PDA

Zobacz pełną wersję : [ Przyroda ] G_1



jurgen
03-06-2009, 09:28
Od trzech dni jestem w północnej Szwecji, prawie 1000 km od Stockholmu. O godzinie 18 wyjeżdżam z mojego „obozu”. Mam przed sobą około 60 km szutrów. Jadę na miejsce wskazane przez mojego przewodnika. Oczywiście gps pracuje, bez niego nie ma mowy żebym trafił. Pomimo tego, że droga jest utwardzona i jadę zmotanym Hilem muszę uważać na skrajnie. Jeszcze miesiąc temu był tutaj metr śniegu. Teraz pozostały tylko niewielkie fragmenty tej czapy. Pokrywa ustępuje bardzo szybko. Grunt jest jednak rozmięknięty do tego stopnia, że idąc drogą, jej nawierzchnia ugina się pod stopami. Coś w rodzaju gąbki tylko, że zrobionej z... tłucznia drogowego! Wrażenie odbiera pewność siebie, zwalniam. To co jest w takim razie na poboczu? Jeden niepewny ruch i nie zdążę na miejsce. Będę machał tirforem przez nastopne dwie godziny i pewnie będzie „po ptokach”. Jestem na miejscu. Mam przed sobą bór sosnowy z lekkim świerkowym podrostem i bogatym runem. Nie jest to „deep forest” ale juz wiem że będzie ciężko. Nie przeczuwam jednak jak bardzo. Parkuję uważnie samochód i wywlekam szpej. Idę na dwa body i dwa obiektywy. Zabieram namiot, śpiwór i karimaty. Biorę ze sobą coś energetycznego do przegryzienia i jak zwykle mało picia. Oczywiście nie zapominam o dodatkowym pojemniku do zamknięcia obiegu wody :). Idę pod górę jakieś 500 metrów i rozbijam sie na stoku. Na statywie siedzi D3 z wizjerem kątowym i wężykiem z podpiętą 600-tą. W pogotowiu czekają 300-ta i D300. Około godziny 20 wszystko jest gotowe, można próbować się ułożyć. Klinuje nogi o statyw licząc, że w nocy nie wyjadę z budy :). Staram się zasnąć.

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img208.imageshack.us/img208/6783/bk1l.jpg)
Przed 22 wyrywa mnie z letargu hałas łamanych gałęzi. W pierwszej chwili myślę o niedźwiedziu. Fotografowałem je rok temu w Finlandii z „opancerzonych” bud. Wiem jak są potężne i tam gdzie się na nie nie poluje nie okazują respektu przed człowiekiem. Nie mówiąc juz o matce z młodymi, wtedy można pisać testamenta . W Szwecji jest około 2000 niedźwiedzi, czyli delikatnie licząc 50 razy więcej niż w Polsce. Po sekundzie oczywiście stawiam na łosia. Tak to na pewno on. Nagle gałęzie łamią się z drugiej strony, ale teraz słyszę również ciężki furkot skrzydeł. To lądują (w gwarze łowieckiej - zapadają) ptaki! Nie przypuszczałem, że są tak głośne. Głuszce mogą ważyć nawet powyżej 5 kg. Można sobie wyobrazić, że gdy taki kurak usiądzie na cienkiej gałęzi, to nie ma siły, musi ją złamać. Jest już ciemno. Ptaki zaczynają sie odzywać. Najpierw delikatnie i jakby niepewnie zaczynają tokować na drzewach. Słyszę coś podobnego do „kląskania językiem”, tak jak to robią bawiące się dzieci, kiedy naśladują konika. Jest ono dość regularne i raczej wolne. Później nabiera tempa i kończy się jakby odkorkowaniem butelki po którym następuje szlifowanie. Dźwięk ten można sobie wyobrazić jak szybkie, wielokrotne przekręcanie szklanego korka w karafce. Odzywają się następne ptaki. Jest ich może 3 lub 4. Później głosy cichną, ptaki się uspokajają. Co jakiś czas słychać tylko delikatne i bardziej odległe głosy. Dokładnie o 2 w nocy zrywam się obudzony klapaniem, trelowaniem, korkowaniem i szlifowaniem jak w gwarze łowieckiej nazywają się wszystkie cztery fazy pieśni głuszca. Ptaki tokują na całego. Słyszę około 5 ptaków. Wrażenia są niesamowite. Las dudni. Słychać trzepot skrzydeł i łamane gałęzie. Zaledwie kilka metrów od mojego ukrycia walczą koguty. Patrzę w wizjer i nic nie widzę (ISO na 6400, przysłona f4 i czas low). Muszę czekac na świt. Do godziny 4 nie mam najmniejszych szans na sfotografowanie czegokolwiek.

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img208.imageshack.us/img208/3555/g33s.jpg)
Jestem jednak na jednym z najpiękniejszych koncertów przyrody w swoim życiu, z którym mogę porównać tylko toki cietrzewia i „rozmowy” bieług. Toki dubeltów, szum skrzydeł batalionów i gęsi, toki rycyków, kaczek, śpiewy łabędzi krzykliwych to wszystko nie może się równać z tym czego jestem teraz świadkiem.
O wschodzie słońca słyszę już tylko dwa ptaki, z których jeden jest na wprost mojego wizjera. Po jakiś 10 minutach zostaje już tylko on – tokownik dominant :).

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img208.imageshack.us/img208/7585/g22m.jpg)
Warunki do fotografowania koszmarne, czasy rzędu poniżej 1/100 s przy ISO 6400. Manualnie ustawiam ostrość, wężykiem wyzwalam migawkę i robię pierwsze rawy. Ptak przechadza się tokując. Widzę ślady nocnej walki. Brakuje mu środkowego pióra z wachlarza. Robię około 200 zdjęć. Około 5.30 ptak powoli odchodzi. Siedzę w budzie jeszcze 1,5 godziny, później zwijam sprzęt. Idę na miejsce nocnych potyczek i do mojej kolekcji trafia brakujacy element - ogromne pióro z wachlarza koguta.

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img208.imageshack.us/img208/4858/g44.jpg)
Kolejnego dnia wszystko się powtarza, robię jednak tylko 8 zdjęć. Juz wiem, że głuszec to prawdziwe wyzwanie. Następnego dnia zaczyna padać, robi się pochmurno z małymi przejaśnieniami. W oczekiwaniu na lepszą pogodę postanawiam odpocząć dwa dni. Niestety drugiego dnia rankiem pogoda całkowicie się załamuje. Sprawdzam prognozę, jest bardzo kiepsko. Przez tydzień ma padać. Góry spowija mgła. Na głuszca nie mam już szans w tym roku. Muszę wracać. Być może za rok spotkam się ponownie z tymi ptakami, tym razem w moim ulubionym komarowie - Finlandii :).

graf
03-06-2009, 09:38
Super opowieść, super fotki, bardzo Ci zazdroszczę takich doznań :)

jurek1906
03-06-2009, 09:51
I takiej opowieści brakowało przy zdjęciach misia. W tym wątku słowo i zdjęcia świetnie się uzupełniają .Dla mnie bomba :).

Olomir
03-06-2009, 10:12
Fantastyczne. Pobudza wyobraźnie. Ja już wiem, co będzie za jakiś czas moim celem (w zeszłym roku oglądałem w Norwegii miejsce toków cietrzewi). Ukazujesz to co najlepsze w FP. Częściej łap za "pióro", a obraz będzie pełniejszy. Nie wszyscy wiedzą, że zdjecia są tylko jedną ze składowych.
Gratuluje i zazdroszczę emocji.
Pozdrawiam
Tomek

lortek
03-06-2009, 16:05
cos pieknego! az chce sie robic fotki! i niech ktos powie ze fotografowanie ptakow to nieciekawe zajecie! dostanie pstryczka w nos! :)

tomek_d
03-06-2009, 17:11
bardzo fajna historia :)
oczywiście też zazdroszczę ;) - choć to niemałe wyzwanie spać w głuszy w szałasie

tomek61
03-06-2009, 18:16
Gratuluję i zazdroszczę emocji i tego co widziałeś.
Świetna opowieść i zdjęcia--Brawo!!
Życzę sukcesów w "walce" z Głuszcami za rok
Pozdrawiam

borregaard
03-06-2009, 20:00
Świetna relacja.

dwl
03-06-2009, 20:56
Rewelacyjna opowieść. Naprawdę pobudza wyobraźnię. Dołączam się do prośby: pisz więcej!

jajacek44
03-06-2009, 21:38
Cykor pewnie był w nocy...:-D
...jest czego zazdrościć, a uwaga o braniu picia do czatowni cenna (brać jak najmniej)...

lupus771
04-06-2009, 07:16
Zdjęcia jak zwykle b. dobre.
Najbardziej zazdroszczę wyjazdu w prawdziwą dzicz. U nas ciężko znaleźć takie miejsca, gdzie można spokojnie czatować bez napotykania na ludzi ( obcy element:) ) Nawet jak się nikogo nie spotka to dźwięki pociągów i innych traktorków przypominają, że w każdej chwili ktoś może na mnie wleźć, np. zbieracz zrzutów (już mnie jeden kiedyś rozdeptał).

wld
04-06-2009, 11:14
jestem bardzo mile zaskoczony z dwóch powodów:
1. rozgadany Jurgen - no takiego potoku słów się nie spodziewałem, gdyż do tej pory tzrzba go było wołami zmuszać do obszerniejszych komentarzy :)
2. opowieścią przeżyć, prawdziwych przeżyć - robi ogromne wrażenie. Po czymś takim moje siedzenie w naszych lasach wydaje się luksusem i łatwizną.

Mam nadzieję, że kolejne Twoje prace poparte będą takimi właśnie opisami - czyta się z wielkim zainteresowaniem ;)

Fumar
04-06-2009, 13:46
Gratulacje ;-). Bardzo fajnie się czytało. Zdjęcia też super ;]

jurgen
04-06-2009, 17:06
1. rozgadany Jurgen - no takiego potoku słów się nie spodziewałem, gdyż do tej pory tzrzba go było wołami zmuszać do obszerniejszych komentarzy :)


:-D

Dzięki

Borowa
04-06-2009, 20:01
zahipnotyzowałeś mnie tą opowieścią

Pamiętam moje takie chwile pod wodą na rafie....

samek
04-06-2009, 20:29
O właśnie. To jest opowieść.
jurgen - jedź w cholere i nie wracaj. Siedź w tym namiocie z sprzętem i laptopem i rób foty i pisz. Bo jak jesteś tu to jakoś mało masz do powiedzenia :)
Świetna relacja - bardzo się podoba. Dzięki.

jchyra
04-06-2009, 22:00
Jastrząb, serce rośnie gdy czyta się tak przepełnioną emocjami opowieść. Im więcej ludzi pokocha fotografowanie (czy obcowanie) z naturą tym sprawniej i łatwiej będzie można ją chronić. Wiem, że przyjdzie taki czas, że już nie potrzebne będzie przekonywanie społeczeństwa do ochrony przyrody bo potrzeba ta powszechnie popłynie z serc ludzi. Ty zawsze byłeś dla mnie przykładem fotografa szczęśliwego wiecznego dziecka. Pisz częściej, zarażaj ludzi swoją pasją.

Jeśli chodzi o zdjęcia to są bardzo dobre, szczególnie 1 i 3, ale jak na Ciebie to tylko dobre. Wiem, że zrobisz lepsze. Zrobisz to też zupełnie nieekonomiczną techniką i z nakładem czasu, który zawodowemu fotografowi nie zwróciłby się nigdy. Ale za to ten czas dostarczy Ci, podobnie jak w tym roku, czegoś więcej niż zdjęć. Dostarczy Ci niezwykłych przeżyć, którymi czas zacząć się dzielić. Do tego w moim gadaniu zmierzam.

Kilkakrotnie fotografowałem i filmowałem głuszce. Czasem obserwowałem je dosłownie z asfaltu szwedzkich dróg. Przy produkcjach były to ptaki tokujące hodowcom na rękach, ba! na głowach. Jedną zwariowaną zupełnie dziką głuszycę złapaliśmy w środku Białowieży. Mieszkała potem na Dziedzińce. W latach dziewięćdziesiątych sporo było takich niedobitków bez tokowisk, którym odbijała szajba i leciały do najbliższego źródła dźwięków. W Puszczy Augustowskiej przylatywały do pił motorowych. Tokowały na zrębach do ludzi. Ale jak się domyślasz to wszystko nie to. Po takich sesjach zostają tylko zdjęcia. A po Twoich szczęściarzu, niezapomniane wrażenia. Czekam na kolejne relacje.

gadzeciarz
04-06-2009, 22:08
Powiem tak,kurde no normalnie tobie zazdroszczę!!!
Ostatnia ZAJEfajna,wyśmienita!!!

wld
05-06-2009, 08:06
:-D

Dzięki

proszę :)

mOSAd
05-06-2009, 15:51
Piękna opowieść. Trójeczka chyba najbardziej, choć jak dla mnie wcale nie musi być aż tak czysto na zdjęciu.

hesja
16-06-2009, 16:19
az poczytalem w korku stojac
naprawde sie swietnie czyta i... czuje sie ta atmosfere!
Bedac nawet tak raczkujacym w tym temacie fociarzem :)
brawo!

guest1
16-06-2009, 17:42
fotki tak jak juz wspomnial ktos,dobre
twoj poziom jest wyzszy :)
i zapewne go w tym temacie jeszcze zobaczymy chociaz to nie jest najwazniejsze ale kibice tego oczekuja :)
zazdroszcze wyjazdu w te tereny
szczescia,swiatla,powodzenia

jurgen
16-06-2009, 17:51
Dzięki
Oczywiście ostatniego słowa w temacie nie powiedziałem i pewnie długo nie powiem.
W tym gatunku mozna się zakochać.
A zróżnicowany poziom jest również wyznacznikiem trudności, szczególnie, że fotografuję tylko i wyłącznie dzikie zwierzęta. Wolałbym miec mazy z walki dwóch kogutów o 4 rano niż 100 brzytewek jednego kuraka.

pozdrawiam

Jacek Wrzesińsk
16-06-2009, 18:50
Niesamowita opowieść:-D, zdjęcia piękne!!