Close

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 24

Wątek: G_1

  1. #1

    Domyślnie G_1

    Od trzech dni jestem w północnej Szwecji, prawie 1000 km od Stockholmu. O godzinie 18 wyjeżdżam z mojego „obozu”. Mam przed sobą około 60 km szutrów. Jadę na miejsce wskazane przez mojego przewodnika. Oczywiście gps pracuje, bez niego nie ma mowy żebym trafił. Pomimo tego, że droga jest utwardzona i jadę zmotanym Hilem muszę uważać na skrajnie. Jeszcze miesiąc temu był tutaj metr śniegu. Teraz pozostały tylko niewielkie fragmenty tej czapy. Pokrywa ustępuje bardzo szybko. Grunt jest jednak rozmięknięty do tego stopnia, że idąc drogą, jej nawierzchnia ugina się pod stopami. Coś w rodzaju gąbki tylko, że zrobionej z... tłucznia drogowego! Wrażenie odbiera pewność siebie, zwalniam. To co jest w takim razie na poboczu? Jeden niepewny ruch i nie zdążę na miejsce. Będę machał tirforem przez nastopne dwie godziny i pewnie będzie „po ptokach”. Jestem na miejscu. Mam przed sobą bór sosnowy z lekkim świerkowym podrostem i bogatym runem. Nie jest to „deep forest” ale juz wiem że będzie ciężko. Nie przeczuwam jednak jak bardzo. Parkuję uważnie samochód i wywlekam szpej. Idę na dwa body i dwa obiektywy. Zabieram namiot, śpiwór i karimaty. Biorę ze sobą coś energetycznego do przegryzienia i jak zwykle mało picia. Oczywiście nie zapominam o dodatkowym pojemniku do zamknięcia obiegu wody . Idę pod górę jakieś 500 metrów i rozbijam sie na stoku. Na statywie siedzi D3 z wizjerem kątowym i wężykiem z podpiętą 600-tą. W pogotowiu czekają 300-ta i D300. Około godziny 20 wszystko jest gotowe, można próbować się ułożyć. Klinuje nogi o statyw licząc, że w nocy nie wyjadę z budy . Staram się zasnąć.
    Przed 22 wyrywa mnie z letargu hałas łamanych gałęzi. W pierwszej chwili myślę o niedźwiedziu. Fotografowałem je rok temu w Finlandii z „opancerzonych” bud. Wiem jak są potężne i tam gdzie się na nie nie poluje nie okazują respektu przed człowiekiem. Nie mówiąc juz o matce z młodymi, wtedy można pisać testamenta . W Szwecji jest około 2000 niedźwiedzi, czyli delikatnie licząc 50 razy więcej niż w Polsce. Po sekundzie oczywiście stawiam na łosia. Tak to na pewno on. Nagle gałęzie łamią się z drugiej strony, ale teraz słyszę również ciężki furkot skrzydeł. To lądują (w gwarze łowieckiej - zapadają) ptaki! Nie przypuszczałem, że są tak głośne. Głuszce mogą ważyć nawet powyżej 5 kg. Można sobie wyobrazić, że gdy taki kurak usiądzie na cienkiej gałęzi, to nie ma siły, musi ją złamać. Jest już ciemno. Ptaki zaczynają sie odzywać. Najpierw delikatnie i jakby niepewnie zaczynają tokować na drzewach. Słyszę coś podobnego do „kląskania językiem”, tak jak to robią bawiące się dzieci, kiedy naśladują konika. Jest ono dość regularne i raczej wolne. Później nabiera tempa i kończy się jakby odkorkowaniem butelki po którym następuje szlifowanie. Dźwięk ten można sobie wyobrazić jak szybkie, wielokrotne przekręcanie szklanego korka w karafce. Odzywają się następne ptaki. Jest ich może 3 lub 4. Później głosy cichną, ptaki się uspokajają. Co jakiś czas słychać tylko delikatne i bardziej odległe głosy. Dokładnie o 2 w nocy zrywam się obudzony klapaniem, trelowaniem, korkowaniem i szlifowaniem jak w gwarze łowieckiej nazywają się wszystkie cztery fazy pieśni głuszca. Ptaki tokują na całego. Słyszę około 5 ptaków. Wrażenia są niesamowite. Las dudni. Słychać trzepot skrzydeł i łamane gałęzie. Zaledwie kilka metrów od mojego ukrycia walczą koguty. Patrzę w wizjer i nic nie widzę (ISO na 6400, przysłona f4 i czas low). Muszę czekac na świt. Do godziny 4 nie mam najmniejszych szans na sfotografowanie czegokolwiek.
    Jestem jednak na jednym z najpiękniejszych koncertów przyrody w swoim życiu, z którym mogę porównać tylko toki cietrzewia i „rozmowy” bieług. Toki dubeltów, szum skrzydeł batalionów i gęsi, toki rycyków, kaczek, śpiewy łabędzi krzykliwych to wszystko nie może się równać z tym czego jestem teraz świadkiem.
    O wschodzie słońca słyszę już tylko dwa ptaki, z których jeden jest na wprost mojego wizjera. Po jakiś 10 minutach zostaje już tylko on – tokownik dominant .
    Warunki do fotografowania koszmarne, czasy rzędu poniżej 1/100 s przy ISO 6400. Manualnie ustawiam ostrość, wężykiem wyzwalam migawkę i robię pierwsze rawy. Ptak przechadza się tokując. Widzę ślady nocnej walki. Brakuje mu środkowego pióra z wachlarza. Robię około 200 zdjęć. Około 5.30 ptak powoli odchodzi. Siedzę w budzie jeszcze 1,5 godziny, później zwijam sprzęt. Idę na miejsce nocnych potyczek i do mojej kolekcji trafia brakujacy element - ogromne pióro z wachlarza koguta.
    Kolejnego dnia wszystko się powtarza, robię jednak tylko 8 zdjęć. Juz wiem, że głuszec to prawdziwe wyzwanie. Następnego dnia zaczyna padać, robi się pochmurno z małymi przejaśnieniami. W oczekiwaniu na lepszą pogodę postanawiam odpocząć dwa dni. Niestety drugiego dnia rankiem pogoda całkowicie się załamuje. Sprawdzam prognozę, jest bardzo kiepsko. Przez tydzień ma padać. Góry spowija mgła. Na głuszca nie mam już szans w tym roku. Muszę wracać. Być może za rok spotkam się ponownie z tymi ptakami, tym razem w moim ulubionym komarowie - Finlandii .
    "czuję jak rodzi się moc"

  2. #2

    Domyślnie

    Super opowieść, super fotki, bardzo Ci zazdroszczę takich doznań
    D300 i trochę gratów.

  3. #3

    Domyślnie

    I takiej opowieści brakowało przy zdjęciach misia. W tym wątku słowo i zdjęcia świetnie się uzupełniają .Dla mnie bomba .

  4. #4

    Domyślnie

    Fantastyczne. Pobudza wyobraźnie. Ja już wiem, co będzie za jakiś czas moim celem (w zeszłym roku oglądałem w Norwegii miejsce toków cietrzewi). Ukazujesz to co najlepsze w FP. Częściej łap za "pióro", a obraz będzie pełniejszy. Nie wszyscy wiedzą, że zdjecia są tylko jedną ze składowych.
    Gratuluje i zazdroszczę emocji.
    Pozdrawiam
    Tomek
    D....,TC-14II

  5. #5

    Domyślnie

    cos pieknego! az chce sie robic fotki! i niech ktos powie ze fotografowanie ptakow to nieciekawe zajecie! dostanie pstryczka w nos!

  6. #6

    Domyślnie

    bardzo fajna historia
    oczywiście też zazdroszczę - choć to niemałe wyzwanie spać w głuszy w szałasie

  7. #7

    Domyślnie

    Gratuluję i zazdroszczę emocji i tego co widziałeś.
    Świetna opowieść i zdjęcia--Brawo!!
    Życzę sukcesów w "walce" z Głuszcami za rok
    Pozdrawiam

  8. #8

    Domyślnie

    Świetna relacja.
    Pozdrawiam
    Andrzej.

  9. #9

    Domyślnie

    Rewelacyjna opowieść. Naprawdę pobudza wyobraźnię. Dołączam się do prośby: pisz więcej!
    Daniel
    D90, S 10-20/4-5,6, Tamron 17-50/2.8, Tamron 90/2,8, Nikkor 70-300VR, S 150-500 OS, Manfrotto 055XPROB

  10. #10

    Domyślnie

    Cykor pewnie był w nocy...
    ...jest czego zazdrościć, a uwaga o braniu picia do czatowni cenna (brać jak najmniej)...
    Pozdrawiam Jacek P.

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •