Stalo sie. Mam. Przyszla do mnie wczoraj.
Jak zaczalem przegladac menu itd., to strach mnie ogarnal -- "nie naucze sie tego przez miesiac!". No nic... Na razie zaczalem bawic sie jak z najprostszymi lampami -- palnik w sufit, aparat na A i zabawa czasem migawki.
W momencie, kiedy coraz czesciej lampa przestawala wybijac przy szybkich "strzalach", zaczalem sie zastanawiac: kiedy wlasciwie jest ona gotowa? Lampka gotowosci mruga tylko po wyzwoleniu migawki, kiedy sama lampa nie wybija. A poza tym -- nie zapala sie. Moge czekac i czekac -- ta cholerna czerwona dioda zwyczajnie sie nie chce zapalic! Skad do jasnej anielki mam wiedziec, ze kondensator jest juz naladowany i moge zrobic nastepne ujecie?!
Dotychczas korzystalem z jakiejs starej lampy, gdzie oprocz wlacznika i 3-poziomowego suwaka mocy blysku, byl i dzialal ten najwazniejszy element -- dioda gotowosci. Od wlaczenia lampy (czy po zrobieniu zdjecia), kilka sekund pozniej sie po prostu zapalala i moglem robic nastepne ujecie.
Tylko mi nie piszcie, ze mam uszkodzona lampe, bo mnie szlag jasny trafi... Teraz sobie tak pomyslalem, ze moze da sie to ustawic gdzies w menu (a domyslnie np. moze byc wylaczone). Niestety jestem teraz w pracy i nie moge sie upewnic w swoich domyslach...
Jesli to jakas trywialna sprawa -- wezcie wzglad na moj brak doswiadczenia (i przyznaje sie -- instrukcje przejrzalem po lebkach (nie bardzo mialem czas, zeby ja doglebnie studiowac)).