Ostatnio z żoną odkopaliśmy parę starych albumów. W większości zdjęcia są dość mocno sfatygowane.
Odpaliłem NXa i .... no właśnie, auto brushem niewiele zdziałam a fotopsuja jeszcze zadobrze nie pojołem.
Pomęczy się ktoś nad fotką, ciekawy jestem czy warto je restaurować.
Czy da radę naprawić takie zdięcie tylko w NXsie dwójce. Cy jest sens się męczyć.
Apropos skanów skaner epsonV100, gęstość optyczna ok3.2 (chyba troche mała)
Tu tiff/16bit
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami