Szukaj
I wybuduję sobie szklarnię,szklarnie albo dwie.....no trzy tutaj,cztery prawie,okazałe zresztą....
Ilford....musi być dzieło..
Zobaczymy rano,dobranoc...![]()
Pozdrawiam
Andrzej.
Sorry, po raz pierwszy stanowczo powiem tak: zawiało tandeciarstwem. Zostawianie ogryzka literek (jednakowoż tak, żeby dało się odczytać że szlachetny analog) to albo lansiarski szpan, albo czyste niechlujstwo.
Nie posunę się bowiem do tego, żeby podejrzewać autora o puste wymuszanie litości dla swoich prac - pod pozorem, że analogowe.
Nie, nie - tym razem jestem przeciwny takim marketingowym chwytom.
No proszę,znalazł się następny wariat(przepraszam Bombel...to tak dla towarzystwa tylko),któremu Ilford nie robi wody z mózgu......
Sorry raz jeszcze,mam ciężki dowcip...no nic na to ,już,nie poradzę......![]()
Pozdrawiam
Andrzej.
Ja jestem cyfrowe dziecko, Ilforda znam tylko z opowieści i z ramek na ahtystycznych zdjęciach, więc i mnie to nie rusza (a wręcz trochę irytuje).
Gdyby nie te napisy... to zdjęcie samo w sobie całkiem całkiem.
Wpływ ramki na zdjęcie. Ciekawe.
I znowu rozbijamy się o ramkę
Mz ciekawiej by było gdyby autor zostawił całe napisy, wtedy można by było się dokładnie przyjrzeć takiej analogowej kliszy, na zasadzie znaczka z minionej epoki.
Poprawna obróbka do bw. Temat zdjęcia nie moja dziiedzina (dosłownie jak i w przenośni). Ramka jest po prostu okropna mz.
To nie jest ramka(stricto sensu..) ,z jaką spotykamy sie często....
A Ilforda dobrze byłoby znać,nawiasem mówiąc,choć zdaję sobie sprawe z tego,że to jak pisanie na Berdyczów....![]()
Pozdrawiam
Andrzej.
Szczerze co do analogowej, niechlujnie skadrowanej ramki? Ramka jest wycięta dokładnie z zdjęcia.
I pieczołowicie wklejona przeze mnie w PSie do cyfrowego zdjęcia, wyplutego ze starego dobrego d70s.
Celowo i z premedytacją.
Jako ilustracja tezy, że ogólna i pobieżna wiedza o technice analogowej, jej "szlachetności" przekłada się bezpośrednio na odbiór zdjęcia. Zdjęcie było argumentem w dyskusji kilku osób na temat przewagi analoga, jego mitycznych właściwości utrwalania wyjątkowych przejść tonalnych, magicznej rozpiętości itp. Oczywiście ta przewaga istnieje (sam przyznaję) ale w dosyć specyficznych warunkach oświetleniowych i na ogół dużej dziurze. W innych - "jeśli nie widać różnicy..." itp.
Kilka osób, które zobaczyło zdjęcie bez ramki, miało do niego uwagi dot. obróbki, choć znalazły się osoby sugerujące, że "jest analogowo". Co ciekawe, nikt komu pokazałem to zdjęcia z tą ramką (oprócz jednej, która zasugerowała, że ilford jednak tak nie rysuje sam z siebie i "musiałem coś spieprzyć przy skanowaniu i na pewno bawiłem się suwakami"), nie negował tego co widzi, jako produktu przestarzałej już dziś cyfrowej matrycy.
Ps. Mnie również zastanawia powszechna maniera zostawiania pozostałości obrazu kaset, ramek, brzegu kliszy na zdjęciach. Strach przed tym, że zdjęcie nie obroni się samo a szlachetny materiał podnosi jego wartość przez wyjątkowe zaangażowanie i zapomniane umiejętności autora jest widocznie dosyć silny.
Skontaktuj się z nami