Palę już 26 lat. Od 2005 mieszkam w Szwecji i tu mają taki wynalazek nazywany snusem. To preparowany tytoń w saszetkach o specyficznym smaku, aromacie i zawartości nikotyny większej niż w papierosach. Tego się nie żuje, tylko trzyma w buzi gdzieś pod dziąsłem 0,5 godz, godzinę jak kto lubi. Trafne porównanie to: papieros - kieliszek wódki, snus - piwo.
Lubię snus, bo nie przeszkadza pracować, nie jestem uciążliwy zapachowo dla otoczenia i wielogodzinne podróże w klasie dla niepalących nie stanowią problemu. Od kiedy zacząłem snusować zszedłem z 30 papierosów dziennie do paczki na 3 dni plus pudełko snusa. Ekonomicznie podobnie, tyle że zdrowiej (dla płuc tak jakbym zredukował palenie) i bez stresu.
I tylko tak się zastanawiam...![]()
Nikotny nie rzuciłem.
Mam teraz 2 nałogi zamiast jednego.
Na całe szczęście nie piję...
Szukaj



Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami