Na sesję nocną wybierałem się od miesiąca, odkąd nabyłem statyw. Jednak zawsze aura robiła mi psikusa i odstraszała skutecznie deszczem. Tym razem nie dałem za wygraną i poszedłem strzelić parę fotek w deszczu. Ciągłe wycieranie kropelek z przedniej soczewki skutecznie mnie zniechęciło i skończyło się tylko na kilku ujęciach. Oto jedno z nich.