Pomysł przedni lecz najczęściej potknąć sie można o szczegóły w których tkwi djobeł.
Odpuść sobie namiot-to niepotrzebne kilogramy na plecach a i tak po całym dniu marszu szlakiem, zimą, marzyć będziesz o wygodnym noclegu z możliwością wysuszenia betów. Odpadnie poszukiwanie wygodnego i bezpiecznego miejsca do rozłożenia się.
Schodzenie ze szlaku jest niedozwolone z jakiegoś powodu-zimą największym powodem jest bezpieczeństwo-nie wspominając o wygodzie-brodzenie w śniegu po niepewnym gruncie nie jest niczym przyjemnym. Warto pamiętać że góry takie jak Tatry błedów nie wybaczają-szczególnie zimą.
Ekwipunek-warto pomyśleć o możliwie jak największym zbiciu wagi maneli noszonych na plecach. Noclegi w schroniskach pozwalają na odpuszczenie sobie śpiwora-aczkolwiek warto wcześniej zarezerwować sobie miejsce w schronisku-by nie być zaskoczonym np. łikendowym natarciem lub np. wycieczką żołnierzy, wówczas tylko podłoga-a to i nie zawsze mozliwe (np. Murowaniec).
Ciuchy-najlepiej na cebule, bielizna termoaktywna, nieprzemakalne gacie lub przynajmnie stuptuty, rękawiczki bez palców-na czas robienia zdjęć. Na wierzch-polary, goretexy i inne nieprzemakalne a "oddychające" bluzy, kurtałki. Wysokie buty górskie a nie adidasy, trekkingowe, trapery-ze sznurówkami o płaskim przekroju (wiem ze to z pozoru pierdoła ale uprzykrza zycie ze hej) z membraną i o przyczepnej podeszwie-co nie zawsze jest takie oczywiste. Kijki często są bardzo przydatne-bo i pozwalają rozłożyć ciężar bardziej "leniwie" odciążając plecy a i stanowią czasem istotny punkt podparcia. Raki-bez tego w góry strach iśc.
Żarcie: Opierając się na schroniskach można własciwie odpuścić sobie zabieranie zbędnego balastu typu pięć kilo ryżu, makaronu, gazu i palnika czy choćby zajmujących plecak zupek chińskich. Jeśli nie dotrzemy do schroniska przed zamknięciem kuchni-zazwyczaj można liczyc na solidne porcje pożywnych potraw-co w porównaniu z barami w samym Zakopcu często wychodzi taniej (kapusniak w Murowańcu-genialny zeszłej wiosny). Kawa, herbata w termosie, ew. energy drink i skoncentrowany prąd na wieczór czy też w chwile zwątpienia.
Na czas wędrówek warto natomiast pomyśleć o przekąskach-można tradycyjnie zagryzać kiełbachę podwawelską lub też wcinać czekoladę czy batoniki-grunt to węglowodany dla siły, tłuszcze dla sytości i białko dla mięśni.
Z drobnostek- mapa!(primo!), nr telefonu do toprowców, latarka, scyzoryk lub lepiej-zestaw młodego skauta-widelec, noż i łyżka w scyzoryku, okluary przeciwsłoneczne i krem-na słoneczne dni. Ręcznik szybkoschnący-choćby z powodu małych gabarytów. Środki przeciwbólowe, węgiel na zatrucia, plastry i opaski na kontuzje-aczkolwiek bez przesady.
Wędrując palcem po mapie waro dołożyć sobie pewien margines bezpieczeństwa i nie stawiać sobie wyśrubowanych czasów-choćby z powodu fotografowania. Warto sprawdzic dostępność szlaków, warunki pogodowe i z pewnym wyprzedzeniem zarezerwować miejsca w schroniskach.
Tatry to dość ambitne i zdecydowanie niebezpieczne góry, nawet latem niektóre odcinki mogą przerosnąć mozliwości wędrujących więc nie warto "kozaczyć" czy tez unosić się zbyt wygórowanymi ambicjami.
Pozdrawiam
Alonzo
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami