Close

Strona 2 z 70 PierwszyPierwszy 12341252 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 786

Mieszany widok

Poprzedni post Poprzedni post   Następny post Następny post
  1. #1

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez motylanoga Zobacz posta
    Jak za kilka lat nie będziesz pamiętał, że paliłeś, to znaczy, że naprawdę rzuciłeś Powodzenia w każdym razie, palenie to idiotyzm.
    Boję się, że nie masz racji. Palaczem zostaje się do końca życia. Znam ludzi, którzy wracali do nałogu jedna po 6 latach, druga po 10.
    Ostatnio rozmawiałem z siostrą i ją nagle naszła ochota na dymka po 15 latach niepalenia.

    axer gratuluję tak trzymać!!!

    Sam również rzucałem wielokrotnie. Wypróbowałem wszystkie znane metody.
    Też, kiedyś nie paliłem 6 miesięcy i wydawało mi się, że już jestem wyleczony.
    Dziś wiem, że nie ma powrotu, bo jak już znajdę usprawiedliwienie dla pierwszego papierosa, to też znajdę dla każdego następnego.

    Ja rzuciłem bo obiecałem dziecku. Nie powiem pierwsze dwa tygodnie było cholernie cieżko. We wszystkie następne soboty na weselach również ... do dziś kilka razy dziennie "złe myśli" wracają.

    Dobrze, że założyłeś ten wątek, jak będzie mi ciężko to najpierw tutaj zajrzę w celach terapeutycznych.
    OMG, I have finally discovered what's wrong with my brain: On the left side, there is nothing right, and on the right side, there is nothing left.

  2. #2

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez downunder Zobacz posta
    Boję się, że nie masz racji. Palaczem zostaje się do końca życia. Znam ludzi, którzy wracali do nałogu jedna po 6 latach, druga po 10.
    "Palczem zostaje się do końca życia" ....niestety ale taka jest prawda. Rozpoczełem palenie w wieku 15 lat (wiem,wiem byłem głupi) łącznie przepaliłem ok. 30 lat swojego życia. 17 lat temu rzuciłem palenie po raz pierwszy (nie liczę wielu kilkudniowych prób). Wytrzymałem ok. 4,5 roku. Byłem pewny tej swojej abstynencji nikotynowej jak mało kto. Przerażające było z jaką łatwością ponownie stałem się palaczem. Po prostu ktoś poczęstował mnie a ja nie odmówiłem. Spaliłem tylko jednego, i dzisiaj już wiem że to był ten moment w którym straciłem kontrolę nad swoim nałogiem. Dwa tygodnie póżniej zapaliłem drugiego, ponieważ byłem przekonany że nie palę i dam sobie z tym radę. Myliłem się i to bardzo. Tydzień pózniej kupiłem już papierosy to było 10 lat temu. W grudniu minie rok jak nie palę, i już doskonalę wiem że nie ważne jak długo, wystarczy jeden ... i po sprawie, to tylko kwestia czasu.
    Co prawda coraz rzadziej ale jak widzę jak ktoś pali najchętniej wyrwałbym mu papierosa i by móc zaciągnąć się .
    Jak rzuciłem ? to proste Jeżeli nie poukładamy sobie pewnych spraw w mózgownicy to nic z tego nie będzie. I nie pomogą żadne farmaceutyki, medykamenty itp. I wiem to przez własne doświadczenie. Po powrocie do nałogu każda następna próba jest trudniejsza. Palaczem zostanę już do końca życia... niestety i nie tylko ja bynamniej.

  3. #3

    Domyślnie

    to jeszcze dodam, że jak zaczynasz palić po przerwie(dłuzszej lub krótszej) to i tak odpalisz się za okres abstynencji tzn.palisz dużo wiecej i przy kazdej okazji i bez okazji...

  4. #4

    Domyślnie

    Valdek_Tychy bo to cholera jest przyjemność... pamiętem jeszcze błogi stan jak zapaliłem sobie guluaza przy porannej kawie...

  5. #5
    PaweleM
    Gość

    Domyślnie

    """Napisał nin
    pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic"""


    Nie lubisz.Twoj nalog "każe" Ci myslec , ze lubisz.A raczej mechanizmy uzaleznienia.Tak jak w alkoholizmie.Jak spytasz pijacego alkoholika , ktory pije na przyklad na melinach rozne swinstwa tez odpowie , ze "pije bo lubie"(pomijam inne pseudopowody jego picia).Poza tym w paleniu papierosow nie ma nic do lubienia. Tak realnie podchodzac: co moze byc do lubienia we wciaganiu do swojego organizmu kilku tysiecy toksycznych zwiazkow chemicznych, ktore nie robie doslownie nic dobrego w tym organizmie?Ani w tym blonnika,ani witamin.
    Slyszalem kiedys takie powiedzenie ,ze jakby Matka Natura chciala zebysmy palili to by nam na glowach kominy rosly .
    Duzo madrych slow tu napisano i jest wlasnie dokladnie tak, ze nalezy wystrzegac sie pierwszego papierosa.Nie jest latwo-ale nie jest tez trudno.Jest tak ,ze jest do przezycia.A z kazdym dniem,tygodniem i miesiacem coraz latwiej poradzic sobie z glodem nikotynowym.Gdzies kiedys czytalem i zreszta sprawdzilem na sobie , ze glod nikotynowy trwa maks do 10 minut wiec istotne by "wytrzymac" tylko te 10 minut i ma sie na jakis czas spokoj-do nastepnego glodu .Z kazdym dniem te momenty spokoju sa coraz dluzsze a umiejetnosc radzenia sobie z nim(glodem) tez wieksza.Na poczatku dobrym sposobem na radzenie sobie z tym trudnymi momentami jest zmienianie mysli poniekad "na sile".Bo zanim siegnie sie po papierosa to najpierw jest mysl "siegne po papierosa".Gdy sie ona pojawia trzeba ja "wyrzucic"" z glowy.Dobrym sposobem jest zaczac cos czytac lub pisac.Zrobic cokolwiek by zmienic myslenie.Chocby isc sie wykapac i nie wazne ze to trzeci raz dzisiaj .Po chwili zapomina sie ,ze chcialo sie zapalic.Ja na poczatku kazdego ranka,bo rano bylo najgorzej, pisalem po sto razy na kartce "dzis nie zapale papierosa".Pomysl zapozyczony z terapii leczenia alkoholizmu gdzie tez planuje sie dzien bez alkoholu.Rzecz wydaje sie glupia i bez sensu ale ma niesamowicie pozytywny wplyw na podswiadomosc no i wiem ,ze to mi naprawde pomoglo.
    Generalnie sposoby do osiagniecia wolnosci sa rozne i kazdy , ktory prowadzi do osiagniecia celu-jest dobry.
    Zycze wszystkim rzucajacym wytrwalosci bo naprawde warto.I nie tylko o pieniadze chodzi.
    Chodzi o to ,ze dobrze byc wolnym czlowiekiem i samemu kierowac swoim zyciem a nie pozwalac aby kierowaly nim jakies chemiczne, do niczego niepotrzebne badziewia.
    Ostatnio edytowane przez ekonet ; 22-10-2008 o 10:15 Powód: orto.

  6. #6

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez axer Zobacz posta
    I na koniec, najprzyjemniejszy aspekt rzucenia - pod choinką znajdę D700. Zasłużyłem. Sam sobie go sprawię w nagrodę za rzucenie.

  7. #7

    Domyślnie

    jakąś skuteczność tabex ma - nie paliłem 4 miesiące
    ale nastała wtedy wiosna i plenerowe piwkowanie - i kiepki powróciły...
    aktualnie nie jaram trzeci dzień - czas pokaże co z tego wyjdzie

  8. #8
    nin
    Gość

    Domyślnie

    pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic przyjemnosci

    powodzenia i wytrwania zycze

  9. #9

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez nin Zobacz posta
    pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic przyjemnosci
    Też tak mówiłem, też tak myślałem i też tak podchodziłem do palenia. Na szczęście mi przeszło, bo bez zmiany podejścia w życiu by się nie udało.

    Stock, powodzenia Ja za pierwszym razem (po tym jak nie paliłem ponad rok) też zacząłem "ot tak do piwka tylko". Teraz, bogatszy o to doświadczenie, mam nadzieję nie wdepnąć ponownie w nałóg.
    And I am not frightened of dying. Any time will do, I don't mind.

  10. #10
    puchbeary
    Gość

    Domyślnie

    Mija piąty rok jak nie palę. Nie mogę się sobie nadziwić że kiedyś paliłem. Dziś wszystko inaczej pachnie, inaczej smakuje. Będąc nad morzem trafiłem na plaży na budkę jakiejś organizacji pomagającej zerwać z nałogiem - robili pomiary zawartości czegoś tam w wydychanym powietrzu. Mam oddech człowieka który nigdy nie palił - wszystko w normie - i to jest moja największa nagroda. Polecam wszystkim.
    ps: Pod koniec paliłem 2 paki dziennie.
    psII: Uwędzony pocałunek śmierdzi. Teraz pocałunki smakują jak najlepsze lody malinowe .

Strona 2 z 70 PierwszyPierwszy 12341252 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •