Parę strzałów z wtorkowego koncertu Horace Andy'ego w stołecznej naszej Proximie. Jako support Ragana, ciekawa grupa poruszająca się w rejonach okołodubowych, z ciekawostek - wydałem wokalistce bardzo fajnego winyla, który był nawet na naszej (i nie tylko) scenie wydarzeniem
Horace Andy zaś to absolutny klasyk muzyki reggae, jeśli istnieje coś takiego jak "kanon", to jego numery okupują kilka czołowy miejsc. Dwie godziny świetnego show, głos jak na płytach, tylko oświetleniowiec dał dupy. No cóż, Proxima
Zapraszam do komentarzy.
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
Szukaj












Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami