Dziś rano jak się okazało nie tylko my wstaliśmy wcześniej nad wschód słońcaGrupa "Morsów" przyjeżdżająca co tydzień nad Jezioro Firlej (Lubelskie) postanowiła jak co niedziele zacząć dzień od porannej rozgrzewki, której trasa wiedzie wzdłuż brzegów jeziora (4,5km). Jako, że pomysł wydał nam się wyśmienity ucięliśmy krótką pogawędkę na temat tych zimowych zabaw. Sebd nawet nabrał ochoty na wyjazd za tydzień na "pierwsze zanurzenie"
Ogólnie jak się okazuje nie jest to takie straszne - trochę treningu, rozgrzewki, na początku króciutkie zanurzenia a potem to już tylko z górkiJednego można na pewno im zazdrościć - zdrowia, energii i poczucia humoru.
Także Panie i Panowie każdy morsem zostać może nie jadąc nawet nad morze
Z pozdrowieniami dla wszystkich Firlejowskich Morsów.
1)
Nie ma to jak w przerębli - słoneczko grzeje, dookoła piękne widoki - żyć nie umierać
2)
Na początku adepci zanurzają się na około pół minuty po solidnej rozgrzewce, Ci bardziej doświadczeni ze stażem ucinają sobie dłuższą sesje
3)
My się zimy nie boimy.
4)
No dosyć tych kąpieli - czas na saunę.
Jak tam cieplej się Wam zrobiło ?
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami