Szukaj
No ja wiem, za nieruchomość też chciałem płacić malowanymi dolarami, gdzie ja bym się ruszył z tej ciemnej puszczy. Zostaję tu chyba do końca życia.
Pewnie i może...
Chodzi o to,że na Twojej pracy (bardzo dobrej zresztą) znajduje się obrazek który dla wielu osób sporo znaczy,jest symbolem.towarzyszem i świadkiem naszej historii dlatego gdy pojawia się w kontekście kiczu powoduje bardzo mieszane uczucia !!!!
Sam mieszkam w małym miasteczku otoczonym wioskami, niestety nie są to już te wioski z drewnianymi płotami, szopami w których zawsze znajdowało się coś ciekawego, domostwami krytymi szczechą .... teraz to wszystko wyłożone poz-brukiem, a na podwórku ciągniki wysokiej klasy.
Pozdrawiam Tomasz
Opowiem pewną historię z mojego dzieciństwa.
Otóż większość mojego dzieciństwa spędziłem w Józefowie Biłgorajskim. Spędzałem tam praktycznie każde lato. Wtedy to była taka sobie mała osada, z bardzo tragiczną historią okupacyjną, jak ktoś jest ciekaw to jest dużo materiałów na ten temat.
Cały moje wspomnienie tej osady to pola tytoniowe i chmielowe, snopki, wozy drabiniaste, bielone chaty, baby w chustach, odpusty i zabobony. Cudowne dzieciństwo!
Któregoś lata baby józefowskie były bardzo poruszone bo zdarzył się cud. Otóż pewnego wieczora ktoś zauważył że święty obraz zszedł ze ściany i znaleziono go później na progu chaty. Po paru dniach te zjawiska się powtórzyły i wszystkie baby nic nie robiły tylko biegały podniecone od chałupy do chałupy że ło jezu świnte łobrazy ze ścian same schodzą i potem na progach chałup się je znajduje!
Wtedy to pewnego lipcowego wieczoru moja ciotka siedziała przy świecach z sąsiadką i strasznie przejęte opowiadały sobie o tych cudach. Za oknem cykały świerszcze, na pobliskich mokradłach rzeki Nepryszki kumały żaby, gdzieś tam kolejne obrazy same ze ścian schodziły i na próg wędrowały, baby w chustach odmawiały litanie za te święte wędrujące obrazy, a ja w ciemnym kącie ciemnego pokoju przysłuchiwałem się modlącym babom.
W tym to dokładnie momencie cichutko wstałem, na palcach podszedłem do obrazu wiszącego na ścianie, pamiętam ten obraz bardzo dobrze - Pan Jezus na łodzi przemawiający do ludzi na brzegu, obok wisiał inny z dwojgiem dzieci na dziurawym mostku i Aniołem Stróżem - i cichutko zdjąłem ze ściany obraz, ten z Panem Jezusem. Zrobiłem to bardzo cichutko, tak że baby zupełnie mnie nie zauważyły. Wziąłem ten obraz w ręce, i jeszcze ciszej na palcach zaniosłem go na próg domu, i na palcach wróciłem do pokoju z powrotem do mojego kąta.....
Świetna historyjkadomyślam się,że nie zostałeś zdekonspirowany ? Miasteczko z tego co pamiętam podczas II wojny światowej najpierw było pod Radziecką okupacją a potem wcielono je do GG ?? to był obszar dużej aktywności partyzantki
Niestety tej atmosfery o której piszesz już nie ma,a szkoda...bardzo szkoda
Pozdrawiam Tomasz
Skontaktuj się z nami