konkurs i wygrać nagrodę (np za śmieszne zdjęcie - lodówkę)?
Fotograf sprzedaje zawsze EGZEMPLARZ swojego dzieła - i ma prawo do żądania zapłaty za każdy następny! W tym temacie ja jestem zawodowcem - więc się nie sprzeczaj...Fotograf, ktory sprzedaje zdjecia do stockow -- ma prawo do zadania zaplaty za kazde powielenie jego zdjecia? Za sprzedaz kazdego pliku -- oczywiscie -- ale za kazdy plakat, broszure, ulotke czy inny produkt w ktorym to zdjecie jest wykorzystane? Fotograf mody, wykonujac sesje dla miesiecznika -- sprzedaje zdjecie, czy kazdy egzemplarz pisma, ktore wydrukuje wydawnictwo? Oczywiscie -- cena jest uzalezniona od nakladu, ale nijak sie to ma do Twojego stwierdzenia, ze "fotograf sprzedaje zawsze EGZEMPLARZ swojego dziela". Nie mozna teraz pisac o egzemplarzach, bo wiekszosc zdjec na rynku to pliki cyfrowe, i nijak sie tego nie da zamknac w takiej postaci.
No chyba, że wraz ze sprzedażą zdjęć (egzemplarzy) sprzedaje także prawa autorskie (majątkowe) na jakimś tam polu eksploatacji i w celu wykonywania tych praw nabywcy potrzeby jest duży/oryginalny plik lub negatyw.To po co to poczatkowe stwierdzenie z akcentem, ze fotograf sprzedaje zawsze EGZEMPLARZ? :) Podana przez Ciebie "regula", jest czyms zgola odwrotnym -- jest wyjatkiem. :)
Dlatego to co Ty robisz oceniam jako taki ukłon w stronę klienta i ja to doceniam - ale to nie oznacza, że Ci co robią inaczej są "fe".To nie jest tylko uklon w strone klienta. To jest rowniez myslenie o sobie. Raz -- ze moja usluga jest drozsza (i m.in. przekazywanie wszystkich plikow w rozdzielczosciach pozwalajacych wykonac odbitke jest tu argumentem "za"). Dwa -- nie mam ochoty za kilka/nascie a nie daj boze dziesiat lat kopac w archiwum miliona zdjec, zeby trzeciej, dziewietnastej czy czterdziestej piatej parze wykonac jakies tam odbitki i skasowac 5, 10 czy 15 zl. Zrobilem zlecenie, wywiazalem sie z umowy, wzialem pieniadze, dalem materialy -- koniec, kropka. Mam swiety spokoj.
jakie jest Twoje stanowisko, czy para młoda może wysłać takie zdjęcie na konkurs i wygrać nagrodę (np za śmieszne zdjęcie - lodówkę)?A to juz reguluja warunki regulaminu konkursu. Jesli pozwalaja wyslac zdjecie nie swojego autorstwa, bo konkurs mimo ze na zdjecie, nie jest kierowany bezposrednio do fotografow, a jury wymaga pisemnej zgody fotografa na to, zeby mlodzi wystawili zdjecie w konkursie, z kolei fotograf sie zgodzi -- czemu nie. Ja bym sie zgodzil. Niech mlodzi oprocz zdjec, maja ten dodatkowy fun. Mi to nie przeszkadza.
Ciekaw jestem jak ci fotografowie np. za 10, 20 lat bede sie grzebac w setkach tysiecy zdjec, kiedy dzisiejsze mlode pary beda sie zwracac do nich o odbitki. Ciekawe czy wtedy faktycznie bede im je robic, kiedy wzrok juz nie ten bedzie, sil i ochoty do pracy mniej, technologie sie zmienia
Bardzo przepraszam, że ponownie włączę się do dyskusji, lecz pewne informacje nie dają mi spokoju. Jeśli moja wiedza jest niewłaściwa to proszę o sprostowanie.
Z doświadczenia wiem, że klient (a mowa tutaj o nowożeńcach) nie zamówi żadnych zdjęć po upływie 3 lat od uroczystości zaślubin. Nigdy się to nie zdarzyło. Dlatego przedziały czasowe podawane przez kolegę są moim zdaniem nierealne. Tak to już w życiu jest, że każdy kiedyś schodzi "do podziemia". Ale dobrze prowadzona firma pozostawia godnych następców i .......archiwum. Zapewniam Was że negatywy 40-letnie nadal mogą służyć (choć nie ma takiej potrzeby) uzyskaniu prawidłowej jakości zdjęć, zwłaszcza przy wykorzystaniu dzisiejszej techniki i technologii. W dobrej firmie pliki zdjęciowe przechowuje się na dyskach i płytach które okresowo są przegrywane na nowe nośniki.
Proszę mi zatem wskazać taką płytę CD lub DVD z której po wielu latach (np:10) klient będzie mógł chociaż przejrzeć swoje zdjęcia. Przypuszczam,że niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego jak niewielu klientów dba o otrzymane nośniki. Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem aby klient sam sobie zrobił kopię bezpieczeństwa! Zdarza się coraz częściej, że przyniesione do laboratorium płyty są tak "zdarte" jakby za ich pomocą szpachlowano tynki!! A od ślubu minęło zaledwie pół roku.
Płyty CD i DVD są bardzo nietrwałym nośnikiem. Nagrane i prawidłowo przechowywane pliki z 2001 roku już się nie otwierają. Znikają dane!
Uważam że w takiej sytuacji bezprzedmiotowa staje się dyskusja nad sytuacją za 10, 20 lat.
Rozważając hipotetycznie- ciekaw jestem czy kolega stig gdy jego płyty zostaną nadszarpnięte "zębem czasu" i nie otworzą się klientowi po 20/30 latach będzie w stanie zapewnić wykonanie odbitek.
Przypuszczam jednak że będzie zgodnie z zapisaną przez Kolegę zasadą:
"Zrobilem zlecenie, wywiazalem sie z umowy, wzialem pieniadze, dalem materialy -- koniec, kropka. Mam swiety spokoj. "
W dobrej firmie fotograficznej jeszcze długo poratują klienta w cenie .......odbitki amatorskiej. Ale tam obowiązują inne zasady.
Nie jest moją intencją obrażanie kogokolwiek, dlatego proszę nie brać mojej wypowiedzi "do siebie".
Pozdrawiam Wszystkich.
Z doświadczenia wiem, że klient (a mowa tutaj o nowożeńcach) nie zamówi żadnych zdjęć po upływie 3 lat od uroczystości zaślubin. Nigdy się to nie zdarzyło.Nie jestes jedynym fotografem slubnym, a Twoi nowozency nie sa jedynymi parami na swiecie. Nie mozna tak generalizowac. Sa rozne przypadki.
Ale dobrze prowadzona firma pozostawia godnych następców i .......archiwum.Rownie dobrze kazda firma moze sie skonczyc wraz z jej wlascicielem, czy pracownikiem i wlascicielem w jednym -- nie trzeba nawet do tego jego zgonu. :)
Zapewniam Was że negatywy 40-letnie nadal mogą służyć (choć nie ma takiej potrzeby) uzyskaniu prawidłowej jakości zdjęć, zwłaszcza przy wykorzystaniu dzisiejszej techniki i technologii.Nie wiem czy zauwazyles, ale wiele sie zmienilo w fotografii. Dzisiaj w 99% tej dzialki pracujemy wykorzystujac zupelnie inna technologie, i na innych mediach przechowujemy efekty swojej pracy.
W dobrej firmie pliki zdjęciowe przechowuje się na dyskach i płytach które okresowo są przegrywane na nowe nośniki.Jeden pozar i nawet kilka kopii pojdzie w pizdziet. :) Malo kto mysli o tym, zeby duplikaty archiwum trzymac w dwoch roznych lokalizacjach. Osobiscie tak robie, ale zaden znany mi zaklad -- niestety nie. Oczywiscie nie zarzekam sie, ze sa to dobre firmy, ale rozmawiamy chyba o ogole przedstawicieli tego fachu, a nie tylko o najlepszych czy najwiekszych.
Proszę mi zatem wskazać taką płytę CD lub DVD z której po wielu latach (np:10) klient będzie mógł chociaż przejrzeć swoje zdjęcia.Niedawno robiac porzadki odkopalem jakies brudnego smiecia, na ktorym bylo archiwum z Amigi. ;) I odczytalem, a owszem, bo wypalane bylo na PC. A plytka miala zdecydowanie wiecej niz 10 lat. Nosnik -- Sony.
Przypuszczam,że niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego jak niewielu klientów dba o otrzymane nośniki. Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem aby klient sam sobie zrobił kopię bezpieczeństwa!A to juz ich problem. :) Dostali -- mogli zrobic kopie, lub po prostu dbac o plyte. W takim przypadku, jak najbardziej zawolalbym o zaplate za odkopanie archiwum.
Rozważając hipotetycznie- ciekaw jestem czy kolega stig gdy jego płyty zostaną nadszarpnięte "zębem czasu" i nie otworzą się klientowi po 20/30 latach będzie w stanie zapewnić wykonanie odbitek.Oczywiscie, ze tak. Bo dla mnie "swiety spokoj", to niezawracanie gitary za darmo, lub za jakies marne grosze. Wyciagne je -- a jakze -- ale odpowiednio tez za to skasuje. :)
Płyty CD i DVD są bardzo nietrwałym nośnikiem. Nagrane i prawidłowo przechowywane pliki z 2001 roku już się nie otwierają. Znikają dane!
Pozwole sobie zakwestionować to twierdzenie.
Moje najstarsze CD mają około 15lat i nigdy nie miałem sytuacji że mi się jakaś moja płyta nie odtwarzała (mam ich +/-1500szt.), że padł jakiś plik na CD. Te pierwsze płyty były jeszcze złote, to taka ciekawostka :)
Jak ktoś nie dba o sprzęt i nośniki danych ta sam jest winien, nie można zwalać winy na nośnik.
Osobiście uważam że dane na CD są bardziej pewne niż na HDD.
Pozwole sobie zakwestionować to twierdzenie.
Moje najstarsze CD mają około 15lat i nigdy nie miałem sytuacji że mi się jakaś moja płyta nie odtwarzała
Jak widać wyjątek potwierdza regułę. Ale nie generalizuj. Płyta CD/DVD to max parę lat (DVD zdaję się ciut dłużej). Po tym okresie nikt nie daje gwarancji, że płyta się odczyta. Ja mam takowe, co to były dobrze przechowywane (markowe) i nie do odczytania. Niestety fizyki nie oszukasz i płyta CD nie jest i nie będzie trwałym nośnikiem. Przestrzegam przy tej okazji innych, którzy trzymają zdjęcia "swojego życia" na CD z myślą, że za xx lat obejrzą ze swoimi dziećmi!! Tak więc obawiam się, że kolega zbyt pochopnie wyciąga wnioski i lepiej niech nie wprowadza innych w błąd.
P.S. oczywiście mowa o płytach CD-R/CD-RW, DVR-R a nie o tłoczonych.
Ja oddaje po dwa miliony zdjęć - samych odbitek tysiąc.
Zdjęcia prawie wszystkie takie same - dobrze że ważna jest tylko ilość ;)
(Boszzzzze kolejny kulawy temat)
Przecież każde zlecenie jest inne - nie można chyba z góry określić ile się odda obrobionych fot - a jak ktoś oddaje 100fot a 101 też będzie zajebiaszcza? To co wtedy obrobicie dla siebie żeby mieć do PF a młodym nie dacie ?
Wg mnie nie warto tego precyzować i nad tym myśleć godzinami. Trzeba tak precyzować zlecenie by żadna ze stron nie miała wątpliwości że zlecenie zostanei wykonane w sposób profesjonalny i tyle.
eldritch
05-08-2009, 08:54
To po co to poczatkowe stwierdzenie z akcentem, ze fotograf sprzedaje zawsze EGZEMPLARZ? :) Podana przez Ciebie "regula", jest czyms zgola odwrotnym -- jest wyjatkiem. :)
no tu sie nie rozumiemy - ja mówię o kwestiach prawnych - i czynności faktycznej jaką jest sprzedaż dzieła.
no a tak sie składa, że wszystko co robisz to jest czynność faktyczna - regulowana w mniejszym bądź w większym stopniu przepisami prawa.
Regułą Stig jest to, że fotograf sprzedaje egzemplarz - a przeniesienie praw autorskich maj. - jest czymś extra i fotograf albo chce je przenieść albo nie! I Co byś w tym temacie nie powiedział to sorry stig ale nie będziesz miał racji.
A przekazanie zdjęć klientowi z możliwością wykonywania odbitek - jest właśnie przekazaniem praw autorskich maj. na takim polu eksploatacji (powielanie zdjęć na odbitkach w sposób nieograniczony).
Nie każdy fotograf musi się na to godzić - i chodzi mi tylko o to żebyśmy nie oceniali źle tych co się na to nie godzą.
Podam Ci przykład z innej beczki to może zrozumiesz. Mój kolega robi rożne figle migle ze szkła i innych materiałów. Często robi formy. Załóżmy że ja zamawiam u niego jakiś posążek - on go robi i sprzedaje mi egzemplarz - nie mogę od niego wymagać, żeby dołożył mi gratis także formę - a ja sobie pójdę do innego co się tym zajmuje i tam będę wykonywał lkopie.
To jest oczywiste - tylko akurat przy fotkach to nie jest tak jaskrawy przykład.
I tyle stig i zamknijmy temat, ok?
a jak ktoś oddaje 100fot a 101 też będzie zajebiaszcza?
Przecież to logiczne. 99 do kosza a 101 staje się 100 :p
ostatnio znajoma para młodych dostała 4.500... nie żartuje
ROTFL, dosłownie się oplułem. Co to było? Klatki z filmu wycięte?
Ksiazkiewicz
05-08-2009, 11:35
uważam że rozważania na temat czy oddawać w pełnej rozdzielczości czy zabezpieczone nie mają sensu. Tak jak ktoś tu wyżej już powiedział każde zlecenie jest inne. Każdy też ma inną politykę sprzedaży, stąd też rodzi się konkurencja a w następstwie klienci którzy dokonają wyboru.
Co do ilości to też temat jest śliski bo dużo zależy od współpracy młodych z fotografem, jak również na jakiego typu plener, obecność fotografa podczas przygotowań młodzi się decydują. Zachęcam młodych do tego aby uwiecznić dzień od rana do nocy ale przecież nie będę zmuszał. Wstydzi się, nie chce, nie przywiązuje wagi - dlaczego ja mam ingerować - ich życzenie.
Względem liczb u mnie jest to 50-70zdjęć w albumie oraz ok. 80-160 na płycie - wartości średnie, przeciętne. Wyjątki się zdarzają.
Pozdrawiam
Przeczytałam cały wątek z wielkim zaciekawieniem, ponieważ sama zastanawiałam się, czy dawać pełną rozdzielczość czy nie. Doszłam do wniosków takich:
Tak samo źle wyglądają najtańsze odbitki z supermarketu jak i nasze portfolio na najtańszym marketowym monitorze. Wyznacznikiem jakości produktu może być jedynie album państwa młodych. Co z tego że wymuszę kupienie odbitek u mnie jeśli zdecydowana większość ogląda nasze prace w internecie. Każdy może widzieć moje zdjęcia inaczej niż ja sama. Będę się natomiast starała oddawać zdjęcia w albumie a płyta jako dodatek aby mieć pewność, że klient będzie miał to co dokładnie chciałam osiągnąć (czyli unikać oddawania zdjęć tylko w wersji cyfrowej).
ostatnio znajoma para młodych dostała 4.500... nie żartuje
To już nie był film? :mrgreen:
dareknik
22-09-2009, 08:51
To była "Moda na sukces", odcinek 4500.
W moich stronach bardzo wiele osób oddaje 1500 zdjęć, ale robią w ten sposób dużo dobrego, ponieważ jakieś 2 lata temu ludzie się mocno pytali dlaczego oddaje pan tak mało zdjęć, konkurencja daje więcej, to teraz rzadko kto wykłóca się o ilość, a fantastów oferujących duże ilości zdjęć robi się mniej. Z drugiej strony mój kolega oddaje 200 zdjęć z całego reportażu, gdzie całkiem niemały odsetek stanowią detale, nogi na parkiecie i takie tam, dużo wąskich portrecików i nie wiem czy to nie jest przegięcie w drugą stronę.
a mnie ciekawi kto taką ilośc zdjęc (1500) później ogląda ? i przy którym zaczyna się ziewanie ?
wydaje mi się, że ziewanie zależnie od wieku, stopnia pokrewieństwa, sympatii do młodych, ilości wolnego czasu, itp. waha się między 40-50. a 160-200 - wtedy zaczynają wymiękać najtwardsze babcie..
jak dla mnie reportaż z całego dnia - 200 do max 250szt. na płycie to ilość optymalna. Każdy, średnio zdeterminowany przyjaciel PM zdoła to obejrzeć za jednym posiedzeniem. Natomiast ilość odbitek w albumie - to już zależy od preferencji klienta.
Ja króciutko o archiwizacji bo widzę, że temat został poruszony. Na moje potrzeby amatorskie już dawno wyleczyłem się z nośników optycznych, w których warstwa aluminium (bodajże) utlenia się stopniowo i nieodwołalnie, a powierzchnia narażona jest na porysowanie. Do tego czas dostępu i wyszukiwanie to stracony niepotrzebnie czas. Aktualnie do domu kupiłem sobie dysk 1,5TB, a poprzedni dysk z archiwum wcisnę jakiemuś znajomemu, by trzymał na półce - właśnie na wypadek gdyby coś się stało w jednej lokalizacji (np. pożar). Nie wyobrażam sobie (w szczególności przy pracy zawodowej) trzymania takich ilości danych na płytach - jeden dysk twardy to 150-400 płyt DVD. Dysk w spoczynku wytrzymuje praktycznie każde warunki, a zapis magnetyczny jest bardzo trwały. Wraz z rosnącą pojemnością dysków, daje się na nowszych nośnikach umieścić też kolejne kopie starych danych, co dodatkowo dubluje ilość zapisów. A sprzedaż starych mniejszych dysków się nie opłaca - lepiej trzymać je jako kolejna wersja archiwum i usuwać dopiero wtedy, gdy są dwie ich kopie na nowszych i pojemniejszych dyskach.
Osobiście (jako klient) preferuję podejście Stiga - dostaję wszystkie oryginały, zdjęcia obrobione, gotowe do kolejnych reprodukcji, album na którym widzę jakość, jaką można po wydruku osiągnąć. Myślę, że idealnym i podstawowym dla wielu klientów dodatkiem są też obrobione w zadowalający nas sposób miniatury (w sensie około 800x600) do publikacji w sieci, przesyłania mejlami itp. To one w ogromnej mierze przyczynią się do rozpowszechnienia naszego dorobku, zatem powinny być dobrze wybrane i wykonane. Liczba rzędu 100-200 wystarczy by reprezentować fotografa i opowiedzieć o ślubie. Problem jest jeśli ktoś chce udostępnić więcej zdjęć kilkaset czy kilka tysięcy. Wtedy nie ma kontroli nad promocją swojej pracy ani nad kontrolą jakości. Nie da rady obrobić tylu zdjęć i jest spora szansa, że "w świat" rodzina pośle te najgorsze. Nie widzę tu dobrego rozwiązania, jeżeli taka ilość zdjęć trafia do klienta.
jacek.gold
23-09-2009, 18:58
a mnie ciekawi kto taką ilośc zdjęc (1500) później ogląda ? i przy którym zaczyna się ziewanie ?
przy żadnym bo są dla nich interesujące
no chyba że robisz głównie sufit i podłogę
tak na poważnie, to rzeczywiście 1,5 tys. to sporo, mój znajomy z pracy teraz miał swój ślub i dostał tyle właśnie fotek, oglądałem je i śmiało można powiedzieć że 20-30% można było wywalić, bo to były takie same ujęcia, dzieliły je 1-2 sekundy, to śmieszne, tego nie da się później oglądać, jestem zwolennikiem tego, że powinno się oddawać maksymalnie 250 fotek, a ideałem jest 200, niech to będą fotki z potencjałem, z ważnych momentów, dobrze przygotowane do wydruku i oglądania i niech razem tworzą spójny reportaż, to jest właśnie sztuka, a nie dać 1,5 tys. fot, kurna klepanych prawie seriami, niedopracowanych, bo jakże dopracować aż tyle fotek, eeeeeeee tam, kicha, a i wiecie po jakim czasie od ślubu dostał te fotki na płycie i album?, po 5 dniach :), to na serio gość musiał się spinać, albo taki dobry jest że każda fotka wprost z aparatu wychodzi mu idealnie :D
robin102
23-09-2009, 22:13
Umawiam się na 300 kadrów z całego dnia w tym z pleneru, ale bywa, że ta liczba dobija do 350 jak ślub fajny i jest co fotografować, raz czy dwa 400 było :). Wszystkie na płycie w pełnej rozdzielczości poprawione czy jak kto woli obrobione mniej lub bardziej. Do tego 60 sztuk 15x21 w tradycyjnym albumie z którego chcę już zrezygnować, na rzecz foto drukowanego albumu bo nie mam już chęci wklejać tych zdjęć. Co do ilości zdjęć to pewien porządny fotograf z moich stron taki na prawdę porządny z pierwszej ligi ogólnopolskiej rzec można jest zdania, że powinno być tego około 800 sztuk. On tyle oddaje. Wierzę, że jest w stanie zrobić tyle porządnych kadrów. W dyskusji przytaczał argumenty z rynku amerykańskiego gdzie podobno parcie jest na większą ilość zdjęć.
hmmmm
ps.
najgorsza jest dobra pamięć Państw Młodych gdy potem pytają, a tam i tu i z tym i tamtym robił pan zdjęcia, a ich nie ma :(
przy żadnym bo są dla nich interesujące
no chyba że robisz głównie sufit i podłogę
heh, podziwiam twój optymizm. Jak myślisz ile czasu oglądają znajomi / rodzina itp. jedną fotkę ? Policz ile godzin oglądania bez żadnych przerw wychodzi przy 1500 szt.
To może wtrącę deczko od siebie.
Najwięcej oddałem dotąd 764 sztuki. Plener, błogosławieństwo, ślub, zabawa. Ale to był naprawdę ślub jak się patrzy. Ludziska bawili się przednio od samego początku, a młodzi zamiast pierwszego tańca zafundowali gościom własny układ taneczny. No a najmniej to oddałem 316 zdjęć też z kompletnego ślubu. Tu niestety zabawa była słaba, a nawet bardzo słaba-pojedyńcze pary na parkiecie-pustki. A w najbliższą sobotę mam ślub też niby kompletny z plenerem tyle że młodzi chcą żebym na zabawie był tylko pierwsze 2 godziny. Jeszcze tak nie miałem. Zawsze kończyłem po oczepinach. Zobaczymy ile wyjdzie.
Dużo zależy od wielkości wesela. PM często chcą, żeby większość gości chociaż na jednym zdjęciu gdzieś mignęła. Przy imprezie na 80 osób to parę pstryków, ale jak się zwali 250 osób? :D Moim zdaniem około 250-350 zdjęć z całego dnia jest jak najbardziej w porządku (przy założeniu średniego przyjęcia na powiedzmy 150 osób). Nie za dużo, a na pewno jest co pooglądać. No ale w moich stronach normą jest 700-1000 zdjęć plus jakiś album. Jakość oczywiście wątpliwa, bo ani tego się nie da obrobić w rozsądnym czasie (więc idą pliki prosto z puszki często), ani nie ma aż tylu różnych momentów (zdjęcia typu "film poklatkowy").
robin102
25-09-2009, 09:25
Z gośćmi przy stołach celem zmniejszenia klepania migawką warto zastosować amerykański trik gdzie PM fotografują się z grupą osób od jednego stołu, przy stole, albo gdzieś obok. Generalnie zdęjć ludzi jedzących, pijacy na weselu chyba trzeba unikać.
ps.
najgorsza jest dobra pamięć Państw Młodych gdy potem pytają, a tam i tu i z tym i tamtym robił pan zdjęcia, a ich nie ma :(
też czasem się z tym spotykam :)
hackermuz
25-09-2009, 11:06
około 300 zdjęć na płycie w albumie w standardzie umawiamy się na 200 + plener. Nieraz zdarzało się, że zdjęć było więcej ale to jest uzależnione od tego jak ludzie się bawią. Jeżeli chodzi o fotografowanie na pierwszych dwóch godzinach to powiedzmy sobie szczerze, jeżeli impreza jest drętwa=za mało alkoholu we krwi, to nieraz nie ma opcji żeby zrobić taki materiał jak się chce.
... jeżeli impreza jest drętwa=za mało alkoholu we krwi, to nieraz nie ma opcji żeby zrobić taki materiał jak się chce.
hmmm, dobre zdjęcie, to nawalony gość ? a moze zadyma ? ;-)
hackermuz
25-09-2009, 12:34
Przez cały ten sezon odpukać ani razu nie było zadymy ani ludzi, którzy leżeli pod stołem. Chodzi po prostu o to, że najczęściej na początku jest sztywno (to też kwestia tego jacy są gości). Jeżeli się wyluzują a alkohol często im w tym pomaga to inaczej się pracuje, najczęściej zaczynają lubić obiektyw a i taniej nie jest taki sztywny :)
Nie no bez przesady. Nie można stawiać znaku równości pomiędzy ilością alkoholu a jakością zabawy. Nieraz robiłem śluby w których nikt nie był pijany, a goście tak się bawili, że aż żal było kończyć. Zresztą regularnie spotykam się z tymi samymi kapelami ślubnymi i oni to samo mówią. Czasem na rzęsach moga stawać i impreza się nie kręci, a czasem od samego początku do białego rana jest ekstra zabawa.
odnosząc się do podejścia "wszyscy goście mają być na zdjęciach" - pozwolę sobie zacytować jedno z pytań z działu FAQ znajomej strony z fotografią ślubną*:
"Czy gwarantujecie, że każdy gość weselny zostanie sfotografowany?
odp: Fotografując, staramy się uchwycić ciekawe sytuacje, niepowtarzalne chwile. Mamy nadzieję, że będziecie od nas wymagać czegoś więcej, niż katalogowanie gości, ale nie mamy nic przeciwko zdjeciom grupowym."
Tego ja bym się również trzymała i polecała innym. :) Zrobić kilka grupówek (jeśli PM faktycznie naciska, żeby absolutnie wszyscy goście byli na zdjęciach), a następnie skupić się na łapaniu fajnych momentów, a nie na robieniu listy obecności gości.
*http://www.pracowniawspomnien.com/
hackermuz
25-09-2009, 14:08
To są tzw. zdjęcia "oni tu byli" ;) co do alkoholu ja wcale nie stawiam znaku równości tylko mówię, że nieraz jest tak, że on w jakiś sposób nakręca dobrą zabawę. Czasami jest tak, że faktycznie ludzie od początku się dobrze bawią, chciałoby się tylko takie wesela robić, ale jak wiemy różnie z tym bywa.
W sumie to masz rację, ale niektórzy nie znają umiaru i przyznam, że nie fotografuję już wówczas takich którzy przesadzili. To bez sensu.
hackermuz
25-09-2009, 14:28
Oczywista sprawa, nigdy nie robię ludzi nawalonych jak działo jak również ludzi którzy wcinają obiad itd.
Oczywista sprawa, nigdy nie robię ludzi nawalonych jak działo jak również ludzi którzy wcinają obiad itd.
W to nie wątpię, tylko, że są tacy którzy takie rzeczy focą. Masakra.
hackermuz
25-09-2009, 14:36
Focą a nawet filmują...
jackrabbit
25-09-2009, 15:00
Focą a nawet filmują...
wkurzajace to jest. mi zrobiono kiedys fote gdy zdarzylo mi sie przysnac, na szczescie nie pod stolem :)
wiecej niz 500 zdjec oddac klientom? toz to rejestrowanie wszystkiego wokolo. juz lepiej zamiast zdjec zatrudnic wideo.
300 zdjec dalem 1 raz ale to bylo wyjatkowo ustalone, mlodzi mieszkaja poza polska chcieli miec seryjke "grupowych" poza tym naprawde wiele sie dzialo ciekawych rzeczy.
zwykle wyskakuje z max 200-oma zdjeciami.
nie jeden lansuje sie tekstem "artystyczna fotografia slubna" a w albumie dla mlodych ma to takie odzwierciedlenie, ze jest jedna fota o zachodzie slonca, a druga - zblizenie na dlonie w kosciele, poza tym 998 zdjec w konwencji "stanął, pstryknął, dewolajem sie poczestowal".
około 300 przy pełnej obsłudze
robin102
25-09-2009, 17:59
Jedno co zauważyłem na spotkaniach czy rozmowach z potencjalnymi klientami to, ze praktycznie już nie ma pytających o ilość zdjęć, dwa lata temu wszyscy pytali :) dziś sprawa sporadyczna, może dla tego ze wiedzą ile oddaję. Jednakże wziałems obie trochę do serca to co ostatnio się naczytałem od mądrych fotografów o ilości zdjęć i chyba będę ciągnął do góry.
Co o tym myślicie ?
wypowiedź Pana Davida Mielcarka przeklejona z innego forum -cytat więc
"Hmm...po tym co tu czytam to pewnie pomyślicie, że my tutaj 'crazy' jesteśmy jak się podzielę, no ale cóż - postaram się dać jak najbardziej wypośrodkowaną odpowiedź. Mój kontrakt mówi 'minimum 600'. Zazwyczaj oddaje między 800-1000 w skończonej galerii i jest to mniej więcej 1/4 ustrzelonego materiału. Jedna istotna różnica - my ZAWSZE pracujemy we dwójkę, czasami mam trzech fotografów na większe wesela więc materiału do obróbki jest mnóstwo.
Zgadzam się z opiniami, że powinno się pokazywac najlepsze, unikać potórzeń itd. ale co mam zrobić kiedy przyjeżdża Adam Ludwik na wakacje i oddaje mi tak dobre zdjęcia, że nie można ich wyrzucić?
Zastanawiam się co tak na prawdę wpływa na to, że chcemy dać klientowi więcej. Jest kilka elementów, które przychodzą mi na myśl:
1. sprzedaż po weselu - z rozmów z Adamem po jego miesięcznej wizycie u mnie minionego lata wiem, że w Polsce sprzedaż z galerii 'online' jest raczej znikoma po weselu. Tu jest spora, na poziomie (średnio) $500 z wesela. Pomnożone przez powiedzmy 30 (dla łatwego rachunku) wesel w całym sezonie daje to dodtakowy dochód $15000 na rok. Warto dołaczyć do galerii zdjęcia dzieciaków i innych rodzin uchwyconych podczas wesela? Na pewno tak. Można się zdziwić ile babcia jest w stanie wydać na dobrze uchwyconą minkę 'flower girl' w drodze do ołtarza...
2. przebieg dnia, bogactwo detali itd
Często zaraz po weselu kontaktujemy się z kwiaciarzami, planerami, zespołami, kamerunami, itd... praktycznie każdym kto brał w nim udział - wszyscy potrzebują naszych zdjęć do publikacji, okładek na DVD, reklam, materiałów promocyjnych. Warto zatem poświęcić uwagę pracy wszystkich innych osób zaangażowanych w wesele i dobrze ją ofocić - to wszystko wpływa bardzo znacząco na ogólny obraz biznesu, przyszłe polecenia itd. Marketing w najprostszej formie. Wydaje mi się, że jest to kolejna DUŻA różnica między zachodem i Polską - tutaj cała ta 'maszyna weselna' jest na prawde maksymalnie rozkręcona. Często zdarza nam się podsłuchać od planerów i innych osób ile nasi klienci faktycznie wydają na swoje wesela. Włos się jeży na głowie!
3. Oczekiwania młodych.
Co wynika z powyższego - żeby dobrze zafocić każdą część dnia trzeba sporo zdjęć. Chciałoby się wręcz powiedzieć, że nie da się inaczej, nie da się mniej. Są oczywiście wesela mniej ciekawe, gdzie zastanawiamy się czy ida nam się dociągnąć do obiecanej 600tki ale bardzo często jest duży problem z tym co obciąć i wyrzucić. Trochę trudno jest dobrze zbalansować tą ostateczną ilość. Zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, że w pewnym momencie ilość zdjęć może przytłoczyć klienta i będzie mu trudno wybrać do albumów, itd... Optymalna ilość wydaje się ok. 800. Kilka razy oddałem ponad tysiąc z bardzo bogatych wesel i materiału od trzech fotografów. Mój rekord to prawie 1500. Najmniej - nieco ponad 600.
4. Tak jak wy mówicie, że ogólnie przyjęto 200-300 jako dobrą reprezentację całego dnia tak tutaj z rozmów i raportów od innych fotografów wynika, że z naszym 600-800 plasujemy się mniej więcej zgodnie z tym co robią inni. Są oczywiście ekstremiści na obydwu końcach - niktórzy oddają 200, a słyszałem i o galerii 4000 zdjęć..... ale to chyba należy traktować jako statystyczny odchył "
600, 800 zdjęc z jednej imprezy? to ja sie ciesze że slubów nie robie :) :)
oj nie - 800-1000 - nawet przy 3, 5, 25, 255 fotografach - to jest "odchył"... Większej niż 1000 szt ilości - nawet nie komentuję. :neutral:
Co wynika z większej ilości osób fotografujących tę samą uroczystość? Na pewno większy wybór - gdzie dzieki końcowej selekcji można wybrać naprawdę dobre fotografie. Przecież poza innymi punktami widzenia- z 3 zdjęć zrobionych w tym samym momencie (np przysięga)z 3 różnych miejsc i tak wypadałoby wybrać jedno, najlepsze - a nie pakować PM na płytę wszystko co 3 pstryków, z 3 stron w tym samym momencie naprodukowało. A takie działanie (wybór jednego z przykłądowych 3 zdjęć-każde od innego fotografa) nie zwiększa ilości ostatecznie wyselekcjonowanych zdjęć - poprawia jedynie jakość całego materiału.
Chciałabym zobaczyć jeden czy dwa takie materiały tego autora po 1000 zdjęć każdy - by przekonać się, że nie ma w nich powtórzeń i wszystkie zdjęcia tam zawarte są ciekawe i rzeczywiście same się bronią przed zdroworozsądkowym ich potraktowaniem (>kosz).
Takie jest moje zdanie. Pigułka najlepszych ujęć powalająca jakością, "złapanymi" ciekawymi momentami, emocjami - a nie rejestracja opierająca się na wyprodukowaniu jak największej ilości fotek (po kiego? przecież można nakręcić film...).
jacek.gold
25-09-2009, 18:56
oczywiście że są powtórzenia
ja robię ponad 1000 bo chcę mieć pewność że będę miał z czego wybrać np młodego z otwartymi oczami czy młodą bez grymasu
Ja tam nie wiem. W umowie mam minimum 100, ale nie zdarzyło się, żebym oddał mniej niż 200. Z drugiej strony jestem cienias i więcej zdjęć akceptowalnych nie zrobię ;)
Może u nich się robi wesela na 200-500 osób? Myślę, że wtedy 3 fotografów wyprodukuje te 800 sensownych ujęć.
No i oni nastawiają się na sprzedaż odbitek dla babci :) I jak widać to sensowny rynek..
oczywiście że są powtórzenia
ja robię ponad 1000 bo chcę mieć pewność że będę miał z czego wybrać np młodego z otwartymi oczami czy młodą bez grymasu
Ale Jacku - zrobić 1000, a wybrać 1000 to jest różnica. :mrgreen:
3 fotografow na slubie - swietna sprawa. jak w kadrze nie masz jednego to drugiego napewno :D
jacek.gold
25-09-2009, 20:11
Może u nich się robi wesela na 200-500 osób?
największe miałem na 370 osób ;)
-około 30 bryczek każda ma zdjęcie w 2 róznych miejscach
-kilka bram robionych nie przez pijaczków z kwiatkiem ale przez przygotowaną na to rodzinę z domu obok którego przejeżdżaliśmy
-kilkanaście par dróżbów gdzie każda para też chce mieć solo czy z młodymi zdjęcie
co ja bym z tymi 200 zdjęciami zrobił? chyba się zapadł pod ziemię przy oddawaniu
robin102
25-09-2009, 20:34
Na pewno są sytuacje gdzie magiczne 300 nawet przebranych kadrów nie wystarcza. Na cygańskim ślubie i weselichu zrobilem prawie 1000 kadrów, a odaałem 450 to był rekord. Wiem jednak, że są zawodowcy u nas w kraju robiący na weselu 3000 strzałów, a zagraniczni dochodzą do 10 000 ! Jeden korpus na 10 ślubów i do kosza, a za ślub kasują 8 tys EURO :mrgreen: i zdjęcia są przepiękne oczywiście. Ostatnio nawet się zastanawiam czy pierwszoligowi fotografowie ślubni tych drugo, trzecioligowych w maliny nie wpuszczają manipulując cyfrą 200 kadrów oddawaną dla PM, zawsze to lepiej mieć asa w rękawie w postaci większej ilości zdjęć, zwłaszcza, że wielu z Nich ma tak opanowany warsztat, że zdjęcia prawie same Im się robią
zawsze to lepiej mieć asa w rękawie w postaci większej ilości zdjęć, zwłaszcza, że wielu z Nich ma tak opanowany warsztat, że zdjęcia prawie same Im się robią
Tyle, że w Polsce nikt nie zapłaci Ci 8tys ojro zawierające zwrot kosztów za zużytą 1/10 migawki... ;)
Znaczy - u nas - pomimo wielu niewątpliwych zalet robienia masy zdjeć (ze spokojem sumienia na czele) takich ilości zdjęć na jednej imprezie robić się nie opłaca - nie zrekompensuje to zużycia sprzętu.
Oczywiście - zdjęć robi się sporo więcej, niż to co pozostawimy na płycie dla PM (ja robię podobnie jak reszta - ok 1000 w ciągu całego dnia fotografowania) - ale żeby 10 000... :D
Wiem jednak, że są zawodowcy u nas w kraju robiący na weselu 3000 strzałów, a zagraniczni dochodzą do 10 000 ! Jeden korpus na 10 ślubów i do kosza, a za ślub kasują 8 tys EURO :mrgreen: i zdjęcia są przepiękne oczywiście.
Jakoś nie mogę w to uwierzyć 10 000 tys. zdjęć pięknych brzmi niewiarygodnie. Można przykład?
Robinowi chodziło chyba o to (jeśli nie - to mnie popraw ;) ) , że za hranicą robi się 10 000, a wybiera się z tego np. 3000.
Tak czy inaczej - brzmi przerażająco. :D
jackrabbit
25-09-2009, 21:29
ciekawe czy analogami tez tak trzaskali ;)
tak, tak - i mieli zatrudnionego Szerpę z osiołkiem wyładowanym workami z zapasem filmów, który chodził za fotografem krok w krok. :mrgreen:
chciałbym zobaczyć te 10 000 przepięknych zdjęć
robin102
26-09-2009, 11:52
O ile dobrze pamiętam z tego co czytałem to ten fotograf ma przy sobie jakiś asystentów, którzy nie dość, że pewnie te 10 000 klapnięć pomagają Mu zrobić, to jeszcze zajmują się selekcją i jakąś obróbką zdjęć. Przy cenie 8 tys Euro nie jedna rodzina się wyżywi :)
ciekawe czy analogami tez tak trzaskali ;)
Za analoga w polskich warunkach rzadko kto wychodził poza 10 rolek 36 klatkowego filmu, przynajmniej z fotografów których znam. Czasy były inne, mniejsze oczekiwania, mniej nakręceni ludzie, mniej kreatywności prowincjonalnej. Nie robiło się zdjęć w wodzie, w windzie, w rzeźni, w betoniarce, przy zdechłym psie ;) i wszystkich innych dzisiejszych pomysłach.
niezłe science fiction :-) ... tak dla sprowadzenia na ziemię, 12h = 43200 sek.; 10 000 fot w tym czasie to ca. fotka co 4,32 sek. Jeśli pomyliłem się w rachunkach to pls o sprostowanie.
Pominę już innych fotografów w kadrze, pozostanę na czysto fizycznych aspektach ... grzanie sprzętu i ciśnienie u fotografa ;-)
Film kręcił. (Już wiadomo po co opcja filmów w HD w nowym C 5D... - toż to sprzęt wymarzony na śluby! ;) )
ja na spust migawki kładę kamienia i idę pić - efekt rewelacyjny - kilkaset tysięcy zdjęć ! ;)
ale już myślę o tym wynalazku Sony co sam robi "inteligjentne" zdjęcia - stawiasz przed ołtarzem i "nara" idziesz spokojnie się spowiadać albo ewentualnie pić ;)
ja na spust migawki kładę kamienia i idę pić - efekt rewelacyjny - kilkaset tysięcy zdjęć ! ;)
hehehe.... sprawdzę ten patent :mrgreen: ;)
W weekend byłem u znajomych i pokazywali zdjęcia ze swojego ślubu, fotograf podobno zrobił 10000 zdjęć, z czego 5000 sam wybrał a resztę przekazał PM. W głowie mi się to nie mieści ale każdy robi jak lubi
O ja piernicze. Odżałowałbym czas i chciałbym zobaczyć wszystkie 10 tys. W głowie mi się to nie mieści, że mozna tyle zrobić i tyle dać PM. Jak oglądałeś, to nie nudziłeś się?
Ja obejrzałem "tylko" 100 wywołanych :), które PM musiała wybrać spośród tych 5000 :).
A stówka to pikuś. Ale jazda mogłaby być przy 5 tys, że nie wspomnę jaka byłaby przy 10 tys. Najwięcej zrobiłem dotąd 1700 z przygotowaniami, plenerem i całą resztą. Z tego PM dostała ponad 700 co i tak uważam, że było bardzo dużo.
masz rację, stówka to niedużo, ale to był praktycznie sam plener i już w tej ilości kadry powtarzały się dlatego zastanawia mnie co było na pozostałych zdjęciach :).. Mimo ciekawości nie miałem odwagi obejrzeć reszty :)
No teraz to mnie powaliłeś. 100 zdjęć z pleneru!!!!!!!!! No nie dziwię się, że kadry się powtarzały. Jeszcze tylko brakuje tego że te 10 tys fot to ten fotograf za 6 stów zrobił.
Przypadek prawdziwy - 1800 zdjęć za 200 zł.
Przypadek prawdziwy - 1800 zdjęć za 200 zł.
No ludzi to wali na moc i potęgę. Ja rozumiem, że zbiera się zaczyna i zbiera zdjęcia na portfolio, no ale za 200zł!!!!!!!
Przypadek prawdziwy - 1800 zdjęć za 200 zł.
tez prawdziwe : 100 zdjec za 4700 pln
W moich stronach bardzo wiele osób oddaje ok. 500 zdjęć z czego 20 najciekawszych trafia do albumow.
robin102
30-09-2009, 09:48
tez prawdziwe : 100 zdjec za 4700 pln
Wniosek z tego taki, że każdy towar ma swego klienta :)
Nie chciało mi się czytać wszystkich stron, bo jak widzę, że ktoś oddaje powyżej 1000 zdjęć klientom to mi się scyzoryk otwiera w kieszeni. Przerabiacie te wszystkie zdjęcia? bo jeśli tak to chyba malo macie zleceń, żeby bawić się z 1000 fotek. Rozumiem zrobić sporo zdjęć na ślubie żeby mieć z czego wybierać ale oddawać taką ilość klientom to już porażka (no chyba, że jego skuteczność wynosi 90% w co nie chce mi się wierzyć)
Mi przeważnie wychodziło z całości (przygotowania, ceremonia, sala, plener) ok 400plików, z czego 80 retuszowałem (pozostałe wywołane tylko z raw do jpg z poprawionym WB itp.).
Ale ostatnio doszedłem do wniosku, że te 400 to i tak za dużo i będę chyba robił tak, że te 80 retuszowane, a pozostałych bez obróbki max 200 i starczy.
Ja oddaję około 800 zdjęć, nie wyobrażam sobie zmieścić się w np. 300 z plenerem, na weselu tyle się dzieje ze grzechem było by tego nie uwiecznić, za stołami często jest ciekawie wystarczy poszukać, może nie wszystkie będą
z ahtystycznym polotem ale potrzebne też są zwykłe dokumentalne, myślę że te też mają duże znaczenie dla młodych. Może i jestem wariat ale taką mam wizję na tą robotę, na brak pracy nie narzekam więc może to ma sens.
cheyenne
30-09-2009, 11:41
według mnie MAKSYMALNIE powinno być tych zdjęć nie więcej niż 200-300
większa ilość to przesada
a tak naprawdę to ideałem byłoby 100 zdjęć starannie wyselekcjonowanych i obrobionych
taka jest moja opinia
Adam Trzcionka
30-09-2009, 12:22
tez prawdziwe : 100 zdjec za 4700 pln
jeśli tylko dobre zdjęcia, to bardzo sensowna propozycja.
robin102
30-09-2009, 13:55
Ja oddaję około 800 zdjęć, nie wyobrażam sobie zmieścić się w np. 300 z plenerem, na weselu tyle się dzieje ze grzechem było by tego nie uwiecznić, za stołami często jest ciekawie wystarczy poszukać, może nie wszystkie będą
z ahtystycznym polotem ale potrzebne też są zwykłe dokumentalne, myślę że te też mają duże znaczenie dla młodych. Może i jestem wariat ale taką mam wizję na tą robotę, na brak pracy nie narzekam więc może to ma sens.
Za stołami to raczej ludzi nie fotografuję i chyba powinno się tego unikać. Na stronach znanych fotografów nawet czytałem, że nie robią takich zdjęć. 800 zdjęć dla PM to bardzo dużo, ja trochę podniosę na następny rok z 300 na 400 zgodnie z trendem, tylko kto widział ten trend ?
jaki trend ?? ja obniżam do 80-100 w albumie i dodatkowo do kolejnych 100 na CD. Łacznie 180-200 zdjęć z całego wesela.
Może znajdą się chętni co podlinkują swoje całościówki z 200-300 zdjęć ?
a ja oddaje... zrzut z karty
przy czym to co przywożę do domu stanowi 1/2 do 1/3 ilości wyzwoleń migawki. Selekcje robię już na aparacie, w trakcie wesela
Tomek Konopka
01-10-2009, 01:41
Selekcje robię już na aparacie, w trakcie wesela
haha mam tak samo:-D mowa o samym weselu, bo ślub i przygotowania na innej karcie nie tykam jej wtedy.
a tak, ślub i przygotowania około 50 fot, plener około 50-60 fot, reszta to tańce i wesele max 400 szt w porywach jak się wiele dzieje ciekawego 500 ale to już mdli taka ilośc.
w albumie od 100 do 160 szt i gdyby sie dało to na cd była by też taka ilośc bo liczy sie papier :-D
Władca Pixeli
01-10-2009, 04:35
a ja oddaje... zrzut z karty
przy czym to co przywożę do domu stanowi 1/2 do 1/3 ilości wyzwoleń migawki. Selekcje robię już na aparacie, w trakcie wesela
A nie prościej robić selekcję na matówce przed zrobieniem zdjęcia? :mrgreen:
Władca prościej ale w przypadku wesele ktoś Ci wpadnie w kadr itp i dupa z dobrego ujęcia. Ja w ciągu dnia robie koło 1200, z tego wywalam ok 400 w trakcie robienia( na plenerze głownie z powodu ekspozycji ponieważ robie na M a za bardzo nie ufam drabince i robie na czuja, a wesele jak napisałem powyzej, albo ktoś wpadnie w kadr albo sie obróci itp). Z tego co mi zostaje oddaje 100 -120 do albumu i ok 300-400 wszystkich. Wiem ze to duzo ale przy radomskich warunkach gdzie kazdy fotograf wali po 1000 jak nie wiecej to mało....Pozdrawiam
na weselu tyle się dzieje ze grzechem było by tego nie uwiecznić, za stołami często jest ciekawie wystarczy poszukać, może nie wszystkie będą
Co się niby dzieje ciekawego? Bez przesady... 70% tych "przyjęć" to jedna wielka żenada. Nie mówię tu o wykwintnych imprezach, tylko "przeciętnym polskim weselu". No chyba, że za ciekawe uważasz wykrzywioną twarz wujka Zdzicha po wychyleniu kieliszka, albo "podchody" Pana młodego przez pół wesela do dziewczyny z zespołu (autentyk).
Co się niby dzieje ciekawego? Bez przesady... 70% tych "przyjęć" to jedna wielka żenada. Nie mówię tu o wykwintnych imprezach, tylko "przeciętnym polskim weselu"..
Bardzo ciekawe podejście do zawodu - takie otwarcie na ludzi. ???
Ja na weselach widzę zabawę, radość spontaniczność. Fakt czasami ktoś przesadzi z alkoholem ale to raczej są odosobnione przypadki. Można pokazać jak ludzie się bawią, szaleją, radość, dynamikę. Czasami taki zryw trwa jeden dwa kawałki, ale na zdjęciach może wyglądać jakby ta zabawa była cały czas.
Co do zdjęć za stołami to fakt, nie są wyszukane, ale można złapać całkiem sympatyczne momenty, rozmowy, toasty, poza tym czasem to jedyna szansa na pokazanie np babci czy ciotki, która już nie może zatańczyć.
Bardzo ciekawe podejście do zawodu - takie otwarcie na ludzi. ???
Ja na weselach widzę zabawę, radość spontaniczność. Fakt czasami ktoś przesadzi z alkoholem ale to raczej są odosobnione przypadki. Można pokazać jak ludzie się bawią, szaleją, radość, dynamikę. Czasami taki zryw trwa jeden dwa kawałki, ale na zdjęciach może wyglądać jakby ta zabawa była cały czas.
Co do zdjęć za stołami to fakt, nie są wyszukane, ale można złapać całkiem sympatyczne momenty, rozmowy, toasty, poza tym czasem to jedyna szansa na pokazanie np babci czy ciotki, która już nie może zatańczyć.
Dokładnie, zgadzam się. Ostatnio robiłem wesele, i na zabawie miałem być tylko pierwsze 2 godziny zgodnie z tym co chciała PM. Obawiałem się o materiał jaki zbiorę, ale na szczęście weselicho bawiło się od pierwszego kawałka tak, że podłoga podskakiwała. No i zdjęć mam tyle jakbym do oczepin siedział.
Bardzo ciekawe podejście do zawodu - takie otwarcie na ludzi. ???
Ja na weselach widzę zabawę, radość spontaniczność. Fakt czasami ktoś przesadzi z alkoholem ale to raczej są odosobnione przypadki. Można pokazać jak ludzie się bawią, szaleją, radość, dynamikę. Czasami taki zryw trwa jeden dwa kawałki, ale na zdjęciach może wyglądać jakby ta zabawa była cały czas.
Co do zdjęć za stołami to fakt, nie są wyszukane, ale można złapać całkiem sympatyczne momenty, rozmowy, toasty, poza tym czasem to jedyna szansa na pokazanie np babci czy ciotki, która już nie może zatańczyć.
Spoko, ja też widzę zabawę, spontaniczność, nie mówię, że nie. Chodzi jednak o to, że nie przesadzałbym z tym, że dzieje się tak wiele ciekawych rzeczy, że trzeba robić tysiące zdjęć.
Nie lubię wesel jako takich i nie ukrywam tego. Nie jest to moje główne zajęcie, robię zdjęcia ślubne sporadycznie i nie widzę powodu by udawać, że świetnie się bawię fotografując na weselu o np. godzinie 1 w nocy.
Wiesz, ja też się nie bawię fotografując o 1 w nocy na weselu tylko pracuję. Chodzę, obserwuję, robię zdjęcia i takie tam. O zabawie nie ma mowy. Prawdą jest jednak, że lubię to co robię, choć nie powiem, ciężka to praca.
Wiesz, ja też się nie bawię fotografując o 1 w nocy na weselu tylko pracuję. Chodzę, obserwuję, robię zdjęcia i takie tam. O zabawie nie ma mowy. Prawdą jest jednak, że lubię to co robię, choć nie powiem, ciężka to praca.
No to oczywiste, że fotografuję, a nie skaczę na parkiecie.
To ja podlinkuje a co :) http://www.fotomogilska.pl/galerie/agnieszkaikuba.exe i http://www.fotomogilska.pl/galerie/agnieszkaikubaplener.exe Tyle zdarza się zrobić i oddać na dwóch DVD ale przeważnie 600-900 zdjęć się oddaje. Wszystko zależy od ilości godzin/bawiących się ludzi/itp :)
ThomasVoland
06-10-2009, 14:48
Jak można dawać po 600 zdjęć i więcej :|.
Z ciekawości ściągnąłem pierwszy pack zdjęć zlinkowany przez pioma. Gdyby wywalić z tamtąt połowę zdjęć, to tylko by to na plus wyszło (6 (sześć) zdjęć pokazujących przypinanie kwiatka? 8 zdjęć pokazujących jak para wychodzi z kościoła? Niemal jak film...)
Gdyby wywalić z tamtąt połowę zdjęć, to tylko by to na plus wyszło (6 (sześć) zdjęć pokazujących przypinanie kwiatka?)A Ty myslales, ze jak sie oddaje 300-400 zdjec i wiecej, to kazde jest inne? :D
ThomasVoland
06-10-2009, 14:54
Ja myślałem, że nie oddaje się 300-400 zdjęć.
Ja myślałem, że nie oddaje się 300-400 zdjęć.Jak widac po tresci tego watku, taka ilosc to wlasciwie norma. :D
Nie lubię wesel jako takich i nie ukrywam tego. Nie jest to moje główne zajęcie, robię zdjęcia ślubne sporadycznie i nie widzę powodu by udawać, że świetnie się bawię fotografując na weselu o np. godzinie 1 w nocy.
Warto zrewidować swoje podejście i jednak polubić tę robotę. Z weselami mam ścisły związek od końca lat 70, najpierw głównie grałem jako muzyk, teraz głównie fotografuję i czasem gram. Jeśli jest fajny zespół, to za zgodą pary młodej (po zakończeniu pracy fotograficznej) gram sobie z zespołem (lubię granie a vista, chociaż nie gram z byle leszczami). :)
camaxtli85
16-10-2009, 13:12
Warto zrewidować swoje podejście i jednak polubić tę robotę. Z weselami mam ścisły związek od końca lat 70, najpierw głównie grałem jako muzyk, teraz głównie fotografuję i czasem gram. Jeśli jest fajny zespół, to za zgodą pary młodej (po zakończeniu pracy fotograficznej) gram sobie z zespołem (lubię granie a vista, chociaż nie gram z byle leszczami). :)
Wobec tego temat watku powinien sie zmienic na: "Ile kawalkow powinien zagrac fotograf na slubie" ;)
ja przedwczoraj oddałem w albumie 100 zdjęc i dodatkowo na DVD 285 sztuk. Uważam, ze i tak duzo za duzo.
A ja wczoraj oddałem 371 zdjęć-przygotowania, błogosławieństwo, ślub, wesele, plener i też uważam, że za dużo. Przyrzekłem sobie, że od teraz będę starał się oddawać poniżej 300. Albo max 300.....jak de czysta :). Gadam od rzeczy ale weekend za pasem.
Mam przed sobą album - 119 zdjęć, na płycie - coś ponad 400.
Album - 60 (naj, naj, naj)
Płyta - 250 (cały dzień + plener)
jacek.gold
16-10-2009, 16:10
Album - 60 (naj, naj, naj)
Płyta - 250 (cały dzień + plener)
co można na 60 zdjęciach zamieścić?
to taki minimalizm ślubny?
ps: o uczto miłosci masz fajnego kotka ;)
można zmieścić wszystkie najważniejsze momenty z tego jednego dnia - spokojnie. Jeśli plener bywa bardziej "obfity w kadry" (jest przede wszystkim pełny, innego niż ślub dnia) to zdjęcia z niego lądują w osobnym albumie.
A kotka jestem fanką (żeby nie powiedzieć idolką... ;))
marius_m
16-10-2009, 20:49
A czy ktoś oddaje jedno ujęcie w dwóch albo 3 różnych wersjach? Ja czasem jedno ujęcie przerabiam na kilka sposobów Bw/ sephia, skrosowane lub inaczej kolorowane i gdyby mnie fantazja za bardzo poniosła zawsze jeszcze wersja "normalna". Oczywiście nie wszystkie zdjęcia tak tylko te co mi podejdą. w ten sposób ilość zdjęć ( nie ujęć) wzrasta do ok 500szt :)
też tak często robię ze zdjęciem - wersja cz-b, kolor, kolor taki, siaki i owaki - na różne sposoby przemielony.
60 zdjec 15x21 w albumie (przewaznie Walther)
200-250 zdjec na plycie, wszystkie obrobione (w rozdzialce 850x560)
1 zdjecie 30x45 w antyramie
wieksza ilosc zdjec to mz bicie piany i foty poklatkowe
A jak młodzi będą chcieli z płyty zrobić trochę większe odbitki ?
A czy ktoś oddaje jedno ujęcie w dwóch albo 3 różnych wersjach? Ja czasem jedno ujęcie przerabiam na kilka sposobów Bw/ sephia, skrosowane lub inaczej kolorowane i gdyby mnie fantazja za bardzo poniosła zawsze jeszcze wersja "normalna". Oczywiście nie wszystkie zdjęcia tak tylko te co mi podejdą. w ten sposób ilość zdjęć ( nie ujęć) wzrasta do ok 500szt :)
Ja oddaję niektóre ujęcia w kilku wersjach.
można zmieścić wszystkie najważniejsze momenty z tego jednego dnia - spokojnie.
Też jestem tego zdania, że można w 60 zdjęciach zawrzeć bardzo dużo... i do mniejszej ilości zdjęć będę dążył, bo póki co oddaję ich sporo więcej..
A jak młodzi będą chcieli z płyty zrobić trochę większe odbitki ?
podadza numerki i im zrobie. nie chodzi tutaj o dodatkowy zarobek, ale o to zeby ludzie nie odbijali zdjec w rossmanie lub jakims innym FJ gdzie jakosc zdjec wola o pomste do nieba, a co za tym idzie stanowi antyreklame dla mojej pracy poswieconej obrobce zdjec.
..60 lub 100 zdjęć w albumie (zależnie od opcji, którą młodzi wybiorą), do tego slideshow ok. 100-120 zdjęć (najczęściej lekko rozbudowana wersja klimatu z albumu), do tego 250-300 zdjęć na DVD profilowanych pod lab, który wyraźnie młodym sugeruję.. a tam mają gwarantowaną jakość i niezłe ceny. Zgubiłbym się pewnie gdyby mi ludzie zaczęli podrzucać numerki sprzed 3..5..12 tygodni.. a tak, wiedzą, że zdjęcia "kodowane pod maszyne" i to inna bajka niż fotki z wakacji.
krzysiekn
18-10-2009, 09:45
Mam pytanie.Jak robiliście na negatywach,o ile robiliście,to też niektórzy trzaskali po 20-30 negatywów.Nie czytałem wszystkich wątków,ale zauważyłem,że niektórzy walili do 1000 fotek z imprezy.Nie wiem,czy się chwalili,ale wg.mnie to chore.Chyba,że chcieli pokazać wszystkim,że mają 3 do 8 klatek na sekundę.Kiedyś na negatywach bardziej się myślało nad fotkami.Nie mówię o oszczędzaniu filmu,ale o myśleniu.Teraz 36 klapnięć to 5-6 sekund.pozdrawiam
cheyenne
18-10-2009, 09:52
Mam pytanie.Jak robiliście na negatywach,o ile robiliście,to też niektórzy trzaskali po 20-30 negatywów.Nie czytałem wszystkich wątków,ale zauważyłem,że niektórzy walili do 1000 fotek z imprezy.Nie wiem,czy się chwalili,ale wg.mnie to chore.Chyba,że chcieli pokazać wszystkim,że mają 3 do 8 klatek na sekundę.Kiedyś na negatywach bardziej się myślało nad fotkami.Nie mówię o oszczędzaniu filmu,ale o myśleniu.Teraz 36 klapnięć to 5-6 sekund.pozdrawiam
jestem tego samego zdania
nagle okazuje się że dwie rolki filmu to tyle co nic, a kiedyś taka ilość (lub połowa) spokojnie wystarczała na dwutygodniowe wczasy i teraz jest co powspominać
odkąd mam aparat cyfrowy (czyli jakieś 8 lat) zrobiłem kilkanaście tysięcy zdjęć albumowych
pierwszy sort zrobiłem po trzech latach, następne robię mniej wiecej co rok i zostawiam tylko te najciekawsze i najwartościowsze pod względem emocjonalnym i to jest moim zdaniem słuszna droga
należy okazać umiar i wybrać TO CO NAJLEPSZE
60 zdjęć na papier, maksymalnie 200 na płycie
Teraz to chyba idzie na ilość a nie na jakość :)
dareknik
18-10-2009, 11:02
Umiar to trzeba zrobić w ilości zdjęć na brudno i bardziej się przyłożyć do jakości i robić ich ogólnie mniej. Będziemy mieli dłużej aparaty.
Na ostatnich trzech weselach robiłem 20% zdjęć więcej niż oddaję (a oddaję między 250-350 szt. w zależności od pakietu).
a negatywy były własnością zakładu i w nim pozostawały.
Porządny zakład fotograficzny dawał negatywy za czasów analogowych.
Ja posiadam negatywy ze wszystkich moich rodzinnych sesji w zakładach foto (ślub, komunie a nawet zdjęcia legitymacyjne), zawsze też żądałem negatywów.
Uważam, że 100-300 wybranych, ładnie obrobionych zdjęć jest ilością wystarczającą.
Przeczytałem przed chwilą cały wątek.
Popieram zdanie Stiga i podobnie myślących. Oddawanie obrobionych przez autora, plików w pełnej rozdzielczości jest uczciwą praktyką.
Zabezpieczanie zdjęć albo zmniejszanie rozdzielczości, w takim celu żeby nie można było z nich skorzystać, inaczej jak tylko wyświetlenie ich na monitorze, jest cwaniactwem. Opowiadanie bajek o utracie renomy jeśli ktoś sobie te zdjęcia odda do wywołania w innym zakładzie, jest tylko usprawiedliwianiem swojego niecnego postępowania.
Ktoś w którymś poście użył porównania usług fotograficznych do rzemieślnika wykonującego jakieś cuda ze szkła. Tak jak on nie musi oddać formy na jakieś szklane cudo, tak Ty nie musisz oddać RAWa, ale oddaj do cholery ładnie obrobiony, według Twojej wizji, JPG w pełnej rozdzielczości.
Ostatnio nie miałem potrzeby zlecania usług fotograficznych, ale gdybym usłyszał, że nie dostanę w przyzwoitej rozdzielczości plików, albo miałbym taką informację od innych jego klientów, to na pewno zrezygnowałbym z usług takiego fotografa.
W końcu klient płaci za usługe i ma prawo żądać zdjęć w odpowiedniej rozdzielczości,jeśli zdjęcia są dobre,nie ma powodu obawiać się o swoją renomę.
LordRamzes
18-10-2009, 14:06
Ja oddaje Max 300 zdjęć na DVD i 20-30 na papierze , niestety w mojej okolicy to za mało bo przecież inni dają 1000 albo i 2000 na płycie niestety widziałem taką płytę i co ???- plener wyglądał tak ,że można by było film z klatek zrobić gdyż dosłownie ruch ręką był uwidoczniony ( czyli strzelanie seryjne ) i dziwić się ,że oddają po 1000 czy 2000 nie wspomnę ,że chyba jako jedyny wykorzystuję RAW a inni jpg z puszki :(. Niestety klienci są różni denerwuje mnie tylko to ,że ludzie "uprawiający " kicz mają lepiej , a człowiek się stara siedzi ok 2 tyg nad zdjęciami (RAW) i nikt tego nie docenia albo tylko niektórzy .....
Nie czytałem wszystkich wątków,ale zauważyłem,że niektórzy walili do 1000 fotek z imprezy.Nie wiem,czy się chwalili,ale wg.mnie to chore.Chyba,że chcieli pokazać wszystkim,że mają 3 do 8 klatek na sekundę.Kiedyś na negatywach bardziej się myślało nad fotkami.Nie mówię o oszczędzaniu filmu,ale o myśleniu.Teraz 36 klapnięć to 5-6 sekund.pozdrawiam
Zrobienie tysiąca zdjęć przez min. 12 godzin pracy to pikuś.
Co do tysięcy sztuk i myślenia - Adam Trzcionka, który jest guru dla sporej ilości osób z tego forum robi ponad 1000. Zobacz jego prace, a potem mów o myśleniu.
Teraz to chyba idzie na ilość a nie na jakość :)
Nie ma wyznacznika, ani wzoru określającego ilość w stosunku do jakości. Jest fotograf i jego prace. Jak potrafi zrobić i chce oddać więcej niż 50 zdjęć to chwała mu za to. Jak ktoś nie potrafi robić dobrych zdjęć to i z 3 tysięcy wiele nie wybierze.
jacek.gold
18-10-2009, 18:21
.Nie czytałem wszystkich wątków,ale zauważyłem,że niektórzy walili do 1000 fotek z imprezy.Nie wiem,czy się chwalili,ale wg.mnie to chore.
ja robię nieraz ponad tysiąc
uważasz że na coś choruję?
Nie czytałem wszystkich wątków,ale zauważyłem,że niektórzy walili do 1000 fotek z imprezy.Nie wiem,czy się chwalili,ale wg.mnie to chore.Jesli zrobienie do 1000 zdjec z imprezy jest chore, to mnie juz powinno sie zamknac. :D
krzysiekn
18-10-2009, 19:57
Spróbuję następnym razem trzasnąć tak 2000.A zdjęcia Adama Trzcionki są doskonałe.pozdrawiam
Zrobić 1000 a oddać PM 1000 to jednak mała różnica...
A czy ktoś oddaje jedno ujęcie w dwóch albo 3 różnych wersjach? Ja czasem jedno ujęcie przerabiam na kilka sposobów Bw/ sephia, skrosowane lub inaczej kolorowane i gdyby mnie fantazja za bardzo poniosła zawsze jeszcze wersja "normalna". Oczywiście nie wszystkie zdjęcia tak tylko te co mi podejdą. w ten sposób ilość zdjęć ( nie ujęć) wzrasta do ok 500szt :)
No ja tak też robię. Tylko wybrane zdjęcia.
Jesli zrobienie do 1000 zdjec z imprezy jest chore, to mnie juz powinno sie zamknac. :D
a już się martwiłem że coś ze mną nie tak, nawet jakieś dobrowolne leczenie przyszło mi na myśl.
300 zdjęć to ja z 4 godzinnego pleneru potrafię przywieźć
a już się martwiłem że coś ze mną nie tak, nawet jakieś dobrowolne leczenie przyszło mi na myśl.
300 zdjęć to ja z 4 godzinnego pleneru potrafię przywieźć
ja nie neguję czyichkolwiek umiejętności / szybkości focenia, ale pytanie jaki to ma sens i czy się to opłaca ? Pomijam fakt, gdy klient życzy sobie określoną liczbę zdjęć (np. 1000) i to jest w umowie za określone pieniądze, ale jak przełożę ten 1000 zdjęć na czas poświęcony obróbce, na zużycie sprzętu, to wydaje mi się to kiepskim biznesem. W sumie jak czytam na tym forum, ile to kasy "większość" życzy sobie za sesję / fotkę oraz że kasa na stockach to żenada itp. itd., to jakoś z tymi "ślubnymi danymi" się to nie składa. Hmm, więc co ? jakaś schiza ?
No i jak to już wcześniej było wspomniane, w efekcie mamy poklatkowy reportaż i to mi się nie podoba, ale to już rzecz gustu.
ja nie neguję czyichkolwiek umiejętności / szybkości focenia, ale pytanie jaki to ma sens i czy się to opłaca ?Oplaca sie -- a jakze. Wole miec pewnosc, ze z danej sytuacji wyciagnalem jedno, swietne ujecie, nawet kosztem tego, ze 6 podobnych poleci do kosza. Ja nie mowie (czy to mlodym, czy innym klientom zlecajacym fotoreportaz), ze robie 3, 4 x wiecej zdjec niz dostaja.
No i jak to już wcześniej było wspomniane, w efekcie mamy poklatkowy reportaż i to mi się nie podoba, ale to już rzecz gustu.Taki "poklatkowy" reportaz, to jest tylko material do splodzenia droga fotoedycji, finalnego materialu. Zawsze lepiej miec za duzo materialu, niz by mialo braknac. :)
No i jak to już wcześniej było wspomniane, w efekcie mamy poklatkowy reportaż i to mi się nie podoba, ale to już rzecz gustu.
Różnica między zdjęciami zrobionymi a oddanymi jest znaczna.
Zrobić 1000 to żaden problem. Oddać z tego 300 na płycie i 120 w albumie też żaden.
Różnica między zdjęciami zrobionymi a oddanymi jest znaczna.
Zrobić 1000 to żaden problem. Oddać z tego 300 na płycie i 120 w albumie też żaden.
No właśnie i ja o tym pisałam.
Zrobić 1000szt a oddać 1000szt Młodym to dwie różne sprawy.
Wiadomo, że żeby mieć z czego później wybierać, najpierw trzeba zrobić materiał z jakąś tam nadwyżką - a jaka duża ona powinna być - to już jest sprawa indywidualna. Jeden zrobi 1000 i wybierze z tego spokojnie 200-250 dobrych i bdb kadrów a inny dla tej samej liczby będzie musiał napstrykać np. ponad 2000.
Ale oddawanie 1000 czy więcej szt. zdjęć PM - to i moim zdaniem jakieś nieporozumienie.
Oplaca sie -- a jakze. Wole miec pewnosc, ze z danej sytuacji wyciagnalem jedno, swietne ujecie, nawet kosztem tego, ze 6 podobnych poleci do kosza. Ja nie mowie (czy to mlodym, czy innym klientom zlecajacym fotoreportaz), ze robie 3, 4 x wiecej zdjec niz dostaja.
Taki "poklatkowy" reportaz, to jest tylko material do splodzenia droga fotoedycji, finalnego materialu. Zawsze lepiej miec za duzo materialu, niz by mialo braknac. :)
chyba mnie nie zrozumiałeś. Moje pytanie dotyczyło oddania 1000 i więcej zdjęć dla PM.
robin102
20-10-2009, 16:11
Są fotografowie który potrafią oddać 800 czy nawet 1000 atrakcyjnych zdjęć. Ludzie z talentem, zacięciem czy też pasją, takim zdjęcia robią się same, zwłaszcza, że stać Ich nawybieranie sobie "fotograficznych klientów".
Robiąc przy tym w całości góra 2000 strzałów.
Są fotografowie który potrafią oddać 800 czy nawet 1000 atrakcyjnych zdjęć. Ludzie z talentem, zacięciem czy też pasją, takim zdjęcia robią się same, zwłaszcza, że stać Ich nawybieranie sobie "fotograficznych klientów".
Robiąc przy tym w całości góra 2000 strzałów.
Możesz mi takich wskazać - konkretne nazwiska, strony www dobrych fotografów oddających PM 1000 dobrych zdjęć z jednego dnia?
*Mówiąc "dobrych", nie mam na myśli jedynie strony technicznej - mam na myśli dobre klatki - tzn.: ciekawe, oryginalne ujęcia (nie powielające jednego motywu x10).
robin102
21-10-2009, 09:56
Spoko uwierz, że są fotografowie z dużym doświadczeniem którym bez trudu przychodzi zrobić na uroczystości od przygotowań u fryzjera do krojenia tortu z sesją plenerową w innym dniu 2000 zdjęć z tego oddać 800 sztuk porzadnie przygotowanych. Mnie też to zadziwia bo rzadko wychodzilem ponad 350 kadrów w całosci materiału, ale się podciagam i ostatnio na 450 sztukach wylądowałem, z czego z 50 można by śmiało wyrzucić przynajmniej moim zdaniem, ale wiem, że dla odbiorcy każde zdjęcie ma znaczenie.
ps.
liczbę TYSIĄC w poprzednim poście przytoczyłem tak trochę ze świadomą przesadą dla podkolorowienia sprawy ;) , ale 800 kadrów czy deczko więcej to miałem okazję widzieć takie materiały
Spoko uwierz, że są fotografowie[...]Ale dlaczego kazesz mu wierzyc, a jednoczesnie nie mozesz podac nazwiska lub chociaz linka do portfolio? :) Mnie tez to troche dziwi, bo swietne przygotowanie 1000 czy nawet 800 finalnych zdjec, to jest sporo dni ciezkiej pracy. Pracy, ktora musi byc zaplacona adekwatnie do czasu jej trwania i nakladu srodkow. Jakos nie potrafie sobie wyobrazic swietnego fotografa slubnego (chodzi oczywiscie o efekty koncowe, porownywalne do swietnych fotografow, ktorych ja znam chociazby z tego forum), ktory pracuje taniutkim zestawem, a 800 zdjec oddaje po np. tygodniu pracy nad nimi. W innym przypadku (dobry, drogi sprzet, i 2-3 tygodnie pracy nad wyselekcjonowaniem i obrobka materialu), pociagaloby z kolei za soba taka cene za robote, ze nie sadze, iz jest tych fotografow az tylu, zebys Ty z kolei znal osobiscie np. chociaz kilku z nich.
Tomek Konopka
21-10-2009, 10:50
Ale dlaczego kazesz mu wierzyc
kazesz "Jej" :-D
kazesz "Jej" :-D
:mrgreen:
dzięki ;)
Pracy, ktora musi byc zaplacona adekwatnie do czasu jej trwania i nakladu srodkow. Jakos nie potrafie sobie wyobrazic swietnego fotografa slubnego (chodzi oczywiscie o efekty koncowe, porownywalne do swietnych fotografow, ktorych ja znam chociazby z tego forum), ktory pracuje taniutkim zestawem, a 800 zdjec oddaje po np. tygodniu pracy nad nimi. W innym przypadku (dobry, drogi sprzet, i 2-3 tygodnie pracy nad wyselekcjonowaniem i obrobka materialu), pociagaloby z kolei za soba taka cene za robote, ze nie sadze, iz jest tych fotografow az tylu, zebys Ty z kolei znal osobiscie np. chociaz kilku z nich.
__________________
Myślę podobnie.
Dodatkowo, pomijając talent i wprawę fotografa - chyba ciężko o takią imprezę na której działoby się aż tyle rzeczy, żeby mogło powstać z tego 800-1000 różniących się od siebie wzajemnie, ciekawych kadrów*. Ale może po prostu za krótko żyję... i wszystko przedemną. Tzn. - nie mówię, ze na pewno mam rację. :D Dlatego wiara wiarą - ale chciałabym zobaczyć portfolio choć jednego takiego fotografa. :)
* Mówimy o polskich nie indyjskich weselach (średnio na 500 osób). :mrgreen:
kazesz "Jej" :-DAch tam... No nie analizuje tresci wypowiedzi wszystkich osob, zeby wydedukowac jakiej sa plci. :) Tym bardziej ze ta nie wynika jasno ani z nicka ani tym bardziej awatara. :D
Nic się nie "stao" - stig.
;)
:mrgreen:
dzięki ;)
Myślę podobnie.
Dodatkowo, pomijając talent i wprawę fotografa - chyba ciężko o takią imprezę na której działoby się aż tyle rzeczy, żeby mogło powstać z tego 800-1000 różniących się od siebie wzajemnie, ciekawych kadrów*. Ale może po prostu za krótko żyję... i wszystko przedemną. Tzn. - nie mówię, ze na pewno mam rację. :D Dlatego wiara wiarą - ale chciałabym zobaczyć portfolio choć jednego takiego fotografa. :)
* Mówimy o polskich nie indyjskich weselach (średnio na 500 osób). :mrgreen:
Też myślę,że klepanie tyle zdjęć jest bezsensem,widziałem takie kadry,wszystkie są bardzo podobne do siebie.
no robin - stwierdzenie że znasz fotografów oddających 800 pieknych zdjęć z całego dnia to moim zdaniem wierutna bzdura !!! Chyba, ze poprzez swoje słowa stosownymi linkami do portfolio owych fotografów. Póki co Twoją wypowiedx możemy wsadzić między bajki.
-----------
Uważam, ze zrobienie 100 świetnych fotografii - kadrowo, emocjonalnie swietnych to nie lada wyczyn. I pewnie mało komu się to udaje :)
Archibald
21-10-2009, 14:24
Zrobić 1000 a oddać PM 1000 to jednak mała różnica...
Otóż to :-) Ja robię do 500 lub do ok.800 jeśli jestem do oczepin, w albumie ląduje najczęściej 100 a na CD max 300, i również uważam, że to za dużo... jak kiedyś za analogu cyknąłem parę ślubów to miałem po pięć rolek filmu na każdy, i musiało starczyć ;-)
...a co do nowych czasów - w mojej okolicy jest pewien pan, który daje powyżej tysiaczka foteczek, jpgi zrzucone z body bez żadnej obróbki, do albumu drukuje ok.40 fotek na jakieś okropnie badziewiastej drukarce na równie paskudnym papierze, kasuje za to 500zł i ma co tydzień robotę, nie dam linka żeby nie robić mu reklamy ;-), ale widziałem kilka jego prac jak trafiły przypadkiem do mnie z prośbą o obróbkę - odmawiałem za każdym razem, ale ubaw miałem po pachy :mrgreen:
no robin - stwierdzenie że znasz fotografów oddających 800 pieknych zdjęć z całego dnia to moim zdaniem wierutna bzdura !!! Chyba, ze poprzez swoje słowa stosownymi linkami do portfolio owych fotografów. Póki co Twoją wypowiedx możemy wsadzić między bajki.
-----------
Uważam, ze zrobienie 100 świetnych fotografii - kadrowo, emocjonalnie swietnych to nie lada wyczyn. I pewnie mało komu się to udaje :)
Wtrącę:
Oddanie 800 zdjęć to też nie jest problem. Wiadomo, że do albumu pójdą najbardziej odpowiednie i najbardziej obrobione. Natomiast prawidłowo doświetlone, z miłym dla oka WB, z nieposranym kadrem zdjęcia można tylko "doprowadzić" do JPGa i zgrać na płytkę. To będą zdjęcia dobre. Ładne - dla klientów.
Robiąc album na 120 zdjęć, brakuje mi żywcem kilku kartek zdjęcia z imprezy. Wchodzą przygotowania i błogosławieństwo (czasem 30 zdjęć), kościół (30), sesja (czasem 20). Zostaje 40 zdjęć na to co dzieje się miedzy godziną 19 a 01. I dużo i mało. Przecież kilka rzeczy trzeba uwiecznić: podziękowania dla rodziców (4-6 fot), oczepiny (min. 8), zabawy dla gości po oczepinach (ok. 8), "grupówki" z rodziną i znajomymi (ok. 6), co daje ok 28 zdjęć. Zostaje 12 strzałów na tańce! I co jeśli para młoda ma po przynajmniej 3 sztuki rodzeństwa, że dzieje się dużo na parkiecie, że dochodzą dodatkowe strzały jak choćby tort weselny?
Zazdroszczę tym, którzy w 60 zdjęciach są w stanie opowiedzieć wyczerpująco historię przygotowań, ślubu, sesji i wesela. Ja tek nie potrafię.
Wiadomo, że te zdjęcia na płycie nie będą tej samej klasy co w albumie. Znam ludzi, co mają "lekkość kadru". Jeśli oglądam nawet 500 zdjęć z wyjazdu to się nie nudzę.
I o to chodziło (chyba) robinowi jak pisał o tych dużych ilościach oddanych zdjęć.
no robin - stwierdzenie że znasz fotografów oddających 800 pieknych zdjęć z całego dnia to moim zdaniem wierutna bzdura !!!
Spokojnie można. 800 pięknych zdjęć... a że większość podobnych... to co? Brzydkie mają być, że jest ich dużo? :D
Spokojnie można. 800 pięknych zdjęć... a że większość podobnych... to co? To to, ze zle to swiadczy o tym swietnym fotografie. :) Jakas przyczyna musi byc tego, ze idzie "na ilosc", no bo jaki inny powod, zeby mase podobnych kadrow wrzucac?
(...) no bo jaki inny powod, zeby mase podobnych kadrow wrzucac?
A to już nie do mnie pytanie :D
robin102
21-10-2009, 15:31
Zazdroszczę tym, którzy w 60 zdjęciach są w stanie opowiedzieć wyczerpująco historię przygotowań, ślubu, sesji i wesela. Ja tek nie potrafię.
Wiadomo, że te zdjęcia na płycie nie będą tej samej klasy co w albumie. Znam ludzi, co mają "lekkość kadru". Jeśli oglądam nawet 500 zdjęć z wyjazdu to się nie nudzę.
I o to chodziło (chyba) robinowi jak pisał o tych dużych ilościach oddanych zdjęć.
Otóż i to Panie kolego doskonale podsumowałeś. Na pewno te 800 zdjęć nie będzie równe jakościowo, czy z tą samą zawrtoscią emocjonalną ale będą to porządne zdjęcia bardzo cenne dla PM. Znam paru fotografów z moich stron którzy "rzemiosło", a wręcz prawie sztukę mają opanowaną świetnie. Ta lekkość kadru Im w tym pomaga, albo inaczej talent. Nazwisk z rozmysłem nie przytaczam co by się w cosik nie zamotać za mocno bo w sumie koledzy często bywają tu na forum i może nie chcieli by aby ktoś, coś tam ten teges. Ostatnio właśnie takie doświadczenia mam :(
ps.
Elanek ja też z bólem mieszczę sie w albumie 60 zdjęciowym wklądajac w niego reperzentatywne zdjecia dla danych sytuacji czyli z przygotowań 15 sztuk, ze slubu 15 sztuk, z wesela 15 sztuk, z pleneru 15 sztuk. Oczywiście jestem tu elastyczny zależnie jaki był ślub czy wesele i te liczby nie są sztywne.
Stosuje jednak taki MYK, zże są to zdjęcia reprezentatywne ( dobre słowo :) ), a nie najlepsze z danego materiału choć i takie do albumu mego trafiają. Zawsze kombinuje tak aby trochę tych ciekawszych ładnych kadrów było na płycie, taki siuprajs dla PM :)
no robin - stwierdzenie że znasz fotografów oddających 800 pieknych zdjęć -----------
Uważam, ze zrobienie 100 świetnych fotografii - kadrowo, emocjonalnie świetnych to nie lada wyczyn. I pewnie mało komu się to udaje :)
Puki co może być po Twojemu :), nalegał nie będę jednak swoje wiem, zdjęcia kolegów z moich stron i Ich możliwości znam. Sam oczywiście jestem zwolennikiem jak najmniejszej ilości zdjęć z oczywistych powodów, a najlepiej 1 sztuki ;) ale wziąłem sobie ostatnio do serducha narzekania PM jak i opinie kolegów fotografów i swoje materiały będę ciągnął do góry ilościowo starając się żeby jakość nie cierpiała choć z tym trudno strasznie :(
A to już nie do mnie pytanie :DJak cos wydumasz i napiszesz, to przydaloby sie jakies uzasadnienie... Chociazby bylo niepowazne i smieszne... :)
Jak cos wydumasz i napiszesz, to przydaloby sie jakies uzasadnienie... Chociazby bylo niepowazne i smieszne... :)
Ja to co wydumałem to i napisałem dlaczego. Jak nie rozumiesz to sorry. Ty poruszyłeś kolejny problem. Stworzyłeś go to rozwiąż go sam. Proste.
Ja to co wydumałem to i napisałem dlaczego.Zacytuj, w ktorym miejscu napisales "dlaczego ktos robi duzo, podobnych do siebie zdjec"?
Jak nie rozumiesz to sorry.Zeby cos zrozumiec, trzeba najpierw cos przeczytac. Ty nie napisales nic na ten temat, wiec nie bylo co czytac, a tym bardziej zrozumiec -- stwierdziles jedynie mozliwosc istnienia takiego faktu. Do dupy z glosem w dyskusji, ktory "gdyba", a nie potrafi w zaden sposob tego "gdybania" uzasadnic.
Ty poruszyłeś kolejny problem. Stworzyłeś go to rozwiąż go sam. Proste.I tak wlasnie wygladaja dyskusje z toba na tym forum. Rzucic haslo, a kiedy ktos domaga sie ciagu dalszego i retorycznej dyskusji, nagle okazuje sie, ze nic nie masz do powiedzenia, i rzucajac oklepany tekst -- wycofujesz sie. :) Elokwencja az tryska...
EOT
I tak wlasnie wygladaja dyskusje z toba na tym forum. Rzucic haslo
Moje stwierdzenie tyczyło się tego, że spokojnie można zrobić 800 ślicznych zdjęć. Bo było napisane, że to bzdura i niemożliwe. W tym stwierdzeniu nie interesowało mnie "dlaczego" ktoś to robi. Jak tego nie rozumiesz to ja przepraszam. A do dupy jest twoje gadanie.
EOT.
Adam Trzcionka
21-10-2009, 16:34
Moje stwierdzenie tyczyło się tego, że spokojnie można zrobić 800 ślicznych zdjęć. Bo było napisane, że to bzdura i niemożliwe.
no to ja zupełnie nieofensywnie zapytam: kto tak potrafi i gdzie to można zobaczyć?
no to ja zupełnie nieofensywnie zapytam: kto tak potrafi i gdzie to można zobaczyć?
http://forum.nikon.org.pl/showpost.php?p=1532655&postcount=183
Adam Trzcionka
21-10-2009, 16:44
http://forum.nikon.org.pl/showpost.php?p=1532655&postcount=183
nie rozumiem: że robin tak potrafi? czy może wie, kto potrafi?
zdaje się, że stanęło na tym, że wie, ale nie powie.
no ale skoro temu twierdzeniu przytakujesz, to faktycznie, jak mówi stig, warto byłoby to czymś poprzeć. bo prawdę mówiąc, ja w tę "ślicznotę" coś mało wierzę i generalnie od pocżatku absolutnie zgadzam się z tym, co pisze Stig - selkcja, dobór zdjęć, wyrzucanie śmieci - to jest podstawa.
w zasadzie mało widziałem materiałów po 100 lub 200 zdjęć, które byłyby mocne lub nawet śliczne. a co dopiero 800 :)
no to ja zupełnie nieofensywnie zapytam: kto tak potrafi i gdzie to można zobaczyć?
To pytanie już padło - odpowiedzi nie było.
:D
no ale skoro temu twierdzeniu przytakujesz, to faktycznie, jak mówi stig, warto byłoby to czymś poprzeć.
Ja popieram tą tezę takim wywodem, że jak zrobisz jedno ładne, to 10, 100, 1000 podobnych (ale innych) zdjęć również jest będzie ładne. Taki fotograficzny aksjomat. Ładne zdjęcie nie stanie się brzydkim jeśli zrobi się więcej podobnych zdjęć. Ot, cały wywód.
Adam Trzcionka
21-10-2009, 17:03
Ja popieram tą tezę takim wywodem, że jak zrobisz jedno ładne, to 10, 100, 1000 podobnych (ale innych) zdjęć również jest będzie ładne. Taki fotograficzny aksjomat. Ładne zdjęcie nie stanie się brzydkim jeśli zrobi się więcej podobnych zdjęć. Ot, cały wywód.
to ładne, czy śliczne mają być?
no, ale tu dochodzimy do kazuistyki, a nie dowodów :)
tym samym moge postawić PM na przygotowaniach przy lustrze i zrobić jej rzeczywiście nawet i 820 zdjęć ślicznych. tylko jak to się ma do realnego reportażu?
to ładne, czy śliczne mają być?
Ten aksjomat działa i na śliczne i na brzydke ;)
tym samym moge postawić PM na przygotowaniach przy lustrze i zrobić jej rzeczywiście nawet i 820 zdjęć ślicznych. tylko jak to się ma do realnego reportażu?
No właśnie nijak. Sztuka jest zrobić śliczne w każdym z miejsc. A że nie każdy potrafi ;)
To idźmy dalej:
skoro powielone kadry są wg. niektórych z Was OK (tylko dlatego, że każde z takich zdjęć rozpatrywane osobno od pozostałych jest zdjęciem które można uznać za dobre) - dawajmy PM 800 szt skopiowanego jednego ładnego kadru... Będzie git. I niech ktoś powie, że Państwo Młodzi nie otrzymali 800 ładnych zdjęć!
Gdybym ja otrzymał album lub DVD na kilkaset zdjęć różnicących się od siebie ułamkami sekund lub minimalnie kadrem - fotografa bym zastrzelił.
Moim zdaniem chodzi o to by z całego dnia zrobić super reportaż na max 100 zdjęć i takie coś wpakowac do albumu. Oczywiście nie da się 100 genialnych. No ale chociaż świetnie skadrowane, z ciekawym oświetleniem i nieskrywanymi emocjami PM. Ja wychodze z takiego założenia i staram się oddawać zdjęć mało, ale treściwych.
..60 lub 100 zdjęć w albumie (zależnie od opcji, którą młodzi wybiorą), do tego slideshow ok. 100-120 zdjęć (najczęściej lekko rozbudowana wersja klimatu z albumu), do tego 250-300 zdjęć na DVD profilowanych pod lab, który wyraźnie młodym sugeruję.. a tam mają gwarantowaną jakość i niezłe ceny. Zgubiłbym się pewnie gdyby mi ludzie zaczęli podrzucać numerki sprzed 3..5..12 tygodni.. a tak, wiedzą, że zdjęcia "kodowane pod maszyne" i to inna bajka niż fotki z wakacji.
A co jeśli lab zmieni maszynę, wejdą nowe papiery? Za kilka miesięcy/lat może nie być tego labu. I co wtedy mają zrobić?
Oddawanie zdjęć profilowanych pod aktualny lab jak najbardziej przydatne na "teraz", ale coś w wersji bardziej uniwersalnej również może być potrzebne w przyszłości.
Forumowicze sobie poradzą (większość) z dostosowaniem do nowego profilu, ale klient bez pojęcia w tym temacie będzie miał problem.
to ładne, czy śliczne mają być?
cały czas tu się strony, a jest ich kilka, nie rozumieją
mi chodzi o to, że można oddać 800 zdjęć i żadnego się nie wstydzić
nie chodzi o to żeby te dodatkowe, niealbumowe wygrywały konkursy
wystarczy prawidłowy kadr i proste wywołanie
o to chodzi
nie chodzi o uprawianie ideologii
czy biznesu (bo oddanie małej ilości dopieszczonych super kadrów jest dowodem słusznej i skutecznej strategii)
cały czas tu się strony, a jest ich kilka, nie rozumieją
mi chodzi o to, że można oddać 800 zdjęć i żadnego się nie wstydzić
nie chodzi o to żeby te dodatkowe, niealbumowe wygrywały konkursy
wystarczy prawidłowy kadr i proste wywołanie
o to chodzi
nie chodzi o uprawianie ideologii
czy biznesu (bo oddanie małej ilości dopieszczonych super kadrów jest dowodem słusznej i skutecznej strategii)
oddać można, ale gdzie tu interes ? ;-)
Gdybym ja otrzymał album lub DVD na kilkaset zdjęć różnicących się od siebie ułamkami sekund lub minimalnie kadrem - fotografa bym zastrzelił.
Moim zdaniem chodzi o to by z całego dnia zrobić super reportaż na max 100 zdjęć i takie coś wpakowac do albumu. Oczywiście nie da się 100 genialnych. No ale chociaż świetnie skadrowane, z ciekawym oświetleniem i nieskrywanymi emocjami PM. Ja wychodzę z takiego założenia i staram się oddawać zdjęć mało, ale treściwych.
Popieram, popieram, popieram........jeszcze raz powiem głośniej POPIERAM!!!! Zmierzam w tym kierunku także, jednak rzeczywistość rzuca na kolana czasem. Ostatnio dzwoni kandydatka na klientkę i pierwsze pytanie jaki mi zadała brzmiało-Ile dostanie zdjęć. Bez zastanowienia odpowiedziałem, że około 300. No a ona mi na to, że znajoma dostała 2 lata temu 700. Rozwinęła się dyskusja na temat wyższości jakości nad ilością, ale pani nic chyba z niej nie zrozumiała. Chyba niepotrzebnie wdałem się w taką dyskusję, mogłem zagwarantować np. 800 zdjęć :). Nawet nie wiem, czy odwiedziła moją stronę, czy podobają się jej zdjęcia takie parcie na ilość miała.
oddać można, ale gdzie tu interes ? ;-)
każdy prowadzi interes po swojemu
jacek.gold
22-10-2009, 08:25
każdy prowadzi interes po swojemu
święte słowa elanku ;)
ja się mogę dziwić temu że ktoś się mieści w 60 zdjęciach no ale dlaczego mnie nazywają chorym za to że kliknę 1000 strzałów?
i na co w końcu choruję?
święte słowa elanku ;)
ja się mogę dziwić temu że ktoś się mieści w 60 zdjęciach no ale dlaczego mnie nazywają chorym za to że kliknę 1000 strzałów?
i na co w końcu choruję?
nie wiem o jakiej chorobie myślał autor tej myśli, ale ogólnie, to za naszym artystą, wszyscy chorują na życie, czyli chorobę przenoszoną drogą ...
Ogólnie problem jest tego rodzaju, że "bardzo przeciętny klient" powiedzmy "statystyczny klient" oczekuje prostej wyceny usługi cena/ilość zdjęć. Jeśli jest dużo to dobrze! Jeśli mało to źle! Bo pewnie fotograf się nie napracował.
Uważam że fotograf weselny, bez względu na to jak się ceni, powinien spełnić wymagania klienta.
Przecież fotograf, który nie ma zleceń, nie będzie doskonalił swego warsztatu, bo nie zarobi na nowy sprzęt i nie zdobędzie nowych zleceń itp, itd.
Powinien ocenić klienta, czy chce dużo dobrych zdjęć (czytaj dużo poprawnie naświetlonych z akceptowalną ostrością, dramaturgią), czy też zaakceptuje mniej wspaniałych, wybranych z tych dobrych.
Podsumowanie tego wątku powinno wyglądać tak:
- klient chce dużo, to dostaje dużo poprawnych
- klient rozumie zagadnienie i chce wspaniałe to dostaje wybrane, wspaniałe-najlepsze.
Ale to wszystko powinno się odbyć na etapie negocjacji umowy. Priorytetem powinno być pozyskanie zlecenia. Przecież teraz rynek jest rynkiem klienta, bo przecież aparat ma prawie każdy. Pokażesz, że sprostasz zleceniu (ilościowo i jakościwo) do dostaniesz następne a po wykonaniu każdego następnego, Ty będziesz dyktował trendy.
To co piszę to wielu oceni jako truizm, ale taki jest ten świat-rynek.
Mówiąc krótko.
Mówisz i masz!
Ale technicznie muszą być poprawne. Wszelkie kombinacje i udziwnienia, muszą być jako bonus.
robin102
22-10-2009, 21:28
Jurku BARDZO BARDZO mi się to co napisałeś podobało i ma to według mnie duży sens.
Warto zrewidować swoje podejście i jednak polubić tę robotę. Z weselami mam ścisły związek od końca lat 70, najpierw głównie grałem jako muzyk, teraz głównie fotografuję i czasem gram. Jeśli jest fajny zespół, to za zgodą pary młodej (po zakończeniu pracy fotograficznej) gram sobie z zespołem (lubię granie a vista, chociaż nie gram z byle leszczami). :)
Na czym Kolega gra, jeśli wolno spytać?
Ciekaw jestem jako muzyk... Te dwie pasje są tak blisko siebie :-)
Pozdrawiam
Pat
Oglądając kiedyś w formowej galerii „ładne” prace ślubne spotkałem się ze stwierdzeniem kolegi, że nie rozumie co pięknego może być w tych fotkach i nadaje się to raczej do kosza.
Ostatnio przeglądając jedno z for fotograficznych natknąłem się na podobną opinię.
User pisze.
Byłem na weselu jako gość i podziwiałem prace fotografa.
Wymieniał obiektywy, przykucał, wchodził na krzesła,
wszędzie go było pełno - pomyślałem geniusz, aż do chwili obejrzenia zdjęć. Para Młoda ani razu nie była dobrze widoczna razem na jednej fotce.
Na przemian ostrość była na Pani Młodej lub na Panu Młodym.
W najważniejszej chwili ZAŚLUBIN było tak samo.
Pytam się gdzie jest granica pomiędzy zdjęciem z reportażu ślubnego, a sztuką. Może teraz taka moda, jak mniej widać na zdjęciu to lepiej?
Najbardziej rozczarowani są rodzice takimi zdjęciami. … Czy jest techniczna możliwość korekcji i wyciągnięcia lepszej ostrości?
Tutaj też wspominacie o setkach „ładnych”, „ślicznych”, „dobrych”, „ciekawych” i „oryginalnych” kadrów, a czy tak naprawdę odbiorca rozumie i akceptuje w podobny sposób te pojęcia?
Pozdrawiam.
jacek.gold
23-10-2009, 01:31
Tutaj też wspominacie o setkach „ładnych”, „ślicznych”, „dobrych”, „ciekawych” i „oryginalnych” kadrów, a czy tak naprawdę odbiorca rozumie i akceptuje w podobny sposób te pojęcia?
Pozdrawiam.
czasami to jest problem ;)
Na czym Kolega gra, jeśli wolno spytać?
Szarpię grube struny, od kilku lat w MusicManie StingRay4.
A Ty?
ThomasVoland
23-10-2009, 02:35
Nazwisk z rozmysłem nie przytaczam co by się w cosik nie zamotać za mocno bo w sumie koledzy często bywają tu na forum i może nie chcieli by aby ktoś, coś tam ten teges. Ostatnio właśnie takie doświadczenia mam :(
Podsumowując:. Mówisz że znasz osoby, które są znakomitymi fotografami i oddają po 800 świetnych zdjęć, ale nie podasz ich nazwisk/portfolio, bo może by nie chcieli żeby ktoś wiedział, że to właśnie oni są tacy dobrzy. Dobrze zrozumiałem?
Szarpię grube struny, od kilku lat w MusicManie StingRay4.
A Ty?
Konkret wiosło ;-) Grałem na EBS Fafner + Jajko Erniego Sting Ray 5
MOC!
jurekb dobrze prawi :) ale jak widać niema skutecznej metody tyle i tyle za tyle trzeba być elastycznym niestety bo to klient wybiera fotografa, a nie fotograf klienta. ja też bym chciał robić to co robię inaczej ale się nieda :( ja dopiero zaczynam, myśle że trzeba mieć wyrobioną marke (ale taką MARKE MARKE osobiście znam tylko jedną taką osobę która ma pełną swobode pracy) żeby robić to wg.swojego widzimisie. To takie moje marzenia zadużo naoglądałem się masters of wedding photography :)
robin102
23-10-2009, 11:25
Podsumowując:. Mówisz że znasz osoby, które są znakomitymi fotografami i oddają po 800 świetnych zdjęć, ale nie podasz ich nazwisk/portfolio, bo może by nie chcieli żeby ktoś wiedział, że to właśnie oni są tacy dobrzy. Dobrze zrozumiałem?
Podsumowując :)
nie podam bo to Ich sprawa ile robią tych zdjęć, komu robią i za ile, po prostu prawie zwykła tajemnica zawodowa ;) czy marketingowa. O ile rozmawiamy ogólnie to możemy sobie rozmawiać, ale przypisywać liczby do nazwisk nie mam zamiaru z oczywistych wzgledów. Trzeba mieć zrozumienie, że dla kogoś to Jego kuchnia i garnki.
Jeśli ktoś napisze sam-dobrowolnie za ile pracuje, ile kadrów robi, ile obrabia to możemy sobie dyskutować podważać słusznosć Jego praktyk lub poklepywać po plecach, uwzględniając jedną ważną rzecz, że wszystko w życiu jest względne. Dla jednych te 800 kadrów to może być porządny materiał z całej uroczystości, dla innych nic nie wart bo woleli by tylko 60 zdjęć dostać, a jeszcze inni 60 plus 300 :)
Fotograf który potrafi zrobić przyzwoicie 800 kadrów z uroczystości może zasługiwać na "pogardę" tak samo jak i ten który zrobi 200 bo przecież tylko 200 uparcie przy tym forsując jedną jedyną słuszną teorie, że tak powinno być bo On tak lubi woli czy chce. Zostawmy ludziom ich wolę, niech sobie wybierają decydują ect, w końcu płacą za to własnymi pieniędzmi.
Szarpię grube struny, od kilku lat w MusicManie StingRay4.
A Ty?
Ja na StingRay5. Ale to chyba mały OT ;)
:)
Podsumowując :)
nie podam bo to Ich sprawa ile robią tych zdjęć, komu robią i za ile, po prostu prawie zwykła tajemnica zawodowa ;) czy marketingowa. O ile rozmawiamy ogólnie to możemy sobie rozmawiać, ale przypisywać liczby do nazwisk nie mam zamiaru z oczywistych wzgledów. Trzeba mieć zrozumienie, że dla kogoś to Jego kuchnia i garnki.
Jeśli ktoś napisze sam-dobrowolnie za ile pracuje, ile kadrów robi, ile obrabia to możemy sobie dyskutować podważać słusznosć Jego praktyk lub poklepywać po plecach, uwzględniając jedną ważną rzecz, że wszystko w życiu jest względne. Dla jednych te 800 kadrów to może być porządny materiał z całej uroczystości, dla innych nic nie wart bo woleli by tylko 60 zdjęć dostać, a jeszcze inni 60 plus 300 :)
Fotograf który potrafi zrobić przyzwoicie 800 kadrów z uroczystości może zasługiwać na "pogardę" tak samo jak i ten który zrobi 200 bo przecież tylko 200 uparcie przy tym forsując jedną jedyną słuszną teorie, że tak powinno być bo On tak lubi woli czy chce. Zostawmy ludziom ich wolę, niech sobie wybierają decydują ect, w końcu płacą za to własnymi pieniędzmi.
Przecież to nic złego podać tych dobrych fotografów stronkę,mieliby reklamę,jeśli ktoś jest w tym dobry,to nie ma powodu do obaw,wręcz przeciwnie może się pochwalić swoimi wypocinami. :)
robin102
23-10-2009, 11:58
Ja na StingRay5. Ale to chyba mały OT ;)
Eeeeeee tam OT, lepiej pogadajmy o muzyce i szarpaniu za struny zamiast za słowa.
:)
...mieliby reklamę.... :)
Moim zdaniem nie potrzebują
A ja myślę Robin, że przesadziłeś z tym, że znasz takowych fotografów (od tych 800 świetnych zdjęć), tylko nie potrafisz się przyznać do błędu.
A pisanie, że znasz, ale nie podasz, bo coś tam, coś tam.. itd..itd... tylko o tym świadczy :)
ps. Wiem, że nie zaczyna się zdań od "a" :-P
robin102
23-10-2009, 12:30
Oj widzę, że chcesz się Przemku jak zwykle poprzekomarzać i ciągnąć zwykła rozmowę dorosłych facetów jak gumę od majtek. Nigdzie nie napisałem ŚWIETNYCH zdjęć, nie napisałem też PIĘKNYCH zdjęć. Te określenia są bardzo celujące i mają wymowną konkretną treść. Pisałem atrakcyjnych lub porządnie wykonanych, porządnie przygotowanych powiedzmy 800 zdjęć. na pewno wśród tej liczby były by zdjęcia do których można użyć przymiotnika który podajesz. U każdego fotografa w całym materiale coś takiego być powinno.
Cóż taki urok forum, że można do bólu próbować wiercić dziurę w kolanie jak nie w tym to w tamtym wątku, ale firewall na szczęście na to nie pozwala :mrgreen:
To ja jeszcze wtrącę swoje trzy grosze.
Zastanawia mnie fakt w jaki sposób w powiedzmy 50-60 zdjęciach z samego wesela oddać wszystko to co się na nim dzieje.
Ja jako potencjalny klient chciałbym dostać reportaż z wesela, a nie reportaż - Młodzi na weselu. Przyjmując średnio 150-200 osób na weselu, oraz to, że tam się naprawdę bardzo wiele dzieje ciężko wszystko to zmieścić w takiej ilości ujęć. Jako klient fotografa chciałbym by uwiecznił on (o ile to możliwe) wszystkich gości, pokazał "stałe fragmenty gry" - przywitanie, oczepiny, życzenia dla rodziców, tort itp, ale też, żeby pokazał atmosferę jaka tam panuje.
Ludzie tańczą, szaleją, "cieszą twarze", piją, rozmawiają .
Czemu nie pokazać jak 30 osób tańczy kankana czy makarenę. Pokazać tę radość i spontaniczność na ich twarzach. Pokazać jak ciotki które widujemy raz na rok rozmawiają z nami, jak same gdzieś stoją i plotkują. Jak pijemy wódkę z naszymi przyjaciółmi, a za chwilę szalejemy na parkiecie, a chłopaki "SIUP" młodego w górę.
Jakoś nie mogę sobie wyobrazić by całe to "życie weselne" pokazać w całości w tak małej ilości zdjęć.
I nie chodzi o arcydzieła, tylko dobre techniczne fotki z przyzwoitym oświetleniem, na których będzie mówiła treść a nie ich "artystyczna forma".
Oj widzę, że chcesz się Przemku jak zwykle poprzekomarzać
Nie, nie chcę się przekomarzać... tylko mi także ciężko uwierzyć w 800, niech będzie - bardzo dobrych zdjęć. To naprawdę musi być albo jakieś mega wykwintne i atrakcyjne wesele, albo jakiś wyjątkowy zmysł do łapania "chwil'.
ok, nieważne...
To ja jeszcze wtrącę swoje trzy grosze.
Zastanawia mnie fakt w jaki sposób w powiedzmy 50-60 zdjęciach z samego wesela oddać wszystko to co się na nim dzieje.
Ja jako potencjalny klient chciałbym dostać reportaż z wesela, a nie reportaż - Młodzi na weselu. Przyjmując średnio 150-200 osób na weselu, oraz to, że tam się naprawdę bardzo wiele dzieje ciężko wszystko to zmieścić w takiej ilości ujęć. Jako klient fotografa chciałbym by uwiecznił on (o ile to możliwe) wszystkich gości, pokazał "stałe fragmenty gry" - przywitanie, oczepiny, życzenia dla rodziców, tort itp, ale też, żeby pokazał atmosferę jaka tam panuje.
Ludzie tańczą, szaleją, "cieszą twarze", piją, rozmawiają .
Czemu nie pokazać jak 30 osób tańczy kankana czy makarenę. Pokazać tę radość i spontaniczność na ich twarzach. Pokazać jak ciotki które widujemy raz na rok rozmawiają z nami, jak same gdzieś stoją i plotkują. Jak pijemy wódkę z naszymi przyjaciółmi, a za chwilę szalejemy na parkiecie, a chłopaki "SIUP" młodego w górę.
Jakoś nie mogę sobie wyobrazić by całe to "życie weselne" pokazać w całości w tak małej ilości zdjęć.
I nie chodzi o arcydzieła, tylko dobre techniczne fotki z przyzwoitym oświetleniem, na których będzie mówiła treść a nie ich "artystyczna forma".
No ok, i dlatego sa klienci na tysiąc zdjęć, a także na kilkadziesiąt. Zazdroszczę fotografom, którzy oddają mało zdjęć i mają klientów.
Z naszego punktu widzenia to chyba lepiej mniej "nastrzelać", a dobrych, czyż nie?
I jeśli są tacy, że oddają ich 80 i nie narzekają na brak klientów to tylko pozazdrościć.
Jakoś nie mogę sobie wyobrazić by całe to "życie weselne" pokazać w całości w tak małej ilości zdjęć.
Pamiętaj, że te 50-60 zdjęć to jest do albumu. A klientowi oczywiście daje się więcej.
Ale tu są posty ( i to bardzo dużo takich postów) mówiące: jak można pstryknąć 300 - 500 zdjęć (z całości ślub, plener, wesele) toż to są identyczne zdjęcia robione w ułamkach sekund po sobie.
Ja dowodzę że można śmiało pstryknąć 500 i więcej zdjęć na weselu, które stworzą wspaniałą pamiątkę z tej imprezy. Osobną sprawą jest ile idzie do albumu, bo to wymaga trochę pracy.
mpwt, ja słyszałem, że są tacy, którzy oddają wszystkich kilkadziesiąt. Nie wiem na ile to prawda (być może ściema), ale jeśli tak jest to respect dla nich, za to, że umieli sobie wyrobić taką markę, że płacą im niemałą kasę za tyle zdjęć.
Ja osobiście wolałbym mieć 80 świetnych, klimatycznych i niepowtarzalnych zdjęć z całego ślubu niż 800 "zwykłych".
Na cholerę mi zdjęcia np. po kolei z wszystkim gośćmi? Albo jak siedzą przy stole? Takie fotki to może rodzinka porobić kompaktami.
Krew mnie w głebi duszy zalewa jak młodzi mnie proszą bym takowe zdjęcia im robił. Ale, że to oni placą i wymagają to robię...
Ja osobiście wolałbym mieć 80 świetnych, klimatycznych i niepowtarzalnych zdjęć z całego ślubu niż 800 "zwykłych".
Na cholerę mi zdjęcia np. po kolei z wszystkim gośćmi? Albo jak siedzą przy stole? Takie fotki to może rodzinka porobić kompaktami.
Dokładnie tak samo uważam :)
mpwt,
Na cholerę mi zdjęcia np. po kolei z wszystkim gośćmi? Albo jak siedzą przy stole? Takie fotki to może rodzinka porobić kompaktami.
Krew mnie w głebi duszy zalewa jak młodzi mnie proszą bym takowe zdjęcia im robił. Ale, że to oni placą i wymagają to robię...
Bo Wy nadal nie rozumiecie
To nie mają być pstryki jak robi ciocia, to mają być zdjęcia pełną gębą (jeszcze raz napiszę) na których widać atmosferę, która tam panuje, zabawę i radość. Nie chodzi o zdjęcia młodych po kolei ze wszystkimi gośćmi, ale o to by ciekawie pokazać jak się ściska z najlepszymi przyjaciółmi, jak goście pękają ze śmiechu przy zabawach oczepinowych itp. Uchwycić tych ludzi takimi jakimi są w danym momencie, niejako podpatrzyć. Chyba ten kto robi zdjęcia na ślubie potrafi zrobić zdjęcia dużo lepsze niż ciocia kompaktem - nie musi robić zdjęć jak jedzą kotleta, tylko może trochę później jak się już zacznie zabawa.
Te 800 też może być klimatycznych, bo rozumiem, że 80 wyselekcjonowanych to już same wybitne.
jacek.gold
23-10-2009, 14:05
obawiam się Raf 007 (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=10749) że nie zostaniesz zrozumiany ;)
tu po prostu wszyscy są artystami i uprawiają sztukę a nie reportaż
tu po prostu wszyscy są artystami i uprawiają sztukę a nie reportaż
Bez przesady... 300 zdjęć ludzi tańczących, pijących, skaczących to sztuka czy reportaż? Nie widzę związku i nadal nie wiem po co więcej.
Ale też jeśli zamiast 300 zdjęć dobrych miałbym 60 zdjęć genialnych, na których też widać dobrą zabawę, atmosferę to bym tak wolał.
A co jeśli lab zmieni maszynę, wejdą nowe papiery? Za kilka miesięcy/lat może nie być tego labu. I co wtedy mają zrobić?
Oddawanie zdjęć profilowanych pod aktualny lab jak najbardziej przydatne na "teraz", ale coś w wersji bardziej uniwersalnej również może być potrzebne w przyszłości.
Forumowicze sobie poradzą (większość) z dostosowaniem do nowego profilu, ale klient bez pojęcia w tym temacie będzie miał problem.
Nie rozumiem tego pytania... ..a jakim problemem jest ponowne oprofilowanie paczki zdjęć przez kumatego laboranta "teraz" czy w przyszłości? Klient bez pojęcia nie wymienia również klocków hamulcowych.. nie uszczelni pralki.. nie zainstaluje systemu.. klient idzie z problemem do serwisu, dzięki czemu ludzie mają pracę :)
Te 800 też może być klimatycznych
Ok, dawaj namiary na tego fotografa. Jak będę się kiedyś żenił to będzie jak znalazł :)
prz3mo to jak tak fotografa namiętnie poszukujesz to może daj ogłoszenie to się ktoś zgłosi.
prz3mo to jak tak fotografa namiętnie poszukujesz to może daj ogłoszenie to się ktoś zgłosi.
Nie poszukuje, bo się póki co nie żenię, ale chętnie dodam do "ulubionych" takiego, o którym piszesz.
Nie rozumiem tego pytania... ..a jakim problemem jest ponowne oprofilowanie paczki zdjęć przez kumatego laboranta "teraz" czy w przyszłości? Klient bez pojęcia nie wymienia również klocków hamulcowych.. nie uszczelni pralki.. nie zainstaluje systemu.. klient idzie z problemem do serwisu, dzięki czemu ludzie mają pracę :)
a wyobrazasz sobie żeby za 10 lat klient szukał fotografa który mu robił sesje slubną. Przeciez ludzie migrują, wyjeżdżają, zmieniaja profesję, numery telefonów itp itd. Ja uwazam ze trzeba oddac dobre foty w sRGB bez oprofilowania pod konkretny lab.
a wyobrazasz sobie żeby za 10 lat klient szukał fotografa który mu robił sesje slubną. Przeciez ludzie migrują, wyjeżdżają, zmieniaja profesję, numery telefonów itp itd. Ja uwazam ze trzeba oddac dobre foty w sRGB bez oprofilowania pod konkretny lab.
Klient nie musi nikogo szukać! Idzie z nośnikiem do pierwszego lepszego - szanującego się labu.. pracownik labu zerka na profil pierwszego lepszego zdjęcia, zmienia z automatu oprofilowanie całej paczki na właściwe (co trwa chwilę) i wrzuca do wydruku. Ponieważ jednak zdecydowana większość zdjęć drukuje się najczęściej "chwilę" po weselu (..bo jeszcze coś tam chce babcia, ciocia, kuzynka itd..) należy "na już" przygotować tak, by nie było różnicy jakościowej pomiędzy tym co w albumie. I to jest moje zdanie. Dla jasności powiem, że nie mam żadnego układu z labem, w którym wołam i który do wołania młodym sugeruję.
Idzie z nośnikiem do pierwszego lepszego - szanującego się labu.. pracownik labu zerka na profil pierwszego lepszego zdjęcia, zmienia z automatu oprofilowanie całej paczki.
Znam kilka przyzwoitych labów a w jednym nawet pracuję i nie spotkałem się jeszcze z sytuacją żeby jakiś laborant pierdzielił się z profilami, po prostu maszyna sama nadaje srgb, poza tym co jakiś czas przeprowadza się korekcję profilu z uwagi na zmiany w chemii, więc profile z czasem się deaktualizują
Ogólnie problem jest tego rodzaju, że "bardzo przeciętny klient" powiedzmy "statystyczny klient" oczekuje prostej wyceny usługi cena/ilość zdjęć. Jeśli jest dużo to dobrze! Jeśli mało to źle! Bo pewnie fotograf się nie napracował.
Prosty zabieg. Umawiasz się z klientem i pokazujesz mu trzy portfolia i oświadczasz, że za jakość zdjęć takich jak na pierwszym portfolio płaci np. 3000 PLN (przy stu zdjęciach otrzymanych z imprezy)
Drugie portfolio to drugi sort zdjęć za powiedzmy 1500 PLN (przy 800 fotkach).
W trzecim portfolio powinny znaleźć się odrzuty i porażki za 800 PLN (przy ilości 2 tysięcy zdjęć z imprezy).
Klient ma wtedy wybór i sam może zdecydować ile zdjęć chciałby otrzymać
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.