Ja zanim rzuciłem na dobre, rzucałem kilkanaście razy. Między innymi żułem też nikorety. Poza tym, że mnie szczeka bolała, bo to była guma twarda, jak zelówka i na mdłości się zbierało, to nie miało na mnie żadnego efektu terapeutycznego.
Kolega żuł nikorety w takich ilościach, że dostał zatrucia nikotynowego i mimo, że palił wczęsniej normalnie paczke dziennie, miał utratę przytomności i silne torsje przez pół dnia.
Wszelkie "dzisiaj wypale o jednego mnie" działały, do pierwszego spotkania towarzyskiego. I możnaby tak wyliczac i wyliczać.
Skuteczne było "od dzisiaj więcej nie zapalę" i wytrwanie w postanowieniu. Nic innego.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami