petro - przykry wypadek, współczucie. Ale już wiesz, że rzepom ufać nie można... Sakwy na kierownicę Ortlieb, czy Topeak mocuje się na zatrzask. Byle nie oczekiwać, że wytrzymają downhill np. w Szklarskiej Porębie, czy skoki przez rów pod miastem. Natomiast wypadki się niestety zdarzają - a wtedy czy sakwy, czy plecak, można liczyć jedynie na szczęście w nieszczęściu...
marekm - opona (koło, widelec - również tzw. sztywny - i sakwa amortyzują wstrząsy. Jasne, że może się zdarzyć "rąbnięcie", ale to trzeba by "grzać" bez opamiętania, ile "noga podaje" i ew. nachylenie terenu. Więc albo ekstremalna jazda, albo jazda i focenie.
Plecaczek na sprzęt fajna sprawa, ale na krótkie wypady. Jak się jedzie dzień po dniu, a temperatura nie schodzi poniżej 28 stopni Celscjusza, to ja dziękuję za plecak.
Wg mnie np. upuszczenie sprzętu naraża go na większe "straty" niż nieustanne "huśtanie", niekiedy bardzo gwałtowne. Trzeba przy tym pamiętać o zasadzie, że wszystko musi być upakowane ciasno, bez możliwości przesuwania się.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami