Przechadzając się wczoraj po bocznych uliczkach warszawskiego Nowego Miasta natknąłem się na czarnego dachowca, który odpoczywał sobie na masce zaparkowanego samochodu. Kiedy powoli się do niego zbliżyłem by strzelić mu fotkę, ten dość wymownie na mnie spojrzał:
Podczas obróbki zastanawiałem się czy mu nie "wyleczyć" ran przy nosku, ale stwierdziłem że kot tylko by stracił swój urokCzekam na Wasze komentarze.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami