Ciekawa impreza, zmienna pogoda, wielu zaproszonych gości, powróciły wspomnienia z wojska, miło spędzony czas - tak króciutko można podsumować udaną sobotę na Pikniku Radarowym. Szkoda, że kryzys nie pozwolił organizatorom na sprowadzenie większej ilości sprzętu bojowego...a miała być Dana, Loara, a nawet Leopard. Niminij można było sobie obejrzeć z bliska stację radiolokacyjną Odra, przymierzyć się do ręcznej wyrzutni rakiet przeciwlotniczych, czy postrzelać z kałasza. Do tego ciekawy pokaz możliwości bojowych sprzętu strażackiego. Mam nadzieję, że to nie ostatnia impreza w tym stylu.


Przygrywała wojskowa orkiestra z Bytomia.


Stanowisko strzeleckie...dzieciaki miały frajdę...strzelałem z kałasza!


Ręczna wyrzutnia rakiet przeciwlotniczych Igła. Można było sobie potrenować celując do śmigłowca ćwiczebnego.


Namiot 23 Śląskiej Brygady Artylerii. Służyłem w tej jednostce jak była jeszcze w Zgorzelcu (obecnie Bolesławiec). Trochę się powspominało


A tak wyglądały stacje radiolokacyjne dawniej...


Oficjalne powitanie wszystkich gości, przedstawicieli gminy, starostwa oraz dekanatu. Jenerałów przybyło sporo, a wśród nich wyróżniali się mundurem pancerniacy ze Świętoszowa i artylerzyści z Bolesławca.


Uśmiechnięty Ził...jeszcze kilkanaście lat temu na takich samochodach były stacje radiolokacyjne.


Przyjechali strażacy....lekki Merolek i potężna Scania


Lali z małego i z dużego też, ale tylko na 1/3 mocy. Było zabawnie bo wiatr zwiewał wodę na patrzących.


Najnowsze dziecko polskiej radiolokacji - ma 16 miesięcy. Trójwspółrzędny ostrzegawczy radar średniego zasięgu w paśmie S TRS-15/TRS-19 Odra


Starsze, ale ciągle sprawne...



I na koniec takie sobie impresje radarowe



Więcej zdjęć na mojej stronie:
Piknik Radarowy 2009