Cytat Zamieszczone przez marek2004 Zobacz posta
pewnie , że życie jest za krótkie, żeby odmawiać sobie przyjemności, ale cholera, to moim zdaniem zbyt kosztowne. I nie mówię teraz o pieniądzach... paliłem dużo, śmierdziałem jeszcze gorzej, czwarte piętro stawało się wyzwaniem, po wódeczce kac nikotynowy był zaj....ty, nie kupowałem dobrych perfum, bo po co jak i tak śmierdziałem nikotyną, w mieszkaniu starałem się nie palić, ale co to za przyjemność pić kawę i palić osobno?!

Zdrowie jest najważniejsze, a finanse? Moim zdaniem trzeba też wziąć pod uwagę. 365 dni w roku i przy przeciętnym spalaniu tyluż paczek np cameli... to będzie...? Nie bardzo wiem, ile teraz kosztuje paczka, ale pewnie coś ok.8 pln to daje 2920,00...
No i wyszło mi, że co roku puszczałbym z dymem niezłe szkiełko, a dwa lata 70-200vr poszedłby z dymem...
Dla mnie, gdybym palił bilans byłby ujemny...

Wszystko jest w głowie i żadne argumenty nie pomogą jak naprawdę nie chcesz przestać palić. Ja chciałem. Świadomie zrezygnowałem z tej przyjemności w życiu.
Musze Ci przyznac racje w kwestii finansowej, ale tylko czesciowo. Faktycznie, gdyby wrzucac te 10 pln dziennie do sloiczka, to po roku jakies szkielko moznaby nabyc, czy tak jak mowisz po 2 latkach jakiegos 70-200 VR.
Ale! To bylby wydatek jednorazowy, a 10 dziennie jest dla mnie niemal niezauwazalna. I tak robie zakupy codziennie wiec 10 w te czy w tamte mnie nie robi roznicy.

Dalej - mowisz o zdrowiu - wazny argument, ale wychodzac z tego zalozenia - najlepiej byloby sie zamknac w jakims bunkrze, pod namiotem tlenowym - bo przeciez chodzenie po ulicach szkodzi na zdrowie. Mozesz byc zdrowy jak ryba, nie palic, biegac rano, a przyjdzie moment, ze wpadniesz pod tira i co? I nic...
Chodzi mi o to, ze tak czy inaczej wszelkie drogi prowadza do ziemi.

Ja akurat pale w mieszkaniu, malo tego, mam kadzidelka o zapachu tytoniu - bo po prostu bardzo lubie ten aromat.
Cuchniecie nikotyna? No moze jest w stopniu zauwazalnym "dzien po" ale kto po ostrej imprezie nie smierdzi? Ja nie mowie o sytuacji, gdzie ktos wciaga 2 czy wiecej paczek dziennie, ja pale paczke dziennie i nie odczuwam problemow ze smrodem czy tez z wchodzeniem na 4 pietro. Malo tego, ostatnio trafila mi sie fucha przy kladzeniu dachu - 3 dni naprawde ostrej meki i... nawet nie dostalem zadyszki. A pale juz zdaje sie ponad 8 lat.

Ja wiem, ze ta polemika moze miec tyle argumentow, ile wlosow na glowie, a kazdy z rozmowcow i tak wie swoje.
Ja tam szanuje gdy ktos nie pali, w towarzystwie jezeli znajduja sie osoby niepalace staram sie ograniczac lub odchodzic zeby zapalic - co mnie naprawde wkurza to to, ze palaczy sie w tej chwili dyskryminuje.
Ot - chocby jak powiedzial calme - "ludzie ze slabym charakterem". Osad wydany na podstawie jednego tylko i wylacznie - bo pali.

. No offence, ja uwazam tych co rzucili za slabych charakterem, bo dali sie zmanipulowac ogolnej modzie niepalenia.